Ceny ubezpieczeń na świecie spadły o 5% w pierwszym kwartale 2026 roku, jest to siódmy kwartał spadkowy z rzędu

0

Według najnowszego Global Insurance Market Index (GIMI) opublikowanego przez Marsh (NYSE: MRSH), światowego lidera w dziedzinie ryzyka, reasekuracji, kapitału, zasobów ludzkich, inwestycji oraz doradztwa zarządczego, globalne stawki ubezpieczeń spadły średnio o 5% w pierwszym kwartale 2026 roku, po spadku o 4% w czwartym kwartale 2025 roku.

Pierwszy kwartał 2026 roku jest siódmym z rzędu kwartałem z obniżkami na poziomie globalnym. Spadek stawek w pierwszym kwartale był nadal napędzany wzrostem dostępności rynku oraz rosnącą konkurencją wśród ubezpieczycieli w większości kluczowych linii produktowych.

Wszystkie regiony świata odnotowały roczne spadki wskaźników składek w pierwszym kwartale 2026 roku. Największe spadki odnotowano w regionach Pacyfiku oraz Indii, Bliskiego Wschodu i Afryki (IMEA) – odpowiednio o 12% i 10%. W Ameryce Łacińskiej i na Karaibach (LAC) oraz w Wielkiej Brytanii stawki spadły o 8%. W Kanadzie stawki obniżyły się o 6%, a w Europie i Azji o 5%. Ogólny wskaźnik stawek w USA, który w czwartym kwartale 2025 pozostał bez zmian, spadł o 1% w pierwszym kwartale 2026.

Kluczowe wnioski:

  • Stawki ubezpieczeń majątkowych spadły globalnie o 9%, powtarzając trend z Q4 2025 r. Dwucyfrowe spadki odnotowano w pięciu regionach: PAC (14%), LAC (12%) oraz po 10% w USA, Wielkiej Brytanii i IMEA. Spadki stawek odnotowano także w Europie (8%), Kanadzie (6) i Azji (5%).
  • Stawki ubezpieczeń odpowiedzialności cywilnej wzrosły o 3% na poziomie globalnym (w porównaniu do 4% wzrostu w Q4). Wzrost w tym kwartale był efektem drugiego z rzędu, 9‑procentowego wzrostu w USA, gdzie podwyżki stawek wciąż napędza utrzymująca się wysoka szkodowość. W Q1 stawki OC spadły we wszystkich pozostałych regionach, szczególnie dla firm nieprowadzących działalności w USA.
  • Stawki ubezpieczeń finansowych i profesjonalnych spadły o 5% na poziomie globalnym w Q1, w porównaniu do 4% spadku w Q4. Obniżki odnotowano we wszystkich regionach – od 8% w Wielkiej Brytanii i 7% w regionach Pacyfiku i Azji, po 2% spadek w USA.
  • Stawki ubezpieczeń cybernetycznych spadły o 5% na poziomie globalnym, po 7% spadku w Q4. Największy spadek odnotowano w regionie IMEA (14%), dalej obserwowano obniżki w przedziale od 11% w LAC do 2% w USA.

 

Komentując raport, John Donnelly, prezes Global Placement w Marsh Risk, powiedział: „Choć konflikt na Bliskim Wschodzie jest bacznie obserwowany pod kątem ewentualnego wpływu na rynki ubezpieczeniowe, oczekuje się, że obecne warunki konkurencyjne utrzymają się, ponieważ rentowność ubezpieczycieli pozostaje wysoka. Dotyczy to w szczególności linii takich jak ubezpieczenia majątkowe, wspieranych korzystnymi warunkami reasekuracji i znaczną dostępnością rynku. W obliczu szerokiej niepewności gospodarczej i presji inflacyjnej, klienci mają możliwość optymalizacji struktur programów, zwiększenia limitów lub dostosowania udziałów własnych, aby w nadchodzącym roku zwiększyć stabilność swoich programów”.

Marcin Zimowski, Dyrektor w Pionie Klientów Strategicznych w Marsh, podsumowuje: „Spadki cen wydają się być już dobrze zadomowione również na polskim rynku ubezpieczeń majątkowych. W przypadku podmiotów o dobrym przebiegu szkodowym i dużej otwartości na współprace w zakresie poprawy jakości ryzyka, spadki stawek mogą osiągać nawet wyższe wartości, niż średni dla Europy spadek rzędu 8%. Brak bardzo dużych, masowych szkód na rynku powoduje, że zasadniczo próżno obecnie szukać linii ubezpieczeniowych, które nie są dotknięte spadkami. Coraz częściej też ubezpieczyciele decydują się przedstawić ofertę na ryzyka, którymi do tej pory zdawali się nie być zainteresowani. To dodatkowo wzmaga, pozytywną dla naszych klientów, konkurencję”.

Małgorzata Splett-Kulik, Szef Praktyki FINPRO i Cyber w Regionie CEE, Marsh dodaje: „W liniach ubezpieczeń finansowych i cyber polscy klienci wciąż mogą korzystać z konkurencyjnych warunków rynkowych we współpracy z lokalnymi i zagranicznymi rynkami. Wyjątek stanowią indywidualni klienci lub sektory, gdzie odnotowaliśmy zdarzenia szkodowe – zwykle zapłacą oni za ochronę więcej niż rok temu. Dla linii D&O będą to np. niektóre spółki Skarbu Państwa, a dla linii cyber klienci, którzy odnotowali zdarzenia cybernetyczne lub tacy, których dojrzałość cybernetyczna nie jest na wystarczającym poziomie (m.in. brane jest tu pod uwagę tzw. 12 metod kontroli ryzyka). Abstrahując od cen, spodziewam się wzrostu popularności dwóch produktów z linii finansowych – mam na myśli ubezpieczenie od ryzyk sprzeniewierzeń dla klientów komercyjnych (commercial crime) i tzw. ubezpieczenie Employment Practices Liability (z tytułu naruszenia praw pracowniczych). Dla pierwszego rozwiązania motorem wzrostu powinny być bardzo znaczące szkody, które zdarzyły się ostatnio w Europie oraz zwiększone ryzyko e-crime i social engineering, które jedynie częściowo możemy objąć ochroną w polisach cyber. Uszczelnienie programów klientów w zakresie ryzyka EPL związane jest z przygotowaniem polskich firm na drugą fazę implementacji dyrektywy UE o przejrzystości wynagrodzeń. Może ono odbywać się poprzez wprowadzenie dodatkowego zakresu do ochrony D&O (roszczenia do spółki) lub poprzez uplasowanie oddzielnej polisy EPL. Apetyt na przedmiotowe ryzyko wyraził już jeden z czołowych polskich ubezpieczyciel financial lines, który swoją ofertę w zakresie EPL wprowadził w kwietniu br.”

