Union Investment przejmuje dwa hotele Holiday Inn w Polsce: powstający w Gdańsku i nowo otwarty w Warszawie

Łączna wartość obu transakcji dokonanych przez fundusze z grupy Union Investment Real Estate wyniesie ok. 80 mln euro.

Union Investment, fundusz zarządzający inwestycjami na rynku nieruchomości z siedzibą w Hamburgu, zawarł przedwstępną umowę kupna typu forward hotelu Holiday Inn powstającego w centrum Gdańska. Budowany na Wyspie Spichrzów hotel będzie miał 240 pokoi.

Finalizacja umowy wraz z przekazaniem praw planowana jest na połowę 2019 r. Projekt stał się częścią jednego z funduszy instytucjonalnych Union Investment.

Do końca stycznia 2018 r. Union Investment sfinalizuje też przejęcie 256-pokojowego hotelu Holiday Inn przy ul. Twardej w samym centrum Warszawy. Transakcja ta realizowana jest na rzecz otwartego funduszu Unilmmo: Deutschland. Umowa przedwstępna określająca warunki zakupu została zawarta pod koniec 2015 r.

W obu przypadkach deweloperem, operatorem i sprzedającym jest spółka UBM. Zarządzaniem hotelami będzie się zajmować InterContinental Hotels Group (IGH), właściciel marki Holiday Inn.

Architektoniczna perła na Wyspie Spichrzów w Gdańsku

Holiday Inn Gdansk City CentreHotel Holiday Inn Gdańsk City Centre przy ul. Chmielnej powstaje przy samym nabrzeżu, na cyplu historycznej Wyspy Spichrzów. Ze względu na reprezentacyjne położenie budynku, ceglano-aluminiowa fasada, którą już dziś określić można jako architektoniczną perłę, będzie widoczna z oddali. Nowoczesna konstrukcja wpisuje się w planowaną koncepcję nowej Wyspy Spichrzów, która zakłada rewitalizację historycznych budynków i rozwój nowej przestrzeni urbanistycznej w tej dzielnicy. Dzięki kładce, która ma połączyć Wyspę Spichrzów z centrum miasta, można będzie szybko dostać się pieszo do centrum Gdańska.

Rewitalizacja historycznej Wyspy Spichrzów to obecnie jeden z najciekawszych projektów w Polsce, a nowy hotel Holiday Inn stanie się wizytówką przebudowanej wyspy – mówi Andreas Löcher, zarządzający inwestycjami w sektorze hotelarsko-gastronomicznym w Union Investment Real Estate GmbH.

Oprócz 240 pokoi, w hotelu zaplanowano także pięć sal konferencyjnych o powierzchni 480 m2 oraz parking podziemny z 44 miejscami. Budynek będzie się starał o złoty certyfikat LEED.

Najnowszy hotel w samym centrum Warszawy

Holiday Inn Warsaw City CentreHoliday Inn Warsaw City Centre został uroczyście otwarty 19 grudnia 2017 r. To jeden z ciekawszych architektonicznie budynków w Warszawie, inspirowany nowojorskim wieżowcem Flatiron Building.

W hotelu znajdują się liczne pomieszczenia konferencyjne i sale spotkań oraz studio fitness z panoramicznym widokiem na 16. piętrze budynku. Recepcja, lobby i centrum biznesowe, a także czynne 24 godziny na dobę restauracja i bar tworzą otwartą, spójną przestrzeń. Hotel znajduje się ok. 500 m od Pałacu Kultury i Nauki, a dojście do Dworca Centralnego zajmuje zaledwie 10 minut.

Wkrótce budynek otrzyma złoty certyfikat LEED, który świadczy o wykorzystaniu licznych rozwiązań przyjaznych dla środowiska.

Terminale płatnicze w radiowozach – za mandat zapłacimy kartą

Wyposażenie Policji w terminale POS to efekt współpracy Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii oraz Krajowej Izby Rozliczeniowej (KIR) w ramach ogólnopolskiego Programu upowszechniania płatności bezgotówkowych w administracji publicznej. Do obsługi płatności bezgotówkowych w terminalach POS w Policji wybrane zostało Centrum Elektronicznych Usług Płatniczych eService Sp. z o.o. Dzięki temu, za mandat np. za przekroczenie prędkości będziemy mogli zapłacić kartą lub BLIKIEM.

Jak pokazuje badanie zatytułowane „Postawy Polaków wobec form płatności”1, 55 proc. respondentów deklaruje, że chce mieć możliwość płacenia mandatów bezgotówkowo – mówi Renata Zielińska, Dyrektor Departamentu Sprzedaży i Relacji z Klientami eService. Możliwość regulowania mandatów kartą płatniczą ma duże znaczenie także dla obcokrajowców, którzy zgodnie z obowiązującymi przepisami, do tej pory byli zobligowani uiścić opłatę w polskiej walucie, w miejscu wykroczenia – dodaje.  

Zgodnie z przepisami prawa, standardowa procedura polegała dotychczas na wystawieniu mandatu karnego przez funkcjonariusza Policji, a następie uregulowaniu kary przelewem lub wpłatą gotówkową na poczcie. Obecnie, w efekcie nowelizacji ustawy Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia, po otrzymaniu mandatu za naruszenie przepisów drogowych będziemy mogli zdecydować o wyborze formy płatności – bezgotówkowo, z wykorzystaniem karty płatniczej lub BLIKA, którą przyjmą policjanci wyposażeni w terminale POS lub przyjmując mandat kredytowy. Od początku 2018 r. w Komendzie Miejskiej Policji w Opolu uruchomiono pilotażowo możliwość opłacania mandatów za pomocą kart płatniczych i płatności mobilnych. Pierwsze mandaty zostały już opłacone za pomocą kart.

– Celem Programu realizowanego przez Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii oraz KIR jest popularyzowanie płatności bezgotówkowych w urzędach administracji publicznej wszystkich szczebli, a także w Policji drogowej – mówi Piotr Wichowski, Dyrektor Linii biznesowej płatności kartowe w KIR. Jako podmiot infrastruktury okołobankowej i zaufana strona trzecia, strategicznie traktujemy uczestnictwo w szeroko pojętych działaniach na rzecz promowania obrotu bezgotówkowego i digitalizacji procesów w gospodarce – dodaje Piotr Wichowski.

Trwa proces wyposażania radiowozów w 2 tys. terminali płatniczych, a policjanci przechodzą szkolenia z ich obsługi. Od lutego 2018 r. każdy radiowóz patrolu drogowego Policji będzie wyposażony w terminal POS i za mandat będziemy mogli zapłacić kartą lub BLIKIEM.

