Systemy „first-to-file” i „first-to-invent”

Pierwszy do złożenia (FTF) i pierwszy do wynalezienia (FTI) to dwie odrębne koncepcje uregulowania prawa patentowego, określające komu ma zostać udzielony patent na wynalazek.

Choć możliwe jest przyjęcie ogólnego założenia, że obecnie systemem obowiązującym jest system „first-to-file” a więc ten, który gwarantuje udzielenie patentu osobie, która jako pierwsza dokonała zgłoszenia wynalazku, to analizując przepisy amerykańskiego prawa patentowego można łatwo dojść do wniosku, że przepisy te zasadniczo różnią się od przepisów europejskich. Główną sprzecznością jest funkcjonowanie w amerykańskim prawie patentowym instytucji „grace period”, okresu karencji, który w treści Konwencji o udzieleniu patentów europejskich wprost nie występuje.

Patenty są udzielane, bez względu na dziedzinę techniki, na wynalazki, które są nowe, posiadają poziom wynalazczy, a także nadają się do przemysłowego stosowania. Skupiając się na prawie europejskim, patent europejski udzielany jest przez Europejski Urząd Patentowy na mocy Konwencji o udzielaniu patentów europejskich podpisanej w Monachium w 1973r. Reguluje ona ścieżkę zgłaszania i udzielania patentów europejskich w każdym z państw będących członkami Europejskiej Organizacji Patentowej, wskazanych przez wnioskodawcę we wniosku o udzielenie patentu europejskiego. Podkreślenia wymaga fakt, że w przypadku systemu „first-to-file” patentu udziela się twórcy wynalazku, który jako pierwszy dokona jego zgłoszenia, bez względu na rzeczywistą datę dokonania wynalazku. Ponadto, należy wskazać, że patenty mogą być udzielane tylko na wynalazki, które są nowe. Co za tym idzie, każde ujawnienie wynalazku osobom trzecim przed objęciem go ochroną patentową będzie równoznaczne z utratą nowości wynalazku. Tym samym, wynalazek nie może być publicznie ujawniony przed dokonaniem zgłoszenia.

System amerykański, który na skutek podpisania w 2011r. America Invents Act, od 2013r. jest systemem zbliżonym do systemu europejskiego, choć przyjmuje się, że nie jest to „czysty” system „first-to-file” a system „first-inventor-to-file”. Zastąpił on funkcjonujący poprzednio system „first-to-invent”, który oparty został na przepisach konstytucji Stanów Zjednoczonych. Zakładał on, że patent jest udzielany tej osobie, która udowodni, że jako pierwsza dokonała wynalazku. Założenia obecnego systemu są podobne do systemu europejskiego, jednakże instytucja okresu karencji powoduje, że mimo próby harmonizacji amerykańskiego prawa patentowego i jego zbliżenia do innych, funkcjonujących systemów patentowych, co też było wskazane jako główna przyczyna przyjęcia nowego aktu w zakresie prawa patentowego, systemy te nie mogą być obecnie wskazane jako jednolite bądź też tożsame. Okres karencji, a więc publiczne ujawnienie wynalazku przed złożeniem zgłoszenia patentowego, wynosi 12 miesięcy. W rezultacie, takie ujawnienie nie stanowi części wcześniejszego stanu techniki i nie stanowi przesłanki uniemożliwiającej udzielenie patentu. Choć wydawać by się mogło, że system ten ma wiele zalet, to za główną wadę uznać należy fakt, że, ze względu na obecność okresu karencji, nie likwiduje on tak naprawdę systemu „first-to-invent” a przeciwnie, otwiera drogę do funkcjonowania zawiłego systemu „first-to-dislose” a więc systemu umożliwiającemu przyznanie ochrony patentowej temu, kto jako pierwszy ujawni swój wynalazek. Bezsprzecznie potęguje to złożoność założeń prawa patentowego oraz niepewność zgłaszającego wynalazek.

Porównując oba systemy, ich założenia oraz wpływ na przedsiębiorców ubiegających się o udzielenie patentu, za niezrozumiałe uznać należy obecne, coraz głośniejsze głosy opowiadające się za dalszą harmonizacją prawa patentowego, gdzie kluczowym elementem miałby się stać powszechnie obowiązujący okres karencji.

Elżbieta Dziuba, ekspertka Konfederacji Lewiatan

Do 2031 roku rynek hipoteki odwróconej urośnie trzykrotnie

Ernst & Young (EY) oraz European Pensions and Property Asset Release Group (EPPARG) opublikowały właśnie raport dotyczący hipoteki odwróconej na świecie.  Znalazły się w nim dane z 13 krajów, w których hipoteka odwrócona ma ugruntowaną pozycję lub dopiero się rozwija. Eksperci prognozują, że w ciągu najbliższych dziesięciu lat globalny rynek urośnie trzykrotnie. Już dziś wartość środków uwalnianych, dzięki tej usłudze, przekracza rocznie 15 mld dolarów w skali świata. Do 2031 roku liczba ta zwiększy się do 50 mld dolarów rocznie.[1]

W raporcie pt. „Global Equity Release Roundtable 2020” przygotowanym przez EY i EPPARG zebrano dane z Australii, Kanady, Niemiec, Włoch, Irlandii, Holandii, Nowej Zelandii, Norwegii, Polski, Hiszpanii, Szwecji, Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych.

W każdym z tych krajów etap rozwoju usługi i liczba oferowanych rozwiązań są nieco inne. Generalizując – podmiotami zawierającymi umowy hipoteki odwróconej są zazwyczaj banki, firmy ubezpieczeniowe i sekurytyzacyjne. Najczęściej spotykanym rozwiązaniem jest odwrócony kredyt hipoteczny. W niektórych krajach (jak np. w Polska, Włochy i Niemcy) oferowana jest też renta dożywotnia, czyli hipoteka odwrócona w modelu sprzedażowym. Najniższy wiek, w którym senior może skorzystać z hipoteki odwróconej to 55 lat i jest on notowany w Kanadzie, Holandii i Wielkiej Brytanii. W większości krajów granicą wiekową jest 60 lat, choć w Hiszpanii i Niemczech 65 lat.

Najbardziej rozwinięte rynki

Dziś do najbardziej rozwiniętych rynków na świecie należą przede wszystkim Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Australia. W każdym z tych krajów, dzięki usłudze hipoteki odwróconej, seniorzy corocznie uwalniają ponad 2 miliardy dolarów kapitału, a liczba firm oferujących takie produkty waha się, w poszczególnych krajach, pomiędzy kilkoma a nawet kilkuset podmiotami, jak ma to miejsce w Wielkiej Brytanii. Do rynków wysoce rozwiniętych należy zaliczyć też m.in. Kanadę, Norwegię, Szwecję i Holandię.

