Innowacje w firmie warunkiem utrzymania się na rynku. Takie rozwiązania nie muszą być wcale skomplikowane

Innowacje w firmie warunkiem utrzymania się na rynku. Takie rozwiązania nie muszą być wcale skomplikowane 1

Innowacyjność to dziś dla firm warunek konkurencyjności i utrzymania klientów, którzy oczekują maksymalnej wygody, możliwości korzystania z produktów i usług w sposób prosty i szybki. Najszybciej innowacje wdraża sektor finansowy, który musi błyskawicznie reagować na te wymagania. To nie zawsze muszą być skomplikowane i zaawansowane technicznie rozwiązania. Liczy się efekt, to, jak innowacja wpływa na codziennie funkcjonowanie, oszczędność czasu, optymalizację działań – podkreślali uczestnicy debaty zorganizowanej podczas gali Newserii „Inspiratorzy biznesu: Innowacje”.

Innowacyjność to dzisiaj niezbędny element działania każdej firmy. W zależności od branży, skali firmy, jej historii i doświadczenia można tę innowacyjność różnie rozumieć. W branży finansowej i ubezpieczeniowej to przede wszystkim optymalizacja procesów, bo oczekiwania właściciela są takie, żeby procesy były tańsze przy większym zysku. Ważniejsze jest jednak wychodzenie naprzeciw oczekiwaniom klientów, którzy chcą wygodnie, szybko i w dowolnym dla siebie momencie nabyć usługi czy skorzystać z naszych serwisów – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Rafał Hiszpański, prezes zarządu Towarzystwa Ubezpieczeń Ochrony Prawnej D.A.S.

Innowacyjność jest dziś dla firm warunkiem konkurencyjności. Wymuszają to oczekiwania konsumentów, współczesny klient ceni sobie wygodę, możliwość korzystania z produktów i usług w sposób prosty i szybki.

Dzisiaj nikt już nie myśli o tym, żeby pójść na pocztę czy do banku i zrobić przelew. Siadamy do swojego laptopa w domu, o dowolnej porze, 2–3 kliknięcia i sprawa załatwiona. My, jako branża finansowa, oczywiście musimy się z tymi oczekiwaniami klientów mierzyć, ale dzięki temu szybciej się rozwijamy – mówi Rafał Hiszpański.

Rozwój nowych technologii, rosnące oczekiwania klientów i zmiana pokoleniowa to główne czynniki, które wymuszają zwrot ku innowacjom w branży finansowej. Podmioty z tej branży stawiają coraz wyraźniej na nowe kanały sprzedaży i obsługi klientów, automatyzację, analitykę big data, sztuczną inteligencję czy nowoczesne aplikacje, żeby nadążyć za zmieniającym się rynkiem. Większość wpisała już innowacje i cyfryzację do swojej strategii na najbliższe lata.

W branży finansowej zastanawiamy się, co będzie taką „uberyzacją”, czy będą to fintechy, blockchain czy może big data. Dużo się o tym mówi i są to trendy, na których już pracujemy. W codziennym funkcjonowaniu firmy trzeba zapewnić przede wszystkim strategiczne myślenie. Jeżeli myślimy tylko w perspektywie roku, to trudno jest planować większe projekty i odważyć się na zmiany, które mogą przynieść efekty za 2–3 czy nawet 5 lat. To też kwestia motywowania i premiowania menadżerów, tego, czy myślimy tylko o rocznym bonusie, czy mamy jednak dłuższą perspektywę – mówi Rafał Hiszpański.

Prezes Towarzystwa Ubezpieczeń Ochrony Prawnej D.A.S. podkreśla, że innowacyjność wymaga współpracy i dobrej komunikacji pomiędzy wszystkimi działami w firmie. To trudne zwłaszcza dla dużych firm, działających na rynkach ściśle regulowanych. Dlatego sektor finansowy coraz powszechniej współpracuje ze start-upami, ponieważ innowacyjność łatwiej przychodzi małym firmom. Duże podmioty powierzają im konkretne projekty, a później kupują albo gotowe rozwiązanie, albo całą firmę.

– W wielkiej korporacji, gdzie dbamy o ryzyko, jest wiele różnorakich procedur i regulacji, pewne rzeczy trwałyby dużo dłużej, a być może wręcz byłyby zabronione z uwagi na poziom ryzyka. Dlatego bardzo wyraźnym trendem jest korzystanie z fintechów, przede wszystkim z fintechowych start-upów, co w Polsce dzieje się ostatnio na dużą skalę – mówi Rafał Hiszpański.

Marcin Bochenek, dyrektor Pionu Rozwoju Społeczeństwa Informacyjnego NASK, zauważa, że warunkiem innowacyjności, biznesu i całej gospodarki jest edukacja w tym kierunku. Nauka nieszablonowego myślenia, twórczości, szukania innowacyjnych rozwiązań może być prowadzona u podstaw już w szkołach.

– Na początku trzeba po prostu uczyć twórczego myślenia. W późniejszym wieku ta nauka innowacji musi przyjąć nie tyle formalne reguły, lecz także być opartą na doświadczeniach, na konkretnych biznesowych przykładach, na zasadach – mówi Marcin Bochenek.

Ekspert NASK podkreśla też, że rozwiązania innowacyjne nie zawsze muszą być skomplikowane i zaawansowane technicznie. Liczy się efekt, to, jak innowacja wpływa na codzienne funkcjonowanie, oszczędność czasu i optymalizację działań.

– Przypomnę klasyczny przykład z żółtymi, samoprzylepnymi karteczkami, które wszyscy znamy. To było rozwiązanie wymyślone w firmie 3M, którym jeden z pracowników chciał sobie ułatwić życie. Każdy mógłby na to wpaść, to nie jest techniczne urządzenie, ale ułatwia nam życie. Liczy się efekt, a nie to, co jest w środku. Tak naprawdę nikogo poza inżynierami nie obchodzi, jak działa telewizor czy komputer, ważne, żeby to urządzenie dobrze działało i żebyśmy mieli z niego pożytek. Na tym polega natura innowacji – mówi Marcin Bochenek.

Brytyjski lider rynku inwestycyjnego otwiera pierwsze centrum technologiczne poza Wyspami. Wybrał Warszawę

Brytyjski lider rynku inwestycyjnego otwiera pierwsze centrum technologiczne poza Wyspami. Wybrał Warszawę 2

Dobrze rozwinięta kultura biznesowa, szybki rozwój sektora technologicznego i dobrze wykształcone kadry IT – to czynniki, które przesądziły o wyborze Warszawy na lokalizację nowego centrum technologicznego dla Hargreaves Lansdown. Brytyjski lider rynku inwestycyjnego otwiera w stolicy swoje pierwsze centrum technologiczne poza Wielką Brytanią. Będzie w nim powstawać oprogramowanie, które pozwoli w nowoczesny sposób obsługiwać klientów i ułatwi wykonywanie operacji finansowych inwestorom na całym świecie.

– Technologia jest kluczowym elementem naszej strategii. Wspieramy oszczędności i inwestycje milionów ludzi w Wielkiej Brytanii. Znaczna część naszych interakcji z klientami odbywa się online, a w coraz większym stopniu także za pomocą technologii mobilnych. Musimy stale rozwijać te technologie i potrzebujemy do tego wsparcia specjalistów. Wybraliśmy Warszawę i zatrudniamy tu 50 osób, ponieważ naszym zdaniem Warszawa ma ten poziom doświadczenia, który może nam pomóc w dalszym rozwoju – tłumaczy w rozmowie z agencją Newseria Biznes Chris Hill, prezes firmy Hargreaves Lansdown.

