Transakcje inwestycyjne na biurowych rynkach regionalnych wyprzedzają Warszawę

Jak wynika z danych JLL, wartość transakcji inwestycyjnych w polskim sektorze biurowym w 2017 roku zamknęła się na poziomie ok. 1,6 mld euro. Najwyższą w historii rynku wartość umów kupna/sprzedaży biurowców – ok. 970 mln euro – odnotowały główne miasta poza Warszawą.

Tomasz Puch, Dyrektor Działu Rynków Kapitałowych Nieruchomości Biurowych i Magazynowych, JLL
Tomasz Puch, Dyrektor Działu Rynków Kapitałowych Nieruchomości Biurowych i Magazynowych, JLL

Po raz drugi w historii transakcje inwestycyjne na biurowych rynkach regionalnych wyprzedziły Warszawę, osiągając rekordową wartość blisko miliarda euro – czyli o ok. 320 mln euro więcej niż w 2016. Najwyższy wolumen zanotował Kraków, gdzie inwestycje zamknęły się na poziomie 340 mln euro. Na podium znalazł się także Wrocław – ze 180 mln euro i Trójmiasto – 165 mln euro. Biorąc pod uwagę wysoką aktywność najemców i deweloperów w miastach regionalnych, jak też toczące się rozmowy i transakcje oczekujące na finalizację, również ten rok powinien zakończyć się znakomitym wynikiem”, komentuje Tomasz Puch, Dyrektor Działu Rynków Kapitałowych Nieruchomości Biurowych i Magazynowych, JLL.

Wśród przykładowych transakcji sfinalizowanych na rynkach regionalnych znalazła się sprzedaż portfolio trzech budynków A4 Business Park, West Gate, Tryton Business House przez Echo Polska Properties na rzecz Griffin Premium RE, sprzedaż kompleksu DOT Office w Krakowie od Grupy BUMA na rzecz Golden Star Estate, sprzedaż poznańskiego biurowca Maraton przez Skanska Property Poland do Union Investment, czy Przystanku mBank w Łodzi przez Ghelamco na rzecz LCN Capital Partners.

„Zakupem nieruchomości biurowych realizowanych na rynkach regionalnych jest zainteresowany zarówno kapitał niemiecki, jak i brytyjski czy amerykański, w pełnym spektrum produktów inwestycyjnych. Fundusze celują w obiekty typu prime, czyli długoterminowo wynajęte, znakomicie zlokalizowane projekty biurowe, jak i takie, które są obarczone większym ryzykiem, ale gwarantują wysoki zwrot z inwestycji. Warto też zauważyć, że różnice w wysokości stóp kapitalizacji między Warszawą a miastami regionalnymi maleją. W ramach rynków regionalnych można wyodrębnić miasta najwyżej wyceniane przez inwestorów – typu Kraków, Wrocław czy Trójmiasto – oraz miasta, które zyskują na popularności i płynności, na przykład Łódź, gdzie ceny nie są jeszcze tak wysokie jak na krakowskim czy wrocławskim rynku”, tłumaczy Tomasz Puch.

Mocnym wynikom inwestycyjnym sprzyja wysoki popyt na powierzchnie biurowe. W 2017 r. w największych miastach (z wyłączeniem Warszawy) popyt sięgnął blisko 675 000 mkw., o 15% więcej niż w roku poprzednim. Aż 201 000 mkw. wynajęto w samym Krakowie.

LS Tech-Homes S.A. kończy 2017 r. z bardzo dobrymi wynikami

LS Tech-Homes S.A., Spółka notowana na rynku NewConnect, zakończyła 2017 r. zyskiem netto w wysokości ponad 1,2 mln zł przy przychodach netto ze sprzedaży sięgających blisko 36,2 mln zł. Spółka osiągnęła w minionym roku najlepsze wyniki finansowe w całej swojej historii.

W 4 kw. 2017 r. Emitent zanotował przychody netto ze sprzedaży na poziomie 13,01 mln zł wobec 0,73 mln zł w analogicznym kwartale 2016 r. Wypracowane przez LS Tech-Homes S.A. wyniki finansowe w całym 2017 r. były znacząco lepsze od 2016 r., kiedy to strata netto wyniosła 9,08 mln zł, a przychody netto ze sprzedaży przekroczyły 4,61 mln zł. Osiągnięcie przez Spółkę takiej progresji wynikowej było możliwe dzięki rozbudowie portfela zamówień oraz realizacji pozyskanych kontraktów. Emitent kontynuuje również prowadzenie projektu budowy budynków mieszkalnych w Berlinie. Zarząd LS Tech-Homes S.A. jest zadowolony z wypracowanych przez Spółkę wyników finansowych i będzie dążył do ich jeszcze większej poprawy w kolejnych latach.

„Miniony rok był dla nas bardzo udanym okresem, co potwierdzają nie tylko same wyniki finansowe, ale i wzrost wartości portfela zamówień. Cały czas stawiamy na zwiększanie sprzedaży na rynkach zagranicznych, dążąc tym samym do umacniania pozycji rynkowej w segmencie budownictwa modułowego. Rozwój Spółki z pewnością nie byłby tak dynamiczny, gdyby nie zakończone z sukcesem emisje obligacji, z których pozyskane środki pozwalają nam na realizowanie zagranicznych projektów. Obecnie prowadzimy rozmowy z kolejnymi kontrahentami i mamy nadzieję, że zakończą się one podpisaniem umów.” – podkreśla Mirosław Pasieka, Prezes Zarządu Spółki LS Tech-Homes S.A.

Spółka prowadzi aktywne działania handlowe i cały czas pracuje nad rozbudową portfela zamówień. Rezultatem tych działań było podpisanie protokołów negocjacyjnych z kontrahentami z Niemiec na wyprodukowanie, dostarczenie i zmontowanie domów modułowych wraz z niezbędną infrastrukturą. LS Tech-Homes S.A. oczekuje, że w najbliższych tygodniach negocjacje zostaną zakończone i podjęte zostaną decyzje w zakresie podpisania umów. Obecnie wartość portfela zamówień Emitenta kształtuje się na poziomie ok. 145 mln zł.

LS Tech-Homes S.A. pozyskuje środki na realizację zagranicznych kontraktów m.in. poprzez emisje obligacji. Z przeprowadzonych już 7 emisji obligacji Spółka pozyskała łącznie ponad 28 mln zł. Emitent terminowo reguluje wypłaty odsetek dla Obligatariuszy. W grudniu 2017 r. INTEGRA sp. z o.o. PROPERTY S.K.A. wykonała przysługujące jej prawa z posiadanych warrantów subskrypcyjnych i objęła 966.849 akcji serii J.

Stanowisko Związku Przedsiębiorców i Pracodawców ws. e-zwolnień

Wprowadzenie obowiązkowych e-zwolnień to krok w stronę postępującej informatyzacji służby zdrowia, a to należy ocenić pozytywnie – tak wynika z opublikowanego 27 lutego br. stanowiska Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

Od 1 lipca 2018 roku, jedyną obowiązującą formą zwolnienia, będzie zwolnienie elektroniczne. Do tej pory lekarz miał wybór pomiędzy wystawieniem tradycyjnego, papierowego zwolnienia, a wprowadzeniem do systemu informatycznego zwolnienia elektronicznego.

– Z danych, którymi dysponujemy, wynika że lekarze rzadko korzystają z tej możliwości – powiedział Marcin Nowacki, wiceprezes ZPP – W 2016 roku wystawiono prawie 500 tysięcy zwolnień elektronicznych. Może się wydawać, że to spora liczba, ale w tym samym czasie zwolnień papierowych było aż prawie 20 milionów. Te dane dobrze pokazują, jak mało popularnym rozwiązaniem jest w tej chwili elektroniczne zwolnienie.

Aktualnie obowiązujący system, w którym dominującą formą jest wciąż zwolnienie papierowe, ma wiele wad. Przede wszystkim, obieg fizycznych, papierowych dokumentów, pochłania więcej czasu i pracy, niż wymiana informacji w drodze elektronicznej, w ramach której informacja o wystawieniu zwolnienia pojawia się natychmiast w systemie informatycznym. Poza uciążliwością dodatkowych obowiązków formalnych i biurokratycznych, bieżący stan prawny powoduje również daleko idące konsekwencje finansowe, które obciążają przede wszystkim pracodawców. Przedsiębiorcy płacą aż ponad 860 tysięcy złotych rocznie w wypłatach związanych z wystawionymi zwolnieniami obejmującymi okres do 7 dni. To właśnie w ich przypadku skala nadużyć jest największa.

– Zwolnienie lekarskie wystawione w formie papierowej trzeba dostarczyć pracodawcy w terminie 7 dni od jego wystawienia – przypomniał Nowacki. – W związku z tym, zwolnienia obejmujące okres poniżej 7 dni znajdują się de facto poza jakąkolwiek kontrolą. Mamy do czynienia z przypadkami nadużyć w tym zakresie, co prowadzi do tego, że przedsiębiorcy tracą realne pieniądze.

Poza kwestiami finansowymi, w stanowisku zwraca się uwagę na fakt, że przedsiębiorca, uzyskując informację o zwolnieniu natychmiast, będzie w stanie szybciej znaleźć zastępstwo za pracownika nieobecnego z powodu choroby. Związek Przedsiębiorców i Pracodawców podkreśla, że popiera wszelkie rozwiązania służące informatyzacji opieki zdrowotnej, w tym również wprowadzenie obowiązkowych elektronicznych zwolnień. Warto zaznaczyć, że e-zwolnienia to jedynie element szerszego pakietu działań, do którego zalicza się również wprowadzanie e-recept. Związek Przedsiębiorców i Pracodawców wyraża nadzieję, że informatyzacja i cyfryzacja polskiej opieki zdrowotnej będzie szła coraz dalej, ponieważ ostatecznie, na rozwiązaniach takich zyskują wszyscy zainteresowani – od lekarzy, którym coraz mniej czasu będzie zajmowało dopełnianie administracyjnych obowiązków, poprzez przedsiębiorców, aż najważniejszych uczestników całego systemu, czyli pacjentów.

Trwa korekta spadkowa rentowności obligacji

Trwa korekta spadkowa rentowności obligacji zarówno w Polsce jak i na rynkach bazowych. Stabilizacja w oczekiwaniu na wystąpienie prezesa Fed Jerome Powell’a nt. stanu amerykańskiej gospodarki. Kurs EURPLN blisko 4,17 przy EURUSD oscylującym wokół 1,23.

Rynek walutowy i stopy procentowej

Bieżący tydzień złoty rozpoczął dość stabilnie. Podczas sesji europejskiej, utrzymujący się nieco słabszy sentyment do waluty amerykańskiej (EURUSD wzrósł powyżej 1,235) pozwolił EURPLN na konsolidację w rejonach piątkowego zamknięcia przy około 4,17. Poniedziałkowe kalendarium makroekonomiczne było niemal puste. Po południu warto było jedynie rzucić okiem na dane dotyczące sprzedaży nowych domów w USA oraz na indeks Fedu z Dallas. Jednakże z racji, że nie są to kluczowe informacje dla decyzyjności Fed zostały neutralnie przyjęte przez inwestorów. Ci swoją uwagę najprawdopodobniej koncentrowali już na wtorkowym wystąpieniu nowego szefa Rezerwy Federalnej w Kongresie J. Powell’a nt. stanu amerykańskiej gospodarki oraz danych o nastrojach konsumentów Conference Board, z racji że wydatki konsumpcyjne stanowią największy komponent amerykańskiego PKB. Po południu, gołębie wypowiedzi prezesa EBC M. Draghi’ego spowodowały, że notowania euro chwilowo zeszły poniżej 1,23 USD, co jednak nie zmieniło ogólnego obrazu poniedziałkowej sesji walutowej. Kurs EURPLN nadal utrzymywał okolice 4,17.

