Chiny nie oddają pola. Modernizują swoje fabryki na potęgę

Przemysł wraca z Azji do Europy, ale Chiny nie poddają się bez walki. Jak wynika z danych IDC, globalne wydatki na Internet Rzeczy (IoT) w 2018 roku wyniosą 772,5 mld dolarów. Oznacza to, że będą one o 15% wyższe niż w 2017 roku. Co ciekawe, w najbliższych miesiącach najwięcej na Internet Rzeczy wydadzą przedsiębiorstwa produkcyjne i transportowe, a liderem wydatków będą Chiny.

Tysiące pracowników wykonujących powtarzalne czynności za głodowe stawki – do takich obrazów przyzwyczailiśmy się w kontekście dalekowschodniej produkcji. Wiele wskazuje na to, że niedługo o nich zapomnimy. Niski poziom automatyzacji i wyższe koszty płac w azjatyckich zakładach sprawiły, że przedsiębiorstwa produkcyjne zaczęły przenosić fabryki do Europy. Chiny jednak nie chcą poddać się bez walki – inwestują duże pieniądze w informatyzację i modernizują fabryki.

Chiny liderem inwestycji

W styczniu chiński rząd ogłosił budowę wartego 2 mld dolarów parku naukowo-badawczego, w którym rozwijane będą technologie dedykowane sztucznej inteligencji. I jak oceniają eksperci IDC, to Państwo Środka w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy przeznaczy najwięcej na technologie IoT. Będzie to kwota równa 209 mld dolarów. To więcej niż wyniosą skumulowane wydatki Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki (171 mld dolarów). Na dalszych miejscach znalazły się Stany Zjednoczone (194 mld dolarów), Japonia (68 mld dolarów) i Korea Południowa (29 mld dolarów). Środki, jakie te cztery kraje przeznaczą na Internet Rzeczy w całym roku, stanowić będą aż 65% wszystkich szacowanych wydatków na IoT w 2018.

Reindustrializacji Europy nic już nie zatrzyma, z pewnością jednak automatyzacja chińskich fabryk może skłonić niektórych producentów do pozostawienia części swoich fabryk w Państwie Środka. Na pewno dane IDC powinny skłonić polskich menedżerów do refleksji na temat poziomu informatyzacji swoich firm. Widać, że cały świat przeznacza coraz więcej środków na technologie. Analizując to, co dzieje się na rozwiniętych rynkach, widać, że cyfrowa transformacja jest faktem a nie marketingowym sloganem. Jeśli chcemy zachować konkurencyjność, musimy digitalizować kluczowe sektory gospodarki, takie jak przemysł – przekonuje Sławomir Kuźniak z firmy BPSC, producenta systemu ERP wspierające zarządzanie.

IoT to nie tylko czujniki

IDC podaje, że globalne wydatki na Internet Rzeczy (IoT) w ubiegłym roku wyniosły 674 mld dolarów. W 2018 r. mają być one wyższe o 15%, na koniec roku osiągając wartość 772,5 mld dolarów. Najszybciej będą rosły wydatki na oprogramowanie. Do 2020 roku skumulowany roczny wskaźnik wzrostu sprzedaży systemów ma wynieść 16%. Do 2021 roku mają one wynosić ponad połowę wszystkich nakładów na projekty Internetu Rzeczy.

Koszty elektroniki znacznie zmalały na przestrzeni ostatnich lat. Z punktu widzenia firm, można dziś opomiarować w zasadzie dowolny proces bez potrzeby wydawania dużych pieniędzy. Jednak czujniki bez oprogramowania są mało użyteczne. Dopiero systemy takie jak ERP i MES pozwalają zebrać, przetworzyć i przełożyć informacje pozyskiwane z czujników i maszyn na wartość biznesową. Dzięki temu można np. zmniejszyć przestoje i wykorzystanie maszyn, w praktyce produkować taniej i szybciej – komentuje Sławomir Kuźniak, dyrektor ds. zarządzania produktem w firmie BPSC specjalizującej się w informatyzacji firm produkcyjnych.

Przemysł liderem w inwestycjach w IoT

W zaawansowane technologie inwestować będą w szczególności firmy z sektora produkcyjnego oraz transportowego. W 2018 roku na rozwiązania IoT przedsiębiorstwa działające tylko w tych dwóch branżach przeznaczą łącznie 274 mld dolarów, co będzie stanowić 35% globalnych wydatków na Internet Rzeczy.

W tych branżach wykorzystanie Internetu Rzeczy daje bardzo szybko namacalne korzyści. Poza tym, mimo znaczących w ostatnich latach inwestycji, pozostają one wciąż w znacznym stopniu analogowe. Z badań, które przeprowadziliśmy wynika, że w zdecydowanej większości dane z maszyn spisuje się dzisiaj ręcznie. Trudno więc mówić w takiej sytuacji o automatyzacji i gotowości na wyzwania jakie stawia przed firmami rynek i Przemysł 4.0., który w Niemczech wchodzi już w fazę dojrzałości – komentuje Sławomir Kuźniak z BPSC

IDC prognozuje, że na Internet Rzeczy przedsiębiorstwa produkcyjne przeznaczą 189 mld dolarów, a transportowe 85 mld dolarów. Wydatki w przypadku tych pierwszych skoncentrowane będą głównie na narzędziach wspierających procesy produkcyjne i zarządzanie aktywami produkcyjnymi. Natomiast firmy transportowe dwie trzecie planowanych wydatków przeznaczą na rozwiązania wspierające monitoring transportu ciężarowego i zarządzania flotą.

Jak uniknąć nadodpowiedzialności i mądrze zarządzać zespołem?

Robert Zych
Robert Zych

Na początku muszę Cię uspokoić – prędzej czy później każdy szef wpada w pułapkę nadopowiedzialności  za swój zespół. Dziś mamy takie czasy, że większość członków zespołu, z którymi pracujesz oczekuje od Ciebie relacji partnerskiej, a nie podległej: szef – pracownicy. Jest to mile widziane szczególnie w branżach nastawionych na innowacje, w projektach związanych z IT czy technologiami, a także wtedy, gdy zarządzasz pokoleniem pracowników, których średnia wieku wynosi 20-30 lat. Ludzie Ci chcę czuć się traktowani po partnersku. Mają do swoich szefów dystans, jeżeli Ci obnoszą się ze swoją władzą oraz wiedzą. Moim zdaniem w mądrze rozumianym biznesie ważna jest dziś relacja oparta o partnerstwo pomiędzy szefami a pracownikami. Jeszcze kilkanaście lat temu można było znaleźć menadżerów, którzy swój autorytet budowali na tzw. „folwarcznym poddaństwie”, którego główną cechą było podporządkowanie sobie zespołu. Jeszcze spotykam się z takimi relacjami w firmach, dla których prowadzę projekty szkoleniowe. Występuje tam: szef czyli pan oraz zespół – poddani. Trudno jest w takich firmach uzyskać maksimum zaangażowania od członków zespołu. Ludzi po prostu wykonują polecenia i robią to, co każe im szef. Jednak kiedy nie widzi, komentują jego decyzje oraz działania, a także są wyjątkowo oporni na jakiekolwiek zmiany. Zatem uważam, że dziś warto budować bardziej partnerską relację w biznesie, bo sprzyja to większemu zaangażowaniu zespołu. Oczywiście w strukturze firmy pracownicy są niżej umiejscowieni, ale większość szefów nie okazuje podwładnym wyższości i buduje biznesowe partnerskie relacje. To się naprawdę opłaca!

