Bezpłatne warsztaty z video marketingu w poznańskim Idea Hub

Według BufferApp, video w 2018 roku jest i nadal będzie najpopularniejszym typem treści w mediach społecznościowych. Jak przygotować profesjonalne video, by skutecznie wypromować swoją firmę na Instagramie i Facebooku? W jaki sposób wykorzystać nagrania live, by lepiej dotrzeć do odbiorców? Na te pytania w czwartek, 8 marca o godzinie 18:00, w poznańskim Idea Hub, odpowie bloger oraz instagramer Bartosz Pussak.

Video marketing to jedna z najbardziej przyszłościowych dziedzin marketingowych. Według tegorocznego raportu Hubspot, 99 proc. ludzi, którzy już korzystają z tej formy mówią, że będą to robić nadal w 2018 roku. Z kolei aż 97 proc. marketerów twierdzi, że video pomaga zwiększyć zrozumienie produktów lub usług marek przez użytkowników, a przeszło trzy czwarte respondentów uważa, że pomogło im zwiększyć sprzedaż.

Materiały video pozwalają przekazywać treści w formie atrakcyjniejszej niż słowo pisane. Połączenie obrazu oraz dźwięku czyni je bardziej przyciągającymi. Dodatkowym urozmaiceniem dla odbiorcy jest możliwość uczestniczenia w relacji na żywo – aktualnie udostępniają to portale Facebook czy Instagram.

Zaangażuj odbiorcę

Analizy Buzzsumo, platformy monitorującej zaangażowanie użytkowników w internecie oraz śledzenie trendów w marketingu wykazały, że posty video mają najwyższe średnie zaangażowanie, które jest aż dwukrotnie wyższe niż w przypadku innych typów postów. Mówi się nawet o tym, że video marketing jest przyszłością content marketingu. W ubiegłym roku 63 proc. firm używało video jako narzędzia marketingowego. Obecnie liczba ta wynosi już 81 proc. Badania Hubspot wykazały, że średnia czasu, jaką respondenci przeznaczają dziennie na oglądanie treści filmowych wynosi aż 1,5 godziny. W tym czasie zawrzeć może się długa, rzeczowa relacja live lub zbitka kilkudziesięciu parosekundowych filmików.

Dużym atutem transmisji na żywo jest spotkanie nadawcy z odbiorcami w czasie rzeczywistym. Podczas emisji materiałów live, zmniejsza się dystans pomiędzy rozmówcami. Choć najczęściej użytkownicy są ograniczeni jedynie do komentowania filmu, to jednak wciąż dochodzi do dialogu, który ma wpływ na kształt nagrania, w przeciwieństwie do materiałów publikowanych po zakończeniu pracy nad nimi. Podczas transmisji pojawiają się również wszechobecne elementy rywalizacji – na czyje pytanie odpowie nadawca, ponieważ ze względu na ich ilość nie jest w stanie odpowiedzieć na wszystkie. To wszystko wzmacnia sukces transmisji live oraz pomaga w budowaniu zaangażowania odbiorców wokół marki (również osobistej).

Zaczerpnij profesjonalnej wiedzy

Video marketing to przede wszystkim szansa dla mikro oraz małych przedsiębiorstw. Dużym atutem takich działań jest ich niskobudżetowość, tak ważna na starcie rozwoju firmy. Włączanie materiałów video do swojej komunikacji daje relatywnie wysokie efekty względem niskiego nakładu finansowego. Warto zatem posiąść wiedzę, która pomoże pewniej wkroczyć tę dziedzinę.

Jak wideo wpływa na rozwój zaangażowania na kanałach mediów społecznościowych? W jaki sposób dotrzeć ze swoim komunikatem do większej ilości osób? Jak sprawić, by wideo było bardziej profesjonalne i dynamiczne oraz skąd czerpać wiedzę na ten temat? Jakie funkcjonalności posiada instastory i jak wykorzystać to narzędzie do kontaktu z klientami? Na te pytania, podczas warsztatów networkingowych, już w czwartek, 8 marca o godzinie 18:00 w poznańskim Idea Hub, odpowie Bartosz Pussak – instagramer prowadzący bloga od 2012 roku, a od 5 lat tworzący treści na YouTube. Pomysłodawca projektu fotograficznego Ludzie Poznania. Tworzy innowacyjne Instastory, które w ostatnim roku zdobyły ogromną popularność. Wstęp na spotkanie jest bezpłatny, jednak liczba miejsc jest ograniczona. Zapisy prowadzone są pod linkiem https://293055-86.evenea.pl/ oraz pod adresem mailowym [email protected].

Idea Hub to przestrzeń coworkingowa, w której można bezpłatnie popracować, napić się kawy czy wynająć salę konferencyjną na spotkanie biznesowe. Regularnie odbywają się w niej również szkolenia dotyczące pozyskiwania i rozwijania przedsiębiorczych kompetencji.

Usługi siłą polskiej gospodarki

Nadwyżka w polskim handlu zagranicznym bardzo zmalała w 2017 r. Jednak nie jest to powód do zmartwień, zwłaszcza jeżeli dodatkowo uwzględni się saldo usług, które bardzo stabilizują polską gospodarkę.

Obroty towarowe handlu zagranicznego po dwunastu miesiącach 2017 roku według danych tymczasowych wyniosły w cenach bieżących 870,1 mld zł w eksporcie oraz 868,0 mld zł w imporcie. Dodatnie saldo ukształtowało się na poziomie 2,1 mld zł, podczas gdy w 2016 r. wyniosło 17,0 mld zł. W porównaniu z 2016 rokiem eksport wzrósł o 8,3%, a import o 10,4%.

