Gospodarka USA odnotowała największe spowolnienie od 1946 r.

W tym tygodniu w USA opublikowano wstępne szacunki PKB za 2020 r., zgodnie z którymi PKB spadł o 3,5%. Jest to największy spadek od 1946 roku, ale biorąc pod uwagę pandemiczne okoliczności, jest to nadal zadowalający wynik. Co więcej, spadek ten nie jest tak głęboki, jak w innych krajach Unii Europejskiej.

Należy też pamiętać, że w 2020 r. Stany Zjednoczone włożyły znacznie więcej pieniędzy w gospodarkę, niż kraje unijne za pośrednictwem programów fiskalnych. Odzwierciedla się to wysokim oprocentowaniem długu USA. Kraje UE są mniej zadłużone, lecz spadek PKB jest wyższy z powodu ostrzejszych środków przeciwko koronawirusowi. Jak podaje Bloomberg, Europejski Bank Centralny widzi, że inwestorzy zakładają brak możliwości dalszych obniżek stóp procentowych, ale chce aby rynek wiedział, że nie jest to wykluczone i że może podjąć działania w obliczu spadku PKB.

Kurs złotego wobec euro nie zmienił się znacząco w tym tygodniu. Po początkowym osłabieniu, złoty umocnił się w drugiej połowie tygodnia, notując w piątek rano poziom 4,54 PLN/EUR. Wśród walut regionalnych warto również wspomnieć o koronie czeskiej, która od początku listopada umacnia się w stosunku do euro, pomimo że Republika Czeska jest jednym z krajów najbardziej dotkniętych przez Covid-19 w ostatnich miesiącach. Oprócz korony, euro osłabiło się również względem dolara, uzyskując poziom 1,210 USD/EUR na końcu tygodnia.

Marta Pavlik, analityczka instytucji płatniczej AKCENTA

Czterodniowy tydzień pracy już niebawem zdominuje rynek

Czy praca przez 8 godzin dziennie przez 5 dni w tygodniu może odejść do lamusa? Wiele na to wskazuje! Firmy przekonują się, że jeśli chodzi o pracę, dłużej wcale nie znaczy lepiej. Coraz więcej przedsiębiorstw wdraża w życie idee czterodniowego tygodnia pracy. Co ciekawe, rozwiązanie to podoba się także Polakom. Według badań firmy ADP, chęć modyfikacji czasu pracy wyraża aż sześciu na dziesięciu ankietowanych. Czy taki model może już wkrótce zrewolucjonizować rynek pracy?

Pandemia koronawirusa odcisnęła swoje piętno na wielu sektorach gospodarki. Jej skutki bardzo widoczne są m.in. na rynku pracy, który jak się okazuje, nie tylko musi poradzić sobie z wyzwaniami pracy zdalnej, ale także z samym modelem pracy. Pokazuje to przykład firmy Unilever, jednego z globalnych liderów sektora FMCG, który zdecydował się na przetestowanie czterodniowego tygodnia pracy w swoim oddziale w Nowej Zelandii. Okres próby ma potrwać rok i rozpoczął się w grudniu. Pracownicy mają możliwość skrócenia swojego czasu pracy o 20 proc. zachowując przy tym takie samo wynagrodzenie.

Jednakże Unilever to nie jedyna firma, która w obecnym czasie zmotywowała się do wprowadzania innowacji w tym zakresie. Japoński oddział Microsoft również rozpoczął eksperyment i o jeden dzień skrócił tydzień pracy. Przez cały sierpień 2019 r. 2300 pracowników firmy pracowało od poniedziałku do czwartku, otrzymując tym samym trzydniowy weekend. Efekty okazały się zaskakujące. W tym czasie produktywność, oparta na konkretnych wyliczeniach sprzedaży na pracownika, wzrosła o prawie 40 proc. (vs sierpień 2018 r.). Jak podaje Microsoft, ma to związek również z tym, że ograniczono czas tradycyjnych spotkań na rzecz wideokonferencji i telekonferencji. Rozwiązanie zostało pozytywnie ocenione przez ponad 92 proc. pracowników. To dopiero początek przygody z czterodniowymi tygodniami pracy, ponieważ Microsoft od razu zapowiedział kolejne etapy testowania i wdrażania tego systemu.

Co ciekawe, model czterodniowego tygodnia pracy dobrze postrzegany jest także w Polsce. Według badania „Worforce View 2020” przeprowadzonego przez firmę ADP, zdecydowana część polskich pracowników zgłasza potrzeby zmian właśnie w zakresie czasu pracy, a także w systemie wynagrodzeń. Dotychczasowo dominujące rozwiązanie – praca przez 8 godzin przez 5 dni w tygodniu odpowiada tylko 38 proc. grupy badawczej.

– Pojawia się coraz więcej badań świadczących o tym, że pracownicy, nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie, chcą zmian w systemie pracy. Od pewnego czasu mówi się o czterodniowym tygodniu pracy, a testy, takie jak na przykład eksperyment japońskiego Microsoftu, pokazują, że taka zmiana może być korzystna nie tylko dla pracownika, ale i dla pracodawcy. Widoczny jest wzrost efektywności i większe zadowolenie z pracy. Choć Polacy nie są jeszcze wielkimi entuzjastami tego pomysłu, to rośnie świadomość dotycząca korzyści takiego trybu pracy i stale przybywa osób przekonujących się do tego rozwiązania – komentuje Anna Barbachowska, HR Business Partner z firmy ADP Polska.

