Influencerzy pokazali, jak zmienia się pomaganie w Polsce

30 kwietnia mija termin na zadeklarowanie, której organizacji pożytku publicznego przekażemy 1,5% naszego podatku. To dlatego w ostatnim czasie wiele NGO’sów zintensyfikowało swoje działania, namawiając nie tylko do udzielenia im wsparcia finansowego, ale także do zmiany postaw czy nawyków – w zgodzie z deklarowaną misją. Czy Polacy oceniają te działania pozytywnie? Czy decydują się na podjęcie konkretnych działań pod ich wpływem? Odpowiedź nie jest jednoznaczna, choć spektakularny sukces zbiórki Łatwogang na rzecz Cancer Fighters pokazuje, że pod wpływem influencerów i komunikacji w social mediach Polacy są gotowi otworzyć nie tylko serca, ale i portfele. 

Kampanie spoleczne oczami Polakow infografika

Gdy piszemy te słowa (27 kwietnia 2026 r., godz. 9:30) skarbonka https://www.siepomaga.pl/latwogang na rzecz Fundacji Cancer Fighters, założonej przez młodego influencera Piotra z Łatwogang, napędzana przez jego livestream z udziałem czołowych influencerów i celebrytów, osiągnęła 213 mln złotych, zbliżając się do kwoty 289 mln złotych zebranych podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy z roku 2025 roku, a nie jest to jedyny kanał, przez który zbierane są pieniądze.  – To wydarzenie, którego nie da się pominąć i nadaje nowy kontekst zrealizowanym przez nas i SW Research nieco wcześniej badaniom dotyczącym efektywności kampanii społecznych, które dziś mieliśmy upublicznić – komentuje Joanna Niemiec, Vice Chairman Strategy & Communication w LoveBrands Group.

Kryzys wiarygodności kampanii społecznych

Choć niemal co drugi Polak (46%) deklaruje pozytywny stosunek do kampanii społecznych, branża mierzy się z wyzwaniem wiarygodności, bo prawie co piąty respondent (17%) poddaje w wątpliwość ich autentyczność. – Z badania wynika, że Polacy wierzą w celowość kampanii społecznych, ale nie zawsze ufają ich nadawcom. Większość badanych przyznaje, że kampanie poruszają ważne tematy (53%) i są po prostu potrzebne (52%), ale zaledwie 41% badanych uznaje je za wiarygodne. Taki sam odsetek respondentów (41%) nie widzi różnicy między kampanią społeczną a komercyjną reklamą. Warto zatem zadać sobie pytanie, czy to oznacza koniec tradycyjnego podejścia do prowadzenia kampanii społecznych, czy może jednak włączenie się telewizji do akcji, którą ankietowani wskazują, jako pierwsze źródło wiedzy o kampaniach społecznych, wpłynęło na to, że zbiórka nabrała nowej trajektorii i objęła grupy demograficzne i biznes, które nie są tak aktywne na social mediach zaznacza Piotr Zimolzak, wiceprezes zarządu SW Research.

Dlaczego akcja Łatwogang x Cancer Fighters okazała się skuteczna? – Przede wszystkim dlatego, że u jej źródła jest prawdziwa historia wsparta jedynie przez influencerów – podkreśla Joanna Niemiec.  Jej początkiem była nagrana przez rapera Bedoesa 2115 i 11-letnią Maję Mecan — podopieczną Fundacji Cancer Fighters – piosenka. Mamy tu zatem prawdziwą historię, a nie jedynie znanego influencera – dodaje.

Badania pokazują także, że 31% ankietowanych uważa, że tematy poruszane w kampaniach społecznych ich nie dotyczą, a co trzeci jest zdania (34%), że problemy w nich przedstawiane są wyolbrzymiane. Co gorsza, tylko 23% Polaków, którzy w ostatnim czasie mieli styczność z jakąś kampanią społeczną przyznaje, że pod jej wpływem podjęło konkretne działanie.

Jednak, choć nie każdy z nas ma osobiste doświadczenia z nowotworami, to zaangażowanie się influencerów w działania na rzecz fundacji wspierającej chorych na tę chorobę przyniosło skutki i to naprawdę budujące.

Czy zatem prowadzenie tradycyjnych kampanii społecznych ma swoje uzasadnienie?

– Zdecydowanie tak – uważa Joanna Niemiec. – Optymizmem napawa to, że zapytani o konkrety, Polacy wskazują na to, że pod wpływem adresowanych do nich działań komunikacyjnych zwiększyli swoją ostrożność w sieci (38%), 33% zadeklarowało, że zdecydowało się zaszczepić, a 31% wybrało się na badania profilaktyczne. Dla nas to powód do satysfakcji, ponieważ w zeszłym roku prowadziliśmy zarówno kampanie na temat cyberbezpieczeństwa (dla Banku Pocztowego pod hasłem „Cyberdojrzali”), jak również w zakresie promocji badań profilaktycznych (z ramienia Ministerstwa Zdrowia i w ramach projektu „Moje Zdrowie”). Warto jednak pamiętać o tym, że influencerzy powinni stać się elementem każdej takiej kampanii, zwłaszcza jeśli chcemy docierać do wszystkich grup społecznych, zwłaszcza tych aktywnych w mediach społecznościowych. Influencerzy ci muszą jednak być wiarygodni dla poruszanego tematu.

Warto także zauważyć, że niestety kampanie społeczne na rzecz ograniczania używek plasują się na końcu pod kątem skuteczności. Zaledwie 14% Polaków, którzy zdecydowali się na jakiś krok na skutek kampanii, zadeklarowało, że pod ich wpływem zdecydowało się rzucić lub ograniczyć picie alkoholu lub też palenie papierosów – w skali całej populacji to mniej niż 3%.

Kampanie 1,5% mają sens

Z badań płynie także inny ciekawy wniosek. Polacy, choć nie zawsze gotowi są na zmianę postaw lub też na zaangażowanie się osobiste w działania wolontariackie (tylko 26% zdecydowała się na to pod wpływem kampanii społecznej), są gotowi sięgnąć do kieszeni i wesprzeć wybrany cel społeczny. Dowodem na to jest deklaracja 49% ankietowanych, że pod wpływem kampanii społecznej dokonało wpłaty na zbiórkę lub fundację i to, czego świadkiem właśnie jesteśmy – spektakularny sukces zbiórki na rzecz Fundacji Cancer Fighters.

Oczekiwania wobec kampanii społecznych zależne od płci

Bez względu na płeć największym oczekiwaniem Polaków wobec kampanii społecznych pozostaje to, aby informowały one o skali problemu (41% respondentów). Jednak różnice w wielu postawach ze względu na płeć są zauważalne. Kobiety bardziej przekonane są co do tego, że głównym celem kampanii społecznych powinna być edukacja i zwiększanie świadomości problemu (42% kobiety vs 31% mężczyźni) lub też skłanianie do konkretnych działań, np. wsparcia finansowego lub udział w akcjach (27% kobiety vs 18% mężczyźni). Z kolei mężczyźni częściej oczekują od kampanii społecznych tego, by wpływały na decyzje konkretnych instytucji lub też wprost na decyzje polityczne (23% mężczyźni vs 16% kobiety), np. podpisanie petycji.

