Polacy coraz częściej lokują swoje pieniądze w produkty inne niż lokaty bankowe. Liczy się zysk, ale też bezpieczeństwo

Polacy coraz częściej lokują swoje pieniądze w produkty inne niż lokaty bankowe. Liczy się zysk, ale też bezpieczeństwo 1

Przy nisko oprocentowanych lokatach bankowych Polacy coraz częściej decydują się na inne formy inwestowania. Jak wynika z sondażu Deutsche Bank, inwestycje alternatywne, np. w wino, sztukę czy grunty, wybierze 8,7 proc. Polaków, jednostki funduszy inwestycyjnych zakupi 7,1 proc., a akcje spółek giełdowych – 4,1 proc. badanych. Zdaniem eksperta Union Investment TFI, Grzegorza Drybały, wybierając rozwiązanie inwestycyjne, powinniśmy patrzeć nie tylko na konkretny produkt i ryzyko z nim związane, lecz także na renomę instytucji, która nam go oferuje. 

 Aktualnie średnie oprocentowanie depozytów w gospodarstwach domowych w Polsce – według danych NBP – wynosi ok. 1,5 proc. Biorąc pod uwagę poziom inflacji, tego typu oszczędności przy realnym zysku często są ujemne, dlatego powinniśmy coraz częściej interesować się alternatywnymi formami inwestowania, żeby przynajmniej przewyższyć poziom inflacji. Patrząc na dotychczasowe decyzje Polaków, najczęściej wybierane były inwestycje w nieruchomości, zakup funduszy inwestycyjnych czy inwestowanie na giełdzie w akcje czy obligacje Skarbu Państwa, ewentualnie obligacje korporacyjne –podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Grzegorz Drybała, ekspert ds. kluczowych klientów w Union Investment TFI.

Najczęściej odkładamy pieniądze na depozytach w bankach i SKOK-ach. Według sondażu Deutsche Bank ponad 16 proc. Polaków w tym roku ulokuje odkładane pieniądze na lokatach terminowych. Jednak ze względu na niskie oprocentowanie bankowych lokat częściej sięgamy po innego typu inwestycje.

 Przewidywany zysk z naszej inwestycji powinien być dla nas bardzo ważny, ale powinniśmy przede wszystkim patrzeć, na ile dana inwestycja przewyższa ryzyko w stosunku do lokaty w banku, a dodatkowo, na jakim poziomie będzie ona płynna. Z tej drugiej perspektywy bardzo atrakcyjnie wygląda rynek kapitałowy, zwłaszcza jeżeli uczestniczymy w nim w formie funduszu inwestycyjnego. W ostatnich miesiącach widzimy bardzo mocne przesunięcie środków z depozytów bankowych właśnie do funduszy inwestycyjnych – ocenia Drybała.

Jak podaje portal Analizy Online, na koniec 2017 roku wartość aktywów zgromadzonych w krajowych funduszach inwestycyjnych wyniosła blisko 279 mld zł i było to o 20 mld zł więcej niż w 2016 roku. Najlepszy rok od 4 lat zanotowały fundusze mieszane (wzrost o 5,3 mld zł rdr.). Wysoka dynamika aktywów charakteryzowała też fundusze gotówkowe i pieniężne (9 mld zł więcej rdr.).

– Fundusze inwestycyjne pieniężne inwestują w sposób możliwie najbezpieczniejszy ze wszystkich rodzajów funduszy inwestycyjnych i są naturalną alternatywą dla depozytów w banku. Dla przykładu najlepsze fundusze pieniężne w ubiegłym roku osiągały wyniki powyżej 4 proc. i co ważne, realizowały to przy bardzo niskim ryzyku inwestycyjnym i zachowaniu wysokiej płynności. Pieniądze można wypłacać praktycznie z dnia na dzień, ponieważ są prowadzone bardzo często w formie funduszy otwartych – tłumaczy ekspert Union Investment TFI.

Jak podkreśla Grzegorz Drybała, równie istotny co potencjalny zysk, jest wybór odpowiedniej instytucji, która oferuje konkretny produkt. Podstawą jest sprawdzenie, czy figuruje na czarnej liście Komisji Nadzoru Finansowego. Trafiają na nią najczęściej takie instytucje, które wykonują działalność regulowaną bez zezwolenia i znajdują się poza nadzorem KNF.

– Wybierając rozwiązanie inwestycyjne czy instytucję, która je prowadzi, powinniśmy również dbać o to, żeby wiązać się z firmą, która ma wieloletnie doświadczenie w prowadzeniu swojego biznesu, żeby była w stanie przedstawić nam historyczne wyniki danego rozwiązania inwestycyjnego – nie tylko w perspektywie roku czy dwóch, lecz także dłuższej, np. dziesięciu czy dwudziestu lat – przekonuje Grzegorz Drybała.

Przy wyborze instrumentu inwestycyjnego warto zwrócić też uwagę na ryzyko inwestycji, a jeśli nie dysponujemy odpowiednią wiedzą finansową – postawić na współpracę z profesjonalistami. Przykładem mogą być obligacje korporacyjne, w Polsce wciąż jeszcze stosunkowo mało popularne, ale dające zarobić – w przypadku polskich firm 2,7 proc., a w przypadku globalnych – 3,3 proc. (dane Analizy Online). To inwestycje o znacznie wyższym stopniu ryzyka, przy ich zakupie wymagana jest więc ostrożność.

