Polska infrastruktura przed dużą falą inwestycji. Instytut Staszica wskazuje na ryzyka kosztowe, kadrowe i proceduralne

Polska wchodzi w okres dużej kumulacji inwestycji infrastrukturalnych. Dotyczy to przede wszystkim projektów kolejowych, drogowych, energetycznych oraz przedsięwzięć o znaczeniu strategicznym dla gospodarki i bezpieczeństwa państwa. Według raportu Instytutu Staszica pt. „Przeszkody w rozwoju kluczowych inwestycji infrastrukturalnych w Polsce (kolejowych i drogowych)” skala planowanych projektów może stanowić istotne obciążenie dla krajowego rynku wykonawczego.

Autorzy raportu wskazują, że skuteczna realizacja inwestycji o wartości przekraczającej 400 mld zł będzie zależała od ograniczenia barier systemowych. Wśród najważniejszych wymieniają niedostosowany model waloryzacji kontraktów publicznych, pogłębiające się problemy demograficzne i kadrowe oraz przewlekłość procedur administracyjnych i odwoławczych.

Zdaniem Instytutu Staszica Polska stoi przed jedną z największych fal inwestycji infrastrukturalnych w ostatnich dekadach. Jednocześnie raport zwraca uwagę, że bez zmian organizacyjnych, regulacyjnych i rynkowych może wzrosnąć ryzyko przeciążenia rynku, podwyższenia kosztów oraz opóźnień w realizacji części projektów.

Waloryzacja kontraktów pozostaje jednym z głównych problemów

Jednym z kluczowych tematów raportu jest niestabilność kosztowa w sektorze budowlanym i infrastrukturalnym. Autorzy wskazują, że po pandemii COVID-19 oraz po wybuchu wojny w Ukrainie rynek został dotknięty wzrostem cen materiałów, energii, paliw, usług transportowych i pracy.

Według raportu obecny model waloryzacji kontraktów publicznych nie zawsze odpowiada skali zmian kosztowych obserwowanych w ostatnich latach. Szczególne znaczenie ma limit waloryzacji na poziomie 10 proc., który — w ocenie przedstawicieli rynku przywoływanych w raporcie — może być niewystarczający przy dużej zmienności cen.

Instytut Staszica przypomina, że w 2024 r. koszty robocizny wzrosły o 12,06 proc., a koszty pośrednie o 9,38 proc. Oznacza to, że część wykonawców może mieć trudności z utrzymaniem rentowności kontraktów zawieranych w innych warunkach kosztowych.

Autorzy raportu wskazują, że niedostosowanie mechanizmów waloryzacyjnych może prowadzić do ograniczania udziału firm w przetargach, podnoszenia cen ofertowych oraz większej ostrożności wykonawców przy podejmowaniu nowych zobowiązań. Może to osłabiać konkurencję i zwiększać koszty inwestycji publicznych.

Niedobór kadr może ograniczać zdolność realizacji inwestycji

Drugim ważnym obszarem wskazanym w raporcie jest sytuacja kadrowa w sektorze infrastrukturalnym. Problem dotyczy zarówno pracowników fizycznych, jak i specjalistów technicznych, projektantów, inżynierów, kierowników budów czy operatorów specjalistycznego sprzętu.

Autorzy raportu zwracają uwagę na starzenie się kadr oraz lukę pokoleniową w zawodach technicznych. W najbliższych latach niedobór pracowników może stać się jednym z istotnych ograniczeń dla realizacji inwestycji kolejowych, drogowych, energetycznych i przemysłowych.

Dodatkowym czynnikiem jest równoczesna realizacja wielu projektów w różnych sektorach. O tych samych specjalistów konkurują inwestycje drogowe, kolejowe, energetyczne, obronne, przemysłowe i logistyczne. Może to zwiększać presję płacową, utrudniać kompletowanie zespołów oraz wydłużać harmonogramy prac.

Instytut Staszica wskazuje również na potrzebę odbudowy kształcenia technicznego i branżowego. W raporcie podkreślono znaczenie współpracy firm ze szkołami i uczelniami, rozwoju praktyk zawodowych, klas patronackich oraz promocji zawodów inżynieryjnych i technicznych.

Procedury administracyjne i odwoławcze wydłużają proces inwestycyjny

Raport odnosi się także do barier proceduralnych w systemie zamówień publicznych. Autorzy wskazują, że inwestycje infrastrukturalne wymagają licznych decyzji administracyjnych, procedur środowiskowych, dokumentacji projektowej oraz postępowań przetargowych. W praktyce od przygotowania projektu do rozpoczęcia prac budowlanych często mijają lata.

Osobne miejsce w raporcie zajmuje funkcjonowanie systemu odwołań w zamówieniach publicznych, w tym rola Krajowej Izby Odwoławczej. Instytut Staszica wskazuje, że procedury odwoławcze są ważnym elementem ochrony konkurencji i przejrzystości postępowań, ale mogą być także wykorzystywane jako narzędzie opóźniania rozstrzygnięć przetargowych.

Skutkiem przewlekłości procedur może być opóźnianie podpisywania umów, przesuwanie terminów rozpoczęcia inwestycji, wzrost kosztów oraz destabilizacja harmonogramów. W przypadku dużych projektów infrastrukturalnych nawet kilkumiesięczne opóźnienia mogą mieć wpływ na cały program inwestycyjny.

W raporcie wskazano potrzebę usprawnienia pracy KIO, ograniczenia instrumentalnego wykorzystywania odwołań oraz przyspieszenia procedur dotyczących strategicznych inwestycji infrastrukturalnych.

W Polsce planowanych lub realizowanych jest około 3 tys. dużych inwestycji

Według Instytutu Staszica w Polsce realizowanych lub planowanych jest obecnie około 3 tys. największych inwestycji. Wśród najważniejszych projektów wymieniono inwestycje PKP Polskich Linii Kolejowych o wartości 180 mld zł, komponent kolejowy Centralnego Portu Komunikacyjnego, dalszą rozbudowę sieci dróg ekspresowych i autostrad oraz projekty energetyczne i logistyczne.

Raport zwraca uwagę, że tak duża liczba projektów realizowanych równolegle zwiększa konkurencję o pracowników, materiały, sprzęt, projektantów i moce wykonawcze. Może to prowadzić do wzrostu kosztów, ograniczenia dostępności podwykonawców oraz wydłużania terminów realizacji.

Autorzy raportu wskazują, że sprawność realizacji inwestycji infrastrukturalnych będzie miała znaczenie nie tylko dla transportu i logistyki, ale również dla konkurencyjności gospodarki, rozwoju regionalnego, bezpieczeństwa państwa i odporności łańcuchów dostaw.

Potrzebne są zmiany w modelu współpracy państwa z wykonawcami

Instytut Staszica postuluje bardziej przewidywalny i partnerski model współpracy między sektorem publicznym a wykonawcami. Chodzi m.in. o bardziej elastyczne mechanizmy waloryzacyjne, sprawniejsze procedury, ograniczenie sporów kontraktowych oraz lepsze planowanie inwestycji w czasie.

Według raportu utrzymywanie obecnych barier może prowadzić do dalszego wzrostu kosztów, ograniczenia konkurencyjności rynku, pogłębiania problemów kadrowych oraz opóźnień w realizacji strategicznych projektów. W dłuższej perspektywie może to osłabić krajowy potencjał wykonawczy i ograniczyć efektywność wykorzystania środków publicznych oraz europejskich.

Raport wskazuje, że powodzenie obecnego cyklu inwestycyjnego będzie zależało nie tylko od dostępności finansowania, ale także od stabilności rynku wykonawczego, sprawności administracji i zdolności państwa do ograniczania ryzyk kosztowych, kadrowych oraz proceduralnych.

Kurs dolara mocniejszy, ropa odbija. Bliski Wschód znów podnosi napięcie na rynkach

Rynkom nadal trudno uwierzyć w trwałe porozumienie między USA i Iranem, dlatego każdy militarny „wybryk” podnosi ryzyko. Tak było i tej nocy, kiedy drony po raz kolejny pojawiły się w Zatoce Perskiej. Efekt to nie tylko odbicie cen surowców energetycznych. Awersja do ryzyka skierowała forexowy kapitał do dolara. Ucierpiał na tym złoty, który po ciężkim poranku postanowił odrobić straty i na wielu wykresach mu się to udało.

Gdzie to porozumienie?

Niektórzy pamiętają obietnice prezydenta Stanów Zjednoczonych o zakończeniu wojny w Ukrainie do 24 godzin po objęciu urzędu. Nie udało się. Okazuje się, że nie udaje się także podpisać porozumienia z Iranem, a podobno ugody „pragną obydwie strony konfliktu”. Trudno więc mówić o chęci pokoju, zwłaszcza kiedy w trakcie ustalania jego warunków wykonuje się naloty na swojego wroga, nazywając je „atakami defensywnymi”. Może część zwolenników jednej ze stron w to uwierzy, jednak rynki finansowe widzą to inaczej. Trump cały czas tkwi w niekomfortowej sytuacji. Warunki i spore oczekiwania Teheranu kłócą się z wizją amerykańską i dopóki na stole nie pojawi się ostateczna wersja konsensusu zaakceptowana zarówno przez USA, jak i Iran, kapitał z dużą ostrożnością będzie stawiać na pokój. Po nocnych atakach na irańskie obiekty strach wrócił na rynki, które zastanawiają się, czy znów zbyt optymistycznie nie przyjęły doniesień z początku tygodnia o możliwym szybkim rozejmie. Skutek to wyhamowanie spadków na wykresach ropy. Odmiana amerykańska, po wczorajszej zniżce do 88 USD za baryłkę, dziś o poranku wzrosła do 92,5 USD. Chwilę po południu oscylujemy przy 90,5 USD. Oznacza to, że oddaliliśmy się od poziomu trzycyfrowego, jednak do złamania wsparcia 90 USD potrzebne będą konkrety o zakończeniu konfliktu.

Wrażliwy forex

Awersja do ryzyka widoczna jest także na rynku walutowym, gdzie w nocy ze środy na czwartek kapitał znów przepłynął w stronę bezpiecznego dolara. Silny ruch w dół odnotowaliśmy na głównej parze walutowej świata. Kurs EUR/USD momentami spadał poniżej 1,159 USD. Źle (dla złotego) wyglądał wykres USD/PLN, który o poranku wznosił się powyżej 3,65 PLN. Mniej nerwowo wyglądały notowania euro, funta i franka do krajowej waluty, jednak i tu przed rozpoczęciem sesji na giełdzie warszawskiej odnotowano delikatne wzrosty. Im bliżej południa, tym spokojniej robiło się na forex. W efekcie obserwowaliśmy częściowe odrabienie porannych strat nie tylko w wykonaniu euro, ale i złotego. Notowania EUR/USD odbiły i o godzinie 13:00  oscylowały delikatnie powyżej wsparcia 1,16 USD. W tym czasie PLN umocnił się na forex, sprowadzając kurs EUR/PLN do 4,235 PLN, kurs GBP/PLN do 4,885 PLN, a kurs CHF/PLN do 4,619 PLN. Krajowej walucie nie udało się jednak zepchnąć notowań USD/PLN poniżej 3,645 PLN, co wskazuje na utrzymującą się nieufność inwestorów w sprawie rozejmu na Bliskim Wschodzie, faworyzującą dolara w tym zestawieniu.

Co dalej?

Chwilę po południu rynki czekają nie tylko na doniesienia z Bliskiego Wschodu, ale również na odczyty z amerykańskiej gospodarki. Przed nami publikacje PKB (annualizowany), który – mimo spadku prywatnej konsumpcji – ma wzrosnąć. W tym samym momencie poznamy raport nt. wydatków Amerykanów, który zakłada wzrost inflacji. Dane zostaną uzupełnione o liczbę wniosków o zasiłek dla bezrobotnych złożonych w tym tygodniu i dochody. Późnym popołudniem zostaną ujawnione zmiany zapasów ropy. Każde odchylenie od oczekiwań może zwiększyć niepewność na rynkach, spotęgować strach i wymusić ponowny przepływ kapitału w kierunku bezpiecznego dolara. Jeżeli jednak nie dojdzie do podbicia obaw, złoty może na koniec tygodnia pozostać silny na forex. Zwłaszcza jeżeli jutrzejszy wstępny odczyt inflacji konsumenckiej za maj negatywnie zaskoczy, a może tak się stać, ponieważ już same prognozy mówią o skoku z 3,2% r/r do 3,7% r/r, co tylko w przypadku wypełnienia oczekiwań byłoby wartością powyżej celu inflacyjnego Narodowego Banku Polskiego.

Victoria Dom podsumowuje wyniki za 2025 rok

Victoria Dom osiągnęła w 2025 r. przychody na poziomie 854 448 mln zł. Zysk netto, który spółka wypracowała w 2025 r., wyniósł 151 721 mln zł. 35-proc. wzrost sprzedaży r/r – z 1 014 mieszkań w 2024 r. do 1 365 lokali w 2025 r. – to jeden z najwyższych wyników dynamiki sprzedaży wśród deweloperów notowanych na rynku GPW i  Catalyst.

Rok 2025 upłynął pod znakiem wyjątkowo wymagającego otoczenia dla rynku nieruchomości. Branża mierzyła się jednocześnie z rosnącymi kosztami pozyskiwania gruntów, malejącą dostępnością atrakcyjnych terenów inwestycyjnych, konsekwencjami wdrażania reformy planistycznej oraz wydłużającymi się procedurami administracyjnymi. Dodatkowym wyzwaniem pozostawały utrzymujące się na relatywnie wysokim poziomie stopy procentowe, wpływające zarówno na koszty finansowania inwestycji, jak i decyzje zakupowe klientów.

Wysoka aktywność operacyjna i satysfakcjonujące wyniki

Mimo tak trudnych i dynamicznie zmieniających się warunków rynkowych Victoria Dom utrzymała bardzo wysoką aktywność operacyjną i osiągnęła bardzo dobre wyniki.

– W 2025 r. z tytułu sprzedaży odnotowaliśmy przychody w wysokości 854 448 tys zł, w stosunku 983 670 tys. w 2024 r. Zysk netto wypracowany przez Victorię Dom w 2025 r. wyniósł 151 721 tys. zł w stosunku do 200 861 tys w 2024 r. Spadek przychodów i zysków był związany z przesunięciem odbioru mieszkań w dwóch projektach, których pozwolenie na użytkowanie uzyskano w drugiej połowie grudnia oraz wzrostem kosztów działalności operacyjnej i finansowej, wynikającym ze zwiększenia skali prowadzonej działalności, oraz utrzymujących się na podwyższonym poziomie stóp procentowych wpływających na koszty finansowania działalności operacyjnej – komentuje Waldemar Wasiluk, Wiceprezes Zarządu Victoria Dom S.A.

Ponadprzeciętna rentowność

Victoria Dom osiągnęła jeden z najwyższych wskaźników dynamiki sprzedaży wśród deweloperów notowanych na GPW/Catalyst, sprzedając 1 365 mieszkań w 2025 r, co oznacza 35 proc. wzrost dla dewelopera w stosunku do 7 proc. wzrostu r/r dla całego sektora. Wynik ten potwierdza skuteczność realizowanej strategii sprzedażowej oraz stabilną pozycję rynkową firmy. Jednocześnie spółka utrzymywała wysoką rentowność netto działalności operacyjnej, opartą na wynikach generowanych przez podstawową działalność biznesową, bez wpływu zdarzeń jednorazowych i niegotówkowych przeszacowań aktywów.

Mamy silną pozycję na polskim rynku, działamy na dużą skalę i konsekwentnie utrzymujemy ponadprzeciętną rentowność, tworząc solidne fundamenty do dalszego dynamicznego wzrostu w kolejnych latach. W 2025 r. Grupa Victoria Dom S.A. rozpoznała w przychodach 1275 lokali, ukończyła realizację 14 inwestycji w Warszawie, Krakowie i Gdyni. Realizowane przez nas kompaktowe mieszkania cieszą się dużym zainteresowaniem klientów, szczególnie osób kupujących swoje pierwsze lokum. Dużą popularnością cieszą się także lokalizacje, w których rozwijamy nowe inwestycje deweloperskie. Potwierdzeniem tego są m.in. osiedla Metro Art, Olchowy Park, Nova Viva Garden, Neo Nova Ochota oraz Miasteczko Nova Fala w Gdyni. Obecnie pracujemy nad przygotowaniem kolejnych projektów, które w najbliższym czasie planujemy wprowadzić do sprzedaży. Rozbudowany i atrakcyjny bank ziemi zapewnia nam solidne podstawy do dalszego rozwoju na rynkach warszawskim, krakowskim i trójmiejskim – podkreśla Wiceprezes Zarządu Victoria Dom S.A.

Digitree Group chce kupić Neon Shake za 6,85 mln zł

  • Giełdowa Digitree Group podpisała term sheet dotyczący planowanego nabycia agencji strategiczno-kreatywnej Neon Shake, które wzmocni kompetencje Grupy w obszarach strategii, kreacji, digitalu, social media, influencer marketingu i aktywacji konsumenckich.
  • Na mocy porozumienia Digitree Group ma stać się wyłącznym właścicielem 100% udziałów w Neon Shake. Transakcja wpisuje się w strategię Digitree Group zakładającą rozwój organiczny oraz kolejne akwizycje budujące szeroką, zintegrowaną ofertę marketingowo-technologiczną.
  • Oba podmioty współpracują już od ponad roku, realizując wspólne projekty i tworząc interdyscyplinarne zespoły obsługujące klientów takich jak Pako Lorente, Drogeria Ziko czy Q Service Castrol.

Digitree Group S.A., notowana na GPW grupa technologiczno-marketingowa, podpisała term sheet określający warunki planowanego przejęcia Neon Shake – wrocławskiej agencji strategiczno-kreatywnej 360. Dokument wyznacza ramy dalszego procesu transakcyjnego prowadzącego do finalizacji akwizycji.

Zgodnie z zapisami term sheet Digitree Group ma zostać wyłącznym właścicielem 100% udziałów w Neon Shake. Wartość transakcji wyniesie 6,85 mln zł. Dotychczasowi udziałowcy Neon Shake otrzymają 4,2 mln zł w gotówce oraz obejmą 189 285 akcji Digitree Group nowej serii w zamian za 120 udziałów spółki.

Neon Shake od lat realizuje kampanie marketingowe w Polsce i za granicą. W portfolio agencji znajdują się projekty dla marek takich jak Western Union, Spotify Premium, Link4, Grycan, Decathlon, Fundacja Nutricia czy Goldsaver. Należy również do międzynarodowej sieci niezależnych agencji AMIN Worldwide.

Wspólna historia projektów

Digitree Group i Neon Shake od ponad roku współpracują przy projektach wymagających połączenia kompetencji strategicznych, kreatywnych, digitalowych i technologicznych. Wspólne działania obejmują m.in. projekty realizowane dla Pako Lorente, Drogerii Ziko czy Q Service Castrol.

– Umowa z Neon Shake jest dla nas ważnym potwierdzeniem realizowanej strategii wzrostu poprzez rozwój kompetencyjny i akwizycje. Cenimy współpracę z partnerami, z którymi mamy już sprawdzoną historię wspólnych projektów, klientów i procesów. Neon Shake wnosi do Grupy silne kompetencje strategiczno-kreatywne i dobrze uzupełnia naszą ofertę w modelu agencji 360.

Naszym docelowym, strategicznym założeniem jest oparcie biznesu Digitree Group na dwóch silnych, równorzędnych filarach: agencyjnym oraz technologicznym. Transakcja ta przybliża nas do tego celu, jednak nie zwalniamy tempa. Nadal aktywnie poszukujemy kolejnych podmiotów do dołączenia do Grupy. Interesują nas zdrowe, rentowne biznesy, które już teraz generują stabilne przychody i zyski, a jednocześnie pasują do nas komplementarnie, pozwalając na dalsze domykanie i wzmacnianie naszej pełnej oferty – komentuje Tobiasz Wybraniec, prezes zarządu Digitree Group.

Kompetencje 360 i rozwój oferty Grupy

Neon Shake specjalizuje się w strategii komunikacyjnej, kreacji, digitalu, social mediach, influencer marketingu i aktywacjach konsumenckich. Agencja w 2025 roku osiągnęła ok. 8 mln zł przychodów i ok. 1,3 mln zł EBITDA. Planowane połączenie ma rozszerzyć możliwości Digitree Group w obszarach technologii marketingowych, performance marketingu, e-commerce i usług digitalowych, wzmacniając zdolność do realizacji kompleksowych projektów – od strategii i kreacji po komunikację wielokanałową.

Dla Neon Shake dołączenie do Grupy oznacza znaczące zwiększenie skali działania oraz dodatkowe możliwości inwestycji w technologie, procesy i rozwój biznesu.

– Dołączenie do Grupy MarTech to dla nas krok, który planowaliśmy od dawna. Rynek marketingowy od lat dynamicznie się zmieniał, ale sztuczna inteligencja przyspiesza ten proces wykładniczo. Dołączamy do organizacji, która ma plan i zasoby, by wykorzystać zmiany technologiczne jako przewagę. W ramach Digitree Group będziemy mogli dostarczać naszym klientom jeszcze bardziej zintegrowane i wielokanałowe rozwiązania – w tym z zakresu performance media, e-commerce, UX/web czy AI SEO. Dzieje się to zresztą już od ponad roku, odkąd zaczęliśmy tworzyć ze spółkami z Grupy zespoły interdyscyplinarne dla wybranych projektów. Będziemy kontynuować ten model pracy, by dostarczać jak najwyższą jakość usług klientom zarówno Neon Shake, jak i Digitree Group  – komentuje Tomasz Napierała, Partner, Business & Creative Director w Neon Shake.

Rynek sprzyja konsolidacji

– Neon Shake to zdrowy finansowo, świetnie poukładany operacyjnie biznes, który doskonale trzyma koszty pod kontrolą i generuje bardzo dobrą rentowność na poziomie EBITDA. Olbrzymim atutem agencji jest struktura jej przychodów – stabilna i powtarzalna baza oparta na stałych umowach abonamentowych (retainer fee), którą idealnie uzupełniają dynamiczne projekty typu one-off, realizowane dla uznanych, dużych marek.

Ta akwizycja ma dla nas wymiar strategiczny. Na fundamencie kompetencji Neon Shake, potencjału spółek z grupy Euvic, które dołączyły do Digitree Group oraz synergii z domem mediowym Sales Intelligence, konsekwentnie budujemy silny i nowoczesny filar agencyjny Grupy. Wszystkie te podmioty chcemy docelowo w pełni skonsolidować, co pozwoli nam uprościć strukturę operacyjną oraz wyraźnie podnieść efektywność kosztową całej organizacji – komentuje Krzysztof Małecki, doradca zarządu Digitree Group, odpowiedzialny za filar agencyjny.

Wojna mocarstw w sieci: chińskie i rosyjskie grupy cyberszpiegów uderzają na całym świecie – także w Polce

W okresie Q4 2025 – Q1 2026 zdecydowanie wzrosła aktywność grup cyberprzestępczych, trudniących się aktywnością szpiegowską w najbardziej zapalnych punktach świata. Cyberprzestępcy powiązani z Chinami wzięli na cel m.in. Wenezuelę. Z kolei grupy powiązane z Rosją skupiały się nie tylko na Ukrainie, ale i Polsce przeprowadzając m.in. bezprecedensowy cyberatak z użyciem destrukcyjnego oprogramowania DynoWiper wymierzony w firmę z sektora energetycznego wynika z opublikowanego przez analityków ESET najnowszego raportu, dotyczącego aktywności grup APT.

Wenezuela, Syria, państwa Zatoki Perskiej, Ukraina, a także Polska – to główne punkty na mapie najnowszych cyberataków APT. Powiązani z największymi mocarstwami cyberprzestępcy konsekwentnie prowadzą intensywną aktywność w kluczowych geopolitycznie miejscach. Analitycy podkreślają, że działanie takich grup cyberprzestępczych jest dziś jednym z najbardziej wiarygodnych wskaźników rzeczywistych celów strategicznych i zagrożeń dla bezpieczeństwa międzynarodowego.

Grupy APT, czyli Advanced Persistent Threat, to grupy cyberprzestępców skupiające się na zaawansowanych, długotrwałych atakach. Są zazwyczaj wspierane przez rządy i koncentrują się na ukierunkowanych działaniach pozwalających przeniknąć do systemów celów wysokiego szczebla (np. organizacji rządowych, korporacji) i pozostać w nich niewykrytymi przez dłuższy czas. Robią to głównie w celu długoterminowego cyberszpiegostwa i kradzieży poufnych danych. Grupy APT dysponują szeroką wiedzą, zaawansowanymi narzędziami i technikami. Skala i wektory ich ataków stanowią bezpośrednie odzwierciedlenie globalnych konfliktów i napięć geopolitycznych – mówi Kamil Sadkowski, analityk bezpieczeństwa ESET.

Rosyjskie ataki na Ukrainę i Polskę

W okresie Q4 2025 – Q1 2026 grupy powiązane z Rosją koncentrowały się na Ukrainie i podmiotach wspierających jej obronność. W styczniu 2026 roku analitycy odnotowali kampanię phishingową przeprowadzoną przez grupę Sednit. Wykorzystywała ona nieujawnioną jeszcze wtedy przez Microsoft podatność (CVE-2026-21509) do infekowania systemów implantem Covenant. Oprócz ukraińskich instytucji rządowych, celem tej fali ataków stały się firmy transportowe w Polsce oraz przedsiębiorstwa logistyczne w Turcji.

W analizowanym czasie, poza Ukrainą, także Polska stała się ważnym celem prorosyjskich grup APT. Najpoważniejszym incydentem był grudniowy atak na polską firmę energetyczną, przypisywany z umiarkowaną pewnością grupie Sandworm. Cyberprzestępcy zdołali uzyskać uprawnienia administratora domeny, co pozwoliło im na instalację za pomocą polityk grupowych Active Directory nowego, złośliwego oprogramowania niszczącego dane – DynoWipera. Zadaniem tego malware było bezpowrotne nadpisywanie lub usuwanie plików z dysków stałych i przenośnych, a w konsekwencji sparaliżowanie systemów IT przedsiębiorstwa.

Analitycy ESET wskazują, że uderzenie w infrastrukturę krytyczną kraju należącego do NATO stanowi wyraźną eskalację działań. Rola Polski jako zewnętrznego filaru stabilizującego ukraińską sieć elektroenergetyczną sugeruje, że operacja miała na celu wywarcie dodatkowej presji na system energetyczny Ukrainy w okresie zimowym, gdy zapotrzebowanie na prąd jest najwyższe, a Rosja nasila tradycyjne ostrzały rakietowe.

Azjatyckie cele cyberprzestępców

W analizowanym okresie grupy powiązane z Chinami pozostały niezwykle aktywne na całym świecie. Ich kampanie szpiegowskie były bezpośrednio podyktowane geopolitycznymi interesami Pekinu – zarówno gospodarczymi, jak i związanymi z bezpieczeństwem.

Po operacji wojskowej USA w Wenezueli oraz w obliczu ciągłej niestabilności w rejonie Zatoki Perskiej, ESET odnotował wyraźną mobilizację chińskich grup. Ich celem było zwiększenie wglądu Pekinu w zagraniczne sprawy morskie, energetyczne i polityczne.

Powiązana z Chinami grupa FamousSparrow obrała za cel wenezuelską instytucję rządową odpowiedzialną za gospodarkę morską. Chodziło najpewniej o monitorowanie ciągłości dostaw ropy naftowej po amerykańskiej interwencji. W tym samym regionie ESET wykrył aktywność innej chińskiej grupy – SteppeDriver – która uderzyła w syryjską sieć rządową. Działanie to odzwierciedla komercyjne interesy Chin w projektach odbudowy Syrii oraz obawy Pekinu przed obecnością ujgurskich bojowników w tym kraju.

Z kolei grupa UNC5221 (również powiązana z Chinami) użyła szkodliwego oprogramowania SPAWN do ataków na cele rządowe w Kambodży i Panamie oraz na firmę z branży AI i robotyki w Korei Południowej. Atak na Seul wpisuje się w długofalowe zainteresowanie Chin technologiami strategicznymi, które są priorytetem krajowej polityki przemysłowej Made in China 2025.

Z kolei cyberprzestępcy z Korei Północnej działali na wielu frontach, m.in. polując na programistów i sektor kryptowalut za pomocą socjotechniki, co przynosi im szybki zysk i pozwala infekować łańcuchy dostaw oprogramowania. ESET odnotował też powrót grupy Andariel w Korei Południowej. Cyberprzestępcy użyli tam trojana TigerRAT i próbowali zainfekować oprogramowaniem ransomware Rook firmę inżynieryjną produkującą sprzęt do obsługi ciekłego wodoru oraz komponenty dla energetyki jądrowej. Technologie te bezpośrednio wspierają balistyczne i nuklearne ambicje Pjongjangu.

Wpływ konfliktów zbrojnych na cyberprzestrzeń

Wojna w Iranie, która wybuchła pod koniec lutego 2026 roku, zdominowała aktywność tamtejszych grup APT. Co ciekawe, konflikt ten zbiegł się w czasie z wyraźnym spadkiem aktywności znanych irańskich grup APT w telemetrii ESET. Najpewniej stało się tak przez restrykcje internetowe nałożone przez sam irański reżim, co sparaliżowało działania lokalnych cyberprzestępców. Sytuacja ta sprzyjała jednak aktywizacji grup typu proxy oraz haktywistów uderzających w Izrael, USA i inne państwa nieprzyjazne Teheranowi.

ESET Research zaobserwował też nagły, nietypowy skok liczby ataków na Izrael, których nie udało się jednoznacznie przypisać żadnej znanej grupie. Dwa nowe klastry działań, nazwane Rusty Boots i MoKhargosh, wykazały zarówno potencjał szpiegowski, jak i niszczycielski. Zainstalowały one m.in. złośliwe oprogramowanie czyszczące dyski (wiper) typu bootkit, zachowując przy tym inne destrukcyjne narzędzia na przyszłość.

Analitycy ESET wykryli również włamanie do firmy obronnej w Zjednoczonych Emiratach Arabskich oraz kampanię szpiegowską wymierzoną w użytkowników arabskojęzycznych za pomocą malware na Androida. Ofiarami mogli paść dziennikarze lub analitycy OSINT (wywiadu ze źródeł otwartych) – nazwa kanału napastników na Telegramie nawiązywała bowiem do Liveuamap, popularnej platformy mapującej konflikty zbrojne.