Polacy nie tylko są pozytywnie nastawieni do zmiany modelu pracy, ale także do systemu wynagrodzeń. Jedynie 52 proc. respondentów, którzy otrzymują wynagrodzenie w cyklach miesięcznych, wskazało, że  to rozwiązanie im odpowiada. 15 proc. natomiast wolałoby otrzymywać tygodniówki (głównie są to osoby w wieku 45-50 lat – 19 proc.), a co dwa tygodnie wynagrodzenie chciałoby dostawać 21 proc. badanych. Sporo zwolenników takiego rozwiązania jest nie tylko wśród najmłodszej grupy w wieku 18 – 24 lata (21 proc.) i 25 – 34 lata (23 proc.), ale również w wieku 55+ (aż 24 proc.)

PKB Polski w 2020 roku spadł o 2,8%

Według pierwszego szacunku PKB w 2020 roku spadł o 2,8%, po wzroście o 4,5% w 2019 roku – podał dzisiaj GUS.

Dzisiaj GUS opublikował kluczowe dane dla polskiej gospodarki: pierwszy szacunek PKB za ubiegły rok. Mówi on o tym, jak firmy przeszły przez ograniczenia podażowe i lockdowny oraz jak konsumenci przyjęli zwiększone ryzyka bezrobocia i utraty dochodów. Okazuje się, że – jak na obecne warunki – dobrze.

PKB w 2020 spadł realnie o 2,8%. Jeśli te statystyki zostaną potwierdzone, to znacznie mniejsze tąpniecie niż prognozowały organizacje międzynarodowe i dość konserwatywne ośrodki Ministerstwa Finansów i NBP. Spełniły się optymistyczne szacunki sektora prywatnego, który mówił o ok. 3% na minusie.

Jak na istniejące ograniczenia, relatywnie niewielki jest spadek spożycia w sektorze prywatnym (-3,0% r/r) – konsumenci wprawdzie nie wydawali na to, co zwykle, ale pojawiły się nowe kategorie kosztów, m.in. związane z usługami publicznymi czy koniecznością dokonania zmian w swoim otoczeniu. Tu jednak rozluźnianie obostrzeń powinno zastąpić jednorazowe efekty 2020 r. Kiepsko plasują się inwestycje (-8,4% r/r), ale efekt pandemii tylko wzmacniają nasze problemy systemowe.

Niezwykle korzystnym zbiegiem okoliczności jest ciągnący w górę eksport, który zawdzięczamy wysokiemu popytowi na dobra takie jak samochody, meble czy sprzęt AGD, które dobrze realizują pandemiczne potrzeby, oraz uplasowaniu w relatywnie odpornych łańcuchach dostaw.

Dzisiejsze dane pokazują, że przetwórstwo przemysłowe jest właściwie kryzysoodporne. Ale nie wszystkie branże mają tyle szczęścia. Z pewnością wsparcie publiczne ma pozytywny wkład do dzisiejszych wyników, ale z tego nie wynika, że COVID-owe trzęsienie ziemi przetrwają wszystkie firmy.

dr Sonia Buchholtz, Konfederacja Lewiatan

Szarpany handel na giełdach wpływa na nerwowość

Rynki nadal w nerwowej atmosferze. Uwaga skupiona nie na dystrybucji szczepionek, czy lepszych odczytach, tylko na rozgrywkach inwestorów detalicznych z funduszami na amerykańskich giełdach. Wyjątkowa stabilność polskiej waluty. Kilka ciekawych danych w dzisiejszym kalendarzu makro.

Znów spadki

Koniec tygodnia ponownie przynosi pesymizm, widoczny szczególnie na rynkach giełdowych. Wydawało się, że końcówka wczorajszej sesji w USA znów wpłynie pozytywnie na handel i zobaczymy dzisiaj kontynuację wzrostów. Tak się jednak nie dzieje, oczywiście na ten moment pod nieobecność Amerykanów, więc za kilka godzin sytuacja może ulec zmianie. Tak naprawdę próżno szukać powodów takiej nerwowości, a zamiast rozmawiać o tempie szczepienia mieszkańców naszego globu, uwaga całego świata finansów skupia się na jednej spółce z Wall Street.

Mali gracze

Tak, to nie błąd, w ostatnich dniach nastroje na rynkach uwarunkowały notowania spółki, która prowadzi sklepy z grami i elektroniką. Od początku trwania tej hossy zauważalny był ogromny udział inwestorów indywidualnych. Można powiedzieć, że właśnie ta grupa napędzała wzrosty na giełdach i niektórych surowcach. Oczywiście powodów takiego scenariusza jest kilka, zaczynając na pomyśle handlu akcjami bez prowizji, przez jednorazowe bony dla Amerykanów, kończąc na chęci zarobienia łatwej kasy w krótkim czasie.

Fundusze już nie są “pępkiem świata”

Paradoks tej całej sytuacji jest taki, że właśnie Ci “mali gracze” doprowadzili w ostatnich dniach do niemal bankructwa wielu funduszy inwestycyjnych. Słynna stała się już dyskusja na forach internetowych inwestorów detalicznych, by zmusić fundusze (szczególnie hedgingowe) do zamknięcia pozycji krótkich, czyli grania na spadki. Dzięki temu wzrosty na danej spółce przybierają jeszcze na sile. Oczywiście można powiedzieć, że takie rozwiązania na rynkach to nic innego jak tworzenie się bańki spekulacyjnej. Nie da się jednak ukryć, że świat finansów w ostatnich miesiącach się zmienia i do niedawna mocarne fundusze nie mogą już sobie pozwolić na lekceważenie tłumów. Bo jak widać, mogą zrobić wiele, a internet w tym pomaga. Inna sprawa powiedzieć, co będzie, jeśli ci “mali gracze” nauczą się krótkiej sprzedaży, wtedy możemy być świadkami niemałego krachu na giełdach.

