Wojny handlowe są dobre i łatwe do wygrania? Chiny mówią „sprawdzam”

Roman Ziruk - Ebury
Roman Ziruk, Ebury Polska

Konflikt na linii USA-Chiny zaognia się. Decyzje obu państw sugerują, że mocarstwa mogą kierować się w stronę wojny handlowej. Czy prezydent USA ma rację określając wojny handlowe jako „dobre i łatwe do wygrania”?

Stany Zjednoczone opublikowały wczoraj listę 1300 chińskich towarów, które zostaną objęte 25-procentowymi cłami importowymi. Łączna, roczna wartość towarów to 50-60 mld USD. Dobór produktów, które zostaną objęte taryfami celnymi sugeruje, że USA chcą uderzyć m.in. w nową strategię gospodarczą Chin skoncentrowaną na rozwoju zaawansowanych technologii – “Made in China 2025”.

Chiny nie pozostały dłużne i oprócz, wprowadzonych w poniedziałek, 15 i 25-procentowych ceł na import niektórych amerykańskich produktów o wartości ok. 3 mld USD, ogłosiły dziś kolejne „środki odwetowe”.

Dzisiejszy ruch Państwa Środka jest bardziej agresywny od poprzedniego. Chiny chcą objąć 25-procentowymi cłami towary o wartości ok. 50 mld USD. Obawiać mogą się zwłaszcza amerykańscy rolnicy. Chińskie cła mają objąć towary takie jak kukurydza, pszenica, bawełna, tytoń czy soja. Cła mają objąć również pojazdy elektryczne, samoloty oraz wiele innych.

Reakcja rynków była oczywiście negatywna. Indeksy europejskie (w tym polski parkiet) świecą się na czerwono, tracąc ok. 1-2%. Spadki na futures na niektóre amerykańskie indeksy przekraczają z kolei 2% sugerując, że giełdy w USA otworzą się ze sporą luką. Reakcja rynku walutowego była mniejsza, jednak również zauważalna – od razu po publikacji informacji z Chin tracił dolar amerykański, zyskiwał natomiast jen japoński. Wieści z Państwa Środka i wzrost niepokoju nie sprzyjają również złotemu, który dzisiejszy dzień rozpoczął spadkami.

SPOJRZENIE NA WALUTY

PLN

Polska waluta we wtorek umocniła się w parze z euro. W relacji do dolara amerykańskiego i funta brytyjskiego, złoty zakończył dzień w okolicy poziomów notowanych pod koniec poprzedniego dnia. PLN reagował przede wszystkim na zmiany na głównych parach, jednak warto wspomnieć również o wczorajszych, dobrych informacjach z kraju.

Po pierwsze, indeks PMI opisujący aktywność w polskim sektorze przemysłowym, wbrew oczekiwaniom konsensusu nie spadł w marcu (w przeciwieństwie do analogicznego indeksu dla strefy euro), a utrzymywał się na poziomie 53,7, notowanym w poprzednim miesiącu. Abstrahując od niższej dynamiki wzrostu nowych zamówień, którą odnotowano w marcu, indeks w ujęciu ogólnym sugeruje utrzymanie dobrej koniunktury w polskim przemyśle. Solidna ekspansja w sektorze przemysłowym prawdopodobnie powinna utrzymywać się również w kolejnych kwartałach.

Po drugie, pozytywnie zaskoczył wstępny szacunek GUS opisujący deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych w ubiegłym roku. Zgodnie ze wskazaniami, deficyt w relacji do PKB spadł z poziomu 2,3% notowanego w 2016 r. do 1,5% w 2017 r. i był najniższy w historii. Dług sektora w relacji do PKB spadł z kolei z poziomu 54,2% w 2016 r. do 50,6% w 2017 r.

Dzisiejsze dane o inflacji zaskoczyły in minus. Inflacja zamiast wyraźnie rosnąć, w marcu spadła do najniższego poziomu od końcówki 2016 r. Słabsza inflacja w Polsce może cieszyć oszczędzających, jednak docelowo prawdopodobnie będzie utwierdzać członków Rady Polityki Pieniężnej w swoim gołębim nastawieniu, co może wpłynąć na dalsze odsuwanie w czasie podwyżek stóp procentowych w Polsce i osłabiać złotego.

EUR

Kurs EUR/PLN we wtorek osłabił się o 0,4%, wahając się w widełkach 4,19 – 4,21. Wczorajsze dane PMI opisujące aktywność w sektorze przemysłowym gospodarek strefy euro, zgodnie ze wcześniejszymi wskazaniami pokazały spadek z poziomu 58,6 w lutym do 56,6 w marcu. W połączeniu ze słabymi indeksami nastrojów inwestorów i biznesu może to sugerować, że koniunkturalna górka w strefie euro jest już za nami, a dynamika PKB może wyhamowywać.

Dzisiejsze odczyty ze Starego Kontynentu są dość mieszane. Z jednej strony, notujemy oczekiwane odbicie inflacji CPI, która skoczyła z poziomu 1,1% notowanego w lutym, do 1,4% rocznie w marcu. Z drugiej natomiast – istotniejszy dla nas – bazowy indeks cały czas pozostaje płaski i wynosi jedynie 1% rocznie. Utrzymywanie się inflacji bazowej na niskich poziomach może stanowić dla EBC solidny argument przeciwko rychłemu wygaszaniu programu QE i w konsekwencji osłabiać euro.

GBP

Kurs GBP/PLN we wtorek umocnił się o 0,2%, wahając się w widełkach 4,79 – 4,82. Wczorajsze dane PMI opisujące aktywność w sektorze przemysłu Zjednoczonego Królestwa były dobre – marcowy odczyt był nieco lepszy od oczekiwań. Wskaźnik od kilku miesięcy utrzymuje się w okolicy poziomu 55, co sugeruje ekspansję sektora. Dane wspierały brytyjską walutę – ważony indeks GBP zakończył dzień na plusie.