– Zwykle jest tak, że gdy przyśpiesza gospodarka krajów rozwijających się, to zwiększa się import i wtedy pogarsza się bilans handlowy – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB.

W jego ocenie mamy dobrze zdywersyfikowany handel zagraniczy, bo choć Niemcy są największym naszym partnerem gospodarczym, to jednak na transakcje z tym krajem przypada ok. 25 proc. wymiany. I mamy kliku ważnych partnerów handlowych, to także Czechy, Holandia czy USA.

Warto też dodatkowo uwzględniać usługi: – Siła polskiej gospodarki, to właśnie usługi, które mają duży wpływ na równowagę zewnętrzną – komentuje ekspert. – Dlatego tak ważne jest utrzymanie konkurencyjności, zwłaszcza polskich firm transportowych.

O ile deweloperzy podnieśli ceny mieszkań

Czy w tym roku deweloperzy podwyższali ceny mieszkań w realizowanych inwestycjach? O ile stawki poszły w górę? W jakich projektach? Czy firmy planują kolejne podwyżki? Sondę prezentuje serwis nieruchomości Dompress.pl.

Mirosław Kujawski, członek zarządu LC Corp S.A.

W tym roku ceny wzrosły w większości naszych inwestycji, m.in. w projektach: Osiedle na Woli, Krzemowe i Mała Praga w Warszawie, Centralna Park w Krakowie, czy Kamienna we Wrocławiu. W przypadku warszawskiego Osiedla na Woli w ciągu ostatnich trzech miesięcy ceny były podnoszone niejednokrotnie, średnio od 100 zł do 400 zł za mkw. Niewykluczone, że nie są to ostatnie zmiany cen w tym roku. Podwyżki spowodowane są ograniczoną podażą na rynku, a w szczególności znaczącym wzrostem kosztów wykonawstwa i zakupu gruntów. Przy obecnych stawkach trudno będzie utrzymać aktualny poziom cen mieszkań, tym bardziej że prognozy na najbliższe miesiące nie są pod tym względem optymistyczne.

Tomasz Sujak, członek zarządu Archicom S.A.

Ceny mieszkań w naszych projektach utrzymują się obecnie na stabilnym poziomie. Ostatnią aktualizację cenników, spowodowaną wzrostem cen gruntów oraz rosnącymi kosztami obsługi budowy, przeprowadziliśmy w ubiegłym roku. Na bieżąco bacznie obserwujemy trendy rynkowe, aby w przypadku potrzeby dokonywać niezbędnych korekt.

Wioletta Kleniewska, dyrektor ds. Sprzedaży i Marketingu

Polnord S.A.

Dalszy wzrost cen na rynku mieszkaniowym jest nieunikniony. Wśród głównych przyczyn wymienić należy rosnące ceny wykonawstwa, generowane przez podwyżki płac w sektorze budowlanym oraz wzrost cen działek inwestycyjnych. Jednocześnie wciąż utrzymuje się wysoki popyt na mieszkania. Inwestycje w nieruchomości generują zdecydowanie wyższą stopę zwrotu niż depozyty bankowe, mamy więc dużą grupę klientów, którzy zakup mieszkania traktują jak lokatę kapitału. W zeszłym roku notowaliśmy wzrosty cen mieszkań, a ich dynamika była uzależniona od projektu. Najwyższą charakteryzował się rynek trójmiejski, a względnie niewielką warszawski i łódzki. W tym roku dokonaliśmy już także pierwszych korekt cen.

Andrzej Swoboda, wiceprezes zarządu Grupy CTE

Wzrost cen wykonawczych wymusił na nas podwyżki cen mieszkań w wysokości około 3-5 proc. Ograniczony dostęp do gruntów, a także rosnące wymagania związane z energooszczędnością nowych budynków mogą dać impuls do nowych podwyżek. Stale monitorujemy sytuację na rynku.

Michał Wawrzyniak, dyrektor ds. nieruchomości Grupy Partner

W naszym nowym, poznańskim projekcie Murawa Park po zakończeniu przedsprzedaży ceny mieszkań wzrosły o 10 proc.

Janusz Miller, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu Home Invest

Na początku roku doszło do kilkuprocentowych podwyżek mieszkań, które znajdują się obecnie w naszej ofercie. Wzrost stawek dotyczył przede wszystkim inwestycji Krasińskiego 58 zlokalizowanej na warszawskim Żoliborzu. W zależności od typu mieszkań, ceny poszły w górę od 3 proc. do 5 proc.

Nasz najnowszy projekt Willa Ochota, zlokalizowany przy ulicy Mszczonowskiej na warszawskiej Ochocie, został wprowadzony na rynek w styczniu br. z cenami wyższymi niż pierwotnie zakładaliśmy. Wpływ na taką sytuację na rynku mieszkaniowym ma przede wszystkim wzrost cen generalnego wykonawstwa, w tym siły roboczej oraz materiałów budowlanych. Grunty także kupowane są po wyższych cenach niż w latach poprzednich.

Zuzanna Kordzi, dyrektor ds. handlowych w Eco Classic

W tym roku już kilkukrotnie podnosiliśmy ceny w inwestycji Wolne Miasto w Gdańsku.

Podwyżki były kilkuprocentowe, wynikały ze znacznie zwiększonego zainteresowania zakupem określonego typu lokali i właśnie głównie te najbardziej popularne rodzaje mieszkań zdrożały. Planujemy dalsze podwyżki, co jest związane z wciąż rosnącymi kosztami budowy.

