Zwrot podatku może pomóc wielu Polakom wyjść z długów

  • 1300 zł – tyle wynosi średnia wartość zadłużenia obsługiwanego przez firmy windykacyjne z ZPF na zlecenie operatorów telekomunikacyjnych.
  • To tyle, ile wyniosła średnia kwota zwrotu podatku dochodowego od osób fizycznych w roku ubiegłym np. w woj. mazowieckim i małopolskim[1].
  • Dodatkowy zastrzyk gotówki warto przeznaczyć na spłatę choć części zadłużenia – nawet jednorazowa wpłata ułatwia negocjacje warunków spłaty długu u wierzyciela.

Do 30 kwietnia Polacy mają obowiązek złożyć w Urzędach Skarbowych roczne zeznania podatkowe. Spora część podatników nie zwleka z rozliczeniem PIT. Im wcześniej rozliczymy się z fiskusem, tym szybciej zwrot podatku trafi na nasze konta. I choć dodatkowe pieniądze wolelibyśmy pewnie przeznaczyć na przyjemności, typu wyjazd na wakacje czy zakup nowego sprzętu, to eksperci przekonują, że w pierwszej kolejności warto pomyśleć o uporządkowaniu swojej sytuacji finansowej i spłacie ewentualnych zadłużeń.

Dodatkowa suma pieniędzy, zwłaszcza w czasach pandemii, gdy sporo osób utraciło źródło dochodu lub ich wynagrodzenie zostało zmniejszone, może stanowić realną pomoc. Szczególnie, gdy przez nietrafione decyzje czy też nieszczęśliwe zrządzenie losu popadliśmy w długi. Każdą tego typu szansę, gdy otrzymujemy niespodziewany zastrzyk gotówki, warto wykorzystać do uporządkowania swojej sytuacji finansowej– mówi Marcin Czugan, Prezes Zarządu Związku Przedsiębiorstw Finansowych, organizacji, która prowadzi kampanię Windykacja? Jasna sprawa!

Przeznaczając zwrot podatku na spłatę zadłużenia, szybciej się od niego uwolnimy

Może się okazać, że po spłacie zadłużenia zostaną nam jeszcze wolne środki do rozdysponowania, ponieważ kwoty ze zwrotów podatków bywają czasami naprawdę duże. Widać to choćby na przykładzie danych z Małopolski oraz Mazowsza. Z informacji udostępnionych przez Izbę Administracji Skarbowej w Krakowie wynika, że w ubiegłym roku urzędy skarbowe woj. małopolskiego zrealizowały z tytułu podatku dochodowego od osób fizycznych[2] 1 129 515 zwrotów na łączną kwotę 1 467 654 006 zł, co daje średnio 1300 zł na podatnika. Podobną kwotę, bo 1306 zł, otrzymali podatnicy z woj. mazowieckiego.

Jeśli porównamy to z danymi Związku Przedsiębiorstw Finansowych, okaże się, że kwota ta odpowiada mniej więcej średniemu zadłużeniu obsługiwanemu przez firmy windykacyjne z ZPF na zlecenie operatorów telekomunikacyjnych. Jeżeli zatem mamy zadłużenie wynikające np. z niezapłaconych rachunków za telefon, to przeznaczając zwrot podatku na jego spłatę, możemy uwolnić się od długu.

Jeśli dług jest większy, pomoże nawet częściowa spłata

Firmom windykacyjnym zależy na porozumieniu z osobami zadłużonymi, dlatego dopasowują warunki spłaty długu do ich indywidualnych możliwości. Jeśli uregulowanie należności nie jest możliwe dzięki wpłacie jednorazowej, to rozkładają ją na dogodne raty. Bardzo ważna jest jednak chęć współpracy i kontakt z firmą windykacyjną.

Na pewno taka jednorazowa, wyższa wpłata pomoże nam szybciej spłacić zadłużenie i wyjść na finansową prostą. Zawsze okazanie woli do współpracy jest dobrze odbierane przez firmę windykacyjną i otwiera nam pole do negocjacji warunków spłaty zadłużenia – dodaje Marcin Czugan.

[1] Dane Izby Administracji Skarbowej w Warszawie oraz Izby Administracji Skarbowej w Krakowie.

[2] W tym podatku dochodowego pobieranego w wysokości 19% od dochodów z pozarolniczej działalności gospodarczej i zryczałtowanego podatku dochodowego od przychodów ewidencjonowanych.

Przełomowy dla biznesu rok 2021 – Accenture Fjord Trends 2021

  • Coroczny raport Accenture „Fjord Trends 2021” wskazuje 7 najważniejszych trendów, które będą kształtować społeczeństwo i otoczenie biznesowe, a tym samym krajobraz technologiczny.
  • Zdaniem ekspertów, kryzys wywołany pandemią COVID-19 przyniesie innowacje na niespotykaną dotąd skalę, redefiniując relacje między biznesem a konsumentami i przewartościowując sposób, w jaki przedsiębiorstwa myślą o rozwoju.
  • Czas zmian będzie dla firm wielkim wyzwaniem, a działania strategiczne oraz operacyjne będą musiały szybko adaptować się do niestabilnego otoczenia biznesowego, żeby firmy mogły przetrwać i rozwijać się.

Ubiegły rok pokazał nam, że technologia może być potężnym narzędziem wspomagającym ludzką pomysłowość i innowacje. Przełomowe wydarzenia, których byliśmy świadkami, zmieniły nasze społeczeństwo, a co za tym idzie nasze potrzeby i oczekiwania względem produktów i usług. Celem raportu Fjord Trends 2021 jest przedstawienie aktualnego globalnego krajobrazu technologicznego.

– Raport Fjord Trends przedstawia, w jakich obszarach mogą rozwijać się technologie. Nie chodzi tu o wskazanie kolejnej po AI czy chmurze obliczeniowej technologii sensu stricte. Chodzi o identyfikację problemów i wyzwań, które technologia może rozwiązać. To będzie miało wpływ na biznes. Firmy, które uważnie przyglądają się temu co się dzieje na świecie i zdecydowały się wykorzystać technologię do usprawnienia działalności, bądź zmian w takich obszarach działalności biznesowej jak komunikacja i marketing, R&D, działalność operacyjna i administracyjna czy nawet HR, mogą zyskać wielką przewagę konkurencyjną w tych niestabilnych czasach – komentuje Agnieszka Kubera – Managing Director, Accenture Products.

Wśród trendów, które najmocniej wpływają na społeczeństwo i biznes możemy wymienić:

  1. Zbiorowe przeniesienie: w 2020 r. zmieniło się wszystko. Mechanizm zbiorowego przeniesienia zmusił nas do poszukiwania nowych form i miejsc, w których wypełniamy obowiązki i spędzamy czas wolny. Dla wielu z nas zmienił się sposób pracy, robienia zakupów, nauki, prowadzenia życia towarzyskiego, wykonywania obowiązków rodzicielskich czy dbania o zdrowie. Marki muszą poszukać sposobów na zaoferowanie klientom nowych doświadczeń i wchodzenie z nimi w interakcje.
  2. Domowi wynalazcy: Innowacje są czasem silnie powiązane z technologią, ale w coraz większym stopniu także napędzane talentem ludzi do wymyślania nowych sposobów radzenia sobie z różnymi wyzwaniami. Technologia odgrywa w tym procesie kluczową rolę, ale w mniejszym stopniu dostarcza gotowych rozwiązań, a coraz częściej pełni rolę czynnika wyzwalającego ludzką pomysłowość.

