2018 rok może przynieść lekki wzrost cen nowych mieszkań. Deweloperzy mają coraz większy problem ze znalezieniem atrakcyjnych gruntów

2018 rok może przynieść lekki wzrost cen nowych mieszkań. Deweloperzy mają coraz większy problem ze znalezieniem atrakcyjnych gruntów 1

Ceny mieszkań z rynku pierwotnego w dużych miastach mogą nieznacznie wzrosnąć w 2018 roku głównie za sprawą rosnących cen gruntów – prognozują analitycy Urban.one. Deweloperom coraz trudniej znaleźć atrakcyjne lokalizacje pod budowę, a te najlepsze są znacznie droższe. Drugim czynnikiem, który może się przyczynić do wzrostów cen lokali są rosnące koszty wykonawstwa. Podwyżek za to nie powinny się obawiać osoby szukające nieruchomości w mniejszych miejscowościach, gdzie ceny gruntów są bardziej stabilne.

– Przy utrzymującym się popycie i dobrych warunkach makroekonomicznych prognozujemy, że rynek nieruchomości będzie na pewno stabilny, o ile nieco nie wzrośnie. Ceny nieruchomości mogą też lekko wzrastać, szczególnie jeśli chodzi o ceny lokali mieszkalnych na rynku pierwotnym. Na to składa się kilka czynników. Pierwszym są drogie grunty, szczególnie w dużych miastach – ich ceny rosły, co może wpływać na marżowość projektów – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Barbara Bugaj, starszy analityk rynku nieruchomości w Urban.one.

Ta tendencja nie powinna raczej dotyczyć mniejszych miejscowości, w których działają lokalni deweloperzy i gdzie ceny gruntów są raczej stabilne. W dobrej sytuacji są ci deweloperzy, którzy dysponują bankiem ziemi zakupionej wcześniej, w gorszej natomiast firmy małe, które na bieżąco poszukują gruntów.

Ponadto nadal niesprzyjającym czynnikiem wpływającym na wzrost cen lokali mieszkalnych są rosnące koszty wykonawstwa.

 Eksperci ankietowani przez Cenatorium uważają, że ciągu ostatnich kilku lat ceny wykonawstwa wzrosły o 30 proc. Co więcej, sygnalizują również, że wykonawcy, czyli firmy wynajęte przez spółki deweloperskie, próbują zmieniać kontrakty w czasie ich trwania, co może się przyczynić albo do problemów z dotychczasowymi wysokimi marżami, albo przełożyć się na lekkie wzrosty cen lokali mieszkalnych – mówi Barbara Bugaj.

W końcówce 2017 roku ceny gruntów osiągnęły wartości z lat 2006–2008, a nawet niekiedy je przerosły, a ceny wykonawstwa wzrosły jeszcze mocniej. W wielu przypadkach projektów rozpoczynanych pod koniec 2016 roku i w I połowie 2017 roku generalni wykonawcy zaczęli występować do inwestorów z wnioskami o dopłaty do kontraktów w ramach nadzwyczajnej zmiany okoliczności, której nie dało się przewidzieć w momencie podpisywania kontraktu. Wzrost kosztów może doprowadzić nie tylko do wzrostu cen, lecz także do ograniczenia podaż lokali w bieżącym roku, ponieważ spora część budów nie rozpoczęła się w terminie, tj. w III i IV kwartale 2017 roku.

 Nie wiemy jeszcze, jaki może być wzrost cen. Eksperci rynkowi i przedstawiciele firm deweloperskich już sygnalizowali nam, że niektóre działki zdrożały nawet o 100 proc., ale są to sytuacje jednostkowe w centrach miast czy w dobrych lokalizacjach, gdzie wiadomo, że sprzedaż będzie na wysokim poziomie – podkreśla Bugaj.

Koniunktura na rynku w 2017 roku sprzyjała kupowaniu mieszkań, a wyniki sprzedażowe deweloperów przekroczyły znacznie te z okresu boomu w 2007 roku. Zgodnie z ich raportami wzrost sprzedanych mieszkań wyniósł przeciętnie około 25–30 proc. Zakupom na rynku nieruchomości sprzyjały małe wahania w cenach mieszkań. Indeks urban.one w listopadzie 2017 roku wyniósł 95,15 pkt., co oznacza, że w porównaniu z poprzednim miesiącem wzrósł o zaledwie 0,1 pkt. W listopadzie 2016 roku indeks wskazał poziom 95,53 pkt, co rok do roku pokazuje niewielką zmianę (o -0,38 pkt.) i oznacza, że zachowany został lekki, spadkowy trend z ostatnich lat. Zmiana poniżej 1 pkt nie oznacza jednak zmian poziomów cenowych na rynku mieszkań. Korzystne dla sytuacji kupców na rynku nieruchomości są rekordowo niskie stopy procentowe i spadające bezrobocie.

Ostatnie dni dla części podatników na rozliczenie się z fiskusem. W tym roku pojawi się nowa stawka podatku

Ostatnie dni dla części podatników na rozliczenie się z fiskusem. W tym roku pojawi się nowa stawka podatku 2

Do końca stycznia na rozliczenie się z fiskusem mają czas osoby, które osiągają dochody z najmu opodatkowane ryczałtem, oraz podatnicy, którzy korzystają z uproszczonych form opodatkowania działalności gospodarczej. Z kolei mali płatnicy, zatrudniający do pięciu osób, muszą do końca miesiąca przekazać swoim pracownikom i fiskusowi PIT-11, jeśli nie zdecydowali się na wybór formy elektronicznej i nie korzystają z biura rachunkowego. Przedsiębiorcy, którzy chcą zmienić sposób opodatkowania, mają czas na złożenie oświadczenia tylko do 22 stycznia.

– Do końca stycznia powstaje obowiązek złożenia zeznania rocznego dla podatników, którzy korzystają z uproszczonych form opodatkowania działalności gospodarczej. Osoby, które rozliczały się na karcie podatkowej, muszą złożyć specjalne zeznanie PIT-16A, który dotyka rozliczenia składek na ubezpieczenie zdrowotne – przypomina w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Anna Misiak, doradca podatkowy, szef zespołu ds. podatków osobistych w MDDP.