Monetyzacja danych wiodącym trendem Internetu Rzeczy w 2018 roku

Według globalnej grupy ekspertów EY z Centrum Kompetencyjnego Internetu Rzeczy (IoT) w 2018 roku do wiodących trendów w obszarze IoT należy powstawanie nowych modeli biznesowych bazujących na cyfryzacji (monetyzacja danych IoT), integracja pojedynczych technologii (IoT, DLT[1], AI[2], RPA[3]) we wspólne rozwiązania oraz rozwój architektury przetwarzania peryferyjnego (network edge processing). Ostatnie lata to masowy wzrost zainteresowania i oczekiwań w stosunku do technologii Internetu Rzeczy. Dotychczas jednak większość rozwiązań stanowią zamknięte systemy o ograniczonych możliwościach współpracy pomiędzy sobą.

Monetyzacja IoT – przejście od „wysp automatyzacji” do „ekosystemów wartości”

Obecne sposoby wykorzystania możliwości technicznych IoT są wciąż bardzo tradycyjne i koncentrują się na poprawie efektywności procesów i wykorzystania środków trwałych. Skutkuje to tworzeniem „wysp automatyzacji” przypominających początkowe lata komputeryzacji przedsiębiorstw. Jednak coraz większa liczba decydentów zaczyna dostrzegać przełomowy charakter nowej technologii jako narzędzia do zasadniczej zmiany modeli biznesowych i operacyjnych przedsiębiorstw. IoT umożliwia bowiem kontrolę produktu nie tylko w procesie produkcyjnym i w fabryce, ale także po drodze do, jak również u użytkownika końcowego. „Ucyfrowienie” fizycznych produktów pozwoli na budowę nowych usług, bazujących na danych pochodzących z komponentów IoT zintegrowanych z ich fizycznymi odpowiednikami.

– Kiedy menedżerowie uświadomią sobie potencjał kreowania wartości jaki mają systemy IoT, poszukają nowych obszarów dostarczających nowej wartości klientom i zmieniających obecne procesy biznesowe. W 2018 roku oczekujemy wielu pilotażowych wdrożeń nowych rozwiązań oraz akwizycji start-up’ów, które w swoim portfolio mają już gotowe rozwiązania. Konsekwencją tego wzrostu aktywności będą prace nad transformacją obecnych modeli biznesowych i operacyjnych dla dostosowania ich do nowych możliwości oferowanych przez technologie IoT oraz rosnącą integrację tradycyjnych produktów z sensorami IoT – uważa Aleksander Poniewierski, Globalny Lider EY ds. IoT.

Renesans przetwarzania peryferyjnego (network edge processing)

Od wielu lat w świecie IoT ścierają się koncepcje dotyczące miejsca przekształcania gromadzonych danych w czujnikach, w użyteczne informacje. Pierwsza zakłada wysyłanie surowych danych do obróbki w chmurze, druga opiera się na tym, że czujniki (najczęściej powiązane) mają własny procesor i wysyłają już przetworzoną informację. Jest to tzw. przetwarzanie peryferyjne, albo „processing on the edge”. Czyli, np. zamiast wysyłać ciąg parametrów z samosterującego samochodu, wysyła się tylko odległość od najbliższego obiektu, albo położenie geograficzne.

Trend dążący do popularyzacji przetwarzania peryferyjnego i przesyłania jedynie użytecznej informacji był dotychczas skutecznie spowalniany przez spadające ceny komunikacji i wzrost przepustowości sieci. Jednak postępująca miniaturyzacja i spadek kosztów urządzeń końcowych wskazuje na wzrost popularności przetwarzania peryferyjnego w nowych rozwiązaniach.

– Różne wymagania dotyczące współpracy urządzeń końcowych z infrastrukturą transmisyjną (np. w zakresie przepustowości, opóźnień czy efektywności energetycznej), wymusiły odejście od filozofii „one-fits-for-all” na rzecz nowych specjalistycznych rozwiązań. Równolegle regulacje dotyczące ochrony prywatności, obowiązujące w szczególności w Europie, skutkują odejściem od przesyłania nieprzetworzonych, niezabezpieczonych danych do publicznych chmur. W efekcie oczekiwać możemy renesansu rozwiązań bazujących na przetwarzaniu peryferyjnym – mówi Poniewierski.

IoT, AI, RPA, DLT (blockchain) – dziś niezależne, jutro zintegrowane

Dotychczas rozwiązania bazujące na IoT, Blockchain, sztucznej inteligencji (AI) czy automatyzacji procesów biznesowych (RPA) wdrażane były niezależnie. Jednak obserwowane trendy zapewnienia ich pełnej konwergencji i interoperacyjności sprawiają, iż w najbliższej przyszłości będą traktowane po prostu jako transformacja cyfrowa. Eksperci EY oczekują, pojawienia się w 2018 roku w pełni zintegrowanych systemów wykorzystujących wymienione technologie, do budowy rozwiązań klasy, „Inteligentnej Automatyzacji Procesów” (IPA).

– Z biznesowego punktu widzenia przełomowe technologie uzupełniają już istniejące systemy i pełnią unikalną rolę w różnych obszarach organizacji. Na początku menedżerowie są zafascynowani możliwościami pojedynczych technologii. Z czasem oczekiwać będą zintegrowanego podejścia i optymalizacji zwrotu z inwestycji – dodaje Aleksander Poniewierski.

Standaryzacja transmisji – wojna o kontrolę nad łącznością IoT

Dotychczas głównym ograniczeniem dla interoperacyjności IoT jest niejednolita komunikacja. Poszczególni dostawcy promowali różne rozwiązania transmisyjne dla własnych rozwiązań. Efektem jest stan obecny. Wiele zamkniętych systemów o ograniczonych możliwościach współpracy i wymiany danych.

Eksperci EY uważają, że w 2018 roku znaczącą zmianę spowodują prace nad standardem sieci komórkowej 5G. W szczególności oczekuje się wirtualizacji sieci o różnych charakterystykach, dostosowanych do indywidualnych wymogów funkcjonalnych rozwiązań oraz możliwości transmisyjnych w różnych warunkach, przy wykorzystaniu szerokiego spektrum częstotliwości. O ile szerokie komercyjne wdrożenia sieci 5G nastąpią nie wcześniej niż w 2020 roku, to formalne standardy powinny pojawić się już w tym roku, podobnie jak pilotażowe wdrożenia w niektórych krajach azjatyckich. Z pewnością stanowić to będzie silny impuls w dalszych pracach rozwojowych nad nowymi rozwiązaniami IoT.