Jak Polacy szukają pracy w 2026 roku? Najczęściej przez portale z ogłoszeniami

Przeglądanie ofert pracy na portalach z ogłoszeniami pozostaje najczęściej wybieranym sposobem poszukiwania zatrudnienia – wskazuje na nie 55,4% Polaków. Jednocześnie rośnie rola osobistych kontaktów i poleceń oraz samodzielnego przeglądania ofert na stronach internetowych firm, a kolejny rok z rzędu maleje znaczenie mediów społecznościowych, wynika z „Barometru rynku pracy 2026” Gi Group Holding. Choć sposoby dotarcia do kandydatów zależą od branży i wielkości firmy, najważniejszym narzędziem rekrutacyjnym dla pracodawców pozostają portale z ogłoszeniami.

Poszukiwanie pracy: ogłoszenia czy relacje?

Najczęstszym sposobem poszukiwania pracy jest przeglądanie ofert na portalach ogłoszeniowych – robi to 55,4% badanych, nieco mniej niż w ub. roku (58,8%). Na kolejnych miejscach znalazły się kontakty osobiste i polecenia (33,9%) oraz zakładki „kariera” na stronach internetowych firm, (31,1%), których znaczenie wzrosło w porównaniu do ub. roku (o 4,6 p.p.). Równie popularne są aplikacje do szukania pracy (31,1%), choć zainteresowanie nimi spadło o 6,9 p.p. Pierwszą piątkę zamykają media społecznościowe (29,4%), również wskazywane w tym roku rzadziej. Mniejsze znaczenie mają takie sposoby poszukiwania zatrudnienia, jak przeglądanie ogłoszeń w prasie, radiu, komunikacji miejskiej (17,6%) i na tablicach ogłoszeń (13,1%), uczestniczenie w targach pracy (12,1%), korzystanie ze wsparcia urzędów pracy (17,3%) i agencji zatrudnienia (10,7%).Sposób poszukiwania pracy Barometr rynku pracy

–  Skuteczna rekrutacja zaczyna się dziś od zrozumienia, w jaki sposób kandydaci naprawdę szukają pracy. Jedni regularnie przeglądają portale z ogłoszeniami, inni zaglądają bezpośrednio na strony internetowe firm, a część korzysta przede wszystkim z rekomendacji i kontaktów. Dlatego nie ma jednego uniwersalnego sposobu prowadzenia rekrutacji. Coraz większe znaczenie mają odpowiednio dobrane kanały komunikacji, przejrzyste informacje i szybki kontakt komentuje Grzegorz Gojny, Dyrektor Operacyjny Gi Group.

Portale z ogłoszeniami o pracę – coraz częściej klikają najstarsi

Kobiety i mężczyźni poszukują pracy w podobny sposób. Różnice widać natomiast między grupami wiekowymi oraz rodzajami wykonywanej pracy czy miejscem zamieszkania.Sposób poszukiwania pracy wg branży_Barometr rynku pracy

  • Portale z ogłoszeniami są najważniejszym źródłem informacji o ofertach pracy dla wszystkich grup wiekowych. Częściej niż pozostali oraz w większym stopniu niż w ub. roku korzystają z nich osoby powyżej 55 lat (70%), pracownicy usług (65%), mieszkańcy miast powyżej 500 tys. (63%). Relatywnie rzadziej wybierają je osoby w wieku 18–24 lat (47%) oraz pracownicy transportu i logistyki (40%).
  • Z kolei sieć kontaktów i polecenia są najczęściej wskazywane przez osoby 55–67 lat (67%), na stanowiskach kierowniczych (45%), pracujących w handlu (42%). W najmniejszym stopniu sięgają po nie natomiast pracownicy transportu i logistyki (17%). Wielkość miejscowości nie ma tu większego znaczenia, choć najrzadziej relacje i polecenia wykorzystują mieszkańcy największych miast (29%).
  • Z zakładek „kariera” na stronach internetowych firm częściej niż inne korzystają osoby w wieku 55‒67 lat (48%), starsi specjaliści (46%), pracujący na stanowiskach kierowniczych (42%) oraz w sektorze publicznym (47%). Rzadziej zaglądają tam kandydaci w wieku 18-24 lat, pracownicy fizyczni (24%), zatrudnieni w transporcie i logistyce (20%).
  • Aplikacje do szukania pracy wybierają głównie osoby w wieku 45–54 lat (48%), pracownicy produkcji (39%), usług (35%) i sektora publicznego (34%), w mniejszym stopniu transportu i logistyki (11%).
  • Media społecznościowe mają największe znaczenie dla osób w wieku 25-44 lat (32%), mieszkańców największych miast, gdzie korzysta z nich 41% badanych. Częściej szukają tam ofert pracownicy fizyczni (35%) oraz sektora usług (38%), najrzadziej młodsi specjaliści (24%) oraz pracujący w transporcie i logistyce (17%).

Perspektywa firm: rekrutacja to dziś więcej niż publikacja ogłoszenia

Najpopularniejszym sposobem pozyskiwania pracowników jest publikowanie ofert na portalach z ogłoszeniami – wskazuje go 41,4% organizacji wobec 38,8% rok wcześniej. Firmy korzystają także ze wsparcia urzędów pracy (30,2%), prowadzą rekrutacje wewnętrzne (22%), biorą pod uwagę rekomendacje i polecenia (21,8%), publikują ogłoszenia na swoich stronach internetowych (21,6%). Rzadziej sięgają po media społecznościowe, polecenia, agencje rekrutacyjne czy reklamy w mediach.Sposób poszukiwania pracowników_Barometr rynku pracy

– Choć portale z ogłoszeniami, media społecznościowe czy aplikacje to dziś podstawa każdej rekrutacji, technologia i różnorodność narzędzi to nie wszystko. Skuteczny proces wymaga spojrzenia oczami kandydata – poznania jego motywacji i ścieżki poszukiwania pracy. Tylko takie podejście gwarantuje sukces i zadowoli zarówno firmę, jak i nowego pracownika – mówi Ewa Michalska, Dyrektor Operacyjna Grafton Recruitment.

Sposoby rekrutacji wyraźnie zależą od wielkości organizacji i specyfiki branży. Z portali pracy korzysta 39% małych, 43% średnich i 42% dużych przedsiębiorstw. Mniejsze firmy częściej niż większe korzystają z urzędów pracy – robi to 36% małych podmiotów, wobec 28% średnich i 26% dużych. Wraz ze wzrostem skali działalności rośnie natomiast znaczenie takich rozwiązań, jak rekrutacje wewnętrzne (od 18% w małych do 32% w dużych firmach), wsparcie agencji rekrutacyjnych (od 14% do 23%) czy firmowa strona internetowa z ogłoszeniami o pracę, z czego korzysta już co czwarta duża firma.

Transport i logistyka (51%) oraz handel (50%) stawiają głównie na portale pracy, podczas gdy sektor publiczny korzysta z nich wyraźnie rzadziej (26%). Tutaj większą rolę odgrywają urzędy pracy (39%), firmowa strona internetowa (34%) oraz rekrutacje wewnętrzne (29%). W usługach częściej niż w innych branżach wykorzystywane są rekomendacje (26%). W przemyśle relatywnie większe znaczenie niż w innych sektorach mają natomiast urzędy pracy (32%) oraz wsparcie agencji rekrutacyjnych (25%). Z kolei po media społecznościowe najchętniej sięga handel (25%).Sposób poszukiwania pracowników wg branży_Barometr rynku pracy

Skuteczność rekrutacji coraz częściej zależy dziś od umiejętności dopasowania sposobu dotarcia do konkretnych grup kandydatów oraz specyfiki poszczególnych stanowisk. Przy rekrutacji wysoko wykwalifikowanych ekspertów i managerów wyższego szczebla standardowe ogłoszenia o pracę odgrywają znacznie mniejszą rolę niż w przypadku pozostałych ról. Takie procesy częściej opierają się na relacjach oraz aktywnym docieraniu do kandydatów.

W rekrutacji na stanowiska wyższego szczebla liczy się nie tylko doświadczenie zawodowe kandydatów, ale też ich styl zarządzania, sposób podejmowania decyzji oraz dopasowanie do konkretnej firmy i jej kultury. Dlatego takie rekrutacje znacznie częściej niż w przypadku innych ról opierają się na precyzyjnym i bezpośrednim docieraniu do kandydatów, networkingu oraz relacjach budowanych przez lata. Dużą rolę odgrywają rekomendacje liderów i ekspertów branżowych – pozwalają dotrzeć do osób pozostających poza zasięgiem tradycyjnych działań rekrutacyjnych, a najlepiej dopasowanych do specyfiki danej organizacji i stanowiska – komentuje Karolina Popiel, Partner w Wyser Executive Search.

Wyzwaniem jest dziś nie tyle znalezienie pracowników, ile pozyskanie osób posiadających kompetencje kluczowe dla dalszego rozwoju firm. Utrudniają to zarówno niedobory kompetencji, jak i zmieniające się oczekiwania kandydatów, którzy coraz uważniej oceniają warunki zatrudnienia, możliwości rozwoju czy stabilność pracy. W efekcie o skuteczności rekrutacji coraz częściej decyduje zrozumienie motywacji kandydatów oraz umiejętność dopasowania ich oczekiwań i kompetencji do potrzeb organizacji.

O raporcie: „Barometr Rynku Pracy 2026” to już 20. edycja raportu przygotowywanego od 2014 roku. Został opracowany przez ekspertów Gi Group Holding na podstawie badań przeprowadzonych przez Agencję Badań Rynku i Opinii SW Research. Badanie wśród pracodawców zostało zrealizowane metodą CATI (25.02–09.03.2026 r.), a wśród pracowników metodą CAWI (23.02–03.03.2026 r.). Partnerami raportu są: Federacja Przedsiębiorców Polskich, Polskie Forum HR oraz Konfederacja Lewiatan.

Zaufanie do przełożonych? Co piąty pracownik w Polsce nie ufa swojemu szefowi

Pozytywne, partnerskie relacje z przełożonym oraz wzajemne zaufanie to elementy mające ogromny wpływ na dobrostan i satysfakcję pracowników. Wiele badań Hays Poland pokazuje, że to właśnie menedżer stanowi jeden z kluczowych elementów, które profesjonaliści biorą pod uwagę przy zmianie pracy. Tymczasem najnowsze dane wskazują, że duża część specjalistów nie tylko nie darzy sympatią swoich szefów, ale też ma wątpliwości wobec ich kompetencji przywódczych.

  • Zdecydowana większość specjalistów przyznaje, że lubi swojego przełożonego. Jednocześnie 20% ogółu pracowników twierdzi, że nie darzy go zaufaniem.
  • 65% profesjonalistów uważa, że ich przełożony dobrze radzi sobie w czasach niepewności. Jednak wciąż aż 1/5 pracowników dostrzega ich brak skuteczności i sprawczości.
  • Specjaliści nie oczekują radykalnych zmian czy rewolucji w stylach zarządzania. Najbardziej brakuje im podstaw – transparentnej komunikacji i spójności względem podejmowanych działań.

Postrzeganie roli menedżerskiej zmieniło się na przestrzeni lat, wpływając również na rangę relacji szefów z pracownikami. – Niegdyś stanowisko zarządcze utożsamiano ze statusem, autorytetem, władzą, hierarchią i decyzyjnością. Dziś pracownicy oczekują od szefów czegoś więcej – partnerskiego podejścia, empatii, wsparcia i dbania o dobrostan psychiczny. Współczesny lider powinien też wzbudzać poczucie bezpieczeństwa, na które składa się m.in. transparentne tworzenie i komunikowanie strategii oraz celów zespołu – tłumaczy Justyna Chmielewska, Director w Hays Poland. W praktyce jednak duża grupa specjalistów przyznaje, że nie może na to liczyć.

Szefa można lubić, ale jednocześnie mu nie ufać

Najnowsze badanie agencji rekrutacyjnej i doradztwa personalnego Hays Poland przeprowadzone w maju 2026 roku wśród blisko pół tysiąca specjalistów i menedżerów pokazuje, że większość profesjonalistów (71%) lubi swojego szefa. 15% nie jest w stanie jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, a kolejne 14% twierdzi, że nie darzy go sympatią.

Wysoki odsetek pracowników lubiących swojego przełożonego to dobry znak. Może bowiem być dowodem na to, że firmy w procesach HR – samodzielnie bądź z pomocą zewnętrznych agencji rekrutacyjnych – przywiązują dużą wagę do kwestii dopasowania kandydatów do organizacji, jej kultury czy tożsamości zespołów. Tym samym odpowiednio łączą pracowników z liderami.

Nie oznacza to jednak, że firmy nie mają nic do poprawy. Przeciwnie – wciąż pozostaje duża grupa profesjonalistów, którzy nie lubią swojego szefa, ale też tych, którzy mu nie ufają. W gronie respondentów Hays to aż 20%. Co ciekawe, aż 12% profesjonalistów, którzy darzą przełożonego sympatią, przyznaje, że jednocześnie albo mu nie ufa, albo ma co do tego wątpliwości.

Czy ufasz swojemu szefowi?

37% Zdecydowanie tak
30% Raczej tak
13% Trudno powiedzieć
10% Raczej nie
10% Zdecydowanie nie

Źródło: badanie Hays Poland, maj 2026.

Dziś dla pracowników sympatia to za mało. Dobre relacje z szefem nie zawsze automatycznie przekładają się na poczucie bezpieczeństwa i zaufanie względem przełożonego. Tymczasem to właśnie te elementy wpływają na efektywność zespołów – szczególnie w realiach zmienności i presji biznesowej. Tym, co szefowie mogą zrobić, aby zwiększyć zaufanie swoich podwładnych, jest przede wszystkim praca nad transparentną i regularną komunikacją – odnośnie do oczekiwań, celów, wyników, szans oraz ryzyk w firmie. Kluczowa będzie też zwyczajna, ludzka empatia i otwartość na zrozumienie drugiej strony, co jest jednocześnie zadaniem do odrobienia dla pracowników. Bycie idealnym menedżerem nie jest bowiem proste – podpowiada Justyna Chmielewska z Hays. 

Zarządzanie w trudnych czasach

Zarządzanie zespołem przy jednoczesnym dbaniu o jego dobre wyniki nie należy do zadań łatwych – szczególnie w dobie zmian i presji. To sprawdzian dla wielu liderów, oceniany nie tylko przez zarząd, ale i podwładnych, na których bardzo często wpływają podejmowane decyzje.

Wyniki badania Hays pokazują, że 2/3 specjalistów pozytywnie ocenia skuteczność działań i postawę szefa w czasach niepewności. To jednocześnie dużo i mało biorąc pod uwagę, że wciąż aż 20% twierdzi, że przełożony nie radzi sobie w takich warunkach dobrze. Jednocześnie 15% badanych nie potrafi jednoznacznie ocenić kompetencji swojego szefa w tym zakresie, co może świadczyć o braku spójności i wyrazistości działań współczesnych liderów.

Czy Twój szef dobrze radzi sobie w czasach niepewności, zmian i presji?

33% Zdecydowanie tak
32% Raczej tak
15% Trudno powiedzieć
9% Raczej nie
11% Zdecydowanie nie

Źródło: badanie Hays Poland, maj 2026.

Menedżerowie stoją obecnie pomiędzy oczekiwaniami pracowników i zarządów. To wymagająca sytuacja, w której kluczowe okazują się konsekwencja, logika, elastyczność i pewność siebie. Wielu liderom brakuje umiejętności analitycznych i wyciągania wniosków z wewnętrznych oraz zewnętrznych danych, co niewątpliwie pomogłoby podejmować takie decyzje, które zaowocują w firmie zyskiem, a nie stratą – zauważa ekspertka Hays.  

Dane dotyczące oceny kompetencji przywódczych przez pracowników powinny stanowić impuls do rozwoju kompetencji menedżerów, szczególnie miękkich. Brak wiary zespołów w sprawczość i skuteczność szefa mogą bowiem prowadzić do spadku zaangażowania pracowników, obniżenia poziomu ich proaktywności i satysfakcji z pracy, a także zwiększenia rotacji.

Proste, podstawowe zmiany zamiast zaawansowanych transformacji

Pracownicy mówią jasno – zależy im nie na rewolucji w miejscu pracy, a podstawowych, najprostszych elementach, które wzmocnią ich poczucie przynależności, bezpieczeństwa i stabilności. Chcą wiedzieć, w jakim kierunku podąża firma i jak mogą być częścią zachodzących zmian. Mają też dość chaosu i niespójnych informacji.

Potwierdzają to wyniki badania – tym, czego profesjonaliści obecnie najbardziej oczekują od swoich przełożonych, są przede wszystkim szczera, otwarta komunikacja (30%), spójne, konsekwentne decyzje (18%) i ograniczenie chaosu w zespole (11%). Z kolei ich najmniej priorytetowe potrzeby dotyczą kwestii motywowania przez szefa i wsparcia psychologicznego.

Czego obecnie najbardziej oczekujesz od swojego szefa?

30% Szczerej, otwartej komunikacji
18% Spójnych, konsekwentnych decyzji
11% Ograniczenia chaosu w zespole
10% Częstszego feedbacku
10% Wsparcia w codziennej pracy
8% Częstszego doceniania mojej pracy
7% Większego zaufania do mojej pracy
5% Większego motywowania
2% Wsparcia psychologicznego

Źródło: badanie Hays Poland, maj 2026. Możliwe było zaznaczenie kilku odpowiedzi

O komunikacji mówi się dużo, lecz bardzo często nie idą za tym konkretne zmiany. W praktyce zdarza się, że aspekt dialogu w organizacji – np. w formie ankiet satysfakcji, rozmów rozwojowych czy grup wsparcia – to jedynie działania wizerunkowe, bez faktycznego przełożenia na rzeczywistość. To z kolei powoduje, że profesjonaliści nie czują się w pełni, prawdziwie wysłuchani i szybko tracą zadowolenie z pracy czy też chęć angażowania się w dodatkowe inicjatywy – wyjaśnia Justyna Chmielewska z Hays.

Rozwiązanie? Najlepiej wielowymiarowe. Zadaniem dla zarządu może być wsparcie w rozwijaniu kompetencji przywódczych liderów. Po stronie menedżerów pozostaje z kolei budowanie zaufania i autorytetu poprzez transparentność i konsekwencję oraz regularne komunikowanie podejmowanych działań. Ich podwładni mogą natomiast rozwijać umiejętności formułowania swoich potrzeb i oczekiwań. Każdej ze stron nie może też zabraknąć zwyczajnej empatii i wyrozumiałości.

Polacy jasno o tym, po co chodzą do galerii handlowych. Zakupy i ceny wciąż są głównymi priorytetami

0

Polacy najczęściej odwiedzają galerie handlowe z trzech powodów. Są to zakupy odzieżowe, promocje i wyprzedaże, a także zakupy spożywcze. Kolejne cele to gastronomia i kino. Po typowej rozrywce w rankingu widać przeglądanie ofert bez zakupu, wyjście z domu, spotkania ze znajomymi, a także spacer lub po prostu spędzenie wolnego czasu. Jak podkreślają autorzy raportu, ww. wyniki obalają powszechne przekonanie, że tego typu obiekty przekształciły się w miejsca rozrywki. Wyraźnie widać, że głównym driverem ruchu wciąż są zakupy. Natomiast galerie ewoluowały w kierunku hybrydowych przestrzeni zakupowo-usługowo-społecznych.

Z raportu pt. „Polacy w galeriach handlowych. Prawdziwe powody wizyt”, opartego na kanwie specjalnego badania opinii publicznej, autorstwa UCE RESEARCH i Proxi.cloud, wiadomo, z jakich powodów rodacy odwiedzają galerie handlowe. Ankietowani mogli zaznaczyć maksymalnie 5 odpowiedzi spośród 19 pozycji. Badanie wykazało, że trzy najczęściej wskazywane cele to zakupy odzieżowe – 45,6%, promocje i wyprzedaże – 36%, a także zakupy spożywcze – 34,8%. Autorzy raportu podkreślają, że to bardzo ważny układ. Pokazuje, że podstawowa logika odwiedzin galerii jest nadal transakcyjna i ekonomiczna.

– Całe badanie pozwala rozdzielić realne motywacje zakupowe, funkcje użytkowe i komponent rozrywkowy. Przy danych wielokrotnego wyboru widać nie tyle jedną dominującą funkcję co pewien ekosystem powodów z wyraźną hierarchią. Konsumenci przychodzą przede wszystkim po coś konkretnego – produkt albo okazję zakupową. Rozrywka nie jest tu punktem wyjścia, tylko raczej uzupełnieniem. To stoi w pewnej kontrze do popularnej narracji, że galerie handlowe w dużej części pełnią dziś głównie funkcję spędzania czasu wolnego – mówią analitycy z UCE RESEARCH.

Jak komentuje Mateusz Chołuj, współautor raportu z firmy technologicznej Proxi.cloud, najwyższa pozycja zakupów odzieżowych potwierdza bardzo trwałą strukturę tego formatu. Moda od początku stanowi kluczowy segment dla galerii handlowych, zarówno pod względem powierzchni najmu, jak i roli w budowaniu ruchu. Daje im najlepszą przewagę nad e-commerce. Dla konsumentów istotne jest przymierzenie ubrań, sprawdzenie fasonu, materiału i właściwego dopasowania. Dochodzi do tego element porównania, tj. w jednej przestrzeni można odwiedzić kilka, a często nawet kilkadziesiąt marek, zestawić ich ofertę oraz podjąć decyzję w oparciu o realne doświadczenie, a nie tylko cenę czy opinię online.

– Warto też podkreślić rolę marek sieciowych i ich strategii lokalizacyjnej. Galerie handlowe są dla nich podstawowym kanałem obecności stacjonarnej, co powoduje naturalną koncentrację oferty modowej w jednym miejscu. W efekcie klient ma poczucie pełnego rynku w jednym budynku, co wzmacnia atrakcyjność wizyty. Wreszcie odzież to kategoria silnie sezonowa i emocjonalna. Zakupy często mają charakter okazjonalny – zmiana garderoby, wydarzenia, promocje sezonowe. To sprzyja odwiedzaniu galerii zamiast zakupów online, choć te, oczywiście są nadal ważne dla Polaków – stwierdza Mateusz Chołuj.

Według analityków UCE RESEARCH, drugie miejsce promocji pokazuje bardzo wyraźnie, że wrażliwość cenowa pozostaje jednym z kluczowych motorów ruchu w galeriach handlowych. Nie chodzi jednak wyłącznie o polowanie na okazje, ale o mechanizm psychologiczny, tj. promocja redukuje barierę decyzji zakupowej i daje klientowi poczucie racjonalnego wyboru.

– Promocje dla stałych klientów są elementem rutynowych wizyt. Dla osób pojawiających się okazjonalnie są natomiast impulsem do wizyty, tj. często uruchamiają decyzję o przyjeździe. Z obserwacji rynku można powiedzieć, że najsilniej działają promocje na odzież, obuwie, elektronikę użytkową oraz wyposażenie domu. W tych segmentach różnice cenowe są najbardziej zauważalne, a jednocześnie łatwo je porównać między sklepami – dodaje ekspert z Proxi.cloud.

Zdaniem autorów raportu, trzecia pozycja pokazuje, jak istotną rolę w funkcjonowaniu galerii handlowych pełnią dziś sklepy spożywcze. W wielu przypadkach generują regularny, powtarzalny ruch niezależnie od sezonowości czy wydarzeń promocyjnych. Mają zupełnie inny charakter niż moda czy rozrywka, bo są częste, rutynowe i nieelastyczne. Oznacza to, że klient odwiedzający supermarket w galerii nie robi tego od czasu do czasu, lecz często według stałego rytmu tygodnia. To sprawia, że obiekty z dobrze dobranym operatorem spożywczym zyskują stabilną bazę odwiedzalności.

– Jednocześnie duża część tych wizyt ma charakter łączony. Konsument przychodzi po zakupy spożywcze, ale przy okazji realizuje inne potrzeby. W ten sposób sklep spożywczy staje się punktem startowym całego łańcucha aktywności. Warto też zwrócić uwagę na to, że format sklepu ma znaczenie. Duże placówki typu hipermarket generują większy ruch niż małe sklepy convenience, które pełnią raczej funkcję uzupełniającą – dodaje Mateusz Chołuj.

Kolejne pozycje w zestawieniu powodów wizyt zajmuje typowa rozrywka, tj. gastronomia i kino – odpowiednio 22% i 19,6%. Dalej widać przeglądanie ofert bez zakupu – 18,4%, wyjście z domu – 18,8%, spotkania ze znajomymi – 16,8%, a także spacer lub spędzenie wolnego czasu – 14,4%. – Kino i gastronomia są relatywnie wysoko w rankingu, ale nadal wyraźnie poniżej kategorii zakupowych. To ważny punkt weryfikujący powszechne przekonanie, że galerie przekształciły się w typowe miejsca rozrywki – zaznacza Mateusz Chołuj.

Według autorów raportu, dalsze pozycje w zestawieniu pokazują, że tego typu obiekty pełnią dziś rolę miejsc wielofunkcyjnych, ale niekoniecznie rekreacyjnych. To istotne rozróżnienie, bo ono zmienia interpretację modelu galerii z centrum rozrywki na centrum codziennych, łączonych aktywności konsumencko-społecznych. Rozrywka nie zastąpiła zakupów, tylko wydłuża je i wzbogaca wizytę zakupową. To model komplementarny, a nie substytucyjny.

Dość istotne okazują się też czysto praktyczne funkcje galerii, czyli odbiór zamówień online – 12,9%, korzystanie z toalety – 12,7%, a także usługi (fryzjer, bank, siłownia) – 8,5%. – To pokazuje, że galerie działają też jako infrastruktura codziennych potrzeb, nie tylko handel i rozrywka. W szczególności odbiór zamówień internetowych wskazuje na ciekawą zmianę. Galerie zaczynają pełnić rolę fizycznego interfejsu e-commerce, a nie jego konkurencji – zwraca uwagę Mateusz Chołuj.

Do tego autorzy raportu zauważają, że motywacje zakupowe i cenowe stanowią 35-46%. W badaniu widać bardzo szeroki wachlarz funkcji okołozakupowych i użytkowych –10-20%, a także typową rozrywkę (kino, restauracje) – 20-22%. Rozrywka dla dzieci czy odpoczynek w klimatyzowanym miejscu mają jednocyfrowe wartości. Powyższe dane zatem oznaczają, że rekreacja nie jest głównym driverem ruchu, tylko jednym z elementów miksu funkcji. Najważniejszy wniosek z raportu jest taki, że galerie handlowe ewoluowały w kierunku hybrydowych przestrzeni zakupowo-usługowo-społecznych.

– Siła galerii handlowych nadal opiera się na handlu i cenie, ale utrzymanie ruchu coraz częściej zależy od zdolności zapewniania dodatkowych funkcji – gastronomii, usług, spotkań i wygody użytkowej. Ich model nie został odwrócony, tylko rozszerzony warstwowo. Zakupy pozostają rdzeniem, a reszta działa jak system wspierający i wydłużający kontakt z obiektem – podsumowuje Mateusz Chołuj z Proxi.cloud.


***
Opis metody analitycznej/badawczej

Raport pt. „Polacy w galeriach handlowych. Prawdziwe powody wizyt” powstał na kanwie specjalnego badania opinii publicznej, które przeprowadzono w II kwartale br. metodą CAWI (Computer-Assisted Web Interview), polegającą na realizacji ankiet internetowych wspomaganych komputerowo. Badanie zostało zrealizowane przez platformę analityczno-badawczą UCE RESEARCH i firmę technologiczną Proxi.cloud na ogólnopolskiej próbie 1037 dorosłych Polaków w wieku 18-80 lat. Respondenci zostali dobrani w sposób kwotowo-losowy (tj. pod względem wieku, płci oraz regionu) z wykorzystaniem panelu badawczego, a udział w badaniu miał charakter anonimowy.

ORBITEO ma integrować polskie technologie dual-use. JRH obejmie większościowy pakiet w Apollo Capital ASI

ORBITEO, projekt zainicjowany przez JRH ASI S.A., spółkę notowaną na głównym rynku GPW, ma pełnić funkcję integratora polskich technologii o podwójnym zastosowaniu — cywilnym i obronnym. Zgodnie z zawartym porozumieniem aktywa tworzące ORBITEO zostaną wniesione do Apollo Capital ASI S.A., spółki notowanej na rynku NewConnect. Następnie Apollo Capital ASI ma zmienić nazwę na ORBITEO ASI S.A., a JRH obejmie w niej większościowy pakiet akcji.

Projekt ma łączyć spółki rozwijające technologie z obszaru deeptech, systemów bezzałogowych, new space, sztucznej inteligencji, robotyki oraz zaawansowanych technologii detekcji. Według założeń ORBITEO ma konsolidować kompetencje podmiotów portfelowych i wspierać tworzenie zintegrowanych rozwiązań dla sektora dual-use.

Projekt został zainaugurowany w październiku ubiegłego roku. Spółki zaproszone do ORBITEO już współpracują operacyjnie i rozwijają wspólną ofertę. Obecnie finalizowane są działania dotyczące organizacji instytucjonalnej i kapitałowej projektu.

Podstawą ogłoszonych założeń jest porozumienie zawarte między JRH ASI S.A. a Januarym Ciszewskim, przy udziale Apollo Capital ASI S.A. Apollo Capital ASI jest spółką notowaną na NewConnect, która obecnie nie prowadzi działalności operacyjnej. Jej głównym akcjonariuszem jest January Ciszewski.

Porozumienie przewiduje wniesienie do Apollo Capital ASI akcji i udziałów czterech spółek portfelowych należących do JRH. Chodzi o SatRev S.A., Farada Group, Fluence Technology oraz MILOO-ELECTRONICS. Aport ma zostać wniesiony według wartości godziwej, określonej łącznie na około 51,2 mln zł.

Apollo Capital ASI ma wyemitować 8,53 mln nowych akcji po cenie emisyjnej 6 zł za akcję. Po przeprowadzeniu transakcji i podwyższeniu kapitału JRH stanie się większościowym akcjonariuszem podmiotu, który po zmianie nazwy będzie działał jako ORBITEO ASI S.A.

Strony uzgodniły również, że January Ciszewski zawrze z Apollo Capital ASI dwunastomiesięczną umowę lock-up dotyczącą sprzedaży posiadanych obecnie akcji na rynku NewConnect. Do końca 2026 r., w wyniku podwyższenia kapitału Apollo Capital ASI, jego bezpośredni udział w kapitale spółki ma zostać obniżony do poziomu poniżej 20 proc.

