Zdrowie publiczne, gospodarka i polityka – te obszary najbardziej ucierpią na koronawirusie

Epidemia koronawirusa spowodowała kryzys w trzech obszarach – zdrowotnym, gospodarczym i politycznym. Konsekwencje dla zdrowia publicznego w Polsce zaczynają się na szczęście stabilizować. Jeśli uda nam się ograniczyć działanie epidemii do kilku ognisk, będziemy w stanie nad nią zapanować. Za tym kryzysem nieuchronnie jednak zbliżają się konsekwencje kryzysu ekonomicznego. Wiemy już, że z powodu epidemii koronawirusa stracimy dużo jako społeczeństwo. Zarządzenie dystansu społecznego i lockdownu przeniosło ciężar utrzymania gospodarki na skarb państwa. Mimo zbliżającego się pełnego odmrożenia działalności gospodarczej, wyjdziemy więc z kryzysu dużo biedniejsi. 

– Żaden rząd, nawet najbogatszy, nie jest w stanie sam z siebie utrzymywać gospodarki w nieskończoność. Dlatego odmrożenie jest konieczne. Nie zmieni to jednak faktu, że ponad miesięczny lockdown mocno nadszarpnął polskie PKB – powiedział serwisowi eNewsroom Marcin Roszkowski, prezes Instytutu Jagiellońskiego. – Trzecim kryzysem, spowodowanym przez koronawirusa, jest kryzys polityczny. Reakcja rządów na epidemię będzie miała duży wpływ na kolejne wybory w poszczególnych państwach. W Polsce decyzje polityczne na szczęście nie przełożyły się na duży wzrost bezrobocia. Programy antykryzysowe służą bowiem zamianie wsparcia dla bezrobotnych na wsparcie postojowego w firmach, które dzięki temu nie miały impulsu do zwolnień. Bezrobocie i rozszycie tej tkanki gospodarczej powoduje trwałe zniszczenia. To jest filozofia stojąca za tarczami antykryzysowymi i programami pomocowymi, które stosują rządy europejskie. Zupełnie inaczej ma się sytuacja w Stanach Zjednoczonych – gdzie elastyczność zatrudnienia pracowników jest dużo większa. Tam pula osób bezrobotnych wzrosła aż do  40 milionów Amerykanów. Jednak utrzymanie pracowników na postojowym także kosztuje. Dlatego te trzy kryzysy – zdrowotny, gospodarczy i polityczny – spowodują, że będziemy biedniejsi, mimo różnego rozłożenia akcentów w różnych krajach – analizuje Roszkowski.

Branża sprzedaży bezpośredniej od początku pandemii notuje rekordowe wzrosty obrotów. Szybko rośnie też zapotrzebowanie na sprzedawców

Sprzedaż bezpośrednia w czasie lockdownu i stopniowego odmrażania handlu notuje rekordowe wzrosty obrotów. Od początku marca do końca maja branża sprzedaje średnio o 30 proc. więcej niż rok temu. W przypadku części firm wzrosty sięgają nawet 85 proc. Zwiększa się także zapotrzebowanie na nowych sprzedawców – poziom rekrutacji jest czterokrotnie wyższy niż przed rokiem. – Wirus nas nie zaskoczył. Już od kilku lat stopniowo przechodziliśmy na nowe technologie i inne sposoby komunikacji ze sprzedawcami i klientami – tłumaczy Mirosław Luboń, dyrektor generalny Polskiego Stowarzyszenia Sprzedaży Bezpośredniej.

– Sprzedaż bezpośrednia bywa powszechnie postrzegana jako bardzo tradycyjna i w związku z tym wydawałoby się, że w okresie pandemii powinna spadać. Nic takiego się nie zdarzyło. Od kilku lat firmy z tej branży przechodziły na nowsze technologie i nowe sposoby komunikowania się zarówno ze sprzedawcami, jak i z klientami. Już od trzech lat cała komunikacja odbywa się w 75 proc. online – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Biznes Mirosław Luboń.

