Beskidzkie Biuro Inwestycyjne S.A. ma list intencyjny w sprawie połączenia z EKIPA S.A.

Beskidzkie Biuro Inwestycyjne S.A., Spółka notowana na rynku NewConnect od listopada 2012 r., podpisała list intencyjny z EKIPA S.A. w sprawie połączenia spółek. Liderem i pomysłodawcą EKIPY jest Youtuber Karol Friz Wiśniewski.

Beskidzkie Biuro Inwestycyjne S.A. oraz EKIPA S.A. (w trakcie zmiany na EKIPA HOLDING S.A.) podpisały list intencyjny, zgodnie z którym postanowiły podjąć negocjacje w sprawie połączenia obu spółek. Planowanym sposobem połączenia jest połączenie poprzez przejęcie, tj. przez przeniesienie całego majątku EKIPA S.A. jako spółki przejmowanej na Emitenta jako spółki przejmującej w zamian za wydanie dotychczasowym akcjonariuszom EKIPA S.A. akcji Emitenta. Głównym celem połączenia jest wykorzystanie wzajemnie uzupełniających się kompetencji, posiadanego doświadczenia oraz efektów synergii, co ma umożliwić stworzenie silnego podmiotu działającego w branży nowoczesnych mediów, który posiada status spółki publicznej. Zarząd Beskidzkie Biuro Inwestycyjne S.A. jest przekonany, że potencjalna fuzja obu podmiotów wpłynie pozytywnie na rozwój spółek oraz na wzrost ich wartości.

„Jesteśmy bardzo zadowoleni z podpisania listu intencyjnego w sprawie połączenia z EKIPA S.A. Podmiot ten działa w branży nowoczesnych mediów i realizuje bardzo wiele interesujących i perspektywicznych projektów. EKIPA S.A. budzi ogromne zainteresowanie wśród inwestorów giełdowych, więc cieszymy się, że to właśnie z naszą spółką zdecydowali się dokonać połączenia i w ten sposób stać się spółką publiczną. Wierzymy, że fuzja spółek przyniesie istotne korzyści zarówno samym spółkom, jak również i ich akcjonariuszom.” – komentuje Łukasz Górski, Prezes Zarządu Spółki Beskidzkie Biuro Inwestycyjne S.A.

Spółki ustaliły zgodnie, że określą warunki współpracy, które zostaną spisane w Term Sheet (porozumienie w sprawie podstawowych warunków współpracy) do dnia 19 marca 2021 roku.

EKIPA S.A. posiada kompetencje i doświadczenie w zakresie e-commerce głównie w zakresie projektowania, budowy, wdrożenia, rozwoju i marketingu platform e-commerce. Intensywny rozwój struktury spółki o partnerów z dużym doświadczeniem w realizacji i dystrybucji gier oraz produkcji muzycznej, filmowej i animacji, rozszerzył horyzont działań w branżach rozrywkowych. W oparciu o innowacyjną własność intelektualną, spółka rozpoczęła pracę nad kilkoma wysokobudżetowymi projektami skierowanymi do różnorodnych grup docelowych, także na rynek globalny. Dzięki synergii doświadczenia realizacyjnego i świadomości trendów rozpoczęto pracę nad grami, serialami oraz innymi projektami audiowizualnymi, które pod względem skali już na wczesnym etapie rozwoju produkcji znacząco wykraczają ponad krajowe standardy.

Liderem i pomysłodawcą EKIPY jest Youtuber Karol Friz Wiśniewski, który dysponuje bogatą wiedzę o rynku influencerskim. Materiały wideo wszystkich twórców EKIPY w serwisie YouTube wygenerowały za okres ok. 1 roku ponad 1,5 mld wyświetleń.

Beskidzkie Biuro Inwestycyjne S.A. jest Spółką notowaną na rynku NewConnect od listopada 2012 r. Jej głównym akcjonariuszem jest notowana na rynku NewConnect Spółka JR HOLDING ASI S.A., która posiada akcje stanowiące 68,79% udziału w jej kapitale zakładowym oraz w ogólnej liczbie głosów na WZA.

Leasing napędza elektromobilność – kiedy zobaczymy milion „elektryków” na polskich drogach?

  • Pod koniec grudnia 2020 r. po polskich drogach jeździło 18 875 elektrycznych samochodów osobowych (ECV = BEV + PHEV)[1].
  • Tylko w ubiegłym roku przybyło 8 099 takich nowych samochodów.
  • Nabywcy instytucjonalni odpowiadają za 85,4% rejestracji nowych samochodów elektrycznych w kraju. W tej grupie prym wiodą leasingodawcy, którzy zarejestrowali ponad połowę wszystkich nowych aut elektrycznych, nabytych przez firmy w 2020r.

Głównym odbiorcą nowych samochodów na polskim rynku są przedsiębiorcy – w 2020  roku zarejestrowali oni 72,6% nowych samochodów osobowych (311 tys. sztuk)[2]. Nabywcy instytucjonalni w największym stopniu odpowiadają także za rejestracje samochodów z napędem elektrycznym (samochody elektryczne ECV = BEV + PHEV). W 2020 roku zarejestrowali oni 6 914 nowych elektrycznych samochodów osobowych, z czego 51,6% pojazdów zarejestrowały firmy leasingowe, firmy CFM i rent a car, 35,1% dealerzy  lub inni sprzedawcy, 6,9% importerzy, natomiast za 6,4% rejestracji odpowiadają pozostałe firmy.ZPL_Rejestracje nowych ECV przez nabywców instytucjonalnych w 2020r.

„Leasing jest obecnie najpopularniejszą formą finansowania zakupów samochodów elektrycznych. Aby zwiększyć udział takich pojazdów na naszych drogach, przedstawiciele Związku Polskiego Leasingu uczestniczą w konsultacjach prowadzonych przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) w zakresie wypracowania nowego systemu dystrybucji dopłat do samochodów elektrycznych. Atrakcyjny system zachęt pozwoli zwiększyć liczbę aut elektrycznych, a tym samym pozytywnie wpłynie na środowisko naturalne” – powiedział Paweł Pach, Przewodniczący Komitetu Wykonawczego Związku Polskiego Leasingu.

Firmy rejestrują nowe pojazdy, a konsumenci samochody używane

Analizując rejestracje samochodów elektrycznych pod względem rodzaju nabywcy, w 2020r. nabywcy instytucjonalni odpowiadali za rejestracje 85,4% nowych pojazdów tego typu i 18,6% rejestracji pojazdów używanych sprowadzonych w tym czasie do Polski. Odmienna proporcja jest widoczna w przypadku wyborów klientów indywidualnych – w ubiegłym roku zarejestrowali oni 81,4% używanych samochodów elektrycznych zza granicy i zaledwie 14,6% nowych pojazdów z napędem elektrycznym.

Wykres nr 2: Rejestracje nowych elektrycznych samochodów osobowych w 2020r. Struktura według rodzaju nabywcy. Dane PZPM na podstawie CEP.ZPL_Rejestracje nowych ECV_struktura według rodzaju nabywcy 2020r.

