Trump znów nie pomógł dolarowi

Pierwsze akordy wojny celnej, euro odwraca trend wobec złotego, frank nieśmiało próbuje się umocnić, funt znowu odbił się od oporu.

Tabela. Maksima i minima głównych walut w PLN. Zakres: 26.02.2018-05.03.2018

Para walutowa EUR/PLN CHF/PLN USD/PLN GBP/PLN
Minimum 4,1600 3,5855 3,3725 4,6725
Maksimum 4,1975 3,6485 3,4440 4,7565

EUR/PLN

EURPLN.H1Euro w zeszłym tygodniu w końcu wyłamał trend spadkowy, który swój początek miał jeszcze w październiku poprzedniego roku. Przeszło 20 groszowy ruch właśnie dobiegł końca, co ciekawe jego koniec wygląda bardzo podobnie jak początek. Najpierw nieudany atak na linię trendu, dynamiczny powrót w okolice ostatniego ekstremum i ostatecznie po chwilowej kumulacji, przebicie trendu zdecydowanym ruchem. Obecny ruch w górę jest mocno stromy, co oznacza, że prawdopodobnie długo się nie utrzyma. Byłoby to jednak zgodne z analizą techniczną, która mówi, że kurs często po przełamaniu trendu przeprowadza retest, przed dalszym ruchem. Taki scenariusz jest tym bardziej prawdopodobny, że główne wydarzenie dla euro w tym tygodniu ma miejsce dopiero w czwartek, kiedy to EBC będzie decydować o zmianach w polityce monetarnej. Chwilę po tej decyzji zwyczajowe przemówienie, będzie miał Mario Draghi, które może dać nowy impulsów do kolejnych znaczących ruchów. Co ważne odwrócenie trendu zostanie potwierdzone dopiero, jeśli kurs pokona ostatni lokalny szczyt w okolicach 4,20 zł.

USD/PLN

USDPLN.H1Dolar także jest blisko przełamania dużego trendu. W przeciwieństwie do euro jednak nadal mu się to nie udało. Zeszłotygodniowy atak okazał się nieskuteczny przede wszystkim przez działania Donalda Trumpa. Prezydent Stanów Zjednoczonych nie zamierza pozostawać w cieniu, dlatego od czasu do czasu z hukiem wchodzi na rynek walutowy. Pod koniec zeszłego tygodnia, Trump zrobił kolejny krok w stronę protekcjonizmu, ogłaszając możliwość wprowadzenie ceł na stal oraz aluminium. Oczywiście reszta świata musiała zareagować na te słowa i nagle okazało się, że stoimy w przededniu globalnej wojny celnej. Historia pokazuje, że w takich wojnach rzadko wyłania się zwycięzca, zwłaszcza w krótszej perspektywie czasu. Przez najbliższe dni nie ma za bardzo impulsów, by odwrócić uwagę inwestorów od tego tematu, co powinno działać na niekorzyść dolara. Dopiero na koniec tygodnia poznamy NFP, czyli jeden z najważniejszych odczytów makro dla dolara i dopiero on może (choć wcale nie musi) zmienić sentyment do amerykańskiej waluty.

CHF/PLN

CHFPLNH1Frank powoli przyzwyczaja się do kursu 3,63 zł. W zeszłym tygodniu co prawda widzieliśmy próbę wybicia się powyżej tego poziomu, jednak szybko zabrakło paliwa do umocnienia szwajcarskiej waluty. Frankowi teoretycznie mogły pomóc weekendowe wybory we Włoszech, jako element znacznego ryzyka i impuls do ucieczki kapitału do tzw. safe haven. Teoretycznie nawet media obiegła informacja, że spełnił się najgorszy możliwy scenariusz i że nikomu nie uda się utworzyć nowego rządu. Problem polega na tym, że inwestorzy na spokojnie podchodzą do tematu niemożności utworzenia rządu w takich krajach jak Włochy czy Belgia, choćby dlatego, że od dawna są przyzwyczajani do takich sytuacji. Faktyczny czarny scenariusz, który byłby napędem do wzrostów na franku, to wygrana i samodzielne sprawowanie władzy przez Ruch Pięciu Gwiazd. Takie ryzyko było jednak marginalne i rzeczywistość potwierdziła, że dużo do tego zabrakło. Frank pozostaje stabilny i na razie brak podstaw, by sądzić by się to miało zmienić.

GBP/PLN

GBPPLNH1Funt w zeszłym tygodniu po raz kolejny nie był w stanie sforsować poziomu 4,76 zł, co było wstępem do późniejszego osłabienia brytyjskiej waluty, która w zaledwie kilkadziesiąt godzin potaniał o blisko 10 groszy. W szerszej perspektywie kurs GBPPLN cały czas utrzymuje się w zakresie konsolidacji, w którą wszedł na przełomie roku. Wydaje się, że dopiero rozwiązanie kwestii Brexitu będzie mogło zapoczątkować jakiś trwalszy ruch, ponieważ jak na razie plotki i przecieki się wzajemnie znoszą. Najważniejszym odczytem dla funta będzie piątkowa produkcja przemysłowa, ale nic nie zapowiada by miał on znaczący wpływ na rynek. Po polskiej stronie w centrum uwagi pozostaje środowe posiedzenie RPP oraz komunikat po nim. Nikt nie spodziewa się zmiany stóp, a i o zmianę retoryki może być ciężko.

Krzysztof Adamczak – dealer walutowy w Internetowykantor.pl

Czy restrukturyzacja firmy wyklucza możliwość ubiegania się o zamówienie publiczne?

Właściciele zadłużonych przedsiębiorstw często zastanawiają się, czy mogą ubiegać się o uzyskanie zamówienia publicznego, jeśli otworzyli już postępowanie restrukturyzacyjne. Czy planowana lub wdrażana restrukturyzacja może pozbawić ich korzystnego finansowo przetargu publicznego? W jakich przypadkach przedsiębiorca restrukturyzowany może zostać pozbawiony przez instytucję zamawiającą szansy ubiegania się o zamówienie publiczne?

Podstawę działalności gospodarczej wielu przedsiębiorców, a co za tym idzie – również osiąganych przez nich przychodów, stanowią zamówienia udzielane przez podmioty publiczne. Dla wielu przedsiębiorstw możliwość złożenia najkorzystniejszej oferty w procedurze przetargowej, właściwa realizacja zamówienia oraz osiągnięte wynagrodzenie to szansa na wyjście z długów. Nie może zatem dziwić, że dla firm znajdujących się w przejściowych kłopotach finansowych istotne jest zachowanie statusu podmiotu ubiegającego się o zamówienie publiczne.

Restrukturyzacja a gotowość realizacji zamówienia publicznego

Głównym celem obowiązującej od dnia 1 stycznia 2016 r. Ustawy z dnia 15 maja 2015 r. Prawo restrukturyzacyjne (Dz.U. z 2017 r., poz. 1508) jest uniknięcie ogłoszenia upadłości dłużnika przez umożliwienie mu restrukturyzacji w drodze zawarcia układu z wierzycielami. Obowiązująca regulacja, poddając procesowi oddłużania niewypłacalnych lub zagrożonych niewypłacalnością dłużników, nie wyklucza skorzystania przez nich z możliwości złożenia oferty w przetargu publicznym. Przedsiębiorstwo nie zostanie również wykluczone z postępowania o udzielenie zamówienia publicznego w przypadku, kiedy otwarcie postępowania restrukturyzacyjnego nastąpiło w trakcie realizacji umowy z zamawiającym.

