Debiut polskiego funduszu typu ETF na indeks Nasdaq-100

  • Na GPW zadebiutował nowy ETF na indeks Nasdaq-100 – pierwszy polski fundusz inwestycyjny typu ETF na zagraniczny indeks
  • Indeks Nasdaq-100 jest indeksem grupującym 100 największych amerykańskich spółek technologicznych notowanych na giełdzie Nasdaq w USA
  • To piąty fundusz ETF wprowadzony przez Agiofunds, we współpracy z Beta Securities Poland na GPW i pierwszy ETF debiutujący w 2021 r.

Na Głównym Rynku GPW zadebiutował dziś fundusz Beta ETF na indeks Nasdaq-100 – Beta ETF Nasdaq-100 PLN-Hedged. Emisję funduszu przeprowadził AgioFunds TFI, oferującym i animatorem jest Dom Maklerski BOŚ, a koordynatorem inicjatywy Beta Securities Poland.

– Ostatni rok na globalnych rynkach kapitałowych pokazał, ze znaczenie segmentu ETF i funduszy pasywnych dynamicznie rośnie. W 2020 roku aktywa funduszy zarządzanych pasywnie osiągnęły poziom 8 bln USD, co oznacza wzrost o 34% rdr. Dostrzegamy ogromny potencjał segmentu ETF również na polskim rynku. Cieszymy się, że oferta GPW poszerza się o ETF na indeks Nasdaq-100, który jest jednym z najczęściej replikowanych indeksów na świecie. Nowy fundusz na indeks grupujący akcje największych amerykańskich spółek technologicznych to ciekawa alternatywa dla inwestorów szczególnie, że jest zabezpieczony w PLN, co oznacza że w jego mechanizm wbudowane jest zabezpieczenie przed ryzykiem walutowym (USD/PLN) – mówi Izabela Olszewska, Członek Zarządu GPW.

Nasdaq-100 to indeks amerykańskiej giełdy Nasdaq, w skład którego wchodzi 100 spółek głównie z branży nowych technologii. ETF Nasdaq-100 będzie pierwszym ETF-em z zabezpieczeniem ryzyka walutowego, co oznacza, że wahania kursu złotego do waluty kraju pochodzenia indeksu (w tym przypadku USD) nie mają wpływu na wartość inwestycji.

– Beta ETF Nasdaq-100 jest pierwszym funduszem na GPW, który daje inwestorom ekspozycję na amerykański „indeks technologiczny” Nasdaq. Jest to kolejny krok umożliwiający zwiększenie dywersyfikacji portfela polskich inwestorów. Co ważne, fundusz zabezpiecza ryzyko walutowe, które jest nieodłącznym elementem inwestycji na rynkach zagranicznych. Dzięki Beta ETF Nasdaq-100 inwestorzy mogą korzystać z koniunktury amerykańskiego rynku, bez ponoszenia ryzyka niekorzystnych zmian kursu USD/PLN. Zapraszamy inwestorów przyglądających się rynkowi amerykańskiemu, szczególnie jeśli do tej pory zniechęcało Was ryzyko walutowe i skomplikowane procedury jego rozliczania. Myślę, że istotne jest również to, że dzięki replikacji indeksu za pomocą kontraktów Futures, fundusz nie płaci podatków od dywidend – podkreśla Robert Sochacki, Członek Zarządu Beta Securities Poland.

Dużą szansę na zainteresowanie inwestorów nowym produktem widzi także Radosław Olszewski, Prezes DM BOŚ.

– Dzisiejszy debiut Beta ETF na Nasdaq-100 jest potwierdzeniem rosnącego zainteresowania klientów inwestycjami w instrumenty typu ETF. Cieszę się, że do dyspozycji inwestorów przekazywane są nowe, coraz ciekawsze instrumenty do inwestowania pasywnego. Beta ETF Nasdaq-100 z pewnością do tej grupy należy, gdyż pozwoli inwestorom otwierać ekspozycje na cieszący się zainteresowaniem rynek amerykański w ramach rachunków maklerskich z dostępem do GPW – mówi Radosław Olszewski, Prezes DM BOŚ. – Mając wieloletnie doświadczenie w pełnieniu funkcji zarówno oferującego jak i animatora zadbamy o jak najlepszą płynność nowego instrumentu – dodaje. 

ETF, czyli Exchange Traded Fund, to fundusz inwestycyjny notowany na giełdzie, którego zadaniem jest odzwierciedlanie (replikacja) zachowania się danego indeksu giełdowego. Charakteryzuje się możliwością stałej (codziennej) kreacji i umarzania certyfikatów inwestycyjnych. Certyfikaty portfelowego funduszu inwestycyjnego zamkniętego, czyli w rozumieniu Regulaminu Giełdy tytuły uczestnictwa funduszu typu ETF, notowane są na warszawskiej giełdzie na zasadach analogicznych jak akcje, w szczególności można je swobodnie kupować i sprzedawać, a ich płynność wspierana jest przez animatora rynku (dom maklerski).

Przyszłość pracy tymczasowej w rękach osób po 50-tce

90 proc. pracowników tymczasowych nie przekroczyło 50 r. ż. – jedynie, co 10 osoba wybierająca tę formę zatrudnienia ma więcej niż 50 lat i najczęściej jest kobietą – wynika z raportu Grupy Progres. Bez względu na płeć, osoby po 50-tce w przyszłości mogą zdominować rynek pracy tymczasowej. Wszystko za sprawą zmian demograficznych wymuszających na pracodawcach modyfikację struktury zatrudnienia i dostosowanie jej do grupy, która obecnie jest mniejszością.

Zmiany na polskim rynku pracy związane z demografią są konieczne i nie da się ich uniknąć. W 2050 r. liczba osób w wieku 60+ wzrośnie do 13,7 mln (prognozy GUS), a te powyżej 55 r.ż. będą stanowiły połowę populacji (raport Golden Age Index 2018 PwC). Tym samym stworzą one sporą grupę ludzi aktywnych zawodowo, o których rywalizować będą firmy oferujące pracę tymczasową. Obecnie ta forma zatrudnienia – przez osoby powyżej 50 r. ż. – traktowana jest jako szansa na załatanie dziury w domowym budżecie. Szczególnie widoczne jest to w przypadku emerytów, którym pobierane świadczenia nie wystarczają na codzienne wydatki i chcąc podreperować swoją kondycję finansową decydują się na podjęcie pracy tymczasowej. Dane ZUS wykazują, że w 2020 r. średnia emerytura w Polsce wynosiła w niespełna 2500 zł brutto. Najniższa – 1200 zł brutto. Po odliczeniu kosztów związanych z opłatami mieszkaniowymi i lekami seniorom zostaje „na życie” kilkaset złotych. Tym bardziej, dodatkowe środki w budżecie stanowią mocną motywację do podjęcia pracy tymczasowej.