– ORBITEO nie będzie zwyczajnym funduszem inwestycyjnym, będzie integratorem systemów obronności, w jej innowacyjnym wymiarze, łącząc technologie o podwójnym zastosowaniu, takie jak systemy bezzałogowe (drony), satelity, roboty, detektory, sztuczną inteligencję, w ramach jednego ekosystemu. Zapewni to możliwość pozyskiwania kapitału na skalowanie produkcji i rozwój technologii poszczególnych spółek w ramach jednego procesu inwestycyjnego w ORBITEO – deklaruje January Ciszewski, prezes zarządu i główny akcjonariusz JRH ASI S.A.

Kapitał, ekspansja i zaplecze technologiczne

ORBITEO ma rozwijać zarówno poszczególne spółki, jak i wspólną markę. Zgodnie z założeniami projekt ma konsolidować kompetencje technologiczne i komercyjne, a także umożliwiać przygotowywanie kompleksowych rozwiązań systemowych dla sektora dual-use.

Do głównych zadań ORBITEO mają należeć pozyskiwanie kapitału na rozwój technologii, skalowanie spółek portfelowych, wsparcie ich ekspansji międzynarodowej oraz zapewnianie instrumentów finansowych, takich jak gwarancje bankowe lub ubezpieczeniowe, które mogą wykraczać poza możliwości pojedynczych podmiotów.

Planowane jest również powołanie rady naukowej oraz rady ekspertów. ORBITEO ma rozwijać współpracę z uczelniami i jednostkami badawczo-rozwojowymi. Rozważane jest także utworzenie inkubatora dla projektów z obszaru technologii kosmicznych, sztucznej inteligencji i deeptech, działających na wczesnym etapie rozwoju.

– Czym się wyróżnia ORBITEO? To polski kapitał, polskie technologie, polskie spółki i globalny zasięg. Farada czy SatRev już dziś oferują swoje produkty, nie tylko w Polsce i Europie, ale również na Bliskim Wschodzie czy w Afryce. Kierunek polegający na budowie suwerennych, polskich systemów o podwójnym zastosowaniu odpowiada na wyzwania związane z obecnymi zawirowaniami geopolitycznymi. Posiadanie własnych systemów i zdolności technologicznych, opartych na polskim prywatnym kapitale, nabiera szczególnego znaczenia. ORBITEO będzie oferować polskie produkty i technologie zarówno na rynku krajowym, jak i za granicą, wzmacniając niezależność Polski i Europy w obszarach o znaczeniu strategicznym – wskazał January Ciszewski.

Według JRH projekt ma stworzyć podmiot umożliwiający inwestorom ekspozycję na zdywersyfikowany portfel spółek rozwijających technologie o znaczeniu strategicznym.

– To przełomowy moment w projekcie ORBITEO. Ustalenie założeń strategicznych z najważniejszymi partnerami otwiera drogę do stworzenia unikatowego podmiotu w sektorze dual-use na skalę europejską. Tworzymy jednocześnie organizm, który może stać się przedmiotem zdywersyfikowanej inwestycji na rynku kapitałowym, dostępnej dla wszystkich inwestorów. Budujemy trwałą wartość w oparciu o polski kapitał i polskie kompetencje, w obszarach, które dziś mają realne znaczenie dla bezpieczeństwa i niezależności technologicznej naszego kraju i regionu – powiedział January Ciszewski.

Kolejne podmioty w projekcie

Poza SatRev, Farada Group, Fluence Technology i MILOO-ELECTRONICS, rozmowy o zaangażowaniu w ORBITEO prowadzą kolejne podmioty. Na obecnym etapie trwają ustalenia dotyczące zasad współpracy z holdingiem oraz ewentualnych powiązań kapitałowych.

Częścią projektu ma być również Centrum Badań i Rozwoju Technologii dla Przemysłu S.A. CBRTP ma wnosić zaplecze badawczo-rozwojowe w dziedzinach inżynierii materiałowej, elektroniki, robotyki, sztucznej inteligencji i nauk stosowanych.

Do ORBITEO dołączyć ma także Helgrom, spółka działająca w obszarze obronności, transformacji przemysłowej i strategicznych łańcuchów dostaw. Firma posiada licencję na międzynarodowy obrót specjalny obejmujący broń, amunicję i środki bojowe. W ramach ORBITEO Helgrom ma odpowiadać za koncesjonowany obrót sprzętem specjalnym na rynkach międzynarodowych, pozyskiwanie kontaktów i kontraktów w segmencie obronnym oraz tworzenie spółek joint venture z partnerami zagranicznymi w obszarze obronności i technologii dual-use.

Oferta ORBITEO ma zostać rozszerzona również o technologie spółki Muotech. Firma rozwija rozwiązania do obrazowania mionowego, czyli nieinwazyjnego skanowania z wykorzystaniem cząstek pochodzących z promieniowania kosmicznego. Technologia umożliwia tworzenie trójwymiarowego obrazu wnętrza obiektów i konstrukcji bez ingerencji w ich strukturę. Potencjalne zastosowania obejmują m.in. wykrywanie ukrytych materiałów, kontrolę szczelnych kontenerów, ocenę infrastruktury krytycznej, monitorowanie składowisk oraz projekty związane z sektorem kosmicznym.

Do współpracy z ORBITEO przystąpić ma także x-kom Robotics. Spółka posiada w ofercie roboty humanoidalne i specjalistyczne, w tym konstrukcje czworonożne. W ramach projektu szczególnie rozwijane ma być własne oprogramowanie sterujące robotami. Rozwiązania te mają rozszerzyć kompetencje ORBITEO o systemy przeznaczone do działań naziemnych, poszukiwawczych, ratowniczych, transportowych oraz innych zastosowań w środowiskach niebezpiecznych. Zgodnie z założeniami mają one wykazywać synergię z systemami satelitarnymi i dronowymi rozwijanymi w ramach holdingu.

Scanway zwiększył przychody o 29 proc. Backlog spółki przekracza 53 mln zł

Scanway opublikował wyniki finansowe za I kwartał 2026 roku, w którym zwiększył przychody ze sprzedaży o 29% do blisko 3,8 mln zł w ujęciu rok do roku. Wzrost był wspierany przede wszystkim przez segment kosmiczny, w którym Spółka kontynuowała realizację projektów konstelacyjnych dla międzynarodowych klientów oraz osiągała kolejne kamienie milowe. Równolegle Scanway rozwijał zaplecze produkcyjne i wzmacniał kompetencje operacyjne, przygotowując organizację do możliwości obsługi większej liczby projektów o rosnącej złożoności. Spółka prowadzi obecnie zaawansowane rozmowy z potencjalnymi klientami i spodziewa się zawarcia nowych kontraktów w najbliższym czasie.

  • W I kwartale 2026 roku Scanway wygenerował 3,8 mln zł przychodów ze sprzedaży (+29% r/r), -3,1 mln zł EBITDA (-2,8 mln zł r/r) i -4,1 mln zł straty netto (-2,9 mln zł r/r)
  • Backlog (portfel zamówień) na 28 maja 2026 roku wyniósł 53,5 mln zł, istotną część portfela stanowi kontrakt zawarty w ubiegłym roku z klientem z Azji na kwotę 9,0 mln EUR, z którego około 80% wartości pozostaje do rozpoznania w przychodach przyszłych okresów
  • W I kwartale 2026 roku Spółka podpisała umowę o współpracy z klientem z USA na opracowanie i dostarczenie nowej klasy instrumentów optycznych do obserwacji Ziemi, której przewidywana wartość może sięgnąć ok. 4,3 mln USD

Jesteśmy w okresie transformacji. Pierwszy kwartał 2026 roku był okresem intensywnej pracy nad przygotowaniem Scanway do kolejnego etapu skalowania biznesu. Inwestujemy w zaplecze produkcyjne i kompetencje operacyjne, aby sprawnie przekładać bieżący portfel zamówień na przychody w kolejnych okresach i zawierać kolejne kontrakty z globalnymi klientami, z których część znajduje się na zaawansowanym etapie negocjacji. Zgodnie z naszymi oczekiwaniami, rozmowy te mogą przełożyć się na nowe umowy w najbliższym czasie – komentuje Jędrzej Kowalewski, CEO Scanway S.A.

Aktualny backlog Scanway wciąż przekracza 53 mln zł, a do rozpoznania pozostaje jeszcze około 80% wartości największego kontraktu w historii Spółki, zawartego z klientem z Azji na kwotę 9,0 mln euro. Tak duży portfel zamówień, zasilany w kolejnych okresach projektami, o których informowaliśmy w okresie grudzień-styczeń, a także spodziewanymi nowymi umowami, daje nam dobrą perspektywę wzrostu na lata 2026-2027 i dalej. Tempo rozpoznawania tych środków na przychody ze sprzedaży uzależnione będzie od poszczególnych kamieni milowych w każdym z projektów – dodaje Jędrzej Kowalewski.

W I kwartale 2026 roku Scanway wygenerował 3,8 mln zł przychodów ze sprzedaży, co oznacza wzrost o 29% r/r. Kluczowym obszarem wzrostu pozostaje segment Space, który osiągnął 3,7 mln zł przychodów wobec 2,6 mln zł w analogicznym okresie poprzedniego roku, przy istotnym udziale projektów konstelacyjnych oraz zleceń realizowanych dla międzynarodowych klientów. Wskaźniki EBITDA, wynik z działalności operacyjnej oraz wynik netto były w I kwartale 2026 roku ujemne, co odzwierciedla inwestycje Spółki w kolejne etapy realizowanych projektów, rozwój organizacji oraz infrastruktury niezbędnej do obsługi większej liczby projektów o rosnącej złożoności.​

Na koniec marca Spółka dysponowała środkami pieniężnymi w wysokości 13,5 mln zł. Jednocześnie poziom kosztów operacyjnych wynoszący 7,9 mln zł (zmiana o 96% r/r) odzwierciedlał wysoką aktywność operacyjną związaną z realizacją kontraktów w segmencie Space.

Niższy poziom środków pieniężnych oraz koszty operacyjne oddają intensyfikację prac projektowych i wejście Spółki w kolejny etap rozwoju operacyjnego, obejmujący m.in. stopniowe przechodzenie do produkcji seryjnej. Ponosiliśmy zwiększone wydatki związane z osiąganiem przyszłych kamieni milowych, szczególnie w wiodących projektach segmentu Space dla klientów azjatyckich, co było widoczne przede wszystkim w dynamice kosztów materiałów, usług obcych i wynagrodzeń. Na poziom gotówki wpłynęły również inwestycje w rozwój technologii HYDRA, prace rozwojowe oraz rozbudowa zaplecza technicznego, w tym m.in. zakup przemysłowego systemu OptiCentric 3D i zestawu hexapodów z kontrolerami. Z kolei poziom pozostałych wydatków odzwierciedla etap transformacji związany z realizacją coraz bardziej złożonych projektów, rozwojem organizacji oraz 37-proc. wzrostem zatrudnienia tłumaczy Sławomir Broniarek, CFO Scanway S.A

W I kwartale 2026 roku Scanway rozwijał portfel międzynarodowych projektów, podpisując umowę z klientem z USA na opracowanie i dostarczenie nowej klasy instrumentów optycznych do obserwacji Ziemi dla budowanej konstelacji satelitów. Przewidywana wartość umowy może sięgnąć ok. 4,3 mln USD i dotyczy płatności za pierwszy instrument. Umowa obejmuje również możliwość komercjalizacji danych satelitarnych w modelu Data-as-a-Service, zwiększając ekspozycję Spółki na obszar przetwarzania danych i ich monetyzacji.

Umowa z klientem z USA jest dla nas ważna nie tylko z perspektywy dostarczenia nowej klasy instrumentów optycznych, ale również możliwości rozszerzenia przyszłych strumieni przychodów Scanway. W związku z tym prowadzimy rozmowy dotyczące zawarcia umowy ramowej, uwzględniającej komponent Data-as-a-Service, który polega na partycypacji Spółki w komercjalizacji danych satelitarnych pozyskiwanych dzięki naszym instrumentom. Oznacza to, że Spółka mogłaby uczestniczyć nie tylko w etapie dostarczenia hardware’u, ale również w późniejszym generowaniu wartości z danych – ich akwizycji, przetwarzania i udostępniania klientom końcowym. To naturalny kierunek rozwoju Scanway, zgodny z naszymi kompetencjami z obszaru Industry oraz dążeniem do pokrywania pełnego łańcucha danych optycznych tłumaczy Mikołaj Podgórski, COO Scanway S.A.

Równolegle Scanway kontynuował realizację kluczowych projektów kosmicznych. Spółka w styczniu br. potwierdziła poprawne uruchomienie kamer zintegrowanych z teleskopami w satelitach PIAST-S1 oraz PIAST-S2 konstelacji PIAST, a także kontynuowała przygotowania do przekazania ładunku optycznego do Intuitive Machines z USA. Instrument optyczny Scanway ma zostać wykorzystany w misji księżycowej, w której będzie mapował powierzchnię Księżyca. W kolejnych okresach jednym z istotnych etapów realizowanych projektów będzie dostarczenie pierwszego modelu lotnego teleskopu dla Nara Space z Korei Południowej, rozwijającej konstelację satelitów obserwacyjnych do monitorowania źródeł metanu o docelowej wielkości co najmniej 12 mikrosatelitów.

27 marca 2026 roku Spółka zadebiutowała na Głównym Rynku Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie, przenosząc notowania z rynku NewConnect. Niedługo potem, 10 kwietnia 2026 roku, Scanway został włączony do indeksu sWIG80 w ramach korekty nadzwyczajnej indeksów. Wejście na rynek regulowany i dołączenie do indeksu sWIG80 wzmacniają pozycję Scanway na rynku kapitałowym, zwiększając rozpoznawalność Spółki wśród polskich i zagranicznych inwestorów.

UOKiK i podsłuchy ABW. Kontrowersyjny wyrok otwiera spór o granice dowodów w sprawach antymonopolowych

Uprawnienia Prezesa UOKiK są szerokie i obejmują  m.in możliwość żądania informacji oraz pozyskiwania dowodów, w tym danych cyfrowych podczas przeszukań, które odbywają się za zgodą sądu. Sama kompetencja organu do stosowania takich narzędzi nie budzi dziś większych wątpliwości, jednak ostatnie wydarzenia spowodowały, że dyskusja na temat granicy dopuszczalności wybranych dowodów odżywa w naszym kraju na nowo.

Zgodnie z art. 50 ust. 1 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów Prezes UOKiK może żądać od przedsiębiorców wszelkich koniecznych informacji i dokumentów, a art. 105n przewiduje możliwość przeszukania pomieszczeń, rzeczy oraz nośników danych po uzyskaniu zgody Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (SOKiK). Z uwagi na to, że obszarem zainteresowań organu antymonopolowego objęte są działania, które z definicji maja skryty charakter, uprawnienia Prezesa UOKiK w zakresie pozyskiwania dowodów są większe niż uprawnienia innych organów administracji. W dobie komunikacji elektronicznej i dokumentów cyfrowych, organ antymonopolowy bardzo często pozyskuje dowody w toku przeszukania bezpośrednio, również z zasobów danych cyfrowych przedsiębiorców. Warto wspomnieć, że w 2025 roku Prezes UOKiK przeprowadził przeszukania u 37 przedsiębiorców, w ramach których mógł pozyskać dowody znajdujące się między innymi na serwerach pocztowych, komputerach czy w różnych aplikacjach na telefonach komórkowych. W ubiegłym roku wydał też 370 decyzji z obszaru prawa konkurencji i nałożył 580,5 mln zł. kar finansowych na przedsiębiorców, a 1,4 mln zł. na osoby zarządzające. Wydawać by się zatem mogło, że posiadane uprawnienia przez Prezes UOKiK pozwalają mu efektywnie chronić konkurencję.

Dyskusję o źródłach pozyskiwania dowodów przez UOKiK, a w szczególności o granicach ich dopuszczalności otworzyła na nowo sprawa dotycząca wykorzystania przez UOKiK materiałów z podsłuchów ABW w postępowaniu dotyczącym zmowy przetargowej na rynku podkładów kolejowych.

Jeszcze w ub.r. Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów w pierwszej instancji zakwestionował możliwość wykorzystania takich materiałów, wskazując na szczególny charakter kontroli operacyjnej i brak jednoznacznej podstawy do użycia tego rodzaju dowodów w postępowaniu administracyjnym. Poza tym wskazał także na naruszenia zagwarantowanej w art. 49 Konstytucji tajemnicy komunikowania się, która może być ograniczona jedynie ustawą. Sąd drugiej instancji pod koniec kwietnia br. przyjął jednak odmienne stanowisko i dopuścił wykorzystanie materiałów pozyskanych przez ABW również w postępowaniu antymonopolowym.

To właśnie argumentacja sądu odwoławczego wywołała największe kontrowersje dotyczące zakresu wykorzystania dowodów przez Prezesa UOKiK. Sąd Apelacyjny wskazał, że …”nie istnieje żaden przepis zakazujący stronie zgłoszenie wniosku dowodowego obejmującego dowód uzyskany w sposób sprzeczny z prawem”. Rodzi się zatem zasadne pytanie: czy Sąd zatem dopuszcza, aby organ administracji, jakim jest Prezes UOKiK pozyskiwał dowody w sposób sprzeczny z prawem? Taka jest bowiem konsekwencja rozstrzygnięcia sądu. Sąd Apelacyjny argumentował, że w tego typu sprawach, to sąd powinien ocenić, czy dążenie do ustalenia prawdy na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego ma priorytet przed potencjalnym uszczerbkiem dla dóbr podlegających ochronie prawnej takich jak wolność, tajemnica komunikowania się czy tajemnice życia prywatnego. W praktyce oznaczać to może niestety bardzo szerokie otwarcie możliwości wykorzystywania przez UOKiK  materiałów pochodzących od służb specjalnych, bo ochrona konkurencji będzie dobrem ważniejszym niż tajemnica komunikowania się.

To jedna z najważniejszych spraw dla praktyki postępowań antymonopolowych ostatnich lat, ponieważ dotyczy fundamentalnego pytania o granice dopuszczalności dowodów i standard ochrony przedsiębiorcy. Wszystko wskazuje na to, że ostatecznie problem będzie musiał rozstrzygnąć Sąd Najwyższy”, podkreśla Elżbieta Witkowska-Grochowalska Senior Associate w kancelarii GESSEL.

Zdaniem prawników konsekwencje tego rozstrzygnięcia mogą wykraczać daleko poza samą sprawę podsłuchów ABW. Jeżeli bowiem uznać, że interes publiczny związany z ochroną konkurencji uzasadnia szeroką dopuszczalność dowodów pozyskanych nielegalnie, to zasadne jest zapytać,  gdzie przebiega granica takich działań. W praktyce oznaczałoby to ryzyko sytuacji, w której legalność sposobu pozyskania materiału schodzi na dalszy plan, a kluczowe staje się wyłącznie jego potencjalne znaczenie dowodowe.

„Jeżeli dopuścimy sytuację, w której o wykorzystaniu dowodu decyduje przede wszystkim jego przydatność dla organu, a nie legalność jego pozyskania, to bardzo łatwo przesuniemy granicę od legalnego pozyskiwania materiału do poszukiwania dowodów za wszelką cenę. W sprawach antymonopolowych stawką są nie tylko wielomilionowe kary, ale również zaufanie przedsiębiorców do państwa i przewidywalności prawa. Dlatego granice dopuszczalności dowodów powinny być absolutnie jednoznaczne i odporne na próby rozszerzające interpretację”, podkreśla Elżbieta Witkowska-Grochowalska.

Zdaniem ekspertów, być może w tej konkretnej sprawie, konieczne będzie jednoznaczne doprecyzowanie przepisów przez ustawodawcę – zwłaszcza jeśli linia orzecznicza dopuszczająca dowody z takich źródeł jak podsłuchy ABW się utrwali. W tak istotnej kwestii, dotyczącej równowagi między skutecznością walki z naruszeniami konkurencji a ochroną praw przedsiębiorców, przepisy powinny w sposób jednoznaczny określać zakres dopuszczalności wykorzystywania materiałów operacyjnych służb specjalnych w postępowaniach administracyjnych. Obecny stan niepewności prawnej zwiększa ryzyko sporów i podważa przewidywalność działania organów państwa.

Wakacje 2026: turyści liczą koszty, ale nie rezygnują z wyjazdów. Średni budżet to 1572 euro na osobę

Mimo, że 77 proc. turystów obawia się rosnących kosztów, globalny apetyt na podróże w 2026 roku utrzymuje się na wysokim poziomie – wynika z raportu „Allianz Partners Global Travel Confidence Index”. Aż 3 na 4 respondentów (74 proc.) planuje wakacyjny wyjazd, przy czym 42 proc. spędzi go w swoim kraju. Średnie przewidywane wydatki wyniosą 1 572 euro na osobę.

Najnowsze badanie „Allianz Partners Global Travel Confidence Index” pokazuje, że chęć podróżowania pozostaje na wysokim poziomie również w 2026 roku. Niemal 3/4 respondentów na świecie (74 proc.) planuje letni wyjazd wakacyjny. Tymczasem branża turystyczna coraz silniej odczuwa wpływ presji ekonomicznej, geopolitycznych napięć oraz zmieniających się oczekiwań i priorytetów konsumentów.

Badanie przeprowadzone przez Ipsos objęło 11 010 respondentów z 10 krajów: Chin, Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Indii, Włoch, Holandii, Hiszpanii, Szwajcarii oraz Stanów Zjednoczonych. Wyniki pokazują, że współczesny turysta nie rezygnuje z wyjazdów, lecz dostosowuje swoje zachowania do nowych realiów. Chociaż intencje podróżnicze pozostają silne, konsumenci zmieniają sposób i kierunki wakacyjnych wyjazdów.

Silny popyt na podróże, ale coraz bliżej domu

W sezonie letnim 2026 będą dominować podróże lokalne – 42 proc. respondentów planuje spędzić wakacje we własnym kraju. Największą popularnością cieszą się kierunki nadmorskie, wiejskie i górskie (31 proc. wskazań), z kolei 19 proc. respondentów wybierze city break. Trend ten pokazuje rosnące zainteresowanie podróżami bliżej domu, bardziej budżetowymi, ale nadal pozwalającymi na odpoczynek i regenerację.

Plany dotyczące podróży po kraju deklarują najczęściej mieszkańcy Indii (60 proc.), Chin (59 proc.), Stanów Zjednoczonych (51 proc.), Hiszpanii (49 proc.) i Francji (41 proc.). W przeciwieństwie do mieszkańców Szwajcarii (61 proc.), Holandii (55 proc.), Wielkiej Brytanii (42 proc.) oraz Niemiec (41 proc.), którzy częściej planują wyjazdy zagraniczne. Respondenci z Francji deklarują z kolei, że tego lata nie mają w planach żadnych podróży i pozostaną w domach (41 proc.).

Rosnące koszty zmieniają zachowania, ale nie odbierają chęci podróżowania

Według badania „Allianz Partners Global Travel Confidence Index” prawie 3 na 4 podróżnych na świecie (77 proc.) obawia się w rosnących kosztów związanych z podróżami. Mimo to popyt na wakacje utrzymuje się na wysokim poziomie: 86 proc. respondentów traktuje coroczny urlop jako priorytet, a ponad 4 na 5 osób (82 proc.) przyznaje, że „bardzo potrzebuje wakacji” w tym roku.

Zamiast rezygnować z wyjazdów podejmujemy bardziej świadome i pragmatyczne decyzje finansowe. Aż 61 proc. Planujących wyjazd ogranicza inne, mniej istotne wydatki, a niemal połowa (47 proc.) celowo redukuje zakres wakacyjnych planów, aby mimo wszystko móc wyjechać.

Deklarowane wydatki na podróże znacząco różnią się między rynkami. Globalna średnia wynosi 1 572 euro na osobę. Najwięcej planują wydać mieszkańcy Szwajcarii (2 580 euro), następnie: Stanów Zjednoczonych (2 261 euro), Chin (2 221 euro), Holandii (1 752 euro), Wielkiej Brytanii (1 489 euro), Niemiec (1 431 euro), Francji (991 euro), Włoch (986 euro), Hiszpanii (952 euro) oraz Indii (800 euro). Poziom planowanych wydatków wakacyjnych w Europie i USA wyraźnie spadł względem ubiegłego roku[1].

Nie obserwujemy spadku popytu na podróże, lecz wyraźną ewolucję sposobu podróżowania. Dzisiejszy podróżny jest bardziej świadomy, ale jednocześnie odporny na wyzwania, co wpływa na kształt całego rynku turystycznego. Pomimo presji ekonomicznej i globalnej niepewności – rosnących kosztów, napięć geopolitycznych czy realnego ryzyka zakłóceń, takich jak wyższe ceny paliwa lub potencjalne strajki kontrolerów ruchu lotniczego – wakacje pozostają dla ludzi niepodważalnym elementem dbania o dobrostan i regenerację. Podróże stały się ważnym sposobem na odpoczynek, odbudowanie relacji i zadbanie o siebie – komentuje Anna Kofoed, Dyrektor ds. Globalnych Partnerstw Strategicznych w Allianz Partners.

Rosnąca popularność podróży opartych na doświadczeniach

Autorzy badania „Allianz Partners Global Travel Confidence Index” podkreślają, że poza zmianami dotyczącymi kosztów i kierunków podróży coraz większe znaczenie mają autentyczne doświadczenia i wyjazdy dostarczające wyjątkowych przeżyć. Ponad połowa podróżnych (54 proc.) planuje podczas wakacji uczestniczyć w koncertach, festiwalach lub wydarzeniach artystycznych, a 41 proc. brać udział w wydarzeniach sportowych.

Ponad jedna trzecia respondentów (36 proc.) planuje rejsy, podróże po rzekach lub wyprawy. Potwierdza to szerszy trend odchodzenia od biernego wypoczynku na rzecz bardziej angażujących i bogatych w aktywności form podróżowania.

Niepewność wpływa na wybór kierunków podróży

Na nastroje podróżnych nadal silnie wpływa globalna niestabilność. Połowa respondentów (51 proc.) badania „Allianz Partners Global Travel Confidence Index” rozważa wybór kierunków podróży pod kątem kontroli granicznych i ostrzeżeń dla podróżnych. Największe obawy związane z niestabilnością geopolityczną deklarują mieszkańcy Chin (85 proc.) oraz Indii (83 proc.).

Niestabilność geopolityczna budzi niepokój u 72 proc. respondentów, natomiast 66 proc. obawia się o bezpieczeństwo osobiste, w tym przestępczość, oszustwa i terroryzm. Wśród najważniejszych ryzyk wymieniane są też opóźnienia i odwołania lotów (59 proc.), choroba podczas pobytu za granicą (57 proc.), zagubiony bagaż (52 proc.) oraz utrata dokumentów (50 proc.).

Turyści nie rezygnują z wyjazdów, oni dostosowują się do nowych warunków. Wybierają kierunki bliżej domu, bardziej kontrolują budżety i stawiają na wartościowe, oparte na doświadczeniach podróże, które uzasadniają ponoszone koszty. Jednocześnie bardziej złożone i potencjalnie „wyboiste” środowisko podróżowania zwiększa znaczenie ochrony ubezpieczeniowej. Podróżni starają się rozumieć, że zakłócenia są dziś częścią podróży, dlatego poczucie bezpieczeństwa nie zależy już wyłącznie od miejsca, do którego jedziemy, ale również od tego, jak dobrze jesteśmy przygotowani na nieprzewidziane sytuacje. Gdy mamy odpowiednią ochronę, możemy podróżować z większą swobodą i spokojem. Właśnie tym jest dziś prawdziwe poczucie bezpieczeństwa w podróży. To niewidzialny towarzysz, który pozwala odkrywać świat bez obaw – dodaje Anna Kofoed z Allianz Partners.

Źródłem obaw dla 59 proc. respondentów są opóźnienia i odwołania podróży. Niewiele mniej, bo 57 proc. obawia się zachorowania podczas wyjazdu, a 56 proc. martwi się możliwością nagłego problemu medycznego za granicą. Dodatkowy stres wywołują praktyczne problemy związane z podróżą – 52 proc. obawia się zagubienia lub opóźnienia bagażu, a 50 proc. utraty dokumentów podróżnych.

Osoby poniżej 35 lat wydają się bardziej zaniepokojone podróżowaniem niż respondenci powyżej 50-tki. Wystarczy porównać dane: w kontekście chorób (63 proc. vs 48 proc.), sytuacji nagłych (61 proc. vs 49 proc.), kryzysu klimatycznego (61 proc. vs 46 proc.), zagrożeń zdrowia publicznego (61 proc. vs 44 proc.), utraty bagażu (61 proc. vs 41 proc.) lub dokumentów podróżnych (60 proc. vs 40 proc.), a także konieczności naprawy lub wymiany mobilnych urządzeń (48 proc. vs 29 proc.).

Ubezpieczenie jako fundament poczucia bezpieczeństwa w podróży

W takim otoczeniu ubezpieczenie podróżne staje się czymś więcej niż ochroną – daje możliwość spokojnego cieszenia się wyjazdem i zapewnia poczucie bezpieczeństwa. Wśród osób kupujących ubezpieczenie najważniejszymi motywacjami są: spokój ducha (85 proc.), ochrona przed nieprzewidzianymi zakłóceniami podróży (85 proc.) oraz zwrot kosztów w przypadku odwołania wyjazdu (84 proc.). Wyniki badania „Allianz Partners Global Travel Confidence Index” pokazują, że podróżni, którzy czują się odpowiednio zabezpieczeni, mogą skupić się na przeżywaniu podróży zamiast na potencjalnych problemach.

Co istotne, 2 na 5 podróżnych (42 proc.) kupuje ubezpieczenie jednocześnie z rezerwacją wyjazdu. Najczęściej robią to bezpośrednio u ubezpieczyciela (31 proc.), za pośrednictwem internetowych serwisów turystycznych (13 proc.), internetowych biur podróży i touroperatorów (13 proc.), banków (9 proc.), linii lotniczych (6 proc.) lub porównywarek ubezpieczeń (6 proc.).

Na koniec warto odnotować, że co piąty respondent (20 proc.) deklaruje, że tego lata nie wykupi żadnego ubezpieczenia podróżnego, a 13 proc. nadal nie podjęło decyzji.

[1] To pierwsze globalne badanie dotyczące intencji podróżniczych przeprowadzone przez Allianz Partners, obejmujące 10 krajów na trzech kontynentach. W związku z tym różni się ono metodologią od wcześniejszych edycji badania Summer Vacation Confidence Index realizowanego na zlecenie Allianz Partners, dlatego dane i trendy rok do roku nie są bezpośrednio porównywalne.

O badaniu

Wyniki pochodzą z badania na zlecenie Allianz Partners przeprowadzonego przez Ipsos w okresie 20 marca – 14 kwietnia 2026 roku.

