Rynek gier VR rośnie rocznie o 67 proc. Ich twórcy mówią jednak o chwilowej modzie

Rynek gier VR rośnie rocznie o 67 proc. Ich twórcy mówią jednak o chwilowej modzie 1

Przedstawiciele branży gier wideo przekonują, że wirtualna rzeczywistość oraz kontrolery ruchowe w gamingu to chwilowa moda. Pomimo takich prognoz na rynek trafia coraz więcej coraz bardziej zaawansowanych gier wykonanych w technologii VR. Tego typu gry dla gogli do wirtualnej rzeczywistości tworzą także Polacy. Niedawno zadebiutowała polska gra „The Wizards”. W 2018 roku na rynku pojawi się kilkadziesiąt nowych gier stworzonych z myślą o graczach VR. Rynek gier VR notuje aż 67-procentowe wzrosty rocznie.

– Wirtualna rzeczywistość to coś w rodzaju efektu 3D w telewizorach, który nam kilka lat temu próbowano przedstawić jako przyszłość tej platformy, a który już sobie bardzo grzecznie uwiądł gdzieś na poboczu drogi – mówi w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Innowacje Aleksy Uchański, prezes studia Movie Games.

Pomimo takich prognoz ekspertów z branży gier wideo pisanych pod wirtualną rzeczywistość powstaje coraz więcej. W marcu 2018 roku zadebiutowała na rynku polska gra „The Wizards”, która przenosi użytkownika w świat magii, a zadaniem gracza jest uratowanie świata przed niebezpieczeństwem. Gra łączy technologię VR z technologią ruchową – celowanie i używanie zaklęć odbywa się poprzez wykonywanie określonych gestów, a rozglądanie się poprzez poruszanie głową.

Jedną z najpopularniejszych i najwyżej ocenianych gier dostosowanych do wirtualnej rzeczywistości jest zaprezentowany w 2017 roku „Resident Evil 7: Biohazard” produkcji japońskiego dewelopera Capcom. Gracz wciela się w niej w postać Ethana poszukującego swojej zaginionej żony. W tym celu udaje się do rezydencji, w której musi się zmierzyć z atakiem zombie.

– Gry są coraz doskonalsze, urządzenia do gier są coraz potężniejsze, tworzą coraz bardziej realistyczny, naśladujący rzeczywistość obraz, animację, natomiast mam wiele znaków zapytania dotyczących tego, czy takie rozwiązania, jak VR czy technologie ruchowe wyjdą poza obszar niszy. Gry będą coraz ładniejsze, coraz bardziej wciągające, ale jednak będziemy je konsumować w tym formacie, w którym to ma miejsce od dwudziestu kilku lat – przewiduje Aleksy Uchański.

Boom na technologię VR w świecie gier jednak trwa. Na 2018 rok zapowiedziane są premiery kilku obiecujących tytułów gier VR. To między innymi „Ace Combat 7: Skies Unknown”, czyli zręcznościówka, w której gracz zasiada za sterami bojowego samolotu. Największy udział w tworzonych pod wirtualną rzeczywistość grach stanowią jednak strzelanki. Jednym z tytułów, których debiut zapowiedziany jest na bieżący rok, jest „Alvo”. To inspirowana legendarnym „Counter-Strike” strzelanka w trybie mulitplayer. Gracze mogą się zmierzyć w strzelaninach na ulicach, w czasie których do zdobycia przewagi ważna jest współpraca.

Mimo coraz większej liczby gier wciąż istnieje wiele barier w technologii wirtualnej rzeczywistości w grach wideo. Technologia VR zdaniem eksperta będzie nadal dopracowywana, lecz jak na razie znajduje się na zbyt wczesnym etapie rozwoju, by na dobre wpisać się w branżę gier. Pierwsze próby zaistnienia tej technologii w grach były podejmowane już ponad 20 lat temu przez Nintendo, które w 1995 roku zaprezentowało kask do wirtualnej rzeczywistości Virtual Boy. Wówczas konsola VR okazała się fiaskiem.

– Zapewne są możliwe dalsze eksperymenty z technologią VR, jednak uważam, że ona jest dzisiaj niewystarczająca. Wrażenie immersji jest niewystarczające, problemy z błędnikiem są poważne, urządzenia nie są dość wygodne, oferta gier jest za mała i chyba już wszyscy widzą, że wirtualna rzeczywistość musi jeszcze poczekać, być może kolejne 20 lat – rozważa prezes Movie Games.

Według raportu Newzoo światowy rynek gier w 2017 roku wygenerował 116 mld dol. przychodów, co w porównaniu z rokiem poprzednim stanowi wzrost o niemal 11 proc. Prognoza zakłada, że do 2020 roku rynek będzie rósł średniorocznie o 8 proc., by w 2020 roku osiągnąć wartość 143,5 mld dol.

Bardzo dynamiczny wzrost zanotuje branża gier VR. Analitycy Technavio szacują, że globalny rynek gier VR będzie rósł w najbliższych trzech latach w tempie 67 proc. średniorocznie.

Prawie połowa Polaków wysoko ocenia swoją wiedzę o finansach. Największe braki dotyczą podatków i cyberbezpieczeństwa

Prawie połowa Polaków wysoko ocenia swoją wiedzę o finansach. Największe braki dotyczą podatków i cyberbezpieczeństwa 2

Polacy dobrze oceniają swoją ogólną wiedzę o finansach, a największe braki odczuwają w zakresie cyberbezpieczeństwa oraz systemu podatkowego – wynika z badania „Poziom edukacji finansowej Polaków 2018” Warszawskiego Instytutu Bankowości. Swoją wiedzę najwyżej oceniają mężczyźni, osoby młode, o wyższych dochodach i mieszkające w dużych miastach. Polacy mają za to krytyczne opinie na temat formalnej edukacji w zakresie finansów.

