Polscy pacjenci onkologiczni wciąż mają mniejsze szanse na skuteczne leczenie niż mieszkańcy Europy Zachodniej. Brakuje skoordynowanej opieki i nowoczesnych leków

0

Diagnoza nowotworu przestała być równoznaczna z wyrokiem śmierci. Także w Polsce, dzięki zastosowaniu nowoczesnych leków, możliwe jest całkowite wyleczenie lub znaczne przedłużenie życia chorego, nawet w tak trudnych przypadkach jak rak płuca, rak jelita grubego, piersi czy nowotwory krwi. Wskaźniki pięcioletnich przeżyć wciąż są jednak u nas znacznie niższe niż w krajach Europy Zachodniej. To efekt zbyt późnego zgłaszania lekarzowi niepokojących objawów, braku wysoko wyspecjalizowanej opieki szpitalnej oraz dostępu do nowoczesnego leczenia.

Choroba nowotworowa co roku diagnozowana jest u ponad 160 tys. Polaków, a zgodnie z przewidywaniami WHO liczba ta będzie stale rosła. Prognozy epidemiologiczne mówią, że w ciągu kilku najbliższych lat na raka zachoruje co czwarty Polak, u co piątego natomiast leczenie nie przyniesie pozytywnego rezultatu. Pierwsza dekada XXI wieku przyniosła w onkologii zauważalny postęp, nawet w przypadku tak ciężkich do leczenia schorzeń jak rak płuca, rak jelita grubego, rak piersi  oraz nawrotowe i lekooporne postaci nowotworów krwi, np. ostrej białaczki limfoblastycznej czy szpiczaka mnogiego. Nadal jednak polscy lekarze są w stanie wyleczyć tylko ok. 45 proc. chorych, podczas gdy w Europie Zachodniej wskaźnik ten wynosi nawet 65 proc. Jest to efekt nie tylko zbyt późno stawianej diagnozy, lecz także braku wysokospecjalistycznych szpitali oraz dostępu do nowoczesnego leczenia.

– Nie jestem zwolennikiem szybkiego stosowania w Polsce leku, który wczoraj został dopuszczony do obrotu, natomiast jeżeli wiem, że lek jest już jakiś czas na rynku i ma bardzo dobrą historię efektywności terapeutycznej, to taki lek trzeba szybko wprowadzić na polski rynek, bo walczymy o życie – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes dr n. farm. Leszek Borkowski, farmakolog kliniczny w Szpitalu Wolskim.

W Europie Zachodniej bardzo dobre wyniki pod względem wydłużenia życia chorych osiąga się w terapii nowotworu piersi, także w jego zaawansowanej, przerzutowej postaci. Pięcioletnie przeżycia uzyskuje się także w Polsce, w 2014 roku miało to miejsce u ponad 75 proc. pacjentek. Wciąż jest to jednak wynik niższy o 5–7 pkt niż w innych krajach Europy, gdzie do wachlarza terapeutycznego wprowadzono nową grupę leków opóźniających rozwój przerzutowej postaci nowotworu. Zdaniem ekspertów najpilniejsze potrzeby w zakresie leczenia pacjentek z rakiem piersi to stworzenie ośrodków koordynowanych, tzw. breast cancer unit, oraz dostęp do leków, zwłaszcza w przypadku kobiet z zaawansowaną, przerzutową postacią choroby.

– Jedną z najpilniejszych potrzeb jest zaopiekowanie się pacjentkami z potrójnie ujemnym rakiem piersi. Myślę, że to ta grupa pacjentek jest w chwili obecnej w najgorszej sytuacji, bo jeśli pojawia się ten nowotwór w zaawansowanym stopniu lub pojawiają się przerzuty właśnie w potrójnie ujemnym raku piersi, to dla tych pacjentek tak naprawdę nie ma leczenia – mówi Anna Kupiecka, Fundacja OnkoCafe.

Czytaj również:  Na rozwiązaniach nakłaniających do szczepień skorzystaliby wszyscy podatnicy

Coraz dłuższe przeżycia osiągane są również w leczeniu nowotworów, których rozpoznanie jeszcze kilkanaście lat temu było równoznaczne z wyrokiem śmierci m.in. raku płuca, jelita grubego, przewlekłej białaczce limfocytowej, ostrej białaczce limfoblastycznej oraz szpiczaku mnogim. Tylko w tym ostatnim przypadku na świecie zarejestrowano w ostatnich latach sześć nowych cząsteczek. Znajdziemy tu lek o zupełnie nowym mechanizmie działania i leki o zmodyfikowanej strukturze cząsteczek. W Polsce na listy refundacyjne trafiła jednak tylko jedna z owych innowacyjnych terapii, podczas gdy eksperci nie mają wątpliwości, że optymalne możliwości leczenia zapewni jedynie dostęp do  kolejnych.

– Dwie, które są w tej chwili uznawane przez nas za najbardziej potrzebne, to jest karfilzomib i daratumumab. Trzecia to ixazomib, pierwszy lek z grupy inhibitorów proteasomów, który jest lekiem doustnym, ale – co szczególne – jest to lek, który działa u chorych ze szczególnymi mutacjami, które pogarszają rokowanie  – mówi prof. Wiesław Wiktor Jędrzejczak, Uniwersyteckie Centrum Medyczne WUM.

Wielkim osiągnieciem współczesnej onkologii jest leczenie sekwencyjne, pozwalające przy nawrocie choroby zastosować leki o mechanizmie działania odmiennym niż w dotychczasowych terapiach. Od kilku lat w kolejnych liniach leczenia stosuje się nowoczesną immunoterapię, a więc leki pobudzające układ odpornościowy pacjenta. Zdaniem ekspertów leki nowej generacji są w Polsce wprowadzane z opóźnieniem, co sprawia, że chory nie może odnieść  z ich podania takiej korzyści, jaką mógłby uzyskać, gdyby dostał lek na czas. Kolejnym problemem jest fakt, że są one dostępne zazwyczaj dla bardzo wąskiej grupy pacjentów.

– Programy lekowe, które w większości przypadków były ustalane kilka lat temu, powinny być zmodyfikowane w oparciu o najnowszą wiedzę medyczną i farmaceutyczną, bo to pozwoliłoby efektywniej wykorzystywać środki państwa polskiego przeznaczone na leczenie – mówi dr n. farm. Leszek Borkowski.

Rekomendację odnośnie do wprowadzenia nowego leku na listy refundacyjne przygotowuje Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Dopiero na podstawie jej opinii po rozpatrzeniu możliwości budżetowych resort zdrowia wydaje decyzję. Ministerstwo kieruje się zarówno efektownością kliniczną nowych cząsteczek, jak i opłacalnością kosztową. Środowiska pacjenckie apelują o to, by aspekt ekonomiczny tych decyzji nie dominował nad wartością kliniczną ocenianego leku.

– Jeżeli lek jest ogromnie drogi, a efekt kliniczny jest stuprocentowy, nawet dochodzi do wyleczenia, to wówczas nie mamy wątpliwości i staramy się zastanawiać, skąd te pieniądze znaleźć, żeby NFZ mógł zapłacić. Jestem pewien, że na pytanie: czy pacjenci mogą liczyć na takie terapie, odpowiedź będzie twierdząca, głównie dlatego, że jest coraz więcej pieniędzy w systemie, tylko ten przyrost pieniędzy nie jest skokowy – mówi Zbigniew Król, podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia.