Wzrostów ciąg dalszy

Rok 2018 zaczął się bardzo dobrze dla rynków akcji. To już trzeci tydzień wzrostów na światowych giełdach z rzędu. W dalszym ciągu najlepiej radzą sobie giełdy w Stanach Zjednoczonych, nawet w obliczu problemów z finansowaniem części administracji federalnej. Po nieudanym głosowaniu w Senacie nastąpił tzw. „government shutdown”, czyli częściowe zawieszenie finansowania instytucji rządowych. Póki co to wydarzenie nie ma większego wpływu na rynki i w przeciągu całego tygodnia indeks S&P 500 wzrósł 0,86%, a DJIA 1,04% – tyle samo co indeks giełdy Nasdaq.

Rok 2018 zaczął się bardzo dobrze dla rynków akcji. To już trzeci tydzień wzrostów na światowych giełdach z rzędu. W dalszym ciągu najlepiej radzą sobie giełdy w Stanach Zjednoczonych, nawet w obliczu problemów z finansowaniem części administracji federalnej. Po nieudanym głosowaniu w Senacie nastąpił tzw. „government shutdown”, czyli częściowe zawieszenie finansowania instytucji rządowych. Póki co to wydarzenie nie ma większego wpływu na rynki i w przeciągu całego tygodnia indeks S&P 500 wzrósł 0,86%, a DJIA 1,04% – tyle samo co indeks giełdy Nasdaq.
Dla funduszy Superfund Managed Futures początek roku należy do wyjątkowo udanych. To już kolejny tydzień solidnych wzrostów. W minionym tygodniu fundusz Superfund Green zyskał 3,09%, Superfund Red 1,17%, a Superfund Goldfuture wzrósł aż o 4,13%. Warto zwrócić uwagę, że od początku roku wyniki są już na poziomie: Superfund Green 7,71%, Superfund Red 2,05%, a Superfund Goldfuture 11,04%.

Dobre nastroje panują także na naszym krajowym parkiecie. Indeks szerokiego rynku zyskał w przeciągu tygodnia 2,19%, indeks największych spółek WIG20 2,46%, a indeksy mniejszych i średnich spółek mWIG40 i sWIG80 zakończyły tydzień z wynikami odpowiednio 2,37% i -0,02%. Jest to pierwszy tydzień od dawna, w którym zachowanie indeksu sWIG80 było słabsze w porównaniu z resztą rynku. Istotne w minionym tygodniu były również odczyty makroekonomiczne. W środę opublikowane zostały bardzo dobre dane z rynku pracy – wynagrodzenie i zatrudnienie, a w piątek, tym razem gorzej od oczekiwań, wypadły dane sprzedaży detalicznej i produkcji przemysłowej. Rozbieżności przypisuje się jednak różnicom w układzie kalendarza.

W tym tygodniu w Polsce nie czeka nas wiele istotnych danych. Warto jedynie przyjrzeć się odczytowi stopy bezrobocia w środę, który zostanie opublikowany przez GUS wraz z Biuletynem Statystycznym. W Europie zdecydowanie najważniejszym wydarzeniem będzie czwartkowe posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego. Jeśli chodzi o dane makroekonomiczne to tydzień upłynie pod znakiem koniunktury. We wtorek opublikowany zostanie indeks Zew dla gospodarki niemieckiej, w środę zobaczymy odczyty indeksów PMI w przemyśle i usługach dla krajów europejskich, a w czwartek czekamy na indeks Ifo dla Niemiec. W USA w środę opublikowane zostaną wartości indeksów PMI w przemyśle i usługach, a w piątek czekamy na pierwszy szacunek PKB za IV kwartał dla gospodarki amerykańskiej.

Departament Zarządzania i Analiz
SUPERFUND Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych SA

Rynek mieszkaniowy w Siedlcach

Siedlce to miasto na prawach powiatu, położone we wschodniej części województwa mazowieckiego. Miasto zajmuje czwarte miejsce w województwie mazowieckim pod względem liczby mieszkańców. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w 2016 roku Siedlce liczyły 77 020 osoby. Liczba ludności w mieście nieznacznie zwiększa się, co może wpływać na wzrost zapotrzebowania na nieruchomości mieszkaniowe. Liczba mieszkań oddawanych do użytkowania w Siedlcach w latach 2012, 2013, 2015 była rekordowo wysoka. Nieznaczny spadek notowany był w roku 2014, natomiast w roku 2016 odnotowano najniższą liczbę mieszkań w badanym okresie.

Wykres 1. Liczba mieszkań oddanych do użytkowania w latach 2012 – 2017

liczba mieszkań oddanych Siedlce
Źródło: Opracowanie własne na podstawie danych GUS

Liczba pozwoleń na budowę nowych budynków wielorodzinnych utrzymuje się na zbliżonym poziomie od kilku lat. Rynek pierwotny w Siedlcach jest umiarkowanie rozwinięty. W ciągu roku powstają pojedyncze inwestycje mieszkaniowe.