Telewizja wciąż na topie

Badania SW Research i LoveBrands Group pokazują, że głównym źródłem kontaktu z kampaniami społecznymi dla Polaków pozostaje telewizja (62%), a następnie internet (42%) i media społecznościowe (39%). Co ciekawe, dla mężczyzn istotniejszym kanałem, poprzez który konsumują treści o przekazie społecznym, jest radio (25% mężczyźni vs 19% kobiety).

Eksperci od trudnych tematów

Temat badań podjęty przez SW Research zainicjowała agencja LoveBrands Group, która od lat specjalizuje się w tego typu kampaniach. Oprócz wspomnianych kampanii na rzecz cyberbezpieczeństwa, w ostatnim czasie realizowała bowiem także kampanię #OkresNoStres dla marki Bella wspierającą dobrostan psychiczny dziewcząt wchodzących w świat menstruacji, a także autorską kampanię na rzecz zdrowia psychicznego „Nasza w tym Głowa”. Agencja wspiera także kampanię społeczną na rzecz czytelnictwa realizowaną przez Fundację Powszechnego Czytania.

Kampanie społeczne są katalizatorem zmian i siłą napędową przekształcania postaw społecznych, kwestionowania przestarzałych przekonań, zachęcania do krytycznego myślenia, a także zastępowania biernej świadomości w aktywne zaangażowanie. W powoływaniu do życia nowych inicjatyw społecznych kluczowe jest umiejętne inspirowanie, angażowanie i skłanianie odbiorców do refleksji. Niezależnie od tego, czy chodzi o kwestie zdrowotne, zmiany klimatyczne, czy nierówności społeczne, kampanie muszą opierać się na danych i celnych insightach, które znajdą podatny grunt i będą rezonować z konkretnie sprecyzowaną grupą docelową. Co jeszcze uwiarygadnia takie projekty? Włączenie do narracji historii osób, których dotyczy dany temat, co wzbudza empatię i ułatwia zrozumienie niejednokrotnie skomplikowanych kwestii. Prowadzenie kampanii przez kilka lat pozwala zbadać realnie zmiany w świadomości odbiorców i porównać wynik końcowy z wyjściowym. Obserwowanie tego, jak zmienia się ta percepcja, zgodnie z pożądanym efektem, daje ogromną satysfakcję – komentuje Katarzyna Puchacz, Health Care & Medical Director w LoveBrands Group.

Jeden z obszarów, w których rola kampanii społecznych jest dziś szczególnie istotna, to cyberbezpieczeństwo. Edukacja społeczna na ten temat jest dziś realną potrzebą. Cyberprzestępcy stale modyfikują swoje metody, wykorzystując nowe technologie i bieżące wydarzenia do tworzenia coraz bardziej wiarygodnych oszustw. Dlatego kampanie społeczne dotyczące bezpieczeństwa w sieci muszą nadążać za tymi zmianami i w przystępny, dla różnych grup docelowych, sposób odpowiadać na aktualne zagrożenia. W LoveBrands Group wspieramy program Banku Pocztowego, „Cyberdojrzali. Bądź mądrzejszy od oszusta”, prowadząc komunikację w mediach społecznościowych i przekładając temat cyberzagrożeń na praktyczne, przystępne treści edukacyjne. Naszym celem jest nie tylko informowanie o ryzykach, ale przede wszystkim budowanie nawyków cyfrowego bezpieczeństwa – dodaje Weronika Szmaja, Project Manager w LoveBrands Group.

Badanie zostało zrealizowane przez agencję SW Research w dniach 31.03-2.04.2026 r. techniką wywiadów online (CAWI) na reprezentatywnej próbie 1002 Polaków w wieku 16+ na panelu badawczym swpanel.pl.

Producent regałów czy pośrednik? Jak porównać oferty, żeby nie przepłacić

Przy zakupie regałów magazynowych wiele firm porównuje oferty przede wszystkim po cenie. To naturalne, ale często prowadzi do mylnego wniosku, że najtańsza propozycja jest najkorzystniejsza. W praktyce dwie wyceny o podobnym zakresie mogą oznaczać zupełnie inną odpowiedzialność za projekt, inny standard wykonania, inny poziom dopasowania do obiektu i inne ryzyko kosztów po wdrożeniu.

Najwięcej problemów nie wynika z samego zakupu konstrukcji, ale z braków w zakresie: pomiarów, projektu, montażu, dopasowania do procesu pracy i późniejszego wsparcia. Dlatego decyzję warto podejmować nie tylko na podstawie ceny jednostkowej, lecz także w oparciu o realny zakres usługi i przewidywalność całej realizacji.

Co realnie porównywać w ofertach

Pierwsza kwestia to zakres. Czy oferta obejmuje analizę przestrzeni, dopasowanie do rodzaju towaru, projekt układu, montaż i wskazanie zasad eksploatacji? Czy obejmuje rozwiązanie problemów takich jak słupy, wnęki, niestandardowa wysokość, strefy kompletacji lub sezonowe skoki wzrostu towarów w magazynie? Bez tych informacji porównanie cen jest tylko pozorne. Druga kwestia to stopień dopasowania. W wielu firmach przewagę daje produkcja regałów na wymiar, bo pozwala wykorzystać przestrzeń zgodnie z realnym układem hali i procesem pracy. Jeżeli oferta opiera się wyłącznie na katalogowych modułach bez analizy obiektu, oszczędność na starcie może oznaczać straty operacyjne później.

Dlaczego najtańsza oferta bywa najdroższa

Różnice kosztowe bardzo często pojawiają się dopiero po podpisaniu zamówienia. Dodatkowe elementy, korekty projektu, dopłaty za montaż, konieczność przebudowy układu lub niedoszacowanie liczby miejsc składowania powodują, że początkowo atrakcyjna cena przestaje być przewagą. Z perspektywy zarządczej oznacza to nie tylko wyższy koszt, ale też większe ryzyko opóźnień i zakłóceń pracy magazynu. Dlatego dobra oferta powinna jasno pokazywać, za co klient płaci: czy obejmuje dopasowanie do obiektu, jakie są założenia obciążeniowe, jak wygląda montaż, co dzieje się po wdrożeniu i kto odpowiada za zgodność rozwiązania z ustalonym zakresem.

Co powinna zawierać dobra wycena

Przed podjęciem decyzji warto sprawdzić, czy wycena regałów obejmuje nie tylko same elementy konstrukcyjne, ale też informacje o konfiguracji układu, przewidywanym sposobie użytkowania, montażu i ewentualnych zabezpieczeniach. Im bardziej przejrzysta oferta, tym mniejsze ryzyko nieporozumień na etapie realizacji. W praktyce dobrze przygotowana wycena pomaga też szybciej porównać kilka propozycji. Zamiast koncentrować się wyłącznie na cenie końcowej, można zestawić realny zakres, poziom dopasowania i odpowiedzialność wykonawcy.