Rynek zakłada, że J. Powell potwierdzi utrzymanie dotychczasowej polityki monetarnej wskazując na możliwe dalsze podwyżki stóp w USA (bazując na rosnącej inflacji i silnym rynku pracy). Tym samym wydaje się, że utrzymanie dotychczasowej drogi przez Fed powinno wystarczyć, aby oczekiwane przez nas zmiany na rynku FX mogły nasilić się. W rezultacie jastrzębie nastawienie amerykańskiego banku centralnego w kwestii perspektyw dalszych podwyżek stóp procentowych wraz z gołębią postawą EBC będą czynnikami sprzyjającymi zarówno dalszym spadkom kursu EURUSD jak i wzrostom EURPLN. Można zatem oczekiwać, że kurs EURPLN w tym tygodniu powinien ruszyć w kierunku lokalnego szczytu na poziome 4,20, zaś EURUSD ponownie zacznie wyraźniej kierować się w dół, schodząc poniżej 1,23.

Na polskim rynku stopy procentowej kontynuowana jest korekta spadkowa rentowności, która najbardziej widoczna jest na dłuższym końcu krzywej. Papiery 10-letnie znalazły się w poniedziałek o około 3pb niżej niż na piątkowym zamknięciu, a od tegorocznego szczytu odsunęły się już o ponad 20pb. Za takim scenariuszem w dużym stopniu przemawiają czynniki lokalne, wśród których znajduje się niższa podaż obligacji na rynku pierwotnym. Po tym jak w lutym Ministerstwo Finansów sprzedało papiery jedynie za 9,8mld PLN (wobec planu przewidującego do 12mld PLN), marcowa podaż może pozostać na zbliżonym poziomie.

Za kontynuacją korekty spadkowej w Polsce przemawia również odreagowanie instrumentów dłużnych zagranicą. Rentowności 10-letnich papierów amerykańskich zeszły poniżej 2,85%, odsuwając się od szczytów w okolicach 3%. Również w Europie ceny papierów skarbowych odreagowują, wspierane przez gołębią retoryką Mario Draghi’ego. Prezes EBC w poniedziałkowym wystąpienie przed komisją Parlamentu Europejskiej powtórzył, że inflacja musi pokazać bardziej przekonujące sygnały wzrostu. Notowania obligacji w strefie euro na razie nie wykazują nerwowości przed zaplanowanymi na najbliższy weekend wyborami parlamentarnymi we Włoszech, gdzie oprócz rozszerzenia się spreadu obligacji włoskich nad niemieckimi, nie doszło do zauważalnego wzrostu spreadów kredytowych.Trwa korekta spadkowa rentowności obligacji

Autorzy: Joanna Bachert, Arkadiusz Trzciołek – PKO Bank Polski

Gotowi na cyfryzację? Technologia to za mało

Tylko 17 proc. pracowników w polskich przedsiębiorstwach ma poczucie wysokiej produktywności w pracy. Odsetek ten zdecydowanie rośnie w firmach, gdzie dominuje cyfrowa kultura organizacyjna. Microsoft przeprowadził pierwsze na świecie badania, które analizują wpływ technologii i cyfrowej kultury organizacyjnej na produktywność, innowacyjność, rozwój potencjału pracowników, a także ich poczucie wpływu na organizację. Dane dla Polski pokazują, że w firmach o rozwiniętej kulturze cyfrowej, najwyższą produktywność potwierdza co trzeci badany pracownik (32 proc.), podczas gdy w firmach o słabej kulturze cyfrowej jest to tylko 17 proc. Gotowość cyfrowa organizacji, czyli wspierająca adopcję technologii kultura pracy wyraźnie wzmacniają jej efekt.

Badania zwracają uwagę na znaczenie cyfrowej kultury organizacyjnej w procesie postępującej transformacji cyfrowej przedsiębiorstw. Kultura ta jest rozumiana jako charakterystyczne dla danej organizacji oraz głęboko zakorzenione normy, wartości i kluczowe założenia jej funkcjonowania, które wspierają wykorzystanie technologii do realizacji zadań w najbardziej produktywny sposób.  To środowisko pracy, w którym pracownicy czują się inspirowani przez liderów i menedżerów do wykorzystania potencjału technologii w celu wsparcia ich pracy i rozwoju biznesu. Z badań Microsoft wynika, że jedynie 17 proc. Europejczyków ma poczucie, że pracują w przedsiębiorstwie, gdzie dominuje cyfrowa kultura organizacyjna. W przypadku Polski ten odsetek był jeszcze niższy i sięgnął jedynie 15 proc. odpowiedzi.

W dzisiejszym cyfrowym świecie, instytucje i przesiębiorstwa, niezależnie od wielkości i branży poszukują sposobów na dynamiczny wzrost biznesu oraz jego rozwój. Dla każdej organizacji oznacza to inne wyzwania. Obecnie liderzy nie kwestionują czy cyfryzacja ich przedsiębiorstw jest konieczna, tylko zastanawiają się jak w najlepszy sposób wykorzystać jej potencjał. Nasze badania wyraźnie pokazują, że budowanie kultury cyfrowej wzmacnia efekty zastosowania nowych technologii, a w rezultacie transformację organizacji. Technologia stanowi fundament tej zmiany, jednak kultura organizacyjna i jej otwartość na zmianę i innowacje jest równie istotna” – mówi Agnieszka Rynkowska, członek zarządu polskiego oddziału Microsoft.

Najnowsze badania Microsoft opublikowane w styczniu 2018 r. to pierwsze opracowanie analizujące wzajemny wpływ technologii i ludzi na miejsce pracy – zostały zaprojektowane w celu uzyskania wniosków wspierających decydentów w rozwinięciu potencjału nowoczesnego miejsca pracy. W badaniu wzięło udział 20 tys. pracowników z 21 krajów europejskich, w tym 1000 pracowników z Polski. Reprezentowali oni firmy zatrudniające od 50 do 250+ pracowników.

