Grupa PHN poprawiła wyniki z najmu i działalności deweloperskiej w 2020 r.

W 2020 r. Grupa Kapitałowa Polskiego Holdingu Nieruchomości S.A. zwiększyła przychody z najmu do 188,9 mln PLN z 171,9 mln PLN w 2019 r., w efekcie czego zysk z najmu wzrósł do 105,4 mln PLN wobec 98,1 mln PLN rok wcześniej. W ubiegłym roku spółka odnotowała także wzrost zysku z działalności deweloperskiej o 92,9 mln PLN do 97,2 mln PLN. Tym samym po raz kolejny spółka osiągnęła solidne wyniki finansowe pomimo znacznego pogorszenia warunków makroekonomicznych.

Pomimo zawirowań rynkowych wywołanych pandemią koronawirusa Grupa PHN kontynuowała ambitny program inwestycyjny w segmencie nieruchomości biurowych i mieszkaniowych, jak również w sektorze magazynowym i usług hotelarskich. Spółka utrzymuje pod ścisłą kontrolą koszty administracyjne, jak również poziom zadłużenia.

Grupa PHN ma silne fundamenty, a solidne wyniki finansowe pozwalają nam patrzeć z ostrożnym optymizmem w przyszłość. Wraz z poprawą sytuacji epidemicznej będziemy intensyfikować działania w zakresie kolejnych inwestycji w poszczególnych segmentach rynku, dostosowując je jednocześnie do nowych wyzwań – powiedział Marcin Mazurek, Prezes Zarządu Polskiego Holdingu Nieruchomości S.A.

Pandemia wpłynęła na wyniki całej gospodarki, w tym również Grupy Kapitałowej PHN w 2020 r. Jednak dzięki wcześniej podjętym przez nas działaniom udało nam się w znacznym stopniu ograniczyć jej negatywny wpływ i bezpiecznie przejść przez najtrudniejszy okres – dodał Marcin Mazurek.

W całym 2020 r. Grupa PHN odnotowała pozytywny wynik netto, który wyniósł 44,6 mln PLN. Jego zmiana w porównaniu do 69,0 mln PLN zysku osiągniętego w 2019 r. wynika w głównej mierze ze zmiany wartości godziwej nieruchomości inwestycyjnych.

Portfel Grupy PHN obejmuje obecnie 155 aktywów nieruchomościowych o łącznej wartości ponad 3,1 mld PLN, co plasuje spółkę w czołówce największych firm deweloperskich w Polsce.

W 2020 r. spółka kontynuowała inwestycje w segmencie nieruchomości komercyjnych, pozyskując na ten cel na korzystnych warunkach środki z emisji kolejnej transzy obligacji, w tym na realizację takich kluczowych projektów jak biurowce SKYSAWA i INTRACO Prime w Warszawie. Prace na tych budowach prowadzone są zgodnie z harmonogramem. W tym roku planowane jest zakończenie budowy niższego budynku w projekcie SKYSAWA realizowanego w samym centrum stolicy.

Dla działalności Grupy PHN coraz ważniejszy staje się segment budownictwa mieszkaniowego. W ubiegłym roku rozpoczęto realizację pierwszego etapu budowy Osiedla Olimpijczyk w łódzkiej dzielnicy Polesie, jak również osiedla Młoda Białołęka na warszawskiej Białołęce oraz INSTA 21 w dzielnicy Włochy. W 2020 r. została zakończona sprzedaż mieszkań w drugim etapie budowy osiedla VIS À VIS WOLA w Warszawie, a także mieszkań w kompleksie apartamentów Yacht Park w Gdyni. W tym roku rozpoczną się prace przy budowie nowego osiedla mieszkaniowego w Bydgoszczy przy ulicy Nakielskiej.

Zgodnie z długoterminową strategią rozwoju Grupa PHN we współpracy z Polskim Holdingiem Hotelowym zwiększa zaangażowanie w sektorze usług hotelarskich. Spółka zależna PHN Property Management zawarła w lutym 2021 roku z syndykiem masy upadłościowej umowę nabycia zorganizowanej części przedsiębiorstwa Cosmar, funkcjonującego pod nazwą Regent Warsaw Hotel. W niedalekiej przyszłości Grupa PHN planuje z hotelu Regent położonego w pobliżu Łazienek Królewskich uczynić jedno z najbardziej reprezentacyjnych miejsc w stolicy.

W segmencie budownictwa logistycznego PHN podpisał w ubiegłym roku umowę kupna 50 proc. udziałów w dwóch spółkach realizujących inwestycję parku magazynowego w podwarszawskim Parzniewie i tym samym stał się ich wyłącznym właścicielem. Centrum obejmuje cztery budynki magazynowe o łącznej powierzchni ponad 50 tys. mkw.

Grupa PHN w ubiegłym roku angażowała się nie tylko w przedsięwzięcia o charakterze biznesowym. Z myślą o najemcach, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji finansowej z powodu pandemii został utworzony specjalny fundusz pomocowy, którego łączna wartość przekracza już obecnie 2 mln PLN. Z różnych form wsparcia skorzystali głównie przedsiębiorcy z branży gastronomicznej, handlowej oraz świadczący usługi ochrony zdrowia i edukacyjne.

PHN jako spółka wrażliwa społecznie aktywnie wspierała także działania związane z walką z epidemią. W ubiegłym roku wsparcie otrzymała Fundacja „Hotele dla Medyków”, która następnie dofinansowała 10 szpitali oraz wsparła 11 hoteli prywatnych na terenie całego kraju. Fundacja dofinansowała także szpital MSWiA w Szczecinie, który przeznaczył otrzymane środki na częściowe sfinansowanie zakupu sprzętu do walki z COVID-19.

Odmrażanie hoteli i gastronomii. Trwa gorączkowe poszukiwanie pracowników w tych branżach

Gorączkowe poszukiwanie pracowników do hoteli i restauracji. Wszyscy chcą otworzyć się jak najszybciej, a ludzi do pracy brak

Część już szykuje się do powrotu do pracy, część zamierza przeczekać maj i ruszyć w pełni energii od czerwca 2021. Branże zamknięte z powodu lockdownu szykują się do wznowienia działalności w reżimie sanitarnym. Od 8 maja czynne będą hotele przy 50% obłożeniu, od 15 maja działać będą ogródki gastronomiczne, a otwarcie restauracji oraz hoteli z mniejszą ilością restrykcji nastąpi pod koniec miesiąca. Eksperci przyznają, że branża spodziewała się odmrożenia po majówce, ale jednocześnie powstrzymywała się z zatrudnianiem i rekrutowaniem pracowników. Teraz wykonywane są telefony i trwa gorączkowe poszukiwania osób do pracy. Szczególnie napięta sytuacja jest nad morzem.