W formie karty podatkowej mogą się rozliczać osoby, które prowadzą usługi zegarmistrzowskie, tapicerskie czy krawieckie, handel detaliczny, działalność gastronomiczną (z wyłączeniem sprzedaży napojów o zawartości alkoholu powyżej 1,5 proc.), rozrywkową czy usługi transportowe (prowadzenie taksówki). Tacy podatnicy nie mają prawa do żadnych ulg, oprócz odliczenia od podatku zapłaconej składki na ubezpieczenie zdrowotne.

– Do końca miesiąca czas na złożenie zeznania mają też podatnicy, którzy opodatkowali przychody z działalności gospodarczej zryczałtowanym podatkiem. Także osoby, które osiągały dochody z najmu opodatkowane zryczałtowanym podatkiem, są zobowiązane złożyć PIT-28 do końca stycznia – wskazuje Anna Misiak.

Podatnicy, którzy rozliczają przychody z najmu, mogą się rozliczać wedle zasad ogólnych, czyli skali podatkowej 18 proc. i 32 proc., albo wybrać znacznie niższą stawkę ryczałtową (8,5 proc.). Ten drugi sposób jest znacznie prostszy, bo nie wymaga prowadzenia ewidencji przychodów i kosztów. Rozliczenie według skali podatkowej umożliwia za to właścicielowi odliczenie poniesionych wydatków na wynajmowany lokal, np. kosztów remontu.

– W zakresie dochodów z najmu od 2018 roku zaszła bardzo istotna zmiana dotycząca wprowadzenia nowej stawki podatkowej w podatku zryczałtowanym. W przypadku osiągania przychodów przekraczających kwotę 100 tys. zł rocznie podatnicy, którzy wybrali zryczałtowaną formę opodatkowania, będą musieli zapłacić podatek w wysokości 12,5 proc. od nadwyżki osiąganych przychodów. Nadal mamy stawkę 8,5 proc. z tym, że po przekroczeniu limitu 100 tys. zł przychodów z najmu, znajdzie zastosowanie wyższa stawka, czyli 12,5 proc. – tłumaczy doradca podatkowy MDDP.

PIT-28 do końca stycznia składają też podatnicy uzyskujący przychody z działalności prowadzonej na własne nazwisko, działalności prowadzonej w formie spółki osób fizycznych, w której dany podatnik jest wspólnikiem.

 Pojawiają się także obowiązki dla samych płatników podatku dochodowego od osób fizycznych, ponieważ muszą oni do końca stycznia złożyć deklarację PIT-8AR i PIT-4R. To deklaracje, które ewidencjonują i potwierdzają, jakiego rodzaju zaliczki na podatek albo podatek zryczałtowany, choćby od konkursów czy drobnych umów-zleceń, płatnicy wpłacili w trakcie roku do urzędu skarbowego – mówi Anna Misiak.

W przypadku PIT-4R deklarację trzeba złożyć także wtedy, gdy zaliczki na podatek od ich wynagrodzenia mają zerową wartość.

 Mali płatnicy, zatrudniający do pięciu osób, jeśli nie zdecydowali się na wybór formy elektronicznej ani nie korzystają z biura rachunkowego, muszą do końca stycznia przygotować PIT-11 dla pracowników i złożyć go do urzędu skarbowego. Nadal bez zmian pozostaje obowiązek złożenia PIT-11 dla dużych podmiotów i tych, które zatrudniają powyżej 6 pracowników. Dla nich obowiązek złożenia PIT-11 dla swoich pracowników – i to w formule elektronicznej – pozostaje bez zmian, czyli jest do końca lutego – podkreśla Misiak.

Mniej czasu na złożenie oświadczenia, bo do 20 stycznia (ze względu na to, że w tym roku przypada w sobotę termin upływa 22 stycznia), mają przedsiębiorcy, którzy chcą zmienić formę opodatkowania. Także osoby już wynajmujące swoje lokale w tym terminie muszą złożyć do urzędu skarbowego oświadczenie o wyborze formy opodatkowania, jeśli chcą ją zmienić.

70 proc. Polaków spędzi ferie na nartach. GOPR w specjalnie przygotowanych zimowych miasteczkach będzie uczył zasad bezpieczeństwa na stoku

70 proc. Polaków spędzi ferie na nartach. GOPR w specjalnie przygotowanych zimowych miasteczkach będzie uczył zasad bezpieczeństwa na stoku 3

Co trzeci Polak jeździ na nartach. W ciągu ostatnich trzech lat polskie góry wybrało 70 proc. z nich. Ferie zimowe to szczyt sezonu narciarskiego. Tłok na stokach sprzyja zaś wypadkom. O zasadach bezpieczeństwa na stokach przypomną Zimowe Miasteczka Milki. Przez sześć weekendów w sześciu górskich kurortach odbędą się m.in. spotkania z ratownikami GOPR, a na miłośników białego szaleństwa czeka mnóstwo atrakcji.

Mamy szczyt sezonu narciarskiego. Mnóstwo ludzi wyjeżdża w tym okresie na narty w polskie góry. Dlatego szczególnie ważne w tym czasie jest bezpieczeństwo na stokach – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Patryk Siuta, junior brand manager w Mondelēz International.

Z badania Polskich Kolei Linowych przeprowadzonego przez Instytut Badań Rynkowych i Społecznych IBRIS wynika, że na nartach jeździ co trzeci Polak. Większość na zimowe ferie wybiera polskie góry. W ciągu ostatnich trzech lat wybrało je 70 proc. osób, a tylko 6 proc. wyjeżdża na zagraniczne stoki. W tym sezonie wyjazd w polskie góry deklarowała ponad połowa Polaków. Tłok na stokach sprzyja zaś wypadkom.

 Wraz z Milką przygotowaliśmy akcję pod nazwą Zimowe Miasteczka Milki, na której prezentujemy zasady bezpiecznego zachowywania się na stoku. To zasady oparte na dekalogu Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS). Wraz z GOPR prezentujemy je wszystkim uczestnikom zimowego szaleństwa podczas organizowanych przez nas wydarzeń – mówi Patryk Siuta.

Międzynarodowy Dekalog Narciarza przygotowany przez FIS to zbiór reguł, który obowiązuje na stokach całego świata. Bez jego znajomości nie powinno się wybierać na stok. Wśród nich są m.in. panowanie nad szybkością, wzgląd na inne osoby, stosowanie się do zasad wyprzedzania i znaków narciarskich.

W Zimowym Miasteczku Milki w Istebnej ratownicy GOPR organizują zabawy i szkolenia – pokażą uczestnikom, jak bezpiecznie zachowywać się na stoku. Ponadto przygotowaliśmy specjalne naklejki na czekolady, które będą informować o dziesięciu zasadach bezpiecznego zachowywania się na stoku –wskazuje przedstawiciel Mondelēz International.