Dużą wiedzę na temat finansów osobistych deklaruje 44 proc. badanych. Tylko 17,4 proc. twierdzi, że ma małą wiedzę o oszczędzaniu, inwestowaniu i emeryturach. Nieco lepszą ocenę wystawiają sobie mężczyźni niż kobiety – wśród pań co piąta przyznaje się do bardzo małej wiedzy o finansach osobistych.

Wprawdzie swoją wiedzę ekonomiczną lepiej oceniają mężczyźni, ale w praktyce wiemy, że w codziennym życiu lepiej z punktu widzenia wiedzy i doświadczenia ekonomicznego zachowują się kobiety, które prowadzą często budżety domowe – mówi agencji Newseria Biznes Waldemar Zbytek, wiceprezes zarządu Warszawskiego Instytutu Bankowości.

Najlepiej swoją wiedzę oceniają osoby pomiędzy 30 a 39 rokiem życia – 58 proc. z nich mówi w swoim przypadku o dużej wiedzy. Najmniej takich deklaracji jest wśród seniorów – zaledwie 19 proc. wskazań. Poziom świadomości zależy też od zarobków. Okazuje się, że im mniej zarabiamy, tym mniej wiemy, jakimi prawami rządzi się świat pieniądza. Dobrze swoją wiedzę w tym zakresie oceniają osoby o dochodach między 3 a 4 tys. zł netto miesięcznie oraz ci, którzy zarabiają więcej niż 5 tys. (odpowiednio 67 i 72 proc. wskazań). Na małą lub bardzo małą wiedzę o finansach wskazuje aż 30 proc. osób pomiędzy 18. a 29. rokiem życia.

– Osoby o niższych zarobkach sygnalizują brak wiedzy i potrzebę intensywnej edukacji – wyjaśnia Waldemar Zbytek.

Ocena wiedzy w zakresie finansów i edukacji finansowej zależy też od miejsca zamieszkania.

– Ci, którzy mieszkają w większych miastach, bardziej krytycznie patrzą na system edukacji w tym zakresie. Wszyscy jednakże w olbrzymiej większości zgadzają się co do tego, że należy pogłębić i rozwijać edukację w zakresie finansów, ekonomii, przedsiębiorczości i cyberbezpieczeństwa, bo dzisiaj już w zasadzie nie ma finansów i ekonomii bez internetu i problemów w zakresie cyberbezpieczeństwa – tłumaczy Waldemar Zbytek.

To właśnie cyberbezpieczeństwo Polacy wskazują jako obszar, w którym najbardziej brakuje im wiedzy. Tak odpowiedziało 38 proc. pytanych. Na braki w wiedzy w tym obszarze nieco częściej wskazują mężczyźni (40 proc. pytanych) niż kobiety (36 proc. wskazań). Podobnie jest z wiedzą o podatkach. Na braki w tym zakresie skarży się 39 proc. mężczyzn i 32 proc. kobiet. Młodzi respondenci, między 18 a 26 rokiem życia, deklarują, że największą lukę mają w wiedzy na temat emerytur (49 proc. wskazań) oraz kredytów i pożyczek (46 proc. ).

Respondenci odpowiedzieli, że niezbyt dobrze oceniają system edukacji formalnej. Uznają, że należy uzupełnić tę formalną edukację w szkołach w zakresie przedsiębiorczości o współpracę z instytucjami sektora finansowego, o praktyków finansów, biznesu, tak aby poziom edukacji w przeciętnej polskiej szkole znacząco w tym zakresie wzrósł – mówi Waldemar Zbytek.

Wagę wiedzy ekonomicznej w życiu docenia ponad połowa Polaków. Badani wskazywali, że odpowiednia wiedza o finansach i gospodarce pomaga uchronić się przed niebezpieczeństwami, takimi jak wpadnięcie w spiralę zadłużenia czy utrata oszczędności na skutek złych decyzji finansowych, a także ułatwia uzyskanie odpowiedniego finansowania na realizację celów prywatnych oraz zawodowych.

Polacy uważają, że wiedza ekonomiczna i finansowa przyda im się w codziennym życiu. To nie tylko kwestia inwestowania czy ryzyka konkretnych czynności finansowych, ale przede wszystkim chęć poznania systemu finansowego po to, żeby całe życie racjonalnie zarządzać własnym budżetem – dodaje Waldemar Zbytek.

Uczestnicy badania IBRIS uznali, że publiczny system edukacji zbyt mało czasu poświęca obecnie na przekazywanie młodym ludziom wiedzy o finansach – twierdzi tak aż 73 proc. pytanych. Rozwijanie kompetencji finansowych Polaków ma wspierać program „Bankowcy dla edukacji”.

– Będziemy realizować warsztaty dla nauczycieli wielu poziomów kształcenia, bo współpracujemy nie tylko ze szkołami, lecz także z uczelniami. Realizujemy projekty edukacyjne nie tylko dla dzieci, młodzieży i studentów, lecz także dla seniorów. W tej chwili w ramach programu współpracujemy z ponad 800 instytucjami, w tym ponad 400 polskimi samorządami – mówi Waldemar Zbytek.