– IoT nie może się rozwijać bez efektywnej i rozsądnej kosztowo sieci bezprzewodowej, interoperacyjności oraz wspólnych standardów. Jesteśmy przekonani, że 5G może mieć przełomowy wpływ na sposób, w jaki przyszłe ekosystemy IoT będą projektowane, zwłaszcza, jeśli chodzi o ich skalowalność, opóźnienia, niezawodność, bezpieczeństwo oraz poziom indywidualnej kontroli parametrów przyłączeniowych – mówi Aleksander Poniewierski.

Od cyberbezpieczeństwa do cyberodporności

Eksperci EY z Centrum Kompetencyjnego IoT podkreślają, że zagrożenia cyberprzestrzeni i regulacje dotyczące m.in. ochrony prywatności, stanowią istotną barierę dla szerokiego wykorzystania rozwiązań IoT. Przedsiębiorstwa coraz częściej zdają sobie sprawę z tego, że metody skuteczne w zabezpieczeniu zcentralizowanych systemów IT są nieadekwatne dla rozproszonych systemów IoT. Dlatego w kolejnych latach oczekiwany jest raczej zwrot w kierunku podwyższania odporności rozproszonych systemów jako całości, a nie, jak dotychczas, koncentrowanie się na zabezpieczaniu indywidualnych komponentów.

– Rozwiązania IoT wymagają jednoczesnego spełnienia warunku bezpieczeństwa użytkowania, ochrony prywatności, niezawodności oraz odporności. Tego nie da się osiągnąć zabezpieczając poszczególne elementy środowiska mającego wiele celów. Konieczna jest zmiana podejścia. Zamiast ograniczać się do ochrony przed niepowołaną ingerencją, należy projektować całe systemy z nadrzędną myślą o zapewnieniu ich odporności (resilience-by-design) na różnego typu zagrożenia. Pozwoli to na zapewnienie ochrony gromadzonych, przetwarzanych i transmitowanych danych, adekwatnie do ich wykorzystania we wsparciu funkcjonowania istniejącej infrastruktury, procesów biznesowych oraz wymogów regulacyjnych – podsumowuje Poniewierski.

[1] DLT – distributed/replicated ledger technologies – technologie rozproszonych/powielonych rejestrów
[2] AI – artificial intelligence – systemy „sztucznej inteligencji”, algorytmy samouczące, itp
[3] RPA – robotic proces automation – automatyzacja procesów biurowych

Lista życzeń konsumentów w zakresie technologii 5G nakreśla plan działania dla operatorów

  • Konsumenci kierują do operatorów telekomunikacyjnych sześć wezwań do działania odnoszących się do ofert szerokopasmowej transmisji mobilnej teraz i w ramach przyszłej technologii 5G
  • Konsumenci przewidują, że większość usług wzbogaconych zastosowaniem technologii 5G wejdzie do powszechnego użytku w ciągu trzech do pięciu lat od wprowadzenia tej technologii
  • 44 procent użytkowników smartfonów na całym świecie chce płacić za usługi umożliwiane przez technologię 5G, jednakże przewidują również, że nie będzie istniała konieczność dokonywania opłat za każdy gigabajt wykorzystany w ramach tej technologii

Co muszą uczynić operatorzy, przygotowując się do uruchomienia przyszłościowych systemów 5G, aby zyskać zaufanie konsumentów?

Firma Ericsson (NASDAQ: ERIC) zaprezentowała dziś raport konsumencko-branżowy, zatytułowany „W kierunku przyszłości technologii 5G oferowanej konsumentom”. Raport ten omawia sześć skierowanych przez konsumentów wezwań do działania, które operatorzy muszą podjąć w celu zbudowania podstaw do wprowadzenia technologii 5G.

Raport ten, największe jak dotąd badanie oczekiwań konsumentów, odzwierciedla poglądy 800 milionów użytkowników smartfonów na całym świecie.

Jasmeet Sethi, Starszy Doradca, Ericsson Consumer & Industry Lab, stwierdził: „Nasze najnowsze badanie nie zajmuje się poglądami użytkowników technologii 5G w oderwaniu od rzeczywistości, lecz nakierowuje uwagę na niespełnione potrzeby konsumentów, które muszą zostać zaspokojone przez operatorów w procesie przygotowań do wprowadzenia 5G. Począwszy od zaoferowania niewymagającego wysiłku doświadczenia zakupowego, na skupieniu się na rzeczywistej wydajności sieci skończywszy, konsumenci domagają się zmian, których oczekują już teraz”.

Oto wspomniane sześć wezwań do działania sformułowanych przez konsumentów:

Zapewnijcie doświadczenie zakupowe, które nie wymaga wysiłku

Konsumenci postrzegają rynek telekomunikacyjny jako zbyt skomplikowany. Skoro sześciu na dziesięciu użytkowników smartfonów zmaga się ze zbyt złożonymi planami taryfowymi, obserwujemy więc wyraźną rozbieżność pomiędzy tym, co użytkownicy kupują, a tym, czego używają. Jedynie trzech na dziesięciu użytkowników smartfonów jest zadowolonych ze sposobu prezentowania planów taryfowych przez operatorów w internecie, tak więc doświadczenia z telefonią cyfrową nie są ogólnie lekkie, łatwe i przyjemne.

Zaoferujcie nam poczucie braku ograniczeń

Konsumenci nie liczą na niczym nieograniczoną transmisję danych, jednakże chcą mieć takie poczucie. Nie rzeczywiste korzystanie, a spokój jest głównym czynnikiem motywującym do kupna nieograniczonej transmisji danych, więc konsumenci wzywają operatorów do poszukiwania alternatywnych sposobów oferowania tego poczucia wolności.

Traktujcie gigabajty jako walutę

Przeciętny użytkownik smartfona dysponuje 31 gigabajtami niewykorzystanych danych mobilnych w roku, co wystarcza na 65 godzin rozmów wideo, 517 godzin transmisji strumieniowej muzyki lub obejrzenie na raz sześciu sezonów serialu telewizyjnego, takiego jak „Gra o tron”, co odpowiada 1,5 terabajtom w ciągu całego życia. Dwóch na pięciu użytkowników chciałoby korzystać z tego nadmiaru jak z waluty i oczekuje uzyskania możliwości oszczędzania, wymiany lub podarowania komuś niewykorzystanych danych w prezencie.