– Innowacyjność to m.in. zdolność wymyślania nowych sposobów na rozwiązywanie napotykanych problemów czy tricków ułatwiających życie, czyli zyskujących na popularności tzw. „life hacków”. Weźmy na przykład osobę pracującą zdalnie z domu, która używa deski do prasowania jako stojącego biurka, czy rodzica, który zamienił się w nauczyciela. Technologia odgrywa nową rolę – czynnika uwalniającego ludzką pomysłowość, dzięki czemu ludzie są w stanie pokazać swoje prawdziwie kreatywne oblicze. Twórcy internetowi, dziennikarze, politycy, czy trenerzy osobiści starają się znaleźć nowe zastosowania mediów społecznościowych i wciąż testują nowe platformy, do przekazywania ważnych informacji i dotarcia do swoich odbiorców. Każdy chce lepszych rozwiązań, ale era, w której od marki oczekiwano stworzenia gotowego rozwiązania, zmienia się w taką, w której marki tworzą warunki dla osobistych innowacji – mówi Krzysztof Ślęczka – Head of Digital Commerce for Retail and FMCG, Accenture.

  1. Esencja zespołów: dla wielu osób praca w domu stała się niejako mieszkaniem w biurze, co silnie rzutuje na wzajemne relacje pomiędzy pracodawcą i pracownikiem oraz wiele powiązanych z tym kwestii. Do kogo należy ostatnie słowo na temat tego, jak ludzie są ubrani podczas służbowych wideokonferencji przeprowadzanych w swoich domach? Przyszłość nie będzie wyglądać jednakowo dla wszystkich zatrudnionych. Możliwe jest, że sytuacja pracowników będzie wyglądać inaczej w każdej organizacji. Zmiany dotkną czterech głównych obszarów, w których pracodawcy mają możliwości (i obowiązki) wprowadzania innowacji: technologia, kultura, rozwój talentów i kontrola. Na razie to, jak będzie wyglądać praca w przyszłości jest niejasne – wkraczamy w przestrzeń domysłów i prognoz.
  2. Potrzeba interakcji: większość  ludzi, żeby być na bieżąco z tym, co dzieje się na świecie, spędza o wiele więcej czasu przed ekranem. Ukazało to pewną szablonowość wzornictwa technologii cyfrowej. Organizacje muszą na nowo przemyśleć design, treści, odbiorców i interakcje między nimi, aby wprowadzić więcej emocji, radości i nieoczekiwanych zwrotów akcji do doświadczeń cyfrowych.
  3. Płynna infrastruktura: sposoby i miejsca, w których kupujemy towary i usługi, znacząco się zmieniły w 2020 r. Organizacje muszą ponownie przemyśleć swoje zasoby fizyczne i skoncentrować się na zapewnieniu maksymalnie atrakcyjnych doświadczeń klientom na etapie bezpośrednio poprzedzającym zakup. Ludzie oczekują natychmiastowej satysfakcji i porównywalnego zadowolenia z dostawy, jakie towarzyszyło im podczas zakupu dokonanego w sklepie. Organizacje mogą (i powinny) budować zwinność i odporność swoich łańcuchów dostaw, aby zyskać możliwość szybkiego dostosowywania się do zmian.
  4. Nowy wymiar empatii: ludzie przykładają dużą wagę do wartości wyznawanych przez marki oraz sposobu, w jaki je komunikują. Pandemia rzuciła światło na wiele źle funkcjonujących systemów na całym świecie, m.in. dyskryminację oraz dostęp do opieki zdrowotnej. W rezultacie firmy muszą ciężko pracować nad zarządzaniem swoją komunikacją, nadając priorytet tematom, które mają dla nich największe znaczenie i budując swoje działania wokół nich.
  5. Stare i nowe rytuały: świętowanie narodzin, ślubów czy nawet wspólne spędzanie świąt miało znaczący wpływ na dobre samopoczucie społeczności. Firmy mają możliwość pomagania ludziom w poszukiwaniu nowych znaczeń w życiu poprzez stworzenie nowych rytuałów, które przyniosą im radość i dobre samopoczucie. Punktem wyjścia jest zrozumienie pustki po utraconym rytuale i zaproponowanie czegoś, co mogłoby ją zastąpić.

Każdego roku Accenture Interactive przygotowuje listę trendów w obszarze biznesu, technologii i designu na nadchodzący rok na podstawie sugestii zgłaszanych przez naszą globalną sieć projektantów obejmującą 2000 talentów z ponad 40 agencji kreatywnych na całym świecie. Trendy Fjord na rok 2021 koncentrują się na kwestii zaspokajania ludzkich potrzeb przez nich samych, organizacje i marki. Cały raport znajduje się na stronie: https://accntu.re/3qiirA7

78 proc. średnich i dużych firm w Polsce stawia na cyfryzację

Instytut Humanites prezentuje wyniki badania „BARIERY i TRENDY. Transformacja technologiczna firm w Polsce z uwzględnieniem perspektywy człowieka/ pracownika/konsumenta.”

Cyfryzacja stała się wymogiem współczesnego świata dla 91 proc. rodzimych menedżerów. Potwierdzają to wdrażane na rynku strategie i projekty z zakresu wykorzystania chmury obliczeniowej. Aż 78 proc. organizacji z sektora średnich i dużych przedsiębiorstw jest w trakcie transformacji cyfrowej, a 36 proc. z nich jest na zaawansowanym etapie zmian. Są to przede wszystkim duże przedsiębiorstwa, zatrudniające powyżej 250 pracowników, w tym również Spółki Skarbu Państwa.

„Wdrażanie nowych technologii i wykorzystanie chmury obliczeniowej nie jest już tylko dźwignią rozwoju, ale staje się warunkiem przetrwania firm i utrzymania konkurencyjności. Rewolucja cyfrowa bardzo przyspieszyła w ostatnich latach, a pandemia dodatkowo przyspieszyła transformację. Warto, aby polskie firmy przezwyciężały istniejące bariery i budowały kulturę organizacji otwartą na zmiany i innowacje. Infrastruktura i aplikacje chmury obliczeniowej, narzędzia analizy danych i automatyzacji wsparte AI, czy rozwój sprzedaży e-commerce tworzą zupełnie nowe możliwości wzrostu i poprawy efektywności zarówno dla dużych, jak i małych przedsiębiorstw” – mówi Paweł Borys, Prezes Zarządu Polskiego Funduszu Rozwoju.

Raport „Bariery i Trendy. Transformacja technologiczna firm w Polsce z uwzględnieniem perspektywy człowieka/pracownika/konsumenta”[1] dowodzi, że:

Aż 93 proc. kierowników, 88 proc. pracowników firm oraz 67 proc. Polaków 15+ przyznaje, że pandemia przyspieszyła cyfrową transformację.

Najbardziej zaawansowane są duże przedsiębiorstwa zatrudniające ponad 250 pracowników, w tym Spółki Skarbu Państwa, gdzie blisko 60 proc. firm deklaruje, że już na co dzień wykorzystuje nowe technologie lub jest na zaawansowanym etapie, w stosunku do firm średnich, gdzie takiej odpowiedzi udzieliło 46 proc.

Spośród ankietowanych, 98 proc. osób ze szczebla kierowniczego wskazuje, że dzięki cyfryzacji wiele procesów dzieje się automatycznie, a dokumenty i procesy są bardziej dostępne.

Zarówno menedżerowie, jak i pracownicy liniowi przyznali, że dzięki digitalizacji wzrosła efektywność pracy – odpowiednio 86 proc. i 82 proc. wskazań. Chociaż jedynie 12 proc. respondentów twierdzi, że wykorzystuje już nowe technologie na co dzień.
Mimo że 80 proc. uczestników badania zwraca uwagę na wysokie koszty finansowe transformacji w pierwszej fazie, to 82 proc. menedżerów podkreśla optymalizację kosztów jako główną, widoczną korzyść cyfryzacji.

Księgowość, HR i logistyka to obszary, w których w całości lub częściowo procesy są obsługiwane przez technologię cyfrową w ponad 80 proc. Najniższy poziom zastosowania nowych technologii jest w obszarach produkcyjnych – 39 proc.

Mimo że 56 proc. Polaków uznaje cyfrowe technologie za szansę dla ludzkości, to podobna część polskiego społeczeństwa (58 proc.) ma obawy, że prywatne dane są wykorzystywane do wpływu na ich decyzje, a 63 proc. wskazuje na możliwy negatywny wpływ nowych technologii na zdrowie fizyczne i psychiczne ludzi.