Oczywiście – taka formuła współpracy może czasem skutkować tym, że zespół nieświadomie będzie chciał wykorzystać partnerską relację do uzyskania swoich celów oraz przeforsowania pomysłów. Wprawdzie w większości Twoje cele są celami zespołu, jednak mogą się zdarzać sytuacje, gdy Tobie będzie zależało na wdrożeniu zmian, a Twój zespół będzie chciał utrzymać status quo. Warto wtedy włożyć jak najwięcej wysiłku, aby wyjaśnić ludziom sens tych zmian, choć czasem to i tak może się okazać bezskuteczne. Wtedy będziesz musiał podjąć trudną szefowską decyzję. Zrozumiesz wtedy, że w zawodzie, na który się zdecydowałeś, można się poczuć naprawdę samotnym. Radzę jednak, abyś nie ulegał presji. Daj sobie czas na przemyślenie i wyciszenie emocji. Pamiętaj, że jako szef możesz mieć skłonność do brania nadmiernej odpowiedzialności za swój zespół. Jestem zwolennikiem podejścia, zgodnie z którym warto pomagać zespołowi, ale nie należy go wyręczać. Nie warto brać na siebie zbyt dużej ilości pracy i zostawać po godzinach, byle tylko zespół był zadowolony. Zadaniem menadżera jest tworzenie strategii oraz wdrażanie jej krok po kroku przy udziale swojego zespołu.

Czy w związku z tym możliwa jest przyjaźń z pracownikami bez wpływu na relacje oraz efektywność pracy?

Uważam, że jest to jak najbardziej możliwe, ale wymaga zarówno od szefa, jak i od pracowników wielkiej dojrzałości. Kiedyś jako członek kierownictwa pokłóciłem się na posiedzeniu zarządu naszej firmy z innymi szefami, po czym — co niekoniecznie było dobrym pomysłem — pożaliłem się pracownikom w moim zespole, jak duże mamy problemy. Takie zachowanie było nieprzemyślane i nie powinno mieć miejsca, ponieważ za chwilę miałem motywować mój zespół do działania. Moim zdaniem warto budować mądre partnerskie relacje, ale nie oczekiwać od siebie i zespołu zażyłej przyjaźni, bo przecież w biznesie różnie bywa. Szef to zawód skazujący na samotność: zdarzą Ci się sytuacje, kiedy nikt Cię nie zrozumie ani nie wyręczy, nie weźmie na siebie podjęcia trudnych decyzji. Bycie skutecznym szefem wiąże się zatem z pewnym dystansem wobec podwładnych, co oczywiście nie wyklucza przyjaznej atmosfery, wsparcia oraz pomocy innym w wykonywaniu obowiązków, czego oczywiście nie można pomylić z wyręczaniem zespołu.

Głęboko wierzę, że warto budować zespół w odniesieniu do takich wartości jak odpowiedzialność, samodzielność, zaradność. Jednak w kryzysowych sytuacjach to zespół się spodziewa, że weźmiesz odpowiedzialność i zakomunikujesz czasem trudną decyzję. Nie powinieneś też zamiatać problemów pod dywan oraz komunikować zarówno swoje oczekiwania, jak i motywacje do działania. Oczywiście, czasem musisz podjąć ważne, czasem trudne decyzje. Jeżeli jednak będzie grał w otwarte karty, docenisz swój zespół, a także zrozumiesz interesy całego zespołu, jak i poszczególnych pracowników, na pewno uda Wam się odnieść wspólny sukces. Warto też skłonić zespół do rozwoju poprzez uczestnictwo w studiach czy szkoleniach. Jeżeli masz wśród swoich pracowników malkontentów, którzy wiecznie narzekają, warto postawić wyraźne granice. Na pewno wpłynie to na dobre relacje w zespole, a Ciebie uchroni przed nadodpowiedzialnością.

Robert Zych – współwłaściciel firmy szkoleniowej Kontrakt OSH. Autor książek: „Lider sprzedaży”, „Gen Sprzedawcy”, „Szef w roli coacha” „Klient w centrum uwagi”,  „Szef w relacji z zespołem” oraz najnowszej, wydanej w grudniu 2017 roku – „Szefie, angażuj zespół” .

Koniec tygodnia powinien przynieść istotne informacje

Miniony tydzień charakteryzował się ograniczoną zmiennością na głównych parach walutowych. W bieżącym, istotnych informacji będzie dużo więcej, co może zaowocować większymi ruchami na rynku.

Krótszy tydzień handlu w USA oraz ograniczona liczba publikacji makroekonomicznych z gospodarek G4 sprawiła, że rynki w ubiegłym tygodniu skupiły się na polityce. Dolar na tym nie skorzystał: inwestorzy wyprzedawali amerykańską walutę spodziewając się, iż Senat nie osiągnie porozumienia w sprawie prowizorium budżetowego, co zaowocuje tzw. zamknięciem rządu, czyli zatrzymaniem finansowania owocującym przerwami w pracy instytucji rządowych, które nie są kluczowe z punktu widzenia bezpieczeństwa narodowego. Tak też się stało. Warto w tym momencie wspomnieć, iż euro raczej nie skorzystało na słabości dolara: sam indeks EUR zakończył tydzień na niemal niezmienionym poziomie.

Główną walutą, która wykazała się siłą w ubiegłym tygodniu był funt brytyjski, który zyskiwał w relacji do każdej waluty G10 za wyjątkiem dolara australijskiego. Waluta zyskiwała przede wszystkim z uwagi na wzrost optymizmu w kwestii negocjacji dotyczących Brexitu.

Siłą wśród walut EM wykazało się z kolei meksykańskie peso, które umocniło się z uwagi na wzrost cen ropy naftowej oraz poczucie, iż administracja Donalda Trumpa jest daleka od zakończenia układu NAFTA.

Bieżący tydzień rozpoczniemy wtorkowym spotkaniem Banku Japonii, po którym nastąpi czwartkowe posiedzenie EBC. Oprócz tego w międzyczasie poznamy wstępne szacunki indeksów aktywności biznesu w strefie euro w styczniu oraz szacunki dynamiki PKB w USA i Wielkiej Brytanii w czwartym kwartale. W związku z ostatnimi informacjami, zainteresowanie inwestorów po obu stronach Atlantyku powinna budzić również polityka.