Hargreaves Lansdown to jedna z największych w Wielkiej Brytanii firm zarządzających funduszami inwestycyjnymi i emerytalnymi dla pracodawców i prywatnych inwestorów. Zarządza aktywami rzędu 79 mld funtów brytyjskich. Brytyjski lider rynku inwestycyjnego otworzył właśnie w Warszawie swoje centrum technologiczne – pierwsze poza terytorium UK. Wynajął 3,2 tys. mkw. na 34. piętrze Warsaw Spire – jednym z najbardziej prestiżowych biurowców w stolicy. Nowe centrum technologiczne będzie współpracować i uzupełniać już istniejący zespół w Bristolu.

– Szukaliśmy miejsca na całym świecie. Warszawa wygrała ze względu na jakość specjalistów, których możemy tutaj znaleźć. Będziemy wytwarzać oprogramowanie na nasze wewnętrzne potrzeby, które pozwali nam wyprzedzać konkurencję. Wszystkie rozwiązania są coraz bardziej mobilne – tego klienci oczekują i naszą rolą jest, żeby na bieżąco je dostarczać – podkreśla Michał Głowiński, dyrektor zarządzający HL Tech w Polsce.

Poza dostępnością wykształconych kadr o wyborze lokalizacji dla nowego centrum zadecydowała też kultura biznesowa, na którą składa się bardzo dobra infrastruktura komunikacyjna oraz szybko rozwijający się sektor technologiczny. Brytyjska firma zatrudniła w Warszawie 50 pracowników i prowadzi rekrutację na kolejne 20 stanowisk. Poszukiwani są programiści, analitycy i testerzy oprogramowania z mocnymi kompetencjami w obszarze IT i dobrą znajomością angielskiego.

– Plany rozwojowe mamy dużo większe. W tej chwili do zespołów, które zajmują się tworzeniem oprogramowania typowo operacyjnego, dołączają też osoby, które będą tworzyć rozwiązania mobilne – mówi Michał Głowiński.

Dyrektor zarządzający HL Tech w Polsce podkreśla, że firma od lat przeznacza spore środki na rozwój technologii i innowacji. Utworzenie nowego centrum technologicznego i pozyskanie specjalistów to kolejny etap jej rozwoju. Centrum technologiczne w Warszawie będzie tworzyć i rozwijać oprogramowanie, które pozwoli firmie w nowoczesny sposób obsługiwać klientów w Wielkiej Brytanii i ułatwi inwestorom wykonywanie operacji finansowych.

– Naszym zadaniem jest wykonanie dobrego oprogramowania od początku do końca. Jako oddział w Polsce nie jesteśmy proszeni o wykonanie oprogramowania, tylko zaprojektowanie całego rozwiązania. Wobec tego nasi specjaliści i analitycy w pierwszej fazie rozmawiają z kolegami i koleżankami w Bristolu, dowiadują się, co i jak trzeba zrobić, a dopiero później przechodzimy do fazy realizacji tutaj w Warszawie, tak żeby to rozwiązanie powstało – wyjaśnia Michał Głowiński.

– Technologia decyduje o poziomie usług. Hargreaves Lansdown jest znany z wysokiego poziomu usług, które świadczy dla klientów. Naszym zadaniem jest przeprowadzenie procesu inwestycyjnego: otwarcie rachunku, przelanie na niego pieniędzy, sprawdzenie, gdzie lokować inwestycje, przeprowadzenie analizy i zapewnienie niezbędnych narzędzi. To nie byłoby możliwe bez technologii. Ułatwiamy ludziom inwestowanie i robimy to lepiej niż konkurencja, ponieważ mądrze wykorzystujemy technologię – dodaje Christopher Hill.

Grupa RAFAKO przedstawia zaktualizowaną strategię

Długoterminowy wzrost wartości Spółki, poprzez budowę docelowo największej polskiej grupy inżynieryjno-budowlanej i liczącego się podmiotu na rynkach zagranicznych – to główne założenie aktualnej strategii RAFAKO. Spółka chce konsekwentnie umacniać pozycję lidera, oferującego specjalistyczne usługi budowlane dla sektora energetycznego oraz branży gazu ziemnego i ropy naftowej. 

Nowa strategia została opracowana z uwzględnieniem istotnych zmian w otoczeniu biznesowym Grupy RAFAKO oraz trendów obserwowanych  na rynku energii, przemysłu,  gazu ziemnego i ropy naftowej.

Agnieszka Wasilewska-Semail, prezes i dyrektor generalny RAFAKO
Agnieszka Wasilewska-Semail, prezes i dyrektor generalny RAFAKO

Zmiany kierunku strategii wynikają przede wszystkim ze zmian zachodzących na podstawowym rynku działalności RAFAKO, w szczególności  z ograniczenia w Polsce inwestycji polegających na  budowie dużych elektrowni węglowych  – powiedziała Agnieszka Wasilewska-Semail, Prezes Zarządu RAFAKO. Wejście RAFAKO w strategiczny segment działalności Grupy PBG, który obejmuje usługi EPC oraz generalnego wykonawstwa w sektorze gazu ziemnego i ropy naftowej jest podyktowane zarówno perspektywami rozwoju jak i  możliwościami związanymi z wykorzystaniem potencjału Grupy.

W ramach zaktualizowanej strategii Grupa RAFAKO zakłada osiągnięcie w tym segmencie – w horyzoncie 3 letnim – przychodów na poziomie 300 mln zł rocznie.

Cele strategiczne Grupy RAFAKO na lata 2018-2020 to:

  1. umacnianie pozycji na krajowym rynku energetyki poprzez samodzielną realizację lub udział w realizacji największych inwestycji w Polsce, uczestniczenie w projektach związanych z modernizacją infrastruktury energetycznej, cieplnej oraz dostosowaniem do regulacji BAT;
  2. wejście w sektor gazu ziemnego, ropy naftowej i paliw poprzez wykorzystanie kompetencji, doświadczenia i referencji Grupy PBG;
  3. ekspansja działalności na rynkach zagranicznych w strategicznych segmentach działalności Grupy;
  4. rozwój stosowanych przez Grupę technologii, w szczególności technologii własnych;
  5. udział w rynku budownictwa przemysłowego;
  6. optymalizacja w obszarach zabezpieczenia i finansowania kontraktów;
  7. poprawa rentowności poprzez kontrolę i ograniczenie ryzyk projektowych
  8. osiągnięcie zdolności dywidendowej w 2020 roku.

Polityka dywidendowa RAFAKO  będzie  możliwa do określenia po zakończeniu realizacji kontraktu na budowę bloku energetycznego w Elektrowni Jaworzno – zapowiedziała Prezes Zarządu RAFAKO SA  – Zdajemy sobie sprawę z oczekiwań akcjonariuszy i zależy nam, żeby zdolność dywidendową osiągnąć już w 2020 roku.