 Jeżeli decydujemy się na zakup obligacji konkretnej spółki, to musimy się liczyć z tym, że wynik naszej inwestycji jest uzależniony od sytuacji finansowej tej konkretnej firmy. Z drugiej strony jeżeli zdecydujemy się na skorzystanie z funduszu inwestycyjnego, w którym tego typu obligacje są bardzo rozproszone, a fundusz dokona analizy kredytowej, czyli dogłębnie sprawdzi sytuację finansową firmy oraz jej potencjał rozwoju, aby mieć pewność, że w przyszłości sytuacja finansowa spółki będzie na tyle stabilna, żeby regularnie wypłacać odsetki i po ustalonym terminie wykupić obligacje – wyjaśnia Grzegorz Drybała.

Trudny początek roku dla Facebooka. Z serwisu uciekają młodsi użytkownicy

Trudny początek roku dla Facebooka. Z serwisu uciekają młodsi użytkownicy 2

Ostatnie tygodnie upłynęły pod znakiem kryzysów w mediach społecznościowych. Ucierpiały w nich zwłaszcza YouTube i Facebook. Ten pierwszy wciąż boryka się ze skutkami afery wizerunkowej z udziałem popularnego, amerykańskiego youtubera, który żartował z samobójcy. Z kolei Facebook – jak pokazują najnowsze dane – traci młodszych użytkowników, a wycofanie reklam z serwisu zapowiedział jeden z największych, globalnych koncernów, co może się dotkliwie odbić na wynikach finansowych.

 Początek roku był dość trudny dla Facebooka. Mimo że w opublikowanych na początku roku wynikach kwartalnych serwis odtrąbił około 50-proc. wzrost przychodów i 20-proc. wzrost zysków, Facebook boryka się z kilkoma kłopotami. Pierwszym z nich jest fakt, że użytkownicy spędzają w serwisie coraz mniej czasu, dzienna liczba godzin zmalała o około 50 milionów – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Maciej Przybylski, młodszy redaktor PRoto.pl.

Jak wynika z raportu eMarketer, z Facebooka powoli uciekają młodzi użytkownicy w wieku poniżej 25 lat. W 2017 roku ubyło ich w serwisie ponad dwa miliony, a analitycy prognozują, że w tym roku trend się utrzyma. Ponadto w związku z oskarżeniami o brak odpowiednich zabezpieczeń przed fake newsami wycofanie swoich reklam z serwisu zapowiedział koncern Unilever, do którego należą m.in. marki Dove czy Lipton.

– Fakt, że tak duży reklamodawca wycofuje się z Facebooka, może się odbić negatywnie na wynikach finansowych firmy, ponieważ główną część dochodów czerpie ona właśnie z reklam. Facebook stara się dostosowywać do nowych realiów. W informacjach prasowych podkreśla, że zależy mu nie tylko na liczbach, lecz także na tworzeniu i pomaganiu w tworzeniu relacji międzyludzkich. Serwis zapowiedział więc, że będzie niżej pozycjonował treści od marek i wydawców, a bardziej skupi się na tym, co tworzą użytkownicy, czyli na komentarzach, znacznikach i tym podobnych treściach – mówi Maciej Przybylski.

Serwis zapowiedział, że wprowadzi również krótkie ankiety, których celem ma być ocena wiarygodności poszczególnych wydawców mediowych, oraz nową reakcję, przycisk „downvote”. Będzie on służyć do oceny wiarygodności poszczególnych komentarzy pod postami poszczególnych firm i marek (przez co ich pozycja może się obniżyć).

Facebook zamierza w większym stopniu promować też wiadomości lokalne, bardziej wartościowe dla małych społeczności.

– Ten sam raport wykazał też, że Snapchat zyskuje użytkowników. Popularna aplikacja wprowadziła ostatnio zmianę w wyglądzie, wyraźnie oddzielając posty marek od treści użytkowników. Przy okazji Snapchat również naraził się na kilka kryzysów i krytykę użytkowników, ponieważ niektórym nie spodobało się, że prywatne snapy połączone są z ogólnodostępnymi materiałami – mówi Maciej Przybylski.

Przybylski zwraca uwagę na to, że w ostatnich tygodniach pod górkę miał również YouTube, który ucierpiał w aferze wywołanej przez film Logana Paula. Popularny w Stanach Zjednoczonych youtuber w filmiku nagranym w słynnym japońskim lesie Aokigahara pozwolił sobie na kilka żartobliwych, niefortunnych komentarzy na temat osoby, która chwilę wcześniej popełniła tam samobójstwo. Film opublikowany w serwisie spotkał się z ogromną falą krytyki. YouTube m.in. przez to został oskarżony o zbyt słabe sprawdzanie treści, które pojawiają się w serwisie i łamią regulamin.

– YouTube zapowiedział więc, że będzie te treści znacznie baczniej monitorował. Chce też zwiększyć do 10 tys. liczbę członków zespołu, który zajmuje się ocenianiem treści. Serwis ma zamiar wyposażać ich również w dodatkowe narzędzia oparte na mechanizmach sztucznej inteligencji – mówi Maciej Przybylski.

Kryzysów unikają jak na razie Instagram i Twitter. Pierwszy z nich wprowadził ostatnio gify, czyli animowane dodatki graficzne do funkcji Stories, które błyskawicznie zyskują popularność. Twitter skupia się z kolei na poprawie transparentności reklam politycznych – serwis zamierza sporządzić ogólnodostępny rejestr takich treści i wyraźnie je oznaczyć.