Zimowe Miasteczka Milki to także liczne atrakcje dla dzieci i dorosłych. Narciarze i snowboardziści będą mogli wypożyczyć kamerę sportową Go Pro Hero, by uwiecznić swoje zjazdy. Fani skoków narciarskich dzięki goglom wirtualnej rzeczywistości będą mogli się poczuć jak Kamil Stoch. Na najmłodszych czekają instruktorzy, którzy pomogą stawiać pierwsze kroki na nartach. Dodatkowo do dyspozycji gości będą strefy relaksu i bary.

 Zimowe Miasteczka Milki rozpoczynają się w najbliższy weekend w Jaworzynie Krynickiej. Będą trwać przez najbliższe sześć weekendów w trakcie ferii. Będzie można nas spotkać także w Zieleńcu, Czarnej Górze, Szczyrku na Beskid Sport Arena, w Istebnej na Złotym Groniu, a całość zakończymy w Białce na stoku Kotelnica – wymienia Patryk Siuta.

Sieć Li-Fi za pomocą żarówek LED przesyła dane nawet stokrotnie szybciej od Wi-Fi. Nowa technologia jest też odporna na ataki hakerskie

Sieć Li-Fi za pomocą żarówek LED przesyła dane nawet stokrotnie szybciej od Wi-Fi. Nowa technologia jest też odporna na ataki hakerskie 4

Technologia Li-Fi, wykorzystująca działanie światła widzialnego, pozwala przesyłać dane z prędkością ponad 200 gigabitów na sekundę, czyli niemal stokrotnie większą niż w przypadku Wi-Fi. Sygnał przekazywany jest za pomocą np. żarówek LED. Sieci Li-Fi są odporne na ataki hakerów i zakłócenia elektroenergetyczne. Nowa technologia może znaleźć zastosowanie między innymi w szpitalach, kopalniach i  służbach specjalnych.

Obecnie w przesyłaniu danych wykorzystuje się fale radiowe. Technologia Li-Fi działa podobnie jak sieć Wi-Fi, ale zamiast na falach radiowych, opiera się na świetle widzialnym. Dzięki temu oferuje rewolucyjnie dużą szybkość przesyłu danych. Podczas gdy w powszechnym dziś standardzie Wi-Fi możemy przesyłać dane z prędkością 300 megabitów na sekundę, Li-Fi może osiągać wartość sięgającą nawet 224 gigabitów na sekundę. Jedynym ograniczeniem nowej technologii może się okazać jej zasięg.

– Komunikacja światła białego to nic innego jak transmitowanie i odbieranie sygnału pochodzącego ze źródła światła odpowiednio zmodulowanego przez dowolnie wybrane urządzenie modulujące. Możemy to sobie wyobrazić na przykładzie inteligentnego domu, gdzie zastosowalibyśmy oświetlenie z funkcjonalnością sieci bezprzewodowej. Taka modulacja nie jest szkodliwa dla zdrowia i nie jest odbierana przez ludzkie oko. Pamiętać jednak musimy, że jest ona silnie ograniczona do pomieszczenia, w którym się znajduje – mówi agencji informacyjnej Newseria Innowacje Dariusz Podniesiński z Zakładu Optoelektroniki Instytutu Technologii Materiałów Elektronicznych ITME w Warszawie.

Do wykorzystania technologii Li-Fi niezbędny jest punkt dostępowy, który pełni rolę nadajnika sygnału. Za pomocą kabla ethernetowego sygnał przekazywany jest do żarówki LED, wyposażonej w kontroler odpowiedzialny za bezprzewodową komunikację. Sygnał wysyłany przez żarówkę będzie odbierany i dekodowany przez  fotodetektor w urządzeniu – komputerze, laptopie czy smartfonie.

Oprócz prędkości ogromną zaletą sieci Li-Fi jest jej odporność na zakłócenia elektromagnetyczne. To znaczący problem, z jakim mierzą się użytkownicy sieci Wi-Fi. Dzięki temu nowa technologia może znaleźć zastosowanie w szpitalach, kopalniach, samolotach – pomieszczeniach o silnych zakłóceniach elektroenergetycznych, a także w służbach specjalnych.

– Sieć Li-Fi ma ograniczenia dotyczące zakresu przestrzeni oddziaływania do pomieszczenia, w którym jest realizowana, ale też dzięki temu, że możemy stosować komunikację między urządzeniami nadawczo-odbiorczymi za pomocą bezpośredniej transmisji albo transmisji odbitej od ścian, ma dodatkową zaletę, jest bardziej odporna na zakłócenia hakerskie, dlatego możemy ją stosować w różnych pomieszczeniach mieszkalnych i specjalnych – twierdzi Dariusz Podniesiński.

Technologia Li-Fi przesyła sygnał za pomocą nadajników, którymi mogą być żarówki LED. Nie są one jednak odbiornikami, więc komunikacja zwrotna, która mogłaby posłużyć np. do ataków hakerskich, nie jest możliwa. Z badań przeprowadzonych przez amerykańską firmę We Are Social wynika, że w 2017 roku z internetu korzystało na świecie 3,77 mld użytkowników, czyli niemal połowa ludzkości. Znaczna część użytkowników dostęp do sieci osiągała z wykorzystaniem sieci Wi-Fi. Niestety, bardzo często były one celem ataków hakerskich.

Technologia Li-Fi jest aktywnie rozwijana przez kilka firm i organizacji na całym świecie. Pionierem jest estońska firma Velmenni. Według prognoz firmy badawczej Research and Markets globalny rynek Li-Fi w 2021 roku ma być warty 80 mld dol.

Jak chronić siebie i majątek firmy przed przyszłymi wierzycielami

Własna firma to szansa na pracę na własny rachunek, a co za tym idzie, na nieograniczone widełkami wynagrodzeń przychody. Gromadzony przez przedsiębiorców majątek firmy jest jednak narażony na ryzyko, wpisane w codzienność obrotu gospodarczego.

Kierowanie własną firmą to duża odpowiedzialność, często nie tylko za siebie, ale i za rodzinę czy pracowników. Niektórzy twierdzą, że prowadzenie biznesu to praca dwadzieścia cztery godziny na dobę. Bo trzeba być czujnym, a mimo wysiłków, wielu zagrożeń nie da się uniknąć.

