Polska ma szansę stać się transportowym centrum Europy. Umożliwi to współpraca z największym chińskim prywatnym operatorem logistycznym

Polska ma szansę stać się transportowym centrum Europy. Umożliwi to współpraca z największym chińskim prywatnym operatorem logistycznym 1

Średni obrót handlowy krajów Unii Europejskiej i Chin przekracza miliard euro dziennie. Polski udział w tej wymianie może być jeszcze większy nie tylko ze względu na rosnącą wymianę towarową, lecz także za sprawą planowanego hubu logistycznego w naszym kraju. Ten potencjał dostrzegł największy chiński prywatny operator logistyczny Worldwide Logistics Group, który we współpracy z gdyńską spółką ATC Cargo podjął decyzję o rozpoczęciu ekspansji w Europie. Dzięki kooperacji ma powstać liczący się gracz na europejskim rynku logistycznym. Dla Polski jest to duża szansa, zwłaszcza w kontekście projektu Nowego Jedwabnego Szlaku.

Worldwide Logistics Group (WWL) to największy operator prywatny w Chinach, jeden z dwudziestu największych na świecie. Od lutego znalazł się w gronie akcjonariuszy ATC Cargo. To nie jest prosta inwestycja kapitałowa, bo jest to inwestor branżowy, natomiast związane są z tym pewne wspólne plany rozwoju grupy WWL. My będziemy odpowiedzialni za rozwój grupy w innych krajach Europy. To tutaj będzie centrum decyzyjne, tutaj będziemy układać procesy. Naszą domeną w ramach grupy pozostanie rynek europejski – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Artur Jadeszko, prezes zarządu ATC Cargo.

ATC Cargo, największy polski kontenerowy operator logistyczny, od lat współpracuje z WWL. Teraz współpraca nabierze tempa. W lutym chińska spółka odkupiła od TFI PZU pakiet 7,54 proc. akcji polskiej firmy. Docelowo kooperacja ma sprawić, że powstanie silny gracz nie tylko na rynku europejskim, lecz także jeden z czołowej dziesiątki na świecie.

– W ramach współpracy z ATC Cargo chcemy zapewnić naszym klientom kompleksową obsługę logistyczno-transportową. Będzie ona obejmowała nie tylko połączenia między Polską a Chinami, lecz także usługi, które możemy świadczyć na całym świecie – wskazuje Jacky Lim, prezes zarządu Worldwide Logistics Group.

Współpraca wpisuje się w inicjatywę wskrzeszenia historycznego Szlaku Jedwabnego jako sieci kolejowo-drogowej. Polska, nie tylko ze względu na położenie geopolityczne, została wybrana na centrum operacyjne ekspansji Grupy w Europie.

Polska będzie jednym z najważniejszych w Europie centrów naszej działalności. Stąd będziemy chcieli świadczyć usługi w całej Europie i na całym świecie. Infrastruktura w Europie, zwłaszcza portowa, jest bardzo dobrze rozwinięta, a to pozwoli na znaczne obniżenie kosztów obsługi, co w rezultacie przyczyni się do dalszego rozwoju transportu morskiego – tłumaczy Jacky Lim.

Artur Jadeszko podkreśla, że Polska ma szansę stać się nie tylko krajem tranzytowym, lecz także centrum dystrybucji i budowania dalszych relacji handlowych na terenie Unii Europejskiej.

– Polska jest na całym szlaku jednym z najważniejszych ogniw z tego względu, że na granicy zmienia się podwozia pociągów. Z portu w Gdańsku będą trafiały kontenery z produktami do krajów w Europie Północnej, a także do wszystkich krajów graniczących z Polską – podkreśla Jacky Lim.

Dla ATC Cargo współpraca z chińską spółką oznacza dużą szansę na rozwój. Polski rynek logistyczny jest bardzo rozdrobniony, a dzięki kooperacji z WWL polska firma może zwiększyć swój udział na rynku. Łatwiej będzie jej też wyjść na rynki zagraniczne. Artur Jadeszko podkreśla, że dotychczas nie istniał polski sieciowy operator logistyczny, obecny w portach i centrach logistycznych w krajach Europy Zachodzie. Alians z WWL Group ma szansę to zmienić.

Projekt jest też szansą dla całej gospodarki, zwłaszcza w kontekście Nowego Jedwabnego Szlaku.

 Nowy Jedwabny Szlak jest przede wszystkim olbrzymim projektem infrastrukturalnym. Nie możemy się koncentrować i patrzeć na to zagadnienie tylko przez pryzmat aktualnych połączeń kolejowych z Chin do Europy. To jest projekt rozpisany na dziesięciolecia, konsekwentnie realizowany dopiero od 2013 roku i tutaj Polska może być jego olbrzymim beneficjentem z uwagi na położenie geograficzne – ocenia prezes ATC Cargo.

Chiny to najważniejszy partner handlowy dla Unii Europejskiej. Eurostat szacuje, że średni obrót handlowy Państwa Środka ze Starym Kontynentem przekracza miliard euro dziennie. W latach 2006–2016 eksport do Chin wzrósł niemal trzykrotnie, import zaś o 76 proc. Dla porównania udział Stanów Zjednoczonych w przywozie towarów do UE-28 był o prawie 6 pkt proc. niższy od udziału Chin.

– Na przestrzeni ostatnich lat szczególnie rośnie eksport do Państwa Środka. Chiny otwierają się coraz mocniej na produkty pochodzące z Zachodu. Jest to olbrzymie pole do popisu, rynek jest niemalże nie do oszacowania dla europejskich producentów, a my podążamy jako logistycy tym śladem – mówi Artur Jadeszko.

W 2017 roku, jak wynika z danych Głównego Urzędu Celnego ChRL, wymiana gospodarcza Polski i Chin przekroczyła 21 mld dol. Dominuje import z Chin (ok. 18 mld dol.), ale wzrósł też polski eksport – do poziomu 3,3 mld dol., co jest najwyższym wynikiem w historii. Wysoka jest również procentowa dynamika wzrostów, osiągająca rok do roku wartości dwucyfrowe.

– Kiedyś mówiliśmy o przewadze chińskiego eksportu do Europy Zachodniej, ale od kilku lat ta tendencja zaczyna się odwracać – coraz więcej produktów z Europy trafia do Chin. Są to zwłaszcza produkty żywnościowe oraz produkty z segmentu luksusowego. Z Polski sprowadzamy bardzo dużo żywności, w tym jabłka i mięso – podsumowuje prezes Worldwide Logistics Group Jacky Lim.

Internet rzeczy i sztuczna inteligencja mogą napędzić polską gospodarkę. Konieczne odpowiednie zachęty dla inwestycji

Internet rzeczy i sztuczna inteligencja mogą napędzić polską gospodarkę. Konieczne odpowiednie zachęty dla inwestycji 2

Rozwój technologii internetu rzeczy czy sztucznej inteligencji będzie mieć fundamentalne znaczenie dla gospodarki Polski w najbliższym czasie – wynika z raportu Instytutu Sobieskiego. Polskie firmy – ze względu na wykwalifikowane kadry – mają duży potencjał, by odegrać istotną rolę w rewolucji technologicznej, ale konieczne do tego jest wsparcie państwa. Rząd, samorządy czy spółki Skarbu Państwa powinny kreować popyt na rozwiązania IoT i AI poprzez zamówienia publiczne oraz różnego rodzaju zachęty dla inwestycji.

