Korzyści prawne i podatkowe z założenia fundacji prywatnej w Liechtensteinie

Wśród polskich przedsiębiorców wciąż wielu jest nieprzekonanych do konstrukcji fundacji prywatnej i jej korzystnego wpływu na proces efektywnego zarządzania majątkiem. W gronie sceptyków dominuje pogląd, że samo przeniesienie aktywów na inny podmiot rodzi ogromne ryzyko. Praktyka pokazuje jednak, że jest to jedynie mit, a zyskujące popularność fundacje prywatne świetnie funkcjonują zarówno na polskim, jak i międzynarodowym rynku.

Gdzie korzysta się z konstrukcji fundacji prywatnej?

Konstrukcja fundacji prywatnej obecna w polskim prawie jest jedynie namiastką tej instytucji. Polskie ustawodawstwo nie przewiduje bowiem tak korzystnych rozwiązań jak prawo innych państw – zarówno europejskich, jak i tych spoza naszego kontynentu.

Zdecydowanie lepsze regulacje obowiązują np. w Liechtensteinie. Tam fundacja prywatna jest przeznaczona do zarządzania majątkiem przedsiębiorstwa. Nie ma więc konieczności wykazywania, że przeniesienie określonej ilości środków ma związek z wypełnieniem jakiegoś celu użyteczności publicznej, który to obowiązek nakładają polskie przepisy. To tylko jedna z licznych zalet posiadania fundacji w Liechtensteinie. Niżej wskazujemy sześć podstawowych powodów, dla których warto pomyśleć nad jej założeniem.

Ochrona oszczędności

Po pierwsze, posiadanie fundacji prywatnej w Liechtensteinie zapewnia ochronę oszczędności przed ryzykiem wynikającym z prowadzenia działalności gospodarczej. Bieżąca działalność bywa ryzykowna, a fundacja prywatna pozwala na stworzenie pewnej masy majątkowej, która może uczestniczyć w różnego rodzaju inwestycjach, ale formalnie jest wyłączona z majątku firmy i nie podlega egzekucji. Posiadanie takiej bezpiecznej puli pozwala na bezstresowe dokonywanie transakcji i swobodne dysponowanie środkami.

Ochrona przed rozdrobnieniem majątku po śmierci

Po drugie, fundacja prywatna chroni majątek przed jego rozdrobnieniem na wypadek śmierci przedsiębiorcy. Masa majątkowa zostaje bowiem przekazana fundacji kierowanej przez radę, która decyduje, jak dysponować pieniędzmi i innymi składnikami majątku przedsiębiorcy, a jego spadkobiercy otrzymują jedynie to, co fundator wyraźnie wskazał w akcie założycielskim fundacji. Może też zdarzyć się tak, że spadkobiercy zostaną całkowicie odcięci od jakiegokolwiek wpływu na majątek spadkodawcy. Masa majątkowa fundacji jest wyłączona z zakresu dziedziczenia.

Zapewnienie płynnego następstwa generacji

Po trzecie, prowadząc fundację, odniesiemy korzyści wynikające z zapewnienia płynnego następstwa generacji w zarządzaniu przedsiębiorstwem. Fundator ma pełną swobodę w wyborze swoich następców – nie musi brać pod uwagę porządku dziedziczenia. Dodatkowo może ustanawiać warunki, których spełnienie spowoduje przekazanie określonym osobom „sterów” w firmie. Przedsiębiorca może np. uzależnić przekazanie majątku dzieciom od ukończenia przez nie studiów wyższych czy też osiągnięcia określonego wieku, w ocenie przedsiębiorcy wystarczającego do kierowania firmą.

Poufność danych

Po czwarte, konstrukcja fundacji prywatnej powoduje, że beneficjenci mogą liczyć na szczególną poufność ich danych – w warunkach systemu prawa obowiązującego w państwie Liechtensteinu ich tożsamość nie zostanie ujawniona w dokumentach fundacji. Jedyną informacją, która zostanie wykazana w stosownych rejestrach, jest źródło pochodzenia środków fundatora wnoszącego aktywa do majątku zakładanej fundacji. Poza tym w Liechtensteinie przetwarza się tylko te dane, które zostały zawarte w podstawowych dokumentach założycielskich fundacji. Z kolei jej członkom za ujawnienie jakichkolwiek informacji na temat jej działania grożą sankcje karne oraz finansowe.

Korzyści podatkowe

Po piąte, fundacja zapewnia wiele korzyści podatkowych. Tego typu podmioty mogą liczyć na częściowe lub całkowite zwolnienie z niektórych podatków. W Polsce możliwe jest zwolnienie fundacji z części podatku dochodowego, o ile jej celem statutowym jest działalność naukowa, naukowo-techniczna, oświatowa, ochrony środowiska, ochrony zdrowia i pomocy społecznej. Fundacja nie zapłaci również podatku od spadków i darowizn, jeżeli otrzymuje jedynie rzeczy ruchome lub prawa majątkowe. W Liechtensteinie zaś ustanowiono jednolitą stawkę podatku dochodowego dla fundacji wynoszącą 1 tys. CHF rocznie.

Warto też zwrócić uwagę na rozwiązania zastosowane w innych krajach. W Austrii zwolnieniu z podatku dochodowego podlega dywidenda przekazywana przez spółkę austriacką fundacji prywatnej. Szukając dalej, w Panamie beneficjenci fundacji nie figurują w żadnych aktach urzędów. Państwo to nie nakłada również na nich żadnych obciążeń podatkowych.

Łatwe zarządzanie fundacją prywatną

Po szóste, zarządzanie fundacją prywatną jest bardzo proste. Można nią bez problemu administrować z drugiego końca świata. Utrzymanie formalnej siedziby jest – wbrew pozorom – stosunkowo tanie. Nieuciążliwe są również wszelkie opłaty związane z rejestracjami i funkcjonowaniem fundacji za granicą. Nie ma także ograniczeń co do udzielania pełnomocnictw upoważniających do zarządzania całym majątkiem firmy – wystarczy notarialne pełnomocnictwo. Z kolei tworząc fundację prywatną w Liechtensteinie, nie trzeba nawet lokować majątku w tym kraju (państwie siedziby). Można skorzystać np. z usług bankowości szwajcarskiej lub austriackiej.