PLN

Polski złoty w relacji do euro zakończył ubiegły tydzień na niemal niezmienionym poziomie. PLN nieco zyskał w relacji do dolara amerykańskiego, osłabił się natomiast w parze z funtem brytyjskim. Ruchy na parach z PLN są odpowiedzią na zmiany układu sił głównych walut. Jak wspominaliśmy, USD miniony tydzień zakończył na minusie, indeks EUR pozostał praktycznie niezmieniony, GBP z kolei istotnie zyskał.

Brak informacji z gospodarek G4 nie oznacza, że kalendarz makroekonomiczny był zupełnie pusty – na przestrzeni ostatnich dni opublikowanych zostało kilka interesujących odczytów z Polski. Inflacja CPI w grudniu wyniosła 2,1% w ujęciu rocznym, bazowy odczyt z kolei utrzymuje się na poziomie 0,9% rocznie. Dane w pełni potwierdzają nasze oczekiwania wobec braku działań RPP na przestrzeni kilku kolejnych kwartałów. Inflacja rozczarowuje, pozytywnie zaskoczyły natomiast dane z rynku pracy – dynamika płac wzrosła do poziomu 7,3% w ujęciu rocznym, z kolei wyższy od grudniowego wzrost zatrudnienia notowaliśmy w 2008 r.

Bieżący tydzień nie będzie równie obfity w informacje krajowe, co ubiegły. W środę poznamy jedynie odczyt stopy bezrobocia, która zgodnie z szacunkami konsensusu powinna wzrosnąć z poziomu 6,5% notowanych w listopadzie do 6,6% w grudniu.

GBP

Niedźwiedzi konsensus, który w ubiegłym roku wytworzył się przeciwko brytyjskiej walucie zaczyna słabnąć. Rynki są coraz bardziej przekonane, że najgorszy scenariusz Brexitu, który był wyceniany przez inwestorów nie jest wcale taki prawdopodobny. Ostatnie komentarze prezydenta Francji, Emmanuela Macrona, który sugerował, że porozumienie Wielkiej Brytanii i UE powinno być “szyte na miarę” potwierdzają optymizm w tej kwestii.

Pod koniec ubiegłego tygodnia słabe, grudniowe dane o sprzedaży detalicznej ostudziły nieco optymistyczne nastroje i wyhamowały umocnienie brytyjskiej waluty. W tym tygodniu wyczekujemy na dane z rynku pracy i wstępne szacunki PKB w czwartym kwartale, które mogą – podobnie jak wspomniane dane o sprzedaży – albo potwierdzić słabszą kondycję brytyjskiej gospodarki albo wzmocnić funta.

EUR

Ubiegły tydzień nie był obfity w informacje ze strefy euro. Para EUR/USD poruszała się w bardzo wąskim korytarzu zmienności. Niekorzystne dla dolara informacje o wyczekiwanym “zamknięciu rządu” mieszały się z informacjami o (początkowym) braku postępów przy tworzeniu “Wielkiej koalicji” partii CDU/CSU i SPD w Niemczech.

Bieżący tydzień będzie dla wspólnej waluty kluczowy. Rada EBC w czwartek po raz pierwszy w 2018 r. będzie mogła po raz pierwszy odnieść się publicznie do kwestii ostatniej aprecjacji euro. Publikacja wstępnych szacunków indeksów aktywności biznesu (PMI) w styczniu powinna potwierdzić siłę gospodarek strefy euro.

Umocnienie waluty jednak nie sprzyja wzrostowi inflacji. Grudniowe dane inflacyjne ponownie rozczarowały: bazowa dynamika cen uparcie utrzymuje się poniżej poziomu 1% rocznie, nie wykazując trendu wzrostowego. Niezależnie od tego, co wydarzy się w czwartek po południu, spodziewamy się wzrostu zmienności w okolicy spotkania EBC.

USD

Kluczową publikacją makroekonomiczną z USA w tym tygodniu jest wstępny szacunek dynamiki amerykańskiej gospodarki w czwartym kwartale ubiegłego roku, który zostanie opublikowany w piątek. W związku z tym, uwaga inwestorów na przestrzeni tygodnia skupi się na kwestii zażegnaniu kryzysu politycznego związanego ze wspomnianym “zamknięciem rządu”. Dane PKB powinny pozytywnie zaskoczyć, a sama dynamika wzrostu gospodarczego w związku z silnym popytem konsumpcyjnym oraz dobrym klimatem inwestycyjnym może wzbić się ponad poziom 3%. W naszej opinii, biorąc pod uwagę kwestię bieżącego pozycjonowania się inwestorów (którzy mocno stawiają na euro), pozytywne informacje oraz rozwiązanie politycznego impasu w USA powinny przynajmniej w krótkim terminie umocnić amerykańską walutę.

Autor: Enrique Diaz-Alvarez, Ebury

Słabsze dane z Polski. Problemy USA

Poznaliśmy ważne dane z Polski. Zarówno sprzedaż detaliczna, jak i produkcja przemysłowa okazały się słabsze od oczekiwań. W USA, oprócz słabych danych makroekonomicznych wraca problem zamknięcia rządu.

Słabsze dane z Polski

W piątek poznaliśmy dwa ważne odczyty z polskiej gospodarki. Sprzedaż detaliczna rośnie o 6% w skali roku. Jest to przyzwoity wynik, ale oczekiwania mówiły o 8,7%, zatem odczyt był niemiłym zaskoczeniem dla rynków. Podobnie sprawa miała się z produkcją przemysłową. Tutaj również rezultat był poniżej oczekiwań analityków, różnica były jednak znacznie niższa i wyniosła 0,2%. Tego dnia złoty od rana i tak tracił do euro w ramach realizacji zysków przez inwestorów. Dane po prostu utrzymały ten ruch.

Brak porozumienia w sprawie budżetu w USA

Minął czas, do którego w USA obowiązywało prowizorium budżetowe. Brak porozumienia oznacza tzw. shutdown. Termin ten oznacza wysłanie wszystkich pracowników państwowych, którzy nie odpowiadają za bezpieczeństwo, na przymusowy urlop. Takie zamknięcie rządu nie byłoby niczym nadzwyczajnym. W 2013 roku, za prezydentury Baracka Obamy, trwało ono aż 16 dni. Dzisiaj głosowana ma być ustawa odsuwająca problem do 8 lutego. Jeżeli nie dojdzie do porozumienia, można spodziewać się dalszych spadków na dolarze. Ostatnie osłabienia amerykańskiej waluty są zresztą tłumaczące zbliżającym się czasem, po którym nastąpi shutdown. Powodem całego zamieszania są nadchodzące w listopadzie wybory. Obie partie chcą obarczyć przeciwnika za obecny impas.