Oferujcie nam coś więcej, niż tylko pakiety danych

Wyższe prędkości połączeń szerokopasmowych oraz sprawiedliwe umowy transmisji bezprzewodowej są uznawane za ważniejsze od pakietów danych, które obecnie dominują w ofercie rynkowej. W sytuacji, gdy pakiety wideo oraz innowacyjne plany taryfowe odgrywają coraz ważniejszą rolę w wyborze operatora i pakietu usług, konsumenci oczekują od operatorów innowacji, ewolucji i personalizacji planów taryfowych.

Dajcie nam szerszą ofertę wraz z 5G

Wbrew opinii, że konsumenci nie są zainteresowani technologią 5G, w globalnym ujęciu idea usług 5G wydaje się atrakcyjna dla 76 procent użytkowników smartfonów; 44 procent użytkowników chce rzeczywiście płacić za usługi w technologii 5G. Konsumenci oczekują, że większość usług technologii 5G będzie oferowanych na rynku w ciągu 3-4 latach od wprowadzenia tej technologii na rynek, a ponad połowa oczekuje, że będzie mogła korzystać z usług wzbogaconych o ofertę 5G w ciągu dwóch lat od jej udostępnienia.

Ponad jedna trzecia oczekuje, że technologia 5G będzie oferowała coś więcej niż prędkość, zasięg i niższe ceny: usprawnienia takie jak dłuższy czas pracy baterii oraz możliwość podłączania nie tylko urządzeń, lecz również Internetu rzeczy do sieci. Konsumenci przewidują również, że nastąpi kres konieczności płacenia za wykorzystane gigabajty, a zamiast tego będą mogli uiszczać pojedynczą opłatę za każdą usługę 5G lub podłączone urządzenie.

Dodajcie autentyczności

Kierując się w stronę przyszłościowej technologii 5G, konsumenci wzywają operatorów do unikania nic nie znaczących sloganów marketingowych, a w zamian do skupienia się na rzeczywistym doświadczeniu z korzystania z sieci, wzmacniając uczciwość marketingu. Raport wskazuje na to, że jedynie cztery procent konsumentów wierzy w reklamy i statystyki dotyczące wydajności sieci przedstawiane przez operatorów.

Informacje zawarte w raporcie opierają się na prowadzonych od ponad 20 lat globalnych działaniach badawczych Ericsson ConsumerLab oraz na danych z ankiety przeprowadzonej wśród 14.000 użytkowników smartfonów iPhone i Android w wieku od 15 do 65 lat. Opinie wyrażone w tej ankiecie reprezentują 800 milionów użytkowników z Argentyny, Brazylii, Chin, Egiptu, Finlandii, Francji, Indonezji, Irlandii, Japonii, Korei Południowej, Meksyku, Niemiec, Stanów Zjednoczonych oraz Wielkiej Brytanii.

Boom w budownictwie obniża marże i powiększa ryzyko

Pomimo wyraźnej poprawy koniunktury w budownictwie sytuacja finansowa firm z tego sektora okazała się gorsza niż przed rokiem. Problemy ze spłatą zobowiązań ma 31 852 podmiotów – wynika z danych Biura Informacji Gospodarczej InfoMonitor oraz Biura Informacji Kredytowej. Łączne zadłużenie firm budowlanych sięga 4,27 mld zł – aż 470 mln zł więcej niż rok wcześniej. Polski Związek Pracodawców Budownictwa ostrzega, że boom w budownictwie może przynieść ofiary zarówno wśród firm budowlanych, jak i wśród inwestorów.

Skala zaległości firm budowlanych jest mocno zróżnicowana w zależności od wielkości przedsiębiorstwa. – Wśród dużych spółek prawa handlowego, problemy kontrahentom i bankom sprawia niemal co siódma oraz co 23 funkcjonująca jako działalność gospodarcza – zwraca uwagę Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor we wspólnym raporcie BIG InfoMonitor oraz Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa „Sytuacja finansowa przedsiębiorstw budowlanych. Wzrost cen blokuje hossę”.

Najwięcej działających firm budowlanych w Polsce znajduje się na Mazowszu, w Małopolsce oraz w Wielkopolsce. Pod względem kwoty przeterminowanego zadłużenia i liczby niesolidnych dłużników dominuje Mazowsze. Firmy z województwa mazowieckiego zadłużone są w sumie na 654,1 mln zł, a ich średnie zadłużenie – 137,8 tys. zł – jest tylko trochę wyższe od średniego zadłużenia firm budowlanych w kraju – 134,1 tys. zł.

4,27 mld zł zaległości płatności branży budowlanej oraz wzrost tej kwoty w ciągu roku o blisko 0,5 mld zł nie zaskakują. W ostatnich latach, branży szczególnie dały się we znaki cykliczne zmiany związane z realizacją unijnych programów, powodujące bądź spiętrzenie prac wraz z jego negatywnymi konsekwencjami, bądź przy braku środków zastój skutkujący wstrzymaniem zamówień. Obecnie znów mamy do czynienia z ogromnym popytem na usługi firm budowlanych. Efekt? – Galopujący wzrost cen, a do tego brak rąk do pracy oraz problemy z transportem – mówi Rafał Bałdys-Rembowski, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa. – Boom budowlany może przynieść ofiary. Mogą się nimi stać nie tylko przedsiębiorstwa budowlane, ale również inwestorzy, którzy zawarli swoje kontrakty w ciągu ostatnich dwóch lat. W wielu przypadkach zagrożona jest realizacja projektów. Przy dalszym wzroście cen uniknięcie dodatkowych kosztów może okazać się niemożliwe. Jeśli zamawiający będą odmawiać ich opłacenia, może to doprowadzić do poważnych kłopotów wykonawców, łącznie z koniecznością zejścia z budów. Zamawiający muszą zacząć kalkulować, że będą musieli ponieść część dodatkowych kosztów – ostrzega Rafał Bałdys-Rembowski.

Paradoksalnie dobrym wskaźnikom produkcji budowlano-montażowej towarzyszy spadek marż firm wykonawczych. Szczególnie dotyczy to dużych przedsiębiorstw związanych wieloletnimi kontraktami. Dla wielu takich firm kontrakty zawarte rok lub dwa lata temu przy obecnym poziomie cen produkcji budowalno-montażowej, które rosną znacznie wolniej niż koszty produkcji mogą okazać się nierentowne. Potwierdzają to dane GUS, wskaźnik zyskowności sprzedaży w budownictwie jest obecnie niższy niż dla ogółu podmiotów gospodarczych, po I półroczu 2017 r. wyniósł 2,5 proc., wobec 5,3 proc. dla pozostałych firm. Najwyższą zyskowność – 3,9 proc. osiągały firmy budowlane zatrudniające od 10 do 49 pracowników, zaś wraz ze wzrostem wielkości firmy wskaźnik zyskowności obniża się do 2,0 proc. w przypadku średnich i 1,9 proc. dla największych (powyżej 250 zatrudnionych).