Realizowany przez Warszawski Instytut Bankowości program to jeden z największych programów edukacji finansowej w Europie. Jak wskazują organizatorzy, do końca 2018 roku dotrze on do 350 tys. uczniów, studentów i seniorów podczas 9 tys. bezpośrednich lekcji, wykładów i spotkań w 120 szkołach wyższych oraz 800 szkołach podstawowych w całej Polsce.

– Formy tej edukacji mogą być bardzo różne – od bezpośrednich kontaktów w formie lekcji prowadzonych w polskich szkołach, poprzez oczywiście gry, konkursy, elektroniczne formy, przygotowanie filmów, materiałów prasowych. Współpracujemy z wieloma mediami i pismami w Polsce, również środowiskowymi, bo celujemy mocno w konkretne środowiska, w dotarcie z konkretną informacją do osób w konkretnym wieku – podkreśla wiceprezes Warszawskiego Instytutu Bankowości.

Nowy projekt UE o wartości miliarda euro ma skomercjalizować grafen w ciągu najbliższej dekady. Pierwsze smartfony zawierające technologie na nim oparte mogą trafić na rynek już za 5 lat

Nowy projekt UE o wartości miliarda euro ma skomercjalizować grafen w ciągu najbliższej dekady. Pierwsze smartfony zawierające technologie na nim oparte mogą trafić na rynek już za 5 lat 3

Czujniki napięcia skóry, wkładki do butów dla cukrzyków, inteligentne tekstylia, elektroniczne tatuaże mierzące rytm serca, a w przyszłości również elastyczne smartfony czy anteny do radiowej identyfikacji. To tylko niektóre z możliwych zastosowań grafenu na najbliższe 10 lat. Grafenowa rewolucja jest nieunikniona. Jej kamienie milowe określa Grafenowa Mapa Drogowa będąca częścią projektu Graphene Flagship, który w ciągu najbliższej dekady ma doprowadzić do powszechnej komercjalizacji grafenu.

– Grafenowa Mapa Drogowa powstała dzięki współpracy środowisk naukowych i biznesowych. To mapa drogowa ku przyszłości, pokazująca, co będzie się działo z grafenem. Pokazująca, kiedy zdaniem ludzi znajdzie on swoje pierwsze praktyczne zastosowania, kiedy powstaną pierwsze elastyczne telefony komórkowe albo pierwsze anteny do radiowej identyfikacji. Pierwsze telefony komórkowe zawierające grafen pojawią się na rynku od 5 do 10 lat – prognozuje w rozmowie z agencją Newseria Innowacje dr Sian Fogden z Cambridge Graphene Centre.

Wyjątkowe właściwości grafenu i szeroki wachlarz możliwych zastosowań tego materiału sprawiają, że badania nad jego rozwojem i komercjalizacją stanowią kluczowe wyzwanie współczesnej nauki. W napędzanie wyścigu ku upowszechnieniu grafenowych technologii włączyła się nawet Unia Europejska. Graphene Roadmap, czyli Mapa Drogowa Grafenu, ma za zadanie określić główne cele i obszary badawcze niezbędne do realizacji głównego założenia, jakim jest komercjalizacja grafenu. To część unijnego programu Graphene Flagship.

– Graphen Flagship to największe w historii Wspólnoty Europejskiej konsorcjum badawcze, które zrzesza 152 partnerów z 23 krajów europejskich. Jego budżet na 10 lat wynosi miliard euro, a celem poprzez współpracę pomiędzy uniwersytetami a przemysłem jest wyprowadzenie grafenu z laboratorium i wprowadzenie go do użytku w społeczeństwie w ciągu 10 lat – tłumaczy ekspertka.

Graphene Roadmap prezentuje trzy zasadnicze obszary działalności. Pierwszy to identyfikacja nowego materiału i ocena jego potencjału, a także opracowanie optymalnych sposobów wytwarzania na skalę przemysłową. Drugi to identyfikacja nowych koncepcji urządzeń wykorzystujących materiały 2D. Ostatecznym celem jest integracja komponentów i struktur opartych na materiałach dwuwymiarowych w konkretnych rozwiązaniach.

Grafenowa Mapa Drogowa określa ponadto dziedziny, w których wdrożenie grafenu będzie zadaniem kluczowym. To między innymi zdrowie i środowisko, produkcja, urządzenia elektroniczne, spintronika, fotonika i optoelektronika, czujniki, elastyczna elektronika, konwersja i magazynowanie energii, materiały kompozytowe, a także urządzenia biomedyczne.

Grafen jest przezroczystą, biokompatybilną i elastyczną odmianą alotropową węgla. Jego struktura jest płaska, a kształtem przypomina plaster miodu. Jednymi z najważniejszych cech grafenu jest bardzo dobre przewodnictwo ciepła i prądu oraz duża wytrzymałość mechaniczna. Choć sam węgiel jest jednym z najbardziej rozpowszechnionych pierwiastków, to taka jego postać znana jest od niedawna.

– To bardzo młody materiał. Pierwsze eksperymenty, za które później (w 2010 r. – przyp.red.) przyznano nagrodę Nobla, miały miejsce w 2004 roku. To dało ludziom asumpt do intensywniejszego zajęcia się badaniami nad grafenem. Poważne badania trwają od zaledwie ośmiu lat. Ze względu na całe to zamieszanie wokół grafenu wydaje nam się, że jest z nami od lat  – twierdzi dr Sian Fogden.

