Polska bez euro, czyli wizja, której chcemy uniknąć

0

Europa to wciąż, w znacznej mierze, tylko idea przekuwana powoli przez procedury i kolejne historyczne przemiany w rzeczywistość. Ostateczny jej kształt jeszcze długo nie będzie pewny, ale jej ramy, wkrótce będzie można określić, co wpłynie na związane z dalszym rozwojem Unii procesy polityczne i pobudzane przez nie przemiany społeczne. Gra o to, kto i w jaki sposób będzie o tym decydować, toczy się na płaszczyźnie związanej z europejską walutą. Jeśli nie podejdziemy do kwestii euro poważnie, będziemy musieli pogodzić się z faktem, że w tworzeniu wspólnej polityki nieobecni nie mają głosu. Polska należy do Europy, ale w najbliższym czasie może stracić okazję do wpływu na swoją w niej pozycję.

Rozważania na temat aktualnej sytuacji Starego Kontynentu można zacząć od wyniku wyborów we Francji. Klęska populistów zaważyła na przyszłości Europy, przede wszystkim z powodu skali reform zapowiadanych przez zwycięzców, ale także w sposób symboliczny pokazując przewagę idei uniwersalistycznej nad nacjonalizmem. Chociaż reformatorzy znad Sekwany będą musieli liczyć się z opinią Berlina, na której ustalenie poczekamy jeszcze do wrześniowych wyborów do Bundestagu, możemy już teraz powiedzieć, że Europa nie tylko przestaje dryfować, ale i że szykuje się do wrzucenia drugiego biegu. Dlaczego francuscy nacjonaliści pomimo ogromnych szans na zwycięstwo ponieśli porażkę?

Jeśli nie wiadomo o co chodzi, pewnie chodzi o pieniądze – tak było i w tym przypadku. Chociaż 60%francuskiego społeczeństwa krytycznie ocenia Unię Europejską, to jednocześnie w opinii ponad 70 % Francuzów euro jest lepsze od starego franka. Dlatego też, zgodnie z sugerowaną wolą większości – czyli demokratycznie – Francuzi będą koncentrować się przede wszystkim na zmianach strefy euro, w mniejszym stopniu zaś nad przeredagowaniem traktatów – wyjaśnia Krzysztof Sadecki, finansista i analityk biznesowy.

Pojawiły się już prognozy dotyczące możliwości reformy unii walutowej, do których miałoby należeć m.in. powołanie ministra finansów strefy euro i stworzenie, po powołaniu w Strasburgu drugiego parlamentu, osobnego budżetu. Nawet jeśli ostrożni Niemcy po wrześniowych wyborach będą wobec tych pomysłów sceptyczni, to i tak są one dla europejskich polityków wystarczającą inspiracją do działania. Na ich tle zaś będziemy mieć do czynienia ze zjawiskiem „dwóch prędkości” z jakimi Europa będzie podążać. „Druga prędkość” będzie tym wyraźniejsza, im bardziej niewielkie grono państw Unii – w tym Polska – będzie zwlekać z dołączeniem do unii walutowej.

Czytaj również:  UE zmienia prawo. Wynagrodzenia kierowców znacząco wzrosną

Jakiekolwiek zdanie będzie wówczas wyrażać opinia publiczna znad Wisły, niewielkie będzie ono mieć znaczenie, jeśli uprawnieni przez nią do działania politycy nie będą mieć dostępu do sfery, w której podejmowane będą decyzje. By się w niej znaleźć konieczne jest okazanie woli politycznej integracji, ale bez wypełniania podpisanych przecież zobowiązań dołączenia do strefy euro nie może być o niej mowy – kontynuuje Sadecki.