Do realizacji celów strategicznych niezbędne jest odpowiednie przygotowanie organizacyjne Grupy, które ma na celu skoncentrowanie działalności na usługach zarządzania projektami w formule EPC oraz generalnego wykonawstwa w strategicznych dla działalności Grupy segmentach. Reorganizacja wewnętrzna Grupy dotyczyć będzie z jednej strony przejęcia kompetencji EPC w sektorze gazu ziemnego, ropy naftowej i paliw, z drugiej , rozdzielenia działalności usługowej i produkcyjnej poprzez wydzielenie w ramach struktury RAFAKO, w formie zorganizowanej części przedsiębiorstwa, Zakładu Produkcji Kotłów. Przejęcie kompetencji w segmencie ropy naftowej i gazu odbędzie się poprzez połączenie RAFAKO Engineering (spółka zależna w 51% od RAFAKO i 49% od PBG oil and gas) z PBG oil and gas (spółka zależna w 100% od PBG SA – podmiotu dominującego Grupy Kapitałowej PBG). Dodatkowo do transakcji zostanie włączona spółka PGL Dom (spółka zależna w 100% od RAFAKO), co ma na celu wzmocnienie bilansu i tym samym zdolności kredytowej połączonego podmiotu, w którym większościowy pakiet obejmie spółka RAFAKO. Takie rozwiązanie zwiększy zdolność ofertowania, pozyskiwania i realizacji projektów w ramach rozbudowanego obszaru kompetencji Grupy RAFAKO oraz w sposób naturalny pozwoli na rozwój działalności poprzez wykorzystanie synergii łączących się podmiotów. Wydzielenie Zakładu Produkcji Kotłów w ramach struktur RAFAKO ma na celu zwiększenie konkurencyjności  tej działalności i jej znaczącą optymalizację, jak również ma na celu uporządkowanie struktury organizacyjnej.

Planowane zmiany reorganizacyjne w Grupie wymagają uzyskania odpowiednich zgód wierzycieli, zarówno po stronie spółki RAFAKO, tj. instytucji finansujących, jak również po stronie spółki PBG, tj. obligatariuszy – poinformowała  Agnieszka Wasilewska-Semail Zarządy Spółek zamierzają w najbliższym czasie wystąpić o te zgody.

Klauzula obejścia prawa podatkowego – skuteczny uszczelniacz, czy legislacyjny bubel

Podejrzenie dokonywania w polskim obrocie prawnym legalnych czynności, służących jednak zmniejszeniu zobowiązań fiskalnych, skłoniło ustawodawcę do wprowadzenia regulacji mających temu zapobiec. Nowelizacją Ordynacji podatkowej, 15 lipca 2016 r. weszła w życie tzw. klauzula przeciwko unikaniu opodatkowania. Po blisko półtorarocznym okresie obowiązywania, wydaje się, że rodzi więcej wątpliwości niż wprowadza jasności do porządku prawnego.

Pierwszą klauzulę przeciw unikaniu opodatkowania z 2003 r. zakwestionował Trybunał Konstytucyjny. W maju 2004 r. stwierdził, że „klauzula generalna dotycząca obejścia prawa podatkowego nie spełnia konstytucyjnych standardów przyzwoitej legislacji, a w konsekwencji narusza podstawowe elementy kształtujące treść zasady zaufania do państwa i stanowionego prawa i nie realizuje wymogu należytego ustalenia ustawowo określonych elementów zobowiązań podatkowych”. Jak będzie z obecną?

Brak ostrych definicji

Próba nadania legalnym działaniom podatników charakteru bezprawnego już na starcie musiała wywołać spore kontrowersje, zwłaszcza że ustawodawca uzasadnił wprowadzenie klauzuli przeciwko unikaniu opodatkowania chęcią zapewnienia bezpieczeństwa równowagi budżetowej i stabilności finansów publicznych. Ponadto wyrażona w art. 119a Ordynacji podatkowej (zwana dalej o.p.) klauzula zawiera określenia nieprecyzyjne, co rodzi obawy, czy organy podatkowe nie będą dokonywać interpretacji przepisów z pokrzywdzeniem podatnika.

Unikanie opodatkowania

Ustawodawca w pierwszym przepisie działu poświęconego przeciwdziałaniu unikania opodatkowania, wyjaśnia, czym ono jest. To dokonanie czynności, której głównym celem jest osiągnięcie korzyści podatkowej. Czynność taka dokonywana jest w sposób sztuczny, w sprzeczności z celem i przedmiotem ustawy podatkowej. W art. 119c § 1 o.p. opisane są kryteria, wg których sztuczność ta ma być ustalana.  Będą to nierozsądne działania kierowane niezgodnymi z prawem celami osiągnięcia korzyści podatkowej sprzecznej z celem przepisu ustawy podatkowej oceniane przez pryzmat „istniejących okoliczności”.

Jak widać, tak skonstruowane sformułowanie można interpretować bardzo szeroko. Nie jest też przesądzone, czy aby uznać dane działanie za sztuczne, decydujące będzie osiągnięcie przez podatnika celu, skoro w zaistniałych okolicznościach podejmowane przez niego działania wydawały się rozsądne.

Przepisy dotyczące klauzuli przeciwko unikaniu opodatkowania zawierają wiele takich nieostrych sformułowań. Choćby art. 119d, próbując wyjaśnić czym jest czynność nakierowana głównie na osiągnięcie korzyści majątkowej, posługuje się pojęciem „mało istotnych celów ekonomicznych lub gospodarczych”. Wykazanie takich właśnie celów przez podatnika sprawi, że jego działanie zostanie uznane za podjęte przede wszystkim dla uzyskania korzyści podatkowej.

Zagrożenia dla podatników

Brak przejrzystych przepisów w połączeniu z indywidualną oceną zamiarów podatnika, dokonywaną przez organy skarbowe w konkretnej sprawie, spowodował niepewność wśród tych, których te przepisy dotyczą – a więc przedsiębiorców. W myśl art. 119e  o.p. uzyskanie korzyści podatkowej oznacza: „niepowstanie zobowiązania podatkowego, odsunięcie w czasie powstania zobowiązania podatkowego lub obniżenie jego wysokości albo powstanie lub zawyżenie straty podatkowej, a także powstanie nadpłaty lub prawa do zwrotu podatku albo podwyższenie kwoty nadpłaty lub zwrotu podatku”. Sankcją, jaką poniesie podatnik, będzie zatem utrata korzyści bądź powstanie zobowiązania do ich zwrotu wraz z odsetkami. Dotyczyć to będzie wszystkich korzyści osiągniętych dzięki unikaniu opodatkowania, których suma przekroczy 100 000 zł. Podatnik może się również liczyć z sankcjami karnoskarbowymi.

W części spraw, których przedmiotem jest  np. określenie wysokości straty podatkowej lub  odpowiedzialności spadkobiercy, czy ustalenia wysokości zobowiązania podatkowego – zastosowanie przepisów art. 119a  o.p. powoduje wszczęcie lub przejęcie prowadzenia postępowania podatkowego lub kontroli celno-skarbowej przez szefa Krajowej Administracji Skarbowej. Od decyzji szefa KAS wydanej w I instancji stronie służy odwołanie, zgodnie z Ordynacją podatkową, do organu tej samej instancji – a więc do szefa KAS.

To możliwe do przewidzenia sankcje, które mogą dotknąć przedsiębiorstwa. Jednak znacznie gorsze są te, którymi organ podatkowy może obarczyć podatnika dzięki niejasności przepisów. Możliwa jest bowiem sytuacja, w której w razie domniemania unikania opodatkowania organ na podstawie art. 119a § 3 o.p. dopuści możliwość dokonania czynności, której podatnik mógłby w danych okolicznościach dokonać, jeżeli działałby rozsądnie i kierował się zgodnymi z prawem celami innymi niż osiągnięcie korzyści podatkowej sprzecznej z przepisami ustawy podatkowej, a następnie z tej fikcyjnej czynności wyciągnie konsekwencje podatkowe.