Fundacja prywatna a efektywne zarządzanie majątkiem przedsiębiorstwa

Niewątpliwie założenie fundacji prywatnej w celu ochrony majątku przedsiębiorstwa niesie za sobą wiele korzyści. Istotne jest nie tylko to, że fundacja pozwoli na swobodniejsze bieżące zarządzanie aktywami, ale również to, że zapewnia ona płynność sukcesji i minimalizuje ryzyko rozdrobnienia majątku po śmierci przedsiębiorcy. Dodatkowo fundacja gwarantuje swoisty parasol ochronny przeciwko wierzycielom spółki, ponieważ pozwala przedsiębiorcy na zachowanie anonimowości. Jej prowadzenie wiąże się również z udogodnieniami w sferze podatkowej.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku oraz doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców.

Branża piwna podsumowała 2017 rok

Zawirowania prawne, niekorzystna aura, brak dużych wydarzeń sportowych – te wszystkie czynniki sprawiły, że ubiegły rok przyniósł branży piwowarskiej wiele wyzwań. Choć Polacy kupili mniej piwa niż w 2016 r., chętnie sięgali po droższe i bardziej wyszukane jego warianty. Najszybciej rósł segment piwnych specjalności oraz piw bezalkoholowych. Piwo pozostaje jedną z kluczowych kategorii dla handlu, w szczególności dla małych, tradycyjnych sklepów, które są najważniejszym kanałem jego sprzedaży.

Piwo to w dalszym ciągu największa wartościowo kategoria spożywcza w koszyku zakupów. Podobnie jak w poprzednich latach, w 2017 r. Polacy najchętniej kupowali je w sklepach do 300 m2. Za ich pośrednictwem do konsumentów trafiły dwa z trzech sprzedanych piw (64 proc.) – Na każde sto złotych wydanych w małym sklepie do 40 m2, 28 zł przypadło na zakup piwa – mówi Agata Lorenc, Client Director w firmie Nielsen. – Na rynku wciąż obowiązuje zasada, że im mniejsza jest powierzchnia placówki handlowej, tym większe jest znaczenie piwa – podkreśla.

Z danych Nielsena wynika, że w ubiegłym roku rynek piwa odnotował nieznaczny spadek sprzedaży – ilościowo o 2,4 proc., wartościowo o 1,3 proc. – Konsumenci kupili mniej piwa, ale na to, które trafiło do ich koszyków byli skłonni wydać więcej, stąd spadek wartości sprzedaży był mniejszy niż spadek jej wolumenu – wyjaśnia Agata Lorenc.

W 2017 roku najbardziej poszybowała w górę sprzedaż piw bezalkoholowych (22,9 proc.) oraz specjalności (16,9 proc.), co potwierdza, że obserwowane od kilku lat trendy – poszukiwanie różnorodności oraz odwrót od piw mocnych – na dobre zadomowiły się na polskim rynku piwa. Nowym zjawiskiem jest natomiast wzrost popularności lagerów o obniżonej zawartości alkoholu. W ciągu minionych 12 miesięcy Polacy wydali na nie o 20 mln zł więcej niż w roku 2016. – Od kilku sezonów obserwujemy niesłabnące zainteresowanie konsumentów piwami „lekkimi” oraz bezalkoholowymi. Te drugie nie mają sobie równych, jeśli chodzi o dynamikę wzrostu – mówi Andrew Highcock, Prezes Zarządu Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego – Browary Polskie. – To  efekt obserwowanego od pewnego czasu trendu odchodzenia konsumentów od mocnych trunków, co wynika z coraz silniejszego dążenia Polaków do  prowadzenia zrównoważonego stylu życia, którego częścią jest umiarkowana konsumpcja alkoholu – dodaje. Im mocniej konsumenci rozglądają się za piwami niskoprocentowymi, tym bardziej na znaczeniu tracą piwa mocne. W ubiegłym roku najbardziej znaczący spadek wartości (6,2 proc.) odnotował właśnie ten segment piwnego rynku.

Gospodarka z piwną pianką

Polskie browary w dalszym ciągu zajmują mocną pozycję na europejskim rynku. Według danych pochodzących z najnowszego raportu Beer Statistics, Polska jest trzecim – po Wielkiej Brytanii i Niemczech – producentem piwa w Europie. Co dziesiąta butelka kontynentalnego trunku warzona jest nad Wisłą. Na tle innych krajów rodzime browary generują dość wysokie, bo liczące 10 tysięcy etatów, zatrudnienie bezpośrednie. Większą liczbę pracowników zatrudniają tylko browary w Niemczech (27 200) oraz Wielkiej Brytanii (14 300). Liczba miejsc pracy tworzonych przez browary w sektorach powiązanych z dystrybucją i sprzedażą piwa wielokrotnie przewyższa zatrudnienie bezpośrednie, co czyni przemysł piwowarski największym pracodawcą wśród branż alkoholowych w Polsce. Oprócz tworzenia miejsc pracy przemysł piwowarski generuje także znaczne przychody do budżetu państwa. Z tytułu podatków odprowadzanych przez browary Skarb Państwa zyskuje rocznie około 10 mld złotych.

Piwowarzy liczą na stabilne prawo

Obecna sytuacja na polskim rynku piwa wskazuje, że stał się on rynkiem dojrzałym, nasyconym i bardzo konkurencyjnym. Konsumpcja od kilku lat jest stabilna, a wahania ilości i wartości sprzedaży – niewielkie. Biorąc pod uwagę nasycenie rynku oraz negatywne trendy demograficzne można przewidywać, że w najbliższych latach konsumpcja pozostanie na stabilnym poziomie. – W obliczu  prognoz dla rynku piwa kluczową kwestią jest zachowanie stabilnego otoczenia regulacyjnego, pozwalającego na wykorzystanie wolnych mocy produkcyjnych i rozwój sektora. Jest to warunek niezbędny, aby branża mogła pozostać stabilnym kontrybutorem wartości dla gospodarki krajowej – podkreśla Bartłomiej Morzycki, Dyrektor Generalny Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego Browary Polskie.

Pozytywnym impulsem dla przemysłu piwowarskiego mogą okazać się tegoroczne piłkarskie mistrzostwa świata, ponieważ tego typu wydarzeniom zazwyczaj towarzyszy wzrost konsumpcji. Piwowarzy liczą również na dobrą pogodę, bo – jak mówią – sprzyjająca aura jest najlepszym dyrektorem sprzedaży.