Polacy nie wiedzą, czym jest autyzm. Co dziesiąty uważa, że może zostać nabyty przez złe wychowanie

Polacy nie wiedzą, czym jest autyzm. Co dziesiąty uważa, że może zostać nabyty przez złe wychowanie 3

95 proc. Polaków nie potrafi dokładnie wyjaśnić, czym jest autyzm, a ponad połowa czerpie wiedzę o spektrum z filmów lub seriali. Co dziesiąty uważa, że autyzm może zostać nabyty przez złe wychowanie albo szczepienie dzieci. Polacy przypisują osobom z tym spektrum cechy związane z trudnościami w komunikacji, wycofaniem czy agresją. Z drugiej strony mylnie sądzą, że wszystkie osoby z autyzmem wykazują ponadprzeciętne zdolności. Negatywnie odbierają też zakładanie rodzin przez osoby z tym zaburzeniem – wynika z „Ogólnopolskiego badania świadomości autyzmu” Fundacji JiM.

 Polacy znają słowo autyzm głównie z seriali i starych filmów typu „Rain Man”. Natomiast 95 proc. Polaków nie potrafi wskazać, jakie są objawy autyzmu. Często posługują się stereotypami, kojarzą osoby autystyczne z nadzwyczajnymi zdolnościami, a to tylko część osób ze spektrum – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Tomasz Michałowicz, prezes Fundacji JiM

Jak wynika z raportu Fundacji JiM – na podstawie badań przeprowadzonych dla Fundacji przez Maison & Partners – 83 proc. Polaków zetknęło się z autyzmem, jednak 95 proc. spośród badanych nie potrafi wyjaśnić, czym on właściwie jest. Polacy nie są też świadomi częstotliwości występowania autyzmu – tylko 10 proc. badanych wskazało właściwą odpowiedź. Reszta była przekonana, że występuje rzadziej niż ma to miejsce w rzeczywistości.

– Na świecie autyzm diagnozuje się u jednego dziecka na sto. W Polsce nie ma dokładnych danych, natomiast zakładamy, że jest podobnie. Polacy wiedzą, że jest takie zjawisko jak autyzm, ale nie do końca wiedzą, na czym ono polega i nie wiedzą, jak bardzo cała rodzina jest obciążona wychowywaniem takiego dziecka. Nie wiedzą, że ponad połowa osób ze spektrum autyzmu jest jednocześnie niepełnosprawna intelektualnie, że będzie potrzebowała wsparcia przez całe życie. To są osoby, którymi często opiekują się rodzice – oni mają ogromne problemy, zastanawiają się, co stanie się z ich dziećmi, kiedy ich zabraknie – mówi Tomasz Michałowicz.

Problemem było też zdefiniowanie przyczyn występowania autyzmu – 74 proc. badanych nie wiedziało bądź wskazało nieprawidłową odpowiedź. Niepokojące jest to, że ponad 10 proc. badanych myśli, że autyzm jest następstwem złego wychowania albo szczepień.

Elementem badania realizowanego dla Fundacji JiM był test wiedzy dotyczącej autyzmu, w którym co drugi respondent nie udzielił nawet połowy poprawnych odpowiedzi. Polacy przypisują osobom z autyzmem cechy głównie negatywne – najczęściej te związane z trudnościami w nawiązywaniu kontaktów z innymi (59 proc.), problemami z komunikacją, z wycofaniem czy agresją. 70 proc. ma błędne przeświadczenie o otoczeniu, jakie osoby autystyczne preferują, a 44 proc. kojarzy autyzm z występowaniem ponadprzeciętnych umiejętności.

 Stosunek Polaków do osób z autyzmem jest taki, jak stosunek do osób nieznanych, obcych. Widzimy, że taka osoba zachowuje się dziwnie i reagujemy lękiem, który często też objawia się agresją. Jeśli rodzice są w sklepie z dzieckiem ze spektrum, które zachowuje się w sposób niestandardowy – macha rączkami, głośno krzyczy – to często rodzic spotyka się z agresywną reakcją otoczenia. Ludzie nie rozumieją tej sytuacji, reagują lękiem i podświadomie ten lęk przeradza się w agresję – podkreśla prezes Fundacji JiM

Blisko dwie trzecie Polaków (64–66 proc.) uważa, że osoby z autyzmem powinny mieć możliwość edukacji i pracy w zwyczajnym otoczeniu, z osobami zdrowymi. Z drugiej strony co trzeci nie wierzy, że dzieci z autyzmem są w stanie poradzić sobie w tradycyjnej szkole. Polacy negatywnie odbierają też zakładanie rodzin przez osoby ze spektrum – jedynie 52 proc. uważa, że powinny mieć prawo do zawierania małżeństw, a jeszcze mniej (38 proc.) do posiadania dzieci.

 Polacy akceptują osoby z autyzmem. Jeżeli wprost ich o to zapytać – teoretycznie nie mają problemu z tym, żeby takie osoby były w ich otoczeniu. Natomiast nie dają im już prawa do posiadania własnych dzieci czy zawierania związków małżeńskich, a przecież autyzm – co podkreślamy – to całe spektrum: są też osoby wysoko funkcjonujące, które w pełni świadomie mogą wejść w związek z drugą osobą i mieć własne dzieci. Jednak Polacy na razie takiej sytuacji nie akceptują – mówi Tomasz Michałowicz.

