Koniec spadków coraz bliżej

Ciekawy początek wtorkowych notowań przy Wall Street skutecznie zwiększył szansę powrotu bardziej ryzykownych aktywów do łask inwestorów. Powyższy fakt najsilniej uderza w wycenę franka szwajcarskiego, który jednocześnie notuje 0,6 proc. osłabienie wobec dolara oraz wypycha parę EUR/CHF nad dość problematyczny poziom 1,1600. O zamiarze publikacji szeroko zakrojonego planu infrastrukturalnego poinformował prezydent USA Donald Trump. Zgodnie z deklaracjami zawartymi w noworocznym orędziu o stanie państwa nakłady na realizację jednej z obietnic wyborczych mają przekroczyć zawrotny poziom 1,5 mld USD.

Coraz bliżej poziomów z wczorajszego zamknięcia znajduje się japoński jen (-0,1 proc.), który pozwala parze USD/JPY na powrót w okolicę poziomu 109,10. Gwiazdą koszyka walut państw G10 zostaje kiwi (0,5 proc.) oczekujące na najnowszy raport z rynku pracy oraz częściowo niesione przychylnym wynikiem aukcji mleka. W środku stawki znajduje się euro (0,1 proc.) mogące zaskoczyć w trakcie azjatyckiej części notowań. Przy obecnym ułożeniu świec nie należy wykluczać powrotu EUR/USD nad okrągły poziom 1,2400.

Na rynku walut Emerging Markets najjaśniej błyszczy południowoafrykański rand (1,0 proc.) wyraźnie uciekający dość mocnej lirze tureckiej (0,5 proc.). Najsilniejszą walutą regionu zostaje rosyjski rubel (0,3 proc.), któremu po piętach w dalszej mierze depcze węgierski forint (0,2 proc.). Nieco skromniejszą skalę umocnienia notuje polski złoty (0,1 proc.). Na koniec dnia EUR/PLN wraca do 4,1600, USD/PLN schodzi do 3,3580, GBP/PLN przełamuje się przez 4,6900, a CHF/PLN plasuje się przy 3,5830.

O napływie niezbyt optymistycznych wskazań może mówić amerykańska gospodarka, na którą w trakcie wtorkowych notowań został wylany kubeł lodowatej wody. Według najnowszych wskazań grudniowy deficyt wymiany handlowej USA uplasował się na poziomie 53,1 mld USD, co zaskoczyło nieco bardziej optymistycznie nastawionych uczestników rynku (konsensus: 52,1 mld USD). Dodatkowe światło na zależności w eksporcie netto rzuciły szacunki podsumowujące rok 2017. Zgodnie z nimi luka handlowa uplasowała się na poziomach nienotowanych od 2008 roku (12,1 proc.), do czego niewątpliwie przyczyniły się rekordowy deficyt wymiany z Chinami (375,2 mld USD).
Cios w wycenę dolara próbował zadać James Bullard, gołębio nastawiony reprezentant Fed z St. Louis, według którego obserwowaną przecenę na rynkach akcji można tłumaczyć przez pryzmat analizy technicznej. Bullard wyraźnie wyłamuje się z grona osób obawiających się o poziomy wskaźników fundamentalnych stwierdzając, że nie odbiegają one od historycznych norm. Jego zdaniem zależności wynikające z krzywej Phillipsa obecnie nie mają większego zastosowania w analizach gospodarki USA, a siła procesów płacowych powinna być rozpatrywana jako dość słaby predyktor inflacji. Dodatkowym popisem gołębiości okazały się być wzmianki dotyczące mniejszej przydatności „dot-plot” w rękach analityków czy nieadekwatności obecnych ram polityki forward-guidance, która może implikować obecność jeszcze większej zmienności na rynku.

W trakcie dzisiejszych notowań WIG 20 zdołał skutecznie wymazać dobre wrażenie po poniedziałkowej sesji, gdy usilnie opierał się obecności silnych impulsów podażowych. Jego 3,8 proc. zniżka uczyniła go najsilniej przecenionym głównym indeksem w Europie oraz jednym z najsilniej tracących na świecie. Najbardziej dotkliwy ruch w stronę południa odnotował Orlen, który osunął się do poziomu 99,00 USD za walor między innymi za sprawą zaskakującego przetasowania na najwyższym szczeblu kierowniczym. Nowym szefem paliwowego giganta został Daniel Obajtek, były prezes Energi (-1,8 proc.). W oczekiwaniu na publikację wyników za miniony kwartał znajduje się mBank (-5,5 proc.), który zgodnie z konsensusem powinien wypracować zysk netto na poziomie 301,8 mln PLN.

Miano najmniej przecenionej spółki zyskało Orange Polska (-0,3 proc.) informujące o rozpoczęciu przejęcia sieci światłowodowych.

Żadna ze spółek wchodzących w skład frankfurckiego indeksu DAX (-2,3 proc.) nie zdołała wyjść ponad poziom z wczorajszego zamknięcia. Szczególną uwagę inwestorów zwrócił Munich Re, który zaprezentował wysoce rozczarowujące wyniki za miniony kwartał. Jego 5,3 proc. przecenę usilnie goniły Commerzbank (-4,5 proc.) oraz dostający rykoszetem Allianz (-3,8 proc.). Ze spadkowych nastrojów w Londynie udało się wyłamać jedynie Tesco (0,6 proc.) oraz EasyJetowi (0,1 proc.). W przypadku potentata na rynku budżetowych linii lotniczych należy mówić o napływie pozytywnych informacji związanych z popytem na oferowane usługi – według danych zaprezentowanych przez spółkę w styczniu obsłużono 8 proc. pasażerów więcej niż przed rokiem. Finalnie indeks FTSE 100 zakończył dzisiejszą sesję z 2,6 proc. zniżką w okolice poziomu 7 141 pkt.

Zakładnikiem zdecydowanie gorszych nastrojów na rynku metali szlachetnych stał się pallad, który na przestrzeni dnia stracił aż 1,9 proc. Zdecydowanie skromniejszy ruch w stronę południa ma za sobą złoto (-0,8 proc.) obecnie wyceniane po 1 329 USD za uncję. W trakcie dzisiejszych notowań surowce energetyczne wymazały część odnotowanej zniżki i w dalszej mierze usilnie próbują wrócić nad kreskę. Obecnie baryłka West Texas Intermediate (-0,4 proc.) jest wyceniana po 63,90 USD, a marcowy kontrakt na gaz ziemny schodzi 0,2 proc. w okolicę poziomu 2,74 USD/MMBtu. O dość satysfakcjonującym przebiegu sesji mogą mówić płody rolne. Obecnie o miano najsilniejszego walczą marcowe kontrakty na sok pomarańczowy oraz kawę, które względem wczorajszego zamknięcia zdołały wypracować zwyżkę rzędu 1,8 proc.