W takich warunkach zabezpieczenie się przed konsekwencjami utraty płynności przez kontrahentów może być kluczowe dla przetrwania wielu firm zarówno budowlanych, jak i współpracujących z nimi. – Szczególnie ważne jest ograniczenie ryzyka powstawania zatorów płatniczych i systematyczne monitorowanie sytuacji finansowej, a także wiarygodności płatniczej i kredytowej kontrahentów. Pomoże to unikać problemów, a w razie ich pojawienia umożliwi podjęcie odpowiednich działań, które pozwolą zabezpieczyć płynność finansową firmy – zwraca uwagę Sławomir Grzelczak.

Jak podkreślają przedstawiciele Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa branża budowlana potrzebuje stabilizacji rynku – przede wszystkim w zakresie unormowania tempa i racjonalnego rozłożenia w czasie realizacji inwestycji publicznych, większej partycypacji zamawiających w różnego rodzaju zagrożeniach i ryzykach związanych z procesem inwestycyjnym. Niezbędne jest także ciągłe podnoszenie produktywności.

Piotr Janiszewski prezes SKANSKA POLSKA

Trzy największe bariery dla rozwoju budownictwa w Polsce? Chwiejność rynku budowlanego, brak rąk do pracy oraz rosnące koszty produkcji. Potrzeba nam stabilizacji, ale to od firm zależy, jak poradzą sobie z tą sytuacją i zaprojektują własną przyszłość na rynku.

Dariusz Blocher – prezes BUDIMEX

Bez wątpienia mamy do czynienia z nową sytuacją na rynku pracy. Brakuje pracowników praktycznie wszystkich specjalności, czemu towarzyszy – co oczywiste – wzrost płac. Jeśli połączymy to ze wzrostem cen materiałów, surowców i kosztów transportu, to efektem będzie dalszy wzrost cen na rynku zamówień publicznych, ale też komercyjnych. Wielu inwestorów będzie musiało zweryfikować swoje założone budżety, bo nie znajdą się wykonawcy, którzy będą mogli zaoferować wykonanie robót za taką cenę.

Piotr Kledzik – prezes PORR Polska

W najbliższym czasie dla wykonawców inwestycji infrastrukturalnych dużym problemem będzie m.in. transport materiałów na place budów. Paradoksalnie niepowodzenie programu kolejowego w ubiegłej perspektywie pomogło uniknąć tego problemu. Teraz jednak mamy do czynienia z szeroko zakrojonym programem inwestycji kolejowych.

Budownictwo to jeden z najważniejszych sektorów gospodarki narodowej. Sytuacja w tej branży przekłada się na sytuację producentów materiałów budowlanych, hut, transportu, przedsiębiorstw zajmujących się urządzaniem wnętrz oraz ich wyposażeniem i wielu innych, stąd problemy finansowe firm z tego sektora mają ogromny wpływ na kondycję innych podmiotów.

Ochrona danych osobowych – czyli właściwie co?

Maciej Kaczmarski ODO 24
Maciej Kaczmarski, Prezes zarządu, ODO 24.

28 stycznia to wyjątkowy dzień dla każdego z nas. Tego dnia w Europie obchodzony jest Dzień Ochrony Danych Osobowych. Niemal w każdej sekundzie informacje o nas są zbierane i wykorzystywane przez różnego rodzaju podmioty, niekiedy nawet w celu popełnienia przestępstwa. Powinniśmy je odpowiednio chronić. Dane osobowe to nie tylko adres, telefon czy numer PESEL, ale również inne cenne informacje. Ekspert z Fundacji Wiedza To Bezpieczeństwo wyjaśnia czym właściwie są dane osobowe i na czym polega ich ochrona.

Vademecum ochrony danych osobowych

Nie bez powodu 28 stycznia wybrano na Dzień Ochrony Danych Osobowych. Tego dnia w 1981 r. przyjęto Konwencję Rady Europy Nr 108. Była to prawdziwa rewolucja w ochronie danych osobowych, bo przepisy w niej zawarte nałożyły na wszystkie kraje członkowskie zobowiązanie do stworzenia odpowiedniego ustawodawstwa w tym zakresie – mówi, Maciej Kaczmarski, Fundacja Wiedza To Bezpieczeństwo. Dzięki tej Konwencji, każdemu – niezależnie od obywatelstwa – przysługuje ochrona praw i wolności, tych związanych z danymi osobowymi  – dodaje.  Z czasem jednak rozbieżności w ustawodawstwach państw Unii spowodowały konieczność ich ujednolicenia. W 1990 r. rozpoczęto prace nad zmianami. Ich efektem było wydanie Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 24 października 1995 r. (95/46/WE), której zaś następcą zostało RODO, czyli  europejskie rozporządzenie o ochronie danych osobowych. Najważniejszym podmiotem w świetle nowych przepisów stał się obywatel, czyli osoba której dane dotyczą. Przyznaje mu się m.in. prawo do niepodlegania decyzji opierającej się wyłącznie na zautomatyzowanym przetwarzaniu czy do bycia zapomnianym. Ponadto wszelkie informacje powinny być do niego kierowane w sposób precyzyjny i zrozumiały.

Jak to wygląda w Polsce?

Pierwszym aktem prawnym w Polsce gwarantującym ochronę danych osobowych była Konstytucja z 1997 r., a dokładnie art. 47 i 51. Kolejnym, była ustawa z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych. Pozwoliły one na późniejsze wprowadzenie – w kwietniu – i ratyfikowanie w maju 2002 r. Konwencji Nr 108 Rady Europy oraz określenie prawnych norm obrotu danymi. Nowelizacja regulacji nastąpiła po dwóch latach, kiedy weszły w życie przepisy o zmianie ustawy o ochronie danych osobowych oraz ustawy o wynagrodzeniu osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe.

Czy wiemy czym są dane osobowe?

Wiele osób wiąże pojęcie danych osobowych jedynie z imieniem, nazwiskiem oraz numerem PESEL.  Są to spore uproszczenia, prawdopodobnie wynikające z tego, że w przepisach z 1997 r. za dane osobowe uważano informacje „pozwalające na określenie tożsamości tej osoby”, dopiero później termin ten rozszerzono na „wszelkie informacje dotyczące zidentyfikowanej lub możliwej do zidentyfikowania osoby fizycznej”. Aby uzmysłowić sobie, czym są te dane osobowe i jak wiele informacji nimi jest, wystarczy włączyć swój telefon i komputer. Znajdziemy na nich numery telefonów naszych znajomych, służbową korespondencję, zdjęcia, zapisy o naszej lokalizacji  – czyli inne dane niż pozwalające na „określenie tożsamości”, które także powinny podlegać ochronie.

