Jeden raport, by wszystkimi rządzić

forex giełda

Rynek walutowy przyjął postawę w myśl powiedzenia „ostrożny zawsze ubezpieczony” i przed dzisiejszym raportem z rynku pracy doszło do redukcji długich pozycji w walutach ryzykownych i umocnienia dolara. Przyspieszenie tempa wzrostu zatrudnienia do argument dla jastrzębiego zwrotu Fed, ale ryzykiem są sygnały z raportów ISM i przyrastająca liczba osób kontynuujących pobieranie zasiłku dla bezrobotnych.

Bez wątpienia raport z rynku pracy USA jest dziś najważniejszym wydarzeniem. Po wielkim rozczarowaniu przed miesiącem (wzrost zatrudnienia w sektorze pozarolniczym w kwietniu o 266 tys., prog. 1 milion), w maju tempo zatrudnienia najprawdopodobniej przyspieszyło. Pytaniem jest jednak: jak bardzo? Nieoficjalnym progiem jest utrzymanie miesięcznego przyrostu w okolicach 1 miliona – takie tempo miałoby zabezpieczyć dyskusję Fed o odchodzenia od programu QE jeszcze w tym roku. Bierze się to z warunku konicznego dla rozpoczęcia procesu normalizacji polityki monetarnej wskazywanego przez Fed jako „znaczący postęp” w poprawie wskaźników gospodarczych, a rynek pracy jest dla Fed zawsze na pierwszym miejscu. Od strony uczestników rynku nikt czeka na jedną konkretną wartość i wystarczy każda liczba, która pozwoli traktować kwietniowe dane jako jednorazową anomalię. Tydzień temu przyjmowałem, że wartości powyżej 700 tys. wystarczą, by być odebrane pozytywnie dla dolara, ale po wczorajszym szerokim umocnieniu USD (o 0,5-1,3 proc. względem walut G10) teraz mam wrażenie, że poprzeczka dla pozytywnego zaskoczenia jest ustawiona wyżej i 1 milion jest zakulisowym konsensusem (mediana prognoz ekonomistów jest na 674 tys.). Wczoraj raport ADP podkręcił oczekiwania (wzrost zatrudnienia o 978 tys., prog. 650 tys.), ale przestrzegałbym przed wyciąganiem prostych wniosków, gdyż już dawno ADP przestał być dobrym prognostykiem dla NFP. Za to przed dzisiejszą publikacja Departamentu Pracy nie wszystko jest ładne i piękne. Subindeksy zatrudnienia w ankietach ISM obniżyły się zarówno w sektorze usługowym, jak i przemysłowym. Ponieważ ogólne indeksy pozostały rekordowo wysoki, implikuje to trudności że znalezieniem kandydatów na oferowane stanowiska. Podobne ryzyka prezentują tygodniowe dane o wnioskach o zasiłek dla bezrobotnych. Nowych wniosków przybywa coraz mniej (czyli ludzie nie tracą pracy), ale od kwietnia nie ubywa osób kontynuujących pobieranie zasiłku (rządowe wsparcie zniechęca do powrotu na rynek pracy). Przy narosłych oczekiwaniach USD ma teraz więcej do stracenia niż zyskania, gdyż słaby odczyt pogrzebie szanse na start procesu redukcji QE w tym roku, podczas gdy wartości 1 milion i wyżej są teraz konieczne, by podtrzymać przy życiu spekulacje.

W czwartek na EUR/PLN poziom 4,45 został osiągnięty zanim pojawił się nieprzychylny klimat na rynkach zewnętrznych – umocnienie dolara jest zwykle złą wiadomością dla walut rynków wschodzących. Nie wskazywałbym tutaj na jakąś formę „ochrony” złotego przez czynniki lokalne, w tym jastrzębie oczekiwania przed przyszłotygodniowym posiedzeniem RPP, gdyż podobną, relatywnie małą reakcję wykazały wczoraj korona czeska i forint węgierski. Mimo to nie sądzę, aby kontynuacja spadków EUR/USD w reakcji na silny raport z rynku pracy USA dalej była neutralna dla walut regionu. Zakładam, że większa wrażliwość złotego będzie na lepsze od prognoz dane z USA, co może pchnąć EUR/PLN w stronę 4,48.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.