Technologia to jednak nie wszystko

Badania wskazują, że jedynie 17 proc. pracowników w Polsce czuje się wysoce produktywna w realizacji swoich zadań. Jeszcze bardziej pesymistyczne opinie przedstawili respondenci z firm europejskich, wśród których tylko 11 proc.zadeklarowało wysoką produktywność. Skala pozytywnych odpowiedzi zdecydowanie wzrasta w firmach o wysokiej kulturze cyfrowej. W przypadku polskich respondentów, w firmach o wysokiej kulturze cyfrowej, 32 proc. pracowników ma poczucie bardzo wysokiej produktywności pracy.

Analiza firm o niskim i wysokim stopniu wykorzystania technologii pokazuje niewielki stopień podniesienia produktywności pracowników w związku z wprowadzeniem technologii. Znaczący wzrost produktywności uzyskują dopiero te firmy, które łączą wprowadzenie technologii z działaniami na rzecz wzmocnienia cyfrowej kultury organizacyjnej.

Z badań wynika także, że cyfrowa kultura organizacyjna, która prowadzi do podniesienia produktywności zespołu, charakteryzuje się zdecydowanie większą promocją technologii przez liderów i menedżerów, którzy własnym przykładem pokazują możliwości jej wykorzystania. Kolejnym czynnikiem cechującym cyfrową kulturę w polskich firmach jest lepszy dostęp do informacji w całej firmie, wsparcia informatycznego oraz najbardziej aktualnej technologii. Wśród czynników kulturowych podnoszących produktywność można wskazać większą autonomię w pracy, wyższy stopień włączania pracowników w procesy decyzyjne, zapewnienie poczucia zadowolenia i uczciwości, koncentrację na wysokiej jakości pracy oraz wyższy stopień integracji pracowników.

W kulturze cyfrowej rośnie zaangażowanie

Jedynie 15 proc. polskich pracowników przyznała, że ma poczucie wysokiego zaangażowania w realizację zadań. W Europie odsetek ten jest wyższy i osiągnął poziom 20 proc. Badania pokazały również, że pracownicy z firm charakteryzujących się silną kulturą cyfrową deklarują czterokrotnie wyższy poziom zaangażowania niż pracownicy z firm o słabej kulturze cyfrowej. Co to oznacza? Są oni zdolni do osiągnięcia płynnej pracy bez dużego wysiłku – z pasją i energią koncentrując się na realizacji zadań. Połączenie technologii z cyfrową kulturą organizacji prowadzi do wyższej produktywności oraz podnosi zaangażowanie i poczucie wpływu pracowników na organizację. Daje to liderom przewagę nad konkurencją już dziś oraz przygotowuje firmę i jej pracowników do zmian w przyszłości. Badania wyraźnie pokazują, że bez silnej kultury cyfrowej, wprowadzenie technologii ma niewielki wpływ na podniesienie produktywności i co ciekawe, może obniżyć stopień zaangażowania pracowników. Wprowadzenie technologii do firmy o słabej kulturze cyfrowej, daje niewielki wzrost wydajności, a dodatkowo może szkodzić zaangażowaniu pracowników.

„Każda firma, która myśli o nielinearnym wzroście, zmianie modelu biznesowego, musi mieć świadomość, że należy równolegle myśleć o budowaniu kultury cyfrowej. Brak działań w tym zakresie może wręcz uniemożliwić efekt wykorzystania technologii. Pracownicy w firmie z rozwiniętą kulturą cyfrową pracują bardziej produktywnie, a nie dłużej. Są w większym stopniu skoncentrowani na zadaniach i z większą pasją i zaangażowaniem podchodzą do ich realizacji. Ma to pozytywny wpływ na jakość pracy i rezultaty w konkurencyjnym otoczeniu biznesowym” – podkreśla Agnieszka Rynkowska.

Nowe kontrakty Grupy Impel w obszarze utrzymania czystości

Grupa Impel wzmacnia obecność na rynku usług utrzymania czystości w północnej Polsce. Spółka Impel Facility Services pozyskała nowe kontrakty w zakresie sprzątania i utrzymania czystości we wszystkich placówkach Poczty Polskiej w województwie kujawsko-pomorskim oraz w obiektach sportowych Gdańskiego Ośrodka Sportu.

Umowa z Pocztą Polską obejmuje prowadzenie czynności codziennych i okresowych w 263 placówkach oraz w centrum dystrybucyjnym o powierzchni wewnętrznej ponad 20 000 m2 zlokalizowanym w Lisim Ogonie. Wartość podpisanej na okres 25 miesięcy umowy wynosi prawie 9 mln zł.

Na początku lutego 2018 roku do grona klientów Grupy Impel dołączył również Gdański Ośrodek Sportu, odpowiedzialny za zarządzanie komunalną infrastrukturą sportowo-rekreacyjną Gminy Gdańsk. Spółka Impel Facility Services będzie odpowiedzialna za utrzymanie czystości oraz przeprowadzanie dezynfekcji trzech pływalni zlokalizowanych na terenie miasta. Wartość kontraktu wynosi 2 851 076 zł mln zł. Umowa została zawarta na okres 35 miesięcy.

– Nowe kontrakty uzyskane w obszarze utrzymania czystości wzmacniają naszą pozycję w Regionie Północnym. Warto podkreślić, że Poczta Polska w prowadzonym postępowaniu zastosowała klauzule społeczne uwzględniające w budżecie kontraktu środki na zatrudnianie pracowników na podstawie umowy o pracę. Cieszymy się z tego kierunku zmian, szczególnie, że jest on zbieżny z naszymi postulatami w tym zakresie, o których mówimy od wielu lat –  podkreśla Mirosław Greber, prezes zarządu Impel Facility Services sp. z o.o.

W obszarze usług Facility Management w północnej części Polski Grupa Impel realizuje usługi m.in. dla sektora wojskowego, przemysłowego i usługowego.

Spółka Impel Facility Services świadczy usługi z zakresu kompleksowego zarządzania nieruchomościami. W ramach Facility Management oferuje m.in. szeroki zakres usług porządkowo- czystościowych, ochrony osób i mienia, serwisu technicznego obiektu, cateringu oraz rentalu odzieży. Spółka realizuje usługi na terenie całej Polski. Powstała w wyniku połączenia spółek Impel Cleaning sp. z o.o. i Impel Security Polska sp. z o.o.