Hotele i gastronomia szykuje się do powrotu do działania i gorączkowo poszukuje pracowników

Sytuacja branży turystycznej w czasie pandemii koronawirusa jest dramatycznie trudna. W ciągu ostatnich siedmiu miesięcy hotele były czynne zaledwie przez kilka tygodni, a gastronomia mogła wydawać posiłki tylko na wynos i z dowozem. Trudno się dziwić, że przedsiębiorcy z ulgą przyjęli informacje o tym, że możliwe będzie odmrażanie działalności w maju 2021. Czy wszystkim się to uda? Trudno powiedzieć. Gastronomia i hotele gorączkowo poszukują pracowników gotowych do podjęcia zatrudnienia właściwie natychmiast. Jak mówi Anna Sudolska, członek zarządu IDEA HR telefony wręcz się urywają.

– Nie możemy dziwić się, że restauracje, kawiarnie czy hotele w czasie pandemii, by obniżyć koszty decydowały się na ograniczanie zatrudnienia. Wielu pracowników samoistnie zrezygnowało z pracy, bo nie mogąc liczyć np. na napiwki czy premie samo wynagrodzenie nie było dla nich satysfakcjonujące. Obecnie jest ogromny problem z szybkim rekrutowaniem osób do pracy. Poszukiwani są kucharze, kelnerzy, osoby obsługujące kawiarnie, ale poszukiwani są także recepcjoniści oraz pracownicy hotelowi. Po wielu miesiącach gdy w tym sektorze się zwalniało nastąpił ruch. Wynagrodzenia nie są póki co imponujące, delikatnie poniżej stawek sprzed pandemii, ale mówimy tutaj wciąż o zatrudnianiu ludzi w czasie pandemii, w branżach, które zostały przez nią najmocniej dotknięte – mówi Anna Sudolska, członek zarządu IDEA HR Group.

Najtrudniejsza sytuacja jest obecnie w kurortach nadmorskich: – Morze szykuje się na najazd turystów. Nie wiadomo jeszcze, kiedy zostaną otwarte granice, ale przedsiębiorcy spodziewają się, że mieszkańcy regionu i sąsiednich województw jako goście weekendowi będą sprzyjać w maju i czerwcu. W wakacje wszystkie hotele i restauracje chcą mieć już pełną obsadę. Istnieje groźba, że wiele lokali nie otworzy się jeżeli nie będzie mieć pracowników – dodaje Sudolska.

Ci, którzy raz porzucili gastronomię nie za bardzo chcą do niej wracać

Czy rekrutowanie pracowników sezonowych oraz osób gotowych do pracy w hotelarstwie i gastronomii będzie trudniejsze w zbliżającym się sezonie? Eksperci nie mają wątpliwości, że tak może być. To kwestia stałych zmian jakie pandemia koronawirusa przyniosła na rynku pracy. Gastronomia czy hotelarstwo to nie są już wymarzone kierunki pracy dorywczej i sezonowej.

– Młodzi ludzie nie wykazują przesadnej chęci w pracach dorywczych. Trochę przyzwyczaili się do życia w czasie pandemii, często nie wrócili do dużych miast na studia. Nie ma ich na miejscu i trudno jest wśród nich rekrutować. Inna sprawa to stała fluktuacja pracowników: gastronomia zwalniała, a zatrudniała branża e-commerce, firmy kurierskie czy przemysł. Jak ktoś raz zdecydował się na zmianę kierunku działania to czy będzie mieć ochotę na powrót? To wątpliwe, bo branże dopiero co odmrożone nie będą oferowały wysokich wynagrodzeń. Można więc spodziewać się sporych trudności, ale nie brakuje też pozytywnych sygnałów. Wiele osób czeka na powrót do pracy w hotelu czy kawiarni z którą związani byli w przeszłości – mówi Anna Sudolska.

Jak przypomina ekspert IDEA HR Group rekrutacje trwają na bieżąco. – Trzeba trzymać kciuki żeby nie było czwartej fali. Teraz jest czas na odrodzenie się branż, które w ostatnich miesiącach radziły sobie bardzo źle. Oby nie było za późno – dodaje ekspertka.

Vodafone nawiązuje 6-letnie partnerstwo z Google Cloud, by rozwijać pierwszą w branży globalną platformę danych

  • Obie firmy podpisały sześcioletnie strategiczne partnerstwo obejmujące budowę nowej zintegrowanej platformy danych i systemu obliczeń rozproszonych dla Vodafone, co wesprze tworzenie nowych cyfrowych produktów i usług dla klientów
  • Vodafone przeniesie do Google Cloud swoje środowisko SAP oraz wszystkie zasoby związane z big data i business intelligence

Vodafone i Google Cloud ogłaszają dziś nowe, sześcioletnie partnerstwo strategiczne. Firmy będą wykorzystywać bezpieczne i niezawodne narzędzia analityki danych do wprowadzania nowych cyfrowych produktów i usług dla klientów Vodafone na całym świecie.

W ramach rozszerzenia istniejącej współpracy, Vodafone i Google Cloud wspólnie zbudują nową, zintegrowaną platformę danych z dodatkową możliwością przetwarzania i przenoszenia ogromnych ilości globalnych danych z wielu systemów do chmury. Platforma o nazwie “Nucleus” będzie wyposażona w nowy system obsługujący dane wykorzystywane we wszystkich działach Vodafone, aby firma mogła szybciej oferować nowe, spersonalizowane produkty i usługi klientom na wielu rynkach. System o nazwie “Dynamo” umożliwi Vodafone oferowanie nowych usług łączności dla domów i firm poprzez udostępnianie inteligentnych funkcji sieciowych, takich jak np. natychmiastowe zwiększenie prędkości łącza szerokopasmowego.

Platforma Nucleus i system Dynamo są pierwszymi takimi produktami w branży, które są tworzone samodzielnie, przez zespoły ekspertów Vodafone i Google Cloud. Są zdolne do przetwarzania około 50 terabajtów danych dziennie, co odpowiada 25 000 godzinom filmu w jakości HD. Przy projekcie współpracuje ok. 1000 pracowników obu firm z Hiszpanii, Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych.

Vodafone zidentyfikował już ponad 700 potencjalnych zastosowań tych rozwiązań, takich jak zdolność do szybszego dostarczania nowych produktów i usług na rynkach, na których działa firma, a także wsparcie w podejmowaniu decyzji biznesowych, redukcja kosztów oraz uproszczenie i scentralizowanie operacji. Spółki Vodafone w wielu krajach znacznie szybciej i łatwiej uzyskają dostęp do analityki danych, informacji biznesowych i możliwości, jakie daje uczenie maszynowe.

