Renegocjacje NAFTA – czy meksykańska branża motoryzacyjna uznana za „wysoce ryzykowną” może popaść w kryzys?

Branża motoryzacyjna odgrywa ważną rolę w gospodarce Meksyku. Udział tego sektora w PKB wzrósł z 1,5 proc. w 1993 r. do 3 proc. w 2015, a jego udział w krajowej produkcji przemysłowej zwiększył się z 8,5 proc. w 1993 r. do 18 proc. w roku 2015. Ponadto w Meksyku funkcjonuje 28 fabryk samochodów, które bezpośrednio i pośrednio zapewniają miejsca pracy dla 1,7 mln ludzi. Retoryka, którą prezydent Donald Trump stosuje od początku swojej kampanii wyborczej jeszcze nie zaszkodziła sektorowi, ale renegocjacje NAFTA oraz kalendarz wyborczy w Meksyku przyczyniają się do wzrostu ryzyka.

Sektor motoryzacyjny należy do najbardziej kontrowersyjnych tematów w dyskusji toczącej się w NAFTA (Północnoamerykański Układ Wolnego Handlu)

Donald Trump od początku swojej kampanii wyborczej, czyli od 2016 r., konsekwentnie krytykuje umowę NAFTA, winiąc ją za deficyt USA w wymianie handlowej z Meksykiem oraz niszczenie miejsc pracy. Jednym z najbardziej kontrowersyjnych tematów negocjacji jest branża motoryzacyjna. Obecnie umowa stanowi, że do bezcłowego importu kwalifikują się gotowe pojazdy, w których 62,5 proc. komponentów pochodzi z krajów partnerskich. W renegocjacjach USA domagają się zwiększenia tego odsetka do 85 proc., przy czym 50 proc. ma pochodzić od producentów amerykańskich. Kanada i Meksyk kategorycznie odrzucają tę propozycję. Przyjęcie takich uzgodnień nie byłoby korzystne dla meksykańskiego eksportu, ponieważ 60 proc. samochodów produkowanych w Meksyku jest eksportowanych do Stanów Zjednoczonych.

Mimo amerykańskiej retoryki przeciwnej wolnemu handlowi oraz odłożeniu renegocjacji NAFTA Coface oczekuje, że sytuacja najprawdopodobniej rozwinie się w kierunku zawarcia umowy handlowej, która utrzyma większość transgranicznych powiązań handlowych między trzema krajami członkowskimi.

Jednym z czynników zwiększających prawdopodobieństwo takiego scenariusza jest głębokość więzów handlowych między USA i Meksykiem. Gdyby amerykańska administracja postanowiła opuścić NAFTA, napotkałaby na silny sprzeciw ze strony branż oraz poszczególnych amerykańskich stanów.

Meksykański kalendarz wyborczy i trendy konsumenckie jako czynniki zwiększające ryzyko

Na decyzje gospodarstw domowych dotyczących konsumpcji wpłynie prawdopodobnie niepewność wokół wyborów prezydenckich w Meksyku zaplanowanych na 1 lipca 2018 r. W tym czasie najprawdopodobniej będą toczyły się też negocjacje dotyczące zmian w umowie NAFTA. Pod koniec 2017 r. inflacja wzrosła do 6,8 proc. Od grudnia 2015 r. referencyjna stopa procentowa wzrosła o 450 punktów bazowych, osiągając 7,5 proc. w skali roku w lutym 2018 r. W 2017 r. liczba rejestracji pojazdów w Meksyku zmniejszyła się o 4,6 proc. w ujęciu rok do roku.

Zmiana ekipy rządzącej może negatywnie wpłynąć na sprzyjający biznesowi klimat w kraju, co prowadziłoby do wyraźnej zmiany stanowiska Meksyku w negocjacjach NAFTA. Niezadowolenie wśród ludności oraz wzrost przestępczości (w 2017 r. odnotowano największy poziom przemocy od dwóch dekad) i korupcji stworzyły środowisko niechęci wobec establishmentu. Wzmacnia to szanse populistycznego kandydata w wyścigu do prezydenckiego fotela.

Perspektywa wykraczająca poza relacje handlowe z USA

Meksyk jest obecnie stroną 10 umów dotyczących handlu zagranicznego z 45 krajami. Wydaje się, że kraj zabiega o kolejne umowy, jak również o aktualizację już istniejących (takich jak umowa handlowa z Unią Europejską). W razie spełnienia się najgorszego dla Meksyku scenariusza renegocjacji NAFTA kraj powinien skoncentrować się na wzmacnianiu własnego klimatu biznesowego, ponieważ wzrost skali przemocy w ostatnim czasie oraz słabość rządów prawa hamują inwestycje. Zgodnie z Rankingiem Praworządności 2017–2018 WJP (2017-2018 Rule of Law Index of The World Justice Project) Meksyk zajmuje 92. miejsce wśród 113 ocenianych krajów (wyprzedzając tylko Gwatemalę, Nikaraguę, Honduras, Boliwię i Wenezuelę na 30 gospodarek z Ameryki Łacińskiej objętych analizą).

EBC jest zadowolony z rozwoju gospodarki, ale do podniesienia stóp jeszcze daleko

W tym tygodniu, niektórzy członkowie rad europejskich banków centralnych mieli swoje przemówienia na temat polityki pieniężnej w strefie euro. Największą uwagę poświęcono przemówieniu prezesa EBC, Mario Draghi’ego w Parlamencie Europejskim. Draghi wyraził zadowolenie ze wzrostu gospodarki w strefie euro, który jest większy niż pierwotnie zakładał EBC. Ponadto dodał, że chociaż obecna inflacja jest niska, można oczekiwać jej wzrostu w najbliższych miesiącach.

Według danych opublikowanych w tym tygodniu zharmonizowana inflacja w lutym w rokrocznym porównaniu wzrosła tylko o 1,2%. Jednak czynniki hamujące szybszy wzrost cen powinny się stopniowo osłabiać. Jeżeli pod koniec 2018 r. inflacja będzie się zbliżać do 2%, to możliwe jest zakończenie programu QE, jeszcze w tym roku. Jednak biorąc pod uwagę, że członkowie EBC już w przeszłości mówili, że podwyższenie stóp nastąpi w strefie euro dopiero dłuższą chwilę po zakończeniu programu QE, to na razie nie należy oczekiwać dużych zmian w tej kwestii. Bez podniesienia stóp procentowych, aktualny pozostaje fakt, że tanie kredyty oraz nadwyżki finansowe będą w strefie euro nadal pomagać w ekspansji, a wspólnej walucie w większym umacnianiu.

Złoty w tym tygodniu się osłabił, a w piątek rano był na poziomie 4,19 EUR/PLN. Kurs eurodolara wynosił 1,22 EUR/USD.

Instytut Psychologii Polskiej Akademii Nauk i Transition Technologies pracują nad aplikacją, która zmieni sposób podejścia do kontrolowania emocji

W dzisiejszym świecie żyjemy szybko i równie szybko musimy mierzyć się ze zmieniającymi się emocjami. Taka dynamika sprawia, że trudno świadomie ich doświadczać, a co za tym idzie, rozumieć skąd się biorą. Polska firma Transition Technologies opracowała aplikację Name It Tame It, która pomoże w codziennej obserwacji naszych stanów emocjonalnych.

Tempo życia, ciągły stres, nadmierne ambicje, czy brak równowagi między życiem prywatnym i zawodowym powoduje, że coraz więcej osób ma problemy z kontrolowaniem własnych emocji. Na szczęście coraz częściej się o nich mówi. Nie tylko w kontekście psychoanalizy i psychoterapii, ale też w kontekście poprawy jakości życia, coachingu oraz wszelkich dyskusjach dotyczących rozwoju osobistego.