Dzięki wprowadzanym od kilku lat zmianom branża sprzedaży bezpośredniej nie odczuła skutków kryzysu wywołanego koronawirusem. Zdalne przyjmowanie zamówień, wysyłanie produktów do paczkomatów, konsultacje online czy wsparcie klientów za pośrednictwem komunikatorów lub infolinii sprawiły, że firmy szybko przestawiły się na pracę zdalną i mogły funkcjonować bez przeszkód również w czasie lockdownu. Dzięki temu większość z nich w ostatnich miesiącach notuje wzrosty.

– Podstawą sprzedaży bezpośredniej jest długotrwała relacja z klientem. Dotychczas opierała się na osobistym kontakcie, face to face. W związku z tym, że zmienia się branża, zakres i formy komunikacji, zmienia się również relacja z klientami. Więcej osób kontaktuje się z nami online, ale w przeciwieństwie do sprzedaży internetowej kontakt po zakupach się nie urywa. W interesie każdego sprzedawcy leży, żeby go podtrzymać, służyć klientowi radą, podpowiedzieć odpowiednie produkty zgodnie z jego potrzebami – tłumaczy ekspert.

Z danych PSSB wynika, że od początku marca do końca maja branża notuje sprzedaż średnio o 30 proc. wyższą niż w analogicznym okresie 2019 roku. Dla niektórych firm okres lockdownu okazał się najlepszy w historii i zanotowały nawet o 85 proc. wyższą sprzedaż niż przed rokiem.

– Wiele firm specjalizujących się w kosmetykach, suplementach i innych artykułach gospodarstwa domowego zanotowało rekordowe wzrosty już w marcu. Zwłaszcza te, które miały w swojej ofercie i suplementy, i płyny dezynfekujące. W związku z tym rzeczywiście większość firm, jeśli zanotowała spadek, to nieznaczny i tylko na samym początku pandemii, a potem sprzedaż albo się utrzymuje na tym samym poziomie co w zeszłym roku, albo jest znacznie lepiej – wskazuje dyrektor generalny PSSB. – Nie wiemy, co przyniesie druga połowa roku, ale prognozy są dobre.

Także raport Światowej Federacji Stowarzyszeń Sprzedaży Bezpośredniej (WFDSA) pokazuje, że branża na całym świecie prognozuje utrzymanie oraz stabilizację obecnego trendu rynkowego.

Wzrostowi obrotów sprzyja także rosnące zatrudnienie w branży. Choć obecnie liczba bezrobotnych w Polsce przekracza już milion osób, a tylko w I kwartale br. zlikwidowano blisko 120 tys. miejsc pracy, firmy sprzedaży bezpośredniej szukają sprzedawców. W niektórych poziom rekrutacji wzrósł kilkukrotnie. Polskie Stowarzyszenie Sprzedaży Bezpośredniej z firmami członkowskimi zachęca też konsultantów do współpracy w ramach kampanii „Krok we własny biznes”.

– Wiele osób albo straciło pracę, albo ma zmniejszone wynagrodzenie, szuka więc okazji do zarobienia dodatkowych pieniędzy. W związku z tym rekrutacja teraz przynosi lepsze efekty, a więcej sprzedawców oznacza  większe obroty. Myślę, że ten trend się utrzyma przez najbliższych kilka miesięcy – prognozuje Mirosław Luboń.

Szacuje się, że z branżą sprzedaży bezpośredniej współpracuje ok. milion osób, przy czym dla 20 proc. jest to podstawowe źródło dochodów.