Źródło: Nielsen, Panel Handlu Detalicznego, Cała Polska  (jako suma rynków: Hipermarkety, Supermarkety bez Dyskontów, Dyskonty, Duże, Średnie i Małe sklepy spożywcze, Sklepy winno-cukiernicze, Stacje benzynowe), Piwo, sprzedaż wolumenowa i wartościowa, 2017 rok.

W oczekiwaniu na wystąpienie nowego szefa Fedu

W poniedziałek amerykański dolar umacniał się wobec większości swoich rywali. Miało to miejsce przed dzisiejszym pierwszym wystąpieniem nowego prezesa Rezerwy Federalnej Jerome Powella, który przed Komisją ds. Usług Finansowych Izby Reprezentantów przedstawi półroczny raport nt. polityki monetarnej. Analitycy rynkowi i inwestorzy mają nadzieję poznać bliższe informacje ma temat tego, ile razy (trzy czy cztery) w tym roku zostaną jeszcze podniesione stopy procentowe. Z kolei po wystąpieniu szefa EBC Mario Draghiego przed komisją Parlamentu Europejskiego, w którym mówił, że gospodarka strefy euro potrzebuje dalszych bodźców, euro traciło na wartości, jednak potem odrobiło straty.

Waluty

W ciągu ostatnich 24 godzin amerykański dolar traci do euro (-0,06%), a zyskuje do brytyjskiego funta (+0,35%), dolara kanadyjskiego (+0,45%), dolara australijskiego (+0,34%) oraz japońskiego jena (+0,32%) i kursy wynoszą: EUR/USD – 1,233, GBP/USD – 1,397, USD/CAD – 1,268, AUD/USD – 0,785 i USD/JPY – 106,9. Euro jest silniejsze wobec japońskiego jena (+0,44%) i kurs EUR/JPY wynosi 131,8, a kurs EUR/GBP jest na poziomie 0,883. Złotówka umacnia się do innych walut światowych. We wtorek rano dolar kosztuje 3,38 zł, euro – poniżej 4,17 zł, funt – 4,72 zł, a frank szwajcarski – 3,61 zł.

Giełdy

Na światowych giełdach nadal przewaga koloru zielonego. W poniedziałek w Europie londyński indeks FTSE 100 zyskał 0,62%, frankfurcki indeks DAX – 0,35%, a paryski indeks CAC 40 – 0,51%. W Amerykach nowojorski indeks S&P 500 wzrósł o 1,18%, meksykański indeks Bolsa spadł o 0,37%, a brazylijski indeks Bovespa podniósł się o 0,41%. We wtorek w Azji tokijski indeks Nikkei zyskał 1,07%, indeks Shanghai Composite spadł o 1,13%, a hongkoński indeks Hang Seng stracił 0,83%.

Ropa i złoto

Ceny ropy naftowej kontynuują wzrosty. W poniedziałek na zakończenie dnia baryłka ropy Brent kosztowała 67,5 USD (+0,28%), a ropy WTI – 63,91 USD (+0,56%). Roczna prognoza ceny baryłki ropy pozostaje na poziomie 73 USD. Z kolei złoto po wcześniejszych wzrostach traci na wartości. We wtorek rano uncję metalu rynek wycenia na 1333 USD. To 6 USD mniej (-0,45%) niż dobę wcześniej.

Najważniejsze wydarzenia dzisiejszego dnia:

  • 10:00 – Strefa euro – Podaż pieniądza M3 (r/r), styczeń (prognoza 4,6%)
  • 14:00 – Niemcy – Inflacja CPI (r/r), luty (prognoza 1,5%)
  • 14:00 – Węgry – Decyzja ws. stóp procentowych, luty
  • 14:30 – USA – Zamówienia na dobra bez środków transportu (m/m), styczeń (prognoza 0,4%)
  • 14:30 – USA – Zamówienia na dobra trwałego użytku (m/m), styczeń (prognoza -2%)
  • 14:30 – USA – Saldo obrotów towarowych, styczeń (prognoza -72,3 mld USD)
  • 14:30 – USA – Publikacja tekstu wystąpienia prezesa Fed
  • 15:00 – USA – Indeks S&P/Case-Shiller (r/r), grudzień (prognoza 6%)
  • 16:00 – USA – wystąpienie prezesa Fedu przed Komisją ds. Usług Finansowych Izby Reprezentantów
  • 16:00 – USA – Indeks zaufania konsumentów – Conference Board, luty (prognoza 126,6 pkt.)
  • 16:00 – USA – Indeks Fed z Richmond, luty (prognoza 15 pkt.)

Przygotował zespół analityczny easyMarkets

Delegować czy uczestniczyć – jaki styl kierowania najlepiej sprawdzi się w twojej firmie?

Niektórzy z nas działają sprawniej, gdy szef szczegółowo określa to, jakie zadania mamy do wykonania i jak należy się z nimi zmierzyć. Inni z kolei wolą, kiedy przełożony przekazuje jedynie ogólne wytyczne czy pomysły, minimalizując czas kontaktu z pracownikami w trakcie wykonywania przez nich ich zawodowych obowiązków. Umiejętne dopasowanie stylu kierowania do zespołu w znaczący sposób wpływa na efektywność i atmosferę w firmie. Który najlepiej sprawdzi się w twojej – instruktażowy, konsultacyjny, uczestniczący, a może delegujący? 

Styl kierowania zależy przede wszystkim od tego, z jakim zespołem mamy do czynienia – pod uwagę trzeba wziąć to, na jakim jest on etapie formowania bądź rozwoju oraz jakie zadania przed nim stoją. Na każdą taką strategię składa się pewien „pakiet” zachowań i sposobów postępowania lidera, które niosą za sobą określone konsekwencje – szanse, ale też zagrożenia. Jeśli zostanie ona dopasowana do grupy, jaką się zarządza, oraz jej potrzeb, menedżer będzie przez jej członków oceniany pozytywnie, a oni sami będą działać skutecznie, realizując wyznaczone cele.

