Fundusz ERNE VENTURES przez EBC Solicitors S.A. będzie inwestować w technologię blockchain oraz kopalnię kryptowalut

ERNE VENTURES, fundusz kapitałowy notowany od dziesięciu lat na NewConnect, ogłosił kupno pakietu akcji publicznej spółki EBC Solicitors S.A. w celu zmiany jej strategii. Nabycie akcji jest podyktowane dążeniem do wykorzystania potencjału inwestycyjnego Grupy Kapitałowej EBC Solicitors dla realizacji nowej strategii funduszu.

ERNE VENTURES, który wprowadził na rynek publiczny 10 spółek, w ostatnich latach inwestował głównie w projekty z branży gier video. Tymczasem po inwestycji w EBC Solicitors fundusz będzie dążył do skupienia przyszłych inwestycji EBC Solicitors w obszarze inwestowania w projekty we wczesnej fazie rozwoju oparte o technologię blockchain ze szczególnym naciskiem na pozyskiwanie walut cyfrowych (tzw. „crypto mining”), co wpisuje się w nową strategię ERNE VENTURES S.A.

Wychodząc bowiem naprzeciw najnowszym trendom w finansowaniu startupów, fundusz szczególną uwagę zwraca obecnie na projekty planujące wdrożenie rozwiązań opartych o blockchain, również w ramach ICO (Initial Coin Offering). Na chwilę obecną ERNE VENTURES ma już zbudowaną grupę partnerów z prawie wszystkich kontynentów, którzy na zasadzie doradztwa lub bardzo bliskiej współpracy są gotowi uczestniczyć w realizowanych projektach. Zebrane kompetencje obejmują opracowanie ekonomiki tokenów i zasadności użycia technologii blockchain, doradztwo prawne, konsultacje marketingowe i PR, realizację kampanii reklamowych wraz z tworzeniem społeczności wokół produktu, programy lojalnościowe, rozwiązania KYC/AML, obsługę klienta przy emisji ICO, przygotowanie materiałów informacyjnych obejmujących whitepaper, dotarcie do inwestorów, jak również obsługę samej emisji walut cyfrowych.

Intensywną realizację nowego kierunku inwestycyjnego ERNE VENTURES dowodzi nie tylko zapowiedziana zmiana działalności EBC Solicitors, ale i dwóch innych spółek publicznych z grupy ERNE VENTURES: Revitum oraz Telehorse.
Na początku lutego ERNE VENTURES ogłosił przejęcie kontroli nad Revitum S.A. w celu zmiany jej strategii i uruchomienia giełdy kryptowalut działającej zgodnie z wszelkimi wymaganiami prawnymi oraz posiadającej wszelkie stosowne licencje i zezwolenia. Z kolei zarząd Telehorse S.A. ogłosił niedawno rozszerzenie zakresu działalności na rynku gier komputerowych poprzez uruchomienie społecznościowej platformy dystrybucyjnej o międzynarodowym zasięgu. Wykorzystując swój potencjał oraz posiadane kompetencje, Telehorse będzie finansować marketing oraz dystrybuować wybrane przez społeczność gry video i mobilne, bazując na technologii blockchain. Platforma będzie rozwijana w ramach spółki celowej, która planuje pozyskanie środków poprzez przeprowadzenie emisji ICO.

Skuteczne wezwanie na wykup akcji Unipetrolu

PKN ORLEN zrealizował dziś płatności na rzecz akcjonariuszy mniejszościowych, którzy odpowiedzieli na ogłoszone w grudniu ubiegłego roku dobrowolne wezwanie na wykup pakietu akcji Unipetrol a.s.. Łączna wartość transakcji wyniosła ok. 3,5 mld PLN. W ten sposób Koncern osiągnął warunkowy próg wezwania zapewniając sobie 94,03% udziałów w akcjonariacie czeskiej spółki.

PKN ORLEN oferował po 380 koron za każdą akcję Unipetrolu, tj. cenę zbliżoną do obecnego kursu giełdowego spółki. W ramach transakcji rozliczono 826 zleceń sprzedaży od osób fizycznych będących akcjonariuszami Unipetrolu oraz 126 zleceń od osób prawnych, które łącznie stanowiły ok. 31,04% udziałów. Transakcja zostanie sfinansowana ze środków własnych PKN ORLEN oraz z dostępnego kredytu konsorcjalnego. Po przeprowadzeniu wykupu dług netto Koncernu pozostanie na bezpiecznym poziomie i nie powinien mieć wpływu na zmianę jego oceny ratingowej.

Wzmocnienie pozycji PKN ORLEN w akcjonariacie największego w Czechach koncernu rafineryjno-petrochemicznego jest zgodne ze strategią Koncernu zakładającą m.in. integrację aktywów rafineryjnych, wydłużenie łańcucha wartości w petrochemii oraz rozwój sieci detalicznej. Umożliwi ono efektywniejsze wykorzystywanie synergii w ramach Grupy ORLEN i umocnienie jej pozycji konkurencyjnej.

W skład Unipetrol a.s. wchodzą rafinerie w Litvinowie i Kralupach, największa na lokalnym rynku sieć stacji paliwowych Benzina (400 stacji) oraz spółka Spolana, jedyny producent PCW i kaprolaktamu na tym rynku. Bardzo istotna jest część petrochemiczna firmy zlokalizowana w Litvinowie, gdzie obecnie realizowana jest największa w historii Czech inwestycja petrochemiczna, w instalację do produkcji polietylenu.

Emerytalny strzał w dziesiątkę

Prognozy przyszłych emerytur dla Polaków są porażające i praktycznie wykluczają godną jesień życia. Światełkiem w tunelu są Pracownicze Plany Kapitałowe, których projekt zawiera wiele korzyści i niewiele wad – pisze Marcin Lipka, główny analityk Cinkciarz.pl.