Dzięki dostępowi do bardziej szczegółowych informacji i analiz opartych na danych, Vodafone wzbogaci doświadczenia swoich klientów na całym świecie. Kluczowe korzyści to m. in.:

  • Wzbogacenie oferty usług mobilnych, stacjonarnych i telewizyjnych Vodafone oraz usług łączności poprzez natychmiastową dostępność wysoce spersonalizowanych bonusów, treści i aplikacji. Na przykład konsument może otrzymać natychmiastowe zwiększenie prędkości łącza szerokopasmowego w oparciu o indywidualne potrzeby.
  • Zwiększenie liczby inteligentnych usług sieciowych w oparciu o Google Cloud z ośmiu rynków do wszystkich, na których operuje Vodafone. Dzięki temu firma może dokładnie dopasować poziom rozwoju sieci do zapotrzebowania konsumentów, zwiększyć jej przepustowość w krytycznych momentach oraz wykorzystać uczenie maszynowe do przewidywania, wykrywania i rozwiązywania problemów, jeszcze zanim dotkną one klientów.
  • Umożliwienie współpracy naukowcom zajmującym się data science w 11 krajach w zakresie kluczowych kwestii związanych ze zdrowiem i środowiskiem, przy użyciu zautomatyzowanych narzędzi uczenia maszynowego. Vodafone już teraz, na prośbę rządów i organizacji pomocowych, pomaga im w dostarczaniu bezpiecznych, anonimowych i zagregowanych danych na temat przemieszczania się w celu walki z COVID-19 – a partnerstwo z Google w jeszcze szerszym zakresie umożliwi Vodafone dostarczanie pogłębionych analiz, zgodnych z lokalnymi przepisami i regulacjami, zapobiegając rozprzestrzenianiu się epidemii dzięki inteligentnej, coraz szerzej wykorzystywanej analityce.
  • Dostarczenie tzw. cyfrowego bliźniaka (digital twin) – kompleksowej, cyfrowej repliki wielu wewnętrznych funkcji wsparcia Vodafone przy użyciu sztucznej inteligencji i zaawansowanej analityki. Przyspiesza on czas reakcji na zapytania i umożliwia przewidywanie zapotrzebowania w modelach analitycznych Google Cloud. System będzie również wspierał cyfrowego bliźniaka rozległej infrastruktury cyfrowej Vodafone na całym świecie.
  • Ponadto Vodafone przeniesie całe swoje środowisko SAP do Google Cloud, w tym dokona migracji podstawowych zadań SAP i kluczowych korporacyjnych modułów SAP, takich jak SAP Central Finance.

– Vodafone buduje potężny fundament dla cyfrowej przyszłości. Dysponujemy ogromną ilością danych, które po bezpiecznym przetworzeniu, udostępnieniu wszędzie tam, gdzie działamy i przy wykorzystaniu zasobów Vodafone i wiedzy inżynierskiej Google Cloud, znacząco ulepszą nasze usługi, które dostarczymy klientom i administracji państwowej, w społeczeństwach gdzie funkcjonują i pracują – powiedział Johan Wibergh, Chief Technology Officer w Vodafone.

– Firmy telekomunikacyjne w coraz większym stopniu różnicują doświadczenia klientów dzięki wykorzystaniu danych i analityki, co nigdy nie było tak ważne jak teraz, w czasie pandemii. Cieszymy się, że zostaliśmy wybrani przez Vodafone na globalnego strategicznego partnera w zakresie chmury dla analityki danych i SAP oraz że będziemy wspólnie pracować nad innowacjami w nowych produktach, co przyspieszy cyfrową transformację branży – skomentował Thomas Kurian, CEO Google Cloud.

Nastroje konsumentów: Pandemia coraz mniej straszna. Polacy zamierzają więcej wydawać w sklepach

Najnowsze kwartalne badanie nastrojów konsumenckich pokazuje, że obecnie 40% Polaków planuje ograniczyć wydatki zakupowe. W tym zakresie nastąpił niewielki spadek w porównaniu do wyników z początku roku. Nieznacznie zmniejszył się też odsetek osób obawiających się rosnących cen. Ale oszczędni rodacy mocniej tną koszty. Teraz deklarowane redukcje najczęściej wynoszą 15-20%, a poprzednio przeważnie mieściły się w przedziale 10-15%. Nie zmieniło się natomiast to, że klienci głównie rezygnują z kupowania słodyczy i przekąsek oraz odzieży.

Z cyklicznego badania opinii publicznej, przeprowadzonego przez UCE RESEARCH dla Grupy AdRetail i Hiper-Com Poland, wynika, że w II kwartale br. 40% Polaków planuje ograniczyć wydatki na zakupy. Natomiast w pierwszych trzech miesiącach br. 44,8% rodaków tak zapowiadało. Odmiennego zdania jest obecnie 38,3% ankietowanych, a wcześniej było ich 43,7%. Z kolei 16% respondentów nie ma opinii w tej sprawie. Poprzednio 8,3% osób było niezdecydowanych.

– Rosnący odsetek zaszczepionych osób zwiększa szanse na trwałe łagodzenie restrykcji przeciwepidemicznych i normalizację sytuacji gospodarczej. To, zarówno w Polsce jak i w innych państwach Europy, poprawia nastroje konsumentów. Perspektywa zniesienia obostrzeń zachęca, by powrócić do zwyczajów konsumpcyjnych sprzed pandemii. To prowadzi do spadku odsetka gospodarstw domowych, które planują ograniczanie wydatków – komentuje Marta Petka-Zagajewska, Kierownik Zespołu Analiz Makroekonomicznych PKO Banku Polskiego.

Z kolei jak podkreśla Karol Kamiński, Dyrektor Zarządzający w Grupie AdRetail, spadek ilości osób ograniczających wydatki to dobra informacja dla handlu. O ile nie wydarzy się nic wstrząsającego, ten trend będzie się umacniał, a Polacy w sklepach będą zostawiać więcej pieniędzy. Zdaniem eksperta, wyraźna poprawa ww. wskaźników może nastąpić już na przełomie maja i czerwca.

– Im dłużej trwa niepewność covidowa, tym oczywiście jest gorzej dla handlu. W ostatnich miesiącach widać, że sprzedaż detaliczna porusza się w rytm restrykcji. Przygasa, kiedy obostrzenia są nakładane. I ożywa, gdy one się zmniejszają – mówi Piotr Bielski, Dyrektor Departamentu Analiz Ekonomicznych w Santander Bank Polska.