Odpowiedzią na te wyzwania jest mobilna aplikacja Name It Tame It, dzięki której użytkownik może notować swoje stany emocjonalne, jak np. radość, lęk, czy złość – z uwzględnieniem czasu oraz miejsca, w których najczęściej odczuwa tego typu emocje. Aplikacja może służyć nie tylko osobom zorientowanym na rozwój osobisty czy naukowcom, ale każdemu kto chce choć trochę bardziej świadomie przeżywać codzienne czynności, spotkania i rozmowy.

NITI_3– Aplikacja służy do notowania emocji przez użytkownika w dwóch przypadkach. Po pierwsze podczas intensywnej reakcji emocjonalnej, we wzburzeniu czy lęku etc. Po drugie w codziennych aktywnościach, aby wyrabiać nawyk obserwacji własnych stanów emocjonalnych przez użytkownika. Spostrzeganie, obserwacja, a następnie notowanie emocji tj. np. złości, strachu, radości – pozwala regulować oraz uspokajać system nerwowy. W naszym założeniu aplikacja ma spełniać funkcje edukacyjne oraz społecznościowe, być może okaże się, że także terapeutyczne. Cieszymy się, że nasze rozwiązanie może komuś pomóc i znacznie poprawić jego komfort życia. – mówi Anita Wielgosz, analityczka trendów w obszarze design, projektantka Name It Tame It. Nazwij i ujarzmij!

NITI_2

Na podstawie obserwacji historii oraz mapy z zaznaczonymi miejscami, narzędzie pokazuje użytkownikowi wzory powstawania emocji. Dzięki temu, może on przewidzieć prawdopodobieństwo ich wystąpienia, a tym samym lepiej je kontrolować. To właśnie monitorowanie emocji jest pierwszym etapem w wielostopniowych modelach samoregulacji, proponowanych przez współczesnych psychologów. Aplikacja pozwala także na odtworzenie emocji z historii, co może być przydatne nie tylko do samodzielnej analizy, ale być może znajdzie też zastosowanie podczas spotkań z terapeutą. W ten sposób łatwiej będzie odtworzyć ulotne szczegóły i prześledzić szerszy kontekst sytuacji pacjenta, np. w jakich porach dnia i w jakich miejscach pojawiało się konkretne uczucie oraz zaproponowane działania przynoszą zamierzone efekty. Rozwiązanie Name It Tame It może okazać się również przydatne dla osób zorientowanych na rozwój osobisty. Samoświadomość własnych stanów emocjonalnych, jest elementem budującym inteligencję emocjonalną. Wpływa ona na polepszenie samokontroli, tym samym wzmacniając motywację. Ponadto, dana osoba może obserwować własne stany emocjonalne, dzięki temu wykryć wczesne objawy depresji, czy zapobiegać jej nawrotom.

Naszemu funkcjonowaniu nieustannie towarzyszy jakiś nastrój, a codzienne wydarzenia wywołują w nas różne emocje. Liczymy na to, że ta aplikacja będzie pomocna dla osób, które chciałyby się dokładniej przyjrzeć swoim stanom emocjonalnym. Zauważenie ich, a także próba określenia, skąd pochodzą, są ważnymi krokami w procesie uczenia się tzw. ”panowania” nad emocjami. Dzięki temu możemy na nie wpływać – na przykład unikać sytuacji, czy miejsc, które wiążą się z negatywnymi odczuciami, lub próbować te okoliczności zmienić, a bardziej koncentrować się na tym, co dla nas przyjemne – tłumaczy Ewa Domaradzka z Instytutu Psychologii Polskiej Akademii Nauk.

To co wyróżnia Name It Tame It, to różnorodność w sposobie dodawania informacji o własnym samopoczuciu. Twórcy aplikacji zadbali o to, aby informacje o aktualnym stanie emocjonalnym można było dodawać za pomocą wpisów tekstowych, rysunków, nagrań audio, czy zdjęć. Dzięki połączeniu aplikacji z popularnymi portalami społecznościowymi, istnieje także możliwość udostępnienia treści o własnym samopoczuciu w formie wpisu.

– Chcemy by nasze rozwiązanie było pomocne przede wszystkim dla zwykłych ludzi czyli dla każdego z nas. Mamy jednak nadzieję, że aplikacja stanie się też impulsem dla świata naukowców w zakresie odkrywania nowych, skutecznych scenariuszy terapeutycznych. Nasze narzędzie mobilne otwiera szereg możliwości w badaniach oraz eksperymentach w obszarze emocji, ich przewidywania oraz znaczenia dla funkcjonowania człowieka. Chcemy zapewnić ciągłość prac i rozwój aplikacji. Dlatego też, gorąco zachęcamy wszystkich przedstawicieli świata nauki do przyłączenia się do naszego projektu w ramach partnerstwa równoległego i systemu grantów – dodaje Grzegorz Górski, dyrektor ds. Operacyjnych Software Solutions Center w Transition Technologies.

Aplikacja Name It Tame It została opracowana przez Transition Technologies, polską Grupę Kapitałową specjalizującą się w dostarczaniu nowoczesnych rozwiązań dla kluczowych gałęzi gospodarki. Obecnie firma razem z Instytutem Psychologii PAN bada potencjał wykorzystania mobilnego rozwiązania w terapiach. W badaniu udział może wziąć każda osoba, rejestrując się na stronie. Grupa od kilku lat silnie angażuje się w życie społeczne. Tworzenie unikatowych rozwiązań pomagających poprawić komfort ludzkiego życia oraz szeroko rozumiana edukacja stanowią istotną częścią codziennej praktyki biznesowej i są nieodłącznym elementem planów na przyszłość.

Aplikacja Name It Tame It jest dostępna na urządzenia mobilne z systemem operacyjnym iOS oraz Android.

Przemysłowy Internet Rzeczy – jak będzie wyglądała jego przyszłość?

Do 2021 roku rynek Przemysłowego Internetu Rzeczy wzrośnie średnio o 27% rocznie, a jego wartość przekroczy 20 mld dolarów. Jakie wyzwania stoją przed Przemysłem 4.0 w najbliższych latach?

Przemysł 4.0 to obecnie temat wielu targów i konferencji przemysłowych na całym świecie. Czwarta rewolucja przemysłowa w odróżnieniu od wcześniejszych zmian w przemyśle integruje ludzi ze sterowanymi cyfrowo maszynami szeroko wykorzystującymi internet oraz technologie informacyjne. Wszystkie nowatorskie zmiany wprowadzane w przemyśle dzięki czwartej rewolucji łączy wspólny cel – maksymalne wykorzystanie sensorów i zbiorcze przetwarzanie danych, aby jak najbardziej obniżyć koszty produkcji, zwiększając przy tym jej wydajność. Według specjalistów, w ciągu trzech najbliższych lat 95% firm będzie stosować IIoT w celu optymalizacji wydajności procesów przemysłowych i produktów. Tym samym wdrożenie IIoT nie będzie miało celu wyprzedzenia konkurencji, lecz stanowiło konieczność, by nie pozostawać w tyle.

Wzrost znaczenia IIoT

Według raportu Markets&Markets IoT in Manufacturing Market – Global Forecast do 2021 roku rynek Przemysłowego Internetu Rzeczy (ang. IIoT) wzrośnie średnio o 27% rocznie, a jego wartość wyniesie ponad 20 mld dolarów – trzy razy więcej niż obecnie. Zdaniem analityków głównymi czynnikami, które mają wpływ na rozwój IIoT jest potrzeba przejęcia kontroli nad infrastrukturą produkcyjną, monitorowaniem jej kosztów utrzymania oraz wydajności.

