Nowość na wrocławskim lotnisku – bramki do automatycznej kontroli granicznej

W Porcie Lotniczym Wrocław oficjalnie zaprezentowano dziś bramki do automatycznej kontroli dokumentów podróżnych w strefie Non Schengen. Wrocławskie lotnisko jako drugie regionalne lotnisko w Polsce zainstalowało je zarówno w hali odlotów, jak i przylotów. Dzięki tej inwestycji pasażerowie szybciej przejdą kontrolę na granicy.Port Lotniczy Wrocław fot. Maciej Lulko 04 Port Lotniczy Wrocław fot. Maciej Lulko 05

Nowe bramki do automatycznej kontroli granicznej znajdują się w halach odlotów i przylotów

– po 4 w każdej hali. – Bardzo się cieszę, że dzięki rządowym funduszom bramki biometryczne do automatycznej kontroli granicznej zostały zamontowane na wrocławskim lotnisku. Jest to ważna inwestycja, która zwiększy komfort podróżujących, unowocześni i ulepszy proces odprawy granicznej, a także wesprze Straż Graniczną w realizacji jednego z jej podstawowych zadań – mówi obecny na prezentacji wojewoda dolnośląski Jarosław Obremski.

Z kolei płk Tomasz Michalski, komendant Nadodrzańskiego Oddziału Straży Granicznej, dodaje:

– Cieszymy się bardzo, że funkcjonariusze Straży Granicznej na wrocławskim lotnisku mogą nadzorować i obserwować proces kontroli granicznej przy wykorzystaniu bramek do automatycznej kontroli dokumentów podróżnych. Jestem przekonany, że nowe wyposażenie wpłynie na usprawnienie i przyśpieszenie procesu kontroli granicznej. Bramki automatycznie weryfikują dane zawarte w chipie biometrycznym paszportu z wizerunkiem twarzy podróżnego. Dzięki temu wykluczona jest możliwość posłużenia się podrobionym, przerobionym lub cudzym dokumentem. Ponadto bramki są połączone z bazami danych, które obsługuje Straż Graniczna, a to z kolei pozwala m.in. wykryć, czy podróżny nie stanowi zagrożenia dla bezpieczeństwa wewnętrznego i porządku publicznego.

– Dzięki bramkom przejście graniczne ma teraz większą przepustowość. To kolejna inwestycja, która zwiększa atrakcyjność naszego terminala. Z roku na rok staje się on coraz bardziej przyjazny i nowoczesny. Możemy śmiało powiedzieć, że jesteśmy w pełni gotowi na powrót ruchu do normalności – mówi Dariusz Kuś, prezes Portu Lotniczego Wrocław.

Kto i jak może korzystać z bramek?

Kontrola graniczna w Porcie Lotniczym Wrocław obowiązuje podróżnych wylatujących lub przylatujących z krajów spoza strefy Schengen. Bramki do automatycznej kontroli są ustawione przy wejściu i wyjściu ze strefy Non Schengen. Z bramek mogą korzystać pełnoletni obywatele UE, EOG i Szwajcarii posiadający dokument biometryczny: paszport lub dowód osobisty. – Tylko z takiego dokumentu mogą być odczytane dane przez urządzenie skanujące – wyjaśnia Przemysław Marcinkowski, dyrektor ds. infrastruktury w Porcie Lotniczym Wrocław. Bramka obsługuje osoby o wzroście pomiędzy 120 a 220 cm.

Automatyczna kontrola graniczna przebiega w następujący sposób: należy podejść do bramki, otworzyć dokument na stronie ze zdjęciem, przyłożyć go do czytnika i chwilę przytrzymać. Po automatycznej weryfikacji danych otwiera się bramka, przez którą trzeba wejść do środka, gdzie następuje skanowanie twarzy w celu potwierdzenia tożsamości. Aby zeskanować twarz, należy stanąć w wyznaczonym miejscu (oznaczonym na podłodze symbolem stóp), zdjąć nakrycie głowy, okulary i maseczkę. Jeżeli wszystko się zgadza, można wyjść ze strefy automatycznej kontroli.

Bramki do automatycznej kontroli granicznej działają na kilku lotniskach w Polsce, ale tylko na Chopina w Warszawie, we Wrocławiu i w Poznaniu są w obu halach. – Na innych lotniskach bramki są albo w hali przylotów, albo w hali odlotów. Port Lotniczy Wrocław zainstalował je w obu halach, podobnie jak zrobiono to w Warszawie na lotnisku Chopina oraz na lotnisku w Poznaniu – zauważa Przemysław Marcinkowski.

Testy i bezpieczeństwo na lotnisku

Bramki to nie jedyna nowość, jaką Port Lotniczy Wrocław wprowadził w ostatnich miesiącach. Od 30 stycznia pasażerowie przylatujący do Wrocławia ze strefy Non Schengen mogą wykonać na wrocławskim lotnisku szybki test antygenowy tuż po przylocie. Punkt diagnostyczny badań na obecność COVID-19 znajduje się przed stanowiskami kontroli granicznej, a więc przed przekroczeniem granicy Państwa Polskiego. Koszt wykonania testu to 200 zł, czas oczekiwania na wynik – około 15 minut. Negatywny wynik testu umożliwia zwolnienie z 10-dniowej kwarantanny. Punkt działa po każdym przylocie samolotu ze strefy Non Schengen, także w godzinach nocnych. To ogromne ułatwienie dla pasażerów wracających do Wrocławia z Wielkiej Brytanii czy Ukrainy, a także dla osób podróżujących lotami czarterowymi np. wracających z Zanzibaru.

Dodatkowo od listopada na parkingu przed terminalem działa punkt do wykonywania testów na obecność wirusa SARS-CoV-2. Znacznie wcześniej wprowadzono specjalne zasady korzystania z terminala w ramach bezpiecznej obsługi pasażerów. Przed wejściem do terminala przeprowadzany jest pomiar temperatury, a po wejściu obowiązuje nakaz zasłaniania ust i nosa, a także zasada zachowania dystansu. W terminalu rozmieszczone są dozowniki z płynem do dezynfekcji. Zalecana jest regularna dezynfekcja rąk. Pasażerowie są na bieżąco informowani, jak bezpiecznie korzystać z terminala. Informacje są m.in. wyświetlane na ekranach, a ponadto udzielają ich pracownicy Portu Lotniczego Wrocław.