Deklaracje konsumentów jasno pokazują, że głównym powodem ograniczeń są rosnące ceny – 32,1% (w poprzednio – 38,7%). Kolejną przyczyną jest obawa o pogorszenie się sytuacji gospodarczej – 25% (w I kwartale – 17,5%). Potem respondenci wymieniają brak oszczędności – 13,6% (wcześniej – 19,3%), a także lęk przed utratą pracy – 11,9% (zeszłym razem – 10%). Polacy boją się też, że zachorują – 8,1% (uprzednio – 4,7%). Do tego martwią się o to, że choroba dotknie ich bliskich – 5% (poprzednio – 3,8%).

– Kolejne fale pandemii nasilają obawy Polaków o kondycję całej gospodarki. Dlatego dwa podstawowe czynniki, które skutkują planami ograniczania wydatków, dotyczą otoczenia makroekonomicznego. To również pokazuje, że bieżąca kondycja finansowa gospodarstw domowych nie budzi większych obaw konsumentów – stwierdza Marta Petka-Zagajewska.

Natomiast widać, że zwiększyły się obawy o utratę pracy. Jak podkreśla Piotr Bielski, dotychczas firmy nie były skore do masowych zwolnień. Tymczasem dobiega końca okres rozliczania pomocy finansowej z tarczy PFR. Warunkiem umorzenia pożyczek było utrzymanie zatrudnienia. Pracownicy słusznie mogą się obawiać, że kiedy pracodawcy już je otrzymają, część z nich może jednak redukować etaty.

– Pandemia wciąż nas zaskakuje. Noworoczne nadzieje na brak kolejnych fal zachorowań nie spełniły się. Dodatkowym źródłem niepewności stają się mutacje wirusa. Dlatego w społeczeństwie wzrosły lęki dotyczące samej choroby – dodaje ekspert z PKO Banku Polskiego.

Badanie wykazało również, że Polacy najczęściej chcą zredukować wydatki o 15-20%. Tak stwierdza 26,2% ankietowanych nastawionych na oszczędzanie. W I kwartale w tej grupie respondentów najczęściej wskazywany był przedział 10-15% – 29%. Obecnie tego rzędu redukcje zapowiada 25,2% badanych. Poprzednio na drugim miejscu był zakres 5-10%, deklarowany przez 26,8% osób. Teraz 20% go przewiduje. Wcześniej na trzeciej pozycji wskazywano 15-20% – 21,2%.

– W mojej ocenie, trzy pierwsze przedziały odpowiadają temu, o ile średnio drożeją różnego rodzaju produkty w sklepach. Deklarowane wartości oczywiście są w stanie wyrwać poważną dziurę w handlu. Jednak uważam, że obecną sytuację powinna odwrócić częściowa redukcja obostrzeń i zapowiedź  kolejnego luzowania zamrożonych branż – wyjaśnia ekspert z Grupy AdRetail.

Nastawieni na redukcję wydatków konsumenci na czwartej pozycji wskazują oszczędności rzędu 20-30% – 13,1% badanych (poprzednio – 9,5%). Piąte miejsce w zestawieniu ma wynik 5% – 3,1% ankietowanych (wcześniej – 2,9%). Szósty z kolei przedział to 30-40% – 3,1% respondentów (w I kwartale – 2,7%), a siódmy – 40-50% – 2,1% osób (uprzednio – 2,2%). Natomiast zmniejszenie zakupów o ponad połowę zapowiada 2,1% rodaków (poprzednio – 0,7%).

– Największe ograniczenia wydatków, tj. na poziomie ponad 50%, a także w przedziale 30-40% czy też 20-30%, chce wprowadzić znikoma część społeczeństwa. Potrzebę oszczędzania jak największych kwot mogą mieć np. osoby dotknięte chorobą bądź utratą dochodów. Biorąc pod uwagę wszystkie znane czynniki, można stwierdzić, że wyniki badania są jednak optymistyczne dla handlu – przekonuje Katarzyna Grochowska, Project Manager w Hiper-Com Poland.

I tak jak w I kwartale, teraz również Polacy zamierzają przede wszystkim ograniczać kupowanie słodyczy i przekąsek. Zapowiada to 18,6% badanych (poprzednio – 43,1%). W drugiej kolejności redukcje obejmują odzież – 14,1% (wcześniej – 38,9%). Na trzecim miejscu są art. spożywcze – 13,3% (w I kwartale – 19,5%).

– Konsumenci rezygnują przede wszystkim z tego, bez czego najbardziej mogą się obyć. Dlatego znowu na pierwszym miejscu wskazują słodycze i przekąski. W związku z ograniczeniem mobilności, a także kontaktów zawodowych i towarzyskich, kupowanie odzieży również nie stanowi priorytetu dla oszczędzających Polaków. Niemiej zdecydowanie rzadziej niż w I kwartale chcą oni obniżać wydatki na obie grupy produktów i to jest z pewnością pocieszające dla handlu – uważa Karol Kamiński.

Wśród Polaków, którzy zamierzają zredukować swoje wydatki, 12,6% chce oszczędzać na alkoholach (poprzednio – 10,6%). Z kolei 10,2% osób w tej grupie wskazuje papierosy (wcześniej 22,8%). Dalej wymieniane są kosmetyki – 8,3% (w I kwartale – 23%), a także takie używki, jak kawa i herbata – 0,5% (zeszłym razem – 7,3%). Dopiero pod koniec zestawienia są sprzęty RTV i AGD – 6,9% (uprzednio – 23,5%), jak również art. budowlano-remontowe – 3,8% (wcześniej 16,2%).

– Umacniający się w czasie pandemii trend dbania o zdrowie coraz bardziej zachęca Polaków do rezygnowania z zakupu alkoholi, przynajmniej okresowo. Podobnie jest z papierosami, choć nie wszyscy będą  radzić sobie z rzuceniem nałogu. Tymczasem wysoka inflacja stawia pod znakiem zapytania sensowność samego oszczędzania, więc konsumenci są skłonni do mniejszych ograniczeń niż w I kwartale w przypadku większości ww. produktów – podsumowuje Julita Pryzmont, Business Development and Communication Director w Hiper-Com Poland.

Badanie zostało przeprowadzone w 2. i 3. tyg. kwietnia br. metodą CAWI. Wzięło w nim udział 1050 konsumentów. Analizą objęto osoby odpowiadające strukturze Polaków powyżej 18. roku życia pod względem kluczowych cech społeczno-demograficznych.