„Chmura obliczeniowa nie jest tylko narzędziem informatycznym. Może nawet więcej: przede wszystkim nie jest narzędziem – jest nowym sposobem patrzenia na możliwości biznesowe. Może to zabrzmieć górnolotnie, jednak zaryzykuję: chmura obliczeniowa stała się filozofią działania firm i instytucji w cyfrowym świecie. Nie świecie przyszłości, ale teraźniejszości. Dobrym sygnałem dla Polski jest “cyfryzacyjny” trend wśród polskich firm, co pokazuje raport. Przekształcenie trendu w trwały fundament działania wymaga rozwoju kompetencji i rozumienia „filozofii chmury” nie tylko wśród informatyków, bo ci już to rozumieją, ale także wśród szeroko rozumianych działów biznesowych firm. Naszym – ludzi z IT – zadaniem musi być pokazanie korzyści z użycia chmury obliczeniowej nie-informatykom. Róbmy to językiem strategicznych i biznesowych korzyści – mówi Dariusz Śliwowski, Wiceprezes Zarządu Operatora Chmury Krajowej.

Większość przedstawicieli kierownictwa polskich firm uznało, że ich firmy są na podobnym poziomie digitalizacji w porównaniu do innych organizacji (65 proc.). Liczba ta rośnie w grupie firm dużych, powyżej 250 pracowników, gdzie odsetek ten sięgnął niemal ¾ ankietowanych. Co ciekawe, niemal ¼ menedżerów ze Spółek Skarbu Państwa przyznaje, że wyprzedza inne firmy w Polsce w kwestii cyfryzacji.

„Badania potwierdzają, że transformacja cyfrowa nie jest liniowym procesem, który ma ściśle określony początek i koniec. To zjawisko wielowymiarowe, które obejmuje wiele obszarów działania firmy i wszystkich pracowników. Nie polega tylko na zastąpieniu poszczególnych elementów analogowych narzędziami cyfrowymi, ale na ich wzajemnym zintegrowaniu. Często wymaga całkowitego przebudowania procesów wewnątrz organizacji lub wręcz wymyślenia, zdefiniowania ich od nowa. To proces nieustannego rozwoju i zmian dostosowawczych” – mówi Zofia Dzik, Prezes Zarządu Instytutu Humanites.78 proc średnich i dużych firm w Polsce stawia na cyfryzację

78 proc średnich i dużych firm w Polsce stawia na cyfryzację 2

Według deklaracji menedżerów najbardziej scyfryzowane obszary działalności firmy to księgowość i HR, w których działania odpowiednio w 96 proc. i 91 proc. częściowo lub w całości opierają się o technologie cyfrowe. W mniejszym zakresie digitalizacja dotknęła obszar IT, w którym zdecydowana większość (72 proc.) procesów odbywa się jedynie częściowo w oparciu o technologię, a tylko w 19 proc. całkowicie polega na cyfrowych narzędziach. Kolejna jest logistyka (w 68 proc. częściowo; w 13 proc. całkowicie) i kontakty między pracownikami (w 71 proc. częściowo; w 9 proc. całkowicie). W najmniejszym stopniu scyfryzowana jest produkcja (w 37 proc. częściowo; w 2 proc. całkowicie) oraz kontakty z klientem (w 56 proc. częściowo; w 1 proc. całkowicie).

Optymalizacja, efektywność, dostosowanie

Optymalizacja

Z perspektywy przedstawicieli szczebla kierowniczego transformacja cyfrowa jest bezsprzecznie ze wszech miar korzystna. Wśród jej kluczowych przewag respondenci wskazują optymalizację kosztów, zwiększenie efektywności procesów, dostosowanie do oczekiwań klientów. W przypadku firm średniej wielkości, respondenci wskazali również na zwiększenie komfortu pracy pracowników oraz ich rozwój. Z punktu widzenia dużych firm cyfryzacja pozwala nadążać za rynkiem i ma wpływ na zwiększenie sprzedaży. Przedstawiciele Spółek Skarbu Państwa zwrócili także uwagę na poprawę jakości oferowanych usług.

W związku z tym, że cyfryzacja stała się wymogiem współczesnego klienta, te firmy, które nie wchodzą na ścieżkę transformacji w tym zakresie stają się mniej konkurencyjne i tracą swoją pozycję na rynku. W opinii uczestników badania, cyfryzacja to szansa budowania przewagi konkurencyjnej poprzez obniżanie kosztów i cen, dostarczanie coraz bardziej nowoczesnych rozwiązań, coraz lepsze wpisywanie się w potrzeby klienta, oraz zapewnianie coraz lepszej jego obsługi.

Efekty jakie przyniosła transformacja cyfrowa firm są w większości przypadków zgodne z oczekiwaniami, a nawet je przewyższyły. Warto jednak podkreślić, że zdecydowanie pozytywną ewaluację efektów transformacji cyfrowej widzimy jedynie w co piątej z badanych firm. Najbardziej zauważalnym rezultatem transformacji jest zwiększenie komfortu pracy pracowników, poprawa efektywności procesów i bezpieczeństwa zespołu. Respondenci wskazywali również na dostosowanie do zmieniających się potrzeb, ale także optymalizacja kosztów i nadążanie za rynkiem.

Przełamać niechęć do zmian

„Opinie na temat transformacji cyfrowej są w większości pozytywne i zgodne. W badaniu zdecydowanie wyróżnia się kwestia ogromnej potrzeby budowania kompetencji cyfrowych na rynku, aby otworzyć organizacje na zmiany. Ponad połowa ankietowanych pracowników zwracała uwagę na zbyt małą liczbę szkoleń w tym obszarze. W ramach ogłoszonego w maju 2020 kompleksowego planu inwestycyjnego o wartości 1 miliarda dolarów na rozwój Polskiej Doliny Cyfrowej, Microsoft zobowiązał się między innymi do przeszkolenia 150 tys. pracowników, Partnerów i studentów. Inwestycja ta wspomoże rodzime i regionalne projekty transformacyjne oraz zasili naszą gospodarkę o najlepszych specjalistów z wykorzystania chmury obliczeniowej” – mówi Paweł Jakubik, Członek Zarządu w polskim oddziale Microsoft.

Dla niemal 2/3 badanych, zwłaszcza kierownictwa firm, na początku transformacji cyfrowej problemem była niechęć do zmiany dobrze znanych i sprawdzonych procesów. Dla 56 proc. respondentów nowy system wydawał się znacznie bardziej skomplikowany niż dotychczasowe rozwiązania. Obawa o niewystarczające kompetencje, uniemożliwiające sprostanie nowym zadaniom towarzyszyła przede wszystkim przedstawicielom szczebla kierowniczego firm średniej wielkości. Dla osób zarządzających dużymi firmami i Spółkami Skarbu Państwa duży problem stanowiła nadmierna kontrola zadań. Na ryzyko utraty pracy w związku z automatyzacją procesów wskazało 40 proc. ankietowanych w spółkach. Natomiast w ogólnopolskim badaniu na to ryzyko wskazało już 59 proc. Polaków.

Obawy pracowników na początku transformacji cyfrowej – infografika

Aż 80 proc. uczestników badania wskazało, że największym wyzwaniem związanym z transformacją cyfrową w jej pierwszej fazie są wysokie koszty finansowe i nakłady czasowe. Wśród początkowych problemów zwracają oni również uwagę na konieczność synchronizacji zmian w różnych obszarach organizacji oraz brak czasu i potrzebę dostosowania do nowych regulacji prawnych i przemodelowania dotychczasowych procesów. Nie zaobserwowano istotnych różnic w postrzeganiu barier pomiędzy różnymi typami spółek. Jedynie w większym stopniu niż średnia na wyzwania regulacyjne zwrócili uwagę respondenci ze Spółek Skarbu Państwa (72 proc. vs. średnia 50 proc.), podkreślili oni również wagę opinii związków zawodowych 42 proc. przy średniej z badania na poziomie 22 proc.