Tabela 1. Liczba pozwoleń na budowę w latach 2012 – 2017

Rok 2012 2013 2014 2015 2016 Q1-Q3 2017
Pozwolenia na budowę 10 5 9 7 7 7

Źródło: Opracowanie własne na podstawie danych GUS

Zmiany cen, zarówno na rynku pierwotnym, jak i wtórnym w Siedlcach są na zbliżonym poziomie. Na poniższym wykresie przedstawione zostały zmiany na rynku w ujęciu kwartalnym na przestrzeni sześciu ostatnich lat. Rynek mieszkaniowy w analizowanym okresie charakteryzował się stabilnością, średnie ceny ulegały nieznacznym zmianom, jednak były to wahania o znaczeniu fluktuacyjnym. Pod koniec badanego okresu nastąpił nieznaczny wzrost cen. Ceny na rynku pierwotnym są średnio o 400 zł wyższe w porównaniu do rynku wtórnego. Obecnie rynek siedlecki notuje najwyższe ceny lokali mieszkalnych na przestrzeni ostatnich sześciu lat.

Wykres 2. Średnie ceny mieszkań w Siedlcach na rynku pierwotnym i wtórnym w latach 2012 – 2017

ceny mieszkań Siedlce
Źródło: Opracowanie własne na podstawie danych AMRON

Analizując powierzchnię użytkową lokali mieszkalnych będących przedmiotem obrotu na rynku siedleckim w latach 2012 – 2017 można zaobserwować, że na przestrzeni tego okresu preferencje kupujących pozostawały na stabilnym poziomie. Najwięcej transakcji notowano w przedziale od 50 do 75 m kw. powierzchni użytkowej – stanowiły one średnio 48,02% mieszkań będących przedmiotem obrotu na badanym rynku. Drugie miejsce pod względem popularności powierzchni zajęły lokale w przedziale 35 – 50 m kw., co stanowiło średnio 38,43% odnotowanych transakcji. Rynek siedlecki nie różni się w tym zakresie od pozostałych regionów kraju, gdzie najczęściej przedmiotem transakcji są lokale 2 i 3 pokojowe. Mieszkania małe, czyli poniżej 35 m kw., oraz duże, powyżej 75 m kw., stanowiły mniejszy odsetek transakcji notowanych na rynku. Szczegółowe dane przedstawia poniższy wykres.

Wykres 3. Udział mieszkań o różnej powierzchni w całkowitej liczbie sprzedanych mieszkań w latach 2012 – 2017

mieszkania Siedlce
Źródło: Opracowanie własne na podstawie danych AMRON

Mariusz Gnys
Analityk, Specjalista ds. Obsługi Rynku Nieruchomości
Centrum AMRON

Kupujemy coraz większe mieszkania

Najnowszy raport Narodowego Banku Polskiego pokazuje, że Polacy coraz częściej decydują się na zakup większych mieszkań. Tendencja jest szczególnie widoczna w dużych miastach, a najlepszym przykładem jest Wrocław, gdzie udział w sprzedaży mieszkań do 40 mkw. w III kwartale 2017 roku spadł łącznie o niemal 11 punktów procentowych.

Raport NBP z grudnia ubiegłego roku[1] pokazuje, że największą popularnością na polskim rynku nieruchomości cieszą się nieruchomości o powierzchni 40-60 mkw. oraz 60-80 mkw. Odsetek sprzedaży tej wielkości mieszkań w III kwartale ubiegłego roku był największy zarówno na rynku pierwotnym, jak i wtórnym. Wzrost odbył się głównie kosztem najmniejszych lokali, które nie przekroczyły granicy 40 mkw. Oznacza to, że kupujemy coraz większe mieszkania.

Warszawa i Wrocław na czele

W Warszawie, gdzie sprzedaje się najwięcej mieszkań, największą popularnością cieszyły się lokale o powierzchni 40-60 mkw. Na rynku pierwotnym było to aż 48,35 proc. sprzedanych w tym czasie mieszkań, natomiast na wtórnym udział transakcji lokali o tym metrażu wyniósł 45,75 proc. Warto też dodać, że odsetek mieszkań mniejszych, do 40 mkw., spadł w porównaniu z analogicznym okresem w 2016 roku o około 2 p.p., a na rynku wtórnym o blisko 3 p.p. i wynosił odpowiednio 23,14 proc. i 29,48 proc.

Największą dynamikę spadku sprzedaży małych mieszkań można zauważyć we Wrocławiu. W stolicy województwa dolnośląskiego na rynku wtórnym udział sprzedanych mieszkań do 40 mkw. spadł o ponad 18,5 p.p., natomiast na rynku pierwotnym odsetek ten zmalał o ponad 6 p.p.

Polacy kupują coraz większe mieszkania. Jest to bardzo dobre zjawisko, ponieważ ostatnie dostępne dane Eurostatu pokazują, że na jednego Polaka średnio przypada 25 mkw., co jest jednym z najmniejszych wyników w Unii Europejskiej. Nasz kraj w tej klasyfikacji wyprzedza zaledwie Rumunię i Łotwę. Mam nadzieję, że obecne trendy rynkowe wpłyną na polepszenie tej statystyki, a co się z tym wiąże, na większą wygodę społeczeństwa – mówi Agata Stradomska z RE/MAX Polska, części globalnej sieci biurach nieruchomości RE/MAX.