Mirosław Bednarek, prezes zarządu Matexi Polska

Zgodnie z naszą polityką cenową staramy się zawsze dokonywać szczegółowej wyceny naszych inwestycji na etapie wprowadzania mieszkań do oferty, a aktualizacje cenników przeprowadzamy relatywnie rzadko i zawsze w odpowiedzi na wyraźną zmianę tendencji rynkowych. Obserwując rozwój rynku od początku bieżącego roku dokonaliśmy aktualizacji cen wszystkich lokali, dostosowując ich wycenę do bieżącej sytuacji rynkowej, w tym także rosnących cen lokali w najatrakcyjniejszych projektach.

Eryk Nalberczyński, dyrektor ds. sprzedaży Lokum Deweloper

W 2018 roku stawki za metr kw. w większości utrzymaliśmy na tym samym poziomie. Najbliższe miesiące mogą jednak w całej branży przynieść wzrost cen mieszkań, ze względu na zmniejszającą się liczbę dostępnych gruntów w miastach, co sprawia, że stawki za jeszcze dostępne działki są bardzo wysokie, a także niedobór pracowników i rosnące ceny materiałów budowlanych. Podwyżki cen mieszkań wiążą się ze wzrostem kosztów realizacji inwestycji, a nie z wyższą marżą deweloperów. Spodziewamy się, że ewentualnych podwyżek cen na poziomie kilku procent w przypadku mieszkań o średnim i dużym metrażu oraz kilkunastu procent, jeśli chodzi o nieduże lokale.

Katarzyna Dąbrowska, Senior Marketing Manager w Nexity Polska

Jesteśmy znani z organizowania głośnych kampanii reklamowych, podczas których sprzedajemy mieszkania w najniższych cenach rynkowych, czego przykładem może być warszawska inwestycja Next Ursus. Po Dniach Otwartych ceny wzrastają do stawek zbliżonych do konkurencji. Na rynku można zauważyć tendencje związane ze wzrostem cen mieszkań w miarę postępu prac budowlanych w inwestycjach.

Małgorzata Ostrowska, Członek Zarządu i Dyrektor Pionu Marketingu i Sprzedaży w J.W. Construction Holding SA.

W realizowanych już inwestycjach staramy się nie zmieniać cen, jednak czasem jest to konieczne. Ceny mieszkań w nowych projektach, czy kolejnych etapach prowadzonych inwestycji mogą jednak różnić się od stawek poprzednich. Podwyżki spowodowane są rosnącymi cenami gruntów, materiałów budowlanych oraz wykonawstwa. Posiadamy duży bank ziemi, którą zakupiliśmy w bardzo atrakcyjnych cenach kilka lat temu, dzięki czemu nasza oferta pozostaje wciąż atrakcyjna dla klientów.

Adrian Potoczek, dyrektor ds. sprzedaży w Wawel Service

Ceny naszych mieszkań w tym roku wzrosły. Były to głównie podwyżki rzędu 100 – 150 zł za metr kwadratowy. Inwestycje, w których podnieśliśmy ceny to na przykład Krygowskiego oraz Piasta Park w Krakowie. Wzrosty cen spowodowane są głównie droższymi usługami wykonawczymi oraz deficytem pracowników na rynku budowlanym.

Jerzy Kłeczek, specjalista ds. marketingu w Activ Investment

Od początku bieżącego roku ceny mieszkań w naszych inwestycjach wzrosły o 1 proc. i niewykluczone są dalsze podwyżki, sięgające nawet do 5 proc. Wynika to z faktu, że od kilkunastu miesięcy nieustannie drożeją materiały budowlane, których ceny wzrosły o około 20 proc., jak i wykonawstwo, które poszło w górę o około 30 proc. Wzrost cen dotyczy nowych inwestycji, w których nie zostały podpisane umowy z klientami, nawet rezerwacyjne.

Autor: Dompress.pl

Rainbow Tours SA po czterech kwartałach 2017 – pod znakiem wzrostów

Skonsolidowane przychody ze sprzedaży wyniosły 1.406,0 tys. zł natomiast jednostkowe przychody ze sprzedaży imprez turystycznych wyniosły 1.271,0 tys. zł i są wyższe od ubiegłorocznych o 21%, a ilość obsłużonych klientów wyniosła 412,3 tys i jest wyższa od zeszłorocznej o 24,8%. Nastąpił również bardzo znaczący wzrost zysku brutto – aż o 42%! (do 47 milionów złotych). Równie obiecująco wyglądają wyniki przedsprzedaży sezonu „Lato 2018” – zanotowano wzrost aż o 36,8%!

Polska znajduje się obecnie na szczycie cyklicznego ożywienia gospodarczego i powinna pozostać na nim dłużej niż inne gospodarki w regionie. Dzięki silnemu popytowi wewnętrznemu i publicznym inwestycjom oraz stopniowym wzrostem inwestycji prywatnych wzrost gospodarczy Polski ma być silny. Wprowadzenie programu 500+ i dodatkowy dochód z tego tytułu zwiększył popyt na zorganizowane imprezy turystyczne. Te dwa czynniki spółka wskazuje jako ważne zewnętrzne czynniki wzrostu w 2017.

Na wzrost przychodów ze sprzedaży miały również wpływ następujące czynniki wewnętrzne: konsekwentna strategia wprowadzania bardziej różnorodnej oferty produktowej zawierającej nowe bardziej egzotyczne kierunki, ale również poszerzenie oferty o hotele dostosowane do potrzeb mniej zamożnych konsumentów, którzy pojawili się po raz pierwszy na rynku jako klienci biur podróży po wprowadzeniu programu 500+. Tym klientom spółka zaoferowała wiele obiektów hotelowych znajdujących się w ich zasięgu cenowym, zwłaszcza w segmencie rodzinnym. Ważnym wewnętrznym czynnikiem wzrostu przychodów był znaczący wzrost sprzedaży we własnych kanałach dystrybucji ( internet, oddziały własne ), które to zostały znacznie zmodernizowane i rozbudowane w 2016, kiedy to Rainbow otworzył 30 salonów sprzedaży w centrach handlowych. To zaowocowało niższymi wydatkami na marketing aż o 7,1%.