Słabsze dane z USA

Słabość dolara to nie tylko problemy z uchwaleniem budżetu w USA. Dodatkowym problemem są dane makroekonomiczne. Po słabszych danych w czwartek, gdzie pomimo dobrych danych z rynku pracy, pojawiły się słabe dane chociażby z rynku nieruchomości. W piątek pojawił się kolejny problem. Indeks Uniwersytetu Michigan również okazał się słabszy od oczekiwań.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:00 – Polska – koniunktura gospodarcza,

Maciej Przygórzewski – główny analityk w Internetowykantor.pl i Walutomat.pl

W 2018 roku magazyny będą biły rekordy

Rynek magazynów jest w rozkwicie. Pokazują to wyraźnie wyższe wskaźniki wzrostów niż w sektorze biurowym czy handlowym. Dobre prognozy markoekonomiczne sygnalizują, że 2018 będzie kolejnym rokiem, który sektor zaliczy na duży plus.

Branża logistyczno-magazynowa w Polsce ma się doskonale i nic nie wskazuje na to, żeby sytuacja w 2018 roku miała się zmienić. W skali roku podaż nowych magazynów potrafi urosnąć o kilkanaście procent, a mimo to współczynnik pustostanów utrzymuje się na niskim poziomie – Katarzyna Pyś-Fabiańczyk.

W ostatnich 12 miesiącach agencja odnotowała 16-proc. wzrost łącznego wolumenu wynajętej powierzchni. Dzięki 27 transakcjom, przeprowadzonym przez konsultantów BNP Paribas Real Estate Poland, nowych najemców znalazło 220 tys. m kw. Co istotne, ponad 23 proc. transakcji dotyczyło branży handlu internetowego.

To właśnie m.in. dzięki dynamicznemu rozwojowi sektora e-commerce nowe projekty nie czekają zbyt długo na najemców. Co więcej, wzrost znaczenia handlu elektronicznego przekłada się na rosnącą popularność inwestycji realizowanych w formule built-to-suit. Najemcy i deweloperzy w kontekście handlu elektronicznego zgodnie podkreślają, że istotnym elementem tworzącym układankę są obiekty zlokalizowane w najbliższym sąsiedztwie, a często nawet w samych granicach aglomeracji i dużych ośrodków miejskich.

Minęły czasy, kiedy sklepy internetowe przyciągały jedynie ofertą czy ładnym designem. Katarzyna Pyś-Fabiańczyk podkreśla, że obecnie klienci dużą wagę przykładają do jakości serwisu, o których niejednokrotnie decyduje czas dostawy albo sprawność w realizacji zwrotów i wymian. Rokrocznie prawdziwym testem dla sklepów internetowych są święta i setki tysięcy zamówień realizowanych na ostatnią chwilę. Warto podkreślić, że rozwój rynku e-commerce w 2018 i kolejnych latach nie będzie opierał się wyłącznie na dużych graczach. Coraz sprawniej poruszać będą się średnie i małe firmy, inwestujące w ten kanał.

Eksperci z Działu Powierzchni Magazynowych i Logistycznych BNP Paribas Real Estate Poland – do którego w minionym roku dołączyło 5 nowych konsultantów – podkreślają, że 2018 będzie stał także pod znakiem zwiększonego zainteresowania krajowym rynkiem firm z Dalekiego Wschodu. Ogromna rola Chin w globalnej gospodarce powoduje, że idea i projekt Nowego Jedwabnego Szlaku – łączącego korytarzami transportowymi Chiny i Europę – z miesiąca na miesiąc zyskuje kolejnych zwolenników.

Katarzyna Pyś-Fabiańczyk, Dyrektor Działu Powierzchni Przemysłowych i Logistycznych, Europa Środkowo-Wschodnia, BNP Paribas Real Estate Poland
Katarzyna Pyś-Fabiańczyk, Dyrektor Działu Powierzchni Przemysłowych i Logistycznych, Europa Środkowo-Wschodnia, BNP Paribas Real Estate Poland

Zdaniem wielu ekspertów, Polska – dzięki swojemu strategicznemu położeniu – może okazać się dla wielu eksporterów z państwa środka przewodnikiem w dalszym rozwoju na kontynencie. To ważny projekt, na który warto patrzeć z perspektywy ekonomicznej, gospodarczej i politycznej. Odwołująca się do tradycji handlowych idea Nowego Jedwabnego Szlaku, promowana mocno przez stronę chińską, pokazuje różne możliwości łączenia obu kontynentów nowymi szlakami morskimi i lotniczymi, ale przede wszystkim pokazuje potencjał drogi lądowej

Eksperci BNP Paribas Real Estate Poland prognozuje dalszy wzrost znaczenia ekologicznej certyfikacji nowo budowanych obiektów magazynowych. Zielony profil inwestycji, niższe zużycie energii, większe współczynniki doświetlenia światłem naturalnym i zmiana oświetlenia na LEDowe to nie tylko jedne ze sposobów wzmacniania konkurencyjności obiektów, ale także na obniżanie kosztów ich utrzymania.
Jednym z hamulców, który może mieć wpływ na obniżenie dynamiki rozwoju sektora magazynowego mogą być m.in. dostępność siły roboczej, rosnące oczekiwania płacowe i stopniowe otwieranie się zachodnich rynków na pracowników ze Wschodu.

Agata Lauko na stanowisku Prezesa Zarządu Netsprint S.A.

Od marca br. stanowisko Prezesa Zarządu Netsprint S.A. obejmie Agata Lauko, ekspert z ponad 12. letnim doświadczeniem w branży digitalowej, była General Manager Zenith, członek Zarządu Publicis Media. Agata Lauko zastąpi na tym stanowisku Jarosława Dmowskiego, który z dniem 31 stycznia rozstaje się ze Spółką.

Netsprint S.A. to lider marketingu technologicznego napędzanego danymi, który od lat wyznacza trendy w rozwoju rynku reklamy online w Polsce i jest jednym z najważniejszych podmiotów tworzących ten ekosystem. Zmiana na stanowisku prezesa jest kolejnym elementem strategii rozwoju Spółki, która umacnia swoją pozycję, budując zespół skoncentrowany wokół kompetencji z obszarów data analytics, performance content marketing  i reklamy natywnej.

– Agata jest liderem posiadającym kluczowe kompetencje w szeroko rozumianym ekosystemie digital, ze szczególnym uwzględnieniem obszaru danych, programmatic, performance marketingu i contentu. Doskonała znajomość rynku, technologii, metod monetyzacji powierzchni reklamowych oraz narzędzi analitycznych w połączeniu z kompetencjami managerskimi Agaty tworzy z niej mocnego gracza, który idealnie wpisuje się w strategię Netsprint S.A. Objęcie przez Agatę funkcji Prezesa stwarza Spółce ogromne możliwości rozwoju oferty napędzanej danymi i analityką – komentuje Monika Bronowska, CEO Grupy Netsprint.