Prezes Fundacji JiM podkreśla jednak, że pozytywnym sygnałem jest chęć Polaków do pomagania osobom z autyzmem – szczególnie dzieciom. 70 proc. wyraziło chęć przeznaczenia 1 proc. podatku na działania fundacji wspierających takie osoby.

– Polacy chcą pomagać osobom z autyzmem i organizacjom, które wspierają te osoby, w różnej formie – w postaci 1 proc. podatku czy darowizn. My także to odczuwamy, mamy kilkadziesiąt tysięcy darczyńców z całej Polski, którzy regularnie przekazują nam drobne kwoty, ale dzięki skali tworzą one budżet, z którym możemy naprawdę dużo rzeczy zmienić – mówi Tomasz Michałowicz.

Na całym świecie 2 kwietnia obchodzony jest Światowy Dzień Świadomości Autyzmu, usankcjonowany przez ONZ. Przed tą datą prowadzone są kampanie, których zadaniem jest zwiększanie wiedzy i świadomości na jego temat.

 Od wielu lat prowadzimy kampanię „Polska na niebiesko”, która jest coraz bardziej rozpoznawalna. Cieszymy się, że w tym roku patronat nad akcją objęła małżonka Prezydenta RP Agata Kornhauser-Duda. Świadomość Polaków się podnosi, dużo nad tym pracujemy. Nie jest łatwo ją zmieniać, ale jestem przekonany, że w tym roku efekty będą jeszcze większe – mówi Tomasz Michałowicz.

„Ogólnopolskie Badanie Świadomości Autyzmu”, przeprowadzone przez Maison & Partners dla Fundacji JiM w grudniu 2017 roku, to pierwsze w Polsce tak obszerne opracowanie poruszające tematykę tego zaburzenia. Publikacja powstała w ramach rozpoczynającej się akcji „Polska na niebiesko”, organizowanej z okazji Światowego Dnia Świadomości Autyzmu.

Polski producent kabli chce skorzystać na rozwoju morskiej energetyki wiatrowej. Za 10 lat będzie ona odpowiadać za 20 proc. zielonej energii

Polski producent kabli chce skorzystać na rozwoju morskiej energetyki wiatrowej. Za 10 lat będzie ona odpowiadać za 20 proc. zielonej energii 4

TELE-FONIKA Kable, lider wśród producentów kabli, zamierza w najbliższych latach korzystać na rozwoju OZE, zwłaszcza morskiej energetyki wiatrowej. Już w tej chwili branża offshore jest jednym z głównych odbiorców produkowanych w Polsce kabli, a w ciągu kolejnej dekady jej udział w rynku zielonej energii ma wzrosnąć do ok. 20 proc. Myślenicka spółka znacząco umocniła swoją pozycję w Europie, ale i na rynku globalnym po przejęciu brytyjskiego producenta kabli podmorskich. 

 Naszym głównym odbiorcą jest szeroko rozumiana energetyka – zarówno lądowa, jak i morska. Produkujemy wszelkiego rodzaju kable zasilające, kable do magistrali zasilających. Jednym z odbiorców naszych kabli są również producenci i instalatorzy kabli podmorskich, zasilających farmy wiatrowe – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Piotr Mirek, wiceprezes zarządu ds. operacyjnych TELE-FONIKA Kable SA.

Myślenicka Grupa TFKable jest jednym z największych w Europie producentów kabli m.in. dla sektora telekomunikacyjnego, górniczego, energetycznego i stoczniowego. Należąca do niej fabryka w Bydgoszczy jest jednym z dwóch największych tego typu zakładów produkcyjnych. Powstają w nim kable wysokich i średnich napięć oraz rdzenie do kabli podmorskich dla branży offshore. Energetyka odnawialna stanowi istotną część biznesu spółki, która spodziewa się wzrostów w tym segmencie w nadchodzących latach.

Tendencje rynkowe są takie, że część naszego portfolio dotycząca energii odnawialnej będzie wzrastać. Zielonej energii będzie coraz więcej. Obok farm na lądzie coraz popularniejsze stają się farmy offshore’owe znajdujące się na morzu. Szacuje się, że w przeciągu najbliższych 10 lat udział zielonej energii pochodzącej z offshore będzie wynosił około 20 proc. – mówi Piotr Mirek.

Średni przyrost mocy w tym segmencie w ostatnich kilkunastu latach sięgnął 30 proc. McKinsey & Company szacuje, że potencjał morskiej energetyki wiatrowej w Polsce wynosi około 6 GW mocy.

Wiceprezes TELE-FONIKI Kable zwraca też uwagę na fakt, że 2017 rok był pierwszym, w którym udział zielonej energii w całości miksu przekroczył w Wielkiej Brytanii 30 proc. To pokazuje potencjał OZE i trend, który w przyszłości obejmie również Polskę. Zgodnie z unijnymi wymogami, do końca tej dekady Polska zobowiązała się do realizacji celu 20-proc. udziału energii ze źródeł odnawialnych w końcowym zużyciu energii brutto. Przekłada się to na dobre perspektywy dla całego rynku OZE.

– Coraz bardziej popularne są tzw. interkonektory, czyli połączenia między wyspami, wzdłuż wybrzeży. Elementy, które w tej chwili są przeprowadzane lądem, w przyszłości będą prowadzone wodą. To stawia wyzwania związane z lepszą jakością tych kabli, z ich wytrzymałością, przepustowością. Ten segment w najbliższych 10–20 latach będzie rozwijać się bardzo dynamicznie – ocenia Piotr Mirek.

