Renta dożywotnia w nowej odsłonie? Usługodawcy dostrzegają konieczność zróżnicowania oferty

Hipoteka odwrócona w Polsce może być dostępna w dwóch modelach. Pierwszy to renta dożywotnia oferowana m.in. przez fundusze hipoteczne, z która jako profesjonalna usługa pojawiła się 2008 roku. Drugi to odwrócony kredyt hipoteczny, czyli usługa, którą mogłyby oferować banki, gdyby zdecydowały się wprowadzić to rozwiązanie. Za granicą np. w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych seniorzy mogą wybierać z przeróżnych narzędzi finansowych opartych na hipotece odwróconej.  Największy i najstarszy fundusz hipoteczny w Polsce chce iść tropem zagranicy i zróżnicować oferowaną rentę dożywotnią pod kątem potrzeb senioralnych. Na razie zaczyna szereg badań konsumenckich. Pierwsze z nich przyniosło ciekawe wnioski. Po pierwsze – seniorzy chcieliby otrzymywać świadczenia w wysokości kilku tysięcy miesięcznie. Po drugie – interesuje ich jednorazowa duża wypłata pieniężna „na start”. Po trzecie – są zainteresowani dodatkowymi benefitami np. pakietem darmowej opieki medycznej, ubezpieczeniem mienia, usługami typu assistance.

Z danych ZBP wynika, że blisko 90 proc. polskich seniorów posiada na własność nieruchomość np. mieszkanie lub dom. To dużo, zwłaszcza w porównaniu z Europą. W Polsce własne lokum wciąż stanowi o bezpieczeństwie materialnym. Mieszkanie może być też dobrym zabezpieczeniem na starość. Coraz większa liczba osób decyduje się na przekazanie prawa własności do nieruchomości w zamian za świadczenia pieniężne lub opiekę. Tylko w 2020 roku – jak wynika z najnowszych danych Ministerstwa Sprawiedliwości – zawarto ponad 13 tys. umów o dożywocie regulujących takie transakcje.

Przyszedł czas na zróżnicowanie oferty

W ciągu ostatnich 10 lat działalności fundusze hipoteczne zrzeszone w Związku Przedsiębiorstw Finansowych wypłaciły seniorom ponad 20 mln świadczeń pieniężnych z tytułu renty dożywotniej. To kropla w morzu senioralnych potrzeb. – Dotychczas większość naszych klientów stanowiły osoby zamieszkujące duże i średnie aglomeracje miejskie. W większości byli to właściciele mieszkań o średnim metrażu 45-55 m kw. Dziś dostrzegamy coraz większe zainteresowanie ofertą wśród właścicieli domów, a przecież to zupełnie inna grupa docelowa, która, de facto, może liczyć na dużo wyższe świadczenia pieniężne – mówi Robert Majkowski, Prezes Funduszu Hipotecznego DOM. Przypomnijmy, że wysokość renty dożywotniej zależy nie tylko od płci i wieku beneficjenta, ale przede wszystkim od wartości posiadanej nieruchomości. – Aby zbadać oczekiwania właścicieli domów rozpoczęliśmy cykl badań konsumenckich. Okazało się, że są to osoby, które chciałyby otrzymywać świadczenia pieniężne w przedziale od 1 tys. do nawet 4 tys. złotych miesięcznie, pojawiały się nawet głosy wskazujące wyższe kwoty. Jednocześnie są to osoby posiadające bardzo duże nieruchomości, najczęściej domy jednorodzinne lub wielorodzinne, których wartość pozwala na otrzymywanie świadczeń w tych kwotach – dodaje Robert Majkowski.

Różne potrzeby

Z badania konsumenckiego przeprowadzonego w kwietniu br. przez Fundusz Hipoteczny DOM wynika, że tylko co dziesiąty senior byłby usatysfakcjonowany świadczeniami pieniężnymi w wysokości 500-800 zł. Aż 22 proc. respondentów chciałoby otrzymywać 1-2,5 tys. zł miesięcznie, a 16 proc. byłoby zadowolonych z wypłat w wysokości 3-4 tys. zł miesięcznie. Pojawiały się głosy za kwotą 5-7 tys. zł (5 proc. ankietowanych) a nawet 20 tys. zł (5 proc. ankietowanych). Jednocześnie aż 61 proc. badanych uznało, że ważniejsza jest dla nich większa wypłata jednorazowa, ale niższe wypłaty miesięczne.

– To może oznaczać, że ankietowani posiadają zadłużenie lub szereg innych zobowiązań, które chcieliby spłacić w pierwszej kolejności. Warto przytoczyć tutaj również dwie zmienne. Po pierwsze stopę zastąpienia czyli stosunek pomiędzy ostatnią pensją seniora, a jego obecną emeryturą. W Polsce stopa zastąpienia waha się w granicach 30 proc. a to oznacza, że seniorzy, którzy przeszli na emeryturę muszą nauczyć się żyć za 1/3 swojej ostatniej pensji. Tymczasem druga ważna zmienna to koszty utrzymania domu. Utrzymanie mieszkania jest również kosztowne, ale utrzymanie domu, remonty, ogrzewanie, rosnące stawki za wywóz śmieci, to wszystko powoduje, że osoby starsze zaczynają szukać dodatkowych źródeł przychodu – wyjaśnia Robert Majkowski.

Z najnowszego badania funduszu wynika, że badani są również zainteresowani dodatkowymi benefitami, które byłyby uzupełnieniem oferty renty dożywotniej. Aż 56 proc. wybrałoby darmową opiekę medyczną w ramach benefitu, 28 proc. zdecydowałoby się na pakiet „złota rączka”, 11 proc. chętnie przyjęłoby pomoc w sprzątaniu i porządkowaniu nieruchomości.

Wzorem zagranicy

Renta dożywotnia w Polsce funkcjonuje od ponad 10 lat. Za granicą usługa jest popularna m.in. w Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych, Australii, Szwecji, Włoszech. Niektóre rynki, tak jak chociażby brytyjski, funkcjonują od ponad 30 lat, są dużo bardziej rozwinięte, zapewniają seniorom profesjonalne doradztwo dotyczące ich finansów na emeryturze, mają odpowiednie regulacje prawne stworzone na szczeblu państwowym, mnóstwo norm etycznych obejmujących branżę, ale przede wszystkim mnóstwo opcji produktowych dostępnych w ramach hipoteki odwróconej. – Usługodawcy i usługobiorcy zagraniczni wychodzą z słusznego założenia, że każdy beneficjent jest inny. Każdy ma inną sytuację materialną, doświadczenia życiowe i zawodowe, inne potrzeby. Dlatego warto zróżnicować ofertę w taki sposób, by była dopasowana do tych potrzeb. Chcemy iść w Polsce tropem najlepszych graczy zagranicznych – zapowiada Robert Majkowski, Prezes Funduszu Hipotecznego DOM.

