Kryzys na Bliskim Wschodzie zmienia mapę lotów. Europejskie huby widzą szansę

Zakłócenia na Bliskim Wschodzie przekształcają mapę międzynarodowych połączeń lotniczych i stawiają przemysł w trudnym dylemacie. Huby w Dubaju i Katarze obsługiwały miliony operacji rocznie. Miesięcznie lotnisko w Dubaju 420 tysięcy operacji, a Katar 280 tysięcy, nagła redukcja ich aktywności tworzy próżnię, którą mogą próbować wypełnić europejskie porty takie jak Frankfurt, Monachium, Paryż czy Londyn. Nie bez znaczenia są też potencjalne korzyści dla Warszawy, Lotnisko Chopina i narodowy przewoźnik zanotowały już zwiększenie operacji i gotowość do przyjmowania części ruchu tranzytowego. Realna szansa na przejęcie ruchu z Bliskiego Wschodu napotyka na istotne ograniczenia. Kryzys paliwowy, gwałtowny wzrost cen nawet o ponad 100% w krótkim czasie znacząco podnosi koszty operacyjne linii lotniczych. Wyższe ceny paliwa osłabiają ekonomikę długodystansowych połączeń i redukują marże, przez co przewoźnicy europejscy nie zawsze będą mogli zaoferować częstotliwości czy taryfy na poziomie, który przyciągnąłby pasażerów i cargo dotąd obsługiwanych przez huby bliskowschodnie.

– Inny wymiar to bezpieczeństwo lotów. Przywracanie ruchu nad obszarami objętymi konfliktem wymaga specjalnych procedur, tworzenia korytarzy lotniczych, wzmocnionej ochrony przeciwlotniczej oraz czasami eskorty wojskowej w newralgicznych fazach operacji. Choć władze lotnicze regionu podejmują działania minimalizujące ryzyko, operacje odbywające się w warunkach podwyższonego zagrożenia nigdy nie osiągają standardów „normalnego” ruchu – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Janusz Janiszewski, ekspert lotniczy ds. bezpieczeństwa, Forum Ekspertów Ad Rem. – Decyzje o zmianach lotów, ich odwołaniu czy przeniesieniu na alternatywne huby muszą być podejmowane dynamicznie, w odpowiedzi na rozwój sytuacji. Jest bezpiecznie, procedury są zmienione, natomiast sytuacja jest nieprzewidywalna, bo mówimy tutaj o skalowalnym, aktywnym konflikcie wojennym. Dzisiaj możemy się spodziewać wszystkiego i władze lotnicze, zarządzający portami lotniczymi, jak również zarządzający przestrzenią powietrzną muszą być gotowi na dynamiczne reagowanie – podsumował Janusz Janiszewski.

Warsch uspokaja Senat, Trump uspokaja rynki. Inwestorzy nadal nieufni

Biorąc pod uwagę trwałość ostatnich deklaracji prezydenta USA, tytułowe pytanie jest jak najbardziej zasadne. Analitycy zastanawiają się, czy do ponownej eskalacji konfliktu może dojść jeszcze w tym tygodniu. Natomiast z wykresów można wyczytać, że większość inwestorów pozostaje nieufnych wobec najnowszej obietnicy prezydenta USA. Niepewny grunt uderza dziś w złotego, który traci na forex.  

Deklaracja Trumpa

Prezydent USA przedłużył zawieszenie broni na czas nieokreślony, mimo że w Islamabadzie nie odbyła się kolejna runda negocjacji z Iranem. Dodatkowo Trump poinformował o utrzymaniu blokady w Cieśninie Ormuz. W tej sytuacji Teheran nie chce siadać do rozmów pokojowych. Irańczycy twierdzą jednak, że Amerykanie niebawem zniosą blokadę newralgicznego szlaku wodnego. Dopiero wtedy ich wysłannicy będą gotowi do spotkania w Pakistanie. Utrwala mnie to w przekonaniu, że przepychanki między stronami będą trwać jeszcze tygodniami (jeśli nie miesiącami). Żadna ze złożonych obietnic nie będzie brana przez rynki na poważnie, dopóki nie zostanie spełniona i utrzymana przez dłuższy czas niż kilka dni. Nieufność inwestorów potwierdzają chociażby wyceny ropy, które po deklaracji prezydenta USA nie chcą trwale spadać. Mimo dosłownie chwilowej zniżki wycen odmiany amerykańskiej poniżej 88 USD za baryłkę, w środowe południe obserwujemy powrót na poziomy powyżej 90 USD. Niemrawe pozostaje także odbicie notowań głównej pary walutowej świata, gdzie wzrosty skutecznie hamuje opór 1,175 USD.

Kto ufa słowom Warsha?

Kwestia zaufania pozostaje równie istotna w odniesieniu do wczorajszego przesłuchania kandydata na szefa Rezerwy Federalnej przed Senatem. Rynek co prawda otrzymał wiele informacji, które chciał usłyszeć, jednak część odpowiedzi była wymijająca. Najistotniejsza kwestia, czyli zapewnienie autonomii FED, została podtrzymana. Pytanie jednak, czy ktokolwiek spodziewał się tutaj innej deklaracji, niż ta, które można streścić słowami: niezależność banku centralnego zostanie zachowana, a decyzje będą oparte o twarde dane makroekonomiczne. W tej kwestii obawy mogą wzbudzać chociażby wymijające odpowiedzi na temat obniżek stóp procentowych. Podczas przesłuchania Kevin Warsh przedstawił także kilka innych opinii i pomysłów: stopniowe zmniejszanie aktualnego bilansu Rezerwy Federalnej, chęć zastąpienia publikacji forward guidance (komunikaty FED w sprawie przyszłej polityki monetarnej) wewnętrznymi debatami w FOMC, ponownie wyraził także swoje poparcie dla rozwoju branży sztucznej inteligencji. Czy rynek ufa Kevinowi? Spoglądając na narzędzie FED Watch Tool, które w momencie pisania tekstu nadal wskazuje brak obniżek stóp procentowych do końca roku, czy dobrą kondycję dolara – można uznać, że tak.

PLN nie lubi chaosu

Niekończący się konflikt na Bliskim Wschodzie i silny dolar to połączenie, które ciąży krajowej walucie w trakcie środowej sesji. PLN ulega presji czynników zewnętrznych, co powoduje wzrosty notowań głównych walut do złotego. Kurs EUR/PLN o godzinie 14:00 chce sięgnąć 4,25 PLN, CHF/PLN znajduje się blisko 4,63, a USD/PLN właśnie odhaczył 3,62 PLN. Krajowa waluta słabnie również do funta, którego w środę wspierają dane inflacyjne z Wysp. Zgodnie z najnowszymi publikacjami ceny brytyjskich producentów rosły w marcu o 2,6% r/r (poprzednio 1,8% r/r), a inflacja konsumencka sięgnęła 3,3% r/r (poprzednio 3% r/r). Zwyżkujące odczyty są argumentem za restrykcyjną polityką monetarną, co otwiera dyskusję nawet na temat ewentualnych podwyżek stóp procentowych. Silny dziś funt umacnia się na rynku walutowym, przez co kurs GBP/PLN ochoczo spogląda w stronę 4,89 PLN.