W badaniu zrealizowanym na internetowej platformie Ipsos Global Advisor wzięło udział 11 010 osób powyżej 18 lat. Próba obejmowała respondentów z: Chin (n=1001), Francji (n=1001), Niemiec (n=1001), Wielkiej Brytanii (n=1001), Indii (n=1001), Włoch (n=1001), Holandii (n=1001), Hiszpanii (n=1001), Szwajcarii (n=1001) oraz Stanów Zjednoczonych (n=2001).

Jako że badanie przeprowadzono stosunkowo wcześnie w roku, w okresie niepewności geopolitycznej, część respondentów mogła jeszcze nie podjąć decyzji dotyczących letnich wyjazdów. W związku z tym ich podróżnicze plany mogły nie zostać odzwierciedlone w wynikach badania.

Próby badawcze z Chin i Indii reprezentują przede wszystkim mieszkańców miast, osoby lepiej wykształcone i/lub bardziej zamożne, a nie ogół społeczeństwa. Wyniki dla tych krajów należy interpretować jako odzwierciedlające perspektywę bardziej „połączonych” segmentów społeczeństwa: osób mających większy dostęp do technologii, informacji i globalnych kanałów komunikacji oraz bardziej aktywnych cyfrowo i otwartych na międzynarodowe trendy.

MedTech Solutions wdroży Reffer AI w sieci 14 przychodni NZOZ Kraków-Południe

Notowana na rynku NewConnect MedTech Solutions S.A. podpisała umowę o współpracy z Niepublicznym Zakładem Opieki Zdrowotnej Kraków-Południe dotyczącą wdrożenia autorskiego systemu Reffer AI. Współpraca obejmie sieć 14 przychodni NZOZ Kraków-Południe, zapewniając potencjalny dostęp do badań klinicznych dla ponad 200 tys. pacjentów i tworząc największą tego typu inicjatywę związaną z wykorzystaniem AI w obszarze rekrutacji pacjentów do badań klinicznych na rynku podstawowej opieki zdrowotnej w Polsce.

Współpraca z NZOZ Kraków-Południe to ważny krok w rozwoju Reffer AI i budowie modelu, który może być wdrażany w kolejnych placówkach ochrony zdrowia. Skala projektu pokazuje, że rynek coraz aktywniej poszukuje rozwiązań pozwalających efektywnie wykorzystywać AI w procesach medycznych i badaniach klinicznych. Naszym celem jest stworzenie technologii, która realnie usprawni dostęp pacjentów do innowacyjnych terapii oraz jednocześnie zwiększy efektywność organizacyjną placówek medycznych i ośrodków badawczych. – powiedział Jarosław Kaim, Prezes Zarządu MedTech Solutions S.A.

Umowa zakłada wdrożenie systemu Reffer AI oraz współpracę stron w zakresie prescreeningu pacjentów do projektów badań klinicznych, czyli wstępnej identyfikacji osób potencjalnie spełniających kryteria udziału w badaniu. Proces ten jest dziś w dużej mierze wykonywany manualnie, co stanowi jedno z głównych wyzwań organizacyjnych rynku badań klinicznych.

System wspiera proces kwalifikacji pacjentów do badań klinicznych poprzez automatyzację analizy dokumentacji medycznej oraz identyfikację pacjentów spełniających kryteria konkretnych projektów badawczych. Dzięki wykorzystaniu AI możliwe jest znaczące skrócenie czasu potrzebnego na analizę danych pacjentów i zwiększenie efektywności procesu rekrutacji do badań klinicznych, co ma istotne znaczenie zarówno dla placówek medycznych, jak i firm prowadzących projekty badawcze.

Rozwiązanie zostanie uruchomione na lokalnej infrastrukturze medycznej dostarczonej przez MedTech Solutions, co oznacza, że dane pacjentów pozostaną w pełni zabezpieczone wewnątrz infrastruktury ośrodka. Reffer AI działa w oparciu o lokalne modele językowe instalowane bezpośrednio w placówkach medycznych. System nie posiada dostępu do internetu, co dodatkowo zwiększa poziom bezpieczeństwa danych oraz zgodność z wymaganiami dotyczącymi ochrony danych medycznych.

W ramach współpracy strony planują również podpisanie trójstronnej umowy z ośrodkiem badaw-czym, regulującej zasady współpracy oraz model wynagradzania za skuteczny prescreening pacjentów do konkretnych projektów badań klinicznych. Zgodnie z założeniami, MedTech Solutions oraz NZOZ Kraków-Południe będą dzielić wynagrodzenie za skutecznie zakwalifikowanych pacjentów w proporcji 1:1. Umowa została zawarta na okres 18 miesięcy.

MedTech Solutions oraz NZOZ Kraków-Południe realizują projekt o charakterze komercyjnym, dzięki któremu system Reffer AI planowo zacznie generować przychody już w 2026 roku, wyprzedzając pierwotne założenia strategii rozwoju projektu.

Podpisanie umowy stanowi kontynuację działań rozpoczętych w lutym br., kiedy MedTech Solutions oraz NZOZ Kraków-Południe zawarły list intencyjny dotyczący pilotażowego wdrożenia Reffer AI w sieci przychodni.

Wdrożenie systemu Reffer AI jest szczególnie ważne z perspektywy poszerzania dostępu do badań klinicznych dla pacjentów leczonych w placówkach podstawowej opieki zdrowotnej i specjalistycznej opieki ambulatoryjnej. Widzimy szeroki potencjał wykorzystania nowoczesnych rozwiązań opartych o sztuczną inteligencję we wsparciu procesów w obszarze medycznym w tym badań klinicznych. W projekcie szczególną uwagę zwracamy na bezpieczeństwo danych pacjentów, proponując rozwiązanie, które umożliwia lokalne wdrożenie rozwiązań AI bez dostępu do internetu – powiedział Michał Janiszewski wiceprezes MedTech Solutions.

MedTech Solutions rozwija Reffer AI jako platformę wspierającą rynek badań klinicznych oraz automatyzację procesów medycznych. Spółka zakłada możliwość dalszego skalowania rozwiązania w kolejnych placówkach ochrony zdrowia i projektach badawczych. Projekt wpisuje się w rosnący trend wykorzystania sztucznej inteligencji w ochronie zdrowia, szczególnie w obszarach związanych z analizą danych medycznych, poprawą efektywności operacyjnej placówek oraz zwiększaniem dostępności pacjentów do innowacyjnych terapii.

Rekordowa dywidenda ORLENU. Koncern chce wypłacić 9,3 mld zł akcjonariuszom

0

Grupa ORLEN zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku z dobrymi wynikami finansowymi. EBITDA LIFO sięgnęła 14,1 mld zł, przychody wyniosły 75,8 mld zł, a zysk netto wyniósł 8,1 mld zł, co jest efektem wysokiej efektywności operacyjnej i rosnących wolumenów sprzedaży wszystkich kluczowych produktów. Stabilna sytuacja finansowa pozwoliła zarządowi zarekomendować rekordową dywidendę o łącznej wartości 9,3 mld zł. Jednocześnie ORLEN przeznaczył w pierwszym kwartale br. 5,4 mld zł na inwestycje wzmacniające bezpieczeństwo energetyczne oraz rozwój nowoczesnych zero- i niskoemisyjnych źródeł energii.

– Początek roku upłynął pod znakiem dużej niestabilności i bezprecedensowej zmienności na światowych rynkach energii. W takim otoczeniu po raz kolejny potwierdziliśmy swoją odporność i skuteczność działania. Gwarantujemy bezpieczeństwo energetyczne Polski, oferując Polakom paliwa po najniższych cenach w Unii Europejskiej. Jednocześnie zapewniamy ich pełną dostępność. Osiągnęliśmy przy tym bardzo dobre wyniki we wszystkich segmentach działalności, konsekwentnie zwiększając udział rynków zagranicznych w przychodach detalicznych Grupy. Mocna kondycja finansowa i skuteczna realizacja strategii pozwoliły nam także zarekomendować rekordową dywidendę w wysokości 8 zł na akcję. To wymierny przykład tego, w jaki sposób budujemy wartość koncernu dla akcjonariuszy – mówi Ireneusz Fąfara, Prezes Zarządu ORLEN.

W pierwszym kwartale 2026 r. Grupa ORLEN wypracowała:

  • Przychody na poziomie 75,8 mld zł
  • EBITDA LIFO w wysokości 14,1 mld zł
  • Przepływy z działalności operacyjnej na poziomie 8,5 mld zł

Wyniki segmentów

Segment Upstream & Supply osiągnął zysk EBITDA na poziomie 5 mld zł. Średnia dzienna produkcja węglowodorów wyniosła w tym czasie 202 tys. baryłek ekwiwalentu ropy (boe).

Na wynik segmentu Downstream, który był na poziomie 3,1 mld zł EBITDA LIFO, istotny wpływ miał wysoki przerób ropy we wszystkich rafineriach Grupy – łącznie 9,4 mln ton. Jednocześnie petrochemia nadal funkcjonowała w wymagających warunkach rynkowych.

4,7 mld zł zysku EBITDA wypracował segment Energy. Wpływ na to miała przede wszystkim wyższa produkcja ciepła (o 11 proc. r/r) oraz energii elektrycznej (o 10 proc. r/r), w tym z odnawialnych źródeł (o 4 proc. r/r), oraz zwiększona dystrybucja energii elektrycznej i gazu.

Segment Consumers & Products, który integruje sprzedaż nośników energii: gazu, energii elektrycznej oraz paliw do odbiorców końcowych, osiągnął 1,7 mld zł EBITDA. To efekt głównie wzrostu sprzedaży paliw, gazu i energii elektrycznej.

– Miniony kwartał pokazał siłę fundamentów finansowych ORLEN i wysoką odporność naszego biznesu na zmienne otoczenie rynkowe. Bardzo dobre rezultaty operacyjne wszystkich segmentów przełożyły się na stabilne przepływy pieniężne. Konsekwentnie utrzymujemy bezpieczny poziom wskaźników finansowych, co zwiększa naszą zdolność do realizacji strategicznych projektów. To pozwoliło nam także zarekomendować najwyższą w historii ORLEN dywidendę o łącznej wartości 9,3 mld zł, potwierdzając długoterminowe podejście do budowania wartości dla akcjonariuszy – mówi Sławomir Jędrzejczyk, Wiceprezes Zarządu ORLEN ds. Finansowych.

W pierwszym kwartale tego roku Grupa ORLEN wygenerowała 8,5 mld zł przepływów z działalności operacyjnej, a wskaźnik długu netto do zysku operacyjnego EBITDA wyniósł (-) 0,04, co świadczy o stabilności finansowej Grupy. ORLEN posiada najwyższe w historii oceny ratingowe – A3 z perspektywą stabilną przyznaną przez agencję Moody’s i BBB+ z perspektywą stabilną przyznaną przez agencję Fitch.

Inwestycje w bezpieczeństwo

Grupa ORLEN konsekwentnie wzmacnia niezależność surowcową Polski, rozwijając portfolio wydobywcze na kluczowych rynkach zagranicznych. Dzięki inwestycjom na Norweskim Szelfie Kontynentalnym koncern dywersyfikuje źródła dostaw surowców, co przekłada się na większe bezpieczeństwo energetyczne kraju i stabilność zaopatrzenia w dłuższej perspektywie. Istotnym krokiem w tym kierunku było odkrycie złóż Sissel i Frida Kahlo w Norwegii. Rosnący potencjał surowcowy zyskuje zaplecze logistyczne dzięki rozbudowie floty nowoczesnych gazowców ORLEN o dwie kolejne jednostki, które gwarantują elastyczność i ciągłość dostaw LNG drogą morską.

W obszarze rafineryjno-petrochemicznym koncern stawia na innowacje i optymalizację operacyjną. Sfinalizowano szczegółowy zakres prac oraz harmonogram strategicznego projektu Nowej Chemii, który wyznaczy przyszłe standardy efektywności przemysłowej. Kamieniem milowym dla konsolidacji polskiego rynku chemicznego było podpisanie przedwstępnej umowy na zakup udziałów w spółce Grupy Azoty Polyolefins. Równolegle ORLEN wspiera rozwój niskoemisyjnego transportu publicznego, czego dowodem jest nowa stacja wodorowa w Płocku oraz podpisanie długoterminowej umowy na obsługę niskoemisyjnej komunikacji miejskiej.

Transformacja energetyczna ORLENU zwiększa tempo poprzez inwestycje w infrastrukturę przesyłową i czyste źródła. Koncern zrealizował budowę i modernizację ponad 1000 km nowoczesnych sieci energetycznych, które stanowią fundament nowoczesnego systemu dystrybucji. Do krajowego systemu przyłączono już 232 MW nowych mocy w odnawialnych źródłach energii, a stabilność ich funkcjonowania wspierają magazyny energii.

W obszarze energetyki gazowo-parowej kluczowe projekty wchodzą w decydującą fazę – w Grudziądzu trwają zaawansowane prace rozruchowe bloku gazowego. Równolegle w Gdańsku oraz przy projekcie Grudziądz 2 ruszyły wstępne prace budowlane połączone z realizacją infrastruktury OSBL, a dla inwestycji w Siekierkach zakontraktowano dostawy kluczowych komponentów technologicznych. Z kolei w elektrowni Ostrołęka podpisano aneks do umowy z generalnym wykonawcą, co precyzyjnie porządkuje harmonogram tej strategicznej inwestycji.

Finalizowany jest projekt Baltic Power. Zainstalowano już wszystkie fundamenty i ponad połowę turbin. Termin uruchomienia inwestycji jest planowany w 2026 roku.

W tym czasie kolejne projekty morskich farm wiatrowych przechodzą przez kluczowe etapy przygotowawcze. Dla Baltic East prowadzone są analizy techniczne, badania lokalizacyjne, procesy permittingowe oraz procedury zakupowe. Z kolei projekt Baltic West koncentruje się na finalizacji badań środowiskowych i sejsmicznych, przygotowaniu analiz wietrzności i geotechniki, a także na zabezpieczeniu logistyki poprzez umowę rezerwacyjną z Portem Morskim Kołobrzeg.

W segmencie Consumers & Products priorytetem pozostaje rozwój programu ORLEN VITAY i umacnianie lojalności klientów. Sieć ORLEN Charge podpisała umowę na uruchomienie 160 nowoczesnych punktów szybkiego ładowania o mocy do 400 kW na rynku niemieckim, co znacząco przyspieszy rozwój europejskiej elektromobilności. Na stacjach w Polsce kierowcy mogą korzystać z atrakcyjnych rabatów, w tym promocji obniżającej cenę paliwa o 35 groszy na litrze. Dodatkowo koncern dba o konkurencyjność oferty dla odbiorców błękitnego paliwa, wprowadzając znaczącą obniżkę cen gazu dla klientów myORLEN.

Trans Polonia może realizować transakcje warte do 1 mld zł, a z partnerami nawet do 2 mld zł

Trans Polonia Group (TPG), notowany na GPW operator transportowo-logistyczny, dzięki pozyskanym środkom z ABB oraz możliwości wykorzystania finansowania dłużnego posiada obecnie potencjał do realizacji akwizycji o wartości nawet 1 mld zł. W przypadku większych transakcji, realizowanych we współpracy z partnerami zewnętrznymi i instytucjami finansowymi, potencjał ten może zostać istotnie zwiększony, nawet do około 2 mld zł. Strategia Grupy zakłada wykorzystanie tych możliwości do budowy jednej z wiodących platform specjalistycznego transportu płynnych surowców i produktów w Europie.

Trans Polonia zakończyła proces pozyskania 50,4 mln zł w formule ABB, co dodatkowo wzmocniło elastyczność finansową Grupy i zwiększyło możliwości realizacji kolejnych projektów akwizycyjnych na rynkach Europy Zachodniej. Proces był prowadzony przez IPOPEMA Securities i spotkał się z dużym zainteresowaniem inwestorów instytucjonalnych.

Europejski rynek transportowy, w tym segment przewozu towarów niebezpiecznych i specjalistycznych, pozostaje silnie rozdrobniony. Jednocześnie wielu operatorów w Europie Zachodniej mierzy się z rosnącą presją kosztową, koniecznością transformacji biznesowej oraz wyzwaniami sukcesyjnymi, co tworzy sprzyjające warunki do dalszej konsolidacji rynku.

Grupa Trans Polonia pozostaje aktywna w obszarze potencjalnych przejęć i analizuje obecnie kilkanaście podmiotów, które mogłyby wesprzeć dalszą ekspansję Grupy w Europie Zachodniej oraz rozwój kompetencji w obszarze transportu specjalistycznego.

Istotnym krokiem w budowie europejskiej pozycji Grupy było przejęcie Nijman/Zeetank, które znacząco zwiększyło skalę działalności Trans Polonii oraz umocniło jej obecność na kluczowych rynkach europejskich. Udana integracja oraz dalszy rozwój biznesu po transakcji przełożyły się również na wzrost zainteresowania ze strony instytucji finansowych współfinansowaniem kolejnych projektów akwizycyjnych.

– Naszym celem jest konsekwentna budowa jednej z najsilniejszych grup specjalistycznego transportu płynnych surowców i produktów w Europie. Dzięki zakończonemu ABB oraz dostępowi do finansowania dłużnego jesteśmy dziś gotowi do realizacji dużych projektów akwizycyjnych. Rynek pozostaje bardzo rozdrobniony, a my chcemy aktywnie uczestniczyć w jego dalszej konsolidacji –podsumowuje Dariusz Cegielski, Prezes Zarządu Grupy Trans Polonia.

Pozyskane środki oraz zwiększenie free floatu mogą również pozytywnie wpłynąć na płynność akcji Spółki i zainteresowanie inwestorów instytucjonalnych, jednak kluczowym celem transakcji pozostaje dalsza ekspansja oraz realizacja strategii wzrostu poprzez przejęcia.

Marsh: Europa odnotowuje rekordową liczbę roszczeń z ubezpieczeń transakcyjnych

0

Marsh Risk, biznes grupy Marsh, opublikował dziś raport Global Transactional Risk Insurance Claims Report 2026, przedstawiający oparty na danych obraz zmieniającego się rynku roszczeń z tytułu ubezpieczeń transakcyjnych wraz z informacją o konsekwencjach dla uczestników rynku poruszających się w coraz bardziej złożonym i niestabilnym otoczeniu.

Wnioski z raportu opierają się na obszernej analizie globalnych danych Marsh dotyczących roszczeń transakcyjnych za 2025 r. Skupiają się na kluczowych wskaźnikach: liczbie zgłoszeń, corocznych trendach wypłat, najczęściej występujących rodzajach naruszeń w zgłoszeniach i wypłatach oraz terminach zgłaszania roszczeń. Zdecydowaną większość analizowanych spraw stanowiły roszczenia z polis oświadczeń i zapewnień (W&I).

Kluczowe wnioski dla Europy w 2025 roku:

  • Klienci Marsh zgłosili 240 nowych roszczeń z tytułu ubezpieczeń transakcyjnych (wzrost o 103% rok do roku) związanych ze 152 transakcjami, co stanowi rekordowy poziom i znaczący wzrost w ujęciu rocznym.
  • Klienci otrzymali 46,9 mln USD wypłat z polis, o 37% mniej niż w 2024 r., choć kilka dużych roszczeń było na koniec roku blisko ostatecznego rozstrzygnięcia.
  • Znacząco zmienił się średni odsetek polis, których dotyczyły roszczenia – do ponad 20% polis zawartych w 2023 r. odnotowano jedno lub więcej roszczeń, podczas gdy w latach poprzednich było to około 12%.
  • Pięć krajów europejskich – Włochy, Francja, Niemcy, Hiszpania i Szwecja – odpowiadało za ponad 95% zgłoszeń roszczeń w regionie.
  • Naruszenia podatkowe były najczęściej zgłaszanym rodzajem naruszeń, stanowiąc 21% zgłoszeń roszczeń, lecz odpowiadając jedynie za około 4% łącznych wypłat.
  • Naruszenia dotyczące sprawozdań finansowych decydowały o ciężarze szkód, stanowiąc nieco mniej niż 19% zgłoszeń, jednak odpowiadając za 64% łącznych wypłat.
  • W Europie zgłoszenia nadal napływały wcześnie, znacząca część roszczeń została zgłoszona w ciągu pierwszego roku od rozpoczęcia ochrony, co potwierdza wagę proaktywnego monitoringu po transakcji i szybkiego angażowania się w obsługę roszczeń.

Komentując wyniki dotyczące Europy, Marnix Terpstra, Head of Transactional Risk Claims, Continental Europe w Marsh, powiedział: „Warunki na rynku roszczeń z tytułu ubezpieczeń transakcyjnych w Europie w 2025 r. coraz bardziej dążą do dojrzałości, a liczba zgłoszeń osiągnęła rekordowy poziom. Chociaż kwestie podatkowe pozostały najczęstszą przyczyną zgłoszeń, to naruszenia dotyczące sprawozdań finansowych odpowiadały za większość wypłaconych szkód, co potwierdza znaczenie rzetelnej analizy finansowej, wczesnego zgłaszania roszczeń i proaktywnego nimi zarządzania. Koncentracja zgłoszeń we Włoszech, Francji, Niemczech, Hiszpanii i Szwecji odzwierciedla też rosnącą dojrzałość procesów związanych z ubezpieczeniem oświadczeń i zapewnień (W&I) na najbardziej rozwiniętych rynkach Europy.”

Craig Schioppo, Global Head of Transactional Risk, Marsh Risk, powiedział: „Ekspozycje na ryzyko transakcyjne stają się jednocześnie częstsze i poważniejsze, podczas gdy wzrasta zainteresowanie ubezpieczeniami ryzyka transakcyjnego w różnych regionach świata. Wzrost liczby zgłoszeń roszczeń na poziomie 34% w porównaniu z 2024 r. oraz koncentracja na wypłaconych szkodach związanych z naruszeniami sprawozdań finansowych, podkreślają konieczność wcześniejszego zaangażowania, rygorystycznej należytej staranności i strukturyzowania ochrony pod kątem konkretnej transakcji. Nadal ściśle współpracujemy z klientami i ubezpieczycielami, aby roszczenia były proaktywnie identyfikowane i zarządzane, a strategie plasowania ubezpieczeń nieustannie ewoluowały w odpowiedzi na rosnącą złożoność oraz skalę szkód powodowanych przez strony trzecie i zdarzenia o wysokiej wartości.”

Marcin Stoń – Szef Praktyki PEMA (Private Equity and M&A) w Regionie CEE & Eastern Mediterranean dodaje: „Jak pokazuje doświadczenie Marsh, polisy transakcyjne nie tylko umożliwiają zawarcie transakcji M&A, lecz także stanowią istotny instrument chroniący wartość nabywanego przedsiębiorstwa. Przekonało się o tym wielu klientów Marsh, którzy z naszą pomocą otrzymali wielomilionowe wypłaty z ubezpieczeń transakcyjnych zawartych w Polsce i w regionie CEE”.

NASK modernizuje sieci w szkołach za ponad 254 mln zł. Sprint SA jednym z wykonawców

  • NASK wybrał wykonawców w postępowaniu o łącznej wartości 254,47 mln zł brutto dotyczącym modernizacji sieci LAN i WLAN w placówkach oświatowych na terenie całej Polski.
  • Projekt realizowany w ramach KPO obejmuje modernizację infrastruktury teleinformatycznej w ok. 30 tys. pomieszczeń szkolnych oraz zapewnienie dostępu do szybkiego i bezpiecznego Internetu.
  • Sprint SA realizuje dziewięć części postępowania, odpowiadając za modernizację infrastruktury w województwach kujawsko-pomorskim, łódzkim, mazowieckim, pomorskim, śląskim i warmińsko-mazurskim.

Trwa realizacja jednego z największych projektów infrastrukturalnych dla polskiej edukacji w ostatnich latach. NASK – Państwowy Instytut Badawczy prowadzi modernizację sieci LAN i WLAN w wybranych jednostkach oświatowych na terenie całego kraju w ramach postępowania przetargowego o łącznej wartości 254 471 996,92 zł brutto. Projekt finansowany jest ze środków Krajowego Planu Odbudowy w ramach inwestycji „Zapewnienie dostępu do bardzo szybkiego Internetu na obszarach białych plam” (wskaźnik C6aG).

Postępowanie zostało podzielone na 24 części i objęło kompleksowe zaprojektowanie oraz wykonanie nowoczesnej infrastruktury sieciowej w szkołach. Skala projektu sprawia, że jest to jedna z największych realizowanych obecnie inwestycji teleinformatycznych dedykowanych sektorowi edukacji w Polsce.

Nowoczesna infrastruktura dla tysięcy szkół i sal lekcyjnych

Zakres realizowanych prac obejmuje modernizację infrastruktury teleinformatycznej w ok. 30 tys. pomieszczeń szkolnych, w tym salach lekcyjnych, pracowniach komputerowych oraz innych przestrzeniach dydaktycznych wskazanych przez zamawiającego. Projekt zakłada budowę i modernizację sieci LAN i WLAN wraz z instalacją oraz konfiguracją urządzeń sieciowych, a także przygotowanie kompletnej infrastruktury umożliwiającej stabilny dostęp do usług cyfrowych.

Zgodnie z założeniami projektu każda zmodernizowana przestrzeń dydaktyczna ma zostać wyposażona w dostęp do sieci o przepustowości przekraczającej 100 Mb/s. Inwestycja ma zwiększyć możliwości wykorzystania cyfrowych materiałów edukacyjnych, platform e-learningowych, usług chmurowych oraz narzędzi wspierających nowoczesny proces dydaktyczny.

Znaczenie projektu wykracza jednak poza samą modernizację infrastruktury IT. W praktyce przedsięwzięcie stanowi jeden z fundamentów dalszej cyfryzacji polskiej edukacji oraz budowania kompetencji technologicznych uczniów i nauczycieli. Rozbudowa nowoczesnych sieci teleinformatycznych ma również umożliwić szkołom szersze wykorzystanie rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji, multimediów oraz nowoczesnych środowisk pracy cyfrowej.

Sprint SA realizuje dziewięć części postępowania

Jednym z wykonawców wybranych przez NASK jest Sprint SA, który odpowiada za realizację dziewięciu części postępowania obejmujących obszary kujawsko-pomorski I i II, łódzki I i II, mazowiecki III, pomorski, śląski I i II oraz warmińsko-mazurski. Umowy dotyczące realizacji projektu zostały podpisane 17 kwietnia 2026 r.

Łączna wartość kontraktów realizowanych przez Sprint SA wynosi ok. Zakres prac obejmuje kompleksowe zaprojektowanie oraz wykonanie infrastruktury LAN i WLAN w placówkach oświatowych znajdujących się na wskazanych obszarach. Spółka odpowiada m.in. za przygotowanie infrastruktury kablowej, instalację urządzeń sieciowych, konfigurację środowisk teleinformatycznych oraz wdrożenie rozwiązań zapewniających wysoką wydajność i bezpieczeństwo transmisji danych.

– Cyfrowa transformacja szkół wymaga dziś infrastruktury, która będzie nie tylko wydajna, ale również skalowalna i przygotowana na dalszy rozwój usług cyfrowych. W praktyce oznacza to konieczność budowy środowisk sieciowych zdolnych do obsługi rosnącej liczby urządzeń, platform edukacyjnych oraz zaawansowanych narzędzi wykorzystywanych w procesie nauczania – mówi Sławomir Wojtacki, prezes zarządu Sprint SA.

Jak podkreślają przedstawiciele rynku IT, nowoczesna infrastruktura sieciowa staje się obecnie jednym z kluczowych elementów funkcjonowania placówek edukacyjnych. Coraz większe znaczenie mają nie tylko parametry techniczne samej sieci, ale również jej bezpieczeństwo, odporność oraz możliwość dalszej rozbudowy bez konieczności kosztownych modernizacji w kolejnych latach.

Projekty realizowane dla sektora edukacji mają dziś znaczenie strategiczne z perspektywy rozwoju kompetencji cyfrowych oraz wyrównywania dostępu do nowoczesnych technologii. Odpowiednio zaprojektowana infrastruktura sieciowa staje się fundamentem nowoczesnej szkoły i warunkiem skutecznego wdrażania kolejnych usług cyfrowych – dodaje Sławomir Wojtacki.

KPO przyspiesza cyfryzację polskiej edukacji

Projekt realizowany przez NASK jest jednym z ważniejszych przedsięwzięć infrastrukturalnych finansowanych ze środków Krajowego Planu Odbudowy w obszarze cyfryzacji i edukacji. Celem inwestycji jest zwiększenie jakości dostępu do Internetu w szkołach, poprawa stabilności środowisk teleinformatycznych oraz ograniczanie tzw. białych plam w dostępie do nowoczesnych usług cyfrowych.

Eksperci podkreślają, że rozwój infrastruktury LAN i WLAN będzie miał bezpośredni wpływ na możliwości dalszej cyfryzacji placówek oświatowych, od wdrażania nowoczesnych pracowni STEM i laboratoriów cyfrowych, po rozwiązania wspierające cyberbezpieczeństwo, zarządzanie urządzeniami czy wykorzystanie narzędzi opartych na AI.

Zgodnie z harmonogramem projektu wszystkie prace związane z realizacją inwestycji mają zostać zakończone do 31 sierpnia 2026 r.

Bio Planet S.A. rozpoczyna zapisy na akcje serii E

0

Bio Planet S.A., lider polskiego rynku żywności ekologicznej, ogłasza rozpoczęcie procesu przyjmowania zapisów na akcje serii E w ramach subskrypcji otwartej. Oferta publiczna stanowi ważny element finansowania kluczowej inwestycji Spółki – budowy nowoczesnych zakładów konfekcjonowania w Lesznie k. Warszawy, która ma istotnie zwiększyć moce operacyjne, obniżyć jednostkowe koszty paczkowania oraz wzmocnić pozycję rynkową Bio Planet.

Zapisy na akcje serii E będą przyjmowane od 27 maja do 25 czerwca 2026 r., z możliwością skrócenia lub wydłużenia tego okresu. Cena emisyjna została ustalona na poziomie 32,00 zł za akcję.

Rozpoczęcie zapisów na akcje serii E to dla nas ważny moment – zapraszamy inwestorów do współuczestnictwa w dalszym rozwoju Bio Planet. W ostatnich latach pokazaliśmy, że potrafimy skutecznie łączyć dynamiczny wzrost sprzedaży z poprawą rentowności. Teraz chcemy przyspieszyć rozwój infrastruktury operacyjnej, aby wykorzystać rosnący potencjał rynku żywności ekologicznej – mówi Sylwester Strużyna Prezes Zarządu Bio Planet S.A.