To będzie przełomowy rok dla wielu hoteli. Sektor hotelowy czeka duża transformacja

Hotele z niecierpliwością oczekują na odmrożenie gospodarki. 2021 rok powinien okazać się już lepszy dla branży niż rok ubiegły. W Polsce mamy bardzo silny popyt krajowy, zarówno od strony biznesu, jak i turystyki, co dla sektora hotelowego jest o tyle korzystne, że nie jest wyłącznie uzależniony od przyjazdów turystów z zagranicy. Dzięki temu, polskie hotele mają dużą szansę poradzić sobie po odmrożeniu gospodarki, nawet jeśli jeszcze przez dłuższy czas ruch turystyki na świecie będzie zablokowany albo w jakimś stopniu ograniczany. Pokazały to dobre wyniki, jakie odnotował sektor w miejscowościach turystycznych w minionym sezonie letnim.

Hotelarze, szczególnie w dużych miastach, będą musieli wykazać się dużą dozą kreatywności, by przyciągnąć w najbliższych miesiącach polskich gości biznesowych, którzy będą mieli bardzo szeroką ofertę do wyboru. W ostatnich latach popyt na usługi hotelowe w największych ośrodkach biznesowych w kraju był bardzo duży, hotele nie musiały intensywnie zabiegać o gości. Teraz będą zmuszone wykazać się dużą elastyczność i zawalczyć o klientów. Tym bardziej, że na rynku jest spora ilość mieszkań przeznaczonych na wynajem krótkoterminowy, stanowiących dla nich po części konkurencję. Poza tym, wiodące sieci hotelowe wchodzą i rozszerzają ofertę mieszkań i domów na wynajem krótkoterminowy w dużych miastach i miejscowościach wakacyjnych, ponieważ klienci oczekują teraz większej przestrzeni podczas wypoczynku.

Hotele są jedną z branż, której pandemia przyniosła największe straty. W najgorszej sytuacji są właściciele obiektów, którzy nie mieli zgromadzonego rezerwowego „tłuszczyku finansowego”. Teraz zmuszeni są do sprzedaży hoteli i wycofania się z rynku, na który prawdopodobnie już nie wrócą. W tej chwili w Polsce na sprzedaż wystawionych jest już kilkaset obiektów hotelowych. Są to głównie nieduże hotele i pensjonaty zlokalizowane w mniejszych miejscowościach.

W wyniku dużego spadku zaufania do sektora ze strony instytucji finansowych obiekty w słabej kondycji nie mogą liczyć na wsparcie kredytowe. Część mniejszych hoteli położonych w niedużych ośrodkach oraz niezbyt dobrze zlokalizowanych upadnie. W tym roku będziemy świadkami przejęć na rynku hotelowym i konsolidacji branży na dużą skalę.

Znaczna część międzynarodowych inwestorów wstrzymała się z akwizycją assetów z segmentu hotelowego, koncentrując uwagę aktualnie głównie na sektorze magazynowym. Operatorzy na umowach dzierżawy bardzo ostrożnie wybierają oferty i skupiają się wyłącznie na największych aglomeracjach w kraju albo całkowicie wstrzymują się z podejmowaniem decyzji.

Autor: Katarzyna Tencza, Associate Director Investment&Hospitality w Walter Herz

Wpływ koronawirusa na medycynę nie skończy się razem z pandemią

Do 2025 roku w medycynie dokona się zmiana priorytetów i przewartościowanie w podejściu do leczenia.

Wybuch pandemii spowodował dynamiczne przyspieszenie cyfrowej transformacji sektora medycznego, która w ciągu dziewięciu miesięcy osiągnęła poziomy spodziewane w perspektywie wielu lat. Zmienił też nastawienie naukowców, pacjentów i przedsiębiorstw do tego kto, gdzie i jak powinien się zajmować ochroną zdrowia w przyszłości – wynika z raportu “The Future unmasked: life sciences and healthcare predictions 2025” firmy doradczej Deloitte.

Na początku 2020 r. branża ochrony zdrowia i sektora life science, obejmującego segmenty: farmaceutyczny, biotechnologiczny oraz technologii medycznych, znajdowała się na ścieżce stałego, ale relatywnie powolnego rozwoju.

Wybuch pandemii koronawirusa spowodował, że obserwowane w ostatnich latach trendy w sektorze ochrony zdrowia gwałtownie przybrały na sile. Według przewidywań ONZ do 2025 r. 11 proc. światowej populacji (21 proc. w przypadku Europy) będą stanowiły osoby powyżej 65 roku życia. Z kolei zdaniem Międzynarodowej Federacji Diabetologicznej liczba osób cierpiących np. na cukrzycę ma do 2030 r. wzrosnąć do 578 mln i do 700 mln do roku 2045. Zdaniem ekspertów Deloitte w najbliższych latach branża medyczna koncentrować się więc będzie na takich trendach jak: starzenie się społeczeństw, wzrost wydatków budżetowych na służbę zdrowia, popularność aplikacji zdrowotnych i fitnessowych, wykorzystanie telemedycyny i wirtualnej diagnostyki, rozprzestrzeniania się chorób cywilizacyjnych i antybiotykoodporności.

Najnowszy raport firmy doradczej Deloitte poświęcony przyszłości branży medycznej w znacznej mierze opiera się na analizie i przewidywaniach długofalowego wpływu koronawirusa na nasze życie. Społeczeństwa na całym świecie zaczęły bowiem doceniać wysiłki podejmowane przez firmy medyczne, a także dostrzegać nowe sposoby współpracy różnych podmiotów dążących do znalezienia i wdrożenia najlepszych możliwych rozwiązań pro-zdrowotnych.

Osobną kwestią, która będzie miała długofalowe konsekwencje, jest kontynuowanie w pandemii wielu terapii pacjentów przewlekle chorych. Wymuszona izolacja, poczucie zagrożenia ekonomicznego, czy praca zdalna nie pozostały bez wpływu na kondycję psychofizyczną społeczeństw.

Od ochrony zdrowia do zdrowej starości

Zdaniem ekspertów Deloitte, doświadczenia ostatnich miesięcy skłonią ludzi do częstszego i bardziej świadomego brania odpowiedzialności za własne wybory zdrowotne i styl życia. Pandemia wymusiła na nas pogłębienie wiedzy na temat zagrożeń, które wynikają z osłabienia ludzkiego systemu odpornościowego, spowodowanego niekontrolowanym rozwojem cywilizacyjnym.

Jednocześnie na to wszystko nałożyło się powstanie nowych i przyspieszenie rozwoju dotychczasowych rozwiązań technologicznych, dzięki którym możliwa jest stała kontrola własnej kondycji, tak fizycznej, jak i psychicznej, ale też śledzenie potencjalnych zagrożeń dla zdrowia.