Polska 2050 chce podnieść drugi próg dochodowy do 140 tys. zł. Ekonomiści wskazują na ryzyka fiskalne

Stanowisko Forum Obywatelskiego Rozwoju i Rady TEP: Pozorna obniżka PIT, realne ryzyko dla finansów publicznych.

Przedstawiony przez klub parlamentarny Polska 2050 projekt podniesienia drugiego progu podatkowego ze 120 tys. zł do 140 tys. zł wpisuje się w utrwalony w ostatnich latach sposób prowadzenia polityki fiskalnej w Polsce – doraźny, niespójny i abstrahujący od problemu bardzo wysokiego deficytu finansów publicznych. Choć odwołuje się do rzeczywistego problemu, jakim jest wzrost obciążeń podatkowych w warunkach inflacji (tzw. zimna progresja), to stanowi tylko jego uznaniową korektę.

Poważne wątpliwości budzi zaproponowany sposób finansowania tej propozycji. Wskazane źródła mają charakter spekulatywny lub opierają się na dochodach już uwzględnionych w planach budżetowych. Jednocześnie całkowicie pominięto najbardziej potrzebny kierunek działań, jakim jest ograniczenie nadmiernych wydatków publicznych. W efekcie nie jest to zmiana neutralna fiskalnie, lecz działanie zwiększające presję na i tak bardzo wysoki deficyt.

Wszelkie propozycje podatkowe należy rozpatrywać w szerszym kontekście. Polska potrzebuje bowiem całościowej reformy systemu podatkowego, powiązanej z reformą wydatków publicznych, a nie kolejnych punktowych zmian.

Polska potrzebuje reformy systemowej, nie kolejnych korekt

Polski system podatkowy od lat należy do najmniej konkurencyjnych w krajach OECD. Wynika to przede wszystkim z jego złożoności, licznych wyjątków oraz rozwiązań zniekształcających decyzje gospodarcze. Zamiast spójnej reformy całego systemu kolejne rządy wprowadzają punktowe zmiany, które zwiększają jego skomplikowanie i nieprzewidywalność.

Szczególnie problematyczne jest przedstawianie propozycji przez klub Polska 2050 jako odpowiedzi na tzw. zimną progresję. W rzeczywistości nie eliminuje ona tego zjawiska, a jedynie łagodzi jego skutki w danym momencie. Jednorazowe podniesienie progu nie zapobiega tzw. zimnej progresji w przyszłości i pozostawia pełną uznaniowość decyzji po stronie polityków. Jeżeli celem byłoby rzeczywiste ograniczenie zimnej progresji, należałoby wprowadzić trwały mechanizm automatycznej waloryzacji progów podatkowych, np. o wskaźnik inflację lub wzrostu nominalnych wynagrodzeń. Dopiero takie rozwiązanie zwiększałoby przejrzystość i przewidywalność systemu oraz chroniło podatników przed ukrytym wzrostem obciążeń.

Nie można przy tym abstrahować od szerszych problemów systemu podatkowego. Wymaga on głębokiej reformy obejmującej nie tylko podatki dochodowe, lecz także VAT – którego konstrukcja odbiega od zasad neutralności – oraz opodatkowanie majątku (jego posiadania i przenoszenia). Punktowe zmiany pojedynczych parametrów nie są w stanie poprawić konkurencyjności polskiego systemu podatkowego ani wesprzeć długookresowego wzrostu gospodarczego, tym bardziej jeśli będą prowadzić do pogorszenia stanu finansów publicznych.

Bez reformy wydatków obniżki podatków są niewiarygodne

Każdą propozycję zmniejszenia obciążeń podatkowych należy oceniać w kontekście stanu finansów publicznych. Według prognoz Komisji Europejskiej deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych w tym i przyszłym roku ma znowu przekroczyć 6% PKB i jest najwyższy w UE. Wysoki deficyt jest konsekwencją nadmiarowych wydatków publicznych, które przekraczają połowę PKB i znajdują się na poziomie podobnym jak w słynących z rozbudowanego państwa opiekuńczego Szwecji i Danii. Wbrew często powtarzanej narracji, to nie wydatki na obronność są główną przyczyną pogorszenia stanu finansów publicznych w ostatnich latach. Ich wzrost jest istotny, ale znacznie mniejszy niż wzrost wydatków socjalnych, które w ostatnich latach wzrosły w Polsce najsilniej spośród wszystkich krajów UE.

W tej sytuacji szczególnie niepokojące jest wprowadzanie zmian podatkowych bez wskazania trwałych źródeł ich finansowania, tym bardziej że w propozycji całkowicie pominięto możliwość sfinansowania zmian poprzez ograniczenie niektórych wydatków państwa. W efekcie podniesienie progu doprowadzi do wzrostu deficytu, tworząc presję na podwyższanie innych podatków w przyszłości.

Naprawa finansów publicznych wymaga przede wszystkim ograniczenia nadmiarowych wydatków, zwłaszcza transferów socjalnych. Bez oszczędności po stronie wydatków państwa nie jest możliwe trwałe obniżenie obciążeń podatkowych ani poprawa warunków dla rozwoju gospodarczego.

Wnioski

Przedstawiona przez klub parlamentarny Polska 2050 propozycja podniesienia drugiego progu podatkowego nie jest elementem spójnej reformy systemu podatkowego. Odwołuje się do realnego problemu, nie usuwa go jednak, a jedynie wprowadza uznaniową korektę. Jednocześnie opiera się na wątpliwych źródłach finansowania i pomija najbardziej potrzebny kierunek działań – ograniczenie nadmiernych wydatków publicznych.

Polska potrzebuje kompleksowej reformy systemu podatkowego, która zwiększy jego prostotę, neutralność i przewidywalność, oraz równoległej reformy wydatków publicznych. Bez tych zmian kolejne decyzje tego typu będą pogłębiać niestabilność systemu i zwiększać ryzyko problemów fiskalnych.

Zysk netto Bloober Team wzrósł o 150%. Rekordowy rok spółki

Zysk netto Grupy Bloober Team wzrósł o 150% rok do roku i wyniósł ponad 52,6 mln zł. To dwukrotnie więcej niż w najlepszym do tej pory roku 2021. Fantastyczne wyniki krakowskiego mistrza horroru w raportowanym okresie to efekt sukcesu Cronos: The New Dawn oraz SILENT HILL 2. To jednak tylko preludium przed ambitnymi wyzwaniami, które postawił przed sobą zarząd Bloober Team, pełnymi nowych gier oraz projektów pokrewnych, ze spektrum muzyki i literatury.