Szczepienia w zakładach pracy – pytania i odpowiedzi

Zgodnie z zapowiedziami rządu jeszcze w tym miesiącu ruszyć mają grupowe szczepienia w zakładach pracy. 4 maja od godziny 9.00 ruszyły pierwsze rejestracje za pośrednictwem strony https://www.gov.pl/web/rcb/szczepieniawpracy.

Na chwilę obecną jedyną i nieformalną podstawę szczepień stanowią wytyczne opublikowane końcem kwietnia na stronach rządowych. Mają one jednak postać założeń i nie stanowią podstawy prawnej dla prawidłowego wdrożenia programu szczepień wśród pracodawców. Tym samym nie rozwiewają podstawowych wątpliwości pracodawców chcących jak najszybciej własnymi siłami zaszczepić personel.

Co można więc ustalić na podstawie aktualnych wiadomości podawanych przez resort rozwoju pracy i technologii?

  1. Czy tylko pracodawcy mogą organizować grupowe szczepienia?

Wytyczne podane na stronach rządowych są dość niespójne i wprowadzają niejasność, jakie podmioty będą mogły rejestrować się jako organizatorzy szczepień. Można bowiem znaleźć informacje, że program skierowany jest do:

  • pojedynczych pracodawców;
  • grupy pracodawców;
  • samorządów zawodowych (np. radcowskiego, budowlanego, aptekarskiego, weterynaryjnego, notarialnego);
  • stowarzyszeń branżowych (stowarzyszenia pracodawców określonych branż, izby handlowe lub gospodarcze);
  • szkół wyższych, jeśli chodzi o ich pracowników i studentów.

Nie wiadomo jednak, czy podmioty inne niż pracodawcy mogą same zgłosić chęć organizacji szczepień, czy też muszą zrobić to za pośrednictwem zakładów pracy, co sugerują inne wpisy na portalu rządowym, wskazujące, iż jedynie zakład pracy może dokonać rejestracji.

Z pewnością kwestia ta powinna zostać jasno uregulowana przepisami zapowiadanego przez resort rozporządzenia, którego na dzień 4 maja 2021 r. nadal brak, a które powinno być podstawą mającego ruszyć 4 maja portalu rejestracyjnego.

  1. Kogo oprócz pracownika może zaszczepić pracodawca?

Możliwość zaszczepienia ma dotyczyć zainteresowanych pracowników, bez względu na wiek i narodowość, oraz dorosłych członków ich rodzin.  W tym zakresie nie jest jednak jasne, kogo należy uważać za członka rodziny uprawnionego do dołączenia się do szczepień. Krajowe przepisy nie definiują tego pojęcia. Nie wiadomo więc, czy należy rozumieć po nim tylko osoby spokrewnione ani do jakiego stopnia i linii należy liczyć członków rodziny mogących zgłosić się do programu. Kwestią wymagającą doprecyzowania jest również to, czy zaszczepić będą mogły się osoby pozostające w związkach niesformalizowanych, a pozostające we wspólnym pożyciu lub małżonkowie rozwiedzeni?

Wreszcie, nie jest jasne czy członkowie rodziny będą mogli zaszczepić się jedynie, gdy chęć taką zgłosi sam pracownik (członek samorządu, stowarzyszenia, student), czy też niezależnie od niego.

  1. Jakie informacje należy podać w formularzu zgłoszeniowym?

Pracodawca zgłaszający chętnych do zaszczepienia za pośrednictwem strony internetowej Rządowego Centrum Bezpieczeństwa powinien podać:

  • dane kontaktowe wyłonionego u siebie koordynatora programu,
  • zadeklarowaną liczbę chętnych (co najmniej 300 osób),
  • nazwę podmiotu leczniczego, z którym nawiązał współpracę;
  • liczbę punktów szczepień, z którymi chciałby nawiązać współpracę.
  1. Czy pracownikowi należy zapewnić na dzień szczepienia zwolnienie od pracy z prawem do wynagrodzenia?

Przepisy Kodeksu Pracy i rozporządzenia w sprawie sposobu usprawiedliwiania nieobecności w pracy oraz udzielania pracownikom zwolnień od pracy[1] wskazują jedynie, że pracodawca jest obowiązany zwolnić od pracy pracownika na czas niezbędny do przeprowadzenia obowiązkowych badań lekarskich i szczepień ochronnych przewidzianych przepisami o zwalczaniu chorób zakaźnych, o zwalczaniu gruźlicy oraz o zwalczaniu chorób wenerycznych.

Szczepienia przeciwko COVID-19 nie są obecnie szczepieniami obowiązkowymi. Tym samym pracodawca nie ma obowiązku zwolnienia pracownika z pracy w celu zaszczepienia. Jednocześnie pracodawca może samodzielnie zdecydować o zwolnieniu pracownika w dniu szczepienia bez obowiązku odpracowania tego dnia i z zachowaniem prawa do wynagrodzenia, jeżeli jego termin został wyznaczony na godziny pracy. Działanie takie jest w szczególności uzasadnione i oczekiwane, jeśli to pracodawca będzie podmiotem organizującym program szczepień, w których uczestniczy jego personel.

Potwierdzają to również wytyczne rządowe, zgodnie z którymi decyzja o zwolnieniu pracownika od pracy w związku z poddaniem się szczepieniu zależy od woli pracodawcy.

Jeśli jednak pracodawca nie wyrazi zgody na odpłatne zwolnienie z pracy, pracownik może wnioskować o udzielenie mu w terminie szczepienia urlopu lub zwolnienia w celu załatwienia sprawy osobistej.

  1. Czy pracodawca może przetwarzać dane osobowe osób zgłoszonych do szczepień?

Zgodnie z aktualnymi wytycznymi, w formularzu zgłoszeniowym, pracodawca podawać ma jedynie liczbę zgłaszanych osób – nie mniejszą niż 300. Z uwagi na brak stosownego rozporządzenia, nie wiadomo, jak ma wyglądać procedura zgłaszania chętnych oraz pozyskania ich danych przez podmiot medyczny wykonujący szczepienia. Przypuszczać jedynie można, że będą one przekazywane przez same osoby zgłaszające się na szczepienie bezpośrednio pracownikom placówki.