W połowie lutego poznaliśmy założenia nowego planu oszczędzania na emeryturę. W pierwszej chwili mogą one przypominać koncepcję zaprezentowanych 20 lat temu OFE. Faktycznie jednak plan jest zdecydowanie lepszy zarówno z punktu widzenia jego bezpośrednich beneficjentów, jak i całej gospodarki.

Dramat. Gorzej tylko w Meksyku

Nie ma nic odkrywczego w stwierdzeniu, że świadczenia emerytalne osób rozpoczynających obecnie karierę zawodową będą dramatyczne niskie. Idealnie potwierdzają to dane OECD o stopie zastąpienia, czyli relacji emerytury do naszego ostatniego wynagrodzenia. Polska jest niemal na szarym końcu.

Z opublikowanego w grudniu opracowania „Pensions at a Glance 2017” wynika, że obecni 20-latkowie mogą otrzymać na rękę jedynie 38,6 proc. ich finalnej pensji netto. To drugi najgorszy wynik w całym OECD. Tylko Meksyk wypada tu gorzej, natomiast przeciętna wartość wynosi 69,1 proc. Polskę dzieli olbrzymi dystans nawet do innych państwa z naszego regionu (Czechy, kraje bałtyckie, Słowenia), gdzie wynik waha się blisko granicy 60 proc.

Te 38,6 proc. to i tak bardzo optymistyczna wersja, do której nie warto się przyzwyczajać. Szacunki powstają w oparciu o założenie, że od 20. roku życia do momentu osiągnięcia ustawowego wieku emerytalnego będziemy bez przerwy zatrudnieni (w ten okres wlicza się urlop macierzyński, ale studia już nie). Wypełnienie w całości tego warunku jest bardzo trudne, co oznacza, że faktycznie dostaniemy na rękę jedynie ok. jedną trzecią naszego ostatniego wynagrodzenia netto.

Trzeba oszczędzać

Głodowe przyszłe świadczenia emerytalne wynikają bezpośrednio z trendów demograficznych (niska dzietność, rosnąca długość życia) oraz z założenia względnie wczesnego przejścia na emeryturę. Ponieważ zmiana tych kluczowych parametrów jest trudna, jedynym wyjściem w tym momencie może być zaproponowanie programu, który „zmusi” nas do oszczędzania, a jednocześnie pozwoli na faktyczne dysponowanie tymi środkami w razie nagłej konieczności.

Na te potrzeby w optymalny sposób odpowiada zaprezentowany w połowie lutego przez „Ministerstwo Finansów” program Pracowniczych Planów Kapitałowych (PPK). Poprzez szereg zachęt do oszczędzania oferuje w maksymalnym wariancie (składka od pracownika i pracodawcy po 4 proc. wynagrodzenia, start w momencie rozpoczęcia kariery) podniesienie stopy zastąpienia nawet o 45 pkt proc.

Zalety PPK

Podstawową zaletę planu jest połączenie siły naszych oszczędności, składek zatrudniających i dopłaty z państwa. Program jest dobrowolny (w przeciwieństwie do zrzutki na OFE), ale jednocześnie na tyle atrakcyjny, że rezygnacja z niego jest nieopłacalna, chociażby ze względu na utratę bonusu z budżetu czy konieczność zapłacenia podatku.

Zgromadzonymi środkami będzie można dowolnie dysponować (to odróżnia go również od OFE) i będą one dziedziczone (zaleta w porównaniu do OFE). Plusem PPK może być także konkurencja ze strony pracodawców o pracownika. Te przedsiębiorstwa, które zdecydują się sfinansować składkę maksymalną (4 proc. wynagrodzenia), mogą być postrzegane jako dbające o długotrwałą współpracę z zatrudnionym oraz o jego kondycję po zakończeniu kariery zawodowej.

W PPK środki zgromadzone przez emerytów będą finansować krajową gospodarkę, chociażby poprzez rynek kapitałowy czy możliwość zakupu przez zarządzające fundusze obligacji skarbowych. Zmniejszy to uzależnienie Polski od środków z zagranicy oraz zwiększy coroczną stopę oszczędności gospodarstw domowych, która w ostatnich lata waha się blisko granicy 0 proc. – według danych OECD.

Akceptowalne wady

Żaden program nie jest pozbawiony wad. Dotyczy to również PPK. Podstawowy minus tkwi w tym, że częściowo musimy sami sfinansować Plan, gdyż od 2 do 4 proc. naszego wynagrodzenia jest przekazywane do funduszu. Wydaje się jednak, że przy obecnej koniunkturze i wzroście płac ta wada jest do zaakceptowania przez większość uczestników, zwłaszcza że założenia jasno sugerują dowolność w dysponowaniu środkami.

Inna wadą jest także fakt, że nasza hipotetyczna stopa zastąpienia powiększa się jedynie przez 10 lat. Biorąc pod uwagę, że okres życia po przekroczeniu wieku emerytalnego dla obecnych 20-latków będzie przekraczać dwie dekady, to dość mało. Z drugiej jednak strony wada ta może zachęcać do dłuższej aktywności zawodowej, która jednocześnie będzie realnie zwiększać hipotetyczną stopę zastąpienia.

Można zaryzykować stwierdzenie, że przedstawione przez „MF” założenia programu PPK są optymalne pod względem korzyści oraz kosztów. Nigdy nie uda się jedną inicjatywą naprawić całego systemu, ale prawdopodobnie jest to droga w dobrym kierunku, czyli budowania długoterminowych oszczędności Polaków i finansowego komfortu na emeryturze.

Aktywność zawodowa kobiet spada przez 500 plus

Pomimo bardzo dobrej dla pracowników sytuacji na rynku pracy, maleje aktywność zawodowa kobiet. Po kilku latach przerwy zawodowej tym kobietom trudniej będzie powrócić do pracy, na atrakcyjnych warunkach finansowych. Eksperci oceniają, że są to konsekwencje rządowego programu.