Decydująca cena

W 2017 roku byliśmy świadkami rekordowego popytu na mieszkania i wszystko wskazywało, że spowoduje to ogólny wzrost cen nieruchomości. Jednak jak pokazuje raport NBP, rynek okazał się dosyć łaskawy dla konsumentów i w większości przypadków ceny mieszkań nie zmieniły się znacząco. Najbardziej podrożały lokale w Gdańsku (ok. 12 proc.). Znaczne wahania cen na rynku były zauważalne również w Łodzi, gdzie znacznie drożej trzeba dzisiaj zapłacić zarówno za najmniejsze, jak i największe mieszkania. Cena mieszkań do 40 mkw. na rynku wtórnym wzrosła o ponad 19 proc., natomiast za lokale powyżej 85 mkw. na rynku pierwotnym należy zapłacić ponad 13 proc. więcej, a na wtórnym ceny urosły niemal o 11,5 proc. Natomiast w pozostałych dużych aglomeracjach, m.in. Poznaniu i Warszawie, ceny niemal pozostały bez zmian.

Przy wyborze mieszkania warto jednak nie sugerować się wyłącznie średnimi cenami w wybranej lokalizacji. – Różnice w cenach metra kwadratowego pomiędzy najtańszą a najdroższą nieruchomością w obrębie tego samego miasta mogą być znaczące – mówi Agata Stradomska z RE/MAX Polska. – Koszt mieszkania zależy od wielu czynników. Pomijając lokalizację, która w dominujący sposób determinuje poziom cenowy, to nawet w tym samym budynku może być on zróżnicowany. W ramach jednej inwestycji deweloperskiej różnice w cenie mkw. mogą wynieść nawet 20 proc. W takim przypadku dysproporcje wynikają z atrakcyjności samego mieszkania, m.in. rozkładu pomieszczeń, piętra, strony świata, dodatkowej przestrzeni w postaci balkonu lub tarasu, czy wielkości lokalu. Warto zwrócić uwagę na ten ostatni czynnik, ponieważ często mniejsze mieszkania mają wyższą cenę za metr kwadratowy – dodaje Stradomska.

Wzrost zainteresowania Polaków mieszkaniami o większym metrażu to bezsprzecznie efekt rozkwitu, który nastąpił w ostatnich latach na polskim rynku nieruchomości. Wszystkie dane makroekonomiczne wskazują, że ten rozwój będzie dalej trwał, a Polska jako kraj rozwijający się będzie gonić w rankingach Europę Zachodnią.

[1] http://www.nbp.pl/publikacje/rynek_nieruchomosci/ceny_mieszkan_09_2017.pdf

ViDiS SA: Nowy wiceprezes od stycznia 2018 r. – Szymon Staruchowicz

Staruchowicz Szymon
Szymon Staruchowicz

Do zarządu ViDiS SA dołączył Szymon Staruchowicz, absolwent Informatyki na Uniwersytecie Wrocławskim. Od 2000 r. związany z branżą AV,  dzięki czemu legitymuje się znakomitą znajomością rynku prezentacyjnego. Absolwent licznych szkoleń z zakresu zarządzania i nowych technologii (Uniwerstytet Ekonomiczny, Brian Tracy International, InfoComm).

„ViDiS SA jest obecnie w najlepszym momencie na inwestycje. Już wkrótce, serce firmy, którym jest dział handlowy będzie wyposażone w nowoczesne narzędzia, które pozwolą jeszcze szybciej reagować na potrzeby rynku, nie tylko krajowego.” – informuje Szymon Staruchowicz.

Nowy wiceprezes wzmocni ViDiS SA ogromną wiedzą techniczną z zakresu zarządzania skomplikowanymi wdrożeniami w dużych firmach i korporacjach, a także doświadczeniem w zakresie projektowania, wdrożenia i obsługi serwisowej dużych podmiotów.

Szymon Staruchowicz przejął nadzór nad działami serwisu, IT, finansów i administracji, dzięki czemu będzie mógł skierować swoją uwagę na kompleksowe przygotowanie firmy VIDIS S.A. do nowych wyzwań na ciągle zmieniającym się rynku AV i IT.

W wolnym czasie nowy wiceprezes trenuje Crossfit, a także bierze udział w biegach przeszkodowych typu Runmageddon. Sport uprawa także z dwiema córkami i w wolnym czasie nie stroni od dobrej literatury (z dziedziny rozwoju osobistego i fantastyki)

Nowy Land Rover lub Jaguar z rabatem 10% w promocji PKO Leasing

• Samochody osobowe obu luksusowych marek są dostępne w ramach leasingu 100%.
• Oferta jest dedykowana do nowych oraz aktualnych klientów PKO Leasing

W połowie stycznia br. około dziewięciu tysięcy klientów PKO Leasing otrzymało maile z informacją o rozpoczętej kampanii promocyjnej. W jej ramach nowe samochody Land Rover i Jaguar dostępne są w leasingu 100%, a wybrane modele dodatkowo z dziesięcioprocentowym rabatem. Z oferty, aktualnej do 31 marca, mogą skorzystać również nowi klienci.

Leasing 100% to popularne określenie takiej formy finansowania, w której całkowity koszt ponoszony przez klienta, obejmujący raty leasingowe, opłatę wstępną i końcową, jest równy cenie nabywanego przedmiotu, na przykład samochodu. To bardzo korzystna sytuacja, analogiczna wobec popularnych w obrocie konsumenckim „rat 0%”. Od połowy stycznia klienci PKO Leasing mogą w ramach leasingu 100% z subwencją importera nabywać nowe samochody Land Rover i Jaguar.