Z wczorajszymi danymi dość mocno kontrastuje dzisiejszy odczyt, który na pierwszy rzut oka może wydawać się mocno niepokojący. Indeks PMI dla sektora budowlanego niespodziewanie spadł bowiem z poziomu 51,4 notowanego w lutym do 47 w marcu. Tak silny ruch był nieoczekiwany – konsensus ekonomistów oczekiwał, że indeks spadnie jedynie o 0,5 p. do poziomu 50,9. Winą za tak silny spadek obarcza się pogodę, a dokładniej – syberyjski niż, nazywany przez meteorologów “Bestią ze Wschodu”. Opady śniegu, silne wiatry i niskie temperatury nie sprzyjały firmom budowlanym i przełożyły się na spadek aktywności w sektorze do najniższego poziomu od czasu głosowania w sprawie Brexitu.

Brytyjska waluta na dane zareagowała osłabieniem, jednak reakcję trudno nazwać paniczną – w parze z dolarem amerykańskim i euro brytyjska waluta straciła do tej pory ok. 0,3 – 0,4%. W parze z polskim złotym funt nadal jednak znajduje się na poziomie wyższym niż rano. Biorąc pod uwagę skalę spadku indeksu, reakcja rynku nie była zbyt duża, co może być związane z faktem, iż spadek aktywności dotknął jedynie jednego (relatywnie mało istotnego) sektora. Sektor przemysłowy – o czym przekonaliśmy się wczoraj – radzi sobie nieźle. Dodatkowo, biorąc pod uwagę to, co stało za odczytem – czyli przejściowe warunki pogodowe – wskaźnik nie powinien wpłynąć na decyzję Banku Anglii podczas kolejnego spotkania (rynek liczy na podwyżkę stóp procentowych).

USD

Kurs USD/PLN we wtorek osłabił się o 0,1%, wahając się w widełkach 3,41 – 3,43. Inwestorzy prawdopodobnie nadal będą skupiać się na kwestii relacji handlowych USA i Chin, pod koniec tygodnia poznamy jednak istotne dane z amerykańskiego rynku pracy, na których powinni zawiesić oko analitycy.

W dniu dzisiejszym poznamy poprzedzające odczyt NFP, marcowe dane ADP z amerykańskiego rynku pracy (14:15). Dziś opublikowane zostaną również indeksy PMI/ISM opisujące aktywność w amerykańskim sektorze usług w poprzednim miesiącu (15:45/16:00). Po południu dodatkowo przemawiać będą członkowie FOMC – James Bullard (15:45) oraz Loretta Mester (17:00).

KLUCZOWE PUBLIKACJE

  • 14:15 – zmiana pozarolniczego zatrudnienia ADP w marcu
  • 15:45 – przemawia James Bullard z FOMC
  • 15:45 – wskaźnik PMI dla usług USA w marcu
  • 16:00 – wskaźnik ISM dla usług USA w marcu
  • 17:00 – przemawia Loretta Mester z FOMC

Autor: Roman Ziruk, Ebury

BGŻ BNP Paribas: Ceny mieszkań pójdą w górę

W 2018 r. ceny mieszkań wzrosną o kilka procent, a sprzedaż na rynku pierwotnym nieco spadnie. Program „Mieszkanie +” nie wpłynie istotnie na cały rynek, natomiast branża deweloperska zmierzy się z rosnącymi kosztami materiałów, zatrudnienia i ziemi – wynika z raportu „Stan i perspektywy rozwoju rynku nieruchomości w 2018 r.”, przygotowanego przez ekspertów Banku BGŻ BNP Paribas.

– W 2018 r. na rynku mieszkaniowym powinniśmy obserwować dalsze kilku procentowe wzrosty cen mieszkań, szczególnie tych z inwestycji nowo wprowadzanych do sprzedaży. Przy czym, w I półroczu mogą one być wyższe względem II połowy 2018 r. – mówi Monika Orłowska, analityk sektorowy w  Banku BGŻ BNP Paribas.

Bank nie spodziewa się, aby nowe programy rządowe istotnie wpłynęły na relację podaży i popytu na rynku mieszkaniowym.

– Pierwsze projekty z programu „Mieszkanie +” będą zlokalizowane poza dużymi miastami, stąd nie będą aż tak silnie wpływać na cały rynek – tłumaczy Monika Orłowska z Banku BGŻ BNP Paribas.

Eksperci Banku oceniają, że w 2018 r. problemem dla branży deweloperskiej będą rosnące koszty materiałów budowlanych i zatrudnienia oraz coraz wyższe ceny ziemi pod budowę nowych inwestycji.

– Nowelizacja ustawy dot. obrotu ziemią rolną z 2016 r. praktycznie zamknęła w dużych miastach możliwość zakupów ziemi rolnej przez deweloperów – dodaje Monika Orłowska.

Bank BGŻ BNP Paribas oczekuje stabilizacji sprzedaży mieszkań na rynku pierwotnym na poziomie nieco niższym od rekordowego 2017 r.

Ekonomiści Banku są zdania, że osiągniecie wyższej sprzedaży mieszkań w 2018 r. do ubiegłorocznej historycznie najwyższej, na rynku pierwotnym, jest się mało prawdopodobne, ale zainteresowanie tym rynkiem nie powinno drastycznie spaść, a popyt powinien się ustabilizować na poziomie zbliżonym, lub nieco niższym do tego z 2017 r.

– W strukturze nabywców istotny (55proc.-60proc.) pozostanie udział nabywców gotówkowych i zakupów inwestycyjnych. Rosnąć powinna liczba kredytobiorców spłacających w całości kredyt z dofinansowaniem z programu RnS. Część z tych gospodarstw domowych może być zainteresowana zakupem nowej – większej nieruchomości – mówi Monika Orłowska.