Obawy pracowników na początku transformacji cyfrowej

Większość problemów traci na znaczeniu wraz z postępem transformacji. Wyjątkiem są koszty i konieczność szkolenia pracowników – wyzwania równie istotne dla firm, które są na początku transformacji, jak i tych, które są już na zaawansowanych etapie tego procesu.
infografika

[1] Badanie „BARIERY i TRENDY. Transformacja technologiczna firm w Polsce z uwzględnieniem perspektywy człowieka/pracownika/konsumenta”. Gfk na zlecenie Instytutu Humanites, luty 2021 r. Partnerami projektu są Microsoft, PFR, Blue Media, Platforma Przemysłu Przyszłości, GfK, Chmura Krajowa. W badaniu wzięli udział członkowie zarządu oraz osoby odpowiedzialne za przeprowadzanie transformacji cyfrowej w organizacji/ firmie oraz pracownicy. Badanie było realizowane wśród średnich i dużych firm z następujących sektorów: finanse, bankowość, przemysł wydobywczy, e-commerce, firmy spożywcze, kosmetyczne, logistyczne oraz w Spółkach Skarbu Państwa. W badaniu wzięło udział 400 osób w podziale na kadrę kierowniczą i pracowników. Badanie obejmowało także ogólnopolskie badanie opinii publicznej dotyczącej transformacji i jej skutków na reprezentatywnej próbie Polaków 15+, N=1000.

Przygotuj organizację na nowy standard ISO 45003

Międzynarodowy standard zdrowia i bezpieczeństwa psychologicznego w miejscu pracy (ISO 45003) ma zostać opublikowany już w 2021 roku. Zagrożenia psychospołeczne zyskają więc należne miejsce w regulacjach, mając realny wpływ na pracowników, a przez to i na funkcjonowanie organizacji.

Warto już teraz zainteresować się tematem pod kątem własnej firmy i jej zespołu.

Dlaczego wprowadza się normę uzupełniającą do standardu ISO 45001?

System Zarządzania Bezpieczeństwem Pracy ISO 45001:2018 podkreśla, że organizacja jest odpowiedzialna za bezpieczeństwo pracowników i innych osób, na które mogą mieć wpływ jej działania. Odpowiedzialność ta obejmuje promowanie i ochronę ich zdrowia fizycznego, a także psychicznego.

– Nowa norma pojawi się w celu eliminowania oraz minimalizowania ryzyka związanego z zagrożeniami psychospołecznymi – podkreśla Joanna Jędrzejak, audytor i trener w EcoMS Consulting, zaangażowana w projekty dotyczące dostosowania systemu zarządzania bezpieczeństwem do wymagań normy ISO 45001:2018.

Zagrożenia psychospołeczne wynikają z niewłaściwego sposobu organizacji pracy, niekorzystnego otoczenia społecznego lub środowiska pracy czy nieodpowiednich warunków pracy. Niebezpieczeństwa tego typu przyczyniają się do utraty zdrowia i dobrego samopoczucia pracowników, a przez to oddziałują na funkcjonowanie całej organizacji.

W odniesieniu do pracowników mogą prowadzić do negatywnych skutków psychicznych, fizycznych i społecznych (np. choroby układu krążenia, zaburzenia snu, lęk, depresja czy wypalenia zawodowe).

W efekcie zmniejsza się zadowolenie z pracy, zaangażowanie oraz produktywność.

Konsekwencje dla organizacji będą jak najbardziej policzalne – coraz słabsze wyniki działalności,  zwiększone koszty wynikające z absencji chorobowej, rotacji pracowników oraz obniżona jakość produktów i usług. Zwiększy się również poziom ryzyka wystąpienia wypadków i urazów, a także ryzyko utraty reputacji organizacji.

Jak zapobiegać zagrożeniom psychospołecznym w pracy oraz jak nimi zarządzać?

– Organizacje są odpowiedzialne za identyfikację zagrożeń i minimalizowanie związanego z nimi ryzyka. Dzięki wykorzystaniu odpowiednich narzędzi możemy płynnie zarządzać ryzykiem psychospołecznym oraz skutecznie zapobiegać występowaniu zagrożeń z nim związanych – zauważa Joanna Jędrzejak z EcoMS Consulting.

Audyt zdrowia psychicznego (analiza luk)

Przed rozpoczęciem procesu zarządzania ryzkiem psychospołecznym wskazane jest wykonanie wstępnej analizy swojej organizacji pod kątem przyjętych praktyk wspierających zdrowie i bezpieczeństwo psychiczne pracowników. W oparciu o wyniki ankiety elektronicznej przeprowadzonej wśród wszystkich pracowników, możliwe jest podjęcie decyzji odnośnie zidentyfikowanych potrzeb.

Edukacja

Należy wziąć pod uwagę fakt, że większość pracowników ma ograniczoną wiedzę na temat zdrowia psychicznego, a duży procent postrzega „zdrowie psychiczne” jako synonim „choroby psychicznej”. Konsultacje z pracownikami posiadającymi ograniczony zasób wiedzy w tym zakresie mogą przynieść odwrotny skutek do zamierzonego. Dlatego poprzedzając identyfikację zagrożeń psychospołecznych i opracowanie mechanizmów kontroli ryzyka, tak ważne jest podnoszenie świadomości pracowników w zakresie zagrożeń psychospołecznych, aby mogli w sukcesywny sposób uczestniczyć w procesach zarządzania ryzykiem zgodnych z ISO 45003.

Mechanizmy kontroli

Norma ISO 45003 wskaże, żeby przy pomocy systemu zarządzania BHP zintegrowanego z procesami biznesowymi organizacji, ryzyka psychospołeczne były zarządzane w sposób spójny z innymi rodzajami ryzyk związanymi z bezpieczeństwem i higieną pracy. Można zatem stosować podobną metodologię aby radzić sobie z nimi w tak samo logiczny i konsekwentny sposób.

Kluczem pełne zaangażowanie

Współudział pracowników na każdym etapie procesu ma kluczowe znaczenie dla osiągnięcia zamierzonego efektu w zarządzaniu zagrożeniami psychospołecznymi.

Należy jednak pamiętać, że sukces zarządzania ryzykiem psychospołecznym (podobnie jak w innych standardach ISO) zależy od zaangażowania wszystkich szczebli i funkcji organizacji, zwłaszcza najwyższego kierownictwa. Na nich spoczywa duża odpowiedzialność za tworzenie kultury wspierającej pozytywne zdrowie psychiczne. System powinien obejmować rozwijanie ich kompetencji w zakresie odpowiedzialności za zdrowie psychiczne pracowników czy wspierania powrotu do pracy.

Branża budowlana w kryzysie klimatycznym

The World Economic Forum stawia kryzys klimatyczny na pierwszym miejscu listy wyzwań dla biznesu w 2021 roku i ogłasza „Net-Zero Challenge”. Najczęściej pojawiającym się hasłem działań proekologicznych na arenie międzynarodowej jest dekarbonizacja globalnych łańcuchów dostaw, z czego transport drogowy uznaje się za głównego winowajcę zanieczyszczenia środowiska. Tutaj też rozwijane są technologie związane z napędem pojazdów. Dlatego samochody elektryczne czy silniki wodorowe to tematy szeroko omawiane na szczeblach rządowych i komentowane w mediach. Tymczasem transport to nie jedyny sektor, który potrzebuje natychmiastowej zmiany. Branża budowlana odpowiada za 10 proc. światowej emisji gazów cieplarnianych. Co więcej od ponad pół wieku budujemy tak samo. Bill Gates miał rację, mówiąc, że to właśnie budownictwo będzie najtrudniejszym wyzwaniem w kryzysie klimatycznym. Czy samorządy i inwestorzy mają wybór?

Jak budować miasta w przyszłości?