Istotne jednak wydaje się uregulowanie kwestii, czy pracodawca będzie mógł pozyskać dane na temat osób zaszczepionych. W razie braku takiego przepisu, podążając na aktualnym stanowiskiem Prezesa UODO w tym zakresie, będzie mógł uzyskać do nic dostęp tylko, jeśli nastąpi to z inicjatywy samego pracownika, co w warunkach, w których szczepienie organizowane jest przez pracodawcę może być trudne.

Wytyczne rządowe wskazują jedynie lakonicznie, że pracodawca odpowiada za zebranie listy zatrudnionych pracowników chętnych do szczepienia oraz oświadczeń o zgodzie na przetwarzanie danych osobowych.

  1. Czy pracodawca odpowiada za ewentualne NOPy?

Kwestia odpowiedzialności za niepożądane odczyny poszczepienne od miesięcy toczy się na forum publicznym. Z punktu widzenia pracodawcy istotnym jest, że nie jest on podmiotem wprowadzającym szczepionkę na rynek, a jedynie technicznym i logistycznym organizatorem programu.

Zgodnie z rządowymi założeniami, zapewnienie bezpieczeństwa i sprawności wykonywanych szczepień, przeprowadzenie kwalifikacji do szczepienia oraz wykonanie szczepień, zapewnienie odpowiedniego wyposażenia oraz organizację zespołów szczepiących leżą w gestii podmiotu wykonującego szczepienia, z którym współpracę prowadzi pracodawca.

  1. Kto finansuje szczepienia?

Według informacji podawanych w rządowych założeniach, stawka rozliczeniowa placówki medycznej wykonującej szczepienia z NFZ wynosi 61,24 zł za każde jedno wykonane szczepienie. W kosztach tych nie ma partycypować pracodawca.

Jak wskazuje się, ewentualne dodatkowe koszty organizacyjne szczepień – jeżeli okażą się koniecznie (np. wynajem pomieszczeń z przeznaczeniem na punkty szczepień lub inne koszty organizacyjne) pokryte powinny zostać przez pracodawcę.

Zgodnie ze stanowiskiem Ministerstwa Finansów, istnieje możliwość zakwalifikowania wydatków na szczepienia przeciwko Covid-19 do kosztów podatkowych, jako  wydatków wynikających z obowiązków w zakresie BHP, wytycznych lub zaleceń organów (instytucji) kompetentnych w obszarze bezpieczeństwa sanitarnego, albo własnej decyzji i racjonalnego przeciwdziałania zagrożeniu epidemicznemu, to takie wydatki stanowią koszt uzyskania przychodów w rozumieniu art. 15 ust. 1 ustawy CIT i art. 22 ust. 1 ustawy PIT.

  1. Czy ktoś będzie weryfikował prawidłowość rejestracji?

Rządowe wytyczne milczą na temat tego, czy przewidziana jest kontrola prawidłowości organizowania programu szczepień przez pracodawców. W szczególności nie wiadomo, czy weryfikacji podlegać będzie, czy na liście zarejestrowanych osób znajdują się tylko uprawnieni. Niewątpliwie podstawą do takiego działania musiałby stać się akt powszechnie obowiązującego prawa, a takiego do tej pory brak. Wątpliwości budzi również, czy jeśli powstanie po uruchomieniu programu szczepień pracowniczych, będzie mógł być podstawą wyciągania konsekwencji wobec akcji już przeprowadzonych, mając na uwadze zakaz działania prawa wstecz.

Jak widać, kwestia szczepień pracowniczych wymaga znacznego doregulowania. Jakkolwiek rejestracja do programu ruszyć ma zaraz po majówce, nadal nie wiadomo, kiedy dokładnie ruszą pierwsze szczepienia w zakładach pracy ani jak w praktyce ma wyglądać cała procedura i jej koordynacja.

AGATA MAJEWSKA

Radca prawny, specjalista w zakresie doradztwa dla pracodawców oraz ochrony danych osobowych

Ślązak, Zapiór i Partnerzy – Kancelaria Adwokatów i Radców Prawnych sp.  p.

Jedna z największych kancelarii działających na rynku południowej Polski. Świadczy kompleksowe usługi doradcze we wszystkich dziedzinach prawa związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej.

[1] Rozporządzenie Ministra Pracy i Polityki Socjalnej w sprawie sposobu usprawiedliwiania nieobecności w pracy oraz udzielania pracownikom zwolnień od pracy z dnia 15 maja 1996 r. (tj. Dz.U. z 2014 r. poz. 1632).

Zmiany personalne w Ford Polska. Mirosław Prus nowym dyrektorem sprzedaży samochodów osobowych

Z dniem 1 maja 2021 roku nastąpiła zmiana na stanowisku dyrektora sprzedaży Ford Polska. Funkcję objął Mirosław Prus. Na nowym stanowisku będzie odpowiadał między innymi za dystrybucję i sprzedaż samochodów osobowych, a także za nadzór nad siecią autoryzowanych dilerów marki Ford w Polsce.

Mirosław Prus z branżą motoryzacyjną jest związany nieprzerwanie od 1998 roku. Zdobywał doświadczenie w dużych koncernach motoryzacyjnych w Polsce oraz Niemczech. Odpowiadał między innymi za zarządzanie łańcuchem dostaw – w tym logistykę, dystrybucję, zakupy a także za planowanie i prognozowanie popytu oraz podaży oraz projektowanie i wdrażanie strategii sprzedaży.

– Bardzo się cieszę, że mogłem dołączyć do zespołu Ford Polska. To bardzo silna marka motoryzacyjna, która oferuje doskonałe produkty i posiada doświadczoną sieć dilerską. Dla mnie jakość obsługi klienta oraz strategia elektryfikacji mają najwyższe priorytety. Już dzisiaj mogę sobie pozwolić na stwierdzenie, że dzięki doskonałym modelom samochodów i profesjonalnemu zespołowi jesteśmy i będziemy w stanie spełnić wszystkie oczekiwania naszych klientów – powiedział Mirosław Prus.

Mirosław Prus ukończył w 2002 roku studia magisterskie na kierunku finanse przedsiębiorstw. Na poprzednich stanowiskach został pięć razy wyróżniony nagrodą pracownika roku.