NBP wpłynął na niższą zmienność złotego

W tym całym zamieszaniu na giełdach zmiennością nie grzeszy nasz polski złoty. Wczoraj widzieliśmy lekki skok notowań EUR/PLN gdzieś do poziomu 4,56 zł, po czym dzisiaj kurs spada w okolice 4,53 zł. Oczywiście brak zmienności, mimo że powody do takowej są, zawdzięczamy NBP. “Dzięki” interwencjom z końca roku 2020, inwestorzy nieco omijają nasze aktywa. Może się więc okazać, że w przypadku znacznego pogorszenia nastrojów na rynkach nie zobaczymy dużego osłabienia naszej waluty. Z prostej przyczyny, a mianowicie omijania złotego przez zagranicznych inwestorów.

PKB z Niemiec i PCE z USA

Dzisiaj o 10.00 poznaliśmy PKB naszego zachodniego sąsiada za IV kwartał. I trzeba przyznać, był to zaskakująco dobry odczyt, pokazujący wynik -2,9% przy oczekiwaniach na poziomie -3,4%. Oczywiście można szukać też minusów, a takim jest informacja, że cały ostatni rok gospodarka niemiecka kończy na minusie. Dobrze wypadły również dane o bezrobociu i zasiłkach dla bezrobotnych, odpowiednio 6% i -41 tys. W godzinach popołudniowych poznamy jeszcze odczyt indeksu inflacji PCE wykorzystywanej przez Fed. Jest on o tyle ważny, że w ostatnich tygodniach widzimy mocne argumenty za tym, by napędzać wzrost cen. Póki co amerykański dolar zachowuje się spokojnie, nie da się jednak ukryć, że od początku roku jest silniejszy, szczególnie w relacji do euro.

Krzysztof Pawlak, analityk walutowy w InternetowyKantor.pl

Marynarki męskie w casualowych stylizacjach

Od lat marynarki męskie nie są noszone jedynie do stylizacji bardzo oficjalnych z garniturem. Obecnie jest mnóstwo modeli mniej formalnych, które rewelacyjnie komponują się z zestawieniami półformalnymi i casualowymi.

Marynarka męska casualowa jest w wielu kolorach, jednak w dalszym ciągu mężczyźni najczęściej sięgają raczej po klasyczne kolory jak granat, beż, czy szary. Już na pierwszy rzut oka marynarka casualowa różni się od tej do garnituru. Nie ma charakterystycznej podszewki, za to posiada nakładane kieszenie, często są też ozdobne łaty na łokciach. Ciekawie prezentują się modele ze wstawkami i guzikami w kontrastujących kolorach. Ponieważ marynarki tego typu sprawdzą się na wiele okazji, każdy mężczyzna powinien mieć w szafie przynajmniej jeden model.

Styl smart casual – kiedy warto się tak ubrać?

Casualowe marynarki sprawdzą się podczas większości wyjść, gdzie nie wymaga się formalnego stroju. Mogą dodać szyku i elegancji w codziennych stylizacjach, a równie dobrze współgrają ze strojem półformalnym. Marynarka casualowa będzie idealną propozycją na randkę, w trakcie wyjścia na miasto i na imprezę. Sprawdzi się podczas rodzinnych przyjęć i uroczystości jak urodziny, świąteczny obiad, albo komunia. Można po nią sięgnąć także wtedy, kiedy komponujemy strój do pracy, pod warunkiem, że w firmie nie obowiązuje sztywny dress code. Smart casual jest stylem, w którym funkcjonalność łączy się z elegancją. Jest swego rodzaju pomostem między strojem formalnym a sportowym lub casualowym, a marynarka świetnie to podkreśli.

Jakie spodnie do casualowych stylizacji?

Klasycznym przykładem są jeasny. Gdybyśmy zamiast marynarki sięgnęli po bluzę lub sweter, mielibyśmy typową stylizacją casualową. Natomiast, jeśli włożymy marynarkę, to stylizacja od razu zyskuje szczyptę szyku i elegancji.

Innym typem spodni, który z marynarką współgra rewelacyjnie, są spodnie chinosy. To spodnie materiałowe, które nosimy zarówno do stylizacji typowo casualowych, jak i elegantszych. Dostępne są modele w stonowanych i neutralnych kolorach, ale bez problemu znajdziemy też spodnie w żywszych barwach lub w gustowną kratę. Pamiętajmy przy tym, że tylko jeden element stylizacji może być we wzory – albo marynarka, albo spodnie.

Co pod marynarkę?

W zależności od pory roku i okazji pod marynarkę założymy coś innego. Może to być zwykły T-shirt, ale chcąc uzyskać nieco grubszą casualową stylizację, postawmy na golf męski. Ze stylizacją z marynarką dobrze współgrają również inne typy swetrów jak kardigany bądź dopasowane swetry z dekoltem okrągłym lub w serek.

Szykując się na wyjście lub przyjęcie, pod marynarką sprawdzą się koszule męskie od Lancerto. W przeciwieństwie do koszul do garnituru, przy marynarce casualowej koszula może być w innym kolorze niż biel. Jeżeli jest chłodno lub chcemy urozmaić zestawienie, możemy ubrać także kamizelkę. Tworząc stylizację, nie możemy zapominać o dodatkach, jak mucha, zegarek, pasek do spodni, czy skórzana torba. Wszystko to razem sprawi, że będziemy wyglądać rewelacyjnie.