„Napędy niskoemisyjne z miesiąca na miesiąc zyskują coraz większą popularność. Bardzo cieszy fakt, że rosnącą grupę nabywców właśnie takich pojazdów stanowią klienci instytucjonalni. Oznacza to, że firmy aktywnie włączyły się w proces poprawy klimatu. Należy jedna zauważyć, że choć w Polsce liczba stacji ładowania przypadająca na jeden samochód jest duża – i wciąż rośnie – jednak ich ilość nie pozwala na komfortowe przemieszczanie się samochodem elektrycznym po polskich drogach. A jest to istotne z punktu widzenia użytkownika samochodu firmowego, który podróżując służbowo jeździ dużo po całym kraju i powinien mieć możliwość szybkiego naładowania samochodu. Mamy nadzieję, że wraz z wprowadzaniem nowych zachęt do zakupu samochodów niskoemisyjnych – zwłaszcza przez firmy –  sukcesywnie będzie rosła ich flota ale także liczymy na to, że znacząco wzrośnie liczba stacji ładowania” – powiedział Jakub Faryś, Prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego.

Jak wygląda park samochodów elektrycznych?

Według stanu na koniec 2020 r. po polskich drogach jeździło 18 875 elektrycznych samochodów osobowych, z których 53% stanowiły pojazdy w pełni elektryczne (BEV)– 10 041 szt., a pozostałą część hybrydy typu plug-in (PHEV) – 8 834 szt. (46,8%).

Wykres nr 3: Stan parku elektrycznych samochodów osobowych (ECV=BEV+PHEV). Wstępny szacunek PZPM na podstawie CEP na koniec 2020r.ZPL_ECV_Stan parku 2020r.

[1] Samochody elektryczne ECV = BEV + PHEV, gdzie BEV (ang. battery electric vehicles) (w tym EREV) to samochody  w pełni elektryczne, a PHEV (ang. plug-in hybrid electric vehicles) to hybrydy plug-in-.

[2] Dane PZPM na podstawie CEP.

Hejt w komentarzach internetowych – sztuczna inteligencja od Google analizuje 500 mln zgłoszeń dziennie

Jigsaw, podmiot należący do Google, który odpowiada za prognozowanie pojawiających się zagrożeń w sferze cyfrowej i przeciwdziałanie takim zagrożeniom, ogłosił, że Perspective, darmowy interfejs API na licencji Open Source, który stosuje uczenie maszynowe do wykrywania toksycznych komentarzy, obecnie przetwarza 500 milionów zgłoszeń dziennie i w wymierny sposób ogranicza toksyczność treści w celu ulepszenia komunikacji w sieci na szeroką skalę. W trzecim wydaniu czasopisma online „The Current”, opublikowanym dzisiaj, szczegółowo omówiono kwestię nieustannej i wyniszczającej toksyczności w Internecie oraz rolę, jaką narzędzia uczenia maszynowego, takie jak Perspective, mogą odegrać w jej zredukowaniu.

Uruchomiony w 2017 roku w celu zwalczania toksycznych treści w Internecie i nękania, Perspective ocenia komentarze w oparciu o ich przewidywany wpływ na rozmowę i pomaga platformom internetowym w utrzymywaniu sekcji komentarzy, jako przestrzeni do ciekawych i produktywnych rozmów.

„Toksyczność w internecie jest wszechobecnym problemem, który niewspółmiernie wpływa na marginalizowane grupy, zagraża niezależnemu dziennikarstwu i wypiera wolność wyrazu i zdrową komunikację – powiedział Jared Cohen, dyrektor generalny Jigsaw. – Nasi partnerzy zauważyli wymierne obniżenie toksyczności na swoich platformach, co pozwala im na stworzenie bezpieczniejszej przestrzeni wymiany poglądów przez użytkowników. Angażujemy się we współpracę z partnerami i instytucjami naukowymi w celu nieustannego trenowania naszych modeli, co pozwala na jeszcze lepszą identyfikację toksyczności i równoczesne minimalizowanie stronniczości oraz wspieranie zdrowej komunikacji”.

Jigsaw zbudował Perspective z wykorzystaniem modeli opracowanych przy współpracy z zespołem Counter Abuse Technology w Google i obecnie umożliwia różnorodnym platformom tworzenie bezpiecznej przestrzeni dialogu, przy zastosowaniu wielu funkcji:

Informacja dla komentujących: Perspective może przekazywać komentującym informacje zwrotne dotyczące potencjalnej toksyczności ich treści w czasie rzeczywistym, co wywołuje znaczące rezultaty:

Coral by Vox Media, wiodące forum dyskusyjne wykorzystywane przez przedstawicieli świata mediów na całym świecie, stosuje tę funkcję w celu umożliwienia komentującym zmianę sformułowania ich treści przed publikacją. Kontrolowane badanie przeprowadzone przez McClatchy wykazało, że 40 procent użytkowników zmieniło swoje komentarze w odpowiedzi na informację zwrotną;

OpenWeb, wiodąca platforma społecznościowa skierowana do odbiorców publikowanych treści, którą odwiedza ponad 100 milionów aktywnych użytkowników miesięcznie, zastosowała tę funkcję po przeprowadzeniu badania OpenWeb, w ramach większego badania Jigsaw, które wykazało, ze spośród wszystkich komentujących, którzy zmienili formę językową komentarza, 44,7 % komentujących zastąpiło lub usunęło obraźliwe zwroty, a 7,6 % zdecydowało się na całkowite przeredagowanie swoich komentarzy.
Wsparcie moderatorów: Perspective również służy jako wsparcie dla moderatorów w wydajniejszej pracy i obniżeniu toksyczności na ich platformach:

„The New York Times” opracował narzędzie Moderator wykorzystujące Perspective do priorytetowego traktowania komentarzy przesłanych do moderacji przez człowieka i zatwierdzania tych, które najprawdopodobniej pomyślnie przejdą weryfikację przeprowadzoną przez człowieka. Stosując Perspective, The Times zwiększył liczbę artykułów, które mogły być otwarte dla komentujących, co pozwala na dostarczenie czytelnikom szerszego i bardziej zróżnicowanego wyboru artykułów z otwartą sekcją komentarzy;

FACEIT, jedna z największych platform gamingowych w Europie, stosuję ocenę toksyczności Perspective do udzielania ostrzeżeń i blokowania dostępu użytkownikom, którzy mogą zwrócić się do moderatora o ostateczną weryfikację decyzji. Na skutek tej moderacji w czasie rzeczywistym, FACEIT odnotował obniżenie liczby nieodpowiednich komentarzy o 20 procent;

Cofina, portugalska spółka medialna, była w stanie ograniczyć moderację przez człowieka o 60 %, oszczędzając swojemu zespołowi co najmniej 2 godziny dziennie pracy po zintegrowaniu Perspective z ich systemem CMS w celu moderacji komentarzy w ich dziennikach sportowych i finansowych.

„API Perspective ogromnie poprawił nasze możliwości wykrywania toksycznych treści w komentarzach. Sprawiło to, że działania naszych moderatorów są bardziej skuteczne i wydajne, a od wdrożenia tego narzędzia, mogliśmy zwiększyć liczbę artykułów z możliwością komentowania o około jedną trzecią” – Marcia Loughran, Community Editor, „The New York Times”.