Jego pasją jest żeglarstwo a bardzo ważną rolę w jego życiu odgrywa muzyka. Interesuje się brzmieniami bluesowo-rockowymi oraz klasycznym. W wolnych chwilach gra na gitarze akustycznej i elektrycznej.

Badanie SAS: Pandemia sprawiła, że w pracy potrzebujemy nowych umiejętności

Eksperci SAS wskazują 4 trendy, które będą odgrywać największą rolę w zmianach zachodzących obecnie na rynku pracy.

W ciągu ostatniego roku biznes stanął przed wyzwaniem zweryfikowania większości krótkoterminowych planów rozwoju. Zmiany nie ominęły również pracowników, którzy muszą obecnie wykazywać się nieco innymi umiejętnościami w ramach pracy zdalnej, ponieważ większość procesów została przeniesiona do świata cyfrowego. Jak wynika z badania SAS, 88 proc. menedżerów przyznaje, że musiało zmienić plany rozwoju zawodowego zespołów, aby umożliwiały one zdobycie umiejętności, których obecnie najbardziej potrzebują organizacje.

Pandemia przyczyniła się do przyspieszenia inicjatyw z zakresu rozwoju zawodowego i uwidoczniła braki umiejętności zarówno u menedżerów, jak i pracowników. Przedstawiciele jednej i drugiej grupy muszą szybko się uczyć, aby nadążyć za zmieniającym się środowiskiem pracy. Pięćdziesiąt procent menedżerów HR, którzy wzięli udział w badaniu „HR Dive” przeprowadzonym przez studio ID i SAS, przyznało, że pracownicy powinni podnosić swoje umiejętności, przekwalifikować się lub łączyć różne kompetencje. Nieco mniej, bo 41 proc. z nich wyraziło taką samą opinię w stosunku do menedżerów. Jednocześnie według danych firmy TINYpulse, 49 proc. menedżerów motywuje rozwój kompetencji, który przynosi im korzyści, a pracownicy, którzy czują, że rozwijają się w pracy, są o 20 proc. bardziej skłonni pozostać w organizacji po roku od rozpoczęcia pracy. Wszystkie te dane wskazują, że organizacje stoją przed dużym wyzwaniem w zakresie zarządzania procesem rozwoju kompetencji w taki sposób, aby zaspokoić potrzeby pracowników i zapewnić sprawne działanie w nowej rzeczywistości.

Umiejętności miękkie ważne w pracy zdalnej

Potrzeba zachowania dystansu społecznego i brak możliwości spotkania osobiście ze współpracownikami, klientami czy partnerami sprawiła, że trudniej jest odczytać nastrój rozmówcy czy nawiązać bliższy kontakt. Nie dziwi zatem fakt, że niemal 50 proc. respondentów badania „HR Dive” wskazało, że menedżerowie powinni obecnie mocniej skupić się na rozwoju umiejętności miękkich, a 32 proc. potwierdziło, że te założenia dotyczą również pracowników.

Konieczność zmiany jest oczywista, jednak wiele organizacji ma kłopot ze wskazaniem, jakich konkretnych umiejętności brakuje ich pracownikom. Uczestnicy badania SAS przyznali, że najczęściej identyfikują je w procesie oceny wewnętrznej, np. rozmów lub ankiet rocznych. Rzadziej wskazują je sami pracownicy lub jest to efekt audytu firm trzecich. Niemal 30 proc. ankietowanych przyznało, że nie próbuje obecnie określić brakujących umiejętności w swojej organizacji.

Cztery trendy, które będą odgrywać największą rolę w zmianach, jakie zachodzą obecnie na rynku pracy:

  1. Rosną oczekiwania względem biznesu – rola firm nie sprowadza się jedynie do wytwarzania i sprzedawania dóbr czy świadczenia usług. Pandemia pokazała, jak ważna jest odpowiedzialność biznesu, który powinien troszczyć się o pracowników oraz społeczność lokalną. Dbałość o zdrowie (także psychiczne), bezpieczeństwo i zapewnienie możliwości rozwoju członkom zespołów to ważne wyzwanie, któremu przedsiębiorstwa muszą stawić czoła. Oczekuje się, że firmy będą zabierały stanowisko w ważnych sprawach społecznych i politycznych.
  2. Inwestycjom w technologie muszą towarzyszyć inwestycje w szkolenia i rozwój – wdrożenie zaawansowanych technologii w organizacji nie przyniesie oczekiwanego rezultatu, jeżeli pracownicy nie będą wiedzieli, jak z nich korzystać. W szczególności dotyczy to pracowników, którzy przed pandemią spotykali się z klientami głównie osobiście, a obecnie muszą to robić zdalnie, korzystając z narzędzi do współpracy.
  3. Szkolenia pozwalają utrzymać i pozyskać pracowników – pandemia uwidoczniła, że niektóre umiejętności mają większe znaczenie niż inne. Przyspieszona cyfrowa transformacja biznesu sprawiła, że zapotrzebowanie na deweloperów IU, specjalistów z zakresu sztucznej inteligencji czy chmury jest jeszcze większe. Mając na uwadze, że na rynku wciąż brakuje talentów, firmy powinny rozważyć wsparcie obecnych pracowników w procesie zmiany zawodowej, pomagając im pozyskiwać nowe umiejętności.
  4. Organizacje muszą stworzyć kulturę rozwoju – szkolenia pracowników stanowią największą wartość, gdy po ich zakończeniu dzielą się oni wiedzą z resztą zespołu. Atmosfera wzajemnego wsparcia jest szczególnie ważna, gdy firma próbuje znaleźć nieistniejące jeszcze rozwiązanie danego problemu. Pracownicy muszą sami dążyć do podnoszenia kwalifikacji. Aby to było możliwe, niezbędne jest skuteczne wykorzystywanie zdobytych umiejętności w codziennej pracy, np. wykonując niektóre zadania szybciej lub eliminując powtarzające się błędy.

Satis Group inwestuje w producenta innowacyjnej technologii leczenia niepłodności

Satis Group S.A., notowana na GPW grupa technologiczna nabyła pakiet akcji medycznej firmy INVO BioScience Inc., notowanej na NASDAQ. Na zakup amerykańskich akcji polska spółka wydała ponad  970 tys. USD, co pozwala jej kontrolować 2,38% kapitału firmy z Florydy, zajmującej się innowacyjnymi metodami leczenia niepłodności. Satis Group i INVO Bioscience Inc negocjują warunki strategicznej współpracy, mającej na celu rozwój działalności INVO BioScience na rynkach Europy Środkowej i Wschodniej. Z danych wskazywanych przez EPAF (European Policy Audit on Fertility) z problemem niepłodności tylko w Polsce może zmagać się 1,5 mln par.