Wiele wskazuje na to, że przyszłość przyniesie bardziej świadome podejście człowieka do kwestii jego własnego zdrowia, jak i ogólnego dobrostanu. Zamiast podejmować doraźne aktywności dotyczące zwalczania pojawiających się chorób czy zakażeń, ludzie coraz częściej będą swoją kondycję monitorować w trybie ciągłym. W ten sposób łatwiej im będzie podejmować najlepsze dla siebie decyzje dotyczące diety, stylu życia i aktywności. Miejmy więc nadzieję, że odejdziemy od modelu chwilowego leczenia na rzecz przemyślanej, długofalowej i sprawnie kontrolowanej prewencji, która ma nam zapewnić witalność i zdrowie na starość, mówi Krzysztof Wilk, Partner Associate w dziale Doradztwa Podatkowego Deloitte.

„4P” medycyny

Do roku 2025 w medycynie dokona się zasadnicza zmiana priorytetów i sposobów podejmowania decyzji w zakresie rekomendowanego leczenia oraz przewartościowanie podejścia do diagnostyki. Zgodnie z ideą „4P” (z ang. predictive, preventative, personalised, participatory) medycyna ma być przewidująca, prewencyjna, spersonalizowana i partycypacyjna. Dzięki wykorzystaniu najnowszych zdobyczy technologicznych w zakresie analityki zbiorów danych, genomiki, sztucznej inteligencji, nanotechnologii, komputerów kwantowych czy komunikacji 5G możliwe będzie szybsze diagnozowanie i lepsze jego dopasowanie do indywidualnych potrzeb pacjentów, a także sprawniejsze prowadzenie procedur badawczych i rozwojowych.

Konieczność jak najszybszego znalezienia szczepionki na Covid-19 spowodowała współpracę wielu przedsiębiorstw sektora medycznego oraz instytucji państwowych i naukowych na niespotykaną wcześniej skalę. Takie podejście z pewnością znacząco ułatwiły też dostępne narzędzia komunikacyjne i analityczne. Wykorzystanie zaawansowanych technologii może nie tylko bezpośrednio poprawić rezultaty leczenia, ale mieć wpływ na obniżenie kosztów związanych z opieką zdrowotną, ułatwić dostęp do usług medycznych, poprawić dokładność diagnostyki, umożliwić lepsze dopasowanie produktów oraz efektywniejszą kontrolę bezpieczeństwa danych pacjentów, mówi Maciej Dalecki, Dyrektor w dziale Doradztwa Finansowego Deloitte.

Pandemia podkreśliła znaczenie szerokiego zakresu współpracy w mobilizowaniu i koordynowaniu publicznych i prywatnych wysiłków, zmierzających do opanowania światowych zagrożeń zdrowotnych.

SI i analityka danych

Według przewidywań ekspertów Deloitte, do roku 2025 firmy medyczne uzyskają dostęp do wielkich zbiorów danych medycznych oraz możliwości ich złożonej analizy. Tam, gdzie do tej pory biznes skupiał się na rozwoju aspektów sprzętowych, w przyszłości będzie koncentrować się na efektywnym wykorzystaniu skomplikowanych rozwiązań programistycznych. W efekcie sektor zdrowotny w znacznie większym stopniu niż obecnie będzie funkcjonował w modelu dostawcy oprogramowania jako usługi (Software as a Service – SaaS).

Technologie wykorzystujące sztuczną inteligencję pozwolą też przyspieszyć procesy opracowywania nowych leków oraz ograniczyć czas trwania testów klinicznych, co przyczyni się do odwrócenia trendu spadających zysków z działalności badawczo-rozwojowej.

Bazując na doświadczeniach uzyskanych w czasie pandemii, w 2025 r. instytucje ochrony zdrowia oraz sektora life sciences aktywnie będą wymieniać się danymi, tworząc silniejsze połączenia między sektorami publicznym i prywatnym a systemem ochrony zdrowia.. Pozwolą aktywnie dostarczać prewencyjną i spersonalizowaną ochronę, zmieniać modele obsługi pacjentów, zrewolucjonizują proces dochodzenia do innowacyjnych medycznych rozwiązań – czy to w obszarze leków, urządzeń, czy usług, mówi Wiesław Kotecki, Partner w Deloitte Digital.

3xzdrowie Centrum Medyczne

Zgodnie z Polityką Energetyczną, w 2030 r. udział OZE w końcowym zużyciu energii brutto wyniesie co najmniej 23 proc.

Wczoraj rząd przyjął Politykę Energetyczną Polski do 2040 r., bardzo ważny i długo wyczekiwany dokument.

Dokument opiera się na trzech głównych filarach – sprawiedliwej transformacji, budowie zeroemisyjnego systemu energetycznego oraz dobrej jakości powietrza. Wyznacza ramy transformacji energetycznej w Polsce, która zgodnie z Europejskim Zielonym Ładem ma prowadzić do dekarbonizacji sektora energetycznego oraz być sprawiedliwa i niewykluczająca.

– Cieszymy się, że po tak długim okresie, czyli po 12 latach od ustanowienia poprzedniej Polityki Energetycznej, przyjęto nowy dokument, wyznaczający kierunki rozwoju sektora. Powinien on odpowiadać na wyzwania związane z Europejskim Zielonym Ładem, ale również porozumieniem paryskim. Czekamy obecnie na opublikowanie pełnej treści nowej polityki energetycznej w Dzienniku Urzędowym Rzeczypospolitej Polskiej „Monitor Polski” – mówi Dorota Zawadzka – Stępniak, dyrektorka departamentu energii i zmian klimatu Konfederacji Lewiatan.

Niskoemisyjna transformacja energetyczna ma sprzyjać zmianom modernizacyjnym całej polskiej gospodarki, gwarantując bezpieczeństwo energetyczne, dbając o sprawiedliwy podział kosztów i ochronę najbardziej wrażliwych grup społecznych. Ale sprawiedliwa transformacja oznacza także zapewnienie nowych możliwości rozwoju regionom i społecznościom, które zostały najbardziej dotknięte negatywnymi skutkami przekształceń w związku z niskoemisyjną transformacją energetyczną. Dlatego tak kluczowe jest przygotowanie przez te regiony (województwa: śląskie, dolnośląskie, wielkopolskie oraz małopolskie, łódzkie i lubelskie) terytorialnych planów sprawiedliwej transformacji, które określą skalę wyzwań i ścieżkę transformacji.