Ważnym czynnikiem wzrostu efektywności była lepsza przedsprzedaż oferty letniej – zanotowano aż o 41% więcej rezerwacji w stosunku do analogicznego okresu w roku 2016. To pozwoliło w późniejszych miesiącach lepiej zarządzać cenami ofert letniej i zwiększyć rentowność operacyjną do 14,4%.

Na uwagę zasługuje również działalność hotelowa prowadzona przez spółkę zależną Rainbow Hotels A.E. Prowadzi ona hotel na greckiej wyspie Zakynthos, który rozpoczął pełną działalność w ramach sezonu „Lato 2017” i osiągnął zysk netto na poziomie 594 tys. złotych. Kolejnym etapem tej inwestycji jest budowa w 2018 roku dodatkowych 47 pokoi w istniejącym obiekcie co pozwoli osi02ągnąć dużo wyższą rentowność. Spółka szacuje zwiększenie rentowności EBITDA z 27,6% do prawie 40%. W drugim kwartale 2018 spółka planuje również inwestycję polegającą na przebudowie i rozbudowie hotelu znajdującego się na zakupionej działce na wyspie Zakynthos. Docelowo obiekt będzie posiadał około 200 pokoi hotelowych, zyska zmodernizowane baseny oraz zaplecze restauracyjne. Hotel ma mieć kategorię 5*.

Rynek pracy 2018 roku. Gdzie kryją się dobre pieniądze i praca przyszłości?

– Rynek pracy zmienia się na naszych oczach. Przed osobami pracującymi stawia wymóg dokształcania i poszerzania kwalifikacji, a od młodych wchodzących na rynek pracy wymaga wiedzy o trendach przyszłości – mówi Jolanta Mróz z Kredyt Inkaso.

Jeszcze dwa lata temu osoba, która zakomunikowałaby światu, że zostanie operatorem drona, mogłaby wywołać co najwyżej konsternację. Rynek pracy nie potrzebował takich ekspertów. Dziś droniarze są wynajmowani do produkcji YouTube i telewizyjnych. Robią zdjęcia, kręcą wideo relacje, obsługują imprezy plenerowe. Choć jeszcze nikt nie umieścił operatora drona wśród najbardziej poszukiwanych zawodów, to już z pewnością jest to profesja unikalna, pożądana i dobrze opłacana. A Polacy takiej pracy oczekują. Z badania Pensjometr.pl od Monster Polska wynika, że aż 65 proc. polskich pracowników przyznaje, że główną motywacją do zmiany pracy są właśnie pieniądze. Atrakcyjna ofert pracy to taka, która oznacza większe pieniądze. Badacze nie ukrywają, że najbliższy 2018 rok może być rokiem poszukiwań lepszej pracy, zwłaszcza że globalne perspektywy dla zatrudnienia są dobre. Rynek pracy jest w dobrej kondycji.

Crème de la crème, czyli dobre pieniądze i mała konkurencja

Według Baromertu ManpowerGroup Perspektywy Zatrudnienia na 43 kraje tylko pracodawcy w Austrii i Włoszech nie planowali wzrostu zatrudnienia w I kwartale tego roku. W pozostałych państwach ten wzrost wahał się od 25 proc. w Tajwanie i 24 proc. w Japonii, poprzez po 11 proc. w Polsce i Turcji, Kanadzie i Izraelu, aż po 2 proc. we Francji i Belgii.

Z badań ManpowerGropup wynika także, że najwięcej planów, jeśli chodzi o zatrudnianie, mają duzi przedsiębiorcy (25 proc. planuje stworzenie nowych miejsc pracy), średni (14 proc.), mali (12 proc.) i mikro (6 proc). Dobrze opłacane profesje to te, które łączą się z zachodzącymi zmianami społecznymi. Praca jest tam, gdzie rozwój. I tak według Business Insider Polska, który oparł się na analizie firmy Hays, do najbardziej perspektywicznych zawodów w 2018 roku należą: programista, specjalista ds. cyberbezpieczeństwa, analityk finansowy/biznesowy, specjalista ds. e-commerce oraz inżynier badawczo-rozwojowy. Co więcej, ci eksperci mogą liczyć na dynamiczny wzrost płac. Rynek pracy jest dla nich łaskawy.

Przykładowo programiści w Polsce w ciągu roku mieli 7 proc. podwyżkę płac. Z danych Sedlak & Sedlak dla branży IT 2017, wynika, że najwyższe zarobki otrzymują starsi programiści pracujący w technologii JAVA. Ich zarobki wahają się pomiędzy 12,2 a 9,5 tys. zł. Na kolejnym miejscu znajdują się programiści aplikacji mobilnych z płacą od 13,5 zł do 8 tys. zł, oraz starsi programiści C/C++ z wynagrodzeniem między 11,6 tys. zł do 9,5 tys. zł. Dodatkowo na wyższe płace mogą liczyć osoby zatrudnione na kontraktach, które pracują w Warszawie, Wrocławiu lub Krakowie. Pulę dobrze zarabiających fachowców – według Pensjometr.pl Monster Polska – uzupełniają: dyrektor/kierownik marketingu – z zarobkami na poziomie 12,3 tys. zł, dyrektor/kierownik IT – 12,3 tys. zł, radca prawny, adwokat – 11,7 tys., dealer/trader – 11,2 tys. zł, analityk IT – 10,6 tys. zł. – Wyraźnie widać, że są to stanowiska specjalistyczne, na które jest zapotrzebowanie zwłaszcza w dużych korporacjach skupionych właśnie w Warszawie – oceniają twórcy raportu.