Fiskus mówi „pomidor”

Powołanie tak niejasnych regulacji, w połączeniu z dokonywaną przez organy skarbowe subiektywną oceną „sztuczności działania” czy „rozsądnego działania” podatników, spowodowało, że zaczęli oni obawiać się statusu podejmowanych przez siebie czynności. Zasypali więc organy podatkowe wnioskami o wydanie interpretacji indywidualnej, a organy w większości… odmówiły. Podstawę do tego daje im art. 14b § 5b  o.p.: „Nie wydaje się interpretacji indywidualnej w zakresie tych elementów stanu faktycznego lub zdarzenia przyszłego, co do których istnieje uzasadnione przypuszczenie, że mogą być przedmiotem decyzji wydanej z zastosowaniem art. 119a”. Tu znów przychodzi fiskusowi z pomocą ustawa, legitymując go do odrzucania wniosków o interpretację bez poddania ich rzetelnej analizie. Wystarczy przecież, że zajdzie „uzasadnione przypuszczenie” co do wymienionych wyżej stanów faktycznych lub zdarzeń w kontekście klauzuli obejścia prawa podatkowego.

Jest furtka, ale droższa

Ustawa daje jednak podatnikom inne narzędzie do obrony – opinię zabezpieczającą. Wniosek o jej wydanie należy kierować do szefa Krajowej Administracji Skarbowej. Może on dotyczyć czynności planowanej, rozpoczętej lub dokonanej. Wobec podatnika, który uzyskał opinię zabezpieczającą, wyłącza się stosowanie klauzuli przeciw unikaniu opodatkowania. Niestety tylko do czasu zmiany opinii, której może dokonać sam szef KAS z urzędu, jeśli wydana opinia będzie sprzeczna z orzecznictwem Trybunału Konstytucyjnego lub Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Może również odmówić wydania opinii – na tej samej podstawie, co w przypadku zwykłej interpretacji indywidualnej. Wówczas jednak podatnikowi przysługuje skarga do WSA. Skargę może on wnieść także wtedy, gdy nie zgadza się z uzasadnieniem wydanej opinii.

Klauzuli przeciwko unikaniu opodatkowania nie stosuje się (art. 119b. § 1. o.p.):

„1) jeżeli korzyść lub suma korzyści podatkowych osiągniętych z tytułu czynności nie przekracza w okresie rozliczeniowym 100 000 zł, a w przypadku podatków nierozliczanych okresowo – jeżeli korzyść podatkowa z tytułu czynności nie przekracza 100 000 zł;

2) w odniesieniu do podmiotów, które uzyskały opinię zabezpieczającą – w okresie i w zakresie objętym opinią;

3) w odniesieniu do podmiotów, których wniosek o wydanie opinii zabezpieczającej nie został załatwiony w terminie, o którym mowa w art. 119zb – w okresie i w zakresie objętym opinią;

4) do podatku od towarów i usług oraz do opłat i niepodatkowych należności budżetowych;

5) jeżeli zastosowanie innych przepisów podatkowych pozwala na przeciwdziałanie unikaniu opodatkowania.”

Koszt złożenia wniosku o wydanie opinii zabezpieczającej to aż 20 000 zł. Ale wnioskodawcę obciążają również ewentualne koszty podróży oraz wynagrodzenie biegłych i tłumaczy. To sporo, zważywszy, że na wydanie opinii Szef KAS ma aż 6 miesięcy, co nie zmienia faktu, że termin ten, zgodnie z art. 139 § 4 o.p. może się wydłużać, chociażby poprzez okresy zawieszenia postępowania, czy też z tzw. przyczyn niezależnych od organu. A w tym okresie fiskusowi na mocy art. 119z o.p. klauzula nie odbiera uprawnień do prowadzenia czynności sprawdzających, kontroli podatkowej, postępowania podatkowego lub kontroli celno-skarbowej.

20 000 rzucone w ruletkę

A co się dzieje z wpłaconą sumą 20 000 zł? Być może uzyskanie opinii zabezpieczającej, pomimo dwukrotnie dłuższego czasu oczekiwania na jej wydanie niż w przypadku interpretacji indywidulanej, warte jest swojej ceny. Marna to jednak inwestycja, gdy organ odmówi jej wydania. Odmowa nie oznacza bowiem, że wnioskodawcy zostanie zwrócona wniesiona opłata. Jakiekolwiek jej odzyskanie po wpłaceniu możliwe jest tylko w przypadku zaistnienia nadwyżki – do wysokości nadwyżki, oraz po wycofaniu wniosku – wówczas można odzyskać połowę wniesionej opłaty.

Ministerstwo Finansów 10 maja 2017 r. ustosunkowało się do interpelacji poseł Izabeli Leszczyny w sprawie m.in. opinii zabezpieczających (interpelacja nr 11902). Zgodnie z odpowiedzią resortu, od czasu wejścia w życie przepisów klauzulowych do dnia udzielenia odpowiedzi, a więc przez 10 miesięcy, na 6 złożonych wniosków 2 pozostawiono bez rozpoznania z powodu braków formalnych, 2 pozostawały w trakcie rozpatrywania, a w 2 odmówiono wydania opinii. Statystyka pokazuje, że wystąpienie przez podatnika do Szefa Krajowej Administracji Skarbowej o wydanie opinii zabezpieczającej przypomina grę w ruletkę. Grę, w której obstawia się żetonem o wartości 20 000 zł.

Opinia rady

Jednocześnie z klauzulą powołano też Radę ds. Przeciwdziałania Unikaniu Opodatkowania, która ma być ciałem opiniodawczym w zakresie zasadności zastosowania art. 119a w indywidualnych sprawach. W skład dziewięcioosobowej Rady mogą wchodzić eksperci podatkowi i finansowi nie tylko ze strony rządowej, ale również przedsiębiorcy czy doradcy podatkowi. Rada ma służyć głównie Ministrowi Finansów, który będzie zasięgał jej opinii w sprawach unikania opodatkowania. Natomiast w przypadku decyzji o objęciu podatnika klauzulą przeciwko unikaniu opodatkowania podatnik będzie mógł odwołać się, wnosząc o wydanie opinii przez Radę. Opinie Rady, podobnie jak opinie zabezpieczające szefa KAS, są publikowane w Biuletynie Informacji Publicznej.

Pismo rzecznika

Rzecznik Praw Obywatelskich pismem z dnia 31 stycznia 2017 r. (V.511.25.2017.EG) zgłosił Ministrowi Rozwoju i Finansów szereg wątpliwości i zapytań w związku z omawianą klauzulą. Skrytykował m.in. użyte w niej niejasne stwierdzenia: „konstrukcja klauzuli przeciwko unikaniu opodatkowania posługuje się pojęciami, które w praktyce obrotu mogą być niejednoznacznie rozumiane. Nie wiadomo np. w jaki sposób organ będzie oceniał, czy dana czynność została podjęta „przede wszystkim” w celu osiągnięcia korzyści podatkowej, ani kiedy pozostałe cele ekonomiczne lub gospodarcze czynności będą uznane za «mało istotne»”.

Wątpliwości RPO wzbudza także niezależność Rady ds. Przeciwdziałania Unikaniu Opodatkowania, która tak naprawdę spełnia się w swej roli tylko wówczas, gdy jako pierwszy zwróci się po jej opinię minister właściwy ds. finansów. Rzecznik wyraził obawę, czy po wprowadzeniu klauzuli podatnicy mają zapewnioną realną możliwość uzyskania indywidualnych interpretacji podatkowych i wynikającej z nich ochrony – zwłaszcza w odniesieniu do podatników, którzy odnieśli korzyść podatkową po 1 stycznia 2017 r., a posiadali indywidualną interpretację wydaną przed 15 lipca 2016 r. Wg RPO odebranie takiej ochrony tym ostatnim może naruszać zasadę zaufania obywatela do państwa i stanowionego przez nie prawa.

Czy klauzula to bubel?