– Warto podkreślić, że w najbardziej rozwiniętych krajach hipoteka odwrócona funkcjonuje od ponad trzydziestu lat, ale dynamiczny rozwój rozpoczął się w ostatniej dekadzie. Bardzo ważną rolę w tym procesie odegrał dostęp do odpowiedniego, długoterminowego finansowania, wzrost standardów oferowania usługi i reputacji usługodawców. Polski rynek, gdyby spojrzeć na niego przez pryzmat globalny, wciąż jest rynkiem młodym, raczkującym, czekającym, a wręcz domagającym się stosownych regulacji ale przede wszystkim dopasowanego finansowania – mówi Robert Majkowski, Prezes Funduszu Hipotecznego DOM, który jednocześnie pełni funkcję Członka Zarządu EPPARG. – Według raportu EY wartość rodzimego rynku to obecnie mniej niż 0,5 mld dolarów, a liczba profesjonalnych podmiotów oferujących tę usługę w Polsce jest mniejsza niż 5 – dodaje.

Dynamiczne wzrosty

Przewiduje się, że za 10 lat roczny wolumen przekroczy w Stanach Zjednoczonych 25 mld dolarów, co oznacza, że Amerykanie będą sprzedawać – tylko w ciągu jednego roku – odwrócone kredyty hipoteczne o takiej wartości. Kolejnym rynkiem, który będzie – według prognoz – notował najwyższe wzrosty stanie się Wielka Brytania (z wolumenem rocznym na poziomie 13 mld dolarów). Wysoko plasują się również Włochy (wolumen roczny szacowany na 6-10 mld), które od momentu wejścia nowych, dedykowanych regulacji prawnych są jednym z najszybciej rozwijających się rynków. Duże wzrosty przewiduje się też w Kanadzie (3-4 mld). – Szacuje się, że w Polsce do 2031 roku roczny wolumen może osiągnąć ok. 0,6 mld dolarów – mówi Robert Majkowski, Prezes Funduszu Hipotecznego DOM.

Największa bariera? Brak świadomości

Brak świadomości dotyczącej usługi, ale też możliwości poprawienia swojej sytuacji na emeryturze – to bariera, która może mieć wpływ na rozwój rynku hipoteki odwróconej na świecie. Dokładnie na tę barierę wskazała większość przedstawicieli z 13 krajów biorących udział w badaniu. – W Polsce na szczęście świadomość jest coraz wyższa. Z badania opinii, które przeprowadziliśmy ostatnio wśród kilkuset seniorów wynika, że blisko 90 proc. z nich słyszała o rencie dożywotniej. Nasz kraj musi jednak pamiętać o innych barierach takich jak pozyskiwanie funduszy na rozwój czy czekanie na odpowiednie regulacje – mówi Robert Majkowski.

– Raport potwierdza, że ​​podmioty oferujące hipotekę odwróconą na całym świecie stoją przed podobnymi wyzwaniami i możliwościami. Jako branża na całym świecie musimy zwiększać świadomość korzyści społecznych i ekonomicznych, jakie może dać uwolnienie kapitału zamrożonego w nieruchomościach. To ważne szczególnie w świetle globalnego spowolnienia gospodarczego wywołanego przez pandemię – mówi Steve Kyle, Sekretarz Generalny EPPARG.  – Jesteśmy również za wyznaczaniem najwyższych standardów i norm obowiązujących uczestników rynku. Wprowadziliśmy w Europie 10 Standardów EPPARG, których celem jest budowanie zaufania do tego innowacyjnego produktu zarówno wśród inwestorów, jak i konsumentów. Niezbędne będzie bezpieczne rozwijanie rynku globalnego, ścisła współpraca z organami regulacyjnymi i rządami, by wykazać, że uwolnienie kapitału jest bezpieczną opcją finansową dla starszych właścicieli domów, którzy chcą uzupełnić swoje dochody – dodaje.

– Hipoteka odwrócona zarówno w modelu sprzedażowym jak i kredytowym, jest ważnym elementem finansów emeryta, a rozwój rynku przyniesie pozytywny wzrost konkurencji i innowacje. Wśród różnych przeszkód istnieje efekt kury i jajka, ale inwestorzy instytucjonalni i rynek finansowy coraz lepiej dostrzegają potencjał tego rynku. Już pojawił się jego wzrost, a wiele obecnych barier ustąpi. Oprócz transformacji rynku i wzrostu wywołanego podażą kapitału, kluczowe będzie, aby usługodawcy nadążali za zmianami i zapewnili indywidualne, dopasowane do potrzeb konsumentów rozwiązania – podsumowuje Ben Greinger z EY, który odpowiadał za powstanie raportu.

[1] Raport „Global Equity Release Roundtable 2020”, przygotowany przez EY i EPPARG, opublikowany 28.01.2021.
Link: http://epparg.org/news/global-equity-release-market-forecast-to-more-than-treble-by-2031/

Podsumowanie 2020 r. na rynku biurowym w Katowicach i prognoza na rok 2021

Po oddaniu 61,3 tys. mkw. w 2020 roku, całkowita podaż nowoczesnej powierzchni biurowej w Katowicach zbliżyła się do poziomu 600 tys. mkw. – wynika z najnowszych danych firmy Colliers International.

Metropolia Górnośląsko-Zagłębiowska wraz z Katowicami stanowi jeden z najszybciej rozwijających się obszarów miejskich w Polsce. Atrakcyjne położenie geograficzne, zapewniające inwestorom bliskość głównych ciągów komunikacyjnych, dobra infrastruktura oraz dostęp do wykwalifikowanych pracowników sprawiają, że rynek katowicki charakteryzuje wysoka atrakcyjność zarówno dla deweloperów, jak i najemców.

— W 2020 r. popyt na powierzchnię biurową w Katowicach wyniósł prawie 65 tys. mkw. Tak wysoki wynik to efekt stabilnego zainteresowania projektami biurowymi w budowie, co przekłada się na liczbę umów przednajmu w budynkach, które zostały oddane do użytkowania dopiero pod koniec 2020 roku. W minionym roku do użytku oddano 61,3 tys. mkw. biur, co było wynikiem kilkukrotnie wyższym niż w 2019 roku, gdy otwarto tylko 9,8 tys. mkw. powierzchni. Wśród największych oddanych w 2020 roku projektów znalazły się park biurowy Face2Face Business Campus (46 tys. mkw.) składający się z dwóch budynków, DL Piano (11,5 tys. mkw.) i Global Office Park C (4 tys. mkw.) — zaznacza Barbara Pryszcz, dyrektor regionalny Colliers International w Katowicach.

