Kurs franka nie utrzyma się długo poniżej 3,50 zł

0

Sytuacja jest wyjątkowa, a wielu frankowiczów jest bardzo zadowolonych. Jednak kurs poniżej 3,50 zł nie utrzyma się długo, zwłaszcza że jest konsekwencją wyprzedawania szwajcarskiej waluty przez najbogatszych Rosjan.

W ciągu ostatnich  dni kurs euro do franka zahaczył o 1,1970, czyli znalazł się o krok od niewidzianego do 15 stycznia 2015 r. poziomu 1,20, kiedy to bank centralny Szwajcarii przestał bronić franka i zapewnił jedno z największych załamań kursu w historii rynku walutowego. Osłabienie ma jednak dość dziwne podstawy, na co zwracają uwagę analitycy Domu Maklerskiego TMS Brokers.

Ostatnia fala sankcji nałożonych przez USA na rosyjskich oligarchów zmusza ich do wytransferowania kapitału ze Szwajcarii. Upłynnianie udziałów w szwajcarskich spółkach, presja międzynarodowych grup bankowych w obawie przed restrykcjami Białego Domu, czy zwykłe wyciąganie depozytów na ratowanie przecenianych aktywów w Rosji. W grę wchodzą setki milionów CHF, które przechodzą przez zwykle spokojny rynek.

Dodatkową presję na franka wywołuje obywatelska inicjatywa wprowadzenia Vollgeld, gdzie chodzi o zabronienie bankom komercyjnym kreacji pieniądza. Referendum w tej sprawie ma się odbyć 10 czerwca, ale już teraz podnoszone są obawy, że zwycięstwo tej inicjatywy będzie poważnym zagrożeniem dla gospodarki (ograniczy podaż kredytu, podniesie koszty usług finansowych).

Kwestie te w krótkim terminie będą ciążyć na franku i pierwszy raz od ponad trzech lat możemy wrócić powyżej 1,20 za euro. Jednak z uwagi na to, że powody wzrostów nie są stricte fundamentalne, tymczasem pozycja EUR pogarsza się, EUR/CHF nie powinien zagościć tak wysoko na długo.

– W Polsce mamy do czynienie z miksem pozytywnego klimatu rynkowego i sankcji nałożonych na Rosję – mówi w rozmowie z MarketNews24 Konrad Białas, główny ekonomista DM TMS.

W bliskiej przyszłości istotna okaże się sytuacja polskiej gospodarki. Zwłaszcza inflacja, która w ostatnich miesiącach jest nadspodziewanie niska, to oddala w czasie termin ogłoszenia podwyżek stóp procentowych przez RPP, co wpływałoby na aprecjację złotego. Polska gospodarka nie będzie się rozwijać w tak szybkim tempie, jak to było ostatnio.

Czytaj również:  Sektor produkcyjny inwestuje w pracowników

– Sytuacja przypominała jazdę z górki na rowerze, tempo było coraz większe, ale rower jedzie już po płaskim terenie – komentuje ekspert. – Tak pozytywny klimat dla złotego, to sytuacja przejściowa.

Należy się spodziewać kursu franka 3,60 – 3,65 zł.