Dlaczego warto patrzeć dalej niż do momentu montażu

Zakup regałów nie kończy się na odbiorze konstrukcji. Liczy się również późniejsza eksploatacja, bezpieczeństwo pracy i możliwość dalszego rozwoju magazynu. Jeżeli system ma być elementem procesu na lata, warto zwrócić uwagę na to, czy wykonawca zapewnia wsparcie także po uruchomieniu. Jednym z ważnych obszarów są przeglądy regałów po wdrożeniu, które pomagają utrzymać system w dobrym stanie i szybciej reagować na uszkodzenia lub przeciążenia. Z punktu widzenia firmy oznacza to większą przewidywalność kosztów, lepszą kontrolę ryzyka i mniejsze prawdopodobieństwo, że po kilku miesiącach trzeba będzie naprawiać skutki pośpiesznej decyzji zakupowej.

Podsumowanie

Różnica między producentem a pośrednikiem nie sprowadza się wyłącznie do źródła zakupu. Najważniejsze jest to, kto bierze odpowiedzialność za dopasowanie rozwiązania do obiektu, procesu pracy i przyszłych potrzeb firmy. Dopiero w takim ujęciu można uczciwie porównać oferty i ocenić, która z nich naprawdę ogranicza ryzyko kosztów po wdrożeniu. Jeżeli chcesz porównać warianty nie tylko cenowo, ale też pod kątem zakresu, dopasowania i bezpieczeństwa eksploatacji, skontaktuj się z REMA: [email protected], +48 533 555 071.

Ropa, dolar i FED w centrum uwagi inwestorów. Na rynkach widać ostrożny optymizm

Po raz kolejny w notowaniach surowców widać powiew optymizmu. Nie są to jednak przełomowe zmiany, lecz raczej pewna stabilizacja związana z rosnącymi szansami. W tle wygląda na to, że nominacja nowego szefa FED pokonała znaczący problem.

Rynek uwierzył w przełom

Patrząc na zmiany cen ropy, inwestorzy z jakiegoś powodu wierzą w przełom. W piątek mieliśmy bowiem odmianę Brent po 105 USD za baryłkę, a dzisiaj nad ranem jest 4 USD tańsza. Poziom 101 USD to oczywiście nie są pułapy, które wskazywałyby na wiarę inwestorów w rychły pokój. Wygląda to raczej na wzrost szans choćby na częściowe udrożnienie drogi wodnej przez Cieśninę Ormuz. Warto zaznaczyć, że jeszcze w piątek ropa amerykańska była 11 USD tańsza, a dzisiaj ta różnica wynosi zaledwie 5 USD. Pokazuje to, że rynek się wyrównuje. Wyraźnie droższa ropa Brent wynika bowiem z tego, że jest to gatunek będący punktem odniesienia dla cen światowych. Znacznie bardziej zatem na niego wpływa konflikt na Bliskim Wschodzie, niż na surowiec wydobywany w USA i tam wyceniany. Warto natomiast pamiętać, że rozmowy cały czas trwają, a obecne ruchy wynikają ze zmiany oczekiwań inwestorów, a nie realnych przełomów w negocjacjach.

Waluty też wierzą

Wraz ze spadkiem cen ropy Brent mamy również drugi sygnał świadczący o oczekiwaniach inwestorów na przyciszenie konfliktu. Jest nim odwrót od dolara. Ten ruch jest jednak znacznie mniej imponujący niż zmiany na ropie naftowej. Rynki walutowe, podobnie jak kruszce, nie reagują już tak silnie na kolejne oczekiwania przełomu. Prawdopodobnie dlatego, że większość analityków najbardziej wierzy obecnie w scenariusz stopniowego udrażniania Cieśniny Ormuz i wygaszania walk bez formalnego podpisania pokoju. Obie strony muszą bowiem móc ogłosić sukces. Warto zwrócić uwagę, że w negocjacjach panuje impas. Kluczowym tematem ma być kwestia tego, czy najpierw ma dojść do zaprzestania ataków i dopiero później do rozmów o programie nuklearnym, czy odwrotnie. Amerykanie chcą najpierw rozmawiać, a Iran chce najpierw przestać być bombardowany.

Nowy szef FED coraz bliżej

Kevin Warsh został nominowany na szefa FED przed Donalda Trumpa, ale procedura nie idzie zbyt płynnie. W ostatnich dniach nastąpił jednak przełom. Jeden z republikańskich senatorów blokował bowiem jego kandydaturę do czasu zakończenia śledztwa przeciwko obecnemu szefowi FED. Dotyczyło ono domniemanych nieprawidłowości przy remoncie siedziby banku. Obecnie wraz z zamknięciem tego postępowania, pojawiła się zapowiedź poparcia wniosku. Jeżeli Komisja Bankowa Senatu zaakceptuje Kevina Warsha, kolejnym krokiem jest głosowanie w pełnym składzie Senatu. To wydarzenie poprzedzone jest jednak kolejną serią pytań do kandydata. Trzeba pamiętać, że w Senacie potrzebna jest zwykła większość 51 głosów. Obecnie Republikanie mają 53 głosy, więc jeśli nie wyłamie się przynajmniej 3 republikańskich senatorów, przy pełnym sprzeciwie demokratów i dwóch powiązanych z nimi kandydatów niezależnych nie powinno być niespodzianek.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Zmiana w zarządzie Banku Millennium. Hugo Resende zastąpi António Pinto

Z dniem 24 kwietnia 2026 roku Rada Nadzorcza Banku Millennium powołała Hugo Resende na stanowisko Członka Zarządu Banku Millennium S.A. Zastąpi on António Pinto, który po ośmiu latach kończy pełnienie funkcji w Polsce, aby kontynuować pracę zawodową w innym podmiocie Grupy Kapitałowej Millennium bcp w Portugalii.

Hugo Resende posiada 19-letnie doświadczenie w sektorze bankowym. Karierę zawodową rozpoczął w Millennium bcp w Portugalii, gdzie pełnił funkcje menedżerskie obejmujące strategię, marketing, zarządzanie siecią sprzedaży detalicznej, doświadczenie klienta oraz rozwój kultury wysokiej efektywności organizacyjnej. Ostatnio pracował na stanowisku Dyrektora Generalnego Kierującego Marketingiem i Wsparciem Sieci Sprzedaży Detalicznej w Millennium bcp. Był stałym członkiem kluczowych komitetów banku.

Hugo Resende ukończył studia w zakresie ekonomii oraz posiada tytuł magistra ekonomii finansowej i monetarnej Lisbon School of Economics & Management. Ukończył także program menedżerski AESE Business School w Lizbonie.