– W 2017 r. zmalała aktywność zawodowa kobiet, a w grupie wiekowej 25-34 lata był to spadek do poziomu najniższego od kilkunastu lat – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Aleksander Łaszek, główny ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju (FOR).

Sytuacja na rynku pracy jest dobra dla pracowników, stopa bezrobocia jest najniższa od ponad 25 lat, a w 2017 r. nie było spadku aktywności zawodowej wśród mężczyzn.

– Spadek aktywności zawodowej należy powiązać z rządowym programem 500 Plus – wyjaśnia ekonomista, podając przykłady przeprowadzonych badań, w których oceniano skutki tego programu.

Udział inwestorów w obrotach instrumentami finansowymi na GPW w 2017 r.

  • W 2017 r. inwestorzy indywidualni wygenerowali 16 proc. (+3 p.p. rdr) obrotów na Głównym Rynku (GR) akcji GPW. Inwestorzy zagraniczni odpowiadali za 53 proc. obrotów (bez zmian), a instytucjonalni za 31 proc. (-3 p.p. rdr)
  • Na rynku NewConnect główną rolę niezmiennie odgrywają inwestorzy indywidualni, których udział w obrotach wzrósł o 3 p.p. rdr do poziomu aż 76 proc. Spadł udział inwestorów instytucjonalnych do 16 proc. (-3 p.p. rdr), udział inwestorów zagranicznych utrzymał się na poziomie 8 proc.
  • Na rynku kontraktów terminowych w 2017 r. wiodącą rolę utrzymują krajowi inwestorzy indywidualni z udziałem 51 proc. w obrotach (+5 pkt proc. rdr) o 1 pkt proc. umocnili się inwestorzy zagraniczni, zaś udział inwestorów instytucjonalnych spadł do poziomu 30 proc.

Główny Rynek GPW

Największy udział w obrotach na Głównym Rynku akcji GPW w 2017 r., tak jak w poprzednich latach, mieli inwestorzy zagraniczni. Wygenerowali oni 53 proc. obrotów akcjami, tyle samo co w całym 2016 r. W II półroczu 2017 r. inwestorzy zagraniczni odpowiadali za 55 proc. obrotów – o 3 p.p. więcej niż w pierwszej połowie 2017 r. Udział krajowych inwestorów instytucjonalnych wyniósł 31 proc., o 3 p.p. mniej niż w całym ubiegłym roku. Inwestorzy indywidualni, w drugiej połowie 2017 r., wygenerowali 14 proc. obrotów, co w stosunku do analogicznego okresu 2016 r. dało 1 p.p. wzrostu w udziale tej grupy w obrotach na Głównym Rynku akcji GPW.

W II półroczu 2017 r. wśród krajowych instytucji dominowały TFI (udział na poziomie 37 proc.). Na drugim miejscu uplasowały się podmioty świadczące usługi animatorów (28 proc.), na trzecim otwarte fundusze emerytalne (14 proc.).

Tabela 1. Struktura inwestorów na Głównym Rynku akcji (w proc.)

Udział inwestorów w obrotach instrumentami finansowymi na GPW w 2017 r 

Źródło: Ankieta GPW w firmach inwestycyjnych, dane szacunkowe

NewConnect

Na rynku NewConnect niezmiennie wiodącą rolę odgrywają inwestorzy indywidualni, którzy w 2017 r. odpowiadali za 76 proc. obrotów. Ich udział wzrósł o 3 p.p. wobec 2016 r. Inwestorzy zagraniczni odpowiadali za 8 proc. obrotów, a instytucje wygenerowały w tym okresie 16 proc. obrotów- o 3 p.p. mniej niż w całym ubiegłym roku. W II półroczu 2017 r. wśród instytucji krajowych na NewConnect dominowały TFI, które odpowiadały za 56 proc. obrotów akcjami (wzrost z 31 proc. w analogicznym okresie ubiegłego roku). Aktywnymi inwestorami na NewConnect byli też animatorzy (którzy zwiększyli swój udział o 5 p.p. rdr do 15 proc.) oraz firmy (10 proc. obrotów) i.

Tabela 2. Struktura inwestorów na rynku NewConnect (w proc.)

Struktura inwestorów na rynku NewConnect

Źródło: Ankieta GPW w firmach inwestycyjnych, dane szacunkowe

Rynek Instrumentów Pochodnych

W 2017 r. krajowi inwestorzy indywidualni odegrali również dominującą rolę na rynku derywatów. Ich udział w wolumenie obrotów kontraktami terminowymi kształtował się na poziomie 51 proc. a opcjami – 46 proc. w całym 2017 r. Udział inwestorów zagranicznych wzrósł o 1 p.p. na kontraktach i aż o 13 p.p. na opcjach. Inwestorzy instytucjonalni zmniejszyli swój udział w obrotach kontraktami terminowymi i opcjami odpowiednio o 6 i 8 p.p., osiągając 30 proc. i 25 proc. łącznego wolumenu obrotów tymi instrumentami. W II półroczu 2017 r. animatorzy odpowiadali za 56 proc. obrotów kontraktami generowanych przez inwestorów instytucjonalnych i aż 91 proc. obrotów opcjami wśród wszystkich instytucji krajowych.