Z analizy planów deweloperów na kolejne lata wynika, że w 2018 r. notowane będą kolejne rekordy w podaży nowych mieszkań.

 Niemniej utrzymywanie dobrej kondycji branży kolejny rok z rzędu, przy jej wysokiej cykliczności, skłania ponownie do pytań o wzrost prawdopodobieństwa przeinwestowania – zastrzega Monika Orłowska z Banku BGŻ BNP Paribas.

Zaskakujące dane o inflacji w Polsce

Ceny towarów i usług konsumpcyjnych według szybkiego szacunku GUS w marcu 2018 r. w stosunku do poprzedniego miesiąca obniżyły się o 0,1 proc., a w porównaniu z analogicznym miesiącem ub. roku wzrosły o 1,3 proc. Spodziewano się wyższej inflacji.

Przewidywania ekonomistów były takie, że inflacja w marcu wzrośnie o 1,6-1,7 proc. – Mamy w Polsce wysoki wzrost konsumpcji o 5 proc. rok do roku, a jednak nie przekłada się to na wzrost presji inflacyjnej – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB. – Odczuwalny wzrost dochodów będzie więc większy.

Drugi, ważne w ocenie eksperta wniosek, jest taki: – Tym bardziej RPP nie będzier myśleć o podwyżce stóp procentowych.

Huknęły pierwsze strzały na wojnie handlowej

Rozszerza się konflikt handlowy pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Chinami. Obie strony w ostatnich godzinach licytują się zapowiedziami wprowadzenia ceł. Czy to jeszcze potyczka handlowa, czy już prawdziwa wojna? – pisze Marcin Lipka, główny analityk Cinkciarz.pl.

W nocy Stany Zjednoczone opublikowały 40-stronicową listę importowanych z Chin towarów, które obejmie 25-procentowa stawka celna. Zaliczają się do nich m.in. produkty przemysłu farmaceutycznego czy maszynowego (np. roboty przemysłowe). Dodatkowe opłaty celne Ameryka zamierza nałożyć na produkty gospodarstwa domowego – zmywarki czy telewizory.

Odpowiedzi Chin na zaczepki Waszyngtonu na początku były umiarkowane. Gdy USA ogłosiły cła na chińską stal czy aluminium, Pekin długo zwlekał z wprowadzeniem działań odwetowych. Teraz było inaczej. Reakcja nadeszła dosłownie po kilku godzinach i była równa co do skali. Importowane przez Chiny amerykańskie towary o wartości 50 mld dol. zostaną objęte 25-procentowymi cłami. Zaliczają się do nich m.in. samoloty, samochody oraz soja, której to import z USA ma wartość ok 12 mld dol. rocznie.

Jeszcze 6-7 tygodni, by uniknąć wojny

Dodatkowe graniczne opłaty wejdą w życie z dnia na dzień. W dokumencie Biura Przedstawiciela Handlowego USA, który wymienia listę produktów objętych cłami, możemy przeczytać że rozmowy z zainteresowanymi stronami (chodzi przede wszystkim o przedstawicieli przedsiębiorstw) potrwają do 22 maja.

To oznacza również przynajmniej 6-7 dodatkowych tygodni na rozmowy pomiędzy chińskimi oraz amerykańskimi oficjelami. Jeżeli jednak negocjacje nie przebiegną pozytywnie, jak w przypadku obostrzeń na import stali i aluminium z Kanady czy Unii Europejskiej, wtedy można oczekiwać coraz większej nerwowości na rynkach. Odbije się ona najbardziej na akcjach przedsiębiorstw produkujących towary objęte nowymi cłami.

Kompromis albo koniec dobrej koniunktury

Cały czas wydaje się, że do szerokiej wojny handlowej nie dojdzie. Nie opłaca się to żadnej ze stron – czy to z politycznego, czy gospodarczego punktu widzenia. W listopadzie Amerykanie wybiorą jedną trzecią przedstawicieli Senatu i całą Izbę Reprezentantów. Poważniejsze spadki na giełdach wywołane działaniami Białego Domu raczej nie wpłynęłyby pozytywnie na wynik Republikanów.

Chiny, które eksportują do USA towary o wartości 500 mld dol., także nie mają interesu w eskalacji konfliktu. Rozszerzenie obostrzeń handlowych może oznaczać dla Pekinu wolniejszy wzrost gospodarczy. Stąd prawdopodobnie w nadchodzących 6-7 tygodniach uda się wypracować kompromis, z którego obie strony „wyjdą z twarzą”.

Gdyby jednak kompromis nie został osiągnięty, wtedy pierwsze dni czerwca mogą być bardzo trudne na rynkach. Sentyment zarówno wśród przedsiębiorców, jak i konsumentów może wyraźnie się popsuć, a inwestorów prawdopodobnie opanuje strach, że prawdziwa wojna handlowa spowoduje wyraźne pogorszenie perspektyw globalnego rozwoju i przybliży moment cyklicznego spowolnienia koniunktury.

RODO: internet gotowy na sprzątanie

Wielkie porządki – tak należy postrzegać RODO. Czas bałaganu, w którym nasze dane były pozbawione należytej ochrony, a w konsekwencji przechwytywane przez nieuczciwe firmy, właśnie dobiega końca. I choć RODO i 25 maja br. mogą być postrzegane jako wyzwanie dla branży digitalowej, to warto pamiętać, że nasze wirtualne życie już dawno powinno podlegać zunifikowanym regulacjom prawnym, które służą jednemu – naszemu komfortowi
i bezpieczeństwu
.

Po co nam RODO?