Warunkiem skorzystania z oferty jest wybranie jednej ze wstępnie określonych struktur transakcji. Są one dostępne na stronie internetowej i dotyczą okresu finansowania (od 24 do 48 miesięcy) oraz wysokości opłaty wstępnej i końcowej. Promocja trwa do końca marca br. Jest dostępna również dla nowych klientów.

Dodatkowo, wybrane modele obu marek są dostępne z rabatem wynoszącym aż 10% ceny katalogowej. Chodzi o auta: Jaguar XE, Jaguar XF, Jaguar F-ACE, Land Rover Discovery, Land Rover Discovery Sport, Range Rover Evoque.


Złóż wniosek i sprawdź szczegóły oferty ↓



#BubelRoku dla ustawy o zakazie handlu w niedziele

W ustawie zakazującej handlu w niedziele wprowadzono ponad 30 wyjątków. Wyjątki te mogą prowadzić do absurdalnych sytuacji. Supermarkety będą powstawać przy stacjach benzynowych i na stadionach sportowych. Największe zamieszanie może spowodować olej rybny.

– Wiele stacji benzynowych prawdopodobnie przemyśli swój model biznesowy i powstaną tam supermarkety, które będą czynne w niedziele – mówi w rozmowie z MarketNews24 Marek Tatała, ekspert Forum Obywatelskiego Rozwoju (FOR).

Wśród wyjątków od zakazu handlu w niedziele wpisano także miejsca, które prowadzą odbiór i handel produktami pochodzenia rybnego.

– Olej rybny to produkt pochodzenia rybnego, czy pod tym pretekstem supermarket, który ma taki olej będzie mógł być czynny w niedziele? – dodaje ekspert i wymienia kolejne absurdy wynikające z ustawy.

Ustawa uznana została przez FOR za prawny bubel roku. Na Facebooku i Twitterze FOR trwa akcja #BubelRoku dotycząca ustawy. Poprzez 44 grafiki – publikowane codziennie w mediach społecznościowych – aż do 1 marca, czyli dnia, w którym ustawa o zakazie handlu wchodzi w życie, eksperci FOR będą pytać o to, co ustawodawca miał na myśli, formułując tak niezrozumiałe przepisy. Akcja określana jako #BubelRoku ma pokazać, że prawo powinno być stanowione z rozwagą.

Nudny jak government shutdown

Farsa związana z senacką przepychanką pomiędzy Demokratami oraz Republikanami dobiegła końca. Osiągnięcie konsensusu zostało wyraźnie zlekceważone przez rynek walutowy, który w dalszej mierze oczekuje na pojawienie się bardziej konkretnych sygnałów warunkujących obserwowane nastroje. Szansę na jeszcze bardziej nudny początek tygodnia skutecznie podbił dość skąpy kalendarz ekonomiczny. Uwagi inwestorów nie zdołała również zwrócić ropa naftowa, która za sobą ma zdecydowanie mniej pokaźny roller coaster. Obecnie za baryłkę West Texas Intermediate należy zapłacić 63,20 USD, tj. 0,3 proc. mniej względem piątkowego zamknięcia.

Miano najsilniejszej waluty koszyka G10 zgarnął funt szterling (0,6 proc.), który w dalszej mierze ma perspektywę wypchnięcia pary GBP/USD w okolice psychologicznego poziomu 1,4000. Względnie pozytywne nastroje na rynku metali przemysłowych wspierają Kiwi (0,4 proc.) oraz Aussie (0,1 proc.). Po drugiej stronie zestawienia wyraźnie króluje japoński jen (-0,4 proc.) oczekujący na nocną decyzję banku centralnego w sprawie ram prowadzonej polityki. W gronie walut Emerging Markets na samym szczycie znajduje się południowoafrykański rand (0,8 proc.), któremu po piętach depcze turecka lira (0,7 proc.). O miano lidera regionu w dalszej mierze biją się rosyjski rubel (0,2 proc.) oraz polski złoty (0,2 proc.). Na koniec dnia EUR/PLN schodzi do 4,1670, USD/PLN stabilizuje się przy 3,4030, GBP/PLN wraca do 4,7520, a CHF/PLN notuje 80-pipsowy ruch do 3,5340.

Początek tygodnia na europejskich parkietach stał pod znakiem wyjątkowo dobrych nastrojów. Ze wzrostowej euforii skutecznie wyłamali się inwestorzy w Londynie, którzy zepchnęli indeks FTSE 100 (-0,2 proc.) w okolicę poziomu 7 715 pkt. Wśród najsilniej tracących szczególną uwagę zwracał Rolls-Royce (-1,9 proc.) za sprawą pogłosek dotyczących wybudowania przez General Electric silników do Airbusów A380 zamówionych przez linie lotnicze Emirates. W gronie stu wyspiarskich komponentów silniejszy ruch w stronę południa odnotowały jedynie Rentokil (-3,0 proc.) oraz RELX (-2,6 proc.), który zyskał miano zakładnika noty analitycznej wydanej przez Morgan Stanley. Skalę dzisiejszych spadków skutecznie ograniczała słuszna zwyżka Barclaysa (4,3 proc.) z racji na zwiększenie ekspozycji przez Tiger Global do poziomu 1 mld USD. Dość wysoko znalazły się również spółki z sektora wydobywczego, którym przewodził Anglo American ze zwyżką rzędu 2,1 proc. Dość udaną sesję ma za sobą również NMC Health (2,4 proc.) za sprawą planowanych przejęć na terenie Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Arabii Saudyjskiej.