– W imieniu Rady Nadzorczej gratuluję Hugo Resende objęcia stanowiska członka Zarządu Banku Millennium i życzę powodzenia w realizacji stojących przed nim ambitnych celów zapisanych w strategii Banku „Wartość i Wzrost’28”. Jednocześnie dziękuję António Pinto za ogromne zaangażowanie i znaczący, wieloletni wkład w rozwój Banku oraz życzę sukcesów w dalszej karierze zawodowej w Grupie Millennium bcp – powiedziała Olga Grygier-Siddons, Przewodnicząca Rady Nadzorczej Banku Millennium.

António Pinto jest związany z Grupą Millennium od początku lat 90. Od kwietnia 2018 roku był Członkiem Zarządu Banku Millennium S.A. w Polsce, a wcześniej pełnił szereg kluczowych funkcji menedżerskich w Grupie Millennium w Polsce i Portugalii.

Karierę zawodową rozpoczął w Banco Português do Atlântico (1990), od 1994 roku wchodzącym w skład Grupy Millennium bcp, zdobywając doświadczenie w bankowości detalicznej i przedsiębiorstw dzięki zajmowaniu stanowisk kierowniczych w obszarach marketingu i wsparcia sprzedaży. W latach 2001 – 2011 pracował w Banku Millennium S.A., jako kierujący departamentami odpowiedzialnymi za marketing, jakość, procesy i operacje, a od kwietnia 2010 roku jako Członek Zarządu. W ciągu kolejnych 7 lat zajmował stanowisko kierującego Departamentem Marketingu Bankowości Detalicznej w Millennium bcp w Portugalii, a w okresie lipiec 2016 – maj 2018 roku także niewykonawczego członka Zarządu ActivoBank.

Antonio Pinto złożył rezygnację, ze skutkiem na dzień 24 kwietnia 2026 r., z funkcji Członka Zarządu Banku, w związku z zamiarem kontynuacji swojej ścieżki zawodowej w innym podmiocie Grupy Kapitałowej Millennium bcp.

– W imieniu wszystkich członków Zarządu chciałbym wyrazić ogromne podziękowania António za osiem ważnych lat pracy w Zarządzie Banku. Dziękuję w szczególności za udział w kreowaniu ambitnych strategii Banku oraz wdrażaniu ich w życie i osiąganiu świetnych rezultatów; za dbałość o ofertę produktów i usług Banku, rozwój kanałów cyfrowych, a także nieustanną pracę nad jakością naszej obsługi we wszystkich kanałach Banku, za co jesteśmy doceniani przez klientów i sektor bankowy. Szczególnie dziękuję także za niezwykłą umiejętność współpracy, troskę o zespoły i bankowe talenty oraz za ludzką, dobrą, pozytywną energię, którą dzielił się z nami każdego dnia. Witam w Polsce i w zespole Millennium Hugo Resende. Jestem przekonany, że multidyscyplinarne doświadczenie Hugo będzie świetnie wykorzystane w dalszym ambitnym rozwoju Banku Millennium w sektorze bankowym – powiedział João Bras Jorge, Prezes Zarządu Banku Millennium.

AI w bankowości – jak sztuczna inteligencja zmienia sektor finansowy?

Sztuczna inteligencja pozwala bankom szybciej rozpoznawać potrzeby użytkownika i porządkować obsługę w tle.. Zmiana nie polega tylko na wdrożeniu technologii AI, ale na przebudowie sposobu świadczenia usług finansowych. Z korzyścią dla klientów.

Inteligentna obsługa zamiast reakcji po fakcie

Nowoczesny bank nie ogranicza AI do czatu czy automatycznej odpowiedzi. Systemy uczące się analizują historię korzystania z usług, wychwytują powtarzalne zachowania i na tej podstawie wspierają kontakt z klientem w odpowiednim momencie. Mogą przypominać o zobowiązaniach, porządkować wydatki, podpowiadać działania w aplikacji i kierować sprawę do właściwego procesu bez zbędnego udziału klienta. Dobrze wdrożone AI w bankowościoznacza spersonalizowaną obsługę, ale bez chaosu informacyjnego. Klient nie dostaje przypadkowych komunikatów, tylko wsparcie powiązane z realnym kontekstem jego aktywności.

Szybsze decyzje i lepsza ocena ryzyka dzięki AI

Jednym z najważniejszych skutków wdrażania sztucznej inteligencji jest przyspieszenie procesów, które wcześniej wymagały wielu ręcznych działań. Dotyczy to zwłaszcza analizy wniosków, weryfikacji danych, segmentacji klientów i oceny zdolności do korzystania z określonych produktów. Algorytmy potrafią szybciej łączyć informacje z różnych systemów, wychwytywać zależności i wskazywać przypadki wymagające dodatkowej kontroli. To nie eliminuje nadzoru człowieka, ale porządkuje pracę i ogranicza liczbę błędów operacyjnych. Z perspektywy klienta oznacza to krótszą ścieżkę obsługi, większą przewidywalność procesu i mniejsze ryzyko, że sprawa utknie na etapie technicznej weryfikacji.

Większe bezpieczeństwo w kanałach cyfrowych

Sektor finansowy wykorzystuje sztuczną inteligencję również tam, gdzie najważniejsza jest ochrona pieniędzy i danych. Mechanizmy analizujące zachowanie użytkownika potrafią rozpoznać nietypową aktywność, wyłapać próbę przejęcia dostępu albo zatrzymać podejrzaną operację, zanim szkoda stanie się realna. W połączeniu z biometrią, silnym uwierzytelnianiem, szyfrowaniem i integracją przez API AI wzmacnia bezpieczeństwo bez nadmiernego komplikowania obsługi. Ma znaczenie także w otwartej bankowości, gdzie usługi finansowe są obecne nie tylko w systemie banku, ale również w innych środowiskach cyfrowych. Klient korzysta więc z wygody nowych rozwiązań, a bank może lepiej łączyćinnowację z kontrolą ryzyka i wymogami regulacyjnymi.

Sztuczna inteligencja zmienia sektor finansowy przede wszystkim dlatego, że łączy szybkość działania z lepszą analizą i automatyzacją. Dla klienta banku oznacza to wygodniejszą obsługę, bardziej dopasowane usługi oraz wyższy poziom bezpieczeństwa w codziennym korzystaniu z bankowych produktów. Należy jednak podkreślić, że dobrze wdrożona AI nie zastępuje relacji z klientem, lecz czyni ją sprawniejszą, trafniejszą i bardziej przewidywalną.

 

Kompap podsumowuje 2025 rok i zapowiada dywidendę

Giełdowy Kompap, jeden z największych graczy w branży poligraficznej w Polsce, po raz siódmy z rzędu planuje podzielić się zyskiem z akcjonariuszami. W tym roku zarząd zamierza rekomendować wypłatę dywidendy w wysokości 70 gr na akcję ze skumulowanego zysku netto. W 2025 r. Grupa Kompap wypracowała skonsolidowane przychody w wysokości 101,53  mln zł (108,05 mln zł rok wcześniej), osiągając zysk EBITDA o wartości 9,84 mln zł i 0,61 mln zł zysk netto (odpowiednio 11,83 mln zł i 2,36 mln zł w 2024 r.).