Proste prace, dwa razy więcej kobiet

Jak wynika z badania Grupy Progres, pracę tymczasową po 50-tce częściej wykonują kobiety. Stanowią one 69 proc. wszystkich zatrudnionych z grupy wiekowej 50+, mężczyzn jest o 38 proc. mniej (31 proc.). Dominacja pań jest widoczna nie tylko w przypadku Polaków pracjących tymczasowo w naszym kraju, ale też wśród Ukraińców czy Białorusinów. W przypadku wymienionych narodowości – średnio 7 na 10 osób wybierających tę formę zatrudnienia stanowią kobiety. Dominacja jednej płci może wynikać z liczby ofert pracy tymczasowej, które częściej skierowane są do kobiet niż do mężczyzn. Co więcej, w przypadku emerytek chęć tego typu zarobku może być spowodowana niskim świadczeniem, które otrzymują z ZUS. Według danych Eurostatu – w 2020 r. typowa wypłata emerytalna kobiety jest o prawie 19 proc. niższa niż mężczyzny.

Osoby po 50 r.ż. pracujące tymczasowo najczęściej zarabiają w szeroko pojętej branży HoReCa oraz przy prostych pracach produkcyjnych. W przypadku mężczyzn oferowane są także stanowiska tj. pracownik ochrony czy stróż, a w przypadku kobiet – opieka nad dzieckiem, osobą z niepełnosprawnością czy będącą w podeszłym wieku. Wysokość wynagrodzenia jest uzależniona od branży, formy umowy i rodzaju wykonywanej pracy, a nie wieku pracownika. Osoba starsza otrzyma tyle samo, co jej młodszy kolega wykonujący podobne czynności.

Podstawowe stawki godzinowe – w przypadku umowy zlecenia  – najczęściej oscylują pomiędzy 18,30 pln brutto (najniższa krajowa) a 19,50 pln brutto. Więcej mogą zarobić wykwalifikowani i doświadczeni zleceniobiorcy, którym oferuje się nawet 25 – 30 pln brutto za godzinę. Minimalne wynagrodzenie wypłacane na podstawie umowy o pracę tymczasową wynosi 2 800 pln brutto. Osoby wybierające tę formę zatrudnienia najczęściej zarabiają od         2 800 – 3 200 pln brutto (za miesiąc), a wykwalifikowani pracownicy nawet 4 500 – 5 000 pln brutto (za miesiąc). Wymienione kwoty stanowią podstawę wynagrodzenia. Często – w przypadku pracy tymczasowej – przełożeni przyznają dodatki do wypłaty ( m.in. premie wydajnościowe, absencyjne, uznaniowe), które stanowią od kilku do kilkunastu procent podstawowego wynagrodzenia.

Rozbieżności w zarobkach mogą wynikać z dodatków np. z premii wydajnościowych oraz rozliczeń akordowych indywidualnych lub grupowych. Ten system rozliczeń przyjmuje jednakowe kryteria dla osób w różnym wieku i zależy od indywidualnego podejścia, umiejętności, zaangażowania pracownika, a w przypadku osób starszych – również od ich możliwości fizycznych – mówi Paweł Dąbrowski, Dyrektor Zarządzający w Grupie Progres. – Jeśli chodzi o oferowane stanowiska, pracodawcy często informują, że szukają osób silnych, wytrzymałych fizycznie i z dobrymi zdolnościami manualnymi. Tego typu wymagania – z punktu widzenia pracodawcy – spełniają głównie osoby młodsze. Dla kandydatów zbliżających się do emerytury czy będących już emerytami szukamy innych zajęć, dopasowanych do nich indywidualnie i pozwalających im ustabilizować swoją sytuację finansową – podkreśla.

Potrzebna chęć 3 stron

Polacy starzeją się w szybkim tempie. Przybywa nie tylko osób z grupy 50-64 lata, ale też tych po 65 r.ż. W 1990 r. 65 lat i więcej miał co dziesiąty Polak. Teraz już co siódmy, a za 40 lat w tym wieku będzie już co trzeci z nas (prognozy GUS). Te zmiany wymuszą na pracodawcach działania związane nie tylko z dopasowaniem powierzonych zadań do możliwości danego pracownika, ale też z dostosowywaniem miejsc pracy do potrzeb osób starszych czy dopasowanie godzin pełnienia obowiązków zawodowych i przerwy do ich naturalnego rytmu pracy.

Wydaje się, że osoby z grupy 25-50 – dominujące obecnie na rynku pracy tymczasowej – mają świadomość zachodzącej ewolucji i wiedzą, że pracodawcy coraz częściej oczekują od nich otwartości na zmiany. Dlatego też ich gotowość do pracy z osobami starszymi jest naturalnym zjawiskiem na zmieniającym się rynku – 52 proc. pracowników tymczasowych wskazuje, że jest gotowa współpracować z osobami starszymi od nich, również z seniorami (raport Grupy Progres „Rynek Pracy 360 st.”). Współpraca osób w różnym wieku na ogół nie stanowi problemu. Szczególnie, jeśli zadania, które wykonują wspólnie są realizowane płynnie i w żaden sposób nie „zaburzają” całości procesu, jaki jest do wykonania na danym stanowisku. Do konfliktów dochodzi, gdy jakaś czynność liczona jest akordowo, a osoba starsza taki proces spowalnia. W takich przypadkach przełożeni starają się tak dostosować obowiązki do danej osoby, żeby w przyszłości wykonywane zadanie nie prowadziły do nieporozumień w wielopokoleniowych zespołach. Obecnie – w dużym stopniu – są one złożone z ludzi młodszych, dla których praca tymczasowa jest bardzo dobrym początkiem zawodowego startu. Osoby 50+ aktywne zawodowo w zdecydowanej większości posiadają stałe zatrudnienie. Co więcej, starsi ludzie dużo bardziej szanują pracę i traktują ją zdecydowanie poważniej niż osoby młodsze. W związku z tym, oczekują stabilności zatrudnienia i wydaje im się, że praca tymczasowa może im tej stabilności nie dać. Gdy ją podejmują, przekonują się, że jest inaczej niż myśleli.