Marcin Olczak, Dyrektor Departamentu Ryzyk Kredytowych, Marsh Polska: „Zarówno na rynku globalnym, jak i lokalnym obserwujemy agresywne kwotacje ubezpieczycieli — spadki stawek sięgające nawet ponad 20% — przy jednoczesnym wzroście liczby niewypłacalności. Trend ten utrzymuje się od kilku kwartałów i jak dotąd nie widać zmiany w podejściu ubezpieczycieli. Nasze obserwacje i analiza portfela przeczą jednocześnie danym zaprezentowanym przez PIU. Według danych za 2025 rok średni poziom stawek rok do roku pozostaje praktycznie bez zmian, przy jednoczesnym spadku wartości odszkodowań. Jak widać, realia biznesowe odbiegają od tabelek i raportów.”

Proacta z mocnym początkiem 2026 roku. Przychody wzrosły o 450 proc.

Notowana na rynku NewConnect spółka bioinformatyczna Proacta S.A. szacuje, że w I kwartale 2026 roku osiągnęła ponad 6,1 mln zł przychodów netto ze sprzedaży, co oznacza wzrost o 450 proc. r/r. Na poprawę wyników w największym stopniu wpłynął dynamiczny rozwój segmentu usług specjalistycznych, obejmujących zaawansowane projekty z zakresu bioinformatyki oraz IT dla sektora publicznego i ochrony zdrowia. Spółka konsekwentnie zwiększa skalę działalności, jednocześnie koncentrując się na dalszym rozwoju kompetencji oraz własnych produktów, z których część znajduje się już na etapie komercjalizacji. Równolegle Proacta prowadzi prace nad kolejnymi rozwiązaniami z obszaru technologii medycznych, koncentrując się na budowie skalowalnego portfolio produktów opartych na analizie danych i sztucznej inteligencji.

–  Konsekwentnie rozwijamy model biznesowy oparty na usługach specjalistycznych oraz autorskich produktach. Usługi już dziś generują istotną część przychodów, a dzięki połączeniu kompetencji w obszarze bioinformatyki, klinicznego AI/ML i compliance regulacyjnego budujemy naszą przewagę rynkową. Jednocześnie oceniamy, że w długoterminowej perspektywie kluczową wartość stanowić będą nasze produkty własne. Dysponujemy szerokim portfolio rozwiązań na różnych etapach rozwoju i komercjalizacji, prowadzimy pilotaże oraz obserwujemy rosnące zainteresowanie ze strony dużych partnerów instytucjonalnych i biznesowych – podkreśla Paweł Ciesielka, Prezes Zarządu Proacta S.A.

Segment usług Proacty obejmuje realizację wysoko wyspecjalizowanych projektów, łączących analizę danych medycznych, rozwój algorytmów predykcyjnych oraz wdrożenia systemów IT zgodnych z rygorystycznymi wymaganiami regulacyjnymi (m.in. MDR, AI Act, ISO 13485). Spółka dostarcza kompleksowe rozwiązania dla instytucji publicznych i ośrodków naukowych, integrując kompetencje bioinformatyczne, kliniczne AI/ML oraz software development w ramach jednej oferty, co pozwala na budowanie silnej pozycji w najbardziej wymagających projektach związanych z danymi medycznymi i cyfryzacją ochrony zdrowia.

Równolegle spółka rozwija segment produktów własnych, który stanowi drugi kluczowy silnik wzrostu. Strategicznym projektem Proacty jest platforma Dbam o siebie Smart Lab, która jest certyfikowanym wyrobem medycznym, przetwarzającym dane z badań laboratoryjnych oraz urządzeń telemedycznych przy wykorzystaniu certyfikowanych algorytmów. Rozwiązanie wpisuje się w dynamicznie rosnący globalny trend medycyny predykcyjnej i longevity. Dotychczas w ramach prowadzonych projektów i pilotaży spółka przeanalizowała ponad 6 tys. kompletów danych laboratoryjnych oraz ponad 2 mln rekordów danych medycznych, co stanowi istotny zasób do dalszego rozwoju algorytmów i budowy przewagi technologicznej.

W kwietniu 2026 r. Proacta S.A. zawarła umowę na dostawę, wdrożenie i uruchomienie systemu Digital Breast Cancer Unit (DBCU) dla Opolskiego Centrum Onkologii im. prof. Tadeusza Koszarowskiego. Projekt obejmuje implementację rozwiązania wspierającego i optymalizującego proces diagnostyki oraz leczenia raka piersi wraz z integracją z infrastrukturą IT szpitala. Jest to pierwsze komercyjne wdrożenie platformy DBCU, stanowiące kluczowy moment w rozwoju produktu i potwierdzenie gotowości rynkowej, a także ważny krok w kierunku skalowania rozwiązań własnych spółki.

Maciej Grzywacki, Wiceprezes Zarządu Proacta S.A.
Maciej Grzywacki, Wiceprezes Zarządu Proacta S.A.

Rosnące przychody z segmentu usług zapewniają nam stabilną bazę finansową, która pozwala konsekwentnie rozwijać i komercjalizować produkty własne. To model, który z jednej strony wspiera bieżący wzrost skali działalności, a z drugiej umożliwia budowę długoterminowej wartości spółki w oparciu o skalowalne rozwiązania medyczne. Pierwsza umowa związana z Digital Breast Cancer Unit potwierdza potencjał rynkowy tej platformy i otwiera drogę do dalszego rozwoju współprac oraz rozszerzania jej funkcjonalności. Bardzo wysoko oceniamy również potencjał platformy Dbam o siebie Smart Lab, której możliwości zostały potwierdzone zarówno w pilotażach, jak i w rozmowach z potencjalnymi partnerami strategicznymi. Równolegle pracujemy nad kolejnymi rozwiązaniami, które w przyszłości mogą stać się istotnym źródłem przychodów dla Proacta – podsumowuje Maciej Grzywacki, Wiceprezes Zarządu Proacta S.A.