Grupa TFKable zamierza się rozwijać wraz z energetyką odnawialną – dlatego w ubiegłym roku zdecydowała się na przejęcie brytyjskiego, wyspecjalizowanego producenta kabli podmorskich, które są wykorzystywane w morskich instalacjach wiatrowych.

Zgodę na przejęcie JDR Cable Systems spółka otrzymała w sierpniu ubiegłego roku (oba podmioty współpracowały już przy wspólnych projektach od 2008 roku). Brytyjski producent dostarcza kable nie tylko na potrzeby morskiej energetyki wiatrowej, lecz także dla sektora ropy i gazu, czyli głównie platform wiertniczych. Połączenie obu firm znacznie umocniło pozycję TELE-FONIKI Kable jako lidera europejskiego rynku.

– Mamy dwa nowe zakłady produkcyjne w Wielkiej Brytanii i jeden w USA. Zwiększył się zakres naszej działalności. Do tej pory utrzymywał się bardzo wysoki eksport, ale były to głównie kable lądowe. Obecnie jesteśmy dostawcą kabli równocześnie dla przemysłu offshore’owego i przemysłu olejowo-gazowego. Produkujemy też kable do instalacji olejowo-gazowych, do serwisowania platform wiertniczych – to duży zakres naszej działalności – mówi wiceprezes zarządu ds. operacyjnych TELE-FONIKA Kable SA.

Metoda FMEA – dlaczego jest taka ważna?

FMEA to metoda polegająca na ustalaniu związków przyczynowo skutkowych powstawania ewentualnych wad produktu. Jej głównym zadaniem jest identyfikowanie wad produktu lub procesu, co jest istotne zarówno w ich eliminowaniu, jak i zmniejszaniu ryzyka z nimi związanego. Metoda FMEA pozwala na udoskonalanie produktu oraz jego ciągłe ulepszanie. Może być wykorzystywana zarówno do analizy procesów złożonych w produkcji masowej, jak i jednostkowej.

Analiza FMEA i jej najważniejsze zadania

Metoda FMEA może być stosowana na każdym etapie procesu produkcyjnego. Największe znaczenie ma jednak jej wykorzystanie na początkowych jego etapach, a więc podczas projektowania i jeszcze przed przekazaniem wyrobu do produkcji. Pozwala to bowiem na wczesne wykrycie wad, jeszcze zanim gotowy produkt trafi do swoich odbiorców oraz zmniejsza koszty związane z koniecznością jego wycofania z obrotu. Im wcześniejsze wykrycie wad i nieprawidłowości w działaniu produktu, tym także mniejszy koszt oraz nakład sił związany z ich usunięciem.

Analiza FMEA może być przeprowadzona zarówno dla całego produktu, jak i jego poszczególnych podzespołów i części składowych. FMEA może być także stosowana do badania jakości procesów technologicznych i poszczególnych operacji, które wchodzą w ich skład. Analizę FMEA zasadniczo możemy więc podzielić na analizę FMEA produktu i analizę FMEA procesu.

Korzyści związane ze stosowaniem metody FMEA

Najważniejszym zadaniem, jakie stawia przed sobą metoda FMEA, jest zapewnienie produktowi maksymalnej niezawodności. Dzięki jej umiejętnemu zastosowaniu możemy więc poznać zarówno mocne, jak i słabe strony wyrobu. Wykrycie tych drugich na wczesnym etapie pozwala nie tylko na wyeliminowanie wad, ale także na ulepszenie samego produktu. Pozwala także na wykrycie defektów, które mogłyby ujawnić się w przyszłości oraz negatywnie wpłynąć na odbiór oraz użytkowanie produktu.

Analiza FMEA pozwala więc bezpośrednio ustrzec się przed stratami związanymi z wypuszczeniem do sprzedaży wadliwego wyrobu, a pośrednio pozytywnie wpływa także na postrzeganie przedsiębiorstwa oraz na zaufanie jego klientów.

Szkolenia FMEA i ich rola

Aby analiza FMEA była prawidłowo stosowana, nad jej prowadzeniem musi czuwać odpowiednio wyszkolony i wyspecjalizowany zespół ludzi. To ich zadaniem jest bowiem kompleksowe zbadanie produktu oraz wyszukiwanie w nim wad. Zadaniem zespołu jest także przewidywanie skutków, jakie określone wady mogą wywierać na gotowy produkt.

Aby więc korzystanie z metody FMEA było skuteczne, konieczne jest nie tylko poznanie samych jej teoretycznych założeń, ale także zrozumienie wszystkich praktycznych aspektów jej stosowania. Analiza FMEA jest bowiem procesem kompleksowym i dość skomplikowanym. Temu właśnie służą praktyczne szkolenia FMEA – TQMsoft, które uczą swoich uczestników nie tylko samej teorii, ale także praktycznego przygotowania do analizy oraz właściwego doboru członków grupy roboczej. Wszystko to sprawia, że uczestnicy szkoleń FMEA są właściwie przygotowani do prowadzenia analizy FMEA.

Materiały budowlane od A do Z

Budowa lub naprawa domu jest pasmem niekończących się wyzwań i może być bardzo stresującym zadaniem. Jest wiele aspektów, o które trzeba zadbać. Należy wykazać się ogromnym zaangażowaniem i wszystkie działania muszą być w pełni przemyślane. Podejmowane wybory, będą miały swoje skutki przez lata. Efekty naszej pracy również.