Pracodawcy powinni przygotować się do nadchodzącej zmiany pokoleniowej. Planowanie przyszłości w dynamicznych czasach COVID-19 wydaje się ryzykowne, jest jednak konieczne, jeśli chcemy utrzymać swoją firmę na rynku. Podstawą działań powinna być długoletnia i elastyczna strategia rozwoju organizacji, którą można skrupulatnie dostosować do zmieniającej się rzeczywistości, bacznie obserwując trendy w światowej gospodarce oraz czekające nas zmiany demograficzne – zaznacza Paweł Dąbrowski. – Na szczęście rynek pracy jest dość elastyczny i dostosuje się do starzejącego się społeczeństwa. Podobnie jak ma to miejsce w przypadku wielu zawodów – kiedyś bardzo popularnych – obecnie już nieistniejących lub bardzo rzadko spotykanych. W ich miejsce pojawiają się nowe, o których wcześniej nawet nie myśleliśmy, że będą potrzebne. Dlatego też jestem pewien, że polskie firmy – z tą zmianą – również bardzo dobrze sobie poradzą – podsumowuje.

Wielki apel o wsparcie zachodniopomorskiej turystyki. „Plan wsparcia jest warunkiem przetrwania”

24 organizacje pozarządowe działające w sektorze gospodarczym oraz 20 samorządowców podpisało się pod listem Północnej Izby Gospodarczej do Premiera Mateusza Morawieckiego. Pismo dotyczy konieczności pilnego wsparcia gmin nadmorskich oraz przedsiębiorców działających w branży turystycznej. Trwająca od marca 2020 pandemia koronawirusa w znaczącym stopniu odcisnęła negatywne piętno na całym sektorze turystyki, a trwający od kilku miesięcy lockdown pogłębia dramatyczną sytuację przedsiębiorców i gmin. – Północna Izba Gospodarcza przez wiele tygodni prowadziła rozmowy zarówno z organizacjami otoczenia biznesu jak i samorządami. Postanowiliśmy, że nasz głos musi być widoczny i słyszalny. Za nami lata budowania silnego pasa nadmorskiego i turystyki, która może konkurować z najlepszymi kurortami w Europie. Nie możemy zmarnować tego, co przez lata było budowane siłą przedsiębiorców i samorządów – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

APEL SYGNOWANY PRZEZ 24 INSTYTUCJI OTOCZENIA BIZNESU ORAZ 20 SAMORZĄDÓW

W imieniu Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie przy poparciu organizacji środowiska gospodarczego Pomorza i Pomorza Zachodniego oraz samorządów naszych województw, wskazanych poniżej, pragniemy zwrócić się ze wspólnym  ogromnym  apelem
o wsparcie turystyki w naszym regionie. Jako środowisko gospodarcze i samorządowe bardzo aktywnie włączamy się w walkę o branżę turystyczną. Wszyscy sygnatariusze  łącznie  przygotowali co najmniej kilkadziesiąt apeli i pism o wsparcie do przedstawicieli rządu i organów rządowych. Opracowane  wspólnie projekty konkretnych rozwiązań prawnych, administracyjnych i finansowych dedykowanych branży turystycznej i okołoturystycznej zostały  również przedłożone łącznie z apelami.

W odpowiedzi uzyskanej z Departamentu Turystyki Ministerstwa Rozwoju, Pracy
i Technologii z dnia 19 stycznia 2021, znak: ID – 1463183 na pismo  organizacji , występującej w imieniu szerokiego grona  podmiotów – Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie z dnia 4 stycznia 2021 o wsparcie branży turystycznej w pasie nadmorskim
w kontekście uruchomienia tzw. tarczy branżowej dla gmin z południa Polski, otrzymaliśmy informację, iż „Wsparcie przewidziane uchwałą oparto o analizę ruchu turystycznego za

I kwartał z lat 2018-2020 ”. Na jej podstawie można stwierdzić, że w okresie zimowym krajowy ruch turystyczny koncertuje się w województwach, na terenie których znajdują się gminy górskie (województwo Dolnośląskie, Małopolskie, Podkarpackie i Śląskie). Średnie dane z I kwartału w ostatnich 3 latach pozwalają oszacować wielkość krajowego ruchu turystycznego na terenie tych czterech województw w sumie na poziomie około 3,8 mln, co stanowi około 40% ruchu na terenie całego kraju w tym okresie każdego roku. W tym samym okresie na terenie dwóch województw nadmorskich, tj. Pomorskiego
i Zachodniopomorskiego, odnotowywano około 1,4 mln krajowych podróży turystycznych, co stanowiło około 15% ruchu krajowego mieszkańców Polski”. Powyższa eksplanacja zawiera jednak pewne nieścisłości w przyjętej metodologii i strukturze danych analitycznych, które wpływają na ogólną różnicę w ujęciu holistycznym, zawartym w piśmie. Statystyki bowiem wyraźnie pokazują, że dysproporcje między turystyką górską i morską wynoszą 36% (województwa Dolnośląskie, Małopolskie, Podkarpackie i Śląskie) do 20% ruchu turystycznego w regionach nadmorskich.  A mianowicie zestawiono cztery województwa naprzeciwko dwóm województwom. Po drugie nie uwzględniono turystów zagranicznych, a przecież turyści z Niemiec czy Skandynawii tłumnie odwiedzają nasze kurorty bez względu na porę roku.

Skala strat, o których informują na co dzień samorządowcy i przedsiębiorcy jest ogromna i nie mogła pozostawić nas obojętnymi. Ponadto warto zwrócić uwagę, że w załączniku do Uchwały Rady Ministrów z wykazem gmin, które mogą ubiegać się o pomoc z tzw. Tarczy samorządowej wymienia się także część gmin województwa opolskiego i świętokrzyskiego, a zatem beneficjentami programu jest sześć województw.