„Praca z Perspective umożliwiła nam promowanie pozytywnych interakcji pomiędzy setkami dynamicznych i zaangażowanych społeczności i dziesiątkami milionów użytkowników. Rozwiązania są eleganckie i bezproblemowe oraz wspierają naszą wizję wyższej jakości zaangażowania i ograniczenia toksyczności” – Nadav Shoval, dyrektor generalny i współzałożyciel OpenWeb.

„W Coral skupiamy się na ułatwieniu i przyspieszeniu podstawowych działań moderatorów. Perspective pomaga nam poprzez identyfikację komentarzy w kilku językach, które wymagają podjęcia bezzwłocznych działań. Współpraca z zespołem Perspective w realizacji tej misji układa się świetnie” – Andrew Losowsky, dyrektor Coral by VoxMedia.

„Zintegrowaliśmy Perspective z naszym systemem CMS w celu moderowania komentarzy w naszych dziennikach sportowych i finansowych. Obniżyliśmy moderację przez człowieka o 60 %. Oszczędzamy co najmniej dwie godziny dziennie i jesteśmy bardzo zadowoleni z wyników. Poprawiło to również jakość komentarzy na naszych stronach internetowych i zaangażowanie użytkowników” – Nuno Alves, dyrektor ds. technicznych online, Cofina Media.

„W FACEIT realizujemy misję bezpośredniego rozwiązywania problemu toksyczności i nękania w świecie gier. Z naszą rozrastającą i zmieniającą się społecznością graczy, musieliśmy zbudować skuteczne rozwiązania, stosowane na szeroką skalę. Perspective dostarczył nam doskonałego modelu toksyczności, który zastosowaliśmy jako podstawę do stworzenia naszego silnika przeznaczonego do przeciwdziałania toksyczności” – Maria Laura Scuri, dyrektor ds. analityki biznesowej, FACEIT.

Poprzez partnerstwa, Jigsaw wytrenował Perspective w nowych językach, stawiając ten model uczenia maszynowego na lepszej pozycji do poprawy komunikacji online na skalę światową – jest obecnie dostępny w języku angielskim, francuskim, hiszpańskim, niemieckim, włoskim i portugalskim. Partnerzy Perspective to, m.in, El Pais, Le Monde, Cofina i wielu innych wydawców, którzy rozumieją znaczenie dobrej jakości komunikacji na swoich platformach, w różnych językach.

Jigsaw również nieustannie współpracuje z partnerami w celu opracowania sposobów na niwelowanie stronniczości w uczeniu maszynowym. Dodatkowe informacje na temat ostatnich badań Jigsaw znajdują się tutaj.

Dodatkowe informacje na temat Perspective i możliwości wypróbowania tego narzędzia znajdują się w trzecim wydaniu The Current.

Jigsaw

Jigsaw jest podmiotem należącym do Google, który prognozuje pojawiające się zagrożenia i im przeciwdziała, tworząc definiujące naszą przyszłość badania i technologie, ukierunkowane na poprawę bezpieczeństwa naszego świata.

Automatyzacja etykietowania jako element podnoszący efektywność logistyki wewnętrznej każdej branży

Zmiany w obszarze sektora handlowego wymuszają rosnącą profesjonalizację aktorów uczestniczących w wymianie handlowej. Profesjonalizacja ta zakłada między innymi konieczność wprowadzenia kodowania towarów zgodnie ze standardami, w celu automatyzacji procesu identyfikacji w całym łańcuchu dostaw. Standaryzacja opiera się przede wszystkim na zastosowaniu kodów kreskowych, które powinny być umieszczane na produktach, czy opakowaniach w zgodzie z normami GS1. Kody kreskowe są nanoszone (w przeważającej liczbie przypadków) na etykietę samoprzylepną, która z kolei jest aplikowana bezpośrednio na produkt. Oczywiście istnieją również sposoby nanoszenia kodów bezpośrednio na produkt (głównie przy pomocy laserów do znakowania), jednak takie techniki sprawdzają się głównie w przemyśle metalowym, motoryzacyjnym, obronnym, czy lotniczym.Automatyzacja etykietowania 2

Metody drukowania kodów kreskowych

Kody kreskowe drukuje się z wykorzystaniem specjalistycznych urządzeń- drukarek kodów kreskowych, zwanych również drukarkami etykiet. Te maszyny pozwalają na zadruk rolek z etykietami samoprzylepnymi. Pracują one z bardzo dużą szybkością, zadrukowują materiał (etykiety) zarówno papierowy, jak i foliowy. Istnieją dwie główne metody samego druku- druk termiczny oraz druk termotransferowy. Metoda termiczna jest metodą tańszą ze względu na brak konieczności stosowania taśm do druku. Mankamentem tej metody jest stosunkowa niska trwałość wydruku, co determinuje ograniczone zastosowanie takiego procesu(głównie do obszaru logistyki). Druk termotransferowy (TTR) to druk o większej trwałości, co daje możliwość do zastosowania tak wydrukowanych etykiet nawet w środowisku przemysłowym. Do uzyskania dobrego wyniku takiego druku konieczne jest zastosowanie odpowiedniej taśmy transferowej.

Aplikacja zadrukowanych etykiet- duży potencjał do automatyzacji

Sam wydruk etykiety samoprzylepnej, choć bardzo ważny, nie stanowi końca procesu etykietowania. Niezmiernie ważną czynnością jest również samo naniesienie etykiety na produkt, który ma być nią oznaczony. W przypadku etykietowania w środowisku logistycznym, czy produkcyjnym niezmiernie ważnym staje się czas samej aplikacji etykiet. Ręczne nanoszenie etykiety sprawdza się w przypadku małych ilości dziennych, czy godzinowych. W przypadku tysięcy, czy nawet setek tysięcy etykiet na godzinę konieczne staje się zautomatyzowanie tego procesu poprzez użycie automatycznych aplikatorów etykiet.  W przypadku zastosowania aplikatorów wraz z drukarką, mówimy o systemach print and apply (wydrukuj i zaaplikuj). W przypadku automatyzacji procesu etykietowania możliwym staje się nie tylko osiągnięcie dużej szybkości druku i aplikacji, ale również podniesienie precyzji tego procesu, co bywa kluczowe w procesie nanoszenia mikro etykiet na wyroby elektroniczne, czy części samochodowe.

HKK- Twój ekspert w obszarze etykiet i etykietowania

Poznańskie integrator systemów automatycznej identyfikacji już od ponad 25 lat wspiera Klientów w optymalizacji procesów logistycznych i produkcyjnych, oferując kompleksowe rozwiązania do profesjonalnego znakowania towarów.

Etykieta samoprzylepna – definicja, rodzaje, zastosowanie

Etykieta samoprzylepna to pomocne narzędzie, wykorzystywane do znakowania towarów czy usprawniania procesów logistycznych. Jakie jest jej inne zastosowanie? Jakie rodzaje etykiet samoprzylepnych wyróżniamy?

Etykieta samoprzylepna — co to takiego?