Sporządził
Kornel Kot, Dom Maklerski TMS Brokers

Paniczna wyprzedaż akcji dobija kryptowaluty

Gwałtowna wyprzedaż akcji przyczynia się do obniżek cen kryptowalut. Bitcoin spadł właśnie do najniższego poziomu od połowy listopada. Panika na rynku akcji raczej nie zapowiada poważnego kryzysu finansowego. Czy jednak to samo da się powiedzieć o kryptowalutach? – pisze Bartosz Grejner, analityk rynkowy Cinkciarz.pl.

Indeks 30 największych amerykańskich spółek spadał w poniedziałek najgwałtowniej od ponad sześciu lat. Wyprzedaże akcji zaczęły się już w piątek po publikacji raportu z rynku pracy, w którym okazało się, że wynagrodzenia Amerykanów wzrosły w styczniu o 2,9 proc., czyli najszybciej od niespełna dekady. Takie dane zwiększają prawdopodobieństwo wzrostu stóp procentowych w USA, dlatego wywołują obawy inwestorów, że kończy się czas tzw. taniego pieniądza.

Spokojnie, to tylko odreagowanie

Wyprzedaż akcji, mimo że gwałtowna, nie zapowiada jednak poważnego załamania rynku. Wręcz przeciwnie – gospodarka w USA, to samo dotyczy też strefy euro, rozwija się w coraz szybszym tempie. Bieżące spadki są zatem raczej odreagowaniem silnych wzrostów, które – szczególnie w USA – odbywały się w ostatnich miesiącach bez naturalnej korekty. Krwawy poniedziałek nie niesie obaw o kolejny kryzys finansowy czy załamanie gospodarki.

Recepta na spadki kryptowalut

Czy to samo możemy powiedzieć o kryptowalutach, obserwując równie gwałtowne spadki ich cen? W ostatnich tygodniach kryptowalutom zdecydowanie brakuje pozytywnych bodźców. Zapowiedzi coraz surowszych regulacji wywołują z kolei negatywny efekt. W ostatnich dniach szczególną rolę odegrał temat wstrzymania możliwości dokonywania zakupów kryptowalut za pośrednictwem wiodących banków w USA (m.in. Bank of America, JP Morgan czy Lloyds). Szefowie banków tłumaczą decyzje ochroną swoich klientów przed stratami wynikającymi z gwałtownych zmian cen czy wyłudzeń. W efekcie jednak zmniejsza to popyt na kryptowaluty, a zwiększa obawy, że coraz więcej banków na świecie ograniczy handel powiązany z kryptowalutami.

Dodajmy do tego plany Chin, by blokować wszystkie strony internetowe powiązane z handlem kryptowalutami i ICO (oferty publiczne oparte o kryptowaluty). Dochodzą też kwestie dwóch regulatorów w USA (SEC oraz CFTC), którzy wg Bloomberga planują prosić Kongres o nadzór federalny nad giełdami kryptowalut. I w sumie mamy receptę na gwałtowne spadki.

Trzeba też pamiętać o możliwości krótkiej sprzedaży (short sellingu), np. bitcoina.

Przynosi ona zyski posiadaczowi takiej strategii, gdy spada cena danej kryptowaluty. Część giełd w USA umożliwia takie transakcje poprzez kontrakty terminowe na bitcoina, co także prawdopodobnie przyczynia się do przyspieszenia tempa i zwiększenia skali spadków cen.

Ostrożności nigdy za wiele

Bitcoin kosztował we wtorek poniżej 6 tys. USD, czyli najmniej od połowy listopada i o ok. 70 proc. poniżej grudniowych szczytów. Od początku stycznia z rynku wyparowało ok. 500 mld dolarów wartości kryptowalut.

Jeżeli przyjrzymy się jednak notowaniom bitcoina, jego wartość cofnęła zyski wypracowane w ostatnich miesiącach w związku ze zwiększoną ekspozycją w mediach. Perspektywa wprowadzenia regulacji może jednak równocześnie pomóc użytkownikom uzyskać więcej ochrony przed wyłudzeniami, a także zapewnić więcej stabilizacji na wciąż “dzikim zachodzie” kryptowalut.

Ostatnie spadki wartości kryptowalut, podobnie jak w przypadku rynku akcji, mogą sprawić także, że potencjalne inwestycje dokonywane będą z zachowaniem większej ostrożności, co na dłuższą metę może wyjść pozytywnie dla obu rynków.

Rejestry dokonują samooczyszczenia

Rejestry podmiotów profesjonalnego obrotu gospodarczego zawierają szereg informacji istotnych dla przedsiębiorcy czy konsumenta. Ich aktualność ma być gwarantem pewności obrotu. Jakie sankcje mogą spotkać podmiot uporczywie uchylający się od ujawniania aktualnych informacji?

Co może zrobić sąd?

W różnych krajach za utrzymywanie rejestru przedsiębiorców odpowiedzialne są różne organy. W Polsce są to sądy rejestrowe, gdzie indziej np. specjalne komórki w ministerstwach. Każdy z tych organów został wyposażony w odpowiednie kompetencje, aby mógł dbać o to, żeby informacje o podmiotach były aktualne, a rejestr wolny od „martwych spółek”.

W Polsce zgłaszanie zmian danych podlegających wpisowi w KRS jest obowiązkiem podmiotu wpisanego do rejestru. Zmiany powinny zostać zgłoszone w terminie 7 dni od zaistnienia przyczyny uzasadniającej konieczność aktualizacji. O ile o wpis, którego dokonanie powoduje zaistnienie zmian (np. zmiana umowy spółki), podmioty wpisane do rejestru dbają, ponieważ leży to w ich interesie, o tyle aktualizacja danych, których wpis w KRS jest deklaratoryjny (potwierdza stan zaistniały wcześniej), bywa zaniedbywana. To samo dotyczy często sprawozdawczości finansowej. Nieskładane latami informacje o stanie finansowym spółek to niestety przykra rzeczywistość.

W razie stwierdzenia przez sąd rejestrowy zaistnienia zmian przy braku złożenia wniosku o ich ujawnienie wszczęte może zostać tzw. postępowanie przymuszające. Polega ono na wezwaniu spółki do zgłoszenia wniosku o ujawnienie zmian, a w razie zignorowania przez spółkę tego przypomnienia – na motywowaniu osób odpowiedzialnych przez nakładanie grzywien, często wielokrotne.