Wyzwanie dla Polaków

Według badań Urzędu Komunikacji Elektronicznej z 2017 roku z rozwiązań Internetu Rzeczy korzysta jedynie 3,1 proc. polskich firm. Wśród najnowszych rozwiązań technologicznych przyswajanych przez przedsiębiorców mających dostęp do Internetu nieco lepiej wypadają rozwiązania Big Data, które stosuje 14,7 proc. firm.

Jak wynika z raportu „Worldwide Semiannual Internet of Things Spending Guide IDC”, najwięcej na rozwiązania IoT do 2020 roku wydadzą kraje skandynawskie, jak Szwecja czy Norwegia. Wydatki per capita wyniosą odpowiednio 398 oraz 369 dolarów. Wynik Polski to 49 dolarów, przez co nasz kraj zdecydowanie odstaje od czołówki podążających za trendami światowych przedsiębiorców. – Przed polskimi przedsiębiorcami stoi duże wyzwanie rzeczywistej cyfryzacji przemysłu. Rozwiązania oparte o systemy IIoT pomogą zoptymalizować procesy produkcyjne, co pozwoli dotrzymać kroku szybko rozwijającej się zagranicznej konkurencji. Według raportu „Smart Manufacturing Report 2017” firmy, które wdrożyły systemy IIoT zauważyły wzrost efektywności przedsiębiorstw od 7 do nawet 50 proc. Wydatki na energię zmalały średnio o 5 proc., a koszty bezpośrednie zmniejszyły się w takich przedsiębiorstwach nawet o 20 proc. Te efekty pokazują prawdziwą siłę technologii IIoT i cyfryzacji procesów produkcyjnych – mówi Artur Hanc, prezes firmy ELMODIS. – Implementacja nowoczesnych rozwiązań z zakresu Przemysłu 4.0 jest również w stanie poprawić efektywność produkcji i całego łańcucha produkcyjnego. Ponadto stabilna i efektywna produkcja pozwala na dotrzymywanie terminów i jakości co ma bezpośrednie przełożenie na wizerunek firmy i chęć podejmowania współpracy przez klientów – dodaje.

Konieczna zmiana mentalności

W 2018 roku dużym wyzwaniem dla polskich przedsiębiorców w kontekście Przemysłu 4.0 będzie zmiana mentalności i dostrzeżenie realnych korzyści, jakie niosą ze sobą systemy Przemysłowego Internetu Rzeczy. Jak podkreśla Artur Hanc z ELMODIS, rutyna i powtarzanie sprawdzonych do tej pory rozwiązań mogą ograniczyć otwartość na innowacje, a tym samym perspektywy wzrostu efektywności. Strategiczne plany, wprowadzanie możliwości z zakresu predictive maintenance, analizy stanu maszyn to rozwiązania, które warto wziąć pod uwagę, myśląc o rozwoju swojego przedsiębiorstwa.

Rok 2017 pokazał, jak duży jest potencjał wykorzystania Przemysłowego Internetu Rzeczy w różnych sektorach gospodarki. Rozwiązania IIoT są pomocne w zakresie analityki biznesowej wpływającej na przyspieszenie procesów decyzyjnych, a specjalne platformy zbierające i analizujące dane oddziałują na zwiększenie wydajności przedsiębiorstw, co może przełożyć się na większą konkurencyjność firm na rynku. Rok 2018 to czas, gdy rozwiązania Przemysłowego Internetu Rzeczy dotrą do świadomości kolejnych przedsiębiorców, diagnozując i analizując pracę maszyn, dzięki czemu przyczynią się do wzrostu bezpieczeństwa w fabrykach i zyskowności.

Europejski rynek e-commerce rośnie w szybkim tempie

Współcześnie dynamiczny rozwój cyfryzacji i nowych technologii kształtuje gospodarki państw. Z każdym rokiem coraz więcej firm i konsumentów wykorzystuje internet do nabywania towarów i usług. Według danych Eurostatu[1] prawie 7 na 10 internautów (68 proc.) dokonało zakupów online w 2017 roku. Wśród nich, największy odsetek stanowią osoby w przedziale wieku 16-24 i 25-54 lata (każda 71 proc.). Utrzymująca się dynamika wzrostu i dobra kondycja branży sprawia, że rynek ten staje się coraz bardziej konkurencyjny, z czego wszyscy korzystamy.

E-handel w rozkwicie

W Europie w ciągu ostatnich dziesięciu lat liczba kupujących online zwiększyła się niemal dwukrotnie, bo z 30 proc. w 2007 roku do 57 proc. w 2017 roku. Warto przytoczyć dane z raportu Wordpay Global Payment Report[2], dotyczącym płatności e-commerce w wybranych krajach na świecie. Przedstawia on trendy i prognozuje wzrost branży e-commerce (CAGR) w latach 2017-2021. Z danych wynika, że w ciągu najbliższych czterech lat, najszybciej rozwijającymi się rynkami w Europie będą Holandia i Włochy. W obu krajach sprzedaż online wzrośnie o 14 proc. rocznie do 2021 roku, osiągając w sumie wartość 84 miliardów dolarów. Kolejnym rynkiem jest Turcja – z 13 proc. rocznym wzrostem sprzedaży internetowej i obrotami 17 miliardów dolarów oraz Niemcy z tempem wzrostu na poziomie 11 proc., osiągając wartość 123 miliardy dolarów. Szacuje się, że średnioroczny wzrost dla norweskiego, duńskiego i brytyjskiego rynku wyniesie dla każdego z tych krajów – 10 proc. Prognoza dla Polski natomiast przewiduje wzrost na poziomie 8 proc., aż do 2021 roku, kiedy to wartość sprzedaży internetowej wyniesie 13 miliardów dolarów.

Z danych European E-commerce Raport 2017 wynika, że kraje Europy Środkowej i Wschodniej osiągnęły najwyższy wzrost sprzedaży e-commerce w 2016 roku. W Rumunii sprzedaż wzrosła o 38 proc., na Słowacji i w Estonii zwiększyła się o 35 proc., z kolei Ukraina odnotowała wzrost o 31 proc., a Polska i Bułgaria o 25 proc. Jednak to na dojrzałych rynkach e-commerce odsetek konsumentów dokonujących zakupów w internecie jest najwyższy – 87 proc. w Wielkiej Brytanii, 84 proc. w Danii i 82 proc. w Niemczech w 2016 roku. Rynek niemiecki zajmuje trzecie miejsce pod względem wielkości sprzedaży online[3]. W przypadku niemieckich konsumentów najczęściej wybieraną formą płatności jest przelew bankowy (38 proc.), a wśród najpopularniejszych, alternatywnych metod płatności jest Sofort, należący do Grupy Klarna, obecny także w Polsce. Dużą popularność tej formy płatności potwierdza także raport „E-commerce w Polsce 2017. Gemius dla e-Commerce Polska”. Polacy przede wszystkim wybierają szybki przelew przez serwis płatności jako najbardziej zachęcającą metodę finalizacji transakcji – aż 62 proc. Na drugim miejscu znajduje się wysyłka za pobraniem (39 proc.), następnie płatność gotówką przy odbiorze (36 proc.). Zdaniem ekspertów e-commerce zyskuje na popularności m.in. ze względu na wygodę dokonywania płatności bezgotówkowych i ciągłe doskonalenie procesów w zakresie user experience. Przykładem mogą być rozwiązania wprowadzone przez szwedzki fintech Klarna. Dzięki nim proces zakupowy ogranicza się do kilku prostych czynności i nie wymaga od kupującego wykonania natychmiastowego przelewu na konto. Klient ma możliwość nie tylko odroczenia płatności, ale też wybór czy zapłaci jednorazowo całą kwotę czy rozłoży ją na raty.