Zgodnie z Polityką Energetyczną, w 2030 r. udział OZE w końcowym zużyciu energii brutto wyniesie co najmniej 23 proc., moc zainstalowana farm wiatrowych na morzu osiągnie ok. 5,9 GW w 2030 r. i do ok. 11 GW w 2040 r. – To krok w dobrym kierunku, gdyż dekarbonizacja naszego sektora energetycznego powinna opierać się przede wszystkim o źródła OZE – dodaje Dorota Zawadzka – Stępniak.

Ogrzewanie wszystkich gospodarstw ma odbywać się poprzez ciepło systemowe oraz zero- lub niskoemisyjne źródła indywidualne. Taki cel przełoży się na ograniczenie wykorzystania paliw stałych, często paliw o niskiej jakości w źródłach indywidualnych.

W 2033 r. uruchomiony zostanie pierwszy blok elektrowni jądrowej o mocy ok. 1-1,6 GW. Kolejne bloki będą wdrażane co 2-3 lata, a cały program jądrowy zakłada budowę 6 bloków.

Transformacja energetyczna będzie wymagała zaangażowania wielu podmiotów i poniesienia ogromnych nakładów inwestycyjnych, których skala może osiągnąć w latach 2021-2040 ok. 1,6 bln zł.

Marta Wrochna-Łastowska nową członkinią zarządu spółki Żabka Polska

Marta Wrochna-Łastowska, Dyrektorka Finansowa firmy Żabka Polska, decyzją Rady Nadzorczej została powołana do Zarządu i objęła funkcję Członkini Zarządu ds. Finansowych. Żabka udowadnia jak duże znaczenie w dalszym rozwoju firmy ma obszar kontroli i nawigacji finansowej spółki. Osiągnięcie identycznej reprezentacji kobiet i mężczyzn w zarządzie Żabka Polska stawia  firmę wśród niewielu sieci handlowych i przedsiębiorstw na polskim rynku posiadających parytet.

Jesteśmy firmą, w której wszyscy traktowani są równo i mają takie same szanse rozwoju, bez względu na płeć. Kobiety mają wysokie kompetencje, są zaangażowane, świetnie radzą sobie na kierowniczych stanowiskach. Potwierdza to nie tylko parytet, który mamy obecnie w Zarządzie naszej firmy, ale również fakt, że to właśnie kobiety kierują w naszej organizacji tak istotnymi obszarami jak: dział prawny, logistyka, dział personalny, dział analiz cenowych, sprzedaż czy adaptacja – mówi Tomasz Suchański, Prezes Zarządu Żabka Polska.

Marta Wrochna-Łastowska w spółce Żabka Polska pracuje od 2018 roku. Jako Dyrektorka Finansowa odpowiadała za utrzymanie płynności finansowej organizacji oraz efektywne i skuteczne zarządzanie finansami przedsiębiorstwa. Dotychczasowe doświadczenie zawodowe Marta Wrochna-Łastowska zdobyła m.in. podczas wieloletniej pracy w Ernst & Young Corporate Finance w Polsce i za granicą. Jest absolwentką Finansów i Rachunkowości oraz Zarządzania w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie. Posiada tytuł ACCA (Association of Chartered Certified Accountants).

Dołączenie Marty Wrochny-Łastowskiej do Zarządu firmy sprawia, że Żabka staje się pierwszą siecią handlową w Polsce, w której zarządzie obowiązuje parytet. Dodatkowo w spółce to właśnie kobiety zarządzają na stanowiskach dyrektorskich wieloma istotnymi obszarami. Warto również dodać, że wśród pracowników biurowych spółki, to właśnie kobiety przeważają na stanowiskach specjalistycznych. Obecnie aż 62% spośród ponad 5000 franczyzobiorców sieci to panie. Franczyzobiorczynie doskonale radzą sobie na lokalnych rynkach, zatrudniają pracowników oraz aktywnie włączają się w działania prospołeczne. Żabka Polska podejmuje wiele działań w zakresie równego traktowania wszystkich pracowników, które dotyczą m.in. takich obszarów jak wynagrodzenia czy możliwość awansu prowadząc np. badania wśród pracowników czy webinary.

Zarząd spółki Żabka Polska tworzą obecnie: Tomasz Suchański (Prezes Zarządu), Tomasz Blicharski, Anna Grabowska, Adam Manikowski, Jolanta Bańczerowska i Marta Wrochna-Łastowska.

Barometr nastrojów kadry zarządzającej 2020 – raport Mazars

Odporność pomimo Covid-19: Nowy coroczny barometr opinii Mazars pokazuje, że szefowie firm są zaskakująco optymistyczni co do przyszłości.

  • 58% spodziewało się wyższych przychodów w 2020 niż w 2019 i prawie trzy czwarte (71%) spodziewa się wzrostu w 2021 roku
  • Trendy gospodarcze i technologiczne najprawdopodobniej będą wpływały na firmy w ciągu następnych 3-5 lat; firmy przekonane o umiejętności odpowiedniego reagowania
  • Rozważanie długoterminowych inwestycji sugeruje, że firmy szykują się na nowy start

Mazars, międzynarodowa firma audytorsko-doradcza opublikowała dziś „Barometr C-suite Mazars 2020”, czyli kompleksowy raport na temat opinii członków zarządów i kierownictwa oraz ich prognoz na 2021, sporządzony na podstawie wypowiedzi ponad 500 menadżerów najwyższego szczebla na całym świecie.

Hervé Hélias, Dyrektor Generalny i Prezes Grupy Mazars mówi: – Nasz inauguracyjny barometr gromadzący opinie członków zarządów z całego świata w drugiej połowie roku 2020, ma na celu prezentację spostrzeżeń, które pomogą firmom i innym interesariuszom zrozumieć ten moment w historii. Przeanalizowaliśmy, czym zajmowały się firmy, jak pandemia wpłynęła na ich ogląd krótko- i długoterminowych priorytetów, co zamierzają robić, jakich spodziewają się przemian i wiele więcej. Kryzys wpłynął na nas wszystkich, ale pocieszającym jest fakt, że więcej spółek było pozytywnie nastawionych co do ich przychodów w 2020 roku niż tych nastawionych negatywnie i że większość spodziewa się wzrostu w 2021 roku.

Zaskakująco optymistyczne prognozy

Ankieta przeprowadzona w trzecim kwartale 2020 roku pokazała, że firmy są zasadniczo optymistyczne co do przyszłości. Pomimo ciężkich warunków, większość (58%) spodziewało się zakończyć rok 2020 z przychodami wyższymi niż w 2019. Przy przewidywaniach na rok 2021 menedżerowie byli nawet bardziej optymistyczni: ponad 70% spodziewało się wyższych przychodów niż w 2020 roku.