W związku z powyższym apelujemy pierwszy raz tak solidarnie  wspólnie z samorządowcami, parlamentarzystami, przedsiębiorcami i organizacjami przedsiębiorców
o uruchomienie podobnego programu wsparcia w proporcjonalnym udziale finansowym do kompleksowych danych o ruchu turystycznym. Przedsiębiorcy znad morza to nie tylko

hotelarze, ale i gastronomia, rybacy, osoby zajmujące się sprzedażą pamiątek. To również małe firmy, które nie mają biznesowych alternatyw, a są regularnymi płatnikami do budżetu. Zdarzają się sytuacje, że po prostu muszą ogłosić upadłość i zwolnić  pracowników. Branża hotelarska, turystyczna, a z nią usługowo – gastronomiczna bardzo silnie odczuwa skutki drugiej fali epidemii koronawirusa. Turystyka jest mocno dotknięta gospodarczymi konsekwencjami pandemii. Warunkiem  przetrwania  jest  szybkie  przedstawienie planu otwarcia gospodarki, który uzdrowi tragiczną sytuację między innymi w branży hotelarskiej, gdzie branża hotelowa traci ok. 1 mld zł miesięcznie wtedy, kiedy nie pracuje.   Pas nadmorski w sezonie zimowym zapełniał się turystami z Niemiec oraz zwolennikami weekendowego wypoczynku. Obecnie największe kurorty są opustoszałe, a przedsiębiorców martwi brak rezerwacji nawet na miesiące wiosenne.  Niemiecki lockdown również nie ułatwia sytuacji. Wszyscy zgodnie twierdzą, że ludzie obawiają się planować wypoczynku wielkanocnego czy majówkowego, bo nie wiadomo czy pandemia do tego czasu odpuści. Przy okazji należy wskazać, iż obecna turystyka nadmorska to nie tylko sezon letni, a tętniący życiem cały rok organizm. Obecnie w tej branży nie możemy stwierdzić, że latem ruch turystyczny ukierunkowany jest na wypoczynek nad  morzem, a zimą w górach i tak sezonowo rozdzielane będzie wsparcie. Przecież latem turystów w górach również nie brakuje. Jesteśmy przeciwni różnicowaniu przedsiębiorców i regionów.  Po pierwsze silna turystyka to dla nas wszystkich racja stanu. Po drugie zarówno  gminy górskie jak i nadmorskie  stanowią jedną Polskę .

Występując w imieniu sygnatariuszy niniejszego pisma, wspólnie jako organizacje gospodarcze, przedsiębiorcy, samorządy i obywatele, którym zależy na dobru naszej gospodarki, ochronie miejsc pracy i losie wielu rodzin,  gorąco apelujemy do Pana Premiera o uwzględnienie pasa nadmorskiego w uruchamianym dla Południa Polski specjalnym programie pomocowym dla samorządów, które utraciły dochody związane z zamrożeniem turystyki. Mamy pełną świadomość jak takie wsparcie mogłoby pomóc lokalnym gminom

i przedsiębiorcom przetrwać ten trudny czas dzięki pomocy ze strony rządu. Wszyscy obecnie stanowimy jeden głos, bo turystyka to  wielki i istotny sektor polskiej gospodarki, który dostarcza do polskiego budżetu znaczne środki. To sektor działający w całym kraju, w górach, nad morzem oraz na pojezierzach i niezależnie od miejsca przeżywający obecnie ogromne problemy. W naszej opinii rządowe wsparcie powinno zatem docierać do wszystkich, którzy są gospodarczymi ofiarami koronawirusa.

Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie

Hanna Mojsiuk

Wiceprezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie

Jarosław Tarczyński

PKO BP: technologia blockchain przyszłością sektora finansowego w Polsce

System raportowania transakcji zawartych na oszczędnościowych obligacjach skarbowych to kolejny efekt współpracy PKO Banku Polskiego, Krajowej Izby Rozliczeniowej i Ministerstwa Finansów w zakresie rozwoju projektów bazujących na technologii blockchain.

„Wdrożenie przeprowadzone z Ministerstwem Finansów i KIR jest precedensem w obszarze jednostek sektora publicznego w Polsce. Jako lider sektora bankowego dostrzegamy potrzebę ciągłego eksplorowania możliwości stwarzanych przez nowe technologie, co udowodniliśmy już wielokrotnie” – mówi Adam Marciniak, wiceprezes zarządu PKO BP.

Jak podkreślił, „dzięki rozwiązaniom takim jak system raportowania transakcji zawartych na oszczędnościowych obligacjach skarbowych, mamy możliwość zwiększania świadomości naszych partnerów z zakresu zalet, realiów implementacji oraz praktycznych zastosowań technologii blockchain”.

Technologia blockchain służy do przechowywania oraz przesyłania informacji o transakcjach zawartych w internecie. Jest ona oparta na sieci peer-to-peer (osoba do osoby) bez komputerów centralnych, systemów zarządzających oraz weryfikujących transakcje.

Według ekspertów szacowana wartość globalnego rynku rozwiązań blockchain do końca 2025 roku wyniesie 39,7 miliardów dolarów. Sektor finansowy jest jednym z największych beneficjentów praktycznego zastosowania tej technologii.

Również w Polsce pojawia się coraz więcej projektów wykorzystujących zalety blockchain. Szerszemu wykorzystaniu tej technologii w naszym kraju służy zacieśnianie współpracy między PKO BP, uznawanym za lidera innowacyjności w polskim sektorze finansowym oraz Krajowej Izby Rozliczeniowej, działającej jako hub technologiczny dla tego sektora.

Oba podmioty mają już na koncie wspólnie zrealizowane projekty w zakresie rozwoju usług na bazie blockchain Hyperledger Fabric (HLF). Dzięki tej współpracy zostały uruchomione takie narzędzia jak trwały nośnik oraz trwały nośnik 2.0, umożliwiające bezpieczne dostarczanie i przechowywanie dokumentów w sposób całkowicie cyfrowy. W listopadzie 2020 r. za sprawą: KIR, PKO Banku Polskiego, IBM, Chmury Krajowej, UKNF, Fundacji Fintech Poland oraz Fundacji Cyberium uruchomiono też pierwszą w Polsce Piaskownicę Blockchain, gdzie innowatorzy mogą w bezpiecznym środowisku nieodpłatnie testować swoje rozwiązania przed wprowadzeniem ich na rynek.

Kolejnym etapem współdziałania jest uruchomiony w grudniu 2020 r. system raportowania transakcji zawartych na oszczędnościowych obligacjach skarbowych. „Wierzymy, że blockchain to technologia, której rozwój warto wspierać. Widzimy korzyści, jakie daje praktyczne zastosowanie blockchain, niezależnie od branży. Współpraca z PKO Bankiem Polskim pozwala wspólnie wyznaczać nowe standardy nie tylko dla sektora finansowego, ale dla całej gospodarki” – podkreśla Piotr Alicki, prezes zarządu KIR.

System, opracowany w ramach współpracy KIR, PKO Banku Polskiego, partnerów technologicznych IBM i Coinfirm oraz w porozumieniu z Ministerstwem Finansów, zapewnia bezpieczeństwo danych dotyczących transakcji na obligacjach oszczędnościowych. Sieć utworzona na bazie technologii blockchain HLF ze względu na swoje zdecentralizowanie, gwarantuje nienaruszalność i niezmienność procesowanych danych. W oparciu o tak zbudowaną i zabezpieczoną bazę będzie możliwe generowanie raportów, opartych na aktualnych danych, przy użyciu stworzonej w tym celu aplikacji,.