Po podjęciu działalności trzeba podjąć szereg decyzji: inwestycja w mienie firmy, zatrudnienie pracowników, przystąpienie do dużego kontraktu… A obrót gospodarczy rządzi się swoimi prawami. Pracownicy narażą firmę na straty, firma nie dotrzyma terminu, przez co zostanie obarczona wysoką karą finansową, lub sam kontrahent nie wywiąże się z umowy. Wstrzymana płatność może skutkować brakiem płynności finansowej. W jednej chwili rozwijająca się firma staje się upadła, a próbujący ją ratować przedsiębiorca traci dorobek całego życia.

Odpowiedzialność całym majątkiem

Prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą odpowiada za zobowiązania firmy całym swoim majątkiem. Co więcej, odpowiedzialność ta obejmuje również jego małżonka, jeżeli łączy go z przedsiębiorcą wspólność majątkowa. Dlatego coraz częściej wybieraną formą prowadzenia działalności jest spółka z o.o., także w formie jednoosobowej. Z uwagi na to, że posiada ona osobowość prawną, za swoje zobowiązania odpowiedzialność ponosi tylko spółka. Gdy jednak zobowiązania podatkowe nie zostaną zaspokojone z majątku spółki, a w porę nie zostanie złożony wniosek o upadłość lub nie zostanie wszczęte postępowanie układowe, to zgodnie z art. 116 § 1 Ordynacji podatkowej odpowiedzialność obejmie cały majątek członka jej zarządu.

Przyszli wierzyciele

Gdy firma staje na krawędzi, a szansę na jej ocalenie są małe, przedsiębiorcy starają się ratować majątek – zarówno jej, jak i własny. Często jest już jednak za późno. Wszelkie czynności dotyczące rozporządzania posiadanym mieniem, przy podejrzeniu dokonania ich z pokrzywdzeniem wierzycieli, mogą zostać uznane za bezskuteczne, jeśli tylko wierzyciele tego zażądają.

Wedle znanej już prawu rzymskiemu instytucji skargi pauliańskiej, uregulowanej w art. 527–534 Kodeksu cywilnego, wierzyciel może żądać, by w stosunku do niego czynność dłużnika dokonana na rzecz osoby trzeciej była bezskuteczna. Musi tylko wykazać, że dłużnik świadomie działał z jego pokrzywdzeniem, a osoba uzyskująca w ten sposób korzyść majątkową o tym wiedziała lub powinna była wiedzieć. Zgodnie z art. 527 § 2 k.c. czynność prawna dłużnika jest dokonana z pokrzywdzeniem wierzycieli, jeżeli wskutek tej czynności dłużnik stał się niewypłacalny albo stał się niewypłacalny w wyższym stopniu, niż był przed dokonaniem czynności. Tę samą ochronę art. 530 k.c. nadaje tym, którzy nie byli jeszcze wierzycielami dłużnika w chwili dokonywania przez niego czynności, ale uszczuplenie przez niego majątku uderzyło również w nich (tzw. wierzycielom przyszłym).

Do 5 lat wstecz

Wierzyciel może żądać uznania czynności prawnej dokonanej przez dłużnika za bezskuteczną do 5 lat od jej dokonania. Oznacza to, że nawet gdy przedsiębiorca wyjdzie na prostą i będzie myślał, że kryzys jest już za nim, wytoczone przeciw niemu powództwo przywróci dawne problemy. I to na długie lata, gdy w postępowaniu cywilnym toczyć się będzie sprawa, niosąc ze sobą stres i ryzyko ponownej utraty majątku, a poza tym kradnąc bezcenny czas. Zwłaszcza gdy wierzycielem jest organ skarbowy lub inny organ państwa, który zdecydował się skorzystać z drogi cywilnej do ścigania podatnika. Zajęcia majątku firmy, wstrzymywanie zwrotu VAT, mimo braku prawomocnego wyroku, a nawet przy korzystnym rozstrzygnięciu sądu – to tylko niektóre z przykładów stosowanych przez urzędników nadużyć.

Bardzo ważna jest szybka reakcja i zdolność odnalezienia się w sytuacji kryzysowej. Umiejętność zarządzania nią może uratować zarówno majątek firmy, jak i dorobek całego życia przedsiębiorcy.

Przypadki, gdy konieczne jest zarządzanie sytuacjami kryzysowymi w firmie:

  • – kontrole skarbowe i celno-skarbowe, w tym akty bezprawia urzędniczego,
  • – niesłuszne postawienie zarzutów karnych,
  • – przeprowadzenie restrukturyzacji i/lub upadłości firmy,
  • – wrogie przejęcie lub konflikt rodzinny, który rzutuje na działalność przedsiębiorstwa.

Jak chronić majątek

Działać trzeba szybko, bo podniesienie przez wierzyciela skargi pauliańskiej nie oznacza, że nie można się przed nią bronić. Zgodnie z art. 533 k.c. osoba trzecia, która uzyskała korzyść wskutek skarżonej czynności, może się uwolnić od roszczenia wierzyciela, jeśli zaspokoi tego wierzyciela w inny sposób albo wskaże mu wystarczające do jego zaspokojenia mienie dłużnika. Uprawnienie do wystąpienia z powództwem przeciwegzekucyjnym przysługuje również samemu dłużnikowi. Dzięki zawartej w art. 840 k.c. instytucji może on w drodze powództwa żądać pozbawienia tytułu wykonawczego wykonalności w całości lub części albo objęcia go ograniczeniami. Jeśli wraz z powództwem przeciwegzekucyjnym dołączy się wniosek o jego zabezpieczenie poprzez zawieszenie postepowania egzekucyjnego, to uzyskać można dość mocną ochronę majątku. Zwłaszcza przed komornikiem, który często dopuszcza się naruszeń – na te z kolei przysługuje skarga na czynności komornika.

Zanim dojdzie do egzekucji

Wymienione wyżej instytucje powództwa przeciwegzekucyjnego i skargi na działanie komornika pozwalają na ochronę majątku już po wszczęciu postępowania egzekucyjnego przez wierzycieli. Są jednak sposoby zabezpieczenia mienia jeszcze zanim do tego dojdzie.

Jednym z nich jest prowadzenie działalności w formie wspomnianej już spółki z o.o. lub spółki akcyjnej. Obie są posiadającymi osobowość prawną spółkami kapitałowymi i charakteryzują się tym, że ewentualna egzekucja może być prowadzona, co do zasady, tylko z posiadanego przez nie majątku.