Nie można jednak pominąć minusów: wpływ kryzysu Covid-19 jest oczywisty dla 35%, którzy stwierdzili, że ich przychody będą niższe niż w 2019 roku. Odnotowaliśmy również bardziej negatywne nastawienie wśród 40 dodatkowych respondentów w badaniu nastrojów za 4 kwartał, w którym więcej menedżerów niż wcześniej obawiało się, że ich przychody spadną w 2021 roku.

Respondenci z Ameryki Łacińskiej mają najbardziej optymistyczne prognozy: 91% mówi, że ma dobre perspektywy wzrostu w 2021 roku, czyli znacznie powyżej światowej średniej, kształtującej się na poziomie 71%.

Patrząc w przyszłość, zarządzający firmami przewidują, że największy wpływ na ich działalność będą miały trendy gospodarcze i technologiczne. Dobrą nowiną jest to, że mają pewność co do swoich zdolności zarządzania tymi trendami: 90% firm czuje się przygotowana, żeby zareagować na trendy w technologii.

Co z ryzykiem klimatycznym?

Pomimo, że zmiany klimatyczne coraz bardziej przyciągają uwagę mediów, organów regulacyjnych i opinii publicznej, tylko 20% respondentów globalnie spodziewa się, że ten trend będzie miał największy wpływ na ich biznes: jest najniżej na liście. Ta liczba jest nieco wyższa wśród przedsiębiorstw w Europie Zachodniej (25%), co sugeruje, że ten temat jest tam poważniej traktowany, ale kształtuje się na poziomie niższym niż 20% w Ameryce Łacińskiej, Afryce, Europie Wschodniej/ WNP i USA.

Ryzyko klimatyczne jest również trendem, z którym szefowie firm czują się najmniej pewnie: około 28% powiedziało, że nie są przekonani o swojej zdolności do zareagowania na ten trend (wobec 10% dla trendów w technologii/innowacji).

Komentując te wnioski, Rudi Lang, Partner Mazars mówi: – Oczekiwania w zakresie ładu

korporacyjnego, etyki i odpowiedzialności społecznej lub zmian klimatycznych są odzwierciedleniem tego, co zwykle zawiera się w trzech literach ESG (ang. environmental, social and governance). Sądzę, że panuje powszechne przekonanie, że cele ESG będą miały wpływ na przedsiębiorstwa że wszystkich branż, choć w różnym stopniu. Przewiduję, że znaczenie ESG będzie z biegiem czasu rosło.

Istotne przemiany biznesowe spodziewane w ciągu najbliższych trzech do pięciu lat

Przez najbliższe trzy do pięciu lat, szefowie firm planują dokonać przemian biznesowych, w tym transformacji technologicznych, transformacji związanych z poprawą wydajności (47%) oraz rozwijać nowe usługi, działalność na nowych rynkach i nowe modele biznesowe (46%). Przemiana kulturowa w obrębie organizacji była uznawana za najmniej prawdopodobną, na poziomie 40%.

Szykowanie się na nowy start: zmierzanie w kierunku długoterminowych inwestycji

W raporcie analizuje się również, czy dane działanie będzie miało skutek w krótszej perspektywie (do roku) czy w dłuższej (rok lub dłużej). Działanie obejmujące możliwości wzrostu zewnętrznego, strategię korporacyjną oraz badania i rozwój/innowacje były uznawane za długoterminowe, natomiast działania takie jak zmniejszanie zatrudnienia, rozwiązywanie bezpośrednich problemów finansowych i zarządzanie dostawcami zaklasyfikowano jako krótkoterminowe. Opinie różniły się znacząco w zależności od wielkości spółki, lokalizacji, branży i stanowiska. Na przykład, w opinii prezesów z branży motoryzacyjnej i produkcyjnej oraz z branży usług finansowych, zrównoważony rozwój należy do działań najbardziej długoterminowych, natomiast prezesi z sektora technologicznego i telekomunikacyjnego uznają go za działanie stosunkowo krótkoterminowe.

Generalnie, zarządzający planują realizację bardziej długoterminowych strategii inwestycyjnych (powyżej roku), szczególnie w firmach zarządzanych przez kobiety1. Dotyczy to wszystkich regionów poza Afryką, szczególnie RPA, gdzie szefowie spodziewają się większej koncentracji na krótkoterminowych działaniach, w tym na bezpośrednich problemach finansowych oraz wydajności/redukcji kosztów i stosunkowo mniejszej koncentracji na niektórych bardziej długoterminowych projektach, takich jak szukanie nowych pracowników i strategii korporacyjnej.

Mark Kennedy, Partner Mazars podsumowuje: – Przeprowadziliśmy to badanie, ponieważ dla nas jako firmy świadczącej usługi profesjonalne jest bardzo istotne, żeby wiedzieć, co się dzieje na rynku i z naszymi klientami. Uderzyły mnie pozytywne prognozy na nadchodzący rok. Pokazuje to, że inwestowanie w odporność zawsze się opłaca i powinno znajdować się wysoko na liście celów biznesowych.

Raport z badania „Barometr C-suite Mazars 2020” jest dostępny na stronie www.pol.mazars.pl

Złoty w oczekiwaniu na decyzję RPP

Wczoraj cena euro spadła przez chwilę poniżej 4,48 zł. Dzisiaj złoty traci, w oczekiwaniu na decyzję RPP i komunikat po tej decyzji.

Lepsze dane z Europy

Poznaliśmy wczoraj dane na temat wzrostu PKB w strefie euro. Technicznie rzecz biorąc spadku, bo w ciągu roku PKB strefy euro skurczyło się o 5,1%. Niby dużo, ale należy zwrócić uwagę, że analitycy spodziewali się spadku nawet o 5,4%. Co ciekawe, pomimo tej rozbieżności z oczekiwaniami korzystnej dla Europy inwestorzy bardziej patrzyli na realny spadek i wczoraj do końca dnia euro było w odwrocie względem dolara.

Decyzja w sprawie stóp procentowych

Dzisiaj posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej. Analitycy są zgodni, że dzisiaj nie powinniśmy spodziewać się przełomu w samym komunikacie. Warto będzie jednak skupić się na konferencji prasowej o godzinie 16:00, gdzie być może ponownie usłyszymy wiele interesujących informacji. Obserwatorzy zwracają uwagę na kwestię potencjalnych interwencji walutowych NBP, która była poruszana na poprzednim posiedzeniu RPP, jednak do żadnych nie doszło. Jest to tym dziwniejsze, że w ciągu 4 dni euro staniało przeszło 7 groszy z 4,55 zł na 4,48 zł.