Na szczycie giełdy we Frankfurcie uplasowały się walory Deutsche Banku (2,9 proc.), którego władze zaprzeczyły pogłoskom związanym z przeprowadzaniem podejrzanych transakcji przez Jareda Kushnera, doradcę i zięcia prezydenta USA Donalda Trumpa. O dość dobrej sesji może mówić niemiecki sektor motoryzacyjny. W absolutnej czołówce indeksu DAX (0,2 proc.) znalazł się Volkswagen (2,6 proc.) zobowiązany do naprawy 127 tys. modeli sprzedawanych pod marką Audi. Po drugiej stronie zestawienia znalazła się Lufthansa (-1,9 proc.), która w dalszej mierze czeka na rozstrzygnięcie spraw związanych z wykupieniem części masy upadłościowej po Air Berlin. Na fali niezbyt przychylnej noty znalazła się Vonovia – w oczach analityków Deutsche Banku zasługuje ona jedynie na „trzymaj”.

Bardziej pokaźną zwyżkę indeksu obserwowano przy Książęcej, gdzie WIG 20 (0,7 proc.) uplasował się nad poziomem 2 620 pkt. Absolutnym liderem został Lotos (4,4 proc.), którego wzrosty podsyciły najnowsze oczekiwania w sprawie wyników PKN Orlen (2,9 proc.) za czwarty kwartał. Zgodnie z konsensusem należy się spodziewać, że spółka zaraportuje 1 691 mln PLN zysku netto (-5 proc. r/r) przy wyniku EBITDA na poziomie 2 668 mln PLN (-20 proc. r/r) oraz przychodach wynoszących 24 419 mln PLN (7 proc. r/r). Dość wysoko znalazły się również walory PZU (2,3 proc.), co należy utożsamiać z podniesieniem przez Pekao prognoz wyników za najbliższe cztery kwartały. Najsilniej tracącą spółką okazał się być Bank Zachodni WBK (-2,3 proc.), który zdołał wyraźnie odskoczyć rodzimym gigantom z szeroko definiowanej branży energetycznej – PGNiG (-1,2 proc.) oraz PGE (-0,8 proc.).

Sporządził
Kornel Kot, Dom Maklerski TMS Brokers

Bitcoin – bańka, która może w każdej chwili pęknąć

Pieniądz… jego wartość uzależniona jest od wiarygodności emitenta, który za nim stoi. Wpływa na nią wiele czynników makro- i mikroekonomicznych. Dlaczego więc świat zaufał walucie, którą zna zaledwie od 8 lat, której nikt nie widział, za którą nie stoi żaden namacalny, wiarygodny emitent?

Choć ludzie często deklarują, że aby w coś uwierzyć, muszą to zobaczyć, zdarza im się składać deklaracje wiary bez żądania dowodu istnienia. Na tym zbudowane są największe religie tego świata. Dziś taką ufność miliony ludzi pokłada też w kryptowalucie, której nikt nigdy nie dotknął, nie widział i nigdy nie zobaczy.

Nikt nic nie wie

1 $ = 1 309 BTC – tyle wynosił pierwszy kurs bitcoina ustalony w październiku 2009 r. Osiem lat później, 11 grudnia 2017 r., jego cena osiągnęła blisko 17 000 $, czyli ok. 60 000 zł. Chyba nie tylko dla ekonomistów i maklerów jest szokujące, że ktoś podejmuje grę na giełdzie po tak wysokim kursie walutą, o której wie tak niewiele.

Bitmoneta to tworzony w oparciu o zasady matematyki i kryptografii kilkudziesięciocyfrowy kod, zawierający – na podobieństwo systemu księgowego – zapis wszystkich transakcji dokonanych między użytkownikami. Kryptowaluty powstają jako wynik mocy obliczeniowej połączonej pracy milionów komputerów z całego świata. Są więc wirtualnym, nienamacalnym tworem, funkcjonującym pomiędzy umawiającymi się na to użytkownikami w tzw. sieci P2P. Nie ma nadzoru nad tą siecią, za to każdy ma do niej dostęp.

To wszystko brzmi dość szokująco. Trochę jak z błyskotkami, którymi konkwistadorzy handlowali na odkrywanych lądach – dla tamtejszych mieszkańców zwykłe szkiełka miały wartość złota tylko dlatego, że wcześniej ich nie znali i że sami odkrywcy im tak powiedzieli. Idąc tym tropem, wartość pieniądza da się przypisać również banknotom używanym w grach planszowych. Przecież można było za nie kupić sieć hoteli, a nawet wykupić się z więzienia. Niepokojące jest, że tak jak większość ludzi na świecie dokładnie nie wie, skąd się bitcoin bierze, tak niewykluczone jest, że nie będzie wiedziało, gdy ten nagle zniknie.