Agata Lauko ma ponad 12. letnie doświadczenie w rozwijaniu rynku digital w Polsce i w regionie CEE. Przed dołączeniem do Netsprint S.A, przez 8 lat pracowała w Zenith, zaczynając jako Interactive Media Manager i Interactive Media Director. Przez kolejne 5 lat zajmowała stanowiska Managing Director Performics & Newcast, by w 2015 roku objąć funkcję Chief Digital Officer, a w lipcu 2016 roku finalnie awansować na stanowisko General Managera. Przez ostatnie lata w Zenith Agata Lauko odpowiadała za powstanie spójnej strategii sprzedaży usług online, a także rozwój i umocnienie agencji w obszarach digital, performance marketingu i contentu. W ZenithOptimedia Group Agata Lauko pełniła również rolę lidera CEE Digital Center of Excellence, koncentrując się na wymianie wiedzy z zakresu digital i umacnianiu kompetencji w tym obszarze w innych biurach agencji w regionie CEE.

Agata Lauko funkcję Prezesa Zarządu Netsprint S.A. obejmie od 5 marca br. Do jej głównych zadań będzie należało zbudowanie i implementacja strategicznego planu rozwoju Spółki oraz umocnienie pozycji lidera w kategorii marketingu napędzanego danymi. Co więcej, nowa Prezes skoncentruje się na rozszerzeniu kompetencji programatycznych w zespole. Dodatkowo Agata Lauko, wspólnie z CEO Grupy Netsprint i kluczowymi menadżerami, będzie odpowiedzialna za stworzenie zintegrowanej oferty produktowej Grupy.

Agata Lauko
Agata Lauko – Prezes Zarządu Netsprint S.A.

– Od wielu lat jestem zaangażowana w rozwój rynku digital nie tylko w Polsce, ale i w całym regionie CEE. Marketing napędzany danymi jest podstawą do dalszego, dynamicznego rozwoju świata programatycznego, natomiast od jakości tych danych zależy skuteczność realizowanych strategii i w konsekwencji konkurencyjność oferty produktowej. Cieszę się, że dołączam do zdolnego i doświadczonego zespołu Netsprint, dla którego data driven marketing stanowi bazę do rozwoju usług i produktów digital – mówi Agata Lauko, nowa Prezes Zarządu Netsprint S.A. i dodaje – liczę na to, że będę wsparciem w tworzeniu zintegrowanych strategii data management również dla naszych partnerów biznesowych.

Właściciele małych firm przygotowują się do obowiązku przesyłania plików JPK

Od 1 stycznia 2018 roku właściciele małych firm muszą przesyłać do Urzędów Skarbowych informacje o transakcjach VAT w ramach jednolitego pliku kontrolnego. Ekspert z firmy ForTax wyjaśnia podstawowe kwestie, o których muszą pamiętać przedsiębiorcy, dotyczące nowych procedur, tego jak uniknąć błędów  oraz poprawnie raportować organom skarbowym pliki JPK. Do 25. lutego mikroprzedsiębiorcy po raz pierwszy prześlą pliki JPK.

Księgowość dla firmOd stycznia br. mikroprzedsiębiorcy mają obowiązek wysyłania plików JPK VAT czyli ewidencję sprzedaży i zakupu VAT. Dodatkowo firmy te od lipca 2018 r. będą musiały udostępniać na żądanie organów podatkowych pliki JPK w zakresie ksiąg rachunkowych, wyciągów bankowych magazynów, faktur, jak również podatkową księgę przychodów i rozchodów oraz ewidencję przychodów. Wiele z małych przedsiębiorstw nie posiada odpowiednich systemów informatycznych, który pozwoliłby na poprawne wysyłanie plików JPK do Urzędów Skarbowych, a zarówno ewidencja VAT jak i inne pliki muszą być przesyłane drogą elektroniczną..

Przedsiębiorcy mają również obawy związane z tym, że wysyłane dane ukazują kondycję finansową firmy oraz dane o dostawcach i odbiorcach, które dotyczą źródeł ich przychodów. Mikroprzedsiębiorcy obawiają się wysyłania istotnych informacji o swojej działalności w wirtualną przestrzeń, mimo tego, że każda przesyłana informacja  do urzędników podlega tajemnicy skarbowej oraz przepisom prawa o ochronie danych osobowych oraz jest zabezpieczona technicznie.

Mimo tego, że firmy mogą korzystać z aplikacji Ministerstwa Finansów do wysyłania plików JPK to jednak w związku ze zmianami przedsiębiorcy poszukują biur rachunkowych, które zagwarantują bezpieczeństwo i poprawność wysyłanych danych. -Wielu przedsiębiorców zdecydowało się od stycznia korzystać z usług naszego biura w tym zakresie, jako powód najczęściej wymieniali kwestię bezpieczeństwa, rzetelności oraz ilość nakładu pracy jaką musieliby ponieść, aby samemu przygotować pliki. Samodzielne przygotowywanie  i wyłanie pliku JPK to problem zwłaszcza dla osób starszych – wyjaśnia Marcin Czaja, prezes firmy ForTax.  Jak zaznacza, wielu przedsiębiorców twierdzi, że są to procedury, które utrudniają prowadzenie dzialalności w Polsce i traktują je jako uciążliwy obowiązek, którego comiesięczne dopełnienie będzie dla nich kłopotliwe.

Do wysyłania JPK konieczne jest zastosowanie bezpiecznego podpisu elektronicznego albo wykorzystanie profilu zaufanego w ePUAP. Dlatego dla większość małych przedsiębiorców jest to zbyt skomplikowane.

-W biurze rachunkowym ForTax korzystamy z nowoczesnego oprogramowania i stosujemy najnowsze rozwiązania techniczne i organizacyjne. Nasza firma z założenia skupiona jest na e-administracji i w tym kierunku cały czas się rozwijamy – podkreśla Marcin Czaja. -Pliki JPK są dokładnie zabezpieczone i wychodzą bezpośrednio z programu księgowego. Każdy wysyłany plik jest opatrzony certyfikatem, który potwierdza dane podatnika i ich autentyczność, co oznacza, że nikt nie może się podszyć pod podatnika i złożyć fałszywego pliku – podkreśla.

Jego zdaniem, jednym z problemów, z którym borykają się podatnicy jest konieczność przygotowania pliku. Polega ono na przepisaniu danych, które prowadzone są przez przedsiębiorców często w formie zbroszurowanego papierowego rejestru, do pliku z tabelą w formacie CSV, a później podpisanie i wysłanie. Te czynności mogą okazać się nie tylko czasochłonne, ale także powodować błędy podczas przenoszneia danych z wersji papierowej do pliku CSV. Dlatego też przedsiębiorcy nie decydują się na samodzielne przygotowywanie plików. -W praktyce wygląda to tak, że jeśli klient chce skorzystać z z usług biura rachunkowego w tym zakresie to pracownicy biura zgłaszają do właściwego dla podatnika Urzędu Skarbowego informację o osobie upoważnionej do składania w imieniu podatnika deklaracji VAT i plików JPK za pomocą środków komunikacji elektronicznej – tłumaczy prezes ForTax.