Indeksy PMI dla usług

Po wczorajszych indeksach PMI przemysłu przyszedł dzisiaj czas na indeksy dla usług. Rynki uważają indeksy dla przemysłu za bardzo ważne, jednakże w trakcie pandemii to w branży usługowej są znacznie większe zawirowania. Dla całej Unii Europejskiej wynik był bardzo bliski oczekiwań. Bez niespodzianek obyło się również w Wielkiej Brytanii, gdzie indeks przy okazji wyjścia z Unii spadł o imponujące 9,9 pkt. Nie można się w sumie dziwić, że menedżerowie boją się negatywnych konsekwencji.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:15 – USA – raport ADP na temat zatrudnienia,

16:00 – Polska – konferencja po decyzji RPP.

Maciej Przygórzewski główny analityk w InternetowyKantor.pl

Cztery dziedziny cyfrowych innowacji, które szczególnie zyskają na wdrożeniu 5G

W dyskusji na temat cyfrowych innowacji wiele uwagi poświęca się internetowi rzeczy, przetwarzaniu na brzegu sieci, uczeniu maszynowemu czy sztucznej inteligencji. Społeczeństwo jednak nie zdaje sobie sprawy z rzeczywistego postępu zachodzącego w tych dziedzinach. Duży wpływ na zapoczątkowanie cyfrowej transformacji w tych obszarach miały standardy 4G i LTE 4G, ale dopiero sieć 5G przeniesie ją na wyższy poziom. Eksperci Vertiv przeprowadzili analizę dziedzin, w których nowy standard transmisji danych umożliwi szybki rozwój. Poniżej prezentujemy wybrane z nich.

Początek ery 5G stawia przed branżą IT wyzwanie polegające na zidentyfikowaniu rozwiązań, które będą najefektywniej korzystać z tej techniki i przyniosą wysokie dochody umożliwiające finansowanie kolejnych innowacji.

Rozszerzona rzeczywistość (AR – Augmented Reality) oraz haptic computing

Obszary zastosowania rozszerzonej rzeczywistości rozciągają się od zaawansowanych gier, przez wizualizację wyników badań obrazowych w medycynie, po serwis sprzętu i szkolenia dla wojska. Natomiast haptic computing to metoda, która pozwala na dotykowe sterowanie aplikacjami komputerowymi i może być używana w połączeniu z AR. Przykładem zastosowania jest np. interakcja z wirtualnymi obiektami 3D podczas projektowania przestrzeni.

Ponadto, dzięki tym narzędziom studenci medycyny mogą wirtualnie ćwiczyć delikatne techniki chirurgiczne, jednocześnie odczuwając, jak to jest np. zszywać naczynia krwionośne lub wykonywać inne zabiegi wymagające precyzji. Serwisanci sprzętu mogą z kolei uzyskać szybki dostęp do trójwymiarowych modeli lub innych wizualizacji, które ułatwiają diagnozowanie i naprawę urządzeń, także zdalnie. W dziedzinie obronności rzeczywistość rozszerzona i haptic computing pomogą w przygotowaniu do niebezpiecznych zadań, takich jak rozbrajanie ładunków wybuchowych.

Fundamentalne znaczenie dla ciągłego doskonalenia tych zastosowań ma możliwość przejścia od działania głównie w stałych lokalizacjach do obsługi użytkowników mobilnych, bez wpływu na jakość doświadczeń – mówi Piotr Wójcik, Dyrektor Działu Sprzedaży ds. Kluczowych Klientów w Polsce i krajach bałtyckich w firmie Vertiv. – Wyższa przepustowość i niższe opóźnienia, jakie zapewnia standard 5G, są kluczowe dla tego procesu.

Wirtualna rzeczywistość

Wirtualna rzeczywistość (VR – Virtual Reality) znacznie zwiększa zakres wyzwań związanych z dostarczaniem treści. Przesyłanie obrazu wideo VR o jakości zbliżonej do telewizyjnej (Full HD) wymaga przepustowości rzędu 80-100 megabitów na sekundę w porównaniu z 5 Mb/s w przypadku strumieniowania zwykłego wideo w wysokiej rozdzielczości. W tej sytuacji w uzyskaniu wirtualnej rzeczywistości o wysokiej jakości w sieci może pomóc standard 5G.

Istnieją też powody, aby wierzyć, że użytkownicy będą skłonni zapłacić za tego rodzaju doświadczenie. Przykładowo, najpopularniejsza koszykarska liga świata – National Basketball Association (NBA) – po raz pierwszy wprowadziła wirtualną rzeczywistość do transmisji meczów w sezonie 2016-2017 i znacznie rozszerzyła swoją ofertę w kolejnych latach. Zwiększono liczbę obsługiwanych zestawów słuchawkowych VR oraz umożliwiono fanom oglądanie meczów na żywo, wraz z przyjaciółmi, na wirtualnych miejscach przy boisku. Władze ligi postrzegały to jako sposób na powiększenie liczby fanów na całym świecie dzięki odtworzeniu doświadczeń na żywo dla tych, którzy nie mogą uczestniczyć w meczach.

Inteligentne miasta

Innym obszarem, który może wiele zyskać na wdrożeniu 5G, są inteligentne miasta. Stosowane w nich aplikacje wymagają natychmiastowego przetwarzania wielkich ilości danych z wykorzystaniem mechanizmu bazującego na stale doskonalonych algorytmach uczenia maszynowego. Jednak związane z tym działania nie odbywają się w czasie rzeczywistym, ale w ciągu dni, tygodni lub miesięcy. Problemem w tym przypadku są nie tyle opóźnienia, ale ilość danych.

5G ma kluczowe znaczenie dla efektywności zarządzania czujnikami i pochodzącymi z nich informacjami. Agregacja setek lub tysięcy takich urządzeń, które z kolei muszą mieć dostęp do danych z wielu źródeł zewnętrznych, takich jak pogoda, wydarzenia, planowane prace drogowe i wypadki, sprawia, że 5G jest elementem o znaczeniu krytycznym dla przyszłości inteligentnych miast.

Aby uzyskać wyobrażenie o ilości danych generowanych w inteligentnym mieście, warto przywołać przykład miasta Santander w Hiszpanii. Rozmieszczono tam ponad 12 tys. czujników (m.in. do monitorowania natężenia ruchu, nawadniania, a także raportowania zdarzeń), które odnotowują ponad 300 tys. obserwacji dziennie. Przejście od monitorowania do proaktywnego zarządzania będzie więc wymagało szybszego przesyłania jeszcze większej ilości danych.