Powoli wracamy do planowych zabiegów i wizyt u lekarzy. Telemedycyna może pomóc w walce z rosnącymi kolejkami

Pandemia przyczyniła się do skokowego wzrostu popularności telemedycyny. Już na początku większość szpitali, przychodni i placówek medycznych wprowadziła zdalne konsultacje online i przez telefon, co umożliwiło zasięgnięcie porady lekarza, a także  wystawienie zwolnienia, skierowania czy recepty bez konieczności osobistego kontaktu. Do tej formy przekonali się zarówno lekarze, jak i pacjenci. Aż 74 proc. pacjentów chce korzystać z telemedycyny nawet po zakończeniu pandemii – wynika z badań Grupy LUX MED. Obecnie firma dostarcza prawie 20 tys. usług telemedycznych dziennie.

W trakcie pandemii SARS-CoV-2 wielu pacjentów obawia się wizyty w przychodni czy szpitalu (jak informował Główny Inspektorat Sanitarny – nawet 1/3 zakażeń miała miejsce właśnie w placówkach służby zdrowia). W związku z wprowadzonymi przez państwo ograniczeniami, a także z uwagi na obawy samych pacjentów, wiele procedur medycznych musiało zostać odłożonych w czasie. Konsekwencją tych zawirowań jest narastający w społeczeństwie dług zdrowotny. Chodzi przede wszystkim o fizyczne możliwości realizacji skumulowanego zapotrzebowania na usługi zdrowotne, które na dodatek będą nadal musiały być realizowane w warunkach ograniczeń epidemiologicznych.

– Dług zdrowotny jest jednym z głównych skutków pandemii. Pacjenci w pierwszym okresie walki z koronawirusem mieli duży problem z podjęciem leczenia w dotychczasowej formie, co było konsekwencją wprowadzonych ograniczeń oraz tym, że główny wysiłek systemu zdrowotnego został skierowany przede wszystkim na walkę z COVID-19. Najbardziej odczuli to pacjenci z poważnymi i przewlekłymi chorobami, np. onkologicznymi czy kardiologicznymi – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Anna Rulkiewicz, prezes Grupy LUX MED.

Po prawie czterech miesiącach szpitale i placówki medyczne wracają do planowanych zabiegów i ponownie, przy zachowaniu restrykcyjnych procedur bezpieczeństwa i zaostrzonych standardach higieny i dezynfekcji, coraz powszechniej udzielają konsultacji lekarskich w trybie stacjonarnym. Pandemia SARS-CoV-2 przyczyniła się jednak do skokowego wzrostu popularności telemedycyny. Wielu pacjentów przekonało się do tej formy korzystania z porad lekarskich.

– Sytuacja zmusiła nas do szybkiego rozwoju telemedycyny, w czym dosyć dobrze i szybko odnalazł się sektor prywatny. Telemedycyna pomogła w tym najtrudniejszym okresie, nie pozwalając stracić pacjentów z oczu – podkreśla Anna Rulkiewicz.

Już na początku pandemii minister zdrowia, NFZ i Rzecznik Praw Pacjenta zachęcali pacjentów do korzystania z konsultacji zdalnych, podkreślając, że stanowią one pełnoprawne świadczenie zdrowotne, które powinno być udzielane na takich samych zasadach jak tradycyjna porada w gabinecie lekarza.

– Dzisiaj telemedycyna w Polsce wygląda dość dobrze. Mamy e-Receptę, e-Zwolnienia i e-Skierowania, dzięki czemu usługa telemedyczna może być wykonana w wielu przypadkach zdrowotnych kompleksowo. Dlatego też telemedycyna już z nami zostanie, bo część pacjentów bardzo dobrze ją ocenia – mówi prezes Grupy LUX MED.

– Coraz lepiej rozumiemy, w których przypadkach klinicznych telemedycyna sprawdza się najlepiej. Z naszego doświadczenia wynika, że dużą skuteczność ma w leczeniu infekcji górnych dróg oddechowych, chorób przewlekłych w okresie stabilizacji, w kontynuacji rozpoczętego leczenia, w dermatologii – jeśli pacjent może przesłać lekarzowi zdjęcia – czy przy omawianiu wyników badań i planowaniu dalszej diagnostyki – wymienia Mirosław Suszek, dyrektor Pionu Opieki Ambulatoryjnej LUX MED.