Chociaż w Ustawie z dnia 29 stycznia 2004 r. Prawo zamówień publicznych (Dz.U. z 2017 r., poz. 1579, dalej jako: „p.z.p.”) nie wskazano na szczegółowe regulacje dotyczące udziału w postępowaniu wykonawców objętych restrukturyzacją, wielu przedsiębiorców obawia się wdrożenia formalnych działań naprawczych, aby nie stracić możliwości realizacji dochodowego dla nich kontraktu. Tymczasem otwarcie jednego z czterech postępowań restrukturyzacyjnych, przewidzianych na gruncie obowiązującej ustawy, co do zasady nie może zamknąć przedsiębiorcy szansy na zawarcie umowy z podmiotem publicznym. Na co warto zwrócić uwagę, rozważając realizowanie zamówienia publicznego w trakcie restrukturyzacji firmy?

Kiedy podmiot restrukturyzowany może zostać wykluczony z przetargu?

Regulacje obowiązującego Prawa zamówień publicznych wśród obligatoryjnych podstaw do wykluczenia nie określają takiego obowiązku w stosunku do podmiotu znajdującego się w restrukturyzacji. Jest to bardzo ważna kwestia dla przedsiębiorstw, które zdecydowały podjąć „politykę drugiej szansy” na gruncie Prawa restrukturyzacyjnego. Podstawy obligatoryjnego wykluczenia z postępowania zostały jednoznacznie określone przez ustawodawcę w art. 24 p.z.p. i stanowią katalog zamknięty. Oznacza to, iż podmiot, wobec którego otwarto restrukturyzację, nie może zostać przez zamawiającego wykluczony z udziału w przetargu.

Trzeba mieć jednak na względzie, że istnieje katalog fakultatywnych przesłanek do wykluczenia z przetargu, na które zamawiający może się powołać, o ile zastrzegł je w ogłoszeniu o zamówieniu publicznym. Zamawiający w takim przypadku może swobodnie zdecydować, iż z organizowanego przez siebie postępowania będzie chciał wykluczać podmioty, co do których przewidziana została likwidacja majątku w oparciu o zatwierdzony przez sąd układ lub kiedy likwidacja majątku zarządzona została przez sąd w trybie art. 332 ust. 1 Prawa restrukturyzacyjnego. Jest to uzasadnione tym, że dany podmiot w restrukturyzacji przeznaczony jest do zlikwidowania. A nie każda restrukturyzacja do tego się sprowadza. Brak odpowiedniego zastrzeżenia zamawiającego na właściwym etapie postępowania będzie oznaczał możliwość swobodnego złożenia oferty w przetargu przez podmiot restrukturyzowany.

Firma z zaległościami publicznoprawnymi – co w takiej sytuacji?

Odrębnym zagadnieniem, które bardzo często związane jest z otwarciem postępowania restrukturyzacyjnego, pozostaje istnienie zaległości publicznoprawnych po stronie potencjalnego wykonawcy. Ustawa Prawo zamówień publicznych reguluje zarówno obligatoryjne, jak i fakultatywne przesłanki do wykluczenia takich podmiotów z organizowanych przez siebie przetargów.

Co do zasady przyjmuje się, że zamawiający będzie zobowiązany wykluczyć potencjalnego przedsiębiorcę z przetargu, w sytuacji gdy należność została stwierdzona prawomocnym wyrokiem lub ostateczną decyzją o zaleganiu z należnościami publicznoprawnymi (art. 24 ust. 1 pkt 15 p.z.p.). Chodzi zatem o orzeczenia, od których wskutek wyczerpania drogi odwoławczej lub upływu terminu na zaskarżenie nie przysługują środki odwoławcze. W takim przypadku nawet ewentualna przychylność zamawiającego w stosunku do wykonawców nie będzie miała znaczenia. Remedium na powyższe problemy przedsiębiorców może stanowić jednak wydanie prawomocnego postanowienia o zatwierdzeniu układu w postępowaniu restrukturyzacyjnym, które spowoduje, że firma uzyska szansę na złożenie oferty w przetargu.

W razie wystąpienia zaległości publicznoprawnych innych niż określone powyżej ustawodawca zdecydował, że decyzję w zakresie wykluczenia podejmować będą sami zamawiający (art. 24 ust. 5 pkt 8 p.z.p.). Szczególnej uwagi wymaga jednak fakt, że ogłoszenie o zamówieniu i SIWZ stanowią oświadczenie woli zamawiającego, które z chwilą upublicznienia nabiera szczególnej mocy prawnej. Tym samym instytucja zamawiająca, zezwalając na dopuszczenie do przetargu wykonawców naruszających obowiązki dotyczące płatności podatków, nie będzie mogła zmienić tak podjętej decyzji. Jest to rozwiązanie niekorzystne również dla samych zamawiających. W takim przypadku bowiem z postępowania przetargowego wykluczone musiałyby być wszystkie podmioty zalegające z uiszczaniem należności publicznoprawnych. To mogłoby zdecydowanie ograniczyć krąg podmiotów zdolnych zrealizować przedmiot umowy, a przecież właśnie na jak najlepszej realizacji zależy zamawiającemu.

Elementem kluczowym pozostaje właściwe zaplanowanie restrukturyzacji

Regulacje prawne obowiązujące od dnia 1 stycznia 2016 r. jednoznacznie przemawiają za tym, że z postępowania o udzielenie zamówienia publicznego nie można wykluczyć wykonawcy, który zdecydował się otworzyć postępowanie restrukturyzacyjne. Podstawę niedopuszczenia do udziału w postępowaniu może stanowić jedynie okoliczność, że zatwierdzony układ przewiduje likwidację majątku lub rzadziej, że likwidacja majątku została zarządzona przez sąd. To zrozumiałe, skoro taki podmiot nie będzie w stanie zrealizować zamówienia. Udzielenie go mogłoby wówczas narazić skarb państwa lub jednostek samorządu terytorialnego na straty. Firmy muszą mieć również na uwadze, że zaległości publicznoprawne stanowią obligatoryjną przeszkodę przystąpienia do przetargu, w sytuacji gdy należność została stwierdzona prawomocnym wyrokiem lub ostateczną decyzją o zaleganiu z należnościami publicznoprawnymi. W pozostałych przypadkach decyzję w tym zakresie podejmować będzie sam zamawiający.

Podsumowując, zachowanie szansy na ubieganie się o zamówienie publiczne może okazać się zbawienne w procesie naprawy firmy. W konsekwencji przedsiębiorstwo może skutecznie odzyskać zaufanie wśród kontrahentów, a co najważniejsze, pozyskać środki majątkowe, również z przetargów publicznych, pozwalające firmie na dalsze samodzielne funkcjonowanie.

Autor: radca prawny Robert Nogacki

Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku oraz doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców.