Etykieta samoprzylepna to nalepka, która składa się z kilku warstw. Pierwsza z nich to materiał zewnętrzny, użytkowy. Wykonany jest z wysokiej jakości tworzywa, aby nie uległ zniszczeniu w procesie jej nanoszenia, a także wraz z upływem czasu. Druga warstwa to klej. Ostatnia stanowi nośnik etykiety i jest wykonana z silikonu.

Etykiety samoprzylepne dostępne są w formie arkuszy lub zwoju. Wybór postaci nośnika zależy od naszych preferencji oraz zasobów czasowych do jego zainstalowania. Etykieta dostępna w zwoju wymaga przycięcia. Pojedyncze arkusze mogą zostać od razu naniesione np. na produkt.

Rodzaje etykiet samoprzylepnych

Etykiety samoprzylepne mogą być jedno lub kilkuwarstwowe. Jeśli zdecydujemy się na zakup wielowarstwowych nośników, należy pamiętać, że one również mają swój podział. Wyróżnia się:

  • etykiety booklet — to książeczka zalaminowana od góry,
  • etykiety sandwich — silikonowe nalepki składające się z dwóch warstw,
  • etykiety typu peel off — nalepki wykonane na grubszym papierze, które można otworzyć.

Wierzchnią warstwę etykiety samoprzylepnej wielowarstwowej stanowi zwykle papier o zróżnicowanym kolorze (zwykle neutralnym, aby informacje wydrukowane na etykiecie były widoczne). Do tworzenia zewnętrznej warstwy nośników używa się też innych materiałów, np. aluminium, laminatu czy innych tworzyw sztucznych.

Podczas wyboru materiału na etykietę, ważna jest jego trwałość, a także drukowność, czyli łatwość umieszczenia na nim informacji przy użyciu drukarki.

Etykieta samoprzylepna — zastosowanie

Zastosowanie etykiet samoprzylepnych jest wszechstronne. Używa się ich najczęściej w takich branżach jak logistyka, transport czy spedycja. Ponadto mają one zastosowanie w handlu. W branży spożywczej korzysta się z etykiet, które powstały przy pomocy druku fleksograficznego. Jest to ekonomiczna metoda druku cechująca się średnią jakością. Bazuje na ciekłych farbach, które szybko zasychają. Metodę offsetową druku, czyli druk wysokiej jakości oparty na utrwaleniu farby za pomocą polimeryzacji, stosuje się w kosmetyce i kosmetologii. W obu tych dziedzinach ważna jest jakość i precyzja druku.

Etykiety samoprzylepne wykorzystuje również branża chemiczna, a także farmaceutyczna. Dziedzin, które doceniają zastosowanie etykiet samoprzylepnych, jest znacznie więcej.

Jak dobrać etykietę do naszych potrzeb?

Dobór etykiety samoprzylepnej wymaga określenia jej przeznaczenia. Gdy już wiemy, gdzie etykieta będzie stosowana, możemy wybrać jej rozmiar, materiał, a także odpowiedni klej. Dopiero na tym etapie zyskamy pewność, że wydrukowana etykieta spełni swoje zadanie. Na szczęście możliwość łączenia różnych materiałów i wzorów jest duża, dlatego łatwo jest wybrać właściwe tworzywo do naszych potrzeb.

Rozwój technologii blockchain przyspiesza. Firmy mogą już testować swoje rozwiązania w pierwszej w Polsce piaskownicy technologiczno-biznesowej

Blockchain jest kojarzony głównie z kryptowalutami, znajduje jednak coraz więcej zastosowań, m.in. w finansach i bankowości. Do 2025 roku wartość rynku produktów i usług bazujących na tej technologii ma sięgnąć prawie 40 mld dol. W Polsce blockchain wchodzi właśnie w etap rozwoju i implementacji nowych rozwiązań. W połowie listopada 2020 roku KIR wraz z partnerami uruchomił cyfrową piaskownicę dla start-upów i firm, które mogą w bezpiecznych warunkach przetestować swoje rozwiązania. To pierwszy tego typu projekt w Polsce, który ma przyspieszyć wdrażanie innowacji opartych na tej technologii. 

– Blockchain jest nieodłącznym elementem cyfryzacji. W dobie pandemii wszystkie przedsiębiorstwa musiały się przestawić na procesy cyfrowe. W Polsce technologia blockchain wyszła z fazy  raczkowania i obecnie intensywnie się rozwija. Pandemia tylko przyczyniła się do przyspieszenia tempa tego rozwoju – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Michał Wetoszka, dyrektor Biura Inicjatyw i Projektów w KIR.

Blockchain jest uważany za najbezpieczniejszą obecnie technologię zapisu i przechowywania danych. To rozproszona, zdecentralizowana baza danych oparta na algorytmach i kryptografii. Jej podstawowym elementem jest blok danych, który zawiera pakiet zaszyfrowanych informacji o przeprowadzanych operacjach. Poszczególne bloki danych są ze sobą chronologicznie połączone i tworzą nierozerwalny łańcuch (stąd nazwa: łańcuch bloków). Informacji zapisanych w tej technologii nie da się zmodyfikować ani sfałszować – wszystkie wprowadzane zmiany są widoczne dla pozostałych użytkowników. Cały system jest też odporny na cyberataki – szacuje się, że aby złamać zabezpieczenia blockchainu, potrzebna byłaby moc obliczeniowa równa połowie całego internetu.

Blockchain po raz pierwszy został wykorzystany w kryptowalutach, ale obecnie technologia ta znajduje coraz więcej zastosowań w sektorze finansów i poza nim. Według portalu Statista do 2025 roku wartość globalnego rynku rozwiązań blockchain może sięgnąć 39,7 mld dol.

– Rok 2020 pokazał nam, że większość obszarów naszego biznesu przenosi się do świata wirtualnego. Dlatego szukamy rozwiązań, które z jednej strony są nowoczesne technologicznie, a z drugiej – bezpieczne także w obszarach mocno regulowanych. Blockchain jest taką technologią – mówi Dorota Dublanka, prezes Fundacji KIR na Rzecz Rozwoju Cyfryzacji CYBERIUM. – Dlatego podjęliśmy decyzję o zaangażowaniu w jej propagowanie i prezentowanie możliwości, jakie stwarza start-upom, korporacjom, organizacjom pozarządowym, małym i średnim firmom. Chcemy przekonać je, że jest to technologia bezpieczna, gwarantująca rozwój i umożliwiająca budowanie nowatorskich, bezpiecznych projektów przyszłości.

Obecnie blockchain jest komercyjnie wykorzystywany głównie przez banki do wdrażania tzw. trwałego nośnika. Według ekspertów z KIR wypracowanie kolejnych, użytecznych zastosowań tej technologii to tylko kwestia czasu. Na drodze stoi jednak szereg barier, dotyczących np. świadomości, niezbędnej mocy obliczeniowej czy bezpiecznego środowiska do testowania nowych rozwiązań. Dlatego w połowie listopada KIR wraz z grupą firm i instytucji, które działają na rzecz rozwoju polskiego sektora technologicznego, uruchomił Sandbox Blockchain, czyli tzw. cyfrową piaskownicę technologiczną, gdzie każda firma może przetestować swoje pomysły bazujące na tej technologii.