– Sytuacja na rynku poligraficznym jest niezwykle wymagająca wobec bardzo niskich cen stosowanych przez konkurencyjne drukarnie, które w ten sposób nierzadko walczą o przetrwanie. Dbając o kondycję finansową grupy i bazując na wypracowanej przez lata renomie, w naszych zakładach konsekwentnie realizujemy wyłącznie zamówienia o odpowiedniej marży. W efekcie, utrzymaliśmy wskaźnik rentowności na sprzedaży na zbliżonym poziomie co rok wcześniej i w 2025 roku wyniósł on 14,89%. Niezależnie, stale poszukujemy oszczędności w skali grupy, które pozwolą nam oferować wysokiej jakości produkt w poszukiwanej przez klientów atrakcyjnej cenie. Dążenie do ograniczenia kosztów dotyczy różnych aspektów naszej działalności, w tym organizacji procesów na poziomie grupy i poszczególnych zakładów oraz realizowanych inwestycji – komentuje Waldemar Lipka, prezes zarządu Kompap SA.

W grupie Kompap jako spółki zależne działają dwie uznane drukarnie dziełowe – OZGraf i BZGraf oraz Komunikacja Masowa, świadcząca usługi outsourcingu w zakresie masowej komunikacji elektronicznej i tradycyjnej. W bieżącym roku zarząd Kompapu zamierza przedstawić akcjonariuszom podczas WZA propozycję zmian w strukturze grupy, zakładającą połączenie OZGraf i BZGraf ze spółką-matką w jeden podmiot prawny przy zachowaniu funkcjonowania drukarni w Olsztynie i Białymstoku w formie zintegrowanych oddziałów: Kompap OZGRAF Olsztyn oraz Kompap BZGRAF Białystok.

 – Szacujemy, że połączenie naszych spółek w Olsztynie i Białymstoku z Kompapem powoli nam wygenerować oszczędności sięgające 1 mln zł w skali roku. Będziemy mogli wyeliminować dublujące się funkcje w grupie na poziomie zarządów i kadry menedżerskiej, stworzyć centrum usług wspólnych m.in. w obszarach finansów, HR czy IT, co pozwoli także na usprawnienie procesu raportowania finansowego. Planowane połączenie stworzy też możliwości efektywniejszego zarządzania stanami magazynowymi i obniżenia kosztów logistyki międzyzakładowej, zwłaszcza że Kompap ma także drukarnię offsetową rolową w Laskowicach. Dzięki usprawnieniu procesów produkcyjnych zmniejszymy koszt jednostkowy druku i zyskamy jeszcze większą siłę negocjacyjną u dostawców. Redukcja liczby podmiotów prawnych w grupie pozwoli też ograniczyć koszty usług obcych – wyjaśnia Waldemar Lipka.

Dążenie do obniżenia kosztów ma na celu zwiększenie rentowności Grupy. W 2025 r. Kompap zanotował zmniejszenie skonsolidowanych przychodów o 6% r/r, co było bezpośrednim efektem spadku cen papieru o 10%. Mimo utrzymania rentowności sprzedaży wyniki zostały obciążone kosztami związanymi z serią odejść na emeryturę wieloletnich pracowników drukarni. Ten trwający dwa lata proces zakończył się w minionym roku i nie będzie oddziaływać na wyniki kolejnych okresów. Kompap sfinalizował też projekt rozwijania uniwersalnych kwalifikacji wśród pracowników. Odchodzenie od wąskich specjalizacji ma zwiększać elastyczność produkcji w Grupie.

– Drukarnie w Olsztynie i Białystoku obsługują wydawców z całej Europy. Nasz eksport wzrósł o ok. 5% w minionym roku i stanowi ponad 20% przychodów grupy. Wobec dużej konkurencji cenowej z Chin, wydawcy zagraniczni najczęściej korzystają z naszych usług w przypadku szybkich zleceń czy mniejszych nakładów lub też zawirowań na rynkach globalnych, wpływających na proces dostaw z Azji. Tym bardziej zależy nam na jak największej elastyczności procesów produkcyjnych. Obok zwiększania wszechstronnych kompetencji wśród pracowników rozwijamy usługę druku cyfrowego, bo pozwala nam to realizować mniejsze nakłady w dobrych cenach, zgodnie z oczekiwaniami klientów. W minionym roku zakupiliśmy do naszej białostockiej drukarni nową maszynę do druku cyfrowych okładek za ok. 450 tys. zł. Okazyjnie kupiliśmy też maszyny do druku cyfrowego do Laskowic. Tworzymy tam ośrodek zapasowy na potrzeby klientów Komunikacji Masowej, wśród których znajdują się największe firmy z branży finansowej czy telekomunikacyjnej w Polsce. Ma on zabezpieczyć ciągłość usług na wypadek nieprzewidzianych zdarzeń – wyjaśnia prezes Lipka.

Inwestycje realizowane przez Kompap w minionym roku wyniosły ok. 2 mln zł. W tym roku planowana jest dla rozbudowa parku maszynowego, m. in. sprowadzane są obecnie dwie maszyny z Chin od sprawdzonego producenta: specjalistyczna gilotyna do cięcia papieru i maszyna do lakierowania 3D. Również w tym roku Kompap planuje budowę instalacji fotowoltaicznej w Laskowicach.

– Nieco dłużej niż zakładaliśmy zajęło nam uzgodnienie wymaganych kwestii formalnych, mamy już jednak pozwolenie na budowę i inwestycja fotowoltaiczna zostanie zrealizowana jeszcze w tym roku. Już w kolejnym około 30% zapotrzebowania na energię w Laskowicach będzie obsługiwane przez odnawialne źródła energii, co pozwoli nam na obniżenie kosztów. Zakładamy, że inwestycja ta zwróci nam się do 5 lat – mówi Waldemar Lipka.

Kompap jest w ocenie zarządu w bardzo dobrej sytuacji finansowej. W związku z konfliktami zbrojnymi na świecie w Grupie spłacono większość kredytów i Kompap wciąż dysponuje środkami ze skumulowanego zysku, który zarząd chce wypłacić akcjonariuszom w formie dywidendy w wysokości 70 gr na akcję. Decyzję w tej sprawie podejmie Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy.

Dębica poprawia marże, ale rynek opon pozostaje wymagający

Firma Oponiarska Dębica S.A. (FO Dębica), producent opon do samochodów osobowych i ciężarowych, wypracowała w 2025 roku ponad 2,9 mld zł przychodów ze sprzedaży, co oznacza wzrost rdr o 15,7%. Wynik operacyjny sięgnął w tym okresie 128,7 mln zł (+120,8% rdr), a zysk netto ukształtował się na poziomie 125,0 mln zł (+60,7% rdr).

Marża brutto na sprzedaży w 2025 r. wyniosła 5,5% wobec 1,5% w 2024 r. Spółka poprawiła także poziom marży EBIT, który wzrósł względem roku poprzedniego do 4,4% z 2,3%.