„Lepsze poznanie i zastosowanie technologii blockchain otwiera drogę do szerszego jej wykorzystania w procesie sprzedaży i dystrybucji obligacji skarbowych, ale nie tylko. Uruchomienie w Ministerstwie Finansów innowacyjnego rozwiązania w zakresie pozyskiwania i raportowania danych pozwoli skutecznie wesprzeć proces zarządzania segmentem detalicznych instrumentów skarbowych. To funkcjonalne, a zarazem perspektywiczne narzędzie” – zaznacza Karol Czarnecki, dyrektor Departamentu Długu Publicznego w Ministerstwie Finansów.

Pratia z Grupy NEUCA inwestuje w największą sieć ośrodków badawczych w Bułgarii

Pratia kontynuuje europejską ekspansję, tym razem inwestując w Bułgarii, która jest jednym z kluczowych rynków dla obszaru badań klinicznych w Europie. Obecnie oferta Pratii wchodzącej w skład Grupy NEUCA obejmuje ponad 90 dedykowanych i szpitalnych ośrodków badawczych w sześciu krajach. To czyni ją największą niezależną siecią ośrodków badawczych w Europie, która prowadzi ponad 500 badań klinicznych rocznie.

Po udanych inwestycjach w Polsce, Ukrainie, Niemczech, Hiszpanii i Czechach, Bułgaria to kolejny krok na ścieżce międzynarodowej ekspansji Pratii oraz kamień milowy w realizacji strategii ułatwiania dostępu do nowoczesnych terapii pacjentom na całym świecie. Najnowsza inwestycja w Bułgarską sieć Clinical Research Union obejmuje 18 doświadczonych ośrodków badawczych, z których 13 to ośrodki znajdujące się w szpitalach.

„Wierzymy, że doświadczone zespoły, komplementarny zakres geograficzny i szeroka gama obszarów terapeutycznych wzmacniają wartość, którą możemy zaoferować naszym pacjentom oraz klientom, zarówno z branży farmaceutycznej, jak i CRO. Jako jedna organizacja połączona technologiami cyfrowymi będziemy kontynuować nasze założenia, aby poszerzać dostęp do badań klinicznych” – mówi Łukasz Bęczkowski, Dyrektor Operacyjny Pratia.

„Jestem przekonany, że połączenie Bułgarskiej sieci Clinical Research Union
z największą w Europie niezależną siecią ośrodków badań klinicznych pozwoli wykorzystać potencjał tkwiący w bułgarskiej wiedzy rynkowej połączonej z unikalnymi modelem działania i ofertą. Nasze podejście, stawiające pacjenta w centrum działań okazało się bardzo skuteczne i pomogło nam osiągnąć pozycję lidera w Bułgarii. Chcemy kontynuować tą sprawdzoną strategię i ulepszać ją, dzięki doświadczeniu Pratii i jej rozwiązaniom cyfrowym” – komentuje Martin Kosturski, CEO Clinical Research Union JSCo.

Pratia działa w unikalnym modelu prowadzenia badań w różnorodnych typach ośrodków – od dedykowanych własnych ośrodków ambulatoryjnych poprzez ośrodki hybrydowe współpracujące ze szpitalami, po wyspecjalizowane ośrodki badań onkologicznych, będące flagowym elementem sieci. Pratia prowadzi badania w szerokim zakresie dziedzin terapeutycznych, w tym onkologii, hematoonkologii, szczepionek, chorób zakaźnych i autoimmunologicznych. Natomiast podstawowym elementem integracji procesów działania ośrodków w Pratia jest cyfrowa platforma do zarządzania i prowadzenia badań klinicznych – system hyggio.

„Jesteśmy świadomi cyfrowej rewolucji, jaka dokonuje się na rynku badań klinicznych. Pratia ma ambicję zmienić paradygmat organizacji badań klinicznych zarówno
z perspektywy sponsorów, jak i pacjentów. Uruchomienie wspólnego CTMS, eSource
(z pełnym zakresem elektronicznej dokumentacji medycznej) oraz funkcje zdalnego monitorowania są już wdrażane w naszych europejskich ośrodkach. Będziemy nadal rozwijać telemedycynę, dającą możliwość prowadzenia wirtualnych badań, urządzenia zdalnego monitoringu pacjenta (tzw. werables) i wiele innych rozwiązań, które zmienią nasz dzisiejszy sposób myślenia o badaniach klinicznych.” – mówi Tomasz Dąbrowski, Prezes Zarządu Pratia. „Inwestycja Pratii w ośrodki bułgarskie rozszerza nasz międzynarodowy hybrydowy model i jest zgodna z naszym rozumieniem transformacji branży. Jeśli chcemy zbudować „nieskończoną” organizację, ważne jest, aby tworzyć ją z odpowiednimi i wszechstronnymi ludźmi. Jestem przekonany, że razem z Martinem Kosturskym i jego wyjątkowym, pełnym pasji Zespołem możemy zadbać o lepszą przyszłość naszych Pacjentów.”

Międzynarodowy Fundusz Walutowy pozytywnie ocenia stan polskiej gospodarki

  • 3 lutego 2021 r. lutego Rada Wykonawcza Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) przyjęła coroczny raport z przeglądu gospodarki Polski w ramach artykułu IV Statutu MFW.
  • MFW pozytywnie ocenia stan polskiej gospodarki oraz reakcję rządu na pandemię COVID-19.
  • Fundusz podkreśla, że zmniejszenie długu publicznego w relacji do PKB w ostatnich latach, umożliwiło polskiemu rządowi przygotowanie skutecznej odpowiedzi na kryzys.

– Cieszy mnie pozytywna ocena dotycząca stanu polskiej gospodarki, a w szczególności ta dotycząca stanu finansów publicznych i wysiłku związanego z redukcją długu publicznego w ostatnich latach. Co ważne, Fundusz dobrze ocenia rządowe działania antykryzysowe oraz potwierdza naszą zdolność fiskalną do dalszego wspierania firm i gospodarstw domowych oraz wzrostu wydatków na cele zdrowotne – powiedział minister finansów, funduszy i polityki regionalnej Tadeusz Kościński.