W przypadku gdy postępowanie przymuszające okaże się nieskuteczne, powinno zostać umorzone. Zakończenie prób zmotywowania spółki do złożenia wniosków o wpis to jednak nie koniec działań sądu rejestrowego. Skoro spółka nie reaguje na próby przymuszenia jej do wykonania obowiązków nałożonych na nią przez przepisy, to może ponieść najcięższą konsekwencję w postaci wykreślenia z rejestru. Może się tak zdarzyć w kilku przypadkach: jeśli spółka nie złoży, pomimo wezwania, sprawozdań finansowych za dwa kolejne lata; jeśli oddalony zostanie wobec spółki wniosek o ogłoszenie upadłości ze względu na brak środków na przeprowadzenie postępowania upadłościowego lub gdy zebrany przy rozpoznawaniu takiego wniosku materiał dowodowy jest wystarczający, aby stwierdzić, że istnieją podstawy do rozwiązania spółki; gdy umorzone zostanie postępowanie przymuszające lub sąd uzna, że jest ono bezcelowe i nie zostanie w ogóle rozpoczęte, a także gdy pomimo dwukrotnego wezwania spółka nie wykona innych obowiązków aktualizacji danych w KRS.

Opisane wyżej możliwości dają sądowi przepisy art. 24, 25 oraz 25a–25e ustawy o Krajowym Rejestrze Sądowym.

I co dalej?

W razie wszczęcia przez sąd postępowania z urzędu, którego przedmiotem jest wykreślenie podmiotu z rejestru, spółka może jeszcze temu zapobiec, jeżeli udowodni, że rzeczywiście prowadzi działalność i posiada majątek. W razie gdy spółka zignoruje tę możliwość, sąd podejmie działania zmierzające do usunięcia jej z rejestru.

Po zakończeniu postępowania majątek spółki jest w całości przejmowany przez Skarb Państwa. Fiskus z kolei ponosi wobec wierzycieli wykreślonej spółki odpowiedzialność za jej zobowiązania z przejętego majątku. Warto przy tym pamiętać, że Skarb Państwa będzie odpowiadał do wartości składników przejętego majątku. Należy również mieć na uwadze, że przepisy ustawy o KRS skracają terminy przedawnienia się takich roszczeń do 1 roku od dnia przejęcia majątku przez Skarb Państwa. Zatem czasu na odzyskanie pieniędzy jest niewiele. Jeżeli więc wykreślony został z rejestru podmiot, którego wierzycielem jesteśmy, musimy działać szybko i sprawnie. Wspólnicy spółki z kolei mogą dochodzić zwrotu przejętego majątku pozostałego po wykreślonej spółce, jednak muszą reprezentować łącznie min. 2/3 kapitału zakładowego oraz wykazać, że nie ma niezaspokojonych lub niezabezpieczonych roszczeń wierzycieli.

Praktyka rejestrów wczoraj i dziś

Chociaż, jak zostało wspomniane wyżej, przepisy o możliwości wykreślenia spółki z rejestru obowiązują już od ponad 2 lat, to jak wiadomo teoria i praktyka nie zawsze idą w parze.

Przez pierwsze dwa lata postępowania przymuszające były raczej przypadkami jednostkowymi i podejmowane były głównie w przypadkach, gdy np. rezygnujący członek zarządu prosił sąd o usunięcie jego nazwiska z rejestru, ponieważ spółka nie zgłosiła stosownego wniosku. Na marginesie stwierdzić należy, że takie wykreślenie byłego członka zarządu jest osiągalne, jednak wymaga odpowiednio skonstruowanego wniosku, przy którym pomoc prawnika może być bardzo wskazana.

W ostatnim czasie wyraźnie widać wzrost aktywności sądów rejestrowych oraz urzędów prowadzących ewidencje spółek w zakresie aktualizowania rejestrów czy egzekwowania składania sprawozdań finansowych. W polskich sądach rejestrowych jest to stosunkowo młoda praktyka, jednak np. cypryjski rejestr przedsiębiorców od dłuższego czasu bardzo aktywnie zmierza do usunięcia zwłaszcza tych podmiotów, które uchylają się od wypełniania obowiązków dotyczących sprawozdawczości finansowej.

Takie działania są swoistym novum – zarówno w polskim KRS, jak i we wspomnianym cypryjskim rejestrze bez trudu można odszukać mnóstwo spółek, które od wielu lat nie złożyły do KRS żadnego sprawozdania finansowego, a adres siedziby zmieniły trzykrotnie, nie aktualizując wpisu w KRS, co świadczy o tym, że przepisy te nie są zbyt rygorystycznie egzekwowane.

Wskazać należy jednocześnie, że aktualne informacje rejestrowe pożądane są nie tylko przez kontrahenta, ale także przez samą spółkę. Choćby wpis dotyczący adresu siedziby wywołuje doniosłe skutki ze względu na to, że chodzi o wiążący adres do doręczeń, na który doręczona będzie korespondencja z sądów i urzędów.

Na aktualności informacji dostępnych w rejestrze zależeć będzie również osobom potencjalnie odpowiedzialnym za zobowiązania spółek, czyli np. członkom organów reprezentujących spółkę kapitałową. W przypadku rezygnacji z zasiadania w zarządzie spółki były już członek organu spółki nie jest uprawniony do złożenia wniosku o wykreślenie swoich danych z rejestru, ponieważ zobowiązana do tego jest spółka. Gdy ta nie dopełniła swojej powinności – czy to intencjonalnie, czy przez fakt, że pozbawiona jest reprezentanta – niezaspokojeni wierzyciele mogą próbować egzekwować swoje należności, pozywając, spełniwszy wcześniej ustawowe wymogi, członka zarządu, który nadal widnieje w KRS. Dbając o swój interes, były członek zarządu winien przynajmniej podjąć starania w celu usunięcia nieaktualnych wpisów w KRS. Przede wszystkim powinien zadbać, aby rezygnacja została złożona zgodnie z wymaganiami formalnymi. Ma to szczególnie doniosłe znaczenie, gdy rezygnuje jedyny członek zarządu. Następnie należy spowodować, aby sąd rejestrowy powziął wiedzę o tym, że informacje mające szczególne znaczenie dla bezpieczeństwa obrotu gospodarczego są nieaktualne, oraz wnieść o ich usunięcie.

W praktyce niestety ciągle zmieniające się przepisy dotyczące postępowania rejestrowego, a także stopień skomplikowania urzędowych formularzy może nastręczać osobom niezajmującym się takimi sprawami na co dzień nie lada trudności. Zdarzają się również takie niuanse, których przeciętny przedsiębiorca nie ma szansy wychwycić. W związku z tym rejestracja zmian może ciągnąć się miesiącami, stąd skorzystanie z pomocy fachowca może okazać się nieocenione.

Autor: Radca prawny Kamil Nagrabski, radca prawny Robert Nogacki

Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku oraz doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców.

Jak inwestować w 2018 r.?

To pytanie z początkiem każdego roku zadają sobie wszyscy inwestorzy. Po okresie wieloletniej hossy na rynkach akcji odpowiedź na to pytanie jest szczególnie istotna. Dzisiaj inwestorzy krajowi bez większych trudności mogą lokować kapitał na rynkach światowych, nie są więc ograniczeni tylko do warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych. Powinniśmy zatem poznać główne globalne trendy inwestycyjne, aby efektywnie alokować swój kapitał.