Wyniki osiągnięte w 2025 r. są efektem wyższych cen w rozliczeniach z podmiotami powiązanymi oraz odtworzenia mocy produkcyjnych po pożarze z sierpnia 2023 r.

„Jesteśmy zadowoleni z rezultatów osiągniętych w 2025 roku – udało nam się wypracować zarówno wzrost przychodów, jak i wyników na wszystkich poziomach. Utrzymujemy stabilną kondycję finansową i operacyjną, a nasza sytuacja płynnościowa jest bezpieczna” – mówi Ireneusz Maksymiuk, Prezes FO Dębica S.A.

Sytuacja na rynku oponiarskim pozostaje jednak wymagająca. Firma wciąż mierzy się z niepewnością w otoczeniu gospodarczym, spowolnieniem inwestycji oraz osłabieniem wzrostu w sektorze transportowym. Wyzwaniem jest rosnący import opon z Azji, który zwiększa presję w segmencie budżetowym. Dodatkową niepewność przyniósł konflikt na Bliskim Wschodzie, skutkujący wzrostem cen ropy naftowej – głównego surowca do produkcji materiałów wykorzystywanych w wyrobie opon.

„Rynek surowców cechuje się wysoką zmiennością, co sprawia, że nie jest możliwe precyzyjne przewidywanie kierunku ani skali przyszłych zmian cen materiałów pochodzenia petrochemicznego. W tej sytuacji Spółka koncentruje się na bieżącym monitorowaniu otoczenia rynkowego i elastycznym dostosowywaniu swoich działań do aktualnych warunków. Naszą przewagą pozostaje doświadczony zespół, konsekwentna modernizacja oraz oferta odpowiadająca potrzebom rynku. Dzięki temu jesteśmy w stanie szybko reagować na zmiany rynkowe oraz budować trwałą wartość w długim horyzoncie” mówi Prezes FO Dębica S.A.

Przychody FO Dębica ze sprzedaży do podmiotów niepowiązanych w 2025 r. wyniosły 215,9 mln zł, co oznacza spadek o 16,1% w porównaniu do 2024 roku. Natomiast przychody ze sprzedaży do podmiotów powiązanych wzrosły rdr o 19,3%, osiągając poziom prawie 2,7 mld zł.

Szczegóły dotyczące wyników przedstawia tabela poniżej:

w mln PLN 4Q 2025 4Q 2024 Zmiana FY2025 FY2024 Zmiana
Przychody ze sprzedaży 665,0 689,0 -3,5% 2 914,8 2 518,8 +15,7%
Marża brutto 14,0 12,0 +16,7% 160,7 37,0 +334,3%
Wynik operacyjny (EBIT) -2,9 3,0 -196,7% 128,7 58,3 +120,8%
Wynik netto 1,8 9,9 -81,8% 125,0 77,8 +60,7%

 

Mocne odczyty z krajowej gospodarki, słabsze PMI w Europie i niepewność wokół dolara

Mimo pesymistycznych nastrojów konsumenckich, dostaliśmy dziś mocne dane z krajowej gospodarki. Odczyty PMI z Europy z mieszanym wydźwiękiem. Zbyt wiele niewiadomych sprawia, że inwestorom trudno zdecydować, czy postawić na umocnienie dolara amerykańskiego, czy na jego osłabienie. 

Dane znacznie powyżej prognoz

Dane makroekonomiczne za marzec powinny już pokazywać wpływ wojny na Bliskim Wschodzie. Trzeba przyznać, że w tym kontekście krajowa gospodarka mocno zaskakuje – i to pozytywnie. Wzrost produkcji przemysłowej w marcu to aż 9,4% r/r, przy prognozach na poziomie raptem 4,2%. Wcześniej poznaliśmy też publikację dotyczącą nastrojów konsumenckich, które spadły mocniej niż wskazywały prognozy analityków. I gdy wydawało się, że pesymistycznie nastawiony konsument ograniczy zakupy, dziś dostaliśmy odczyt sprzedaży detalicznej, który całkowicie przełamał ten sposób myślenia. Wynik 9,8% za marzec niemal dwukrotnie przebił prognozę, co tylko podkreśla, że Polacy chętnie sięgają do portfela. Mamy więc sporą różnicę pomiędzy tym, co konsument wpisuje w ankietach, a tym, jak się później faktycznie zachowuje na zakupach. To daje bardzo solidny obraz polskiej gospodarki, a przynajmniej na ten moment obawy o duży, negatywny wpływ wojny na Bliskim Wschodzie wydają się przesadzone. Dla RPP to też jasny sygnał, że utrzymywanie stóp procentowych na obecnym poziomie ma silne podstawy.

Usługi rozczarowują

Dzisiaj w kalendarium dominowały odczyty PMI zarówno z sektora przemysłu, jak i usług. Obraz jaki przedstawiają dane ze strefy euro wskazały na pogorszenie nastrojów wśród konsumentów. Taka sytuacja nie jest niczym nowym. Mamy tutaj prosty ciąg zdarzeń: wyższe ceny ropy naftowej przekładają się na wyższe ceny paliw na stacjach niemal natychmiast i powodują, że w sektorze usług nastroje się pogarszają. Dla całej strefy euro odczyt spadł poniżej wartości 50 pkt – do poziomu 47,4 pkt. Znalazł się więc w paśmie uważanym za recesyjne. Identyczna sytuacja ma miejsce w poszczególnych krajach. PMI dla usług spadało choćby w Niemczech czy Francji. Co ciekawe, dramatu nie ma w przypadku przemysłu, gdzie spadki wartości PMI owszem wystąpiły (w Niemczech z 52,2 pkt w marcu do 51,2 pkt w kwietniu), ale nie dość, że nie są duże, to jeszcze udało się utrzymać wartości ponad granicą 50 pkt. Niemniej jednak takie odczyty wpłynęły dzisiaj na osłabienie wspólnotowej waluty, choć trzeba przyznać, że zmiany nie są duże.

„Edek” na wsparciu

Patrząc na szerszy obraz na rynku walutowym, widzimy brak zdecydowania co do kierunku ruchu na głównej parze walutowej świata. Ciągle mamy sporo niewiadomych w kontekście wojny na Bliskim Wschodzie, a blokada Cieśniny Ormuz nie tylko ze strony irańskiej, ale i amerykańskiej tylko pogłębia stan niepewności. Dzisiaj kurs popularnego „edka” wraca w okolice widziane w pierwszej połowie kwietnia i schodzi do poziomu wsparcia na 1,17. Brak eskalacji konfliktu powinien wpływać na odbicie głównej pary walutowej, z drugiej strony brak perspektyw na szybkie zakończenie wojny nie będzie argumentem za osłabieniem USD. Spora niepewność wokół zielonego ma też związek z nowym szefem Fed, którym ma zostać Kevin Warsh. Jak sam twierdzi, jest za niezależnością banku centralnego. Chce też redukować bilans Fed, ale też znajduje argumenty za możliwymi obniżkami stóp w USA, co przynajmniej na ten moment budzi wątpliwości (przy rosnącej inflacji spowodowanej wzrostem cen ropy naftowej). Mamy więc argumenty za tym, by dolar się osłabił, ale i rósł w siłę, co może oznaczać, że najbardziej prawdopodobny scenariusz to konsolidacja w najbliższym czasie z przeplatanymi ruchami w górę i w dół.