Zyski z gier hazardowych. Państwo nie może czerpać przychodów fiskalnych z przestępczej działalności podatników

Przedsiębiorca prowadził działalność gospodarczą w Polsce, z której w zeznaniu rocznym wykazał 13 tys. zł straty. Jednak wg ustaleń organu podatkowego był on również uczestnikiem internetowych konkursów, gier i zakładów wzajemnych organizowanych za granicą, dzięki którym w 2009 r. uzyskał wygrane w wysokości ponad 7,5 mln zł. Z tytułu tych wygranych nie wykazał w zeznaniu rocznym PIT-36 zryczałtowanego podatku dochodowego od osób fizycznych w kwocie 754 684 zł. Po pięciu latach fiskus postanowił upomnieć się o te pieniądze. Podatnik bronił się, że uzyskał wygrane zwolnione z opodatkowania dzięki grze w kasynach zlokalizowanych na terenie UE, jak i wygrane, od których organizatorzy internetowych zakładów pobrali już należny podatek.

Wygrana w zakładach i grach internetowych

Dyrektor urzędu kontroli skarbowej w sierpniu 2014 r. określił podatnikowi zobowiązanie w zryczałtowanym podatku dochodowym od osób fizycznych za 2009 r. w kwocie ponad 750 tys. zł. Ustalił, że podatnik prowadził w 2009 r. działalność gospodarczą, z której wykazał w zeznaniu rocznym stratę w wysokości 13 508 zł. Podatnik nie wykazał jednak w tym zeznaniu kwoty 7 546 841,67 zł, jaką miał uzyskać dzięki wygranym w internetowych grach organizowanych za granicą. Właśnie z tytułu tych wygranych nie odprowadził do fiskusa podatku dochodowego w ustalonej przez dyrektora wysokości.

Podatek od gier

Po bezskutecznym odwołaniu do organu podatkowego II instancji podatnik wniósł skargę do sądu. WSA w Warszawie w lutym 2016 r. uchylił decyzję dyrektora izby skarbowej, stwierdzając niedostateczne udowodnienie przez organy, że skarżący uzyskał przychody z tytułu gier online, podlegające opodatkowaniu podatkiem dochodowym na podstawie art. 30 ust. 1 pkt 2 ustawy o PIT. A przepis ten stanowi, że zryczałtowany podatek dochodowy pobiera się od dochodów z tytułu wygranych w konkursach, grach i zakładach wzajemnych lub nagród związanych ze sprzedażą premiową, uzyskanych w państwie członkowskim Unii Europejskiej lub innym państwie należącym do Europejskiego Obszaru Gospodarczego – w wysokości 10% wygranej lub nagrody.

Od jakich firm i w jakiej wysokości podatnik uzyskał przychód?

Ponownie rozpoznając sprawę, organ I instancji został zobligowany do przeprowadzenia bardziej wnikliwego postępowania dowodowego. To dotychczasowe – oparte o informacje uzyskane od maltańskiej i brytyjskiej administracji skarbowej, a więc państw, w których siedziby mieli przedsiębiorcy organizujący gry hazardowe – nie wskazywało bowiem, aby polski podatnik w ogóle uzyskał jakiekolwiek wygrane od tych firm. Do tego dyrektor urzędu kontroli skarbowej nie zwrócił się o udzielenie takich informacji do administracji skarbowej Gibraltaru. Dyrektor stwierdził, iż niezbędne jest ustalenie przez organ I instancji, od jakich firm podatnik uzyskał wygrane i w jakich kwotach.

Organ ponownie domagał się ponad 750 tys. podatku

W lutym 2019 r. organ I instancji ponownie określił podatnikowi zobowiązanie w podatku dochodowym za 2009 r. w kwocie 754 684 zł. Występujący w tej roli naczelnik urzędu celno-skarbowego stwierdził, że uzyskane ponownie od administracji podatkowej Malty i Wielkiej Brytanii informacje nie potwierdziły, jakoby dokonane na rachunki podatnika wpłaty od dwóch firm z tych krajów dotyczyły wygranych w hazardowych grach internetowych. Niemniej, oceniając cały zgromadzony materiał dowodowy, w tym złożone wyjaśnienia podatnika, który przyznał się, że osiągnął przychody z wygranych w grach hazardowych, można stwierdzić, że sporne 7 546 841,67 zł, od których podatku domaga się organ, nie pochodzą z prowadzonej przez tego podatnika w 2009 r. działalności gospodarczej, a nie ustalono też, by pochodziły z innego niż wygrane źródeł.

Istotny rodzaj gry

Podatnik odwołał się i od tej decyzji, wnioskując o przeprowadzenie dowodu z informacji od organizatorów gier na okoliczność przypisania konkretnych wygranych do konkretnie ustalonego rodzaju gry. Zarzucił organowi, że mimo przeprowadzenia postępowania kontrolnego, a później podatkowego, w żaden sposób nie ustalił, z jakiego rodzaju gry podatnik uzyskał przychód będący podstawą obciążenia podatkiem. Zamiast tego organ skupił się na naliczeniu podatku dochodowego od kwot, które wpłynęły na rachunek podatnika. A podatnik wskazał, że część tych kwot pochodziła z wygranych hazardowych, ale w kasynach gry organizowanych na terenie Unii Europejskiej. Zaś zgodnie z art. 21 ust. 1 pkt 6 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, w brzmieniu obowiązującym w 2009 r., wolne od podatku były wygrane w kasynach gry, wideoloteriach, grach na automatach, grach na automatach o niskich wygranych oraz grach w bingo pieniężne i fantowe, urządzanych i prowadzonych przez uprawniony podmiot na podstawie przepisów o grach i zakładach wzajemnych obowiązujących w państwie członkowskim Unii Europejskiej lub w innym państwie należącym do Europejskiego Obszaru Gospodarczego.