Zmiany w algorytmie Facebooka – jak sobie z nimi radzić?

W przeciągu kilku ostatnich miesięcy Facebook dokonał wielu transformacji. Jedną z nich jest zmiana algorytmu odpowiedzialnego za wyświetlane w News Feedzie treści. Od tej pory, marki będą musiały zmienić strategię reklamową, aby zwiększyć zasięg organiczny i wywołać zaangażowanie użytkowników. W poniższym artykule, Sebastian Lipka, Performance Analyst Catvertiser, przedstawia sposoby na to, jak nie stracić interakcji z odbiorcami i jak radzić sobie z aktualizacjami na Facebooku.

Facebook surowszy dla marketerów

Kilka tygodni temu Mark Zuckerberg ogłosił, że Facebook wraca do korzeni, czyli do bycia przede wszystkim platformą społecznościową, mającą na celu budowanie i utrzymywanie więzi między ludźmi, a nie między osobą i marką. Zmieniony algorytm sprawi, że użytkownikom udostępniane będą treści, które są dla nich wartościowe i skłaniają do interakcji z innymi ludźmi, szczególnie z bliskimi znajomymi i rodziną.

Obecnie Facebook ocenia wartość publikowanej treści po liczbie reakcji, komentarzy i udostępnień. Po zmianach pierwszeństwo będą miały te, które zachęcają do dyskusji, angażują odbiorcę – takie, które faktycznie go zainteresują, zwiększając poziom interakcji danego użytkownika z treściami, które do niego docierają. Facebook zapowiada również, że zmiany spowodują zwiększenie udziału w feedach odbiorców, postów znajomych i rodziny, ograniczając tym samym ilość treści publicznych, udostępnianych przez firmy i wydawców.

Co to oznacza dla marek? Oczywiście mniejszą widoczność dla potencjalnych grup docelowych. Dlatego też, chcąc utrzymać pozycję w News Feedzie, marki będą musiały publikować treści wiarygodne, rzetelne i angażujące. Content przez nie udostępniany, będzie również dopasowany do odbiorców, którzy faktycznie są nim zainteresowani.

Czy obecność firm na Facebooku ma jeszcze sens?

Na pewno wielu marketerów, po informacjach o planowanych zmianach, zadawało sobie pytanie, czy obecność marek na Facebooku ma jeszcze sens. Jedno jest pewne – jeśli treści przez nie publikowane będą naprawdę wartościowe i angażujące, firmy nie odczują aż tak znaczącego spadku zasięgów organicznych.

Nie będzie już jednak miejsca na clickabajtowe banały lub treści czysto informacyjne. Obecna zmiana jest faktycznie zmianą na lepsze i nie trzeba się jej obawiać. Jest dobra, ponieważ pozwoli zweryfikować  dotychczasowe działania użytkowników. Mogą stracić na niej jedynie te marki, które nie przykładały się do poziomu publikowanych treści.

Poniżej 5 sposobów na to, jak w obecnej sytuacji skutecznie docierać do swoich odbiorców na Facebooku:

  1. Funkcja „obserwuj najpierw”

Marki powinny zachęcać użytkowników do wybierania opcji „obserwuj najpierw”, ponieważ dzięki temu będą miały pewność, że obserwujący stronę zobaczą wszystkie udostępnione przez nich posty. Jest to też świetna opcja z perspektywy odbiorcy – pozwala bowiem nie stracić, w gąszczu wielu informacji, tego, co jest dla niego istotne.

  1. Live Stream

Relacje live wywołują zdecydowanie więcej komentarzy niż zwykłe treści. Angażują do merytorycznej dyskusji na temat poruszanego problemu, dlatego Facebook będzie traktował je jako szczególnie wartościowe.

  1. Wydarzenia

Facebook docenia angażowanie społeczności poprzez organizowanie wydarzeń. Należy więc zwrócić uwagę na to, że dużo większą skutecznością cieszą się niestandardowe wydarzenia, wnoszące jakąś wartość dodaną dla ich uczestników.

  1. Grupy

Pozwalają one jeszcze bardziej angażować społeczności. Na grupach, Facebook wciąż nie ucina zasięgów. Co więcej, uruchomił właśnie program grantowy mający na celu rozwijanie tych działań.

  1. Crowdsourcing

Marki powinny pozwalać użytkownikom wypowiadać się swojej społeczności, np. poprzez konsultowanie niektórych pomysłów. Sprawia to, że odbiorcy czują, że mają wpływ na kształtowanie się ich ulubionej marki, przez co bardziej się z nią wiążą.

Zmiany wprowadzone na Facebooku mają na celu zwiększenie interakcji między bliskimi i powrót do pierwotnych założeń portalu, czyli nawiązywanie i utrzymywanie relacji z ludźmi. Tym samym, w News Feedach użytkowników, priorytetowe będą posty udostępniane i komentowane przez znajomych. Marki natomiast, chcąc utrzymać swoją pozycję, będą musiałby publikować naprawdę angażujące treści.

Sebastian Lipka – Performance Analyst w Catvertiser

Bank Bank Pekao z rekordowym zyskiem kwartalnym

Banku Pekao S.A. w czwartym kwartale 2017 r. pokazał rekordowy zysk. Ten historyczny sukces w zaledwie kilka miesięcy był możliwy dzięki dynamicznej pracy nowego Zarządu i realizacji wypracowanych kierunków strategii. Rok 2017 przyniósł poprawę wszystkich kluczowych wskaźników finansowych.

Skonsolidowany zysk netto za 2017 rok wyniósł 2 475 mln złotych, co oznacza wzrost o +8,6% r/r przy rekordowo wysokim zysku netto osiągniętym w 4 kwartale na poziomie 1 054 mln złotych. W 2017 r. zwrot na kapitale ROE Grupy Pekao wzrósł do poziomu 11,0%(1), przy jednoczesnym utrzymaniu bardzo wysokiego poziomu współczynnika wypłacalności Tier 1 wynoszącego 16,1%. Dzięki osiągnięciu łącznego współczynnika wypłacalności w wysokości 17,1% na poziomie skonsolidowanym, Bank spełnia kryterium wypłaty dywidendy na poziomie 100% zysku za rok 2017. W segmencie detalicznym Bank Pekao S.A. osiągnął rekordową sprzedaż kluczowych kredytów detalicznych na poziomie 18 mld złotych, jednocześnie notując stabilny wzrost wolumenu w segmencie korporacyjnym (+7,1%) oparty o wzrost aktywności inwestycyjnej w gospodarce.

”Dzięki nowej strategii, Bank Pekao S.A. wszedł w okres dynamicznego rozwoju, co widać po osiągniętych wynikach, a szczególnie po wysokiej dynamice ostatniego kwartału. Zysk netto za 4 kwartał 2017 roku był najwyższy w historii Pekao. Wszystkie kluczowe linie biznesowe Banku osiągnęły lepsze rezultaty niż w roku ubiegłym. Realizujemy dynamiczny wzrost i umacniamy pozycję rynkową w kluczowych segmentach bankowości detalicznej, jesteśmy liderem bankowości korporacyjnej i inwestycyjnej, nasz segment MŚP również dynamicznie się rozwija. Konsekwentnie realizujemy naszą strategię, wprowadzając nową ofertę produktową poprawiając jakość usług i efektywność biznesu. W 2018 roku szykujemy szereg inicjatyw biznesowych, które w połączeniu z konsekwentną realizacją strategii pozwolą nam osiągnąć dwucyfrową dynamikę zysku w 2018 roku.” – powiedział Michał Krupiński, Prezes Zarządu Banku Pekao S.A.

”W 2017 roku osiągnęliśmy poprawę najważniejszych wskaźników finansowych. Przy rekordowym zysku netto w czwartym kwartale, poprawiliśmy zyski w ujęciu rocznym notując prawie 9% dynamikę rok do roku. Szczególnie istotne jest przyspieszenie wzrostu dochodów podstawowych, wynikające z pozytywnej dynamiki wyniku odsetkowego i marży odsetkowej, jak i z odbudowy wyniku prowizyjnego w czwartym kwartale. Poprawę dochodowości uzyskaliśmy przy konserwatywnym zarządzaniu ryzykiem i kosztami. Chcemy kontynuować wysoką dynamikę czwartego kwartału w kolejnych miesiącach, utrzymując silną pozycję kapitałową i wysoką jakość aktywów.” – powiedział Tomasz Kubiak, Wiceprezes Zarządu Banku Pekao S.A., nadzorujący Pion Finansowy.

W 2017 roku Grupa Banku Pekao S.A. osiągnęła zysk netto wyższy o +8,6% r/r, w wysokości 2 475 mln zł. W czwartym kwartale zysk netto wzrósł do 1 054 mln zł, co jest najlepszym kwartalnym rezultatem w historii Pekao. Zysk netto w czwartym kwartale oczyszczony z efektu z przeszacowania poprzednio posiadanych udziałów w PPiM i Xelion wyniósł 640 mln zł, notując wysoką dynamikę +29,4% r/r i +19,4% kw/kw .

Po czterech kwartałach zysk operacyjny brutto wzrósł do 4 087 mln zł, w warunkach porównywalnych o +5,7% r/r, dzięki wzrostowi dochodów o +3,9% r/r (uzyskując kwartalnie coraz lepsze dochody).

Dochody operacyjne wyniosły w 2017 roku 7 350 mln zł, osiągając wzrost o +3,9% r/r w warunkach porównywalnych. Dochody podstawowe w czwartym kwartale wzrosły o +4,3%, determinując dynamikę dochodów z działalności operacyjnej w skali roku. Taki wynik zawdzięczamy silnej i trwałej poprawie wyniku odsetkowego, który osiągnął najwyższy poziom od 4 lat i wzrostowi wyniku prowizyjnego.

Wynik odsetkowy po 12 miesiącach wzrósł o +4,8% r/r do poziomu 4 593 mln zł, dzięki systematycznemu wzrostowi wolumenów w kluczowych segmentach. Marża odsetkowa w czwartym kwartale wyniosła 2,80%, sukcesywnie rosnąc dzięki dalszej rotacji struktury aktywów w produkty o wyższej rentowności przy stabilnym koszcie bazy depozytowej.

Wynik z tytułu opłat i prowizji wyniósł w 2017 r. 2 353 mln zł. W 4 kwartale nastąpiło odwrócenie tendencji spadkowej, dzięki wzrostowi o +6,4%, znacząco poprawił się wynik prowizyjny z działalności kredytowej wsparty prowizjami z działalności inwestycyjnej, niwelując obserwowaną w sektorze presję na pozostałe prowizje, w związku z migracją klientów w kanały elektroniczne.

Kluczowe kredyty detaliczne wzrosły o +14,4% r/r do poziomu 57 408 mln zł przy rekordowej sprzedaży. Bank utrzymał solidną, wynoszącą około +3,3% kwartalną dynamikę wolumenową. Kredyty dla przedsiębiorstw wzrosły o +7,1% r/r, do poziomu 59 315 mln zł z dynamiką +2,2% kw/kw, co odzwierciedla poprawę warunków inwestycyjnych w gospodarce.

W 2017 roku Bank Pekao zrealizował szereg działań, mających na celu trwałą poprawę osiąganych wyników biznesowych takich jak rozwój oferty produktowej czy kampanie marketingowe. Dzięki temu sprzedaż kredytów hipotecznych wzrosła w ujęciu rocznym o +33% i osiągnęła rekordowe 9 144 mln zł , co przełożyło się na wzrost udziałów rynkowych nowej sprzedaży o 3,4 pp do 21%. Bank zanotował również dynamiczny wzrost sprzedaży pożyczek gotówkowych o +14% r/r do rekordowego poziomu 8 782 mln zł.

Wyniki bankowości korporacyjnej oraz segmentu MŚP cechowały się bardzo dobrą dynamiką wolumenową. Wolumen kredytów inwestycyjnych wzrósł o 15,6% r/r do 15 818 mln zł, demonstrując znaczące przyspieszenie w drugiej połowie roku. Bank dynamicznie zwiększał również sprzedaż produktów leasingowych i faktoringowych o +19,1% r/r przy rekordowej dynamice w czwartym kwartale +14,8%. Bank utrzymał swoją pozycję lidera na rynku bankowości korporacyjnej i inwestycyjnej, biorąc ponownie udział w kluczowych transakcjach na rynku kapitałowym w Polsce wsparty licznymi nagrodami w tym tytułem ‘The Best Investment Bank in Poland 2018’.

W 2017 r. odnotowano wzrost depozytów detalicznych o +7,6% r/r do poziomu 76 107 mln zł, przy jednoczesnej migracji klientów z lokat terminowych na rachunki bieżące. Jednocześnie nastąpił dynamiczny wzrost aktywów funduszy inwestycyjnych o +9,6% r/r wsparty znaczącym przyspieszeniem sprzedaży netto funduszy (szczególnie w 4 kwartale). Na koniec roku depozyty korporacyjne wzrosły o +9,1% r/r i wyniosły 73 319 mln zł, z sezonową dynamiką wzrostu w 4 kwartale, która wyniosła + 15,8%.

W 2017 r. koszty operacyjne wzrosły o +1,6% r/r, poniżej inflacji i osiągnęły poziom 3 263 mln zł. Wskaźnik kosztów do dochodów wyniósł 44,4%, co oznacza dalszą poprawę w warunkach porównywalnych o -0,9 pp r/r.

Bank Pekao S.A. utrzymuje jakość portfela kredytowego na bardzo wysokim poziomie. Wskaźnik kredytów nieregularnych spadł do 5,4%. Koszty ryzyka w 2017 roku spadły o 1 pb do 44 pb, natomiast wskaźnik pokrycia rezerwami osiągnął poziom 74,4%. Polityka aktywnego zarządzania ryzykiem została wsparta transakcją sprzedaży portfela wierzytelności w 4 kwartale 2017 r.

Bank spełnia wszystkie wymogi kapitałowe. Współczynnik Tier 1 Grupy Pekao wynoszący 16,1% jest o 1,3pp powyżej poziomu wymaganego do wypłaty 100% dywidendy.

(1)ROE na poziomie 9,2% z wyłączeniem 414 mln złotych zysku z przeszacowania poprzednio posiadanych udziałów w Pioneer i Xelion.

Firmy z branży e-commerce na trzecim stopniu podium wśród dłużników

Polacy pokochali zakupy w sieci. Segment sprzedaży w internecie może być wart nawet 40 mld zł. Rynek rozwija się, czego przejawem jest stale rosnąca liczba e-sklepów. Duża część z nich znika już po kilku latach. W 2017 roku działało w Polsce ponad 29 tys. sklepów internetowych, z czego jedynie 2,3 tys. powstało przed 2011 rokiem. Według danych BIG InfoMonitor oraz Biura Informacji Kredytowej sklepy e-commerce pod koniec ubiegłego roku znajdowały się na trzecim miejscu pod względem zadłużenia w branży handlowej. Posiadały na koniec 2017 r. zaległości niemal na 107 mln zł.

W ciągu ostatnich pięciu lat liczba sklepów internetowych w Polsce wzrosła o ponad jedną trzecią. Każdego roku rejestruje się tysiące nowych sklepów internetowych. Jednak rosnąca konkurencja, a także ekspansja dużych sieci w internecie sprawia, że wiele z nowo powstałych sklepów nie wytrzymuje walki konkurencyjnej. Wg Bisnode Polska, Polacy w 2010 roku zarejestrowali ponad 7,6 tys. sklepów internetowych, z czego na koniec stycznia 2018 rok mniej lub bardziej aktywnie działało 2,3 tys., co stanowi nieco ponad 30 proc. Biorąc pod uwagę statystyki, można zaryzykować stwierdzenie, że po upływie zaledwie dziesięciu lat, 80 proc. sklepów internetowych zniknie z rynku.

Największe długi e-sklepów na Mazowszu, Śląsku i Wielkopolsce

Jednym z wielu powodów słabej sytuacji finansowej dużej liczby sklepów są zaległości w bieżącym regulowaniu swoich zobowiązań. Z danych BIG InfoMonitor oraz BIK wynika, że zadłużenie tej branży na koniec grudnia 2017 roku wyniosły 106 913 730 zł. Mowa tu o zadłużeniu wynoszącym co najmniej 500 zł i przeterminowanym o minimum 30 dni. Problemy z płatnościami wobec kontrahentów i banków ma 2 721 firm zajmujących się sprzedażą wysyłkową oraz internetową. Największe łączne zaległości należą do e-handlu z Mazowsza, Śląska i Wielkopolski, kolejno 18,8 mln zł, 15,7 mln zł oraz 13 mln zł. Najwięcej firm z problemami finansowymi zarejestrowanych jest na Mazowszu.
aa
Źródło: BIG InfoMonitor i BIK
Mimo, że w sektorze handlu detalicznego ta grupa przedsiębiorstw zajmuje trzecie miejsce pod względem kwoty zaległości, po sklepach ogólnospożywczych, których długi wynoszą 398 mln zł oraz punktach niewyspecjalizowanych z 119 mln zł zadłużenia, to biorąc pod uwagę powszechność problemu nieregulowanych płatności jest ono stosunkowo nieduże – mówi Sławomir Grzelczak, Prezes Biura Informacji Gospodarczej InfoMonitor. Odsetek firm e-commerce opóźniających płatności wynosi 3,4 proc., podczas gdy w całym handlu detalicznym jest to 4 proc., a dla wszystkich przedsiębiorstw 5,4 proc.

bb
Źródło: BIG InfoMonitor i BIK

Większość niesolidnych firm oferujących sprzedaż w sieci wpisana jest do Rejestru BIG InfoMonitor przez kontrahentów, jednak na sumę ich zaległości w większym stopniu wpływają opóźnienia w spłacie rat kredytów bankowych.