Biura odzyskują atrakcyjność. Inwestorzy wracają na rynek

I kwartał 2026 roku przyniósł wyraźne ożywienie na rynku nieruchomości komercyjnych w Polsce. Wzrost wartości transakcji odnotowały wszystkie sektory, w tym segment biurowy. Nie słabnie też popyt na biura, co wskazuje na stopniową odbudowę potencjału rynku.

Pozytywne sygnały napływają w tym roku z rynku inwestycyjnego. W I kwartale 2026 wartość inwestycji w nieruchomości komercyjne w Polsce przekroczyła 1 mld euro – to wynik o ponad 40 proc. wyższy r/r i najlepszy dla tego okresu od kilku lat. Choć liczba transakcji spadła, ich wartość wzrosła (635 mln euro w I kw. 2025).

W sektorze biurowym zawarto transakcje o wartości 245 mln euro (+40 proc. r/r). Realizowano je zarówno w Warszawie, jak i w regionach, które odpowiadały za większość akwizycji, ale tylko jedną czwartą wolumenu transakcyjnego.

W ostatnim czasie sfinalizowane zostały m.in. takie transakcje typu prime, jak zakup Lixa D przez szwajcarski fundusz rodzinny i kompleksu Royal Wilanów za 100 mln euro przez czeski fundusz Wood & Company od Grupy Capital Park. Brain Park A w Krakowie kupiła natomiast francuska firma Arkea Real Estate.

Dla porównania, w I kw. 2025 roku wartość transakcji biurowych wyniosła 176 mln euro (+60 proc. r/r), a największą transakcją było przejęcie Wronia 31 przez Uniqa Real Estate. Dominowały wtedy aktywa value-add i oportunistyczne.

– Wartość transakcji inwestycyjnych zarejestrowanych w tym roku wskazuje na ożywienie na rynku. Oczekujemy kontynuacji tego trendu i wzrostu aktywności inwestycyjnej, wspieranej, zarówno przez rosnące zaangażowanie kapitału krajowego, jak i stopniowy powrót kapitału typu core i transakcji prim – mówi Bartłomiej Zagrodnik, Managing Partner, CEO w Walter Herz. – Inwestorzy są jednak selektywni, wybierają budynki, które wyróżniają się jakością i długoterminową stabilnością. Poszukują bezpieczeństwa, celując w prestiżowe lokalizacje oraz aktywa cechujące się dużą odpornością operacyjną i bezpieczeństwem energetycznym. Część kupujących szuka też okazji do generowania wyższych zwrotów poprzez inwestycje w aktywa z potencjałem do wzrostu rentowności – dodaje Bartłomiej Zagrodnik.

I przyznaje, że z jednej strony obecna sytuacja geopolityczna może wpłynąć negatywnie na ten proces, spowalniając dalsze obniżki stóp procentowych, co ograniczy możliwość redukcji kosztów kapitału. Z drugiej strony, konflikt na Bliskim Wschodzie może paradoksalnie skierować część kapitału do Europy, w tym do Polski.

Rynek biurowy wchodzi w fazę ożywienia

Już w 2023 roku, po kilku latach spowolnienia, widoczne było ożywienie aktywności inwestorów w Polsce. W 2024 roku całkowity wolumen transakcji dwukrotnie przebił wynik z 2023 roku. Wzrost utrzymał się także w 2025 roku, choć całkowity wolumen inwestycyjny – 4,5 mld euro – był niższy niż w 2024 roku (5 mld euro).

W 2025 roku sektor biurowy był liderem, odpowiadając za niemal 40 proc. wolumenu transakcyjnego na rynku. Wartość transakcji biurowych osiągnęła 1,8 mld euro, wobec 1,6 mld euro rok wcześniej.

Do największych sfinalizowanych transakcji należał zakup 50 proc. udziałów w Mennica Legacy Tower przez Mennicę Polską, sprzedaż Wola Center do Trigea Real Estate Fund  CPI, co było największą transakcją w sektorze, odpowiadającą za ponad jedną czwartą jego rocznego wyniku. Właściciela zmieniły także budynki Senator i Vibe w Warszawie, High Five I & II w Krakowie oraz Centrum Południe 3 we Wrocławiu.

Wśród innych istotnych akwizycji znalazła się m.in. sprzedaż przez LaSalle Investment Management budynku Wronia 31 do UNIQA Real Estate, zbycie etapów D, E i F inwestycji Bohema przez Okam Capital oraz sprzedaż Mazovia Plaza przez Martley Capital polskiemu inwestorowi.

W 2024 roku sektor biurowy odpowiadał za jedną trzecią całkowitego wolumenu inwestycyjnego, zarejestrowanego na rynku nieruchomości. Największą akwizycją był zakup Warsaw UNIT przez Eastnine AB. Była to największa transakcja pojedynczym aktywem biurowym w Europie. Zrealizowano także sprzedaż 49 proc. udziałów w portfelu biurowym CPI oraz transakcje dotyczące budynków P180, Studio B i Lakeside.

Sektor biurowy kusi kapitał krajowy

W 2023 roku inwestorzy koncentrowali się głównie na starszych budynkach typu value-add i aktywach oportunistycznych. W kolejnych latach wzrosło zainteresowanie aktywami typu core i core+, szczególnie w Warszawie. To efekt dostosowania cen ofertowych do realiów rynkowych.

Starsze nieruchomości nadal przyciągają uwagę, szczególnie te z potencjałem zmiany funkcji, z przeznaczeniem do modernizacji lub wykorzystania na potrzeby własne. Takie aktywa często wybierają inwestorzy krajowi, którzy w 2024 roku odpowiadali za 40 proc. liczby transakcji w sektorze.

W 2025 roku wzrost aktywności polskich inwestorów był szczególnie widoczny. Rodzime podmioty wygenerowały około 20 proc. całkowitej wartości transakcji inwestycyjnych w Polsce. W sektorze biurowym ich udział był jeszcze wyższy. Polski kapitał odpowiadał za 30 proc. wolumenu sektora biurowego i połowę liczby transakcji. Po latach dominacji inwestorów zagranicznych pojawiła się silna grupa krajowych nabywców – prywatnych przedsiębiorców, family offices i instytucji publicznych.

W 2026 roku dominującą rolę odgrywają inwestorzy ze Stanów Zjednoczonych oraz regionu CEE. Polscy inwestorzy pozostają aktywni, koncentrując się głównie na mniejszych transakcjach.