Fundusz przewiduje spadek Produktu Krajowego Brutto (PKB) o 3,4 proc. w 2020 r. oraz odbicie gospodarki od II kw. 2021 r. wraz z poprawą dostępności szczepionki przeciwko COVID-19. Wolniejsze tempo wzrostu w I kw. 2021 r. ograniczy wzrost PKB w tym roku do 2,7 proc. Wzrost PKB w 2022 r. szacowany jest na 5,1 proc.

W ocenie MFW dotychczasowe działania władz w związku z pandemią uchroniły gospodarkę i wiele firm przed masowymi bankructwami i wzrostem bezrobocia. Polska dysponuje przestrzenią fiskalną, aby zapewnić wsparcie firmom i gospodarstwom domowym oraz finansować ochronę zdrowia.

Według Funduszu, po opanowaniu pandemii polityka władz powinna być bardziej ukierunkowana na realokację i wzmacnianie zasobów (w tym siły roboczej) potrzebnych do powrotu do silnego wzrostu sprzed pandemii. Pod tym względem środki z budżetu UE dostępne w ramach nowej perspektywy finansowej będą odgrywały istotną rolę w pobudzaniu aktywności gospodarczej, oraz transformacji cyfrowej i energetycznej w kierunku zielonej gospodarki.

Zdaniem MFW Polska jest dobrze przygotowana do okresu ożywienia. Realizacja programów wsparcia przebiegała zasadniczo szybko i skutecznie, co powinno pomóc w ograniczeniu długoterminowych skutków pandemii dla gospodarki.

Raport Funduszu zwraca uwagę na to, że zmniejszenie długu publicznego w relacji do PKB w ostatnich latach umożliwiło rządowi skuteczną odpowiedź na kryzys. MFW przewiduje, że dług publiczny pozostanie stabilny w średnim okresie, a wydatki związane z kryzysem zwiększyły deficyt budżetowy do 8,4 proc. PKB w 2020 r. W perspektywie średniookresowej Fundusz przewiduje jego spadek do ok. 3,2 proc. PKB.

Identyfikacja wizualna, czyli jak zbudować kompletną markę od podstaw?

Popularne powiedzenie mówi, że „jak nas widzą, tak nas piszą”. Nabiera ono szczególnego znaczenia w przypadku działalności biznesowej – od wizerunku firmy i marki w dużej mierze zależy jej „być albo nie być” na rynku. Nie może być to byle jaki wizerunek – każda świadoma firma powinna dążyć do posiadania spójnego, perfekcyjnie dopasowanego do swojego charakteru i oczekiwań odbiorców wizerunku. Realizację tego celu zapewni prawidłowo stworzona identyfikacja wizualna.

Czym jest identyfikacja wizualna i jakie elementy obejmuje?

Wprowadzenie na rynek nowej marki stanowi nie lada wyzwanie. Coraz większa konkurencja panująca w niemal każdej branży sprawia, że nawet oferowanie najlepszego produktu lub usługi nie jest wystarczające, aby od razu mówić o sukcesie. Kluczem w dążeniu do niego jest umiejętne wyróżnienie się na tle konkurencji, które zapewni nic innego, jak prawidłowo skomponowana identyfikacja wizualna. Jej tworzeniem w profesjonalnym wydaniu zajmują się agencje brandingowe, do których należy specjalista w tym zakresie BRANDGLOW. Bazowa identyfikacja wizualna obejmuje takie elementy, jak m. in.: nazwa firmy, logo, kolory firmowe oraz typografia.

Identyfikacja wizualna, określana także mianem tożsamości wizualnej, to zbiór elementów, najczęściej graficznych, za pomocą których marka lub firma wysyła określone komunikaty odbiorcom jej usług. Niezwykle istotne jest, aby cała identyfikacja wizualna była spójna, a poszczególne składające się na nią elementy prawidłowo współgrały między sobą oraz wzajemnie się wzmacniały. Spójny przekaz wizualny wzbudza bowiem w odbiorcach zaufanie, gdyż klienci mają wrażenie, że dana oferta jest wiarygodna, bezpieczna i wysokiej jakości, warto więc z niej skorzystać. Identyfikacja wizualna skutecznie wspiera budowanie świadomości marki, gdyż odwołuje się do emocji oraz skojarzeń odbiorców, a te są jednymi z najsilniejszych czynników decydujących o sukcesie działań promocyjnych.

Jak stworzyć kompletną i spójną identyfikację wizualną?

Tworzenie od podstaw systemu identyfikacji wizualnej nie jest łatwym i szybkim zadaniem. Wymaga nie tylko sporej dozy zaangażowania, czasu i energii, ale także posiadania profesjonalnej wiedzy, znajomości rynku oraz specjalistycznych umiejętności. Najlepszym rozwiązaniem jest więc zlecenie jej wykonania profesjonalnemu studiu brandingowemu, które specjalizuje się głównie w tym zakresie. Takim podmiotem jest Brandglow, który zadba o nadanie marce odpowiedniej oprawy wizualnej, pozwalającej jej skutecznie odkryć przed odbiorcami swój wyjątkowy charakter.

Rozpoczęcie prac nad identyfikacją wizualną poprzedza dokładne badanie firmy – agencja brandingowa uważnie zapoznaje się z jej historią i misją, wartościami do zakomunikowania klientom, grupą docelową oraz aspektami, którymi firma wyróżnia się na tle konkurencji. Następnie opracowywana jest zgodna z wszystkimi tymi czynnikami identyfikacja wizualna, która pozwoli na skuteczne budowanie rozpoznawalności wśród odbiorców oraz umożliwi firmie wyróżnienie swojej działalności na tle konkurencji.

InventionMed objęło akcje SoftBlue w ramach prawa poboru

InventionMed, technologiczna spółka z branży medycznej, skorzystała z prawa poboru i objęła wszystkie akcje przypadające spółce w wyniku realizacji prawa poboru w ramach publicznej emisji SoftBlue. Udział jest potwierdzeniem strategicznej współpracy obu podmiotów – ze względu na pokrewny profil działalności, firmy planują wspólną realizację projektów.

InventionMed objęło całość przysługujących jej akcji serii F, tj. na 19 mln akcji serii F po cenie emisyjnej 0,22 zł za jedną akcję, tj. za łączną kwotę 4,18 mln zł. Środki na ten cel pochodzą z pożyczki udzielonej przez prezesa zarządu spółki.

– Zrealizowana transakcja to kolejny krok do zacieśnienia współpracy pomiędzy InventionMed i SoftBlue i formalne potwierdzenie naszych wspólnych planów biznesowych. Wierzymy, że połączenie sił dwóch firm o komplementarnych profilach działalności wpłynie na szybszy rozwój obu podmiotów – mówi Tomasz Kierul, prezes InventionMed.