Untold Tales pozyskało 3.5 mln zł z emisji akcji na kolejne gry do portfolio. Grupa kapitałowa QubicGames rozwija skrzydła

Untold Tales, spółka zależna od QubicGames S.A., z sukcesem zakończyła prywatną emisję akcji serii C. Inwestorzy nabyli 1 milion akcji za kwotę 3.5 mln zł. Pozyskany kapitał zostanie wykorzystany w celu realizacji założonych celów biznesowych, skupionych wokół nabywania kolejnych gier do portfolio oraz realizacji bieżących budżetów produkcyjnych.

Ogromnie cieszymy się z pozyskania nowych inwestorów. Ich wsparcie pozwoli nam na swobodną kontynuację rozwoju portfela naszych projektów w latach 2022-23. Radość jest tym większa, że inwestorzy powierzyli nam swoje fundusze, ufając wizji, sile zespołu, naszemu doświadczeniu oraz grom, które posiadamy już w naszym portfolio – powiedział Maciej Łączny, prezes Untold Tales.

Środki pozyskane z emisji umożliwią podpisanie kolejnych, jeszcze większych produkcji, na lata 2022-23 i przyspieszą rozwój spółki Untold Tales. Umożliwią one pozyskiwanie i finansowanie gier Indie Premium jeszcze na etapie produkcji, planowanych do wydania na komputery PC oraz konsole Sony, Microsoft i Nintendo, w tym konsole nowych generacji. Emisja akcji serii C zbiegła się ze znacznym wzmocnieniem szeregów Untold Tales. W ostatnim czasie do zespołu dołączyły 4 osoby – Head of Business Development, Producent, Community Developer i QA Producer – posiadające duże doświadczenie w branży gier wideo.

Udana emisja akcji, w 9 miesięcy od powstania Untold Tales , to duży sukces. Pozwoli rozwinąć skrzydła nie tylko samej spółce, ale też całej grupie kapitałowej QubicGames. Untold Tales w jej ramach będzie zajmował się wydawaniem gier indie premium, równocześnie na wszystkie istotne platformy. Jest to pierwszy krok do wykorzystania potencjału grupy budowanego dotychczas w oparciu o dystrybucję gier na konsole Nintendo Switch – mówi Jakub Pieczykolan, prezes GK Qubic Games.

Untold Tales obecnie przygotowuje się do wydania gry BEAUTIFUL DESOLATION na konsole PlayStation 4 i Nintendo Switch, co będzie miało miejsce już pod koniec tego miesiąca. Tytuł ten jest dostępny na platformie PC, gdzie zebrał nagrody za styl graficzny oraz fabułę. Do końca 2021 r. spółka planuje wydać jeszcze 3 inne tytuły.

Zmienny przełom miesiąca

Niespokojne było przejście w nowy miesiąc. Redukcja pozycji ryzykownych i odbicie dolara w piątek, a potem kupowanie przecenionych akcji i ryzykownych walut w poniedziałek. Dziś już stabilniej, choć kolejne dni zapowiadają się ekscytująco.

Huśtawka na rynku akcji i w wycenie dolara to w zasadzie jedyne wydarzenia do zaraportowania za wczorajszą nieobecność. Nie wchodziłbym w głębszą analizę, czy piątkowe spadki oznaczają kruchość sentymentu, a wczorajsze odbicie ma silniejszy związek ze niższym od oczekiwań odczytem ISM dla przemysłu. ISM spadł w kwietniu do 60,7 z 64,7, choć zakładano wzrost do 65, ale wyniki powyżej 60 to nadal bardzo silne tempo ekspansji. Zwolniła dynamika nowych zamówień (64,3), ale pamiętajmy, że ISM (i PMI) porównują sytuację do stanu sprzed miesiąca. Jeśli wówczas zamówienia rosły szybko (a rosły!), to ich wolumen nie może puchnąć w nieskończoność. Utrzymuje się presja na wyższe ceny, a zakłócenia w dostawach są hamulcem dla produkcji. Przed zbliżającym się raportem o zatrudnieniu interesujący jest spadek subindeksu zatrudnienia (do 55,1), co należy wiązać z trudnościami z odzyskaniem zwolnionych pracowników, jeśli znaleźli oni pracę gdzie indziej. Ogólnie dane dalej wskazują, że gospodarka się prężnie rozwija, choć – jak przypomniał wczoraj szef Fed J. Powell – nadal ma swoje kłopoty.

Co to oznacza dla dolara (i konsekwencji dla szerokiego rynku walutowego)? Dane z USA będą wspierać pozytywne nastroje i apetyt na ryzyko, ale dla samego dolara nie będą jednoznacznie wspierające. Już widzieliśmy przy odczytach w kwietniu, że nawet lepsze od oczekiwań wyniki mogą paradoksalnie przynieść osłabienie USD. Rynkowe oczekiwania w stosunku do siły gospodarki są już tak wyśrubowane, że poprzeczka dla pozytywnych zaskoczeń jest ustawiona bardzo wysoko. Jeśli te nieformalne oczekiwania nie zostaną spełnione, przede wszystkim będzie rosnąć presja na porzucenie nadziei na przyspieszenie procesu normalizacji polityki Fed, a to oznacza spadek rentowności obligacji skarbowych i idąca za tym przecena dolara. Ponadto z każdym dniem wyjątkowość ożywienia gospodarczego USA blednie, kiedy lepsze dane makro pojawiają się w innych częściach świata, gdzie przyspiesza proces szczepień. To są główne ryzyka przy zaplanowanymi w tym tygodniu odczytami: raport ADP i ISM dla usług w środę i raport NFP w piątek.

EUR/PLN krąży wokół 4,55, gdzie wrócił po wyparowaniu premii za ryzyko wokół (rozczarowującego brakiem konkretów) orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiego w sprawie kredytów frankowych. Złoty wrócił do punktu wyjścia (średnich poziomów z połowy kwietnia), zanim wróci budowanie presji pod posiedzenie Sądu Najwyższego w sprawie kredytów CHF 11 maja. Niepewność będzie hamować odzwierciedlanie przez złotego globalnego apetytu na ryzyko i nie zdziwiłbym się, że już na EUR/PLN 4,52-4,53 odezwie się spekulacyjne budowanie pozycji na negatywną reakcję złotego na orzeczenie. W międzyczasie dzisiejszy PMI dla przemysłu (53,7, prog. 55,3) przechodzi bez większej reakcji, gdyż potwierdza światowe schematy – produkcja hamowana przez zakłócenia w dostawach i niedobory pracowników, wysoka presja kosztowa. Jutro intersujący będzie komunikat RPP w obliczu skoku inflacji w kwietniu do 4,3 proc. r/r z 3,2 proc. w marcu. Najprawdopodobniej Rada podtrzyma gołębie nastawienie, pozostając przy tłumaczeniu wzrostów cen wpływem czynników przejściowych będących poza kontrolą polityki monetarnej. Pytania o to, kiedy Rada w końcu uzna, że podwyżka stóp procentowych jest konieczna, będą zapewne dominować wśród przesłanych przez dziennikarzy do odpowiedzi przez prezesa Glapińskiego na piątkowej wideokonferencji (o ile takowa zostanie zapowiedziana).