Wyniki Tesli lepsze od prognoz, ale nastroje psują wysokie nakłady inwestycyjne

Wyniki Tesli za pierwszy kwartał okazały się lepsze od oczekiwań. Przychody sięgnęły 22,39 mld dolarów, skorygowany zysk na akcję wyniósł 0,41 dolara, a marże się poprawiły. Rynek bardziej niż na same liczby patrzy jednak na rosnącą skalę wydatków, ponieważ zapowiedź nakładów inwestycyjnych przekraczających 25 mld dolarów w 2026 roku oraz ujemnych wolnych przepływów pieniężnych pogorszyła nastroje w handlu posesyjnym. Jednocześnie coraz wyraźniej widać, że Tesla przestaje być postrzegana wyłącznie jako producent samochodów i zaczyna funkcjonować jako firma rozwijająca sztuczną inteligencję oraz robotykę. Za jakiś czas polskie ulice mogą zapełnić się setkami, jeśli nie tysiącami Edwardów Warchockich, tym razem nie chińskiej, ale amerykańskiej produkcji.

Warto przyglądać się temu co dzieje się w Tesli poza samym bilansem. Chodzi o elementy które dotychczas generują głównie koszty, ale mogą w najbliższej przyszłości zmienić się w istotne źródła dochodów.  Flota robo taksówek działa już bez kierowców bezpieczeństwa w Austin, Dallas i Houston. To ważna zmiana. Przez lata autonomiczna jazda była raczej obietnicą niż biznesem. Pokazywała możliwości technologii, ale nie dawała jeszcze efektu skali. Teraz staje się prawdziwą usługą, dostępną w trzech dużych amerykańskich miastach.

Równocześnie zatwierdzenie systemu FSD w Holandii otwiera Tesli nowy rynek w Europie. FSD, czyli Full Self-Driving, to system wspomagania jazdy, który ma z czasem prowadzić samochód samodzielnie. Dla Tesli to ważne nie tylko technologicznie, ale też biznesowo, bo oznacza możliwość sprzedaży abonamentu na tę usługę. Ambitnym celem firmy jest otrzymanie ogólnego pozwolenia na używanie systemu w całej UE jeszcze latem tego roku. Oznaczałby bowiem, że po zgodzie w jednym kraju łatwiej byłoby wejść do kolejnych dużych rynków, takich jak Niemcy, Francja czy Polska. Bez potrzeby przechodzenia długiego, osobnego procesu w każdym państwie. Coraz bliżej rozpoczęcia produkcji jeszcze w tym roku są też Cybercab i Tesla Semi. Pierwszy to futurystyczna taksówka bez kierowcy, a drugi to elektryczna ciężarówka.

Jeszcze ciekawiej wygląda sytuacja robota Optimus. Humanoidalny robot, czyli maszyna przypominająca człowieka, wychodzi z fazy prototypu i może trafić do produkcji na przełomie lipca i sierpnia tego roku. Oznacza to, że wkrótce Polskie ulice mogą zapełnić się setkami, jeśli nie tysiącami Edwardów Warchockich, tym razem nie chińskiej, ale amerykańskiej produkcji.

Na razie sam Optimus wciąż pozostaje dość tajemniczy. To kontrast wobec chińskich konkurentów, którzy chętnie pokazują swoje roboty w mediach społecznościowych. Połowa świata widziała bowiem jak robot Unitree G1 goni dziki po Warszawie. Tymczasem Elon Musk tłumaczy, że Tesla celowo ograniczyła liczbę publicznych prezentacji swojego rozwiązania. Jego zdaniem konkurenci analizowali nagrania klatka po klatce i kopiowali zachowania robota. Dlatego pokaz wersji produkcyjnej ma nastąpić dopiero bliżej momentu uruchomienia produkcji.

Blokada Cieśniny Ormuz i związany z nią kryzys paliwowy okazały się dla Tesli korzystne. Wspomogło to popyt na samochody elektryczne w regionie EMEA, czyli w Europie, na Bliskim Wschodzie i w Afryce. Mechanizm jest dość prosty. Gdy rosną obawy o ceny paliw, część klientów chętniej patrzy na auta elektryczne. Pytanie tylko, czy ten efekt utrzyma się dłużej, czy zgaśnie wraz ze spadkiem cen ropy. Na razie daje on podstawowemu biznesowi firmy dodatkowe wsparcie.

Wszystkie nowe projekty firmy nie przełożą się od razu na znaczące przychody. Elon Musk potwierdził, że robotaxi nie będzie istotnym źródłem wpływów przynajmniej do 2027 roku. Jednak Tesla od dawna nie jest wyceniana jak zwykły producent samochodów. Inwestorzy płacą za nią tak, jakby kupowali firmę przyszłości – z obietnicą robotów, autonomii i sztucznej inteligencji. Dlatego najważniejsze pytanie brzmi dziś nie to, czy Tesla ma ambitną wizję, ale czy obecne postępy w produkcji wystarczą, by podtrzymać wiarę rynku do czasu, gdy za tą wizją pojawią się istotne przychody.

Tym samym wracamy do tematu wyników finansowych. Skorygowany zysk na akcję wyniósł 0,41 dolara, wobec oczekiwanych 0,34 dolara. Przychody sięgnęły 22,39 mld dolarów. Wolne przepływy pieniężne, czyli gotówka pozostająca firmie po wydatkach operacyjnych i inwestycyjnych, wyniosły dodatnie 1,44 mld dolarów. To szczególnie ważne, bo rynek spodziewał się niemal 1,9 mld dolarów odpływu gotówki. Marża brutto wzrosła do 21,1 proc. z 16,3 proc. rok wcześniej. Była też wyraźnie lepsza od prognoz analityków, którzy liczyli na 17,7 proc. Trzeba jednak dodać, że część tej poprawy wynikała z jednorazowych korzyści taryfowych. Mówiąc prościej, nie wszystko w tej poprawie da się łatwo powtórzyć w kolejnych kwartałach. Dlatego inwestorzy nie powinni zakładać automatycznie, że taki poziom marż stanie się nową normą.

Spółka podniosła też prognozę nakładów inwestycyjnych do ponad 25 mld dolarów w tym roku. To kwota, która może budzić niepokój, bo oznacza dalsze duże wydatki. Co zresztą znalazło odzwierciedlenie w spadkach cen akcji w handlu pozasesyjnym. Z drugiej strony dobrze pasuje do obrazu firmy, która przestaje tylko mówić o przyszłości, a zaczyna budować pod nią realne moce produkcyjne.