Najważniejsze wydarzenia 2020 na rynku biurowym

  1. Rosną katowickie huby biznesu

Katowice to jeden z najdynamiczniej rozwijających się biurowych rynków regionalnych w Polsce. Szacujemy, że do końca 2023 roku na rynek może trafić ok. 190 tys. mkw. nowoczesnej powierzchni, która aktualnie jest już na etapie budowy. Obecna sytuacja spowodowała przesunięcie dat oddania do użytku wielu projektów. Natomiast znaczna część tych projektów czeka z dalszymi pracami na podpisanie umów przednajmu z zainteresowanymi najemcami.

W ciągu najbliższych 3 lat biznesowe centrum miasta zostanie poszerzone o takie projekty jak np: .KTW II będące projektem TDJ Estate, kolejne fazy Global Office Park budowane przez Cavatina, czy Craft – projekt biurowy Ghelamco..

— Rozwój podaży ma własną dynamikę – zazwyczaj po roku obfitującym w nowe otwarcia budynków następuje obniżenie aktywności deweloperów pozwalające na absorpcję istniejącej powierzchni biurowej. Obecnie w Katowicach w budowie jest rekordowa ilość powierzchni biurowej. Apetyty deweloperów nie maleją. Kolejni lokalni i międzynarodowi gracze, jak Cavatina, DL Invest, Ghelamco, GTC, Opal Maksimum, TriGranit czy Vastint, rozpoczęli lub deklarują rozpoczęcie swoich inwestycji w najbliższym czasie — mówi Barbara Pryszcz, dyrektor regionalny Colliers International w Katowicach.

Inwestycje powstają głównie wzdłuż ulicy Chorzowskiej, jednej z kluczowych arterii Śląska ze względu na atrakcyjną lokalizację oraz dogodną komunikację.

— Kolejne projekty w tej okolicy są tylko kwestią czasu — zaznacza Barbara Pryszcz.

Powodzeniem cieszą się także kolejne przyczółki biurowe w centralnej i północnej części miasta wzdłuż Al. Korfantego, ul. Dworcowej i Al. Roździeńskiego. To zasługa rewitalizacji obszaru zarówno jeśli chodzi o budownictwo mieszkaniowe, jak i biurowe.

  1. Pustostanów będzie więcej

Pod koniec 2020 roku współczynnik pustostanów na katowickim rynku wynosił 9,2% ze względu na dostarczenie do użytku stosunkowo dużej ilości powierzchni biurowej w ostatnim kwartale roku – 30,2 tys. mkw. Na nadchodzący rok eksperci Colliers prognozują powolną absorpcję niezagospodarowanej przestrzeni biurowej i wzrost współczynnika pustostanów.

Natomiast biorąc pod uwagę wysokość czynszów, Katowice stanowią konkurencyjny rynek najmu z dużym potencjałem. Stawki w najlepszych nowo powstających budynkach w mieście wahają się od 13,5 do 15,5 euro za mkw. miesięcznie, zaś w projektach klasy B czynsze kształtują się na poziomie 9-12 euro za mkw. miesięcznie. Prognoza dotycząca stawek czynszu pozostaje stabilna.

  1. Rośnie znaczenie powierzchni FLEX

Katowice to miasto sprzyjające rozwojowi nie tylko dużych korporacji, ale też mniejszych organizacji. Widoczny jest między innymi rozwój firm R&D, które stopniowo zaczynają wychodzić z inkubatorów, parków technologicznych i kamienic, przenosząc się do korzystnych dla siebie lokalizacji takich, jak powierzchnie coworkingowe lub biura serwisowane.

— Stale odnotowujemy w Katowicach wzrost zainteresowania powierzchniami w biurach serwisowanych i coworkingach. Największą popularnością cieszą się centra, które oprócz dostarczenia funkcjonalnych przestrzeni, skupiają się również na tworzeniu społeczności. Kluczowymi atutami tych powierzchni bez wątpienia są elastyczna długość najmu i możliwość swobodnego zwiększania lub redukcji wynajmowanej przestrzeni. Jest to doskonała alternatywa dla najemców czekających na swoje docelowe biuro oraz dla firm, którym na początkowym etapie rozwoju trudno jest oszacować, jak szybko ich biznes będzie się rozwijał — mówi Barbara Pryszcz.

W ciągu następnych miesięcy do otwarcia swoich biur serwisowanych będą przygotowywać się Spaces przy ul. Matejki 3 (3 tys. mkw.) czy CitySpace w kompleksie Face2Face Business Park (2,3 tys. kmw). Także kolejni operatorzy poważnie rozważają wejście na rynek katowicki. Rozwijają się również marki własne w ramach poszczególnych projektów biurowych.

  1. Struktura umów najmu i podnajmy

Niepewność, którą przyniosła pandemia Covid-19, spowodowała, że wiele firm odkładało decyzję o relokacjach i  renegocjowało umowy najmu w obecnych lokalizacjach na korzystnych warunkach. Zaznaczyć jednak trzeba, że umowy przedłużane były na okres krótszy niż standardowo – zwykle na rok lub 2 lata. W strukturach najmu duży udział stanowiły też umowy przednajmu.

—  Ze względu na uruchomienie budowy wielu nowych projektów biurowych w minionym roku duże korporacje zdecydowały się zabezpieczyć potrzebne powierzchnie umowami przednajmu. Wolumen umów pre-let w Katowicach wyniósł 38,7 tys. mkw. i jest to najwyższa wartość w historii rynku — mówi Barbara Pryszcz.

Widocznym trendem na rynku biurowym stają się podnajmy. Wiele firm, szukając oszczędności, podejmuje decyzję o podnajęciu części swojej powierzchni biurowej Na koniec IV kwartału w Katowicach w ramach ofert podnajmu dostępnych było ok. 17 tys. mkw., co stanowiło prawie 3% istniejącej podaży.

 

  1. Giganci w nowych lokalizacjach

Utrzymuje się zainteresowanie Katowicami, nowi inwestorzy analizują możliwości rynku i przyglądają się sposobom pozyskania pracowników. Mimo zmniejszonego popytu w 2020 r. na rynku biurowym miały miejsce rekordowe transakcje.