Jedną z decyzji, której należy poświęcić dużo uwagi, jest kwestia zakupu odpowiednich materiałów budowlanych. W tej dziedzinie, przesadna oszczędność działa na niekorzyść i może być zgubna. Zbytnia rozrzutność może spowodować, że nie wystarczy nam środków na inne ważne etapy związane z budową. Trzeba wykazać się racjonalną postawą i w taki sposób podchodzić do budowlanych wydatków.

Sprawdzone źródła

Gdzie zaopatrywać się w materiały budowlane? Zadbajmy o zaufanego dostawcę. Sklepy, przede wszystkim, muszą być sprawdzone. W przypadku takich zakupów, zazwyczaj mówimy o dużych ilościach produktów, z czym idą w parze duże kwoty. Sama organizacja związana z przetransportowaniem ich na naszą budowę, również nie jest prosta. Lepiej mieć pewność, że dotrze do nas dokładnie to, co zamówiliśmy, na czas i w odpowiedniej ilości. W przypadku gdy otrzymamy inny surowiec, lub nie dostaniemy go wcale, możemy mieć dużo nerwów i problemów z wyjaśnieniem zaistniałej sytuacji. Każde takie wydarzenie, to strata dużej ilości cennego czasu. Zdecydujmy się na dostawcę, który ma dobre opinie, lub został nam polecony. Jedną z takich firm, która może pochwalić się wysoką renomą i wieloletnimi tradycjami jest Sufigs, którego pełną ofertę znajdziemy na http://sufigs.pl/

Możliwość zwrotu

Sklepy budowlane, często oferują nam możliwość zwrotu niewykorzystanych przez nas materiałów budowlanych, z czym idzie w parze zwrot pieniędzy. Na budowie, ciężko przewidzieć dokładną ilość materiałów jaka będzie nam potrzebna. W takim przypadku, często zamawia się je z nadwyżką, by ich nie zabrakło i by nie zostawić prac na rozpoczętym etapie. W efekcie oznacza to często wstrzymanie innych prac i zabiera nam cenny czas. Przed zakupem, warto upewnić się czy dany sklep oferuje możliwość zwrotu, gdyż może to być dla nas duże ułatwienie.

Materiały budowlane w dobrych rękach

Budując dom, oddajemy zakupione przez nas materiały budowlane w ręce fachowców, gdyż naturalne jest, że nie zrobimy wszystkiego sami. Najlepiej wybierać sprawdzone i polecone firmy oraz kompetentne ekipy. Ktoś niedoświadczony lub nieodpowiedzialny, może znacznie opóźnić budowę, zniszczyć materiały, wykorzystując je w niewłaściwy sposób tak, że w efekcie nie będą się nadawały do ponownego użycia. Wybór odpowiednich pracowników jest jednym z trudniejszych zadań jakie nas czeka na tej żmudnej i długiej drodze. Na tym aspekcie także nie warto oszczędzać, ponieważ dokonane przez niewłaściwe osoby zniszczenia mogą być nieodwracalne. Z doświadczoną ekipą, efekty będą widoczne szybciej i oszczędzą nam dużo nerwów.

Przechowywanie i zabezpieczenie przed kradzieżą

Musimy pamiętać, że materiały budowlane muszą być odpowiednio przechowywane. Nie jest to łatwe zadanie, zwłaszcza gdy mówimy o ich dużych ilościach. Zadbajmy, by nie były narażone na zgubne działanie warunków atmosferycznych, by nie zamokły i nie uległy zniszczeniom. W zależności od rodzaju surowców, wytyczne dotyczące ich składowania mogą być różne. Jedne są bardziej wrażliwe na wilgoć, inne na uszkodzenia mechaniczne. Zadbajmy też o to, by nie rzucały się w oczy i nie kusiły potencjalnych złodziei. Zapewnijmy im odpowiednią ochronę, postawmy wiatę, w której możemy je umieścić lub przykryjmy plandeką.

Dowiedz się także więcej o : rodzajach materiałów budowlanych

Jakość materiałów kluczem do budowy

Jakość materiałów budowlanych jest bardzo ważna. To ona decyduje o jakości całego wybudowanego obiektu. Zwróćmy na to uwagę, już na etapie planowania wzniesienia naszej konstrukcji. Z lepszymi materiałami lepiej się pracuje, są one bardziej wytrzymałe i będziemy mogli mieć pewność, że przetrwają długie lata. Cena będzie wyższa, ale na pewnych rzeczach nie warto oszczędzać. W niektórych przypadkach, kwotę możemy negocjować; starajmy się także poszukiwać atrakcyjnych promocji. Dzięki temu, zapewnimy sobie spokój i poczucie bezpieczeństwa, czyli coś czego nie da się kupić za żadne pieniądze.

8 miesięcy wiezienia w zawieszeniu za piractwo telewizyjne

Policjanci z Wydziału dw. z Cyberprzestępczością KWP w Lublinie wspólnie z funkcjonariuszami z Biłgoraja realizując ustalenia własne przeszukali pomieszczenia mieszkalne 30-latka z powiatu biłgorajskiego. Okazało się, że mężczyzna nielegalnie udostępniał sygnał płatnych kodowanych telewizji cyfrowych tzw. streamingu. Policjanci dokonali zabezpieczenia majątkowego o wartości 15 tys. zł.