O ponad 67% wzrosły przychody GK Bloober Team w 2025 r. w porównaniu do roku 2024, osiągając poziom 149 mln zł. Równie imponująco prezentują się zyski Grupy. Wypracowała ona w 2025 r.  ponad 66 mln zł zysku operacyjnego i 52 mln zł zysku netto. To wzrost odpowiednio o 188% i 150% więcej niż w 2024 roku. Z kolei EBITDA w 2025 roku ukształtowała się na rekordowym poziomie 89,5 mln zł, co stanowi istotne potwierdzenie stabilnej kondycji finansowej oraz skuteczności realizowanej strategii.

Rok 2025 w mojej ocenie był czymś więcej niż kolejnym udanym okresem sprawozdawczym. Był to moment, w którym Bloober Team wszedł na nowy poziom dojrzałości jako organizacja, marka i zespół ludzi gotowych mierzyć się z coraz większymi wyzwaniami. W tym roku obchodzimy 18. rocznicę założenia studia. Dojrzeliśmy nie tylko operacyjnie. Dojrzeliśmy strategicznie, kreatywnie i mentalnie. Zbudowaliśmy firmę silniejszą doświadczeniem, bardziej świadomą własnych możliwości i pewną obranej strategii- podkreśla Piotr Babieno, prezes Bloober Team i dodaje, że miniony rok umocnił fundamenty Bloober Team jako spółki opartej na zaufaniu graczy, szacunku partnerów biznesowych i autentycznej relacji ze społecznością. – Dziś patrzymy w przyszłość z pokorą, ale i ogromną wiarą (popartą planami), że najlepsze dopiero przed nami. Naszym celem pozostaje niezmiennie budowanie pozycji Bloober Team jako globalnego lidera w gatunku horroru – podkreśla.

Bieżący rok ma być dla firmy przełomowy. Zespół pracuje obecnie nad 7 projektami a wśród niezapowiedzianych produkcji znajdują się nowe IP. Co najważniejsze, nowe projekty są większe – zarówno pod względem złożoności, jak i medialności produktów.

Niewątpliwie momentem przełomowym dla nas była premiera Cronosa, który po kilku miesiącach jest u progu zwrotu kosztów produkcji. W tym roku mamy zaplanowane działania, które pozwolą nam, aby Cronos nie tylko miał długi ogon sprzedażowy, ale aby nasze IP budowało podwaliny pod kolejne działania. Wdrażamy najciekawsze pomysły zespołu, który jest pełen pasji do swojego „dziecka”.- zapowiada Piotr Babieno. Ale Cronos to tylko przystanek, w drodze do osiągnięcia tytułu największego na świecie producenta horrorów. – Oprócz Silent Hill 1 prowadzimy prace pre-produkcyjne nad nowym projektem o kodowej nazwie H. Wzmocniliśmy się kadrowo by dać szansę na kolejny duży krok w możliwościach sprzedażowych i wierzymy, że ten projekt ma wszelkie podwaliny do budowy największego (dotychczas) IP należącego do Bloober Team. – podkreśla prezes.

W ostatnich tygodniach krakowski developer wzmocnił kadrę kierowniczą o osoby z imponującym doświadczeniem w branży gamedev, aby utrzymać wysoką jakość w okresie rozkwitu firmy. Thaine Lyman (wcześniej Activision i Wargaming) dołączył jako Head of Studio, Michał Gembicki (CD Projekt, Klabater) został nowym Head of Publishing, a stanowisko Director of Business Development zajęła Katya Baukova (CD Projekt i Techland).

Przyszłość Bloober Team widzimy szerzej niż tylko przez pryzmat gier. Nasze IP chcemy rozwijać również w świecie cross-mediów. Książki, muzyka, winyle, filmy czy seriale – to naturalne kierunki ekspansji marki budowanej wokół silnych emocji i rozpoznawalnych światów – zapowiada Piotr Babieno. Jednym z przykładów tego typu działań jest rozwój kultowej marki Layers of Fear. Świat przedstawiony w serii zostanie wykorzystany w powieść grozy autorstwa Marty Bijan. Natomiast dla melomanów, ścieżki dźwiękowe z tytułów Bloober Team zostały wydane we współpracy z Warner Music.

Drugi kwartał w roku zazwyczaj jest czasem prezentacji nowych gier. Już wkrótce będzie można się przekonać, jak do tego okresu przygotował się lider horroru.

AI zmienia rynek pracy w Polsce. Firmy oczekują nowych umiejętności

Firmy w Polsce coraz chętniej wykorzystują AI jako wsparcie dla kreatywności i pracy zespołowej, nauczania oraz rozwiązywania problemów. Jednocześnie, jak pokazuje opublikowany dziś raport Experis mierzą się z obawami o prywatność danych, brakami kompetencyjnymi pracowników i ograniczoną skutecznością narzędzi w rekrutacji oraz rozwoju talentów. Pracodawcy krytycznie oceniają także to, jak technologia radzi sobie z oceną kompetencji miękkich i technicznych kandydatów.

Jak pokazuje raport Experis, sztuczna inteligencja coraz częściej ma być wsparciem tam, gdzie liczy się ludzka pomysłowość i współpraca. Najwięcej firm (aż 74% respondentów) wykorzystuje ją do zadań wymagających kreatywności i generowania pomysłów. Tuż za tym pojawiają się nauczanie i szkolenia (68%), a także obsługa klienta oraz rozwiązywanie problemów (po 65%). AI ma także wspierać myślenie strategiczne (63%) oraz zarządzanie projektami i sprzedaż (po 61%). Firmy dostrzegają jej przydatność również w działaniach wymagających specjalistycznej wiedzy technicznej (60%), komunikacji (59%) oraz zarządzania zespołami (52%).

Ten obraz jest spójny z wynikami globalnymi. W skali międzynarodowej również dominuje kreatywność i generowanie pomysłów (77%), następnie rozwiązywanie problemów (76%) oraz nauczanie i szkolenia (75%).

Jak zaznacza Paweł Łopatka, szef firmy rekrutacyjno-technologicznej Experis Poland, tak szerokie wykorzystania AI wpływa na profil poszukiwanych kandydatów i coraz więcej pracodawców pyta ich o umiejętność świadomej współpracy z AI, szczególnie w takich obszarach jak IT, dane i analiza, cyberbezpieczeństwo, marketing cyfrowy i sprzedaż B2B. – Weryfikacja najczęściej odbywa się poprzez konkretne pytania o przykłady użycia AI w pracy oraz zadania rekrutacyjne, w których kandydat może skorzystać z narzędzi, ale musi pokazać własne rozumienie problemu, krytyczne myślenie i odpowiedzialność za wynik. Warto też, aby kandydaci chwalili się współpracą z AI, ale w sposób merytoryczny, pokazując, jaki efekt biznesowy osiągnęli, a nie tylko listę używanych narzędzi. Najbardziej podatne na rosnące zastosowanie AI są dziś stanowiska developerskie, data i machine learning, role związane z cyberbezpieczeństwem, zarządzaniem produktami cyfrowymi, marketingiem opartym na danych, obsługą klienta oraz menedżerskie funkcje operacyjne i sprzedażowe. W tych obszarach AI już realnie wspiera podejmowanie decyzji, personalizację ofert, prognozowanie i automatyzację powtarzalnych zadań, ale kierunek i odpowiedzialność pozostają po stronie człowieka – mówi ekspert.