Największą transakcją na rynku katowickim w 2020 r. była nowa umowa na zasadach pre-let podpisana w grudniu przez ING Tech Poland na najem 16,6 tys. mkw. w budowanym kompleksie mixed-use Global Office Park.

Wśród pozostałych umów wymienić należy nową umowę Capgemini oraz ekspansję Honeywell w Face2Face Business Campus B (odpowiednio 11 tys. mkw. i 3,7 tys. mkw., obie umowy na zasadach pre-let), renegocjację Hireright Poland w Silesia Star I (3,2 tys. mkw.) oraz nową umowę Sii Polska w biurowcu .KTW I (3,1 tys. mkw.)

Prognozy 2021 dla Katowic

  1. Czas się wyróżnić  

Deweloperzy będą starali się wyróżnić na rynku, oferując wyższe parametry techniczne obiektów w standardzie wykończenia powierzchni oraz elastyczniejsze do aranżacji powierzchnie wraz z atrakcyjnymi przestrzeniami wspólnymi, gdzie pracownicy biur będą mogli kreatywnie spędzać czas wolny. Tego typu elementy dają najemcom większą swobodę w zakresie projektowania i dostosowania powierzchni i modelu pracy w biurze pod swoje potrzeby.

  1. Hybrydowy model pracy a podnajmy

Ze względu na trwające zagrożenie epidemiologiczne większość pracowników biurowych wciąż pracuje z domu. W związku z tym pojawiły się podnajmy nowych, dopiero co wykończonych powierzchni w biurach, które są gotowe do użytkowania (często wyposażone w meble i potrzebny do pracy sprzęt).

  1. Dostosowanie przestrzeni biurowych do nowych warunków

Bezpieczeństwo i dobre samopoczucie pracowników będą odgrywały kluczową role w kształtowaniu środowiska pracy m.in. wzrost powierzchni przewidzianej na jedno stanowisko pracy w celu umożliwienia zachowania odpowiednich odstępów pomiędzy pracownikami, szereg zmian sanitarnych zmniejszających ryzyko zakażeń, tj. częsta wymiana powietrza, dezynfekcja, bezdotykowe systemy otwierania drzwi itp.

  1. Wzrost współczynnika pustostanów

Nieuniknionym efektem wzrostu podaży oraz niższego popytu jest wzrost wskaźnika powierzchni niewynajętej. Niepewność związana ze stanem gospodarki oraz rozwojem pandemii powoduje, że część korporacji przyjęło zachowawcze podejście do planów rozwojowych i w efekcie wstrzymało procesy najmów. Trend ten może utrzymać się do końca roku.

  1. Korekta stawek czynszowych

Spadek popytu i wzrost ilości powierzchni niewynajętej będzie skutkować korektą w stawkach czynszowych, a konkretnie spadkiem czynszów bazowych i efektywnych. Właściciele budynków z dużym udziałem pustostanów będą zabiegać o najemców, oferując im bardzo konkurencyjne i elastyczne warunki najmu oraz rozbudowane pakiety zachęt.

Umiarkowana skala spowolnienia w IV kwartale 2020

Spadek PKB w 2020 roku był niższy od prognoz formułowanych jeszcze miesiąc temu. Dane sugerują, że Polska gospodarka adaptuje się do działania w warunkach restrykcji.

Według wstępnego szacunku GUS polska gospodarka w 2020 roku skurczyła się o 2,8%. W nieco większej skali obniżyły się wydatki konsumpcyjne gospodarstw domowych tj. o 3%. Pandemia Covid-19 najmocniej uderzyła w inwestycje, które spadły o 8,4%. Wynik ratowała pozytywna kontrybucja eksportu netto.

Roczny wynik implikuje spadek aktywności o 2,9%r/r w IV kwartale. Szacujemy, że wydatki konsumpcyjne gospodarstw domowych były niższe o 3,0% z uwagi na brak możliwości korzystania z usług. Najsłabszymi sektorami dalej pozostaje turystyka i gastronomia oraz usługi rekreacyjne. Łączny udział tych branż w PKB stanowi niecałe 2%. Należy spodziewać się jednak, że obroty w poszczególnych działach będą nawet o 60-90% niższe niż rok temu. Koniec roku najprawdopodobniej dalej przyniesie dwucyfrowe osłabienie inwestycji – prognozujemy spadek o 10,8%. Wzrost produkcji budowlano-montażowej sugeruje wyższe nakłady publiczne niż w poprzednich kwartałach. Wydatki przedsiębiorstw dalej jednak pozostaną niskie.

Spodziewamy się niewielkich zmian w I kwartale. Prognozujemy, że PKB dalej będzie niższe o 2%r/r, a dynamika wydatków konsumpcyjnych będzie zbliżona do poprzedniego kwartału. Szacujemy, że styczeń przyniesie 8% spadek sprzedaży detalicznej, ujemne wyniki dalej będą widoczne także w lutym pomimo ponownego otwarcia galerii handlowych. Najprawdopodobniej nieco mniejsze będzie natomiast osłabienie inwestycji – prognozujemy spadek 6%r/r. Poprawa dalej widoczna będzie głównie w przypadku projektów infrastrukturalnych. Polską gospodarkę wspierać będzie eksport netto – przemysł powinien dalej osiągać wysokie stopy wzrostu, nawet pomimo niesprzyjających efektów kalendarzowych.

Kolejne kwartały przyniosą powrót do tendencji wzrostowej – prognozujemy, że Polska gospodarka zakończy rok 2021 wzrostem o 4,2%.

Jakub Rybacki, analityk zespołu makroekonomii PIE

Gra na GameStopie. Złoty poza głównym kręgiem zainteresowań inwestorów zagranicznych

Wracają spadki na rynkach akcji po mocnym finiszu czwartkowej sesji na Wall Street. Nerwowość nie opuszcza handlu, choć bez jednego, konkretnego powodu. Koniec miesiąca może dodać dodatkowych pretekstów do zmienności, zarówno na rynku akcji, jak i walutowym. Dziś rano USD odrabia straty do głównych walut. Za to złoty jest stabilny.