E-commerce rośnie w tempie ekspresowym

Wedle szacunków na koniec stycznia 2018 roku na polskim rynku zarejestrowanych było nieco ponad 29,1 tys. sklepów internetowych. Blisko jedna trzecia z nich to firmy uśpione, zawieszone, niedziałające, ale też niewykreślone z oficjalnych rejestrów. Niezależnie od wszystkiego w ostatnich pięciu latach liczba zarejestrowanych sklepów internetowych na polskim rynku wzrosła o 34 proc. z 21,7 tys. podmiotów w 2013 r., do 29,1 tys. na koniec stycznia 2018 r. Każdego roku polski rynek e-commerce pod względem dynamiki przyrostu nowo zarejestrowanych firm zwiększa się o ok. 7 proc.

Liczba zarejestrowanych sklepów e-commerce

ccŹródło: Bisnode Polska

Przejawia się to w rosnącej liczbie rejestrowanych nowych sklepów, a także rosnącej dynamice klientów sklepów internetowych. Wedle szacunków z niemal 30 mln polskich internautów, prawie połowa korzysta ze sklepów internetowych. Najczęściej zamawiają oni nie tylko książki i płyty, lecz także odzież, obuwie, czy RTV AGD. Jedną z przyczyn coraz większej popularności e-commerce są często niższe ceny, bezpieczeństwo zawieranych transakcji, dogodne warunki zwrotu nie tylko samego towaru, lecz także pieniędzy, czy bezpłatna dostawa zamówienia.

Z badania przeprowadzonego przez Bisnode Polska wynika, że spośród ponad tysiąca polskich sklepów internetowych blisko 44 proc. jest w bardzo dobrej i dobrej kondycji finansowej, z czego 23,4 proc. ocenia ją na bardzo pozytywnie. Z kolei 56 proc. jest w słabej i złej sytuacji finansowej, z czego co trzeci z nich w bardzo złej kondycji.

dd
Źródło: Bisnode Polska

Rekordzista z Wielkopolski

Z danych BIG InfoMonitor i BIK wynika, że największe zadłużenie w tym sektorze ma firma z Wielkopolski – ponad 2,4 mln zł. Na sumę tego rekordu składają się trzy różne zobowiązania. Na drugiej i trzeciej pozycji znalazły się dwie firmy z Mazowsza, rekord pierwszej sięga prawie 1,8 mln zł, drugiej – 1,4 mln zł. Choć w tym przypadku łączny dług jest mniejszy, to jednak mają one na swoim koncie więcej zobowiązań, bo kolejno po osiem i sześć.

Przed wystąpieniem prezesa Fed

Rynek walutowy nie wykazuje większych oznak życia, a inwestorzy koncentrują się na popołudniowym przemówieniu prezesa Fed. Przed Powellem szansa na naszkicowanie swojego stanowiska, choć nie musi to oznaczać ujawnienia zaskakujących poglądów na przyszłą ścieżkę podwyżek stóp procentowych. Poprzeczka dla jastrzębiego wydźwięku jest ustawiona wysoko.

Tekst przemówienia Jerome’a Powella zostanie opublikowany o 14:30, a posiedzenie przed Komisją ds. Usług Finansowych rozpocznie się o 16:00. Główna uwaga będzie jednak dopiero na sesji pytań ze strony kongresmenów do Powella, która rozpocznie się po przedstawieniu oświadczenia. Rynek będzie szukał sygnałów, czy Fed jest bliżej trzech lub czterech podwyżek w tym roku i czy zamierza być bardziej agresywny w dalszym okresie? Dotychczas Powell prezentował neutralne poglądy, więc zwrot ku jednemu z obozów (jastrzębie/gołębie) będzie ważnym sygnałem. Mimo to nie jestem przekonany, czy nowy prezes Fed będzie chciał się wyróżnić. W kontekście najbliższego posiedzenia w marcu nie musi wiele robić, kiedy rynek niema w pełni dyskontuje podwyżkę. Ponadto w gestii Powella jest budować konsensualny forward guidance z uznaniem argumentów gołębiego obozu, co umniejsza szanse na wyraźnie jastrzębi wydźwięk. Z drugiej strony nawet umiarkowana otwartość Powella na więcej podwyżek stóp procentowych (jeśli dane z gospodarki pozostaną bardzo dobre) będzie sygnałem wyraźnej zmiany u steru Fed przy porównaniu z gołębią Yellen. Rynek jednak po cichu na to liczy i pozycjonuje się na jastrzębi wydźwięk wystąpienia. Stąd nawet jeśli Powell będzie konstruktywnie zapatrywał się na przyspieszenie tempa normalizacji, to może nie wystarczyć, by zainicjować nasilenie popytu na dolara. Niewykluczone też, że ton wypowiedzi będzie bardziej wyważony, np. poprzez wstrzymanie się z wnioskami o sile odbicia wynagrodzeń i inflacji do czasu poznania większej liczby danych.

Bardziej neutralne stanowisko prezesa Fed może okazać się rozczarowaniem i przywrócić trend osłabienia USD. Nie zapominajmy, że rynek generalnie pozostaje w nastawieniu na sprzedaż dolara, a ostatnie odbicie nosi znamiona jedynie równoważenia w oczekiwaniu, czy Powell zrobi niespodziankę. Do tego dochodzi koniec miesiąca, który zawsze może doprowadzić do dodatkowego zamieszania. USD/JPY jest najczystszym odzwierciedleniem oczekiwań przed wystąpieniem prezesa Fed. W ostatnich godzinach kurs odbił do 107 przez domykanie krótkich pozycji, ale też budowanie długich na wypadek jastrzębich wzmianek. Ale odbicie zwiększa też szanse, że albo rynek prędko sprzeda fakty, albo agresywnie zareaguje na rozczarowanie. A nawet jeśli Powell uderzy w jastrzębie tony, możliwe, że szok na rynku akcji wesprze bezpiecznego jena. Na EUR/USD sytuacja wygląda gorzej, gdyż perspektywa niedzielnych wyborów we Włoszech wprowadza element niepewności wokół europejskich aktywów.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.