Pod koniec marca 75 proc. konsultacji w LUX MED odbywało się drogą zdalną. Obecnie to ok. 40 proc. Firma przewiduje, że docelowo będzie to ok. 25–30 proc.

– W ok. 40 proc. przypadków konsultacja zdalna jest wystarczająca do wykonania skutecznego wywiadu, postawienia diagnozy i rozpoczęcia procesu leczenia. W pozostałych 60 proc. przypadków niezbędna jest wizyta w placówce – najczęściej w celu wykonania badania diagnostycznego, np. USG, pobrania krwi do testów laboratoryjnych, wykonania zabiegu czy badania fizykalnego w gabinecie lekarskim. Stopień wykorzystania telemedycyny mocno różni się jednak między poszczególnymi specjalizacjami lekarskimi. Przykładowo w okulistyce wynosi 20 proc., w pediatrii już 40 proc., a najwyższy jest w psychologii – aż 75 proc. – wskazuje Mirosław Suszek.

Pacjent może wybrać konsultację spośród wszystkich lekarzy danej specjalizacji z całej Polski, którzy świadczą takie porady.

– Mamy ogromny niedobór kadr medycznych, więc telemedycyna jest wsparciem dla polskiego systemu ochrony zdrowia, gdzie czas pracy lekarza czy pielęgniarki jest jednak bardzo istotny. Lekarz może udzielać porad i monitorować stan zdrowia, nawet jeśli znajduje się w innym mieście niż pacjent – mówi Anna Rulkiewicz.

W przyszłości telemedycyna może być lekarstwem także na inne, narastające bolączki systemu ochrony zdrowia, takie jak starzejące się społeczeństwo czy wzrost znaczenia chorób cywilizacyjnych, co przekłada się na zapotrzebowanie na większą liczbę konsultacji i świadczeń medycznych. Dla systemu zdalne usługi to wzrost wydajności i długofalowo niższe koszty.

– Według naszego niedawno przeprowadzonego badania opinii aż 74 proc. pacjentów zadeklarowało chęć korzystania z telemedycyny nawet po zakończeniu pandemii. Jednak ważne jest dla nich to, że jeżeli zajdzie taka potrzeba, będą mogli skorzystać z usług również w placówce. 24 proc. pacjentów nie jest zainteresowanych telemedycyną, a 2 proc. chciałoby korzystać wyłącznie z usług telemedycznych. Podsumowując – te statystyki wskazują, że pacjenci są w głównej mierze zainteresowani modelem zintegrowanym, w którym telemedycyna jest częścią całego procesu leczenia – wskazuje dyrektor Pionu Opieki Ambulatoryjnej LUX MED.

Co czwarty internauta woli robić zakupy w sieci niż w tradycyjnych sklepach. Rozszerzona rzeczywistość może zmniejszyć liczbę zwrotów

Migracja konsumentów z trybu offline do online trwa już od dawna, ale pandemia SARS-CoV-2 okazała się katalizatorem, który przyspieszył ten proces. W sieci kupuje już 72 proc. Polaków, a więcej niż co czwarty częściej wybiera obecnie ten kanał zakupowy m.in. ze względu na wygodę, szybkość i większe bezpieczeństwo. Zyskały kategorie, które w e-commerce dobrze radziły sobie już wcześniej, jak moda i uroda czy elektronika, ale Polacy przekonali się również do kupowania w internecie produktów spożywczych. Rosnącą rolę w e-zakupach odgrywają technologie, jak np. rozszerzona rzeczywistość, które pozwalają lepiej dopasować produkt i zminimalizować ryzyko zwrotów.