Coraz chętniej i częściej korzystamy z e-usług, a co za tym idzie – przetwarzana jest coraz większa ilość naszych danych. W przypadku branży e-commerce, informacje pochodzą zazwyczaj z dwóch źródeł: pierwszy to świadoma rejestracja danych osobowych konsumentów, w trakcie której pozostawiamy m.in.: adres mailowy, nr telefonu lub adres dostawy; drugi jest zbiorem mniej świadomym, gromadzącym informacje o preferencjach użytkowników, którzy nieustannie poszukują produktów lub usług w Internecie. W rezultacie powstają zbiory informacji, które dla przedsiębiorstw, będących częścią e-handlu, stanowią realną wartość. Specyfika działalności B2C opiera się m.in. na zaspakajaniu popytu, dlatego też dane, które pozwalają na identyfikację konsumenta i dotarcie do niego z precyzyjnym komunikatem, który ma szansę odpowiedzieć jego potrzeby, są na wagę złota. Tymczasem branża e-commerce, chcąc się rozwijać i oferować bezpieczne usługi, musi zadbać o bezpieczeństwo przetwarzania danych konsumentów oraz pozostawić internautom możliwość wyboru w kwestii sposobów ich przetwarzania.

Stop patologii

Niestety, istnieje ciemna strona e-biznesu, a jej twórcy dopuszczają się „dzikiego” przetwarzania danych. Zebrane informacje są wykorzystywane do potrzeb aktywności marketingowych. Jakże często firmy docierają z komunikatem, którego konsument nie chciał otrzymać i nie jest nim w ogóle zainteresowany. Ta działalność wpływa na wizerunek branży e-commerce, której podstawą jest wiarygodność, zwłaszcza w kontekście realizowania płatności i dostarczania zamówienia. Skala problemu nielegalnego przetwarzania danych oraz braku kontroli nad ich swobodnym przepływem jest na tyle duża, że dotychczas istniejące przepisy przestają mieć zastosowanie. Dodatkowym problemem jest kradzież danych, o której skali przeciętny konsument nie ma pojęcia. Wprowadzenie RODO to ograniczenie tej działalności i zarazem ujednolicenie przepisów w krajach należących do Unii Europejskiej. Przestrzeganie, a zwłaszcza wprowadzenie wysokich kar za ich łamanie, wpłynie na poczucie bezpieczeństwa konsumentów, którzy coraz częściej wybierają e-zakupy. Większe zaufanie do handlu internetowego to rozwój e-commerce i ożywienie handlu internetowego w UE oraz wzrost konkurencyjności względem globalnych graczy.

Tylko dobre praktyki

Zastosowanie Rozporządzenia Ogólnego o Ochronie Danych Osobowych (w skrócie RODO, ang. GDPR – General Data Protection Regulation) obowiązywać będzie każdą firmę, która ma do czynienia z jakimkolwiek przetwarzaniem danych osobowych. Stanie się to 25 maja br. i zacznie równocześnie obowiązywać w  28 krajach Unii Europejskich. Spójne przepisy będą regulować podejście do zasad przetwarzania danych nie tylko sprzedaży produktów czy usług, ale i firm działających w obszarze B2B. Dotyczyć będą także agencji o specjalizacji digital marketing, które korzystają z danych w przypadku działań performance. Bezpieczeństwo i zachowanie transparentności przetwarzania danych osobowych na terenie Unii, powinno stać się priorytetem dla branży e-commerce. Tym bardziej, że RODO wprowadza nawet zapisy o niemal natychmiastowej konieczności  zgłaszania ataków hakerskich do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych (w ciągu 72 godzin). Ponadto ujednolicenie przepisów pozytywnie wpłynie na wzrost ekspansji międzynarodowej lokalnych graczy e-commerce w innych krajach członkowskich. Interpretacja prawa z tego obszaru nie będzie stanowiła żadnego problemu dla tych, którzy planują obecność internetowych usług lub polskich produktów poza granicami naszego kraju.

Zdrowa anonimowość

Oprócz zunifikowania przepisów, bardzo ważnym efektem RODO będzie powszechne przyzwolenie i dbałość o to, aby regulacje prawne pozostawały aktualne i „technologicznie neutralne”. Niezależnie od użytych rozwiązań, opierających się o np. użycie sztucznej inteligencji czy zaawansowanych algorytmów, które będą stosowane do przetwarzania naszych danych osobowych, RODO to przede wszystkim bezpieczeństwo oraz ochrona naszych danych. Służyć temu będą zarówno procedury, jak i wysokie kary za brak ich stosowania.

Innym – niemniej ważnym efektem wprowadzenia RODO, będzie bardzo ważne prawo do „bycia zapomnianym”. Konsument będzie miał prawo zażądać, aby firma posiadająca jego dane, pozostające po przeprowadzeniu transakcji finansowej, trwale usunęła ze swojego systemu. Firmy, które zbierają dane

o charakterze ruchu internetowego, również będą musiały  zaktualizować swoje regulaminy – głównie ze względu na gromadzone pliki cookies i chociażby adresy IP użytkowników.

Odrobina wolnej amerykanki w Europie

Bardzo ciekawym aspektem RODO jest fakt, że nie przedstawia ono jednej i precyzyjnej definicji, która odpowie na pytanie „Jak chronić dane osobowe?”. Oprócz dyrektywy unijnej będzie obowiązywała nowa – polska ustawa, którą Sejm powinien zająć się w kwietniu. Obecnie można liczyć jedynie na Ministerstwo Cyfryzacji, które także zabiera głos w sprawie przygotowań do wprowadzenia RODO. Problemem jest fakt, że każda firma, która korzysta z danych osobowych musi sama zaprojektować odpowiednio udokumentowane procedury i rozwiązania, które będą wystarczająco dobrze dbać o bezpieczeństwo danych i przeciwdziałać próbom wejścia w ich posiadanie przez osoby trzecie. Wprowadzenie elementu z otwartym modelem ochrony danych osobowych, w którym ważna jest definicja chronienia danych, ale każdy dopasowuje te definicje do własnych realiów, to otwieranie furtki „polskiej kreatywności biznesowej”.