Emisja akcji jako element realizacji strategii wzrostu

Środki pozyskane z emisji akcji serii E zostaną przeznaczone m.in. na współfinansowanie budowy nowoczesnych zakładów konfekcjonowania, których łączny koszt – po rozszerzeniu zakresu inwestycji – wyniesie około 33,3 mln zł. Projekt obejmuje również budowę mroźni oraz rozbudowę infrastruktury magazynowej.

– „Realizacja inwestycji w Lesznie to fundamentalny krok w rozwoju Bio Planet. Nowoczesna infrastruktura pozwoli nam zwiększyć skalę działalności, poprawić efektywność operacyjną, obniżyć jednostkowe koszty paczkowania oraz jeszcze lepiej odpowiadać na potrzeby klientów. Emisja akcji jest naturalnym i efektywnym sposobem finansowania tego projektu, umożliwiającym jego realizację bez opóźnień” – podkreśla Prezes Zarządu.

Oferta ma charakter otwarty i jest skierowana do szerokiego grona inwestorów. Zapisy będą składane za pośrednictwem formularza dostępnego na dedykowanej stronie internetowej emisji: bioplanet-emisja.pl. Minimalny zapis wynosi 100 akcji, a maksymalny 130 000 akcji.

Silne fundamenty operacyjne wspierają inwestycję

Decyzja o rozpoczęciu emisji opiera się na stabilnej sytuacji finansowej Spółki oraz wyraźnej poprawie wyników operacyjnych. W 2025 roku Bio Planet S.A. osiągnęła 311,0 mln zł przychodów, co oznacza wzrost o 11,3% r/r, a zysk netto wzrósł o 214% r/r do poziomu 6,3 mln zł. Spółka odnotowała również istotną poprawę rentowności oraz efektywności operacyjnej, konsekwentnie rozwijając skalę działalności przy jednoczesnym utrzymaniu dyscypliny kosztowej.

– „Nasze wyniki za 2025 rok potwierdzają, że mamy solidne fundamenty do dalszego rozwoju. Poprawa marżowości i efektywności operacyjnej daje nam komfort podejmowania kolejnych kroków inwestycyjnych. Emisja akcji serii E jest naturalnym rozwinięciem tej strategii – łączymy silne wyniki z inwestycją w przyszłość” – mówi Sylwester Strużyna.

Silne fundamenty operacyjne wspierają inwestycję

Bio Planet działa w segmencie, który pozostaje jednym z najbardziej perspektywicznych obszarów rynku spożywczego. Rosnące zainteresowanie produktami ekologicznymi, rozwój kanałów e-commerce oraz rosnące znaczenie jakości i transparentności łańcuchów dostaw sprzyjają dalszej ekspansji Spółki.

– „Widzimy wyraźny trend wzrostowy w segmencie żywności ekologicznej – zarówno w Polsce, jak i na rynkach zagranicznych. Inwestycje w zwiększenie mocy operacyjnych oraz rozwój oferty produktowej pozwolą nam jeszcze lepiej wykorzystać ten potencjał i umacniać pozycję lidera rynku” – dodaje Prezes Zarządu.

Oferta obejmuje akcje serii E oferowane w ramach subskrypcji otwartej, z ceną emisyjną ustaloną na poziomie 32,00 zł za jedną akcję. Zapisy na akcje będą przyjmowane w okresie od 27 maja do 25 czerwca 2026 roku. Minimalna liczba akcji objętych jednym zapisem wynosi 100 akcji, natomiast maksymalna liczba akcji możliwa do objęcia przez jednego inwestora to 130 000 akcji. Przydział akcji nastąpi w terminie do 7 dni od zakończenia przyjmowania zapisów. Proces zapisu prowadzony będzie za pośrednictwem dedykowanej strony internetowej emisji: bioplanet-emisja.pl, na której w dniu 27 maja 2026 roku opublikowany został również Dokument Ofertowy zawierający szczegółowe informacje o ofercie.

Akcje serii E będą przedmiotem ubiegania się o dopuszczenie i wprowadzenie do obrotu na rynku regulowanym GPW w Warszawie.

XTPL zabezpieczył w I kwartale 2026 roku środki na dalszy rozwój i rozpoczął komercjalizację nowej linii biznesowej ODRA

XTPL osiągnął w I kwartale 2026 roku 1,6 mln zł przychodów ogółem, w tym 1,2 mln zł ze sprzedaży produktów i usług. Główną kontrybucją do wyniku było dostarczenie urządzenia Delta Printing System (DPS) do klienta z Azji, ostatniego modułu Ultra-Precise Dispensing (UPD) w ramach pierwszej transzy zamówienia do jednego z największych na świecie producentów wyświetlaczy z Chin oraz drugiego modułu UPD w ramach ewaluacji technologii z klientem z USA notowanym na Nasdaq-100, jednym z kluczowych globalnych producentów urządzeń produkcyjnych dla przemysłu półprzewodnikowego oraz nowoczesnych wyświetlaczy. Ponadto Spółka rozpoczęła w marcu br. komercjalizację nowej linii biznesowej systemów ODRA, pozyskując pierwsze zamówienie od klienta przemysłowego z Doliny Krzemowej, działającego w obszarze zaawansowanego pakowania półprzewodników (ang. advanced packaging) oraz współpracującego z sektorem obronnym. XTPL spodziewa się kolejnych zamówień na systemy ODRA jeszcze w 2026 roku, z dostawą w IV kwartale br. lub w 2027 roku. Równolegle Spółka zabezpieczyła finansowanie dalszego rozwoju poprzez pozyskanie blisko 30 mln zł w ramach zakończonej sukcesem oferty publicznej i uzyskanego dofinansowania z NCBR. XTPL kontynuuje prace nad projektami, które mają wspierać wzrost wyników w kolejnych okresach, w tym negocjacje drugiej, większej transzy zamówienia, w ramach realizowanego wdrożenia przemysłowego.

– Pierwszy kwartał 2026 roku był dla XTPL okresem kluczowych działań wzmacniających fundamenty pod realizację Strategii na lata 2026–2028. Wyniki raportowanego okresu nie odzwierciedlają jeszcze potencjału, jaki zbudowaliśmy w ostatnim okresie, ale podjęte decyzje wspierają wzrost Spółki w kolejnych latach. Zabezpieczyliśmy finansowanie dalszego rozwoju, negocjujemy kolejną transzę zamówienia w ramach pierwszego wdrożenia przemysłowego u jednego z największych na świecie producentów wyświetlaczy FPD z Chin oraz prowadzimy zaawansowane procesy ewaluacyjne z innymi podmiotami. Dostarczone przez nas moduły UPD działają na przemysłowej linii produkcyjnej, co potwierdza sukces przejścia ścieżki „from lab to fab”, dzięki której XTPL uzyskuje globalną wiarygodność w oczach największych producentów zaawansowanej elektroniki na świecie – komentuje Filip Granek, Prezes Zarządu XTPL S.A.

– Równolegle rozpoczęliśmy komercjalizację kolejnego nośnika wartości Spółki, czyli systemów ODRA. Pierwsze zamówienie pozyskaliśmy od klienta przemysłowego z Doliny Krzemowej, działającego w obszarze zaawansowanego pakowania półprzewodników i współpracującego z sektorem obronnym. W odróżnieniu od urządzeń DPS, systemy ODRA nie są przeznaczone do prac B+R, ale do małoskalowej produkcji w modelu HMLV, czyli szerokiej gamy produktów w niewielkich wolumenach. To istotnie zwiększa ich potencjał sprzedażowy, umożliwiając wielokrotne dostawy do pojedynczych klientów. Obserwujemy szczególnie duże zainteresowanie ze strony rynku USA oraz sektora defence i spodziewamy się kolejnych zamówień jeszcze w 2026 roku – dodaje Filip Granek.

W I kwartale 2026 roku XTPL wygenerował 1,6 mln zł przychodów ogółem, w tym 1,2 mln zł przychodów ze sprzedaży produktów i usług, pozostałą wartość stanowią dotacje. EBITDA w I kwartale 2026 roku wyniosła -3,9 mln zł, a stan środków pieniężnych zmniejszył się do 2,1 mln zł na koniec 31.03.2026. Rozpoznanie środków z oferty publicznej zakończonej w marcu br., w ramach której Spółka pozyskała 19,5 mln zł brutto, nastąpiło w kwietniu, po dniu bilansowym i znajdzie odzwierciedlenie w wynikach II kwartału 2026 roku.

XTPL komercjalizuje trzy linie biznesowe: moduły UPD, czyli głowice drukujące przeznaczone do wdrożeń przemysłowych na liniach produkcyjnych globalnych producentów elektroniki, urządzenia prototypujące DPS, pełniące funkcję demonstratora technologii oraz High Performance Materials – nanotusze i materiały zużywalne wykorzystywane przez UPD i DPS.

W marcu 2026 roku Spółka rozpoczęła komercjalizację czwartej linii biznesowej: systemów ODRA, rozwijanych z myślą o małoskalowej produkcji przemysłowej typu HMLV (High-Mix Low-Volume). Nowy produkt wypełnia przestrzeń pomiędzy urządzeniami DPS a modułami UPD i odpowiada na potrzeby klientów końcowych poszukujących rozwiązań do produkcji szerokiej gamy zaawansowanych komponentów w niewielkich wolumenach. Systemy ODRA cechują się ponad dwukrotnie wyższą ceną jednostkową względem urządzeń DPS, a ich specyfika kreuje potencjał do wielokrotnych zamówień od pojedynczych odbiorców, szczególnie z rynku USA oraz sektora obronnego.

– W pierwszym kwartale 2026 roku wykonaliśmy istotny krok w kierunku stabilizacji finansowej XTPL na potrzeby realizacji kolejnego etapu rozwoju. Pozyskane 19,5 mln zł brutto z emisji akcji serii Y, uzupełnione o przyznane po dniu bilansowym wsparcie NCBR w wysokości ok. 10,1 mln zł, które będzie wypłacane transzami, pozwalają nam prowadzić równolegle kilka kluczowych strumieni komercjalizacji: dalsze wdrożenia technologii UPD z partnerami przemysłowymi na strategicznych rynkach, rozwój systemów ODRA gotowych do pierwszych dostaw do klientów w IV kwartale br. oraz kontynuacja działań nakierowanych na sprzedaż systemów DPS i materiałów HPM – mówi Jacek Olszański, Członek Zarządu ds. finansowych XTPL S.A.

– Z perspektywy wyników bieżącego okresu kluczowe jest to, że pracujemy nad projektami o dłuższym cyklu sprzedaży i wdrożenia, których wpływ na przychody będzie widoczny wraz z materializacją kolejnych zamówień i dostaw naszych produktów. Dotyczy to zarówno rozmów o następnej transzy modułów UPD w Chinach, pięciu rozwijanych równolegle zaawansowanych procesów ewaluacyjnych z partnerami przemysłowymi, jak i komercjalizacji systemów ODRA oraz urządzeń DPS. Naszym zadaniem na kolejne lata jest przełożenie zbudowanego pipeline’u technologicznego i sprzedażowego na powtarzalne, wysokie przychody, zgodnie z celem realizowanej Strategii na lata 2026–2028 – dodaje Jacek Olszański.

XTPL od 2025 roku realizuje pierwsze wdrożenie przemysłowe swojej technologii dla jednego z największych na świecie producentów wyświetlaczy z Chin o rocznych przychodach przekraczających 20 mld USD. W I kwartale 2026 roku Spółka dostarczyła ostatni moduł w ramach pierwszej transzy zamówienia i prowadzi obecnie negocjacje dotyczące kolejnej, większej transzy. Równolegle XTPL rozwija pięć procesów znajdujących się na zaawansowanym etapie ewaluacji oraz rozmowy z klientami z sektora defence zainteresowanymi systemami ODRA. Te działania mają wspierać długoterminowy cel Spółki, jakim jest stanie się kluczowym dostawcą technologii umożliwiającej globalnym producentom zaawansowanej elektroniki efektywne kosztowo i skalowalne wytwarzanie urządzeń nowej generacji.

Niższe przychody, wyższa rentowność. Śnieżka podsumowuje I kwartał

  • W I kwartale 2026 r. Grupa Śnieżka wygenerowała 164,8 mln zł przychodów ze sprzedaży, czyli o 4,3% mniej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku, przy jednoczesnym wzroście przychodów o 14,6% r/r na Węgrzech – największym z zagranicznych rynków.
  • EBITDA Grupy w raportowanym okresie wyniosła 28,7 mln zł (wzrost o 7,9% r/r), a zysk netto 14,0 mln zł (wzrost o 29,8% r/r).
  • Sytuacja na poszczególnych rynkach prezentowała się następująco:
    • Polska: sprzedaż krajowa na poziomie 121,2 mln zł, co stanowi spadek o 5,6% r/r.
    • Węgry: przychody na poziomie 21,7 mln zł, co stanowi wzrost o 14,6% r/r w walucie Grupy oraz o 7,2% w walucie lokalnej.
    • Ukraina: sprzedaż na poziomie 14,8 mln zł, co stanowi spadek o 20,9% r/r w walucie Grupy i spadek o 11% r/r w walucie lokalnej.
  • Grupa utrzymuje dyscyplinę w zakresie struktury zadłużenia – na koniec I kwartału 2026 roku wskaźnik dług netto/EBITDA obniżył się do poziomu 1,1 (wobec 1,6 przed rokiem).

Początek roku to dla nas tradycyjnie okres przygotowania do właściwego sezonu. Wyniki tegorocznego I kwartału są pochodną utrzymującego się nadal niskiego popytu na produkty dekoracyjne. Analizując wyniki podmiotów z branży należy wskazać również na wyjątkowo wymagającą w tym roku zimę, która także mogła wpływać na aktywność konsumencką. Dynamika sprzedaży na kluczowych rynkach Grupy Śnieżka była zróżnicowana – ujemna w Polsce i Ukrainie, a dodatnia na Węgrzech, gdzie przychody w I kwartale 2026 roku wzrosły i gdzie – jak zauważamy – popyt konsumencki odbudowuje się. Przed nami właściwy sezon, a zarówno poziom długu netto, jak i kapitał operacyjny potwierdzają solidną bazę do działania w kolejnych miesiącach – komentuje Witold Waśko, Wiceprezes Zarządu i Dyrektor Finansowy Śnieżka SA.

Podstawowe elementy sprawozdania z całkowitych dochodów Grupy Kapitałowej Śnieżka:

okres 3 miesięcy zakończony dnia 31 marca 2026 roku okres 3 miesięcy zakończony dnia 31 marca 2025 roku Zmiana (r/r)
Przychody ze sprzedaży 164 757 172 238 -4,3%
Koszt własny sprzedaży 77 978 86 947 -10,3%
Koszty SG&A (sprzedaży i ogólnego zarządu) 67 781 67 288 0,7%
Wynik na pozostałej działalności operacyjnej -430 -899 -52,2%
Wynik na działalności finansowej -2 076 -3 787 -45,2%
Udział w zysku jednostki stowarzyszonej -39
Zysk brutto 16 492 13 278 24,2%
Zysk na działalności operacyjnej (EBIT) 18 568 17 104 8,6%
Zysk na działalności operacyjnej + amortyzacja (EBITDA) 28 739 26 634 7,9%
Podatek dochodowy 2 464 2 468 -0,2%
Wynik netto, w tym 14 028 10 810 29,8%
Zysk przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej 13 761 10 603 29,8%

Wyniki Grupy Asseco w I kwartale 2026 roku – wzrost zysków i portfela zamówień

0

W I kwartale 2026 roku Grupa Asseco wypracowała 4,4 mld zł przychodów ze sprzedaży, z czego 3,4 mld zł stanowiła sprzedaż oprogramowania i usług własnych. Zysk operacyjny był o 33% wyższy niż w porównywalnym okresie 2025 roku i ukształtował się na poziomie 513 mln zł, a zysk netto przypisany akcjonariuszom jednostki dominującej, po wzroście o 68%, wyniósł 228 mln zł. Spółki z Grupy systematycznie budowały backlog na kolejne miesiące.

W raportowanym okresie Grupa rozwijała działalność zarówno w Polsce, jak i za granicą. Przychody ze sprzedaży w segmencie Asseco Poland wzrosły o 12% do 607 mln zł. Wyniki tego segmentu były wspierane przez zaangażowanie Asseco w rozwój ekosystemu cyfrowego państwa, liczne projekty transformacji sektora finansowego oraz realizację kontraktów dla blisko połowy szpitali objętych Krajowym Planem Odbudowy.

Wyniki Grupy są silnie zdywersyfikowane geograficznie – 86% sprzedaży pochodzi z rynków zagranicznych reprezentowanych przez segmenty Formula Systems i Asseco International. Sprzedaż w segmencie Asseco International przekroczyła 1,1 mld zł, co oznacza wzrost o 7% w stosunku do I kwartału 2025 roku. W tym segmencie odnotowano wzrost przychodów w Grupie Asseco Central Europe – szczególnie rozwiązań dla sektorów administracji państwowej w Czechach i na Słowacji, a także systemów ERP oferowanych przez Grupę Asseco Enterprise Solutions. Dobre wyniki sprzedażowe rozwiązań core banking wypracowało Asseco South Eastern Europe. W segmencie Formula Systems przychody wzrosły rok do roku o 9% do poziomu 2,7 mld zł, głównie za sprawą dynamicznie rosnących wyników Matrix IT.

„Szeroka dywersyfikacja działalności, silne kompetencje technologiczne oraz własne rozwiązania informatyczne pozostają fundamentem wzrostu Grupy Asseco. Długoterminowe relacje z klientami i obecność w strategicznych sektorach gospodarki wzmacniają odporność naszego modelu biznesowego. Równolegle zwiększamy skalę działalności zarówno organicznie, jak i poprzez przejęcia – w I kwartale 2026 roku zrealizowaliśmy cztery akwizycje, umacniając pozycję Grupy na rynkach międzynarodowych. Rozbudowujemy również portfel zamówień wspierający nasz dalszy rozwój w 2026 roku i kolejnych latach” – powiedziała Karolina Rzońca-Bajorek, Wiceprezes Zarządu, CFO Asseco Poland.

Skonsolidowany portfel zamówień Asseco na rok 2026, w obszarze oprogramowania i usług własnych, ma obecnie wartość 12,3 mld zł i jest o 21% wyższy niż w tym samym okresie przed rokiem.

Cyberbezpieczeństwo przestaje być domeną działów IT. Zarządy przejmują odpowiedzialność

Europa przez lata budowała swoje bezpieczeństwo w oparciu o klasyczne rozumienie zagrożeń: granice państwowe, potencjał militarny, infrastrukturę krytyczną i bezpieczeństwo energetyczne. Ostatnie lata pokazały jednak bardzo wyraźnie, że współczesny konflikt – niezależnie od tego, czy ma charakter militarny, hybrydowy czy gospodarczy – w ogromnym stopniu toczy się również w cyberprzestrzeni.

Atak na system logistyczny, sparaliżowanie operatora energetycznego, przejęcie danych dostawcy dla sektora zbrojeniowego, zatrzymanie produkcji w zakładzie przemysłowym czy czasowe wyłączenie infrastruktury telekomunikacyjnej mogą dziś wywołać skutki porównywalne z klasycznym sabotażem infrastruktury fizycznej.

Z perspektywy państwa odporność cyfrowa przestała być więc zagadnieniem stricte technologicznym. Stała się elementem bezpieczeństwa narodowego.

Właśnie w tym kontekście należy patrzeć na dyrektywę NIS2.

W debacie publicznej regulacja ta bywa nadal sprowadzana do „kolejnej unijnej dyrektywy IT”. To poważne uproszczenie. W rzeczywistości NIS2 jest próbą zbudowania europejskiego systemu odporności gospodarczej i operacyjnej wobec zagrożeń cybernetycznych, które coraz częściej mają charakter systemowy, państwowy albo quasi-państwowy.

Nieprzypadkowo regulacja pojawia się równolegle z europejską debatą dotyczącą resilience, strategic autonomy, dual use technologies czy odporności infrastruktury krytycznej.

Z punktu widzenia sektora defence, przemysłu strategicznego, logistyki, energetyki czy zaawansowanej produkcji przemysłowej znaczenie NIS2 wykracza daleko poza compliance.

To regulacja o charakterze operacyjnym i strategicznym.

Dyrektywa znacząco rozszerza katalog podmiotów objętych obowiązkami. Nie chodzi już wyłącznie o klasycznych operatorów infrastruktury krytycznej. W praktyce objęte regulacją będą również firmy funkcjonujące w szerokim ekosystemie bezpieczeństwa państwa i gospodarki – producenci przemysłowi, podmioty technologiczne, operatorzy logistyczni, dostawcy usług cyfrowych, część sektora chemicznego, spożywczego czy podwykonawcy funkcjonujący w łańcuchach dostaw dużych grup przemysłowych oraz podmiotów realizujących kontrakty publiczne i obronne.

I właśnie łańcuch dostaw jest dziś jednym z kluczowych obszarów ryzyka.

Nowoczesne operacje cybernetyczne coraz rzadziej polegają na frontalnym ataku na najlepiej zabezpieczony podmiot. Znacznie częściej wykorzystują słabsze ogniwo – mniejszego dostawcę, podwykonawcę, firmę serwisową albo partnera technologicznego. W praktyce oznacza to, że nawet średnia firma przemysłowa, która formalnie nie uważa się za element infrastruktury krytycznej, może stać się punktem wejścia do systemów podmiotu strategicznego.

W sektorze defence to problem fundamentalny. Dzisiejszy przemysł obronny funkcjonuje w oparciu o wielowarstwowe i silnie rozproszone sieci kooperantów. Ryzyko cybernetyczne nie kończy się więc na głównym wykonawcy kontraktu. Ono rozlewa się na cały ekosystem dostawców, integratorów, producentów komponentów, firm software’owych, operatorów infrastruktury i podmiotów logistycznych.

Dlatego właśnie NIS2 bardzo mocno akcentuje bezpieczeństwo supply chain. To jeden z najbardziej niedocenianych aspektów tej regulacji.

W praktyce już dziś obserwujemy, że duże grupy przemysłowe oraz podmioty z obszaru infrastruktury krytycznej zaczynają przenosić wymagania bezpieczeństwa na swoich dostawców. W ciągu najbliższych lat stanie się to standardem rynkowym. W wielu przypadkach brak odpowiednich procedur cyberbezpieczeństwa będzie oznaczał realne ryzyko utraty możliwości uczestniczenia w strategicznych projektach, również tych związanych z obronnością i bezpieczeństwem państwa.

To szczególnie istotne dla polskich przedsiębiorstw przemysłowych i technologicznych, które coraz aktywniej uczestniczą w europejskich projektach infrastrukturalnych i defence.

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt. NIS2 zmienia filozofię odpowiedzialności. Przez lata cyberbezpieczeństwo traktowane było jako domena działów IT. Zarządy często postrzegały je jako obszar techniczny, delegowany do informatyków, administratorów systemów czy zewnętrznych dostawców usług.

Ta epoka właśnie się kończy.

Dyrektywa wprost przenosi odpowiedzialność na poziom zarządczy. Kadra kierownicza ma nie tylko zatwierdzać środki bezpieczeństwa, ale również aktywnie nadzorować system zarządzania ryzykiem cybernetycznym. Co więcej – ustawodawca europejski wprost mówi o odpowiedzialności za zaniedbania.

To bardzo istotna zmiana z perspektywy corporate governance. Cyberbezpieczeństwo zaczyna funkcjonować podobnie jak compliance, AML czy bezpieczeństwo finansowe – jako obszar osobistej odpowiedzialności członków zarządu i kierownictwa.

W praktyce oznacza to również zmianę oczekiwań wobec rad nadzorczych, audytów wewnętrznych oraz procesów decyzyjnych w spółkach.

W sektorach strategicznych będzie to miało szczególne znaczenie także w kontekście odpowiedzialności kontraktowej, relacji z administracją publiczną oraz zdolności do realizacji zamówień związanych z bezpieczeństwem państwa.

Jednocześnie warto uczciwie powiedzieć: dla wielu organizacji największym problemem nie będzie technologia.

Problemem będzie brak uporządkowanego governance. Brak realnej mapy odpowiedzialności. Brak procedur incydentowych. Brak wiedzy, kto podejmuje decyzje kryzysowe. Brak scenariuszy działania po ataku. Brak kontroli nad dostawcami. Brak świadomości zarządu, jak wygląda rzeczywista ekspozycja organizacji na ryzyko.

A współczesne incydenty cybernetyczne coraz rzadziej mają charakter wyłącznie technologiczny. To dziś często zdarzenia wpływające bezpośrednio na zdolność operacyjną przedsiębiorstwa, ciągłość produkcji, logistykę, realizację kontraktów, bezpieczeństwo informacji, relacje z administracją publiczną czy reputację organizacji.

W kontekście obecnej sytuacji geopolitycznej trudno traktować te kwestie wyłącznie jako problem regulacyjny. NIS2 należy dziś postrzegać szerzej – jako element budowania odporności państwa, gospodarki i przedsiębiorstw funkcjonujących w strategicznych sektorach.

I właśnie dlatego dyskusja o cyberbezpieczeństwie coraz częściej pojawia się obok debat dotyczących obronności, infrastruktury krytycznej, bezpieczeństwa energetycznego czy resilience państwa. Bo współczesne bezpieczeństwo coraz rzadziej zaczyna się od granicy państwowej.

Coraz częściej zaczyna się od serwera, dostępu uprzywilejowanego, podatności w systemie albo niepozornego dostawcy w łańcuchu dostaw.

Rzecznik MŚP interweniuje w sprawie zwrotu dofinansowań z PFRON

PFRON wszczął względem przedsiębiorcy postępowanie administracyjne dotyczące zwrotu środków z 2019 roku. W uzasadnieniu swojej decyzji powołał się na zapisy ustawy i wskazał na okoliczność opłacania przed przedsiębiorcę składek FUS, FUZ, FP i FGŚP po terminie. Według Funduszu oznaczało to obowiązek zwrotu całej kwoty za okres, w którym wykryto nieprawidłowości.

Decyzją z dnia 11 grudnia 2024 r., Prezes PFRON nakazał przedsiębiorcy zwrot środków z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnoprawnych przekazanych tytułem dofinansowana do wynagrodzeń pracowników niepełnosprawnych za okresy z 2019 r. w kwocie około 732 395,26 zł wraz z odsetkami w wysokości określonej jak dla zaległości podatkowych, wskazując, iż po stronie przedsiębiorcy nastąpiły liczne nieprawidłowości i uchybienia w terminach zapłaty składek na ubezpieczenia społeczne, co skutkować powinno zwrotem całości otrzymanej kwoty.

Prezes PFRON decyzją z dnia 14 kwietnia 2025 r., orzekł, iż utrzymuje w mocy zaskarżoną decyzję w części: dotyczącej zwrotu środków za okresy: 01/2019, 02/2019, 05/2019, 06/2019, 07/2019, 08/2019, 09/2019 (punkt I) oraz uchyla zaskarżoną decyzję  w części dotyczącej zwrotu środków za okresy sprawozdawcze: 03/2019, 04/2019, 10/2019  i w tym zakresie umarza jako bezprzedmiotowe postępowanie administracyjne.

Wojewódzki Sąd Administracyjny wyrokiem z dnia 9 grudnia 2025 r., sygn. akt   V SA/Wa 1626/25 uchylił zaskarżoną decyzję, wskazując, iż w sytuacji gdy przedsiębiorca przedstawia wszystkie, comiesięczne bankowe potwierdzenia wpłat do ZUS z tytułu zapłaty tych składek, zaś sam Zakład informuje organ o licznych zmianach sposobu ich rozliczania z uwagi na składane korekty dokumentów ubezpieczeniowych, to za niewystarczające należy uznać stwierdzenie o braku wiarygodności przedstawionych przez Stronę dowodów bez ich szczegółowego omówienia co do każdego z kwestionowanych okresów.

Ww. wyrok stał się prawomocny. PFRON kolejną decyzją z dnia 30 marca 2026 r. orzekł o uchyleniu swojej decyzji z dnia 11 grudnia 2024 r. w części nakazującej zwrot środków  za okresy dofinansowania w 2019 r. i umorzeniu postępowania w tym zakresie  jako bezprzedmiotowego.

Do dziś przedsiębiorca próbuje odzyskać zajęte w postępowaniu egzekucyjnym środki pieniężne, jednak napotyka na dalsze utrudnienia w związku  z kolejnymi wszczętymi, wobec tego podmiotu postępowaniami administracyjnymi przez PFRON za rok 2023 r.

PFRON w dniu 13 stycznia 2026 r. wydał kolejną decyzję wobec przedsiębiorcy, którą zobowiązał go do zwrotu pozyskanych w 2023 r. dopłat. Przedsiębiorca złożył skargę do WSA.

Jednocześnie, Spółdzielnia od czasu wydania pierwszej niekorzystnej decyzji przez PFRON w grudniu 2024 r. nie otrzymuje bieżących, miesięcznych dofinansowań, a także zaprzestała spłacać zobowiązania wynikających z układów ratalnych zawartych z ZUS.

Wobec powyższego, z uwagi na trudną sytuację przedsiębiorcy, Agnieszka Majewska, Rzecznik MŚP pismem  z dnia 22 maja 2026 r. wystąpił z wnioskiem o wyjaśnienia do Prezesa PFRON oraz oceną prawną zaistniałej sytuacji. Jednocześnie Agnieszka Majewska, Rzecznik MSP przekazała ww. wystąpienie do wiadomości organów państwowych i instytucji celem podjęcia interwencji na rzecz osób niepełnosprawnych i zatrudniającej ich Spółdzielni.

O postępie sprawy i dalszych działaniach będziemy informować.

Podwyżka stóp w strefie euro wydaje się przesądzona

Kolejny głos z EBC sprawia, że podwyżka stóp procentowych w czerwcu na naszym kontynencie wydaje się przesądzona. Porozumienie na linii USA-Iran jest ciągle niepewne,  a uwagę zwraca dysproporcja oczekiwań między rynkiem giełdowym a walutowym. Krajowa waluta w relacji do euro stabilizuje się w okolicach poziomu 4,2350. 

