Czesi podniosą dziś stopy procentowe

Koszty kredytu u naszych południowych sąsiadów prawdopodobnie wzrosną już dziś. Rada Polityki Pieniężnej prawdopodobnie nieprędko pójdzie jednak śladami Czechów.

Aż 20 z 22 ekonomistów ankietowanych przez agencję Bloomberg oczekuje, że Narodowy Bank Czeski (CNB) w dniu dzisiejszym kolejny raz podniesie stopy procentowe. Kurs EUR/CZK w ostatnich dniach nie był poddany znacznym wahaniom. Na przestrzeni ostatnich miesięcy czeska korona jednak istotnie zyskiwała w relacji do wspólnej europejskiej waluty, m.in. właśnie z uwagi na oczekiwania inwestorów wobec podwyżek stóp procentowych w Czechach.

W kontekście tego, iż Narodowy Bank Polski systematycznie odsuwa w czasie perspektywę zmian kosztów pieniądza rodzi się pytanie – dlaczego nasi południowi sąsiedzi czynią takie kroki, podczas gdy RPP pozostaje bierna?

Mimo zbliżenia geograficznego i kulturowego, bieżąca sytuacja gospodarcza na południu – pomimo pozornych podobieństw – istotnie różni się od tej w Polsce. Po pierwsze – widać presję inflacyjną, która jest manifestowana przez wzrost inflacji bazowej, która obecnie wynosi 2,4% rocznie i rośnie wraz z inflacją CPI. W Polsce inflacja bazowa od trzech kwartałów stoi w miejscu w okolicy poziomu 0,9% rocznie. Cel inflacyjny CNB jest dodatkowo niższy niż ten w Polsce (2% wobec 2,5%, oba z odchyleniami +/- 1 p.p.).

Czeska gospodarka w przeciwieństwie do polskiej wykazuje oznaki przegrzania. Wzrost gospodarczy jest praktycznie dwukrotnie wyższy od potencjalnego, rynek pracy cierpi na wyraźny brak wystarczającej podaży pracy (który nie jest łagodzony, tak jak u nas, przez imigrantów z Ukrainy), a dwucyfrowy wzrost cen nieruchomości sugeruje nierównowagę.

Stopy procentowe w Czechach są również wyraźnie niższe niż koszt pieniądza w pozostałych krajach – Czesi podwyżki zaczynali od poziomu 0,05%. W dniu dzisiejszym stopy powinny podskoczyć o 25 punktów bazowych z poziomu 0,5% do 0,75%. Bardziej istotna dla kursu czeskiej waluty od samej decyzji Banku powinna być konferencja po spotkaniu i publikacja projekcji makroekonomicznych, które pozwolą ocenić inwestorom, jak CNB zapatruje się na stan gospodarki i – tym samym – jakie będzie tempo zacieśniania polityki monetarnej w przyszłości.

SPOJRZENIE NA WALUTY 

PLN

Środa zakończyła się lekkim umocnieniem polskiego złotego w relacji do głównych walut. Wczorajszy dzień przyniósł pozytywne informacje o stanie polskich finansów publicznych. Deficyt budżetu państwa w 2017 r. był wyraźnie niższy od oczekiwań i wyniósł 25,4 mld złotych, czyli 42,7% wartości zaplanowanej w ustawie budżetowej. Niższemu deficytowi sprzyjał istotny wzrost dochodów z podatków, w szczególności z podatku VAT.

Dzisiejszego dnia opublikowany został natomiast nieco słabszy od oczekiwań  krajowy odczyt PMI dla sektora przemysłowego w styczniu. Indeks spadł z poziomu 55,0 do 54,6, podczas gdy konsensus zakładał wzrost do poziomu 55,3. Niemniej, nadal znajdujemy się w okolicy notowanego miesiąc temu 34-miesięcznego maksimum, w kontekście publikacji wyraźnie cieszyć może również wzrost zatrudnienia.

W dniu dzisiejszym po południu opublikowane zostaną “minutki” z ostatniego  posiedzenia RPP, inwestorzy prawdopodobnie większą uwagę niż do informacji z Polski będą przywiązywali do danych z USA: dzisiejszych indeksów aktywności. Najbardziej jednak liczyć się będą oczywiście jutrzejsze payrollsy.

EUR

Kurs EUR/PLN w środę osłabił się o 0,1%, wahając się w widełkach 4,14 – 4,16. Pomimo podwyższonej zmienności w ciągu dnia, w środę euro zakończyło dzień na niemal niezmienionym poziomie w relacji do dolara amerykańskiego. Euro osłabiło się natomiast w parze z funtem brytyjskim i polskim złotym. Ostatecznie indeks EUR również zakończył dzień na minusie. Wczorajsze dane o inflacji w strefie euro nie zaskoczyły. Dynamika cen w styczniu spadła z 1,4% do 1,3% rocznie, bazowy indeks cen pokazał z kolei wzrost z poziomu 0,9% do 1% w ujęciu rocznym. Bezrobocie w strefie euro w styczniu pozostawało na poziomie 8,7%. We wczorajszym przemówieniu Benoit Coeure z EBC poinformował, iż bank centralny ostatnio obserwuje wahania kursu wymiany. Zwrócił uwagę, iż członkowie Rady nie dyskutowali jeszcze na temat ewentualnego wydłużenia programu QE oraz, iż pierwsze podwyżki stóp procentowych nadejdą długo po zakończeniu programu skupu aktywów.

Dzisiejszy wskaźnik PMI dla przemysłu strefy euro okazał się zbieżny ze wstępnymi szacunkami sprzed tygodnia. Indeks aktywności gospodarczej w sektorze pokazał imponujący odczyt na poziomie 59,6.