Wprowadzenie RODO to rewolucja na skalę nie tylko całej Europy, ale i świata, także dlatego, że od maja firmy, które świadczą usługi na terenie Unii, ale nie są w niej zarejestrowane, będą podlegać prawu wspólnoty. Co ważne – dwaj giganci Internetu – Google i Facebook, także będą musieli dostosować się do wymagań prawnych stosowanych przez Europę.

Wysiłek związany z wprowadzeniem i przestrzeganiem nowych ustaw przyniesie wszystkim wymierne korzyści. Konsumenci zyskają wzmocnioną ochronę swoich danych oraz komfort przy coraz częstszym dokonywaniu transakcji. Z kolei branża e-commerce będzie miała, w obliczu jednorodnych przepisów i wymagań w krajach członkowskich UE, ułatwioną drogę do międzynarodowego rozwoju.

Zbigniew Nowicki, Przewodniczący Rady e-Izby, Dyrektor Zarządzający Bluerank

Wojna handlowa nabiera rozmachu. Porażka dla USA, i dla Chin

Wojna handlowa nabiera rozmachu, szybki szacunek inflacji, wracają odczyty makroekonomiczne.

Odwet Chin

Jeszcze na początku zeszłego tygodnia mogło wydawać się, że uda się uniknąć wojny handlowej między USA a Chinami. Dziś już chyba nikt nie ma takich nadziei. Po tym, jak wczoraj Trump wprowadził wysokie cła na ponad 1300 produktów zza Wielkiego Muru, dziś Chiny ogłosiły zapowiedź odwetu. I to nie byle jakiego. Wbrew oczekiwaniom analityków, odpowiedź Pekinu wcale nie będzie symboliczna, a cła mają objąć produkty warte 50 mld dolarów, czyli tyle samo co cła amerykańskie. Znaczenie ma tutaj jednak nie tylko rozmiar handlu objętego restrykcjami, ale również jego przedmiot. Cła mają być nałożone między innym na soję, która jest najistotniejszym produktem płynącym ze Stanów do Chin. Może to mieć ogromne znaczenie dla przyszłych wyborów w USA, zwłaszcza że soja jest ważną częścią gospodarki tak zwanych swing states. Cios ma otrzymać także Boeing, który prawdopodobnie straci ogromny rynek zbytu na rzecz europejskiego Airbusa. Wzrost napięcia powoduje znaczne spadki na giełdach, jednak rynek walutowy na razie pozostaje stabilny.

Niższa inflacja

Zanim sztorm dotrze także do złotego w Polsce inwestorzy skupili się na szybkim szacunku GUSu dotyczącego inflacji. Ta w marcu ku zaskoczeniu wielu ma zwolnić i wynieść 1,3%. W lutym była ona o 0,1 punktu procentowego wyższa. Niższa dynamika cen nie oznacza jednak poprawy dla gospodarstw domowych. Głównym napędem inflacji pozostaje żywność oraz napoje bezalkoholowe, które na przestrzeni roku podrożały o 3,7%. Dla przeciwwagi ceny paliw do prywatnych środków transportu spadły o ponad 2%. Analitycy raczej spodziewali się przyspieszania inflacji w marcu, mniej więcej do poziomu 1,7%, dlatego dzisiejszy odczyt przyniósł spore zaskoczenie. Należy jednak pamiętać, że są to dane wstępne, a finalny raport GUS opublikuje 13 kwietnia.

Pulchny kalendarz

Po tym, jak w zeszłym tygodniu brakowało ważniejszych odczytów makroekonomicznych, w tym obecnym jest ich nad wyraz dużo. Dziś przede wszystkim poznaliśmy inflację HICP oraz stopę bezrobocia w strefie euro. Oba te odczyty nie przyniosły zaskoczenia. Pewnym pozytywem może być lekki spadek bezrobocia we Włoszech, jednak cały czas jest to wynik dwucyfrowy. Po południu za oceanem opublikowany zostanie raport ADP, który zwyczajowo stanowi wstęp przed piątkowymi odczytami z amerykańskiego rynku pracy.

Złoty od rana traci na wartości, przez co euro wróciło powyżej 4,20 zł, dolar kosztuje 3,42 zł, funt oscyluje przy 4,80 zł, a za franka zapłacimy 3,57 zł.

 Krzysztof Adamczak – analityk walutowy w Internetowykantor.pl i Walutomat.pl

Horyzont 2020 buduje innowacyjność polskich firm

W ramach Europejskiej Rady ds. Innowacji do roku 2020 przedsiębiorstwa oraz jednostki naukowe mogą pozyskać 2,8 mld euro. na realizację projektów badawczo-rozwojowych oraz implementację innowacyjnych rozwiązań technologicznych do produkcji przemysłowej. Europejska Rada ds. Innowacji to inicjatywa w ramach  Programu Ramowego Unii Europejskiej Horyzont 2020. Przykłady podmiotów, które już zdobyły wysokie granty i dzięki temu zbudowały swoje przewagi konkurencyjne, pokazują, że skuteczna aplikacja do programu Horyzont 2020 jest dźwignią stymulującą rozwój biznesu.

Od 2014 roku, kiedy ruszył Program Ramowy Unii Europejskiej Horyzont 2020, granty uzyskały już 564 podmioty, które wzięły udział w 943 projektach. To m.in. przedsiębiorstwa – zarówno prywatne, jak i należące do Skarbu Państwa – oraz jednostki naukowe, a także inne podmioty.