Włoski pociąg do populizmu

Chociaż ugrupowania populistów oraz eurosceptyków uzyskały poparcie blisko połowy włoskiego społeczeństwa, rynki w dość umiarkowany sposób zareagowały na wyniki wyborów we Włoszech. Nie oznacza to jednak, że sytuacja polityczna w Italii jest stabilna – pisze Marcin Lipka, główny analityk Cinkciarz.pl.

Znaczne przetasowania na włoskiej scenie politycznej oraz rosnące ryzyko utworzenia eurosceptycznego rządu nie zaszkodziły euro. Notowania europejskiej waluty niewiele zmieniły się w porównaniu do piątkowego zamknięcia.

Inwestorzy nadal liczą na pozytywny rozwój sytuacji

Brak wyraźniejszej przeceny euro czy wzrostów obligacji skarbowych Włoch po niedzielnych wyborach może wynikać z faktu, że inwestorzy cały czas liczą na sprzyjający dla nich scenariusz. Byłoby nim utworzenie rządu przez Wielką Koalicją, na którą składałby się ugrupowania prawicowe (Forza Italia Berlusconiego oraz Liga Północna), a także lewicowe (przede wszystkim dotychczas rządząca Partia Demokratyczna).

Taki scenariusz przewidywano również przed wyborami, ale w tym momencie ma on przynajmniej dwa słabe punkty. Populistyczna Liga Północna zdobyła więcej głosów niż partia Berlusconiego, czyli odwrotnie niż przewidywały sondaże. Oznacza to, że w prawicowym obozie to ona może nadawać rytm, może być także bardziej sceptyczna co do konsensusu z lewicą.

Zdobycie pozycji lidera na włoskiej prawicy przez Ligę Północną oznacza również, że może ona forsować swojego kandydata na premiera. To również zmniejsza szansę na utworzenie umiarkowanej kolacji lub na jej efektywne sprawowanie władzy czy też przetrwanie. W rezultacie pozytywny dla rynków scenariusz jest mniej prawdopodobny niż jeszcze przed weekendem.

Ruch 5 Gwiazd liderem

W żadnym z opublikowanych od początku roku sondaży Ruch 5 Gwiazd nie przekroczył poziomu 30 proc. poparcia. W niedzielnych wyborach natomiast ugrupowanie zdobyło ok. jedną trzecią głosów. To olbrzymi sukces ruchu założonego przez byłego komika Beppe Grillo.

Nastrój zwycięstwa dominował także podczas pierwszej konferencji powyborczej obecnego lidera Ruchu. Luigi Di Maio stwierdził, że wyniki wyborów „otwierają drogę do rządzenia”. Maio dodał, że jest otwarty na rozmowy „ze wszystkimi partiami”, co może oznaczać, że wcześniejsze deklaracje o braku chęci tworzenia koalicji uległy modyfikacji.

Niewykluczona eurosceptyczna koalicja

Chociaż Liga Północna oraz Ruch 5 Gwiazd złagodziły swój przekaz dotyczący uczestnictwa Włoch w strefie euro czy roli Brukseli w Unii, warto jednak pamiętać, że ich poparcie jest w znacznym stopniu związane ze sceptycznym podejściem Włochów do UE.

Poziom PKB na mieszkańca Italii w 2017 r. był o ponad 3 proc. niższy niż na początku millenium. Wskaźnik zatrudnienia we Włoszech dla populacji w wieku 15-64 lata, obecnie drugi najniższy w całej Unii (po Grecji), wynosił na koniec trzeciego kwartału ub.r. tylko 58,4 proc.

Analiza przeprowadzona przez wiodący think-tank Bruegel („Tales from a crisis: diverging narratives of the euro area”) pokazuje, że za słabą kondycję ekonomiczną Włosi obarczają przede wszystkim „polityczny system” oraz wpływ Niemiec/UE na sytuację w ich kraju.

Rezultat niedzielnych wyborów stanowią kolejne potwierdzenie tych analiz. To oznacza, że nawet jeżeli nie dojdzie od uformowania sceptycznego wobec Brukseli rządu w najbliższych tygodniach, ryzyko tego scenariusza pozostanie podwyższone. Wynika to z kruchości hipotetycznej Wielkiej Koalicji, a także silnego, oscylującego ok. 50 proc., poparcia dla populistycznych ugrupowań.

Trump wstrzymuje umocnienie kursu dolara

Pomimo sprzyjających danych makroekonomicznych i pozytywnych wypowiedzi decydentów z amerykańskiego FOMC, dolar ubiegły tydzień zakończył na niemal niezmienionym poziomie w relacji do euro.

W początkach ubiegłego tygodnia dolar amerykański kontynuował umocnienie. Aprecjacji waluty sprzyjał m.in. optymistyczny wydźwięk przemówienia szefa Rezerwy Federalnej, Jerome Powella, w trakcie półrocznego oświadczenia z pracy FOMC przed Kongresem. Sielanka skończyła się w czwartek, kiedy Donald Trump w niezapowiedzianym obwieszczeniu ogłosił zamiar wprowadzenia w Stanach Zjednoczonych 25-procentowego cła na import stali oraz 10-procentowego cła na aluminium. Ruch skrytykowały Unia Europejska i Chiny, które ogłosiły wdrożenie środków odwetowych. Oświadczenie Trumpa przełożyło się na wyprzedaż dolara, w rezultacie zatrzymując aprecjację amerykańskiej waluty względem euro.

W minionym tygodniu najlepiej wśród walut G10 radził sobie jen japoński. Walucie sprzyjał powrót niepokoju na rynkach oraz jastrzębi komunikat płynący z Banku Japonii. Obecny prezes banku centralnego Japonii, Haruhiko Kuroda, zasugerował, że decydenci BoJ w przyszłości zaczną rozważać odejście od obecnie prowadzonej skrajnie luźnej polityki pieniężnej. Po oświadczeniu przewodniczącego Banku, JPY zyskiwał względem każdej głównej waluty.

W momencie pisania tego komentarza, informacja o zaakceptowaniu przez niemiecką partię SPD członkostwa w koalicji rządowej z Chadekami Angeli Merkel wydaje się równoważyć niepewność związaną z nierozstrzygniętymi wyborami we Włoszech. Euro w trakcie sesji azjatyckiej nie było poddane zbyt dużym wahaniom. Oprócz informacji związanych z zeszłotygodniowym obwieszczeniem prezydenta Trumpa dotyczącym wprowadzenia nowych ceł, najważniejszymi wydarzeniami tygodnia będą czwartkowe posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego oraz publikacja piątkowego raportu z amerykańskiego rynku pracy w lutym.

PLN

Ubiegły tydzień był dość mieszany dla polskiej waluty. Złoty reagował przede wszystkim na zmiany na głównych parach, pod koniec tygodnia cierpiał również ze względu na odwrót od ryzyka związany z zapowiedziami Donalda Trumpa dotyczącymi wprowadzenia nowych ceł. Ostatecznie złoty zakończył tydzień tracąc w relacji do euro i dolara amerykańskiego, dość istotnie zyskiwał natomiast w parze ze słabszym funtem brytyjskim.

W kontekście minionego tygodnia warto wspomnieć o publikacji szczegółowych danych o PKB Polski, które potwierdziły, że to inwestycje stanowiły główną siłę napędową wzrostu gospodarczego kraju w czwartym kwartale. Wzrost nakładów na środki trwałe dodał 2,8 p.p. do 5,1-procentowego wzrostu gospodarczego Polski.

W bieżącym tygodniu można zwrócić uwagę na środową decyzję i konferencje prasową Rady Polityki Pieniężnej. Oczywiście inwestorzy nie spodziewają się żadnych zmian parametrów polityki monetarnej podczas spotkania, warto będzie natomiast posłuchać komentarzy prezesa Glapińskiego i dwóch innych członków RPP obecnych na konferencji. W kontekście działań Rady warto wspomnieć o publikacji projekcji inflacji i PKB, które zostaną opublikowane w przyszły poniedziałek. Obniżenie prognoz dynamiki cen mogłoby przełożyć się na dalsze odsuwanie w czasie rynkowych oczekiwań względem wzrostu stóp procentowych w Polsce.

GBP

Brak istotnych danych makroekonomicznych z Wielkiej Brytanii w ubiegłym tygodniu sprawił, że uwaga rynków skupiała się wyłącznie na informacjach dotyczących Brexitu. Stosunkowo surowe warunki wyjścia, nakreślone przez Unię Europejską w opublikowanym szkicu porozumienia doprowadziły do odwrotu inwestorów od funta – w konsekwencji brytyjska waluta osłabiała się zarówno względem euro, dolara, jak i polskiego złotego.

Najbliższy tydzień również nie przyniesie zbyt wielu nowych, istotnych danych z gospodarki Zjednoczonego Królestwa. Tym samym należy oczekiwać, że na funta największy wpływ będą miały informacje dotyczące Brexitu, w szczególności reakcja europejskich oficjeli na piątkowe, pojednawcze przemówienie Theresy May.

EUR

Opublikowane w ostatnim czasie dane gospodarcze ze strefy euro nie były szczególnie pozytywne dla wspólnej europejskiej waluty, niemniej ze względu na informacje o realizacji protekcjonistycznych obietnic Donalda Trumpa, które nadeszły z drugiej strony Atlantyku, rynki raczej ignorowały słabsze odczyty makroekonomiczne ze Starego Kontynentu. Oprócz spowolnienia aktywności gospodarczej wyrażonej spadkami kilku kluczowych indeksów PMI, warto wspomnieć o danych opisujących dynamikę cen, które sugerują, że inflacja w strefie euro nadal nie wykazuje żadnych tendencji wzrostowych. W kontekście inflacji kluczowe będą opublikowane w tym tygodniu prognozy makroekonomiczne członków Europejskiego Banku Centralnego. Z pewnością zwrócimy uwagę na to, jak rozczarowujące dane o inflacji wpłyną na przewidywania banku centralnego. W przeciwieństwie do części analityków nie spodziewamy się szczególnych zmian w kwestii tzw. forward guidance, czyli retoryki Banku dotyczącej okresu dłuższego niż jedno spotkanie. Rozczarowanie czwartkowym spotkaniem i konferencją EBC może przełożyć się na słabość wspólnej waluty.

USD

Przez większość tego tygodnia nie poznamy żadnych istotnych danych makroekonomicznych. Na kluczowe odczyty przyjdzie nam poczekać do piątku po południu, kiedy to opublikowany zostanie raport z amerykańskiego rynku pracy. Do momentu publikacji największy wpływ na dolara prawdopodobnie będą miały informacje związane z ogłoszeniem przez Donalda Trumpa zamiaru wprowadzenia taryf celnych. W naszej opinii moc sprawcza jego zapowiedzi jest raczej wątpliwa. Zważywszy na fakt, że cła stoją w opozycji do interesów amerykańskiego biznesu, możliwe, że zmiany w warunkach handlowych nie wejdą w życie. Rosnący chaos w administracji Trumpa zdaje się potwierdzać te przewidywania.

Autor: Enrique Diaz-Alvarez, Ebury

Raport DHL i Cranfield School of Management: E-commerce zmienia usługi B2B

  • Raport podkreśla strategie, dzięki którym firmy B2B mogą z powodzeniem konkurować w dziedzinie dynamicznie rozwijającego się transgranicznego handlu elektronicznego
  • Klienci B2B coraz częściej oczekują sprawnego, skalowalnego doświadczenia, podobnego do tego, oferowanego klientom indywidualnym w ramach B2C

DHL Express we współpracy z Cranfield School of Management opublikował białą księgę. Zawiera ona wyniki badań na temat bieżących tendencji i znacznego potencjału występującego w dziedzinie handlu elektronicznego dla firm świadczących usługi dla przedsiębiorstw (B2B). Biała księga stanowi praktyczny przewodnik po szczegółowych cechach i strategiach cyfrowych stosowanych przez firmy, które rozwijają transgraniczną ofertę handlową. Przedstawia ramy umożliwiające spółkom lepsze zrozumienie i porównanie poziomu rozwoju własnego handlu elektronicznego do poziomu wzorcowego.

„W ostatnich latach obserwowaliśmy szybszy rozwój handlu elektronicznego między firmami a konsumentami (B2C) niż w pozostałych sektorach gospodarki, przy czym przesyłki międzynarodowe premium wzrosły z poziomu 10% do ponad 20% obrotów DHL Express.”- powiedział Ken Allen, CEO DHL Express. „Jak pokazuje przeprowadzona analiza, istnieje pewien potencjał dla dynamicznego wzrostu handlu transgranicznego B2B, a sieć DHL Express będzie ten wzrost umożliwiała firmom na całym świecie.”

„Handel elektroniczny radykalnie zmienia sposób działania firm B2B i otwiera nowe możliwości rynkowe na całym świecie, jednocześnie motywując wiele przedsiębiorstw o ugruntowanej pozycji do dotrzymania kroku sprawnie działającym nowym firmom.” – powiedział John Pearson, CEO DHL Express Europe. „ Spółki e-commerce, które obecnie odnoszą największe sukcesy, oferują ulepszone doświadczenia klienta, porównywalne z tym, co każdy z nas zna z prywatnych zakupów przez internet. Aby konkurować w tym zmieniającym się środowisku rynkowym, firmy B2B także muszą zmieniać swoje łańcuchy dostaw, stając się bardziej przejrzystymi, zoptymalizowanymi, szybko reagującymi i elastycznymi. W oparciu o wieloletnią współpracę z sektorem B2B oraz sukces odniesiony w obsłudze transgranicznych transakcji B2C, DHL Express ma duże możliwości pomocy firmom przemysłowym w bardziej aktywnym wejściu na rynek handlu elektronicznego”.

Oczekuje się, że w ciągu najbliższych pięciu lat, wolumen transgranicznych transakcji B2B wyniesie 1,2 biliona USD, według danych Forrester Research. Aby wykorzystać ten potencjał, firmy muszą zapewnić bardziej elastyczne, skalowalne i mobilne doświadczenie klienta, takie jak w przypadku zakupów dokonywanych przez Internet przez klientów detalicznych (B2C). Jednakże, transakcje B2B w sposób zasadniczy różnią się od transakcji B2C, co wymaga odmiennego podejścia. Kluczowe znaczenie dla firm B2B pragnących zapewniać takie doświadczenie klientom, ma adaptacja pewnych cech i funkcjonalności serwisu internetowego, takich jak katalog produktów oraz bezpośrednie wsparcie klienta, czy lepsza integracja systemów sprzedażowych z systemami księgowo-administracyjnymi i kompleksowe procesy logistyczne.