Inteligentny handel detaliczny

Transmisja danych w standardzie 5G może też przyspieszyć cyfrową transformację w handlu detalicznym. Jej zastosowanie w istniejącej architekturze sieciowej pomoże sprzedawcom w dostosowaniu się do wymogów gospodarki cyfrowej dzięki np. większemu stopniowi personalizacji ofert, szerszemu wykorzystaniu analityki do identyfikacji trendów i przewidywania popytu oraz efektywnemu wykorzystaniu wirtualnej i rozszerzonej rzeczywistości, aby zwiększyć komfort robienia zakupów przez klientów.

W ten sposób sprzedawcy uzyskają też dostęp do wielu demograficznych, spersonalizowanych historii wyszukiwania, poprzednich zakupów i innych zbiorów danych, które wpływają na decyzje zakupowe w czasie zbliżonym do rzeczywistego. Dzięki temu będą mogli dostosowywać oferty do kupujących w sklepie lub w jego pobliżu. Przy obecnie wykorzystywanych narzędziach dostęp do takiej ilości danych nie jest możliwy.

Jaka będzie przyszłość 5G?

Powyższe przykłady pochodzą z dokumentu „Turning on 5G: using edge archetypes to identify the most mature use cases”. Eksperci z Vertiv wskazują w nim 24 najbardziej znaczące przykłady zastosowania standardu 5G w przetwarzaniu brzegowym, pogrupowane na cztery obszary, dla których krytyczne znaczenie mają przepustowość i brak opóźnień w przesyłaniu danych: transmisja między urządzeniami, komfort użytkownika, nadmiar danych oraz dziedziny niosące ryzyko dla zdrowia i życia (jak np. cyfrowa ochrona zdrowia, ale i autonomiczne pojazdy).

Warto przy tym pamiętać, że 5G to wciąż stosunkowo nowy standard, a powyższe przykłady dotyczą wczesnego etapu wdrożeń. Jednak, biorąc pod uwagę w jakim tempie się on rozwija oraz jakie są zapotrzebowania na rynku na szybką transmisję dużej ilości danych, z pewnością w najbliższych latach czeka nas dynamiczny rozwój usług korzystających z możliwości zapewnianych przez 5G.

Rynek nieruchomości handlowych w 2020, prognozy na 2021

Sektor handlowy to segment nieruchomości, który najdotkliwiej ucierpiał podczas pandemii, głównie z powodu trzech lockdownów oraz wciąż przedłużanych ograniczeń. Pomimo to w 2020 r. do użytku oddano blisko 260 tys. mkw. GLA powierzchni w centrach handlowych, co stanowi wynik zbliżony do roku 2019. W 2021 możemy spodziewać się, że na rynek trafi kolejne 200-250 tys. mkw. GLA – prognozuje firma doradcza Colliers.

Dominacja małych

Wymuszony przez pandemię lokalny styl życia obserwowany w ubiegłym roku, a w efekcie częstsze korzystanie z punktów usługowo-handlowo-gastronomicznych w sąsiedztwie miejsca zamieszkania miały i będą mieć znaczący wpływ na decyzje inwestorów. Na popularności zyskują parki handlowe i mniejsze centra o profilu zakupów codziennych o powierzchni nieprzekraczającej 25 tys. mkw. GLA. Udział tych pierwszych w ubiegłorocznej podaży na rynku handlowym wyniósł 63,5%, obecnie zaś stanowią 52% projektów w budowie. W 2020 r. otworzyły się m.in. parki Vendo w Jaworze, Częstochowie, Łukowie i Władysławowie, Karuzela w Lublińcu i Ełku, Saller w Chojnicach czy Stop Shop w Siedlcach. Najwięcej nowej powierzchni handlowej, bo aż 54% pojawiło się w małych miastach.

W 2020 r. powstało 21 nowych obiektów, a 4 już istniejące zostały rozbudowane. Tym samym podaż całkowita powierzchni w polskich centrach handlowych wzrosła do 12,2 mln mkw. GLA, z czego najwięcej znajduje się w aglomeracji warszawskiej (1,7 mln mkw. GLA) i Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii (1,2 mln mkw. GLA). Do największych ukończonych w ubiegłym roku inwestycji należą: Park Handlowy Kujawia we Włocławku, Galeria Wiślanka w Żorach i Dekada Nysa.

Ubiegły rok przyniósł niewielki wzrost współczynnika pustostanów w centrach handlowych. Pod koniec sierpnia w ośmiu największych aglomeracjach wyniósł on 4,8%, w porównaniu z 4,1% w grudniu 2019 r. Na wynajęcie czeka łącznie ok. 317 tys. mkw. GLA.

Pożądany mix

Jednym z trendów, które będą zyskiwać na znaczeniu przez najbliższe lata, są inwestycje w obiekty „mixed-use”. W 2020 r. oddano do użytku m.in. Elektrownię Powiśle, kolejny etap Browarów Warszawskich i Monopolis w Łodzi. W budowie znajdują się następne tego rodzaju inwestycje m.in. Fabryka Norblina w Warszawie, Fuzja w Łodzi czy Młode Miasto w Gdańsku.

— Deweloperzy komercyjni dotychczas skupiający się na sektorze handlowym coraz chętniej będą dywersyfikować swój portfel, tworząc projekty wielofunkcyjne obejmujące przede wszystkim różnego rodzaju inwestycje mieszkaniowe. Tworzenie takich miejsc w połączeniu z rozwojem dzielnic mieszkaniowych kreuje nowe możliwości rozwoju marek handlowych, które obecne były dotychczas w centrach handlowych. Możemy więc spodziewać się wzrostu zainteresowania dobrze zlokalizowanymi lokalami ulicznymi w osiedlach mieszkaniowych i śródmiejskich projektach wielofunkcyjnych — mówi Marta Machus-Burek, senior partner i dyrektor Działu Powierzchni Handlowych w Colliers.

Boom na e-commerce

Ubiegły rok upłynął pod znakiem dynamicznego rozwoju e-commerce, który będzie kontynuowany także w roku 2021. Sieci handlowe wykazały się dużą elastycznością, opracowywały nowe modele sprzedaży i komunikacji wielokanałowej oraz zwiększały inwestycje w nowe technologie i rozwój różnych form dostaw. Działania te poskutkowały obserwowaną wzmożoną aktywnością na platformach sprzedażowych – szacuje się, że wydatki Polaków na zakupy internetowe wzrosły w 2020 r. o 31,4% i przekroczyły 15,3 mld EUR.