Misją INVO Bioscience® jest zwiększenie dostępu do leczenia niepłodności oraz opieki nad pacjentami na całym świecie. Spółka jest autorem technologii INVOcell®, pierwszego systemu do inkubacji wewnątrzpochwowej (IVC) dopuszczonego przez FDA w Stanach Zjednoczonych. Jest to nowatorskie urządzenie i procedura zapewniająca bardziej naturalne, bezpieczne, skuteczne i tańsze leczenie niepłodności. Urządzenie INVOcell oraz Procedura INVO® stanowią alternatywę dla tradycyjnych metod leczenia niepłodności, takich jak inseminacja domaciczna (IUI) i zapłodnienie in vitro (IVF).

Transakcja zakupu pakietu akcji INVO BioScience jest bardzo ważnym etapem negocjacji warunków współpracy między nami. Strategiczne partnerstwo pozwoli amerykańskiej spółce rozwinąć swoją działalność na rynkach Europy Środkowo-Wschodniej, w czym będziemy ich wspierać poprzez znajomość lokalnego rynku. Nasza współpraca pozwoli na zwiększenie dostępu w Polsce do terapii leczenie niepłodności. Szacuje się, że problem niepłodności może w naszym kraju dotyczyć 1,5 mln par– komentuje Andrzej Wrona, Prezes Zarządu Satis Group S.A.

Spółka nabyła pakiet akcji INVO Bioscience® stanowiący prawie 2,4 procent udziału w jej kapitale zakładowym. Transakcja została sfinansowana w ramach umowy z Polish American Investment Fund LLC, która została zawarta 29 kwietnia br.

Wejście na rynek medyczny zostanie wsparte zmianami w kadrze zarządzającej. 29 kwietnia br. Rada Nadzorcza Satis Group powołała do Zarządu Spółki Marcina Hańczaruka, doświadczonego managera w obszarze ochrony zdrowia. W swojej dotychczasowej karierze prowadził on różnorodne zespoły, a także całe organizacje w wiodących międzynarodowych firmach i koncernach: Bristol-Myers Squibb (USA); Schering Plough (USA); Ferring (Szwajcaria), Amgen (USA.

Klabater ogłosił datę premiery Crossroads Inn

Klabater ogłosił datę premiery kluczowej gry spółki, Crossroads Inn, na konsolach Microsoftu. Symulator zarządzania karczmą w świecie fantasy, będzie dostępny na Xbox Series X oraz Xbox One już 19.05 w cenie 29,99 EUR/USD, a za produkcję odpowiada wewnętrzny zespół portingowy spółki.

Crossroads Inn jest kluczową marką własną i motorem napędowym sprzedaży back-catalogu Spółki. Łączna wartość zysku ze sprzedaży od premiery gry w październiku 2019 do końca 2020 r. osiągnęła blisko 2,5 mln zł. Klabater przez ponad rok pracował nad wersją tytułu przeznaczoną na konsole Microsoftu, aby przystosować produkcję w optymalny sposób do możliwości Xbox One i Xbox Series X:

– Edycja konsolowa wymagała od nas zredefiniowania wielu aspektów gry, w tym sterowania, ponieważ nie jest łatwo zaadaptować dużą strategię typu Tycoon na potrzeby pada. Nasz zespół nie tylko podołał temu wyzwaniu, ale też zaproponował rozwiązania, które sprawią, że użytkownicy konsol z przyjemnością będą grać w nasz tytuł – mówi Michał Gembicki, Joint-CEO w Klabaterze.

Crossroads Inn w wersji na Xbox One oraz Series X zaoferuje graczom o wiele więcej niż podstawową wersję gry. W edycji konsolowej gra będzie dostępna wraz z dodatkami Pests & Puppies, The Pit, Hooves, Wagons oraz Bath & Beauty. Ponadto na Xbox będzie dostępny unikalny dodatek Dodatek Crops & Harvest skupiony na cyklu upraw i zbiorów oraz nowe typy postaci – barda i podróżnika. Gra zostanie również wydana w edycji specjalnej (34,99 USD/EUR) zawierającej wszystkie dodatki znane z season passa gry.

– Crossroads Inn to dla nas niezwykle ważna marka, którą zamierzamy rozwijać w najbliższych latach. Naturalnym elementem tego rozwoju jest również wersja na konsole Microsoftu i wierzę, że dzięki ciężkiej pracy całego zespołu portingowego, Crossroads Inn odniesie zasłużony sukces na Xbox Series X oraz Xbox One, wypełniając niszę w symulatorach zarządzania – kończy Michał Gembicki.

Strona gry na Xbox będzie dostępna dzisiaj od godziny 15:00. Flagowy tytuł Klabatera jeszcze w tym roku doczeka się na konsoli również nowych dodatków, czerpiących z obecnie tworzonych projektów spółki. Pierwszy z nich, zatytułowany The Circus – będzie inspirowany powstającą właśnie grą spółki The Amazing American Circus, oferując trzech nowych bohaterów (klaun, siłacz i żongler), natomiast Booze and Liquor – będzie inspirowany kulturą bimbrowników i projektem Moonshiners.

SUNEX planuje przeprowadzić emisję akcji

Zarząd SUNEX S.A. zamierza przeprowadzić emisję akcji w oparciu o Memorandum Informacyjne. Pozyskane środki planuje przeznaczyć na rozwój działalności, rozbudowę mocy produkcyjnych i wdrożenie innowacyjnych technologii. Celem jest także zwiększenie płynności i otwarcie Spółki na nowych inwestorów indywidualnych i instytucjonalnych. Decyzje w sprawie emisji akcji będą podejmowane przez akcjonariuszy na ZWZA zwołanym na 27 maja br.

Zarząd SUNEX S.A. w porządku obrad najbliższego Zwyczajnego Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy wprowadził punkt przewidujący podjęcie uchwały w sprawie podwyższenia kapitału zakładowego spółki w drodze emisji akcji serii C z wyłączeniem prawa poboru. Zamiarem Zarządu SUNEX jest, aby emisja nastąpiła w drodze oferty publicznej, skierowanej do szerokiego grona potencjalnych inwestorów, na podstawie Memorandum Informacyjnego – maksymalna wartość oferty może wynieść 2,5 mln Euro. Decyzja w sprawie emisji akcji zapadnie na najbliższym ZWZA zaplanowanym na 27 maja br.