Z raportu Zion Market Research wynika, że globalny rynek rozwiązań z zastosowaniem grafenu wyniósł w 2016 roku 32 mln dol. Do 2022 roku ma on rosnąć w średniorocznym tempie na poziomie 35 proc. do poziomu 193 mln dol.

Protekcjonizm gospodarczy uderza w eksporterów polskiej żywności. Najwięcej barier stawiają Czechy, Niemcy i Słowacja

Protekcjonizm gospodarczy uderza w eksporterów polskiej żywności. Najwięcej barier stawiają Czechy, Niemcy i Słowacja 4

Niemal 80 proc. polskich produktów rolno-spożywczych trafia do Unii Europejskiej. Zagrożeniem dla eksportu jest coraz silniejsze zjawisko protekcjonizmu, które obejmuje takie środki, jak liczne kontrole sanitarne, negatywne kampanie medialne czy obowiązek dodatkowych certyfikacji. Mniej więcej jedna trzecia produktów eksportowanych do krajów, które stawiają przeszkody, spotyka się z dyskryminacją. Jak wynika z raportu opracowanego w ramach programu Single Europe Varied Food, Komisja Europejska może skuteczniej walczyć z protekcjonizmem dzięki zmianom w obowiązujących procedurach. 

– Rynek Unii Europejskiej jest najważniejszym rynkiem eksportowym dla polskich producentów żywności. Jego wartość w 2017 roku wyniosła 21 mld euro, w stosunku do 27 mld euro polskiego eksportu żywności na całym świecie. Ważne jest więc, żeby na tym rynku nie powstawały żadne bariery pozataryfowe ani żadne zjawiska protekcjonistyczne, ponieważ cokolwiek się dzieje na rynku UE, ma natychmiast kolosalny wpływ na polskich producentów żywności – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności.

Największe bariery to np. kontrole sanitarne o podwyższonej częstotliwości, konieczność wieloletniego przechowywania dokumentów, wymogi posiadania dodatkowych certyfikatów, krótkie terminy ważności zezwoleń czy obowiązkowe umieszczanie na opakowaniu określonych oznaczeń. W opinii polskich eksporterów najwięcej barier stawiają Czechy, Niemcy, Słowacja, Hiszpania, Węgry, Holandia i Wielka Brytania. Ponad 30 proc. produktów eksportowanych do krajów, które stawiają takie bariery, spotyka się z dyskryminacją.

 Stosowane bariery protekcjonistyczne spowodowały, że Czechy z trzeciego importera polskiej żywności spadły na pozycję piątą. To zarówno przez czarny PR, jak i konkretne rozwiązania w zakresie urzędowej kontroli żywności, wprowadzanie nieprecyzyjnych kryteriów co do jakości produktów, stosowanie strony internetowej opartej na nieużywanych w UE określeniach jakości. Takie działania powodują, że faktycznie rok po roku, stosując te metody, można osiągnąć spadek importu z danego kraju. Polscy producenci padli ofiarą takich praktyk – ocenia Gantner.

Z raportu opracowanego przez kancelarię Dentons w ramach programu Single Europe Varied Food „Wsparcie promocji polskiej żywności poprzez niwelowanie barier w eksporcie” wynika, że w grudniu 2017 roku toczyło się 674 postępowań w sprawie naruszenia prawa UE przez kraje członkowskie. Średnia długość pierwszego etapu postępowania (ma na celu szybkie rozwiązanie sporu) wynosi 36,9 miesiąca, zaś drugiego etapu (postępowanie sądowe) – 22,4 miesiąca. Średni czas oczekiwania na rozstrzygnięcie to już ponad 5 lat.

To oznacza, że ktoś wprowadza barierę na swoim rynku i dopiero ewentualnie po 5 latach, zgodnie z decyzją Komisji, ta bariera jest znoszona. Każdy, kto zajmuje się biznesem, wie o tym, że to jest przynajmniej o 4 lata i 7 miesięcy za późno, w związku z tym proponujemy wprowadzenie takich procedur, które pozwolą w ciągu mniej więcej trzech miesięcy podjąć pierwsze działania – mówi Andrzej Gantner.

Raport ocenia, że aby skutecznie przeciwdziałać protekcjonizmowi, konieczne jest wprowadzenie postępowania eksperckiego, czyli grupy ekspertów, która będzie działać przy Komisji Europejskiej w sprawach dotyczących uchybienia przez państwa członkowskie zobowiązaniom traktatowym. Pomoże ona odciążyć KE i zachęci państwa członkowskie do polubownego rozwiązywania sporów.

– W samym funkcjonowaniu podstawowego unijnego systemu RASFF dotyczącego bezpieczeństwa żywności, który decyduje o tym, że wizerunek europejskiej żywności jest uznawany za bardzo dobry, znaleźliśmy możliwości, które są związane z protekcjonizmem. Dziś do systemu firmy mogą składać zgłoszenia przeciwko swoim konkurentom na rynku. Uważamy, że tak absolutnie nie powinno być – przekonuje dyrektor generalny PFPŻ.

Postępowanie przed KE może też usprawnić odwrócenie ciężaru dowodowego – państwo członkowskie, któremu zarzuca się stosowanie nieuzasadnionych barier, będzie musiało udowodnić, że stosowane rozwiązania prawne są zgodne z prawem unijnym. Obecnie to Komisja musi udowodnić niezgodność z unijnym prawem wewnętrznych przepisów.