— Możemy prognozować, że firmy z branży handlowej w najbliższych latach coraz częściej będą podejmować decyzje o optymalizacji kanałów dotarcia do klientów, koncentrując się na powierzchni magazynowej i rozwijaniu usług z zakresu e-commerce. Taką strategię przyjęli już m.in. grupa CCC, LPP, Inditex i H&M, a także Empik, który w ubiegłym roku zamknął swój flagowy sklep w Domach Towarowych Wars Sawa Junior w Warszawie — mówi Katarzyna Michnikowska, dyrektor w Dziale Doradztwa i Badań Rynku w Colliers.

— Pewne jest, że w dalszym ciągu sieci handlowe rozwijać będą modele sprzedaży i komunikacji wielokanałowej (omnichannel) oraz zwiększać inwestycje  w nowe technologie i rozwój sprzedaży online. Dla sieci handlowej nadrzędne staje się efektywne dotarcie do klienta z przekazem, produktem i budowanie doświadczeń. Dlatego też sklepy stacjonarne stanowić będę nadal ważny element  strategii omnichannel. Możemy spodziewać się, że rozwiązania technologiczne zapewnią jeszcze lepszą integrację pomiędzy lokalami stacjonarnymi a e-commerce, zaś strategie opracowane na bazie Big Data pozwolą na zaoferowanie klientom jeszcze bardziej spersonalizowanych usług. Dodatkowo technologia coraz bardziej wspierać będzie działania operacyjne i logistyczne, optymalizując procesy i koszty  — dodaje Marta Machus-Burek.

Blisko 15 debiutów

Pomimo pandemii na wejście na polski rynek zdecydowały się w ubiegłym roku sieci takie, jak: Urban Outfitters w Warszawie czy Ulla Popken w Gdańsku. Największym wydarzeniem był jednak debiut marki Primark, która otworzyła swój pierwszy sklep w Galerii Młociny w Warszawie. Kolejny uruchomiony zostanie w poznańskiej galerii Posnania. Do marek debiutujących w ubiegłym roku w Warszawie zaliczają się również te z sektora  premium tj. Patek Philipe, Giorgio Armani Beauty oraz Carl Hansen & Son (branża meblarska).

W 2020 r. odnotowano również wprowadzenie na rynek nowych konceptów przez sieci obecne już w Polsce, np. Falconerii (Calzedonia), Modivo (CCC) i Fitanu.com (Martes Sport).

— Wiele firm kontynuuje ekspansję na polskim rynku, są to przede wszystkim dyskonty – KiK, Action, Pepco i Dealz. Na uwagę zasługuje dynamiczny rozwój sieci modowej Sinsay (LPP) oraz platformy obuwniczej e-obuwie, która w naszym kraju może pochwalić się już 25 sklepami stacjonarnymi. Wyjście z Polski zapowiedziały natomiast sieci takie, jak: Salamander, Promod, Camaieu i Sportisimo — wymienia Katarzyna Michnikowska.

W 2021 roku możemy spodziewać się dalszego rozwój firm z ofertą o profilu „ekonomicznym”, dyskontów (m.in. rosyjskiej sieci Mere), sklepów outletowych (np. marki Half Price, należącej do sieci CCC), sieci spożywczych oraz sieci z sektora „wszystko dla domu”. Nowych modeli funkcjonowania poszukiwać będą najbardziej dotknięte pandemią sektory – gastronomiczny i rozrywkowo-rekreacyjny.

1 lutego ponownie otwarto galerie handlowe, co daje ich obiektów oraz najemcom szansę na generowanie obrotów, sprzedaż kolekcji zimowych, jeszcze w ramach wyprzedaży i szanse na odrabianie strat. Długo jeszcze nie będzie można jednak mówić o powrocie branży do stanu sprzed pandemii.

Rzecznik MŚP wskazał próbę nałożenia nowych obowiązków na przedsiębiorców

Rzecznik MŚP wskazał próbę nałożenia nowych obowiązków na przedsiębiorców – wstrzymanie biegu przedawnienia karalności czynu oraz przedawnienia wykonania kary m.in. w sprawach o przestępstwa skarbowe w okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii ogłoszonego z powodu COVID-19 oraz w terminie 6 miesięcy po dniu ich odwołania

Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców zaopiniował poselski projekt tzw. „ustawy o zmianie ustawy – Kodeks karny oraz niektórych innych ustaw”, gdzie zauważył, że po raz kolejny próbuje się nałożyć nowe obowiązki na przedsiębiorców, tym razem proponując regulację, aby w okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii ogłoszonego z powodu COVID-19 oraz pół roku po ich odwołaniu nie biegł termin przedawnienia karalności czynu oraz przedawnienia wykonania kary w sprawach o przestępstwa i przestępstwa skarbowe.

Rzecznik MŚP przedstawił uwagi do opublikowanego na stronie Sejmu poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy – Kodeks karny oraz niektórych innych ustaw (druk sejmowy nr 867 dalej: „Projekt”) oraz opublikowanej autopoprawki do poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy – Kodeks karny oraz niektórych innych ustaw (druk sejmowy nr 867A, dalej: Autopoprawka).

Projekt wraz z Autopoprawką przewidują m.in., że w okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii ogłoszonego z powodu COVID-19 oraz w terminie 6 miesięcy po dniu ich odwołania nastąpi wstrzymanie biegu przedawnienia karalności czynu oraz przedawnienia wykonania kary m.in. w sprawach o przestępstwa skarbowe.

Pismem z dnia 29 stycznia 2021 r. Rzecznik MŚP przekazał do Kancelarii Sejmu RP, że skutkiem wdrożenia powyższych regulacji będzie nałożenie na mikro-, małych i średnich przedsiębiorców nowych obowiązków administracyjnych, chociażby w kwestii gromadzenia i przechowywania dokumentacji skarbowej w dłuższym, nie określonym, czasie.

Ponadto Rzecznik MŚP zwrócił uwagę, że uzasadnienie Projektu i Autopoprawki w kontekście wpływu uregulowania na działalność mikro-, małych i średnich przedsiębiorców jest lakoniczne, a w konsekwencji nie spełnia wymogów określonych w przepisach Prawo przedsiębiorców. W związku z powyższym, zdaniem Rzecznika MŚP, zarówno treść Projektu (Autopoprawki), jak i uzasadnienie Projektu (Autopoprawki) powinny zostać uzupełnione o możliwie najbardziej precyzyjne wskazanie wpływu proponowanej regulacji na mikroprzedsiębiorców, małych oraz średnich przedsiębiorców.