Najwyższy stopień bezpieczeństwa

Jeśli ktoś chce uzyskać jeszcze większy stopień bezpieczeństwa majątku swojej firmy, to powinien zdecydować się na prowadzenie jej pod zapewniającą to zagraniczną jurysdykcją. Bardzo popularną formą ochrony majątku – zarówno prywatnego, jak i samego przedsiębiorstwa – jest zawarcie umowy trustu. Na jej mocy donator, czyli przekazujący swój majątek na określony cel, powierza zarządzanie nim zagranicznemu powiernikowi, zwanemu trustee. To donator decyduje, kiedy beneficjenci (do których sam może należeć) będą pobierać z trustu zyski. Dzięki tej konstrukcji windykacja wierzytelności z zagranicznego trustu przez polskie organy egzekucyjne jest niemożliwa.

Na podobnym schemacie opiera się działanie fundacji prywatnych prowadzonych za granicą. Utworzona fundacja zarządza finansami jej członków tylko na ich korzyść. Z uwagi na to, że informacje o pochodzeniu środków zgromadzonych na koncie fundacji oraz dane fundatorów są poufne, dochodzenie zaspokojenia roszczeń z jej majątku jest w praktyce niewykonalne.

Ochrona z górnej półki

Położony na Półwyspie Iberyjskim Gibraltar jest terytorium europejskim, za którego stosunki zewnętrzne odpowiedzialna jest Wielka Brytania. Należy do Unii Europejskiej, dzięki czemu może korzystać z jej przywilejów. Jednocześnie nie nakłada się tam niepotrzebnych obciążeń. Na terytorium Gibraltaru nie mają zastosowania unijne przepisy o podatku VAT. Mimo terytorialnej przynależności Gibraltar nie wchodzi w skład unii celnej wewnątrzwspólnotowej odpłatnej wymiany towarów i usług. Jego jurysdykcja oferuje wiele korzyści dla prowadzących działalność gospodarczą, takich jak niski lub zerowy podatek dochodowy, brak podatku od zysków kapitałowych, spadków i darowizn oraz od zysków z rachunków oszczędnościowych. Jednak z punktu widzenia ochrony majątku to nie te walory Gibraltaru są najważniejsze.

Non-resident  company, czyli pełna swoboda działania przy maksimum poufności

Doskonałym rozwiązaniem, przeznaczonym głównie dla długo działających i dobrze prosperujących przedsiębiorstw, także w formie jednoosobowej działalności gospodarczej, jest spółka non-resident company. Przepisy o spółkach obowiązujące na Gibraltarze zostały oparte na rozwiązaniach brytyjskich i w dużej mierze są zbliżone do tych regulujących działalność spółek kapitałowych w Polsce. Dlatego też spółka typu non-resident company może być np. spółką jednoosobową, w której jedyny udziałowiec jest jednocześnie członkiem zarządu. Różnica jest taka, że spółki gibraltarskie cechuje niezwykle wysoki poziom poufności, nie tylko gwarantowany prawem, ale także zapewniany przez lokalne władze. Zarówno udziałowcy, jak i członkowie zarządu nie są zobligowani do ujawniania informacji o tym, kto jest rzeczywistym beneficjentem. Mogą więc swobodnie działać we własnym imieniu lub na rzecz osób trzecich (zlecenie powiernicze).

Poczucie bezpieczeństwa daje również fakt, że władze Gibraltaru oferują przedsiębiorcom wiążące interpretacje przepisów podatkowych. W takim stanie prawnym nie ma obawy bezprawia i nadużyć urzędniczych.

Prawo do ochrony

Sens prawa własności danej osoby do rzeczy polega na wyłączności posiadania, użytkowania i rozporządzania rzeczą przez tę osobę, a zgodnie z art. 1 Protokołu dodatkowego do Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności każda osoba fizyczna i prawna ma prawo do poszanowania swego mienia. Podobne gwarancje zawarte są w polskiej konstytucji czy kodeksie cywilnym. Na gruncie tych regulacji legitymacja do ochrony własnego majątku wydaje się bezdyskusyjna.

Autor: Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku oraz doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców.

Złoty straci na sile

Chociaż polska gospodarka utrzymuje się w znakomitej kondycji, na wzrost wartości złotego wpływają przede wszystkim czynniki zewnętrzne. I właśnie one mogą już niebawem spowodować odwrócenie sytuacji – pisze Bartosz Grejner, analityk rynkowy Cinkciarz.pl.

Dolar spadł poniżej 3,40 zł i był najtańszy od grudnia 2014 r., euro kosztowało 4,14 zł, czyli najmniej od połowy 2015 r., frank spadł do 3,52 zł, najniższego poziomu od stycznia 2015 r. Ostatnie dni były pełne dobrych informacji o sile złotego oraz korzystnych danych z krajowej gospodarki. I choć sytuacja w Polsce rzeczywiście ulegała poprawie, co w teorii mogłoby wspierać wysoką wycenę polskiej waluty, to jednak nie od niej głównie zależała kondycja złotego.

Apetyt na wyższą stopę wzrostu

Sytuacja w większości gospodarek Europy, przede wszystkim strefy euro, również wyraźnie się poprawiła. A lepsze warunki w Europie, a także większa stabilizacja polityczna, spowodowały istotne zwiększenie zainteresowania inwestorów, prowadząc do wzrostu napływu kapitału do tego regionu. Z samych funduszy obligacji z USA do rozwiniętych krajów Europy w 2017 r. napłynęło 15 mld dolarów, najwięcej od czterech lat (dane EPFR).

Z kolei na rynki obligacji krajów rozwijających się w minionym roku wpłynęło 70 mld dolarów, najwięcej od 13 lat, i o co najmniej 75 proc. więcej niż w poprzednich latach. W naturalny sposób zwiększyło to także popyt na złotego, walutę charakteryzującą się nieco większym ryzykiem i przez to większą stopą zwrotu dla inwestorów.

Kolejnym czynnikiem sprzyjającym walutom krajów rozwijających się, w tym złotemu, było osłabienie dolara. Przez ostatni rok euro zyskało do dolara ok. 16 proc. (złoty ok. 17 proc.). Spadek wartości dolara wywołał odpływ części kapitału z USA, który w dużej mierze napłynął do krajów wschodzących, znacznie wzmacniając tym samym złotego.