Jak zauważa, tak szerokie wykorzystanie AI może też generować dodatkową presję na produktywność. – Skoro w organizacji pojawiają się nowe narzędzia, rosną oczekiwania co do tempa i jakości pracy. Równie silna staje się presja na ciągły rozwój i szkolenia. Upskilling i reskilling z opcjonalnego benefitu stają się stałym elementem życia zawodowego. To po prostu nasza nowa normalność. Pracownicy, którzy chcą pozostać konkurencyjni, muszą regularnie aktualizować swoje kompetencje cyfrowe i umiejętność pracy z AI – dodaje przedstawiciel Experis.

Bariery we wdrażaniu AI, co hamuje firmy?

Mimo tych optymistycznych deklaracji, aż 93% firm mierzy się z różnymi barierami w wykorzystywaniu AI. Najczęściej wskazywane są obawy związane z prywatnością danych (15%).

Sporo trudności wynika też z nastawienia pracowników, część z nich niechętnie sięga po AI (10%), nie wierzy, że może być ona przydatna w ich branży (10%) lub po prostu nie widzi realnych korzyści z jej stosowania (9%). W innych przypadkach problemem jest brak odpowiednich szkoleń (9%) albo trudność w skutecznym korzystaniu z dostępnych narzędzi (8%). Co istotne, Polska nie jest tu wyjątkiem. Na poziomie globalnym firmy mierzą się z bardzo podobnymi wyzwaniami: obawą o prywatność (13%) oraz brakami kompetencyjnymi wynikającymi z niedostatecznych szkoleń i niewiedzy, jak efektywnie pracować z AI (po 10%).

– Jeśli trend związany z niechęcią pracowników do AI się utrzyma, będziemy obserwować coraz większą polaryzację rynku pracy na osoby, które potrafią współpracować z AI i dzięki temu są bardziej mobilne zawodowo, oraz tych, którzy mimo dużego doświadczenia będą tracić konkurencyjność. Bierna, negatywna postawa może być realnie szkodliwa zarówno dla kariery, jak i dla firmy – mówi Paweł Łopatka. – W praktyce osoby, które otwarcie mówią, że AI ich nie interesuje lub na pewno się nie sprawdzi, mogą być postrzegane jako hamulcowi transformacji, szczególnie w firmach technologicznych i sektorach opartych na wiedzy. Oczywiście odpowiedzialne firmy nie powinny piętnować obaw, ale będzie rosło oczekiwanie, że każdy pracownik przynajmniej spróbuje zrozumieć nowe narzędzia – dodaje.

– Coraz częściej widzimy, że kandydaci, zwłaszcza z branży IT i nowych technologii świadomie weryfikują, jak firma podchodzi do AI, automatyzacji i rozwoju kompetencji cyfrowych. Pytania o strategię AI, programy szkoleniowe, wsparcie dla pracowników w adaptacji do nowych narzędzi czy zasady etycznego korzystania z danych stają się naturalnym elementem rozmów rekrutacyjnych. Zdecydowanie warto, aby firmy wprost komunikowały jakie narzędzia AI stosują, jak wspierają rozwój pracowników, jakie mają programy szkoleń oraz jakie są zasady korzystania z technologii. Z naszej perspektywy takie podejście nie tylko przyciąga kandydatów, ale też buduje zaufanie w procesie rekrutacyjnym i daje firmie przewagę konkurencyjną w walce o talenty – uzupełnia przedstawiciel Experis.

Niespełnione oczekiwania wobec AI

W badaniu zapytaliśmy respondentów także o rolę AI w pozyskiwaniu talentów, ich wdrażaniu i rozwoju. Tu nastroje są już bardziej ostrożne. Firmy krytycznie oceniają sposób, w jaki AI radzi sobie z oceną kompetencji miękkich (16%) i technicznych kandydatów (14%). Wskazują również na ograniczenia w nauczaniu praktycznych umiejętności (13%), brak przejrzystości w podejmowaniu decyzji (11%) oraz niedopasowanie szkoleń do realnych potrzeb pracowników. Jednocześnie tylko 12% firm przyznaje, że AI w pełni spełnia ich oczekiwania w obszarze rekrutacji, onboardingu i szkoleń.

– Człowiek cały czas pozostaje filarem rekrutacji, a AI pełni rolę narzędzia wspierającego, usprawniającego procesy i dostarczającego danych. Szczególnie w obszarach takich jak ocena kompetencji miękkich, potencjału rozwojowego czy dopasowania do kultury organizacyjnej, rola rekrutera i menedżera jest nie do zastąpienia. Kandydaci mają też pełne prawo pytać, czy AI będzie brała udział w ocenie ich aplikacji, i równocześnie oczekiwać realnego kontaktu z człowiekiem na kluczowych etapach, to staje się nowym standardem candidate experience. AI może przyspieszyć komunikację, personalizować informacje zwrotne czy lepiej dopasowywać oferty, ale ostateczne poczucie szacunku, zrozumienia i partnerskiego traktowania nadal będzie budowane przez ludzi – mówi Paweł Łopatka.

W skali globalnej firmy zwracają uwagę na bardzo podobne problemy: zbyt mały nacisk na naukę praktycznych umiejętności (14%), niedoskonałą ocenę kompetencji miękkich (13%) oraz niejasny proces decyzyjny (12%).

Gdzie zwrot z inwestycji w AI jest najlepiej oceniany?

Po drugiej stronie mamy organizacje, które dostrzegają konkretne korzyści z wykorzystania AI w zarządzaniu zasobami ludzkimi. Największy zwrot z inwestycji widzą w prognozowaniu i planowaniu (23%), a także w obszarze uczenia się, rozwoju oraz poprawy efektywności zespołów (po 21%). Globalnie pracodawcy najczęściej chwalą wykorzystanie AI w nauczaniu i rozwoju (27%), zarządzaniu zespołami (16%) oraz prognozowaniu i planowaniu (14%).

Firmy i naukowcy mogą sięgnąć po 300 mln zł. NCBR ogłasza nabory STEP

Technologie słoneczne, wiatrowe, wodorowe czy rozszczepienie jądrowe – to część zagadnień stanowiących tematykę nowych naborów STEP Czyste i zasobooszczędne technologie, realizowanych przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. Przedsiębiorstwa oraz konsorcja naukowo‑przemysłowe mogą ubiegać się łącznie o 300 mln zł na realizację projektów badawczo‑rozwojowych w ramach programu Fundusze Europejskie dla Nowoczesnej Gospodarki. Inicjatywa ta ma na celu wzmocnienie niezależności Unii Europejskiej od rynków zewnętrznych oraz zwiększenie suwerenności technologicznej Europy.