To o tyle ważne, że Tesla pozostaje jedną z najważniejszych spółek w portfelach inwestorów indywidualnych. Jest drugą najczęściej posiadaną akcją przez globalnych inwestorów i czwartą wśród inwestorów w Polsce na platformie eToro. Po raz pierwszy od dłuższego czasu Elon Musk daje rynkowi coś bardziej konkretnego. Nie tylko wielką opowieść o przyszłości, ale też dokładne terminy kolejnych etapów produkcji. A ponieważ wskazane terminy nie są bardzo odległe, inwestorzy wkrótce będą mogli rozliczać management Tesli ze składanych dziś obietnic. To będzie miało kluczowe znaczenie dla wyceny firmy w najbliższych kwartałach. A na horyzoncie znajduje się jeszcze możliwy debiut giełdowy SpaceX.

Grupa Selena zwiększyła zysk netto o 36 proc. i poprawiła marże

Grupa Selena notuje wzrost wyników finansowych oraz poprawę rentowności w ujęciu rocznym, pomimo utrzymujących się wyzwań makroekonomicznych i geopolitycznych. W 2025 roku Selena zwiększyła rentowność sprzedaży brutto do poziomu ponad 35 proc., wypracowując zysk netto z działalności kontynuowanej na poziomie 27,3 mln euro. To wzrost o 36 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim. Liczby potwierdzają stabilną kondycję Spółki oraz trafnie postawione cele zarządcze, ukierunkowane na wzrost efektywności operacyjnej i koncentrację na najbardziej rentownych segmentach działalności.

Rok 2025 upłynął pod znakiem wymagającego otoczenia dla branży budowlanej, zarówno w Polsce, jak i na kluczowych rynkach zagranicznych. Utrzymująca się presja kosztowa, wysokie ceny energii oraz brak ożywienia na rynku kredytów wpływały na dynamikę i skalę inwestycji. Dodatkowo sektor mierzył się ze spadkiem liczby nowych projektów mieszkaniowych oraz zmienną dynamiką produkcji budowlano-montażowej, co bezpośrednio przekładało się na popyt na produkty chemii budowlanej.

W ujęciu globalnym istotnym czynnikiem ryzyka pozostawała także niestabilność otoczenia regulacyjnego i handlowego, w tym niepewność dotycząca polityki celnej oraz napięcia geopolityczne wpływające na łańcuchy dostaw i koszty operacyjne.

Wzrost, efektywność i dywersyfikacja

W minionym roku Grupa Selena kontynuowała realizację kluczowych celów zarządczych, koncentrując się na wzroście wartości biznesu oraz poprawie efektywności operacyjnej. Osią wyznaczonych celów w 2025 roku była szeroko pojęta dywersyfikacja, budowana głównie poprzez nowe przejęcia, służące zwiększeniu skali działalności, marży, ugruntowaniu pozycji lidera na wybranych rynkach, a tym samym poszerzeniu obecności na rynkach światowych i poprawie konkurencyjności Seleny.

Wśród kluczowych, zeszłorocznych inwestycji Grupy Selena warto wymienić transakcję nabycia 100% udziałów w Przedsiębiorstwie Handlowo-Produkcyjnym TES Sp. z o.o. oraz pakietu większościowego akcji spółki Izolacja-Jarocin S.A., co znacząco umocniło pozycję Grupy w sektorze hydroizolacji. Z kolei w ramach rozszerzania obecności spółki zagranicą, szczególnie w Europie Zachodniej, zakupiono firmę ACDIS France – renomowanego dystrybutora materiałów budowlanych oraz podpisano warunkową umowę nabycia 100% udziałów portugalskiego holdingu Grupo IGM – lidera w produkcji i dystrybucji wysokiej jakości płyt warstwowych.

Globalna dywersyfikacja działalności pozostaje jednym z kluczowych czynników zwiększających odporność biznesu na lokalne spowolnienia gospodarcze – mówi Sławomir Majchrowski, Prezes Zarządu Grupy Selena. – Ekspansja międzynarodowa oraz działania akwizycyjne stanowiły w 2025 roku istotny element rozwoju Seleny, która wzmacniała obecność nie tylko w Europie Zachodniej, ale rozwijała działalność również na rynkach pozaeuropejskich – dodaje CEO Grupy Selena.

Spółka zwiększała także portfolio produktowe w kluczowych segmentach (m.in. piany, kleje, silikony, rozwiązania hybrydowe) i zdecydowanie stawiała na poszerzenie oferty. Ważnym kierunkiem było umocnienie pozycji w obszarze termoizolacji, postrzeganym przez Spółkę jako wyjątkowo perspektywiczny segment nie tylko polskiego, ale i globalnego rynku budownictwa.

Dzięki przyjętym kierunkom Grupa Selena konsekwentnie poprawiała kluczowe wskaźniki efektywności:

  • wzrost zysku operacyjnego i zysku netto rok do roku,
  • utrzymanie stabilnych przychodów przy jednoczesnej poprawie rentowności,
  • dalsza optymalizacja kosztów produkcji i wykorzystania mocy wytwórczych,
  • poprawa marż dzięki zarządzaniu portfelem produktów i polityką cenową.

Zysk netto z działalności kontynuowanej Grupy Selena w 2025 roku wyniósł ponad 27,2 mln euro, co w porównaniu z 20 mln euro osiągniętymi w 2024 roku, oznacza wzrost o 36 proc. Z kolei, zysk operacyjny (EBIT) Grupy Selena w 2025 roku wyniósł niemal 44 mln euro, co stanowi ponad 30-procentowy wzrost r/r. Wyniki te potwierdzają skuteczność przyjętych kierunków zarządczych oraz zdolność organizacji do adaptacji w zmiennym otoczeniu rynkowym.

Perspektywa geopolityczna i jej wpływ na działalność

Obecność Grupy Selena na wielu światowych rynkach eskaluje jej ekspozycję na czynniki geopolityczne, w szczególności zmienność polityki handlowej, napięcia międzynarodowe oraz różnice w tempie ożywienia gospodarczego.

Momenty przesileń gospodarczych są zawsze okazją, by szczególnie bacznie przyjrzeć się rynkowi – zidentyfikować obszary niedoszacowane, zlokalizować spółki poszukujące inwestora, nisze produktowe czy rynki geograficzne, które mogą zyskiwać na znaczeniu – mówi CFO Grupy Selena Aleksander Solski.

W odpowiedzi na te wyzwania Selena rozwija podejście zarządcze oparte na zwiększaniu elastyczności łańcucha dostaw oraz doborze lokalizacji miejsc produkcji bliżej rynków docelowych.