Tabela 3. Struktura inwestorów na rynku kontraktów terminowych (w proc.)Struktura inwestorów na rynku kontraktów terminowych

Źródło: Ankieta GPW w firmach inwestycyjnych, dane szacunkowe

Tabela 4. Struktura inwestorów na rynku opcji (w proc.)Struktura inwestorów na rynku opcji

Źródło: Ankieta GPW w firmach inwestycyjnych, dane szacunkowe

Tabela 5. Struktura inwestorów na rynku produktów stukturyzowanych (w proc.)Struktura inwestorów na rynku produktów stukturyzowanych

Źródło: Ankieta GPW w firmach inwestycyjnych, dane szacunkowe

Catalyst

Udział obrotów obligacjami na rynku Catalyst jest dość stabilny od 4 lat, od kiedy ankieta obejmuje także obligacje. Przeważającą rolę utrzymują na nim krajowe instytucje – w 2017 r. ich udział wyniósł 58 proc. Inwestorzy indywidualni byli odpowiedzialni za 39 proc. obrotów, a inwestorzy zagraniczni za 3 proc.

Tabela 6. Struktura inwestorów na rynku obligacji (w proc.)Struktura inwestorów na rynku obligacji

Szczegółowe wyniki badania dotyczącego udziału inwestorów w obrotach instrumentami finansowymi zostały opublikowane na stronie internetowej GPW: http://www.gpw.pl/analizy.

Giełda przeprowadziła badanie udziału różnych grup inwestorów (inwestorzy zagraniczni, krajowi instytucjonalni oraz krajowi indywidualni) w obrotach instrumentami finansowymi na parkiecie w 2017 r. Zgodnie z przyjętą metodologią udziały poszczególnych grup inwestorów bazują na wynikach ankiety, na którą odpowiadają krajowe biura maklerskie, a także na danych o obrotach zdalnych członków giełdy. Działalność animatorów oraz zarządzanie portfelem klientów zostało potraktowane jako działalność krajowych inwestorów instytucjonalnych. W badaniach uwzględniono obroty sesyjne realizowane na GPW. Dane roczne obliczono na podstawie danych półrocznych.

Bank Zachodni WBK i Deutsche Bank Polska uzgodniły Plan Podziału

Zarządy Banku Zachodniego WBK i Deutsche Bank Polska uzgodniły dzisiaj Plan Podziału. Złożony zostanie także wniosek do Komisji Nadzoru Finansowego o udzielenie zezwolenia na podział Deutsche Bank Polska. 

Intencją zarządu Banku Zachodniego WBK jest przeprowadzenie procesu włączenia wydzielonej części Deutsche Bank Polska przy zachowaniu poszanowania interesów pracowników oraz klientów i zasad corporate governance. Do czasu zakończenia transakcji obydwa banki pozostają odrębnymi instytucjami. Finalizacja procesu planowana jest na
IVQ 2018 roku, pod warunkiem uzyskania zgód regulacyjnych i korporacyjnych.

– Konsolidacja będzie korzystna dla klientów obydwu instytucji dzięki wzbogaceniu oferty produktowej, większej sieci dystrybucji oraz nowoczesnym i efektywnym modelom sprzedaży. Ten proces jest okazją do jeszcze lepszego wykorzystania możliwości jakie płyną ze wsparcia międzynarodowej Grupy Santander. Stabilna pozycja i doświadczenia Banku Zachodniego WBK oraz dobra współpraca pomiędzy stronami zapewniają przeprowadzenie tej transakcji z sukcesem – mówi Gerry Byrne, Przewodniczący Rady Nadzorczej Banku Zachodniego WBK.

Bank Zachodni WBK to silna i stabilna instytucja finansowa. W 2017 roku Grupa Banku Zachodniego WBK wypracowała 2,2 mld zł zysku netto. Suma aktywów wynosi 153 mld zł, a współczynnik kapitałowy osiągnął poziom 16,69%, tj. powyżej wymogów regulatora, zapewniając bezpieczeństwo prowadzonej działalności i stabilny wzrost.

Michał Gajewski BZ WBK
Michał Gajewski, BZ WBK

– Zarząd Banku Zachodniego WBK jest przekonany o pozytywnym wpływie transakcji na klientów i akcjonariuszy. Wzmocnimy w ten sposób nie tylko kompetencje w obsłudze klientów zamożnych i private banking, dla których chcemy rozwijać ofertę, model biznesowy w segmencie małych i średnich firm, a także ofertę dla wolnych zawodów. Połączenie globalnych rozwiązań i standardów Grupy Santander, z doświadczeniami Deutsche Bank Polska, pozwoli zaoferować klientom nowoczesne rozwiązania finansowe, które zwiększą satysfakcję ze współpracy z nami – powiedział Michał Gajewski, Prezes Zarządu Banku Zachodniego WBK.

Intencją Banku Zachodniego WBK jest kontynuacja umów z firmami partnerskimi, aby zachować otwartą architekturę produktów inwestycyjnych.

Po uzyskaniu zgód regulacyjnych i korporacyjnych, bazując na doświadczeniach i kompetencjach obu banków, Bank Zachodni WBK wypracuje i dostarczy najlepsze rozwiązania dla klientów zapewniając poszerzoną ofertę produktów oraz jeszcze wyższą jakości świadczonych usług.

Przegląd wydarzeń następnego tygodnia

W przyszłym tygodniu rynek dolara będzie przyglądał się przesłuchaniu nowego prezesa Fed przed Kongresem w USA z uwagą na niespodzianki odnośnie przyszłości polityki pieniężnej. Na polu danych różne odczyty inflacji i PKB będą stanowić tło. Europejskie aktywa mogą też odczuwać dodatkowe napięcia przed wyborami parlamentarnymi we Włoszech.