Urbanizacja to jeden z megatrendów, który będzie miał największy wpływ na rynek nieruchomości w ciągu najbliższych 5-10 lat. Krajobraz branży budowlanej w czasach COVID-19 będzie kształtować dalszy wzrost populacji zamieszkującej tereny miejskie, która pomiędzy 2000 a 2018 rokiem zwiększyła się z 71 do 75 proc. Przewiduje się, że do 2030 roku osiągnie poziom 77,5 proc. Pandemia tylko przyspieszy to zjawisko, co przyczyni się do rozbudowy istniejących aglomeracji i kształtowania zupełnie nowych środowisk miejskich. Jakie wyzwanie stoi przed samorządami, urbanistami, architektami i inwestorami prywatnymi?

Obecnie biznes i samorządy mierzą się z dwoma kluczowymi wyzwaniami. Jest to kryzys klimatyczny oraz osłabienie gospodarek krajowych w wyniku pandemii. Obie sytuacje wymagają szczególnego reagowania ze strony rządów, ale też przedsiębiorców i sektora przemysłowo-produkcyjnego. Na poziomie ochrony środowiska mówimy przede wszystkim o wydajności. W branży budowlanej, choć nie tylko, określenie ‘efficiency’ staje się kluczem do strategii zrównoważonego rozwoju zarówno miast, jak i firm. Wydajność energetyczna samego procesu powstawania budynków jest tak samo ważna jak wdrożenie rozwiązań ekologicznych w gotowych obiektach. Dlatego budownictwo konwencjonalne, które do niedawna było traktowane jak etos i nie zmieniło się znacząco od ponad 50 lat, zaczyna dzielić się rynkiem nieruchomości z budownictwem modułowym. Technologia wolumetryczna pozwala tworzyć gotowe moduły i budynki w fabryce, co ogranicza oddziaływanie dwutlenku węgla na atmosferę w stosunku do tradycyjnych prac budowlanych. Ponadto nowoczesne moduły to oszczędność pieniędzy, a opłacalność inwestycji w erze pandemii to kolejny czynnik, który długo jeszcze będzie determinował światową gospodarkę, a tym samym decyzje samorządów i duże przedsięwzięcia inwestorów, wyjaśnia dr Ewelina Woźniak-Szpakiewicz, DMDmodular.

Czy zrównoważone budownictwo jest możliwe?

Konferencja “United Nations Climate Change” 2021 przyniosła obiecujące deklaracje przedstawicieli największych gospodarek. Unia Europejska wraz z Wielką Brytanią podtrzymują swój plan klimatyczny, by osiągnąć poziom zero-emisyjności do 2050 roku. Korea Południowa oraz Japonia dołączyły się do tych celów klimatycznych, a Chiny, które wydzielają obecnie najwięcej gazów cieplarnianych, chcą zredukować swój negatywny wpływ na środowisko nie później niż do 2060 roku. Natomiast Stany Zjednoczone wyliczyły, że 75 proc. gałęzi przemysłu i produkcji tego kraju może osiągnąć zeroemisyjność w ciągu najbliższych kilku lat.

Tymczasem jednym z największych wyzwań dla ambitnych planów tych rządów jest budownictwo. Dane potwierdzają zjawisko marnowania zasobów naturalnych i zanieczyszczenia środowiska przez tradycyjne procesy projektowo-budowlane.

  • Według raportu Transparency Market Research ilość odpadów budowlanych wytwarzanych każdego roku na całym świecie podwoi się do 2,2 miliarda ton do 2025 roku.
  • W XX wieku nastąpił 23-krotny wzrost zasobów naturalnych wykorzystywanych do budowy.
  • Na całym świecie istnieje ponad 800 miliardów ton „zapasów” zasobów naturalnych uwiązanych w powstałych konstrukcjach, z czego dwie trzecie w samych krajach uprzemysłowionych.
  • Budownictwo (czyt. tradycyjne) jest drugim, po produkcji żywności, sektorem gospodarki, który odpowiada za największą liczbę ton gazów cieplarnianych emitowanych do atmosfery. Na przykład sama produkcja cementu stanowi około 5 proc. światowej emisji dwutlenku węgla.
  • Brytyjscy naukowcy wyliczyli, że tamtejsza branża budowlana odpowiada za około 55 proc. wykorzystania zasobów naturalnych, a konstruowanie kolejnych obiektów generuje 50 proc. emisji CO2 do atmosfery. Natomiast budowa jednego domu to aż 11 ton odpadów budowlanych.

Naszym zadaniem jako alternatywnej inżynierii budowlanej jest rozwijanie i oferowanie klientom technologii modułowej 3D[1], którą cechuje bardzo niski ślad węglowy oraz wysoki wskaźnik recyklingu. Dla przykładu 85 proc. stali używanej do naszych produkcji pochodzi z odzysku surowców wtórnych, a 98 proc. odpadu typu karton gips oddajemy do ponownego przetworzenia na płyty gipsowe. Ponadto około 90 proc. całej produkcji budynków modułowych powstaje w pełni kontrolowanych warunkach fabrycznych. Dlatego w ciągu ostatnich dwóch lat zainteresowanie wśród inwestorów – samorządowych i prywatnych – wzrosło niemal o 100 proc. Budownictwo modułowe to alternatywne, mądre i innowacyjne uzupełnienie tradycyjnego sektora budowlanego, znacznie bardziej wydajne i rozsądne w gospodarowaniu zasobami naturalnymi, przekonuje prezes DMDmodular, Woźniak-Szpakiewicz.

Technologia to nie wszystko

DMDmodular szacuje, że w ciągu 2-3 lat sektor budownictwa modułowego w Polsce przekroczy 1 proc. wartości całego rynku budowlanego, czyli około 700 mln złotych. Jednak potencjał tego segmentu biznesowego jest znacznie większy. W Wielkiej Brytanii udział technologii modułowej w nieruchomościach komercyjnych i prywatnych stanowi aż 8%. Natomiast Stany Zjednoczone zbliżają się do 5%. Polska podąża za globalnym trendem, stając się wewnętrznym rynkiem dla technologii modułowej. Buduje silną pozycję wyspecjalizowanego producenta i eksportera wykorzystującego własną technologię. Dowodem są takie realizacje jak choćby najwyższy modułowy hotel na świecie, do realizacji którego została wybrana m.in. polska firma ze Skawiny pod Krakowem. To także potwierdzenie, że moduły z powodzeniem mogą tworzyć prestiżowe projekty architektoniczno-budowlane.

W 2015 roku Marriott wykorzystał konstrukcje modułowe w ponad 70 projektach w USA. Eric Jacobs, odpowiedzialny za strategię rozwoju sieci, przyznaje, że dzięki budownictwu modułowemu skrócili czas budowy swoich obiektów o pół roku, czyli zamiast 18-24 miesięcy mogli otworzyć hotel w mniej niż rok. Po tę technologię sięgają również inwestorzy działający w segmencie akademików, co-livingu czy sektorze mieszkalnym jedno- i wielorodzinnym. Wszędzie tam, gdzie liczą się czas, jakość, ekologia i rozsądne koszty budownictwo modułowe zaczyna być coraz bardziej atrakcyjnym wyborem.

Czy po COVID będziemy budować uważniej?

W 2019 roku odnotowano najwyższy od czasów drugiej wojny światowej poziom emisji gazów cieplarnianych do atmosfery. Podczas pandemii związanej z COVID-19 nastąpił spadek wydzielania dwutlenku węgla o około 5-10% w stosunku do roku poprzedniego. Jednak, aby wejść na drogę długoterminowej polityki ograniczania emisji CO2, takie spadki powinny następować każdego roku, a nie wyłącznie w momencie zamykania gospodarek krajowych. Dlatego sektory przemysłowe i produkcyjne najbardziej odpowiedzialne za zanieczyszczenie środowiska muszą teraz otworzyć się na rozwiązania i innowacje, które uzdrowią światową ekonomię, ale ze szczególnym uwzględnieniem ekologii.