SoftBlue jest głównym akcjonariuszem InventionMed. Spółka posiada łącznie ponad 25 mln akcji, co stanowi ponad 50 proc. wszystkich akcji InventionMed. Decyzję o skupie akcji podjęto z uwagi na pokrewny profil działalności obu firm oraz wspólnie prowadzone projekty.

InventionMed planuje budowę „Wirtualnego szpitala”, czyli Centrum Innowacyjnych Symulacji Medycznych VR i AR w Bydgoszczy będzie to miejsce wyposażone najnowocześniejsze rozwiązania technologiczne i prototypowe symulatory medyczne w oparciu o VR (virtual reality) i AR (augmented reality) oraz autorską technologię InventionMed – podwójną immersję. Spółka opracuje i wdroży rozwiązania produktowe umożliwiające kompleksowe szkolenie adeptów medycyny – nie tylko w zakresie dermatologii i medycyny estetycznej, ale również kardiologii, kardiochirurgii a także neochirurgii, chirurgii, geriatrii, anatomii oraz rehabilitacji neurologicznej.

MŚP nieśmiałe w windykowaniu kontrahentów

Średnio miesiąc może czekać na zapłatę firma z sektora MŚP, zanim zacznie tracić płynność finansową. Ale aż 17 proc. z nich traci grunt pod nogami już po upływie 10 dni wynika z badania „Jak MŚP korzysta z windykacji” na zlecenie firmy Kaczmarski Inkasso. W pandemii zatory płatnicze przybrały na sile, a przedsiębiorcy nie radzą sobie z samodzielnym odzyskiwaniem należności. Jednak tylko część z nich decyduje się na skorzystanie z windykacji polubownej.

Płynność finansowa to duże wyzwanie dla małych i średnich przedsiębiorstw, które zwłaszcza w dobie COVID-19 mocno odczuwają kolejne lockdowny i ograniczenia w gospodarce. Mniejsza sprzedaż i kurcząca się liczba zleceń powodują, że na firmowych kontach liczy się każda złotówka. Według najnowszej edycji badania „KoronaBilans MŚP”, prowadzonego cyklicznie od początku pandemii przez Krajowy Rejestr Długów, już tylko 37 proc. firm pozytywne ocenia swoją aktualną sytuację finansową. To o 12 pp. mniej niż w poprzedniej edycji sondażu. O 14 pp. – do 30  proc. – zwiększyła się natomiast grupa przedsiębiorców niezadowolonych ze swojego położenia, a 40 proc. spodziewa się pogorszenia sytuacji ekonomicznej w najbliższych trzech miesiącach.

Jedna czwarta faktur przeterminowana

Badanie zrealizowane przez Instytut Mands dla firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso daje kompleksowy obraz tego, jak małe i średnie firmy radzą sobie z odzyskiwaniem należności od kontrahentów nie tylko w czasie pandemii.

Badani przedsiębiorcy deklarowali, że w ciągu ostatnich 2 lat skierowali do profesjonalnej windykacji od 1 do 500 faktur. Najwięcej z nich (85 proc.) przekazało do 50 spraw, a 42 proc. – od 1 do 10. Więcej niż 51 oddało 15 proc. firm. Każdą przeterminowaną fakturę przekazuje do odzyskania zaledwie 15 proc. MŚP.Jedna czwarta faktur przeterminowana

Polskie MŚP wystawiają w ciągu miesiąca od 3 do 2500 faktur, średnio jest ich 90. Zdecydowana większość (74%) wysyła kontrahentom co najmniej 21 takich dokumentów. Niestety ci często nie płacą za towary i usługi w ustalonym czasie, co jest bolączką wielu MŚP. W 64 proc. firm faktury opłacane po terminie stanowią 1/4 spośród wszystkich wystawianych średnio w ciągu miesiąca. W przypadku ponad 1/3 przedsiębiorstw odsetek ten jest wyższy i sięga 50 proc. Z problemem spóźnionej zapłaty za towary i usługi za połowę faktur borykają się tylko pojedyncze firmy.

Dla wielu przedsiębiorstw już kilkudniowy poślizg w płatnościach oznacza zachwianie płynności finansowej. Małe i średnie firmy nie tworzą rezerw pieniężnych, bo w przeciwieństwie do korporacji, nie mają na to środków. To, co zarobią, przeznaczają na bieżącą działalność lub inwestują w rozwój. Dlatego każde wahanie stanu konta odczuwają bardzo mocno. Jaskrawo widać to też w naszym badaniu – mówi Jakub Kostecki, prezes Zarządu firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso.

Próg bólu finansowego

Przedsiębiorcy wskazują bowiem, że negatywny wpływ na ich działalność ma płatność opóźniona już o 21-30 dni. Ocenia tak 43 proc. z nich. Dla 1/3 z nich poziom wrażliwości finansowej jest niższy i wynosi maksymalnie 20 dni. Co 4. zaczyna odczuwać brak zapłaty dopiero po miesiącu. Żadna z badanych firm nie przekazuje do windykacji faktur przeterminowanych o kilka dni.

52 proc. respondentów decyduje się na przekazanie spraw firmie windykacyjnej dopiero w momencie, kiedy samodzielne próby odzyskania należności nie przynoszą efektu. Połowa wykonuje ten krok, jeśli nieopłacona faktura opiewa na wysoką kwotę. Natomiast 47 proc. MŚP zwraca się do profesjonalistów, gdy opóźnienie w spłacie jest dłuższe niż kilkadziesiąt dni.

Prawie 40 proc. MŚP szuka wsparcia w firmach windykacyjnych, gdy próby skontaktowania się z dłużnikiem spaliły na panewce. 29 proc. kieruje sprawy do windykacji, kiedy relacje z kontrahentami stają się napięte. Co 5. przedsiębiorcę skłania do tego chęć jak najszybszego odzyskania pieniędzy, a 17 proc. opóźnienie w spłacie dłuższe niż kilkanaście dni. Co ciekawe, tylko 1 proc. zleca odzyskanie należności profesjonalistom, aby odciążyć własnych pracowników.