– Platforma Sandbox Blockchain to rozwiązanie technologiczno-biznesowe. Pozwala start-upom, jak również dużym firmom rozwijać swoje produkty oparte na technologii blockchain. Wspólnie z naszymi partnerami pomagamy im nie tylko pokonywać bariery technologiczne, lecz także wspieramy kompetencyjnie w obszarach biznesowych czy prawnych – wskazuje Michał Wetoszka.

Piaskownica blockchain to darmowe i bezpieczne środowisko testowania innowacji, które ma przyspieszyć ich wdrażanie. Jest to pierwszy w Polsce projekt tego typu.

– Głównym celem jest popularyzacja technologii blockchain w Polsce, wsparcie procesu innowacyjności w tym obszarze i budowanie kompetencji. Polska ma bardzo duży potencjał, jeśli chodzi o inżynierów, ale ta technologia wciąż jeszcze nie rozwinęła się tak, jak by mogła – mówi dyrektor Biura Inicjatyw i Projektów w KIR.

Do projektu Sandbox Blockchain mogą się zgłaszać zarówno start-upy, jak i duże podmioty komercyjne czy organizacje, które chcą rozwijać nowe produkty lub usługi oparte na technologii blockchain, ale nie dysponują odpowiednim środowiskiem testowym.

– Nie ograniczamy się do branży finansowej. Chcemy zbudować jak największą liczbę usług opartych na blockchainie. Już w 2017 roku zaczęliśmy tworzyć takie rozwiązania i największą barierą, jaką zidentyfikowaliśmy, było właśnie postawienie niezbędnej infrastruktury. Mamy nadzieję, że Sandbox Blockchain przyczyni się do rozwoju tej technologii w Polsce – mówi Michał Wetoszka.

– Mamy partnerów biznesowych, którzy z jednej strony gwarantują nam dotarcie do różnych grup odbiorców w ramach tego projektu, a z drugiej mają niesamowitą wiedzę technologiczną i zasoby – mówi Dorota Dublanka. – KIR i Fundacja CYBERIUM pełnią rolę koordynatora inicjatywy. To właśnie KIR zapewnia środowisko testowe oraz wsparcie technologiczne. PKO Bank Polski odpowiada za proces akceleracji, tzn. naboru i selekcji start-upów do projektu. IBM jest naszym partnerem technologicznym odpowiadającym za udostępnienie rozwiązań technologicznych opartych na technologii Hyperledger Fabric. Chmura Krajowa zapewnia w pełni zautomatyzowaną platformę udostępnioną w modelu platform as a service. Komisja Nadzoru Finansowego i Fundacja FinTech Poland zapewniają z kolei wsparcie regulacyjne i prawne.

Piaskownica technologiczna umożliwia uczestnikom testowanie rozwiązań blockchainowych opartych na technologii Hyperledger Fabric (HLF), rozwijaną przez Linux Foundation. Dlatego wśród głównych partnerów projektu jest koncern IBM. Technologia HLF spełnia rygorystyczne wymogi dotyczące m.in. terytorialności danych, co pozwala na zaprojektowanie nowych produktów i usług w takim standardzie, który będzie akceptowalny dla podmiotów z silnie regulowanych branż, np. bankowości.

Choć projekt jest w początkowej fazie naboru, już teraz do uczestniczenia w nim zgłosiły się firmy z różnych branż i sektorów. To m.in. spółki zajmujące się energetyką, logistyką, sprzedażą czy obsługą finansową, dostawca rozwiązań z zakresu bezpiecznego obiegu dokumentów i poufnej komunikacji, firma obsługująca sektor bankowy czy start-up oferujący usługi i systemy IT dla firm.

Do piaskownicy zgłosiły się także zagraniczne podmioty, w tym amerykańska spółka obsługująca systemy płatności, brytyjski start-up działający w obszarze telemedycyny oraz międzynarodowa firma oferująca usługi związane z zarządzaniem m.in nieruchomościami, opieką zdrowotną, handlem detalicznym i turystyką.

– Do udziału w projekcie zapraszamy wszystkie podmioty funkcjonujące na rynku: małe, średnie i duże firmy, organizacje pozarządowe, firmy z długoletnią tradycją i firmy, które dopiero powstały, firmy z różnych sektorów naszej gospodarki. Jest to projekt bezpłatny i dostępny dla każdego – podkreśla Dorota Dublanka. – Firmy zainteresowane testowaniem technologii HLF zapraszamy na kolejny webinar – tym razem w języku angielskim – który odbędzie się 3 marca o godz. 11.00. Więcej informacji o planowanym wydarzeniu i Sandbox Blockchain znajdzie się na naszej stronie: https://www.sandboxblockchain.pl/wydarzenia.

Projekt nowelizacji ustawy o krajowym cyberbezpieczeństwie niezgodny z unijnym prawem. Może wywołać spór z Komisją Europejską

Przygotowywana nowelizacja ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa może być niezgodna z unijnym prawem – ocenia prof. Maciej Rogalski z Uczelni Łazarskiego. Chodzi m.in. o ograniczanie dostawcom sprzętu, którzy decyzją ministra zostaną wykluczeni z rynku, możliwości jej zaskarżenia. Prawnicy wskazują, że przyjęcie ustawy w obecnym kształcie wywoła spór z instytucjami i organami UE, który najprawdopodobniej znajdzie finał w Trybunale Sprawiedliwości. Ewentualna przegrana może powodować konieczność odwrócenia tych przepisów, co pociągnie za sobą ogromne straty finansowe w polskim budżecie. Z kolei na niezgodność projektowanych regulacji z polskimi przepisami prawnymi wskazuje Rządowe Centrum Legislacyjne.

 W noweli ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa z 20 stycznia br. występuje co najmniej kilkanaście postanowień, które mogą być uznane za niezgodne z prawem unijnym. Nie jest to tylko pogląd mój czy innych prawników analizujących przepisy tego projektu, ale także Rządowego Centrum Legislacji, które z kolei wskazuje na niezgodność niektórych przepisów z regulacjami krajowymi. Chodzi w dużej części o te same zapisy, które zostały już krytycznie ocenione podczas konsultacji społecznych poprzedniej wersji noweli – mówi agencji Newseria Biznes prof. dr hab. Maciej Rogalski, rektor Uczelni Łazarskiego, wspólnik w Kancelarii Rogalski i Wspólnicy.

Ustawa o KSC to obowiązujący od 2018 roku, pierwszy w Polsce akt prawny dotyczący obszaru cyberbezpieczeństwa. Rząd od przeszło pół roku szykuje jej nowelizację, która będzie mieć duże przełożenie na wdrażanie w Polsce sieci 5G oraz kształt całego rynku telekomunikacyjnego. Dlatego prawnicy, eksperci i stowarzyszenia oraz wszystkie podmioty z branży telekomunikacyjnej uważnie śledzą te plany.