Ameryka dźwignie dolara

Możemy jednak być świadkami końcówki okresu słabości dolara. W USA w tym roku scenariuszem bazowym są trzy podwyżki stóp procentowych, co z założenia powinno wspierać amerykańską walutę. Dodatkowo, obniżenie podatków już od początku tego roku najprawdopodobniej wywoła szybszy wzrost cen przez pryzmat m.in. zwiększonej konsumpcji i inwestycji, co być może spowoduje konieczność nawet czterech podwyżek stóp procentowych.

Z tego też względu prognozy zysków amerykańskich firm znacznie wzrosły, co już teraz pomogło osiągnąć historyczne rekordy głównych indeksów giełdowych w USA. Tylko w styczniu indeks największych 30 spółek zyskał blisko 6 proc.

EBC osłabi euro?

Ostatni gwałtowny spadek wartości dolara wywołał także istotne wzrosty euro. Zaniepokoiło to członków Europejskiego Banku Centralnego (EBC), którzy w bieżącym tygodniu wyrażali troskę w związku z oderwaniem wyceny euro od fundamentów. Silne euro może być przeszkodą w zwiększeniu tempa wzrostu cen w strefie euro, do czego EBC skrupulatnie dąży w ostatnich latach, a które w dalszym ciągu jest jednak przytłumione.

Za tydzień (w czwartek) zakończy się dwudniowe posiedzenie EBC. Biorąc pod uwagę obawy jego członków, prawdopodobnie przekaz płynący z Banku może znacznie osłabić euro, gdyż silna pozycja europejskiej waluty w obecnych warunkach jest EBC bardzo nie na rękę. Na osłabieniu euro skorzystać może dolar, co w efekcie prawdopodobnie zadziała na niekorzyść złotego.

W Polsce stopy ani drgną

Wzmacniający się dolar i zastopowanie silnego napływu kapitału do krajów wchodzących – to scenariusz, w którym złoty najprawdopodobniej będzie tracił i stopniowo oddalał się od obecnych wartości. Pomocy próżno też szukać w Polsce. Rada Polityki Pieniężnej nie jest skłonna podnosić stopy procentowe przed końcem bieżącego roku. Na ostatniej konferencji prasowej jej prezes, Adam Glapiński, zasugerował nawet, że mogą one również nie zostać podniesione na początku 2019 r. Brak wsparcia czynników zarówno wewnętrznych, jak i zewnętrznych może zatem w coraz większym stopniu uprawdopodobniać osłabienie złotego w najbliższym czasie.

Digital PLN (dPLN) odpowiedzią na globalną krypto-rewolucję?

Marek Paciorkowski, dyrektor ds. rynków finansowych, Aforti Exchange / Grupa AFORTI
Marek Paciorkowski, dyrektor ds. rynków finansowych, Aforti Exchange / Grupa AFORTI

Tak, jak koniec lat 90. XX wieku oraz początek lat dwutysięcznych wywołał
na giełdach całego świata euforię związaną z firmami technologicznymi (tzw. dot-com boom), tak w ciągu ostatniego roku jesteśmy uczestnikami rewolucyjnych zmian w systemach rozliczeniowych, opartych na kryptowalutach i technologii blockchain. Po spektakularnym sukcesie bitcoina – okupionym równie efektownymi, choć znaczącymi spadkami – koncept stworzenia i wdrożenia polskiej waluty cyfrowej był tylko kwestią czasu.

Zanim jednak Digital PLN (dPLN) potencjalnie zrewolucjonizuje polski rynek finansowy, konieczne jest wykluczenie ryzyka wynikającego z braku nadzoru nad przepływem waluty cyfrowej. Aktualnie – mimo, że na rynek trafiają kolejne kryptowaluty – brakuje regulacji zapewniających bezpieczeństwo obrotów tego typu instrumentami, a przede wszystkim właściwej instytucji, która zapewni nadzór nad obiegiem cyfrowego ‘pieniądza’. To stawia dPLN w niełatwej sytuacji, ale jednocześnie – co widać na przykładzie chociażby bitcoina – nie uniemożliwia spopularyzowania dPLN w sposób pozwalający na jego powszechne wykorzystanie w przyszłości.

Czy powstanie kryptozłotego będzie miało wpływ na wycenę złotówki? W dłużej perspektywie na pewno tak, gdyż znaczenie tradycyjnej waluty narodowej będzie równocześnie maleć. Oczywiście pod warunkiem, że wprowadzenie nowego systemu rozliczeniowego okaże się rynkowym sukcesem.

Co ważne – od wielu lat słyszymy również o planach wprowadzenia do powszechnego użytku tzw. SDR, czyli wspólnej, międzynarodowej jednostki walutowej. Być może – choć byłoby to niezwykle przewrotne – to właśnie jej początek, który będzie bazował na systemie wykorzystywanym obecnie do obrotu kryptowalutami, najbardziej znacząco wpłynie na globalny rynek finansowy, zastępując wszystkie dotychczasowe, jak też nowo powstające waluty cyfrowe.

Marek Paciorkowski, dyrektor ds. rynków finansowych, Aforti Exchange / Grupa AFORTI

Za 3 lata globalny rynek chmurowych rozwiązań dla contact center będzie wart 15,67 mld dolarów

Za trzy lata globalny rynek chmurowych rozwiązań dla contact center będzie wart 15,67 mld dolarów, a tempo wzrostu do 2021 r. wyniesie 23,6% rok do roku – prognozuje Markets&Markets. Polskie firmy z branży call i contact center również będą inwestowały w chmurowe rozwiązania. Coraz częściej będą to firmy z sektora MŚP.

Do końca 2021 roku globalne inwestycje na rozwiązania IT w chmurze obliczeniowej dla biznesu wyniosą ponad 530 mld dolarów, podają analitycy IDC. – Rynek chmury obliczeniowej rośnie. Ostanie analizy pokazują, że już ponad 90% przedsiębiorstw w 2018 roku będzie korzystać z usług w chmurze. Można powiedzieć, że przekroczyliśmy Rubikon jeśli chodzi o świadomość korzyści wynikających z cloud computingu – wyjaśnia Paweł Pierścionek z firmy Cludo, która jest dostawcą rozwiązań w chmurze dla firm z branży call i contact center. A to właśnie branża telemarketingowa będzie jedną z tych, które najwięcej będą inwestować w chmurowe rozwiązania w najbliższym latach. Jak prognozuje Markets&Markets, rynek rozwiązań chmurowych dla centrów kontaktu będzie rozwijał się szybciej niż rynek systemów „cloudowych” dla opieki medycznej. Chmura i rozwiązania w niej dedykowane call i contact center będą rosły rok do roku w tempie 23,6%, podczas gdy te dla medycyny o 18,9% rdr.

