Kapitan Cichocki podjął 3 próbę opłynięcia świata bez zawijania do portu

0

Kapitan Tomasz Cichocki znów wypłynął w rejs dookoła świata. Jego celem jest opłynięcie globu jachtem żaglowym, w trybie non stop, czyli bez zawijania do portów i pomocy z innych jednostek.

Tomasz Cichocki jest żeglarzem z przeszło 40-letnim doświadczeniem. W realizowaniu marzeń to  postać z pewnością godna naśladowania. Próbę opłynięcia globu bez zawijania do portów podejmuje po raz trzeci. Pierwsza miała miejsce w 2011 roku – wówczas w ciągu 312 dni udało się opłynąć kulę ziemską, jednak na skutek awarii płetwy sterowej oraz kontuzji Kapitana konieczny był postój w Port Elizabeth w RPA. Podczas drugiej próby jacht musiał zawinąć do portu z powodu złamanego w czasie potężnego sztormu masztu. Tym razem Kapitan nie mógł kontynuować rejsu, ale  jak najszybciej rozpoczął przygotowania do kolejnej wyprawy. Mimo dwóch nieudanych prób Kapitanowi nawet przez myśl nie przeszło, by się poddać. Poprzednich rejsów nie rozpatruje w kategorii porażki, lecz raczej cennego doświadczenia na drodze do realizacji celu.

W swój trzeci samotny rejs Tomasz Cichocki wypłynął jachtem „Glaspo” w sobotę, 12.09.2015 o 10 rano, z portu Atlantico w Leixões nieopodal Porto w północnej Portugalii.  Przy wyjściu z portu z honorami towarzyszyła tomkowi załoga Pogorii, wszyscy uczestnicy „Szkoły pod Żaglami” Kapitana Krzysztofa Baranowskiego.

Szacuje się, że dystans 30000 mil morskich pokona w ok 250 dni. Dokładnej daty powrotu nie da się jednak przewidzieć, gdyż w rzeczywistości trasę wyznacza prognoza pogody. Jacht popłynie pomiędzy Maderą a Wyspami Kanaryjskimi w kierunku brazylijskiego Recife. Następnie, korzystając z prądu brazylijskiego, przepłynie wzdłuż Ameryki Południowej aż do 36 równoleżnika południowego. Na tej szerokości zmieni kurs na wschód i schodząc coraz niżej minie Przylądek Dobrej Nadziei w odległości około 200 mil od lądu. Płynąc pomiędzy 40 a 50 równoleżnikiem południowym, przepłynie Ocean Indyjski i skieruje się w stronę Pacyfiku, mijając od południa Australię i Nową Zelandię. Na Oceanie Spokojnym jacht będzie schodził aż do 58 równoleżnika południowego, aby przejść Cieśninę Drake’a i Przylądek Horn. Ostatni etap to rejs na północ przez Atlantyk i powrót w okolicach kwietnia do mariny Atlantico w Leixões.

Czytaj również:  Poniedziałkowa nuda z niemieckim rozczarowaniem w tle

Przez ponad 8 miesięcy na wodach całego świata Kapitan będzie musiał liczyć tylko na siebie. Zabiera ze sobą 1200 litrów wody oraz blisko 1 tonę żywności. Na oceanie będzie funkcjonował w wyznaczonym rytmie – po 40 minutach aktywności następuje 20 minut snu. Oczywiście poza sztormami, które w brutalny sposób narzucają swój własny rytm, często przez kilka dni nie pozwalając na zmrużenia oka. Najcięższe warunki i najtrudniejsze wyzwania czekają Kapitana na Oceanie Indyjskim oraz w okolicy  Przylądka Horn, który łączy Pacyfik z Atlantykiem.

Jacht „Glaspo” to  ta sama jednostka, którą Kapitan drugi raz próbował opłynąć świat. Uszkodzony wówczas maszt został wymieniony na grubszy i szerszy. Jacht  posiada też dwa stery – to z kolei wniosek z doświadczenia po pierwszym rejsie, gdzie uszkodzeniu uległa płetwa sterowa.