– Z powodu pandemii i bieżącej sytuacji internetowy handel dynamicznie się rozwija. Według naszego najnowszego raportu już 72 proc. internautów kupuje przez internet i w stosunku do poprzedniego roku jest to skok o ok. 15 pkt. proc. Bardzo chętnie kupujemy w sieci nie tylko dlatego, że jest to bezpieczna i bezkontaktowa forma zakupów, ale i ze względu na fakt, że jest to łatwe, szybkie i wygodne – wskazuje w rozmowie z agencją Newseria Biznes Patrycja Sass-Staniszewska, prezes zarządu Izby Gospodarki Elektronicznej.

Jak pokazuje czerwcowy raport Izby „Omni-commerce. Kupuję wygodnie”, zakupów w sieci dokonuje już blisko 3/4 polskich internautów, przy czym 27 proc. z powodu pandemii SARS-CoV-2 częściej wybiera ten kanał zakupowy. E-zakupy są najczęściej realizowane w sklepach internetowych (52 proc.) oraz na platformach zakupowych (38 proc.). Co istotne, 70 proc. internautów deklaruje, że wartość ich e-koszyka zakupowego jest taka sama lub większa w porównaniu do stacjonarnego, a prawie 1/3 decyzji zakupowych zapada, gdy konsument otrzyma informację o promocji.

– Konsumenci polubili zakupy przez internet nie tylko ze względu na bezpieczeństwo. E-commerce zapewnia im maksymalne ograniczenie kontaktów bezpośrednich. Polubili go również za to, że jest to bardzo fajna, łatwa forma zakupów i przede wszystkim zaoszczędzają czas, który teraz mogą spędzać z rodziną lub na swoim ulubionym hobby – mówi Patrycja Sass-Staniszewska.

Proces migracji konsumentów z trybu offline do online trwa już od dawna, ale pandemia SARS-CoV-2 okazała się katalizatorem, który go dodatkowo przyspieszył (tylko 17 proc. Polaków wskazało w tym roku sklepy stacjonarne jako swoje ulubione miejsce zakupów – to o 5 pkt proc. mniej niż w ubiegłym roku). Do e-commerce przekonały się osoby, które dotychczas były w sieci bierne i korzystały wyłącznie z tradycyjnych kanałów zakupowych.

– W czasie, kiedy tradycyjny handel przeżywa ogólnoświatowy kryzys, sprzedaż internetowa jeszcze bardziej rośnie w siłę. Do tej pory rynek e-commerce rozwijał się w tempie ponad 18 proc. rocznie. Teraz możemy być prawie pewni co najmniej dwukrotnie wyższego wyniku za ten rok – mówi Beata Badzyńska, dyrektor ds. operacyjnych Sensi Labs.

Jak podkreśla, obostrzenia i strach przed koronawirusem przełożyły się też na zmianę nawyków zakupowych konsumentów, którzy docenili bezpieczeństwo zakupów przez internet. Z kolei zamrożenie gospodarki i zamknięcie stacjonarnych sklepów spowodowało, że retailerzy i inne biznesy musiały przejść przyspieszoną cyfrową transformację, przenieść się do online’u i dostosować do zmian nawyków zakupowych klientów, w czym pomagają nowe technologie. Ponad połowa (55 proc.) internautów w trakcie zakupów korzysta też z nowoczesnych rozwiązań zakupowych, takich jak BLIK, wideo produktowe czy wirtualne przymierzalnie.

– Po rewolucji wywołanej przez e-commerce przyszła kolej na rozszerzoną rzeczywistość, która rozwiązuje problemy takie jak np. brak możliwości przymierzenia produktu. W trakcie zakupów online klient nie może zobaczyć, czy produkt do niego pasuje, i nie może być pewien, czy spełni jego oczekiwania. Ta niepewność często przekłada się na brak finalizacji zakupu albo zwrot zakupionego produktu – mówi Beata Badzyńska. – Wdrożenie rozszerzonej rzeczywistości do e-commerce pozwala zminimalizować liczbę zwrotów, bo przed zakupem klient ma możliwość wirtualnego przymierzania produktu.