Celem planowanej emisji jest pozyskanie dodatkowego finansowania, które umożliwi przyspieszenie realizacji strategicznych planów Spółki w zakresie rozbudowy mocy produkcyjnych w obszarze urządzeń opartych o odnawialne źródła energii.

– Mamy dużą liczbę zamówień, chcemy się dalej dynamicznie rozwijać. Branża odnawialnych źródeł energii jest bardzo perspektywiczna. Zwiększająca się świadomość społeczeństwa w zakresie ochrony środowiska, przy wsparciu rządowych programów pomocowych, powoduje dynamiczny wzrost popytu na systemy bazujące na OZE. Realizacja projektów obejmujących zwiększenie mocy produkcyjnych i wdrożenie nowych technologii m.in. w zakresie automatyzacji produkcji, pozwoli wzmocnić naszą pozycję konkurencyjną i wykorzystać rynkową koniunkturę. Celem przeprowadzenia oferty akcji jest również zwiększenie płynności akcji oraz otwarcie Spółki na nowych inwestorów indywidualnych i instytucjonalnych – podkreślił Romuald Kalyciok, Prezes Zarządu SUNEX S.A.

Na potrzeby finansowania rozwoju i uruchamiania innowacyjnych technologii SUNEX ubiega się o dofinansowanie ze środków programów pomocowych pochodzących z Unii Europejskiej.

Stali klienci gwarancją stabilności finansowej już tylko dla 5% firm | Badanie

W biznesie panuje przeświadczenie, że dobrze jest mieć stałych klientów, bo to trwałe źródło przychodu. W mikrofirmach stanowią oni nawet 75% (i więcej) wszystkich klientów. Niestety, jak pokazuje najnowsze badanie Krajowego Rejestru Długów i firmy faktoringowej NFG, dwie trzecie przedsiębiorców z sektora MŚP doświadczyło w pandemii opóźnienia w płatnościach właśnie ze strony stałych kontrahentów. O ich całkowitej rzetelności płatniczej może mówić już tylko 5% firm.

Pandemia negatywnie wpłynęła na zdolność regulowania zobowiązań w firmach. Przedsiębiorcy ostrożniej podchodzą do nowych kontrahentów. Tymczasem badanie „Płatności i finasowanie przedsiębiorstw w czasie pandemii” pokazuje, że firmy powinny baczniej przyjrzeć się również kondycji finansowej stałych klientów, którym wystawiają faktury z odroczonym terminem płatności. Jak się bowiem okazuje, to właśnie oni w pandemii często płacą po terminie.

Stały znaczy jaki?

Większość przedsiębiorców działających w modelu B2B ma stałych klientów, którym sprzedaje towary z odroczonym terminem płatności bądź świadczy usługi w ramach abonamentu czy długoterminowej umowy. Taka współpraca ma swoje plusy, jak np. regularne wpływy na konto w postaci comiesięcznych przelewów.

Z badania Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej i firmy faktoringowej NFG wynika, że stali klienci w mikroprzedsiębiorstwach, częściej niż w małych i średnich firmach, stanowią ponad ¾ wszystkich partnerów. W małych i średnich firmach zazwyczaj nie przekraczają połowy wszystkich kontrahentów. Generalnie im mniejsza firma w sektorze MŚP, tym większy jest stosunek liczby stałych kontrahentów do wszystkich klientów w przedsiębiorstwie. A spowodowane jest to przede wszystkim kosztami.

Pozyskiwanie nowych klientów pozwala firmom rosnąć, ale jest kosztowne. Szacuje się, że zdobycie nowego klienta jest sześć do siedmiu razy droższe niż utrzymanie obecnego. Dlatego mikrofirmy rzadziej niż firmy małe i średnie, koncentrują się na pozyskiwaniu nowych kontraktów, a częściej na obsłudze obecnych. Według naszego badania, w przypadku mikrofirm, grono stałych klientów pozostających w obsłudze, to z reguły 6-10 podmiotów – komentuje Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów, współautora badania.Stali klienci gwarancją stabilności finansowej już tylko dla 5% firm

Pandemia zachwiała stabilnością

Stali kontrahenci byli dotychczas synonimem bezpieczeństwa finansowego, który gwarantuje regularne wpływy na konto, a co za tym idzie stabilność i ciągłość działania przedsiębiorstwa. Niestety pandemia skutecznie zachwiała tym poczuciem bezpieczeństwa.

Blisko 68% przedsiębiorców z sektora MŚP przyznało, że w ostatnim roku pojawiły się opóźnienia w płatnościach ze strony stałych kontrahentów. W tej grupie co czwarty potwierdza, że takie opóźnienia „zdecydowanie mają miejsce”, a 42%, że „raczej się zdarzają”. Jedynie 5% firm jest w stanie zaświadczyć o całkowitej rzetelności płatniczej swoich stałych klientów, a 28% uważa, że takie opóźnienia „raczej się nie zdarzają”.Stali klienci gwarancją stabilności finansowej już tylko dla 5% firm 2

Dla porównania, co czwarty przedsiębiorca przyznaje, że przed pandemią tacy kontrahenci regulowali faktury terminowo, a jeśli nawet się spóźniali, to z reguły nie dłużej niż 15 dni (36% wskazań). W pandemii te opóźnienia wydłużyły się nawet do 60 dni.

Przedsiębiorcy uważają, że stali klienci to stałe źródło przychodu. I rzeczywiście do niedawna tak było. Niestety w pandemii dwie trzecie przedsiębiorców z sektora MŚP przyznało, że pogorszyła się rzetelność płatnicza stałych kontrahentów. Innymi słowy: regularne płatności, które dotąd spływały do nich w terminie, teraz są dokonywane z miesięcznym lub dwumiesięcznym opóźnieniem. Problem ten dotyczy nawet połowy stałych kontrahentów. W zdecydowanie najgorszej sytuacji są mikrobiznesy, skoncentrowane niemal wyłącznie na obsłudze właśnie takich klientów. W ich przypadku trudno o ucieczkę w nowe kontrakty, a przerwanie łańcucha płatności może mieć dramatyczne konsekwencje dla ciągłości działania mikroprzedsiębiorstwa, łącznie z utratą płynności finansowej – zauważa Dariusz Szkaradek, prezes Zarządu firmy faktoringowej NFG.Stali klienci gwarancją stabilności finansowej już tylko dla 5% firm 3

Jak wskazują autorzy badania, pandemia przyzwyczaiła niektóre firmy do tego, żeby wstrzymywać płatności za towary lub usługi. Przedsiębiorcy chcą chronić przede wszystkim swoje własne biznesy, nawet kosztem bezpieczeństwa swoich kontrahentów. W tej sytuacji nieprędko rzetelność płatnicza w biznesie wróci na właściwe tory.

