Przed nami kolejny tydzień obfitujący w ważne wydarzenia

0

Oczywiście pozycja numer jeden to posiedzenie Fed z konferencją Yellen oraz nowymi projekcjami optymalnego poziomu stóp procentowych, ale będą też posiedzenia Banku Japonii, Banku Anglii i Szwajcarskiego Banku Centralnego. Tyle tylko, że na pierwsze z tych wydarzeń poczekamy do środowych godzin wieczornych, a dziś kalendarz makroekonomiczny zionie pustką.

Wróćmy do Fed. Obecnie rynek z 96 – proc. prawdopodobieństwem wycenia podwyżkę stóp w środę i jednocześnie dyskontuje wzrost kosztu pieniądza na przestrzeni kolejnego roku o mikre 21 pb. Innymi słowy: w perspektywie do końca 2018 roku rynek wycenia – w zależności od przyjętej miary – dwie lub dwie i pół podwyżki mniej niż sugeruje to mediana wskazań członków FOMC. Do tego dodać należy, że w tym horyzoncie przyśpieszenie zacieśniania następować będzie poprzez kanał ograniczania sumy bilansowej, a nie większą liczbę podwyżek. A to przecież instrument, po który jeszcze nigdy nie sięgano. Przywołać można w tym kontekście moment, w którym Fed zmierzał ku rozpoczęciu wygaszania tempa skupu aktywów. Tzw. taper tantrum to okres silnych rynkowych turbulencji, w tym: wzrostu rentowności długu USA i umocnienia amerykańskiej waluty, zwłaszcza do walut emerging markets. Może to pokazywać, że rynek zmuszony do wyceny wpływu nowego, nieznanego bodźca ma tendencję to zbyt mocnego dyskontowania jego wpływu (tzw. overshooting). By zminimalizować ryzyko „powtórki z rozrywki” FOMC pewnie będzie dążyć by inwestorzy byli do tego lepiej przygotowani.

Oczywiście nie spodziewamy się rozpoczęcia ograniczania sumy bilansowej wcześniej niż w grudniu, ale powolne przygotowywanie gruntu pod taki krok powinno być kwestią najbliższych tygodni (Jakckson Hole w sierpniu?). W każdym razie podwyżka i utrzymanie prognoz poziomu stóp na obecnym pułapie powinny wystarczyć, by wesprzeć dolara.
Warto zwrócić przy tym uwagę, na przebieg notowań na rynku długu USA. W przypadku papierów dziesięcioletnich większa część poprzedniego tygodnia to test ważnego wsparcia w okolicach 2,15 proc. Zostało ono na koniec tygodnia wybronione i dochodowość obecnie plasuje się powyżej 2,21 proc. Techniczny układ przemawia zatem za dalszym wzrostem sprzyjającym USD oraz stawiającym pod mocną presją waluty EM oraz metale szlachetne. Po drugie po ubiegłotygodniowym posiedzeniu ECB rynek nie powiedział naszym zdaniem ostatniego słowa w krótkoterminowej redukcji długiej pozycji na wspólnej walucie. Po wyborczej klęsce May spodziewamy się wstrzemięźliwości w kupowaniu funta. W przypadku AUD znakiem ostrzegawczym jest niemoc w wychodzeniu na nowe maksima i niezdolność do kontynuacji ubiegłotygodniowego rajdu pomimo pnących się do góry cen miedzi i odbicia kursu rudy żelaza. Sentyment na rynku ropy nie pozwala ciepło myśleć o dolarze kanadyjskim. Większość walut G-10 traci zatem swój czar, co może skłonić rynek do tego by łaskawszym okiem spojrzeć na mocno przecenionego USD.

Czytaj również:  Stabilizacja krajowych aktywów w oczekiwaniu na nowe impulsy