Pierwszy projekt nowelizacji pojawił się już we wrześniu ub.r., ale wywołał duże kontrowersje, m.in. ze względu na szereg niezgodności z międzynarodowymi i unijnymi przepisami. W toku konsultacji publicznych ponad setka podmiotów zgłosiła do niego wówczas łącznie ok. 750 uwag. Nowy projekt, który pojawił się 20 stycznia br. i trafił już do Komitetu Rady Ministrów ds. Cyfryzacji oraz ds. Europejskich, uwzględnił je tylko w bardzo ograniczonym stopniu.

– Zmieniono wprawdzie niektóre regulacje, ale w taki sposób, że nadal budzą one wątpliwości. Przykładem może być konstrukcja prawna oceny dostawców sprzętu. Decyzja w tej sprawie – wydawana przez ministra właściwego do spraw informatyzacji – nie musi zostać uzasadniona pod względem faktycznym, jeżeli tak uzna wspomniany minister, kierując się ogólnymi przesłankami. Podlega ona jednak natychmiastowej wykonalności, której nie może wstrzymać nawet sąd. Jeżeli podmiot niezgadzający się z jej treścią zaskarży taką decyzję, to jego sprawa jest rozpatrywana na posiedzeniu niejawnym. To znaczy, że nie uczestniczy on w sądzie w rozpoznawaniu swojej sprawy. Natomiast wyrok wraz z uzasadnieniem jest doręczany wyłącznie ministrowi. Skarżącemu doręcza się tylko niepełnie uzasadnienie – tłumaczy rektor Uczelni Łazarskiego.

Jak podkreśla, taka konstrukcja prawna jest sprzeczna z całym szeregiem regulacji UE i aktów międzynarodowych. Dotyczy to m.in. art. 41 ust. 1-2 Karty praw podstawowych Unii Europejskiej, zgodnie z którą każdy ma prawo do bezstronnego i sprawiedliwego rozpatrzenia swojej sprawy, prawo każdego do bycia wysłuchanym i prawo do dostępu do akt jego sprawy. Na administrację z kolei narzuca ona obowiązek uzasadniania swoich decyzji. Zapisy projektu noweli ustawy o KSC w obecnym kształcie są też wątpliwe z punktu widzenia Europejskiej konwencji praw człowieka.

– Zgodnie z tą konwencją, aby proces został uznany za sprawiedliwy, strona musi zostać poinformowana o powodach, na których władze i sądy krajowe opierają swoje decyzje. Europejski Trybunał Sprawiedliwości w swoim orzecznictwie wskazuje, że państwa członkowskie UE są zobowiązane do „zapewnienia, aby ich władze wyjaśniały decyzje wpływające na korzystanie z praw podstawowych, które zostały zagwarantowane jednostkom w traktatach”. Prawo do zaskarżenia niekorzystnej decyzji wynika także z przepisów regulujących dostęp do wymiaru sprawiedliwości zawartych w art. 6 ust. 1 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności – wymienia prof. Maciej Rogalski.

Rektor Uczelni Łazarskiego wskazuje, że przyjęcie noweli w obecnym kształcie może wywołać spór z instytucjami i organami Unii Europejskiej, który najprawdopodobniej znalazłby finał w unijnych sądach.

– To może mieć poważne konsekwencje. Komisja Europejska może skierować sprawę do Trybunału Sprawiedliwości. Jeżeli jego wyrok będzie niekorzystny dla Polski, wówczas decyzje wydane na podstawie wadliwych przepisów będą musiały być uchylone i przywrócone do stanu poprzedniego. W praktyce może to oznaczać, że po kilku latach decyzje będą uchylane ze wszystkimi wynikającymi z tego konsekwencjami prawnymi i finansowymi, np. roszczeniami przeciwko Skarbowi Państwa ze strony podmiotów, w stosunku do których decyzje były wydawane wadliwie – przestrzega wspólnik w Kancelarii Rogalski i Wspólnicy.

Na wady prawne noweli uwagę zwróciło również Rządowe Centrum Legislacji. W swojej opinii wysłanej premierowi wskazuje m.in. niezgodność jej zapisów z ustawą Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi oraz ustawą o ochronie informacji niejawnych. W ocenie RCL projektowane przepisy wymagają ponownej analizy i korekty.

– Sposób „naprawy” tych przepisów jest banalnie łatwy. Po prostu należy zastosować tu przepisy, które obowiązują już od wielu lat, tj. przepisy przewidujące doręczenie uzasadnienia wyroku, jawność postępowania czy możliwość wstrzymania wykonalności wyroku przez sąd. Dokładnie o tym samym pisze zresztą w swoich uwagach do noweli Rządowe Centrum Legislacji – mówi prof. Maciej Rogalski.

Utrzymanie czystości w reżimie sanitarnym to ogromne wyzwanie dla firm i instytucji. Pomagają w tym nowe technologie, automatyzacja i roboty

Pandemia COVID-19 sprawiła, że galerie handlowe, supermarkety czy zakłady produkcyjne muszą pracować w ścisłym reżimie sanitarnym i zachowywać rygorystyczne standardy higieny. Pociągnęło to za sobą duży wzrost zapotrzebowania na profesjonalne usługi sprzątania i dezynfekcji. W czasie recesji firmy przywiązują jednak coraz większą wagę do zwiększania wydajności, zatem takie usługi muszą być skuteczniejsze od tradycyjnych metod utrzymania czystości. Dlatego w branży czystości coraz większą rolę zaczynają odgrywać automatyzacja i nowe technologie, czyli tzw. koncepcja Cleaning 4.0.

– W czasie COVID-19 widzimy intensywny wzrost zapotrzebowania na usługi czystości, przy jednoczesnym nacisku na aspekty ekologiczne i zapewnienie zgodności z rygorami sanitarnymi. Klienci oczekują, że firmy świadczące usługi czystości będą zwracać zdecydowanie większą uwagę na bezpieczeństwo osobiste pracowników i osób przebywających na terenie użytkowanych obiektów. Znacząco wzrosło też zainteresowanie m.in. usługami profesjonalnej dezynfekcji – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Andrzej Chodacz, prezes Seris Konsalnet Cleaning.

Jak wskazuje, duży wzrost zapotrzebowania na nowoczesne usługi utrzymania czystości jest widoczny zwłaszcza w branży przemysłowej, logistycznej i handlu. W związku z pandemią pojawiło się też nowe zapotrzebowanie na usługi dezynfekcji dużych powierzchni i obiektów takich jak galerie handlowe, supermarkety, zakłady produkcyjne czy magazyny. W związku z reżimem sanitarnym muszą one bowiem spełnić restrykcyjne standardy bezpieczeństwa i higieny pracy, aby zapobiec zakażeniom i rozprzestrzenianiu się pandemii.

– Nakładają się na to także czynniki związane z osłabieniem gospodarczym. Firmy muszą dziś intensywniej badać ponoszone koszty stałe, m.in. w obszarze zarządzania obiektami. Dlatego potrzebują zwiększenia wydajności i efektywności kosztowej usług wspierających utrzymanie budynków, nieruchomości, powierzchni przemysłowych, magazynowych czy sklepowych. To stanowi duże wyzwanie m.in. dla facility managerów czy zespołów administrujących stałym nadzorem nad utrzymaniem tych obiektów – wyjaśnia Andrzej Chodacz.