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Jak będzie wyglądała polska energetyka bez węgla?

Jak będzie wyglądać energetyka w przyszłości? Wiemy już, że Polska na pewno wycofa się z produkcji i zużycia węgla do 2049 roku – nawet górnicy już się na to zgodzili. Ale skąd będziemy brać prąd, gdy przestaniemy palić węglem? To pytanie szczególnie ważne w kontekście najnowszych prognoz zużycia prądu. Zapotrzebowanie na energię w Polsce będzie bowiem dynamicznie wzrastać. Z obecnych 160 terawatogodzin zużywanych rocznie wzrośnie do powyżej 200 terawatogodzin w 2040 roku. To oznacza, że będziemy potrzebowali większej produkcji energii i bardziej wydajnego systemu jej przesyłania. W dodatku zapisy Porozumienia Paryskiego i członkostwo w Unii Europejskiej zobowiązują nas do znacznego obniżenia emisji dwutlenku węgla, by średnia globalna temperatura nie wzrosła przed 2050 rokiem o 2 stopnie Celsjusza. Jaką przyszłość energetyczną planują więc dla nas rządzący?

– Do pewnego momentu prognozowany jest wzrost wykorzystania gazu ziemnego jako paliwa przejściowego. To miało miejsce w wielu krajach Europy Zachodniej, kiedy dokonywały dekarbonizacji swojej gospodarki. Rząd przewiduje również duży wzrost inwestycji w farmy wiatrowe. Zakłada się, że w 2040 roku będziemy produkować aż 19% energii rocznie z elektrowni wiatrowych na morzu i 11% z elektrowni zainstalowanych na lądzie – powiedział serwisowi eNewsroom Adam Juszczak, analityk zespołu energii i klimatu Polskiego Instytutu Ekonomicznego. – Tutaj warto wspomnieć, że elektrownie wiatrowe na morzu nie są tanie. Kosztują nawet nieco więcej, niż przeznaczylibyśmy na rozwój energetyki jądrowej. Ale mają też znacznie większą efektywność, niż elektrownie wiatrowe instalowane na lądzie. Dlatego w przyszłości prawie jedną piątą energii będziemy pozyskiwać właśnie z morskich wiatraków. W planach mamy też oczywiście udział atomu. Elektrownie jądrowe mają stanowić kilkanaście procent w finalnym zużyciu energii w 2040 roku. Na samym końcu listy plasuje się zaś fotowoltaika. Będzie ona miała pewien udział w produkcji energii – głównie prosumencki. Nie można się jednak spodziewać, że w Polsce, przy naszych warunkach nasłonecznienia, energetyka słoneczna będzie dominującym źródłem energii, a raczej wspomagającym – tłumaczy Juszczak.

Rzecznik MŚP wystąpił do MRPiT o wprowadzenie możliwości złożenia przez przedsiębiorcę odwołania od odmowy udzielenia pomocy publicznej przez dyrektorów wojewódzkich urzędów pracy oraz starostów

W związku ze zgłaszanymi przez przedsiębiorców wątpliwościami, Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców wystąpił do Ministra Rozwoju, Pracy i Technologii o podjęcie działań w celu ochrony praw przedsiębiorców ubiegających się o wsparcie udzielane przez dyrektorów wojewódzkich urzędów pracy oraz starostów w drodze umowy, którym dyrektor wojewódzkiego urzędu pracy lub wykonujący zdania starosty dyrektor powiatowego urzędu pracy odmówił udzielenia wnioskowanej pomocy.

W wystąpieniu Rzecznik MŚP wskazał, że z licznych sygnałów napływających do Biura Rzecznika MŚP od przedsiębiorców z sektora MŚP wynika, że jeżeli po wstępnej ocenie wniosku organ stwierdzi, iż wnioskodawca nie spełnia wymogów uzyskania przedmiotowej pomocy, przedsiębiorca nie posiada środka prawnego pozwalającego na poddanie weryfikacji negatywnego stanowiska organu.

Adam Abramowicz wskazał, że jest to nieprawidłowe. Brak jednoznacznych ustawowych regulacji w zakresie formy odmowy udzielenia wsparcia i możliwości odwołania od negatywnego rozstrzygnięcia wydanego przez dyrektora urzędu pracy pozbawia przedsiębiorców instrumentów obrony swoich praw. Rzecznik MŚP podkreślił, że udzielanie wsparcia przez dyrektorów urzędów pracy odbywa się dwuetapowo. W pierwszej kolejności organ rozpatruje wniosek, tzn. ocenia czy wnioskodawca spełnia kryteria do uzyskania pomocy. W przypadku weryfikacji negatywnej organ odmawia uwzględnienia wniosku. Natomiast w sytuacji, gdy wniosek zostaje uwzględniony następuje kolejny etap – zawarcie umowy z przedsiębiorcą.

W swojej ocenie Rzecznik MŚP wskazał, że we wstępnej fazie rozpatrywania wniosku organ administracji publicznej rozstrzyga władczo o zawarciu lub odmowie zawarcia umowy. Ta okoliczność przesądza, że mamy tutaj do czynienia z procedurą administracyjną, która w przypadku odmowy uwzględnienia wniosku powinna zakończyć się w formie decyzji administracyjnej, od której służy odwołanie.

W związku z powyższym Adam Abramowicz podkreślił, że w przypadku form wsparcia, o które przedsiębiorcy mogą ubiegać się w urzędach pracy koniecznym jest wprowadzenie analogicznych rozwiązań prawnych jak to ma miejsce na przykład w przypadku zwolnienia z obowiązku opłacania należności z tytułu składek ZUS (art. 31zq ust. 7 i ust. 8 ustawy COVID – 19).

Odmowa przyznania wnioskowanej pomocy powinna następować w drodze decyzji, od której wnioskodawcy przysługiwać będzie prawo do wniesienia odwołania lub wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy na zasadach określonych w ustawie z dnia 14 czerwca 1960 r. Kodeks postępowania administracyjnego (t.j. Dz. U. z 2020 r. poz. 256 z późn. zm.).