Przyszły tydzień: przemówienie prezesa Fed, PCE Core, wybory we Włoszech, PMI/ISM, inflacja z Eurolandu, PKB z USA/Polski/Kanady

W USA na pierwszy planie będzie półroczne sprawozdanie prezesa Fed przed Kongresem nt. polityki pieniężnej. Jerome Powell będzie występował przed dwoma komisjami we wtorek i środę, ale głównie to pierwsze przesłuchanie będzie istotne. W tym tygodniu protokół z posiedzenia FOMC pozostawił inwestorów nienasyconych, gdyż ostatnie posiedzenie Fed miało miejsce jeszcze przed publikacją bardzo dobrych danych z rynku pracy i inflacji oraz przed zawirowaniami na rynku akcji. Interesujące będzie, jak Fed ocenia ostatnie zmiany pod kątem przyszłej strategii normalizacji polityki. Sam Powell zwykle prezentował neutralne nastawienie, więc zwrot ku jednemu z obozów (jastrzębie/gołębie) będzie ważnym sygnałem. Odbicie dolara ma znamiona równoważnia się rynku po rajdzie wyprzedaży, więc stanowisko Powella może nadać świeży kierunek.

W następnym tygodniu usłyszymy też komentarze od Bullarda i Quarlesa (pon). Dane raczej będą tylko tłem. Wśród nich PCE Core powinien potwierdzić przyspieszenie inflacji ukazane w CPI. ISM dla przemysłu (czw) pokaże podtrzymanie ekspansji w sektorze.
W strefie euro wstępny szacunek HICP za luty będzie najbardziej interesujący (śr). Przyspieszenie inflacji jest kluczem dla budowy oczekiwań na bardziej agresywną politykę EBC, ale lutowe dane mogą tutaj nie pomóc, gdyż konsensus zakłada spowolnienie z 1,3 proc. r/r do 1,2 proc. Zaskoczenie w górę może przynieść większą reakcję, biorąc pod uwagę ostatnią korektę EUR/USD. Jednocześnie euro i inne aktywa europejskie staną w obliczu niedzielnych wyborów parlamentarnych we Włoszech. Choć zaskakujący, anty-europejski wynik jest mało prawdopodobny, nie wyklucza to asekuracyjnych z natury wahań cen.

W Wielkiej Brytanii mamy tylko PMI dla przemysłu (czw). W styczniu wskaźnik spadł do najniższego poziomu od czerwca 2017 r., a słabe wstępne odczyty z Eurolandu nie rokują dobrze. Do tego dochodzi mglisty obraz strategii negocjacyjnej brytyjskiego rządu w sprawie okresu przejściowego Brexitu. A mimo to GBP znajduje siłę do obrony swoich poziomów. Możliwe, że w przyszłym tygodniu funt pozostanie w cieniu wydarzeń na innych rynkach.

W Polsce GUS poda dane o PKB za IV kw. z rozbiciem na składniki wzrostu (śr). Dynamika na poziomie 5,1 proc. raczej zostanie potwierdzona, a w szczegółach ważny będzie udział inwestycji i eksportu netto. Odbicie tego pierwszego będzie dobrze wróżyć dla siły ożywienia w kolejnych kwartałach. Po PMI dla przemysłu (czw) spodziewamy się konsolidacji blisko styczniowych poziomów (54,6). Złoty tradycyjnie pozostanie obojętny na dane. Jeśli rynek zewnętrzny nie przyniesie wstrząsu, EUR/PLN pozostanie zamknięty w tegorocznym trendzie bocznym.

Zanosi się na senny tydzień pod kątem danych z Antypodów. Nic szczególnie istotnego z Australii i tylko bilans handlowy (pon) i pozwolenia na budowę domów (czw) z Nowej Zelandii sugerują, że sygnałów dla handlu będzie trzeba szukać w sentymencie zewnętrznym. Na głównych crossach waluty pozostają pod wpływem nastawienia inwestorów do USD z rosnącą presją na oddanie ostatniej siły walut surowcowych. W bezpośredniej relacji dalej sądzimy, że fundamentalnie NZD ma więcej do zaoferowania.
W Kanadzie głównym punktem kalendarza jest kwartalny odczyt PKB (pt). Konsensus na 2,1 proc. sugeruje solidny finisz ubiegłego roku, choć po grudniowym załamaniu sprzedaży detalicznej ryzyka są po stronie gorszego odczytu. Słabnące przekonanie rynku co do kontynuacji cyklu zacieśniania przez BoC stanowi teraz balast dla waluty.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Prezesi dużej warszawskiej agencji pracy tymczasowej zatrzymani ws. wyłudzeń VAT

Prezes i wiceprezes dużej warszawskiej agencji pracy tymczasowej zostali zatrzymani przez agentów CBA z Łodzi. W tej realizacji brali udział także żołnierze z Żandarmerii Wojskowej. Do tej samej sprawy policjanci z komendy wojewódzkiej zatrzymali członka zarządu spółki zajmującej się pośrednictwem pracy. Wszyscy wpadli w ręce CBA i policji w Warszawie.

Zorganizowana grupa miała na celu popełnianie przestępstw polegających na fikcyjnym obrocie towarami i wystawianiu nierzetelnych faktur VAT,  uszczupleniu należności Skarbu Państwa z tytułu podatku, a także legalizowania prania pochodzących z przestępstw brudnych pieniędzy.

W ramach specjalnie założonej,  fikcyjnej działalności spółki –  handlu odzieżą i tkaninami,  zatrzymani wystawiali faktury VAT, poświadczające nieprawdę, co do rzeczywistej realizacji zafakturowanego kupna towarów i dokumentujące transakcje, które w rzeczywistości nie miały miejsca.  Śledztwo wykazało,  że handel ubraniami to tylko przykrywka do przestępczej aktywności. W ten sposób zatrzymani doprowadzili do wyłudzenia zwrotu  podatku wielkiej wartości – w latach 2014-2016 było to ponad 30 mln zł na szkodę Skarbu Państwa. W ramach zorganizowanej grupy przestępczej, poprzez system spółek i  przelewów, „wyprali” ponad 161 milionów złotych dochodów z przestępstw. Agenci z CBA przeszukali mieszkania zatrzymanych i siedzibę spółki. Cała trójka w prokuraturze w Łodzi usłyszała zarzuty m.in. prania pieniędzy,  udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i wyłudzenia zwrotu  podatku VAT wielkiej wartości.