Jednocześnie firmy unowocześniają swój sposób działania, automatyzują coraz więcej procesów i szukają partnerów biznesowych, którzy będą w stanie ich w tym realnie wesprzeć. Ważny jest też fakt, że coraz więcej podmiotów tworzy strategie zrównoważonego rozwoju, w których definiują m.in. sposoby na ochronę środowiska, zmniejszenie ilości odpadów i ścieków, co wzmacnia także efektywność kosztową. Dlatego rośnie zainteresowanie automatyzacją usług sprzątania, które są bezpieczniejsze i bardziej wydajne od tradycyjnych metod utrzymania czystości. Co ważne, rozwiązują wiele dotychczasowych problemów – w tym zgodności z wymogami certyfikatów ochrony środowiska i bezpieczeństwa pracy ludzi. Wykorzystanie robotyzacji redukuje ryzyka i obniża zapotrzebowanie na środki czystości, co daje realne oszczędności.

– Od wielu lat posiadamy w Grupie Seris Konsalnet spółki świadczące usługi utrzymania czystości – mówi Tomasz Wojak, prezes zarządu Seris Konsalnet Holding SA. – W dyskusjach na temat przyszłości jesteśmy zgodni w zarządzie firmy, że rynek tych usług się zmienia i będzie się zmieniał dynamicznie w najbliższych latach, nie tylko z powodu rozwoju technologii, ale też rosnących kosztów pracy oraz zmieniających się oczekiwań klientów. Sądzimy, że tak jak zmienia się sposób sprzedaży towarów, tak samo ewoluować będzie biznes usługowy. Zbudowaliśmy więc silny, profesjonalny zespół, z którym stworzyliśmy strategię na kolejne lata. Zakłada ona postępującą digitalizację procesów sprzedaży i obsługi klienta. Dalszy rozwój oparty na technologiach przyjaznych środowisku i człowiekowi to obowiązkowy element strategii każdej nowoczesnej firmy i zgodnie z takimi wartościami zamierzamy działać w kolejnych latach.

– Wyznaczamy trend, który zmieni oblicze branży czystości poprzez robotyzację, automatyzację z wykorzystaniem digitalnych narzędzi nadzoru, komunikacji w bliskiej współpracy z klientami. Uważamy przy tym, że jest to najlepszy kierunek rozwoju branży usług czystości – dodaje Andrzej Chodacz.

Grupa Seris Konsalnet jest liderem polskiego rynku usług ochrony, a do jej klientów należą m.in. największe sieci handlowe, banki, przedsiębiorstwa użyteczności publicznej, obiekty strategiczne, firmy przemysłowe oraz jednostki wojskowe. W procesie konsolidacji – przeprowadzonej w ramach grupy kilka miesięcy temu – powstała też spółka Seris Konsalnet Cleaning, która świadczy profesjonalne usługi utrzymania czystości w branży B2B. Nowy podmiot chce zaznaczyć swoją obecność na rynku, oferując usługi zautomatyzowane i oparte na nowych technologiach, czyli odpowiadające koncepcji Cleaning 4.0.

– To połączenie nowoczesnych, zaawansowanych technologii, monitoringu, mapowania pomieszczeń, programowania robotów sprzątających, szkolenia ekip nadzorujących oraz monitorowanie wykonanej pracy. Wszystko to w celu podniesienia wydajności, konkurencyjności i wygody klienta w trudnym dla wszystkich okresie COVID-19 i wykorzystania tego, czego nas nauczyła pandemia, również po jej zakończeniu – mówi prezes Seris Konsalnet Cleaning.

Pozwy przedsiębiorców przeciw Skarbowi Państwa mogą trafiać do sądowych zamrażarek. Sądy będą wolały zaczekać na rozstrzygnięcie Trybunału Konstytucyjnego

Od 12 lutego rząd warunkowo poluzuje kolejne obostrzenia. Działalność będą mogły wznowić m.in. hotele, kina, teatry czy stoki. Wciąż jednak zamknięte pozostają m.in. restauracje i branża fitness. To zła wiadomość dla przedsiębiorców, którzy już od miesięcy nie czerpią przychodów z działalności. Coraz więcej branż przygotowuje się więc do pozwania Skarbu Państwa za wprowadzone restrykcje. Zdaniem prawników przedsiębiorcy w sądach mają duże szanse na wygraną, choć – z uwagi na postępowanie prowadzone w Trybunale Konstytucyjnym – takie sprawy najprawdopodobniej będą ciągnąć się miesiącami do czasu jego zakończenia. 

 Przedsiębiorcy mogą kierować roszczenia w stosunku do Skarbu Państwa, jeżeli zostali dotknięci wprowadzonymi zakazami. Kluczowy jest tu przepis art. 417 z indeksem 1 Kodeksu cywilnego, który stanowi, że jeżeli szkoda została wyrządzona przez wydanie aktu normatywnego, jej naprawienia można żądać po stwierdzeniu we właściwym postępowaniu niezgodności tego aktu m.in. z Konstytucją – wyjaśnia w rozmowie z agencją Newseria Biznes Paweł Kopij, adwokat z Kancelarii Kopij Zubrzycki.

Na początku stycznia jedna z kancelarii prawnych w imieniu firm z branży turystycznej, skupionych w Turystycznej Organizacji Otwartej, skierowała pierwszy zbiorowy pozew przeciw Skarbowi Państwa za straty poniesione w wyniku ograniczeń wprowadzonych w ramach walki z koronawirusem, domagając się 141 mln zł odszkodowania.

Podobne działania podejmują lub zapowiadają m.in. hotelarze, restauratorzy, branża fitness, właściciele klubów i dyskotek czy obiektów rozrywkowych, którzy organizują się w mediach społecznościowych i zgłaszają do kancelarii prawnych. W sądzie chcą dowieść, że lockdown i ograniczenia w działalności gospodarczej – wprowadzone w drodze rządowych rozporządzeń zamiast przewidzianego w Konstytucji stanu klęski żywiołowej – były bezprawne.

 Uważam, że z uwagi na skalę naruszeń konstytucyjnych są podstawy zarówno do pozwów zbiorowych, jak i do pozwów indywidualnych, a przy tym spore szanse na powodzenie. Naturalnie przy założeniu, że zostaną wykazane pozostałe przesłanki odpowiedzialności odszkodowawczej – zastrzega Paweł Kopij.

Na przestrzeni ostatnich kilku tygodni co najmniej dwa Wojewódzkie Sądy Administracyjne – w Opolu i Warszawie – orzekły już, że tak daleko idące ograniczenia praw i wolności konstytucyjnych mogą nastąpić jedynie w drodze ustawy i wprowadzenia stanu klęski żywiołowej, a nie w drodze rozporządzenia Rady Ministrów. W efekcie sądy cofnęły kary nałożone przez sanepid za nieprzestrzeganie obostrzeń.

Problematyczny dla przedsiębiorców i reprezentujących ich kancelarii może być jednak fakt, że premier Mateusz Morawiecki we wrześniu skierował do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o stwierdzenie niekonstytucyjności art. 417 Kodeksu cywilnego w zakresie, w którym uprawnia on sądy do decydowania, czy akt prawny był zgodny z Konstytucją.