Według art. 6 ust. 1 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r., za dane osobowe uważa się wszelkie informacje dotyczące zidentyfikowanej lub możliwej do zidentyfikowania osoby fizycznej. Co to oznacza? To, że możemy określić tożsamość osoby opierając się na wyglądzie, imieniu, nazwisku, numerze PESEL, numerze legitymacji, kolorze oczu, odciskach palców, nawykach ubiorowych, stanowisku służbowym, a nawet poprzez pozycję społeczną – wszystko to może zostać uznane za nasze dane osobowe. Warto jednak podkreślić, że nie jest to stały zestaw – wszystko zależy bowiem od podmiotu – wskazuje ekspert Fundacji Wiedza To Bezpieczeństwo. Dobrym przykładem może być nasze imię i nazwisko. Każdy z nas chciałby być wyjątkowy. Niestety może się zdarzyć, że Janów Kowalskich jest kilka, a nawet kilkanaście na całym świecie. W takim przypadku samo imię i nazwisko nie stanowi danych osobowych, jeśli nie jest powiązane z innymi informacjami – uzupełnia Maciej Kaczmarski, Fundacja Wiedza To Bezpieczeństwo.

Przed udostępnieniem jakiejkolwiek informacji, która w jakiś sposób nas dotyczy warto się dwa razy zastanowić. Bezmyślność może drogo kosztować i któregoś dnia możemy się dowiedzieć, że np. mamy bardzo duży kredyt, podpisaliśmy umowę na telefon lub nawet braliśmy udział w przestępstwie.

Krajowy rynek finansowy w oczekiwaniu na posiedzenia banków centralnych

Polskie dane makroekonomiczne lekko wzmacniają obligacje skarbowe. W tym tygodniu nadal eurodolar pozostawać będzie głównym motorem zmian kursu złotego.

Rynek walutowy i stopy procentowej

W piątek podczas sesji europejskiej złoty tracił na wartości, a kurs EURPLN powrócił w okolice 4,175. W ostatnich dniach pozostając głównie pod wpływem zmian na rynku głównej pary walutowej para zeszła poniżej wsparcia na 4,16. Złotego wspierała słabnąca pozycja dolara do euro po tym jak po jastrzębich minutes z grudniowego posiedzenia EBC wzrosło przekonanie inwestorów, że inne banki centralne na świecie wkrótce dołączą do Fed, który rozpoczął cykl podnoszenia stóp procentowych. W rezultacie kurs EURUSD wzrósł powyżej 1,23. Pod koniec tygodnia presję na spadki dolara dodatkowo wywierały obawy o brak nowego porozumienia w sprawie finansowania operacji rządowych. W amerykańskim Senacie w piątek nie doszło do porozumienia Republikanów oraz Demokratów w sprawie kolejnej tymczasowej umowy. Na razie problem dotyczący funkcjonowania amerykańskich administracji nie ma dużego wpływu na rynek, jednak fakt, że partie nie były w stanie ustalić wspólnego stanowiska krótkoterminowo działał w stronę przeceny dolara oraz amerykańskich obligacji.

W przyszłym tygodniu w centrum uwagi krajowych graczy pozostawać będzie decyzyjne posiedzenie EBC. Po werbalnych interwencjach będących reakcją na jastrzębie minutes EBC nie jest wykluczone, że bank centralny strefy euro będzie brzmiał łagodnie, obawiając się nasilenia aprecjacji euro. Inflacja w strefie euro nadal nie zmienia się w oczekiwanym tempie i wciąż znajduje się znacznie poniżej celu EBC, na co m.in. wpływa wysoki kurs EURUSD. Notowania euro są obecnie 4,5% powyżej grudniowej prognozy banku. Wraz ze spadkiem eurodolara oczekiwać można wzrostu eurozłotego.

Na krajowym rynku stopy procentowej podczas piątkowej sesji doszło do lekkiego spadku rentowności polskich obligacji skarbowych. Powodem umocnienia notowań była przede wszystkim publikacja danych makroekonomicznych w kraju, która przyniosła w przypadku sprzedaży detalicznej, indeksu PPI i produkcji przemysłowej zaskoczenie po stronie wyraźnie niższej dynamiki. Mimo krótkoterminowej reakcji rynku, w perspektywie średnioterminowej dane nie powinny mieć poważniejszego znaczenia, gdyż nie zmieniają perspektyw polityki pieniężnej.

W najbliższych dniach wpływ na rynek może mieć w kraju aukcja obligacji skarbowych. Ministerstwo Finansów zaoferuje 26 stycznia papiery o łącznej wartości 5-9 mld PLN. Tym razem w ofercie nie będzie papierów 10-letnich, dlatego może dojść do lekkiego wzrostu rentowności na krótkim końcu krzywej dochodowości. Trzeba jednak pamiętać, że na koniec miesiąca MF odkupować będzie też papiery WZ0118 i wypłacać odsetki (łącznie kwota 10 mld PLN), co powinno w dużej części złagodzić negatywny wpływ wysokiej podaży.

Poza czynnikami lokalnymi, za wzrostem rentowności przemawiać mogą też trendy globalne. W najbliższych dniach odbędą się dwa posiedzenia Banku Japonii i Europejskiego Banku Centralnego. Przedstawiciele obu banków pozytywnie odnosili się w ostatnim czasie do perspektyw gospodarek, a to niektórzy uczestnicy rynku odebrali jako zapowiedź szybszego wycofania się ze wsparcia monetarnego. Dlatego przed posiedzeniami banków centralnych inwestorzy mogą preferować krótkie pozycje determinując wzrost rentowności obligacji w Europie, co pośrednio ciążyć będzie też rynkowi lokalnemu. pobrane (1)

Autorzy: Joanna Bachert, Mirosław Budzicki – PKO Bank Polski

Poradnik Office Managera – jak zoptymalizować koszty dostaw wody w nowym roku?

Na początku roku Office Manager ma zawsze ręce pełne roboty. W styczniu należy bowiem przygotować strategię zaopatrzenia biura na nadchodzące miesiące. Ważnym czynnikiem, który każdy Office Manager powinien wziąć pod uwagę przy planowaniu zaopatrzenia, jest optymalizacja kosztów. A czy wiesz, że możesz zmniejszyć koszty działania firmy dzięki dostawom wody?