Przegląd wydarzeń tygodnia 3.05-7.05.2021

Gospodarki rozwinięte są już rozpędzone lub wchodzą w fazę odbicia po covidowych zastojach. Rynki finansowe dyskontują optymistyczne perspektywy drugiej części roku, choć silne wzrosty cen surowców podnoszą obawy o wymknięcie się inflacji spod kontroli. Póki jednak ze strony banków centralnych nie ma sygnałów zmiany nastawienia, powinniśmy widzieć dalsze umocnienie ryzykownych aktywów. W centrum uwagi: ISM i NFP z USA, decyzja RPP i Banku Anglii.

Wydarzenia tygodnia: NFP, ISM z USA, PMI z Włoch/Hiszpanii, sprzedaż detaliczna z Eurolandu, PMI z Polski, RPP, BoE, Norges Bank, RBA, CPI z NZ, rynek pracy z Kanady

USA

W USA odbędzie się Gra o Milion (nowych miejsc pracy w sektorze pozarolniczym). Konsensus przed raportem NFP (pt) jest ustawiony na 950 tys. nowych zatrudnionych w kwietniu – dowód kontynuowanego rozkwitu aktywności po otwarciu gospodarki. Silne (czyt. grubo powyżej 60 pkt.) powinny być odczyty ISM (pon, śr), jednak kluczowym pytaniem jest, czy pozytywne zaskoczenia będą wystarczające, by pociągnąć w górę rentowności obligacji skarbowych, a za nimi dolara? W marcu przy odczytach CPI i sprzedaży detalicznej widzieliśmy, że reakcja może być zaskakująco przeciwna.

Strefa euro

Ze strefy euro napłynie sporo danych rzucających więcej światła na kondycję gospodarki. Sprzedaż detaliczna z Niemiec (pon) i Eurolandu (czw), pierwsze odczyty PMI z Włoch i Hiszpanii (pon, śr), produkcja przemysłowa z Niemiec (pt). Rynek większą uwagę będzie przywiązywał do nowszych odczytów, szczególnie jeśli wskażą na przyspieszenie ożywienia po obciążonym restrykcjami pierwszym kwartale. Odbicie aktywności gospodarczej w Europie nie jest jeszcze w pełni zdyskontowane przez EUR.

Wielka Brytania

W Wielkiej Brytanii finalne szacunki PMI (wt-czw) prawdopodobnie przejdą bez echa. Większe zainteresowanie będzie dotyczyć posiedzenia Banku Anglii (czw), gdzie możliwa jest decyzja odnośnie wygaszania programu QE. Nie spodziewamy się ostrego zwrotu w polityce QE, a raczej przygotowania na jesienne modyfikacje tempa skupu, ale inwestorzy są wrażliwy na jastrzębie sygnały ze strony banków centralnych, więc GBP może znaleźć wsparcie w przekazie BoE.

Norwegia

W tygodniu mamy też decyzję Norges Banku (czw). Ostatnim razem w marcu bank zasygnalizował gotowość do podwyżki w drugiej połowie 2021 r., prawdopodobnie jeszcze we wrześniu. Komentarze odnośnie inflacji, cen nieruchomości i tempa szczepień będą analizowane pod kątem oceny, czy możliwa jest nie jedna, a dwie podwyżki w tym roku, co by dało NOK sporą przewagę odsetkową nad resztą walut G10.

Polska

W Polsce oczekujemy dalszego wzrostu wskaźnika PMI dla przemysłu do 55,4 z 54,3 (wt). Wyższy odczyt nie do końca będzie świadczył o szybszej ekspansji w sektorze, co o wzroście kosztów produkcji i wydłużeniu czasu dostaw. Intersujący będzie komunikat RPP (śr) w obliczu skoku inflacji w kwietniu do 4,3 proc. r/r z 3,2 proc. w marcu. Najprawdopodobniej Rada podtrzyma gołębie nastawienie, pozostając przy tłumaczeniu wzrostów cen wpływem czynników przejściowych będących poza kontrolą polityki monetarnej. Pytania o to, kiedy Rada w końcu uzna, że podwyżka stóp procentowych jest konieczna, będą zapewne dominować wśród przesłanych przez dziennikarzy do odpowiedzi przez prezesa Glapińskiego na piątkowej wideokonferencji. Rynek złotego wierzy w niezłomność RPP i nie będzie wyceniał wyższych szans na podwyżkę stopy procentowej (w którą wątpimy przed II poł. 2022 r.). Potencjał do umocnienia złotego na fali lepszych nastrojów rynkowych pozostanie hamowany przez niepewność o przyszłość kredytów frankowych co najmniej do czasu posiedzenia Sądu Najwyższego 11 maja.

Australia

Po posiedzeniu RBA (wt) nie oczekujemy istotnych zmian w polityce. Po rozczarowującym odczycie inflacji CPI za I kw. w banku wzmocni się przekonanie do utrzymywania gołębiego nastawienia. To podnosi prawdopodobieństwo przedłużenia programu skupu aktywów, ale decyzja w tej sprawie raczej będzie podjęta w kolejnych miesiącach. Nie sądzimy, aby przekaz RBA mógł uderzyć w AUD.

Nowa Zelandia

W Nowej Zelandii stopa bezrobocia (śr) w I kw. ma pozostać stabilna (4,9 proc.), ale intersujące będzie tempo zatrudnienia (prog. 0,3 proc.). Silniejsze wartości będą świadczyć o odbiciu aktywności gospodarczej po zaskakującym spadku PKB w IV kw.

Kanada

W Kanadzie niemal pewny jest silny zwrot w danych z rynku pracy (pt). Po imponującym przyroście miejsc pracy w marcu (303,1 tys.), kwiecień to powrót lockdownu i zamrożenie działalności gospodarczej, co prawdopodobnie przełoży się na nowe zwolnienia w gastronomii i sklepach nie-pierwszej potrzeby. Rynek odczyta dane jako przejściowy kryzys, pamiętając o danych marcowych i o tym, jak szybko biznes przywraca miejsca pracy. CAD powinien skupić uwagę na generalnym nastawieniu do ryzyka.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Powstaną magazyny energii elektrycznej dla potrzeb domowych, przemysłowych i energetyki

Jednym z największych wyzwań XXI wieku w energetyce jest rozwój technologii magazynowania energii elektrycznej pochodzącej z OZE. Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, ogłaszając przedsięwzięcie „Magazynowanie energii elektrycznej”, daje impuls do rozwoju innowacyjnej technologii, którą w ciągu trzech lat opracują polscy przedsiębiorcy. Budżet projektu, finansowanego z Funduszy Europejskich w ramach Programu Inteligentny Rozwój, wynosi 12,9 mln zł.