– Rozproszenie geograficzne oraz portfolio produktów oparte na rozwiązaniach o wyższej wartości dodanej i większej odporności na wahania cykliczne, to kierunek rozwoju spółki – komentuje Sławomir Majchrowski, Prezes Zarządu Grupy Selena. – Decyzja ta wynika nie tylko z potrzeby stabilizowania wyników, ale także z rosnącej zmienności otoczenia geopolitycznego. Szerokie portfolio produktowe pozwala nam nie tylko właściwie odpowiadać na zidentyfikowane potrzeby profesjonalnych wykonawców budowlanych, ale też elastycznie reagować na zmiany popytu w różnych regionach, optymalizować marże oraz ograniczać ryzyko koncentracji na wybranych segmentach rynku. To podejście wzmacnia odporność naszego biznesu i umożliwia bardziej stabilny rozwój w nieprzewidywalnym otoczeniu.

W kolejnych latach firma będzie koncentrować się na dalszym rozwoju portfolio produktowego w kierunku rozwiązań innowacyjnych, wysokomarżowych i odpowiadających na kluczowe potrzeby profesjonalnych wykonawców oraz dystrybutorów oraz kontynuując działania w obszarze M&A. Skupiamy się także na integracji dotychczasowych zakupionych podmiotów, czego efektem ma być umacnianie pozycji i wzrost udziałów rynkowych Grupy. Spółka przygotowuje się ponadto do budowy drugiego zakładu produkcyjnego zapraw suchych w Kazachstanie.

Mercator Medical z 138 mln zł przychodów w IV kwartale i 3,5 mln zł zysku netto

Grupa Mercator Medical, producent rękawic jednorazowych i dystrybutor materiałów medycznych, według szacunkowych danych za IV kwartał 2025 roku wypracowała stabilny poziom skonsolidowanych przychodów ze sprzedaży na poziomie 138 mln zł. Dobra sprzedaż w IV kwartale przełożyła się na 13,7 mln zł wyniku EBITDA Grupy oraz 3,5 mln zł skonsolidowanego zysku netto.

W czwartym kwartale 2025 roku osiągnęliśmy satysfakcjonujący poziom przychodów. Mimo utrzymujących się wymagających warunków rynkowych, sprzedaż Grupy pozostała stabilna. Na poziomie EBITDA Grupy odnotowaliśmy poprawę względem poprzedniego kwartału. Konsekwentnie realizowane działania operacyjne i finansowe pozwoliły nam utrzymać solidną rentowność oraz zachować stabilne fundamenty finansowe na koniec roku. Skupiamy się na dalszym wzmacnianiu konkurencyjności Mercatora i rozwijaniu działalności w sposób zrównoważony i długoterminowy – mówi Monika Żyznowska, Prezes Zarządu Mercator Medical S.A.

Znaczące różnice w zysku netto oraz wyniku EBITDA Grupy Mercator Medical pomiędzy IV kwartałem 2025 r. i analogicznym okresem w 2024 r. wynikają przede wszystkim z rozwiązania w IV kwartale 2024 r. części odpisów aktualizujących wartość majątku spółki produkcyjnej w Tajlandii w łącznej kwocie 56,9 mln zł. Dodatkowym czynnikiem wpływającym na poziom zysku netto była zmiana w zakresie podatku odroczonego, związana z ujęciem różnic kursowych.

Grupa Mercator Medical ma stabilną sytuację finansową. Na koniec IV kwartału 2025 r. Grupa dysponowała około 199,7 mln zł gotówki netto oraz innych aktywów finansowych, co pozwala na realizację przyjętych celów oraz kluczowych projektów inwestycyjnych.

Prezentowane wielkości mają charakter wstępny i szacunkowy. Skonsolidowane i jednostkowe  sprawozdanie finansowe za rok 2025 są w trakcie przygotowywania.

PINK: rynek biurowy w regionach rośnie, lecz najem wyhamował w I kwartale

Polska Izba Nieruchomości Komercyjnych (PINK) opublikowała dane dotyczące rynku powierzchni biurowych na ośmiu głównych rynkach regionalnych w Polsce (Kraków, Wrocław, Trójmiasto, Katowice, Poznań, Łódź, Lublin, Szczecin) za I kwartał 2026 roku. Źródłem informacji są firmy doradcze działające na rynku nieruchomości komercyjnych (Avison Young, Axi Immo, BNP Paribas Real Estate Poland, CBRE, Colliers, Cushman & Wakefield, JLL, Knight Frank, Newmark, Savills),
a podsumowanie dotyczy istniejących zasobów nowoczesnej powierzchni biurowej, nowych obiektów oddanych do użytku, wielkości transakcji wynajmu oraz ilości powierzchni niewynajętej.

Na koniec I kwartału 2026 roku całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej na ośmiu głównych rynkach regionalnych wyniosły 6 760 600 mkw. Największymi rynkami biurowymi w Polsce (po Warszawie) pozostawały Kraków (1 851 100 mkw.), Wrocław (1 361 800 mkw.) oraz Trójmiasto
(1 075 000 mkw.).

W I kwartale 2026 roku do użytku oddano pięć obiektów biurowych o łącznej powierzchni 47 200 mkw. (dla porównaniaw całym 2025 roku nowa podaż wyniosła łącznie 20 500 mkw.).

Na koniec marca 2026 roku na ośmiu głównych rynkach regionalnych do wynajęcia od zaraz było oferowane około 1 178 300 mkw. powierzchni biurowej, co odpowiada współczynnikowi pustostanów na poziomie 17,4% (wzrost o 0,5 p.p. względem poprzedniego kwartału i spadek o 0,1 p.p. wobec analogicznego okresu 2025 roku). Najwyższy wskaźnik niewynajętej powierzchni odnotowano w Katowicach – 22,1%, a najniższy w Szczecinie – 7,9% (Kraków – 18.4%, Wrocław – 22%, Trójmiasto – 10.8%, Łódź – 19.6%, Poznań – 13.8%, Lublin – 10.5%)

Całkowity wolumen transakcji najmu zarejestrowanych w I kwartale 2026 roku wyniósł 121 500 mkw., o 51% mniej względem ubiegłego kwartału oraz o 30% mniej względem analogicznego okresu 2025 roku. Najwięcej powierzchni biurowej zostało wynajęte w Trójmieście (49 500 mkw.), we Wrocławiu (25 500 mkw.) oraz w Krakowie (16 700 mkw.).