Podatnicy, którzy rozliczają się kwartalnie nadal mogą składać deklarację co trzy miesiące, jednak JPK_VAT muszą przesyłać co miesiąc. -JPK_VAT za każdy miesiąc danego kwartału powinien zawierać transakcje tylko z jednego miesiąca. Suma trzech JPK_VAT ma odpowiadać kwotom wykazanym w deklaracji za dany kwartał. Te wymagania mogą zaskoczyć przedsiębiorców, którzy rozliczają się kwartalnie, bo zmuszają ich często do większej dyscypliny w prowadzeniu rejestrów VAT – zwraca uwagę Marcin Czaja.

Jak zaznacza, wielu przedsiębiorców dostrzega również zalety nowego obowiązku. Właściciele małych firm pozytywnie oceniają możliwość wcześniejszego otrzymania zwrotu VAT, pewnego uporządkowania danych, a także zmniejszenie możliwości i częstotliwości ewentualnej kontroli, które były zapowiadane przez urzędy.

W sytuacji gdy podatnik nie prześle plików JPK do 25. dnia kolejnego miesiąca lub zrobi to błędnie to zaniedbanie nowych obowiązków firm wiąże się z sankcjami karno-skarbowymi.

Moc personalizacji w wideo marketingu

Anna Kacprzyk
Anna Kacprzyk, Digital Team Leader. Z agencją Adexon związana od 2015 roku. Odpowiada za dział realizacji kampanii, planowanie mediów oraz utrzymywanie relacji z klientami

Z raportu przeprowadzonego przez Wave9 wynika, że aż 89% użytkowników Internetu ogląda głównie wideo. Z kolei według HubSpot, spersonalizowane wideo generuje o 42% więcej zysków, niż niespersonalizowane treści. Dzieje się tak, ponieważ taki przekaz generuje dwukrotnie więcej zaangażowania i reakcji. Jakie korzyści płyną z tworzenia spersonalizowanego wideo i na jakie trendy warto postawić w 2018 roku?

Spersonalizowane wideo – korzyści

Personalizacja, czyli dostosowywanie się do potrzeb konsumentów, jest coraz ważniejszym czynnikiem podczas tworzenia treści. W nadchodzącym roku szczególnie ważną rolę odegra spersonalizowane wideo, ponieważ ludzie chętniej sięgają po dynamiczny i krótki przekaz w takiej  formie. Według Jamesa McQuivey, eksperta od marketingu cyfrowego, „minuta wideo jest odpowiednikiem 1,8 miliona słów”. Jakie więc korzyści z tego płyną? Film może zwiększyć konwersje nawet o 80%. Przekłada się to również na lepszą sprzedaż, gdyż ludzie chętniej kupują produkty, które są przedstawione w ciekawy sposób. Wideo marketing buduje także zaufanie między marką a klientem, ponieważ dużo bardziej, niż inne formy przekazu wpływa na emocje i wywołuje zaangażowanie odbiorców. Kolejną korzyścią jest generowanie przez wideo bardzo dobrego wskaźnika ROI. Mimo, że tworzenie tego typu treści wciąż jest dość drogą inwestycją, to na pewno się opłaca. Na rynku jest też coraz więcej dostępnych narzędzi, pozwalających tworzyć filmy w lepszej niż dotychczas jakości. Pamiętajmy jednak, że ważniejsza od jakości jest treść, a w szczególności treść spersonalizowana.

Trendy wideo na 2018

Obecnie już 90 % konsumentów ogląda filmy na smartfonach. Od 2013 roku liczba wyświetleń filmów na urządzeniach mobilnych wzrosła o ponad 233%. Zdaniem ekspertów, w kolejnych latach wykorzystanie urządzeń mobilnych do oglądania filmów wzrośnie o 25%. Ważne jest zatem, aby optymalizować filmy do rozdzielczości urządzeń mobilnych. Pamiętajmy również, by do filmu dołączać napisy, ponieważ nie każdy użytkownik będzie go odtwarzał z dźwiękiem.

Portale społecznościowe, wdrażając wiele nowych funkcji, również zachęcają do oglądania treści wideo. Facebook już jakiś czas temu wprowadził livestream oraz wideo 360. Takie rozwiązania to dobry sposób na kontakt z klientem i pokazanie marki z bardziej dostępnej strony. Wideo na żywo jest atrakcyjne nie tylko ze względu na unikalny rodzaj treści. Generuje ono także duże zaangażowanie odbiorców, co przekłada się na zwiększenie konwersji. Przewiduje się, że w nadchodzącym roku trend ten będzie jeszcze chętniej wykorzystywany i bardziej interaktywny.

Wideo mailing rozwija się także w dynamicznym tempie. IIBR na zlecenie Wirtualnej Polski przeprowadził badania, z których wnika, że 97% internautów korzysta z poczty, a 69% sprawdza swoją skrzynkę codziennie. Biorąc pod uwagę tak duży odsetek osób korzystających z poczty, należy zadbać o to, by treści reklamowe były dla odbiorców interesujące i skierowane do nich personalnie. Stąd rosnąca popularność spersonalizowanego wideo mailingu. Jedna minuta oglądania wideo przekazuje dużo więcej treści niż minuta czytania. Ponadto, człowiek szybciej przypomina sobie wiadomość obejrzaną na filmie, niż przeczytany tekst.

Dlaczego warto tworzyć spersonalizowane wideo

Przewiduje się, że do 2019 roku wideo będzie stanowić 80% całego ruchu internetowego na świecie. Stanie się więc głównym medium, z którego użytkownicy będą czerpali informacje. W czasach gdy szum informacyjny jest bardzo duży, trzeba tworzyć treści, które zainteresują nawet najbardziej wymagających konsumentów. Takimi konsumentami są chociażby Millenialsi, pokolenie ludzi, którzy chcą przekazu wnoszącego jakąś wartość, skierowanego tylko do nich. Dlatego istotną kwestią stał się marketing spersonalizowany, szczególnie spersonalizowane treści wideo. Dla marketerów najważniejszą kwestią musi być poznanie swoich odbiorców i dopasowywanie contentu do wieku, płci, wykształcenia, dochodów czy miejsca zamieszkania.