GBP

Kurs GBP/PLN w środę zakończył dzień na niemal niezmienionym poziomie, wahając się w widełkach 4,71 – 4,75. Dzisiejsze dane PMI dla przemysłu Wielkiej Brytanii w styczniu nieco rozczarowały. Indeks aktywności w sektorze spadł do poziomu 55,3 z 56,2 notowanego miesiąc wcześniej wobec oczekiwań na poziomie 56,5. Reakcja rynku na informacje była negatywna, jednak dość ograniczona, odzwierciedlając niewielką różnicę między prognozami, a finalnym odczytem.

USD

Kurs USD/PLN w środę osłabił się o 0,3%, wahając się w widełkach 3,33 – 3,35.  Wczorajsze przemówienie Donalda Trumpa przed obiema izbami Kongresu nie było obfite w istotne informacje, stąd również reakcja rynku była dość ograniczona.

Wśród wczorajszych danych gospodarczych z USA warto zwrócić uwagę w szczególności na odczyt ADP, który pokazał zmianę zatrudnienia w sektorze prywatnym. W porównaniu z ostatnim miesiącem powstało nieco mniej miejsc pracy (234 tys. wobec 242 tys.), już drugi miesiąc z rzędu mamy jednak do czynienia z silnym zaskoczeniem na plus wobec oczekiwań (234 tys. wobec 186 tys). Dane wspierają optymizm i dolara amerykańskiego, jednak bynajmniej nie gwarantują, że piątkowy odczyt NFP będzie równie dobry – miesiąc temu mieliśmy do czynienia z sytuacją odwrotną.

Wczorajsze spotkanie FOMC nie przyniosło istotnych zmian. Rezerwa Federalna zgodnie z oczekiwaniami zdecydowała się utrzymać stopy procentowe na niezmienionym poziomie 1,25-1,5%. W komentarzu ze spotkania  poinformowano, iż ryzyka dla gospodarki USA są zbalansowane, a kondycja Stanów Zjednoczonych uzasadnia dalsze, stopniowe podwyżki stóp procentowych. Reakcja USD na wczorajsze spotkanie FOMC była pozytywna.

Początek roku przynosi również pewne zmiany w samej strukturze banku centralnego, któremu od tego miesiąca przewodzić będzie Jerome Powell, mający zastąpić Janet Yellen na stanowisku prezesa Rezerwy Federalnej. Z początkiem roku prawo głosu traci również czterech członków FOMC, którzy przekazują je swoim – w większości bardziej jastrzębim – kolegom.

W dniu dzisiejszym kluczową publikacją z USA będą odczyty PMI/ISM dla przemysłu USA w styczniu (15:45/16:00), poznamy oprócz tego tygodniowy odczyt liczby zadeklarowanych bezrobotnych (14:30).

KLUCZOWE PUBLIKACJE

  • 14:00 – publikacja “minutes” RPP
  • 14:30 – tygodniowa liczba zadeklarowanych bezrobotnych w USA
  • 15:45/16:00 – dane PMI/ISM dla przemysłu USA w styczniu

Autor: Roman Ziruk, Ebury

PMI: Dobry start w Nowy Rok

Odczyt PMI polskiego przemysłu za styczeń 2018 r. wyniósł 54,6. Pomimo wyniku niższego od zanotowanego w grudniu (55,0) i oczekiwań rynkowych (55,3) należy uznać ten poziom za pozytywny. Styczniowy odczyt jest bowiem drugim najwyższym od roku i plasuje się powyżej średniej z badań długoterminowych będącej na poziomie 50,6.

W raporcie za styczeń IHS Markit zwraca uwagę na najsilniejszy wzrost liczby nowych zamówień w sektorze przemysłowym od stycznia 2015 r. Przełożyło się to na największy od dziewięciu miesięcy wzrost poziomu zatrudnienia, mimo niewielkiego spowolnienia produkcji.

Badania potwierdziły zwiększenie się zaległości produkcyjnych (po raz czwarty w ciągu ostatnich sześciu miesięcy) oraz nasilenie się presji inflacyjnej. Koszty produkcji wzrosły w tempie porównywalnym z najwyższym ośmiomiesięcznym rekordem z listopada 2017 r., na co wpływ miały rosnące ceny stali.

Podsumowując, w polskim sektorze przemysłowym dalej panuje optymizm, który trwa nieprzerwanie od czterdziestu miesięcy, co jest najdłuższym wynikiem w blisko dwudziestoletniej historii badań. Nic nie wskazuje na to, aby najbliższe miesiące miały popsuć pozytywny nastrój.

Piotr Ludwiczak, Zarządzający funduszem, Michael/Ström Dom Maklerski

Wystarczająco dobrze, by zachować spokój

Dolar ma za sobą najgorszy miesiąc od blisko dwóch lat, ale optymizm Fed pozwala na nowe otwarcie, gdyż rynek odczytał komunikat FOMC lekko jastrzębio. Czwartkowy kalendarz kipi od odczytów PMI/ISM.

Bazując na generalnie pozytywnych informacjach z gospodarki Fed miał prawo zabrzmieć konstruktywnie w temacie dalszych podwyżek stóp procentowych i to rzeczywiście zrobił. Jednak ogólnie nie dowiedzieliśmy się niczego nowego. Język dotyczący polityki fiskalnej oraz inflacji pozostał bez zmian. Nic nie znalazło się w temacie wartości dolara i wysokich rentowności obligacji. Dodano fragment o pozytywnej ocenie aktywności gospodarczej. Na koniec swojej kadencji prezes Janet Yellen chciała zostawić Fed na drodze ku dalszej normalizacji polityki monetarnej, ale jednocześnie pozostawiając jak największą elastyczność dla przejmującego stery Jerome’a Powella. W rezultacie oczekiwania rynkowe dla kolejnej podwyżki stóp procentowych w marcu nie uległy praktycznie zmianie i wycena prawdopodobieństwa przekracza 90 proc. To pomaga USD, choć tylko w takim sensie, że Fed nie dał pretekstu do konsytuacji wyprzedaży po fatalnym styczniu. Generalny pesymizm wobec USD (dodatkowe podsycany optymizmem względem EUR) pozostaje, choć teraz handel będzie bardziej przemyślany i ostrożnie badający czynniki ryzyka. Uwaga przenosi się na jutrzejszy raport z rynku pracy – jeśli dane zaskoczą pozytywnie, wówczas jest sporo krótkich pozycji w USD, które mogą być przeznaczone do zamknięcia.