Działać, nie czekać

W ostatnim czasie, wraz z kolejnymi wystąpieniami członków EBC, zarysował się scenariusz, w którym już na czerwcowym posiedzeniu decydenci polityki monetarnej ze strefy euro podniosą koszt pieniądza o 25 pkt bazowych. Według kontraktów na stopę procentową do końca roku EBC ma zdecydować się jeszcze na 2-3 takie ruchy, by tym razem nie zwlekać z zacieśnieniem monetarnym i nie zostać w blokach startowych, jak to miało miejsce po wybuchu wojny w Ukrainie. Inflacja w kwietniu wzrosła do poziomu 3%, a więc znacznie powyżej celu 2%. Członkowie EBC uważają, że – nawet gdyby doszło do porozumienia na Bliskim Wschodzie – to i tak zacieśnianie trzeba rozpocząć, gdyż skutki tej wojny (kryzys energetyczny, wysokie ceny ropy naftowej i gazu ziemnego) wywołały już zbyt głębokie konsekwencje, a czekanie nic nie da. Na notowania EUR/USD ta informacja jak do tej pory nie wywarła większego wpływu, gdyż również z USA mamy sygnały, że podwyżki stóp będą konieczne. Po stronie polityki monetarnej mamy więc status quo, a decydować będą nie oczekiwania, a konkretne decyzje.

Dysproporcja między giełdą a rynkiem FX

Wspominaliśmy już, że trudno w tym momencie prognozować czy i kiedy dojdzie do porozumienia na linii USA-Iran. Już tylko ten tydzień pokazał jakie zwroty akcji mogą nas czekać. Najpierw w poniedziałek euforia, a we wtorek, wraz z atakiem rakietowym USA na cele w Iranie, wszystkie pozytywne scenariusze zostały poddane w wątpliwość. Nadal też nie wiemy co z otwarciem Cieśniny Ormuz, a kolejne dni potęgują tylko kryzys energetyczny. Niepewność jest rozumiana na rynkach dwojako. Jeśli spojrzymy na rynek giełdowy, to możemy stwierdzić, że żadnej wojny nie ma. Wall Street bije kolejne historyczne rekordy, podgrzewane całkiem niezłym sezonem wynikowym. Na rynku walutowym sytuacja wygląda nieco inaczej, można powiedzieć „bardziej normalnie”, bo każda eskalacja napięć spotyka się z umocnieniem dolara amerykańskiego. Kluczową sprawą mogą być jednak zbliżające się wybory połówkowe w Stanach. W obecnej sytuacji, jeśli weźmiemy pod uwagę olbrzymią wagę inflacji dla wyborców, prezydentowi USA będzie zależało na tym, aby kampanię prowadzić już w lepszych nastrojach, z sukcesem w postaci zakończenia wojny. W innym przypadku Republikanie mogą stracić obie izby Kongresu, co byłoby fatalną informacją dla Trumpa.

Stabilizacja na EUR/PLN

Wczoraj obserwowaliśmy delikatne odbicie na EUR/PLN od wsparcia na poziomie 4,23, ale ruch był krótkotrwały, a przebicie poziomu 4,24 tylko chwilowe. Dzisiaj, przy pasywnych ruchach na głównej parze walutowej świata, również na PLN nie obserwujemy wielkich zmian, a kurs EUR/PLN stabilizuje się w okolicach 4,2350. Sytuacja może się nieco zmienić na niekorzyść krajowej waluty, jeśli w czerwcu EBC zdecyduje się na podwyżkę stopy procentowej, a po stronie RPP otrzymamy bardzo prawdopodobną pauzę. Dzisiaj w kalendarzu nie zobaczymy wielu wskazań makro, które mogłyby wpłynąć na notowania głównych walut. Niemniej jednak warto wspomnieć o NZD, który dzisiaj „króluje” na rynku FX. Jest to efekt jastrzębich sygnałów ze strony tamtejszego banku centralnego, mimo że samo posiedzenie przyniosło utrzymanie stóp bez zmian.

Rynki liczą na memorandum pokojowe, ropa spada, a złoty pozostaje mocny

Na rynku znów entuzjazm związany z potencjalnym memorandum pokojowym. W Polsce bezrobocie spada, ale nie tak szybko, jak zwykle o tej porze roku. Na Węgrzech stopy procentowe bez zmian, pomimo inflacji na poziomie 2,1%.

Spadek bezrobocia w Polsce

W kwietniu stopa bezrobocia w Polsce, zgodnie z oczekiwaniami, spadła z poziomu 6,1% do 6%. Czy to dobra wiadomość? I tak, i nie – dobrze, że ten wskaźnik w ogóle spada, ale szkoda, że tak wolno. Bezrobocie w Polsce zwyczajowo rośnie na zimę, a spada gdy zaczynają się prace sezonowe m.in. w rolnictwie. Problem w tym, że w ostatnich latach był on zauważalny już w marcu. W tym roku spadek zobaczyliśmy dopiero w kwietniu, i to zaledwie o 0,1%, a to oznacza, że polski rynek pracy przeżywa obecnie pewne problemy. W teorii słabszy rynek pracy powinien działać na niekorzyść polskiego złotego. Rodzima waluta wciąż jednak znajduje się w bardzo dobrej sytuacji względem euro. Problemy Polski na tle innych krajów UE najwyraźniej nie okazują się takie ważne.

Memorandum na 60 dni?

Na rynku pojawiają się sygnały o możliwości podpisania memorandum na 60 dni pomiędzy USA i Iranem. Informacja nie została jeszcze potwierdzona, ale ropa spadła dzisiaj delikatnie poniżej minimów z poniedziałku. Tym samym cena baryłki po spadku o ponad 3 dolary dzisiaj jest najniższa od połowy kwietnia. Reakcja na rynkach walutowych jest na razie zdecydowanie bardziej stonowana. Widać lekkie odejście od dolara, który skupił dużo kapitału. Nadal trzeba jednak pamiętać, że jesteśmy w sytuacji, w której ceny odzwierciedlają rzeczywiste problemy, a samo otwarcie Cieśniny Ormuz tego nie zmieni. Rynek będzie wyrównywał się tygodniami, bo nie ma dość statków, by w krótkim czasie przetransportować zalegające surowce i towary.

Węgrzy nie zmieniają stóp procentowych

Wczorajsze posiedzenie Banku Centralnego Węgier nie przyniosło zmian stóp procentowych. Patrząc pobieżnie z boku, trudno zrozumieć tę decyzję. Mówimy przecież o państwie, w którym główna stopa procentowa wynosi 6,25%, a inflacja zaledwie 2,1%. Oznacza to, że realne stopy procentowe są na niespotykanym obecnie w Unii poziomie ponad 4%. Taka analiza jest jednak powierzchowna, bo na Węgrzech wprowadzono wiele programów, które skutecznie ukryły realne problemy. Programy te kiedyś będą musiały się skończyć, a wtedy inflacja wybuchnie. Nie warto więc teraz obniżać stóp procentowych, by za kilka kwartałów w panice je podnosić. Władze na Węgrzech muszą po wyborach wyjaśnić wiele kwestii i podjąć decyzję o tym, które z programów trzeba zakończyć szybko, a które mogą poczekać. W tle mamy oczywiście wojnę w Zatoce Perskiej, która tylko komplikuje temat.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Jawność płac będzie jednym z największych projektów HR ostatnich lat

25 maja zakończyły się uzgodnienia do nowej wersji projektu ustawy wdrażającej unijną dyrektywę
o równości wynagrodzeń. Konsultacje publiczne mają potrwać do 3 czerwca. Tym samym pracodawcy zyskali kilka dodatkowych miesięcy. Eksperci agencji zatrudnienia Trenkwalder ostrzegają jednak, że odkładanie przygotowań do implementacji unijnej dyrektywy może okazać się kosztownym błędem, bo jej wdrożenie nie oznacza tylko policzenia luki płacowej.

Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2023/970 wzmacniająca zasadę jednakowego wynagrodzenia kobiet i mężczyzn za jednakową pracę lub pracę o jednakowej wartości weszła w życie 6 czerwca 2023 r. W praktyce oznacza to dla firm konieczność wykazania, że różnice płacowe wynikają z obiektywnych kryteriów, a nie z uznaniowych decyzji. Projekt ustawy wdrażającej dyrektywę w Polsce pierwotnie miał wejść w życie 7 czerwca, ale okazał się zbyt skomplikowany. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej skierowało projekt do ponownych prac legislacyjnych i konsultacji społecznych, które mają potrwać do 3 czerwca. Wszystko wskazuje na to, że nowe obowiązki zaczną obowiązywać najwcześniej na początku 2027 roku. Zdaniem ekspertów rynku pracy dodatkowy czas nie powinien być traktowany jako „oddech” dla firm, ale jako ostatni moment na rozpoczęcie wielomiesięcznych przygotowań, bo nie chodzi tu tylko o policzenie luki płacowej i raportowanie jej do ministerstwa.

FIRMY DOPIERO ZACZYNAJĄ ROZUMIEĆ SKALĘ ZMIAN

Opóźnienia wynikają przede wszystkim ze skali projektu. Zmiana terminu to efekt zarówno uwag pracodawców, jak i problemów interpretacyjnych zgłaszanych podczas konsultacji. Jak wskazują specjaliści rynku pracy, początkowo zarówno administracja publiczna, jak i firmy nie doszacowały złożoności wdrożenia. W projektach brakowało definicji i precyzyjnych wyjaśnień dotyczących praktycznego stosowania przepisów. Pojawiły się pytania dotyczące m.in. sposobu wyliczania przedziałów wynagrodzeń czy okresu referencyjnego dla porównań płacowych.

Ustawodawca i pracodawcy zrozumieli, że to nie jest projekt o raportowaniu luki płacowej. To jeden z największych projektów HR-owych ostatnich lat, bo dotyczy przebudowy całej organizacji – od kompetencji, przez strukturę stanowisk, aż po politykę wynagrodzeńpodkreśla Ewelina Glińska-Kołodziej, CEO agencji zatrudnienia Trenkwalder i Członek Zarządu Polskiego Forum HR.

Business Centre Club już wcześniej oceniał termin czerwcowy jako nierealny ze względu na skalę i czasochłonność wartościowania stanowisk w dużych organizacjach. Federacja Przedsiębiorców Polskich, zaproponowała jeszcze dłuższy termin – do końca grudnia 2027 roku

TO NIE JEST PROJEKT O LUCE PŁACOWEJ

Ekspertka z agencji zatrudnienia Trenkwalder zwraca uwagę, że największym wyzwaniem dla organizacji nie będzie samo przygotowanie raportów, lecz uzasadnienie, dlaczego dane stanowisko jest wynagradzane w określony sposób.

Wygenerowanie raportu z listy płac nie będzie problemem. Prawdziwa praca zaczyna się wtedy, gdy firma musi udowodnić, dlaczego konkretne stanowiska mają określoną wartość i z czego wynikają różnice w wynagrodzeniachzaznacza Ewelina Glińska-Kołodziej. To nie jest projekt o raportowaniu luki płacowej. To jest projekt o zmianie organizacji, o opisaniu tej organizacji na nowo dodaje ekspertka.

Dyrektywa wskazuje cztery obowiązkowe kryteria wartościowania pracy: umiejętności, wysiłek, zakres odpowiedzialności oraz warunki pracy. Każde stanowisko będzie musiało zostać ocenione właśnie według tych parametrów.

W praktyce oznacza to konieczność stworzenia lub przebudowania systemów wartościowania pracy oraz aktualizacji dokumentacji HR. – mówi Ewelina Glińska-Kołodziej.

Według ekspertów wiele firm posiada dziś częściowe systemy wartościowania, jednak nie są one przygotowane pod nowe wymagania prawne. Problemem może okazać się także niespójność między rzeczywistym zakresem obowiązków a tym, co znajduje się w opisach stanowisk.

OD CZEGO FIRMY POWINNY ZACZĄĆ?

Zdaniem ekspertów pierwszym krokiem powinien być kompleksowy audyt organizacji i dokumentacji HR.

Firmy powinny zacząć od sprawdzenia, czy w ogóle mają aktualne opisy stanowisk, siatki płacowe, systemy premiowe i benefitowe oraz czy dokumentacja odpowiada rzeczywistości. Dopiero później można przejść do wartościowania stanowisk i budowania przedziałów wynagrodzeńmówi Ewelina Glińska-Kołodziej.

Organizacje będą musiały przeanalizować m.in. kluczowe kompetencje w firmie, strukturę działów, rzeczywisty zakres odpowiedzialności poszczególnych stanowisk oraz spójność nazewnictwa. Następnie konieczne będzie przeprowadzenie wartościowania metodą punktową według czterech kryteriów wskazanych w dyrektywie. Dopiero na końcu możliwe będzie stworzenie rzeczywistych widełek płacowych, regulaminów wynagrodzeń oraz raportowanie luki płacowej.

NAJWIĘKSZE RYZYKO? BŁĘDNE WARTOŚCIOWANIE

Specjaliści rynku pracy ostrzegają, że jednym z najczęstszych błędów może być niewłaściwe przypisanie poziomu kompetencji, odpowiedzialności lub wysiłku do konkretnych stanowisk.

Wartościowanie nie powinno być decyzją jednej osoby. Potrzebny jest zespół projektowy, który rzeczywiście rozumie organizację i potrafi ocenić realny zakres odpowiedzialności oraz kompetencji na stanowiskachzaznacza Ewelina Glińska-Kołodziej.

Ryzykowne może być także nadmierne rozbudowywanie opisów stanowisk. W wielu organizacjach pracownikom przypisuje się kompetencje „na zapas”, które w praktyce nie są wykorzystywane. To z kolei może sztucznie zawyżyć wartość stanowiska i zaburzyć cały system wynagrodzeń.

Eksperci podkreślają również, że wdrożenie nowych regulacji będzie wymagało zaangażowania menedżerów i działów HR równolegle do codziennej działalności firmy. W wielu organizacjach może pojawić się także opór wobec zmian, szczególnie tam, gdzie projekty HR są traktowane drugoplanowo.

PROBLEM CZY SZANSA?

Mimo skali wyzwań, nowe przepisy mogą przynieść organizacjom realne korzyści biznesowe.

Transparentne zasady wynagrodzeń mogą bardzo pozytywnie wpłynąć na employee experience
i candidate experience. Kandydaci coraz częściej zwracają uwagę na przejrzystość organizacji i zaufanie do pracodawcy
mówi Ewelina Glińska-Kołodziej.

Uporządkowane systemy wynagrodzeń mogą też usprawnić procesy zarządzania podwyżkami i ograniczyć uznaniowość decyzji płacowych. Wdrożenie dyrektywy może stać się także impulsem do szerszego uporządkowania organizacji, przemyślenia strategii kompetencyjnej oraz automatyzacji części procesów.

Nowe przepisy o jawności wynagrodzeń mogą więc okazać się nie tylko wyzwaniem legislacyjnym, ale również momentem głębokiej transformacji organizacyjnej dla wielu polskich firmpodkreśla Ewelina Glińska-Kołodziej

ZWLEKANIE MOŻE OZNACZAĆ KOSZTY

Odkładanie przygotowań do wdrożenia nowych przepisów może skutkować nie tylko problemami organizacyjnymi, ale także konsekwencjami finansowymi i wizerunkowymi. Brak spójnej polityki wynagrodzeń może prowadzić do konfliktów wewnętrznych, spadku morale, utraty zaufania pracowników oraz odpływu talentów. Problemem mogą być również trudności rekrutacyjne, szczególnie w branżach konkurujących o specjalistów. Nowe przepisy zwiększą także ryzyko kontroli i roszczeń związanych z nierównym traktowaniem. Narzędzia do analizy średnich wynagrodzeń otrzymają też związki zawodowe.

To, że wdrożenie ustawy się przesuwa, nie oznacza, że firmy mogą nic nie robić. Dla dużych organizacji uporządkowanie struktur, opisów stanowisk i systemów wynagrodzeń może zająć nawet rokzaznacza Ewelina Glińska-Kołodziej.

WEWNĘTRZNIE CZY Z POMOCĄ ZEWNĘTRZNYCH EKSPERTÓW?

Eksperci rynku pracy zwracają uwagę, że wiele organizacji nie będzie w stanie samodzielnie przeprowadzić całego procesu, szczególnie jeśli nie posiadają rozwiniętych struktur HR. Warto rozważyć wsparcie zewnętrzne zwłaszcza wtedy, gdy firma nie ma aktualnych opisów stanowisk, uporządkowanej struktury organizacyjnej, doświadczenia w wartościowaniu pracy lub zasobów do prowadzenia wielomiesięcznego projektu.

Zewnętrzny konsultant nie zastąpi organizacji, ale może uporządkować cały proces, wskazać skład zespołu projektowego, pilnować metodologii i ograniczyć ryzyko błędów. To często oznacza oszczędność czasu i mniejsze ryzyko konfliktów wewnętrznychwskazuje Ewelina Glińska-Kołodziej, CEO agencji zatrudnienia Trenkwalder i Członek Zarządu Polskiego Forum HR.

Zdaniem ekspertki najlepsze efekty przynoszą projekty realizowane wspólnie przez zewnętrznych doradców oraz wewnętrzny zespół złożony z przedstawicieli zarządu, HR i menedżerów poszczególnych działów.

Jawność wynagrodzeń coraz bliżej. 7 czerwca mija termin wdrożenia unijnych przepisów

7 czerwca 2026 r. mija termin wdrożenia unijnych przepisów o przejrzystości wynagrodzeń. Oznacza to, że firmy powinny być gotowe nie tylko na większą jawność zasad płacowych, ale także na nowe obowiązki informacyjne wobec pracowników i kandydatów. Choć prace nad pełnym wdrożeniem dyrektywy w Polsce nadal trwają, kierunek zmian jest już jasny: pracodawcy będą musieli precyzyjniej wyjaśniać, jak ustalają wynagrodzenia i z czego wynikają różnice płacowe.

Część zmian obowiązuje w Polsce już od 24 grudnia 2025 r. Nowelizacja Kodeksu pracy wprowadziła m.in. obowiązek przekazywania kandydatom informacji o proponowanym wynagrodzeniu, jego początkowej wysokości albo przedziale, a także zakaz pytania o wynagrodzenie w obecnym i poprzednich miejscach pracy. To pierwszy etap zmian, które mają zwiększyć przejrzystość zasad wynagradzania jeszcze przed rozpoczęciem zatrudnienia.

Pełne wdrożenie unijnych przepisów będzie jednak oznaczać znacznie więcej. Firmy będą musiały uporządkować zasady wynagradzania, przygotować się do udzielania pracownikom informacji o średnich poziomach płac. Raportowanie luki płacowej obejmie najpierw firmy zatrudniające co najmniej 150 osób z pierwszym terminem do 7 czerwca 2027 r. Od 2031 r. obowiązek rozszerzy się na pracodawców zatrudniających 100–149 osób – Joanna Łuksza, kierownik Zespołu Ekspertów Księgowych w IFIRMA.PL.

Koniec rekrutacji bez informacji o pensji

Jedną z najbardziej praktycznych zmian jest obowiązek informowania kandydatów o proponowanym wynagrodzeniu. Informacja o pensji, jej początkowej wysokości albo przedziale powinna być przekazana z wyprzedzeniem, tak aby kandydat mógł świadomie uczestniczyć w procesie rekrutacyjnym.

Pracodawca może podać te dane w ogłoszeniu o pracę, przed rozmową kwalifikacyjną albo przed zawarciem umowy. W praktyce ma to ograniczyć sytuacje, w których kandydat poznaje budżet stanowiska dopiero po kilku etapach rekrutacji.

Nowe przepisy zakazują również pytania o historię wynagrodzeń. Pracodawca nie powinien żądać informacji o pensji w obecnym ani poprzednich miejscach pracy. Ma to zapobiegać utrwalaniu nierówności płacowych, zwłaszcza wtedy, gdy wcześniejsze wynagrodzenie było zaniżone – dodaje ekspertka IFIRMA.

Jawność wynagrodzeń nie oznacza listy pensji pracowników

Nowe regulacje nie oznaczają, że każdy pracownik pozna pensję konkretnej osoby z zespołu. Wynagrodzenie nadal pozostaje informacją chronioną. Pracownik ma mieć dostęp do danych pozwalających sprawdzić, czy jest wynagradzany zgodnie z zasadą równej płacy. Dyrektywa przewiduje prawo do informacji o średnich poziomach wynagrodzeń w podziale na płeć oraz dla kategorii pracowników wykonujących taką samą pracę lub pracę o takiej samej wartości.

W praktyce może to wzmocnić pozycję pracowników w rozmowach o podwyżkach i dać im argumenty oparte na danych, a nie wyłącznie na intuicji czy nieformalnych rozmowach.

Luka płacowa trafi do raportów

Kolejnym istotnym obowiązkiem będzie raportowanie różnic w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn. Pracodawcy będą musieli analizować m.in. średnią i medianę luki płacowej, różnice w premiach i innych zmiennych składnikach wynagrodzenia, a także udział kobiet i mężczyzn w poszczególnych przedziałach płacowych.

Terminy raportowania będą zależeć od wielkości firmy:

  • pracodawcy zatrudniający co najmniej 250 pracowników — pierwszy raport do 7 czerwca 2027 r., następnie co roku;
  • pracodawcy zatrudniający od 150 do 249 pracowników — pierwszy raport do 7 czerwca 2027 r., następnie co trzy lata;
  • pracodawcy zatrudniający od 100 do 149 pracowników — pierwszy raport do 7 czerwca 2031 r., następnie co trzy lata.

Jeżeli luka płacowa w danej kategorii pracowników wyniesie co najmniej 5 proc. i nie będzie wynikała z obiektywnych, neutralnych płciowo kryteriów, pracodawca może zostać zobowiązany do pogłębionej oceny wynagrodzeń oraz wdrożenia działań naprawczych.

Sankcje za brak przejrzystości płac

Dyrektywa zobowiązuje państwa członkowskie do wprowadzenia skutecznych, proporcjonalnych i odstraszających kar za naruszenie nowych obowiązków. W projektowanych polskich przepisach pojawia się grzywna do 60 000 zł za niewykonanie obowiązków związanych z przejrzystością wynagrodzeń.

Konsekwencje mogą być jednak szersze niż sama kara finansowa. Firmy narażają się także na roszczenia pracowników, konieczność korekt wynagrodzeń, utratę zaufania zespołu oraz ryzyka w postępowaniach o zamówienia publiczne. Dyrektywa przewiduje bowiem możliwość wykluczenia wykonawcy, jeżeli narusza obowiązki dotyczące przejrzystości płac albo nie potrafi uzasadnić luki płacowej – mówi Joanna Łuksza.

Od czego powinny zacząć firmy?

Dla pracodawców jawność wynagrodzeń oznacza konieczność uporządkowania polityki płacowej. Firmy powinny sprawdzić, czy mają jasne opisy stanowisk, obiektywne kryteria awansów, przejrzyste zasady premiowania i spójną siatkę płac.

Pracodawca powinien być gotowy wykazać, że różnice w wynagrodzeniach pracowników wynikają z obiektywnych kryteriów, takich jak kompetencje, odpowiedzialność, doświadczenie, wyniki czy warunki pracy, a nie z czynników niezwiązanych z wartością wykonywanej pracy. Najważniejsze działania, które warto podjąć już teraz, to audyt wynagrodzeń, analiza luki płacowej, aktualizacja regulaminów i polityk wynagradzania, przegląd ogłoszeń rekrutacyjnych oraz przygotowanie menedżerów do rozmów z pracownikami o zasadach płacowych – podsumowuje Joanna Łuksza z FIRMA.PL

Dochody gospodarstw domowych w 2025 r. rosły szybciej niż wydatki. Poprawiła się też subiektywna ocena sytuacji materialnej

Sytuacja materialna gospodarstw domowych w 2025 r. poprawiła się w porównaniu z rokiem poprzednim. Jak wynika z danych GUS z badania budżetów gospodarstw domowych, przeciętny miesięczny dochód rozporządzalny na osobę wyniósł 3500 zł. Był to wzrost nominalny o 10,5% i realny o 6,7% wobec 2024 r. Jednocześnie przeciętne miesięczne wydatki na osobę osiągnęły poziom 2015 zł, rosnąc nominalnie o 7,3% i realnie o 3,6%. Oznacza to, że dochody rosły szybciej niż wydatki. Udział wydatków w dochodzie rozporządzalnym zmniejszył się z 59,3% w 2024 r. do 57,6% w 2025 r.

Dane wskazują, że mimo wzrostu kosztów utrzymania gospodarstwa domowe przeciętnie zachowały większą część dochodu po pokryciu bieżących wydatków. W ujęciu statystycznym może to oznaczać większą zdolność do oszczędzania, choć sytuacja poszczególnych grup społeczno-ekonomicznych pozostaje wyraźnie zróżnicowana.

Najwyższy przeciętny miesięczny dochód rozporządzalny na osobę odnotowano w gospodarstwach osób pracujących na własny rachunek poza gospodarstwem rolnym. Wyniósł on 4198 zł. Ta sama grupa ponosiła również najwyższe przeciętne miesięczne wydatki, które osiągnęły 2270 zł na osobę. Dochody tej grupy były o 19,9% wyższe od średniej krajowej, a wydatki o 12,6% wyższe od przeciętnego poziomu dla ogółu gospodarstw domowych.

Najniższym przeciętnym dochodem rozporządzalnym dysponowały gospodarstwa domowe rencistów. Wyniósł on 2541 zł na osobę i był o 27,4% niższy od średniej ogólnopolskiej. W tej grupie odnotowano również najwyższy udział wydatków w dochodach — 72,1%. Oznacza to mniejszą przestrzeń finansową po pokryciu bieżących kosztów. Z kolei najniższy udział wydatków w dochodach wystąpił w gospodarstwach rolników i wyniósł 32,7%.

W strukturze dochodów gospodarstw domowych nadal dominowały dochody z pracy najemnej. W 2025 r. stanowiły one 53,5% przeciętnego miesięcznego dochodu rozporządzalnego na osobę. Drugim najważniejszym źródłem były świadczenia z ubezpieczeń społecznych, których udział wyniósł 24,0%, w tym emerytury odpowiadały za 21,5% dochodów. Dochody z pracy na własny rachunek stanowiły 10,3%, a dochody z gospodarstwa rolnego 4,4%.

W ujęciu realnym dochody wzrosły w niemal wszystkich grupach społeczno-ekonomicznych z wyjątkiem rencistów. Największy realny wzrost dochodu odnotowano w gospodarstwach rolników — o 21,4%. Najniższy wzrost wystąpił w gospodarstwach emerytów i wyniósł 3,8%.

Poprawa dochodów nie oznacza jednak zaniku nierówności. W gospodarstwach 20% osób o najwyższych dochodach przeciętny miesięczny dochód rozporządzalny na osobę wyniósł 6910 zł i był 5,8 raza wyższy niż w grupie 20% osób o najniższych dochodach. W najniższej grupie kwintylowej wydatki przekraczały dochody — ich udział w dochodzie wyniósł 117,9%. Oznacza to, że część najuboższych gospodarstw musiała korzystać z oszczędności, pożyczek lub kredytów.

Istotne różnice widoczne były również między miastami a wsią. Przeciętny miesięczny dochód rozporządzalny na osobę w miastach był o 18,7% wyższy niż na wsi. Wydatki w gospodarstwach miejskich były natomiast o 33,4% wyższe niż w gospodarstwach wiejskich. Najwyższe przeciętne dochody na osobę odnotowano w województwie mazowieckim — 4034 zł. Najniższe wystąpiły w województwie opolskim — 2890 zł. W przypadku wydatków najwyższy poziom zanotowano w województwie dolnośląskim — 2303 zł na osobę, a najniższy w województwie świętokrzyskim — 1549 zł.

W strukturze wydatków największą pozycją pozostała żywność i napoje bezalkoholowe. Ich udział w wydatkach ogółem wyniósł 25,1%. Drugą najważniejszą kategorią były wydatki na użytkowanie mieszkania lub domu i nośniki energii, które stanowiły 19,4% wydatków. W tej grupie same nośniki energii odpowiadały za 10,9% wydatków.

W 2025 r. poprawiła się także subiektywna ocena sytuacji materialnej gospodarstw domowych. Odsetek gospodarstw oceniających swoją sytuację jako dobrą lub raczej dobrą wzrósł do 59,2% z 57,7% rok wcześniej. Jednocześnie odsetek ocen złych lub raczej złych nieznacznie spadł — z 4,3% do 4,2%. Najlepiej swoją sytuację oceniały gospodarstwa osób pracujących na własny rachunek, gdzie pozytywne oceny stanowiły 78,9%. Najgorzej sytuację oceniali renciści — pozytywne odpowiedzi wskazało 26,0% gospodarstw z tej grupy.

Baseig S.A. komercjalizuje autonomiczny ekosystem AI dla e-commerce. Spółka generuje pierwsze przychody SaaS

Notowana na rynku NewConnect spółka technologiczna Baseig S.A. z powodzeniem zakończyła fazę zamkniętych testów płatnej platformy SaaS, osiągając 35 tys. zł powtarzalnych przychodów miesięcznych (MRR). Autorskie algorytmy Multi-Agent AI, które samodzielnie optymalizują kampanie marketingowe, udowodniły swoją skuteczność również w środowisku R&D Spółki – własna marka e-commerce wygenerowała w kwietniu niemal 105 tys. zł przychodów, rosnąc o 107% m/m. Publiczna premiera platformy zaplanowana jest na czerwiec.

Baseig odpowiada na rosnący problem branży e-commerce: spadającą rentowność, rosnące koszty pozyskania klienta (CAC) oraz zjawisko marnowania budżetów reklamowych. Rozwiązaniem jest pierwszy autonomiczny ekosystem agentów AI, który nie jest tylko doradcą, ale systemem w pełni przejmującym odpowiedzialność za marketing, analitykę i strategię klienta.

Spółka poinformowała o kluczowym kroku w swoim rozwoju: skutecznym przejściu z fazy budowy technologii do etapu komercjalizacji. Zamknięte, płatne wdrożenia wersji beta systemu przyniosły Spółce 35 tys. zł MRR (Miesięcznych Przychodów Powtarzalnych). Stanowi to solidny fundament przed zaplanowanym na czerwiec uruchomieniem otwartej wersji platformy SaaS. Zamiast ponosić wyłącznie koszty trenowania modeli AI, Baseig rozwija i uczy swoje sieci neuronowe w realnym środowisku biznesowym – na własnej marce odzieżowej „Geschaft”.

Nie budujemy wizji bez modelu biznesowego. Baseig nie tylko rekomenduje działania, ale realnie generuje wzrost. Nasza marka e-commerce, która ruszyła ze sprzedażą zaledwie 3 miesiące temu, osiągnęła w kwietniu przychody na poziomie 104,6 tys. zł, co oznacza wzrost o 107% w stosunku do marca. To najlepszy dowód dla naszych przyszłych klientów, że algorytmy Baseig potrafią w krótkim czasie zbudować skalowalną i zyskowną sprzedaż od zera  – komentuje Kamil Stanek, Prezes Zarządu Baseig S.A.