Podatnik podniósł również, że zagraniczne organy podatkowe nie potwierdziły jednoznacznie istnienia lub nie obowiązku poboru zaliczek na podatek od przychodu z tytułu tych wygranych. Mając zatem na względzie regułę rozstrzygania wątpliwości na korzyść podatników, w sprawie tej należy uznać, że należne od wygranych daniny publicznoprawne zostały odprowadzone.

Gracze zwolnieni z podatku, a jego ciężarem obarczeni organizatorzy gier

Jednak mimo to dyrektor izby administracji skarbowej, jako organ odwoławczy, potwierdził wcześniejsze ustalenia organu I instancji, że podatnik uzyskał w 2009 r. wygrane w wysokości ponad 7,5 mln zł, a od wygranych tych ich organizatorzy na Malcie, wyspie Alderney, w Gibraltarze czy Wielkiej Brytanii nie pobrali podatku. Co prawda, zgodził się, że na mocy obowiązujących w tych jurysdykcjach przepisów gracze nie płacą podatku od uzyskanych wygranych, a ciężar ten spoczywa wyłącznie na organizatorach gier, jednak tylko w przedmiocie własnego obrotu. A w opinii organu podatnik w żaden sposób nie uprawdopodobnił, że organizatorzy w zakresie osiągniętych przez niego wygranych należny podatek potrącili, stąd uiścić musi go sam podatnik.

Umowy ws. unikania podwójnego opodatkowania w 2009 r. lub ich brak

W oparciu o umowy ws. unikania podwójnego opodatkowania zawarte między Polską a Wielką Brytanią, a także Polską a Maltą, organ podatkowy stwierdził, że uzyskane od firm zlokalizowanych w tych państwach wygrane podlegają opodatkowaniu w miejscu zamieszkania podatnika. Natomiast w braku takiej umowy z Gibraltarem prawo podatkowe tego kraju oraz Polski wskazuje, że wygrana uzyskana od zlokalizowanej w Gibraltarze firmy podlega opodatkowaniu tylko w Polsce, podobnie jak w przypadku braku międzynarodowej umowy podatkowej z wyspą Alderney.

Kwestia uzyskania przychodu z gier internetowych nie powinna budzić wątpliwości

Rozpoznający skargę podatnika Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie przywołał rozstrzygnięcie wydane w tej sprawie przez sąd w innym orzeczeniu z 2016 r. WSA zauważył, że wówczas sąd, uchylając decyzje organów, jako podstawę wskazał uchybienia procesowe i brak dostatecznego udowodnienia, że podatnik uzyskał jakikolwiek przychód z gier online. Pominął jednak fakt, że sam podatnik kilkukrotnie pisemnie deklarował, że kwestionowany przychód uzyskał dzięki uczestnictwu w takich grach. WSA w obecnym składzie wyraził opinię, że nie ulega wątpliwości, iż skarżący przedmiotowy przychód w kwocie ponad 7,5 mln zł uzyskał w 2009 r. z gier internetowych. Potwierdziły to administracje: brytyjska i maltańska.

Jedne gry mogły być legalne, a inne nie

WSA przypomniał więc, że w brzmieniu art. 107 § 1 i 2 Kodeksu karnego skarbowego z 2009 r., które i obecnie jest podobne, karze grzywny do 720 stawek dziennych lub karze pozbawienia wolności do lat trzech albo im obu łącznie podlega ten, kto na terytorium Polski uczestniczy w zagranicznej grze losowej lub zagranicznym zakładzie wzajemnym. Zatem uczestnictwo w takich grach było w 2009 r. przestępstwem, podobnie zresztą jak obecnie. W sprawie tej poza sporem między skarżącym a organami było to, że skarżący uczestniczył w grach internetowych, logując się do nich za pośrednictwem komputera z terytorium RP. Nie wyjeżdżał z kraju w celu uczestnictwa w nich do: Wielkiej Brytanii, Gibraltaru, na Maltę ani na wyspę Alderney. Natomiast z art. 2 pkt 4 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych wyraźnie wynika, że przepisów tej ustawy nie stosuje się do przychodów wynikających z czynności, które nie mogą być przedmiotem prawnie skutecznej umowy. Z drugiej jednak strony gry wymienione w art. 21 ust. 1 pkt 6 i 6a ustawy o PIT, a niepodlegające kwalifikacji jako gry losowe lub zakłady wzajemne, do których zaliczyć można np. gry na automatach, były legalne.

Dlatego też – jak orzekł sąd – nie sposób w tej chwili ustalić, czy dochód podatnika może być w ogóle opodatkowany, a także w jakiej części, bo skarżący mógł uzyskać ten dochód lub jego część z legalnych lub nielegalnych gier hazardowych. WSA dodał, że: „Postępowanie podatkowe będzie więc wymagało umorzenia w tym zakresie, w jakim potwierdzone zostanie, że przychody Skarżącego pochodzą z nielegalnych w Polsce w roku 2009 internetowych gier hazardowych. Należy tu przypomnieć generalną zasadę aksjologiczną naszego systemu prawa podatkowego, że Państwo nie może czerpać przychodów fiskalnych z przestępczej działalności podatników” (wyrok z 19 sierpnia 2020 r., sygn. akt III SA/Wa 1982/19).

Autor: radca prawny Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

2020 na rynku pracy w ujęciu GUS: dwukrotnie więcej zwolnień grupowych, ale wyższe wynagrodzenie

Miniony rok na rynku pracy był trudny do jednoznacznej oceny. Z jednej strony dość znacząco spadły niektóre wskaźniki, takie jak przeciętne zatrudnienie. Z drugiej strony, stopa bezrobocia rejestrowanego była względnie stabilna, a przeciętne wynagrodzenie Polaków zwiększyło się. Wnioskom płynącym z badania Głównego Urzędu Statystycznego „Sytuacja społeczno-gospodarcza kraju w 2020 r.” przyjrzeli się eksperci Personnel Service.

Przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw spadło o 1,1% i wyniosło 6 mln 326 tys. osób (rok wcześniej było to 6 mln 395 tys. osób). Warto przypomnieć, że w ciągu ostatnich 5 lat ten wskaźnik notował w każdym kwartale wyłącznie tendencję wzrostową w porównaniach rok do roku. Najgłębszy spadek zatrudnienia zanotowano przede wszystkim w takich branżach, jak administracja i działalność wspierająca (o 5,4%), górnictwo i wydobywanie (o 3,6%), przetwórstwo przemysłowe (o 2,1%) czy zakwaterowanie i gastronomia (o 1,9%). Są jednak branże, gdzie zatrudnienie się zwiększyło – to m.in. działalność profesjonalna, naukowa i techniczna (o 3,5%) czy informacja i komunikacja (o 3,1%). Są to jednak mniejsze wzrosty niż notowane rok wcześniej.

Choć jesteśmy świadomi, jak mocno rok 2020 dotknął przedsiębiorców, dopiero dane pokazują skalę kryzysu wywołanego przez COVID-19. Mimo, że wiele firm przewiduje sytuacje kryzysowe, na światową pandemię koronawirusa nikt nie mógł być przygotowany. Zatrudnienia nie musiały redukować te branże, których działalność była dobrze dopasowana do nowych potrzeb rynku, np. e-commerce. Ograniczenia związane z pandemią najbardziej odbiły się na branżach takich jak hotelarstwo czy gastronomia. Lockdowny sprawiły, że wiele firm zmniejszyło kadry, a początek 2021 r. wcale nie zwiastuje poprawy. Części firm – restauracji, hoteli – balansujących na skraju bankructwa, udaje się jeszcze utrzymać dzięki wykorzystaniu oszczędności właścicieli i wsparciu z rządowych tarcz. Jeśli jednak zamknięcie rynku potrwa, dla wielu firm nie będzie ratunku – mówi Krzysztof Inglot, prezes Personnel Service i ekspert ds. rynku pracy.

Pandemia zmniejszyła dysproporcje społeczne?

Pod koniec 2020 roku liczba bezrobotnych wynosiła 1 mln 46 tys. osób. To o 180 tysięcy (o 20,8%) więcej niż rok wcześniej, gdyż na koniec grudnia 2019 roku w urzędach było zarejestrowanych 866 tys. bezrobotnych. Wówczas kobiety stanowiły 55,3% tej grupy i oznaczało to zmniejszenie ich udziału w ogólnej grupie bezrobotnych o 0,7 pp. w porównaniu rok do roku. Jak się okazało, minione 12 miesięcy jeszcze bardziej zmniejszyło dysproporcje między płciami. Tym razem bezrobotnych kobiet było 53,7%, tj. o kolejne 1,6 pp. mniej niż rok wcześniej.

Warto zwrócić uwagę na liczbę nowo zarejestrowanych bezrobotnych. W 2019 roku było 1 496 500 takich osób. Z kolei w roku 2020 ich liczba wyniosła 1 340 700, co oznacza spadek o 10,4%. Stopa bezrobocia rejestrowanego w ciągu roku wzrosła o 1 pp. do poziomu 6,2%. Po dość znaczącym skoku na początku pandemii, od czerwca ten wskaźnik był stosunkowo stabilny – kontynuuje analizę Krzysztof Inglot.

Mniej ofert pracy, ale większe wynagrodzenia

Do urzędów pracy w 2020 roku zgłoszono 1 mln 115 tys. ofert zatrudnienia, co także oznacza spadek – o 17,2%. Dwukrotnie wzrosła z kolei liczba zwolnień grupowych. 957 zakładów zadeklarowało zwolnienie 73,1 tys. pracowników (w 2019 roku było to 458 zakładów i 32 tysiące osób zwolnionych). Warto jednak zauważyć, że nie wszystkie wskaźniki rynku pracy spadły. Przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wzrosło. W 2019 roku wynosiło 5169,06 zł brutto, natomiast w 2020 roku – 5411,45 zł brutto. Podniesienie płac nastąpiło we wszystkich sekcjach o znaczącym udziale w zatrudnieniu, a najbardziej w administrowaniu i działalności wspierającej (o 8,3%), obsłudze rynku nieruchomości (6,1%), sektorze gospodarowania ściekami i odpadami (5,3%) czy informacji i komunikacji (5,2%). Najmniejszy wzrost wynagrodzeń dotyczył z kolei gastronomii i zakwaterowania (o 0,5%), podczas gdy w 2019 roku wzrost płac w tych sekcjach wyniósł ok. 6%.

– Co ważne, w skali roku wzrosła także siła nabywcza przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia brutto w sektorze przedsiębiorstw. W 2020 roku realna płaca brutto okazała się o 1,5% wyższa niż przed rokiem. Podsumowując minione 12 miesięcy warto mieć zatem na uwadze, że pandemia nie zahamowała całkowicie rozwoju naszego rynku pracy, a polscy przedsiębiorcy stanęli na wysokości zadania. To oznacza, że choć obecnie notujemy negatywne tendencje na rynku pracy, jest on gotowy do „szybkiego odbicia”. Wszystko zależy jednak od tego, jak w kolejnych miesiącach będzie rozwijać się sytuacja epidemiczna w Polsce i związane z nią obostrzenia – mówi Krzysztof Inglot.