W takim scenariuszu największe ryzyko jest w USD/JPY i GBP/USD. Na pierwszym spadki są w sprzeczności z pozytywnym klimatem inwestycyjnym na świecie i gołębim nastawieniem Banku Japonii. W drugim, panuje niezrozumiałe przeze mnie przeświadczenie, że Wielka Brytania ma już dogadany „łagodny Brexit”, który w niczym nie zaszkodzi brytyjskiej gospodarce, przez co wartość GBP powinna być wyższa. A jednak doniesienia prasowe z tego tygodnia sugerują, że przed startem rozmów o warunkach okresu przejściowego (który startuje w kwietniu 2019 r.) jest wiele spraw spornych w kwestii granicy z Irlandią, praw obywateli UE i handlu. Na ten moment sprzedawanie już GBP jest trochę płynięcie żaglówką pod wiatr, ale pogoda bywa zmienna.

Argument za tym, że przy zastopowaniu bezrefleksyjnej wyprzedaży USD crossy z dolarem stają się podatne na załamania, widać dziś na AUD/USD. Kolejna paczka rozczarowujących danych z Australii (wczoraj – CPI, dziś – pozwolenia na budowę) wystraszyła posiadaczy długich pozycji. Australijczyka ciągną w dół też kursy krzyżowe z NZD i CAD, gdyż AUD/NZD i AUD/CAD były ostatnio popularne na wzrosty. Teraz na prymusa w całej trójce wysuwa się CAD –lepszy od prognoz PKB z Kanady z wczoraj oraz optymistycznie zakończona 6. runda negocjacji NAFTA daje powody do kupna.

Początek miesiąca to tradycyjnie wysyp odczytów PMI dla przemysłu. Wskaźnik z Polski (54,6) wypadł poniżej prognoz (55,2) i styczniowego odczytu (55,0), ale dane rzadko mają przełożenie na złotego. EUR/PLN w tym tygodniu odbił do 4,15 (korekta na rynkach wschodzących przy zatrzymaniu wyprzedaży USD) i czeka na dalsze instrukcje z zewnętrznego rynku. Dane z Eurolandu są tylko rewizją i nie przyciągną dużej uwagi. Nieco akcji można będzie zobaczyć na GBP przy PMI z Wlk. Brytanii oraz USD przy ISM z USA, jednak w tym drugim przypadku warto pamiętać, że w przemyśle zatrudnionych jest tylko 9 proc. Amerykanów, a zatem i subindeks zatrudnienia niewiele powie przed jutrzejszym raportem NFP.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Bezrobocie w Polsce spadnie poniżej 6%

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej oszacowało, powołując się na dane z urzędów pracy, że w grudniu 2017 r. stopa bezrobocia wynosiła 6,6 %. W polskiej gospodarce jest nadal bardzo duża pula osób długotrwale bezrobotnych, co ogranicza możliwości, aby bezrobocie spadało w szybkim tempie. Jednak zanotowano już ponad 130 tys. wakatów i można spodziewać się, że ta liczba będzie wciąż rosła.

– Rok 2018 to czas, kiedy spodziewamy się kontynuacji spadków bezrobocia – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Andrzej Kubisiak, szef biura prasowego Work Service – Nie będą one tak dynamiczne, jak w ostatnich latach – natomiast oczekujemy, że bardzo duży popyt na pracę spowoduje zmniejszenie bezrobocia w Polsce poniżej 6%. Firmy będą tworzyć wiele miejsc pracy, a trudności rekrutacyjne będą na tyle wyraźne, że część stanowisk będzie nadal nie obsadzonych – podkreślił Andrzej Kubisiak.

Jak wynika z centralnej ścieżki projekcji NBP bezrobocie w 2018 roku spadnie do 4,3%. Pracodawcy muszą zwrócić uwagę na politykę kadrową i koszty rotacji.

Zestawienie procedur windykacyjnych i porównanie ich skuteczności na poszczególnych rynkach w 2018r

  • Euler Hermes przygotował analizę „Zestawienie procedur windykacyjnych i porównanie ich skuteczności na poszczególnych rynkach w 2018r”, która może być wsparciem przy podejmowaniu decyzji o kierunkach ekspansji handlowej za granicą.
  • Europa Zachodnia stanowi przykład dla reszty świata jak skutecznie uregulować odzyskiwanie należności, przy czym Szwecja, Niemcy i Irlandia zaliczają się do najmniej skomplikowanych krajów pod względem windykacji długów.
  • Na przeciwległym krańcu skali znajdują się: Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Malezja, jako trzy najbardziej skomplikowane pod względem windykacji należności rynki.

Analiza Euler Hermes „Zestawienie procedur windykacyjnych i porównanie ich skuteczności na poszczególnych rynkach w 2018r” ma na celu zmierzenie stopnia złożoności procedur windykacji należności z zagranicy w każdym z 50 uwzględnionych krajów. Analizie poddano trzy główne czynniki: lokalne praktyki płatnicze, lokalne postępowania sądowe i lokalne postępowania upadłościowe. W związku z tym wspomniana analiza dostarcza prostej i porównywalnej oceny postępowań windykacyjnych w każdym kraju, pomagając tym samym w podejmowaniu decyzji i zarządzaniu prowadzonymi działaniami przez prowadzących handel poza granicami swojego kraju.