Rozwój technologii internetu rzeczy czy sztucznej inteligencji będzie mieć fundamentalne znaczenie dla gospodarki Polski w najbliższym okresie. Wiele gospodarek europejskich, amerykańskich czy Bliskiego i Dalekiego Wschodu bazuje na tych technologiach i dzięki nim zdobywa przewagę konkurencyjną. Polska – jeżeli nie chce zostać w tyle – też musi inwestować w te technologie. Mówię o inwestycjach w zasoby ludzkie, czyli ludzi, którzy je rozumieją, potrafią budować i rozwijać, a także w firmy, które potrafią z dobrodziejstw tych technologii korzystać – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes dr Aleksander Poniewierski, współautor raportu, partner, Globalny Lider Sektora IoT w EY, który jest partnerem raportu.

Raport „Internet of Things (IoT) i Artificial Intelligence (AI) w Polsce. Jak wykorzystać rewolucję technologiczną Internetu Rzeczy i Sztucznej Inteligencji w rozwoju Polski” Instytutu Sobieskiego wskazuje, że Polska, chcąc uczestniczyć w rewolucji technologicznej, powinna określić, w jakim zakresie chce mieć udział nowych technologii w PKB. Na rozwoju IoT i AI skorzystają niemal wszystkie branże, przede wszystkim zaś te, które mają bezpośredni kontakt z klientem.

– To m.in. branża energetyczna, dóbr konsumpcyjnych, finansowa, ubezpieczeniowa, a także transport i administracja państwowa. To są branże, które z dobrodziejstw IoT i AI będą korzystały najwięcej. Informacja o kliencie i jego preferencjach, a z drugiej strony lepsza utylizacja zasobów dla produkcji to jest przyszłość – ocenia Poniewierski.

Pod względem innowacyjności Polska ma jeszcze sporo do zrobienia. Z Networked Readiness Index, który bada usieciowienie gospodarek, czyli kluczowy element internetu rzeczy wynika, że Polska zajmuje 42. miejsce na 139 krajów. Największy wpływ na stosunkowo niskie miejsce w rankingu mają wyniki w zakresie wykorzystywania sieci przez rząd i samorząd (82. miejsce) oraz przez biznes (64. miejsce).

Największą barierą w rozwoju tych technologii jest wiedza o ich istnieniu i zrozumienie technologii oraz możliwości ich wykorzystania. Branża – czy to jest telekomunikacja, czy to jest infrastruktura – poradzi sobie z adaptacją tej technologii. Natomiast wiedza o ich możliwości, edukacja użytkowników i pracowników to największa bariera – wskazuje dr Aleksander Poniewierski.

Eksperci Instytutu Sobieskiego oceniają, że rynek rozwiązań IoT oraz AI można podzielić na piętnaście obszarów zastosowań. W każdym z nich polski rząd powinien opracować strategię i wybrać te elementy łańcucha (producenci, usługodawcy, użytkownicy), w których wspieranie krajowych firm będzie najważniejsze.

– W raporcie zachęcamy, by instytucje rządowe tworzyły popyt na usługi związane z IoT i AI. Jest to najlepszy mechanizm rozwijania firm, które oferują tego typu rozwiązania. Mówiąc w skrócie: kupowanie usług – przekonuje Bartłomiej Michałowski, autor raportu, ekspert Instytutu Sobieskiego ds. nowych technologii. – W innych krajach widzimy dużą aktywność rządów, agend rządowych i dużych firm, które kupują tego typu usługi. Najlepszym przykładem są firmy Elona Muska, który realizuje strategiczne projekty dzięki zamówieniom agend rządowych.

Dla przykładu, w obszarze Opieka Zdrowotna lekarze mogliby wykonywać zdalnie – za pomocą innowacyjnych technologii – część badań i konsultacji. Innym pomysłem – tym razem z obszaru Rolnictwo – jest uzależnienie premii dyrekcji Lasów Państwowych od stopnia wykorzystania rozwiązań IoT i AI w zarządzaniu zasobami leśnymi. W obszarze Usługi Bankowe polski bank mógłby – zgodnie z rekomendacjami NBP i KNF – wyemitować e-złotówki w technologii blockchain, a np. resort nauki i szkolnictwa wyższego wypłacałby w nich stypendia.

Innym mechanizmem wsparcia państwa mogą być zachęty fiskalne do inwestycji w nowoczesne technologie. Michałowski podkreśla, że moglibyśmy czerpać z przykładów innych państw.

Premier Izraela Binjamin Netanjahu w czasie wizyty w USA na konferencji prasowej opowiada o innowacyjnych rozwiązaniach Iot i AI wykorzystywanych przez izraelskie firmy w rolnictwie. Kolejny przykład – miasta holenderskie kupują inteligentne systemy oświetleniowe i systemy do zamkniętego zarządzania odpadami miejskimi. W Polsce powinniśmy robić to samo – przekonuje ekspert Instytutu Sobieskiego.

Polskie firmy mają duży potencjał, by aktywnie włączyć się w rozwój nowych technologii. Zwłaszcza że pod względem edukacji pracowników jesteśmy wśród najlepszych. Ranking The HackerRank (największy serwis oceniający pracę i wyniki specjalistów IT) ocenia, że polscy informatycy należą do światowej czołówki. Pod względem kompetencji wyprzedziliśmy Chiny, Rosję czy Szwajcarię.

Według OECD 91 proc. dorosłych w wieku 25–64 lat ma co najmniej wykształcenie średnie, co jest dużo lepszym wynikiem niż średnia OECD wynosząca 76 proc. Również poziom oświaty jest w Polsce wyższy niż średnia OECD – przeciętny polski uczeń w teście PISA (2016) oceniającym umiejętność czytania, matematyki i rozumowania w naukach przyrodniczych zyskał 521 punktów, przy średniej OECD wynoszącej 497.

Blisko 20 lat temu pewien student na Wydziale Elektroniki Technik Informacyjnych Politechniki Warszawskiej postanowił jako pracę magisterską napisać od początku system operacyjny. Dziś ten student jest prezesem Phoenix System, wdraża ten system operacyjny, który przeszedł od tamtego czasu rewolucję, a od nowego roku akademickiego na tym samym wydziale system RTOS będzie wykładany studentom – mówi dr Jacek Madajczyk, wiceprezes Phoenix Systems, partnera raportu.

Wyzwaniem jest jednak zatrzymywanie najlepszych talentów w Polsce. Eksperci IS podkreślają, że jeśli najzdolniejsi będą rozwijać swoje firmy i kompetencje poza krajem, to Polska straci szansę na rozwój.

We wszystkich piętnastu obszarach zastosowania IoT i AI największe ryzyka wiążą się z cyberbezpieczeństwem, a konkretnie z ochroną infrastruktury oraz  poprawności danych i zabezpieczeniem własności intelektualnej i tajemnicy przedsiębiorstwa.