Jak trwoga to do negocjatora

Dla niewielkich firm nawet dwie, trzy niezapłacone faktury to już próg bólu. Zaczynają tracić płynność finansową i za chwilę same mogą stać się dłużnikiem. Dlatego nie można czekać, trzeba działać od razu. Gdy kontrahent nie reaguje na ponaglenia, należy skierować należności do profesjonalnej windykacji. Samodzielne dochodzenie zapłaty jest niekomfortowe i wymaga znajomości prawa oraz technik negocjacyjnych. Firma windykacyjna ma te kompetencje i wie, jak polubownie doprowadzić do spłaty zadłużenia, a przy tym nie zepsuć kontaktów pomiędzy partnerami biznesowymi – wyjaśnia Jakub Kostecki.Jak trwoga to do negocjatora

Jednak zanim przedsiębiorcy zdecydują się na współpracę z firmą windykacyjną, podejmują działania na własną rękę. 3/4 wysyła wezwania do zapłaty lub samodzielnie negocjuje spłatę (60 proc.). Tylko 13 proc. mówi, że nie wykonuje żadnych kroków, tylko oddaje przeterminowaną należność do firmy windykacyjnej.

Badanie „Jak MŚP korzysta z windykacji” zostało przeprowadzone przez Instytut Badawczy Mands na zlecenie firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso w grudniu 2020 r. na reprezentatywnej grupie 300 małych i średnich przedsiębiorstw, które w ostatnich dwóch latach korzystały z usług firm windykacyjnych. Ankietę zrealizowano metodą CAWI/CATI.

W Polsce mamy o 1/5 więcej sklepów internetowych niż rok temu, ich liczba wynosi już ponad 44 tys.

W 2020 r. w Polsce zarejestrowano prawie 12 tys. nowych sklepów internetowych, a ich liczba na początku stycznia 2021 wynosiła w sumie blisko 44,5 tys. – o 21,5 proc. więcej niż rok wcześniej. Jednak obecność w Internecie nie jest automatyczną gwarancją sukcesu. W ciągu 2020 r. 5,6 tys. sklepów internetowych zawiesiło działalność, z czego na rynek wróciło tylko 1,2 tys.

Miniony rok dla wielu firm upłynął pod znakiem znacznego ograniczenia lub nawet całkowitej utraty dochodów i groźby bankructwa, ale również gwałtownego rozwoju technologicznego oraz przenoszenia działalności do Internetu. Zresztą dla części firm zintensyfikowanie lub uruchomienie działań online było kwestią być albo nie być.rozwoj-e-handlu-pl-2020

Coraz mniej sklepów stacjonarnych

Naturalnym wynikiem ograniczeń wprowadzonych w celu ograniczenia rozprzestrzeniania się pandemii COVID-19 było ogromne wzmożenie ruchu w sklepach internetowych. Według raportu ExpertSender „Zakupy online w Polsce 2020” 80 proc. Polaków z dostępem do Internetu robi tą drogą zakupy, z czego 50 proc. wydaje na nie ponad 300 zł miesięcznie.

Jednocześnie od kilku lat systematycznie spada liczba sklepów stacjonarnych. Jak wynika z danych agencji badawczej Bisnode A Dun & Bradstreet Company w 2020 rok polscy przedsiębiorcy zawiesili blisko 19 tys. działalności związanych z detaliczną sprzedażą prowadzoną w sklepach, co stanowi ponad 7 proc. wszystkich sklepów stacjonarnych na rynku. Tylko w pierwszych dwóch tygodniach 2021 roku Polacy zamrozili działalność kolejnych 1,3 tys. sklepów stacjonarnych. Największy odsetek zawieszonych działalności dotyczy sprzedawców owoców i warzyw – aż 14 proc. ze wszystkich działających na rynku sklepów. W obecnej niepewnej sytuacji e-handel pozostaje szansą na stabilność i zachowanie ciągłości funkcjonowania.

I coraz więcej sklepów internetowych

W 2020 r. liczba sklepów internetowych w Polsce wzrosła w sumie o 7,8 proc. – zarejestrowano 11,8 tys. nowych sklepów, ale ponad 5,6 tys. zawiesiło działalność, z czego 1,2 tys. wróciło na rynek, a ponad 4 tys. zostało wykreślonych z rejestru. Na początku stycznia w Polsce było zarejestrowanych prawie 44,5 tys. sklepów internetowych – o 21,5 proc. więcej niż rok wcześniej.

Niektórzy pewnie myślą, że sprzedawanie przez Internet to bardzo prosta sprawa – mówi Krzysztof Jarecki, CEO ExpertSender – Wystarczy założyć sklep z użyciem któregoś z darmowych narzędzi, ewentualnie dodać jeszcze konto w mediach społecznościowych i gotowe. Ale to nieprawda. Konkurencja w Internecie jest ogromna i szybko rośnie, a potencjalni i obecni klienci są dosłownie bombardowani ofertami różnych marek we wszystkich kanałach komunikacji. Gracze, którzy nie zadbają o dobrą i odpowiednio ukierunkowaną reklamę ani o lojalność swoich odbiorców, nie utrzymają się na rynku. Najważniejszą rzeczą jest trafienie z przekazem do odpowiedniej grupy docelowej – niezbędne jest ustalenie, do kogo chcemy trafić, gdzie tego kogoś znaleźć i jak skutecznie przyciągnąć jego uwagę. Kluczem do tego jest rzetelna analiza informacji o naszych odbiorcach.

Do sukcesu niezbędne jest zrozumienie potrzeb klientów

Już 15 proc. ankietowanych przez ExpertSender chciałoby móc odebrać zakupy w sklepie stacjonarnym, ale nie mają potrzeby oglądania towaru na miejscu. Jednak nadal dla 64 proc. respondentów istotna jest możliwość obejrzenia wybranych towarów „na żywo” przed podjęciem decyzji o zakupie online.

Rozwijanie sklepów internetowych i przerzucanie do nich budżetów ze sklepów stacjonarnych – szczególnie w czasach pandemii koronawirusa – jest rozwiązaniem, które ma przyszłość, a rynek e-handlu nadal będzie rósł – dodaje Krzysztof Jarecki, CEO z ExpertSender – Jednak nie ma wątpliwości, że po zniesieniu obostrzeń i końcu pandemii tempo jego rozwoju spadnie, a część osób wróci do robienia zakupów stacjonarnie. Firmy, które wiążą swoją przyszłość z e-commerce, muszą postawić na budowanie bazy lojalnych klientów i na nowoczesne rozwiązania, takie jak automatyzacja i wielokanałowość marketingu.

Dane cytowane w tekście pochodzą z badania Bisnode a Dun & Bradstreet Company. Celem analizy była odpowiedź na pytania o aktywność biznesową kobiet względem zajmowanego stanowiska, działalności w branży, wielkości firmy i geolokalizacji. Analizie poddano dane z blisko 550 tysięcy firm. Przywołane dane obejmują okres trzech ostatnich lat: 2020 / 2019 / 2018.