Najpierw szczegółowe instrukcje

Jeśli członkowie zespołu nie posiadają jeszcze określonych umiejętności i dopiero je nabywają albo mierzą się z zadaniem zupełnie dla nich nowym i z tego powodu nie są zdolni do tego, by przejąć za nie pełną odpowiedzialność, wówczas warto zastosować instruktażowy styl kierowania – radzi Michał Brywczyński, trener biznesu z Integra Consulting Poland. W takim przypadku świadomy przełożony bardzo precyzyjnie określa swoje oczekiwania względem zarówno efektu działań podwładnych, jak również przekazuje szczegółowe instrukcje, w których wskazuje, w jaki sposób poszczególne obowiązki powinny być wykonywane, a nawet ile czasu należy na nie poświęcić. – Warto mieć na uwadze to, że taki styl zarządzania może być czasem postrzegany negatywnie – choćby dlatego, że szef skupia się na zadaniach i celach, natomiast sprawą drugorzędną są dla niego relacje między nim a członkami zespołu, a także pomiędzy samymi pracownikami. Przekazywanie każdorazowo szczegółowych instrukcji może też sprawić, że menedżer będzie postrzegany jako „ten, który zawsze wie lepiej”. Dobrze mieć świadomość takich zagrożeń i aktywnie minimalizować ryzyko ich wystąpienia – zwraca uwagę Michał Brywczyński.

Kiedy więcej swobody?

Z czasem lider lepiej poznaje członków swojego zespołu i ma do nich coraz większe zaufanie. Oni sami zyskują z kolei podstawowe zawodowe umiejętności, znają też już cele i zasady swojej pracy, a do tego coraz częściej współpracują ze sobą realizując poszczególne zadania. Wówczas najbardziej efektywne staje się kierowanie nimi w sposób konsultacyjny. – W takim przypadku przełożony również dokładnie określa swoje oczekiwania względem podwładnych oraz wyjaśnia, jaki zakres czynności jest do wykonania, ale jednocześnie daje im większą samodzielność w zakresie chociażby wyboru metod wykonania obowiązków – tłumaczy Michał Brywczyński z Integra Consulting Poland. – Szef kierujący pracownikami w sposób konsultacyjny co prawda podejmuje ostateczne decyzje samodzielnie, ale najpierw rozmawia o możliwych opcjach działania z podwładnymi. To istotne także dlatego, że w ten sposób wzmacnia ich zaangażowanie i buduje u nich poczucie sensu zadań, które wykonują – dodaje. Na tym etapie rozwoju zespołu bardzo ważne jest włączenie aktywności wspierających relacje zarówno wewnątrz niego, jaki z przełożonym, takich jak choćby docenianie wysiłku, a nie tylko rezultatu. Właściwe przeprowadzenie podwładnych przez tę fazę pozwala na zbudowanie nie tylko kompetencji, ale też silnej motywacji do dalszego doskonalenia. Warto także pamiętać, że w ramach samych konsultacji bardzo ważne jest zadbanie przez menedżera o to, by pracownicy nie mieli wrażenia, że na przykład przy podejmowaniu decyzji ulega on naciskom najsilniejszych członków grupy.

Czas na uczestnictwo

Gdy zespół posiada duże doświadczenie i niezbędne zawodowe umiejętności, czas przejść na styl kierowania nazywany uczestniczącym. Zakłada on, że przełożony nadal wspiera pracowników w realizacji obowiązków, ale z tą różnicą, że zwykle wyznacza ogólny kierunek działania, a określenie szczegółowych zadań pozostawia już po stronie zespołu. – Relacje w takiej grupie oraz na linii pracownicy – szef są bezpośrednie i oparte w dużej mierze na wzajemnym zaufaniu. Większość decyzji podejmowanych jest wspólnie, co motywuje i integruje. Warto mieć na uwadze, że współpraca z zespołem na tym etapie rozwoju wiąże się z faktem, iż podwładni mają swój współudział w sukcesach, ale w przypadku niepowodzeń także są obarczani za nie odpowiedzialnością – podkreśla Michał Brywczyński z Integra Consulting Poland. Taki styl zarządzania – podobnie jak pozostałe – również wiąże się z pewnymi zagrożeniami, których świadomość powinien mieć przełożony. Może bowiem spotkać się z zarzutami, że skupia się na kreowaniu wizerunku dobrego kumpla, a w podejmowaniu decyzji kieruje się swoimi sympatiami i chęcią zachowania status quo.

Deleguję, nie ingeruję

W miarę jak podwładni stają się w swoich działaniach bardziej samodzielni i zyskują coraz większą wiarę w swoje umiejętności, menedżer chcący ich dalej skutecznie motywować, powinien ograniczyć swoją rolę do tej wyznaczonej poprzez delegujący styl kierowania. – Oznacza to obdarzenie przez niego pracowników bardzo dużą dozą zaufania i skupienie się na wyniku realizacji zadań, nie na sposobie ich wykonania – zaznacza Michał Brywczyński z Integra Consulting Poland. – Ważną umiejętnością szefa na tym poziomie jest umiejętność delegowania nie tylko zadań, ale też uprawnień koniecznych do ich wykonania. Styl delegujący wiąże się także ze zminimalizowaniem czasu kontaktu lidera z zespołem i ograniczeniem się jedynie do okoliczności delegowania zadań, a następnie omawiania rezultatów ich wykonania, bez ingerowania w międzyczasie w pracę podwładnych – pamiętajmy, że w tym przypadku dla przełożonego to efekty, a nie sposób wykonywania obowiązków, są kluczowe – dodaje. Gdy w takich warunkach zespół nie działa efektywnie, istnieje niebezpieczeństwo, że szefowi zostanie zarzucony brak zainteresowania pracownikami i ich zadaniami, a także przerzucanie na nich całej odpowiedzialności. Dużym wyzwaniem cały czas pozostaje umiejętność takiej pracy z dystansem wobec podwładnych, żeby zapewnić im odpowiednią wolność decydowania, a jednocześnie zadbać o to, by w razie trudności mieli możliwość kontaktu z przełożonym.

Wybór odpowiedniego stylu kierowania zespołem to często klucz do utrzymania jego rosnącej efektywności z jednoczesnym dbaniem o budowanie trwałej wewnętrznej motywacji jego członków. W wielu polskich firmach wciąż trudną do przyjęcia jest perspektywa, że dobry szef potrafi doprowadzić pracowników do takiego poziomu działania, na którym ludzie mogą się obywać bez przełożonego.

Giełdy odrabiają straty. Mniej sprzedanych domów w USA

Po spadkach z przełomu stycznia i lutego giełdy odrabiają straty. Najlepiej idzie na razie amerykańskim indeksom korzystającym na słabym dolarze. Dane o sprzedaży nowych domów w USA wyraźnie poniżej oczekiwań.