Podaż i popyt na biura

– Zainteresowanie wynajmem biur jest nadal duże. Zmienia się jednak podejście najemców do wyboru biur. Liczy się nie tylko wielkość i jakość powierzchni, ale także bezpieczeństwo operacyjne. W warunkach niepewności firmy oczekują elastycznych warunków najmu oraz środowiska pracy dopasowanego do ich potrzeb. Coraz większe znaczenie zyskuje doświadczenie użytkowników biur oraz udogodnienia dostępne na miejscu i bezpośredni dostęp do usług, takich jak siłownie, opieka medyczna, gastronomia czy handel – mówi Emilia Legierska, Transaction Director w Walter Herz.

W I kwartale 2026 roku wynajęto w Warszawie ponad 130 tys. mkw. biur. Rok wcześniej było to ponad 160 tys. mkw., o 15 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2024 roku. Oznacza to, że popyt na stołeczne biura utrzymuje się na stabilnym, wysokim poziomie od kilku lat.

W całym 2025 roku wolumen najmu biur w Polsce przekroczył 1,56 mln mkw., z czego około połowę stanowiły renegocjacje. W regionach wynajęto ponad 770 tys. mkw. powierzchni, nieco więcej niż rok wcześniej.

W Warszawie do najemców trafiło w minionym roku blisko 800 tys. mkw., a w IV kwartale odnotowany został rekordowy wynik – zakontraktowano 310 tys. mkw. biur. W warunkach ograniczonej dostępności powierzchni w centrum miasta wzrosło znaczenie Służewca, który odpowiadał za ponad 20 proc. wolumenu najmu.

Subtelna nowa podaż powierzchni biurowych w Polsce

Na rynek trafia obecnie znacznie mniej nowych biur niż w latach boomu. W I kwartale 2026 roku w Warszawie oddano do użytku zaledwie  43 tys. mkw. nowoczesnych powierzchni biurowych, m.in. w budynkach Studio A i Vena.

W całym 2025 roku na polski rynek trafiło tylko 110 tys. mkw., biur z czego ponad 20 tys. mkw. powierzchni w regionach. W Warszawie było to niespełna 90 tys. mkw., dostarczone głównie przez projekty The Bridge oraz AFI Office House.

Aktywność deweloperów pozostaje ograniczona. Nowe inwestycje są rozpoczynane głównie po zabezpieczeniu umów przednajmu. Jak podaje Walter Herz, w Warszawie w budowie znajduje się obecnie około 200 tys. mkw. powierzchni biurowych, w tym projekty Skyliner II, Upper One i Afi Tower. Na rynkach regionalnych realizowanych jest około 220 tys. mkw., z czego około 95 tys. mkw. powierzchni ma zostać oddane w 2026 roku.

Bumech porządkuje aktywa i wydziela segment obronny do Capital Partners

Bumech reorganizuje działalność związaną z sektorem obronnym i przenosi ją do spółki giełdowej Capital Partners. To właśnie tam będą rozwijane projekty związane z produkcją i obrotem sprzętem oraz technologiami o przeznaczeniu wojskowym, w ramach wyodrębnionej struktury biznesowej.

Capital Partners stanie się docelowym centrum aktywności obronnych grupy. Spółka była wcześniej przygotowywana jako platforma dla aktywów energetycznych, jednak zmieniono jej przeznaczenie, dostosowując ją do rozwoju segmentu defense, nad którym Bumech pracuje od 2025 roku. Zmiana koncepcji wykorzystania Capital Partners wynika z oceny perspektyw poszczególnych segmentów działalności. Spółka uznała, że sektor obronny lepiej odpowiada obecnym uwarunkowaniom rynkowym i wymaga struktury umożliwiającej jego niezależny rozwój.

Wydzielenie segmentu defense i uporządkowanie struktury

W ramach przyjętego modelu Bumech przenosi do Capital Partners spółkę Bumech Defense – podmiot posiadający koncesję na obrót sprzętem wojskowym i technologiami o przeznaczeniu obronnym. Kolejnym krokiem będzie wniesienie zorganizowanej części przedsiębiorstwa obejmującej zaplecze produkcyjne w Szopienicach, zespół pracowników oraz kompetencje operacyjne. Docelowo działalność ta zostanie zintegrowana z Capital Partners i będzie funkcjonować jako wyodrębniony segment w ramach spółki publicznej.

Segment obronny jest przenoszony do spółki publicznej, aby funkcjonował w czytelnej strukturze operacyjnej i sprawozdawczej. Z punktu widzenia właścicielskiego pozostaje on w obrębie grupy, Capital Partners jest spółką kontrolowaną przez Bumech, co zapewnia ciągłość zarządzania – mówi Jonasz Drabek. Jak wyjaśnia Prezes Zarządu Bumechu, celem działań jest uporządkowanie struktury biznesowej grupy oraz lepsze dopasowanie jej do charakteru poszczególnych obszarów działalności. – Rozdzielamy działalności o znacząco odmiennych profilach – energetycznym i górniczym od obronnego – tak, aby każda z nich mogła być zarządzana i wyceniana adekwatnie do swojej specyfiki – dodaje.

Zmiana kierunku i wykorzystanie spółki publicznej

Capital Partners była pierwotnie przygotowywana pod przejęcie aktywów energetycznych Grupy Bumech. Uznaliśmy jednak, że bardziej racjonalne jest wykorzystanie jej jako platformy dla segmentu obronnego i jego rozwoju w formule spółki publicznej – wskazuje Jonasz Drabek. W efekcie powstaje model, w którym działalność defense funkcjonuje w ramach spółki giełdowej z własną strukturą aktywów, finansowania i raportowania, przy jednoczesnym zachowaniu powiązań właścicielskich z Bumech.

Na okres przejściowy przygotowano mechanizmy zapewniające stabilność operacyjną. Do czasu uruchomienia produkcji dla sektora obronnego Bumech będzie dostarczał zlecenia z obszaru przemysłu wydobywczego, natomiast Capital Partners zapewni finansowanie w formie linii pożyczkowej. Rozwiązanie to umożliwia dostosowanie zakładu produkcyjnego do wymogów branży i stopniowe budowanie zdolności operacyjnych bez zakłóceń płynności.

Kolejny etap dywersyfikacji działalności

Wydzielenie segmentu obronnego wpisuje się w szerszy proces dywersyfikacji działalności Bumechu realizowany w ostatnich latach. Obejmuje on m.in. stopniową restrukturyzację aktywów górniczych, w tym kopalni węgla kamiennego Silesia oraz rozwój projektów zagranicznych, szczególnie na rynku afrykańskim. Przed kilkoma tygodniami Bumech przejął kontrolę nad kopalnią cynku, miedzi i metali towarzyszących w RPA. 

Celem tych działań jest budowa bardziej zdywersyfikowanego modelu biznesowego, opartego na kilku niezależnych źródłach przychodów oraz lepszym dopasowaniu struktur organizacyjnych do specyfiki poszczególnych segmentów. Wydzielenie działalności defense do odrębnej spółki publicznej stanowi kolejny krok w tym kierunku.