Polska platforma PiLab/BI trafi na globalny rynek. Spółka po pozyskaniu 6 mln zł rozmawia z inwestorami o kolejnych emisjach

0

CEO Magazyn Polska

Polska spółka PiLab szykuje globalną premierę swojej platformy pozwalającej na kompleksową kontrolę procesów zachodzących w firmie. To technologia skierowana m.in. do instytucji finansowych, która pozwala wykryć szkodzące firmom działania wewnętrzne. W kwietniu spółka pozyskała 6 mln zł na pierwszy pilotaż w USA. Ma się rozpocząć w II połowie roku.

– W tym roku rozpoczynamy pierwsze pilotażowe projekty w Stanach Zjednoczonych i to ma nas przybliżyć do premiery naszego produktu na rynkach globalnych, na najbardziej zaawansowanym rynku informatycznym świata – mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor Paweł Wieczyński, prezes zarządu PiLab. – Równolegle w Polsce, w naszym mateczniku, rozpoczynamy sprzedaż, właśnie mieliśmy premierę produktu.

Pod koniec kwietnia spółka notowana na NewConnect pozyskała 6 mln zł z emisji akcji dla dotychczasowych inwestorów i prowadzi rozmowy z kolejnymi, nowymi inwestorami o znacznie wyższych kwotach. Posłużyć mają zademonstrowaniu, a potem sprzedaży na świecie platformy PiLab/BI, która jest narzędziem informatycznym służącym bezpieczeństwu, zarządzaniu ryzykiem, wykorzystaniu skomplikowanych zasobów i umożliwieniu menadżerom analizowanie danych z wielu połączonych źródeł.

To pozwala odpowiedzieć sobie na pytania, co ma wpływ na moją sprzedaż, gdzie uciekają mi pieniądze, kto próbuje naszą firmę oszukać i jakiego rodzaju metody wykorzystuje się do tego, żeby naszą firmę narazić na straty. To są straty, których do tej pory trudno było uniknąć.

Jak zapewnia Wieczyński, platforma przygotowana przez PiLab jest tańsza i łatwiejsza do wprowadzenia od podobnych rozwiązań stosowanych na świecie. Firma takich projektów pilotażowych przeprowadziła w Polsce już ponad 20, a kilka tygodni temu produkt miał swoją polską premierę. Jej przekonuje szef, wdrożenie tej technologii nie jest ani pracochłonne, ani czasochłonne. Zajmuje kilka tygodni, choć w przypadku skomplikowanych systemów w wielkich korporacjach może potrwać kilkanaście miesięcy.

Wchodzimy do dużej instytucji i mówimy: „Wiemy, że mamy system, który dzisiaj rozwiązuje bardzo poważne problemy. Pozwólcie, że wdrożymy wam go za darmo w trakcie pilotażowego wdrożenia. Pokażemy wam, jak wygląda to, jak działa. Będziecie mogli sobie korzystać z tych danych, zdejmuję z was to całe ryzyko wdrożeniowe, możecie od razu ocenić efekty z wykorzystania takiego systemu. Jeżeli się wam to spodoba, jeżeli będziecie widzieli te efekty, to my wam to sprzedamy w cenie, która jest dużo bardziej konkurencyjna od tego, co do tej pory widzieliście na rynku, dlatego że nas wdrożenie kosztuje bardzo niewiele”.

Jeszcze w tym roku pozyskane pieniądze wykorzystane zostaną na przeprowadzenie pilotażu w Stanach Zjednoczonych. Pierwszy etap tej inwestycji sfinansowany zostanie właśnie z kwietniowej emisji.

Czytaj również:  Milion samochodów elektrycznych w Polsce na razie nie do zrealizowania

– Nasza technologia ma zastosowanie w spółkach, które mają zaawansowane problemy związane z zarządzaniem ryzykiem, detekcją defraudacji, czy to są właśnie instytucje bankowe, instytucje inwestycyjne, firmy ubezpieczeniowe. Również duże firmy produkcyjne, które chcą identyfikować zależności między różnymi procesami związanymi z produkcją, logistyką, łańcuchem dostaw – zapewnia Wieczyński.