Zakupy online stają się codziennością

Penetracja rynku wśród krajów plasujących się w europejskiej czołówce e-commerce jest bardzo wysoka. Konsumenci doceniają wygodę dokonywania zakupów w dowolnym miejscu i czasie, dostęp do szerszej gamy produktów, porównują ceny i dzielą się swoją opinią na temat towarów. Na dojrzałych rynkach odsetek osób dokonujących zakupów w sieci jest najwyższy. Potwierdza to ich wysoki poziom zaufania do handlu internetowego. Najnowsze dane Eurostatu wskazują, że 8 na 10 konsumentów nabyło towary lub usługi online w Wielkiej Brytanii (82 proc.), Szwecji (81 proc.), Danii i Luksemburgu (po 80 proc.) Natomiast tylko 45 proc. Polaków zrobiło zakupy online (o 3 p.p. więcej niż rok wcześniej). Z drugiej strony internetu używało już 78 proc. Polaków, co z pewnością jest pozytywną informacją dla rynku e-commerce[4].

Pokolenie Y – myśli globalnie

Z badania DPDgroup Barometr E-shopper 2017 wynika, że w Polsce średni udział zakupów internetowych w całościowym handlu wynosi już 12,4 proc., przy średniej europejskiej na poziomie 11,3 proc. Co więcej, to konsumenci, którzy często i regularnie kupują online czyli tzw. heavy buyers napędzają europejski rynek. Reprezentują już 1/3 e-konsumentów i dokonują aż 86 proc. wszystkich zakupów w sieci. W Polsce nabywcy w wieku 18-34 lat stanowią aż 58 proc. tzw. dużych nabywców.

Ponadto wspomniany raport wskazuje, że młodzi konsumenci są otwarci na zagraniczne sklepy internetowe – skorzystało z nich aż 61 proc. przedstawicieli pokolenia „Y”. Wynik jest imponujący w porównaniu ze średnią europejską na poziomie 54 proc. Warto zwrócić również uwagę, że w przypadku tej grupy wiekowej odsetek zakupów zagranicznych online stanowi ponad 22 proc., przy średniej europejskiej wynoszącej 19 proc.

Nowinki technologiczne i cyfrowa rzeczywistość stanowią naturalne środowisko dla młodego pokolenia w całej Europie. Ze względu na dominujący wpływ tej grupy na rynek e-commerce coraz więcej serwisów oferuje możliwość dokonania zakupów za pośrednictwem urządzeń mobilnych. W Europie, aż 67 proc. millenialsów używa laptopa, 55 proc. smartfona, a 27 proc. robi zakupy online przez tablet.

Co najchętniej kupujemy?

Z danych Statista©[5] wynika, że największy potencjał sprzedaży internetowej ma segment modowy (Fashion). Szacuje się, że jego obroty wyniosą 112 527 000 dolarów w 2018 roku. Natomiast w Polsce prawie 3 miliony dolarów (2 983 000). Na popularność tej kategorii wskazuje raport „E-commerce w Polsce 2017. Gemius dla e-Commerce Polska”. Najczęściej kupujemy odzież, dodatki i akcesoria (73 proc.). Kolejną kategorią są książki, płyty i filmy (70 proc.), następnie elektronika, w tym sprzęt RTV i AGD (58 proc.) oraz smartfony, tablety, sprzęt GSM (55 proc.).

Zauważalną zmianą na europejskim rynku e-commerce jest rosnący udział segmentu e-grocery. Potwierdza to wspomniany raport Barometr E-shopper. Aż 14 proc. klientów sklepów internetowych (12 proc. w Polsce) oraz 30 proc. tzw. dużych nabywców kupuje świeżą żywność i napoje online. Produkty te są kupowane regularnie, bo przynajmniej raz w miesiącu przez 11 proc. konsumentów. To ważny rynek w Wielkiej Brytanii, gdzie niemal 1/3 kupujących zamówiła produkty z tej kategorii (27 proc.). Duży potencjał rozwoju handlu żywnością widoczny jest także w Polsce. Dane Euromonitor International[6] wskazują, że średnie tempo wzrostu segmentu e-grocery wynosi 15-20 proc. rok do roku. W naszym kraju usługi e-grocery oferują popularne sieci supermarketów. Natomiast dzięki modzie na lokalną i ekologiczną żywność rośnie też popularność e-sklepów ze zdrową żywnością, wirtualnych targowisk czy e-delikatesów, gdzie kupimy trudniej dostępne produkty.

E-zakupy bez granic?

Kolejnym ważnym trendem w całej Europie są zakupy transgraniczne. W 2017 roku stanowiły niemalże 1/5 (19,2 proc.) całościowego handlu online[7]. Co więcej prawie 1/3 Europejczyków planuje je po raz pierwszy w niedalekiej przyszłości. W Polsce to nawet 46 proc. konsumentów. Spośród nabywców, którzy w 2017 roku dokonali zakupu w zagranicznych serwisach, około 67 proc. skorzystało ze sklepów w Europie, tyle samo kupowało w tych znajdujących się na innych kontynentach. Warto podkreślić, że aż 81 proc. kupujących była zadowolona ze swoich doświadczeń zakupowych. Wydaje się, że zrealizowana z powodzeniem transakcja, spowoduje, że dość szybko pojawią się kolejne.

Z ostatniego raportu o e-commerce w Polsce wynika, że zakupy w zagranicznych serwisach i sklepach internetowych stanowią tylko 16 proc. ogółu zakupów internetowych. Co ciekawe, wśród kupujących na serwisach zagranicznych przeważają osoby najmłodsze (15-24 lata), posiadające wyższe wykształcenie i deklarujące najwyższy poziom dochodów gospodarstwa domowego – powyżej 5 tys. złotych.

Pamiętajmy, że jedynie 45 proc. Polaków kupuje w sieci[8]. Szansa na dotarcie do szerszej grupy odbiorców jest ogromna, bo coraz więcej osób korzysta z internetu. Szacuje się, że zakupy transgraniczne będą stanowiły nawet 1/3 całego handlu już w 2020 roku. Motywacją dla użytkowników jest m.in. dotarcie do produktów w atrakcyjniejszych cenach oraz do tych niedostępnych w kraju. Warto przypomnieć, że zakupy w zagranicznych serwisach będą coraz łatwiejsze. W lutym br. Parlament Europejski przyjął bowiem przepisy, zgodnie z którymi sklep internetowy w każdym kraju Unii Europejskiej, będzie musiał traktować klientów zagranicznych jak tych lokalnych. Zakaz geoblokowania w e-handlu sprawi, że Polacy będą mogli korzystać z tych samych promocji i kupować po tych samych cenach. Należy zauważyć, że ułatwienia dotyczą zakupu urządzeń gospodarstwa domowego, elektroniki i odzieży. Na razie nie obejmą serwisów oferujących filmy, muzykę czy książki. Z kolei w marcu Europarlament ma się zająć regulacjami dotyczącymi działalności transgranicznej firm pocztowych i kurierskich. W dużym uproszczeniu, koszt przesyłki zagranicznej nie powinien przekraczać kwoty wynikającej z kosztów operatora pocztowego. Dodatkowym bodźcem rozwoju e-commerce będzie prawdopodobnie dostosowanie krajowych systemów prawnych do europejskiej dyrektywy PSD2. Za sprawą jej wprowadzenia spodziewane jest m.in. zmniejszenie kosztów transakcyjnych, podniesienie bezpieczeństwa transakcji (poprzez uregulowanie i objęcie nadzorem nowych usług płatniczych), standaryzację płatności, a także stymulację rozwoju nowych technologii płatniczych (online i mobilnych) oraz podniesienie konkurencyjności.