Wzrost płac na średniej półce

Sytuacja ekonomiczno-gospodarcza w Polsce sprzyja podwyżkom także w innych sektorach. Pracodawcy poszukują osób, które mają umiejętności sprzedażowe, a także znają języki obce. Wśród zawodów, w których płace się zwiększają i zależą od zajmowanego stanowiska, a tym samym pozwalają na ścieżkę kariery, są handlowcy. Zgodnie z danymi Wynagrodzenia.pl osoby zajmujące się sprzedażą stacjonarną zarabiają 3 745 zł, specjaliści ds. wsparcia sprzedaży 4 255 zł, a handlowcy pracujący w terenie już 4 500 zł. Podobną dynamikę płac obserwuje się także u osób, które znają języki obce. Im wyższy poziom znajomości języków, tym większa płaca. Poza tym na lepsze zarobki mogą liczyć osoby znające język angielski plus inny, oryginalny język. Według Ogólnopolskiego Badania Wynagrodzeń pracownicy o średnio-zaawansowanej znajomości języka angielskiego zarabiali 4 210 zł, podczas gdy mediana wynagrodzeń całkowitych pracowników z zaawansowaną znajomością języka angielskiego (C1/C2) wynosiła 6 076 zł.

Rynek pracy, według badania „Barometr zawodów” realizowanego na zlecenie MRPiPS, w 2018 roku wciąż będzie potrzebował m.in. kierowców samochodów ciężarowych, spawaczy, murarzy i tynkarzy, piekarzy, ale też kucharzy. I choć rąk do pracy brakuje, to zarobki części z wymienionych specjalistów nie zawsze są satysfakcjonujące.

Rynek pracy dla młodych

Poza raportami i analizami, gdyż w tej branży brakuje wciąż dogłębnych badań, najbliższy rok przyniesie także rozwój stanowisk związanych z przenoszeniem wielu sfer życia do internetu. Można się spodziewać, że przybędzie influencerów, ambasadorów marek, osób prowadzących własne kanały podróżnicze i promujące zdrowy styl życia. Zawody będą powstawać w tych obszarach, w których będzie znajdować się społeczeństwo. Właśnie dlatego równie silnie, będzie rozwijać się sektor związany z usługami dla seniorów. Oznacza to, że na pracę nie będą musieli narzekać rehabilitanci, opiekunowie osób starszych czy specjaliści zajmujący się zdrowym żywieniem.

Osoby poszukujące dla siebie dobrze płatnej niszy, muszą patrzeć na rynek pracy całościowo, zwłaszcza przez pryzmat zmian zachodzących w społeczeństwie.

Łukasz Bugaj, DM BOŚ: Najniebezpieczniejszy moment w cyklu

Łukasz Bugaj, analityk DM BOŚ
Łukasz Bugaj, analityk DM BOŚ

Koniunktura w gospodarce zmienia się zgodnie z pewnym schematem, który nazywamy cyklem. Cykl ten powtarza się i choć nie za każdym razem przyjmuje on dokładnie taką samą postać, to jednak pewne niezmienne reguły pozostają zachowane. Klasyczny cykl rozpoczyna się nieinflacyjnym wzrostem, który później osiąga dojrzałą inflacyjną fazę rozwoju. Ta kończy się spowolnieniem i ostatecznym obniżeniem inflacji, która z opóźnieniem podąża za wzrostem. Aktualnie znajdujemy się w inflacyjnej fazie ożywienia, a więc w już dojrzałej i zaawansowanej fazie wzrostu. Ciemną stroną tego etapu rozwoju jest fakt, że po nim przychodzi okres dekoniunktury, a więc mało przyjemna część cyklu z punktu widzenia posiadaczy ryzykownych aktywów. Z cyklem koniunkturalnym nieodłącznie związany jest bowiem cykl rotacji aktywów w gospodarce, zgodnie z którym w inflacyjnej fazie najlepiej zachowywać się powinny surowce, spółki z nimi związane oraz rynki rozwijające się. To właśnie dlatego w minionym roku akcje z rynków wschodzących były jedną z lepszych inwestycji. W ślad za tą koniunkturą podążał krajowy parkiet, ale mierzony indeksem blue chipów, gdyż to on jest uzależniony od kapitału zagranicznego, który pozostaje głównym dostarczycielem kapitału. Niestety, gdy obecna faza dobiegnie końca, najbardziej pożądanym aktywem będzie gotówka, oraz nieco później obligacje skarbowe. Inwestorzy co do zasady zgadzają się z tym scenariuszem, ale panuje duża niepewność, jak dużo czasu pozostało do momentu, gdy zielone światło dla ryzykownych aktywów zmieni się w czerwone, jak to dobitnie ujął w swoim corocznym liście do akcjonariuszy Warren Buffett. Potwierdzają to zresztą ankiety, gdyż z możliwością przegrzania koniunktury zgadza się niemalże 70% zarządzających funduszami, którzy w przeprowadzonym na początku roku sondażu Bank of America/Merrill Lynch wskazało, że globalna gospodarka jest w późnej fazie cyklu koniunkturalnego. W historii wspomnianego badania wyższy wynik odnotowano wyłącznie z początkiem 2008 roku, czyli u progu ostatniej dużej bessy na giełdach. Bez wątpienia jest to więc jeden z bardziej niebezpiecznych momentów w cyklu, również z tego powodu, że dość łatwo popełnić można błędy przy prowadzeniu polityki monetarnej bądź fiskalnej. Wydaje się wręcz, że ryzyko takiego błędu jest duże z uwagi na ekspansywną politykę fiskalną w USA oraz zmianę na stanowisku szefa Fed. Zresztą Jerome Powell popełnił błąd już podczas swojego pierwszego publicznego wystąpienia jako prezes Rezerwy Federalnej. Jego odpowiedź na pytanie o możliwość czwartej podwyżki stóp w tym roku była bardziej jastrzębia niż przygotowany wcześniej i wyważony pisemny raport, a rynek jest aktualnie niezmiernie wyczulony na tego typu kwestie.