Niestety liczba przedsiębiorców, którzy nieterminowo regulują swoje zobowiązania rośnie z powodu pandemii. Ciężko ocenić czy kontrahent faktycznie nie ma środków na uregulowanie płatności, czy tylko zasłania się koronawirusem. Tak czy inaczej, brak pieniędzy za wykonaną usługę zaburza płynność finansową firmy. Aby ochronić własną działalność przed bankructwem, warto korzystać z dostępnych na rynku usług pomagających w utrzymaniu finansów na właściwym poziomie. Dzisiaj ważne jest, by monitorować stałych klientów, sprawdzać nowych oraz dyscyplinować wszystkich do zapłaty np. w ramach faktoringu jawnego – ocenia Dariusz Szkaradek, prezes Zarządu NFG.

Badanie „Płatności i finasowanie przedsiębiorstw w czasie pandemii” na zlecenie Krajowego Rejestru Długów i firmy faktoringowej NFG przeprowadzone przez IMAS International w marcu 2021 r. metodą CAWI na grupie 509 mikro, małych i średnich przedsiębiorstw.

Skok inflacji wystawia na próbę cierpliwość członków RPP (prognoza B. Sawickiego)

Nastawienie Rady Polityki Pieniężnej coraz mocniej odbiega od innych banków centralnych regionu i świata gospodarek wschodzących. Strategia rodzimych władz monetarnych zostaje wystawiona na poważną próbę. Jest jednak wciąż za wcześnie, by zakładać szybkie porzucenie obecnej strategii na rzecz bardziej restrykcyjnej polityki. Po majowym posiedzeniu RPP nie powinniśmy zatem oczekiwać zmian w komunikacji – twierdzi Bartosz Sawicki, analityk Cinkciarz.pl.

Próba cierpliwości i konsekwencji członków RPP to kombinacja nagłego wystrzału inflacji, podwyższonych cen bazowych, perspektywy wysokiej dynamiki PKB, zdrowego rynku pracy i fali popytu konsumpcyjnego, która rozleje się po zniesieniu restrykcji. Czy wobec takiego splotu argumentów NBP pozostanie niewzruszony? Majowe posiedzenie członków RPP odbędzie się już jutro.

Łagodna, czyli jaka?

W odpowiedzi na pandemiczne załamanie koniunktury, Rada Polityki Pieniężnej obniżyła stopy procentowe z pułapu 1,5 proc. (wówczas historycznie najniższego) do 0,10 proc. Większość decydentów prezentuje stanowisko, że przez kilka kolejnych kwartałów, co najmniej do końca kadencji Rady (nastąpi to w marcu 2022 r.), nie będzie potrzeby podnoszenia kosztu pieniądza.

Narodowy Bank Polski przed rokiem rozpoczął także skup aktywów. Polski program luzowania ilościowego ma charakter otwarty, nieposiadający ograniczenia czasowego, ani z góry określonej wartości. Na 21 przeprowadzonych dotychczas przetargach pozyskano papiery o łącznej wartości 124 mld zł. Co istotne, w ostatnich tygodniach skup wyraźnie zintensyfikowano.

Na ubiegłotygodniowym przetargu odkupiono dług za maksymalną kwotę 5 mld zł. Dwudziesta aukcja była większa niż jedenaście poprzednich. W kwietniu wartość programu wyniosła aż 10,4 mld zł i była najwyższa od czerwca ubiegłego roku, gdy skala niepewności odnośnie do rozwoju pandemii i ścieżki wzrostu była nieporównywalnie większa niż obecnie. Nie można zapominać także, że zaledwie kilka miesięcy temu NBP agresywnie interweniował na rynku walutowym w celu osłabienia złotego. Oficjalnie miało to wspomóc oddziaływanie kryzysowej polityki na gospodarkę. Choć kolejne interwencje są bardzo mało prawdopodobne, to w komunikacji istotnym elementem pozostaje preferencja, by złoty pozostał słaby i w ten sposób wspierał eksport.

Wzrost prawie na piątkę, inflacja też?

Po poprzednim posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej prezes Adam Glapiński użył sformułowania, że kondycja gospodarki jest bardzo „daleka od OK.” Okazuje się jednak, że każdy kolejny lockdown wyrządza mniej szkód koniunkturze, a szkody wyrządzone przez wygasającą już trzecią falę zachorowań na COVID-19 są znacznie mniejsze, niż można się było obawiać. Rekordowe wyniki sprzedaży detalicznej oraz produkcji przemysłowej za marzec sugerują, że w pierwszych trzech miesiącach tego roku dynamika PKB wyniosła ok. -1 proc. rok do roku. Innymi słowy: do drugiego kwartału, który przynosi przyśpieszenie szczepień, perspektywę znoszenia obostrzeń i odmrażania usług, koniunktura dotrwała w lepszej kondycji, niż można było to zakładać jeszcze kilka tygodni temu. Odporność koniunktury i wyższy punkt wejścia w okres rozlewania się szybszego wzrostu po światowej gospodarce przywróciła na bliższy plan stary atut złotego, czyli oczekiwania, że tempo wzrostu w tym roku może być bliskie 5 proc.

– Podobną wartość, i to już w maju, zanotować może jednak także dynamika wzrostu cen konsumenckich. Piątkowe dane GUS wskazują, że w kwietniu ceny były aż o 4,3 proc. wyższe niż przed rokiem, co wywołało kolejny, niemały inflacyjny szok. Wystrzał presji cenowej nie jest jednorazowy w tym sensie, że niechybnie podnosi ścieżkę dynamiki cen na resztę roku. Dynamika CPI będzie plasować się mocno powyżej celu inflacyjnego NBP. Stoi za nim nie tylko podbicie cen paliw oraz żywności, ale także wysoka trajektoria dynamiki inflacji bazowej. Jej  tegoroczne zachowanie stanowi duże zaskoczenie, zakładano bowiem, że będzie ona stopniowo wygasać. Tymczasem utrzymuje się blisko 4 proc. rok do roku i prawdopodobne są  zwyżki, które napędzi znoszenie restrykcji prowadzące do otwarcia gospodarki – w tych kategoriach realizacja odroczonego popytu przez konsumentów powinna mieć szczególnie znaczący wpływ – ocenia Bartosz Sawicki, analityk Cinkciarz.pl.