Busometr ZPP: Ponad 60% firm z sektora MŚP odczuwa negatywne skutki obostrzeń

63% badanych firm twierdzi, że wprowadzone obostrzenia negatywnie wpłynęły na ich sytuację, skłonność do inwestycji jest jeszcze niższa, niż w poprzednim – rekordowo niskim – odczycie, a rynek pracy trzyma się stosunkowo nieźle: to podstawowe wnioski z najnowszego badania Busometr, przeprowadzanego cyklicznie przez Związek Przedsiębiorców i Pracodawców.

Busometr jest Indeksem Nastrojów Gospodarczych MSP, który pokazuje stopień optymizmu małych i średnich przedsiębiorców w ramach trzech komponentów: koniunktury gospodarczej, rynku pracy i inwestycji. Badania przeprowadza firma Maison&Partners na zlecenie Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, a obecnie prezentowana edycja jest już dwudziestą z rzędu.

Badając nastroje firm w trakcie epidemii spodziewaliśmy się obniżonych wskaźników w zakresie prognozowanej koniunktury gospodarczej – twierdzi Cezary Kaźmierczak, prezes ZPP – W tej chwili nie widzimy radykalnego wstrząsu, jednak niepokoić musi rekordowo niski odczyt komponentu Inwestycje. Komponent Rynek Pracy wciąż daje stosunkowo optymistyczny obraz, jednak odczyt jest najniższy od I półrocza 2017 roku, nie możemy więc ze spokojem patrzeć w przyszłość.

Z badania Busometr – tradycyjnie już – wyłania się obraz niedostatecznej skłonności do inwestycji jako strukturalnego problemu polskiej gospodarki. W „normalnych” warunkach jest to rezultat szybko zmieniającego się prawa i braku bezpieczeństwa regulacyjnego. W czasie epidemii zaś sytuację pogarszają wprowadzane w nieprzewidywalny i chaotyczny sposób ograniczenia oraz brak klarownej koncepcji walki z koronawirusem.

Przedsiębiorcy generalnie negatywnie oceniają działania rządu podejmowane w ramach walki z pandemią, pozytywnie aktywność rządzących w tym zakresie ocenia jedynie 29% ankietowanych.

Przedsiębiorcy nie rozumieją, dlaczego nie mogą działać, nawet w podwyższonym rygorze sanitarnym – mówi Cezary Kaźmierczak Z naszych badań wynika, że 84% firm z sektora MŚP wprowadziło dodatkowe rozwiązania, takie jak płyny do dezynfekcji, maseczki wśród personelu itd. Są w stanie działać bezpiecznie, ale rząd im tego zabrania. Frustracja narasta, bo już ponad 60% ankietowanych twierdzi, że ograniczenia negatywnie odbiły się na ich działalności.

***
Busometr ZPP – Indeks Nastrojów Gospodarczych MSP, jest wskaźnikiem pokazującym stopień optymizmu małych i średnich przedsiębiorców i ich planowane działania w perspektywie najbliższego półrocza.

Na wartość Indeksu Busometr wpływ mają trzy komponenty: (1) koniunktury gospodarczej, (2) rynku pracy (płace i zatrudnianie) oraz (3) inwestycji.

Wartość każdego z komponentów mieści się w przedziale od 0 do 100.

Związek Przedsiębiorców i Pracodawców oraz firma Maison&Partners prowadzą badania wśród przedsiębiorców w oparciu o próbę zróżnicowaną ze względu na liczbę zatrudnianych pracowników, próby małych i średnich firm w Polsce (do 250 zatrudnionych).

Busometr ZPP jest publikowany co pół roku. Badanie jest realizowane od 2011 roku.

Nielegalne treści w Internecie – nowe regulacje UE

Akt prawny o usługach cyfrowych (Digital Services Act, DSA), przygotowany przez Komisję Europejską, ma zapewnić spójne przepisy dotyczące zarządzania treściami nielegalnymi przez firmy działające na rynku cyfrowym. Zdaniem Konfederacji Lewiatan dobrze, że projekt obejmie także przedsiębiorstwa spoza Unii Europejskiej, które świadczą usługi w państwach członkowskich. Niepokój budzi jednak wysoki poziom obciążeń przewidzianych dla „bardzo dużych platform internetowych”.

Opowiadamy się za precyzyjnym określeniem obowiązków firm objętych DSA. Ważne, aby brał pod uwagę model biznesowy, charakter i profil ryzyka z jakim mierzą się usługodawcy i użytkownicy oraz konsekwentnie uwzględniał proporcjonalne zobowiązania. Rozumiemy potrzebę ich zróżnicowania. Ale istotne jest też wskazanie, że odpowiedzialność pośrednika i dodatkowe obowiązki powinny koncentrować się na ogólnodostępnych platformach cyfrowych, które mają możliwość redagowania/moderowania/modelowania treści zamieszczanych przez użytkowników. Doceniamy też troskę unijnego projektodawcy o poszanowanie zasady ochrony wolności obywatelskich, w tym swobodę wypowiedzi, jak też ochronę użytkowników usług pośredników internetowych – mówi dr Aleksandra Musielak, ekspertka Konfederacji Lewiatan.

Pakiet DSA ma służyć unowocześnieniu i doprecyzowaniu przepisów dyrektywy e-commerce. Wiele firm na rynku cyfrowym UE posiada już liczne rozwiązania wykraczające poza obowiązujące przepisy, w szczególności czerpiące z najlepszych tradycji dobrowolnych porozumień, takich jak Memorandum of Understanding on Counterfeit Goods, czy też Product Safety Pledge.