„W trakcie naszego badania ustaliliśmy trzy archetypy firm działających w obszarze e-commerce, od „początkowego” poprzez „średnio zaawansowanego”, skończywszy na prawdziwym „innowatorze”. – powiedział Prof. Michael Bourlakis, kierownik katedry Logistyki i Zarządzania Łańcuchem Dostaw Cranfield University. „Początkujący np. dopiero co zaczęli zanurzać stopy w wodzie, jeśli chodzi o handel elektroniczny i posiadają podstawowe funkcjonalności w swoich serwisach internetowych. Z kolei innowatorzy posiadają wyszukane oferty i stosują zaawansowane technologie – jak np. uczenie maszynowe i rzeczywistość wirtualna – w celu lepszego przewidzenia wymogów klientów oraz zaoferowania im zindywidualizowanych doświadczeń. W tych ramach firmy widzą, jak wypadają w porównaniu z innymi firmami, które rozwijają ofertę e-commerce oraz zyskują wiedzę na temat sposobu poprawy swojej własnej działalności na polu handlu elektronicznego.”

Firmom myślącym o uelastycznieniu sieci i wykorzystaniu popytu za granicą, który pojawia się czasami niespodziewanie, poprzez wprowadzenie oferty e-commerce, dostawcy zajmujący się międzynarodową logistyką ekspresową, mogą zapewnić globalne sieci umożliwiające pozyskanie bezpośredniego dostępu do rynków zagranicznych w systemie „od drzwi do drzwi” i obsługę kategorii premium. To pozwala sektorowi B2B na nawiązanie współpracy z nowymi segmentami klientów w sposób efektywny, bez potrzeby rozbudowanych sieci magazynowych i dystrybucyjnych na rynkach, na których występują niskie wolumeny obrotów. Zapewniają także firmom e-commerce pośrednie korzyści poprzez utrwalenie wiarygodności i zaufania do marki, usprawnienie procesów logistycznych oraz zminimalizowanie ryzyka finansowego poprzez ograniczenie czasu, jaki zajmuje transport towarów oraz zapewnienie pełnej widoczności zamówień.

W oparciu o połączenie badań źródeł wtórnych, wyników badań ankietowych, w białej księdze ustalono pięć kategorii cech, które są niezbędne dla platform handlu elektronicznego spółek B2B: infrastruktura cyfrowa, doświadczenie klienta, indywidualizacja klienta, płynna integracja i synchronizacja logistyki. Firmom pragnącym rozwinąć swoje możliwości we wspomnianych pięciu kategoriach, białą księga oferuje także praktyczne rekomendacje, takie jak stosowanie narzędzi analityki biznesowej w celu uzyskania lepszych danych i udoskonalenia informacji o kliencie, a także czerpanie inspiracji z łańcuchów dostaw największych detalistów przy opracowywaniu wielokanałowych sieci sprzedaży (tj. łączeniu sklepów stacjonarnych oraz internetowych bądź mobilnych).

Naczelny Sąd Administracyjny stanął po stronie przedsiębiorców. Klęska inspekcji farmaceutycznej i korporacji aptekarskiej w sprawie 1%

Naczelny Sąd Administracyjny potwierdził, że zasada sukcesji uniwersalnej odnosi się do zezwoleń na prowadzenie aptek, a zezwolenia apteczne nabyte w drodze przejęć kapitałowych z mocy prawa przechodzą na nabywcę. W ten sposób Sąd potwierdził prawa przedsiębiorców, którzy w ostatnich kilkunastu latach kupowali apteki, także od Skarbu Państwa. Wyrok podważa wykładnię forsowaną przez inspekcję farmaceutyczną i korporację aptekarską, które w ostatnich latach podjęły działania przeciwko przedsiębiorcom, próbując zmienić sens zapisów o 1%, po kilkunastu latach ich obowiązywania, bez zmiany regulacji.

Na rozprawie w dniu 27 lutego 2018 roku NSA oddalił skargę kasacyjną Głównego Inspektora Farmaceutycznego od wyroku WSA w Warszawie z dnia 27 lutego 2017 roku w sprawie VI SA/Wa 559/16. Skarga kasacyjna GIF została oddalona, a orzeczenie Naczelnego Sądu Administracyjnego (II GSK 2510/17) ma charakter przełomowy, ponieważ kończy chaos interpretacyjny wokół zasady sukcesji uniwersalnej na gruncie zezwolenia na prowadzenie apteki.

W 2004 r. ustawodawca wprowadził do art. 99 ust. 3 Prawa farmaceutycznego przepis, zgodnie z którym zezwolenia na prowadzenie apteki „nie wydaje się, jeśli podmiot ubiegający się o zezwolenie prowadzi na terenie województwa więcej niż 1% aptek ogólnodostępnych”. Przez ponad dziesięć lat konsekwentnie przyjmowano, że zasada jednego procenta ma zastosowanie, tak jak wynika z cytowanego przepisu, jedynie w przypadkach, w których przedsiębiorca wnosi o udzielenie nowego zezwolenia na prowadzenie apteki. Nie oznacza natomiast ogólnego zakazu posiadania więcej niż 1% aptek, na przykład w drodze przejęć kapitałowych.

Przez dziesięć lat wiele instytucji państwowych w oficjalnych dokumentach stwierdzało, że nie ma zakazu posiadania więcej niż 1 procenta aptek w województwie. Czyniło to m.in. Ministerstwo Zdrowia, Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów i Ministerstwo Skarbu Państwa, które na podstawie tak brzmiących przepisów sprzedało przedsiębiorcom państwowe Cefarmy i należące do nich sieci aptek za ponad 0,5 mld zł.

Mało tego, dwukrotnie procedowano projekty ustaw, które miały taki zakaz wprowadzić (zakaz ostatecznie nie wszedł w życie). W uzasadnieniu tamtych projektów nowelizacji jednoznacznie wskazywano, że ówczesny (i aktualny) przepis odnosi się wyłącznie do etapu wydania zezwolenia.

– Nagle, pod koniec 2014 r. inspekcja farmaceutyczna, pod naciskiem organów samorządu aptekarskiego uznała, że ze zwrotu „zezwolenia nie wydaje się jeśli” wynika bezwzględny zakaz posiadania przez kogokolwiek większej niż 1% liczby aptek w województwie. W rezultacie rozpoczęto administracyjną procedurę podważania i odbierania dotychczas funkcjonujących zezwoleń, w tym procedurę odmowy zmiany zezwoleń w przypadku połączeń kapitałowych – powiedział Tomasz Duraj z kancelarii DurajReck.

W sprawie objętej rozstrzygnięciem NSA, przedsiębiorca, po przejęciu innej spółki wystąpił do GIF o zmianę zezwolenia na pozwolenie apteki. Przedsiębiorca powołał się na zasadę sukcesji uniwersalnej, zgodnie z którą spółka przejmująca wstępuje z dniem połączenia we wszystkie prawa i obowiązki spółki przejmowanej. GIF odmówił zmiany zezwolenia na prowadzenie apteki, twierdząc, że przedsiębiorca przekroczył dopuszczalny próg 1% aptek posiadanych w województwie. GIF stwierdził, że w takiej sytuacji zastosowanie ma art. 99 ust. 3 Prawa farmaceutycznego. W ocenie GIF artykuł ten stanowi wyjątek od zasady sukcesji uniwersalnej określonej w kodeksie spółek handlowych, a tym samym zezwolenie nie przeszło na przedsiębiorcę.

Sprawa trafiła do WSA w Warszawie. Wprawdzie WSA oddalił skargę przedsiębiorcy, ale w uzasadnieniu zakwestionował wykładnię przepisów prawa farmaceutycznego, którą GIF wyraził w swojej decyzji. Zdaniem WSA zezwolenie na prowadzenie apteki podlega zasadzie sukcesji uniwersalnej i przeszło na skarżącego przedsiębiorcę z mocy prawa. GIF nie zgodził się z wykładnią zaprezentowaną przez WSA w Warszawie i złożył skargę kasacyjną do NSA.

Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę GIF. – Oddalając skargę kasacyjną, Sąd na wstępie podkreślił, że obowiązkiem organu jest przede wszystkim kierowanie się brzmieniem przepisu, a nie pełnienie funkcji „prawotwórczej”. NSA wskazał, że art. 99 ust. 3 Prawa farmaceutycznego w ogóle nie reguluje kwestii następstwa prawnego i nie może być traktowany jako wyjątek od zasady sukcesji uniwersalnej – powiedział Marcin Tomasik z kancelarii Tomasik Jaworski, reprezentujący przed sądem Związek Przedsiębiorców Aptecznych PharmaNET. – Jak wskazał Sąd, jeżeli nie ma przepisów przewidujących wyłączenie stosowania zasady sukcesji uniwersalnej, nie ma podstawy do dokonywania przez organ interpretacji, że zezwolenie nie przeszło. W konsekwencji, w omawianej sprawie znajduje zastosowanie zasada sukcesji uniwersalnej i przedsiębiorca przejął zezwolenie z mocy prawa – dodał.

NSA zwrócił uwagę, że GIF dopuścił się niedopuszczalnej wykładni rozszerzającej przyznanych mu przez ustawodawcę kompetencji. Kompetencje, jakie ustawodawca przyznał GIF wyłącznie w zakresie postępowania dotyczącego wydania zezwolenia na prowadzenie apteki, GIF bezpodstawnie rozszerzył na postępowania dotyczące zmiany zezwolenia.

Na marginesie wydanego rozstrzygnięcia Sąd dał również do zrozumienia, co myśli o zachowaniu organu w kontekście ochrony pacjentów i zdrowia publicznego – powiedział Mateusz Grzech z kancelarii DurajReck, prowadzącej przed sądem sprawę poszkodowanego przedsiębiorcy. Znamiennie zabrzmiało zadane przez Sąd pełnomocnikowi GIF pytanie, czy gdyby w danym województwie istniała tylko jedna apteka, to GIF zamknąłby ją ponieważ przedsiębiorca prowadzący tę aptekę przekracza 1%, posiadając 100% aptek w województwie? – dodał.

Dzisiejszy wyrok jest przełomowy z kilku względów. Dotychczasowe orzeczenia na poziomie WSA w sprawach dotyczących zmiany zezwolenia na prowadzenie apteki były niejednolite. Orzeczenie Naczelnego Sadu Administracyjnego wprowadza natomiast zrozumiałą wykładnię przepisów prawa farmaceutycznego odwołującą się do klasycznych zasad wykładni prawa i rzeczywistego brzmienia przepisów. Próby tworzenia przez GIF sztucznych reguł dotyczących sukcesji zezwoleń zostały ucięte.

Cieszymy się, że Naczelny Sąd Administracyjny jednoznacznie stwierdził, iż absurdalna interpretacja przepisów o 1% progu, forsowana przez samorząd aptekarski i zastosowana przez GIF, jest pozbawiona podstaw. Rozstrzygnięcie NSA cieszy, ponieważ stanowi jednoznaczny sygnał, że przepisy regulujące zasady prowadzenia działalności gospodarczej, należy odczytywać literalnie, zgodnie z ich treścią, a nie interpretować w sposób rozszerzający – podsumował Marcin Nowacki, wiceprezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

Chatbot – wiodący trend w obsłudze klienta

Dobrze prowadzona obsługa klienta to niewątpliwie siła napędowa dla powodzenia biznesu. Według prognoz marketerów, do 2020 roku komunikacja firm z klientem będzie odbywała się za pomocą sztucznej inteligencji (AI). Tradycyjna obsługa przechodzi obecnie prawdziwą rewolucję. Jakie zmiany przyniosą najbliższe lata?

Według ostatnich danych z mediów społecznościowych korzysta 2,48 mld użytkowników na całym świecie – to blisko 9% wzrost w porównaniu z poprzednim rokiem. Na czele wciąż stoi Facebook z 1,54 mld użytkowników. Najczęściej używanym komunikatorem jest aplikacja Messenger. Dzięki takim mediom jak właśnie Messenger, WhatsApp, Viber, Skype i wiele innych użytkownicy mogą w dowolnym czasie i miejscu komunikować się z innymi. Dlatego też coraz więcej firm korzysta z tych aplikacji, wykorzystując je w obsłudze klienta nie ograniczając się tym samym wyłącznie do maila czy call center. Ze względu na praktyczne zastosowanie  tych programów, następuje automatyzacja komunikacji poprzez sztuczną inteligencję(AI). Platformy społecznościowe wykonały już duży krok w tym kierunku chociażby poprzez wprowadzenie chatbotów.

Czym są chatboty?

Chatbot jest programem opartym na regułach oraz wykorzystaniu AI, z którym użytkownik komunikuje się za pośrednictwem interfejsu czatu. Chatboty potrafią obsługiwać różne aktywności, m. in. odpowiadać na zapytania klientów, rekomendować produkty, dokonywać rezerwacji, zamawiać jedzenie, robić zakupy, informować o promocjach oraz wiele innych.

Jak działa chatbot?

Obecnie można rozróżnić dwa typy chatbotów. Jeden działa w oparciu o zestaw reguł, drugi natomiast, bardziej zaawansowany korzysta z uczenia maszynowego.

Chatbot działający w oparciu o reguły jest bardzo ograniczony. Może opowiadać tylko na konkretne polecenia. Jeżeli pytanie będzie źle sformułowane, to bot nie będzie w stanie odgadnąć kontekstu i prawdopodobnie wyśle jedną z kliku przygotowanych na tę sytuację odpowiedzi. Poziom inteligencji danego bota jest zależny od jego zaprogramowania.

Drugi rodzaj chatbota, który działa za pomocą uczenia maszynowego jest tworzony w określonym celu. Zazwyczaj wykorzystują go podmioty, które chcą być przygotowane na niestandardowe pytania zadawane przez potencjalnych klientów.  Pełnią one wtedy rodzaj stałego komunikatora, ułatwiając tym samym błyskawiczne reakcja na zapytania internautów.