Podsumowując, pytanie czy klauzula przeciwko unikaniu opodatkowania okaże się skutecznym uszczelniaczem systemu fiskalnego w Polsce, pozostanie jeszcze długo bez odpowiedzi. Dopiero wieloletnia praktyka pokaże, czy będzie ona wykorzystywana zgodnie z założeniami ustawodawcy, czy też stanie się narzędziem nadużyć organów skarbowych.

Na ten moment ciekawostką jest, jak organy podatkowe będą się odnosić do dyspozycji art. 119b § 1 pkt 5 o.p., mówiącej, że przepisów klauzulowych nie stosuje się, jeżeli zastosowanie innych przepisów podatkowych pozwala na przeciwdziałanie unikaniu opodatkowania.

W świetle licznych niejasności interpretacyjnych zapisów klauzuli, które zapewne nie będą interpretowane zgodnie z obowiązującą w postępowaniu podatkowym, mającą chronić podatnika zasadą in dubio pro reo, można domniemywać, że prawdziwe przesłanie klauzuli przeciwko unikaniu opodatkowani brzmi: należy płacić jak najwyższe podatki możliwe w danych okolicznościach do zapłacenia.

Autor: radca prawny Robert Nogacki

Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku oraz doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców.

Europejski Urząd ds. Pracy niepotrzebny

Europejski Urząd ds. Pracy, który ma zostać powołany, nie przyczyni się do zapewnienia sprawiedliwej mobilności pracowników na rynku wewnętrznym. Wątpliwości budzi przyznanie mu kompetencji do opracowywania wytycznych, angażowania się w mediację czy interpretację prawa unijnego. Będzie też dublował pracę innych instytucji – uważa Konfederacja Lewiatan.

Robert Lisicki, ekspert Konfederacji Lewiatan
Robert Lisicki, ekspert Konfederacji Lewiatan

– Traktatowe swobody decydują o dynamice rozwoju oraz konkurencyjności rynku wewnętrznego. W tym kontekście na szczególną uwagę zasługuje swoboda świadczenia usług. Co istotne, jednym z efektów rozwoju rynku wewnętrznego jest stopniowa poprawa warunków socjalnych w całej UE. Jednak nowa instytucja nie przyczyni się do wzmocnienia traktowych swobód – mówi Robert Lisicki, radca prawny, dyrektor departamentu pracy, dialogu i spraw społecznych Konfederacji Lewiatan.

Na krytyczną ocenę nowej instytucji wpływa również kontekst prowadzonych na forum UE dyskusji politycznych i prac legislacyjnych, w szczególności dotyczących delegowania pracowników czy statusu kierowców w międzynarodowym transporcie drogowym.

Konfederacja Lewiatan podważa celowość powołania Europejskiego Urzędu ds. Pracy z kilku powodów:

– Brak spójnej i przejrzystej wizji roli nowego organu. Autorzy projektu niekonsekwentnie i nietrafnie posługują się pojęciem „mobilności pracowników”. Nie można tego samego podejścia stosować do przepływu pracowników, delegowania pracowników w ramach świadczenia usług, pracowników międzynarodowego transportu drogowego, zatrudniania cudzoziemców z państw trzecich, pracy nierejestrowanej czy koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego. Świadczy to o niezrozumieniu specyfiki tych instytucji.

– Błędna diagnoza wyzwań. Próba zastosowania jednego podejścia do zróżnicowanych stanów prawnych i faktycznych spowoduje, iż nowa instytucja nie rozwiąże rzeczywistych problemów.

– Przekroczenie kompetencji. Realizując swoje zadania urząd będzie opierał się i działał w kontekście bardzo zróżnicowanych regulacji unijnych i krajowych, o różnym stopniu skoordynowania. Bardzo często zadania będą dotyczyły krajowych przepisów, które stanowią implementację unijnych regulacji albo są przedmiotem tylko krajowej inicjatywy. W ten sposób, pośrednio, urząd będzie „żyrował” krajowe regulacje, które mogą budzić zastrzeżenia w kontekście prawa unijnego.

– Dublowanie instytucji. Nowy urząd będzie dublował szereg obowiązujących regulacji unijnych i ograniczy się do wprowadzania dodatkowej nakładki w postaci rozbudowania unijnej administracji.

W projekcie rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady ustanawiającego Europejski Urząd ds. Pracy napisano, że ma on służyć zapewnieniu sprawiedliwej mobilności pracowników na rynku wewnętrznym. W tym celu ma on:

a) ułatwiać obywatelom i pracodawcom uzyskiwanie informacji o ich prawach i obowiązkach oraz dostęp do odpowiednich usług;
b) wspierać współpracę między państwami członkowskimi w zakresie transgranicznego egzekwowania odnośnych przepisów prawa UE, w tym poprzez ułatwianie wspólnych inspekcji;
c) prowadzić mediacje i pomagać w rozstrzyganiu sporów transgranicznych między organami krajowymi lub łagodzeniu zakłóceń na rynku pracy.

Grupa AFORTI z nową strategią na lata 2018-2020

Przejście Aforti Holding na rynek główny GPW, upublicznienie dwóch kolejnych spółek z Grupy AFORTI, rozpoczęcie działalności leasingowej, ekspansja zagraniczna do co najmniej 7 nowych krajów oraz rozwój sieci oddziałów i placówek własnych na terenie całej Polski – tak ambitne cele biznesowe stawia przed sobą Grupa Aforti w strategii na lata 2018-2020.

AFORTI – holding finansowy zarządzany przez Klaudiusza Sytka, oferujący pożyczki pozabankowe, usługi windykacyjne i faktoringowe dla firm z sektora MSP oraz zarządzający internetową platformą wymiany walut – planuje przeznaczyć na realizację 3-letniej strategii minimum 23 mln euro. Inwestycje mają być finansowane z kapitałów własnych, ale Grupa liczy również na pozyskanie dodatkowych środków na rynku kapitałowym i rozważa finansowanie typu mezzanine.

Przejście Aforti Holding – spółki notowanej na NewConnect od 2011 roku – na rynek główny GPW planowane jest na przełom 2018 i 2019 roku. Aktualnie spółka kontynuuje również
w trybie oferty prywatnej sprzedaż akcji Aforti Finance, rozpoczętą pod koniec IV kwartału 2017 roku. W lutym 2018 firma specjalizująca się w usługach finansowych i pożyczkach pozabankowych dla mikro, małych i średnich przedsiębiorstw wybrała Autoryzowanego Doradcę, który będzie odpowiedzialny za wprowadzenie jej akcji do obrotu w Alternatywnym Systemie Obrotu na rynku NewConnect. Debiut może mieć miejsce jeszcze w I półroczu 2018.

Jednocześnie Grupa Aforti rozważa upublicznienie Aforti Exchangeinternetowej platformy wymiany walut, dostępnej już nie tylko na rynku polskim i rumuńskim, ale rozpoczynającej też działalność operacyjną w Bułgarii. Zgodnie ze strategią Grupy AFORTI – w kolejnych 2-3 latach kantor internetowy Aforti Exchange pojawi się w co najmniej 7 kolejnych krajach UE oraz CEE, wśród których są: Czechy, Węgry, Chorwacja, Serbia, Bośnia i Hercegowina, Albania oraz Macedonia.

Celem planowanej aktywności spółek z Grupy AFORTI na rynkach kapitałowych – poza transparentnością prowadzonych działań – jest przede wszystkim dywersyfikacja źródeł finansowania inwestycji przewidzianych w strategii na lata 2018-2020. Zakładamy, że uda nam się w ten sposób pozyskać co najmniej 20 mln euro na dalszy rozwój Grupypodkreśla Klaudiusz Sytek, prezes zarządu Aforti Holding.