Eksperci Domu Maklerskiego TMS Brokers S.A. wyróżnili kilka najważniejszych tendencji rynkowych. Odnoszą się oni do hossy na światowych rynkach akcji, rynków obligacji oraz surowców, w szczególności metali szlachetnych.

Czy hossa na światowych rynkach akcji będzie kontynuowana?

Przez ostatnie 2 lata w gospodarce światowej dokonało się wyraźne i szerokie przyspieszenie wzrostu gospodarczego, co znalazło odzwierciedlenie we wzrostach na rynkach akcji. Odbyło się ono w otoczeniu niskiej inflacji, przy silnym wsparciu polityki banków centralnych tak w USA, jak i w Europie, a w USA dodatkowo
w efekcie impulsu fiskalnego. Od dłuższego czasu utrzymuje się też rekordowo niski poziom zmienności indeksów rynków akcji.

Porównanie atrakcyjności indeksów rynków światowych wypada na korzyść indeksów europejskich, a w tym obszarze, dużych spółek vs. małe. Ponadto uwagę przyciągają wyśrubowane wyceny amerykańskich indeksów, co znajduje odzwierciedlenie w wysokich odczytach wskaźników: cena do zysku (C/Z) i cena do wartości księgowej (C/WK).  Implikują one wysokie prawdopodobieństwo ruchów korekcyjnych. W związku z czym osiąganie zadowalających stop zwrotu będzie wymagało bardziej selektywnego podejścia do inwestycji zarówno na poziomie branż jak i konkretnych spółek – mówi Paweł Jackowski, Dyrektor Departamentu Zarządzania Aktywami DM TMS Brokers.

Sektor technologiczny to o wiele więcej, niż Amazon, Facebook i Alphabet

Rosnące wyceny technologicznych mega capów, mają silnie umocowanie w poprawie wyników tych spółek, lecz przestrzeń do kontynuacji tego procesu jest ograniczona. Dzieje się tak ze względu na bariery makroekonomiczne dla konsumpcji w USA, czyli rosnące stopy procentowe, wieloletnie minimum stopy oszczędności i wysokie zadłużenie netto wśród 20% najmniej zarabiających.

Dlatego znacznie większe możliwości oferują spółki z wcześniejszych etapów łańcucha dostaw. Na uwagę zasługują  m.in. takie firmy jak producenci półprzewodników i układów scalonych –  np. BE Semiconductor Industries, czy Cypress Semiconductor Corp.; dostawcy usług IT – Salesforce.com, SAP i Tencent Holdings.

W kręgu zainteresowań inwestorów nastawionych na wysokie stopy zwrotu powinni znajdować się także producenci gier komputerowych, przykładowo takie spółki jak: Ubisoft Entertainment i Activision Blizzard.

Czy to już koniec hossy na światowych rynkach obligacji?

Na rynku obligacji wyraźne są dwie tendencje. W USA postępuje wypłaszczenie krzywej dochodowości w efekcie wzrostu kosztu finansowania krótkoterminowego. Proces ten przyspieszył w II półroczu 2017 r. i historycznie jest sprawdzonym prognostykiem kłopotów i wzrostu zmienności na amerykańskim rynku akcji z uwagi na pogorszenie warunków finansowania i co za tym idzie płynności na rynku. W Europie, natomiast od kilkunastu miesięcy stabilnie rosną stawki swapów na stopę procentową, które są dobrym miernikiem oczekiwań rynku w zakresie przyszłej ścieżki stóp procentowych. Wzrost kosztu pieniądza zarówno na rynku amerykańskim jak i na rynku europejskim mogą przybrać na sile i wywierać presję na rynki akcji w sytuacji, gdy przyspieszy inflacja.

W obliczu globalnie rosnących rentowności, podnoszenia stóp przez Fed i inne banki centralne kluczową kwestią staje się zarządzanie ryzykiem stopy procentowej w portfelach dłużnych, a jednocześnie uzyskiwanie stabilnego realnego dochodu z portfela obligacji. Portfel obligacji korporacyjnych w obecnej sytuacji wymaga szerokiej dywersyfikacji, w celu ograniczenia ryzyka związanego z ich bieżącymi wysokimi wycenami. W naszej ocenie modelowy portfel długu korporacyjnego powinien być przeważony w obligacjach amerykańskich o ratingu inwestycyjnym, charakteryzować się relatywnie krótkim terminem do wykupu, a dodatkowo powinien zawierać instrumenty dające ekspozycję na wzrost rentowności na rynku – wyjaśnia Paweł Jackowski, DM TMS Brokers
S. A.

Metale szlachetne – czy będą błyszczeć w 2018 r.?

Ceny metali szlachetnych w ciągu najbliższych 12-tu miesięcy będą wspierane wieloma czynnikami: stopniowym wzrostem oczekiwań inflacyjnych w głównych gospodarkach, stabilnymi napływami do ETF-ów surowcowych, wzrostem deficytu fiskalnego w USA, wzrostem zmienności na rynkach akcji oraz relatywnie słabym dolarem amerykańskim. Dodatkowo cykl podwyżek stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych historycznie wspierał ceny kruszców, a potencjalne odbicie inflacji utrzyma stopy realne na poziomach bliskich zeru lub ujemnych.

W świetle powyższych czynników, Zarządzający Portfelami DM TMS Brokers prognozują, że najbliższy rok będzie sprzyjał inwestycjom w metale szlachetne i dostrzegają duży potencjał do wzrostów cen złota, srebra
i platyny.

Złoty nie reaguje na zwiększony niepokój na rynkach

Silna wyprzedaż globalnych akcji generuje wyraźny wzrost ryzyka na rynku. W takiej sytuacji polska waluta powinna wyraźnie tracić – tak się jednak nie dzieje. Dlaczego polski złoty i pozostałe waluty rynków wschodzących nadal utrzymują względną siłę?

Początek tygodnia przyniósł kontynuację i pogłębienie spadków światowych indeksów akcji. Największej wyprzedaży poddane były akcje amerykańskie i azjatyckie – w zależności od indeksu straty sięgały od 3 nawet do ponad 5 procent. Tzw. „indeks strachu”, czyli VIX (wskaźnik implikowanej, krótkoterminowej zmienności indeksu S&P 500) wzrósł do poziomu 37,32 z okolic 13,0 notowanych w czwartek. Brak równie silnych ruchów futures na VIX (opisujących oczekiwaną zmienność w długim terminie) sugeruje, że inwestorzy obawiają się zmienności przede wszystkim w najbliższym czasie (w perspektywie 30 dni).