– Ta kwestia do tej pory nie budziła większych wątpliwości, a nawet była przedmiotem rozważań trybunału, który w 1998 roku w wydanym przez siebie postanowieniu ocenił, że z uwagi na podstawową rangę przepisu rozporządzenia ocena jego konstytucyjności i legalności może być dokonywana przez sądy powszechne w ramach spraw indywidualnych, które te sądy będą rozpoznawały. Natomiast odmienne stanowisko w tej sprawie mają premier i pani marszałek Sejmu, którzy złożyli do Trybunału Konstytucyjnego wnioski o stwierdzenie niekonstytucyjności tego przepisu. Zdaniem wnioskodawców monopol na tego typu orzeczenie miałby mieć tylko trybunał – tłumaczy adwokat.

Jak podkreśla, może to opóźnić roszczenia kierowane przez przedsiębiorców przeciwko Skarbowi Państwa.

– Nie wnikając w to, jakie rozstrzygnięcie może zapaść przed trybunałem, dla przedsiębiorców jest to o tyle zła wiadomość, że ich roszczenia w sądach trafią do zamrażarki. Sądy najpewniej będą zawieszały te postępowania do czasu wydania wyroku dotyczącego wniosków premiera i pani marszałek, które zostały połączone do wspólnego rozpoznania. Nie wiadomo, kiedy to nastąpi – mówi Paweł Kopij.

Adwokat ocenia, że postępowanie przed Trybunałem nie powinno odstraszyć przedsiębiorców od kierowania roszczeń wobec Skarbu Państwa, choć reprezentujące ich kancelarie powinny poinformować ich o możliwości przeciągnięcia się takich postępowań.

– Jeżeli Trybunał Konstytucyjny orzekłby o niezgodności tego przepisu Kodeksu cywilnego z Konstytucją w zakresie, w jakim sąd powszechny mógłby ocenić tę niekonstytucyjność rozporządzenia, to będzie to oznaczało ryzyko wznawiania postępowania przez Skarb Państwa, gdyby przegrał on taki proces. Dlatego w takich sytuacjach – kiedy rozstrzygnięcie jest uzależnione od wyroku trybunału – sądy najczęściej zawieszają postępowania i czekają na jego decyzję – dodaje ekspert Kancelarii Kopij Zubrzycki.

Sztuczna inteligencja pomoże znaleźć idealnego pracownika. Przyspiesza też proces rekrutacji z kilku tygodni do 24 godzin

Sztuczna inteligencja i algorytm oparty na uczeniu maszynowym dopasuje pracowników do zleceń nie tylko na podstawie kompetencji i doświadczenia, lecz także zmiennych psychometrycznych. Polski start-up opracował innowacyjną technologię, która pozwoli znaleźć idealnego pracownika, a cały proces rekrutacji skraca z kilku tygodni do 24 godzin. – Analiza danych przez sztuczną inteligencję pozwoli na zbudowanie algorytmu rekomendacji pracowników i docelowo dopasowania pracowników do zleceń – tłumaczy Filip Sobel, założyciel Staffly.

– Budujemy algorytm we współpracy z zespołem psychologów, którzy przygotowują kilka różnego rodzaju testów, udostępnionych na platformie dla pracownika. Będą one tworzyć algorytm napędzany sztuczną inteligencją i machine learningiem. Analiza tych wszystkich danych pozwoli na zbudowanie algorytmu rekomendacji pracowników i docelowo matchmakingu pracowników do zleceń – tłumaczy w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Innowacje Filip Sobel, założyciel Staffly.

Personel HR musi wybierać odpowiednie osoby z dużej puli kandydatów. Dzięki sztucznej inteligencji cały proces można podzielić automatycznie na kilka etapów. Rekruterzy mogą gromadzić więcej danych o każdym kandydacie, a tym samym skuteczniej ich oceniać. Technologie sztucznej inteligencji umożliwiają stworzenie ujednoliconych profili z ogromnych, nieustrukturyzowanych zestawów danych, dopasowując zestawy umiejętności wymagane na danym stanowisku do profili zawodowych kandydatów. Rozwiązanie polskiego start-upu idzie jednak o krok dalej.

Na rynku nie brakuje firm rekrutacyjnych, które stosują SI. Część z nich wykorzystuje np. czat w języku naturalnym, aby anonimowo łączyć osoby poszukujące pracy z nowymi możliwościami. Platforma porównuje historię kariery, umiejętności i preferencje użytkownika z odpowiednimi ofertami pracy. Inne stawiają na chatbot czy wirtualnych asystentów do rekrutacji. Chociaż pomaga to skrócić czas potrzebny do znalezienia pracownika, nie zagwarantuje, że będzie on faktycznie pasował do danej firmy.

– Nasza przewaga konkurencyjna polega na tym, że pracownik będzie dopasowany nie tylko pod kątem deklarowanych umiejętności czy doświadczenia. Na naszej platformie będzie miał do wypełnienia kilka różnych rodzajów testów, które pozwolą ocenić jego czynniki psychometryczne, takie jak np. deklaratywna sumienność, dokładność, ale także czynniki behawioralne, czyli np. czas spędzony na stronie, dokładność czy czas wypełniania pytań. To wszystko pozwoli na zbudowanie profilu pracownika, który będzie jak najlepiej dopasowany do pracy, którą nasz system będzie mu proponował – wskazuje założyciel Staffly.

Badanie InterviewMe w 2019 roku pokazało, że ok. 35 proc. rekruterów przeprowadza ponad 100 rekrutacji rocznie. Każda z nich trwa nawet kilka tygodni. Jeszcze trudniej znaleźć odpowiedniego kandydata do pracy tymczasowej. McKinsey podaje, że nawet 20–30 proc. populacji w wieku produkcyjnym wykonuje pracę niezależną. Raport EY Global Contingent Workforce Study określa takich pracowników mianem ,,giggersów” – to zazwyczaj młode osoby, znające kilka języków, bardzo mobilne, których dochody bazują na kilku źródłach.

Założyciel Staffly wskazuje, że research rynku pokazał, że w segmencie pracy tymczasowej istnieje olbrzymi problem z pojawianiem się pracowników w wyznaczonym miejscu na ustalone rozpoczęcie pracy. Często także pracownik po jednym dniu rezygnuje z pracy. Algorytm opracowany przez Staffly pozwala przewidzieć, który pracownik ma szanse na dłużej zostać w firmie.

– W standardowych agencjach pracy proces rekrutacji od momentu zgłoszenia zapotrzebowania do momentu postawienia pracownika pod drzwi firmy trwa nawet dwa do trzech tygodni. My umożliwiamy znalezienie idealnego kandydata lub zlecenia nawet tego samego dnia. Dzięki Staffly nawet w 24 godziny będzie możliwe znalezienie idealnego pracownika – zapewnia Filip Sobel. – Automatyzujemy i przyspieszamy tego rodzaju działania w takich segmentach jak np. produkcja, administracja, gastronomia, różnego rodzaju retail, sprzedaż, sieci handlowe.