Konfederacja Lewiatan popiera zróżnicowanie przepisów odnoszących się do treści nielegalnych i szkodliwych, jak również pozostawienie pola do samoregulacji. Jednocześnie dostrzega, że w ramach przyjętego przez KE zróżnicowania na „bardzo duże platformy” oraz pozostałe firmy objęte regulacją, kryterium kluczowym stał się nie profil ryzyka, a wielkość firmy (mierzona liczbą aktywnych odbiorców usług). Nadzór nad dużymi platformami został przeniesiony na poziom KE, a obowiązki w zakresie należytej staranności, transparentności działania i raportowania zostały wzmocnione. Przyjęty model może potencjalnie ułatwić działalność mniejszych europejskich firm.

– Nasz niepokój budzi jednak wysoki poziom obciążeń przewidzianych dla „bardzo dużych platform”. Zwracamy uwagę na zbyt szczegółowy systemem zasad należytej staranności, związany z zobowiązaniami ukierunkowanymi na „bardzo duże platformy internetowe” i nie uwzględniający ryzyka – dodaje Aleksandra Musielak.

Dlaczego warto zdecydować się na dom parterowy?

Domy parterowe zazwyczaj są spotykane za granicą. Jednak i w Polsce coraz częściej możemy natknąć się na ten rodzaj domu. Nic dziwnego, taki dom, który jest rozplanowany tylko na jednym poziomie, może mieć wiele zalet.

  1. Jak wyglądaja domy parterowe?
  2. Jakie są zalety domu parterowego?
  3. Jakie są ograniczenia w budowie domu parterowego?

Zobaczmy, czym dokładnie wyróżnia i cechuje się ten rodzaj budynku oraz dlaczego warto zdecydować się na takie rozwiązanie.

Jak wyglądają domy parterowe?

Być może przeglądając Internet lub czasopisma o tematyce budowlanej natknęliśmy się na projekty małych domów parterowych. Dom parterowy- czyli jaki? Jak się okazuje, jest to dom jednopiętrowy. Ten rodzaj budynków, zwanych również bungalowami, cechuje się tym, że jest niski. Jest to zatem doskonałe rozwiązanie dla każdego – świetnie będą w nim czuli się młodzi rodzice i ich dzieci, a także osoby starsze. To, co wyróżnia ten rodzaj budownictwa, to fakt, że dom znajduje się blisko ogrodu.

Domy parterowe możemy spotkać czasami w wersji modułowej. Domy modułowe składają się z gotowych elementów, które są ze sobą łączone na placu budowy, jak możemy wyczytać z artykułu: https://www.extradom.pl/porady/artykul-domy-modulowe-domy-prefabrykowane-co-warto-o-nich-wiedziec.

Jakie są zalety domu parterowego?

Według powszechnej opinii jednopoziomowy budynek jest zdecydowanie lepszym rozwiązaniem niż dom piętrowy, który ma taki sam metraż. Wpływa na to wygoda związana z poruszaniem się, a także fakt, iż przestrzeń domu jednopoziomowego wydaje się większa.

Jak już pisaliśmy, dom parterowy jest świetnym rozwiązaniem zarówno dla młodszych, jak i starszych osób. Zapewnia większe bezpieczeństwo małym dzieciom, gdyż zmniejsza ryzyko wypadków, takich jak upadek ze schodów czy z okna. Dzięki temu najmłodsi mogą swobodnie poruszać się po całej jego przestrzeni. Dodatkowym atutem jest bliskość ogrodu, na który można wyjść z różnych części domu. Nawet i w tym miejscu dzieci pozostają w niewielkiej odległości od rodziców oraz pod ich czujnym okiem.

W takim miejscu doskonale odnajdą się również osoby starsze i niepełnosprawne. Poruszanie się po nim jest łatwe, gdyż nie ma trudnych do pokonania schodów. Cała rodzina zgromadzona jest na jednym poziomie, co również wpływa na komunikację między domownikami.

Kolejną zaletą domów parterowych jest to, że ich budowa zazwyczaj przebiega w sposób sprawny i szybki. Jest on również tańszy od domu dwupoziomowego, gdyż nie są potrzebne schody, stropy ani dodatkowe podłogi. To, na czym jeszcze można oszczędzić, to koszty aranżacji wnętrz. Zazwyczaj pomieszczenia w domach parterowych są o typowych, szablonowych wymiarach, dlatego też możemy skorzystać z mebli dostępnych w ofertach sklepów z meblami. Nie musimy wydawać fortuny na meble na zamówienie, co jest czasem jedynym rozwiązaniem w nietypowych pomieszczeniach. Tutaj sytuacja jest prosta i niewymagająca zbyt wielkich nakładów pieniężnych. Kolejnym atutem jest fakt, ze z każdego pomieszczenia możemy mieć wyjście do ogrodu. Jest to cenione zwłaszcza przez te osoby, które lubią być blisko natury.

Jakie są ograniczenia w budowie domu parterowego?

Co prawda nie ma określonej minimalnej wielkości działki, na której może stać dom parterowy, jednak musimy mieć na uwadze, że musi być ona większa niż w przypadku domu piętrowego. W przypadku, gdy dysponujemy niewielką działką, budowa takiego rodzaju domu może nie być możliwa.

Przed przygotowywaniem projektu domu należy zapoznać się z Miejscowym Planem Zagospodarowania Przestrzennego. Innym rozwiązaniem jest uzyskanie decyzji o Warunkach Zabudowy. Z danych tych może wynikać, jaki dom może stać na określonym terenie. Może być tam poruszona kwestia maksymalnej wysokości budynku czy też kąta nachylenia dachu. Czasami znaleźć tam można informacje dotyczące konkretnej kolorystyki elewacji oraz innych elementów domu.