Recykling materiałów i odpowiedzialność producentów za generowane odpady budowlane to jedno, ale branża jest gotowa na nowe rozwiązania, które dotychczas pozostawały w tle. Dojrzałe rynki – głównie holenderski i brytyjski – świadomie korzystają z innowacji i elastyczności technologii wolumetrycznej. Australia, Stany Zjednoczone i Chiny również idą w tym kierunku. W Polsce wciąż konieczne jest edukowanie i inspirowanie architektów, projektantów oraz inwestorów, a także władz samorządowych do podejmowania śmiałych decyzji w duchu ekologii. Rynek modułowy to konstruowanie nawet najbardziej skomplikowanych obiektów w sposób bardziej zrównoważony na każdym etapie. Musimy zacząć budować w Polsce wydajniej, a 2021 rok będzie przełomowy dla naszej branży, ocenia Ewelina Woźniak-Szpakiewicz.

Sygnalista w firmie – nowe obowiązki pracodawców już od tego roku

Do 17 grudnia 2021 r. do polskiego porządku prawnego powinna zostać implementowana Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie ochrony osób zgłaszających naruszenia prawa Unii[1]. Jej celem jest ustanowienie standardu ochrony prawnej dla osób, które przekazują informację o nieprawidłowościach zauważonych w firmie.

Dyrektywa określa minimalne zasady ochrony sygnalistów, pozostawiając swobodę przyjęcia przepisów korzystniejszych dla osób dokonujących zgłoszenia niż przewidują to przepisy Dyrektywy. Nie wiadomo zatem jeszcze dokładnie, jak będzie kształtować się ta kwestia w prawie polskim i z jakimi obowiązkami będą musieli liczyć się pracodawcy, gdyż ustawodawca krajowy może je rozszerzyć względem tych, które wynikają z Dyrektywy. Już teraz jednak trzeba liczyć się z tym, że pracodawcy zatrudniający powyżej 50 pracowników będą musieli zmierzyć się z wdrożeniem w swoich firmach systemu zgłaszania nieprawidłowości.

Ochrona sygnalistów – wyzwanie 2021 r.

Założeniem Dyrektywy jest, by w przedsiębiorstwach istniały skuteczne kanały informowania o naruszeniach prawa, z których będą mogły bezpiecznie korzystać osoby dostrzegające nieprawidłowości (sygnaliści). Osoby te muszą zostać następnie poinformowane o sposobie załatwienia sprawy.  Będą mogły również liczyć na szeroką ochronę przed negatywnymi konsekwencjami zgłoszenia naruszeń. W szczególności sygnalistów nie powinny dotknąć żadne działania odwetowe, jak np. zwolnienie z pracy, degradacja, przymusowy urlop bezpłatny, zmiana miejsca pracy, obniżenie wynagrodzenia, zmiana godzin pracy, wstrzymanie szkoleń, negatywna ocena wyników lub o pracy, zastosowanie środka dyscyplinarnego – lista takich działań jest długa i ma charakter otwarty.

Ochroną przewidzianą w Dyrektywie objęci są zgłaszający naruszenie pracownicy, ale nie tylko. Dotyczy to także osób, które mogą uzyskać informacje o naruszeniu w kontekście związanym z pracą  – w tym np. zatrudnieni na podstawie umowy cywilnoprawnej, samozatrudnieni, wspólnicy, stażyści, wykonawcy, podwykonawcy, dostawcy, byli pracownicy, osoby w trakcie rekrutacji. Zakres podmiotowy jest więc bardzo szeroki.

Nie każdy rodzaj naruszenia podlega przepisom Dyrektywy. Ustala ona minimalne normy ochrony osób zgłaszających naruszenia aktów prawnych z zakresu konkretnych dziedzin, w tym m.in. zamówień publicznych, ochrony środowiska, zdrowia publicznego, czy ochrony konsumentów, a także naruszenia mogące mieć wpływ na interesy finansowe Unii, bądź naruszenia dotyczące rynku wewnętrznego, w tym zasad konkurencji, pomocy państwa, podatku od osób prawnych. Choć wydaje się, że zakres naruszeń, które Dyrektywa wymienia jest niezbyt obszerny, to trzeba pamiętać, że może on zostać rozszerzony przez przepisy krajowe.

Najważniejsze obowiązki pracodawców

Założenia Dyrektywy przekładają się oczywiście na obowiązki dla pracodawców. Muszą się oni liczyć  przede wszystkim z:

  • koniecznością utworzenia wewnętrznego kanału zgłoszeń,
  • opracowaniem procedur, przy wykorzystaniu których sygnaliści będą mieli możliwość dokonywania zgłoszeń naruszeń,
  • wyznaczeniem osoby lub jednostki organizacyjną odpowiedzialnej za przyjmowanie i zgłoszeń i przeprowadzanie działań następczych,
  • prowadzeniem rejestru zgłoszeń,
  • zapewnieniem ochrony sygnalistom.

Bez wątpienia pracodawców nie ucieszą nowe obowiązki, kolejne na długiej liście wymogów, które muszą być spełnione, by ich organizacja działała zgodnie z literą prawa. Jednocześnie dla wielu podmiotów sama koncepcja sygnalisty może być niezrozumiała. Może on kojarzyć się ze skarżypytą, czy kapusiem, który szuka dziury w całym i donosi na kolegów lub przełożonych. Jest to jednak negatywny stereotyp, nie odpowiadający rzeczywistej roli sygnalisty.

Korzyści dla pracodawców

Dzięki systemowi zgłaszania naruszeń pracodawca może odnieść wymierne korzyści.

  • Wychwycenie nieprawidłowości w działaniu organizacji na wczesnym etapie umożliwia szybkie wprowadzenie działań naprawczych.
  • Bez wątpienia lepiej jest dla organizacji, gdy naruszenie zostanie wykryte wewnątrz, niż gdy wyjdzie na jaw w wyniku działania organów państwa – zapewnia to czas na zbadanie sprawy, usunięcie naruszenia, wdrożenie działań zapobiegających na przyszłość, a często pozwala uniknąć negatywnych konsekwencji w postaci sankcji czy innego rodzaju odpowiedzialności (karnej, cywilnej, czy administracyjnej).
  • W wielu przypadkach wykrycie naruszenia w ogóle nie jest możliwe bez informacji od pracownika, jeśli więc nie będzie on przekonany, że może bezpiecznie zgłosić problem pracodawcy, nieprawidłowość może się utrzymywać, narażając pracodawcę na poważne ryzyka.
  • System zgłaszania naruszeń może działać odstraszająco na potencjalnych naruszycieli, którzy licząc się z ryzykiem ujawnienia przez sygnalistę powstrzymają się od działań niezgodnych z prawem.
  • Dobrze zorganizowany system zgłaszania naruszeń będzie wzmacniać zaufanie pracowników do pracodawcy, budować ich lojalność i wspierać uczciwość, z drugiej zaś strony może eliminować osoby, które poprzez działania niezgodne z prawem powodują szkody dla pracodawcy.

Jeśli pracodawcy uda się zbudować taką kulturę korporacyjną, w której fakt sygnalizowania naruszeń będzie spotykał się z pozytywnym i przychylnym odbiorem, może odkryć, że ten kanał komunikacji ze strony pracowników pozwala mu zaoszczędzić sobie kosztów i strat wizerunkowych, które poniósłby gdyby pracownik nie zwrócił uwagi na problem.