Fundamentalne przy dbaniu o cyberbezpieczeństwo jest zwrócenie uwagi na dostępność specjalistów w obszarze, a następnie zastosowanie odpowiedniej technologii do danego przejawu działalności. Pracując z nowoczesnymi technologiami, patrzymy na te rozwiązania z perspektywy architektury bezpieczeństwa. Kluczowe jest dostosowanie jego mechanizmów do modelu biznesowego firmy. Bez tego przy zastosowaniu rozwiązań punktowych efektywne zabezpieczenie firmy jest praktycznie niemożliwe – ocenia Łukasz Bromirski, dyrektor ds. technologii w firmie CISCO Polska, która jest partnerem raportu.

Zgodnie z rekomendacjami autorów raportu państwo powinno mieć zespół ok. stu osób wyspecjalizowanych w dziedzinie technologii cyfrowych i cyberbezpieczeństwa. To jednak wymaga konkurencyjnych względem innych krajów wynagrodzeń. Autorzy raportu zalecają stworzenie budżetu na wynagrodzenia dla najlepszych specjalistów w wysokości co najmniej 500 tys. zł rocznie na jeden etat.

Przegląd wydarzeń następnego tygodnia

W przyszłym tygodniu dane makro prawdopodobnie pozostaną w cieniu debaty o szansach na zaostrzenie wojen handlowych i narastających ryzykach geopolitycznych. W tym kontekście szczególna uwaga może dotyczyć indeksów zaufania konsumentów w strefie euro i USA. Szacunki inflacji będą wskazówką dla przyszłych decyzji EBC, Fed i RPP.

Przyszły tydzień: wojny celne, indeksy nastrojów konsumentów i biznesu w USA/EZ, CPI z Niemiec, minutki RPP, rewizja mandatu RBNZ

Ewolucja sytuacji wokół wojen celnych będzie głównym tematem dla rynków finansowych. Interesującym będzie, czy inne kraje (w tym głównie Chiny) przejdą do bezpośredniego odwetu za cła nałożone przez USA. Prezydent Trump pozostaje niewiadomą także w kontekście roszad personalnych na najwyższym szczeblu w Biały Domu. W tym klimacie na dalszy plan schodzą dane makro, których też nie ma zbyt wiele w związku ze skróconym tygodniem przez Wielkanocą.

W USA publikacje będą skupione na ocenie nastrojów gospodarstw domowych i przedsiębiorstw. Słabe odczyty indeksów zaufania konsumentów (Conference Board – wt, Uniwersytet Michigan – czw) oraz regionalnego wskaźnika koniunktury (Chicago PMI – czw) podniosą obawy, że polityka Trumpa jest zagrożeniem dla ożywienia. Po indeksie PCE Core, preferowanym przez Fed mierniku inflacji, oczekuje się wzrostu o 0,2 proc. m/m, w zgodzie z odczytem CPI sprzed kilku dni. Finalna rewizja PKB (śr) powinna przejść bez echa. USD cierpi przez to, że USA są w centrum wydarzeń, a do tego dochodzi rozczarowanie po decyzji Fed. To podtrzyma presję względem JPY i CHF, ale awersja do ryzyka będzie premiować dolara względem walut ryzykownych.

W strefie euro dwie rzeczy mogą zwrócić uwagę. Interesujące będzie, czy kwestia nasilającego się protekcjonizmu rzutuje na nastroje konsumentów i biznesu (wt). Wstępny szacunek marcowej inflacji z Niemiec (czw) z dużym prawdopodobieństwem pokaże wzrost (według prognozy z 1,4 proc. do 1,7 proc.) głównie na fali podwyżek cen przed Wielkanocą. Nie będzie to jednak żaden impuls do wzmocnienia oczekiwań wobec polityki EBC. EUR jest przejściowo odbiorcą niż kreatorem impulsów do handlu, ale w krótkim terminie widzimy ryzyko, że potencjalna panika rynkowa będzie skłaniać do redukcji masywnej długiej pozycji w EUR.

W Wielkiej Brytanii z twardych danych mamy jedynie ostatnią rewizję PKB za IV kw. (czw), jednak od czasu poprzedniego szacunku nie pojawiły się informacje sugerujące zmianę z 1,4 proc. r/r. Poza tym dane są już mocno historyczne i obecnie perspektywy inflacji i płac są kluczowe dla oczekiwań dla podwyżki BoE w maju, która po ostatnim komunikacie banku stała się bardzo prawdopodobna. To i wzrost szans na „miękki” Brexit powinno wspierać GBP w krótkim terminie.

W Polsce protokół z posiedzenia RPP (czw) raczej nie zmieni gołębiego odbioru konferencji, na której prezes Glapiński zasugerował brak podwyżek stóp procentowych nawet do 2020 r. Jeśli już to minutki przypomną, że złoty został pozbawiony fundamentalnego wsparcia w postaci oczekiwań na jastrzębi zwrot RPP, w rezultacie pozostaje bardziej podatny na osłabienie przy wzroście globalnej awersji do ryzyka. Dalej uważamy, że EUR/PLN stoi przed ryzykiem testu 4,25, albo nawet 4,30, w zależności od skali zawirowań na rynkach zewnętrznych.

W Japonii kalendarz oferuje sprzedaż detaliczną (czw) i produkcję przemysłową (pt), ale JPY pozostanie barometrem apetytu na ryzyko. Obawy o zaostrzenie protekcjonizmu w połączeniu z eskalacją ryzyka geopolitycznego pod wpływem zmian kadrowych w Białym Domu wysyłają negatywny sygnał dla rynku akcji, co będzie wywierać presję na osłabienie USD/JPY.

W Nowej Zelandii na pierwszym planie będzie publikacja nowego mandatu RBNZ (pon), nad którym od kilku miesięcy pracował rząd. Według przecieków do celu inflacyjnego (1-3 proc.) ma zostać dołożone dbanie o „maksymalizację zatrudnienia”. Jeśli informacje się potwierdzą, zwiększałoby to ryzyko utrzymywania luźnej polityki dłużej, co byłoby negatywne dla NZD. W Australii kalendarz nie zawiera istotnych publikacji, podczas gdy w Kanadzie styczniowy PKB (czw) będzie miał większy wpływ przy pozytywnym zaskoczeniu, gdyż po rozczarowaniu odczytem sprzedaży detalicznej ryzyka przeważają po stronie gorszego wyniku. Ogólnie jednak zachowanie walut surowcowych w większym stopniu zależeć od czynników zewnętrznych, w tym przede wszystkim od kształtowania się sentymentu wokół wizji wojen handlowych.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Układ częściowy – argument do porozumienia z wierzycielami

Zadłużeni przedsiębiorcy szukający sposobu na przeprowadzenie oddłużenia w pierwszej kolejności pomocy mogą szukać… u własnych wierzycieli. To główny wniosek płynący z ustawowego celu postępowania restrukturyzacyjnego. Prawo restrukturyzacyjne wprowadziło wiele instytucji prawnych służących uzyskaniu porozumienia dłużnika z wierzycielami co do sposobu oddłużenia. Jedną z takich instytucji jest układ częściowy, szczególnie przydatny w sytuacji konieczności układania się z wieloma wierzycielami.