W minionym tygodniu policjanci z Wydziału dw. z Cyberprzestępczością KWP w Lublinie wspólnie z funkcjonariuszami z Biłgoraja realizując ustalenia własne przeszukali pomieszczenia mieszkalne 30-latka z powiatu biłgorajskiego. Jak wynika z ustaleń funkcjonariuszy zajmujących się zwalczaniem cyberprzestępczości mężczyzna za pośrednictwem dwóch stron internetowych udostępniał sygnały płatnych platform telewizyjnych. Dla użytkowników Internetu streaming kanałów tv był nieodpłatny, lecz sprawca otrzymywał korzyści finansowe z zamieszanych reklam na swoich stronach. Wielkość uzyskiwanych dochodów z procederu przestępczego uzależniona była od ilości osób odtwarzających kanały telewizyjne. Jednak z uwagi na popularność serwisu do 30-latka zgłaszało się coraz więcej reklamodawców. Policjanci dokonali zabezpieczenia majątkowego od sprawcy o wartości 15 tys. zł. Zabezpieczyli również dwa komputery oraz dysk twardy.

Działalność mieszkańca powiatu biłgorajskiego naruszała przepisy Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz Ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną.

30-latek usłyszał już w tej sprawie zarzuty.  Przyznał się do zarzucanego mu czynu i poddał się dobrowolnie karze 8 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata, grzywny w wysokości 2 000 zł oraz zobowiązano go do naprawienia szkody podmiotom pokrzywdzonym.

Komenda Wojewódzka Policji w Lublinie

Outsourcing IT – korzyści dla Twojej firmy

Obecnie żadna firma nie może funkcjonować bez komputerów i sieci informatycznej. Czuwanie nad jej prawidłową pracą oraz rozwiązywanie problemów jeszcze do niedawna wymuszało na przedsiębiorstwach konieczność zatrudnienia kadry wykwalifikowanych informatyków. Dziś nie jest to już jednak konieczne. Możemy bowiem zrezygnować z dodatkowych pracowników, a ich obowiązki powierzyć zewnętrznej firmie. Taką możliwość daje nam outsourcing IT.

Outsourcing IT – na czym polega ta usługa?

Outsourcing IT polega na przekazaniu obowiązków związanych z obsługą informatyczną firmie zewnętrznej. Jest to więc idealny sposób, by zredukować liczbę etatów pracowniczych w swojej firmie, jednocześnie zachowując możliwość korzystania z usług wyspecjalizowanej kadry informatycznej.

Outsourcing IT to nie tylko moda, ale przede wszystkim bardzo praktyczna możliwość, która pozwala firmom na znaczną redukcję kosztów, które dotychczas były zmuszone ponosić w związku z zarządzeniem siecią informatyczną. Nic więc dziwnego, że coraz więcej firm decyduje się zrezygnować z własnych pracowników na rzecz przekazania ich obowiązków zewnętrznym podmiotom. W praktyce oznacza to bowiem nie tylko znaczne oszczędności, które pozytywnie wpływają na funkcjonowanie przedsiębiorstwa, ale także gwarantuje najwyższy poziom świadczonych usług informatycznych.

Dlaczego warto skorzystać z outsourcingu IT?

Z korzystaniem z outsourcingu IT wiążą się liczne korzyści, które z pewnością doceni każda firma. Nie musimy bowiem utrzymywać własnych pracowników, opłacać ich wynagrodzenia oraz składek. Nie ponosimy także kosztów podnoszenia kwalifikacji własnych pracowników, ich szkoleń itp.

Zamiast tego mamy dostęp przez całą dobę do wykwalifikowanej kadry informatycznej, która od razu po zgłoszeniu problemu zajmie się jego rozwiązaniem. Nie ograniczają nas więc weekendy, dni wolne od pracy, urlopy ani zwolnienia chorobowe pracowników. Outsourcing IT zapewnia nam stały i ciągły dostęp do profesjonalistów, którzy rozwiążą każdy problem informatyczny, który się pojawi. Ma to szczególne znaczenie zwłaszcza w przypadku bardziej skomplikowanych awarii, które wymagają interwencji wyspecjalizowanych osób. Dzięki outsourcingowi IT mamy bowiem zapewnioną stałą i ciągłą „opiekę” nad działaniem systemów informatycznych w naszej firmie oraz zagwarantowane szybkie ich rozwiązanie.

Outsourcing IT to także usługa, która może być dowolnie dostosowana do naszych wymagań, a jej zakres dopasowany do wielkości firmowego budżetu. Podpisując umowę na outsourcing IT znamy dokładny jej koszt, dzięki czemu łatwiej zaplanować firmowy budżet. Sam zakres outsourcingu IT jest bardzo szeroki: może bowiem obejmować administrowanie siecią komputerową, serwisowanie sprzętu informatycznego, okresowe aktualizacje oprogramowania, a także tworzenie stron internetowych i ich wdrażanie. To my decydujemy, z których usług chcemy regularnie korzystać, a które są nam zbędne.

Outsourcing IT – gdzie szukać tej usługi?

Na rynku jest wiele firm, które świadczy usługi z zakresu outsourcingu IT. Jeśli jednak po raz pierwszy podejmujemy tego typu współpracę z firmą zewnętrzną i nie wiemy, czego tak naprawdę potrzebujemy, warto skorzystać z oferty sprawdzonych agencji pracy. Outsourcing IT w GiGroup pozwoli nam bowiem wybrać właściwą firmę zewnętrzną, która będzie najlepiej odpowiadała naszym oczekiwaniom oraz ułatwi nam załatwienie wszystkich formalności związanych z nawiązaniem z nią współpracy.