Autor: Łukasz Bugaj, Dom Maklerski BOŚ S.A.

Trump wystraszył inwestorów

Wystarczyła jedna informacja, żeby przerwać ostatnie spadki na parze EUR/USD. Wypowiedź prezydenta Trumpa przysłoniła dobre dane makroekonomiczne z USA i pozytywne komentarze ze strony nowego prezesa FED.

Wczoraj wieczorem Donald Trump poinformował, iż Stany Zjednoczone wprowadzą cła na import stali i aluminium, które mają wynosić odpowiednio 25 i 10 procent. Tym samym prezydent USA wprowadza w życie protekcjonistyczne obietnice, których tak obawiali się inwestorzy przed jego zwycięstwem w wyborach.

Reakcja – w typowy dla tego typu wydarzeń sposób – odbiła się szerokim echem na praktycznie wszystkich rynkach: traciły aktywa ryzykowne – indeksy giełdowe, waluty emerging markets oraz oczywiście dolar amerykański, drożały natomiast obligacje, złoto i waluty safe haven. Na rynkach widać odwrót od ryzyka.

W kontekście decyzji Trumpa w kolejnych dniach istotna będzie reakcja krajów, które owe “sankcje” obejmą. Oczywiście, ruch został jednogłośnie skrytykowany przez partnerów handlowych USA eksportujących metale, pytanie – czy ich słowa zamienią się w gesty i w jaki sposób odpowiedzą na tego typu działanie Trumpa. Działania amerykańskiej administracji są dość ryzykowne i mogą grozić nieprzewidywalnymi konsekwencjami. Utrzymywanie się negatywnego sentymentu wobec aktywów ryzykownych może szkodzić również polskiemu złotemu, który w parze z euro dobija dziś do poziomu 4,20.

SPOJRZENIE NA GŁÓWNE WALUTY

EUR

Kurs EUR/PLN w czwartek umocnił się o 0,3%, wahając się w widełkach 4,17 – 4,19. Wczorajsza aktualizacja szacunków PMI dla przemysłu strefy euro w lutym pokazała – zbliżony do wstępnie szacowanego – spadek indeksów w porównaniu z poprzednim miesiącem. Dzisiejsze, poranne dane dotyczące sprzedaży detalicznej w największej gospodarce wspólnego bloku rozczarowały. Miesięczna dynamika sprzedaży w Niemczech wyniosła -0,7% w ujęciu miesięcznym.

Dane gospodarcze nie wspierały euro, wspólna waluta, pomimo wczorajszego, słabszego początku dnia była jednak w stanie wybić się, zyskując istotnie na wyprzedaży dolara amerykańskiego. Dzisiejszy kalendarz nie jest obfity w informacje istotne z punktu widzenia przyszłości strefy euro. Początek przyszłego tygodnia przyniesie natomiast dwa rozstrzygnięcia: po pierwsze – w poniedziałek poznamy wyniki włoskich wyborów powszechnych. Wzrost pozycji partii populistycznych (z których jedna – M5S – prawdopodobnie otrzyma największą liczbę głosów, nie jest obecnie interpretowany przez rynek jako znaczące zagrożenie mające przekładać się na realne konsekwencje. Realistyczny wydaje się scenariusz utworzenia słabej koalicji partii centrowych (centroprawica lub centrolewica), samo jej uformowanie może jednak istotnie się wydłużyć. Po drugie – w niedzielę odbędzie się również głosowanie w partii SPD, od którego zależeć będzie, czy partia wraz z CDU/CSU utworzy tzw. Wielką Koalicję. Realizacja scenariuszy ryzyka w obu przypadkach nie jest raczej wliczona w cenę wspólnej waluty, tym samym reakcja euro, jeśli coś pójdzie “niezgodnie z planem” może być odpowiednio większa.

GBP

Kurs GBP/PLN  w czwartek osłabił się o 0,3%, wahając się w widełkach 4,69 – 4,74. Inwestorzy nadal skupiają się na kwestiach negocjacji Wielkiej Brytanii z UE i niespecjalnie przejmują się odczytami danych makro. Wczorajsza publikacja wskaźnika opisującego aktywność w sektorze przemysłu nie wywołała silnych zmian na rynku. Dzisiejszy odczyt dla sektora budownictwa również nie odbił się szerokim echem.

Rynek przede wszystkim czeka na dzisiejsze przemówienie Theresy May dotyczące Brexitu. Premier prawdopodobnie odniesie się w nim do kwestii granicy z Irlandią Północną, która stanowi dość istotną kość niezgody między UK, a EU. Strona brytyjska nie chce bowiem, aby Irlandia Północna pozostała w unii celnej UE po Brexicie.

USD

Kurs USD/PLN w czwartek osłabił się o 0,4%, wahając się w widełkach 3,41 – 3,44. Dolar amerykański wczoraj zakończył dzień na minusie w relacji do głównych walut i złotego, mimo, iż umacniał się przez większość dnia. Amerykańską walutę początkowo wspierał dość optymistyczny ton nowego prezesa FED oraz dobre dane makro. Pod koniec dnia USD zaszkodził natomiast wspomniany komunikat Trumpa o wprowadzeniu ceł na import stali i aluminium.