Poniedziałkowy ruch był kontynuacją zmian z ostatniego tygodnia, kiedy to inwestorzy zaczęli obawiać się perspektyw wyższej inflacji oraz w domyśle idących za nią, szybszych podwyżek stóp procentowych w USA. Oczekiwania te nie wydają się nieracjonalne, zwłaszcza w kontekście obserwowanych oraz potencjalnych zmian na rynku pracy, które może wywołać reforma podatkowa – niektóre większe firmy w USA już zapowiedziały wypłacanie pracownikom premii oraz w perspektywie – podwyżkę płac. Na efekty reformy trzeba będzie jeszcze poczekać, jednak – jak pokazały piątkowe dane – już teraz wynagrodzenia rosną w tempie 2,9% rocznie.

Co istotne, wczorajszy ruch na rynkach – ku pewnemu zaskoczeniu – nie przełożył się w istotnym stopniu na rynek surowcowy i na rynek walutowy. Może to sugerować, że ruchy z początku bieżącego tygodnia są raczej przede wszystkim korektą rynków rozwiniętych oraz, że inwestorzy mimo wszystko nie obawiają się kryzysu rynku akcji, który – jeśli doszłoby do niego – niemal na pewno wpłynąłby na praktyczne wszystkie klasy aktywów. Jeśli zwrócimy uwagę na futures na VIX obrazujące oczekiwania w średnim terminie, hipoteza ta wydaje się być racjonalna. Istotne jest również to, co stoi za wyższą zmiennością – tym razem nie jest to ryzyko polityczne, które wywołało ostatni taki wzrost “indeksu strachu” i spadki PLN w ostatnich latach.

SPOJRZENIE NA GŁÓWNE WALUTY

EUR

Kurs EUR/PLN w poniedziałek osłabił się o 0,2%, wahając się w widełkach 4,14 – 4,17. Wspólna waluta poddała się wczoraj sile dolara amerykańskiego, indeks EUR zakończył dzień na minusie. Wczorajszy, zrewidowany odczyt indeksu PMI dla sektora usług w styczniu pokazał wzrost z poziomu 57,6 do 58 potwierdzając, iż ekspansja gospodarek wspólnego bloku walutowego jest kontynuowana również w  początkach roku. Nastroje inwestorów w strefie euro mierzone indeksem Sentix w styczniu były nieco gorsze niż w ubiegłym miesiącu. Mimo wszystko indeks nadal znajduje się w okolicy ostatnich maksimów. Dynamika sprzedaży detalicznej w strefie euro w grudniu była zgodna z niskimi oczekiwaniami. Sprzedaż pod koniec roku rosła o 1,9% w ujęciu rocznym. W górę zaktualizowano również odczyt z ubiegłego miesiąca.

We wczorajszej wypowiedzi Mario Draghi z EBC poinformował, iż oczekuje wzrostu dynamiki cen w krajach wspólnego bloku walutowego, zwrócił jednak uwagę na fakt, iż zmienność na EUR może być przeszkodą wzrostu inflacji w strefie euro.

GBP

Kurs GBP/PLN  w poniedziałek osłabił się o 0,7%, wahając się w widełkach 4,67 – 4,72.  Wczorajszy odczyt indeksu PMI dla sektora usług Zjednoczonego Królestwa rozczarował. Wskaźnik pokazał nieoczekiwany spadek z poziomu 54,2 do 53. Z uwagi na znaczenie sektora usług dla gospodarki Zjednoczonego Królestwa, gorszy odczyt może sugerować spowolnienie dynamiki PKB Wielkiej Brytanii na początku roku. Rynek na dane zareagował negatywnie, GBP wczoraj był poddany wyprzedaży.

USD

Kurs USD/PLN w poniedziałek umocnił się o 0,5%, wahając się w widełkach 3,33 – 3,37. Wczorajszy odczyt indeksu ISM dla sektora usług Stanów Zjednoczonych pozytywnie zaskoczył, notując silny wzrost z poziomu 56 w grudniu do 59,9 w styczniu. Poza dobrymi odczytami z gospodarki USA, warto wspomnieć, iż wczoraj Jerome Powell został oficjalnie zaprzysiężony na prezesa Rezerwy Federalnej. Jego rządy powinny być kontynuacją polityki prowadzonej przez Janet Yellen.

W dniu dzisiejszym opublikowany zostanie raport JOLTs z amerykańskiego rynku pracy, oprócz tego po południu przemawiać będzie James Bullard z FOMC. Inwestorzy powinni obserwować przede wszystkim dzisiejsze głosowanie w Izbie Reprezentantów, którego efektem ma być wydłużenie krótkoterminowego finansowania rządu do 23 marca.

KLUCZOWE PUBLIKACJE

14:50 – przemawia James Bullard z FOMC
16:00 – dane JOLTs z amerykańskiego rynku pracy

Autor: Roman Ziruk, Ebury

40 proc. przedsiębiorców z sektora MŚP ogranicza nadmierną eksploatację samochodów służbowych

Według badania zrealizowanego na zlecenie Carefleet S.A., 40,6 proc. przedsiębiorców z sektora MŚP stosuje metody ograniczające koszty wynikające z niewłaściwego wykorzystania służbowych pojazdów przez pracowników. Najpopularniejszym sposobem jest monitoring stylu jazdy kierowców za pomocą systemu GPS. To rozwiązanie stosuje 60 proc. ankietowanych, którzy deklarują, że podejmują jakiekolwiek działania w tym zakresie. Marginalną rolę w firmach MŚP odgrywają natomiast rozmowy edukacyjne z kierowcami oraz kary i nagrody za nieekonomiczną i niebezpieczną jazdę.

Infografika – Jak firmy z sektora MŚP ograniczają nadmierne zużycie flotyNadmierna eksploatacja samochodów służbowych to problem wielu firm, a zarazem istotny czynnik wpływający na efektywność wykorzystania floty i koszty jej użytkowania. Dlatego już nie tylko korporacje i duże przedsiębiorstwa, ale coraz częściej również podmioty z sektora MŚP wprowadzają rozwiązania, których celem jest eliminacja ponadnormatywnego zużycia firmowych pojazdów, takie jak np. monitoring stylu jazdy.

Częstą przyczyną stłuczek i wypadków komunikacyjnych są sami kierowcy, którzy nie przestrzegają przepisów ruchu drogowego, nie dostosowują prędkości do warunków panujących na drodze i nieodpowiednio eksploatują pojazdy. W takich przypadkach – dzięki możliwości precyzyjnego odczytu czasu i miejsca zdarzenia oraz prędkości przed i w trakcie kolizji – systemy monitorowania mogą być wykorzystywane do oceny stylu jazdy kierowcy i weryfikacji okoliczności wypadku. Statystyki potwierdzają, że kierowcy objęci elektronicznym nadzorem GPS jeżdżą wolniej, płynniej, a także łagodniej ruszają i hamują – twierdzi Ilona Ochęduszko, dyrektor Departamentu Account Management w Carefleet S.A.

