Kurs funta podąża w kierunku wrześniowych szczytów

0

W środę tuż po otwarciu rynku złoty chwilowo umocnił się, sprowadzając kurs EURPLN do wsparcia na 4,188. Szybko jednak para powróciła na wyższe poziomy w okolice 4,20. Silny złoty to nadal wypadkowa dobrych danych dot. polskiej gospodarki oraz dobrych nastrojów na globalnych rynkach finansowych, na których wiara w dolara na razie nadal nie jest zbyt silna (rynek obawia się, czy Fed poradzi sobie z niską inflacją) powodując, że kurs EURUSD nie może wybić się dołem z utrzymującego się od początku miesiąca trendu wzrostowego. W ostatnich dniach dolarowi nawet niewiele pomógł wspinający się na kilkunastoletnie maksima indeks zaufania amerykańskich konsumentów. Statystycznie patrząc, najnowszy 129,5 pkt odczyt wskaźnika Conference Board ostatni raz widziany był w listopadzie 2000 roku. Niewielki pozytywny wpływ miała też rewizja w górę do 3,3% wyniku PKB za III kw. w USA.

Przy nadal relatywnie silnym euro (w okolicach 1,18-1,19 na EURUSD) i dodatkowo lokalnych danych gospodarczych pokazujących wzrost produkcji przemysłowej najszybszy od ponad 7-lat, nieprzeciętny 7,4% wzrost płac, czy w końcu zaskakująco dobre wykonanie budżetu państwa (po pierwszych 10 miesiącach br. saldo notuje niewidzianą od przynajmniej ćwierćwiecza nadwyżkę przy realnym wzroście PKB przekraczającym 4% rocznie), nawet gołębia postawa członków RPP obecnie nie jest w stanie zaszkodzić naszej walucie.  W czwartek GUS opublikuje dane o wzroście PKB w III kwartale wraz z jego składowymi, w tym z najbardziej interesującymi inwestorów danymi dot. inwestycji. Wstępny szacunek pokazał PKB na poziomie 4,7% r/r a rynek nie wyklucza, że inwestycje mogły wzrosnąć o ponad 5%. W czwartek opublikowane zostaną też wstępne dane inflacyjne, które powinny wpisać się w ostatnio rosnące oczekiwania rynkowe co do zaostrzenia tonu ze strony RPP.

Widząc zatem kolejne rekordy wszech czasów na nowojorskich parkietach (wg Goldman Sachs przedłużający się rynek byka na akcjach i obligacjach doszedł do momentu kiedy miara średniej wyceny aktywów jest najwyższa od 1900 roku), inwestorzy coraz chętniej poszukują bardziej perspektywicznych aktywów na rynkach wschodzących. Stąd złoty próbuje się wybić na nowe szczyty. Wydaje się jednak, że jego możliwości wzrostowe są ograniczone.

Czytaj również:  Europejska euforia trwa w najlepsze – komentarz po danych PMI – RDM

Przede wszystkim Fed pozostaje na ścieżce do dalszej normalizacji polityki monetarnej (pomimo, że niska i to z niewyjaśnionych powodów amerykańska inflacji budzi obawy o skalę podwyżek stóp w 2018 roku) i coraz bliżej jest też do realizacji reformy podatkowej w USA. Zatwierdzenie przez Komisję Budżetową Senatu projektu zmian w systemie podatkowym oraz wycofanie przez dwóch republikańskich senatorów złożonych wcześniejszych zastrzeżeń, wyraźnie daje większe szanse na przegłosowanie ustawy przez Senat. To zaś otworzy drogę do porozumienia i zwiększy szanse na przyjęcie zmian fiskalnych jeszcze przed końcem roku, co da mocno pro dolarowy impuls. Złoty oraz inne waluty EM znajdą się wówczas pod silną presją spadkową.