E-commerce w Europie – szanse i wyzwania

Najnowsze dane Eurostatu wskazują, że gospodarka europejska rozwija się w najszybszym tempie od dekady. Polska znajduje się w czołówce unijnego rankingu – jest jedną z najszybciej rosnących gospodarek w UE z dynamiką 4,3 proc. w ostatnim kwartale 2017 roku w porównaniu do tego samego okresu przed rokiem. Korzystna koniunktura stymuluje ciągły rozwój branży e-commerce, stwarzając dobre warunki przedsiębiorcom myślącym o rozpoczęciu sprzedaży online lub poszerzeniu obecnej działalności o nowe kategorie produktów.

Handel online staje się coraz istotniejszą składową europejskich gospodarek, w tym także polskiej. Internet sprawił, że zakupy stały się globalne, a sprzedawcy mogą sprzedawać swoje produkty klientom na całym świecie. Jest to doskonała okazja dla zagranicznych i polskich firm do wyraźnego zaznaczenia swojej obecności w skali międzynarodowej. Z jednej strony podkreśla się ogromny potencjał handlu transgranicznego, ale nie można także zapomnieć o dużym wyzwaniu dla e-sklepów, które planują zwiększyć swoją skalę działania. Konsumenci stają się też coraz bardziej zaawansowani technologicznie. Ich pozytywne doświadczenia zwiększają satysfakcję i lojalność wobec serwisów internetowych oferujących poszukiwane produkty i usługi na najwyższym poziomie. Nowoczesne technologie z sukcesem wdrażane przez liderów z sektora FinTech sprawiają, że zwiększa się szybkość i komfort zakupów internetowych. Czołowi gracze mogą oferować innowacyjne rozwiązania, które usprawniają i ułatwiają finalizowanie transakcji w internecie, jednocześnie koncentrując się na ciągłym ulepszaniu doświadczeń zakupowych klientów po to, aby mogli oni jeszcze łatwiej, bardziej instynktownie i bezpiecznie nabywać towary online. Rosnące zaufanie, możliwość zakupu o dowolnej porze i miejscu, coraz szersza oferta, wygoda i atrakcyjna cena przekonują konsumentów. Na tak konkurencyjnym rynku serwisy online, które będą w stanie ewoluować w celu sprostania preferencjom i potrzebom konsumentów mają szansę dołączyć do europejskich liderów rynku e-commerce.

Marcin Rybka, Senior Account Manager, Sofort GmbH

  • [1] Ec.europa.eu, [online:http://ec.europa.eu/eurostat/statistics-explained/index.php/E-commerce_statistics_for_individuals, dostęp: 9.02.2018]
  • [2] Wordpay Global Payment Report, November 2017
  • [3] Worldpay, Global Payments Report, October 2016
  • [4] Ec.europa.eu, [online:http://ec.europa.eu/eurostat/statistics-explained/index.php/E-commerce_statistics_for_individuals, dostęp: 9.02.2018]
  • [5] Statista.com, [online: https://www.statista.com/, dostęp: 9.02.2017]
  • [6] The Global State of Online Grocery in 2017, August 2017
  • [7] Dpdgroup, E-shopper barometer – Global report, November 2017
  • [8] Ec.europa.eu, [online:http://ec.europa.eu/eurostat/statistics-explained/index.php/E-commerce_statistics_for_individuals, dostęp: 9.02.2018]

Abris przejmie Velvet CARE

Fundusz zarządzany przez Abris Capital Partners nabędzie większościowy pakiet udziałów jednego z największych producentów papierowych wyrobów higienicznych w Polsce – Velvet CARE Sp. z o. o. Fundusz podpisał przedwstępną umowę w tym zakresie z obecnym większościowym udziałowcem spółki – funduszem AVALLON. Doradcą Abris Capital Partners przy zakupie spółki jest Haitong Bank Spółka Akcyjna Oddział w Polsce.

Umowa została podpisana 27 lutego 2018 roku pomiędzy VLET Holdings S. a. r. l., spółką zależną funduszu Abris CEE Mid-Market III LP, zarządzanego przez Abris Capital Partners Ltd. a funduszem AVALLON. Transakcja podlegać będzie standardowej procedurze zatwierdzenia przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK).

– Produkcja papierowych wyrobów higienicznych to jeden z najszybciej rozwijających się segmentów polskiego rynku papierniczego. Jego wartość sięga ok. 2,6 mld złotych. Widzimy bardzo dobre perspektywy dla krajowych producentów. Pozyskanie takiego właściciela, jak Abris Capital Partners umożliwi spółce Velvet wzmocnienie pozycji rynkowej poza Polską i zaistnienie na nowych rynkach zagranicznych – mówi Wojciech Perek, Dyrektor w dziale Fuzji i Przejęć w Haitong Bank.

Kluczowym założeniem strategii inwestycyjnej Abris jest tworzenie z firm polskich i regionalnych czempionów w swoich branżach. Takie są też ambicje funduszu w stosunku do Velvet CARE. Pomysł na inwestycję opiera się na potencjale rozwojowym firmy i sektora, w jakim działa. Docelowo Abris chce, aby w ciągu kilku lat spółka stała się liderem w regionie Europy Środkowo-Wschodniej.

Zespół Haitong Bank z sukcesem doradzał przy projektach strategicznych w transakcjach prywatnych oraz transakcjach na rynkach kapitałowych m.in. dla Ministerstwa Skarbu Państwa, wielu polskich spółek i przedsiębiorców oraz funduszy private equity, w tym niejednokrotnie dla funduszu Abris Capital Partners. W 2017 roku Abris, przy wsparciu Haitong Bank, sprzedał swoje udziały w grupie Mykogen, będącej czołowym europejskim producentem podłoża do uprawy pieczarek, belgijskiej grupie Greenyard Foods oraz zakupił lidera windykacji w Polsce, GetBack od Idea Banku. Rok wcześniej Haitong Bank doradzał funduszowi przy nabyciu większościowego pakietu akcji lidera branży przetwórstwa ryb w Polsce – grupy Graal. Haitong Bank jest pierwszym globalnym uczestnikiem rynków kapitałowych z właścicielem wywodzącym się z Azji, który prowadzi na większą skalę działalność w obszarze bankowości inwestycyjnej w Polsce.

Zapowiedź protekcjonistycznej polityki handlowej osłabiła kurs dolara

Spadek rentowności obligacji w strefie euro wspiera przesunięcie się w dół polskiej krzywej dochodowości. Protekcjonistyczne wystąpienie D. Trumpa nasilające obawy o możliwą wojnę handlową przyczyną korekty trendu spadkowego na EURUSD. Złoty pozostaje pod wpływem podaży, w czwartek na EURPLN testując 4,19.

Rynek walutowy i stopy procentowej

Podczas czwartkowej sesji złoty nadal pozostawał pod wpływem zwiększonej podaży, tym razem nasilanej nie tylko umacniającym się na rynku globalnym dolarem (podczas sesji europejskiej kurs EURUSD obniżył się do ok. 1,215), ale również rozczarowującymi danymi na temat aktywności przemysłowej Polski.