RPP twardo przy swoim

Polskie władze monetarne dotychczas jednoznacznie utrzymywały, że podbicie inflacji ma charakter przejściowy oraz że wynikać będzie z efektów statystycznych i czynników znajdujących się poza orbitą oddziaływania banku centralnego. Ostatnie informacje z gospodarki to za mało, by zmienić nastawienie i przełożyć się na zmianę komunikacji. Może to nastąpić dopiero w momencie, gdy któraś z projekcji inflacyjnych (zapewne jesienna) zacznie wskazywać na trwałe utrzymywanie się inflacji znacznie powyżej celu i sugerować odklejanie się oczekiwań inflacyjnych. Dużą rolę może odegrać w tym rynek pracy, który wychodzi z pandemii zdrowy, „rozgrzany” przede wszystkim w przemyśle i cechowany przez rosnące żądania płacowe.

Nie można też oczywiście zakładać obwieszczenia zmiany strategii tak długo, jak obowiązują liczne pandemiczne restrykcje. Choć Czesi sposobią się do podniesienia stóp w drugim półroczu, a na podobny krok zapewne zdecydują się także Węgrzy, to stopy procentowe w Polsce nie ulegną zmianie. Część członków Rady zacznie jednak jeszcze mocniej postulować konieczność normalizacji, a kolejne posiedzenia będą śledzone bardzo uważnie.

Prognoza na koniec roku: dolar poniżej 3,36 zł, a euro po 4,40

Nastawienie RPP jest niekorzystne dla złotego, ale obecnie największym problemem polskiej waluty jest balast nierozstrzygniętej kwestii kredytów frankowych i zbliżające się posiedzenie Izby Cywilnej Sądu Najwyższego. Inwestorzy na stałe przypięli NBP łatkę najłagodniejszego, jednoznacznie gołębiego banku centralnego w regionie. Przy stopach bliskich zera i kilkuprocentowej inflacji atrakcyjność odsetkowa rodzimej waluty będzie skrajnie niska.

– Mocno ujemne realne stopy procentowe mogą hamować umocnienie złotego oraz sprawiać, że będzie on bardziej wrażliwy na potencjalne zawirowania na światowych rynkach. Jednak nie wystarczą, by zapobiec jego umocnieniu. Rozlewanie się dobrej koniunktury na kolejne gospodarki powinno odpychać kapitał od dolara w kierunku tych walut, których kraje pochodzenia w danym momencie będą miały za sobą najszybszy postęp szczepień i największe szanse na szybkie odmrażanie gospodarki. W pierwszym kwartale był to funt, obecnie jest euro. Liczymy, że niebawem przyjdzie kolej złotego, który ma za sobą mocny wzrost i korzystną dla waluty sytuację w bilansie płatniczym, a dodatkowo spory dystans do nadrobienia. Prognozujemy, że na koniec roku za euro płacić będziemy ok. 4,40 zł, a kurs USD/PLN spadnie poniżej 3,60 – szacuje analityk Cinkciarz.pl.

Wojciech Zaskórski nowym General Managerem w Lenovo Polska

Firma Lenovo ogłosiła, że z początkiem maja 2021 roku Wojciech Zaskórski objął stanowisko General Manager w Lenovo Polska. Będzie odpowiadać za całokształt działań firmy, w tym zarządzanie sprzedażą, rozwijanie i wzmacnianie pozycji marki oraz portfolio jej produktów i usług przeznaczonych dla użytkowników indywidualnych, jak i biznesowych na polskim rynku. Nowy General Manager w Lenovo Polska będzie raportował do Ivana Bozeva, dyrektora generalnego odpowiedzialnego za kraje Europy Środkowo i Południowo-Wschodniej.

Wojciech Zaskórski z rynkiem IT związany jest od ponad 20 lat. Ostatnio pełnił funkcję Enterprise Business Division Director w Samsung Electronics Polska, w ramach której przez ostatnie 5 lat zarządzał biznesem produktów IT marki Samsung w Europie Środkowo-Centralnej. W strukturze firmy zajmował też stanowisko kierownicze Head of Solutions and Product Marketing. Wcześniej pracował w polskiej grupie kapitałowej spółek z branży informatycznej Sygnity S.A., gdzie odpowiadał za nadzór nad wdrożeniem technologii i rozwiązań wykorzystanych m.in. w sektorze publicznym oraz bankowym. Wojciech Zaskórski jest absolwentem wydziału Matematyki, Informatyki i Mechaniki Uniwersytetu Warszawskiego oraz Wojskowej Akademii Technicznej, gdzie uzyskał tytuł doktora nauk o bezpieczeństwie informacyjnym. Ukończył także studia Executive MBA w Akademii Leona Koźmińskiego oraz szereg studiów podyplomowych m.in. na University of Oxford, Fuqua School of Business w Duke University, University of Stockholm oraz London School of Business. Prywatnie jest fanem aktywnego spędzania wolnego czasu – uprawia CrossFit oraz pasjonuje się sportami wodnymi jak żeglarstwo czy wakeboarding.

„Poprowadzenie Lenovo na polskim rynku to wyzwanie i odpowiedzialność, które z entuzjazmem podejmuję. Jestem dumny, że trafiam do firmy w przełomowym momencie cyfrowej transformacji pracy oraz biznesu. W Lenovo wierzymy, że technologia może rozwiązać największe wyzwania ludzkości, dlatego podstawą prowadzonych przez nas działań, od momentu tworzenia innowacji do ich wdrożenia, jest zorientowanie na potrzeby oraz oczekiwania klienta. Jestem skoncentrowany na systematycznej realizacji naszej strategii i wspieraniu dalszego rozwoju marki, który umożliwi nam urzeczywistnianie tej wizji i tym samym oferowaniu wszystkim użytkownikom inteligentniejszych technologii”. — mówi Wojciech Zaskórski, General Manager Lenovo Polska.