W czerwcu ub.r. funkcjonariusze z łódzkiej Delegatury CBA zatrzymali biznesmena, w jednej z łódzkich restauracji,  na gorącym uczynku sprzedaży fikcyjnych faktur VAT.  Do dziś w tym śledztwie nadzorowanym przez Prokuraturę Okręgową w Łodzi zarzuty dotyczące m.in. udziału w latach 2014-2017 w zorganizowanej grupie przestępczej usłyszało 32. podejrzanych: pośredników,  pomocników i przedstawicieli spółek. Grupy te miały na celu popełnianie przestępstw polegających na fikcyjnym obrocie m.in. towarami tekstylnymi  i wystawianiu nierzetelnych faktur VAT. Jeden z zatrzymanych przez CBA przedstawicieli warszawskiej spółki należącej do cudzoziemców miał „przeprać”  blisko 25 mln zł  „brudnej”  gotówki.

Prowadzący postępowania funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego nadal nie wykluczają kolejnych zatrzymań i powiększenia listy zarzutów w tych śledztwach.

Źródło: CBA P. Kaczorek, T. Brodowski,

Na styku dwóch światów: jak startupy i duże przedsiębiorstwa budują nową polską gospodarkę?

Współpraca niełatwa, wymagająca wzajemnego zrozumienia oraz zaufania, ale też inspirująca i przynosząca powoli wymierne efekty – to główny wniosek płynący z konferencji „Na styku dwóch światów”, podsumowującej współpracę dużych przedsiębiorstw z młodymi firmami technologicznymi w ramach programu MIT Enterprise Forum Poland. Akcelerator, w trakcie wydarzenia, które odbyło się 22 lutego w siedzibie głównej PKO Banku Polskiego, zaprezentował pierwsze efekty swoich działań w ramach pilotażu Scale UP, realizowanego przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości.

58 milionów na wsparcie startupów

Pilotaż Scale UP, który wystartował pod koniec 2016 roku, miał połączyć potencjał intelektualny młodych firm technologicznych z wiedzą, doświadczeniem oraz zasobami dużych przedsiębiorstw, w tym spółek Skarbu Państwa. Realizacji projektu, na który przeznaczono ponad 58 milionów złotych, podjęło się dziesięć programów akceleracyjnych, a liczba startupów objętych projektem wynosi obecnie niemal 270. MIT Enterprise Forum Poland, jako jeden z pierwszych akceleratorów biorących udział w pilotażu, przedstawił wstępne rezultaty współpracy ze startupami technologicznymi i dużymi przedsiębiorstwami.

– Za nami dwie edycje programu realizowanego w ramach Scale UP.  45 startupów technologicznych, które przeszły proces akceleracji we współpracy z dużymi przedsiębiorstwami, w tym m.in. spółkami Skarbu Państwa, uczestniczyły w specjalnie przygotowanych dla nich warsztatach, sesjach doradczych, korzystały ze wsparcia doświadczonych mentorów i ekspertów. Wielu z nich program otworzył drzwi do współpracy z dużymi przedsiębiorstwami, takimi jak PKO Bank Polski, Grupa PGNiG, Grupa KGHM czy Grupa Adamed – mówi Paweł Bochniarz, prezes zarządu Fundacji Przedsiębiorczości Technologicznej. – To z kolei umożliwiło dalszy rozwój startupów. Ponad 30 proc. z nich pozyskało nowych klientów bezpośrednio po akceleracji, 4 pozyskało inwestorów, a ponad połowa stworzyła nowe miejsca pracy  – dodaje.

Współpraca niełatwa…

Jak podkreślali goście konferencji „Na styku dwóch światów”, realizacja programu pilotażowego Scale UP dobitnie pokazała, że współpraca w modelu otwartej innowacyjności nie jest prosta. Korporacje przyzwyczajone są do samowystarczalności i aby efektywnie wdrażać innowacje opracowane przez startupy, muszą nierzadko modyfikować wewnętrzne procedury, rozwijać kompetencje pracowników, adaptować systemy motywacyjne, a nade wszystko zmieniać kulturę organizacyjną.

Startupy są elastyczne, innowacyjne, kreatywne, ale brakuje im kapitału, mają zerowe lub niskie obroty. Duże przedsiębiorstwa posiadają za to zasoby, w tym finansowe, natomiast ze względu na rozległą strukturę korporacyjną i regionalną brak im elastyczności wobec ciągle zmieniającego się rynku klienta. Mentalnie to dwa światybardzo niewielu twórców startupów czy menedżerów korporacji  jest w stanie odnaleźć się w roli drugiej strony, zrozumieć jej cele i motywacje – twierdzi Anna Brussa, dyrektor Departamentu Rozwoju Startupów w Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości. – Scale UP animuje współpracę startupów i dużych firm – pośrednikiem jest doświadczony podmiot rozumiejący język i mentalność zarówno świata młodych firm, jak i korporacji – dodaje.

Obecny na konferencji Jan Filip Staniłko, dyrektor Departamentu Innowacji w Ministerstwie Przedsiębiorczości i Technologii porównał startupy i duże przedsiębiorstwa do kowbojów i Indian, którzy wzajemnie się zwalczali, odnosząc naprzemiennie sukcesy. Jak zaznaczył, realizacja pilotażu Scale UP miała na celu m.in. uzyskanie odpowiedzi na pytanie, czy współcześni polscy „kowboje” i „Indianie” są w stanie razem współpracować.