Przewaga technologiczna Baseig opiera się na architekturze Multi-Agent System. Zamiast jednego, ogólnego modelu AI, platforma wykorzystuje współpracujące warstwy: Intelligence (przetwarzanie danych), Decision Engine (planowanie scenariuszy), Execution (autonomiczne zarządzanie budżetami) oraz Reinforcement (stała poprawa wyników w pętli feedbacku).

System przetwarza twarde dane z ponad 70 algorytmów analitycznych budowanych na 3 latach rzeczywistych operacji e-commerce, co stanowi potężną barierę wejścia dla potencjalnej konkurencji. Co więcej, Baseig jako jedna z nielicznych platform na rynku, oferuje głęboką integrację z systemami takimi jak Claude, stając się autonomicznym „mózgiem” zarządzającym Meta Ads, Google Ads oraz platformami sklepowymi w czasie rzeczywistym.

Start otwartej platformy SaaS to tylko jeden z filarów monetyzacji. Spółka poinformowała o zaawansowanym pipeline rozmów B2B dotyczących licencjonowania technologii.

Prowadzimy zaawansowane rozmowy z dużymi podmiotami z różnych sektorów – od rozrywki, mediów i edukacji, aż po rynek FMCG i nieruchomości. Przedmiotem negocjacji jest komercyjne udostępnienie naszej warstwy inteligencji, aby zintegrować i zoptymalizować wielkie, korporacyjne zbiory danych. Szczegółów dotyczących pierwszych współprac oczekujemy na przełomie czerwca i lipca  – dodaje Kamil Stanek.

Docelowo Baseig został zaprojektowany jako technologia „global-first”. Po udanej walidacji biznesowej na rynku polskim, kolejnym strategicznym celem Spółki jest ekspansja na rynek Stanów Zjednoczonych, gdzie już firma założyła spółkę zależną.

CPK wybrał wykonawcę badań archeologicznych wokół planowanego lotniska

W ramach programu inwestycyjnego Port Polska wybrano najkorzystniejszą ofertę na przeprowadzenie archeologicznych badań wykopaliskowych związanych z planowaną budową układu drogowego wokół lotniska. W postępowaniu uczestniczyło sześć podmiotów.

Spółka Centralny Port Komunikacyjny, odpowiedzialna za realizację inwestycji strategicznych Port Polska, wskazała jako wykonawcę konsorcjum, którego liderem jest Przemysław Wierzbicki Pracownia Archeologiczno-Konserwatorska Archeoplan. W skład konsorcjum wchodzi również Archeologiczny Serwis Konsultacyjno-Badawczy Mirosław Kuś.

Planowane prace mają na celu zabezpieczenie dziedzictwa archeologicznego na terenach objętych inwestycją. Zgodnie z decyzjami Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków badania należy przeprowadzić na 18 stanowiskach archeologicznych, zanim rozpoczną się roboty związane z budową układu drogowego wokół lotniska.

Łączna powierzchnia stanowisk przeznaczonych do wyprzedzających badań wykopaliskowych wynosi około 1540 arów. Prace terenowe mają potrwać 12 miesięcy. Kolejny rok zostanie przeznaczony na opracowanie wyników badań.

Jedynym kryterium wyboru wykonawcy była cena. Umowa ma obowiązywać przez 24 miesiące od dnia jej podpisania.

Polskie okna i drzwi z PVC numerem jeden na świecie. Eksport osiągnął prawie 2 mld euro

Polska utrzymała pozycję światowego lidera eksportu plastikowych drzwi i okien – w 2025 roku wartość sprzedaży zagranicznej w tej kategorii osiągnęła 1,97 mld euro. Jednocześnie łączny eksport wyrobów budowlanych z tworzyw sztucznych przekroczył 2,63 mld euro, zapewniając Polsce drugie miejsce na świecie. Branża utrzymuje silną pozycję mimo wymagającego otoczenia rynkowego, na które wpływają m.in. zmienność kursów walut, wysokie ceny ropy oraz niepewność związana z dostawami surowców do produkcji tworzyw sztucznych.

Wiosna i początek lata tradycyjnie sprzyjają remontom oraz inwestycjom budowlanym, co znajduje odzwierciedlenie w silnej pozycji polskich producentów wyposażenia domów i wnętrz na rynkach zagranicznych. Szczególnie widoczna jest wysoka obecność polskich mebli – w 2025 roku wartość ich eksportu sięgnęła 16,5 mld EUR, co oznacza wzrost o 1,5% rdr. Mocną pozycję utrzymuje również sektor wyrobów budowlanych z tworzyw sztucznych. Według danych International Trade Center (ITC) za 2025 rok wartość eksportu tej kategorii wyniosła 2,64 mld EUR, co zapewniło Polsce drugie miejsce na świecie i pierwsze w Europie. Istotną część tej kategorii stanowią drzwi i okna z PVC. Eksport tych produktów osiągnął wartość blisko 1,98 mld EUR, dzięki czemu Polska jest obecnie największym eksporterem tego typu wyrobów zarówno na świecie, jak i w Europie. Polskie okna i drzwi z tworzyw sztucznych trafiają przede wszystkim do Niemiec (618 mln EUR, +7% rdr.) oraz Francji (181,8 mln EUR, +3,3% rdr.).

Wpływ sytuacji geopolitycznej na wzrost kosztów materiałów

Jak wskazują analitycy, ok. 35 proc. globalnego morskiego handlu ropą odbywa się przez Cieśninę Ormuz. Według Banku Światowego ataki na infrastrukturę energetyczną i utrudnienia w żegludze wywołały największy w historii pomiarów wstrząs podażowy na rynku ropy. Nadzieje na postęp w negocjacjach wokół cieśniny Ormuz spowodowały spadek ceny ropy poniżej 100 USD za baryłkę, a dolar pod koniec tygodnia osłabł. To pomogło również walutom regionu, w tym PLN. Natomiast, jeśli napięcia wokół transportu ropy się utrzymają, producenci tworzyw sztucznych odczują dalszy wzrost kosztów.

Najbliższe miesiące mogą być trudne dla europejskiego rynku budowlanego. Produkcja PVC, polimerów oraz komponentów wykorzystywanych m.in. w oknach, drzwiach i izolacjach pozostaje silnie zależna od rynku ropy i gazu. Wyższe ceny energii i problemy logistyczne zwiększają koszty produkcji oraz presję cenową w całym łańcuchu dostaw. Czynnikiem ryzyka pozostaje niepewna sytuacja na rynku surowcowym i zagrożenia dla globalnych łańcuchów dostaw związane z ograniczeniami w transporcie ropy. Ewentualne dalsze wzrosty cen energii i frachtu mogą przełożyć się na większą niepewność w handlu międzynarodowym oraz wyższą zmienność kursów walut. W efekcie branża stolarki otworowej może w kolejnych kwartałach odczuć zarówno wzrost kosztów działalności, jak i większą ostrożność po stronie odbiorców na europejskich rynkach. W takich warunkach firmy eksportowe powinny jeszcze większą uwagę przykładać do zarządzania ryzykiem walutowym i planowania płynności – zauważa Jacek Jurczyński, prezes Akcenta CZ, dostawcy rozwiązań w zakresie płatności zagranicznych i zarządzania ryzykiem walutowym dla firm.

Choć chwilowe osłabienie dolara i spadek cen ropy przejściowo obniżyły koszty importu surowców oraz komponentów, sytuacja pozostaje silnie uzależniona od globalnych napięć geopolitycznych i rynku energii. Dla firm eksportujących w dolarze obecny kurs USD/PLN jest mniej korzystny, a ewentualny powrót wzrostów cen ropy może szybko przełożyć się na wyższe koszty działalności i większą zmienność walutową.

Źródła danych: International Trade Center (ITC), dane za 2025r., wg kategorii:
3925 – Builders’ ware of plastics, n.e.s.;
392520 – Doors, windows and their frames and thresholds for doors, of plastics;
94 – Furniture; bedding, mattresses, mattress supports, cushions and similar stuffed furnishings.

Między efektywnością a etyką. Nauka szuka zasad korzystania z generatywnej AI

Generatywna sztuczna inteligencja coraz mocniej zaznacza swoją obecność w świecie nauki. Pomaga przygotowywać publikacje, analizować dane i tworzyć materiały dydaktyczne. Jednocześnie środowisko akademickie coraz wyraźniej definiuje granice, których AI nie powinna przekraczać – szczególnie tam, gdzie chodzi o odpowiedzialność, etykę i ocenę jakości badań. Takie wnioski wyciągnęli badacze z Ośrodka Przetwarzania Informacji – Państwowego Instytutu Badawczego (OPI), którzy razem z partnerami z Polski, Hiszpanii i Portugalii realizują badanie AIResearchers, które współfinansowane jest ze środków UE z programu Erasmus+.

AI asystentem naukowca

Wyniki badania AIResearchers pokazują, że naukowcy nie odrzucają sztucznej inteligencji. Wręcz przeciwnie, dostrzegają jej praktyczną wartość szczególnie w zadaniach powtarzalnych i czasochłonnych. Wykorzystują AI m.in. do przygotowywania streszczeń, raportów, prezentacji, przeglądów literatury czy wstępnych analiz dużych zbiorów danych. Badacze podkreślają także, że sztuczna inteligencja może wyrównywać szanse w międzynarodowym obiegu naukowym. Narzędzia generatywne pomagają np. osobom, dla których język angielski nie jest językiem ojczystym, lepiej przygotowywać publikacje i dostosowywać je do standardów światowych czasopism.

AI może wykonywać proces, ale nie może przejąć sensu

Mimo rosnącej popularności AI, środowisko naukowe zachowuje ostrożność. Największe obawy budzą tzw. halucynacje modeli językowych, czyli generowanie pozornie wiarygodnych, ale nieprawdziwych informacji. W nauce, której fundamentem jest weryfikowalność i rzetelność, stanowi to bardzo duże zagrożenie. Wyniki badania AIResearchers pokazują także, że naukowcy nie chcą przekazywać AI zadań związanych z ocenianiem studentów, rozstrzyganiem konfliktów, mentoringiem czy podejmowaniem decyzji dotyczących etyki badań, prywatności i własności intelektualnej.

Naukowcy nie negują wykorzystywania AI w swojej pracy. Mówią raczej, iż AI może wykonywać proces, ale nie może przejąć sensu. Technologia może wspierać analizę danych czy organizację pracy, ale odpowiedzialność za interpretację wyników i konsekwencje decyzji musi pozostać po stronie człowieka – mówi dr Grzegorz Banerski, adiunkt z Ośrodka Przetwarzania Informacji – Państwowego Instytutu Badawczego (OPI).

Presja efektywności zmienia naukę

Rozwój AI wpisuje się w rosnącą presję produktywności w szkolnictwie wyższym. Naukowcy muszą publikować szybciej, skuteczniej zdobywać granty i sprawniej analizować dane. W takich warunkach korzystanie z AI może wkrótce stać się standardem pracy badawczej. Jednocześnie pojawia się ryzyko nowych nierówności. Przewagę mogą zdobyć zespoły mające dostęp do najbardziej zaawansowanych, płatnych modeli AI i instytucjonalnych subskrypcji – mówi dr. hab. Tomasz Bartosz Kalinowski, profesor Uniwersytetu Łódzkiego, który jest liderem projektu AIResearchers.

Zdaniem zespołu projektowego rozwój generatywnej AI nie oznacza końca pracy naukowca, ale wymusza ponowne zdefiniowanie jego roli. Kluczowe staje się dziś pytanie nie o to, czy badacze będą korzystać ze sztucznej inteligencji, ale o to, co pozostanie unikalnym ludzkim wkładem w procesie tworzenia wiedzy?

O projekcie AIResearchers

Projekt AI Researchers dotyczy odpowiedzialnego i etycznego wykorzystania generatywnej sztucznej inteligencji w środowisku naukowym i badawczym. Jego celem jest wspieranie opiekunów akademickich oraz początkujących badaczy związanych z europejskimi uczelniami w odpowiedzialnym stosowaniu sztucznej inteligencji w procesie badawczym. Główną formą wsparcia będą praktyczne szkolenia zgodne z założeniami unijnych wytycznych dotyczących godnej zaufania sztucznej inteligencji i odpowiedzialnego wykorzystania generatywnej AI w badaniach oraz europejskich ram kompetencji dla naukowców. Szkolenia mają za zadanie wyposażyć ich uczestników w umiejętności, pozwalające na etyczne i skuteczne wykorzystanie AI jako wiarygodnego narzędzia badawczego. Projekt prowadzony jest w ramach Działania 2 programu Erasmus+, które koncentruje się na współpracy instytucji szkolnictwa wyższego na rzecz innowacji i wymiany dobrych praktyk. Całkowita wartość projektu wynosi 400 000 euro. Liderem projektu AIResearchers jest Uniwersytet Łódzki, a partnerami Ośrodek Przetwarzania Informacji – Państwowy Instytut Badawczy, Universidade do Porto, Barcelona School of Management, European E-learning Institute, the Accreditation Council for Entrepreneurial and Engaged Universities oraz Feltech Software Innovations.

Mercator Medical z 15,4 mln zł EBITDA w I kwartale 2026 roku

Grupa Mercator Medical, producent rękawic jednorazowych i dystrybutor materiałów medycznych, według szacunkowych danych za I kwartał 2026 r. miała 145,6 mln zł przychodów ze sprzedaży, tym samym utrzymując stabilny poziom sprzedaży względem analogicznego ukresu ub. r. Skonsolidowany wynik na poziomie EBITDA osiągnął 15,4 mln zł, co oznacza wzrost o 185% w porównaniu do 5,4 mln zł rok wcześniej. Z kolei zysk netto Grupy wyniósł 12,9 mln zł – znacząca różnica na zysku netto w porównaniu do analogicznego okresu w 2025 r. wynika głównie z nadwyżki dodatnich różnic kursowych nad ujemnymi.

W pierwszym kwartale rynek rękawic medycznych funkcjonował w warunkach podwyższonej zmienności, wynikającej z czynników geopolitycznych oraz zakłóceń w globalnych łańcuchach dostaw. Z perspektywy Grupy Mercator oznaczało to konieczność elastycznego zarządzania produkcją, zakupami, zapasami i kierunkami sprzedaży pomiędzy Azją, Europą i USA.

Grupa na bieżąco analizuje rynek i dostosowuje działania operacyjne oraz sprzedażowe do zmieniających się warunków. Kluczowe znaczenie ma odporność operacyjna, dywersyfikacja dostaw oraz rozwój produktów o wyższej wartości dodanej, w tym segmentu premium i rozwiązań odpowiadających na rosnące wymagania regulacyjne oraz środowiskowe. Pomimo dużej zmienności i niepewności na rynku utrzymaliśmy rok do roku stabilny poziom przychodów a wyższa marżowość przełożyła się na lepszy wynik EBITDA – mówi Mariusz Popek, Członek Zarządu Mercator Medical S.A.

Według opublikowanych szacunków skonsolidowany zysk netto Grupy w okresie styczeń-marzec br. wyniósł 12,9 mln zł, wobec 30,3 mln zł zysku netto w analogicznym okresie 2025 r.

Znacząca różnica zysku netto między I kwartałami 2025 i 2026 r. wynika głównie z nadwyżki dodatnich różnic kursowych nad ujemnymi ujętej w przychodach finansowych, która wyniosła 19,4 mln zł w I kwartale ubiegłego roku, wobec 0,9 mln zł w I kwartale 2026 r.

Dzięki stabilnej sytuacji finansowej Grupa Mercator Medical może realizować strategię rozwoju oraz kluczowe inwestycje. Na koniec marca 2026 r. Grupa dysponowała około 204 mln zł gotówki netto oraz innych aktywów finansowych.

Prezentowane wielkości mają charakter wstępny i szacunkowy. Skonsolidowane i jednostkowe sprawozdanie finansowe za I kwartał 2026 r. są w trakcie przygotowywania, a publikacja wyników jest zaplanowana na 1 czerwca 2026 r.

Rynek najmu zwrotnego w Polsce poluje na nowe sektory. Na celowniku kilka branż

Po rynku już teraz widać, że rok 2026 będzie przełomowy dla najmu zwrotnego w Polsce. Stabilizacja makroekonomiczna oraz dotychczasowe i planowane obniżki stóp procentowych jeszcze wzmocnią go. Oprócz tego do gry wchodzą nowe sektory. Coraz większą rolę odgrywają ponadto instytucjonalni inwestorzy, tacy jak towarzystwa ubezpieczeniowe, fundusze emerytalne i infrastrukturalne, poszukujące stabilnych aktywów generujących długoterminowy dochód. Nowym, mocnym segmentem staje się również sektor prywatnej opieki zdrowotnej i edukacji.

Czas dojrzałej ekspansji

Jak wynika z raportu UCE RESEACH i INWI, po bieżących danych widać, że w tym roku rynek najmu zwrotnego w Polsce mocno wchodzi w fazę dojrzałej ekspansji. Nie jest to już narzędzie wykorzystywane wyłącznie w sytuacjach ratunkowych lub pod presją zadłużenia, ale standardowy element zarządzania bilansem i kapitałem w firmach o ugruntowanej pozycji rynkowej. Po kilku latach wysokich stóp procentowych, inflacji kosztów budowy i presji na płynność, zarządy coraz częściej dochodzą do wniosku, że kapitał zamrożony w nieruchomościach operacyjnych to jeden z najmniej efektywnych sposobów finansowania działalności. W 2026 roku ta świadomość jest już tak powszechna, że najem zwrotny pomału staje się rozwiązaniem strategicznym, a nie taktycznym.

– Wyraźnie widać, że rosną wolumeny transakcji, ale przede wszystkim zmienia się ich struktura. Coraz większy udział mają transakcje o charakterze portfelowym i korporacyjnym, obejmujące wiele lokalizacji jednocześnie, a nie tylko pojedyncze aktywa. Dla funduszy oznacza to większą skalę i dywersyfikację, a dla firm – możliwość jednorazowego uwolnienia bardzo dużych środków przy zachowaniu pełnej kontroli operacyjnej nad siecią nieruchomości – komentuje Agnieszka Radkiewicz, Business Development Manager w firmie INWI.

Ekspertka rynku nieruchomości komercyjnych wyjaśnia, że w praktyce transakcje typu sale leaseback coraz częściej stanowią alternatywę dla klasycznego finansowania bankowego lub podwyższenia kapitału. Pozwalają przedsiębiorstwom uwolnić kapitał zamrożony w nieruchomościach operacyjnych poprzez ich sprzedaż przy jednoczesnym zawarciu długoterminowej umowy najmu. Dzięki temu spółka zachowuje pełną ciągłość prowadzenia działalności w dotychczasowej lokalizacji, jednocześnie pozyskując środki, które mogą zostać przeznaczone na spłatę zobowiązań, poprawę struktury bilansu i płynności finansowej, a także finansowanie dalszego rozwoju – w tym akwizycji lub inwestycji organicznych.

– Ten rok, jak już widać z obserwacji rynku, przynosi również dalsze skracanie czasu realizacji takich transakcji i większą standaryzację dokumentacji. Najem zwrotny wchodzi do głównego nurtu bankowości inwestycyjnej i doradztwa transakcyjnego. To oznacza, że firmy są w stanie planować go z wyprzedzeniem jako element strategii finansowej, a nie tylko reagować na nagłą potrzebę kapitału. To z kolei przełoży się na większą liczbę transakcji typu forward funding, czyli sprzedaży i wynajmu zwrotnego obiektów jeszcze w trakcie budowy lub rozbudowy – przewiduje Agnieszka Radkiewicz.

W takim modelu inwestor finansuje realizację inwestycji oraz nadzoruje proces jej przygotowania i realizacji, natomiast firma operacyjna – która docelowo staje się najemcą nieruchomości – wspiera projekt w zakresie wymogów technologicznych i funkcjonalnych, niezbędnych do prowadzonej działalności. Istotą tego rozwiązania jest ograniczenie zaangażowania kapitału własnego po stronie najemcy przy jednoczesnym zachowaniu możliwości dalszego rozwoju działalności operacyjnej. W warunkach wysokich kosztów finansowania tego typu struktury stają się coraz istotniejszym elementem rynku nieruchomości operacyjnych.

Sprzyjające warunki

– Stabilizacja makroekonomiczna i oczekiwane dalsze obniżki stóp procentowych w 2026 roku jeszcze bardziej wzmocnią rynek najmu zwrotnego. Wzrośnie apetyt inwestorów instytucjonalnych na długoterminowe, bezpieczne przepływy pieniężne. Fundusze, które w środowisku wysokich stóp mogły osiągać atrakcyjne stopy zwrotu na instrumentach finansowych, w 2026 roku znów będą szukać stabilnych, realnych aktywów z indeksem inflacyjnym i długim okresem najmu – przekonuje ekspertka.

Do tego autorzy raportu dodają, że w środowisku stabilizacji i niższego kosztu pieniądza najem zwrotny nieruchomości stanie się przede wszystkim narzędziem maksymalizacji wartości przedsiębiorstwa. Firmy będą porównywać nie koszt czynszu z kosztem kredytu, ale stopę zwrotu z kapitału uwolnionego z nieruchomości z tym, co są w stanie wygenerować w swojej podstawowej działalności.

– Widać też, że 2026 rok może być również momentem, w którym najem zwrotny zyska największą atrakcyjność dla firm w dobrej kondycji finansowej, bo po raz pierwszy od lat będą one mogły jednocześnie sprzedać nieruchomości po wysokich wycenach i zabezpieczyć sobie długoterminowe finansowanie operacyjne na bardzo konkurencyjnych warunkach. To połączenie wysokich cen aktywów i taniego kapitału inwestycyjnego tworzy idealne środowisko dla dalszego, dynamicznego rozwoju tego rynku – zauważa Agnieszka Radkiewicz.

Struktura inwestorów

Jednym z najważniejszych czynników, które w 2026 roku wynoszą rynek sale leaseback na zupełnie nowy poziom dojrzałości, są zmiana struktury inwestorów – od oportunistów do długoterminowych instytucji. Rynek staje się zbyt duży, płynny i konkurencyjny, aby pozostać tylko domeną inwestorów polujących na okazje. Widać też, że wchodzi w fazę, w której dominować będą inwestorzy długoterminowi, instytucjonalni i wyspecjalizowani, a nie – jak bywało w przeszłości – kapitał oportunistyczny czy fundusze szukające krótkoterminowej spekulacji na nieruchomościach.

– Po rynku widać również, że coraz większą rolę odgrywają fundusze typu core i core+, towarzystwa ubezpieczeniowe, fundusze emerytalne oraz duże fundusze infrastrukturalne. Dla nich najem zwrotny jest idealnym produktem. Oferuje długoterminowe, przewidywalne przepływy pieniężne, indeksację czynszów do inflacji oraz ekspozycję na realne aktywa, które w długim terminie zachowują wartość. W 2026 roku te podmioty będą nie tylko kupować pojedyncze obiekty, ale coraz częściej całe portfele nieruchomości operacyjnych należących do sieci handlowych, operatorów logistycznych, firm produkcyjnych czy sieci medycznych – stwierdza Agnieszka Radkiewicz.

Jednocześnie bardzo wyraźnie rośnie udział wyspecjalizowanych platform inwestycyjnych, skoncentrowanych wyłącznie na sale leaseback. To są podmioty, które nie postrzegają tych transakcji jako jednego z wielu produktów, lecz jako swój podstawowy model biznesowy. Dzięki temu są w stanie szybciej podejmować decyzje, lepiej rozumieć ryzyko najemcy i bardziej elastycznie strukturyzować umowy, co w 2026 roku staje się kluczowym czynnikiem konkurencyjnym.

Nowi liderzy

– Widać też, że 2026 rok będzie czasem nowych liderów. Obok tych tradycyjnych, takich jak przemysł, logistyka czy duży retail, bardzo silnie wchodzą do gry sektory usług dla biznesu i „asset heavy” z obszaru nowej gospodarki, czyli centra danych, infrastruktura IT, farmacja oraz zaawansowana produkcja technologiczna. Firmy z tych branż inwestują ogromne środki w wyspecjalizowaną infrastrukturę, która szybko się amortyzuje technologicznie, ale ma bardzo wysoką wartość nieruchomościową. Najem zwrotny pozwala im odzyskać kapitał z nieruchomości i reinwestować go w kolejny rozwój technologii, co w 2026 roku jest jednym z kluczowych czynników konkurencyjności – zwraca uwagę ekspertka z INWI.

Nowym, bardzo mocnym segmentem staje się również sektor prywatnej opieki zdrowotnej i edukacji. Prywatne sieci klinik, laboratoriów, szpitali czy szkół międzynarodowych w Polsce rozwijają się w tempie, którego nie są w stanie finansować wyłącznie z bieżących przepływów lub kredytu bankowego. Jednocześnie dysponują one nieruchomościami o bardzo stabilnym profilu najemcy i długoterminowym zapotrzebowaniu na lokalizację. Dla inwestorów to idealne aktywa typu core+, a dla operatorów – sposób na sfinansowanie kolejnych przejęć i ekspansji bez rozwadniania udziałów.

– Wraz z dojrzewaniem rynku coraz większe znaczenie mają nie tylko same transakcje, ale także jakość i struktura umów. W 2026 roku to właśnie elastyczność zapisów, odpowiednie podziały ryzyk między inwestorem a operatorem oraz możliwość dopasowania parametrów najmu do specyfiki biznesu najemcy stają się kluczowym czynnikiem konkurencyjnym. Firmy będą też oczekiwać rozwiązań „szytych na miarę”, które pozwolą im zachować kontrolę operacyjną nad strategiczną infrastrukturą, a jednocześnie uwolnić kapitał na rozwój. Dlatego przewagę zyskują ci inwestorzy i partnerzy finansowi, którzy będą potrafili łączyć kapitał z głębokim zrozumieniem modelu biznesowego najemcy – podsumowuje Agnieszka Radkiewicz.

UOKiK stawia zarzuty H&M i Peek & Cloppenburg. Chodzi o informowanie o obniżkach cen

Prezes UOKiK postawił zarzuty spółkom H&M Hennes & Mauritz oraz Peek & Cloppenburg w związku ze sposobem prezentowania promocji w sklepach internetowych. Zastrzeżenia Urzędu dotyczą przede wszystkim braku informacji o najniższej cenie z 30 dni przed obniżką albo podawania jej w sposób nieprawidłowy lub niejasny dla konsumentów. W przypadku Peek & Cloppenburg zakwestionowano również możliwość prezentowania fałszywych promocji.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami, jeśli przedsiębiorca informuje o obniżce ceny, powinien podać również najniższą cenę danego produktu z okresu 30 dni poprzedzających wprowadzenie promocji. Informacja ta ma pozwolić konsumentowi ocenić, czy deklarowana obniżka jest rzeczywista i jak duża jest w praktyce.

– Nieustannie monitorujemy sposób, w jaki sklepy prezentują promocje. Przypominam, że również kupujący online muszą być poinformowani o najniższej cenie, jaka obowiązywała w okresie 30 dni przed wprowadzeniem danej obniżki. Taka informacja powinna znajdować się w każdym miejscu, w którym jest to komunikowane. Uważnie przyglądamy się także fałszywym obniżkom. Dochodzi do nich, gdy rzekomo promocyjna cena jest równa lub nawet wyższa od najniższej ceny w okresie 30 dni przed obniżką – mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Zastrzeżenia wobec H&M

UOKiK przeanalizował akcje promocyjne organizowane w sklepie internetowym H&M. W przypadku części produktów ceny były prezentowane osobno dla tzw. klubowiczów oraz dla pozostałych użytkowników. Jak wskazuje Urząd, z oferty mógł jednak skorzystać każdy klient, ponieważ dołączenie do klubu wymagało jedynie rejestracji przez podanie adresu e-mail.

Według UOKiK także promocje dostępne w ramach programów lojalnościowych muszą spełniać wymogi dotyczące informowania o najniższej cenie z 30 dni przed obniżką, jeżeli dotyczą konkretnych produktów lub ich grup. Urząd zarzuca H&M, że sklep internetowy nie we wszystkich przypadkach mógł prawidłowo podawać taką informację. W efekcie konsument mógł nie mieć jasnego punktu odniesienia do oceny realnej atrakcyjności promocji.

Zarzuty wobec Peek & Cloppenburg

W przypadku Peek & Cloppenburg UOKiK badał sposób prezentowania obniżek zarówno w reklamach internetowych, jak i w sklepie online. Zastrzeżenia dotyczą m.in. tego, że przedsiębiorca mógł nie zawsze informować o najniższej cenie towaru z 30 dni przed obniżką albo robić to w sposób niewystarczająco zrozumiały.

Na kartach produktów pojawiało się określenie „30-dniowa najlepsza cena: xx zł”. Zdaniem Urzędu konsument mógł nie wiedzieć, czym dokładnie jest ta cena i do czego się odnosi. UOKiK przypomina, że informacja o cenie powinna być jednoznaczna, zrozumiała i umożliwiać realne porównanie.

Dodatkowo Prezes UOKiK zarzuca Peek & Cloppenburg organizowanie fałszywych promocji. Chodzi o sytuacje, w których cena prezentowana jako obniżona była równa lub wyższa od najniższej ceny obowiązującej w okresie 30 dni przed wprowadzeniem promocji. Jako przykład Urząd wskazał spódnicę oferowaną z rabatem 43 proc., przy cenie po obniżce 199,99 zł, wcześniejszej cenie „oryginalnej” 349,99 zł i „30-dniowej najlepszej cenie” również 199,99 zł.

Fałszywa promocja według prawa

UOKiK przypomina, że cena promocyjna nie może być taka sama ani wyższa od najniższej ceny z 30 dni przed obniżką, jeśli przedsiębiorca przedstawia ofertę jako rabat. Takie stanowisko potwierdził Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie ALDI SÜD z września 2024 r.

TSUE wskazał, że obniżki cen powinny być obliczane w odniesieniu do wcześniejszej ceny, rozumianej jako najniższa cena stosowana przez co najmniej 30 dni przed promocją. Oznacza to, że deklarowany rabat musi odnosić się właśnie do tej wartości, a nie do dowolnie wybranej ceny wcześniejszej, katalogowej czy „oryginalnej”.

Możliwe kary dla przedsiębiorców

Za niewłaściwe informowanie o obniżkach cen przedsiębiorcom grożą kary finansowe do 10 proc. obrotu. Postępowania wobec H&M i Peek & Cloppenburg są kolejnymi działaniami UOKiK dotyczącymi stosowania przepisów o informowaniu o cenach towarów i usług.