Restrukturyzacja – zasada działania

Postępowanie restrukturyzacyjne daje dłużnikowi szeroki wachlarz narzędzi prawnych polepszających jego pozycję w rozmowach z wierzycielami. Należy pamiętać, że fiasko nieformalnych rozmów z wierzycielami co do umorzenia czy obniżenia części długów wcale nie determinuje braku podstaw do wszczęcia postępowania restrukturyzacyjnego. Trzeba bowiem pamiętać, że jego celem w założeniu samych projektodawców ustawy „jest wprowadzenie skutecznych instrumentów pozwalających na przeprowadzenie restrukturyzacji przedsiębiorstwa dłużnika i zapobieżenie jego likwidacji. Zachowanie przedsiębiorstwa dłużnika w wielu przypadkach jest znacznie korzystniejsze dla wierzycieli niż jego likwidacja. Zachowanie przedsiębiorstwa dłużnika oznacza również zachowanie miejsc pracy oraz, co do zasady, możliwość nieprzerwanego realizowania kontraktów, a więc ma pozytywne znaczenie społeczne i gospodarcze”.

Potwierdza to treść przepisu art. 3 ust. 1 prawa restrukturyzacyjnego, zgodnie z którym „celem postępowania restrukturyzacyjnego jest uniknięcie ogłoszenia upadłości dłużnika przez umożliwienie mu restrukturyzacji w drodze zawarcia układu z wierzycielami, a w przypadku postępowania sanacyjnego – również przez przeprowadzenie działań sanacyjnych, przy zabezpieczeniu słusznych praw wierzycieli.”

Postępowanie restrukturyzacyjne, wraz z jego główną częścią, jaką jest wypracowanie akceptowalnego dla stron układu, zmierza do zawarcia swoistej umowy między dłużnikiem i wierzycielami, w której obydwie strony godzą się na wzajemne ustępstwa. Przykładowo wierzyciele ze swojej strony rezygnują z części należności lub godzą się na odroczenie płatności, w zamian za co dłużnik zobowiązuje się do zapłaty na rzecz wierzycieli określonych kwot w konkretnych terminach lub udziela zabezpieczenia na dodatkowych składnikach swojego majątku.

Układ częściowy

Jedną z największych trudności w przeprowadzeniu skutecznej restrukturyzacji jest przygotowanie propozycji układowych, które będą odpowiadać wszystkim wierzycielom lub przynajmniej tym, których głosy niezbędne są do przyjęcia układu. Zadanie jest utrudnione przy dużej liczbie wierzycieli. Jednak i w takim wypadku możliwe jest zawarcie układu. Ta perspektywa znacznie się polepszyła po 1 stycznia 2016 r., wraz z wejściem w życie przepisów prawa restrukturyzacyjnego, kiedy dłużnik otrzymał konkretne środki prawne ułatwiające prowadzenie z wierzycielami skutecznych rozmów dotyczących propozycji ugodowych. Z perspektywy dłużnika efektywne może okazać się wykorzystanie instytucji układu częściowego dającego możliwość wyłączenia określonego kręgu wierzycieli z rozmów o zatwierdzeniu układu.

Układ częściowy możliwy jest do zastosowania w postępowaniu o zatwierdzenie układu albo w przyspieszonym postępowaniu układowym. Zgodnie z art. 180 ust. 1 prawa restrukturyzacyjnego dłużnik może złożyć propozycje układowe dotyczące jedynie niektórych zobowiązań, których restrukturyzacja ma zasadniczy wpływ na dalsze funkcjonowanie jego przedsiębiorstwa. Do wyodrębnienia wierzycieli objętych układem częściowym powinno stosować się obiektywne, jednoznaczne i uzasadnione ekonomicznie kryteria. Jednocześnie ustawodawca wskazał w art. 180 ust. 4 Prawa restrukturyzacyjnego pewne wskazówki stosowane przy określeniu, które wierzytelności mogą być objęte układem częściowym. W układzie częściowym powinny znaleźć się więc wierzytelności o strategicznym znaczeniu dla działalności dłużnika, takie jak kredyty, pożyczki, umowy leasingu, dostawy, wierzytelności opiewające na największe sumy, a także zabezpieczone hipoteką, zastawem, zastawem rejestrowym, zastawem skarbowym lub hipoteką morską na przedmiotach i prawach niezbędnych do prowadzenia przedsiębiorstwa dłużnika.

Należy pamiętać jednak, że instytucja układu częściowego w żadnym wypadku nie daje dłużnikowi całkowitej swobody przy wybieraniu kręgu wierzycieli, z którymi dłużnik będzie rozmawiać o propozycjach układowych, z pominięciem nieprzychylnych sobie wierzycieli.

Zarówno bowiem w postępowaniu o zatwierdzenie układu, jak i w postępowaniu o otwarcie przyspieszonego postępowania układowego w pierwszej kolejności sąd bada zgodność z prawem kryteriów wyodrębnienia wierzycieli objętych układem częściowym. W przypadku stwierdzenia niezgodności z prawem zaproponowanych kryteriów wyodrębnienia sąd w postępowaniu o zatwierdzenie układu odmawia zatwierdzenia układu częściowego, a w postępowaniu o otwarcie przyspieszonego postępowania układowego stwierdza niezgodność z prawem kryteriów wyodrębnienia wierzycieli objętych układem częściowym. Jeżeli w przyspieszonym postępowaniu układowym sąd orzekł o niezgodności z prawem kryteriów wyodrębnienia wierzycieli objętych układem częściowym, dłużnik uprawniony jest do złożenia zażalenia. W terminie przewidzianym do jego wniesienia dłużnik może zaproponować inne kryteria wyodrębnienia wierzycieli, co wynika z art. 182 ust. 4 Prawa restrukturyzacyjnego.

A co na to wierzyciel?

Ustawodawca, wyważając interes wierzycieli i konieczność zapewnienia efektywności restrukturyzacji dłużnika, wskazał w art. 183 ust. 1 Prawa restrukturyzacyjnego, iż propozycje układowe nie mogą przewidywać dla wierzycieli objętych układem częściowym korzyści, które zmniejszają możliwość zaspokojenia wierzytelności nieobjętych układem. Jednocześnie w postępowaniu o zatwierdzeniu układu wierzyciel nieobjęty układem częściowym może wnieść zażalenie, z tym zastrzeżeniem, iż jego zarzuty ograniczają się wyłącznie do ewentualnego naruszenia art. 180 lub art. 183 ust. 1 Prawa restrukturyzacyjnego.

Praktyczne znaczenie art. 183 ust. 1 Prawa restrukturyzacyjnego jest takie, że we wniosku o zatwierdzenie układu częściowego lub wszczęcie przyspieszonego postępowania układowego powinno zostać wskazane, w jaki sposób dłużnik przewiduje zaspokoić wierzycieli nieobjętych układem częściowym.