Wśród najpopularniejszych rozwiązań wykorzystywanych przez przedsiębiorców, którzy w badaniu zadeklarowali, iż stosują metody ograniczające ponadnormatywną eksploatację służbowej floty, jest też tworzenie polityki flotowej (36,3 proc. wskazań). Jak twierdzi Ilona Ochęduszko z Carefleet S.A., jeszcze do niedawna polityki flotowe w postaci regulaminów lub procedur tworzone były przede wszystkim w dużych firmach, posiadających kilkadziesiąt lub kilkaset samochodów. Obecnie coraz więcej przedsiębiorstw z sektora MŚP reguluje na piśmie kwestie związane z nabywaniem, użytkowaniem i wymianą samochodów służbowych.

Polityka samochodowa jest istotna nie tylko ze względu na zarządzanie znaczną wartością majątku firmy,  ale przede wszystkim z uwagi na bezpieczeństwo użytkowników samochodów poruszających się po drogach. Ważne, aby nie był to jedynie „martwy”, jednorazowy dokument. Polityka flotowa musi ewaluować, a jej zapisy nadążać zarówno za zmianami prawno-podatkowymi, jak też działaniami wewnątrz organizacji. Często, jako firma CFM, udzielamy wsparcia w tworzeniu polityki flotowej naszym Klientom. Średni i mali przedsiębiorcy również szukają sposobów, jak zminimalizować szkodowość pojazdów i zwiększyć bezpieczeństwo pracowników – dodaje Ilona Ochęduszko.

Jeśli chodzi o tworzenie polityk flotowych wyjątek w sektorze MŚP stanowią mikroprzedsiębiorstwa zatrudniające od 1 do 9 pracowników. Zaledwie 7,5 proc. badanych, którzy deklarowali, że stosują metody ograniczające zużycie floty, wybiera to rozwiązanie. Dla porównania w małych firmach jest to 42,9 proc., a w średnich 45,8 proc.

Spadki na Wall Street wpłynęły na kurs akcji polskich producentów

Po doskonałej końcówce zeszłego roku, Giełdowy Indeks Produkcji zanotował niewielką korektę zamykając styczeń na poziomie 1129.63 pkt (-0.56%). Mimo, że pierwszym tygodniom tego roku towarzyszyły głównie pozytywne odczyty różnych danych, to korekta na największych rynkach akcji zdusiła wypracowane w tym czasie wzrosty.

Spadek kursu akcji polskich firm produkcyjnych zbiegł się w czasie ze zmianami na wielu rynkach akcji. Jeszcze w połowie miesiąca trudno było doszukać się sygnałów, które mogłyby sugerować zbliżającą się korektę. Pęknięcie bańki spekulacyjnej na rynku kryptowalut, spadek wartości dolara i wzrost wartości złota nie musiały wcale wpłynąć na spadki na rynkach akcji. Jednakże rosnąca niechęć do ryzyka wywołała niepewność co do przyszłego kierunku zmian cen na największych rynkach akcji. To przełożyło się na największą od dłuższego czasu korektę. – Naturalną konsekwencją kilku słabszych sesji na Wall Street było to, że kapitał zagraniczny zaczął stopniowo wycofywać się z naszego rodzimego parkietu, a wśród ofiar tej korekty znaleźli się również polscy producenci. Znalazło to swoje odzwierciedlenie w sporym spadku indeksu GIP60 w ostatniej dekadzie stycznia – tłumaczy Maciej Zaręba z firmy DSR dostarczającej rozwiązania wspierające zarządzanie produkcją, pomysłodawca indeksu GIP. Obejmuje on największe polskie spółki wytwórcze notowane na Głównym Rynku GPW.

Nie wszyscy tracili

Pomimo niekorzystnych czynników zewnętrznych, wielu polskich producentów wykazało się dużą odpornością, a to może świadczyć zarówno o ich pozytywnym wizerunku wśród inwestorów, jak i sporym potencjale rozwoju. Najwięcej w styczniu zyskiwali projektanci i dystrybutorzy odzieży. Wartość spółek z tej branży rosła w styczniu średnio o 9.56%. Równie imponujące wzrosty zanotowały spółki z przemysłu lekkiego (9.42%) oraz producenci żywności (8.23%). Powyższe wyniki są zgodne z odczytami sub-indeksów branżowych WIG, wśród których najwięcej zyskiwały WIG-SPOŻYW (8.61%) i WIG-ODZIEŻ (6.18%). Dobre wyniki roczne oraz spory potencjał wzrostu sprzedaży, szczególnie za granicą, spowodował, że korekta nie dotknęła tak bardzo spółek z tych branż.

Niestety siła wzrostu polskich producentów odzieży i żywności nie była na tyle wystarczająca, żeby zrekompensować duże spadki wartości rynkowej pozostałych producentów, co przełożyło się sumarycznie na niewielki spadek indeksu GIP60. Najwięcej w styczniu stracili producenci tworzyw sztucznych (średnio -13.26%). W styczniu pod kreską znalazły się również spółki motoryzacyjne (-4.46%), producenci wyrobów drewnianych (-2.50%), materiałów budowlanych (-.35%), a także spółki z branży metalurgicznej (-0.96%).

NEWAG najlepszy, ale najsilniejsza branża odzieżowa

Wyniki spółek, które znalazły się na podium styczniowego rankingu GIP60 zdają się zaprzeczać obecności jakichkolwiek problemów na rynku akcji. Zwrot na poziomie 21.12% i pierwsze miejsce GIP60 w styczniu to wyniki spółki NEWAG S.A. – bydgoskiego producenta taboru kolejowego, który od lat łączy nowoczesność z wieloletnią tradycją sięgającą 1876 roku. – Od czasu debiutu na giełdzie w 2013 wycena rynkowa spółki charakteryzowała się stosunkowo dużą zmiennością, zaliczając dołek w połowie 2016 roku. Na początku miesiąca nastąpiła dematerializacja akcji bydgoskich kolejarzy, co znacznie zwiększyło bezpieczeństwo inwestycji. Również spodziewane bardzo dobre wyniki za 4 kwartał, jak i cały ubiegły rok podziałały na wyobraźnię inwestorów – komentuje Maciej Zaręba z DSR.

Miejsca drugie i trzecie w styczniowym rankingu GIP60 należą do spółek odzieżowych. Zdobyły je CDRL S.A. za wzrost wartości o 21.05% oraz VISTULA za 18.49%. Taki skład podium potwierdza doskonałą koniunkturę w branży i duże zaufanie ze strony inwestorów. Obie spółki zanotowały w zeszłym roku wysokie wzrosty przychodów – prognozy wzrostu sprzedaży w całym ubiegłym roku oscylują wokół +7% r/r dla CDRL S.A., dla spółki VISTULA S.A. przewiduje się wzrost nawet o 16% r/r. Również prognozy sprzedaży w grudniu, w najgorętszym miesiącu dla sprzedawców odzieży, mogą robić wrażenie. Szacuje się, że CDRL S.A. zwiększyła w tym miesiącu swoją sprzedaż detaliczną o 20% r/r, a VISTULA S.A. o 17.9% r/r.