– Podkreślamy również konieczność nakładania niezbędnych środków tymczasowych. Obowiązywanie danej bariery wprowadzonej przez kraj zostaje wstrzymane do czasu rozstrzygnięcia przez KE, czyli nie powinno być sytuacji, że bariera działa, ruguje z rynku naszych producentów, a dopiero za jakiś czas być może zostanie usunięta – mówi dyrektor generalny PFPŻ.

Wymianę handlową mogłaby też usprawnić platforma do udostępniania regulacji krajowych, na której znalazłyby się planowane zmiany w przepisach dotyczących kwestii wprowadzania danych grup towarów na terytorium państw członkowskich.

– Z jednej strony to proste postulaty, ale zdajemy sobie sprawę z tego, że prawo UE jest bardzo skomplikowane, a działania KE są bardzo powolne. Patrząc jednak na to, jak ważny jest rynek UE i jak duże wsparcie otrzymaliśmy od posłów PE, liczymy na to, że przy wsparciu polskiego rządu KE zajmie się tymi postulatami. Jeśli chociaż jeden zostanie wdrożony, uznamy to za sukces – podsumowuje Andrzej Gantner.

Nowe technologie rewolucjonizują branżę HR. Minimalizują koszty, poprawiają komunikację z pracownikami i budują ich lojalność

Nowe technologie rewolucjonizują branżę HR. Minimalizują koszty, poprawiają komunikację z pracownikami i budują ich lojalność 5

Media społecznościowe oraz nowe technologie na nowo kształtują branżę HR. Z badań wynika, że ponad połowa firm przekształca swoje programy HR-owe, żeby umożliwić pracownikom korzystanie z cyfrowych i mobilnych narzędzi, a co trzecia korzysta już z nowoczesnych rozwiązań, jak aplikacje oparte o sztuczną inteligencję. Trendem, który ma wspierać działy HR w obszarze nowoczesnych technologii, jest SMAC.

 SMAC jest ogólnoświatowym trendem, którego nazwa to skrót od słów social, mobile, analytics i cloud. Oznacza synergię tych czterech technologii, co w ujęciu długofalowym przekłada się na produktywność oraz zaangażowanie pracowników przy jednoczesnym zmniejszeniu kosztów. Krzepiący jest fakt, że ten trend już dawno przestał być teorią, są to rzeczy, które dzieją się tu i teraz – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Selenge Tomczyk, manager dywizji Human Resources w firmie rekrutacyjnej Michael Page.

Powszechny postęp technologiczny wpływa na modele biznesowe firm, co jednocześnie kształtuje na nowo działy HR. SMAC wymaga od nich m.in. zamiany sposobu myślenia, tak aby wszelkie nowe procesy były projektowane w oparciu o wykorzystanie technologii, które pomogą je wdrożyć, zoptymalizować oraz zmierzyć. Wiążą się z nim także zmiany w dostarczaniu rozwiązań HR, sposobie podejmowania decyzji kadrowych, a także automatyzacji niektórych procesów HR, ponieważ technologie kognitywne pozwalają część zadań powierzyć systemom opartym na odpowiednich algorytmach. SMAC pozwala więc na zwiększenie produktywności przy jednoczesnej minimalizacji kosztów.

Trend ten umożliwia również lepsze dopasowanie firm do szybko zmieniających się realiów biznesowych oraz efektywniejszą komunikację zarówno z obecnymi, jak i potencjalnymi pracownikami.

– SMAC oferuje działom HR przede wszystkim narzędzia analityczne, dzięki którym mogą one planować zatrudnienie i decydować o ścieżce karier swoich pracowników. Z kolei analityka predykcyjna pozwala nam na analizy danych teraźniejszych oraz przeszłych po to, żebyśmy mogli przewidywać niektóre ruchy pracownicze. Pozwala to nam na zaplanowanie awansów, podwyżek lub zaproponowanie alternatywnych ścieżek kariery dla pracowników – zwraca uwagę Selenge Tomczyk.

Wynika z niego także szereg korzyści nie tylko dla działów HR, lecz także dla pracowników: stwarza możliwość zdalnego dostępu do programów zarządzających kwestiami kadrowo-płacowymi i platform edukacyjnych online zawierających np. wideo, podcasty czy interaktywne szkolenia. Wspiera też pracę zdalną, co z kolei wpływa na work-life balance pracowników i poziom rotacji w firmie.

Wdrożenie SMAC wymaga jednak przebudowy procesów i korzystania z cyfrowych platform oraz aplikacji mobilnych.

 Działy HR przy wdrożeniu trendu SMAC muszą na pewno zmienić sposób myślenia, przy budowaniu strategii personalnej powinny iść z duchem czasu, z duchem cyfryzacji. Digital już dawno przestał być odrębnym bytem. Strategia personalna powinna być budowana zgodnie ze strategią digitalową. Dzięki trendowi SMAC w działach HR pojawi się zapotrzebowanie na nowe kompetencje, będą poszukiwane osoby z analitycznym umysłem, które potrafią pracować na dużych liczba danych, jednocześnie wyciągając z nich wnioski, i prezentować je w sposób zrozumiały dla biznesu – podkreśla manager dywizji Human Resources w Michael Page.

Selenge Tomczyk ocenia, że SMAC będzie wkrótce codziennością dla firm i kandydatów także dlatego, że coraz większą część rynku stanowią przedstawiciele pokolenia Y, którzy nie rozstają się ze smartfonami.