Sztuczny twór

Do czego służy ta kryptowaluta? Wyjaśnienie znajdziemy w wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE z 22 października 2015 r. (C-264/14): „Waluta wirtualna «bitcoin» należy do systemu walut wirtualnych z tzw. «dwukierunkowym przepływem», za pomocą którego użytkownicy mogą kupować i sprzedawać pieniądze wirtualne zgodnie z kursami wymiany walut (…) pozwalają na zakup zarówno wirtualnych jak i rzeczywistych dóbr i usług”.

Przeniesienie wartości wirtualnych pieniędzy do rzeczywistego świata staje się powoli zjawiskiem niebezpiecznym. Z uwagi na to, że kryptowaluta gromadzi tylko historie transakcji, bez zapisywania informacji na temat osób ich dokonujących, jest ona wykorzystywana w hazardzie online, głównie w tych krajach, gdzie jest on zakazany. Uznaje się, że służy ona praniu brudnych pieniędzy czy też w ogóle do przeprowadzania nielegalnych transakcji.

A znaczenie tej kryptowaluty rośnie. Powstają wciąż nowe wydobywcze „kopalnie” bitmonet, a zwłaszcza giełdy, skupiające ogromne pieniądze coraz liczniejszej grupy ludzi. Ustawodawstwa państw starają się dotrzymać kroku nowej „walucie”, dostosowując do niej swoje prawo. Niektóre, tak jak Malta, wręcz promują bitcoina jako środek płatniczy w swoim kraju. Nie można jednak zapomnieć, że ugruntowaniu wartości klasycznych walut służyły wieki istnienia państw-emitentów, ich gospodarek i uwarunkowań polityczno-społecznych. Bitcoin zbudował swą ogromną wartość w zaledwie osiem lat, bez historii i stojących za nim nieanonimowych ludzi. A większość rzeczy na świecie, które urasta do tak znacznych rozmiarów w tak szybkim tempie, jest wynikiem sztucznych zabiegów.

Nie tylko bitcoin

Duża popularność, a przede wszystkim wartość bitcoina jest fenomenem, zwłaszcza że nie jest on jedyną ani pierwszą kryptowalutą na świecie. Wszystko zaczęło się od Davida Chauma w 1983 r. Amerykański kryptograf i informatyk opracował algorytm zapewniający bezpieczne przesyłanie danych DigiCash. W 1998 r. firma Chauma zbankrutowała. Los jego kryptowaluty dzieliły później wielkie giełdy tych wirtualnych monet, zwłaszcza skupionych wokół bitcoina. Pierwszy znaczący atak hakerski nastąpił w 2010 r. – po nim bitcoin sporo stracił na wartości. Cztery lata później wyparowała jedna z największych giełd bitcoina, Mt. Gox, która jeszcze w 2013 r. trzymała w rękach blisko 70% jego obrotu. W 2016 r. to samo stało się z polską giełdą bitmonety – Bitcurexem, a w grudniu 2017 r., po drugiej kradzieży hakerskiej, bankructwo ogłosiła południowokoreańska giełda Youbit.

Obecnie na rynku dostępnych jest już ponad 1 000 kryptowalut. Wśród najpopularniejszych są ethereum, dash i goldcoin. W 2014 r. własnej kryptowaluty, o nazwie polcoin, doczekała się Polska. Nieustannie trwają na całym świecie prace nad stworzeniem kolejnych kryptowalut. Może to właśnie rosnąca konkurencja będzie szpilką, która przekłuje bitcoinową bańkę.

Co można stracić

Bankructwo kryptowalutowych giełd to nie jedyne zagrożenie dla zaangażowanych w bitcoinowy rynek. Głównym czynnikiem, który powinien wzbudzić czujność, jest jego hossa. Tak niestabilnego kursu nie mają żadne dobra będące przedmiotem obrotu. Jako nowe, niepoznane dobrze zjawisko, kryptowaluty będą jeszcze długo ulegały silnym wahaniom wartości.

Istnieją również zagrożenia często określane mianem siły wyższej. Wojna i klęski żywiołowe potrafią doprowadzać rządy państw na skraj bankructwa, co skutkuje drastycznym spadkiem wartości emitowanych przez nie pieniędzy. Dla bitcoina wystarczy odcięcie od prądu, a ściślej rzecz ujmując – od internetu. Bez niego nie da się dokonać kryptowalutowej transakcji. Bez internetu bitcoin nie będzie nic warty. Nie będzie się dało nim zapłacić. Ogólnie w czasie kryzysu nie będzie miał on żadnej wartości – wówczas liczy się złoto, srebro lub po prostu twarda waluta.

No i jeszcze podatki. Definicja odnosząca się do bitcoina nie będzie zawarta w ustawie o NBP ani ustawie o usługach płatniczych, tylko o przeciwdziałaniu praniu brudnych pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu. Dokonujący nim obrotu mogą mieć więc uzasadnione obawy, że fiskus będzie chciał ten „niebezpieczny” obrót wziąć pod lupę, a już dziś dochody „uzyskane” z bitcoinów należy rozliczyć w rocznym zeznaniu PIT.

Spekulacja manipulacja

Ekonomii znane jest pojęcie rynku spekulacyjnego. Każdy zainteresowany inwestycją w bitcoina powinien się tylko głęboko zastanowić, czy w obliczu tak potężnego, błyskawicznego wzrostu jego wartości nie stanie się ofiarą manipulacji, pamiętając o tym, że ekonomii równie dobrze znane jest pojęcie spekulacyjnej bańki.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku oraz doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców.