Spółka COCCODRILLO S.A. to jeden z licznych przykładów rodzimych spółek, które powstały na zgliszczach minionego systemu i do dzisiaj wypracowały silną pozycję rynkową. Od początku swojej działalności spółka skupiła się na segmencie ubrań dziecięcych i dziś projektuje, a także sprzedaje swoje ubranka również na wielu rynkach poza Polską.

Grupa VISTULA specjalizuje się w projektowaniu, produkcji i dystrybucji kolekcji mody dla kobiet i mężczyzn oraz biżuterii. Intensywny rozwój poprzez fuzje i przejęcia doprowadził tę grupę do pozycji jednej z najbardziej znanych firm działających w tej branży w naszym kraju, rozwinęła ona takie spółki jak: Vistula, W.KRUK, Wólczanka czy Deni Cler Milano. Spodziewany wzrost EBITDA za IV kwartał ubiegłego roku wpisuje się w doskonały rok dla polskiej branży odzieżowej i uzasadnia wysoki wzrost wartości rynkowej całej grupy.

Dane makro napawają optymizmem

Listę dobrych danych makroekonomicznych otwiera oczywiście wzrost Produktu Krajowego Brutto, którego roczny wzrost w cenach stałych, wg wyliczeń GUS, wyniósł 4.6%. W przemyśle ten wzrost był jeszcze wyższy i wyniósł 6.2%. Głównym czynnikiem wzrostu była konsumpcja prywatna, która zwiększyła się o 4.8%.

Pozytywnym zaskoczeniem jest długo wyczekiwany wzrost inwestycji. – Cieszy szczególnie wzrost inwestycji zagranicznych, które wyniosły w zeszłym roku 13 mld euro, osiągając najlepszy wynik od dekady i drugi wynik w tym roku w całej Unii Europejskiej. Taki poziom inwestycji może przełożyć się na powstanie ponad 86 tys. nowych miejsc pracy i tu już jesteśmy liderem UE. Cieszy również wysoka liczba miejsc pracy, które polskie firmy chcą stworzyć za granicą – 6.5 tys. to również liczba, której nie zaobserwowano od dekady – komentuje Maciej Zaręba z DSR. Wartość naszych inwestycji za granicą wyniosła 1.14 mld euro.

Stopa bezrobocia rejestrowanego na koniec grudnia 2017 wyniosła 6.5%, co jest najniższą wartością od 26 lat i doskonałą wiadomością dla pracowników. Niska stopa bezrobocia spowodowała jednak też największe od lat problemy z pozyskaniem pracowników przez firmy funkcjonujące w polskim przemyśle. Odsetek firm produkcyjnych wskazujący na problem ze znalezieniem chętnych do pracy jako na główny czynnik hamujący rozwój, jest najwyższy po 1989 roku.

Styczniowe wyniki badań PMI® również przedstawiają pozytywny obraz polskiej gospodarki wchodzącej w 2018 rok. Co prawda wskaźnik PMI liczony dla polskiego przemysłu odnotował spadek z grudniowego 34-miesięcznego rekordu na poziomie 55.0 do 54.6, ale jest to ciągle drugi najwyższy wynik od roku. Najszybciej od trzech lat rośnie liczba nowych zamówień, co jest chyba najlepszą prognozą dla polskiej branży produkcyjnej na najbliższy czas.

Transatlantyckie połączenie

– Podsumowując, polski przemysł podobnie jak polska gospodarka prezentuje się bardzo dobrze i – jeśli wierzyć prognozom – ma przed sobą doskonałe perspektywy. Rozgrzany przemysł europejski dodatkowo wzmacnia czynniki wewnętrzne sugerując dalsze wzrosty. Jednakże na horyzoncie coraz częściej pojawia się widmo znaczącej korekty na rynkach kapitałowych. Jeśli korekta na zachodnich rynkach akcji przekształci się w kryzys, wówczas skutków nie sposób przewidzieć – zwraca uwagę Maciej Zaręba z firmy DSR. Metoda wyjścia z poprzedniego kryzysu finansowego jaką wybrały największe banki centralne takie jak FED i EBC, mogła jedynie odsunąć w czasie konsekwencje poważniejsze niż te, które mogliśmy zaobserwować dekadę temu. – To sprawia, że przyszłe ceny akcji polskich spółek niekoniecznie muszą odzwierciedlać dobrą kondycję ich emitentów. Póki co jednak, do niewielkiej korekty na cenach akcji polskich producentów należy podchodzić z odpowiednim dystansem – konkluduje Maciej Zaręba.

Korekty na giełdach. KNF ostrzega

Korekta ostatnich wzrostów trwa wciąż na giełdach. Po słabych wynikach z USA przyszła kolej na Azje i Europę. Dobre dane od zachodniego sąsiada na temat zamówień. KNF ostrzega przed giełdą kryptowalutową.

Korekta na giełdach

Ostatnie tygodnie wzrostów na giełdach uśpiły trochę czujność analityków. Obecnie wielu inwestorów doszło do wniosku, że korekta musiała nadejść. Co więcej chyba ją właśnie wywołali. Po tym jak w USA Dow Jones Industrial spadł o 6%, a S&P spadło o 4% było niemal pewnym, że za Ameryką podążą inne kraje. Tak to zresztą często bywa, że kolejna sesja azjatycka ma wyniki mocno powiązane z poprzednim amerykańskim zamknięciem. Nie inaczej było dzisiaj. Nikkei, główny japoński indeks zanurkował niemal 5%. W Chinach spadki były łagodniejsze, aczkolwiek i tak giełda straciła ponad 3%. Gdzie trafił kapitał widać wyraźnie na rynku obligacji. W ciągu jednego dnia na 10 letnich papierach dłużnych można zarobić już nie 2,85% rocznie tylko 2,7%.

Dobre dane z Niemiec

Dzisiaj od rana oprócz spadków na giełdach zobaczyliśmy dobre dane od naszego zachodniego sąsiada. Zamówienia w przemyśle rosły w skali roku o 7,2% zamiast oczekiwanych 3,1%. Reakcją rynków na lepsze dane były wzrosty euro względem głównych walut. Co ciekawe europejska waluta traciła względem złotego. Pomimo dobrych danych spadki nie ominęły niemieckiej giełdy, która traci od rana już ponad 2%.