Kraje Europy Zachodniej na czele stawki

Podczas gdy globalna średnia wynosi 51 w skali 0-100, co świadczy o wysokim poziomie złożoności kolekcji na całym świecie, bardzo wysoki poziom złożoności procedur windykacyjnych na całym świecie, Europa Zachodnia wyróżnia się pod względem ułatwiania życia firm próbujących odzyskać należności.

Wiodącą pozycję zajmują Szwecja, Niemcy i Irlandia, zaliczając się do najmniej złożonych krajów z odpowiednimi ocenami 30, 30 i 31. Szwecja i Niemcy naprawdę mogą służyć za wzór, będąc krajami o najniższym stopniu złożoności lokalnych praktyk płatniczych, lokalnych postępowań sądowych i lokalnych postępowań upadłościowych.

Europa Zachodnia to region charakteryzujący się również największą liczbą i udziałem krajów o jedynie „zauważalnej” (najniższy stopień w skali) złożoności procedur windykacyjnych (uszeregowano je wg. rosnącej kolejności skomplikowania: zauważalne, wysokie, bardzo wysokie, dotkliwe). W 14 na 16 krajów regionu poziom skomplikowania procedur windykacyjnych jest najmniejszy, wyjątkiem są Grecja i Włochy (w obydwu poziom złożoności działań windykacyjnych oceniany jest jako bardzo wysoki).

Bliski Wschód w ogonie

Bliski Wschód znajduje się na przeciwległym krańcu skali, przy czym pozycję najbardziej skomplikowanych krajów pod względem windykacji długów zajmują Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie. Złożoność procedur windykacji długów z zagranicy w Arabii Saudyjskiej składa się na wynik aż 94 punktów (na 100 możliwych), będąc tym samym trzykrotnie bardziej skomplikowana niż w Szwecji.

Region Azji i Pacyfiku nie jest daleko z przodu, to tam mamy do czynienia z największą liczbą krajów o wysokim stopniu złożoności działań windykacji zagranicznej, wspominając tylko Malezję (tuż za wspomnianymi Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi), Chiny i Indonezję.

Zawiłości i pułapki procedur windykacyjnych wszędzie mają miejsce

Raport Euler Hermes pokazuje również, że największe gospodarki, najbardziej dynamiczne rynki i mniej podatne na zagrożenia kraje niekoniecznie automatycznie charakteryzować się muszą bardziej sprzyjającym otoczeniem biznesowym. Zawiłości i pułapki procedur windykacyjnych istnieją we wszystkich krajach, nawet w Szwecji. Złożoność procedur międzynarodowej windykacji należności handlowych zależy od wielu różnych zmiennych. Na poziomie globalnym wydaje się, że kluczowym czynnikiem warunkującym złożoność postepowań windykacyjnych są lokalne postępowania upadłościowe, które nie zawsze są skuteczne, m.in. z powodu. uwzględniania (lub nie) zasady pierwszeństwa i możliwość anulowania wcześniejszych transakcji.

Kluczowa zasada mająca zastosowanie przy windykacji długów jest następująca: im dłuższy okres oczekiwania (z jej rozpoczęciem), tym większa złożoność i większe ryzyko niepowodzenia prowadzonych działań. Dlatego chcemy pomagać naszym klientom w podejmowaniu właściwych decyzji we właściwym czasie. Rating procedur windykacyjnych i porównanie ich skuteczności na poszczególnych rynkach w 2018r zapewniają przedsiębiorcom prostą ocenę procedur windykacyjnych w każdym kraju, wspierając naszych klientów w dostarczaniu kluczowych informacji tam, gdzie i kiedy tego chcą” powiedziała Jennifer Baert, dyrektor ds. windykacji w grupie Euler Hermes.

Polscy eksporterzy mogą skorzystać na relatywnym nieskomplikowaniu i skuteczności windykacji w Europie Zachodniej

Paul Flanagan, prezes TU Euler Hermes SA ocenia: Polscy przedsiębiorcy – tak jak i cała gospodarka korzystają na silnych więziach gospodarczych z Europą Zachodnią: wzrostowi gospodarczemu i popytowi stamtąd na polskie produkty towarzyszy jedna z najlepszych na tle ogólnoświatowym dyscyplina płatnicza i skuteczność w odzyskiwaniu należności. Warto pamiętać, że pomimo jednego obszaru gospodarczego, w UE na każdym rynku występują lokalne różnice w kwestiach zarówno prawnych, jak i praktyki biznesowej. Warto je znać lub polegać na specjalistach w tym zakresie, aby mieć największą szansę na skuteczne odzyskanie należności – nic nie dzieje się w tym względzie “z urzędu”. Nieświadomy tego eksporter może znaleźć się na końcu kolejki oczekujących na swoje pieniądze nawet na najbezpieczniejszym z pozoru rynku…

Komisja Europejska oceni potencjał technologii blockchain

Komisja Europejska rozpoczęła przetarg na analizy, które ocenią potencjał ogólnoeuropejskiej infrastruktury opartej o blockchain. Z kolei w Polsce, Komisja Nadzoru Finansowego rusza z programem Innovation Hub, który ma wesprzeć sektor FinTechów, który możliwości tej technologii dostrzegł jako pierwszy.

Rozwiązania z potencjałem

Organ legislacyjny bloku gospodarczego (KE), rozpoczyna analizy wykonalności i potencjału ogólnounijnej infrastruktury z wykorzystaniem blockchain. Na ten cel ma zostać przeznaczone 250 000 euro. Badania skupiać mają się na ocenie, czy blockchain może wesprzeć dążenia KE w kierunku stworzenia warunków dla wiarygodnego, przejrzystego i zgodnego z prawem UE „środowiska danych i transakcji”. Być może blockchain będzie mógł pomóc władzom publicznym w dostarczaniu usług europejskich i wdrażaniu polityk w zoptymalizowany sposób.