W lutym indeks PMI aktywności polskiego przemysłu spadł do poziomu 53,7 z 54,6 w styczniu i okazał się najsłabszy od października 2017 roku. Wskaźnik potwierdził utrzymanie pozytywnych tendencji w sektorze przemysłowym, ale jednak pokazał, że dynamika ożywienia gospodarczego Polski może osłabnąć w pierwszych miesiącach br. Choć ekonomiści PKO BP wskazują na dość luźny wiązek indeksu PMI ze wzrostem PKB, niemniej sama świadomość, że wspiera on gołębi w RPP, utwierdzając ich w przekonaniu, że do końca roku stopy NBP powinny pozostać na obecnych poziomach, dodatkowo osłabiła popyt na złotego. Nominalnie EURPLN wzrósł do 4,193.

Na rynku globalnym w oczekiwaniu na kolejne dane z USA i drugie w tym tygodniu wystąpienie szefa Fedu J. Powella w Kongresie dolar umacniał się. Nastroje wobec USD wyraźnie poprawiła pierwsza wypowiedź Powella, po której na rynku pojawiły się opinie, że Fed może zrewidować swoją politykę monetarną i zamiast jak pierwotnie przewidywano trzech, przeprowadzić w tym roku aż cztery podwyżki stóp procentowych. Scenariusz dalszego zacieśniania polityki monetarnej przez Fed (potwierdzony również podczas czwartkowego wystąpienia Powella) dodatkowo wspierały opublikowane dane z USA, w tym z rynku pracy (mniej niż oczekiwano nowych podań o zasiłek dla bezrobotnych) i inflacyjne (styczniowy bazowy PCE na poziomie 3,3% m/m wobec 0,2% wcześniej). Pozytywnie zaskoczył też ISM przemysłu (w lutym 60,6 pkt wobec 58,7 oczekiwanych). Dopiero protekcjonistyczne wystąpienie Trumpa (dot. nałożenia wysokiego cła na stal i aluminium importowane do USA), odebrane przez rynek jako zapowiedź możliwej „wojny handlowej” zatrzymało spadek euro i pozwoliło na odreagowanie. W rezultacie w piątek od rana kurs EURUSD notowany jest w okolicach 1,228.

W najbliższych dniach ogólny obraz rynku walutowego nie powinien ulec zmianie. Oczekując gołębiego posiedzenia RPP (7.03) oraz łagodnych wypowiedzi podczas marcowego posiedzenia EBC (8.03) złoty nadal powinien pozostawać pod presją podaży z kursem EURPLN kierującym się do 4,20 przy notowanych EURUSD powracających do trendu spadkowego. Piątkowy kalendarz makro nie zawiera danych kluczowych dla decyzyjności banków centralnych, ale oczekiwany spadek PPI (w lutym do 1,6% r/r z 2,2% wcześniej) w strefie euro przy prognozowanym wzroście wskaźnika U. Michigan nastrojów amerykańskich konsumentów może negatywnie wpływać na euro. Ponadto kursowi euro ciążyć może ostrożność przed kluczowymi wydarzeniami politycznymi, czyli niedzielnymi wyborami parlamentarnymi we Włoszech i decyzją niemieckich partii, czy utworzyć koalicję rządową.

Na rynku stopy procentowej nadal kontynuowana jest korekta spadkowa rentowności obligacji skarbowych. W czwartek polska krzywa dochodowości spadła na dłuższym końcu o ponad 5pb, a w przeciągu ostatnich dwóch tygodni ten ruch przekracza już 20pb. Kontynuacja trendu spadkowego rentowności papierów skarbowych była w ostatnich dniach wspierana przez informacje dotyczące nadwyżki budżetowej, które mogą wspierać tezę o redukcji potrzeb pożyczkowych państwa w tym roku.

Czwartek przyniósł również wzrost cen papier dłużnych na rynkach zagranicznych. Skala odreagowania instrumentów dłużnych na rynkach bazowych jest mniejsza niż w Polsce, jednak ostatnie dane inflacyjne ze strefy euro pokazujące dalszy spadek tempa wzrostu cen, dają pole do odsunięcia się od ostatnich szczytów. Wsparciem dla obligacji są również notowania na rynku surowcowym, gdzie ceny ropy WTI spadły w okolice 60,5 USD za baryłkę (co stanowi spadek o około 3,5 USD od początku tygodnia) po publikacji raportu wskazującego na wzrost zapasów ropy w USA.

W USA zmiany rentowności obligacji były skromniejsze niż w Europie, co wspierał lepszy od oczekiwań wynik indeksu ISM w przemyśle. Dodatkowo uwaga koncentrowała się na wspomnianym wystąpieniu Powella przed komisją senacką, które brzmiało w podobnie jastrzębim tonie jak we wtorek przed Izbą Reprezentantów. Prezes Fed powtórzył, że zamierza podążać ścieżką stopniowych podwyżek stóp procentowych, jeśli gospodarka będzie szła w kierunku zbliżonym do obecnego.

Autorzy: Joanna Bachert, Arkadiusz Trzciołek – PKO Bank Polski

Nowe kierownictwo na czele HB Reavis

Marian Herman
Marian Herman
Radim Rimanek
Radim Rimanek

Marian Herman objął stanowisko prezesa zarządu Grupy HB Reavis. Poprzednio pełnił funkcję jej dyrektora finansowego i członka zarządu. Z firmą związany jest od ponad ośmiu lat.

Jednocześnie, na nowo powstałe stanowisko wiceprezesa zarządu Grupy HB Reavis został mianowany Radim Rimanek. Wcześniej przez ponad pięć lat był członkiem zarządu Grupy, do której dołączył w 2012 r.

Pavel Trenka, dotychczasowy prezes zarządu Grupy HB Reavis, ustąpił ze stanowiska, które piastował od pięciu lat. Zmiana ta była planowana od dłuższego czasu i ma efekt natychmiastowy. Jako osoba związana z firmą od 2007 roku, Pavel Trenka pełni od teraz funkcję dyrektora w zarządzie niewykonawczym (Non-Executive Board Director) wraz z Maartenem Hulshoffem i Ivanem Chrenką – założycielem firmy. 

Nowe kierownictwo HB Reavis będzie kontynuować dotychczasową strategię biznesową. Zakłada ona realizację wyjątkowych budynków biurowych i handlowych – skupionych na potrzebach ludzi, pozytywnie wpływających na efektywność i samopoczucie użytkowników oraz lokalnych społeczności.

„Ogromnie się cieszę, że mogę przekazać pałeczkę Marianowi i Radimowi, którzy odegrali znaczącą rolę w imponującym rozwoju HB Reavis w ostatnich latach. To między innymi dzięki nim tworzymy dzisiaj jedne z najbardziej innowacyjnych miejsc pracy w Europie. W nowej roli będę nadal pomagał Marianowi i Radimowi w kształtowaniu i relizacji naszych ambitnych planów” – powiedział Pavel Trenka.

HB Reavis to jeden z największych deweloperów działających w Europie Środkowo-Wschodniej, Niemczech i Wielkiej Brytanii. Aktualnie firma realizuje lub przygotowuje się do realizacji ponad dwudziestu inwestycji.

Wśród najważniejszych przedsięwzięć HB Reavis jest Varso. Częścią tej warszawskiej inwestycji będzie 53-piętrowy wieżowiec zaprojektowany przez pracownię Foster + Partners – w niedalekiej przyszłości jeden z najwyższych budynków w Europie. Wśród realizowanych projektów są również: Nivy Station w Bratysławie, kompleks biurowy Agora w Budapeszcie, a także Elizabeth House położony tuż obok największego węzła komunikacyjnego w Londynie. Firma uruchomiła też nowe inicjatywy: Origameo – zespół doradzający w zakresie planowania przestrzeni pracy, a także platformę coworkingowę HubHub.