Wczoraj pisałem, że od informacji dnia będzie zależeć, czy rynki pójdą w górę czy w dół. Czwartek przyniósł po trochę z obu, problem z tym, że w zasadzie nic nie chwyciło jako cenotwórczy temat. Mimo to krwawy przebieg sesji europejskiej został przyćmiony klimatem do odbicia wraz z wejściem do gry inwestorów z USA. Zamiast rozmawiać o danych makro, progresie w produkcji i dystrybucji szczepionek, dyskusja skupiała się na zorganizowanej na forach internetowych akcji inwestorów detalicznych starających się zmusić fundusze hedgingowe to zamknięcia krótkich pozycji na niektórych spółkach. W ostatnich dniach wszyscy chociaż trochę zainteresowani wydarzeniami na rynkach finansowych uczą się, czym jest krótka sprzedaż i „short squeeze”. Interesującym jest, że silne wzrosty cen akcji spółki GameStop – właściciela sklepów z grami i elektroniką – mają przełożenie na nastroje na całych rynkach finansowych. Zmowa forumowiczów prowadzi do miliardowych strat i bankructwa funduszu wprowadza nerwowość, nawet jeśli przełożenie skutków na inne obszary rynku jest dyskusyjna. Pewne jest za to, że niewiadoma, co i kiedy zrobi horda zdeterminowych inwestorów detalicznych, wprowadza strach o pozycje wśród pozostałych uczestników rynku, często podsycając obawy wokół innych czynników ryzyka (np. związanych z dystrybucją szczepionki i perspektywami ożywienia). W ten sposób z mikro-tematu robi się duży problem, z który rynki nie bardzo wiedzą jak sobie poradzić.

Szczególnie, że gra nie stopuje się na GameStopie. Wczoraj nagłych wzrostów doświadczyły ceny srebra, za czym stał wątek na forum Reddita WallStreetBets, że skorygowana o inflację cena metalu powinna wynosić 1000 USD zamiast obecnych 26 USD. Według zamieszczanej opinii, ponieważ rynek srebra jest silnie manipulowany przez fundusze, także i tutaj forumowicze powinni wymusić short squeeze. Pozwolę sobie nie wdawać w analizę sugerowanej wyceny srebra, jednak przykład pokazuje, że w teorii żaden segment rynku nie może czuć się bezpieczny. No może poza rynkiem walutowym, gdzie dzienny obrót sięga 6,6 bln USD (ostatnie dostępne dane Banku Rozliczeń Międzynarodowych z kwietnia 2019 r.) i inwestorom detalicznym trudno byłoby walczyć z taka siłą. Ale napięcia i strach generują wahania nastrojów i ucieczkę od ryzyka, na co rynek FX nie pozostaje obojętny.

W całym tym zamieszaniu wyjątkowo stabilnie wygląda polski złoty. Wczoraj EUR/PLN tylko na chwilę podskoczył do 4,56, a przez resztę dnia stabilizował się przy 4,55. Za spokój na lokalnym rynku walutowym wypada podziękować Narodowemu Bankowi Polskiemu. Ten jednak wczoraj nie interweniował, ale swoimi poprzednimi działaniami z grudnia i werbalnymi ostrzeżeniami ze styczniowego komunikatu RPP zapewnił, że w ostatnich tygodniach na rynek złotego nie trafiał kapitał portfelowy w takiej sile, aby teraz jego ucieczka pod wpływem wzrostu awersji do ryzyka miała osłabiać walutę. Takie to są korzyści bycia zepchniętym poza główny krąg zainteresowania inwestorów zagranicznych.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Stress test zaliczony. Współdzielone rowery, elektryczne hulajnogi i skutery przetrwały w Polsce pandemię

  • Pandemia stworzyła w 2020 r. szczególnie trudne środowisko dla współdzielonych środków transportu. W niektórych okresach spadek mobilności mieszkańców Polski sięgał 55 proc.
  • Na tym tle podaż rowerów i skuterów zmalała w znacznie mniejszym stopniu – odpowiednio o 33% i 19%. Podaż e-hulajnóg natomiast aż dwukrotnie wzrosła – wynika z opublikowanego dziś raportu stowarzyszenia Mobilne Miasto
  • Mimo presji skrajnie trudnych warunków, branża sharingu mikromobilności zdołała obronić swą ofertę i płynność działania, zachowując dobre pozycje do ekspansji po ustąpieniu obostrzeń

Rok 2020 był bezprecedensowy. Pandemia COVID-19, obawy zdrowotne, lockdown połączony z zamknięciem wielu rodzajów usług, ograniczenia w wychodzeniu z domu, powszechność pracy zdalnej – wszystko to spowodowało, że mobilność Polaków (rozumiana jako przemieszczanie się jednostek) drastycznie spadła. Dane dla Polski publikowane przez Institute for Health Metrics and Evaluation z University of Washington wskazują, że w połowie kwietnia 2020 r. była ona o 55 proc. mniejsza niż typowa mobilność dla tego okresu. Kolejny dołek (-34 proc.) zanotowano w listopadzie ub. roku.

Taka sytuacja musiała się odbić na branży współdzielonej mikromobilności, do której zaliczamy wynajem rowerów publicznych, skuterów i elektrycznych hulajnóg. Dziś stowarzyszenie Mobilne Miasto opublikowało raport, w którym analizuje reakcję operatorów tych środków transportu na pandemicznie realia 2020 r.

– Są powody do optymizmu. W bankowości znane jest pojęcie tzw. stress testu, czyli testu warunków skrajnych, który sprawdza odporność banku na kryzys, wstrząsy, zawirowania ekonomiczne. Dla sharingowej mikromobilności zeszły rok był takim właśnie stress testem. Okazuje się, że operatorzy z powodzeniem go zaliczyli – mówi Adam Jędrzejewski, założyciel i CEO Mobilnego Miasta.

Jednoślady jadą dalej

Na tle ogromnych spadków mobilności społeczeństwa branża współdzielonych jednośladów zdołała zachować względną stabilność swojej oferty i płynność działania, udowadniając, że nawet w tak trudnym środowisku jest opcją transportową, na której można polegać.

Bike sharing

Zdecydowanie najmocniej ucierpiał rynek bike sharingu, w który bezpośrednio zaingerował rząd, zakazując wiosną na sześć tygodni korzystania z rowerów publicznych. W kolejnych miesiącach usługa ta zdołała jednak odbudować dwie trzecie swojego potencjału. Tuż przed końcem sezonu 2020 polski rynek bike sharingu tworzyło siedmiu operatorów, którzy oferowali 19,8 tys. rowerów w 69 systemach. Oznacza to, że podaż rowerów miejskich zmniejszyła się w minionym roku o 33 proc.

Skutery na minuty

W mniejszym stopniu skurczył się skromniejszy co do wielkości rynek skuterów wynajmowanych na minuty. W 2020 r. na koniec sezonu usługę tę dostarczało w Polsce trzech operatorów, udostępniając 1,7 tys. pojazdów w 23 miastach. W porównaniu z 2019 r. liczba dostępnych skuterów spadła o 19 proc.