KNF umieścił giełdę kryptowalutową na liście ostrzeżeń

Wczoraj Komisja Nadzoru Finansowego umieściła jedną z giełd kryptowalutowych (bitbay) na liście ostrzeżeń. Nie oznacza to co prawda, że podobnie jak niektóre znajdujące się tam podmioty oszukuje swoich klientów. Powodem jest świadczenie usług płatniczych bez zezwolenia. Firma jeszcze tego samego dnia wyemitowała oświadczenie informujące, że zarzuty są bezpodstawne, a model działania prawidłowy. Obecnie przyjdzie nam czekać na reakcję prokuratury, do której trafiło zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Z pewnością jednak cała ta sytuacja nie pomoże wspomnianej spółce jak i całej branży w Polsce.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

  • 14:30 – USA – handel zagraniczny,
  • 16:00 – Kanada -indeks Ivey PMI.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w Internetowykantor.pl i Walutomat.pl

Hakerzy coraz częściej zamieniają firmy w kopalnie kryptowalut

Fake newsy i złośliwe ataki mające na celu tworzenie koparek kryptowalut – to dwa rodzaje cyberzagrożeń, pod których znakiem może stać rok 2018. Zobacz, jak poważne są to zagrożenia.

Walka z fake newsami jak walka z wiatrakami?

Jak mówi w wywiadzie dla agencji informacyjnej infoWire.pl Wojciech Głażewski, country manager w firmie Check Point Software Technologies: „Fake newsy to często wykorzystywana broń do niszczenia reputacji poszczególnych osób lub wpływania na sytuację w środowiskach, krajach. Z punktu widzenia cyberbezpieczeństwa bardzo istotną rzeczą jest to, że informacja nieprawdziwa może być podana przez organizację podszywającą się pod organizację rządową czy cieszącą się zaufaniem społecznym. Wtedy staje się niebezpieczna”. Nic dziwnego, że atakowanie fake newsami z roku na rok staje się coraz powszechniejsze. Jak się przed nimi bronić? Przede wszystkim nie brać niczego na wiarę i weryfikować prawdziwość informacji. Firmy oraz inne organizacje powinny też pamiętać, żeby odpowiednio zabezpieczyć się przed hakerami, którzy mogą się pod nie podszywać, aby rozpowszechniać fałszywe treści.

Gdy komputer staje się… koparką

Innym bardzo aktualnym cyberzagrożeniem są ataki malware, które tworzą z zainfekowanych komputerów koparki kryptowalut. Jak zauważa ekspert: „Koparka kryptowalut to nic innego jak komputer wykorzystujący swoją moc obliczeniową do wykonywania operacji matematycznych, w wyniku których otrzymujemy pewne obliczenia, ciągi matematyczne – bardzo mocno upraszczając – przekształcane w kryptowalutę”. Ostatnimi czasy fala ataków, dzięki którym hakerzy tworzą z komputerów zarówno użytkowników indywidualnych, jak i firm koparki kryptowalut, mocno wzrasta. „Nasze badania dowodzą, że w drugiej połowie 2017 r. od 25% do (w niektórych krajach) 50% firm było zainfekowanych malware’em wykorzystującym ich zasoby do kopania kryptowalut” – informuje rozmówca.

Pogrom na rynkach

Na światowych giełdach i rynkach mamy pogrom. Inwestorzy uciekają od niepewnych aktywów do bezpiecznych przystani. Zaczęło się od USA wyprzedażą akcji. W poniedziałek Dow Jones Industrial spadł najmocniej od 2008 r. Niektóre indeksy światowych giełd tracą ponad 4%. We wtorek rano wartość bitcoina spadła do poniżej 6,3 tys. USD, czyli w ciągu doby stracił on 22%, a od początku tego roku – 54%. To najmniejsza wartość najpopularniejszej kryptowaluty od końcówki października 2017 r. Traci też ropa. Na wartości zyskuje natomiast złoto, amerykański dolar, japoński jen i szwajcarski frank. Jak na razie złotówka trzyma się stosunkowo nieźle.

Waluty

W ciągu ostatnich 24 godzin amerykański dolar traci do japońskiego jena (-1,03%), a zyskuje do euro (+0,58%), brytyjskiego funta (+0,89%), dolara kanadyjskiego (+0,92%) oraz dolara australijskiego (+0,89%) i kursy wynoszą: EUR/USD – 1,238, GBP/USD – 1,397, USD/CAD – 1,253, AUD/USD – 0,786 i USD/JPY – 108,9. Euro jest słabsze wobec japońskiego jena (-1,56%) i kurs EUR/JPY wynosi 134,9, a kurs EUR/GBP jest na poziomie 0,886. Złotówka traci do dolara i franka szwajcarskiego, zyskuje do funta i pozostaje na tym samym poziomie do euro. We wtorek rano dolar kosztuje 3,36 zł, euro – ponad 4,16 zł, funt – 4,7 zł, a frank –3,6 zł.

Giełdy

Na światowych giełdach wyłącznie kolor czerwony. W poniedziałek w Europie londyński indeks FTSE 100 stracił 1,46%, frankfurcki indeks DAX – 0,76%, a paryski indeks CAC 40 – 1,48%. W Amerykach nowojorski indeks S&P 500 obniżył się aż o 4,1%, brazylijski Bovespa – o 2,59%, a argentyński Merval – o 4,5%. We wtorek w Azji tokijski indeks Nikkei spadł aż 4,73%, indeks Shanghai Composite – 3,35%, a hongkoński indeks Hang Seng – aż 5,02%.

Ropa i złoto

Drugi dzień z rzędu ceny ropy naftowej idą w dół. W poniedziałek na zakończenie dnia baryłka ropy Brent kosztowała 67,62 USD (-1,42%), a ropy WTI – 64,15 USD (-2,03%). Roczna prognoza ceny baryłki surowca spadła o 2 USD do 73 USD. Z kolei złoto notuje wzrosty. We wtorek rano uncję metalu rynek wycenia na 1342 USD. To 10 USD więcej (+0,75%) niż dobę wcześniej.

Najważniejsze wydarzenia dzisiejszego dnia:

4:30 – Australia – Decyzja RBA ws. stóp procentowych, luty – bez zmian
8:00 – Niemcy – Zamówienia w przemyśle (r/r), grudzień – 7,2% (prognoza 3,1%)
9:00 – Czechy – Produkcja przemysłowa (r/r), grudzień – 2,7% (prognoza 4%)
9:00 – Czechy – sprzedaż detaliczna bez samochodów (r/r), grudzień – 4,7% (prognoza 5,5%)
10:00 – Niemcy – Wystąpienie szefa Bundesbanku
14:30 – USA – Bilans handlu zagranicznego, grudzień (prognoza -52 mld USD)
14:30 – Kanada – Bilans handlu zagranicznego, grudzień (prognoza -2,2 mld CAD)
14:50 – USA – Wystąpienie szefa Fed z St. Louis
16:00 – Kanada – Indeks Ivey PMI, styczeń (poprzednio 60,4 pkt.)
22:45 – Nowa Zelandia – Stopa bezrobocia, IV kw. (prognoza 4,7%)

Przygotował zespół analityczny easyMarkets