Potencjalne trudności przy tworzeniu układu częściowego

Postępowanie restrukturyzacyjne jest złożonym procesem. Błędy popełnione na jego poszczególnych etapach mogą całkowicie zaprzepaścić zatwierdzenie układu z wierzycielami. Przykładowo, przed opracowaniem kryteriów wyodrębnienia wierzycieli do układu częściowego powinno się przenalizować strukturę wierzytelności dłużnika. Uprawomocnienie się postanowienia stwierdzającego niezgodność z prawem kryteriów wyodrębnienia wierzycieli powoduje umorzenie całego postępowania. Co prawda w zażaleniu można wskazać inne kryteria wyodrębnienia, jednak, jak wynika wprost z przepisów prawa restrukturyzacyjnego, kryteria wyodrębnienia wierzycieli mogą tylko raz zostać zmienione. Stwierdzenie niezgodności z prawem nowych kryteriów skutkować będzie utratą szansy na zatwierdzenie układu częściowego.

Układ częściowy daje realną szansę uzyskania zatwierdzenia propozycji układowych. Jest to jeden z wielu powodów, dla których warto rozważyć rozpoczęcie restrukturyzacji w sytuacji, gdy zawiodły rozmowy z wierzycielami. Przedsiębiorca powinien pamiętać, że przygotowanie we właściwy sposób układu częściowego zwiększa szansę na późniejsze zatwierdzenie propozycji układowych w drodze głosowania wierzycieli.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku oraz doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców.

Dobre prognozy na 2018 rok dla światowej gospodarki

Globalna gospodarka nabrała rozpędu. W ubiegłym roku tempo światowego wzrostu gospodarczego sięgnęło 3,1 proc. To zauważalne przyspieszenie, po 2,6 proc. osiągniętym w 2016 roku. Bieżąca prognoza zakłada tegoroczny wzrost na poziomie 3,2 proc. Będzie to zasługą ożywienia w wielu gospodarkach rozwijających się. W państwach rozwiniętych także widać lepsze perspektywy. Szczyt cyklu koniunkturalnego w Stanach Zjednoczonych został przedłużony w związku ze znacznym wsparciem fiskalnym. Ważna dla Polski strefa Euro także odnotowuje dobre wyniki i koniunkturę, zwłaszcza w przemyśle.

– Dla Polski i rodzimych przedsiębiorców ważne jest to, co dzieje się w otoczeniu zewnętrznym. Jesteśmy gospodarką relatywnie wysoko otwartą  powiedział serwisowi eNewsroom.pl Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista Coface w Regionie Europy Centralnej –  Takie kraje, jak Brazylia czy Rosja wyszły już z recesji i pomimo wciąż obecnych trudności, rozwijają się szybciej. Gospodarka niemiecka rozwija się w zadowalającym tempie. To dobra wiadomość dla polskich eksporterów. Bardzo istotne są także czynniki krajowe. Polski biznes rozwija się szybciej, a wskaźniki finansowe poprawiają się w wielu branżach. Nie oznacza to jednak, że firmy te żyją w idealnych czasach. Wciąż pojawia się wiele trudności na rynku pracy. To czynnik znacznie ograniczający rozwój polskich przedsiębiorstw. Rosnąca presja płacowa zmniejsza marże i zyskowność firm. Kolejnym problemem jest sytuacja płynnościowa. Badania przeprowadzone przez Coface pokazują wzrost opóźnień płatniczych, które średnio w Polsce sięgają obecnie dwóch miesięcy – aż 62,5 dnia, czyli 11 dni dłużej niż w ubiegłym roku – wskazał Sielewicz.

Szalona noc sponsorowana przez Trumpa

USA i Chiny przerzucają się zapowiedziami ceł importowych. Trump wymienia doradcę ds. bez. narodowego na zwolennika twardej polityki międzynarodowej, co przywraca niepokój o przyszłe stosunki z Koreą Płn. i Iranem. Reakcja rynku jest jednoznaczna: USD/JPY pod 105, indeksy w Azji wykrwawiają się, ropa zyskuje.

Nie chcę się chwalić, ale: „A nie mówiłem?”. W ostatnich dniach przestrzegałem, że kiedy rynek odwróci uwagę od Fed, pozostanie tylko Trump i jego decyzje na polu kadrowym i polityki handlowej. Nie minęło 48 godzin, a wszystkie lampki ostrzegawcze zostały zapalone. Wczoraj Trump podpisał memorandum nakładające cła na import towarów z Chin o wartości 50 mld USD, co do których USA ma podejrzenia, że powstały z kradzieży intelektualnej patentów z USA. Chiny nie pozostały dłużne i w nocy zapowiedziały wprowadzenie ceł na import niektórych towarów z USA za ok. 3 mld USD. Nerwowość inwestorów wzmocniła decyzja o odejściu z Białego Domu doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego McMastera, co zwiastuje chaos w polityce międzynarodowej. Nie dość, że już mianowany John Bolton jest trzecią osobą na tym stanowisko w ciągu 14 miesięcy, to jego poglądy nie zwiastują nic dobrego. Bolton jest zaciętym przeciwnikiem Korei Północnej, nie raz optując za prewencyjnym atakiem na kraj. Kilka lat temu ostro wyrażał się też o Iranie, będąc przeciwnym porozumieniom nuklearnym i widząc wyjście jedynie w zbrojnej interwencji. Nic dziwnego więc, że na hasło Chiny tąpnęły indeksy azjatyckich rynków schodzących, na hasło Korea Płn. pikuje USD/JPY, a na hasło Iran szybuje ropa naftowa.

Wojny handlowe i ryzyka geopolityczne są toksyczną mieszanką dla apetytu na ryzyko, co już dało 3-proc. spadki na Wall Street, 4,5-proc. zjazd Nikkei i rajd złota. JPY i CHF są pierwszym wyborem dla inwestorów; USD cierpi przez to, że USA są w centrum wydarzeń, a do tego dochodzi niesmak po decyzji Fed. Jeśli ten klimat się utrzyma, w końcu mocniejszej przecenie poddadzą się AUD, NOK, NZD i CAD, a także waluty emerging markets, w tym PLN. W ostatnich miesiącach wstępną panikę ratowały dane z gospodarki globalnej, które przypominały, że ożywienie postępuje. Ale jak już wspominałem nie raz w ostatnich dniach, najbliższe dwa tygodnie są pozbawione publikacji istotnych figur, a jeśli już jakieś dostajemy, to nie pomagają. Wczoraj indeksy PMI ze strefy euro rozczarowały, jednak rynek nie przywiązywał do nich większej uwagi. Teraz może sobie o nich przypomnieć przy każdej kolejnej oznace, że globalna aktywność gospodarcza zwalnia. Dziś warto uważać na sprzedaż detaliczną z Kanady i zamówienia na dobra trwałe z USA.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Korzystny wyrok dla menedżerów w sprawie podatku PIT od odszkodowań i odpraw

Obowiązujące od 1 stycznia 2016 r. przepisy ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych przewidują opodatkowanie odpraw i odszkodowań z tytułu zakazu konkurencji członków zarządu spółek Skarbu Państwa drakońskim 70% podatkiem. Pospiesznie uchwalony projekt mający w założeniu zwalczać patologie w przyznawaniu wysokich odpraw odchodzącym menedżerom nie jest jednak precyzyjny w swoich rozwiązaniach. Z jednej strony sprzyja to swobodnej i profiskalnej wykładni przepisów dokonywanej przez organy podatkowe, z drugiej zaś umożliwia takie ukształtowanie relacji między spółką a członkiem zarządu, aby wysokiej daniny można było uniknąć.

Od 1 stycznia 2016 r. obowiązuje wysoka stawka opodatkowania odpraw lub odszkodowań z tytułu zakazu konkurencji i skrócenia okresu wypowiedzenia.

25 listopada 2015 r. sejm uchwalił poselski projekt ustawy o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych dotyczący opodatkowania odpraw lub odszkodowań z tytułu zakazu konkurencji dla menedżerów, do których zapłaty zobowiązana jest spółka, w której Skarb Państwa, jednostki samorządu terytorialnego, ich związki lub inne państwowe albo komunalne osoby prawne dysponują bezpośrednio lub pośrednio większością głosów na zgromadzeniu wspólników lub walnym zgromadzeniu. Niesłychanie wysoka, 70% stawka podatku obejmuje odszkodowanie „w części, w której jego wysokość na podstawie przepisów o zakazie konkurencji przekracza wysokość wynagrodzenia otrzymanego przez podatnika z tytułu umowy o pracę lub umowy o świadczenie usług wiążącej go ze spółką w okresie sześciu miesięcy poprzedzających pierwszy miesiąc wypłaty odszkodowania.” Przepis dotyczy także odszkodowań i odpraw z tytułu skrócenia okresu wypowiedzenia umowy o pracę lub rozwiązania umowy przed upływem terminu, na jaki została zawarta. W lakonicznym uzasadnieniu do projektu, którego regulacje obowiązują od 1 stycznia 2016 r., czytamy, iż projekt zmierza do „przeciwdziałania patologiom polegającym na przyznawaniu wyjątkowo wysokich odpraw oraz odszkodowań z tytułu zakazu konkurencji członkom zarządu spółek z udziałem Skarbu Państwa”. W praktyce okazuje się jednak, że szybko wprowadzone i w założeniu restrykcyjne rozwiązanie prawne prowadzi do sporów interpretacyjnych z organami podatkowymi, a efektem pospiesznych prac legislacyjnych jest akt prawny pełen ewidentnych luk.

Nieprzychylne stanowisko organów podatkowych

Według organów podatkowych, zajmujących w wielu interpretacjach stanowisko niekorzystne dla odchodzących członków zarządu, niejasne jest, co w rozumieniu omawianych przepisów oznacza „większość głosów”, którą Skarb Państwa ma dysponować, aby można było stosować przepisy o wysokim podatku od odpraw i odszkodowań. Mogłoby się wydawać, iż 70% stawki PIT nie stosuje się w odniesieniu do spółek, w których Skarb Państwa nie dysponuje ponad połową głosów na zgromadzeniu wspólników bądź walnym zgromadzeniu. Zdaniem fiskusa nie jest to jednak tak oczywiste. W interpretacji z dnia 25 kwietnia 2017 r., nr 1462-IPPB4.4511.186.2017.1.JK2 dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej stwierdził, że w pewnych sytuacjach wystarczające może być dysponowanie mniejszościowym pakietem praw udziałowych, pod warunkiem że z uwagi na rozproszenie akcjonariatu lub frekwencję na zgromadzeniach zagwarantowane jest dysponowanie przez Skarb Państwa bezwzględną większością głosów. Fiskus, opierając się na uzasadnieniu projektu, a tym samym biorąc pod uwagę ratio legis obowiązujących od 1 stycznia 2016 r. przepisów, przyjął, iż sam fakt, że Skarb Państwa posiada jedynie 33% głosów na zgromadzeniu, nie przesądza definitywnie, iż faktycznie nie dysponuje on większością głosów. Tym samym przy uwzględnieniu konkretnych okoliczności możliwe będzie zastosowanie wysokiej stawki PIT do odpraw i odszkodowań wypłacanych członkom zarządu spółek z udziałem Skarbu Państwa z tytułu zakazu konkurencji. Stanowisko organów podatkowych jest skrajnie profiskalne, ale na szczęście przełamuje je orzecznictwo sądów administracyjnych. Być może skłoni ono organy podatkowe do przyjęcia interpretacji korzystniejszej dla podatników.

Efektem szybkiego i, jak się okazuje, w praktyce nie do końca przemyślanego procedowania projektu jest wystąpienie w omawianych przepisach ewidentnej luki pozwalającej na stosunkowo łatwe uniknięcie wysokiego podatku. Potwierdza to np. interpretacja dyrektora Izby Skarbowej w Bydgoszczy z dnia 27 lutego 2017 r., nr 0461-ITPB2.4511.1023.2016.2.IB, w której stwierdza się m.in., że opodatkowanie wypłacanej odprawy 70% zryczałtowanym podatkiem dochodowym od osób fizycznych dotyczy wyłącznie takiego świadczenia, które wynika z umowy o pracę, a nie z – odrębnego porozumienia zawartego np. pomiędzy spółką a członkiem zarządu. Oznacza to, że odchodzący menedżer uniknie opodatkowania należnej mu odprawy lub odszkodowania, o ile zostanie ona określona w odrębnym porozumieniu, a nie będzie wynikała z umowy o pracę. Wydaje się, że umknęło to uwadze ustawodawcy, w związku z czym istnieje obawa, że w przyszłości przepisy zostaną znowelizowane w trosce o realizację ich celu, tak aby dotyczyły wszelkich odszkodowań i odpraw bez względu na ich podstawę.

W kwestii „większości głosów” WSA stanął po stronie menedżerów

Jeśli chodzi o rozumienie pojęcia większości głosów, którą Skarb Państwa dysponuje na zgromadzeniu wspólników lub walnym zgromadzeniu, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Kielcach w wyroku z dnia 26 października 2017 r., sygn. akt I SA/Ke 535/17 sprzeciwił się argumentacji zaprezentowanej przez organ podatkowy. Sąd przyjął, że „«podmiot dysponujący bezpośrednio lub pośrednio większością głosów na zgromadzeniu wspólników albo na walnym zgromadzeniu» jest to taki podmiot, który dysponuje przewagą głosów obliczonych w stosunku do całkowitej liczby głosów przysługujących z wszystkich praw, udziałów ustalanej w oparciu o sformalizowane kryteria – dokumenty statuujące ustrój spółki. Według WSA w Kielcach dysponowanie bezpośrednio lub pośrednio większością głosów na zgromadzeniu wspólników albo na walnym zgromadzeniu jest równoznaczne z posiadaniem bezwzględnej większości głosów (50% plus 1 głos) w ogólnej liczbie głosów istniejących w danym podmiocie. Zdaniem Sądu tylko takie pojęcie większości jest weryfikowalne, a wykładnia przyjęta przez organ charakteryzuje się wieloznacznością, pozostawia organom podatkowym dużą swobodę interpretacyjną, a w rezultacie może prowadzić do naruszenia konstytucyjnej zasady określoności i pewności prawa podatkowego.” WSA opowiedział się zatem za precyzyjną wykładnią pojęcia większości głosów, bez rozszerzania go w sposób zaproponowany przez organ Krajowej Administracji Skarbowej.

Dotychczasowe doświadczenia w stosowaniu przepisów o opodatkowaniu stawką 70% odpraw i odszkodowań należnych członkom zarządu spółek z udziałem Skarbu Państwa pokazują wyraźnie, że radykalizm rozwiązań przewidzianych w obowiązujących od 1 stycznia 2016 r. przepisach został znacząco złagodzony przez ich nieprecyzyjność. Z drugiej zaś strony z tego samego powodu organy podatkowe mogą pozwolić sobie na swobodną interpretację przepisów w sposób niekorzystny dla podatnika.

Autor: radca prawny Robert Nogacki

Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku oraz doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców.

Nowa technologia komunikacji poprzez światło zapewni szybkie i bezpieczne połączenie. Li-Fi nie zastąpi jednak technologii Wi-Fi i 5G

Nowa technologia komunikacji poprzez światło zapewni szybkie i bezpieczne połączenie. Li-Fi nie zastąpi jednak technologii Wi-Fi i 5G 3

Szkocka firma PureLiFi przesłała za pomocą technologii Li-Fi pliki pomiędzy laptopem a smartfonem z prędkością 42 Mb/s. To pierwsza tego typu komunikacja za pomocą światła. Do przesłania danych w obu kierunkach posłużyły specjalna obudowa na smartfon oraz odbiornik USB wpięty do laptopa. Nie jest to rekordowa przepustowość w przesyłaniu danych, ale została uzyskana za pomocą światła LED, a nie fal radiowych. Do 2021 roku rynek urządzeń do komunikacji światła białego ma być wart 80 mld dol.

– Li-Fi jest technologią, w której do komunikacji mobilnej i przesyłania danych wykorzystuje się światło dwukierunkowe o wysokiej prędkości. To technologia bezprzewodowa podobna do Wi-Fi, z tą różnicą, że wykorzystuje częstotliwość spektrum światła – mówi w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Innowacje dr Harald Burchardt, dyrektor handlowy firmy PureLiFi.

Przesyłanie danych odbywa się poprzez modulowanie intensywności światła, które jest następnie odbierane przez fotoczuły detektor. Transmisja odbywa się w sposób niedostrzegalny dla ludzkiego oka. Dzięki tej technice możliwe jest szybkie przesyłanie informacji pomiędzy różnymi urządzeniami za pośrednictwem żarówki LED, która pełni rolę przekaźnika.

Technologia ta pozwala w teorii na transfer danych z prędkością aż stukrotnie większą, niż ma to miejsce w przypadku Wi-Fi opartego na falach radiowych. Jak na razie podczas demonstracji na targach Mobile World Congress 2018 w Barcelonie uzyskano znacznie mniejsze prędkości transferu – 42 Mb/s dla pobierania i wysyłania danych. Dla porównania technologia radiowa LTE zapewnia teoretyczne prędkości na poziomie odpowiednio 100 i 50 Mb/s, ale według testu Speedtest.pl średnie uzyskiwane w Polsce prędkości łącza wynoszą ok. 20 i 10 Mb/s dla pobierania i wysyłania danych.

– Używanie spektrum światła zamiast spektrum radiowego znacznie zwiększa szerokość pasma. Spektrum światła jest ponad tysiąc razy większe niż całe spektrum radiowe. Światło nie przenika przez ściany, przez co jest dużo bezpieczniejsze w połączeniach prywatnych – twierdzi dr Harald Burchardt.

System demonstrowany na targach MWC 2018 w Barcelonie wymaga umieszczenia smartfona w specjalnym etui pełniącym funkcję odbiornika. Sygnał nadawany jest z laptopa, do którego wpięty został dongle LiFi-XC Station. Tak skonfigurowane urządzenia zdolne są do przesyłania danych z prędkością 42 Mb/s, co pozwoliło na bezproblemowe wysłanie filmu na smartfona.

System komunikacji światła białego może być wykorzystywany zarówno do użytku domowego, jak i w biurach czy pomieszczeniach magazynowych. Jego zastosowanie nie ogranicza się jednak wyłącznie do zamkniętych pomieszczeń.

– Liczba zastosowań jest właściwie nieograniczona. W istocie wszędzie, gdzie jest światło i występuje potrzeba bezprzewodowej komunikacji, co w dzisiejszych czasach oznacza właściwie zawsze i wszędzie, można stosować Li-Fi. Ta technologia działa również na zewnątrz, więc możemy ją stosować w inteligentnych miastach, inteligentnych budynkach, inteligentnych domach, wykorzystując wszystkie te przewagi, które światło ma nad radiem –przekonuje ekspert.

Przykładem na niekonwencjonalne zastosowanie takiej formy przesyłania danych może być opona Goodyear Oxygene, która komunikuje się z innymi pojazdami, infrastrukturą i systemami zarządzania inteligentną motoryzacją dzięki połączeniu Li-Fi. Z kolei Oledcom MyLiFi to lampka biurkowa LED, która za pośrednictwem światła dostarcza także połączenie internetowe do laptopa z podpiętym odbiornikiem. Lampka zapewnia połączenie praktycznie całkowicie odporne na atak hakerski. Gadżet kosztuje 700 euro.

Z badań przeprowadzonych przez firmę We Are Social wynika, że w 2017 roku z internetu korzystało na świecie 3,77 mld użytkowników. Głównymi technologiami przesyłania danych w najbliższej przyszłości będą Wi-Fi i 5G, jednak Li-Fi jest aktywnie rozwijana przez kilka firm i organizacji na całym świecie.

– Li-Fi może być uzupełnieniem do całej infrastruktury radiowej. Zapewnia dodatkową szerokość pasma i pozwoli na znacznie większą przepustowość w sieciach mobilnych. Wi-Fi i 5G pozostaną jednak kluczowymi technologiami do obsługi codziennych potrzeb – przewiduje przedstawiciel PureLiFi.

Według prognoz firmy badawczej Research and Markets globalny rynek Li-Fi w 2021 roku ma być warty 80 mld dol.

Sprawdź najważniejsze dane makroekonomiczne zaplanowane na…

Po emocjonującym tygodniu przyszedł czas na odpoczynek. W nadchodzącym tygodniu kalendarzowym nie czaka na nas żadna publikacja stóp procentowych. Kalendarium makroekonomiczne zostanie otwarte przez opublikowanie europejskiej koniunktury w przemyśle, która zaplanowana jest na 27 marca na godzinę 10:00.

W środę poznamy niemiecki optymizm konsumentów oraz wzrost amerykańskiego PKB. Z kolei czwartek będzie najważniejszym dniem tygodnia w kalendarzu makroekonomicznym, bowiem poznamy amerykańskie dochody oraz wydatki osobiste. Gospodarka amerykańska w dużym stopniu oparta jest o konsumpcję, dlatego wzrost dochodów oraz wydatków jest bardzo ważną zmienną dla inwestora. Oprócz tego w ten sam dzień poznamy brytyjski wzrost gospodarczy oraz siłę niemieckiego rynku pracy. W ostatni dzień przyszłotygodniowej sesji czekają na nas tylko dwie ważniejsze publikację – brytyjski optymizm konsumentów oraz japońska stopa bezrobocia.