Program STEP to inicjatywa ukierunkowana na wsparcie technologii krytycznych – czyli takich, które charakteryzują się innowacyjnością co najmniej w skali europejskiej i realnie przyczyniają się do wzmacniania strategicznej niezależności Unii Europejskiej. Pierwsze nabory w obszarze zielonych technologii spotkały się z bardzo dużym zainteresowaniem rynku: złożono ponad 60 wniosków o dofinansowanie, co – biorąc pod uwagę wysoki stopień specjalizacji konkursu – stanowi znaczący wynik. W odpowiedzi na to zainteresowanie ponawiamy nabór, aby dać szansę wsparcia kolejnym innowacyjnym rozwiązaniom – powiedział prof. dr hab. inż. Jerzy Małachowski, dyrektor Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.

Poprzez realizację programu STEP Komisja Europejska dąży do budowy silniejszego przemysłu europejskiego, do wzmocnienia pozycji Europy na arenie międzynarodowej oraz zwiększenia jej odporności na wyzwania globalne, takie jak kryzysy klimatyczne czy geopolityczne.

Komisja Europejska dopuściła możliwość dofinansowania w naborze projektów podwójnego zastosowania (ang. dual-use) czyli rozwiązania, które mogą zostać użyte zarówno w celach cywilnych, jak i wojskowych. Przedmiot projektu nie może dotyczyć rozwiązań mających zastosowanie wyłącznie militarne.

Innowacje środowiskowe

W naborach STEP realizowanych przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju o dofinansowanie mogą ubiegać się przedsiębiorstwa, a także konsorcja tworzone przez przedsiębiorstwa we współpracy z innymi firmami, organizacjami badawczymi lub organizacjami pozarządowymi, prowadzącymi działalność na terytorium Polski.

Nabory koncentrują się na priorytetowych obszarach związanych z transformacją energetyczną i klimatyczną. Obejmują one w szczególności rozwój technologii słonecznych, takich jak fotowoltaika czy technologie słonecznej termicznej energii elektrycznej, a także technologie lądowej energetyki wiatrowej oraz morskiej energii odnawialnej. Istotnym obszarem wsparcia są również technologie baterii i magazynowania energii, pompy ciepła oraz rozwiązania wykorzystujące energię geotermiczną. Ważną część tematyki naborów stanowią technologie wodorowe, w tym elektrolizery i wodorowe ogniwa paliwowe, a także zrównoważone technologie biogazu i biometanu. Wsparciem objęto ponadto technologie wychwytywania, transportowania, wykorzystywania i składowania dwutlenku węgla (CO₂), jak również technologie sieci elektroenergetycznych – w tym rozwiązania dla elektromobilności oraz cyfryzacji sieci.

STEP obejmuje także technologie związane z energetyką jądrową, w szczególności technologie rozszczepienia jądrowego, takie jak rozwiązania jądrowego cyklu paliwowego, a także inne technologie jądrowe nieuwzględnione w pozostałych kategoriach. Program wspiera również rozwój technologii energii wodnej oraz zrównoważonych paliw alternatywnych, w tym paliw odnawialnych pochodzenia niebiologicznego.

Zakres tematyczny naborów uzupełniają technologie odnawialne niewymienione wcześniej, takie jak technologie energii dyfuzji, biomasy, pozyskiwania gazu składowiskowego czy gazu z oczyszczalni ścieków, a także technologie energetyczne otoczenia inne niż pompy ciepła. Dodatkowo wspierane są rozwiązania zwiększające efektywność energetyczną systemów energetycznych, w tym sieci ciepłowniczych. Wśród priorytetów znajdują się również rozwiązania biotechnologiczne w obszarze klimatu i energii, transformacyjne technologie przemysłowe sprzyjające dekarbonizacji oraz technologie napędu wiatrowego i elektrycznego w transporcie.

Dwa nabory – dwie ścieżki

Technologie krytyczne oraz technologie ich łańcuchów wartości rozwijane będą w ramach projektów badawczo-rozwojowych, obejmujących badania przemysłowe i prace rozwojowe albo tylko prace rozwojowe, dofinansowane przez NCBR w dwóch ścieżkach:

  • Ścieżka A – dla projektów badawczo-rozwojowych, które wnoszą na rynek wewnętrzny UE innowacyjny lub najnowocześniejszy lub przełomowy element o znaczącym potencjale gospodarczym (wymagana jest kombinacja co najmniej dwóch z tych elementów), nabór wniosków rozpocznie się 1 czerwca i potrwa do 31 lipca 2026 r.,
  • Ścieżka B – dla projektów badawczo-rozwojowych, które przyczyniają się do ograniczania lub zwalczania strategicznej zależności Unii, nabór wniosków rozpocznie się 8 czerwca i potrwa do 7 sierpnia 2026 r.

Budżet naborów to łącznie 300 mln zł (150 mln zostanie przeznaczonych na Ścieżkę A oraz drugie tyle – na Ścieżkę B).

NCBR da wstępną opinię o pomyśle

STEP jest naborem wysokospecjalistycznym. Każdy przedsiębiorca, który nie ma pewności czy jego projekt wpisuje się w założenia instrumentu STEP może uzyskać wstępną opinię ekspertów Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. W tym celu należy wypełnić krótki formularz, znajdujący się na stronie NCBR, uzupełniając informacje m.in. o przewidywanej tematyce projektu czy jego charakterze badawczo-rozwojowym oraz wpisując krótki opis projektu wg podanych wytycznych.

Więcej informacji na temat naborów STEP uzyskać można również zgłaszając się do działającego w NCBR Punktu Informacyjnego. Pytania można kierować telefonicznie, mailowo bądź umówić się na spotkanie stacjonarne lub online. Dodatkowo, NCBR planuje organizację otwartego dla wszystkich zainteresowanych spotkania online dotyczącego zasad konkursu oraz omawiającego najczęściej popełniane błędy we wnioskach o dofinansowanie. Informacja o terminie i rejestracji zostanie opublikowana na stronie NCBR.

Nabór NCBR do programu STEP w obszarze czystych i zasobooszczędnych technologii jest realizowany w ramach Priorytetu 5. „Wsparcie projektów realizujących cele inicjatywy STEP” programu Fundusze Europejskie dla Nowoczesnej Gospodarki.

Rusza realizacja drugiego odcinka zachodniej obwodnicy Szczecina

Podpisano umowę na drugi etap budowy Zachodniego Drogowego Obejścia Szczecina. Przetargi ogłoszono jeszcze w grudniu 2024 roku. Umowy podpisywane są sukcesywnie, a jeszcze przed wakacjami planowane jest podpisane umowy na ostatni odcinek inwestycji. Ten będzie najbardziej skomplikowany, bo obejmować będzie budowę tunelu.