Nie tylko procedury – trzeba stworzyć klimat do zgłaszania naruszeń

Warto poświęcić czas na przekonanie pracowników, że pożądane jest zgłaszanie przez nich dostrzeżonych nieprawidłowości, że takie zgłoszenie nie pociągnie dla nich negatywnych konsekwencji, a pracodawca potraktuje je poważnie i przekaże pracownikowi informację o sposobie rozwiązania problemu. Jednocześnie jednak, by uniknąć zgłoszeń w spawach błahych, nieistotnych, lub będących jedynie przejawem złośliwości wobec współpracownika, należy też zapewnić jednoznaczny przekaz jakie rodzaje spraw powinny podlegać zgłoszeniu.
Wdrożenie systemu zgłoszeń nieprawidłowości nie może więc polegać jedynie na opracowaniu rozwiązań technicznych i stworzeniu procedur. Kluczowe będzie budowanie w pracownikach przekonania, że sygnalizowanie nieprawidłowości nie jest „donoszeniem”, lecz służy tworzeniu działającego zgodnie z prawem i zasadami uczciwości miejsca pracy. Pracownik musi wiedzieć, jakie naruszenia powinien zgłaszać, musi też być też pewien, że zgłaszając nieprawidłowość może liczyć na anonimowość i nie poniesie negatywnych konsekwencji. Ważne jest też, by zespół dedykowany do przyjmowania i obsługi zgłoszeń wiedział, że żadne zgłoszenie nie może pozostać bez odpowiedzi, tak by zgłaszający wiedzieli, że ich sygnały są traktowane poważnie. Warto zacząć więc budować w pracownikach speak-up culture (z ang. kultura mówienia), by system zgłaszania naruszeń choć wdrożony zgodnie z przepisami nie pozostawał jednak martwy.

Anna Gąsecka, adwokat, Certyfikowany Approved Compliance Officer (ACO). Zajmuje się obsługą korporacyjną firm z różnych branż, w tym telekomunikacyjnej, farmaceutycznej, dystrybucyjnej i usługowej, dbając o zgodność z prawem funkcjonowania biznesu klientów.

[1] Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2019/1937 z dnia 23 października 2019 r.

Google Play ponownie z niebezpiecznymi aplikacjami. Clast82 instalował trojana bankowego na urządzaniach ofiar

10 aplikacji dostępnych w sklepie Google Play zostało zainfekowanych programem zaprojektowanym do dostarczania złośliwych aplikacji mobilnych. Nazywany przez badaczy firmy Check Point „Clast82”, ominął zabezpieczenia Sklepu Play, instalując szkodliwe oprogramowanie drugiego etapu, które dawało hakerowi dostęp do kont finansowych ofiar, a także zapewniało kontrolę nad ich telefonami komórkowymi.

Check Point Research (CPR) zidentyfikowali nowy dropper (złośliwy program przeznaczony do dostarczania innego złośliwego oprogramowania na telefon ofiary) rozprzestrzeniający się w Sklepie Google Play. Clast82 instaluje na urządzeniach ofiar szkodliwe oprogramowanie drugiego etapu, które zapewnia hakerowi inwazyjny dostęp do kont finansowych ofiar, a także pełną kontrolę nad ich telefonami komórkowymi. Eksperci Check Pointa wykryli szkodnika w 10 aplikacjach użytkowych, takich jak nagrywanie ekranu czy VPN.

Clast82 ma za cel instalowanie trojana bankowego AlienBot, który atakuje aplikacje finansowe omijając ich kody uwierzytelniania dwuetapowego. Jednocześnie Clast 82 wyposażony został w trojana zdalnego dostępu zdolnego do kontrolowania urządzeń za pomocą usługi TeamViewer.

Opracowany przez hakera program wykorzystuje szereg technik, pozwalających uniknąć wykrycia przez Google Play Protect. Używa m.in. Firebase (należącego do Google) jako platformy do komunikacji C&C oraz wykorzystuje GitHub jako zewnętrzną platformę hostingową do pobierania docelowego ładunku.

Hakerzy użyli do ataków legalnych i znanych aplikacji typu open-source, takich jak Cake VPN, Pacific VPN, BeatPlayer, QR/Barcode Scanner MAX, Music Player czy QRecorder.

Check Point Research zgłosił swoje ustalenia Google’owi 28 stycznia, natomiast 9 lutego Google oficjalnie potwierdził, że wszystkie aplikacje Clast82 zostały usunięte ze Sklepu Google Play.

 Hakerowi stojącemu za Clast82 udało się ominąć zabezpieczenia Google Play za pomocą kreatywnej, ale niepokojącej metodologii. Dzięki prostej manipulacji łatwo dostępnymi zasobami stron trzecich – takimi jak konto GitHub lub FireBase – haker był w stanie wykorzystać łatwo dostępne zasoby, aby ominąć zabezpieczenia Sklepu Google Play. Ofiary myślały, że pobierają nieszkodliwą aplikację użytkową z oficjalnego sklepu Androida, ale tak naprawdę otrzymywali niebezpiecznego trojana, który miał za cel atakowanie ich kont finansowych. – mówi Avrian Hazum, menedżer działu badań mobilnych w Check Point.

Zdaniem ekspertów zdolność droppera do pozostania niewykrytym pokazuje, jak ważne jest wykorzystywanie rozwiązań zabezpieczających urządzenia mobilne. Okazuje się, że nie wystarczy jedynie skanować aplikację w okresie testowym, ponieważ cyberoszuści mogą zmieniać zachowanie aplikacji za pomocą łatwo dostępnych narzędzi innych firm.

Dzień korekt na rynku. Kryptowaluty znów w górę

Po wielu dniach słabości zarówno euro względem dolara, jak i złotego względem euro dzisiaj mamy dzień oddechu. Kolejne dni pokażą, czy będziemy dalej wracać w stronę poprzednich poziomów, czy to tylko krótka anomalia.

Lepsze dane z Niemiec

Dzisiaj nad ranem poznaliśmy dane z niemieckiej gospodarki. Eksport idzie w górę o 1,4% wobec oczekiwań spadku o 1,2%. Z kolei import spada o 4,7%, podczas gdy oczekiwano spadku o zaledwie 0,5%. Rynki przyjęły te dane jako dobrą informację. Dlaczego inwestorzy preferują niespodziankę w danych o eksporcie, a ignorują większe odchylenie w imporcie? Gospodarka, która przestawia się na konsumpcję wewnętrzną, a przy okazji więcej eksportuje, ma zdrowy sektor produkcyjny. Import nie jest tak korzystny. Nadwyżka handlowa naszego zachodniego sąsiada przebiła nawet górkę sprzed pandemii. Nie może zatem dziwić, że inwestorzy wykorzystali te dane do odbicia na dolarze. Dzisiaj pierwszy raz od ponad tygodnia jesteśmy świadkami drożejącego euro względem dolara.

Euro nie przekroczyło 4,60 zł

Odbicie widzimy nie tylko na parze EURUSD, ale również na polskim złotym. Po wielu dniach słabości podsycanej dodatkowo przez prezesa NBP informacjami o interwencjach walutowych mamy dzisiaj korektę. Polski złoty jest w specyficznej sytuacji. Z danych makroekonomicznych wynika, że rodzima waluta mogłaby być znacznie silniejsza. Z drugiej strony determinacja NBP do jej osłabiania jest zadziwiająca. Widać to chociażby po nagłym wzroście rezerw walutowych, które się znikąd nie wzięły.

Kryptowaluty znów w górę

Bitcoin zapomniał już o gwałtownej przecenie, kiedy to w ciągu kilku dni spadł z 57 000 dolarów poniżej 45 000 dolarów. Dzisiaj znów pnie się w górę, osiągając 55 000 dolarów. Należy zwrócić uwagę, że dzieje się to przy znacznie silniejszym dolarze niż na ostatnich szczytach bitcoina, zatem ceny najpopularniejszej kryptowaluty wyrażone w innych walutach mogą być jeszcze bardziej atrakcyjne. Analitycy wskazują, że za wzrostami na bitcoinie stoi napływ dużych firm finansowych. Chcą one podłączyć się do pociągu, zanim po raz kolejny odjedzie.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych danych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Profesjonalny personal branding, czyli jak mądrze zbudować markę osobistą?