Doświadczenia innych państw Unii pokazują, że ten wynik można istotnie  poprawić.  Warto, żeby polskie podmioty mocniej zaangażowały się w rozwijanie innowacji, ponieważ pula środków przeznaczonych przez Komisję Europejską na granty jest bardzo duża. Trzeba również pamiętać, że podmiot, który zdobywa finansowanie projektu badawczo-rozwojowego, oprócz pieniędzy zyskuje również unikalną technologię. Ta z kolei stanowi wartość dodaną i istotnie podnosi konkurencyjność przedsiębiorstwa. W skali całego kraju środki z Horyzontu mogą być czynnikiem istotnie podnoszącym innowacyjność polskiej gospodarki – mówi Katarzyna Walczyk-Matuszyk, zastępca dyrektora Krajowego Punktu Kontaktowego Programów Badawczych Unii Europejskiej.

Doświadczenia polskiego biznesu wskazują, że realizacja projektu dzięki wsparciu finansowemu uzyskanemu z programu Horyzont 2020  może wzmocnić jej pozycję na rynku.

Łączna wartość dofinansowań pozyskanych przez krajowe podmioty to blisko 292 mln euro, z czego ponad 82,6 mln euro pozyskały spółki przemysłowe. Do tej pory z funduszy Horyzontu 2020 firmy rozwijające innowacje w przemyśle skorzystały 395 razy.

Polski przemysł jest aktywny, jeśli chodzi o aplikowanie do programu Horyzont 2020. Jednak możliwości są dużo większe i chcemy, żeby polscy inżynierowie i naukowcy wspólnie wdrażali więcej innowacyjnych rozwiązań. Jako Krajowy Punkt Kontaktowy oferujemy im profesjonalną pomoc w przygotowaniu wniosków – podkreśla Katarzyna Walczyk-Matuszyk.

Przykłady firm, które skorzystały z pomocy Krajowego Punktu Kontaktowego Programów Badawczych UE, wskazują, że warto z niej skorzystać. Biotrem Sp. z o.o. skutecznie aplikowała do programu Horyzont 2020, uzyskując 50 tys. euro dofinansowania w ramach 1. Fazy Instrumentu MŚP na projekt „Przeprowadzenie studium wykonalności dla uruchomienia nowych linii technologicznych do produkcji nowych kształtów naczyń z otrąb”. Biotrem specjalizuje się w produkcji naczyń jednorazowych i oferuje klientom szeroką gamę w pełni biodegradowalnych naczyń oraz sztućców. Do ich produkcji firma wykorzystuje tylko naturalne pszenne otręby spożywcze. Jednorazowe naczynia produkowane przez Biotrem stanowią alternatywę dla naczyń jednorazowych z papieru lub tworzyw sztucznych. Należy podkreślić, że proces ich wytwarzania nie wymaga zastosowania związków chemicznych.

Dzięki pieniądzom pozyskanym z programu Horyzont 2020 przygotowujemy się do uruchomienia produkcji naczyń o nowym kształcie, co rozszerzy naszą ofertę i z pewnością wpłynie na rozwój biznesu. Wsparcie, jakie otrzymaliśmy od specjalistów Krajowego Punktu Konsultacyjnego podczas przygotowywania wniosku, zaowocowało pozyskaniem funduszy – mówi Małgorzata Then, Prezes Zarządu Biotrem Sp. z o.o.

Z kolei Torqway Sp. z o.o. w ramach 2. fazy Instrumentu MŚP (realizacja) uzyskała dofinansowanie wynoszące blisko 1,6 mln euro na realizację projektu, dotyczącego innowacyjnego sprzętu do ćwiczeń na świeżym powietrzu Torqway Hybrid. Zaletą sprzętu jest to, że aktywizuje on wszystkie partie mięśni, nie obciążając przy tym stawów. Urządzenie stanowi odpowiedź na potrzeby osób dojrzałych, które pragną jak najdłużej zachować sprawność fizyczną. Za projekt Torqway Hybrid firma uzyskała Seal of Excelellence Komisji Europejskiej.

Ponad 3,9 mln euro z programu Horyzont 2020 (2. faza Instrumentu MŚP) pozyskała SDS Optic Sp. z o.o. Projekt, który realizuje firma, dotyczy rewolucyjnej sondy optycznej OMiProbe do szybkiej i precyzyjnej diagnostyki nowotworów piersi. Na podkreślenie zasługuje fakt, że jest to jeden z najwyższych w Europie grantów z Programu Ramowego Horyzont 2020 w ramach Instrumentu MŚP.

Sonda OMiProbe umożliwia diagnozę nowotworów piersi we wczesnej fazie i pozwala na zmniejszenie umieralności nawet o 30 proc., a także znacznie obniża koszty leczenia.

Billon Sp. z o.o. w ramach 2. fazy Instrumentu MŚP uzyskała grant wynoszący ponad 1,9 mln euro. Projekt dotyczy zaprojektowanego w Polsce, rewolucyjnego systemu natychmiastowych mikropłatności, opartego o technologię rozproszonego rejestru (DLT – Disturbed Ledger Technology). To innowacyjna technologia, która ma szansę stać się globalnym standardem mikropłatności. Rozwiązanie opracowane przez Billon Sp. z o.o. umożliwia natychmiastowe transakcje pomiędzy ludźmi na całym świcie: dzięki aplikacji mobilnej na smartfonie transakcje są realizowane bez pośredników. Firma ta stworzyła pierwsze na świecie rozwiązanie płatnicze funkcjonujące w oparciu o DLT, które wykorzystuje realne, lokalne waluty (polskie złote oraz funty).

To tylko kilka przykładów polskich firm, które rozwijają swój biznes dzięki funduszom z Programu Ramowego Horyzont 2020. Chcemy jednak, żeby podobnych historii było znacznie więcej. Dlatego 12 kwietnia organizujemy konferencję w Warszawie, która będzie poświęcona ofercie, jaką Europejska Rada ds. Innowacji ma dla przedsiębiorstw oraz jednostek naukowych – podkreśla zastępca dyrektora KPK Katarzyna Walczyk-Matuszyk.