Giełdy w USA silniejsze niż w Europie

Od końca stycznia do początku lutego na giełdach obserwowaliśmy silną przecenę. Główne indeksy zarówno w Europie jak i w USA spadły o ponad 10%. Od tego momentu inwestorzy skuszeni niższymi cenami ponownie podkupują walory. Najszybciej odbija giełda w USA, gdzie S&P odrobił już ponad ⅔ spadków. W Europie nie jest aż tak dobrze. WIG20 właściwie się nie odbił i wciąż znajduje się blisko minimów. Giełdy zachodnie powoli odrabiają jednak straty. Niemiecki DAX od swoich miniumów wzrósł już niemal ⅓ korekty, z kolei francuski CAC ponad połowę. Warto zwrócić uwagę, że pomimo wspomnianych spadków analitycy właściwie nie zmieniają prognoz końcoworocznych dla głównych indeksów. Oznacza to, że wierzą oni w dalsze silne wzrosty na światowych giełdach. Na korzyść amerykańskich indeksów podziałał słabnący dolar powodujący, że tamtejsze akcje okazały się relatywnie tańsze.

Słabsze dane z amerykańskiego rynku nieruchomości

Wczoraj poznaliśmy dane na temat sprzedaży nowych domów w USA. Wynik 593 tysiące był negatywnym zaskoczeniem, gdyż oczekiwano 52 tysięcy więcej sprzedanych sztuk. Dane te jednak nie spowodowały większej zmienności na rynkach. Im dłużej od kryzysu tym informacje z rynku nieruchomości mają mniejszy wpływ na rynki. Duży wpływ tych odczytów był historycznie związany z genezą kryzysu z 2008 roku, który to był silnie związany z kredytami hipotecznymi. To właśnie problemy z obsługą tych nieodpowiednio zabezpieczonych kredytów były jednym z powodów problemów, z którymi borykamy się już niemal od dekady.

Dzisiaj kalendarz danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

  • 14:00 – Węgry – decyzja w sprawie stóp procentowych,
  • 14:00 – Niemcy – inflacja konsumencka,
  • 14:30 – USA – zamówienia na dobra

Maciej Przygórzewski – główny analityk w Internetowykantor.pl i Walutomat.pl

W rekrutacji wygrywają pieniądze

Portal Praca.pl postanowił zapytać użytkowników o motywacje do przyjęcia oferty pracy. Co jest najważniejsze dla Polaków? Na pierwszym miejscu znalazło się wynagrodzenie, wskazane przez 43% ankietowanych. Przewaga tego czynnika w stosunku do innych jest miażdżąca. Drugie miejsce na podium należy do lokalizacji miejsca pracy, ale preferujących tę motywację jest blisko czterokrotnie mniej – 11%. Podobna liczba osób (blisko 11% ogółu) wskazała, że przyjmie ofertę pracy, która umożliwi rozwój lub awans.

Dla 7% badanych istotni przy podejmowaniu decyzji o zmianie pracy są też ludzie, z którymi będą pracować. Atmosfera w pracy ma duże znaczenie dla Polaków. Badanie Praca.pl z listopada 2017 roku pokazało, że 20% użytkowników portalu lubi swoją pracę za ludźmi, z którymi pracuje.

A co jest najmniej ważne?

Badanie pokazało, że najmniejsze znaczenie przy podejmowaniu decyzji o przyjęciu oferty pracy mają benefity – jedynie 3 na 500 ankietowanych zdecydowało się na zaznaczenie tej odpowiedzi. Mało ważne okazują się też elastyczne warunki pracy, które otrzymały zaledwie 1% wszystkich głosów, natomiast na ważności, szczególnie wśród młodych osób, zyskują elastyczne godziny pracy, prawie 6% wybrało tę odpowiedź.

Dzisiejsza rzeczywistość zachęca do zmiany pracy, daje również nadzieję tym, którzy pracy nie mogą znaleźć już długo. Eksperci prognozują, że ze względu na wzmożone poszukiwania pracowników, a co za tym idzie coraz atrakcyjniejsze oferty pracy i większy nacisk na politykę employer brandingową, pracownicy chętniej będą podejmować decyzję o zmianie pracy.

Jeśli wynagrodzenia będę rosły zgodnie z przewidywaniami, to ta motywacja do podjęcia pracy będzie tracić na wartości, na rzecz bardziej indywidualnych potrzeb. Pracodawcy w branżach, które poszukują mocno wyspecjalizowanych pracowników, coraz częściej konkurują o nich właśnie benefitami czy elastycznymi godzinami pracy, ponieważ argument finansowy przestaje być wystarczający.

Warto pamiętać jednak, że rynek pracy obejmuje różne branże, nie tylko IT. Pracy szukają nie tylko wysoko wykwalifikowani specjaliści i nie tylko w dużych miastach. W obszarze administracji biurowej notujemy średnio ponad 35 aplikacji na jedno ogłoszenie o pracę. Tak więc to kandydaci konkurują między sobą, pracodawcy nie muszą o nich zabiegać w tak kreatywny sposób jak w branżach, w których są problemy z zapełnieniem wakatów. Jedyne różnice w ofertach pracy dotyczą więc wysokości wynagrodzenia i to ono może skusić lub zniechęcić kandydata.

Podpisanie listu intencyjnego w sprawie przejęcia Grupy LOTOS S.A. przez PKN ORLEN S.A.

Reprezentujący Skarb Państwa Minister Energii Krzysztof Tchórzewski oraz Prezes PKN ORLEN S.A. Daniel Obajtek podpisali w dniu 27.02.2018 r. list intencyjny w sprawie rozpoczęcia procesu przejęcia kontroli kapitałowej przez PKN ORLEN S.A. nad Grupą LOTOS S.A.

Podpisując list intencyjny, PKN ORLEN S.A. i Skarb Państwa zobowiązały się do podjęcia w dobrej wierze rozmów, których celem będzie przeprowadzenie transakcji rozumianej jako nabycie przez PKN ORLEN S.A. bezpośrednio lub pośrednio minimum 53% udziału w kapitale zakładowym Grupy LOTOS S.A. Transakcja zakłada nabycie przez PKN ORLEN S.A. akcji Grupy LOTOS S.A. od jej akcjonariuszy, w tym w szczególności od Skarbu Państwa, przy zachowaniu wymogów wynikających z przepisów ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o ofercie publicznej i warunkach wprowadzania instrumentów finansowych do zorganizowanego systemu obrotu oraz o spółkach publicznych.