W I kwartale 2026 roku nowe umowy najmu odnotowały największy udział w wolumenie transakcji, który wyniósł 51%. Renegocjacje stanowiły 37%, ekspansje 11%, natomiast powierzchnie użytkowane na potrzeby właścicieli budynków stanowiły 1% całkowitej aktywności najemców.

Wśród największych transakcji odnotowanych w I kwartale 2026 roku znalazły się m.in. przedłużenie umowy najmu na 13 000 mkw. przez poufnego najemcę z sektora usług dla biznesu w dwóch budynkach kompleksu Business Garden we Wrocławiu oraz przedłużenie umowy najmu na 6 800 mkw. przez Adtran w Tensor Y w Gdyni.

ZBP po wyroku TSUE: nie ma podstaw do masowego stosowania SKD

To sądy krajowe, na podstawie wytycznych Trybunału Sprawiedliwości UE, będą decydować o rozstrzygnięciu sprawy pomiędzy konsumentem a bankiem. Wprawdzie Trybunał przyznał, że bank nie może naliczać odsetek bezpośrednio od kredytowanych kosztów, to jednak wprost przesądził prawo banku do rekompensaty tych kosztów poprzez proporcjonalnie wyższe oprocentowanie wypłaconej kwoty kredytu.

Trybunał orzekł, że nie można naliczać odsetek od kredytowanych kosztów, ale nie potwierdził, że pobieranie odsetek prowadzi do zastosowania sankcji kredytu darmowego.

Wyrok ten oznacza, że stosowanie sankcji kredytu darmowego przez sądy krajowe i jako takie podlegać będzie każdorazowo indywidualnej ocenie.

Zastosowanie sankcji kredytu darmowego będzie wymagało oceny indywidualnych okoliczności sprawy z uwzględnieniem wcześniejszych wskazówek i orzeczeń TSUE – mówi prezes Związku Banków Polskich Tadeusz Białek.

ZBP wskazuje jednocześnie, że dzisiejsze orzeczenie nie otwiera drogi do masowego, automatycznego stosowania SKD i podważania umów z bankami. Naliczenie odsetek od kosztów kredytu nie stanowi naruszenia obowiązków informacyjnych, a zatem nie ma podstaw do zastosowania Sankcji Kredytu Darmowego. Co bardzo istotne, zgodnie z polskimi przepisami zastosowanie sankcji możliwe jest jedynie wtedy, gdy naruszone są ściśle określone obowiązki informacyjne.

AI pod nadzorem. UODO apeluje o wzmocnienie swojej roli

Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych Mirosław Wróblewski przekazał do Kancelarii Sejmu uwagi do projektu ustawy o systemach sztucznej inteligencji. W piśmie skierowanym do zastępcy Szefa Kancelarii Sejmu Dariusza Salamończyka organ nadzorczy wskazał, że projekt powinien precyzyjniej określić zasady współpracy między Prezesem UODO a Komisją Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji.

UODO pozytywnie ocenił jedną z wprowadzonych już zmian w projekcie. Chodzi o uwzględnienie wyłącznej kompetencji organu nadzorczego w zakresie nadzoru rynku nad wykorzystaniem systemów AI do celów ścigania przestępstw, kontroli oraz w obszarze wymiaru sprawiedliwości. W ocenie urzędu to istotne doprecyzowanie kompetencji w szczególnie wrażliwych obszarach stosowania sztucznej inteligencji.

Jednocześnie Prezes UODO zwrócił uwagę, że projekt ustawy nadal nie reguluje szczegółowo zasad współpracy z Komisją Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji. Zastrzeżenia dotyczą zwłaszcza nadzoru nad przetwarzaniem danych osobowych oraz funkcjonowaniem tzw. piaskownic regulacyjnych. Według urzędu samo powtórzenie ogólnego obowiązku współpracy, wynikającego już z unijnego Aktu w sprawie sztucznej inteligencji, nie jest wystarczające.

Organ nadzorczy podkreśla, że konieczne jest ustawowe określenie zasad, charakteru i trybów wymiany informacji pomiędzy instytucjami. Bez takich zapisów współpraca może okazać się nieprecyzyjna, co w praktyce utrudni skuteczny nadzór nad obszarami, w których systemy AI wiążą się z przetwarzaniem danych osobowych i ochroną praw podstawowych.

W przekazanych uwagach UODO odniósł się także do swojej pozycji w projektowanym modelu instytucjonalnym. Zgodnie z projektem Prezes UODO miałby możliwość uczestniczenia w posiedzeniach Komisji, ale bez prawa głosu. Zdaniem urzędu taka formuła jest niewystarczająca, biorąc pod uwagę jego rolę jako organu stojącego na straży ochrony danych osobowych i praw podstawowych.

Prezes UODO postuluje więc wyraźne ustawowe umocowanie tej roli. W ocenie urzędu organ nadzorczy powinien mieć prawo przedstawiania stanowisk dotyczących przetwarzania danych osobowych w sprawach rozpatrywanych przez Komisję. Co więcej, stanowiska te powinny być przez Komisję brane pod uwagę przy wydawaniu decyzji administracyjnych rozstrzygających sprawy co do ich istoty.

Jak wskazuje urząd, takie rozwiązanie byłoby zgodne z orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. W praktyce oznaczałoby to silniejsze włączenie organu ochrony danych osobowych w system nadzoru nad sztuczną inteligencją, zwłaszcza tam, gdzie stosowanie nowych technologii może wpływać na prawa obywateli.

Uwagi Prezesa UODO wpisują się w szerszą debatę nad kształtem krajowych przepisów wdrażających unijne regulacje dotyczące sztucznej inteligencji. Jednym z kluczowych wyzwań pozostaje bowiem nie tylko podział kompetencji między instytucjami, ale także stworzenie jasnych zasad współpracy pomiędzy organami odpowiedzialnymi za rozwój, bezpieczeństwo i zgodność systemów AI z prawem.

Sygnatura sprawy: DOL.401.354.2024

Zielony amoniak ważny dla Polski. Senackie komisje pracują nad rekomendacjami

21 kwietnia 2026 r. Komisja Gospodarki Narodowej i Innowacyjności (przewodniczy sen. Waldemar Pawlak) oraz Komisja Klimatu i Środowiska (przewodniczy sen. Stanisław Gawłowski) odbyły wspólne posiedzenie poświęcone zielonemu wodorowi i amoniakowi w polskiej transformacji energetycznej. Tydzień wcześniej premier Donald Tusk i premier Japonii Sanae Takaichi zawarli w Tokio wszechstronne partnerstwo strategiczne z technologiami wodorowymi i amoniakowymi jako jednymi z jego filarów, a Stowarzyszenie Hydrogen Poland podpisało porozumienie o współpracy z Hungarian Hydrogen Technology Association. Senat debatuje w momencie, gdy Polska musi podjąć konkretne decyzje regulacyjne.