Najistotniejsze dane makro dla Australii, Kanady, Stanów Zjednoczonych, Strefy Euro, Nowej Zelandii, Japonii, Wielkiej Brytanii

Najistotniejsze dane makro dla Australii, Kanady, Stanów Zjednoczonych, Strefy Euro, Nowej Zelandii, Japonii, Wielkiej Brytanii

Źródło: Admiral Markets

Stany Zjednoczone – wydatki oraz dochody osobiste

Gospodarka Stanów Zjednoczonych w głównej mierze oparta jest na konsumpcji. Z tego względu wzrost dochodów osobistych jest niemalże jednoznaczny ze wzrostem wydatków osobistych i na odwrót. Idąc dalej, zwiększająca się konsumpcja prawdopodobnie wpłynie na ceny produktów, czyli na inflację. Zatem, wzrost dochodów oraz wydatków byłby na rękę amerykańskim władzom monetarnym.

dochody osobiste r/r

Źródło: Admiral Markets

Instrument do obserwacji

W przyszłym tygodniu na okładce jest para walutowa USDCAD, która znalazła się w ciekawym miejscu. Od maja do października 2017 roku na instrumencie finansował panował bardzo byczy sentyment, natomiast od tamtego czasu sporo się zmieniło. Pierwszą mocniejszą korektę zobaczyliśmy na początku października, trwała ponad dwa miesiące. Po dotarciu do mocnego wsparcia w okolicy 1.285 sprzedający po raz kolejny zaatakowali, notowania spadły po raz kolejny w okolicę październikowego dołka.

Aczkolwiek na tym się skończyło, nie udało im się pokonać ostatniego minima, została wyrysowana formacja podwójnego dna. W styczniu zaczął się prawdziwy rajd notowań w odwrotnym kierunku. Trend wzrostowy został potwierdzony po wybiciu szczytu wspomnianej korekty.

Notowania USDCAD, interwał tygodniowy

Notowania USDCAD, interwał tygodniowy

Źródło: Admiral Markets

Opór w postaci strefy 1.280-1.292 został z łatwością pokonany. Tygodniowa świeca z 11 marca wskazuje większe prawdopodobieństwo dalszych wzrostów, które mogą dotrzeć w okolicę kolejnego oporu 1.322-1.331.

Spoglądając na wskaźniki techniczne podążające za trendem na interwale tygodniowym oraz dziennym wszystkie pięć wskazują trend wzrostowy. Z kolei schodząc na interwał czterogodzinowym tylko dwa z nich wskazują na trend spadkowy, jest to EMA 14 oraz PSAR, czyli dwa najszybsze wskaźniki analizy technicznej.

Na chwile obecną możemy przeczekać korektę sugerowaną przez dwa wskaźniki analizy technicznej. Zmiana koloru na niebieski na interwale czterogodzinowym będzie jednoznaczne z zakończeniem korekty i powrotem do wzrostów.

Dział Analiz Admiral Markets

Polski asystent głosowy Google jeszcze w tym roku. Nie wszystkie funkcje będą jednak dostępne od razu

Polski asystent głosowy Google jeszcze w tym roku. Nie wszystkie funkcje będą jednak dostępne od razu 4

Google jeszcze w tym roku chce udostępnić swojego Asystenta w polskiej wersji językowej, potwierdza w wywiadzie dla Newserii Innowacje dyrektor polskiego oddziału firmy. Nie wszystkie jego funkcje znane z angielskiej wersji będą jednak dostępne od razu. Petycję w sprawie opracowania polskiej wersji Asystenta podpisało w internecie niemal osiem tysięcy osób. Oczekiwane są również polskojęzyczne wersje innych asystentów głosowych – Alexy od Amazona oraz Cortany od Microsoftu.

Asystent głosowy jest rozwiązaniem, dzięki któremu można się komunikować z urządzeniem za pomocą komend głosowych. Choć proste polecenia są bez problemu obsługiwane na przykład przez smartfony z Androidem, to asystent zapewnia zupełnie nową jakość takiej komunikacji. Można się do niego zwracać w naturalny sposób, pełnymi zdaniami. Co więcej, uczy się języka, więc w automatyczny sposób sam udoskonala swoją funkcjonalność.

Asystent może pośredniczyć np. w zakupach czy sprawdzeniu prognozy pogody. Jednym z najbardziej obiecujących zastosowań może być jednak sprzężenie z różnorodnymi systemami inteligentnego domu, a także wbudowanie w inteligentne głośniki, takie jak Google Home czy Amazon Echo. W ubiegłym roku 57 proc. posiadaczy Amazon Echo i Google Home dokonało zakupów w internecie właśnie za pomocą komend głosowych.

– Idea asystenta jest taka, że w każdej sytuacji, kiedy czegoś potrzebujemy, telefon, a dokładnie asystent, który przez telefon się z nami komunikuje, potrafił podpowiedzieć nam właściwe rozwiązanie. Najprostszym przykładem jest podanie komendy, że chcemy zjeść obiad. Asystent wskaże nam najbliższą restaurację serwującą to, co lubimy, a do tego dysponującą wolnym stolikiem – mówi w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Innoacje Artur Waliszewski, dyrektor Google Polska.

Brak polskojęzycznych wersji asystentów głosowych może wynikać ze specyfiki polskiego języka, który uchodzi za jeden z najtrudniejszych na świecie, zarówno pod względem semantyki, składni, jak i wieloznaczności wypowiedzi. Ponadto rynek jest stosunkowo mały, w porównaniu z np. językiem angielskim czy hiszpańskim. Osób posługujących się językiem polskim na całym świecie jest ok. 60 mln.

W grudniu 2017 roku Amazon udostępnił w polskim App Store i Google Play aplikację Alexa, którą możemy skonfigurować względem polskiej lokalizacji i zapytać np. o pogodę, choć nadal trzeba do niej mówić w języku angielskim. Do Google została skierowana petycja w sprawie polskiej wersji Asystenta. Podpisało się pod nią elektronicznie niemal 8 tys. osób. Mimo że żaden z asystentów głosowych wciąż nie potrafi rozpoznać polskiego języka. Zmieni się to jeszcze w tym roku.

– Planujemy odpalenie Asystenta w Polsce jeszcze w tym roku. Pracujemy nad tym, żeby to się udało. Na pewno nie będzie w nim wszystkich funkcji, które widzimy na przykład w wersji amerykańskiej, ale z czasem tego wszystkiego będzie przybywało. Asystent jest produktem, który cały czas ewoluuje ­– twierdzi Artur Waliszewski.

Na polskim rynku jest już jeden polski asystent głosowy. W październiku 2017 roku rumuński producent smartfonów Allview udostępnił na swoich telefonach asystenta AVI, obsługującego m.in. język polski. Chociaż w praktyce nie jest on tak rozbudowany, jak chociażby Asystent Google, to potrafi porozumiewać się po polsku i jest dostępny w smartfonach już za ok. 1 000 zł.

Z danych dostarczanych przez Markets and Markets wynika, że w 2018 roku wartość rynku inteligentnych głośników wyniesie 2,68 mld dol. Do 2023 roku rynek ten ma wzrosnąć do poziomu 11,79 mld dol. przy średniorocznym przyroście na poziomie około 34 proc.

Według firmy Market Research Future rynek asystentów głosowych rośnie w tempie 34 proc. średniorocznie i osiągnie wartość 7 mld dol. w 2023 roku.