Prawie dwie trzecie firm obawia się zmian w prawie

44 proc. przedsiębiorstw ocenia, że warunki prowadzenia firmy w 2017 roku pogorszyły się w porównaniu z latami poprzednimi, 48 proc. uważa, że się nie zmieniły, a tylko 8 proc. jest przekonanych, że się poprawiły. Jednocześnie 64 proc. przedsiębiorców obawia się w tym roku zmian w prawie i działań administracji – wynika z badania nastrojów przedsiębiorców zrealizowanego na zlecenie Konfederacji Lewiatan.

W badaniu przeprowadzonym przed rokiem 48 proc. przedsiębiorców uważało, że warunki prowadzenia firmy pogorszyły się w 2016 roku w porównaniu z latami ubiegłymi.

Ponad połowa respondentów (60 proc.) jest pozytywnie nastawiona do prowadzenia firmy w 2018 roku, w kontekście biznesowym. Ale 64 proc. obawia się zmian w prawie i działań administracji (przed rokiem ten odsetek wynosił 72 proc.).

Krzysztof Kajda
Krzysztof Kajda
– Nie dziwi, że przedsiębiorcy, od lat, obawiają się przede wszystkim zmian w prawie. W ubiegłym roku, według danych Grant Thornton, uchwalonych zostało ponad 27 tys. stron nowych aktów prawnych. To zdecydowanie za dużo. Nikt nie jest w stanie zapoznać się z tym dorobkiem legislacyjnym. Przepisy zmieniają się szybko i często, to przekłada się na ich coraz niższą jakość. Przedsiębiorcy najbardziej boją się właśnie tej zmienności i „bubli prawnych”, którymi są zaskakiwani – mówi Krzysztof Kajda, radca prawny, dyrektor departamentu prawnego Konfederacji Lewiatan.

Firmy szczególnie często odczuwają niepewność w związku z działaniami rządu. Taką opinię formułuje 72 proc. przedsiębiorców.

Wśród barier, które najbardziej utrudniały prowadzenie działalności gospodarczej w 2017 roku przedsiębiorcy najczęściej wymieniali: rosnące koszty zatrudniania pracowników (95 proc.), niejasne lub niespójne przepisy podatkowe (93 proc.), przepisy prawa dotyczące działalności gospodarczej (91 proc.), niepewną sytuację polityczną (90 proc.), kontrole urzędów (88 proc.) czy niedobór wykwalifikowanych pracowników (80 proc.). Warto zauważyć, że we wszystkich tych kategoriach, poza niedoborem wykwalifikowanych pracowników, odsetek firm wskazujących na poszczególne bariery był wyższy niż w badaniu dotyczącym 2016 roku.

W tym roku przedsiębiorcy, zwłaszcza firmy średnie i duże, też spodziewają się rosnących kosztów zatrudnienia (96 proc.), niejasnych lub niespójnych przepisów podatkowych (95 proc.), ogólnej niepewności sytuacji gospodarczej (94 proc.), lub innych regulacji dotyczących działalności gospodarczej (93 proc.). I tym przypadkach również odsetek firm wskazujących na poszczególne bariery wzrósł w porównaniu z ubiegłorocznym sondażem.

Badanie zrealizowała firma SMARTSCOPE w lutym br., na reprezentatywnej grupie 300 małych, średnich i dużych przedsiębiorców, zatrudniających przynajmniej 10 pracowników, metodą CATI.

500 plus lepsze niż praca. Ponad 30% pobierających świadczenie na pierwsze dziecko nie pracuje

Dodatkowy dochód, uzyskany z pójścia do pracy przez drugiego rodzica, był w Polsce procentowo najniższy wśród państw Unii Europejskiej. Dotyczyło to 2016 r., a wprowadzenie programu 500+ jeszcze ten problem pogłębiło, zwłaszcza gdy chodzi o rodziny z jednym dzieckiem.

W przypadku takiej rodziny ważne jest kryterium dochodowe, którego przekroczenie oznacza utratę praw do 500+. Liczba rodzin uprawnionych do świadczenia 500 + na pierwsze dziecko to 1,56 mln. Zdecydowana większość z nich to gospodarstwa domowe z jednym dzieckiem – 726 tys., oraz z dwójką dzieci – 611 tys.

Rezygnacja z kryterium dochodowego na pierwsze dziecko lub jego znaczne podniesienie oznacza dla budżetu państwa, a więc wszystkich podatników, wzrost kosztów programu prawdopodobnie o kilkanaście miliardów złotych rocznie. Pułapka wynikająca z rządowego programu polega na tym, że utrzymanie rządowego programu w takim kształcie oznacza nasilenie się zjawiska bierności zawodowej, a jesteśmy krajem o bardzo niskim bezrobociu i jednocześnie bardzo niskiej stopie aktywności zawodowej.

Ponad 30 proc. dorosłych Polaków w rodzinach, gdzie pobierane jest świadczenie 500+ na pierwsze i jedyne dziecko, nie ma pracy, ani jej nie szuka, co pokazały dane GUS.

– Jeżeli rodzina uwzględni koszty przedszkola, dojazdu do pracy i utratę prawa do 500+, to dla wielu podjęcie pracy staje się nieopłacalne – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB. – I to jest bardzo poważny problem dla prowadzonej polityki społecznej, zwłaszcza uwzględniając sytuację na rynku pracy, gdy firmy mają coraz większe problemy ze znalezieniem pracowników, co stało się zagrożeniem dla przyszłości polskiej gospodarki.