Przykładem może być stworzona przez Sensi Labs aplikacja do wirtualnego mierzenia oprawek okularów. To kategoria produktów, której klienci raczej nie kupią bez przymierzenia.

– Aplikacja Sensi Labs Glasses Click & Fit pozwala klientowi sprawdzić, jak będzie wyglądać w różnych modelach okularów. Jest bezpłatna, więc wystarczy ją ściągnąć i zainstalować, żeby aktywować przymierzanie. Nie jest to kolejna aplikacja, która nakłada okulary na zdjęcie – tu użytkownik widzi, jak ich kształt jest dopasowany do twarzy, może przejrzeć się w aplikacji jak w lustrze i wybrać takie oprawki, które najbardziej do niego pasują. Co ważne, okulary pozostają osadzone na nosie podczas poruszania głową czy oglądania się pod różnymi kątami, co odwzorowuje warunki zbliżone do realnej wizyty w sklepie – wyjaśnia dyrektor ds. operacyjnych Sensi Labs.

Aplikacja jest rozwiązaniem abonamentowym dla wszystkich firm, które sprzedają okulary. Można ją zintegrować z istniejącymi systemami sprzedaży oraz dostosowywać do indywidualnych potrzeb każdej marki.

– Będziemy tworzyć dedykowane aplikacje dla każdego sprzedającego lub implementować moduł przymierzania w rozszerzonej rzeczywistości w istniejących już aplikacjach. To usługa komplementarna, zawiera także wykonanie modeli 3D produktów oraz wstawienie do aplikacji. Mamy nadzieję, że klienci biznesowi docenią nasze rozwiązanie i zdecydują się na jego wykorzystanie – mówi Beata Badzyńska. – Wirtualne przymierzanie okularów gwarantuje realną oszczędność czasu, pieniędzy i nerwów traconych podczas zwrotów nietrafionych okularów.

Jak pokazuje czerwcowy raport „Omni-commerce. Kupuję wygodnie”, z wirtualnych przymierzalni korzysta 6 proc. internautów. Badanie wskazuje, że moda i uroda, a także elektronika są kategoriami, które w e-commerce dobrze radziły sobie już wcześniej, a w czasie pandemii dodatkowo zyskały.

Przez koronawirusa Polki obawiają się o swoją zawodową przyszłość. Co trzecia rozważa wyjazd do pracy za granicę

Pandemia koronawirusa ma wpływ na życie zawodowe niemal 70 proc. Polek, głównie młodych. Dla wielu z nich jest to wpływ negatywny – pracę już straciło 15 proc., a 18 proc. pracuje w mniejszym wymiarze czasu – wynika z badania IQS na zlecenie Promedica24. W związku z tym coraz więcej kobiet szuka pracy za granicą. Co trzecia przyznaje, że rozważa emigrację zarobkową, przede wszystkim do Niemiec. Ponad 20 proc. z nich chciałoby podjąć pracę przy opiece nad seniorami.

– Z przeprowadzonego na nasze zlecenie badania wynika, że pandemia ma wpływ na życie zawodowe niemal 70 proc. Polek. Najbardziej dotyka młodszych kobiet w wieku 25–34 lata. Z jednej strony mowa tu o takich zmianach jak przejście na zdalny tryb pracy czy większa ilość pracy, z drugiej zaś o znacznie bardziej dotkliwych sytuacjach, takich jak redukcja etatu czy nawet utrata pracy – wskazuje w rozmowie z agencją Newseria Biznes Dariusz Siedlecki, dyrektor ds. rekrutacji w Polsce w Promedica24.

Z badania przeprowadzonego przez agencję badawczą IQS na zlecenie Promedica24 wynika, że przez koronawirusa pracę mogło stracić nawet 870 tys. Polek. Blisko 60 proc. boi się o sytuację finansową swoją lub swoich najbliższych, 40 proc. – obniżki wynagrodzenia, a co trzecia – utraty pracy. Dlatego też większość kobiet żyje oszczędniej, wiele z nich zastanawia się także nad zmianą pracy.