Koncepcja połączenia PKN ORLEN i Grupy LOTOS jest obecna w sferze gospodarczej od kilkunastu lat, zabrakło jednak determinacji aby ten proces zrealizować. Może dlatego, że tak ważna decyzja biznesowa rozpatrywana była głównie w kategorii emocji, a nie twardych faktów i liczb – mówi Daniel Obajtek, Prezes Zarządu PKN ORLEN. – Procesy konsolidacyjne na tym rynku trwają od wielu lat i żeby być konkurencyjnym musimy nadrobić zaległości i być gotowym na nowe stojące przed branżą wyzwania. Skonsolidowany koncern może lepiej konkurować na otwartym rynku europejskim.
Model przygotowywanej transakcji, harmonogram oraz szczegółowe zasady jej realizacji wymagają przeprowadzenia szczegółowych analiz i będą obecnie wypracowywane – dodał Prezes Zarządu PKN ORLEN.

Zgodnie z założeniami stron listu intencyjnego, celem Transakcji jest stworzenie silnego, zintegrowanego koncernu zdolnego do lepszego konkurowania w wymiarze międzynarodowym, odpornego na wahania rynkowe, m. in. poprzez wykorzystanie synergii operacyjnych i kosztowych pomiędzy PKN ORLEN i Grupą LOTOS.

Budowa silnego, zintegrowanego koncernu paliwowo-petrochemicznego to decyzja biznesowa niezbędna z kilku perspektyw: przyszłości biznesowej obu firm, budowania wartości firmy dla akcjonariuszy, bezpieczeństwa energetycznego Polski, ale również interesu klientów indywidualnych. Ta świadomość powoduje, że mamy pełną determinację aby ten proces sprawnie i skutecznie przeprowadzić – przy wsparciu Skarbu Państwa jako kluczowego akcjonariusza a jednocześnie przy poszanowaniu praw wszystkich akcjonariuszy i z troską o pracowników – dodaje Prezes Obajtek. – Podpisanie listu intencyjnego to przejście od trwającej wiele lat fazy planów i pomysłów do realizacji. Ze względów formalnych, m.in. konieczności uzyskania niezbędnych zgód, ten proces potrwa około roku. Zamierzamy zachowywać pełną transparentność i o kolejnych krokach będziemy na bieżąco informować wszystkich zainteresowanych interesariuszy – podkreśla Prezes Zarządu PKN ORLEN.

Przeprowadzenie Transakcji będzie możliwe m. in. po uzyskaniu zgód korporacyjnych oraz zgód odpowiednich organów ochrony konkurencji na dokonanie koncentracji.

Rynki czekają na przemówienie nowego szefa FED

Roman Ziruk - Ebury
Roman Ziruk, Ebury Polska

Bieżący tydzień jest dość obfity w istotne przemówienia członków banków centralnych. Wczoraj głos zabierał Mario Draghi oraz kilku członków amerykańskiego FOMC, dziś po południu przed Kongresem przemawiać będzie Jerome Powell, nowy prezes FED. 

Rynki finansowe mogą reagować na ton dzisiejszego przemówienia Powella – optymistyczny komentarz, sugerujący możliwość szybszego zacieśniania polityki monetarnej mógłby wesprzeć dolara amerykańskiego, który w parze z euro w minionym tygodniu znalazł się w dolnej części przedziału 1,23 – 1,255, w którym utrzymywał się od miesiąca.

Inwestorzy oczekują, że polityka Powella będzie zbliżona do tej prowadzonej przez Janet Yellen. Ostatnie zmiany otoczenia gospodarczego oraz nieco inny rozkład głosów w Radzie (w 2018 r. więcej bezpośrednich decydentów to jastrzębie) sugerują, iż w 2018 r. może czekać nas jednak nieco więcej podwyżek stóp procentowych niż rok temu.

SPOJRZENIE NA GŁÓWNE WALUTY  

EUR

Kurs EUR/PLN w poniedziałek osłabił się o 0,2%, wahając się w widełkach 4,16 – 4,18.  We wczorajszej wypowiedzi Mario Draghi powtórzył swój standardowy komunikat. Prezes EBC uznaje, że gospodarki krajów strefy euro notują ożywienie, jednocześnie póki co nie ma przekonujących sygnałów sugerujących wyraźny wzrost inflacji bazowej. Przemówienie nie miało zbyt dużego wpływu na kurs wspólnej waluty.

Dzisiejsze dane makroekonomiczne ze strefy euro pokazują, że dobre nastroje zarówno biznesu, jak i konsumentów utrzymują się. Wyniki za bieżący miesiąc były lepsze niż styczniowe, a te z ubiegłego miesiąca zostały zaktualizowane w górę.

GBP

Kurs GBP/PLN  w poniedziałek osłabił się o 0,3%, wahając się w widełkach 4,72 – 4,75. Wczorajsza wypowiedź Jona Cunliffe, którą można odczytywać jako neutralną/optymistyczną przeszła bez większego echa. Nie wsparła brytyjskiej waluty, która dzień zakończyła spadkami w relacji do głównych walut i złotego.

USD

Kurs USD/PLN w poniedziałek osłabił się o 0,4%, wahając się w widełkach 3,37 – 3,40.  Wczorajsze dane z amerykańskiego rynku nieruchomości rozczarowały. Dynamika sprzedaży nowych domów w styczniu była ujemna i wyniosła -7,2% w relacji do poprzedniego miesiąca, wobec oczekiwań na poziomie +3,2%.

We wczorajszej wypowiedzi James Bullard był dość ostrożny. Bullard obawia się „pójścia zbyt daleko, zbyt szybko [w kwestii stóp]”, chyba, że dane gospodarcze będą wspierały takie działania”. Randal Quarles z kolei stwierdził, iż dalsze, stopniowe podwyżki stóp procentowych będą „odpowiednie”.

Dziś poznamy dane o zamówieniach środków trwałych w USA w styczniu oraz indeks Conference Board opisujący nastroje panujące wśród amerykańskich konsumentów w lutym. Uwagę inwestorów powinien przyciągnąć  jednak przede wszystkim nowy prezes FED, Jerome Powell, który będzie przemawiał przed Kongresem. Pierwsze wystąpienie nowego szefa Rezerwy Federalnej oceniane jest jako wydarzenie znaczące i może nadać ton przyszłym działaniom banku, wobec którego inwestorzy zaczęli mieć coraz większe oczekiwania.