Choć dokument nie zawiera wielu szczegółów, wiadomo, że zbadany zostanie „szeroki zakres opcji”, w tym istniejące inicjatywy na poziomie krajowym lub lokalnym. W dalszej części eksperci będą  się też przyglądać, jak skalować taką infrastrukturę na poziomie UE oraz jakie usługi mogą być obsługiwane w takim systemie.

Blockchain a branża finansowa

Możliwości zastosowania technologii są, jak się okazuje, bardzo szerokie. Jako pierwsza blockchain zaczęła wykorzystywać branża kojarzona z innowacyjną bankowością. Tak zwane FinTechy, dzięki blockchain znacznie usprawniły poziom bezpieczeństwa i szybkość transakcji wykonywanych w wirtualnym świecie. W Polsce to rozwiązanie wciąż nieznane – na razie korzystają z niego m.in. Credit Agricole i TransferGo (poprzez platformę RippleNet). Wkrótce ma się to zmienić.

W ramach programu Innovation Hub. Komisja Nadzoru Finansowego zaprosiła do współpracy polskie przedsiębiorstwami z sektora FinTech, z którymi  chce wypracować rozwiązania prawne i kontrolne dla całej branży. To wyraźny zwrot w stronę startupów świadczących usługi finansowe online, które w Polsce rozwijają się bardzo sprawnie i mogą stać się siłą napędową gospodarki. Branża FinTech uważana jest obecne za jedną z najbardziej innowacyjnych gałęzi rynku.  Dzięki współpracy z rządem, a także dzięki regulacjom, których potrzebę wprowadzenia dostrzegła ostatnio także Unia Europejska, jej przewaga nad bankami prawdopodobnie wzrośnie.

Jeszcze w styczniu wchodzi w życie unijna dyrektywa PSD2, regulująca rynek usług płatniczych.  Odbije się to na działalności takich podmiotów jak banki, instytucje płatnicze czy pozabankowi dostawcy usług płatniczych. FinTechy zyskają na przykład dostęp do bankowych baz danych, dzięki czemu jeszcze szybciej będą mogły wdrażać innowacyjne rozwiązania. Do tej pory miały znacznie skromniejsze możliwości niż duzi rynkowi gracze. Ponadto, wszyscy uczestnicy transakcji płatniczych będą mieli zagwarantowane jednolite warunki działania, czyli innowacyjność oraz bezpieczeństwo sposobów płatności ma być ustandaryzowane w całej UE.

To zdecydowanie dobry krok w stronę wyrównania rynkowych szans. Do tej pory startupom z branży FinTech, było bardzo trudno konkurować z wielkimi bankami. Otoczenie gospodarcze także nie było bardziej przyjazne dla tego typu usług. Tymczasem rozwiązania finansowe, które proponujemy są o wiele bardziej nowatorskie i konkurencyjne od tych kojarzonych z tradycyjną branżą finansową. Dla rynku program Innovation Hub jest więc ogromną szansą  – mówi Magnus Olby, dyrektor marketingu w TransferGo TransferGo. 

Zarówno Komisja Europejska jaki i Unia Europejska oraz polski rząd, dostrzegły możliwości rozwoju wynikające z wykorzystania innowacyjnych technologii jak i konieczność wprowadzenia regulacji zwalczających nieuczciwą konkurencję.

Źródło: transfergo.com/pl

Zeroemisyjny pojazd trójkołowy przyszłością usług kurierskich i pocztowych. Koszt przejechania 100 km to 2 złote

Zeroemisyjny pojazd trójkołowy przyszłością usług kurierskich i pocztowych. Koszt przejechania 100 km to 2 złote 1

Trójkołowy pojazd elektryczny na homologacji skutera firmy JedenŚlad może zrewolucjonizować pracę listonoszy zatrudnionych w Poczcie Polskiej. Koszt przejechania nim 100 kilometrów to maksymalnie 2 złote. Pojazd nie emituje spalin, a  w zabudowanej kabinie mogą podróżować dwie osoby, za kierownicą może siedzieć każdy, kto ukończył 23 lata. W przyszłości może także znaleźć zastosowanie w branży kurierskiej i gastronomicznej.

– To pierwszy w Polsce w pełni zabudowany, w pełni zeroemisyjny elektryczny pojazd trójkołowy na homologacji skutera. Przeznaczony jest do doręczeń listów i paczek w różnych rejonach miejskich i podmiejskich dla Poczty Polskiej – mówi agencji informacyjnej Newseria Innowacje Łukasz Banach, współwłaściciel firmy JedenŚlad.

Pojazd posiada homologację skutera. Oznacza to, że rozwija maksymalną prędkość 45 km/h, wystarczającą dla ruchu miejskiego. Sprawność przejazdu przez zakorkowane ulice zwiększa możliwość jazdy między samochodami. Jego szerokość wynosi 115 cm, czyli tyle ile skutera z kuframi. Pojazdu nie obowiązują także opłaty parkingowe, a samo parkowanie może odbywać się nie tylko w wyznaczonych miejscach, ale i na chodniku, pod warunkiem pozostawienia 1,5 metra szerokości dla pieszych.

Zasięg na jednym ładowaniu wynosi od 50 do 200 km przy pełnym obciążeniu. Za kierownicą może bez dodatkowych uprawnień zasiąść osoba, która ukończyła 23 lata. Młodsi muszą legitymować się prawem jazdy kategorii AM.

– Jest on zbieżny z wieloma priorytetami zdefiniowanymi w strategii Poczty Polskiej, takimi jak zeroemisyjność i niski koszt eksploatacji. Wynosi on zaledwie od złotówki do 2 złotych za przejechane 100 km. To także większy komfort pracy dla listonosza w ogrzewanym, zabudowanym pojeździe, ale i możliwość przewiezienia znacznie większej liczby paczek w danym rejonie, niż za pomocą roweru czy tradycyjnego skutera spalinowego – przekonuje Łukasz Banach.