Spersonalizowane treści wideo budują silną relację z klientem, pozwalają poczuć się odbiorcy wyjątkowo. Każdy chce być postrzegany i  traktowani jako jednostki – nie jako kolejna osoba w tłumie. Personalizowane wideo pomaga budować silniejsze, indywidualne relacje z klientami. Pamiętajmy, by przekaz był skrojony na miarę każdego z osobna, dopasowany indywidualnie oraz wpływał na emocje. Wtedy jest on najlepszym bodźcem do decyzji o zakupie naszego produktu.

Autor: Anna Kacprzyk, Digital Team Leader. Z agencją Adexon związana od 2015 roku. Odpowiada za dział realizacji kampanii, planowanie mediów oraz utrzymywanie relacji z klientami.

Poznaj 5 korzyści jakie przynosi outsourcing marketingu

Prowadzić działania marketingowe samodzielnie, czy zlecać je zewnętrznie? To pytane zadaje sobie wielu przedsiębiorców, jednak duża część z nich wybiera drugie rozwiązanie z wielu różnych powodów. Dlaczego warto? Jakie są z tego korzyści? Czas dowiedzieć się, co to jest outsourcing marketingu i dlaczego staje się coraz bardziej popularny.

Co to jest outsourcing marketingu?

Outsourcing dotyczy zlecania na zewnątrz różnorodnych usług, począwszy od księgowości firmy a kończąc choćby na marketingu internetowym. Korzystanie z takiego rozwiązanie sprzyja obniżeniu kosztów, a także osiągnięciu bardzo dobrych efektów. W końcu często zleca się zadania, które niekoniecznie wpisują się w działalność danej firmy, lub przedsiębiorcom brakuje czasu, aby je wdrożyć. W przypadku wyboru odpowiedniej agencji, można mieć pewność, że działania te wykonywane są przez specjalistów w danym fachu, a co za tym idzie – zwiększa się ich skuteczność. Obecnie coraz więcej firm korzysta z takich rozwiązań, ale co dokładnie można zlecać zewnętrznie? Poniżej kilka przykładów działań, które często wpisują się w outsourcing:

  • obsługa prawna firmy,
  • obsługa księgowości,
  • działania marketingowe.

Jak widać są to różne obszary, jednak tak jak wspomnieliśmy zwykle zewnętrznie zleca się działania, którymi na co dzień nie zajmuje się dana firma. Załóżmy, że zajmujesz się sprzedażą narzędzi – bardzo możliwe, że będziesz potrzebował zlecenia zewnętrznie księgowości, co pozwoli Ci zaoszczędzić czas i skupić się choćby na rozwijaniu własnych usług, zamiast analizowania księgowości, o której nie wiesz zbyt dużo. Jeśli nie posiadasz wiedzy w zakresie marketingu – żaden problem. Istnieje wiele firm, które chętnie poprowadzą działania, abyś zwiększył swoją widoczność w internecie. Dzięki temu nie musisz zatrudniać wewnętrznie całego zespołu, który zajmie się np. pozycjonowaniem, wdroży linki sponsorowane, czy zadba o Twój dobry wizerunek.

Najpopularniejsze modele funkcjonowania firmy a outsourcing marketingu

Wyróżnia się trzy podstawowe modele funkcjonowania firmy pod kątem outsourcingu marketingu:

  • wewnętrzny zespół specjalistów. W tym przypadku firma koncentruje się na zatrudnieniu zespołu, który będzie odpowiedzialny za wybrany obszar działania. Ten model nie zakłada współpracy z innymi agencjami, czy zlecania pracy na zewnątrz. Plus masz wszystkich na miejscu, a prowadzone działania są pod kontrolą. Minus – zwiększasz koszty, musisz zająć się rekrutacją i stworzyć skuteczny zespół.
  • częściowe zlecanie pracy na zewnątrz. Czyli mamy model pośredni, który oznacza, że firma ma swoich pracowników zajmujących się marketingiem, ale część pracy zleca również na zewnątrz. Przykładowo, zespół na miejsce dba o realizowanie kampanii Google AdWords, a zewnętrznie zleca się pozycjonowanie strony.
  • Model oparty w pełni na outsourcingu – szereg działań zlecanych jest zewnętrznie, w pełni kompleksowo czyli np. cały marketing zlecany jest na zewnątrz.

Outsourcing marketingu przynosi korzyści

Wiesz już co to jest outsourcing marketingu i orientujesz się z czym się wiąże takie działanie. Nie byłoby w tym nic wyjątkowego, gdyby nie korzyści, które możesz uzyskać, dlatego ten akapit powinien Cie szczególnie zainteresować. Okazuje się, że korzystanie z outsourcingu marketingu przynosi wiele korzyści dla firm. Poznaj 5 najważniejszych:

  • niższe koszty dla firmy. Często zatrudnienie zespołu specjalistów oraz zakup specjalistycznego sprzętu jest droższe niż zatrudnienie firmy zewnętrznej,
  • możliwość skoncentrowania się na działalności firmy i realizacji swoich usług, podczas gdy marketing będzie przygotowywany przez specjalistów,
  • marketing w dobrych rękach – jeśli wybierzesz odpowiednią firmę możesz liczyć na prowadzenie marketingu przez specjalistów, którzy wykorzystają skuteczne techniki działania,
  • innowacyjne metody – specjaliści zwykle są na bieżąco z wszelkimi trendami marketingowymi dzięki czemu wykorzystują różne nowinki i narzędzia,
  • obiektywne spojrzenie, czyli zyskujesz nowe spojrzenie z zewnątrz, bo pomaga w realizacji zadań.

Outsourcing marketingu w praktyce

W przypadku marketingu zlecać można cały szereg działań. Od przygotowania reklam AdWords, prowadzenia profilu firmy w social media, po pozycjonowanie, content marketing, PR, czy usługi graficznie. Można wybrać jedną firmą specjalizującą się w interesujących nas obszarach, albo postawić na kilka różnych firm i/lub freelancerów. Wybór rozwiązania zależny jest od Twoich potrzeb i celów, jakie chcesz uzyskać. W sytuacji, gdy prowadzisz większy, konkurencyjny biznes agencja może być dobrym rozwiązaniem, jeśli zależy Ci na kompleksowym wdrożeniu działań.

Przyszłość w zarządzaniu należy do kobiet

W warunkach coraz większej niepewności i szybkich zmian współczesny biznes potrzebuje nowego modelu zarządzania. Stary, oparty na sztywnej hierarchicznej strukturze, polegał głównie na współzawodnictwie i dążeniu do indywidualnych sukcesów. Jednak wyzwania i problemy, przed którymi stają dzisiejsze firmy, ze względu na swoją złożoność wymagają nowego podejścia. W warunkach postępującej globalizacji liderzy firm muszą zanegować dotychczasowe wzorce i stworzyć nowe, oparte na trzech powiązanych ze sobą procesach:

  • świadomym utożsamieniu się z innymi i zbudowaniu poczucia wspólnoty.
  • zdefiniowaniu od nowa wartości ważnych dla rozwoju osobistego i zawodowego i zanegowanie modelu opartego na współzawodnictwie.
  • znalezieniu w sobie spokoju i równowagi wewnętrznej, jako antidotum na tempo i złożoność otaczającego świata.