Co tyczy się danych makroekonomicznych – wczorajszy odczyt bazowej inflacji PCE był w pełni zgodny z szacunkami. Bazowa dynamika PCE wyniosła 1,5% w ujęciu rocznym. Wczorajsze, cotygodniowe dane z rynku pracy pokazały wyraźny spadek wniosków o zasiłki dla bezrobotnych – były one na najniższym poziomie od 49 lat (!). Wczorajszy odczyt indeksu ISM dla przemysłu również zaskoczył na plus – wzrósł z poziomu 59,1 w styczniu do 60,8 w lutym. Odczyt indeksu PMI dla sektora był natomiast nieco niższy od oczekiwań (55,3 wobec 55,9).

KLUCZOWE PUBLIKACJE

14:30 – przemawia premier Wielkiej Brytanii, Theresa May

Roman Ziruk – Ebury Partners

Warszawa stolicą biznesu

Warszawa to miasto wiodące w regionie Europy Środkowej i Wschodniej, z ogromnym potencjałem inwestycyjnym. Tak wynika z najnowszej edycji raportu „Poland Your Place to Invest”.

„Poland Your Place to Invest 2018” to raport przygotowany z myślą o inwestorach zagranicznych, szukających miejsca na ulokowanie swojego biznesu. Blisko 250 tys. studentów, 60 tys. absolwentów i ponad 10 tys. doktorantów daje rocznie pracodawcom szeroki dostęp do wykwalifikowanych specjalistów. Decydującym czynnikiem w wyborze Warszawy przez inwestorów jest również 5 mln m² nowoczesnej przestrzeni biurowej.

RAPORT_infografika_final_2Dostęp do puli talentów oraz powierzchni biurowych jest decydujący dla inwestorów. Warszawa może pochwalić się zarówno wysoko wykwalifikowaną kadrą, jak i ponad 5 mln m² biur, a do końca 2019 r. powstanie kolejne 382 tys. m². Ważne dla nas jest to, aby nowym inwestycjom towarzyszyła budowa otwartych i przyjaznych przestrzeni publicznych – mówi Michał Olszewski, wiceprezydent stolicy.

To już 3. edycja raportu, która powstała we współpracy z agencjami rynku nieruchomości, zrzeszonymi w Polish Office Research Forum (CBRE, Colliers, Cushman & Wakefield, JLL, Knight Frank i Savills), agencją pracy Randstad i Polską Agencją Inwestycji i Handlu S.A. oraz 8 polskimi miastami. Poza danymi na temat całego kraju, w raporcie ujęte zostały również walory inwestycyjne największych polskich miast – Warszawy, Krakowa, Wrocławia, Trójmiasta (Gdańska, Gdyni, Sopotu), Katowic, Poznania oraz Łodzi. W publikacji zebrano najważniejsze informacje dotyczące warunków gospodarczych i ekonomicznych, a także dane o kapitale ludzkim, infrastrukturze, jakości życia oraz aktualnie dostępnej i będącej w budowie przestrzeni biurowej.

Warszawa na 3. miejscu europejskich miast przyjaznych biznesowi

Warszawa jest najbardziej atrakcyjnym miastem dla inwestorów w Polsce i od lat umacnia swoją rolę w Europie. Potwierdzają to liczne dane i niezależne zestawienia zebrane w raporcie. W rankingu europejskich miast przyjaznych biznesowi – opracowanym przez Financial Times (fDi Markets) – Warszawa uplasowała się na 3. pozycji, ustępując jedynie Londynowi i Dublinowi.

Dziś przestrzeń biurowa w Warszawie to 5,28 mln m², a 49 proc. z nich to powierzchnie o standardzie A. Natomiast w budowie jest kolejne 800 tys. m² nowych biur.

Wizytówką miasta są również jego mieszkańcy – 72 proc. warszawiaków ma wykształcenie wyższe, 90 proc. studentów 70 warszawskich uczelni zna język angielski. Warszawa ma również wysoki wskaźnik absorpcji talentów z innych polskich miast.

Rozbudowana infrastruktura miasta, wysoki poziom wykształcenia pracowników, rozwinięty transport, dostępność komunikacyjna i relatywnie niskie koszty utrzymania pozwalają Warszawie konkurować z najbardziej znaczącymi miastami Europy. Obiektywne atuty polskich miast zgromadzone w raporcie „Poland Your Place to Invest” potwierdzają słuszność wyboru Polski i Warszawy jako lokalizacji dla biznesu.

Włosi idą do urn. Korekta na dolarze

W weekend Włosi wybiorą nowy rząd wedle zmienionej ordynacji wyborczej. Analitycy spodziewają się klinczu po wynikach. Dolar pomimo dobrych sygnałów makroekonomicznych gwałtownie traci.

Wybory we Włoszech

W ten weekend odbędą się wybory we Włoszech. Jest to bardzo ważne wydarzenie dla euro nie tyle ze względu na potencjał gospodarczy tego kraju. Powodem jest też spodziewany impas powyborczy. Rzym przyzwyczaił nas do tego, że zarówno gabinety jak i koalicje zmieniają się zdecydowanie częściej niż powinno wynikać to z kalendarza wyborczego. Problem w tym, że po zmianie ordynacji wyborczej wyłonienie zwycięzcy powinno być jeszcze trudniejsze. Nie bez znaczenia jest też pojawienie się tworu w postaci ruchu 5 gwiazd. Formacja antyestablishmentowa, której początkowo nikt nie traktował poważnie przerodziła się w obecnej kadencji w pełnoprawny ruch polityczny. Co bardziej komplikują ma w sondażach ponad 25% głosów co skutecznie blokuje uzyskanie większości zarówno prze koalicje centroprawicową jak i centrolewicową. Jak reagują rynki? Ostatnie dni były równie pochyłą dla euro, po czym wczoraj niespodziewanie wspólna waluta wyskoczyła w górę.