Elektryczne hulajnogi

Pomimo ograniczeń związanych z pandemią branża współdzielonych hulajnóg elektrycznych rozwijała się w błyskawicznym tempie, przekraczającym wcześniejsze prognozy. Nowym zjawiskiem w 2020 r. była ekspansja sharingu e-hulajnóg na liczne mniejsze miejscowości w Polsce. Rynek ten przed zakończeniem sezonu składał się z 12 operatorów, którzy oferowali 18,7 tys. e-hulajnóg w prawie 40 miastach – co oznacza wzrost oferty tych jednośladów aż o 100 proc. rok do roku. Warto tu zauważyć, że liczba dostępnych e-hulajnóg, w ciągu zaledwie dwóch lat działania tej usługi w Polsce, niemal zrównała się w ub. roku z liczbą rowerów publicznych, obecnych nad Wisłą od lat 12.

– Branża współdzielonych jednośladów wchodzi w nowy rok w przyzwoitej formie, a nawet wzmocniona o nowe doświadczenia. Covidowe perturbacje za jakiś czas staną się tylko wspomnieniem, a ewolucja miast i miejskiej komunikacji nie pozostawia wątpliwości – swoje najlepsze czasy ten model transportu ma dopiero przed sobą. Sharingowa mikromobilność w coraz większym stopniu będzie dyktować warunki, zamiast się do nich dostosowywać – ocenia Adam Jędrzejewski.

Przed wejściem nowych przepisów

Czytelnicy raportu Mobilnego Miasta znajdą w nim także dane na temat podziału rynku między poszczególnych operatorów rowerów, skuterów i e-hulajnóg. Materiał diagnozuje najważniejsze trendy w tej branży, zarówno w biznesie, jak i w relacjach firm sharingowych z samorządami. Zawiera też prognozy co do kierunków rozwoju i przewidywanych kluczowych zjawisk w roku bieżącym.

– Jednym z najważniejszych wydarzeń będą zapewne zmiany w prawie o ruchu drogowym, w tym zwłaszcza przyjęcie ustawy z regulacjami dla elektrycznych hulajnóg. Jej najnowszy projekt poznaliśmy w styczniu. Uregulowanie tej dziedziny otworzy kolejny rozdział w rozwoju elektrycznej mikromobilności w Polsce – przewiduje szef Mobilnego Miasta.

Opublikowany dziś raport stanowi roczne zwieńczenie monitoringu rynku mikromobilności w Polsce, prowadzonego przez Mobilne Miasto. Wyniki analiz co kwartał publikowane są wraz z komentarzami na portalu SmartRide.pl w ramach wspólnego projektu Strefa Danych. Specjalizujący się w tematyce mikromobilności portal SmartRide.pl jest patronem medialnym raportu.

Raport „Stress test zaliczony. Jak współdzielone rowery, elektryczne hulajnogi i skutery przetrwały w Polsce pandemię?” można pobrać bezpłatnie ze strony http://mobilne-miasto.org/.

Boom na farmy słoneczne i wiatrowe wciąż przed nami

W 2020 r. w Europie po raz drugi w historii wiatr i słońce przyczyniły się do wytworzenia większej ilości energii elektrycznej niż węgiel (20% w porównaniu z 13%). Tymczasem w tym kontekście Polska nadal ma sporo do nadrobienia na tle innych krajów: OZE stanowią jedynie 17% rynku energetycznego, zaś paliwa kopalne – aż 83%. Jednak ilość wytwarzanej w naszym kraju zielonej energii będzie stale rosnąć. Szacuje się, że do 2030 r. farmy wiatrowe mogą dokładać do polskiego PKB prawie 9 mld złotych rocznie.

Duże farmy konieczne dla stabilnego systemu

Polska jest na piątym miejscu w Unii Europejskiej pod względem tempa wzrostu mocy instalacji słonecznych. Fotowoltaika wciąż ma tu jednak charakter głównie prosumencki. Atrakcyjne programy dopłat, przyjazne regulacje prawne oraz rosnące ceny energii napędzały zainteresowanie instalacjami wśród właścicieli domów jednorodzinnych.

Aby równoważyć polski system energetyczny niezbędne jest zwiększenie mocy pozyskiwanej z dużych inwestycji w farmy fotowoltaiczne i farmy wiatrowe. W ostatnich miesiącach powszechnej pracy i nauki zdalnej wzrosło zapotrzebowanie na energię elektryczną. Jeszcze bardziej potrzebne stały się więc nowo przyłączane do systemów energetycznych duże obiekty OZE – wskazuje Mariusz Łoboda, Product Manager w firmie Eaton.

Boom za dwa lata

Rynek farm fotowoltaicznych i wiatrowych dynamicznie się rozwija, wspierany m.in. przez przedłużony system aukcji OZE i podpisaną przez prezydenta w styczniu ustawę o promowaniu wytwarzania energii w morskich farmach wiatrowych. Ilość mocy sprzedanej na aukcjach OZE w 2020 roku wzrosła o ok. 150% w porównaniu z latami 2018-2019. Liczba wydawanych warunków przyłączeniowych dla nowych obiektów wzrosła nawet dziesięciokrotnie. Jeśli tempo rozwoju utrzyma się, nawet o pięć lat wcześniej osiągnięty zostanie poziom mocy OZE zakładany w Krajowym Planie Energii i Klimatu pierwotnie na 2030 rok.

– Boom inwestycji w farmy fotowoltaiczne nastąpi w 2021 i 2022 roku, kiedy oddawane do użytku będą projekty z trzech poprzednich aukcji OZE. Rynek będzie się zmieniał z prosumenckiego na bardziej zrównoważony. Zostanie „rozłożony” między elektrownie wiatrowe i słoneczne oraz użytkowników indywidualnych. Według prognoz w ciągu następnych dwóch lat udział mocy zainstalowanych farm fotowoltaicznych zrówna się z udziałem mikroinstalacji. Polska, obok Francji i Danii, będzie też głównym motorem napędowym wzrostu zainstalowanej mocy wiatrowej w UE – wyjaśnia Mariusz Łoboda.