Czym właściwie jest optymalizacja kosztów w przedsiębiorstwie? Oznacza ona szereg działań dotyczących wielu aspektów funkcjonowania firmy, mających jeden cel. Jest nim obniżenie nakładów na działanie przedsiębiorstwa przy jednoczesnym zachowaniu jego dotychczasowej efektywności (lub jej poprawieniu). Poszukuje się zatem „optymalnych” kosztów, czyli takich, które są dostosowane do obecnej sytuacji firmy (liczby pracowników, ogólnej sytuacji finansowej itp.).

Dzięki poradom na stronie Eden Springs zobaczysz, że optymalizacja kosztów może dotyczyć nawet tak z pozoru drobnych wydatków, jak dostawy wody do biura.

Dostawy wody – jakie rozwiązania są nieekonomiczne?

Warto pamiętać, że w świetle polskiego prawa pracodawca jest zobowiązany do zapewnienia swoim pracownikom wody pitnej. Innymi słowy nie ma takiej możliwości, aby firma kazała im samodzielnie zaopatrywać się w wodę, gdyż jest to niezgodne z obowiązującymi przepisami.

Office Manager powinien wiedzieć, dlaczego niektóre sposoby zaopatrywania biura są nieefektywne, jeśli mają stanowić jedyne źródło wody pitnej:

  • Kupowanie zgrzewek wody w sklepie – to optymalne rozwiązanie w niewielkiej firmie zatrudniającej ok. 10 osób, jednak nawet tam nie sprawdza się w stu procentach. Jego minusem jest konieczność utylizacji plastikowych butelek oraz trudność w ustaleniu zużycia wody;
  • Korzystanie z wody kranowej – to również dobre rozwiązanie jedynie w małych firmach. Co prawda w większości polskich miast woda w wodociągach nadaje się do spożycia bez wcześniejszego przegotowania, jednak przy wyborze tej metody zaopatrzenia biura w wodę pitną najczęściej i tak jest konieczne zamontowanie odpowiedniego filtra oczyszczającego oraz jego okresowe wymienianie. Należy także liczyć się z kosztami montażu dodatkowych kranów, tak aby pracownicy mogli mieć wygodny dostęp do wody.

Niestety, w przeciwieństwie do wody źródlanej, woda kupowana w sklepach lub kranowa może nie zapewniać pracownikom firmy zbilansowanego zestawu składników mineralnych. Poznaj zalety naturalnych źródeł wody, z których korzysta Eden Springs!

Dystrybutory wody – dlaczego to dobry sposób na optymalizację kosztów?

Wspólną wadą kupowania zgrzewek wody czy korzystania z wody kranowej jest to, że obie metody są nieelastyczne, przez co trudno dostosować je do wymagań różnych firm. Z kolei oferta wynajmu dystrybutorów wody pozwala na optymalizację kosztów zaopatrzenia biur bardzo różnej wielkości. Do atutów tej metody należą:

  • Niskie koszty eksploatacji – dostarczaniem pełnych zbiorników i odbiorem pustych oraz konserwacją dystrybutora zajmuje się firma, z którą podpisujesz umowę;
  • Proste formalności – Office Manager nie musi tracić czasu na ustalanie szczegółów kolejnych dostaw zbiorników, gdyż odbywają się one regularnie, według planu ustalanego przy podpisywaniu umowy;
  • Zaoszczędzenie przestrzeni w biurze – dystrybutor wody nie zajmuje dużo miejsca, zaś puste zbiorniki można składować w pomieszczeniu gospodarczym;
  • Możliwość zmiany dostaw – wiesz, że w ciągu roku planowane jest zatrudnienie nowych osób w tym np. stażystów jedynie na kilka miesięcy? W wygodny sposób możesz zmniejszyć lub zwiększyć częstotliwość dostaw zbiorników do firmy.

Co ważne, w zależności od potrzeb w jednej firmie możesz skorzystać z różnych rodzajów dystrybutorów wody, np. w przestrzeni biurowej zamontować dystrybutor wody ze zbiorników, zaś w przestrzeni, w której wykonuje się pracę fizyczną (a zatem spożywa więcej płynów), umieścić dystrybutor zapewniający filtrowanie wody wodociągowej. Jak widać, elastyczność oraz minimalizacja formalności czynią z dystrybutorów wody bardzo dobry sposób na optymalizację kosztów zaopatrzenia biura.

Spokojnie, to tylko government shutdown

Paraliż prac administracji rządowej USA nie przynosi mocnego uderzenia w sentyment względem dolara. Jeszcze. Kilka tygodni przestoju będzie złą wiadomością dla gospodarki. Euro niewiele zarobiło na zwiększeniu szans na przerwanie impasu politycznego w Niemczech, gdyż rynek czeka na posiedzenie EBC w czwartek.

Kongres USA nie zdołał uchwalić przepisów o wydłużeniu finasowania dla administracji publicznej i od soboty pracownicy federalni nie mogą stawiać się do pracy (za co też nie otrzymają wynagrodzenia). Weekendowe rozmowy nie przyniosły rezultatu, ale Senat ma powrócić do debaty dziś o 18:00 polskiego czasu. Republikanie i Demokraci we wzajemnej walce chcą ugrać jak najwięcej dla swojej strony w kwestii wydatków budżetowych, ale ta dziecinada na rynku na razie nie robi wrażenia. Kilka dni paraliżu administracyjnego nie jest wielkim problemem – w 2013 r. urzędy nie działały 16 dni, co obniżyło wzrost gospodarczy w tym kwartale o 0,3 proc. Dopiero gdyby się zaniosło na dłużej, USD ma się czego obawiać. Doniesienia prasowe wskazują jednak, że obie strony nie są daleko od porozumienia. Dlatego po wstępnym osłabieniu dolara na otwarciu handlu w poniedziałek teraz już nie ma śladu. Mimo to pewien niesmak pozostaje, a to będzie blokować dolara i dopisuje się do generalnej niechęci inwestorów do waluty na początku 2018 r.