Eksperci zaproszeni przez komisje – dr hab. inż. Magdalena Dudek z Centrum Energetyki AGH oraz Aleksander Naumann, członek zarządu Hydrogen Poland – przedstawili stan globalnego rynku amoniaku, możliwości produkcyjne Polski oraz propozycje regulacyjne dla rządu. Efektem prac komisji ma być pakiet rekomendacji skierowanych do rządu, obejmujący zarówno ramy systemu wsparcia dla krajowego rynku wodoru, jak i propozycje konkretnych mechanizmów finansowych.

Polska dysponuje solidnym punktem wyjścia. Krajowe moce produkcyjne amoniaku wynoszą ok. 2,8 mln ton rocznie na 17,8 mln ton łącznych mocy UE, a doświadczenie w jego produkcji, transporcie i wykorzystaniu sięga ponad stu lat. Globalny rynek produkuje ok. 180–185 mln ton amoniaku rocznie, a do lutego 2026 r. ogłoszono na świecie ponad 500 projektów niskoemisyjnego amoniaku o łącznych planowanych mocach ok. 404 mln ton. Rynek rośnie gwałtownie, a Polska, z rozwiniętą bazą tzw. wielkiej syntezy chemicznej i wieloletnim doświadczeniem eksploatacyjnym, może być jego pełnoprawnym uczestnikiem.

Zielony amoniak, produkowany z wykorzystaniem wodoru wytworzonego ze źródeł odnawialnych, ma szeroki wachlarz zastosowań przemysłowych. Jego pierwszym zastosowaniem będzie przemysł nawozowy i wielka chemia – sektor odpowiadający globalnie za ok. 85 proc. zużycia amoniaku. Zastąpienie szarego amoniaku, produkowanego z gazu ziemnego, jego zielonym odpowiednikiem pozwoli polskim zakładom chemicznym uniknąć rosnących kosztów produkcji konwencjonalnej, wynikającej z rosnącego obciążenia systemem ETS i utrzymać konkurencyjność na rynku unijnym.

Drugi kluczowy obszar w polskim kontekście to współspalanie amoniaku z węglem – technologia już testowana komercyjnie przez japońską JERA na bloku klasy 1000 MW w Hekinan, porównywalnym z polskimi instalacjami w Jaworznie i Kozienicach. Udział amoniaku na poziomie 40–45 proc. obniża emisyjność bloku poniżej unijnego limitu 550g CO₂/kWh, co może pozwolić na pracę polskich bloków węglowych w systemie po roku 2028 r. (gdy kończy się derogacja dla najbardziej emisyjnych polskich jednostek).

Amoniak może również służyć jako paliwo w transporcie morskim i kolejowym oraz jako nośnik wodoru w handlu międzynarodowym – łatwiejszy w magazynowaniu i transporcie niż sam wodór.

Presja regulacyjna UE nadaje tym decyzjom charakter pilny. Elektrownie emitujące powyżej 550 g CO₂/kWh stracą dostęp do Rynku Mocy po 1 stycznia 2028 r. – w pesymistycznym scenariuszu zagrożonych jest nawet 8,2 GW mocy. Jednocześnie mechanizm CBAM nakłada opłaty emisyjne na importowane nawozy i produkty energochłonne, wymuszając dekarbonizację całego łańcucha produkcji stali, aluminium, cementu czy właśnie nawozów azotowych

Kluczowym wnioskiem z obrad jest konieczność stworzenia mechanizmu wsparcia. Projekty wytwarzania zielonego amoniaku wymagają długoterminowych kontraktów – od 10 do 15 lat – których rynek nie jest w stanie samodzielnie zapewnić, dziś opiera się na krótkoterminowym rynku kontraktów gazowych. Eksperci rekomendowali instrument łączący wsparcie po stronie producenta i odbiorcy jednocześnie, wzorowany na niemieckim programie aukcji dwustronnej (H2 Global). Szacunkowy koszt polskiego programu to ok. 2 mld zł w perspektywie 10 lat – przy rosnących cenach uprawnień ETS inwestycja, która może zwrócić się z nadwyżką.

„Polska ma wszystko, czego potrzeba, żeby stać się liderem zielonego amoniaku w Europie Środkowej – wieloletnie doświadczenie w syntezie chemicznej, gotową infrastrukturę i ogromną bazę przemysłową, która gwarantuje popyt. Brakuje jednego: mechanizmu wsparcia, który połączy gotowość rynku produkcji zielonego amoniaku z pewnością inwestycyjną, czyli długotrwałą gwarancją odbioru po stronie popytowej. Dokładnie tak, jak wydarzyło się to na rynku energii odnawialnej w ciągu ostatnich 20 lat.” – mówi Aleksander Naumann.

KONTEKST GEOPOLITYCZNY

15 kwietnia 2026 r. premier Donald Tusk i premier Japonii Sanae Takaichi podpisali w Tokio deklarację o wszechstronnym partnerstwie strategicznym, najwyższym możliwym szczeblu relacji dyplomatycznych. Wśród współdziałających sektorów wprost wymieniono wykorzystanie wodoru i amoniaku w energetyce. Japonia zmaga się z głębokim kryzysem energetycznym: od marca 2026 r. Cieśnina Ormuz jest de facto zamknięta, a 94,2% japońskiego importu ropy pochodziło z Bliskiego Wschodu. Tokio uwolniło co prawda największe w historii rezerwy strategiczne, ale było to działanie doraźnie ograniczające skutki kryzysu – a nie rozwiązanie problemu. Strukturalna odpowiedź wymaga zmiany nośnika energii i geografii jego pochodzenia. Zielony amoniak – produkowany wszędzie tam, gdzie istnieją dogodne warunki do generacji OZE i dostęp do wody – może być na to odpowiedzią, a Japonia posiada technologie, które mogą tę zmianę przyspieszyć: od palników i kotłów na amoniak po dojrzałe modele logistyki morskiej i długoterminowego kontraktowania. Polska – z potencjałem produkcyjnym, doświadczeniem chemicznym i położeniem w centrum Europy – to dla Japonii naturalny partner w tej części świata.