Nowy, „kobiecy” model zarządzania

Z powyższych punktów wynika, że empatia, zdolności komunikacyjne, otwartość na innych i samoświadomość są kluczowymi elementami budowania pozycji lidera XXI wieku. To tak zwane „miękkie” kompetencje, postrzegane zazwyczaj jako „kobiece”. Nie znaczy to, rzecz jasna, że dysponują nimi wyłącznie kobiety, ale to one częściej niż mężczyźni kierują się instynktem i emocjami. Kiedyś zakładano, że dobry przywódca musi występować z pozycji siły i dominacji, ale coraz wyraźniej widać, że to właśnie „kobiece” umiejętności mają przyszłość w biznesie. Wielu mężczyzn na stanowiskach kierowniczych ma opory przed zaakceptowaniem tej zmiany i przyjęciem nowych wzorców. W tej sytuacji przed kobietami otwiera się szansa na zwiększenie ich udziału w zarządzaniu i rzeczywiście, analizy wskazują, że kobiety na stanowiskach zarządzających stopniowo zaczną wyprzedzać  mężczyzn, zwłaszcza że są bardziej otwarte na nową wiedzę i umiejętności.

Z moich badań wynika, że kobiety w roli liderów zazwyczaj znacznie lepiej radzą sobie z ekonomiczną i społeczną transformacją, przede wszystkim ze względu na chęć współpracy z innymi i umiejętności adaptacyjne. To ich kluczowa przewaga w dzisiejszym szybko zmieniającym się środowisku biznesowym. Dostrzegając zawczasu sygnały ostrzegawcze i problemy zagrażające zespołowi czy organizacji mogą zareagować na nie z wyprzedzeniem.  Kobiety cechuje też większa ostrożność, a w warunkach dużej presji i przeciążenia ich empatyczne, intuicyjne przywództwo jest bardziej korzystne dla zespołu i dla firmy.

Triumf „miękkich” kompetencji

Kobiety zarządzające firmą lub zespołem częściej i chętniej reagują na uwagi otoczenia i są skłonne do większych ustępstw. Ta otwartość i chęć współpracy jest częścią inteligencji emocjonalnej, którą panie mają zazwyczaj rozwiniętą w dużo większym zakresie niż mężczyźni.  Szereg badań wykazał, że wysoki poziom inteligencji emocjonalnej liderów przekłada się na efektywność biznesową przedsiębiorstw.

Te „miękkie” kompetencje wpływają więc bezpośrednio na twarde wyniki firmy, ale też znacząco usprawniają jej codzienne funkcjonowanie. Kobiety jako szefowe sprawniej komunikują się ze swoim zespołem i wyznaczają mu cele. Umiejętnie budują też relacje pomiędzy różnymi zespołami i oddziałami firmy i wspierają współpracę w grupie. Ponieważ zazwyczaj lepiej radzą sobie z analizowaniem i komunikowaniem problemów, są bardziej skuteczne w zarządzaniu projektami, a ze względu na lepsze zdolności komunikacyjne i umiejętności negocjacyjne świetnie sprawdzają się w kontaktach z klientami.

Dzięki lepiej rozwiniętej empatii kobiety na stanowiskach zarządzających potrafią też skutecznie wspierać innych w rozwoju, inspirować ich i motywować do działania.

Na cenzurowanym

Wyraźnie widać, jak wszechstronnym wsparciem dla organizacji mogą być kobiety na stanowiskach zarządzających. Dlatego tak trudno jest zrozumieć fakt, że w wielu społecznościach i kulturach nadal nie docenia się i nie wspiera kobiet w biznesie. Panie na wysokich stanowiskach często odczuwają dużą presję ze strony otoczenia. Muszą nieustannie udowadniać swoją wartość w organizacji i boją się popełnić błąd. Dlatego brakuje im poczucia bezpieczeństwa i stabilizacji. W środowisku zdominowanym przez mężczyzn od kobiet wymaga się o wiele więcej, aby mogły zdobyć lub utrzymać analogiczne stanowisko, a ich wiedza i doświadczenie są nieustannie kwestionowane. Nie mogą spocząć na laurach i cieszyć się swoimi osiągnięciami, bo zawsze muszą przejmować inicjatywę.

W światowym biznesie i polityce potrzeba więcej kobiet na stanowiskach zarządzających, jednak tylko niewielki procent z nich otrzymuje wystarczające wsparcie i ochronę. To niepokojące i niezrozumiałe, zwłaszcza że nawet w dziedzinach tradycyjnie zdomiowanych przez mężczyzn wykazano większą efektywność kobiet w zarządzaniu,  przede wszystkim dlatego, że muszą one na swój sukces o wiele ciężej pracować, nieustannie udowadniając swoje kompetencje.

Kobiety liderami jutra

Większość ludzi nie ma wystarczającej samoświadomości i otwartego umysłu, aby całościowo zaanalizować trudną sytuację. Dlatego charakterystyczna dla współczesnego biznesu nieprzewidywalność i zmiana budzi w nich lęk i niepokój. Rolą przywódców jest wówczas wsparcie swoich pracowników w rozwiązaniu tych problemów. Kobiety lepiej sprawdzają się pod tym względem w roli liderów, bo troska o innych, empatia i intuicja przychodzą im naturalnie.

W bardziej tradycyjnych, patriarchalnych kulturach często nie docenia się nowoczesnego modelu zarządzania, opartego na takich „kobiecych” wartościach. To krótkowzroczna strategia, ponieważ stary wzorzec przestał się sprawdzać i coraz bardziej docenia się rolę miękkich kompetencji w zarządzaniu.

Pomimo, że nazywane „miękkimi”, te cechy zdecydowanie należą do mocnych stron kobiet na stanowiskach zarządzających i decydują o ich sukcesie. Raporty i analizy, a także feedback ze strony współpracowników i zarządu wykazują, że kobiety w roli liderów są oceniane wyżej niż mężczyźni, a im wyższe stanowisko, tym większa jest różnica na korzyść kobiet.

Co ciekawe, tego typu umiejętności przywódcze bezpośrednio wpływają też na sukces organizacji  w takich aspektach, jak zaangażowanie pracowników, zatrzymywanie talentów, satysfakcja klienta, czy rentowność firmy.

Dlatego członkowie zarządów i rad nadzorczych powinni zadać sobie pytanie, co powinni zrobić, aby stanowiska zarządzające w ich firmach stały się bardziej stabilne, bezpieczne i atrakcyjne dla kobiet. Większy udział kobiet w biznesie w pewnością będzie korzyścią zarówno dla zespołu i organizacji, jak i dla całej gospodarki.

Christian Kurmann, Inclusive Leadership Inspirer