Procedury i sieć barierą, aukcje i offshore szansą

W rozwoju sektora OZE barierę wciąż stanowią przede wszystkim procedury. Konieczne jest umożliwianie szybszego uzyskiwania pozwoleń i warunków przyłączeniowych dla projektów farm. Ważna jest też modernizacja polskich sieci energetycznych, Dzięki temu możliwe będzie przyłączanie do nich większej liczby dużych obiektów wiatrowych i fotowoltaicznych. Transformację Polski w kierunku zielonej energii coraz szerzej wspierają ułatwienia prawne i proceduralne, takie jak system aukcji OZE gwarantujących stałą cenę energii oraz uchwalona niedawno tzw. ustawa offshore. Określa ona m.in. system wsparcia i ułatwień administracyjnych dla projektów farm wiatrowych na Bałtyku oraz ujednolica zasady przyłączania wytwórców takiej energii do sieci elektroenergetycznej.

Źródła:

  1. https://ember-climate.org/wp-content/uploads/2021/01/Report-European-Power-Sector-in-2020.pdf
  2. Dane Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej

W 2020 roku prawie 70 proc. firm miało problemy z utrzymaniem płynności finansowej

Według GUS szacunkowy spadek PKB Polski w 2020 roku wyniósł 2,8 proc. Jest to najgorszy wynik od początku lat 90. Potwierdzają to złe nastroje przedsiębiorców, jedna trzecia z nich ocenia miniony rok negatywnie pod względem finansów i rozwoju firmy, to dwa razy więcej niż 2019. Szczególnie trudnymi dla przedstawicieli MŚP momentami 2020 był marzec oraz kwiecień, czyli początek pandemii. Z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor oraz BIK wynika, że zaległości przedsiębiorstw w 2020 roku wyniosły ponad 33,5 mld zł, o 4 proc. więcej niż rok wcześniej.

Do 33,5 mld zł wzrosły na koniec 2020 r. zaległości firm wobec partnerów biznesowych i banków – wynika z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor oraz bazy Biura Informacji Kredytowej. Przez rok firmom przybyło ponad 1,23 mld zł (4 proc.) płatności przeterminowanych powyżej 30 dni, na minimum 500 zł u jednego wierzyciela.

W badaniu przeprowadzonym na zlecenie BIG InfoMonitor, aż 69 proc. przedsiębiorców przyznaje, że w minionym roku miało kłopoty z utrzymaniem płynności finansowej. To wynik ponad dwukrotnie wyższy niż rok temu. Niemal połowa tych firm deklaruje, że problemy te stanowiły zagrożenia dla utrzymania działalności firmy. Źródła tej sytuacji także łączone są z pandemią koronawirusa. Różnego rodzaju ograniczenia oraz restrykcje utrudniały bowiem biznesowi normalne funkcjonowanie.

Dobrze rok 2020 będzie wspominać jedynie 30 proc. firm, przede wszystkim produkcyjne. To spadek o 19 p.p. w porównaniu do 2019 roku. Neutralnie pod kątem finansów i rozwoju firmy minione 12 miesięcy ocenia 36 proc. Dla jednej trzeciej przedsiębiorców był to jednak zły rok, szczególnie dla mikrofirm (40 proc.) oraz reprezentantów branży usługowej (39 proc.) i handlowej (36 proc.).

To, co przede wszystkim wpłynęło na negatywny odbiór 2020 przez przedsiębiorców, to obostrzenia związane z pandemią COVID 19 (46 proc.), a także problemy związane ze stabilnością (26 proc.) oraz płynnością finansową (24 proc.) swoich biznesów.

W 2020 roku najcięższy dla przedsiębiorców był kwiecień (21 proc.) oraz marzec (11 proc.). – Wydaje się, że pandemia COVID 19 nie tylko spowodowała faktycznie spowolnienie lub wręcz zatrzymanie działalności niektórych firm, ale także przyczyniła się do wzrostu poczucia niepewności wśród przedsiębiorców i te obawy o przyszłość towarzyszą im cały czas – mówi Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.  

Badanie zrealizowane metodą CAWI  przez agencję Maison&Partners na panelu badawczym Ariadna. Próba badawcza N=627 przedstawicieli sektora MŚP. Termin realizacji grudzień 2020.

Santander Bank Polska i Tauron Polska Energia przeprowadziły pierwszą w Polsce zieloną transakcję IRS

IRS (Interest Rate Swap) to transakcja zabezpieczająca ryzyko zmienności stóp procentowych. Instrument przygotowany dla Taurona jako pierwszy w Polsce jest oparty o zasady zrównoważonego rozwoju. Oznacza to, że jeśli Tauron osiągnie lepsze wskaźniki środowiskowe to koszty odsetkowe od zaciągniętych zobowiązań będą niższe.

Firma, która korzysta z „zielonego IRS” jest motywowana do uwzględniania celów środowiskowych w swoim modelu biznesowym. Dla producenta energii będą to: obniżenie emisji CO2 oraz zwiększenie produkcji energii pochodzącej z OZE. Za spełnienie tych warunków przedsiębiorstwo uzyskuje wymierne korzyści finansowe, w przypadku Taurona będzie to obniżenie płaconej stałej stopy procentowej.

Aspekty środowiskowe i klimatyczne są coraz częściej brane pod uwagę przy finansowaniu oraz szacowaniu ryzyka danej inwestycji. Specjalną rolę odgrywają też cele SDG (Sustainable Development Goals) i wskaźniki ESG (Environmental Social, Governance), które uwzględniane są przy tworzeniu nowych produktów czy oferty finansowania mającej zachęcać i wspierać przedsiębiorców do podejmowania wysiłku transformacyjnego. Naszym celem jest wsparcie rodzimego sektora energetycznego w transformacji na zeroemisyjny system. Dlatego dostarczamy naszym klientom rozwiązania, które im w tym pomogą, uwzględniając przy tym specyfikę naszego rynku. Cieszymy się, że Santander Bank Polska jako pierwsza instytucja finansowa w Polsce przeprowadził transakcję zabezpieczającą ryzyko zmienności stóp procentowych opartą o zasady zrównoważonego rozwoju – komentuje Paweł Szczepaniak, z Departamentu Usług Skarbowych Santander Bank Polska.

To kolejny etap współpracy Santander Bank Polska z firmą Tauron. W październiku br. bank został koordynatorem, organizatorem oraz dealerem emisji pierwszych obligacji Zrównoważonego Rozwoju (Sustainability–linked) dla spółki, o wartości 1 mld zł. Obie transakcje, które były pierwszymi takimi na polskim rynku, pomogą spółce w transformacji na energię bezemisyjną. Santander Bank Polska bardzo poważnie podchodzi do wyzwań przed jakimi bez wątpienia stanie sektor energetyczny w najbliższych dekadach. Dlatego aktywnie uczestniczy w finansowaniu „zielonych” projektów w tym sektorze, a także tworzy rozwiązania umożliwiające firmom energetycznym realizowanie ambitnych celów.