Ekspansję międzynarodową planuje także spółka Aforti Finance, która jednocześnie przygotowuje się do debiutu na NewConnect. Pierwszym celem jest rynek rumuński, na którym AFORTI obecne jest już z platformą wymiany walut online dla firm.

– Podbój rynków zagranicznych rozpoczęliśmy od e-kantoru Aforti Exchange, bowiem wiążą się z tym znacznie niższe progi wejścia niż w przypadku spółek świadczących usługi finansowe, w przypadku których konieczna jest budowa modeli scoringowych. Przygotowywaliśmy się jednak do tego zadania od kilkunastu ostatnich miesięcy, stąd zakładamy, że debiut Aforti Finance na rynku rumuńskim i jednocześnie rozpoczęcie działalności operacyjnej może mieć miejsce jeszcze w III kwartale 2018 roku – zapowiada Klaudiusz Sytek.

Grupa Aforti – poza aktywizacją działań na rynkach zagranicznych – zakłada również dynamiczny rozwój sieci na terenie kraju, związany z uruchomieniem kolejnych oddziałów i placówek własnych, świadczących usługi pożyczkowe, windykacyjne i faktoringowe dla mikro, małych i średnich przedsiębiorców pod szyldami: Aforti Finance, Aforti Collections i Aforti Factor. Grupę AFORTI na koniec 2017 roku tworzyło niemal 150 pracowników, zatrudnionych w 17 oddziałach na terenie całej Polski oraz w placówce rumuńskiej.

Dalszy dynamiczny, krajowy rozwój Aforti Finance zakłada ponadto wprowadzenie usługi składania wniosków online, która powinna być dostępna jeszcze w 2018 roku oraz uruchomienie własnego call center, dzięki któremu możliwa będzie sprawna i efektywna obsługa klientów.

Z kolei Aforti Collections, spółka specjalizująca się w zarządzaniu należnościami i w usługach windykacyjnych, zakłada na lata 2018-2020 wzrost potencjału windykacyjnego, m.in.
przez zwiększenie stanowisk call center, obsługi prawnej, a także rozbudowę sieci sprzedaży.

Jednocześnie, największym przedsięwzięciem AFORTI w obszarze finansowania faktur
w ramach realizowanego rozwoju technologicznego – będzie wprowadzenie usługi factoringu online. Aforti Factor już przygotowuje się do wdrożenia systemu obsługi produktów faktoringowych, dzięki czemu nowe rozwiązanie będzie dostępne jeszcze w 2018 roku.

Znaczącemu rozszerzeniu portfolio produktów i usług oferowanych mikro, małym i średnim przedsiębiorcom przez spółki z Grupy AFORTI będzie towarzyszył rozwój nowych obszarów działalności, oparty m.in. na poszerzeniu portfela produktowego dla bankowości korporacyjnej i inwestycyjnej w zakresie leasingu. W tym celu AFORTI powoła w ciągu najbliższych 3 lat nową spółkę lub dokona akwizycji istniejącego już podmiotu.

– Strategię biznesową Grupy AFORTI na lata 2018-2020 opieramy przede wszystkim
na wzmożonej aktywności na rynkach kapitałowych oraz rozwoju organicznym. W celu rozbudowy portfela produktów i usług nie wykluczamy jednak przejęć zewnętrznych firm, koncentrując się w tym czasie na ekspansji, tak na rynku krajowym, jak też zagranicznym. Inwestycje zaplanowane przez AFORTI na kolejne 3 lata wymagać będą ogromnych nakładów finansowych, więc jednym z najważniejszych zadań kadry zarządzającej będą również działania ukierunkowane na pozyskiwanie funduszy na dalszy rozwój.
Dywersyfikacja źródeł finansowania inwestycji, w której wyspecjalizowaliśmy się w ciągu ostatnich kilku lat, powinna zapewnić skuteczną realizację strategii, wyznaczając nam jednocześnie harmonogram działań przewidzianych na kolejne 3 lata – podsumowuje Paweł Opoka, dyrektor zarządzający sprzedażą Aforti Holding.

Narastająco po czterech kwartałach 2017 roku Grupa Aforti wypracowała ponad 190,73 mln zł skonsolidowanego przychodu i 2,18 mln zł zysku netto. W tym okresie EBITDA wyniosła 8,3 mln zł, rentowność netto osiągnęła poziom 1,14 proc., wskaźnik ROE wzrósł do 42,3 proc., a ROA do 2,43 proc., przy kapitalizacji notowanej na NewConnect spółki Aforti Holding na poziomie 24,88 mln zł w końcówce grudnia 2017 roku.

Tym samym, skonsolidowane przychody odnotowane przez Grupę AFORTI wzrosły narastająco po czterech kwartałach 2017 roku o ponad 206 proc., z 62,3 mln zł w 2016 roku do 190,73 mln zł w 2017. Z kolei zysk netto Grupy Aforti za 2017 rok zwiększył się o niemal 316 proc. – z 0,52 mln zł osiągniętych rok wcześniej do 2,18 mln zł na koniec 2017 roku. Jednocześnie rentowność netto Grupy AFORTI osiągnęła poziom 1,14 proc. względem 0,84 proc. na koniec 2016 roku.

To rekordowe w historii holdingu wyniki finansowe, które spółki z portfolio AFORTI osiągnęły świadcząc wysoko wyspecjalizowane usługi finansowe dla mikro, małych i średnich przedsiębiorstw.

Poprawa inwestycyjnego klimatu po wczorajszej burzy

Rynki szybko zareagowały na plan wprowadzenia przez Chiny agresywnych ceł odwetowych na amerykańskie produkty. Traciły przede wszystkim akcje, a zyskiwały papiery dłużne, złoto i jen japoński. Ostatecznie, po kilku godzinach, napięcie spadło i większość rynków wróciła do normy.

Spadek ryzyka i poprawę sentymentu do aktywów ryzykownych w drugiej części środy można powiązać z dwiema kwestiami. Po pierwsze: strona amerykańska wstrzymała się od agresywnej odpowiedzi na informacje z Chin. Po drugie: cła nie są przesądzone.

Amerykanie nie zaognili konfliktu. Donald Trump na Twitterze poinformował, że USA „wojnę handlową już przegrały”, zwracając uwagę na ogromny deficyt w handlu Stanów Zjednoczonych z Państwem Środka. Z kolei jego doradca ekonomiczny, Larry Kudlow stwierdził, że Stany Zjednoczone i Chiny nie prowadzą wojny handlowej, zwracając na to, że „duże” amerykańskie cła (te, które mają objąć chińskie towary o wartości ok. 50 mld USD) mogą nie wejść w życie. Chiny z kolei cła nałożą jedynie, jeśli zdecydują się na to Amerykanie. Na przestrzeni najbliższych dni, USA mogą jeszcze porozumieć się z Chinami, na co zdają się liczyć inwestorzy. Groźby nałożenia nowych ceł są obecnie interpretowane jako element który ma wywierać presję na drugą stronę i być katalizatorem w negocjacjach handlowych obu państw.

SPOJRZENIE NA GŁÓWNE WALUTY

EUR

Kurs EUR/PLN w środę umocnił się o 0,2%, wahając się w widełkach 4,19 – 4,21. Wczorajsze dane o inflacji w strefie euro nie wpłynęły istotnie na wycenę wspólnej waluty. Kurs EUR/USD przez cały dzień poruszał się w bardzo wąskich widełkach, pomimo tego, że odczyt inflacji bazowej po raz kolejny rozczarował.