Tempo, które rok do roku znacząco przekraczać będzie 20%, spowoduje, że za 3 lata rynek chmurowych rozwiązań dla contact center na całym świecie będzie wart 15,67 mld dolarów. Patrząc na rok 2016 będzie to oznaczało aż trzykrotny wzrost. Inwestycje w usługi oparte na modelu cloudowym dla centrów kontaktu w 2021 mają stanowić 3,1% wszystkich wydatków na chmurę na świecie. Dwa lata temu było to 2,5%.

W Polsce w 2018 będziemy świadkami transformacji małego rodzimego biznesu, który coraz chętniej będzie korzystał z chmurowych aplikacji, bo cały świat idzie w tym kierunku. Potwierdzają to prognozy IDC na ten rok, według których tempo wzrostu polskiego rynku chmurowego wyniesie 20%. – mówi Paweł Pierścionek z Cludo. Firma ta szacuje, że w 2018 roku sprzedaż chmurowego systemu wspierającego zarządzanie contact center wzrośnie o blisko 15%. Będzie to wywołane zmianą w postrzeganiu usług w chmurze, szczególnie przez firmy z sektora MŚP jakie wytwarzają 20% polskiego PKB. – Od kilku lat obserwujemy, że podejście do rozwiązań dla call center w chmurze się zmienia. Wynika to w dużej mierze z rosnącego zapotrzebowania na cloudowe rozwiązania ze strony mniejszych firm, której do tej pory do chmury podchodziły sceptycznie – kończy Paweł Pierścionek z Cludo.

To był wyjątkowy rok w branży IT – podsumowanie rynku 2017

W ubiegłym roku  zawirowań na rynku IT było wiele. Stagnacja w przetargach na informatyzację instytucji publicznych wyraźnie odbiła się na kondycji wielu, działających na polskim rynku firm. Nadchodzi jednak ożywienie, a niektórzy prognozują nawet całkowitą reorientację rynku. Według danych firmy Gartner, przyszły rok ma cechować wyraźnie większa dynamika – 4,5 proc. w skali roku. Oznacza to, że światowe wydatki na IT w 2018 roku wzrosną  do 3,65 bln USD – komentuje prof. Konrad Świrski, Prezes Transition Technologies S.A.

Konrad Świrski,
Prof. Konrad Świrski, Prezes Transition Technologies S.A.

Rynek IT znajduje się obecnie w stanie rewolucyjnych zmian. Na krajowym podwórku szczególnie należy spodziewać się dużych przetasowań dotykających zarówno małe firmy jak i krajowych gigantów informatycznych. Na ten moment w branży nakłada się na siebie szereg procesów globalnych i lokalnych, a efektem tego procesu będzie kompletna zmiana modeli biznesowych sektora.

To będzie rok wyzwań i innowacji  

Kolejne trendy technologiczne jak Industry 4.0, IoT czy Sztuczna Inteligencja w przemyśle – zmieniają sektor wytwórczy, a nowy sposób przekazywania i analizy informacji zmieni nie tylko kanały przekazu, ale również funkcjonowanie całych działów sprzedaży, bankowości czy telekomunikacji. Nie bez znaczenia wydają się też idące w parze z transformacją technologiczną zmiany społeczne oraz sposób interakcji rząd-obywatel. Postępująca informatyzacja oraz przenoszenie wielu kluczowych procesów do chmury rodzi zasadne zapytania o cyberbezpieczeństwo.

Sektor IT ewoluuje więc dalej i w ciągu kilku najbliższych lat stare systemy informatyczne  będą musiały uwzględnić rewolucję technologiczną i społeczną lub zastąpi je coś zupełnie innego. W praktyce, transformacja dotyka nie tylko klientów, ale i firmy informatyczne, odpowiadające na ich potrzeby. Te, które nie przestawią się na nowe produkty, technologie i przede wszystkim model działania – szybciej czy wolniej odejdą z rynku, zostawiając miejsce dla nowych graczy.

Managed Services – tędy idziemy

Rynek światowy wymaga dziś nie tylko większej liczby programistów, ale również programistów nowej generacji. Nowe technologie produkcji i testowania oprogramowania eliminują potrzebę dostaw dużej liczby godzin „prostych prac programistycznych”, jednocześnie przynosząc zapotrzebowanie na wysokospecjalizowane usługi i specjalistów IT o unikatowych kompetencjach. W dalszym ciągu dynamicznie rozwija się outsourcing i tworzenie światowych centrów rozwoju oprogramowania, ale jeszcze bardziej rozpowszechnia się tzw. model Managed Services. Polega on na dostarczaniu do zleceniodawcy nie tylko specjalistów w zakresie IT, ale całych zespołów kompetencyjnych odpowiedzialnych za całkowite zarządzanie projektem. Na światowym rynku wytwórczym i outsorcingowym postępuje konsolidacja, napędzana ciągle utrzymującym się  popytem na specjalistów. W tej sytuacji wciąż poszukiwane są kraje o dużym potencjale programistów, warto podkreślić, że Polska dalej jest jednym z najbardziej interesujących rynków, na który   zamówienia na dostawy usług napływają z coraz większych centrów developerskich i coraz bardziej zaawansowanych technologicznie firm.

Polski rynek IT odbiera z kolei dwa sprzeczne sygnały. Z jednej strony dynamicznie rośnie popyt na usługi outsourcingowe i Managed Services, determinowany głównie zamówieniami z rynku światowego. Z drugiej zaś wciąż doświadcza stagnacji w zamówieniach wielkich inwestycji informatycznych sektora publicznego lub spółek z dominującym udziałem Skarbu Państwa. Polski rynek IT rośnie więc, ale jednocześnie rosną też koszty pracy oraz konkurencja na rynku pracowników. Na tych zmianach zyskują firmy posiadające własne zasoby, własne centra kształcenia oraz silne zespoły rekrutacyjne. W efekcie na rynku zostaną małe wyspecjalizowane organizacje, a osłabną te o starej, scentralizowanej strukturze i modelu działania opartym o wielomilionowe kontrakty. Na taki stan rzeczy nakłada się zarówno zmiana perspektywy finansowania, zmiana technologiczna, mniejsza rola sprzętu i infrastruktury, a w wielu przypadkach także realizacja projektów przez firmy tzw. „własnymi siłami”. Przykład nowego CEPIK 2.0 realizowanego bezpośrednio przez COI to trend, który może utrzymać się przez kolejne lata, a poprzez Ministerstwo Cyfryzacji sektor publiczny może realizować większość dużych projektów samodzielnie, opierając się o model outsourcingu (przetarg COI o wartości 116 mln w 2017 to najlepszy przykład).

Nie zapowiada się też, by kolejne lata przyniosły zmiany, choć jeśli chcemy nowoczesnej, cyfrowej gospodarki, to informatyzacja musi być kluczowym zagadnieniem realizowanym przez nasz nowy rząd. Skończył się jednak czas wielkich budżetów i niekończących się, przedłużanych projektów, a także prostych dostaw sprzętu i licencji. Nowe zamówienia klientów będą musiały być kreowane poprzez nową funkcjonalność, nowe produkty i unikatowe umiejętności firm IT. Już teraz w przetargach dotyczących utrzymania obsługi widać dużą konkurencję rynkową. Wiele wskazuje na to, że w przyszłości wobec dalszego wzmacniania trendu outsourcingu i chmury, rywalizacja ta będzie jeszcze bardziej zacięta.

Dolar i funt brytyjski w lepszej formie, euro za to słabsze

Roman Ziruk - Ebury
Roman Ziruk, Ebury Polska

Polski złoty w środę umocnił się w relacji do wspólnej waluty, tracił natomiast wobec dużo silniejszego funta brytyjskiego i nieco mocniejszego dolara amerykańskiego. Informacji z kraju (mimo, iż było ich kilka) nie można określić jako sporych nowości, tym samym nie wpłynęły istotnie na kurs PLN.

Zdecydowanie pozytywnie należy odebrać odczyty z gospodarki. Ostatnie dane o płacach i zatrudnieniu w Polsce potwierdzają siłę krajowego rynku pracy. Dynamika zarobków w przedsiębiorstwach w grudniu wyniosła 7,3% w ujęciu rocznym, dynamika zatrudnienia z kolei wzrosła do 4,6%. Z wyższą dynamiką zatrudnienia mieliśmy do czynienia w 2008 r. Trzymiesięczna średnia dynamiki płac w przedsiębiorstwach przekroczyła z kolei 7% – po raz pierwszy od 2009 r. Nie wszystkie informacje były jednak pozytywne: agencja Moody’s w opublikowanej wczoraj analizie sytuacji w Europie Środkowo-Wschodniej zwróciła uwagę na zagrożenia związane z reformą sądownictwa w Polsce, informując, że może ona „doprowadzić do erozji praworządności i osłabić sentyment gospodarczy” w kraju.

SPOJRZENIE NA GŁÓWNE WALUTY

Kurs euro EUR

Kurs EUR/PLN w środę osłabił się o 0,3%, wahając się w widełkach 4,16 – 4,18. Wspólna waluta w relacji do głównych walut zanotowała największy jednodniowy spadek w tym miesiącu, kurs EUR/USD przebił wsparcie w okolicy poziomu 1,22. Euro cierpiało na lekkie pogorszenie sentymentu, wspólnej walucie zaszkodziło również pewne umocnienie USD.

Wczorajsza rewizja danych o inflacji pokazała, że dynamika cen w grudniu była w pełni zgodna z wcześniejszymi szacunkami. Inflacja CPI wyniosła 1,4% w ujęciu rocznym, inflacja bazowa rosła z kolei o 0,9% r/r. W dniu dzisiejszym nie opublikowane zostaną żadne istotne dane ze strefy euro, kalendarz nie jest jednak zupełnie pusty, gdyż po południu przemawiać będzie Benoit Coeure z EBC. Warto zwrócić uwagę na jego słowa, gdyż ostatnio to właśnie m.in. przemówienia reprezentantów Europejskiego Banku Centralnego w istotny sposób wpłynęły na zmienność na wspólnej walucie. Rynki powoli przygotowują się do spotkania EBC w przyszłym tygodniu, a każdy skrawek informacji na temat potencjalnej zmiany retoryki Banku jest dla inwestorów na wagę złota.

Kurs funta GBP

Kurs GBP/PLN w środę umocnił się o 0,8%, wahając się w widełkach 4,68 – 4,73.  Funt brytyjski zyskiwał istotnie również w relacji do głównych walut. Brytyjską walutę mogło wesprzeć jastrzębie przemówienie Michaela Saundersa z BoE, który we wczorajszej wypowiedzi poinformował, iż oczekuje wzrostu dynamiki płac w Wielkiej Brytanii (do 3% rocznie jeszcze w 2018 r.) i idących z tym w parze, systematycznych podwyżek stóp procentowych w kolejnych kwartałach. Najnowszy sondaż agencji Reuters obrazuje wzrost optymizmu wśród ekonomistów w kwestii perspektyw brytyjskiej gospodarki. W styczniu jedynie 15% ankietowanych ekonomistów oceniło, że 2018 r. może przynieść recesję w Zjednoczonym Królestwie (w grudniu było to aż 20%). Prognozowana dynamika wzrostu gospodarczego w 2018 r. to z kolei 1,4%, a nie 1,3% w ujęciu rocznym, jak szacowano wcześniej.

Kurs dolara USD

Kurs USD/PLN w środę umocnił się o 0,6%, wahając się w widełkach 3,39 – 3,42. Wczorajsze dane z gospodarki USA pozytywnie zaskoczyły – dynamika produkcji przemysłowej w grudniu wzrosła w ujęciu miesięcznym o 0,9% (oczekiwano wzrostu rzędu 0,4% m/m). Wczorajsze przemówienia członków FOMC były mieszane. Robert Kaplan stwierdził, iż trzy podwyżki stóp procentowych w 2018 r. byłyby odpowiednie, Charles Evans z kolei poinformował, iż w jego opinii odpowiednia liczba podwyżek kosztów pieniądza to „prawdopodobnie nieco mniej niż trzy”.

Dzisiaj poznamy dane z amerykańskiego rynku nieruchomości w grudniu oraz tygodniowe dane dotyczące zmiany liczby bezrobotnych w USA.

KLUCZOWE PUBLIKACJE

  • 14:30 – dane z amerykańskiego rynku nieruchomości w grudniu i tygodniowe dane o zmianie liczby bezrobotnych
  • 15:30 – przemawia Benoit Coeure z EBC

Autor: Roman Ziruk, Ebury Polska