Coraz częściej kobiety biorą pod uwagę wyjazd za granicę. Co trzecia, gdyby otrzymała atrakcyjną ofertę zatrudnienia, zgodziłaby się na podjęcie pracy sezonowej poza Polską. Podobny odsetek pań deklaruje chęć wyjazdu do pracy tymczasowej lub na okresowy kontrakt. Co czwarta rozważa stałe zatrudnienie poza granicami Polski. Za pracą najchętniej wyjechałyby do Niemiec (43 proc.), Holandii (42 proc.) i Wielkiej Brytanii (41 proc.).

Niemcy to ponad 80-milionowy kraj, który dysponuje nie tylko ogromnym, chłonnym rynkiem pracy, lecz także przy stawce minimalnej, wynoszącej 9,35 euro brutto za godzinę (około 42,50 zł), oferuje godne zarobki.

Mimo spowolnienia gospodarczego  w Niemczech zapotrzebowanie na pracowników w branży rolniczej jest duże. Tutaj brakuje nawet kilkuset tysięcy rąk do pracy. Zatrudnienie oferują także sektor handlu detalicznego oraz e-commerce. Kolejny chłonny obszar to branża medyczna i opiekuńcza. Dane Niemieckiego Związku Pielęgniarek wskazują, że jeszcze przed pandemią w tamtejszej służbie zdrowia brakowało ok. 200 tys. pracowników. Nawet drugie tyle może być potrzebne do opieki nad seniorami.

– W Niemczech żyje około 17 mln seniorów, większość z nich wymaga stałej opieki, dlatego też szacuje się, że w branży opieki senioralnej potrzeba w tej chwili nawet 200 tys. pracowników. W związku z dużym zapotrzebowaniem na tego typu usługi w Niemczech, dzięki wsparciu takich firm jak Promedica24, możliwe jest szybkie znalezienie dogodnego kontraktu. To szansa dla ogromnej liczby Polaków – przekonuje Dariusz Siedlecki.

Do opieki nad seniorami wystarczą naturalnie wykształcone kompetencje, które kobiety nabywają, opiekując się bliskimi. W branży opiekuńczej pracę mogą znaleźć nie tylko młode kobiety, ale też te po 50. roku życia.

– W przypadku pracy w Niemczech mile widziana jest znajomość języka niemieckiego, przynajmniej w podstawowym stopniu. Za pośrednictwem naszej firmy dajemy jednak możliwość odbycia od podstaw kursu językowego. Przed wyjazdem przyszli opiekunowie przechodzą również szkolenia z zakresu opieki nad osobą starszą – wskazuje dyrektor ds. rekrutacji w Polsce w Promedica24.

W połowie czerwca Niemcy zniosły obostrzenia związane z przekraczaniem granic i obowiązkiem kwarantanny. W trakcie ich obowiązywania opiekunowie udający się do pracy byli z tych restrykcji zwolnieni dzięki dokumentom otrzymywanym od firmy pośredniczącej w zatrudnieniu.

– Zatrudnienie poprzez agencję daje opiekunom niezwykle ważne poczucie bezpieczeństwa, które chroni ich przed negatywnymi skutkami, jakie niesie za sobą np. praca na czarno. Legalność zatrudnienia dzięki umowie, wiarygodność firmy, brak prowizji za znalezienie pracy, gwarancja bezpieczeństwa danych, ubezpieczenie zdrowotne czy możliwość nauki języka obcego to jedne z najważniejszych czynników, jakie brane są pod uwagę przez przyszłych opiekunów, a które oferowane są przez naszą firmę – zapewnia Dariusz Siedlecki.