Zielony Zwrot Taurona to strategia prowadzona od półtora roku. Jej głównym celem jest radykalna zmiana struktury wytwórczej Grupy przy jednoczesnym skokowym obniżeniu emisyjności CO2. W 2030 roku chcemy 2/3 energii wytwarzać ze źródeł odnawialnych i ograniczyć emisyjność o połowę. To ambitne zadanie, którem wymaga skonstruowania elastycznego i zdywersyfikowanego finansowania. Widzimy, że sektor finansowy dostarcza nowych rozwiązań, z których korzystamy – wyjaśnia Marek Wadowski, wiceprezes zarządu TAURON Polska Energia.

Czym jest „zielony IRS”?

IRS to transakcja zabezpieczająca ryzyko zmienności stóp procentowych, w której klient zamienia płatności oparte o zmienny indeks (np. WIBOR) na stopę stałą o określonej wysokości. Transakcji takich dokonuje się w celu zabezpieczenia ryzyka wynikającego z finansowania opartego o zmienną stopę, np. kredytów czy emisji  obligacji. Przed zawarciem transakcji klient ponosi koszty odsetkowe oparte o WIBOR i marżę kredytową. WIBOR może zmieniać się w czasie i wzrosnąć, powodując wzrost kosztów odsetkowych. Dzięki zawartej transakcji IRS firma przez cały okres zabezpieczenia zna wysokość ponoszonych kosztów.

Modyfikacja transakcji wykonana przez Santander Bank Polska to oparcie IRS o zasady zrównoważonego rozwoju. Wprowadzona została dodatkowa zachęta finansowa w postaci obniżenia stałej stopy procentowej. Jednak żeby taka obniżka się zrealizowała, Tauron będzie musiał spełnić odpowiednie warunki, które zostały ustalone przed zawarciem transakcji, a następnie będą co rok monitorowane. Jeśli warunki w danym roku zostaną spełnione, stopa procentowa zostanie obniżona o ustaloną wartość, na następny rok.

Polska gospodarka, tak jak i wiele gospodarek europejskich, stoi przed wyzwaniem zielonej transformacji. Kontrahenci, klienci indywidualni, inwestorzy coraz uważniej przyglądają się temu, jakie skutki dla środowiska, klimatu i społeczeństwa powoduje dana działalność. Przedstawiciele biznesu monitorują swój  ślad środowiskowy i tworzą ambitne strategie, których celem jest jego zmniejszanie. Należy więc oczekiwać, że tego typu transakcji jak „zielony IRS” czy instrumentów jak obligacje Zrównoważonego Rozwoju będzie na naszym rynku coraz więcej.

Porozumienie NCBR z Narodowym Funduszem Badań Ukrainy

Organizacja wspólnych konkursów bilateralnych, wymiana wiedzy i najlepszych praktyk oraz promocja udziału polskich i ukraińskich ekspertów w procesie oceny wniosków w konkursach obu instytucji – to główne założenia podpisanego właśnie porozumienia o współpracy pomiędzy Narodowym Centrum Badań i Rozwoju a Narodowym Funduszem Badań Ukrainy.

Dla NCBR podjęta współpraca jest ważnym elementem nowej strategii zakładającej m.in. wzmocnienie pozycji międzynarodowej Centrum i stałe poszerzanie oferty w tym zakresie.

Polskie innowacje już od lat wychodzą za granicę dzięki wsparciu NCBR. W naszym portfolio mamy obecnie ponad 100 inicjatyw międzynarodowych. Cieszę się, że od dziś w gronie naszych najważniejszych zagranicznych partnerów jest także Narodowy Fundusz Badań Ukrainy. To szansa dla polskich jednostek na nawiązanie nowych badawczych kontaktów. Dla obu instytucji to także możliwość wspólnego udziału chociażby w takich projektach jak Twinning i TAIEX czyli programach pomocowych adresowanych do państw sąsiadujących z UE – mówi dr inż. Wojciech Kamieniecki, dyrektor Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.

Narodowy Fundusz Badań Ukrainy (NRFU) to państwowa agencja rządowa, której głównym celem jest wsparcie realizacji badań podstawowych i prac rozwojowych w priorytetowych obszarach nauki i technologii. NRFU została powołana przez Radę Ministrów Ukrainy na początku 2018 roku i jest odpowiednikiem NCBR na Ukrainie.

Jesteśmy przekonani, że partnerstwo w ramach podpisanego Porozumienia pomiędzy NRFU i NCBR będzie realizowane na wysokim poziomie. Nie mamy wątpliwości, że nasza współpraca będzie sprzyjać owocnej wymianie wiedzy i dobrych praktyk między czołowymi organizacjami i instytucjami naukowymi Ukrainy i Polski, zacieśnianiu relacji między naszymi krajami, a także wzajemnej integracji krajowych przestrzeni badawczych. – mówi prof. Leonid Jatsenko, dyrektor Narodowego Funduszu Badań Ukrainy.

Porozumienie NCBR – NRFU będzie obowiązywać przez 5 lat. Współpraca może być podjęta m.in. w zakresie badań jądrowych, nowych materiałów, technologii IT, fizyki i astronomii, inżynierii, biotechnologii czy badań środowiskowych.

Międzynarodowy „know-how” NCBR

Rok 2021 to nowe wyzwania dla NCBR w zakresie współpracy międzynarodowej. Aby jeszcze skuteczniej wspierać naukowców i innowatorów na arenie międzynarodowej, a zwłaszcza realizować projekty w ramach programu Horyzont Europa, Centrum podjęło już szereg istotnych działań m.in. powołało Biuro Współpracy Międzynarodowej, połączyło siły z Krajowym Punktem Kontaktowym oraz uruchomiło Biuro w Brukseli.

Współpraca międzynarodowa w NCBR ma wieloraki charakter. Ze względu na typ wdrażanych inicjatyw można podzielić ją na: ERA-NET-y, czyli partnerstwa w ramach Programów Ramowych UE; inne inicjatywy wielostronne; współpracę dwustronną; a także programy finansowane z funduszy norweskich i funduszy Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Łącznie NCBR zaangażowało się w 102 inicjatywy, czego wynikiem jest prawie 1000 projektów o łącznej wartości dofinansowania przekraczającej 1,1 mld zł. NCBR ogłasza średnio 30 konkursów rocznie, z łącznym budżetem około 100 mln zł.