Dolar słabnie pomimo dobrych danych

Wczoraj widzieliśmy gwałtowne odbicie dolara w dół. To co europejska waluta zyskała od początku tygodnia zostało niemal w całości utracone w ciągu jednego dnia. Co było powodem tego ruchu? Zdaniem obserwatorów była to realizacja zysków z obecnego umocnienia. Dane makroekonomiczne nie wspierały takiego ruchu. Co więcej zarówno Dochody i wydatki amerykanów jak i wnioski o zasiłek dla bezrobotnych raczej powinny umacniać amerykańską walutę. Dochody rosły szybciej od oczekiwań oraz, co ważniejsze w tym szybko zadłużającym się kraju, szybciej od wydatków. Liczba nowo zarejestrowanych bezrobotnych wyniosła 210 tysięcy przy oczekiwanych 226 tysiącach. Lepiej wypadł również późniejszy raport ISM dla przemysłu. Warto natomiast zwrócić uwagę, że pomimo silnego odbicia i kontynuacji tego ruchu dzisiaj rano dolar wciąż jest raczej silny biorąc pod uwagę perspektywę ostatniego miesiąca.

Dzisiaj kalendarz danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

  • 14:30 – Kanada – PKB,
  • 16:00 – USA – raport Uniwersytetu Michigan,
  • 19:00 – USA – liczba wież wiertniczych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w Internetowykantor.pl i Walutomat.pl

Niedopłata w Urzędzie Skarbowym lub ZUS? Dogadaj się z urzędnikami

  • Od 1 stycznia pieniądze przelewane do ZUS zaliczane są na poczet zaległości, które obecnie wynoszą ponad 3 mld zł.
  • Do 30 kwietnia należy natomiast uregulować niedopłatę w Urzędzie Skarbowym, w przeciwnym razie zaczną być naliczane odsetki.
  • Lepszym sposobem od wzięcia pożyczki na rozwiązanie problemu zaległości w ZUS lub US jest rozłożenie długu na raty lub odroczenie płatności.

Karne odsetki już w pierwszym dniu po terminie

Ostatni dzień kwietnia co roku spędza sen z powiek wielu przedsiębiorcom. Jeżeli znaleźliśmy się w gronie osób z niedopłatą, to właśnie wtedy mija szansa na rozliczenie się z Urzędem Skarbowym bez odsetek za zwłokę czy dodatkowych kar finansowych. Dlatego istotne jest nie zostawianie obowiązku rozliczenia się z fiskusem na ostatnią chwilę.

Niedopłatę podatku jesteśmy zobowiązani uregulować do 30 kwietnia danego okresu rozliczeniowego, w przeciwnym razie grozi nam kara. Od tej daty fiskus będzie nam naliczał karne odsetki, których wysokość zależy od wielkości niedopłaty, długości opóźnienia oraz stopy odsetek za zwłokę. Należy pamiętać, że mamy obowiązek zapłacić każdą, nawet bardzo niską kwotę, chyba że w poprzednich latach nie został nam wypłacony zwrot podatku, wtedy możemy skorzystać z tej nadpłaty – tłumaczy Paweł Mazur z ANG Biznes.

Dobra wola urzędnika lub pożyczka

Niedopłata podatku najczęściej spowodowana jest płaceniem zaliczek na podatek dochodowy wg złej skali podatkowej. Jeżeli podatki rozliczane były według 18% stawki, a nasze dochody przekroczyły w ciągu roku 85 528 zł, to niestety będziemy musieli wyrównać różnicę między tym, co już zapłaciliśmy, a tym, co powinniśmy zapłacić według stawki, która odpowiada naszym dochodom.

Jeżeli nie jesteśmy w stanie zapłacić całej sumy, to istnieją sposoby na wyjście z tej sytuacji. Pierwsza z nich to złożenie w Urzędzie Skarbowym odpowiednio umotywowanego wniosku o odroczenie, rozłożenie na raty lub nawet umorzenie zaległości. Ostatnia opcja zdarza się rzadko i dotyczy tylko szczególnych okoliczności. Niektórzy jednak wolą sięgnąć po pożyczkę.

Co roku o tej porze pojawiają się specjalne produkty oferowane przez firmy pożyczkowe właśnie na spłatę zaległości w Urzędzie Skarbowym czy ZUS. Jednak często są one bardzo wysoko oprocentowane i mogą sprawić, że przedsiębiorca wpadnie w jeszcze większe zadłużenie. Dużo lepszym rozwiązaniem jest dogadanie się z daną instytucją, przedstawienie swojej sytuacji finansowej i spłacanie długu w dogodnych ratach  – dodaje Paweł Mazur.

278 tys. zadłużonych przedsiębiorców w ZUS

Problem zaległości przedsiębiorców nie dotyczy jednak jedynie Urzędu Skarbowego. Jak podaje ZUS, łącznie spośród prowadzących działalność gospodarczą opłacających składki za siebie, zaległości z tytułu składek posiada 278 tys. osób, na kwotę ponad 3 mld zł. Od 1 stycznia 2018 r. wpłaty do ZUS zaliczane są na poczet zaległości każdego płatnika, co może skutkować utratą prawa do świadczeń zdrowotnych do czasu uregulowania długu – wystarczy, że zaległość po przelaniu składki będzie wynosiła więcej niż 6,60 zł. Jednak, podobnie jak w przypadku Urzędu Skarbowego, można wystąpić do ZUS z wnioskiem o rozłożenie zaległości na raty, dzięki czemu przedsiębiorca będzie na bieżąco podlegał dobrowolnemu ubezpieczeniu emerytalnemu i rentowemu.