Nerwowe ubijanie dolarowego dołka

0

Po piątkowym raporcie z rynku pracy USA, który nie przyniósł rozczarowania na żadnej istotnej płaszczyźnie, inwestorzy z wielkim optymizmem przyjęli informacje o liczbie otwartych procesów rekrutacyjnych.

Skok wartości wskaźnika do ponad 6,1 mln nieobsadzonych etatów, czyli pułapu nienotowanego w kilkunastoletniej historii gromadzenia tych statystyk jednoznacznie wskazuje na siłę popytu na pracę.

To z kolei z optymizmem pozwala patrzeć na perspektywy całego rynku pracy, ze szczególnym uwzględnieniem dynamiki wynagrodzeń. Fakt, że normalnie pomijane dane tym razem wywołały spory ruch na rynku wynika nie tylko z rekordowej wartości wskaźnika i znikomej liczby istotnych publikacji w tym tygodniu, ale może również sugerować poprawę sentymentu względem amerykańskiej waluty. Dolar naszym zdaniem został zbyt mocno przeceniony w stosunku do relatywnego przebiegu krzywej rentowności USA i pozostałych gospodarek G-10.

Tarcia na linii Korea Północna uderzają przy tym w sentyment i sprawiają, że najgorzej radzą sobie waluty ryzykowne. Podsycenie awersji do ryzyka przekłada się nie tylko na spadki AUD/USD czy pogłębienie zniżek NZD/USD, ale również mocne zachowanie JPY i CHF. O ile USD/JPY broni wsparcia 110,00 i znajduje się wyraźnie poniżej środka przedziału wahań z ostatnich kilkunastu tygodni, to EUR/CHF po wystrzale z 1,10 do 1,15 w zaledwie dwa tygodnie jest zagrożony głębszym cofnięciem.

Naszym zdaniem krótkoterminowe maksima swojej siły do USD mają już za sobą m.in. AUD/USD, GBP/USD, USD/CAD czy USD/NOK. Eurodolar również otworzył sobie drogę do pogłębienia korekty w kierunku 1,16, ale w obecnym środowisku preferujemy szukać siły dolara względem walut surowcowych. AUD/USD byłby bardzo mocno zagrożony pogorszeniem sentymentu. Ostatnia odsłona hossy w notowaniach metali przemysłowych miała charakter czysto spekulacyjny. Niepewność i wzrost zmienności powinny skłaniać do wygenerowania korekty wynikającej z redukcji skrajnej długiej pozycji w notowaniach miedzi czy aluminium.

Czytaj również:  Zamiast wzrostu cen ropy – fluktuacje

Z kolei na NZD presję wywrzeć powinna polityka monetarna. Oczekiwania przed środową decyzją RBNZ są za pozostawieniem stopy kasowej bez zmian, ale w związku z pogorszeniem w danych i siłą waluty ryzyko leży po stronie złagodzenia języka komunikatu. Ostatnio rynek FX był skupiony na dołowaniu USD. Z tego względu NZD/USD może nie być przygotowany na gołębie sygnały z banku centralnego (nawet pomimo ostatniego cofnięcia w kierunku 0,73).

Obraz gospodarczy Nowej Zelandii pogorszył się od czasu ostatniej rewizji prognoz przez RBNZ w maju. Choć wskaźniki nastrojów biznesu i konsumentów pozostają solidne, kwartalne raporty z rynku pracy i o cenach rozczarowały. Wprawdzie stopa bezrobocia w II kwartale spadła do ośmioletniego minimum na 4,8 proc., było to zasługą obniżenia się współczynnika partycypacji, który neutralizował niespodziewany spadek zatrudnienia. Wreszcie odczyt CPI za II kwartał rozczarował na 1,7 proc. r/r przy 2,1 proc. zakładanych przez bank w majowych prognozach. Wiosenny skok cen w wyniku zdarzeń nadzwyczajnych już zdążył wygasnąć. Dodatkowo kurs NZD ważony obrotami handlu (NZD TWI) pozostaje na podwyższonym poziomie, wyżej niż w czasie czerwcowego posiedzenia RBNZ i ponad 2 proc. powyżej prognozy RBNZ na koniec września.