 SMAC, czyli media społecznościowe, mobile, analityka i rozwiązania w chmurze, to naprawdę ogromne wyzwanie i zupełnie nowa rzeczywistość, z którą muszą się mierzyć HR-owcy zarówno pod kątem wewnętrznej komunikacji z pracownikami, jak i zewnętrznej – z kandydatami, których chcą zrekrutować –mówi Maja Gojtowska, ekspert HR, prowadząca blog gojtowska.com.

Ekspert HR podkreśla, że nowe technologie dają ogromną przewagę działom HR, które jednak muszą przeformułować swoje dotychczasowe funkcjonowanie. Dotyczy to zarówno systemów do komunikacji, jak i stosowania szeroko pojętej analityki opartej na big data, które umożliwiają weryfikację praktycznie wszystkich danych i procesów HR-owych zachodzących w firmie. Dzięki temu skutecznie można sprawdzić, na ile są one efektywne. Praca w chmurze gwarantuje natomiast sprawniejsze funkcjonowanie organizacji, bez względu na lokalizację pracowników.

Jak wynika z badań Deloitte, ponad połowa (56 proc.) firm już przekształca swoje programy HR tak, aby umożliwić pracownikom korzystanie z cyfrowych i mobilnych narzędzi. Z kolei 33 proc. organizacji korzysta już z nowoczesnych rozwiązań, takich jak aplikacje oparte o sztuczną inteligencję. W Polsce 74 proc. firm uważa cyfryzację HR za bardzo ważny element swojej struktury korporacyjnej.

HR-owcy deklarują, że nowe technologie powinny być priorytetem organizacji, ale nie do końca tak jest. Na polskim rynku 2/3 organizacji opiera swoje rozwiązania z obszaru learning i developmentu na zwykłych plikach Excel. Dużo jest jeszcze do zrobienia, aczkolwiek jest na to otwartość. Są na rynku przykłady bardzo innowacyjnych rozwiązań, choćby chatboty, które wspierają rekrutacje firm. Takie rozwiązania w ostatnim czasie wprowadził choćby Budimex czy Accenture, czy od prawie czterech miesięcy sztuczny bot z powodzeniem wspiera też rekrutację w Netguru – wymienia Maja Gojtowska.

Na rynku są już także pierwsze firmy, które wprowadzają Workplace by Facebook jako wewnętrzny komunikator. Korzysta z tego już między innymi polska firma trans.eu oraz fundacja WOŚP. Co więcej, HR-owcy coraz częściej rozmawiają z kandydatami podczas wideokonferencji na Skype. Kandydaci mogą też zadawać rekruterom pytania podczas dyżurów na Messengerze, na co zdecydowała się na przykład firma Capgemini.

Ekspert HR zauważa, że digitalizacja może przynieść realne efekty, dlatego tak ważne jest dzielenie się konkretnymi praktykami, wnioskami ze realizowanych projektów i promowaniem ich na bazie twardych danych.

– Nowe technologie są dziś DNA wielu organizacji i to, w jaki sposób firmy będą z nich korzystać, jak będą wykorzystywać je w obszarze komunikacji, budowy zaangażowania, zbierania informacji zwrotnej od pracowników, będzie potem przekładało się na to, czy pracownicy będą chcieli z tymi organizacjami łączyć się na dłużej, czy będą szukali nowych wyzwań zawodowych – zaznacza Maja Gojtowska.

KUKE Finanse zapowiada dalszy rozwój na rynku faktoringowym

Spółka akcyjna KUKE Finance działa na rynku operacyjnie od trzech lat. Od początku jej głównym założeniem był faktoring pełny, czyli z wykorzystaniem ubezpieczeń należności spółki matki, czyli Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych. Widać to po realizowanych obrotach, które w ostatnim roku wyniosły blisko 1,5 miliarda złotych.Ponad 70 proc. stanowią obroty właśnie w faktoringu pełnego. Pozostała część to transakcje tzw. faktoringu z regresem.

 KUKE finansuje transakcje klasyczne, czyli dla rynku faktoringowego – należności krótkoterminowe – powiedział serwisowi eNewsroom Konrad Klimek, prezes korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych – Wychodzi także naprzeciw klientom – zwłaszcza z branży górniczej – realizuje transakcje dwu- i trzyletnie, co wyróżnia firmę na tle pozostałych członków rynku faktoringowego. Spółka KUKE Finance w pierwszym roku działalności operacyjnej zrealizowała obroty w wysokości 267 milionów złotych. To wartość skupionych faktur brutto. W 2016 roku było to już 1,064 miliarda złotych, a w kolejnym to rekordowe 1,474 miliarda złotych. W 2018 KUKE Finance przewiduje wzrost obrotów do około 1,9-2 miliardów złotych.Planuje także dynamiczne zwiększanie udziału w rynku. Przyrosty spółki powinny być ok. dwukrotnie wyższe niż całego rynku faktoringowego w Polsce. Ostatnio wzrósł on o 16,7 proc. ze 158 do 195 miliardów złotych. Wzrost KUKE Finance stanowił 37 proc. – podsumował Klimek.

Kurs franka i euro. Michał Stajniak prognozuje 4,15 – 4,30 zł za euro, 3,60 – 3,70 zł za franka

Kurs złotego ostatnio poruszał się niespokojnie. To ile będziemy płacić za franka, zależeć będzie od wojen handlowych. Kurs wobec euro będzie raczej uzależniony od danych z polskiej gospodarki, zwłaszcza że pojawiły się komentarze o możliwej obniżce stóp procentowych.

– Ze względu na niepokój na rynkach finansowych złoty w ostatnich dniach poruszał się niespokojnie – mówi w rozmowie z MarketNews24 Michał Stajniak, ekspert XTB.