Konferencję honorowym patronatem objął wicepremier oraz minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin. Patronami wydarzenia są również Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju oraz Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii. Podczas niej przedstawiciele administracji centralnej oraz biznesu spotkają się, żeby rozmawiać o tym, jak skutecznie pozyskiwać fundusze z Programu Ramowego Horyzont 2020. Szczegółowa agenda wydarzenia dostępna jest na stronie internetowej KPK (www.kpk.gov.pl).

NRPiP: Informatyzacja w służbie zdrowia konieczna dla lepszej jakości opieki

Nowoczesne technologie informatyczne wspomagają obecnie wiele branż, w tym służbę zdrowia. E-zdrowie pozwala na oszczędność czasu, skuteczniejsze przechowywanie danych i ułatwienie codziennej pracy. Informatyzacja zdrowia jest szczególnie istotna dla młodego pacjenta, który oczekuje profesjonalnej pomocy udzielonej zdalnie, w sposób szybki, wygodny i bezpieczny. Elektroniczne systemy znacząco usprawniłyby pracę w służbie zdrowia – m.in. pielęgniarkom i położnym, które codziennie wykonują szereg czynności medyczno-administracyjnych. W tej kwestii jest jeszcze wiele do zrobienia.

– Wsparciem może okazać się elektroniczna dokumentacja, elektroniczne recepty i telemedycyna  powiedziała serwisowi eNewsroom Zofia Małas, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych – Rozwiązania te pozwolą skrócić czas poświęcany na wypełnianie dokumentacji papierowej, której jest obecnie bardzo dużo. Z pewnością ułatwią pracę pielęgniarek – więcej czasu dla pacjenta to przede wszystkim lepsza opieka i stan zdrowia społeczeństwa. Ważnym czynnikiem spowalniającym cyfryzację wszystkich dziedzin medycyny są ograniczenia finansowe w publicznych podmiotach, podlegających procedurze przetargowej. Inaczej wygląda sytuacja w prywatnych placówkach, które są wolne od postępowania w ramach przetargu publicznego i z powodzeniem wprowadzają kolejne elementy telemedycyny do codziennej opieki nad pacjentem. Wyzwaniem będzie też ustalenie jednego standardu systemów elektronicznych dla wszystkich podmiotów leczniczych, które są na różnych etapach cyfryzacji. Przy odpowiednim skonstruowaniu i zabezpieczeniu systemów informatycznych, e-zdrowie będzie doskonałym sposobem na komunikację pomiędzy pacjentem a personelem medycznym. Z drugiej strony wprowadzenie elektronicznych systemów to też wyzwanie XXI wieku. Nie wszyscy pracujący w tym zawodzie poruszają się płynnie w systemie elektronicznym. Tymczasem ważnym warunkiem jest wprowadzanie rozwiązań technologicznych przy czynnym udziale personelu medycznego, gotowego na organizację swojej pracy z systemem informatycznym. Jeśli aplikacje służące do przekazywania informacji pacjentom będą intuicyjne i przepływ danych będzie przebiegać bezproblemowo, informatyzacja przyczyni się do skuteczniejszej edukacji i promocji zdrowia oraz zapewni możliwie najwyższy standard opieki nad pacjentem na każdym etapie życia. To także zadanie NRPiP, która będzie musiała pomóc w przeszkoleniu personelu, aby mógł on korzystać z nowych technologii. Na takim rozwiązaniu skorzystają zarówno pacjenci, jak i cały personel medyczny – dodała Małas.

Początek tygodnia przyniósł umocnienie złotego

Poświąteczny tydzień złoty rozpoczął wzrostem dzięki mocniejszym od oczekiwanych danym o PMI dla polskiego przemysłu i informacji o poprawie finansów krajowego sektora publicznego.

Poświąteczny tydzień złoty rozpoczął wzrostem notowań pomimo podbicia awersji do ryzyka na świecie. W odpowiedzi na wcześniejsze działania Waszyngtonu (karne cła na 60 mld dolarów chińskiego importu), w niedzielę Pekin oficjalnie ogłosił nałożenie ceł na 128 kategorii amerykańskiego importu. Nowe taryfy, które objęły towary warte około 3 mld dolarów, obowiązują od poniedziałku i najbardziej dotykają amerykańskich rolników. We wtorek, zaraz po otwarciu dnia, wsparciem dla złotego okazały się bowiem publikowane dane dot. polskiej gospodarki. Indeks PMI aktywności przemysłowej wyniósł w marcu (podobnie jak w lutym) 53,7 pkt podczas gdy ekonomiści oczekiwali 53,2 pkt (wg TR). Dane potwierdzają dobrą kondycję krajowego przemysłu (nieprzerwanie 42-miesiące z rzędu indeks znajduje się powyżej 50 pkt), choć lekko niepokoić może spadek zamówień eksportowych i najwolniejszy od listopada 2016 roku wzrost „aktywności zakupowej”. Obok lepszych PMI wsparcie dla złotego stanowiły też doniesienia o rekordowo niskim deficycie fiskalnym (w 2017 roku spadek do 1,5% PKB z 2,3% rok wcześniej). W rezultacie, we wtorek notowania kursu EURPLN spadły poniżej 4,192.

W tym tygodniu w krajowym kalendarzu mamy jeszcze środową publikację GUS dot. wstępnego wskaźnika CPI za marzec. Choć tym razem wyniki będą zapewne wspierały gołębie skrzydło w RPP (prognoza: 1,6% r/r), to jednak mogą zostać przyjęte neutralnie przez rynek z racji, że nie ma obecnie oczekiwań na podwyżki stóp w Polsce przed końcem 2018 roku.