Pojazdem trójkołowym może podróżować kierowca i pasażer, przy czym jedna osoba siedzi za drugą. Jest on wyposażony w pasy bezpieczeństwa, ogrzewanie, radio, mp3, ładowarkę do telefonów komórkowych, wycieraczki a nawet kamerę cofania. Co więcej, mogą nim kierować osoby niepełnosprawne z dysfunkcją kończyn dolnych.

Pojazd znajdzie zastosowanie jako uzupełnienie oferty wypożyczalni skuterów elektrycznych JedenŚlad. Będzie on także wykorzystywany przez pracowników Poczty Polskiej, która zainwestuje w firmę JedenŚlad w ramach programu dla start-upów GammaRebels. Pierwsze pojazdy do PP mają trafić w połowie tego roku. Ofertą powinny być zainteresowane również firmy kurierskie i działające w branży gastronomicznej. Cena, w zależności od wyposażenia waha się od kilkunastu do 25 tys. złotych.

– Dla klientów jest to możliwość przewożenia wielkogabarytowych przesyłek. To możliwość szybszego, bardziej sprawnego docierania w te rejony, gdzie np. jazda rowerem, szczególnie w gorszych warunkach atmosferycznych jak deszcz i śnieg, jest utrudniona – tłumaczy współwłaściciel JedenŚlad.

Rozwój elektromobilności leży nie tylko w interesie przedsiębiorców chcących usprawnić logistykę i obniżyć koszty wynikające z przejazdów. Jest to strategia wpisana również w politykę państwa. 16 marca 2017 r. polski rząd przyjął Plan Rozwoju Elektromobilności.

Jego celem jest stworzenie warunków dla rozwoju elektromobilności w Polsce i rozwój przemysłu związanego z tym sektorem, a także stabilizacja sieci elektroenergetycznej. Cała strategia ma zostać wdrożona do 2025 roku, kiedy to zgodnie z założeniami, po polskich drogach ma jeździć milion samochodów elektrycznych.

Urządzenie polskiej firmy zrewolucjonizuje proces przepisywania pacjentom antybiotyków

Urządzenie polskiej firmy zrewolucjonizuje proces przepisywania pacjentom antybiotyków 2

Problem antybiotykooporności, z którym zmaga się współczesna medycyna, może doprowadzić do tego, że już za kilka lat proste infekcje bakteryjne staną się chorobami zagrażającymi życiu pacjentów. Obecnie mało który lekarz pierwszego kontaktu wykonuje odpowiednie badanie przed przepisaniem antybiotyku. Polska firma opracowała urządzenie, które ma mu to umożliwić bez potrzeby zlecania badania mikrobiologicznego w laboratorium.

Zjawisko antybiotykooporności jest procesem zachodzącym naturalnie, ale niewłaściwe stosowanie antybiotyków może je przyspieszać. Coraz więcej infekcji, takich jak zapalenie płuc, gruźlica czy salmonella, jest trudnych w leczeniu, ponieważ bakterie stały się odporne na działanie dotychczas stosowanych leków. Jednym z najczęściej popełnianych błędów jest przyjmowanie antybiotyków w infekcjach spowodowanych przez wirusy, na które ta grupa leków nie działa. To najczęściej przeziębienia.

Z raportu „Monitorowanie zużycia antybiotyków – aktualne dane europejskie” tworzonego w ramach Narodowego Programu Ochrony Antybiotyków wynika, że Polska znajduje się na 10. miejscu w Europie pod względem zażycia tej grupy leków w oparciu o wskaźnik dawek dobowych definiowanych na 1000 mieszkańców.

Zgodnie z zaleceniami specjalistów włączenie do leczenia antybiotyku powinno być poprzedzone wykonaniem antybiogramu, czyli badania mikrobiologicznego określającego działanie leku na konkretną bakterię. Niestety, w lecznictwie otwartym taką procedurę stosuje się niezwykle rzadko. Polska firma opracowała urządzenie mające umożliwić lekarzom właściwy dobór antybiotyku już podczas pierwszej wizyty pacjenta w gabinecie.

– Nasze urządzenie jest wielkości drukarki biurowej. Może ono być umieszczone w każdej przychodni, u każdego lekarza pierwszego kontaktu. Skupiamy się na lekarzach podstawowej opieki zdrowotnej, ponieważ to głównie oni przepisują antybiotyki. Nasze urządzenie powie lekarzowi, który antybiotyk będzie najlepszy dla konkretnego pacjenta – mówi w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Innowacje Jakub Wysocki z firmy Biolumo.

Dobór antybiotyku poprzez przeprowadzenie wywiadu lekarskiego i w oparciu o typowe objawy nie jest właściwy, zaznacza specjalista. Każdy pacjent jest inny i inaczej może reagować na infekcję. Urządzenie ma rozwiązać ten problem, nie będzie się odnosić do grupy statystycznej, ale do konkretnego przypadku pacjenta.

Rozwiązanie Biolumo to przenośna aparatura testująca, zastępująca laboratorium mikrobiologiczne. Badanie diagnostyczne przeprowadza lekarz pierwszego kontaktu. Pobraną od pacjenta próbkę umieszcza w urządzeniu za pomocą wymiennego kartridża testowego. Następnie urządzenie, stosując algorytmy analityczne, zwraca wyniki badania w ciągu 6 godzin.

– Dążymy do tego, żeby nasze urządzenie znalazło się w każdej przychodni. Rozpoczęliśmy już proces patentowy. Urządzenie na rynku pojawi się w ciągu dwóch lat – twierdzi Jakub Wysocki.