Dane z polskiej gospodarki są w przewadze dobre, jak choćby najnowsze o inflacji, ale inwestorów niepokoi sytuacja na rynku pracy.

– Nie ma powodów do wzmocnienia złotego, dlatego kurs będzie się zmieniał w granicach 4,15 – 4,30 zł za euro – ocenia M.Stajniak.

Natomiast nastroje frankowiczów bardziej zależeć będą od dalszego rozwoju wojen handlowych, zainicjowanych przez USA.

Inflacyjna niespodzianka

Ceny towarów i usług konsumpcyjnych wzrosły w marcu br., w ujęciu rocznym, o 1,3 proc. W lutym wzrost wyniósł 1,4 proc. W stosunku do poprzedniego miesiąca ceny obniżyły się o 0,1 proc. – podał GUS w szybkim szacunku.

– Mamy najniższą inflację od kilkunastu miesięcy. Dane dotyczące marca zaskoczyły wielu ekonomistów. Przed miesiącem to ceny żywności przyczyniły się do spadku inflacji. W marcu większy wpływ na jej obniżkę miały prawdopodobnie kurczące się ceny paliw do prywatnych środków transportu oraz nośników energii. W skali roku żywność podrożała o 3,7 proc., ale w stosunku do lutego jej ceny spadły o 0,1 proc. W najbliższych miesiącach możemy się spodziewać obniżenia cen wielu produktów spożywczych, m.in. masła, jaj, mleka, co niewątpliwie będzie miało wpływ na poziom inflacji – mówi Zbigniew Maciąg z Konfederacji Lewiatan.

Z jednej strony niższa inflacja może, przynajmniej częściowo, osłabić presję na podwyżki wynagrodzeń dla pracowników. Z drugiej zaś strony rozpoczynają się prace sezonowe i w takich branżach jak budownictwo, transport, rolnictwo gwałtownie wzrośnie popyt na pracowników. Już teraz firmy mają kłopoty ze znalezieniem wykwalifikowanych osób. Aby ich pozyskać przedsiębiorstwa będą musiały więcej im zapłacić. Tym bardziej, że rynek pracy cudzoziemców (głównie Ukraińców) nie jest bez dna i już widać na nim pierwsze objawy zadyszki.

Z niższej inflacji na pewno cieszą się osoby, które swoje oszczędności gromadzą w bankach. W ostatnich miesiącach ponosiły realnie straty, gdyż oprocentowanie lokat było niższe od inflacji. Teraz to się trochę zmieni, przynajmniej w części banków, które oferują wyższe oprocentowanie depozytów.

– Na koniec roku inflacja nie powinna przekroczyć 2 proc. Szanse na podwyżkę stóp procentowych NBP są więc niewielkie, co z kolei ucieszy osoby mające kredyty złotowe, ponieważ nie będą musiały przeznaczać więcej pieniędzy na spłatę rat kredytowych – dodaje Zbigniew Maciąg.

Xavier Guesnu nowym Prezesem Zarządu Lafarge w Polsce

Z początkiem marca stanowisko Prezesa Zarządu Lafarge w Polsce objął Xavier Guesnu. Zastąpił on Federico Tonettiego, który pełnił tę funkcję od 2014 roku.

Xavier Guesnu z Grupą LafargeHolcim związany jest od ośmiu lat. Wcześniej od 2013 roku pełnił funkcję Dyrektora Generalnego linii kruszyw we wschodniej Kanadzie. W latach 2010-2013 odpowiadał za strategię i rozwój Lafarge na rynkach globalnych, pełniąc funkcję Wiceprezesa ds. Strategii, Rozwoju, Przejęć i Fuzji. Dzięki swojemu bogatemu doświadczeniu zawodowemu doskonale łączy zarządzanie strategiczne z działalnością operacyjną w dynamicznym otoczeniu biznesowym i zmieniających się uwarunkowaniach rynkowych.

Xavier Guesnu
Xavier Guesnu

Zawodowo najbardziej motywuje mnie realizacja nowych możliwości biznesowych oraz rozwój ludzi i obserwowanie, jak stają się coraz lepsi. Dlatego cieszę się, że stałem się częścią Lafarge w Polsce i dołączam do tego wykwalifikowanego i kompetentnego zespołu. Wiem, że mając wspólne cele, osiągniemy je jako jeden zespół – powiedział Xavier Guesnu.

Xavier Guesnu stawia na dalszy rozwój, rentowny wzrost oraz wykorzystanie pełnego potencjału Lafarge w Polsce. Nowe technologie i inwestycje w innowacje to dla nas priorytety. To dzięki nim nasza oferta dla Klientów jest szersza, bardziej kompleksowa i pomaga zwiększyć efektywność ich biznesu. Widzę już kilka świetnych przykładów takich działań: Solidna Ekipa, LH Engineering czy działania digital – podkreślił Xavier Guesnu.

Xavier Guesnu wcześniej pracował jako konsultant biznesowy dla międzynarodowej firmy konsultingowej Bain & Company. Jest Absolwentem Mines ParisTech, jednej z najbardziej prestiżowych uczelni technicznych we Francji. Mówi biegle w 4 językach – ojczystym francuskim, angielskim, hiszpańskim i polskim.

Aktywność inwestorów na rynkach Grupy GPW – marzec 2018 r.