Bot a Messenger

Jedną z największych zalet Messengera jest to, że jest on cały czas online, a użytkownicy mają do niego dostęp zarówno z poziomu smartfona jak i komputera. Messenger z natury pełni funkcję komunikatora społecznościowego, co oznacza że można łatwo udostępnić danego bota swoim znajomym.  Ponadto, boty będą mogły wkrótce uczestniczyć w rozmowach grupowych. Facebook stale inwestuje w Messengera duże sumy i ciągle aktualizuje aplikację. Oznacza to, że z czasem boty w Messengerze będą lepsze i będzie ich znacznie więcej.

Możliwości bota

Główną zaletą botów jest to, że pozwalają na błyskawiczny dostęp do rozmowy, przy jednoczesnym wyeliminowaniu presji. Nie ma żmudnego procesu rejestracji, jak w przypadku aplikacji lub strony internetowej. Dodatkowo, pulsem jest to, że bot ma już dostęp do profilu społecznego użytkownika i może personalizować i uaktualniać informacje w każdej chwili.

Messenger oferuje możliwość adresowania komunikatów na różne grupy odbiorców. Aplikacja oferuje segmentowanie użytkowników ze względu na płeć, zainteresowania, intencje zakupowe, itp. Natomiast do Internautów, którzy są mało aktywni, Messenger może wysłać spersonalizowaną wiadomość, która zachęci ich do konkretnego działania.

Boty w obsłudze klienta

Boty oferują wiele możliwości, które sprzyjają potencjalnym klientom w poznaniu firmy oraz jej oferty. Co więcej są one stałym, wygodnym i skutecznym kanałem komunikacji z obecnymi klientami. Z jego pomocą, osoba kontaktująca się przez komunikator w ciągu kilkunastu minut może otrzymać prezentację produktu, cennik, aktualną promocję czy informacje potrzebne do podjęcia decyzji zakupowej. Boty eliminują także konieczność kontaktowania się z call center. Nie mniej jednak, osoby które cenią sobie kontakt z człowiekiem w każdej chwili mogą otrzymać numer kontaktowy do konkretnej osoby, a nawet zadzwonić bezpośrednio z messengera.

Boty sprawdzają się nie tylko w dużych firmach, ale także w małych lokalnych biznesach. Dzięki stałemu dostępowi do Internetu, mogą nawigować użytkownika do konkretnego miejsca. Ta opcja działa w dwie strony. Użytkownik poprzez udostępnienie swojej lokalizacji przedsiębiorcy usługowemu, może wskazać na jaki adres ma zostać dostarczone jego zamówienie.

Bardzo dobrym rozwiązaniem jest integracja strony internetowej z komunikatorem. Dzięki takiemu rozwiązaniu ruch na stronie może znacząco wzrosnąć i przyczynić się do większej sprzedaży produktów bądź usług.

Jak tworzyć chatboty?

Tworząc chatboty widzimy, jak bardzo popularne jest przedstawienie treści strony internetowej i katalogu w Messengerze. Użytkownik nie musi wychodzić z interfejsu Messengera aby zapoznać się z produktami, czy dokonać zakupu. Dla większych klientów tworzymy skomplikowane rozwiązania integrując Chatboty z różnymi systemami np. CRM. Obserwując skuteczność naszych realizacji widzimy, że jest to przyszłościowe rozwiązanie dla każdej branży.

Przyszłość obsługi klienta

W przypadku botów możliwości są nieograniczone. W dzisiejszych czasach można zbudować wszystko, na co pozwala nam wyobraźnia. Zapewne w najbliższym czasie powstanie wiele botów, które odniosą ogromny sukces i na stałe wpiszą się w trend wykorzystywany w celu usprawnienia jakości obsługi klienta.

Autor: Andrzej Goleta, Digital Marketing Wizard sieci reklamowej Adexon

Zakaz handlu w niedzielę to 300 mln ekstra zł dla e-commerce

  • Zakazu handlu w niedzielę oznacza zwiększenie obrotów w e-commerce średnio o 15%
  • Według analiz QuarticOn, niedziela już teraz jest bardzo dobrym dniem handlowym w internecie
  • Ustawa o zakazie handlu w niedzielę wchodzi w życie w marcu

Zamknięcie sklepów w niedzielę, według analityków z QuarticON*, spowoduje, że branża e‑commerce tylko w 2018 r. zanotuje dodatkowe 300 mln zł sprzedaży.

Z roku na rok szybko przybywa osób kupujących przez internet. Tempo wzrostu polskich firm działających w branży online to około 15-20% rocznie. Zakaz handlu w niedzielę jest szansą dla internetowego biznesu i z pewnością zmusi niektóre sklepy stacjonarne do szerszego zaistnienia w internecie, a jednocześnie przekieruje do nich nowy strumień klientów – mówi Paweł Wyborski, prezes QuarticoON.

Polacy, dotychczas robiący zakupy przez internet, najchętniej w niedzielę kupowali produkty w: sklepach z ubraniami (15,8% udziału w e-handlu w tym segmencie w skali tygodnia), drogeriach (15,7%), sklepach sportowych (15,4%) oraz salonach meblarskich (14,9%). Najmniejszą popularnością w niedzielę cieszą się zakupy w aptekach internetowych (8,3%) oraz sklepach budowlanych (11,9%). To dane zebrane na podstawie analizy transakcji on-line z ostatnich 6 miesięcy dla kilkudziesięciu czołowych sklepów internetowych w Polsce, korzystających z silnika rekomendacji e-commerce.

W skali tygodnia sprzedaż w niedzielę zapewnia obecnie branży e-commerce 13% całości przychodów. Niedziela już dziś jest zatem bardzo dobrym dniem handlowym dla e-commerce a zdaniem praktyków i ekspertów, najlepsze dopiero nadchodzi.

Wprowadzenie zakazu handlu w niedzielę jest szansą na zwiększenie obrotów o co najmniej kilkanaście procent – mówi Łukasz Szczepański, prezes Merlin.pl. – W tym momencie badamy skuteczność różnych działań marketingowych, mogących jeszcze zwiększyć efekt prosprzedażowy w dni objęte zakazem handlu w sklepach stacjonarnych. Dostawy tego samego dnia w konkretnych miastach Polski są dla nas ważnym strategicznie zagadnieniem. Chcielibyśmy uruchomić taką usługą dla zamówień we wszystkie dni tygodnia, nie tylko w niedzielę – dodaje Szczepański.

Analitycy QuarticON szacują, że zakaz handlu w 20 niedziel w 2018 r. pozytywnie wpłynie nie tylko na branże, które cieszyły się mniejszą popularnością w sieci, ale również na częstotliwość zakupów online w poszczególne dni tygodnia. Sobota dla branży e-commerce, to dzień, w którym konsumenci online są najmniej aktywni – jednak jeśli sobota w tradycyjnym handlu oznaczać będzie kolejki w hipermarketach to zapewne kupujący zmienią konsumpcyjne nawyki i chętniej będą zaopatrywać się w produkty w sieci właśnie w sobotę, chcąc uniknąć tłumów sklepie.

Pierwsza niehandlowa niedziela już 11 marca. Zgodnie z ustawą w 2018 r. zakaz obejmie ponad 20 niedziel. Prawo przewiduje stopniowe wygaszanie handlu w ten dzień, całkowity zakaz wejdzie w życie w 2020 r. Wg ustawy handel przez internet w niedzielę jest legalny.