Dzisiejsze dane PMI opisujące aktywność w sektorze usług krajów strefy euro w marcu pokazały wcześniej szacowany spadek w porównaniu z poprzednim miesiącem. Odczyty były zbliżone do wcześniejszych szacunków w związku z czym rynek na nie nie zareagował. Inne istotne dane ze strefy euro – te o sprzedaży detalicznej w lutym – nieco rozczarowały. Odczyt rzędu 1,8% rocznie był niższy od szacunków, obniżone zostały również szacunki dynamiki sprzedaży z poprzedniego miesiąca. Reakcja rynku walutowego po publikacji tych danych również jednak nie była silna.

GBP

Kurs GBP/PLN  w środę umocnił się o 0,2%, wahając się w widełkach 4,79 – 4,82. Po początkowym spadku, którego doświadczył funt w następstwie publikacji słabych danych PMI, brytyjska waluta odrobiła straty, kończąc dzień na plusie w relacji do głównych walut i złotego. Inwestorzy potraktowali silny spadek aktywności w sektorze budowlanym w marcu jako coś jednorazowego. Spowolnienie było związane bowiem stricte z warunkami pogodowymi, a konkretnie: ostrym niżem syberyjskim, który nawiedził Wielką Brytanię w marcu. Biorąc pod uwagę, iż marcowy odczyt sam w sobie nie świadczy o strukturalnych problemach sektora i szerzej – gospodarki Zjednoczonego Królestwa – na rynek dość szybko powrócił spokój.

Dzisiejszy, słaby odczyt, który pokazał spadek indeksu PMI dla brytyjskiego sektora usług może budzić nieco więcej zmartwień. Wskaźnik w marcu zaliczył niespodziewane tąpnięcie z poziomu 54,5 do 51,7, tym samym znalazł się na najniższym poziomie od czasu głosowania w sprawie Brexitu. Funt nieco traci, jednak reakcja rynku i tym razem nie jest zbyt silna, co ponownie prawdopodobnie jest związane z kwestią tego, że za istotną część spadku aktywności odpowiadają złe warunki pogodowe, a indeks nadal znajduje się powyżej poziomu 50, oznaczającego ekspansję sektora. Niemniej, ostatnie zbiorcze dane sugerują, że dynamika PKB w pierwszym kwartale roku powinna znaleźć się w okolicy poziomu 0,3% w ujęciu kwartalnym, czyli o 0,1 p.p. niżej niż szacowano wcześniej.

USD

Kurs USD/PLN w środę umocnił się o 0,1%, wahając się w widełkach 3,41 – 3,43. Indeksy PMI i ISM opisujące aktywność w amerykańskim sektorze usług w marcu pokazały odczyty zbliżone do oczekiwań, w związku z czym nie miały dużego wpływu na rynek. Wczorajsze przemówienia członków FOMC również miały ograniczone znaczenie: Loretta Mester w trakcie przemowy nie odnosiła się do polityki monetarnej, James Bullard z kolei poinformował, że wzrost niepokoju może przyczynić się do tego, że stopy procentowe mogą dłużej pozostawać na relatywnie niskich poziomach.

 

Wczorajsze dane ADP z amerykańskiego rynku pracy były lepsze od oczekiwań. W sektorze prywatnym w marcu utworzono 241 tys. miejsc pracy wobec oczekiwanych 208 tys. W górę poszły również szacunki z poprzedniego miesiąca. Ostatnie dobre odczyty z rynku pracy (nie tylko ADP, ale też np. tygodniowe dane o zasiłkach w USA) nie gwarantują dobrego odczytu NFP, ale mogą budzić lekki optymizm co do piątkowych payrollsów.

KLUCZOWE PUBLIKACJE

  • 14:30 – dane o amerykańskim handlu
  • 14:30 – tygodniowe dane o zmianie liczby zadeklarowanych bezrobotnych w USA
  • 19:00 – przemawia Raphael Bostic z FOMC

Autor: Roman Ziruk, Ebury

Łukasz Bugaj, DM BOŚ: Czekając na odreagowanie

Łukasz Bugaj, analityk DM BOŚ
Łukasz Bugaj, analityk DM BOŚ

Ostatnie tygodnie to pasmo rynkowych porażek. Na inwestorów niczym grom z jasnego nieba spadła całkiem spora ilość negatywnych wiadomości. Mało kto już pamięta, że wszystko zaczęło się na przełomie stycznia i lutego, kiedy wyraźnie skoczyła rynkowa zmienność, co po części inspirowane było oczekiwaniami na bardziej jastrzębie posunięcia Rezerwy Federalnej. Od tego czasu doszła zupełnie nowa kwestia potencjalnej wojny handlowej, która z początkowego niewinnego stadium skupionego na wymianie stali i aluminium została rozbudowana do potężnego katalogu produktów podróżujących na jednej z najważniejszych dróg pomiędzy Azją a Ameryką Północną. To oczywiście nie koniec złych wiadomości. Niemałe zamieszanie spotkało sektor technologiczny po tym jak Facebook zaczął się zmagać z problemem wycieku danych, a Amazon stał się dla Donalda Trumpa nowym chłopcem do bicia. Zresztą kontrowersyjny prezydent USA z pupilka inwestorów szybko zmienił się w groźnego propagatora konfliktów handlowych. Wszystko to dzieje się w coraz mniej sprzyjającym otoczeniu makroekonomicznym. W Europie i Azji już całkiem wyraźnie widać serię gorszych odczytów wskaźników wyprzedających. Przed ochłodzeniem broni się jeszcze USA, co wiązać należy z niedawno zaaplikowaną obniżką podatków oraz korzystnym kursem dolara. Wydaje się jednak, że ochłodzenie koniunktury z pewnym opóźnieniem dotrze również za ocean i nie warto w tym względzie przywiązywać zbyt dużej wagi dobrym danym z rynku pracy. Jest to bowiem kategoria, która jest wskaźnikiem wyraźnie opóźnionym i jej pogorszenie notowane jest jako ostatnie. W tym kontekście bardziej niepokojące powinno być to jak prezentują się trendy inflacyjne. Widać to wyraźnie na przykładzie naszego kraju, gdzie spowolnienie dynamiki wzrostu na początku tego roku jest głębsze niż oczekiwano. Inwestorzy od końca minionego roku nastawiali się na inflacyjną fazę ożywienia, a ta wydaje się kończyć wyjątkowo szybko. Podobne zagrożenie tyczy się cyklu inwestycyjnego, który nie dość, że może być krótszy niż zwykle, to w dość skromnej skali może objąć sektor prywatny, który przyciśnięty rosnącymi kosztami pracy de facto najbardziej go potrzebuje. Tym samym w zaledwie dwa miesiące rynkowe nastroje zmieniły się o 180 stopni. Z hurraoptymistycznych zakupów i nowych historycznych rekordów na minorowe perspektywy z trzeszczącymi ważnymi długoterminowymi wsparciami na czele z osławioną 200-sesyjną średnią na Wall Street. Paradoksalnie oznaczać to może zbliżające się odreagowanie na parkietach. Wiele wskazuje jednak na to, że warto je będzie wykorzystać do sprzedaży, gdyż nagromadzenie się tylu negatywnych czynników źle wróży długoterminowym perspektywom.

Autor: Łukasz Bugaj, Dom Maklerski BOŚ S.A.

Tylko groźby, czy jednak twarda wojna handlowa?