Antybiotykooporność jest obecnie jednym z największych problemów związanych z ochroną zdrowia. Już w kwietniu 2014 roku Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) alarmowała w raporcie „Oporność drobnoustrojów na antybiotyki”, że problem jest na tyle poważny, że zagraża osiągnięciom współczesnej medycyny i staliśmy się świadkami ery post-antybiotykowej, kiedy to ponownie najprostsze infekcje mogą prowadzić do śmierci.

– Nie zamierzamy rozwiązać problemu antybiotykooporności, ale chcemy dać czas naukowcom i różnym zespołom na świecie, żeby w ogóle byli w stanie go rozwiązać. Staramy się zatrzymać problem antybiotykooporności, poprzez umożliwienie lekarzom pierwszego kontaktu właściwej selekcji antybiotyku – twierdzi ekspert.

Aby zwiększyć świadomość społeczeństwa dotyczącą stosowania antybiotyków, Komisja Europejska wprowadziła Europejski Dzień Wiedzy o Antybiotykach (EADD). Jest on obchodzony 18 listopada w całej Europie. WHO ustanowiła zaś Światowy Tydzień Wiedzy o Antybiotykach (WAAD) w dniach 16-22 listopada. W ramach obu inicjatyw na całym świecie propagowana jest wiedza na temat racjonalnego stosowania antybiotyków.

Polacy coraz częściej płacą kartą podczas pobytu za granicą. Nie zawsze jest to jednak opłacalne

Polacy coraz częściej płacą kartą podczas pobytu za granicą. Nie zawsze jest to jednak opłacalne 3

W trakcie podróży zagranicznych Polacy korzystają głównie z kart płatniczych – dużo częściej niż statystyczni Europejczycy. Są też coraz bardziej świadomi w kwestii kosztów związanych z wymianą walut – dlatego częściej niż tradycyjną kartę wybierają karty walutowe, które pozwalają zaoszczędzić znaczną część kosztów transakcyjnych. Coraz częściej turyści decydują się też na wymianę walut online – już ok. 30 proc. transakcji wymiany jest realizowanych w internecie.

– Polacy coraz chętniej sięgają po kartę, płacąc za granicą. Według danych opublikowanych przez TNS już prawie 48 proc. wydatków podczas podróży zagranicznych jest opłacanych kartą – to dużo więcej niż w przypadku płatności statystycznego Europejczyka. Dokonując płatności za granicą, dużo bardziej opłacalne jest korzystanie z kart walutowych, które są bardziej korzystne pod względem kosztów i dużo wygodniejsze dla użytkownika – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Justyna Skorupska, sales manager Xchanger.

TNS oszacował też, że 45 proc. kosztów jeszcze przed podróżą, w trakcie planowania wyjazdu, jest regulowanych za pomocą kart. Badanie firmy Visiona, na które powołują się autorzy raportu „Ferie za granicą – ile tracimy, płacąc kartą?” wskazuje, że kartą kredytową w czasie zagranicznych zakupów posługuje się 23,1 proc. turystów, a debetową – 9 proc. Wciąż jednak wiele osób wybiera gotówkę. Przed wyjazdem 29 proc. podróżnych odwiedza kantor, a 30 proc. wypłaca gotówkę w bankomacie w innym państwie.

Justyna Skorupska zwraca uwagę na fakt, że przed zagranicznym urlopem warto rozeznać się w dostępnych na rynku rozwiązaniach finansowych, ponieważ część wydatków związanych z przewalutowaniem transakcji można zaoszczędzić. Koszty towarzyszące transakcjom kartowym są często zaskoczeniem dla turystów płacących w ten sposób poza granicami Polski. Prowizje operatorów kart Visa czy Mastercard oraz koszty związane z transakcją mogą też się znacznie różnić w zależności od banku.

– Płacąc za granicą kartą złotówkową, musimy pamiętać, że zostanie nam doliczony dodatkowy koszt w postaci przewalutowania środków. Prowizja za przewalutowanie w polskich bankach waha się obecnie od 0 do 6 proc. Jednym z banków, który pobiera najwyższe prowizje za przewalutowanie jest np. mBank – mówi Justyna Skorupska.

Alternatywą dla kart złotówkowych stają się coraz popularniejsze karty walutowe. Najczęściej występują w euro, dolarze amerykańskim, funcie i franku szwajcarskim. Płacąc nimi w kraju, gdzie obowiązuje dana waluta, turysta unika dodatkowych opłat za przewalutowanie. Wiele banków ma ofercie konta walutowe jako dodatek do zwykłych kont złotówkowych. Aby zacząć korzystać z konta walutowego, należy przelać na nie środki, które bank przeliczy na wybraną walutę po swoim kursie.

– Nie jest to drogie rozwiązanie, często można się spotkać z zerową opłatą za prowadzenie konta walutowego. Jedynymi kosztami są opłaty za karty walutowe, jednak są one dosyć niski – mówi Skorupska.

Na rynku są dostępne także karty wielowalutowe, które są powiązane z kilkoma kontami walutowymi. System samodzielnie rozpoznaje walutę danej transakcji.

Ekspertka Xchanger ocenia, że Polacy są coraz bardziej świadomi w kwestii kosztów związanych z wymianą walut i dlatego decydują się na usługi internetowych kantorów, gdzie spready są dużo niższe niż w bankach czy tradycyjnych kantorach. Z danych serwisu wynika, że w 2017 roku ok. 30 proc. transakcji wymiany walut zostało zrealizowanych w internecie.

– Prognozujemy, że w 2018 roku w internecie będzie odbywać się już około 40 proc. transakcji wymiany walut. Kantory internetowe starają się być coraz bardziej innowacyjne: wychodzą do użytkowników, starają się podnosić poziom swoich usług i uprościć cały proces wymiany waluty. Do tej pory był wymóg posiadania konta walutowego, które pozwalało na wymianę środków. Teraz jednak możemy spotkać się z kantorami, które oferują tzw. e-wallety, dzięki którym nie trzeba zakładać konta walutowego w banku i podpinać go później do kantorów – mówi Justyna Skorupska.