Gaz coraz bardziej istotny dla polskiego miksu energetycznego

W energetyce bardzo ważna jest stabilność dostaw, bezpieczeństwo i cena. To na podstawie tych trzech czynników podejmowane są decyzje. W przypadku takich surowców, jak gaz – gdzie jest bariera wejścia, czyli budowa rurociągów, długoterminowe kontrakty – bardzo ważne jest, aby partnerzy byli wiarygodni. Wystarczy spojrzeć na przykład Ukrainy, która w zimowym sezonie grzewczym kilka lat temu straciła dostawy gazu z Rosji i miała bardzo duże problemy – szczególnie, że jej przemysł był bardzo energochłonny. Polski Rząd od wielu lat działa na rzecz dywersyfikacji źródeł dostaw surowców energetycznych. W przypadku gazu oznacza to otwarcie na Bałtyk i budowę Korytarza Norweskiego, ściąganie surowca nie tylko z Norwegii rurociągiem, ale także przez gazoport ze Stanów Zjednoczonych czy Kataru. W skroplonej postaci jest on rozprężany i zatłaczany do naszej sieci gazowej. Dzięki temu Polska zyskuje niezależność.

– Importowanie surowca z terenów Federacji Rosyjskiej jest niestety problematyczne. Wsparcie sprzedaży wiąże się z projekcją siły państwowej tego kraju – powiedział serwisowi eNewsroom Marcin Roszkowski, prezes zarządu Instytutu Jagiellońskiego – To nie tylko handel, ale też elementy, które psują relacje. Wpływa to na stabilność dostaw oraz sposób, w jaki odbieramy wiarygodność partnera. Rosjanie budując infrastrukturę Nord Stream 2, czyli kolejne 50 miliardów m3 przepustowości po Bałtyku do Niemiec, zamierzają jeszcze bardziej uzależnić od swojego gazu rynek europejski. Obecnie dla Europy zależność ta sięga około 32-33 proc., ale wkrótce może to być nawet kilkanaście punktów procentowych więcej. Droga niemiecka jest na tyle istotna, że kraj ten w relacjach bilateralnych wykorzystuje swoją ekstraordynaryjną pozycję negocjacyjną – zarówno w Unii Europejskiej, jak i w stosunkach z Rosją – aby stać się surowcowym hubem. Chcą rozprowadzać gaz po całym kontynencie, dodatkowo na tym zarabiając. Gdyby Polska nie budowała infrastruktury otwierającej nas na Bałtyk jako źródło dostaw i weszłaby w konflikt ze wschodnim sąsiadem, moglibyśmy kupować rosyjski gaz z terenu Niemiec, przepompowany przez Nord Stream. Nie jest to więc realna dywersyfikacja. Długoterminowo nie jest to korzystne rozwiązanie. Coraz więcej mocy w ciepłownictwie i energoenergetyce, np. planowana elektrownia Dolna Odra, ale także moce elektrociepłowni – będą napędzane paliwem gazowym. Wynika to z unijnych regulacji klimatycznych – paliwo węglowe w sztuczny, administracyjny sposób przez np. system EU ETS (certyfikatów CO2) będzie dużo droższy. Paliwo gazowe będzie zwiększało swój udział w polskim miksie energetycznym – podkreślił Roszkowski.

Bitcoin w trendzie wzrostowym

Od tygodnia bitcoin znajduje się w wyraźnym trendzie wzrostowym. W tym czasie jego wartość podniosła się z niecałych 9,5 tys. USD (26 lutego rano) do ponad 11,5 tys. USD (5 marca rano). Oznacza to wzrost na bardzo przyzwoitym poziomie 21%. Co więcej, w porównaniu z dołkiem z 6 lutego najpopularniejsza kryptowaluta zyskała do tej pory niemal 89%. Jednak nadal kosztuje 15% mniej niż na początku tego roku. Trudno ocenić, jak długo potrwa ten wzrostowy trend, ale o sile wirtualnych walut może świadczyć fakt, że nawet nieprzychylna wypowiedź przedstawiciela Banku Anglii, który wezwał do wprowadzenia surowszych regulacji na handel kryptowalutami, nie zaszkodziła bitcoinowi.

Waluty

W ciągu ostatnich 24 godzin amerykański dolar traci do japońskiego jena (-0,28%), a zyskuje do euro (+0,16%), brytyjskiego funta (+0,08%), dolara kanadyjskiego (+0,16%) oraz dolara australijskiego (+0,26%) i kursy wynoszą: EUR/USD – 1,23, GBP/USD – 1,379, USD/CAD – 1,29, AUD/USD – 0,774 i USD/JPY – 105,4. Euro jest słabsze wobec japońskiego jena (-0,46%) i kurs EUR/JPY wynosi 129,6, a kurs EUR/GBP jest na poziomie 0,892. W porównaniu z sytuacją sprzed weekendu złotówka lekko zyskuje do dolara i funta, a wobec euro i franka szwajcarskiego jej wartość jest podobna. W poniedziałek rano dolar kosztuje 3,41 zł, euro – 4,19 zł, funt – 4,7 zł, a frank – 3,64 zł.

Giełdy

Na światowych giełdach nadal przewaga koloru czerwonego. W piątek w Europie londyński indeks FTSE 100 stracił 1,47%, frankfurcki indeks DAX – 2,27%, a paryski indeks CAC 40 – 2,39%. W Amerykach nowojorski indeks S&P 500 wzrósł o 0,51%, meksykański indeks Bolsa spadł o 0,11%, a brazylijski indeks Bovespa podniósł się o 0,45%. W poniedziałek w Azji tokijski indeks Nikkei obniżył się o 0,66%, indeks Shanghai Composite zyskał 0,07%, a hongkoński indeks Hang Seng stracił o 2,32%.

Ropa i złoto

Po wcześniejszych spadkach ceny ropy naftowej lekko odreagowują. W niedzielę na zakończenie dnia baryłka ropy Brent kosztowała 64,37 USD (+0,84%), a ropy WTI – 61,25 USD (+0,42%). Roczna prognoza ceny baryłki ropy pozostaje na poziomie 70 USD. Z kolei złoto kontynuuje wzrosty. W poniedziałek rano uncję metalu rynek wycenia na 1325 USD. To 8 USD więcej (+0,61%) niż przed weekendem.

Najważniejsze wydarzenia dzisiejszego dnia:

  • 2:45 – Chiny – Indeks PMI dla usług, luty – 54,2 pkt. (prognoza 54,5 pkt.)
  • 9:55 – Niemcy – Indeks PMI dla usług, luty (prognoza 55,3 pkt.)
  • 10:00 – Strefa euro – Indeks PMI dla usług, luty (prognoza 56,7 pkt.)
  • 10:30 – Wielka Brytania – Indeks PMI dla usług, luty (prognoza 53,4 pkt.)
  • 11:00 – Strefa euro – Sprzedaż detaliczna (r/r), styczeń (poprzednio 1,9%)
  • 15:45 – USA – Indeks PMI dla usług, luty (prognoza 55,9 pkt.)
  • 16:00 – USA – Indeks ISM dla usług, luty (prognoza 59,4 pkt.)
  • 18:00 – USA – Wystąpienie szefa Fed z Chicago

Przygotował zespół analityczny easyMarkets