Rodzaje umów najmu oraz dokumenty wykorzystywane przy wynajmie mieszkania

Mateusz Woć - Specjalista ds. Eksploatacji i Rozwoju Systemu AMRON, Administrator Danych Systemu SARFiN, Centrum AMRON
Mateusz Woć – Specjalista ds. Eksploatacji i Rozwoju Systemu AMRON, Administrator Danych Systemu SARFiN, Centrum AMRON

Decydując się na wynajem mieszkania, właściciel zawsze liczy na zmaksymalizowanie zysku ze swojej inwestycji. Podstawę prawną regulującą najem stanowi ustawa o ochronie praw lokatorów oraz kodeks cywilny. W Polsce wyróżniamy trzy rodzaje umów najmu: najem zwykły – dotychczas najczęściej stosowana forma umowy przez wynajmujących, najem okazjonalny wprowadzony do polskiego porządku prawnego w grudniu 2009 r. oraz najem instytucjonalny, funkcjonujący na mocy ustawy o Krajowym Zasobie Nieruchomości, która weszła w życie w dniu 11 września 2017 r. W przypadku wszystkich trzech typów umów, zasady najmu oraz prawa i obowiązku stron reguluje Kodeks cywilny oraz ustawa o ochronie praw lokatorów.

Najem zwykły a okazjonalny

Najem zwykły jest najczęściej wybieraną formą umowy pomiędzy najemcą a wynajmującym mieszkanie. Jest to klasyczna umowa cywilnoprawna, która zawiera regulację najważniejszych praw i obowiązków obu stron. Jednakże w przypadku takiej umowy wynajmujący nie ma narzędzi do eksmisji najemcy z mieszkania w przypadku, gdy najemca nie chce opuścić mieszkania po wygaśnięciu lub rozwiązaniu umowy, w przypadkach zalegania w zapłacie za czynsz (za co najmniej trzy pełne okresy płatności wyznaczając dodatkowo 1 miesiąc na spłatę należności), używania lokalu w sposób sprzeczny z umową, czy oddania do bezpłatnego użytku lokalu mieszkalnego lub jego część osobom trzecim bez zgody wynajmującego. Wtedy bowiem procedurę eksmisyjną prowadzi się przez sąd, zaś najemcy przysługiwać może prawo do lokalu socjalnego i okres ochronny wynikający z regulacji prawnych związanych z eksmisjami. Jest to zatem typ umowy, który zapewnia lokatorowi więcej praw, a przy okazji bezpieczeństwo w sytuacjach spornych.

Umowa najmu okazjonalnego zdecydowanie lepiej chroni prawa właściciela wynajmowanego mieszkania. Przy tym typie umowy jednym z załączników jest oświadczenie sporządzone w formie aktu notarialnego, w którym najemca oświadcza, że podda się egzekucji i wskaże lokal, do którego się przeprowadzi po rozwiązaniu umowy. Dodatkowo takie oświadczenie musi złożyć osoba posiadająca tytuł prawny do lokalu, do którego wyprowadzi się najemca. W efekcie w przypadku konfliktu wynajmujący nie musi – inaczej niż przy zwykłej umowie najmu –  wytaczać przeciwko najemcy, który dobrowolnie nie chce opuścić lokalu (nawet po rozwiązaniu umowy najmu), powództwa o eksmisję. W takiej sytuacji wynajmujący musi jedynie wystąpić do sądu z wnioskiem o nadanie klauzuli wykonalności ww. oświadczeniu, a następnie udać się do komornika, który przeprowadzi eksmisję. Chociaż najem okazjonalny może się okazać bardziej skuteczniejszy dla wynajmującego, nie jest on jednak często używany. Na drodze stoi wola najemcy do poddania się takiemu rodzajowi najmu, jak i oświadczenie osoby zapewniającej jej „zapasowe lokum”.

Najem okazjonalny a instytucjonalny

Najem okazjonalny może mieć zastosowanie jedynie w przypadku, kiedy wynajmującym będzie osoba fizyczna. W przypadku najmu okazjonalnego, wynajmującym może być wyłącznie podmiot gospodarczy, czyli m.in. osoba prowadząca jednoosobową działalność gospodarczą. Okres najmu w przypadku umowy najmu okazjonalnego może wynieść maksymalnie 10 lat, natomiast w przypadku najmu instytucjonalnego okres ten wynosi maksymalnie 30 lat. Co ważne, najem instytucjonalny (w odróżnieniu od najmu okazjonalnego) nie wymaga wskazania przez najemcę lokalu zastępczego w przypadku zakończenia najmu, wymaga natomiast – analogicznie do najmu okazjonalnego – złożenia oświadczenia zawartego w formie aktu notarialnego o poddaniu się egzekucji i zobowiązaniu do opuszczenia lokalu w terminie nie krótszym niż 14 dni. Podpisując takie oświadczenie, najemca nie będzie miał prawa do lokalu socjalnego ani pomieszczenia tymczasowego.

Treść umowy najmu oraz jej załączników

Bez względu na decyzję o wyborze rodzaju umowy najmu, w umowie najmu lokalu mieszkalnego warto uwzględnić kilka najważniejszych zagadnień.

Dobrze skonstruowana umowa podzielona jest na paragrafy omawiające poszczególne kwestie. Każda umowa zawiera podstawowe informacje, takie jak przedmiot umowy, strony umowy, czas jej trwania i wartość czynszu najmu. Oprócz tego umowa najmu powinna określać wysokość opłat eksploatacyjnych, które uwzględniają wszelkie koszty wynikające z użytkowania mieszkania (opłaty za zużycie wody, gazu, energii elektrycznej, centralnego ogrzewania, wywóz odpadów). Ze względu na zmienność tych opłat w czasie (które ostatecznie wahają się od stopnia zużycia oraz niezależnych od najemcy zmian cen), warto dodać dodatkowy punkt mówiącym o tym, kto pokrywa ewentualne podwyżki. Jeżeli miałby to być najemca, warto dodać zapisy podkreślające, że wynajmujący zobowiązuje się przedstawiać najemcy bieżące rachunki obejmujące opłaty eksploatacyjne, co najmniej 7 dni przed terminem płatności. Najemca natomiast zobowiązuje się przedstawiać wynajmującemu w dniu terminu płatności dowody ich uiszczenia. Podział w umowie na oddzielne paragrafy dotyczące czynszu i opłat eksploatacyjnych ma również zastosowanie w przypadku rozliczania przez wynajmującego podatku od przychodów z najmu metodą ryczałtową, która nie przewiduje odliczania od przychodu żadnych kosztów. Dlatego w takich przypadkach zdarza się, że strony umowy umawiają się na dwie niezależne płatności: za czynsz oraz za opłaty eksploatacyjne. W części dotyczącej płatności, umowa najmu może zawierać także punkty odnoszące się do odsetek karnych za czas opóźnienia w regulowaniu czynszu za wynajem.

Kolejnym istotnym aspektem w umowach najmu jest kwestia kaucji – zabezpieczenia na poczet nieopłaconych należności z tytułu najmu lokalu mieszkalnego oraz na pokrycie ewentualnych szkód wyrządzonych w mieszkaniu lub zadłużenia spowodowanego przez najemcę. Kaucja zwracana jest w terminie do 30 dni po zakończeniu najmu i opróżnieniu wynajmowanego lokalu w pełnej wysokości, jeśli najemca ostatecznie rozliczy się z właścicielem mieszkania. W innym przypadku pomniejszana jest o ewentualne niespłacone przez najemcę zobowiązania. W umowie warto dodać punkt mówiący o tym, że najemca musi uzupełnić kaucję w przypadku konieczności pokrycia kosztów usunięcia awarii przez właściciela mieszkania[1].