Chiny nie dają za wygraną i na pomysły Trumpa od razu odpowiadają tym samym. Szczególnie pomysł wprowadzenia cła na soję musiał wywrzeć wrażenie na prezydencie USA. Póki co nadal to tylko plany, a daty wprowadzenia ograniczeń w handlu nie znane. Właśnie dlatego rynki szybko złapały nową falę optymizmu. PMI wysoko, ale nieco niżej od oczekiwań. Niższa inflacja CPI w Polsce argumentem dla RPP za niezmienionym stóp przynajmniej do końca 2018 roku a może i 2019.

Łapanie równowagi

Na rynkach trwa proces odzyskiwania równowagi po perturbacjach związanych z kolejnym etapem wojny handlowej między USA a Chinami. Co chwila pojawiają się nowe pomysły Trumpa z wprowadzaniem ceł przede wszystkim wymierzonych w Chiny. Państwo Środka nie pozostaje dłużne i od razu reaguje akcjami odwetowymi. Fakt łatwego póki co łapania równowagi przez rynki wynika przede wszystkim z tego, że komunikowane pomysły obu mocarstw nie są automatycznym ich wprowadzaniem.

Odwet Państwa Środka

Choćby przykład takiej sytuacji mieliśmy wczoraj na rynkach. Po komunikacie z Chin dotyczącym odpowiedzi na protekcjonizm USA rynki zalała fala pesymizmu. Z godziny na godzinę jednak awersja do ryzyka gasła w oczach, inwestorzy stwierdzili, że jeśli Chiny nie podały konkretnej daty wprowadzenia swoich ceł to tak naprawdę dają pole do negocjacji i może się okazać, że to tylko groźby. Szczególnie jeśli domysły inwestorów zostały potwierdzone słowami doradcy gospodarczego Trumpa Larrego Kudlowa. Niemniej jednak w hurraoptymizm popadać nie należy. Negocjacje mogą się przeciągać a do tego porywczość Trumpa nie gwarantuje pozytywnego efektu końcowego. Jest więc szeroka furtka do eskalacji konfliktu.

A dolar zyskuje

Bez wątpienia wymiana ciosów między Chinami a USA nie przeszkadza umacniać się dolarowi. I to zarówno do europejskiej waluty jak i tej bezpiecznej jak jen japoński. Wydaje się, że taki stan rzeczy utrzyma się co najmniej do piątkowych danych z rynku pracy USA. Tym bardziej, że raport ADP wyostrzył nieco apetyty.

PMI poniżej prognoz

Dzisiaj na rynek trafiło już parę odczytów makro. Indeksy PMI zarówno dla całej strefy euro jak i Niemiec nieco rozczarowały. Niemniej jednak wskaźniki nadal pokazują solidne wartości więc nie wywołały przeceny euro. O 11 napłynęły informacje o sprzedaży detalicznej w strefie euro za luty. Wynik 0,1% był niższy niż prognoza zakładająca 0,6%. Reakcji na wspólnej walucie jednak nie było.

Dane o bilansie USA w centrum uwagi

O 14.30 poznamy saldo bilansu handlowego USA za luty i liczbę wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Szczególnie te pierwsze dane są teraz bacznie obserwowane przez rynek w kontekście wybuchu wojny handlowej. Trump wziął sobie za główny cel zniwelowanie nadmiernego deficytu w obrotach międzynarodowych.

Złoty łapie oddech

Na krajowej walucie względny spokój. Poprawa sentymentu na rynkach pozwoliła nieco się umocnić złotemu. EUR/PLN testował granice 4,20. A trzeba przyznać, że wczoraj krajowa waluta dostała spory czynnik podażowy. Dane o inflacji CPI rozczarowały. Co jest sygnałem dla RPP, że stopy procentowe w Polsce powinny zostać nadal bez zmian. I chyba już nikt nie bierze pod uwagę tego roku jako terminu pierwszej podwyżki.

Krzysztof Pawlak – dealer walutowy w Internetowykantor.pl

Niepokojąco niski CPI pchnął złotego i rentowności obligacji w dół

Zaskoczenie niższym odczytem inflacji wspiera wyceny polskich obligacji. Złoty osłabił się po tym jak niska inflacja za marzec może sprawić, że NBP ponownie obniży prognozy dla CPI i jeszcze bardziej odsunie w czasie moment pierwszej podwyżki stóp procentowych w Polsce.

Rynek walutowy i stopy procentowej

Podczas środowej sesji inwestorzy wyprzedawali złotego, po tym jak pozytywne informacje dot. finansów publicznych zepchnęły kurs EURPLN do wsparcia na poziomie 4,19. Wczoraj jeszcze podczas sesji europejskiej para powróciła powyżej 4,21. Negatywny wpływ na naszą walutę wywarła publikacja wstępnej inflacji za marzec wskazująca na spadek indeksu CPI do 1,3% r/r z 1,4% miesiąc wcześniej przy prognozach rynkowych rzędu 1,6%. Dane nasiliły obawy, że w lipcowej projekcji NBP prognoza inflacji może zostać ponownie obniżona, co zwiększy pewność RPP, że stopy procentowe powinny pozostać niezmienione nie tylko w tym roku, ale także w przyszłym.

Obok czynników lokalnych złotego nie wspierała też sytuacja na rynku głównej pary walutowej, gdzie utrzymująca się ciężka atmosfera wokół tematu „wojny handlowej” (po tym jak USA i Chiny przedstawiają kolejne zamierzenia) wywiera presję na rynki EM. Wzrost napięć na linii Pekin-Waszyngton rozbudza bowiem awersję do ryzyka, co skutkuje spadkami indeksów giełdowych i notowań surowców oraz wyprzedażami na EM w ramach pokrywania strat. Ponadto zapowiadane działania handlowe w dłuższej perspektywie będą z jednej strony prowadzić w kierunku spowolnienia chińskiego PKB, a z drugiej do wyższej inflacji w USA, a taki układ nie wspiera rynków rozwijających się.

Na polskim rynku stopy procentowej doszło do zauważalnych spadków rentowności obligacji skarbowych, gdzie krzywa przesunęła się nawet o ponad 5pb w dół. Głównym czynnikiem przemawiającym za zdecydowanym obniżeniem się rentowności papierów była wspomniana publikacja danych o wstępnej inflacji za marzec. Utrzymanie się wskaźnika CPI przez drugi miesiąc z rzędu poniżej dolnego ograniczenia wahań wokół celu, przy umiarkowanej presji inflacyjnej w Europie, dało pole do kontynuacji umocnienia obligacji rozpoczętego w ubiegłym kwartale. W najbliższym czasie pole do przeceny polskich skarbowych papierów wartościowych może być ograniczone również przez umiarkowaną podaż na aukcjach obligacji oraz koncentrację na przetargach zamiany. Na czwartkowej aukcji, Ministerstwo Finansów zaoferuję papiery OK0720, PS0123, WZ0524, WS0428 oraz WZ0528, gdzie emisja może wynieść około 5mld PLN. Polski rynek stopy procentowej znajduje również wsparcie w trendach obserwowanych globalnie. Na rynkach bazowych dochodzi do spadku rentowności instrumentów dłużnych, co ma związek z popytem na bezpieczne aktywa w obliczu napiętej atmosfery wojen handlowych.

W najbliższych dniach istotne dla rynków (w kontekście perspektyw dla podwyżek stóp procentowych w USA) będą dane z amerykańskiego rynku pracy. Konsensus rynkowy wskazuje, że wzrost zatrudnienia w sektorze pozarolniczym w USA powinien wynieść w marcu 190 tys. Na możliwy wyższy wynik wskazał jednak raport agencji ADP, który pokazał przyrost o 241 tys. nowych miejsc pracy w sektorze prywatnym.

inflacja CPIAutorzy / Źródło: Joanna Bachert, Arkadiusz Trzciołek, PKO Bank Polski