Na prace projektowe wykonawca ma 10 miesięcy, natomiast na roboty 22 miesiące z wyłączeniem okresów zimowych (od 16 grudnia do 15 marca).

Odcinek ten rozpocznie się na zachód od m. Wołczkowo. Nowa trasa przetnie następnie drogę powiatową Wołczkowo – Dobra. Węzeł drogowy Szczecin Krzekowo (wcześniejsza nazwa Dobra) będzie zrealizowany w nowej lokalizacji. Połączy S6 od wschodu z obwodnicą Wołczkowa (przewidzianą do realizacji przez gminę Dobra), a od zachodu z ul. Dereszową i przez nią z istniejącą drogą powiatową.

Komentarz: Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie

Zachodnie Drogowe Obejście Szczecina będzie największą inwestycją infrastrukturalną w województwie zachodniopomorskim od czasów budowy tunelu w Świnoujściu. To zadanie ambitne, skomplikowane, ale jednocześnie będące nowym kołem zamachowym naszego regionu w kontekście inwestycji. Zakładamy, że droga będzie nowym „oknem” transportowym dla miasta i regionu. Transporty do Zakładów Chemicznych w Policach i hal logistycznych w Powiecie Polickim odbywać się będzie nie przez Szczecin, a ring otaczający miasto. To dobra i bardzo potrzebna inwestycja.

Mamy nadzieję, że będzie to inwestycja prowadzona w duchu Local Content, a firmy z naszego regionu będą brać udział w pracach przy budowie Zachodniego Drogowego Obejścia Szczecina na każdym etapie realizacji zadania. Wykonawcą drugiego odcinka będzie polska firma NDI. Mamy nadzieję, że będzie ona także poszukiwała ekspertów na zachodniopomorskim rynku.

Inwestycja ta ma strategiczne znaczenie dla rozwoju naszej gospodarki, wygeneruje ruch w regionie, który nie będzie ruchem utrudniającym życie mieszkańcom miasta. Zyskają firmy zajmujące się przemysłem, chemią i logistyką, ale zyska także turystyka, bo ruch ze Szczecina nad Bałtyk będzie dużo prostszy i szybszy. Trzymamy kciuki za szybką realizację zadania.

Komentarz: Dariusz Matulewicz, prezes Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych

Inwestycja ma charakter strategiczny i na pewno dla rozwoju naszego miasta i regionu jest jednym z priorytetów. Jako kierowcy zwracamy szczególną uwagę na to, że w wielu przypadkach ciężkie transporty jadące z Polic i do Zakładów Chemicznych musiały jechać przez Północne dzielnice Szczecina, co było uciążliwe zarówno dla kierowców jak i mieszkańców tamtych rejonów. To zadanie, które pozwoli lokować więcej inwestycji logistycznych w okolicach Zakładów Chemicznych. Jako kierowcy zwracamy jednak uwagę na to, że droga jest ważna, ale ważne jest także uspokojenie sytuacji wokół Zakładów Chemicznych Police, tak by współpraca nie była naznaczona niepewnością związaną z sytuacją spółki oraz sąsiednich Polimerów Police.

Będziemy także pytać Ministerstwo Infrastruktury czy droga będzie bezpłatna dla samochodów innych niż osobowe, czy może są już plany na odpłatność przejazdu.

Nie mniej – inwestycje wspieramy, bo każde zadania ułatwiające prace kierowcom są dla sektora TSL cenne. To zadanie może sprawić, że tranzytowy ruch gospodarczy wzrośnie.

Grupa PAD RES rozpoczyna budowę trzech farm fotowoltaicznych o łącznej mocy zainstalowanej 133 MW

Grupa PAD RES, polski deweloper i inwestor w sektorze odnawialnych źródeł energii, rozpoczyna budowę trzech farm fotowoltaicznych o łącznej mocy zainstalowanej 133 MW. Inwestycje powstaną w miejscowościach Krapkowice i Strzelce Opolskie (woj. opolskie) oraz Gromadka (woj. dolnośląskie).

Największą spośród realizowanych inwestycji jest farma PV Krapkowice o mocy zainstalowanej 90 MW. Łączna roczna zdolność produkcyjna instalacji wyniesie ok. 95 tys. MWh. Z kolei farma PV Strzelce Opolskie o mocy zainstalowanej 18 MW będzie w stanie wyprodukować ok. 19 tys. MWh energii rocznie. W przypadku obu projektów spółka zawarła umowę na kompleksową realizację inwestycji w formule EPC (Engineering, Procurement and Construction) z firmą Electrum. Trzecia inwestycja – farma PV Gromadka o mocy zainstalowanej 25 MW – powstanie w województwie dolnośląskim. Jej roczna produkcja energii przekroczy 26 tys. MWh. Generalnym wykonawcą projektu w formule EPC została firma Inplag.

Realizacja trzech farm fotowoltaicznych o łącznej mocy 133 MW to element realizacji naszej strategii inwestycyjnej, który wymaga odpowiednio dobranego zaplecza wykonawczego. W przypadku inwestycji w Krapkowicach i Strzelcach Opolskich po raz kolejny współpracujemy z Electrum – partnerem, z którym realizowaliśmy już projekty OZE i który sprawdził się przy wcześniejszych inwestycjach. Jednocześnie przy projekcie w gminie Gromadka rozpoczynamy współpracę z firmą Inplag, co pozwala nam dywersyfikować zaplecze wykonawcze i efektywnie zarządzać realizacją projektów o tej skali. Efektem tych inwestycji będzie znaczące zwiększenie wolumenu zielonej energii w systemie, odpowiadające zapotrzebowaniu około 47 tys. gospodarstw domowych – komentuje Wojciech Jasiński, Dyrektor działu budowy PAD RES.

Transformacja w kierunku odnawialnych źródeł energii wymaga zarówno odpowiedniej dynamiki działań, jak i nakładów inwestycyjnych, dlatego rozpoczęcie realizacji projektów tej skali ma szczególne znaczenie. Jako większościowy udziałowiec PAD RES, Kajima Partnerships postrzega ten postęp jako potwierdzenie swojego zaangażowania w rozwój zrównoważonej energetyki w Europie, a także wyraz zaufania do Polski jako kluczowego rynku dla długoterminowych inwestycji. Ma to szczególne znaczenie w czasie, gdy bezpieczeństwo energetyczne w Europie pozostaje kwestią o fundamentalnym znaczeniu – powiedział Chris Gill, Managing Director Kajima Partnerships.