KLUCZOWE PUBLIKACJE

  • 14:00 – wstępne szacunki inflacji CPI w Niemczech w lutym
  • 14:30/16:00 – przemawia Jerome Powell, prezes Rezerwy Federalnej
  • 14:30 – zamówienia środków trwałych w USA w styczniu
  • 16:00 – indeks Conference Board opisujący nastroje amerykańskich konsumentów w lutym

Autor: Roman Ziruk, Ebury

Europejski Trybunał Praw Człowieka: kiedy nieruchomość „dyskryminuje” niepełnosprawnych

Jacek Kosiński, Partner zarządzający w kancelarii Jacek Kosiński Adwokaci i Radcowie Prawni
Jacek Kosiński, Partner zarządzający w kancelarii Jacek Kosiński Adwokaci i Radcowie Prawni

W Polsce żyje kilka milionów osób niepełnosprawnych. Nieruchomości muszą być dostosowane do ich potrzeb w zakresie przewidzianym prawem, ale istnieje także szereg opcjonalnych rozwiązań, które inwestorzy mogą włączyć do realizowanego projektu. Takie działania nabierają znaczenia w kontekście niedawnego wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie niepełnosprawnego studenta występującemu przeciwko Turcji.

Stworzenie odpowiedniej infrastruktury dla potrzeb osób niepełnosprawnych, których w Polsce żyje kilka milionów, to ważne zadanie stojące przez projektantami różnego rodzaju budynków i miejsc publicznych. Zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa budowlanego obiekt budowlany i związane z nim urządzenia należy projektować i budować w taki sposób, aby osoby niepełnosprawne – a zwłaszcza poruszające się na wózkach inwalidzkich – mogły korzystać z obiektów użyteczności publicznej i mieszkaniowego budownictwa wielorodzinnego. Jednak po orzeczeniu Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 30 stycznia br. w sprawie Enver Şahin przeciwko Turcji standard ochrony praw osób niepełnosprawnych znacząco wzrósł, co stanowi wyzwanie nie tylko dla wznoszących nowe budynki.

Sprawa Enver Şahin przeciwko Turcji

Obywatel Turcji, Enver Şahin, będąc studentem pierwszego roku mechaniki na jednym z tureckich uniwersytetów uległ wypadkowi, w wyniku którego jego lewe ramię zostało sparaliżowane. Niestety w budynku jego uczelni nie było jakichkolwiek udogodnień dla osób niepełnosprawnych, stąd Şahin nie mógł wrócić do zajęć akademickich do czasu odzyskania pełnej sprawności. W 2007 r. zwrócił się on do rektora uczelni o dostosowanie budynku do potrzeb osób niepełnosprawnych, jednak prośba ta spotkała się z odmową. Władze uczelni odpowiedziały, że z powodów finansowych nie są w stanie stworzyć odpowiedniej infrastruktury, zaproponowały jednak skarżącemu zapewnienie mu podczas zajęć osoby do pomocy. Şahin nie przystał na tę propozycję twierdząc, że ciągła obecność osoby trzeciej naruszałaby jego prywatność. W postępowaniu przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka skarżący zarzucił, że władze uczelni poprzez niedostosowanie budynku do potrzeb osób niepełnosprawnych naruszyły zakaz dyskryminacji określony w art. 14 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności oraz prawo do nauki zapisane w art. 2 protokołu nr 1 do tej Konwencji.

Dostosowanie budynku dla osób niepełnosprawnych a dyskryminacja

Trybunał rozpoznając skargę stwierdził, że w przypadku osób niepełnosprawnych podstawowe znaczenie ma zapewnienie im możliwości prowadzenia samodzielnego, niezależnego życia, które pozwoli im na rozwój i uzyskanie poczucia własnej wartości, godności i wolności osobistej. Trybunał uznał, że rektor składając propozycję zapewnienia skarżącemu osoby do pomocy nie wziął pod uwagę jego potrzeb i indywidualnej sytuacji oraz wpływu ciągłej obecności osoby trzeciej na wolność i godność studenta. Dlatego ETPCz orzekł, że taka pomoc – jako nie gwarantująca samodzielności i autonomii – jest sprzeczna z prawem do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego.

Enver Şahin przed wniesieniem skargi do Trybunału usiłował dochodzić swoich praw na drodze krajowej, odwołując się od decyzji rektora do właściwego sądu administracyjnego. Jednak ten odrzucił jego skargę argumentując, że budynek uczelni został wzniesiony w czasie, gdy tureckie prawo nie przewidywało obowiązku dostosowania budynków użyteczności publicznej do potrzeb osób niepełnosprawnych. Trybunał uznał ten argument za bezzasadny. Analizując postępowanie sądu krajowego stwierdził, że w ogóle nie wziął on pod uwagę interesu skarżącego – jak najszybszego powrotu do nauki na warunkach pozwalających na zachowanie maksymalnej autonomii, na równi z innymi studentami. Trybunał wytknął też sądowi krajowemu, że ten nie dokonał analizy sprzecznych interesów zachodzących w sprawie oraz możliwych sposobów ich pogodzenia.

Omawiany wyrok ma niezwykle doniosłe znaczenie dla wielu aspektów praktyki stosowania przepisów prawa budowalnego dotyczących konieczności przygotowywania udogodnień dla osób niepełnosprawnych. Przede wszystkim Trybunał podkreślił, że stworzenie warunków architektonicznych umożliwiających analogiczny sposób funkcjonowania osób pełnosprawnych i niepełnosprawnych jest podstawowym obowiązkiem władz krajowych. Nie ma przy tym znaczenia, kiedy i na jakich zasadach prawodawstwo państwowe wprowadziło odpowiednie przepisy budowlane. Nawet jeżeli nie dotyczą one budynków wzniesionych przed datą ich wejścia w życie, nie zwalnia to władz z realizacji tego obowiązku. Wyrok Trybunału sytuuje kwestie dostosowania budynków do potrzeb osób niepełnosprawnych na poziomie praw człowieka, które z natury są „pierwotne” wobec prawodawstwa krajowego. Innymi słowy, to jakie zasady budowlane przewidział dany ustawodawca nie ma większego znaczenia – osoba niepełnosprawna w przestrzeni publicznej po prostu musi mieć zapewnione możliwości funkcjonowania na porównywalnych warunkach do osób pełnosprawnych. Warto podkreślić, że w omawianej sprawie skarżący był dotknięty „jedynie” ubytkiem w funkcjonowaniu jednej ręki. Zapewnienie ochrony wyznaczonej przez ETPCz osobom o większym stopniu niepełnosprawności z pewnością byłoby dużo trudniejszym wyzwaniem.