EUR/USD krótko przebywał przy 1,2270 i rano jest pod 1,2250. Na niedzielnym kongresie niemieckiej partii SPD socjaldemokraci opowiedzieli się za przystąpieniem do koalicji z CDU kanclerz Merkel. Szanse na tzw. Wielką Koalicję ponownie wzrosły, a oddala się widmo powtórzonych wyborów. Finalne rozmowy mają ruszyć na dniach. Jest to pozytywna informacja dla euro, choć nie widać większej reakcji rynku, gdyż w tym tygodniu przede wszystkim liczy się czwartkowe posiedzenie EBC. Wydaje się mało prawdopodobne, aby EBC zdecydował się na jastrzębi wydźwięk komunikatu po posiedzeniu Rady Prezesów, gdyż podsycanie aprecjacji EUR to ostatnia rzecz, jakiej bank centralny by sobie życzył. Pytaniem jest, czy prezes Draghi będzie potrafił podkreślić gołębi przekaz, by wystraszyć kupujących euro? Z jednej strony rynek spodziewa się gołębiego wydźwięku i dlatego wstrzymuje się z dalszym kupowaniem EUR, czekając na lepsze poziomy. Z drugiej strony do czwartku jeszcze dużo czasu, co krótkoterminowy kapitał spekulacyjny może wykorzystać na jeszcze jedną próbę ataku na 1,23.

W kalendarzu na poniedziałek nie ma nic ciekawego (poza posiedzeniem Senatu USA). W nocy mamy posiedzenie Banku Japonii, które zyskało na znaczeniu w związku z narastającymi spekulacjami o możliwym zacieśnianiu polityki pieniężnej po tym, jak bank zmniejszył pulę skupowanych obligacji. Sądzimy jednak, że BoJ pozostanie gołębi, a prezes Kuroda podkreśli, że głównym narzędziem polityki pozostaje kontrola krzywej dochodowości (utrzymywanie rentowności 10-letnich obligacji blisko 0 proc.). Jeśli przekaz zostanie wsparty przez brak podwyższenia prognoz inflacji bazowej (z powodu silnego JPY), może to odwrócić ostatnie spadki USD/JPY.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Jednolity Plik Kontrolny oczami księgowych

Obowiązek składania Jednolitego Pliku Kontrolnego to nie tylko nowe wyzwanie dla osób prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą, ale także dla obsługujących ich księgowych. Według badania przeprowadzonego przez inFakt ich postawy wobec JPK są mocno spolaryzowane: 44% ankietowanych księgowych ocenia ten obowiązek zdecydowanie pozytywnie, a 35% – zdecydowanie źle.

Jak księgowi oceniają obowiązek JPKWarto podkreślić, że księgowi są nastawieni do obowiązkowego składania JPK o wiele lepiej niż ankietowani przez inFakt przedsiębiorcy. Wśród księgowych jest też bardzo niewiele osób, które do tej pory nie miały styczności z tym tematem.

JAKIE KORZYŚCI WE WPROWADZENIU JPK WIDZĄ KSIĘGOWI?

Księgowi przepytani przez inFakt, firmę oferującą nowoczesne rozwiązania księgowe, którzy oceniali JPK zdecydowanie pozytywnie, najczęściej postrzegają nowy obowiązek jako „przydatne narzędzie do przeprowadzenia kontroli”. Wielu księgowych postrzega JPK jako narzędzie, które skłoni ich klientów do większej regularności w dostarczaniu im faktur.

“Rozumiem cel wprowadzenia JPK i doceniam założenia polepszenia komunikacji między podatnikiem a skarbówką, a także uszczelnienie systemu podatkowego.”

“Wysyłam już pliki dla dwóch firm, nie jest to uciążliwe  i jeśli ma to pomóc gospodarce, to jestem za.”

“Uważam, że jest to bardzo dobre narzędzie mające zapewnić prawidłowość w zakresie rozliczania podatku VAT oraz utrudnić procesy wyłudzania tego podatku.”

“JPK to przede wszystkim duże ułatwienie dla organów podatkowych. Szybsze, sprawniejsze kontrolowanie i wyłapywanie błędów. Dla księgowych i działów IT to co prawda więcej pracy, ale również można tu dostrzec korzyści. Kontrole powinny być mniej uciążliwe.”

„JPK JEST W PORZĄDKU, ALE…”

Spośród przebadanych przez inFakt księgowych 8% wskazało, że JPK to dobre rozwiązanie, ale jednak ma związane z nim pewne obawy, głównie z tempem wprowadzonych zmian. Stwierdzają też, że będzie to trudny obowiązek, ale pozwoli na obniżenie liczby kontroli w firmach. Podobnie 8% badanych ocenia nowe obowiązki neutralnie lub nie ma jeszcze o nich zdania:

“Dobre rozwiązanie, ale wprowadzone na szybko bez odpowiedniego przygotowania i uściślenia przepisów.”

Z kolei dla 5% badanych JPK to po prostu kolejny obowiązek, z którym nie ma co dyskutować – skoro jest, należy się z niego wywiązywać.

CZEGO OBAWIAJĄ SIĘ KSIĘGOWI?

Wśród księgowych, którzy oceniają obowiązek JPK zdecydowanie negatywnie, pojawiają się podobne głosy, jak wśród przedsiębiorców. Księgowi widzą JPK przede wszystkim jako dodatkowy obowiązek, który dotknie przede wszystkim ich samych. Podkreślają również, że ich zdaniem JPK nie jest potrzebne dla osób prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą:

“Dla firm rozliczających się kwartalnie jest to zły pomysł, ponieważ są przyzwyczajone do przynoszenia faktur do biura rachunkowego z opóźnieniem.”

“Myślę, że w przypadku małych firm jest to niepotrzebne. Dodatkowy obowiązek dla firm, które same prowadzą księgowość a korzystały tylko z porad biur.”

“Jest uciążliwy zwłaszcza dla działalności jednoosobowej, dla której księgowość prowadzą właściciele.”

Księgowi zwracają także uwagę na kwestie związane z kontrolą państwa i obawiają się inwigilacji, mają również wątpliwości, czy Urzędy Skarbowe są odpowiednio przygotowane do całej procedury. Podobnie jak przedsiębiorcy wyrażają obawy związane z procedurą wysyłki pliku.

Niepokój księgowych budzi też poziom przygotowania ich klientów do obowiązku JPK. Według nich mogą się tutaj pojawić pewne problemy związane z terminowością w dostarczaniu dokumentacji:

„Mikroprzedsiębiorca przeważnie sam opiekuje się swoimi dokumentami i nie ma czasu na systematyczne archiwizowanie i przekazywanie do księgowości na bieżąco.” 

“Obawiam się braku rzetelności ze strony klientów w dostarczanych danych ich odbiorców oraz dostawców, co może blokować prawidłowe i sprawne funkcjonowanie systemu JPK.“

Komentarz eksperta. Magda Sławińska-Rzemek, doradca podatkowy inFakt