Silna marka osobista to nie tylko duży zasięg w serwisach społecznościowych, lajki czy sława w wybranych kręgach. Jest to przede wszystkim zespół wartości oraz cech stojących za konkretną osobą i będących swego rodzaju obietnicą wysokiej jakości. W jaki sposób mądrze budować wizerunek?

Czym jest personal branding?

Personal branding to strategia budowania własnej marki poprzez odpowiednie zarządzanie swoim wizerunkiem. Nie obawiaj się, że pojęcie to dotyczy jedynie osób na wyższych szczeblach, polityków, sportowców czy celebrytów. Może z niego korzystać każdy, kto dba o swoją karierę, np. freelancerzy próbujący wybić się na rynku, studenci lub poszukujący zatrudnienia. Silna marka osobista pozwala rozwijać karierę i zwiększać rozpoznawalność w branży.

Jak budować markę osobistą?

Nigdy wcześniej zaistnienie w szerszej świadomości społeczeństwa nie było tak proste, jak dzisiaj. Dzięki powszechnemu dostępowi do internetu wystarczy niewiele, by praktycznie z dnia na dzień zaistnieć w sieci. Skuteczne budowanie wizerunku to jednak coś więcej niż tylko założenie kanału w mediach społecznościowych i publikowanie postów. Aby mądrze zarządzać marką osobistą, należy działać według przemyślanego, starannie opracowanego planu.

Przede wszystkim ważne jest sprecyzowanie grupy docelowej. Określ, jakim językiem posługują się Twoi docelowi odbiorcy, za pośrednictwem jakich mediów się komunikują, skąd czerpią informacje czy też jakie mają zainteresowania. Wiedza ta pozwoli Ci lepiej dostosować formę przekazu do odbiorcy.

Kolejny krok to stworzenie przemyślanej strategii działania, aby Twój image był spójny, niezależnie od kanału komunikacji, którego używasz. Postaw na autentyczność. Znajdź coś, co Cię wyróżnia na tle konkurencji, uczyń z tego swój znak rozpoznawczy i komunikuj to światu.

Pamiętaj, że personal branding to działania długofalowe, w których liczy się konsekwencja. Jeśli chcesz zbudować wizerunek eksperta w swojej dziedzinie, potrzebujesz czasu, aby zdobyć zaufanie odbiorców i zaprezentować im swoje umiejętności oraz wiedzę.

Personal branding z profesjonalistami

Działania związane z budowaniem marki osobistej możesz prowadzić samodzielnie lub powierzyć ich realizację ekspertom. Doświadczona, wyspecjalizowana w tym zakresie agencja PR może w Twoim imieniu prowadzić komunikację i dbać o Twoją obecność w mediach. Specjaliści dysponują wiedzą i narzędziami, które pomogą Ci w kreowaniu wizerunku. Agencja PR przeprowadzi audyt Twojej marki osobistej oraz Twojej głównej konkurencji, pomoże w zdefiniowaniu grup docelowych oraz stworzeniu kluczowych przekazów. Kompetentni eksperci wesprą Cię w opracowywaniu komunikatów i właściwym dotarciu do odbiorców. Pomogą, gdy będziesz potrzebować doradztwa wizerunkowego i strategicznego.

Możesz również zdecydować się na wsparcie jedynie w początkowym okresie budowania marki osobistej. Agencja PR przygotuje dla Ciebie strategię personal brandingową oraz przeszkoli w zakresie kluczowych obszarów, np. właściwej komunikacji z odbiorcami.

Mądre budowanie osobistej marki to inwestycja, która przyniesie Ci korzyści na wielu polach. Dzięki niej zyskasz wyższy kredyt zaufania w oczach klientów i kontrahentów oraz rozszerzysz sieć kontaktów biznesowych.

Jak kuchnia skandynawska wpływa na nastrój?

Wnętrza w stylu skandynawskim cieszą się ogromną popularnością na całym świecie. Moda na aranżacje inspirowane Skandynawią pojawiła się kilka lat temu, jednak sam charakterystyczny skandynawski design narodził się w latach 50. XX wieku i wciąż jest numerem jeden wśród mieszkańców tamtego regionu.

Co takiego ma w sobie styl skandynawski?

Przez mniej więcej połowę roku kalendarzowego mieszkańcy Skandynawii cierpią z powodu małej ilości światła słonecznego, dlatego dbają, by ich mieszkania były możliwie, jak najbardziej przytulne i jasne. Wszystkie meble znajdujące się w pomieszczeniach powinny być jasne bądź w kolorze naturalnego drewna, by dodawać wnętrzu więcej ciepła, gdy za oknami ciemno i ponuro. Wybierając meble Skandynawowie kierują się przede wszystkim funkcjonalnością i prostotą – powinny tworzyć wygodną, estetyczną przestrzeń, ale raczej być tłem dla kilku wyrazistych akcentów. Takim mocny dodatkiem mogą na przykład być lampy.

Kuchnia skandynawska – serce każdego domu

Kuchnia w stylu skandynawskim kojarzy się z prostotą, czystością i jasnymi kolorami. Nie można jednak przy tym rezygnować z funkcjonalności. Jeśli pomieszczenie, w którym chcemy urządzić kuchnię jest wyjątkowo małe lub ma nietypowy kształt, warto postawić na kuchnie na zamówienie. W Meble Prato mają Państwo pewność, że projekt zostanie stworzony i dopasowany specjalnie do naszego wnętrza. Dzięki takim personalizowanym projektom jak https://www.mebleprato.pl/kuchnie-na-wymiar/ unikniemy wielu przykrych niespodzianek, jakie czekałyby nas przy montażu standardowego kompletu mebli. Kuchnie za zamówienie to też rozwiązanie dla wszystkich, którzy mają swoją własną wizję aranżacji i potrzebują firmy, która wcieli ją w życie.

Jasna kuchnia poprawia humor

Przy wyborze projektu często kierujemy się tylko praktycznymi względami, dlatego w naszym kraju kuchnie są ciemne i smutne, ale za to funkcjonalne. Warto wiedzieć, że jasna kuchnia nie musi być od razu bardzo niepraktyczna – wszystko zależy od materiałów, z jakich zostanie wykonana. Warto zdawać sobie sprawę, że kolory, jakimi się otaczamy mają wpływ na nasz nastrój. Styl skandynawski to neutralne, jasne barwy oraz drewniane elementy, dzięki którym wnętrze staje się bardziej przytulne. Kolor biały kojarzy się z czystością, łagodzi emocje i przynosi spokój i poczucie bezpieczeństwa. Białe meble w kuchni rozjaśnią wnętrze i sprawią, że wyda się optycznie większe.  Biała kuchnia z naturalnymi drewnianymi elementami i ciepłym światłem sprawi, że nawet w bardzo pochmurny dzień poczujemy się lepiej.

Styl skandynawskim jest uniwersalny

Wnętrze utrzymane w jasnych barwach nie tylko wpływa na nasz pozytywny nastrój, ale jest też świetną bazą do tworzenia oryginalnych aranżacji. Kolor biały świetnie łączy się z wyrazistymi kolorami, jak czerwień, czerń czy granat. Pasuje też to koloru żółtego, błękitu czy nawet fuksji. Styl skandynawski może stanowić całą aranżację lub być jedynie punktem wyjścia – wszystko zależy od naszej fantazji. Jeśli jednak kuchnia lub inne pomieszczenie w naszym domu ma być przytulne i funkcjonalne, warto postawić na sprawdzone rozwiązania – proste  białe meble z naturalnymi drewnianymi elementami. Klasyczne rozwiązania nigdy nie wyjdą z mody – warto to wziąć pod uwagę projektując wystrój naszej kuchni. Dzięki projektom kuchni na wymiar możemy spełnić nasze najskrytsze marzenia o aranżacji, zachowując jednocześnie jej pełną funkcjonalność. Dobry projektant weźmie pod uwagę każdy najmniejszy szczegół wnętrza, tak by meble na wymiar idealnie pasowały do pomieszczenia, a kuchnia wciąż była praktyczna i estetyczna.