W przypadku rynku bazowego nie zachwyciły poranne dane z Niemiec pokazujące zaskakująco słabą sprzedaż detaliczną (w lutym na poziomie 1,3% r/r wobec 2,2% oczekiwanych), co zapewne ograniczało widoczne na początku wtorkowego handlu wzrosty euro wobec dolara, szczególnie że rynek czekał też na ostateczne przemysłowe PMI za marzec i nie wykluczał słabszych odczytów niż wstępnie szacowane. Dane dla Niemiec zaskoczyły negatywnie (58,2 wobec 58,4 oczekiwane), ale już dla całej strefy euro okazały się zgodne z oczekiwanymi na poziomie 56,6. Nie zmienia to jednak faktu, że marcowe PMI potwierdziły dalsze osłabienie nastrojów w przemyśle europejskim (odczyty sporo poniżej wyników za luty). W rezultacie jeszcze przed południem kurs EURUSD powrócił do trendu spadkowego, schodząc w okolice 1,225.

W środę, ważną dla inwestorów informacją będą publikowane dane dot. wskaźnika ISM usług oraz zamówień na dobra trwałe i w przemyśle z USA, pokazujące jak dotychczasowa retoryka administracji Donalda Trumpa wpłynęła na zachowanie przedsiębiorstw. Kluczowe dla nastrojów powinny być jednak dane z amerykańskiego rynku pracy, w szczególności dane ADP i NFP, które powinny potwierdzić dobrą kondycję tego sektora amerykańskiej gospodarki i nasilać oczekiwania na kolejne podwyżki stóp przez Fed.kurs euro i dolaraAutor Źródło: Joanna Bachert / PKO Bank Polski

W którą stronę teraz?

Świeże akcenty w potyczkach handlowych USA-Chiny póki co nie robią wrażenia na rynkach finansowych, gdzie inwestorzy jeszcze nie zdecydowali o kierunku na nowy kwartał. Rynek akcji i walutowy przeszły w dryf, choć tło makroekonomiczne ciąży na EUR.

USA kontynuuje proces ograniczania swobody w handlu z Chinami i w nocy przedstawiło listę ok. 1300 produktów, na które zostanie nałożone 25-proc. cło. Restrykcje mają dosięgnąć towarów za 50 mld USD, wobec których Biały Dom ma zarzuty o nieprawidłowe wykorzystanie wartości intelektualnej i technologii pochodzącej z USA. Poza tym komunikat nie wniósł nic nowego ponad to, co inwestorzy wiedzieli, kiedy administracja Trumpa wykonała pierwszy ruch w ramach wojny handlowej z Chinami, zatem po rynkach nie widać panicznej wyprzedaży. Przed nami jeszcze konferencja prasowa strony chińskiej (10:30) i od skali działań odwetowych może zależeć, czy spokój inwestycyjny zostanie złamany. Na razie wczorajsze odbicie Wall Street po poniedziałkowym załamaniu tonuje emocje, ale też pozostawia inwestorów w ślepym poszukiwaniu kierunku. Choć nadal nie widzę powodów, by rezygnować z oczekiwań rozkręcenia się większej awersji do ryzyka w kolejnych tygodniach, na ten moment nie widać siły, która wyraźnie przybliżałaby taki scenariusz. Równie dobrze ten tydzień upłynie pod znakiem wyczekiwania raportu NFP z nadzieją na silny impuls.

Odbicie rynku akcji paraliżuje USD/JPY, gdzie nie ma już śladu po poniedziałkowym zjeździe. Crossy jena z walutami surowcowymi mogą być tu główną siłą sprawczą, a część inwestorów chce rozgrywać temat odrzucenia obaw o wojny walutowe (osobiście nie kupuję tego). Jeśli już mamy analizować fundamenty makro ważniejszą kwestią mogą być problemy EUR. Marcowy PMI dla przemysłu potwierdził drugi z rzędu spadek przy obniżeniu się tempa nowych zamówień do najniższego poziomu od listopada 2016 r. To może być jeden z pierwszych sygnałów, że globalne ożywienie w 2018 r. może nie być takie silne, jak się na początku roku większości wydawało, a przynajmniej strefa euro zaczyna wyróżniać się negatywnie. To czyni EUR bardziej wrażliwe na ewentualne rozczarowanie we wstępnym szacunku inflacji dziś przed południem. W zeszłym tygodniu słabiej wypadły wartości z Niemiec, co już stało się pożywką dla spekulacji o słabnącym potencjale EBC do normalizacji. Dalej trzymam się zdania, że największym zagrożeniem dla EUR jest nawis długich pozycji spekulacyjnych, które od jakiegoś czasu nie pracują i frustracja inwestorów może złamać kurs, a gorsze dane mogą posłużyć za katalizator.

Poza tym dziś w kalendarzu dane z Polski, Wielkiej Brytanii i USA. Marcowy CPI z Polski powinien być wsparty podwyżkami cen przed Wielkanocą i odbić do 1,7 proc. r/r, wracając tym samym w cel inflacyjny NBP. Nawet pozytywne zaskoczenie nie wystarczy jednak, by wzmocnić złotego, gdyż gospodarka nie generuje wystarczającej presji inflacyjnej, by zmusić RPP do podwyżek stóp procentowych. PMI dla brytyjskiego sektora budowlanego, jeśli wczorajszy lepszy wynik wskaźnika dla przemysłu może być jakimś prognostykiem, ma szansę wesprzeć GBP. Po południu od raportu ADP oczekuje się podtrzymania solidnego tempa przyrostu zatrudnienia (prog. 210 tys.). Silnie ma też wypaść ISM dla usług, szczególnie że regionalne wskaźniki koniunktury nie dawały podstaw do negatywnych rewizji.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.