Demokraci z USA walczą o swoje, czyli amerykański shutdown

Shutdown w USA tym razem nie groźny dla rynków. Bardzo blisko zawiązania koalicji CDU Angeli Merkel z SPD. Martwi niski poziom poparcia dla takiego ruchu w samej Partii Martina Schulza. To może zwiastować kłopoty w późniejszych pracach nad ustawami. Tydzień pod znakiem posiedzenia EBC. Mario Draghi ma wszystkie karty w ręku by ostudzić zapał inwestorów. Mocne euro jest dużym problemem EBC by realizować swoje cele. Brak danych z Polski w tym tygodniu.

Tabela. Maksima i minima głównych walut w PLN. Zakres: 22.11.2017-22.01.2018

Para walutowa EUR/PLN CHF/PLN USD/PLN GBP/PLN
Minimum 4,1418 3,5210 3,3930 4,6523
Maksimum 4,2230 3,6250 3,5913 4,8200

 

Kurs EUR/PLN

euro 22Bez wątpienia na EUR/PLN wkroczyliśmy w fazę konsolidacji. Przez ostatni tydzień nie zobaczyliśmy żadnych większych ruchów a szerokość wahań mieściła się raptem w dwóch groszach. Kurs ustabilizował się wokół granicy 4,17. A trzeba dodać, że na rynkach światowych się działo. Szczególnie na głównej parze inwestorzy nie mogli się zdecydować w którą stronę kurs może podążyć stąd chaotyczne ruchy po prawie 50 pipsów w jedną i drugą stronę. Co istotne dla złotego dolar amerykański nadal nie odzyskał mocy dla tego o większej przecenie na krajowej walucie nie mogło być mowy. Do tego mamy kolejny argument za tym by wstrzymać się w zajmowanie długiej pozycji na amerykańskiej walucie. Od wczoraj trwa blokada administracji rządowej czyli tzw shutdown w USA. Stało się tak po głosowaniu w Senacie, który nie przyjął tymczasowego budżetu. Można się tego było spodziewać skoro do wygrania głosowania Republikanom były potrzebne głosy Demokratów. A Ci z kolei mają szansę by coś ugrać. Dzisiaj na godzinę 18 zaplanowano kolejne głosowanie nad finansowaniem instytucji rządowych tymczasowo do 8 lutego. Można powiedzieć, że większej reakcji na rynkach nie było ale na pewno inwestorzy nie będą obecnie zainteresowani kupnem dolara. Tyle tylko, że w tym tygodniu mamy jeszcze posiedzenie EBC. Wysoki kurs euro mógł zaniepokoić Mario Draghiego. Jeśli więc zainterweniuje on słownie podczas konferencji w złotówkę może to uderzyć rykoszetem i kilka groszy stracić. Oporem póki co pozostaje linia trendu spadkowego.

Kurs CHF/PLN

frank 22Jeśli chodzi o CHF/PLn to również mamy do czynienia z konsolidacją. Na wykresie można się pokusić o wyrysowanie formacji trójkąta a więc w niedługim czasie może dojść do wybicia. Trudno wyrokować w, którą stronę może dojść do wybicia. Z jednej strony mamy doniesienia z Niemiec o przybliżeniu stanowisk CDU i SPD a co za tym idzie utworzeniu koalicji rządzącej. A więc odeszło by ryzyko ewentualnych ponownych wyborów. To z kolei mogłoby skutkować ruchem EUR/CHF w górę a w efekcie spadkiem CHF/PLN. Raczej nie groźny jest też government shutdown w USA. Obie strony od początku zakładają dogadanie się a tym samym czarny scenariusz z 2013 roku jest daleki. Jedynym zagrożeniem w tym tygodniu dla realizacji scenariusza spadkowego na CHF/PLN jest posiedzenie EBC. Jeśli Mario Draghi wskaże na zbyt silne euro i użyje gry słów by je osłabić możemy zobaczyć ruch spadkowy na parze EUR/CHF. Co za tym idzie mocniejszy frank przełoży się na wzrosty CHF/PLN. Oporem będzie linia trendu spadkowego.