Kapitalne znaczenie dla rozwoju „zielonej energetyki” ma efektywna akumulacja energii. Instalacje, ze względu na jej nadwyżki, powinny być wspomagane magazynami pracującymi w cyklu dobowym. Takie rozwiązanie pozwala korzystać ze zmagazynowanej energii w czasie, kiedy jej wytwarzanie jest utrudnione – w nocy w przypadku instalacji fotowoltaicznych, czy podczas okresów bezwietrznych w przypadku elektrowni wiatrowych.

fot. 1 magazyn energii elektrycznjMagazyn dla domów, zastosowań biznesowych  i energetyki

Projekt umożliwi rozwiązanie problemu znacznego zapotrzebowania na magazynowanie energii dla zastosowań domowych i przemysłowych, co spowodowane jest jej nierównomierną produkcją z odnawialnych źródeł (OZE). Opracowana technologia ma służyć do zastosowań domowych, gdzie oprócz zasilania domu w energię, będzie mogła być wykorzystana także np. do ładowania samochodu. Nieocenione korzyści będą mogły z niej czerpać także instytucje i przedsiębiorcy, np. szpitale czy hotele, ze względu na zapewnienie stabilności ich pracy i wzrost poziomu samowystarczalności energetycznej. Technologia może być znaczącym wsparciem również dla dużej energetyki, farm fotowoltaicznych i wiatrowych, które dzięki magazynom ustabilizują swój system.

– Opracowanie wydajnego sposobu magazynowania energii elektrycznej jest wyzwaniem, które stawia przed nami XXI wiek. W naszym przedsięwzięciu szczególny nacisk kładziemy na magazyny opierające się na związkach chemicznych, które można pozyskać w Polsce. Warto podkreślić, że w tym projekcie skupimy się tylko na bateriach stacjonarnych. Chcemy, aby docelowo magazyny nie były wykorzystywane jedynie do użytku domowego, ale współpracowały z siecią – mówi Wojciech Kamieniecki, dyrektor Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.

Sprawdzian dla polskich przedsiębiorców

Przed polskimi przedsiębiorcami, którzy zgłoszą się do przedsięwzięcia „Magazynowanie energii elektrycznej”, stoi duże wyzwanie. NCBR postawiło w projekcie jasny cel: opracowanie taniego w utrzymaniu i wydajnego magazynu energii, którego użyteczność wyniesie około 7 lub więcej lat, a do jego budowy wykorzystane zostaną materiały w 95% przeznaczone do recyklingu.

Do pierwszego etapu ogłoszonego 30 kwietnia br. przedsięwzięcia zostaną wybrane cztery firmy. Ich zadaniem będzie przeprowadzenie w ciągu 20 miesięcy prac badawczo-rozwojowych. Podmioty mają w ich trakcie przetestować prototypy ogniw galwanicznych oraz prototyp systemu sterowania całym systemem magazynowania. Wyniki testów i przedstawiona dokumentacja pozwolą na wybranie najlepszego pomysłu.

W drugim etapie projektu wezmą udział już tylko dwa podmioty (jeden podmiot wybrany do wykonania baterii, drugi podmiot do systemu), które będą miały pół roku na stworzenie dwóch demonstratorów systemu magazynowania. Ma się on składać m.in. z baterii, inwertera, obudowy oraz software systemów komunikacji z siecią. Finalnie zostaną zbudowane demonstratory, które – zainstalowane u odbiorców – potwierdzą, czy opracowana technologia jest gotowa do produkcji na szeroką skalę. W sumie, na wszystkie prace, Narodowe Centrum Badań i Rozwoju przeznaczy 12,9 mln zł. Są to środki z Funduszy Europejskich, z Programu Inteligentny Rozwój.

Polscy producenci mogą dołączyć do światowych wytwórców stacjonarnych magazynów energii

W Europie systematycznie rośnie rynek magazynów energii elektrycznej. Według raportu SolarPower Europe, w 2019 roku na Starym Kontynencie zainstalowano bateryjne, domowe magazyny energii o łącznej pojemności 745 MWh – jest to wzrost o 57% w porównaniu do 2018 roku. W samych Niemczech zainstalowano domowe urządzenia o łącznej pojemności 496 MWh. W tym zestawieniu na kolejnych pozycjach uplasowały się: Włochy (89 MWh), Wielka Brytania (38 MWh), Austria (37 MWh) i Szwajcaria (20 MWh). Według SolarPower Europe, mimo epidemii w 2020 roku został odnotowany ponowny wzrost inwestycji i przybyło instalacji o łącznej pojemności 810 MWh. W 2022 roku przekroczony ma zostać próg 1 GWh zainstalowanych domowych magazynów w skali rocznej, a w 2024 roku ich łączna pojemność ma osiągnąć 7,2 GWh.[1]

Powyższe dane obrazują, jak duże jest zapotrzebowanie na magazyny energii elektrycznej w Europie oraz jak poważna szansa otwiera się przed Polską, aby stać się liderem tej technologii.

Przedsięwzięcie wpisujące się w strategię Europejskiego Zielonego Ładu

Wdrażanie rozproszonych odnawialnych źródeł energii, wraz z wykorzystaniem magazynów energii, wpisuje się w strategię Europejskiego Zielonego Ładu, która ma doprowadzić Unię Europejską do całkowitej neutralności klimatycznej w 2050 roku.

„Magazynowanie energii elektrycznej” jest tylko jednym z dziewięciu nowych przedsięwzięć zainicjowanych przez NCBR, które mają na celu stworzenie nowych technologii dla polskiej gospodarki. W ramach projektów opracowane zostaną również m.in. ciepłownia przyszłości, nowoczesne oczyszczalnie ścieków oraz biogazownie, budynki efektywne procesowo i energetycznie, systemy wentylacji dla szkół i domów, technologie domowej retencji czy magazyny ciepła i chłodu. Wszystkie przedsięwzięcia zostały wybrane pod kątem ich potencjału do masowego wdrożenia i możliwości stania się polską specjalnością.

Szczegółowe informacje oraz dokumentacja przedsięwzięcia „Magazynowanie energii elektrycznej” znajdują się na stronie internetowej Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.

Projekt realizowany jest w ramach projektu pozakonkursowego pn. Podniesienie poziomu innowacyjności gospodarki poprzez realizację przedsięwzięć badawczych w trybie innowacyjnych zamówień publicznych w celu wsparcia realizacji strategii Europejskiego Zielonego Ładu (w ramach poddziałania 4.1.3 Innowacyjne metody zarządzania badaniami Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój).

Projekt finansowany jest ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego.

[1] https://www.gramwzielone.pl/magazynowanie-energii/103990/ceny-domowych-magazynow-energii-spadaja-szybciej-niz-ceny-fotowoltaiki