… ale możliwa

Jak zgodnie podkreślali uczestnicy konferencji, współpraca na linii startup – duże przedsiębiorstwo, choć niełatwa, może być efektywna i przynosić korzyści zarówno rynkowym gigantom, jak i młodym firmom technologicznym. Doskonale pokazuje to program MIT Enterprise Forum Poland. Obecnie wszyscy partnerzy ścieżek branżowych akceleratora, czyli PKO Bank Polski, Grupa PGNiG, Grupa KGHM i Grupa Adamed, kontynuują rozpoczętą w trakcie akceleracji współpracę ze startupami. Za młodymi przedsiębiorcami zaś pierwsze testy rozwiązań, pilotaże i komercyjne wdrożenia. Jak jednak twierdzi Paweł Bochniarz z Fundacji Przedsiębiorczości Technologicznej, na prawdziwe efekty akceleracji trzeba jeszcze trochę poczekać.

Łączenie się dwóch światów to proces ewolucyjny, nie rewolucyjny. Na razie duże przedsiębiorstwa i startupy poznały się ze sobą, skonfrontowały ze swoimi potrzebami i oczekiwaniami. Pierwsze sukcesy we współpracy powodują coraz większą otwartość obu stron. To z kolei może się przyczynić do rozwoju nowej generacji polskich przedsiębiorstw, których konkurencyjność nie będzie wynikała z niskich kosztów pracy, a z unikatowego kapitału intelektualnego ich zespołów. Na to potrzeba jednak czasu. W programie Scale UP nie chodzi o to, żeby duże przedsiębiorstwa nagle zaczęły inwestować w startupy. To jeszcze nie ten etap, choć współpracujące z akceleratorem korporacje już przewidują taką możliwość. Chodzi o to, aby oba światy zaczęły nawiązywać korzystne obustronnie relacje biznesowe – dodaje.

Pierwsze owoce współpracy

Podczas konferencji „Na styku dwóch światów” MIT Enterprise Forum Poland przedstawił raport prezentujący pierwsze efekty akceleracji w ramach pilotażu Scale UP. Choć przedstawiciele akceleratora zastrzegają, że to dopiero pierwszy krok na drodze do dojrzałej współpracy pomiędzy startupami a dużymi przedsiębiorstwami, już dziś wskazują na przykłady, które budzą nadzieję na jej pozytywny rozwój. Wśród nich można wymienić chociażby startupy IC Solutions i Coinfirm Blockchain Lab, które w ramach programu współpracowały z PKO Bankiem Polskim. Pierwszy z nich stworzył długopis do automatycznej cyfryzacji papierowych dokumentów, drugi zaś compliance w oparciu o blockchain do eliminacji nadużyć w obrocie dokumentami online. W przypadku Coinfirm intencją banku jest zakup technologii oraz usług startupu. Cyfrowy długopis firmy IC Solutions jest obecnie testowany 4 oddziałach banku.

Możemy podsumować program jako duży sukces – w przypadku kilku przedsięwzięć planujemy produkcyjne wdrożenie. Program ten miał dla nas nie tylko misyjne znaczenie, ale też wartość w przypadku wdrażania naszej cyfrowej strategii – powiedział podczas konferencji  Szymon Wałach, dyrektor Pionu Klienta Detalicznego w PKO Banku Polskim.

Z kolei Grupa PGNiG zapropsiła do współpracy startup BZB UAS, który może z pomocą specjalistów geodetów przetestować nowego drona do tworzenia ortofotomap. Oddział Geologii i Eksploatacji PGNiG SA od kilku lat wykorzystuje drony w badaniach terenowych. Wiedza i doświadczenie jego ekspertów pozwoli startupowi na rozwinięcie swojego projektu i przystosowanie go do potrzeb spółki podczas próbnych lotów. KGHM CUPRUM Centrum Badawczo-Rozwojowe coraz bardziej zacieśnia natomiast współpracę m.in. z Drying Process – startupem, który rozwija technologie wielokrotnie zwiększające efektywność suszenia w przemyśle. Startup opracowuje właśnie raport końcowy, a także rozpoczął pracę nad wspólnym projektem badawczo-rozwojowym, w którym KGHM CUPRUM będzie liderem. Pozwoli to na stworzenie urządzenia skalowalnego, uniwersalnego i mobilnego. A co najważniejsze, nie będzie ono dedykowane tylko dla Grupy KGHM. Kolejnym przykładem rokującej współpracy jest startup KSM Vision i Grupa Adamed. Technologia do kontroli jakości, umożliwiająca obserwację 360˚ z użyciem jednej kamery została już przetestowana z pozytywnym wynikiem na linii produkcyjnej w Pabianickich Zakładach Farmaceutycznych Polfy SA należącej do Grupy Adamed.

Otrzymanie faktury z opóźnieniem bez wpływu na podatek VAT

Moment, w którym ujmuje się w deklaracji transakcje objęte odwrotnym obciążeniem, nie powinien rozstrzygać o tym, kiedy można odliczyć podatek VAT. Tym samym nawet w przypadku zadeklarowania transakcji po upływie trzech miesięcy od jej dokonania można odliczyć podatek w okresie, w którym jest on należny. Taki wniosek można wyprowadzić z przepisów unijnych oraz z opartych na nich orzeczeniach Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Podobne stanowisko zajął także w ostatnim czasie Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie.