Porozumienie Hydrogen Poland z HHTA ustanawia ramy współpracy regulacyjnej dla środkowoeuropejskiego łańcucha dostaw zielonego amoniaku, obejmujące doprecyzowanie regulacji RFNBO oraz warunki powołania Regionalnego Banku Wodoru. Budując ten regionalny blok, Polska i Węgry stają się dla Japonii i innych globalnych graczy jeszcze bardziej atrakcyjnym partnerem.

CO DALEJ

Rekomendacje wypracowane przez obie komisje senackie zostaną przekazane rządowi. Ich trzon stanowią propozycje dotyczące kształtu polskiego mechanizmu wsparcia dla rynku zielonego amoniaku, w tym struktury instrumentów finansowych redukujących ryzyko cenowe i wolumenowe po obu stronach rynku (podaży i popytu), modelu kontraktowania długoterminowego oraz warunków uruchomienia podobnego jak niemiecki program H2 Global.

O Hydrogen Poland

Hydrogen Poland to polskie stowarzyszenie branżowe założone w 2021 r. Zrzesza przedsiębiorców z sektora gospodarki wodorowej, reprezentuje ich interesy w kraju i za granicą oraz wspiera rozwój wodoru jako elementu transformacji energetycznej. Stowarzyszenie jest inicjatorem 3 Seas Hydrogen Council – platformy łączącej organizacje wodorowe z krajów Europy Środkowej i Wschodniej.

W kwietniu stabilizacja nastrojów w gospodarce, mocne odbicie w hotelarstwie i gastronomii

W kwietniu 2026 r. wskaźniki koniunktury w większości sektorów polskiej gospodarki wskazywały na stabilizację lub poprawę nastrojów przedsiębiorców. Największą poprawę odnotowano w zakwaterowaniu i gastronomii, natomiast wyraźne pogorszenie nastąpiło w transporcie i gospodarce magazynowej – wynika z najnowszego badania Głównego Urzędu Statystycznego.

W przetwórstwie przemysłowym wskaźnik ogólnego klimatu koniunktury wzrósł w kwietniu do minus 4,4 pkt z minus 5,2 pkt miesiąc wcześniej. Poprawa, choć umiarkowana, sugeruje nieco lepszą ocenę sytuacji bieżącej przez przedsiębiorstwa. W budownictwie wskaźnik również poprawił się, osiągając poziom minus 2,4 pkt wobec minus 2,8 pkt w marcu.

Mniej optymistyczny obraz wyłania się z handlu. W handlu hurtowym wskaźnik obniżył się z plus 2,5 pkt do plus 1,7 pkt, co nadal oznacza dodatnią ocenę koniunktury, ale słabszą niż miesiąc wcześniej. Handel detaliczny utrzymał się z kolei na niezmienionym poziomie minus 1,3 pkt, co wskazuje raczej na stagnację niż na wyraźne odbicie.

Największe pogorszenie koniunktury objęło sektor transportu i gospodarki magazynowej. Wskaźnik spadł tam do minus 5,6 pkt z minus 3,4 pkt w marcu, a firmy z tej branży formułowały najbardziej pesymistyczne oceny spośród wszystkich badanych sektorów. Szczególnie słabo wypadły prognozy, których wartość obniżyła się do minus 9,8 pkt.

Na drugim biegunie znalazły się zakwaterowanie i gastronomia. W tym sektorze wskaźnik wzrósł aż do plus 10,2 pkt z plus 3,7 pkt miesiąc wcześniej. To najsilniejsza poprawa w całym zestawieniu, co może świadczyć o sezonowym ożywieniu oraz poprawie ocen dotyczących najbliższych miesięcy. Składowa prognostyczna dla tej branży wzrosła do plus 18,2 pkt.

Dobrą sytuację nadal notowały także firmy z obszaru informacji i komunikacji oraz finansów i ubezpieczeń. W pierwszym z tych sektorów wskaźnik wyniósł w kwietniu plus 9,6 pkt, wobec plus 10,7 pkt w marcu, co oznacza lekkie pogorszenie, ale nadal relatywnie korzystne nastroje. Z kolei działalność finansowa i ubezpieczeniowa pozostaje liderem całego badania – wskaźnik poprawił się do plus 29,3 pkt z plus 26,8 pkt miesiąc wcześniej i utrzymał się powyżej średniej długookresowej.

Z badania wynika też, że w większości sektorów firmy częściej sygnalizowały stabilizację lub poprawę w zakresie bieżącej sytuacji niż w przypadku oczekiwań na kolejne miesiące. W prognozach częściej pojawiały się sygnały stabilizacji albo pogorszenia. Oznacza to, że przedsiębiorcy nieco lepiej oceniają obecną sytuację niż perspektywy na najbliższy kwartał.

Raport pokazuje również, że wojna w Ukrainie pozostaje czynnikiem ryzyka dla działalności firm, choć dla większości jej skutki są określane jako brak negatywnego wpływu lub wpływ nieznaczny. Najbardziej narażony pozostaje transport i gospodarka magazynowa, gdzie ponad 12 proc. respondentów mówiło o poważnych skutkach lub zagrożeniu stabilności firmy. W handlu hurtowym taki odsetek był zbliżony. Najczęściej wskazywanym efektem wojny pozostaje wzrost kosztów, a dopiero potem spadek sprzedaży lub zakłócenia w łańcuchach dostaw.

Presja kosztowa nadal pozostaje jednym z głównych problemów przedsiębiorstw. W większości analizowanych branż firmy spodziewają się dalszego wzrostu cen usług, materiałów i surowców, zarówno w krótkim, jak i w dłuższym okresie. Za czynnik najmocniej wpływający na koszty działalności w najbliższym kwartale przedsiębiorcy uznają przede wszystkim ceny energii i paliw. W wielu sektorach wskazywało na to ponad 90 proc. respondentów, szczególnie w transporcie, budownictwie oraz handlu hurtowym. Ważnymi czynnikami pozostają też koszty zatrudnienia, ceny komponentów i usług oraz koszty najmu.

Firmy ostrożnie patrzą również na warunki finansowania działalności. Część przedsiębiorstw zakłada, że w perspektywie 12 miesięcy obecne i przewidywane zmiany w dostępności kredytów czy kosztach finansowania mogą prowadzić do odkładania decyzji inwestycyjnych, a także ograniczania zatrudnienia lub produkcji. Jednocześnie w większości odpowiedzi dominowała ostrożność i brak jednoznacznego stanowiska, co pokazuje dużą niepewność co do dalszego otoczenia gospodarczego.

Źródło danych GUS.