Z październikowego badania, przeprowadzonego na zlecenie eService w ramach kampanii społecznej „Warto Bezgotówkowo”, wynika, że już ponad połowa Polaków (56 proc.) wybiera płatności bezgotówkowe, doceniając głównie wygodę i oszczędność czasu. Dla 86 proc. karta jest naturalnym, spontanicznym wyborem sposobu płatności. Z danych NBP za III kwartał 2017 roku wynika, że w obiegu znajduje się 38,5 mln kart, z czego blisko 79,5 proc., czyli ponad 30 mln to karty zbliżeniowe.

– W życie wchodzi właśnie dyrektywa PSD2, która pozwoli uzyskać firmom informacje na temat rachunku bankowego użytkowników. Myślę, że to duża szansa nie tylko dla klientów, ale także dla nowopowstałych firm – ze względu na możliwość oferowania nowych, wygodnych, dużo tańszych przelewów czy innych usług związanych z branżą finansową. Dla klientów jest to z kolei szansa na skorzystanie z dużo bardziej efektywnych i wygodniejszych rozwiązań – zauważa Justyna Skorupska.

Mazowsze stawia na kolej. To element walki o czyste powietrze

Mazowsze stawia na kolej. To element walki o czyste powietrze 4

Budowa połączeń kolejowych między stacją a terminalem lotniczym w Modlinie oraz między Chorzelami a Ostrołęką, a także oraz reaktywacja linii Zegrzyk – to najpilniejsze inwestycje kolejowe na Mazowszu. Nowe linie i unowocześnianie taboru Kolei Mazowieckich mają zachęcić mieszkańców do rezygnacji z samochodu na rzecz pociągów. To element walki o czyste powietrze, ale też niezbędna kwestia dla rozwoju miejsc pracy – mówi marszałek województwa Adam Struzik.

Najważniejsze inwestycje kolejowe zwiększą w newralgicznych miejscach możliwość podróżowania. Pierwsza z nich to łącznik kolejowy między stacją kolejową Modlin a terminalem w porcie lotniczym Modlin. Druga to aktywizacja specjalnej strefy ekonomicznej w Przasnyszu i w Chorzelach, to połączenia kolejowe Chorzele-Ostrołęka, a trzecia inwestycja to reaktywowanie krótkiej, ale niezwykle ważnej linii, tzw. Zegrzyk, łączącego główną sieć kolejową z Zalewem Zegrzyńskim – mówi agencji Newseria Biznes Adam Struzik, marszałek województwa mazowieckiego.

Te inwestycje, które zdaniem marszałka, są najpilniejsze dla regionu. Będą one realizowane przy wsparciu środków z Regionalnego Programu Operacyjnego. Zarząd województwa liczy jednak także na inwestycje kolejowe finansowane z Funduszu Spójności czy w ramach programu operacyjnego Infrastruktura i Środowisko.

 Dzisiaj kreując rozwój całego Mazowsza, musimy mieć przewozy kolejowe na najwyższym poziomie, bo to, że miliony pasażerów przenoszą się ze swoich samochodów do kolei jest elementem walki o czyste powietrze. Stanie się tak pod warunkiem, że te koleje są najwyższej jakości, że zapewniają komfort podróżowania – mówi Adam Struzik.

Elementem poprawy jakości podróżowania koleją jest program modernizacji taboru Kolei Mazowieckich, które pod względem liczby przewożonych pasażerów są wśród przewoźników kolejowych numerem dwa w Polsce. Według danych Urzędu Transportu Kolejowego w ubiegłym roku przewiozły ponad 62 mln pasażerów, co daje spółce ponad 20-proc. udział w rynku przewozów. Ten rok Koleje Mazowieckie rozpoczęły z rekordowym zamówieniem. Spółka samorządu województwa mazowieckiego kupi 71 elektrycznych zespołów trakcyjnych za 2,2 mld zł.

Nowe pociągi będą klimatyzowane, wyposażone m.in. w bezprzewodowy dostęp do internetu, w wewnętrzny i zewnętrzny monitoring, platformę dla osób z niepełnosprawnościami, mocowania wózków inwalidzkich, dziecięcych i rowerów, toalety z obiegiem zamkniętym oraz interkom umożliwiający kontakt pasażera z maszynistą w sytuacji awaryjnej, a także defibrylatory.

– Koleje Mazowieckie to krwioobieg rozwoju społecznego i gospodarczego Mazowsza. Trzeba sobie uświadomić, że te prawie 63 miliony pasażerów to głównie mieszkańcy Mazowsza i ośrodków subregionalnych takich, jak Radom, Płock, Siedlce, Ostrołęka, Ciechanów – mówi marszałek województwa mazowieckiego. – Zwracam tu uwagę na element gospodarczy, np. rynek pracy. Trudno sobie wyobrazić dobry rynek pracy bez możliwości przemieszczania się ludzi i to głównie za pomocą kolei.

Gdy KM zaczynały 13 lat temu miały do dyspozycji jedynie dzierżawione, mocno używane pociągi. Dziś mają 317 składów, a po dostarczeniu nowych będą miały ich łącznie 388. Więcej pojazdów to przede wszystkim zwiększenie częstotliwości kursowania pociągów na Mazowszu.

Marszałek Mazowsza podkreśla jednocześnie znaczenie kolei dla promowania kultury. Koleje Mazowiecki na początku 2017 roku uruchomiły całoroczną akcję promocyjną „Koleją do kultury”, zachęcając do podróży pociągiem połączonej z wizytą w jednej z 13 partnerskich instytucji kultury.

W 2018 roku spółki Koleje Mazowieckie i Warszawska Kolej Dojazdowa dofinansowane zostaną z budżetu Mazowsza łącznie na kwotę 286,6 miliona złotych.