Czasami prawo unijne trzeba stosować wprost

Zgodnie z dyrektywą VAT w przypadku korekty faktury VAT prawo do odliczenia podatku wynikające z tej faktury odnosi się do okresu, w którym powstał obowiązek podatkowy, a nie do okresu, w którym dokonana została korekta faktury. Takiej wykładni dyrektywy, w tym zwłaszcza jej art. 167 i 178, dokonał Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w wyroku Senatex GmbH z dnia 15 września 2016 r., sygn. C-518/14. Trybunał kolejny raz podkreślił, że o odliczeniu podatku decydują względy materialnoprawne i spełnienie przesłanek dokonania odliczenia o tym charakterze, a nie względy formalne, spośród których nie wszystkie nawet muszą być spełnione. Niestety polski ustawodawca oraz polskie organy podatkowe często nie zauważają przepisów unijnych o nadrzędnym charakterze w stosunku do regulacji krajowych. Podobnie jest z orzecznictwem Trybunału. W wielu sytuacjach po stronie podatników stają jednak krajowe sądy administracyjne, które zwracają większą uwagę na spójność polskich przepisów z prawem europejskim i stosują dyrektywy unijne, nawet wbrew brzmieniu polskich ustaw.

Przełomowy wyrok WSA w Krakowie

Tak stało się m.in. w przypadku wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie z dnia 29 września 2017 r., I SA/Kr 709/17, w którym sąd stwierdził, że nie zawsze ograniczenia w odliczeniu VAT wynikające z polskich przepisów są zgodne z regulacjami unijnymi, a tym samym konieczne staje się pominięcie polskich regulacji i zastosowanie przepisów dyrektywy VAT wprost. To, w kontekście hierarchii źródeł prawa i zasad prawa podatkowego, stwierdzenie dość oczywiste. Mimo to wspomniane orzeczenie może mieć olbrzymie znaczenie dla polskich przedsiębiorców.

W przedmiotowej sprawie sąd rozstrzygał, czy w stanie prawnym obowiązującym od 1 stycznia 2017 r. na gruncie ustawy o VAT istnieje możliwość odliczenia podatku w tym samym okresie, w którym podatnik wykazał podatek należny, jeżeli otrzymał on fakturę lub fakturę korygującą po upływie 3 miesięcy od upływu terminu wykazania obowiązku podatkowego.

Co na to polskie przepisy?

W myśl polskich przepisów ustawy o VAT nie jest to możliwe. Regulacje art. 86 ust. 10i w związku z ust. 10b ustawy o VAT przewidują bowiem, że w przypadku wewnątrzwspólnotowego nabycia towarów podatnik powinien rozliczyć podatek w miesiącu powstania obowiązku podatkowego. Prawo do odliczenia podatku następuje natomiast w miesiącu wykazania podatku należnego na podstawie prawidłowo wystawionej faktury lub jej korekty, jednak nie później niż przed upływem 3 miesięcy od powstania obowiązku podatkowego. W przypadku późniejszego rozliczenia podatku może pojawić się konieczność uregulowania odsetek.

Wynika to z prostego faktu. Obowiązek podatkowy w WNT powstaje z chwilą wystawienia faktury lub, w razie niedotrzymania tego obowiązku, 15. dnia miesiąca następującego po miesiącu, w którym dokonano dostawy towaru. Prawo do odliczenia co do zasady powstaje w okresie powstania obowiązku podatkowego. Odliczenie VAT możliwe jest także w dwóch kolejnych okresach rozliczeniowych. Konieczne jest jednak otrzymanie faktury dokumentującej transakcję najpóźniej w terminie 3 miesięcy od końca miesiąca, w którym powstał obowiązek podatkowy. Wtedy też konieczne jest ujęcie podatku w deklaracji podatkowej. Po tym okresie fakturę można ująć jedynie na bieżąco, co może rodzić konieczność uregulowania odsetek, gdyż powstaje opóźnienie.

Praktyczne problemy

Problem w tym, że w wielu sytuacjach podatnik nie ma możliwości zachowania trzymiesięcznego okresu – często bowiem otrzymuje faktury z dużym opóźnieniem lub są one błędnie wystawione, a później długi czas trzeba czekać na otrzymanie faktury korygującej. Dopiero natomiast otrzymanie właściwej faktury od sprzedawcy pozwala na wykazanie podatku należnego. Ten problem dotyka wielu podatników stale dokonujących rozliczeń w oparciu o metodę odwrotnego obciążenia. Bywa to problematyczne zwłaszcza przy transakcjach z kontrahentami zagranicznymi, dla których podobne problemy są obce. Nie rozumieją więc oni, dlaczego tak ważne dla polskiego podatnika jest otrzymanie faktury we właściwym czasie. Takie podejście jest też całkowicie sprzeczne z regulacjami unijnymi oraz orzecznictwem TSUE.

Zauważył to WSA w Krakowie i przyznał rację podatnikowi, który wskazywał, że zgodnie z przywołanym orzecznictwem TSUE prawo do odliczenia podatku co do zasady nie może być ograniczone spełnieniem dodatkowych wymogów formalnych, do których można zaliczyć otrzymanie i rozliczenie faktury w określonym czasie. Takie regulacje naruszają bowiem jedną z podstawowych zasad podatku VAT – jego neutralność.

Jak to wpłynie na rozliczenia polskich podatników?

Tym samym zgodnie z orzeczeniem WSA w Krakowie i TSUE podatnik zachowuje prawo do odliczenia niezależnie od tego, z jakim opóźnieniem otrzyma fakturę i kiedy rozliczy podatek. W przypadku opóźnienia nie może być też mowy o odsetkach. W przeciwnym wypadku zasada neutralności podatku VAT byłaby fikcją.

Jednak dla organów podatkowych bardzo często orzeczenia sądów, zwłaszcza jednostkowe, niewiele znaczą. Często ważniejsze od działania zgodnego z prawem jest dla nich działalnie nakierowane na wpływy do budżetu państwa, nawet nieuzasadnione. Z praworządnością ma to niewiele wspólnego, ale organy podatkowe wiele razy pokazały już, że nie to jest dla nich nadrzędną wartością. Przywołany wyrok WSA w Krakowie daje jednak bardzo silny argument na etapie ewentualnego sporu z organem podatkowym.

Autor: radca prawny Robert Nogacki – Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku oraz doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców.