Ponad 700 proc. wzrost kosztów dla firm przemysłowych na badania zanieczyszczenia gleby i ziemi

0

Ministerstwo Środowiska przedstawiło projekt rozporządzenia w sprawie sposobu prowadzenia oceny zanieczyszczenia powierzchni ziemi. Celem nowego rozporządzenia miało być wdrożenie postanowień dyrektywy o emisjach przemysłowych, w zakresie gleb. Projekt wprowadza te zapisy, ale oprócz tego proponuje całkowicie nowe standardy dla gleb oraz nową metodologię badania zanieczyszczonych gruntów. Za nowe regulacje zapłaci przemysł – ostrzega Konfederacja Lewiatan.

Glebę chronić trzeba – ale z głową. Nowe standardy, są bardzo rygorystyczne, a metodologia jest niezrozumiała dla praktyków. Skutek – wysokie koszty i niepotrzebny chaos.

Należy też zaznaczyć, że Prawo ochrony środowiska (art. 101 a pkt 5) obliguje Ministra do przygotowania tego rozporządzenia mając na względzie m.in. minimalizację kosztów badań zanieczyszczenia gleby i ziemi. W naszej ocenie jest dokładnie odwrotnie.

Co jest w projekcie:

  • Po pierwsze – wysokie standardy stosowane dla różnych rodzajów terenów

Ustawodawca z niewiadomych przyczyn narzuca bardzo wyśrubowane standardy. W przypadku niektórych zanieczyszczeń np. metali ciężkich, benzenu, toluenu czy ksylenu zaproponowane wartości są ostrzejsze od obecnie obowiązujących standardów jakości gleby o kilkaset procent. Takie podejście może być akceptowalne w przypadku gdy mamy do czynienia z terenami uprawnymi, rolnymi, mieszkalnymi, bądź rekreacyjnymi. Jednak dla terenów przemysłowych, na których stwierdzono historycznie zanieczyszczenia, nie ma technicznych możliwości oczyszczenia powierzchni ziemi do tak ostro wyśrubowanych wartości.

Zanieczyszczenia gleb i gruntów mają bardzo lokalny charakter i wymagają podejścia „case by case”. Obowiązujący system zero-jedynkowy, oparty na standardach, nie daje takiej możliwości. W innych krajach europejskich, owszem są standardy środowiskowe, ale głównie po to, aby ustanowić punkt odniesienia dla przeprowadzania analizy ryzyka zawartości danych substancji w ziemi. To analiza ryzyka jest głównym narzędziem, które decyduje o dalszych działaniach oczyszczania środowiska, a nie standard sam w sobie.
Nowy projekt rozporządzenia zamiast utrwalać sztywny system standardów, powinien wprowadzić analizę ryzyka.

  • Po drugie – Zaproponowane podejście nie przystaje do realiów przemysłowych

Zaproponowany projekt rozporządzenia w większości nie koresponduje z warunkami środowiskowymi z jakimi mamy do czynienia na terenach stricte przemysłowych. Ministerstwo Środowiska oparło rozporządzenie na metodyce stosowanej w rolnictwie, która absolutnie nie sprawdza się w realiach terenów przemysłowych. Projekt zakłada np.:

Czytaj również:  Realny wzrost płac szybko wyhamuje

• mieszanie i uśrednianie próbek – bo tak jest w rolnictwie. W przemyśle, zanieczyszczenia są często punktowe.

Efekt: Zmieszanie 44 przypowierzchniowych próbek czystych i 1 próbki zanieczyszczonej da uśredniony wynik wskazujący, że badany teren jest wolny od zanieczyszczeń. W praktyce zanieczyszczenie jest.

• pobór dużej ilości próbek powierzchniowych. Dla terenu o powierzchni od 0,05 ha do 1 ha trzeba będzie pobrać próby z 45 punktów w celu wykonania badań wstępnych.

Skutek: Oprócz kosztów i zasadności tak gęstego poboru próbek, problem z pobraniem próbek. Bo jak pobrać tak dużą ilość próbek z utwardzonych asfaltem stacji benzynowych?

  • Po trzecie – koszty

Pobór próbek: Stosując wymagane, akredytowane metody poboru próbek szacuje się wzrost kosztów takiej usługi na poziomie ok . 620%.

Dla typowej stacji paliw (w zdecydowanej większości teren utwardzony) pojawi się poważny problem z poborem próbek powierzchniowych. Oceniamy, że nastąpi wzrost ceny poboru próbki dla oceny stanu tej warstwy z obecnego w wysokości 66 zł za 1 próbkę pojedynczą do 410 zł za 1 próbkę zmieszaną.

Badania:
W przypadku realizacji wszystkich etapów identyfikacji zanieczyszczenia oraz wykonania kompletu przewidzianych badań (przy założeniu rozpoznania 5 otworami i poborze 20 próbek gruntu) szacuje się wzrost kosztów analiz laboratoryjnych o ok. 780 %

Dla przykładu dotychczasowy koszt badań laboratoryjnych próbek gruntu dla terenu typowej stacji paliw (5 otworów, 10 próbek gruntu) wynosił: ok. 1 500 zł. Koszt badań wg zakresu z projektu (45 próbek powierzchniowych, 20 próbek z głębszych poziomów) wzrosną do poziomu ok. 11 500 zł

Po czwarte – brak przepisów przejściowych
Brak przepisów przejściowych odnoszących się do spraw zakończonych przed dniem wejścia w życie rozporządzenia. Powstaje ryzyko ponownego przeprowadzenia remediacji gruntów, które już zostały jej poddane.

Konfederacja Lewiatan