– Rozpoczęcie budowy tych trzech nowych inwestycji traktujemy jako ważny etap rozwoju Grupy PAD RES i potwierdzenie skuteczności konsekwentnie realizowanej strategii budowy wartości w sektorze odnawialnych źródeł energii. Cieszy nas, że PAD RES systematycznie wzmacnia swoją pozycję na rynku, rozwijając portfel projektów o realnym znaczeniu dla transformacji energetycznej w Polsce. Jako Griffin Capital Partners wspieramy spółkę w realizacji ambitnych celów i wierzymy, że rozpoczęte inwestycje będą miały istotny wkład zarówno w rozwój krajowych mocy wytwórczych OZE, jak i w dalsze skalowanie platformy – tłumaczy Jędrzej Socha, Director w Griffin Capital Partners.

Łączna powierzchnia wszystkich trzech inwestycji wynosi około 142 ha. Produkowana przez nie energia elektryczna pozwoli na pokrycie rocznego zapotrzebowania około 47 tys. gospodarstw domowych.

Do Rzeczy S.A. zadebiutuje na NewConnect 28 kwietnia

Spółka Do Rzeczy S.A., wydawca tygodnika „Do Rzeczy”, miesięcznika „Historia Do Rzeczy” oraz portalu DoRzeczy.pl, zadebiutuje na rynku NewConnect w dniu 28 kwietnia 2026 r.

W dniu 21 kwietnia 2026 r. Zarząd Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie S.A. podjął Uchwałę nr 581/2026, na mocy której wyznaczył 28 kwietnia 2026 r. jako dzień pierwszego notowania akcji spółki Do Rzeczy S.A. w alternatywnym systemie obrotu na rynku NewConnect. Akcje spółki będą notowane pod nazwą skróconą DORZECZY oraz oznaczeniem DRZ.

Debiut giełdowy jest ważnym kamieniem milowym w rozwoju Do Rzeczy S.A. Spółka działa na rynku od 2013 roku, a wejście do obrotu publicznego wzmacnia jej transparentność, potwierdza dojrzałość organizacyjną oraz otwiera nowy etap rozwoju biznesowego i cyfrowego. W ramach dotychczasowych emisji ponad 520 inwestorów przeznaczyło na rozwój spółki łącznie 3 mln zł.

Zgodnie z uchwałą GPW, do obrotu na rynku NewConnect zostaną wprowadzone akcje zwykłe na okaziciela serii A, A2, A3, B, D i E, w tym akcje nowej emisji serii D w liczbie 34 094 sztuk oraz serii E w liczbie 19 771 sztuk.

– Debiut na NewConnect jest ważnym momentem w historii naszej spółki. To potwierdzenie, że niezależne media mogą skutecznie pozyskiwać kapitał na rozwój i budować silną społeczność akcjonariuszy. Wielu naszych czytelników zostało inwestorami, co traktujemy jako wyraz zaufania do marki Do Rzeczy i naszej strategii rozwoju – mówi Paweł Lisicki, Redaktor Naczelny tygodnika „Do Rzeczy” oraz Wiceprezes Zarządu Do Rzeczy S.A.

– Dziękuję redakcji, partnerom biznesowym i inwestorom za zaangażowanie w proces przygotowania spółki do debiutu giełdowego. Z satysfakcją reprezentuję inwestora strategicznego – PMPG Polskie Media S.A., [spółka notowana na rynku głównym GPW pod symbolem PGM] – która pozostaje akcjonariuszem Do Rzeczy S.A. i będzie nadal aktywnie wspierać jej rozwój, co czyni profesjonalnie od początku istnienia tego autorskiego projektu. Wierzymy, że spółka będzie konsekwentnie budowała swoją samodzielność operacyjną, wzmacniając jednocześnie swoją pozycję rynkową i niezależność biznesową – mówi Michał M. Lisiecki, Przewodniczący Rady Nadzorczej Do Rzeczy S.A. oraz przedstawiciel inwestora strategicznego.

Do Rzeczy należy dziś do najbardziej rozpoznawalnych i opiniotwórczych marek w segmencie mediów konserwatywno-liberalnych w Polsce. Spółka rozwija działalność wydawniczą i cyfrową, opartą na silnej marce, lojalnej społeczności odbiorców oraz modelu łączącym prasę, subskrypcje cyfrowe, multimedia i nowe źródła monetyzacji.

Portal DoRzeczy.pl osiąga średnio ponad 4 mln realnych użytkowników miesięcznie, generując około 37 mln odsłon miesięcznie. Spółka posiada także 8,5 tys.+ subskrypcji cyfrowych, wydała 620+ numerów tygodnika „Do Rzeczy”oraz 145+ numerów miesięcznika „Historia Do Rzeczy”. [Źródło: prezentacja inwestorska].

Środki pozyskane z emisji spółka przeznacza na dalszy rozwój strategicznych obszarów działalności, w szczególności: [Źródło: prezentacja inwestorska].

  • rozbudowę portalu i oferty cyfrowej,
  • rozwój subskrypcji premium i płatnych treści,
  • produkcję nowych formatów wideo, podcastów i multimediów,
  • rozwój kanałów dystrybucji w mediach społecznościowych i VOD,
  • wdrażanie nowych rozwiązań technologicznych, w tym automatyzacji i personalizacji treści,
  • rozwój projektów e-commerce oraz dywersyfikację źródeł przychodów.

Budownictwo mieszkaniowe odbiło w marcu. Siłą napędową okazały się gospodarstwa domowe

Statystyki GUS po lutym dotyczące rozpoczynanych budów sugerowały wyraźne spowolnienie, jednak marzec przyniósł absolutny zwrot akcji. We wszystkich kategoriach aktywności w budownictwie mieszkaniowym marcowe dane wskazują na wyniki lepsze niż przed rokiem. Prawdziwą siłą napędową rynku okazały się gospodarstwa domowe. Liczba rozpoczętych przez nie budów domów wzrosła aż o 144% m/m. Pytanie, czy ten impuls okaże się początkiem trwalszego trendu? Sytuację komentuje Katarzyna Kuniewicz, dyrektorka badań rynku Otodom.

Z najnowszych danych GUS o skali budownictwa mieszkaniowego w Polsce wynika, że liczba mieszkań i domów oddanych do użytku w Polsce w marcu była wyższa o 8,9% w porównaniu z lutym, a w ujęciu rocznym o 3,1%. Wyniki kwartalne są mniej optymistyczne. W okresie styczeń-marzec 2026 roku w całej Polsce do użytku oddanych zostało zaledwie 45,2 tys. mieszkań i domów, co oznacza najsłabszy wynik od ośmiu lat. Ostatni raz GUS odnotował w pierwszym kwartale mniej niż 46 tys. lokali oddanych do użytkowania w 2018 roku.mieszkania oddane

W marcu wszystkie grupy inwestorów oddały łącznie 15,9 tys. lokali. W tej puli firmy deweloperskie odpowiadały za budowę prawie 9 tys. mieszkań, co oznacza wzrost o 5,3% w porównaniu z lutym i zarazem poziom o 4% niższy niż w marcu ubiegłego roku. Ten kilkuprocentowy spadek rok do roku wskazuje nie tylko na pojedynczy słabszy wynik miesięczny, ale uprawdopodabnia również prognozy, zgodnie z którymi rok 2026 będzie najsłabszy od ośmiu lat pod względem liczby oddanych mieszkań. Warto jednak pamiętać, że w 2024 roku GUS odnotował rozpoczęcie budów prawie 153 tys. mieszkań i domów deweloperskich. Odczyt ten był jednym z najwyższych w historii rynku deweloperskiego w Polsce (wyższy tylko 2021 roku – 163 tys.), dlatego relatywnie niska liczba mieszkań oddanych w pierwszym kwartale bieżącego roku zaskakuje.

Firmy deweloperskie odpowiadają za 56% wszystkich oddanych do użytku w marcu lokali mieszkalnych. Wyniki inwestorów indywidualnych są bardziej stabilne niż efekty działalności deweloperów, a ich udział w całości budownictwa mieszkaniowego w Polsce w 2025 roku wyniósł 33% ogólnej liczby oddawanych lokali. Zarówno w marcu, jak i pierwszym kwartale tego roku udział gospodarstw domowych w całości budownictwa mieszkaniowego w Polsce sięgnął rekordowych 40%. W porównaniu z marcem 2025 roku, inwestorzy indywidualni (w terminologii GUS to gospodarstwa domowe) zakończyli budowę o 10,4% większej liczby domów/mieszkań, a w porównaniu z poprzednim miesiącem ich wynik był lepszy o 7,3%.mieszkania oddane deweloperzy

Wzrost liczby lokali oddawanych do użytku przez firmy deweloperskie w ujęciu miesiąc do miesiąca nie znajduje potwierdzenia w danych prezentowanych w postaci narastającej od początku roku sumy zrealizowanych lokali. W okresie styczeń-marzec firmy deweloperskie przekazały do użytkowania 26,1 tys. mieszkań i domów, czyli wyraźnie mniej niż przed rokiem (27,7 tys.).mieszkania oddane deweloperzy 2026

W tym samym czasie inwestorzy indywidualni zrealizowali 17,9 tys. lokali, czyli o 6% więcej niż w analogicznym okresie 2025 roku.

Starania różnych grup inwestorów o uzyskanie pozwoleń na budowę w marcu przyniosły wyraźnie lepsze efekty niż w lutym i są bliskie wynikom z marca 2024 roku.mieszkania pozwolenia

Z danych zagregowanych dla 36 miesięcy wynika, że nadwyżka pozwoleń na budowę lokali mieszkalnych uzyskanych przez firmy deweloperskie nad liczbą rozpoczynanych w analogicznych okresach budów utrzymuje się na wysokim poziomie. W efekcie elastyczność w zakresie wprowadzania przez firmy deweloperskie na rynek nowej podaży jest wysoka.

Łączna liczba pozwoleń wydanych w marcu sięgnęła 27,2 tys., z czego 18,5 tys. pozwoleń uzyskali deweloperzy, a 8,3 tys. inwestorzy indywidualni. W rezultacie suma uzyskanych w marcu pozwoleń była o 20% wyższa niż w lutym. Również w porównaniu z ubiegłym rokiem liczba ta wyraźnie wzrosła (20,5%). Źródłem tych imponujących wzrostów była nie tylko duża aktywność firm deweloperskich, ale i gospodarstw domowych.mieszkania pozwolenia deweloperzy 2026

Tendencję wzrostową widać również w ujęciu kwartalnym. Liczba lokali mieszkalnych, na budowę których różne grupy inwestorów uzyskały pozwolenie w okresie styczeń-marzec jest wyższa niż rok temu. W pierwszych trzech miesiącach bieżącego roku deweloperzy uzyskali pozwolenia na budowę łącznie 45,9 tys. mieszkań i domów (o 11% więcej r/r), a inwestorzy indywidualni 20,6 tys. (o 13% więcej r/r).mieszkania pozwolenia deweloperzy 2026 2

Marcowe statystyki GUS dotyczące rozpoczynanych w całej Polsce budów wskazują na dynamiczne odbicie w stosunku do lutego. Duża skala wzrostu pozwala przypuszczać, że aktywność ta ujawnia nie tylko naturalne wiosenne wzmożenie, ale również powrót optymizmu w budownictwie mieszkaniowym.rozpoczecie budowy

Wszystkie grupy inwestorów w marcu 2026 roku rozpoczęły budowy 22,9 tys. lokali mieszkalnych, czyli o 62% więcej niż w lutym i o 5% więcej niż w marcu 2025 roku. Ten kilkuprocentowy wzrost rok do roku w kategorii ‘ogółem’ to przede wszystkim efekt dużej skali aktywności inwestorów indywidualnych, którzy w marcu rozpoczęli budowę o 18,6% większej liczby lokali w ujęciu rocznym.

Statystyki GUS po lutym dotyczące rozpoczynanych w całej Polsce budów sugerowały wyraźne spowolnienie. Jednak skokowy wzrost liczby nowych budów rozpoczętych w marcu przez wszystkie grupy inwestorów zmienia te pesymistyczne prognozy. Wyniki za pierwszy kwartał 2026 roku są wprawdzie o 11% słabsze w porównaniu z tymi sprzed roku, ale poprawa w stosunku do lutego jest bardzo wyraźna. Co ważne, to aktywność gospodarstw domowych mocniej, niż w poprzednich miesiącach, wpłynęła na wyniki rozpoczynanych budów ogółem. W marcu aż 43% wszystkich rozpoczynanych budów zainicjowały gospodarstwa domowe.

Bieżące dane GUS o rozpoczynanych budowach należy interpretować także w kontekście statystyki udzielanych pozwoleń. Od początku roku różnica między liczbą uzyskanych pozwoleń i liczbą rozpoczynanych budów wynosi 18,2 tys., co oznacza, że 27% uzyskiwanych pozwoleń nie ma kontynuacji w realizowanych budowach.

Jednocześnie warto odnotować że 4/5 (15 tys.) tej nadwyżki powstała za sprawą pozwoleń na budowę nowych mieszkań, ponieważ firmy deweloperskie w pierwszym kwartale odłożyły co trzecie uzyskane w tym okresie pozwolenie na budowę. W kategorii inwestorów indywidualnych odsetek odłożonych pozwoleń jest o połowę mniejszy.

Wyniki firm deweloperskich w kontekście nadwyżki pozwoleń nad rozpoczynanymi budowami należy oceniać nieco inaczej niż wyniki gospodarstw domowych. Przede wszystkim dlatego, że pozwolenia uzyskiwane przez firmy deweloperskie często dotyczą wieloetapowych inwestycji, na które składają się setki mieszkań. Tymczasem gospodarstwa domowe uzyskują zazwyczaj pozwolenie na pojedynczy budynek, czyli dom jednorodzinny.rozpoczecie budowy deweloperzyrozpoczecie budowy deweloperzy