Kurs USD/PLN

dolar 22Mimo sporych zawirowań na głównej parze walutowej świata USD/PLN zachowuje się bardzo stabilnie. Kurs jest blisko ostatnich minimów w okolicach 3,40. Podczas weekendu doszło do zatrzymania finansowania części administracji rządowych w USA. Teoretycznie powinno to osłabić dość mocno dolara gdyż wydarzenia te nie poprawiają sentymentu na rynkach. Tyle tylko, że tym razem zarówno Republikanie jak i Demokraci od początku mówili, że scenariusz z 2013 nie grozi i wyrazili chęć szybkiego porozumienia. Demokraci chcą ugrać swój postulat w sprawie uchodźców i jeśli tak się stanie to zagłosują za przedłużeniem finansowania. Tym razem więc rynki były dość spokojne na prowadzoną tzw grę polityczną. Jest spore ryzyko jednak, że USD/PLN podąży w tym tygodniu na północ. Kluczowa w tej kwestii będzie czwartkowa konferencja Mario Draghiego po posiedzeniu EBC. Prezes będzie chciał ostudzić nastroje inwestorów grających na zwyżki euro. Silna waluta poprzez ceny dóbr i usług importowanych, źle wpływa na presję cenową. A kwestie inflacyjne są w tej chwili najważniejsze dla EBC by w przyszłości wyjść z programu QE. Jeśli szef EBC osłabi euro, główna para podąży na południe. Dla USD/PLN będzie to skutkowało ruchem na północ w okolice pierwszego oporu w okolicach 3,43.  Trzeba również wspomnieć o rekordowych pozycjach spekulacyjnych inwestorów grających na wzrosty euro w relacji do dolara. Jeśli więc dojdzie do nagłego osłabienia wspólnej waluty pozycje te mogą być szybko redukowane i tym samym spadki na EUR/USD mogą być gwałtowne. W efekcie USD/PLN może szybko wrócić w okolice nawet 3,50.

Kurs GBP/PLN

funt 22GBP/PLN testuje obecnie linię trendu spadkowego. A więc można powiedzieć, że doszło do lekkiego odreagowania ostatnich spadków. Tym samym ostatnie minimum na poziomie 4,65 pozostaje kluczowym wsparciem. Póki co nic nie szkodzi brytyjskiej walucie tym samym może nieco mozolnie odrabiać straty. Nie ma żadnych informacji o Brexicie i kolejnej fazie negocjacji. Owszem mieliśmy bardzo słabe dane o sprzedaży detalicznej ale też rynek zbytnio się nimi nie przejął. A to dlatego, że poprzedni miesiąc wypadł bardzo dobrze więc również oczekiwania na grudzień nie były zbyt wygórowane. W tym tygodniu przy braku danych z rodzimej gospodarki wiele zależy od szerokiego rynku. Jeśli posiedzenie EBC faktycznie przyniesie osłabienie euro może to odbić się rykoszetem dla złotego. I wtedy złotówka straci nieco również do funta. Jeśli tak się stanie to kolejnym opór to dopiero 4,80 czyli ostatnie maksimum.

Krzysztof Pawlak – dealer walutowy w Internetowykantor.pl

Szansa dla funta? Macron wyciąga rękę

Brexit cały czas ciąży brytyjskiej walucie – od referendum funt jest nadal o kilkanaście procent słabszy w relacji do euro czy złotego. Weekendowa wypowiedź prezydenta Francji dała nadzieję na korzystniejsze dla Wielkiej Brytanii warunki rozstania z UE, co byłoby dobre także dla funta. Tylko czy brytyjski rząd pójdzie na ustępstwa?

W niedzielnym wywiadzie dla BBC Emmanuel Macron, prezydent Francji, zasugerował możliwość osiągnięcia bardziej preferencyjnego porozumienia między Wielką Brytanią a UE w porównaniu z tym, co dotychczas oferowali negocjatorzy z Brukseli. W istocie prezydent Francji sugeruje coś pomiędzy pełnym dostępem do wspólnego rynku a porozumieniem handlowym.

– Wypowiedź Macrona jest tym ciekawsza, że jak dotąd Francja była jednym z państw w największym stopniu opierającym się żądaniom Wielkiej Brytanii. Prezydent Francji zaznaczył również, że ogromny brytyjski sektor usług finansowych mógłby zostać włączony do tego potencjalnego porozumienia – zauważa Bartosz Grejner, analityk rynkowy Cinkciarz.pl.

Wymagałoby to jednak znacznych ustępstw ze strony rządu Theresy May, premier Wielkiej Brytanii, najprawdopodobniej związanych ze swobodnym przepływem obywateli UE po Brexicie. Problematyczny pozostaje jednak fakt, że po ostatnich wyborach na Wyspach, pozycja May i konserwatywnej partii Torysów wewnątrz kraju ucierpiała. Nie wiadomo, na jakie ustępstwa partia pozwoli pójść pani premier.

Według opublikowanej dzisiaj ankiety “The UK in a Changing Europe”, aż 74 proc. członków ugrupowania jest przeciw wolnemu przepływowi obywateli UE do Wielkiej Brytanii, a 63 proc. nie chce, by europejski Trybunał Sprawiedliwości miał jakikolwiek wpływ na jurysdykcję w ich kraju po marcu 2019 r.

– Eurosceptycyzm wśród Torysów i brak chęci na bliższe relacje z UE po wyjściu ze wspólnoty prawdopodobnie w negatywny sposób wpłynąłby na całą gospodarkę Wielkiej Brytanii, w tym rozbudowany sektor finansowy, co odbiłoby się również na funcie – mówi Bartosz Grejner. Brytyjska waluta od referendum w połowie czerwca 2016 r. stracił do euro ok. 14 proc., a do złotego 17 proc.

Skłon w stronę “twardego” Brexitu mógłby w kolejnych miesiącach jeszcze tę przecenę pogłębiać. Jeżeli jednak zwycięży opcja utrzymania stosunkowo bliskich relacji Wielkiej Brytanii z UE, funt może stopniowo odrabiać straty poniesione po głosowaniu w połowie 2016 r., wspierany nadziejami poprawy sytuacji ekonomicznej w kraju. – komentuje analityk Cinkciarz.pl.