W praktyce orzeczenie to może oznaczać konieczność dostosowania wielu budynków, i to nie tylko tych, które jak dotąd w ogóle nie posiadały udogodnień dla niepełnosprawnych. Wytyczną nie jest tu problem zgodności przyjętych rozwiązań architektonicznych z przepisami prawa budowlanego, ale możliwość zagwarantowania w budynku niepełnosprawnym autonomii pozwalającej im na wolne działanie. Z tego punktu widzenia nawet nowoczesne budynki mogą nie odpowiadać standardom wyznaczonym przez Europejski Trybunał Praw Człowieka.

Jacek Kosiński, Partner zarządzający w kancelarii Jacek Kosiński Adwokaci i Radcowie Prawni

Biura rosną poza stolicą. Rywalizację wygrywają Kraków i Wrocław, z cienia wychodzi Łódź

Warszawa pozostaje biurowym liderem Polski, ale inne miasta zaczynają ją gonić. Na koniec 2017 roku w stolicy było więcej powierzchni biurowych niż w miastach regionalnych łącznie – 5,2 mln mkw. wobec 4,3 mln mkw. Jednak jeśli spojrzymy na  pozostałe dane, Warszawa zostaje w tyle. W ubiegłym roku w regionach przybyło zdecydowanie więcej nowej powierzchni biurowej, a także więcej budynków biurowych znajduje się w budowie. Co więcej, wskaźnik pustostanów na rynkach regionalnych jest znacznie niższy niż w Warszawie (9,9% vs. 11,7%) – tak wynika z raportu CBRE „Regionalny Rynek Biurowy po 4 kw. 2017”. Najwięcej nowych biur buduje się w Krakowie i Wrocławiu, o rynek zaczyna walczyć również Łódź, która tworzy nową strefę biurową.

Kamil Tyszkiewicz, Dyrektor, Advisory & Transaction Services, Dział Wynajmu Powierzchni Biurowych, CBRE
Kamil Tyszkiewicz, Dyrektor, Advisory & Transaction Services, Dział Wynajmu Powierzchni Biurowych, CBRE

– Warszawa jest ciągle największym rynkiem biurowym w Polsce, ale niedługo zasoby rynków regionalnych mogą dogonić stolicę Polski. Łącznie w miastach regionalnych znajduje się obecnie ponad 4,3 mln mkw. powierzchni biurowej, a duża aktywność zarówno deweloperów, jak i najemców wciąż sprzyja rozwojowi rynku. Inwestorów do miast regionalnych przyciągają przede wszystkim potencjał lokalnego rynku pracy (dobrze wykształceni i wykwalifikowani pracownicy ze znajomością języków obcych) oraz dostępność wysokiej jakości powierzchni biurowej. Dzięki napływowi nowych inwestycji, tworzone są nowe miejsca pracy i poprawia się sytuacja ekonomiczna. Rozwój rynku generują m.in. firmy z sektora nowoczesnych usług dla biznesu,  które notują stały wzrost zatrudnienia (15% w 2017 roku)[1]. Potencjał regionalnych rynków biurowych rośnie i nic nie wskazuje na to, aby miało się to zmienić w najbliższym czasie – komentuje Kamil Tyszkiewicz, Dyrektor, Advisory & Transaction Services, Dział Wynajmu Powierzchni Biurowych, CBRE.

Regiony kontra stolica

Ubiegły rok dla regionalnego rynku biurowego był rewelacyjny pod kątem aktywności najemców, którzy wynajęli ponad 680 tys. mkw. powierzchni. Firmom podejmującym decyzje o nowym biurze sprzyjała oferta deweloperów, którzy oddali do użytku 460 tys. mkw. nowej powierzchni – w tym samym czasie w Warszawie oddano 275 tys. mkw. powierzchni. Podobnie wyglądają prognozy na 2018 rok. Podczas gdy w miastach regionalnych planowane jest oddanie 641 tys. mkw. powierzchni, w stolicy dwa razy mniej – ponad 266 tys. mkw. powierzchni.

Warszawa, w porównaniu z regionami, na koniec 2017 roku miała również wyższy współczynnik pustostanów – 11,7% w stolicy wobec 9,9% w miastach wojewódzkich. Dodatkowo, w trakcie realizacji są kolejne inwestycje, które zapewnią następne 1,06 miliona mkw. nowoczesnej powierzchni biurowej w regionach, czyli znacznie więcej niż buduje się obecnie w Warszawie (856 tys. mkw. powierzchni).

Połowa biur w Krakowie i Wrocławiu, Łódź zyskuje na znaczeniu

Kraków już od jakiegoś czasu utrzymuje się na pozycji lidera regionalnego rynku biurowego. To właśnie w tym mieście w 2017 roku odnotowano największy przyrost aż 190 tys. mkw. powierzchni w 18 nowych budynkach. Na drugim miejscu znajduje się Wrocław. Co warto podkreślić, aż 52% budowanej obecnie powierzchni biurowej powstaje właśnie w Krakowie i Wrocławiu. Na uwagę zasługuje również Łódź, która do tej pory była trochę w cieniu innych rynków, ale teraz tworzy swoją nową strefę biurową w okolicy dworca Łodzi Fabrycznej. W minionym roku podaż w tym mieście wzrosła o 22%, a w budowie znajduje się następne 114 tys. mkw. powierzchni biurowej. Popularnością najemców cieszą się również Trójmiasto, Poznań i Lublin. Jedynym miastem, które odnotowało spadek popytu w 2017 roku w porównaniu do lat ubiegłych są Katowice. Zarówno ograniczony wzrost dobrej jakości powierzchni biurowej jak i planowanych projektów przyczyniły się do spadku popytu o 18% w stosunku do roku ubiegłego.

Regiony rosną o budynki premium

Wraz z dojrzewaniem rynku biurowego w Polsce przybywa budynków biurowych klasy A, oferujących coraz szerszą gamę udogodnień dla najemców. Wśród najbardziej wyróżniających się obiektów, które pojawiły się na rynku w 2017 roku i są w całości lub prawie całkowicie wynajęte, znajdują się: DOT Office, Equal BP w Krakowie, Bałtyk w Poznaniu, Green 2Day we Wrocławiu, MBank HQ w Łodzi. W budowie pozostają kolejne warte uwagi obiekty z najwyższej klasy powierzchnią biurową, takie jak Podium Park w Krakowie, Diamentum we Wrocławiu czy Ogrodowa Office w Łodzi.