Dobrą praktyką jest, aby załącznikami do umowy najmu były dokumenty dodatkowe, dotyczące najemcy, stanu technicznego i wyposażenia wynajmowanego lokalu mieszkalnego oraz zasad obowiązujących w trakcie najmu. Są nimi:

Ankieta danych osobowych najemcy – dokument zawierający dane personalne najemcy (imię, nazwisko, numer PESEL, numer dowodu osobistego) oraz dane kontaktowe (nr telefonu, adres e-mail, adres zameldowania). Ankieta może zostać rozszerzona o informacje o zatrudnieniu, skan dokumentu tożsamości czy dokument potwierdzający zameldowanie. Dane kontaktowe mogą zostać również rozszerzone o dane osoby wskazanej przez najemcę do kontaktu w sytuacjach alarmowych lub w zastępstwie

Protokół zdawczo-odbiorczy ma na celu potwierdzenie początkowego stanu technicznego i wyposażenia mieszkania przez rozpoczęciem wynajmu, jak również stanu końcowego po jego zakończeniu. Protokół może mieć formę tabeli, w której opisane są poszczególne pomieszczenia lokalu wraz z wyszczególnieniem wyposażenia. Dobrą praktyką jest ujęcie w protokole również stanu liczników zużycia energii elektrycznej, gazu, wody i centralnego ogrzewania oraz potwierdzenia pokwitowania odbioru kluczy do mieszkania i skrzynki pocztowej. Najemca powinien zostać zobowiązany do oddania mieszkania na dzień zakończenia najmu w takim stanie, jaki został opisany w protokole zdawczo-odbiorczym w momencie, gdy mieszkanie zostało mu przekazane.

Regulamin najmu prezentuje warunki korzystania z lokalu i może dotyczyć takich zasad jak całkowity zakaz palenia tytoniu, trzymania zwierząt domowych, obowiązek przestrzegania ciszy nocnej, wysprzątania mieszkania pod koniec wynajmu, czy do udostępniania mieszkania podczas zapowiadanych odczytów liczników lub kontroli kominiarskich czy gazowych. Regulamin może potwierdzać podstawowe prawa najemcy, takie jak wykorzystywanie mieszkania jedynie na cele mieszkalne oraz brak możliwości podnajmowania mieszkania w całości ani w części osobom trzecim. W regulaminie mogą znaleźć się również punkty zabraniające najemcy wymiany zamków czy dorabiania dodatkowych kluczy bez zgody wynajmującego, jak i informowania sprawach wymagających jego udziału (usterki techniczne, przychodząca korespondencja na jego nazwisko – etc.).

Bez względu jednak na sporządzoną treść umowy najmu, jej załączników czy wybór odpowiedniego rodzaju umowy najmu, najważniejszym czynnikiem był, jest i będzie wybór odpowiedniego najemcy.

Mateusz Woć – Specjalista ds. Eksploatacji i Rozwoju Systemu AMRON, Administrator Danych Systemu SARFiN, Centrum AMRON

[1]  Zarządzanie najmem. Poradnik dla właścicielek mieszkań na wynajem, Sławek Muturi, 2011, Wydawnictwo Studio EMKA

 

 

Powrót demonów, kontynuacja turbulencji

Donald Trump wraca do retoryki protekcjonizmu, która zapewniła mu wyborczy sukces. Wraz z rosnącymi obawami o podwójny deficyt (fiskalny i na rachunku obrotów bieżących), będzie to naszym zdaniem kluczowy czynnik ograniczający potencjał do odbicia brutalnie przecenionego w ostatnich kwartałach dolara.

Jednocześnie turbulencje na parkietach giełdowych powinny w najbliższym czasie rozlewać się także na inne ryzykowne klasy aktywów i przełożyć także na odpływ kapitału z gospodarek wschodzących.

Z tego względu widzimy spory potencjał do przeceny zarówno złotego (czyt.  zdecydowanego wyjścia EUR/PLN ponad 4,20), jak i  przede wszystkim mocnych przecen rosyjskiego rubla i południowoafrykańskiego randa.

Wzrost awersji do ryzyka i podwyższona zmienność będą faworyzować waluty defensywne, zwłaszcza jena, który jest cechowany przez wrażliwą na korektę krótką pozycję spekulacyjną. Spowolnienie w Chinach obrazowane przez najsilniejsze od kliku lat spadki indeksu PMI dla przemysłu w połączeniu ze schłodzeniem nastrojów inwestycyjnych powinno skutkować obniżeniem się cen metali przemysłowych, co powinno wyraźnie uderzyć także w dolara australijskiego. Pogorszenie się terms of trade tej gospodarki będzie kontrastować z najkorzystniejszymi od lat cenami towarów eksportowanych przez Nową Zelandię, co przemawia za schodzeniem AUD/NZD na niższe pułapy.

Wycena zacieśniania polityki w horyzoncie rokuWycena zacieśniania polityki w horyzoncie roku. Źródło: Bloomberg

Uważamy, że istnieje również pole do kontynuacji osłabienia dolara kanadyjskiego. Ostatnia seria odczytów makroekonomicznych wyraźnie zawiodła rynkowe oczekiwania, ale nie skutkowała jeszcze urealnieniem oczekiwań na skalę zacieśniania, na którą zdecyduje się Bank Kanady. Obecnie wyceniane 62 pb w horyzoncie rocznym to naszym zdaniem zbyt wiele i wymagać będzie urealnienia. Dodajmy, że wprawdzie wpływ rynku ropy na dolara kanadyjskiego od kilku miesięcy wyraźnie zmalał, ale spodziewana przez nas przecena surowców energetycznych może CAD jedynie zaszkodzić. CAD/JPY znajdujący się w silnym trendzie spadkowym ma przestrzeń by spaść o kolejne 1,5 proc., czyli zrealizować średnioterminowy podwójny szczyt i zejść na ubiegłoroczne minima.

Indeks zaskoczenia danymi makro dla KanadyIndeks zaskoczenia danymi makro dla Kanady. Źródło: Bloomberg

Eurodolar obronił z kolei kluczowe wsparcie w strefie 1,2165 – 1,22 i zawraca w głąb dominującego w średnim horyzoncie przedziału wahań od góry ograniczanego przez 1,2550. Kwestia niedziennych wyborów parlamentarnych we Włoszech nie ma wysokiego priorytetu w dyskusjach uczestników rynku. Uważamy, że jest to słuszne podejście, jednak jednocześnie dostrzegamy element niepewności w odniesieniu do europejskich aktywów. Najbardziej prawdopodobny scenariusz to brak jednoznacznego zwycięzcy i okres przeciągających się rozmów koalicyjnych. Układ sił na scenie politycznej Półwyspu Apenińskiego od dłuższego czasu nie daje nadziei proeuropejski, reformatorski rząd. Realnym wydaje się scenariusz, w którym inwestorzy mając wybory za sobą, powrócą do kupowania wspólnej waluty w poniedziałkowe przedpołudnie. Dodatkowo w weekend w Niemczech może rozstrzygnąć się przyszłość tamtejszej Wielkiej Koalicji.

Opracował Bartosz Sawicki, Kierownik Departamentu Analiz, DM TMS