  • Spadek wartości obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń[1] na Głównym Rynku o 25,3% rdr do 18,4 mld zł w marcu 2018 r.,
  • Spadek łącznego wolumenu obrotu kontraktami terminowymi o 0,2% rdr do poziomu 1 mln. szt. w marcu 2018 r.
  • Wzrost wartości emisji obligacji nieskarbowych notowanych na rynku Catalyst o 25% rdr do poziomu 75,6 mld zł.
  • Wzrost łącznego wolumenu obrotu energią elektryczną o 164,4% do poziomu 20,5 TWh w marcu 2018 r.
  • Wzrost łącznego wolumenu obrotu gazem o 28,1% rdr do 9,4 TWh w marcu 2018 r.
  • Wzrost wolumenu obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia związanych z efektywnością energetyczną na rynku spot o 79,4% do 26,2 ktoe w marcu 2018 r.

Łączna wartość obrotu akcjami na Głównym Rynku GPW wyniosła 19 mld zł w marcu 2018 r., czyli o 24,3% mniej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń spadła w marcu 2018 r. o 25,3% rdr, do poziomu 18,4 mld zł. Średnia dzienna wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń osiągnęła w marcu 2018 r. poziom 874,3 mln zł, o 18,2% mniej niż rok wcześniej. Wartość indeksu WIG na koniec marca 2018 r. wyniosła 58 377,42 pkt i była o 0,8% wyższa niż przed rokiem.

Na rynku NewConnect w marcu 2018 r. odnotowano spadek łącznej wartości obrotu akcjami o 29,9% rdr do poziomu 118,9 mln zł. Wartość obrotów akcjami w ramach arkusza zleceń na rynku NewConnect w marcu spadła o 30,2% rdr i wyniosła 104,5 mln zł.

W marcu 2018 r. łączny wolumen obrotu instrumentami pochodnymi wyniósł 1 mln szt., o 0,2% mniej niż rok wcześniej. Wolumen obrotu kontraktami terminowymi na indeksy wyniósł w marcu 2018 r. 607,1 tys. szt., co oznacza spadek o 10% rdr. Wolumen obrotu kontraktami terminowymi na waluty wzrósł o 96,6% do poziomu 229,6 tys. szt. wobec 116,8 tys. szt. w marcu 2017 r.

Wartość notowanych na rynku Catalyst emisji obligacji nieskarbowych wyniosła 75,6 mld zł na koniec marca 2018 r. wobec 60,5 mld zł w analogicznym okresie ubiegłego roku[2]. Wartość obrotu obligacjami nieskarbowymi na rynku Catalyst w ramach arkusza zleceń wzrosła w marcu o 26% rdr, do poziomu 261 mln zł.

Łączna wartość obrotu obligacjami na TBSP sięgnęła w marcu tego roku 50 mld zł i była o 8,4% niższa niż rok wcześniej.

Łączny wolumen obrotu energią elektryczną na rynkach spot i terminowym w marcu 2018 r. wyniósł 20,5 TWh, co oznacza wzrost o 164,4% rdr. Wolumen obrotu energią elektryczną na rynku forward wzrósł o 221,0% do poziomu 17,9 TWh, w porównaniu do analogicznego okresu rok wcześniej.

Łączny wolumen obrotu gazem ziemnym wyniósł w marcu 2018 r. 9,4 TWh, o 28,1% więcej niż rok wcześniej. Na rynku spot wolumen obrotu wzrósł o 87,5% do poziomu 4,3 TWh. Natomiast wzrost o 1,2% do poziomu 5,1 TWh odnotowano na rynku terminowym.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia, z wyłączeniem praw ze świadectw związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”)[3], na rynku spot wyniósł w marcu 2018 r. 6,9 TWh, co oznacza spadek o 14,4% rdr. Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”) wzrósł o 79,4% rdr osiągając w marcu 2018 r. poziom 26,2 ktoe4.

Kapitalizacja 428 spółek krajowych notowanych na Głównym Rynku wyniosła na koniec marca 2018 r. 607,65 mld zł (144,36 mld EUR). Łączna kapitalizacja 478 spółek krajowych i zagranicznych notowanych na Głównym Rynku sięgnęła na koniec marca tego roku 1 302,20 mld zł (309,36 mld EUR).

Na Głównym Rynku w marcu 2018 r. zadebiutowały spółki Sescom oraz AB „Novaturas”, o łącznej wartości oferty 92,9 mln zł.

Na NewConnect w marcu 2018 r. zadebiutowała spółka FTI Profit.

Na Catalyst w marcu 2018 r. zadebiutowały obligacje spółki Benefit Partners o wartości emisji 15 mln zł.

W marcu 2018 r. na GPW odbyło się 21 sesji giełdowych, o 2 mniej niż rok wcześniej.

W załączeniu dane o obrotach na rynkach prowadzonych przez Grupę GPW.

[1] transakcje sesyjne, bez transakcji pakietowych

[2] Od 3 stycznia 2018 r. obligacje Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK) są kwalifikowane jako obligacje skarbowe. W związku z tym dane o wartości emisji obligacji nieskarbowych z poprzednich komunikatów obrotowych są nieporównywalne z danymi prezentowanymi w tym komunikacie.

[3] świadectwa pochodzenia związane z efektywnością energetyczną (tzw. białe certyfikaty) są wystawiane , notowane i rozliczane w innych jednostkach metrycznych niż pozostałe świadectwa na TGE (toe – tona oleju ekwiwalentnego; energetyczny równoważnik jednej metrycznej tony ropy naftowej o wartości opałowej równej 10.000 kcal/kg;)