Urząd przypomina, że podobne zarzuty zostały niedawno postawione również innym podmiotom, w tym sklepom stacjonarnym Żabka Nano, Peek & Cloppenburg oraz Black Red White.

Mex Polska z 29,5 mln zł przychodów w I kwartale 2026 roku

Grupa Mex Polska S.A. osiągnęła w I kwartale 2026 roku przychody ze sprzedaży zgodne z opublikowanymi szacunkami, kontynuując wzrost skali działalności. Na koniec marca skonsolidowane przychody wyniosły 29,5 mln zł wobec 25,9 mln zł w analogicznym okresie roku ubiegłego, co oznacza wzrost o 3,6 mln zł (+14 proc. r/r). Skonsolidowany zysk brutto na sprzedaży w raportowanym okresie wyniósł 2,7 mln zł wobec 1,9 mln zł rok wcześniej, co przekłada się na wzrost o 40,9 proc. r/r. Osiągnięte rezultaty potwierdzają utrzymanie pozytywnego momentum operacyjnego wypracowanego w drugiej połowie 2025 roku oraz skuteczność realizowanej strategii rozwoju, obejmującej dalszą ekspansję sieci, rozwój konceptów gastronomicznych oraz poprawę efektywności operacyjnej Grupy.

Efekty pierwszego kwartału 2026 roku odzwierciedlają stabilny rozwój Grupy Mex Polska oraz skuteczną realizację strategii wzrostu. W raportowanym okresie utrzymaliśmy solidną dynamikę przychodów oraz bezpieczną pozycję gotówkową, co wspiera dalszą ekspansję i rozwój skali naszych sieci. Brak dodatniego wyniku netto w tym okresie ma charakter przejściowy i wynika przede wszystkim z czynników sezonowych oraz intensywnej fazy ekspansji. Tegoroczna, wyjątkowo mroźna i przedłużająca się zima ograniczyła aktywność konsumencką w pierwszych tygodniach roku. Jednocześnie należy podkreślić, że w pierwszych miesiącach bieżącego roku otworzyliśmy cztery nowe lokale, w tym jeden w formacie dark kitchen, realizując już ponad połowę ekspansji na 2026 rok, co przełożyło się na przejściowe obciążenie kosztowe związane z ich uruchomieniem i rozruchem. Wszystkie nowe lokalizacje szybko osiągają zakładane parametry operacyjne, co potwierdza skalowalność modelu biznesowego i jego potencjał do poprawy wyników w kolejnych kwartałach.  – powiedział Dariusz Kowalik, Dyrektor Finansowy i Członek Zarządu Mex Polska S.A.

Na przychody Grupy w pierwszym kwartale pozytywnie wpłynęła dalsza poprawa efektywności operacyjnej oraz utrzymująca się dobra koniunktura w kluczowych segmentach działalności. Wzrost sprzedaży był wspierany zarówno przez rozwój sieci lokali, jak i poprawę wyników istniejących konceptów gastronomicznych. Grupa kontynuowała jednocześnie działania związane z optymalizacją kosztów oraz rozwojem oferty produktowej. Mex Polska konsekwentnie zwiększa udział kanału dark kitchen oraz oferty delivery w strukturze sprzedaży, co wspiera poprawę miksu przychodowego i zwiększa odporność biznesu na zmienność otoczenia rynkowego. Zarząd podkreśla, że obserwowany wzrost ma charakter strukturalny i wynika z konsekwentnie realizowanej strategii obejmującej rozwój sieci, dywersyfikację portfolio konceptów gastronomicznych oraz systemową poprawę efektywności całej Grupy.

W całym 2025 roku Grupa wypracowała ponad 127 mln zł przychodów, co oznacza wzrost o 19 proc. r/r. Szczególnie silna była druga połowa roku, której kulminacją był rekordowy IV kwartał – przychody wzrosły wówczas o 24 proc. r/r, EBITDA zwiększyła się o 47 proc. r/r, a zysk operacyjny EBIT wzrósł do 1,6 mln zł wobec 0,3 mln zł rok wcześniej. Na koniec 2025 r. Grupa osiągnęła również dodatni wynik netto, potwierdzając trwałą poprawę efektywności operacyjnej oraz powrót do rentowności na poziomie całego roku. W ślad za poprawą wyników finansowych Zarząd Spółki podjął w ostatnim czasie decyzję o rekomendowaniu wypłaty 50 proc. skonsolidowanego zysku netto za 2025 rok w formie dywidendy. Łączna kwota przeznaczona na dywidendę wynosi 460 tys. zł, co odpowiada 0,06 zł na jedną akcję. Rekomendacja ta oznacza poziom istotnie wyższy od założeń obowiązującej polityki dywidendowej, zakładającej wypłatę 30 proc. zysku netto.

Grupa Kapitałowa Mex Polska SA zarządza obecnie ponad 60 dochodowymi lokalami gastronomicznymi działającymi pod rozpoznawalnymi markami, takimi jak The Mexican, Prosty Temat, Pijalnia Wódki i Piwa, Chicas & Gorillas, Spoko Taco, Pankejk, Barrio Latino czy Pizzanova, co stanowi solidną bazę dla dalszego rozwoju skali działalności i wzrostu wartości dla akcjonariuszy.

Proacta S.A. powołuje Radę Medyczną wspierającą rozwój ekosystemu certyfikowanych wyrobów medycznych

Proacta S.A., notowana na rynku NewConnect firma bioinformatyczna rozwijająca rozwiązania dla sektora ochrony zdrowia, powołuje Radę Medyczną. Stałe gremium doradcze skupiające uznanych klinicystów specjalizujących się w diabetologii, endokrynologii i chorobach wewnętrznych będzie wspierać rozwój projektów z obszaru medtech, klinicznego AI/ML oraz narzędzi wykorzystywanych w procesach diagnostyczno-terapeutycznych. Inicjatywa potwierdza kliniczną wiarygodność rozwiązań Proacty i wpisuje się w etap rozwoju spółki, w którym coraz większego znaczenia nabierają walidacja kliniczna, komercjalizacja produktów własnych oraz odpowiedzialne wdrażanie technologii opartych na danych.

W skład Rady Medycznej Proacta S.A. wchodzą eksperci łączący praktykę kliniczną, doświadczenie naukowe i kompetencje w obszarze walidacji rozwiązań medycznych. Przewodniczącym Rady został dr n. med. i n. o zdr. Michał Lis, specjalista chorób wewnętrznych, diabetolog i endokrynolog, Ordynator oraz Kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych, Endokrynologii, Diabetologii i Chorób Metabolicznych w Szpitalu Czerniakowskim. Radę tworzą również dr n. med. Olga Turowska, diabetolog i specjalistka chorób wewnętrznych, Kierownik Warszawskiego Specjalistycznego Centrum Leczenia Chorób Cywilizacyjnych, zaangażowana w rozwój nowoczesnych technologii monitorowania glikemii, lek. Kamil Wrzosek, diabetolog i specjalista chorób wewnętrznych, Zastępca Ordynatora Oddziału Chorób Wewnętrznych, Endokrynologii, Diabetologii i Chorób Wenętrznych w Szpitalu Czerniakowskim, posiadający doświadczenie w badaniach klinicznych, oraz lek. Paweł Zugaj, lekarz i konsultant ds. medycznych Proacta S.A., odpowiedzialny m.in. za weryfikację merytoryczną algorytmów diagnostycznych i ocenę przydatności klinicznej danych w projektach B+R spółki.

Maciej Grzywacki, wiceprezes Proacta S.A.
Maciej Grzywacki, wiceprezes Proacta S.A.

– Rozwijamy projekty, które znajdują się na styku technologii, medycyny i nauki. Naszą przewagą jest umiejętność łączenia kompetencji bioinformatycznych, klinicznego AI/ML i tworzenia wyspecjalizowanego oprogramowania dla sektora ochrony zdrowia. Taki profil działalności wymaga stałej współpracy z przedstawicielami środowiska klinicznego i naukowego, szczególnie na etapie walidacji założeń produktowych, oceny potencjału wdrożeniowego oraz definiowania kolejnych kierunków rozwoju. Powołanie Rady Medycznej pozwala nam jeszcze lepiej konfrontować nasze rozwiązania z wiedzą ekspertów oraz realnymi potrzebami lekarzy, placówek medycznych i pacjentów – mówi Maciej Grzywacki, wiceprezes Proacta S.A.

Rada Medyczna Proacta S.A. pełni funkcję stałego organu doradczo-walidacyjnego, którego prace są bezpośrednio powiązane z rozwojem ekosystemu certyfikowanych wyrobów medycznych spółki. Jej zadaniem jest cykliczna walidacja i ocena kliniczna rozwiązań Proacta, w tym systematyczna weryfikacja algorytmów, wyników oraz interpretacji generowanych przez ekosystem Smart Lab. Rada zapewnia również bieżący feedback kliniczny, uczestniczy w projektowaniu kolejnych etapów roadmapy produktowej zgodnie ze strategią Digital Trust 2026–2028 oraz wzmacnia podejście Evidence-Based Medicine, na którym spółka opiera rozwój swoich technologii medycznych. Stała współpraca z ekspertami z obszaru diabetologii, endokrynologii i chorób metabolicznych ma wspierać zarówno rozwój funkcjonalny produktów, jak i ich wiarygodność kliniczną.

– Nasze produkty przechodzą z fazy rozwoju do praktycznych wdrożeń i walidacji rynkowej. Już dziś znajdują realne zastosowanie w środowisku medycznym, czego przykładem jest pierwsze komercyjne wdrożenie Digital Breast Cancer Unit, platformy wspierającej diagnostykę i leczenie raka piersi poprzez integrację danych medycznych, wytycznych klinicznych i modeli predykcyjnych. Równolegle rozwijamy platformę Dbam o siebie Smart Lab, certyfikowany wyrób medyczny analizujący dane laboratoryjne i telemedyczne oraz generujący spersonalizowane raporty zdrowotne wspierające profilaktykę i medycynę predykcyjną. W tym procesie szczególnie ważne jest, aby innowacje technologiczne były rozwijane odpowiedzialnie, zgodnie z oczekiwaniami rynku medycznego i w modelu możliwym do skalowania. Współpraca z ekspertami będzie dla nas dodatkowym wsparciem przy ocenie potencjału projektów, priorytetyzacji działań oraz budowie rozwiązań odpowiadających na konkretne wyzwania systemu ochrony zdrowia dodaje Paweł Ciesielka, prezes zarządu spółki.

Działalność Rady Medycznej ma wspierać budowę długoterminowej przewagi Proacta poprzez stały dostęp do wiedzy praktykujących lekarzy specjalistów oraz bieżącą ocenę rozwijanych rozwiązań. Walidacja algorytmów i wyrobów medycznych przez ekspertów klinicznych zwiększa wiarygodność technologii spółki i odróżnia ją od klasycznych rozwiązań IT oraz ogólnych narzędzi AI. Współpraca z uznanymi klinicystami tworzy również istotną barierę wejścia dla konkurencji, ponieważ łączy trudne do skopiowania zaplecze eksperckie z uporządkowanym procesem oceny jakości. Regularna ocena kliniczna i bieżące konsultacje lekarzy mogą przyspieszać rozwój produktów, wspierać procesy certyfikacyjne oraz zwiększać potencjał komercyjny rozwiązań Proacta.

Wyższe przychody, większa skala i nowe projekty. Matexi Polska podsumowuje 2025 rok

Grupa Matexi Polska podsumowała wyniki finansowe osiągnięte w 2025 roku. Deweloper odnotował znaczący wzrost skali działalności, poprawiając skonsolidowane przychody ze sprzedaży mieszkań o ponad połowę względem poprzedniego roku, do blisko 0,5 mld zł. Miniony rok był jednocześnie okresem intensywnej kumulacji przekazań gotowych mieszkań klientom. W 2026 roku grupa planuje przekazać około 300 lokali oraz kontynuować rozwój oferty mieszkaniowej w Warszawie i Krakowie. 

Skonsolidowane przychody ze sprzedaży mieszkań w minionym roku wyniosły 468,8 mln zł wobec 303,6 mln zł rok wcześniej, co oznacza wzrost o 54,4% r./r. Grupa Matexi Polska osiągnęła jednocześnie 79,9 mln zł zysku netto (bez uwzględnienia wpływu reorganizacji*) w porównaniu do 37 mln zł wypracowanych w 2024 roku.

Miniony rok był okresem bardzo intensywnych przekazań gotowych lokali. W ramach wszystkich projektów oddano klientom łącznie 439 mieszkań, czyli o około 55% więcej niż rok wcześniej, kiedy przekazano 282 lokale.

– Osiągnięte wyniki potwierdzają skuteczność realizowanej strategii rozwoju oraz bardzo dobre przygotowanie organizacji do prowadzenia inwestycji w wymagającym otoczeniu rynkowym. Miniony rok był dla nas okresem kumulacji przekazań gotowych mieszkań, co bezpośrednio przełożyło się na istotny wzrost przychodów i poprawę rentowności. Kluczowe znaczenie miała terminowa realizacja wszystkich projektów zgodnie z przyjętymi harmonogramami oraz utrzymanie wysokiej dyscypliny finansowej. Dzięki temu weszliśmy w 2026 rok z bardzo dobrą kondycją finansową, stabilnym bankiem ziemi i przygotowanym portfelem nowych inwestycji, które będą wspierać dalszy dynamiczny rozwój grupy – podkreśliła Zofia Szymońska, Dyrektorka Finansowa, Członkini Zarządu, Matexi Polska.

W pierwszym kwartale 2026 roku Grupa Matexi Polska przekazała klientom 27 gotowych mieszkań. W całym bieżącym roku deweloper planuje przekazać około 300 lokali.

Grupa konsekwentnie rozwija także swoją ofertę mieszkaniową, koncentrując się przede wszystkim na lokalizacjach, w których posiada już ugruntowaną pozycję rynkową. W pierwszym kwartale br. wprowadziła do sprzedaży projekt Verdea Żoliborz, zlokalizowany przy ul. Przasnyskiej 6A w Warszawie. W siedmiokondygnacyjnym budynku zaplanowano 67 mieszkań, podziemny garaż z komórkami lokatorskimi i boksami rowerowymi oraz 7 lokali usługowych na parterze. Z kolei w połowie maja br. klientom zaprezentowana została unikalna inwestycja Apartamenty Józefińska 16 zlokalizowana w sercu krakowskiego Starego Podgórza. W butikowej rezydencji zaplanowano 45 mieszkań oraz 9 lokali usługowych na parterze. W tym roku deweloper planuje uruchomienie kolejnej inwestycji w Warszawie.

Grupa Matexi Polska dysponuje obecnie bankiem ziemi umożliwiającym realizację ponad 3000 mieszkań, co plasuje ją w gronie czołowych deweloperów działających na polskim rynku.

*W dniu 02.01.2025 r. miała miejsce reorganizacja Grupy Matexi Polska, w ramach której udziały Matexi Polska Sp. z o.o. wyrażone w wartości rynkowej zostały wniesione do Matexi Polska Holding & Finance S.A. – na pokrycie nowopowstałych udziałów. Na wartość rynkową tych udziałów składała się wartość skonsolidowanych aktywów netto powiększona o aktualizację wartości projektów Grupy do ich wartości rynkowej.

W związku z wydaniami w 2025 r. części mieszkań w projektach uwzględnionych w aktualizacji, skonsolidowany wynik netto Grupy za 2025 r. został pomniejszony o wartość ich przeszacowania (ok. 103,4 mln zł w 2025 roku). W efekcie wynik skonsolidowany netto według Skonsolidowanego Sprawozdania Finansowego za 2025 rok wyniósł ok. -23,5 mln zł (strata).

Bio Planet z 4,7 mln zł EBITDA i 2,53 mln zł zysku netto w I kwartale

0

Spółka Bio Planet opublikowała wyniki finansowe za I kwartał 2026 r., notując wzrost przychodów oraz poprawę wyników operacyjnych. Firma osiągnęła przychody na poziomie 91,1 mln zł, co oznacza wzrost o 13 % rok do roku, przy jednocześnie niższej dynamice wzrostu kosztów operacyjnych, które zwiększyły się o 11%. EBITDA wyniosła 4,7 mln zł (+17% r/r), a zysk netto 2,53 mln zł (6 % r/r), co potwierdza poprawę efektywności operacyjnej.

Pierwszy kwartał 2026 roku pokazuje, że Bio Planet skutecznie kontynuuje rozwój przy jednoczesnej poprawie rentowności. Utrzymujemy wysoką dynamikę sprzedaży, a jednocześnie kontrolujemy koszty, co przekłada się na lepsze wyniki operacyjne” – podkreśla Sylwester Strużyna, Prezes Zarządu Bio Planet S.A.

Spółka utrzymała stabilną marżę brutto na poziomie około 32 %, co wynika z konsekwentnego zarządzania ofertą produktową oraz polityką cenową. W analizowanym okresie Bio Planet kontynuował rozwój działalności operacyjnej, zwiększając sprzedaż produktów chłodniczych o 15 % oraz wprowadzając około 350 nowych produktów do oferty. Spółka jednocześnie realizuje strategię optymalizacji portfolio wycofując wolniej rotujące produkty i w konsekwencji utrzymując liczbę indeksów sprzedażowych na poziomie około 7 000.

Istotnym wydarzeniem w pierwszym kwartale była IX edycja Targów Bio Planet, która przyciągnęła rekordową liczbę uczestników i przełożyła się na bardzo wysoką sprzedaż w marcu.

– „Organizowane przez nas targi pozostają jedną z najważniejszych wydarzeń branży żywności ekologicznej w Polsce. Rekordowa frekwencja i sprzedaż pokazują, że skutecznie budujemy relacje z klientami oraz wzmacniamy naszą pozycję rynkową. Coroczne targi są nie tylko przestrzenią do prezentacji oferty, ale także ważnym miejscem wymiany doświadczeń i obserwowania kierunków rozwoju całego rynku ekologicznego. Wysoka frekwencja pokazuje rosnące zainteresowanie zarówno nowymi produktami, jaki i znanymi markami Bio Planet” – wskazuje Prezes Zarządu.

Równolegle spółka realizuje działania zwiększające efektywność operacyjną i technologiczne uniezależnienie się od dostawców zewnętrznych. W pierwszym kwartale 2026 r. Bio Planet podpisał umowy na zakup kluczowego oprogramowania obejmującego m.in. platformy B2B, system WMS oraz rozwiązania EDI, a także rozwinął infrastrukturę IT we współpracy z operatorem centrów danych Atman.

– „Inwestujemy w rozwój własnych systemów informatycznych, które są fundamentem dalszej skalowalności biznesu. Rozwój narzędzi wspierających analizy, logistykę, sprzedaż oraz zarządzanie procesami magazynowymi pozwala nam zwiększać efektywność operacyjną i lepiej odpowiadać na rosnącą skalę działalności. W dłuższym terminie pozwoli nam to również obniżać koszty operacyjne i zwiększać rentowność” – dodaje Sylwester Strużyna.

Nakłady inwestycyjne w I kwartale 2026 r. wyniosły 355 tys. zł, jednak kluczowym projektem pozostaje budowa nowoczesnych zakładów konfekcjonowania w Lesznie k. Warszawy, które pozwolą obniżyć jednostkowe koszty paczkowania oraz poprawią rentowność Spółki. Łączny koszt inwestycji wyniesie 33,3 mln zł, a rozpoczęcie prac planowane jest na sierpień 2026 r. Zakończenie projektu przewidziano na III kwartał 2027 r. Inwestycja ma zostać sfinansowana częściowo kredytem inwestycyjnym oraz środkami własnymi i kapitałem z planowanej emisji akcji serii E.

Bio Planet konsekwentnie wzmacnia również swoją pozycję finansową. W marcu 2026 r. spółka zawarła umowę kredytu w rachunku bieżącym z mBank S.A. na 10 mln zł, a od czerwca 2026 r. planuje utrzymywać łączne finansowanie obrotowe na poziomie 20 mln zł.

– „Zapewnienie odpowiedniego finansowania pozwala nam bezpiecznie rozwijać skalę działalności i realizować inwestycje. Rozbudowa mocy produkcyjnych to kluczowy element naszej strategii dalszego wzrostu. Chcemy zbudować taką infrastrukturę, która pozwoli Bio Planet obsługiwać większą skalę biznesu przy jednoczesnym utrzymaniu wysokiej jakości i efektywności operacyjna” – podkreśla Prezes Zarządu.

Zwyczajne Walne Zgromadzenie zdecydowało o przeznaczeniu 30 % zysku netto na dywidendę, a pozostałych 70 % na kapitał zapasowy, co odzwierciedla zrównoważone podejście Spółki do dzielenia się zyskiem oraz finansowania dalszego rozwoju. Spółka przygotowuje jednocześnie emisję do 130 tys. akcji serii E po cenie 32 zł za akcję, której celem jest pozyskanie środków na realizację strategicznych inwestycji.

Bio Planet wskazuje, że na wyniki w kolejnych kwartałach istotny wpływ będą miały czynniki makroekonomiczne, w tym poziom kursu EUR, inflacja oraz sytuacja geopolityczna. Jednocześnie spółka podkreśla utrzymujący się długoterminowy trend wzrostu rynku żywności ekologicznej.

– „Widzimy stabilny wzrost zainteresowania żywnością ekologiczną zarówno w Polsce, jak i na rynkach zagranicznych. Konsumenci przykładają coraz większą wagę do jakości produktów, ich pochodzenia i składu, co długoterminowo wspiera rozwój całego segmentu ekologicznego. Dzięki inwestycjom w infrastrukturę i rozwój oferty chcemy umacniać naszą pozycję lidera i zwiększać skalę działalności w kolejnych latach” – podsumowuje Sylwester Strużyna.

144 mld USD wraca na rynek nieruchomości komercyjnych. Prywatny kapitał utrzymuje dominację już czwarty rok z rzędu

Knight Frank opublikował 20. edycję raportu „The Wealth Report”. Według tegorocznego opracowania 2026 r. może przynieść wyraźne ożywienie na globalnym rynku nieruchomości komercyjnych, wspierane powrotem kapitału instytucjonalnego szacowanego na 144 mld USD.

Zmiana ta następuje w momencie, gdy prywatny kapitał nadal wyraźnie dominuje. Inwestorzy prywatni, w tym osoby ultra-zamożne oraz family offices, już czwarty rok z rzędu pozostają największymi nabywcami nieruchomości komercyjnych na świecie. W 2025 roku ulokowali oni 464 mld USD, wobec 347 mld USD zainwestowanych przez kapitał instytucjonalny.

Dane Knight Frank pokazują, że decyzje inwestycyjne coraz częściej opierają się na fundamentach rynku, a nie na bieżących nagłówkach czy krótkoterminowych nastrojach. Pomimo obecnych napięć geopolitycznych i niepewności regulacyjnej jedynie 15% respondentów badania, reprezentujących aktywa o wartości 1,4 bln USD,  wskazuje politykę krajową jako kluczowy czynnik wpływający na inwestycje. Zaledwie 5% wymienia regulacje i podatki.

Przewaga prywatnego kapitału staje się coraz bardziej widoczna

Szybkość działania, elastyczne struktury finansowania oraz większa tolerancja na ryzyko pozwalają inwestorom prywatnym zawierać transakcje wcześniej w cyklu rynkowym i utrzymywać aktywa mimo zmienności rynku. Tym samym przewaga nad bardziej ograniczonymi i mniej elastycznymi inwestorami instytucjonalnymi stale rośnie.

Odbudowa rynku biurowego napędzana przez popyt najemców

Rynek biurowy dostosowuje się do nowej rzeczywistości pracy. Badanie Knight Frank (Y)OUR SPACE, obejmujące niemal 300 najemców i ponad 60 mln mkw. powierzchni na świecie, pokazuje stabilizację modelu pracy hybrydowej, przy jednoczesnym wzroście znaczenia pracy stacjonarnej, szczególnie wśród firm z sektora finansowego i usług profesjonalnych.

Aktywność najemców potwierdza ten trend na większości głównych rynków. Globalne miasta odnotowują najwyższe od czasu pandemii poziomy wynajmu powierzchni biurowej, ponieważ firmy zwiększają zajmowane powierzchnie, konkurują o najlepsze lokalizacje przy ograniczonej podaży oraz optymalizują swoje portfele nieruchomości. W kluczowych lokalizacjach ponownie obserwowany jest wzrost czynszów, a wraz z nim rośnie zainteresowanie inwestorów segmentem biurowym. Narracja o trwałym kryzysie rynku biurowego coraz bardziej rozmija się z danymi.

Ożywienie rynku handlowego uwidacznia niedoszacowane sektory

Segment nieruchomości handlowych odzyskuje atrakcyjność inwestycyjną dzięki ograniczonej podaży nowych projektów. W Australii sektor ten osiągnął całkowitą stopę zwrotu na poziomie 9,2% w 2025 roku (najlepszy wynik od 2017 roku), wspierany przez lata ograniczonej aktywności deweloperskiej oraz rosnące obroty najemców.

Zmiana wycen ma jednak charakter szerszy niż pojedynczy rynek. Tam, gdzie podaż nowych inwestycji była ograniczona, poprawia się stabilność dochodów z najmu, a sentyment inwestorów wyraźnie się poprawia. Coraz większe możliwości pojawiają się w sektorach, z których kapitał wycofał się zbyt szybko mimo utrzymania solidnych fundamentów.

Duże transakcje w Europie sygnalizują powrót zaufania inwestorów

Europa obserwuje powrót transakcji o dużej skali, przede wszystkim w sektorze biurowym. Prywatni inwestorzy ulokowali w europejskich biurach 18,9 mld USD w ciągu ostatniego roku, a sektor ten jest obecnie jednym z najbardziej pożądanych segmentów inwestycyjnych na świecie na 2026 rok.

Oczekuje się, że kapitał instytucjonalny podąży tym śladem, koncentrując się na najlepszych aktywach spełniających wymogi ESG w centralnych dzielnicach biznesowych (CBD), a także selektywnie na nieruchomościach drugorzędnych, których korekta wycen stworzyła atrakcyjne możliwości inwestycyjne.

Krzysztof Cipiur, Director, Capital Markets w Knight Frank dodaje:

„W Polsce obserwujemy dynamiczny wzrost aktywności zarówno krajowych, jak i zagranicznych prywatnych inwestorów na rynku nieruchomości komercyjnych. Prywatny kapitał znacznie szybciej niż inwestorzy instytucjonalni wykorzystał pojawiające się okazje inwestycyjne, wynikające z silnego wzrostu gospodarczego oraz atrakcyjnych wycen aktywów w Polsce.

Polska należy dziś do grona najszybciej bogacących się krajów świata, a tempo przyrostu liczby miliarderów jest jednym z najwyższych globalnie. Prognozujemy, że w ciągu najbliższych pięciu lat ich liczba wzrośnie aż o 123%.

Rosnąca zamożność krajowego kapitału znajduje już odzwierciedlenie na rynku nieruchomości. Udział polskich inwestorów w całkowitym wolumenie transakcji w 2025 roku był ponad pięciokrotnie wyższy niż wieloletnia średnia i osiągnął poziom 18%. Spodziewamy się dalszego wzrostu udziału prywatnego, lokalnego kapitału w kolejnych latach.”

Odbicie przepływów kapitału w regionie Azji i Pacyfiku

W regionie Azji i Pacyfiku transgraniczne inwestycje osób zamożnych osiągnęły najwyższy poziom od 2019 roku, przy czym kapitał z Chin kontynentalnych odpowiada za 46% zainteresowania zakupami. Aktywność inwestycyjna napędzana jest korektą wycen oraz zmianą podejścia inwestorów.

Młodsi inwestorzy odchodzą od pasywnych zakupów prestiżowych aktywów na rzecz bardziej aktywnych strategii zwiększania wartości nieruchomości w sektorach biurowym, handlowym i hotelowym. Jednocześnie kapitał z Singapuru coraz częściej wraca na rynek krajowy w odpowiedzi na zmienność walutową, co prowadzi zarówno do odbudowy popytu transgranicznego, jak i większej płynności na kluczowych rynkach, takich jak Singapur i Hongkong.

Indie oferują bardziej stabilny punkt wejścia dla globalnego kapitału

Rynek nieruchomości komercyjnych w Indiach został znacząco przekształcony dzięki wzrostowi udziału kapitału krajowego. Po spowolnieniu inwestycji zagranicznych po pandemii udział inwestorów krajowych wzrósł z 11% całkowitych inwestycji private equity do niemal 26% w 2025 roku.

Przy wzroście PKB przekraczającym 7%, spadającej inflacji i silnym popycie najemców rynek pozostaje odporny; zarówno wynajem powierzchni biurowych, jak i logistycznych osiąga rekordowe poziomy, a sektor handlowy stopniowo się odbudowuje. Dzięki silniejszej pozycji kapitału krajowego Indie oferują dziś bardziej stabilne i mniej ryzykowne możliwości dla inwestorów globalnych powracających na rynek.

Fundamenty rynku ważniejsze niż krótkoterminowe nastroje

Raport wskazuje, że rok 2026 będzie sprzyjał inwestorom skupionym na wycenach, dochodowości aktywów i ograniczonej podaży, a nie na krótkoterminowej zmienności czy bieżących nastrojach rynkowych. Rynki takie jak Wielka Brytania nadal przyciągają silne zainteresowanie inwestorów mimo negatywnego sentymentu, co pokazuje rosnącą rozbieżność między percepcją rynku a rzeczywistą alokacją kapitału.

Nick Braybrook, Global Head of Capital Markets w Knight Frank, komentuje:

„Globalny rynek nieruchomości komercyjnych wyraźnie wszedł w nową fazę cyklu, w której korekty wycen, fundamenty podaży i popytu, stabilizujące się stopy procentowe oraz większa przewidywalność dochodów ponownie przyciągają kapitał na rynek. Ostatnie wydarzenia globalne niewątpliwie zwiększyły poziom niepewności, jednak kierunek rynku nadal wynika z fundamentów i pozostaje niezmienny.

Inwestorzy instytucjonalni wracają na rynek nieruchomości, ale to prywatny kapitał nadal nadaje tempo dzięki swojej elastyczności i szybkości działania. W ciągu ostatniej dekady znacząco wzrósł również poziom zaawansowania prywatnych inwestorów. Nieruchomości komercyjne są dziś postrzegane jako kluczowy element zdywersyfikowanego portfela inwestycyjnego, oferujący stabilne dochody, potencjał wzrostu wartości oraz względne bezpieczeństwo. W warunkach nowej fazy rynku najlepiej odnajdą się ci inwestorzy, którzy będą potrafili działać szybko i zdecydowanie.”