Inteligentne recyklomaty ułatwiają segregowanie odpadów. Do recyklingu ma zachęcić Polaków e-kaucja

Na rynku dostępne są już inteligentne kosze na śmieci, które wyręczają użytkowników w segregacji odpadów. Jeszcze inne zajmują się przetwarzaniem resztek w prekompost. Roboty potrafią poznać cechy i rozróżnić, czy materiał jest mętny, czy nieprzezroczysty, rozpoznają też symbole określonych marek. Wyzwaniem jest jednak, by do recyklingu przekonać zwykłych ludzi. Pomóc w tym mają urządzenia do recyklingu EcoTech System. W zamian za wrzucane puszki czy butelki dostaje się punkty, które można wymienić na darmowe bilety czy zniżki.

– Rozwiązanie składa się z dwóch elementów: to automatyczny, inteligentny kosz – recyklomat oraz platforma transakcyjna, dzięki której on funkcjonuje i całe rozwiązanie może działać. Robimy tzw. cyfryzację śmieci, wykorzystując do tego recyklomat, który zawiera innowacyjny system do rozpoznawania odpadów opakowaniowych. Jest też konfigurowalny w zależności od tego, co chcemy zbierać – tłumaczy w rozmowie z agencją Newseria Innowacje Konrad Romek, prezes EcoTech System.

Sztuczna inteligencja coraz częściej zastępuje człowieka przy segregacji śmieci. Na rynku dostępne są już inteligentne kosze na śmieci, które wyręczają użytkowników już na etapie segregacji śmieci. Przykładem takiego urządzenia jest Bin-e, gdzie użytkownik wrzuca odpad do środka, a urządzenie na podstawie rozpoznawania obrazu i sztucznej inteligencji samo ocenia, jaki to odpad i do którego pojemnika go przypisać.

Roboty wyposażone w sztuczną inteligencję potrafią poznać cechy materiałów – rozróżnić, czy tworzywo jest mętne, czy nieprzezroczyste. Mogą nawet rozpoznać symbole określonych marek. Inne potrafią kompostować resztki, w ciągu doby redukując masę odpadów nawet o 90 proc. Takich maszyn jest coraz więcej, problemem jednak jest odpowiednie nastawienie użytkowników. Choć większość ludzi twierdzi, że stosuje recykling, nie zawsze o tym pamięta. Rozwiązaniem mogą być urządzenia, które będą ich do tego motywować.

– Wystarczy na danym terenie rozstawić recyklomat, pobrać bezpłatną aplikację na urządzenia mobilne ECO-Portfel, zalogować się do niej i można już korzystać z recyklomatu. Wrzucając odpady opakowaniowe w postaci butelek szklanych czy plastikowych, co zależy od konfiguracji urządzenia, zbieramy punkty. Za każde opakowanie przydzielany jest nam punkt, czyli tworzymy ekologiczną walutę. Nasze punkty wymieniamy u partnerów programu na nagrody: zniżki i rabaty, w zależności od tego, co kto oferuje – wskazuje Konrad Romek.

Pierwsze recyklomaty były w Polsce testowane już w 2018 roku w Wieluniu. Rok później urządzenia pojawiły się w Warszawie – łącznie jest ich już 12. Wkrótce będzie ich znacznie więcej, bo EcoTech System wspólnie z Giełdą Papierów Wartościowych, w ramach projektu Skylab, stawia kolejne.

– GPW będzie testowała naszą platformę transakcyjną pod kątem możliwości wykorzystania w nowoczesnych systemach, np. kaucyjnych, czyli tzw. e-kaucja, bezgotówkowy obieg, cashback na konto. Jej ewentualne zastosowania to właśnie ekologiczna waluta czy budowanie platformy do obrotu surowcami zebranymi m.in. za pomocą recyklomatu – zaznacza prezes EcoTech System.

Już pierwsze dwa recyklomaty w stolicy spełniły swoją rolę – zebrano ponad 70 tys. plastikowych i 16 tys. szklanych butelek oraz prawie 27 tys. puszek. Dotychczas warszawiacy mogli otrzymać rabat na kawę w Costa Coffee, tańszy bilet do sieci Multikino, Teatru Dramatycznego oraz zniżki na spektakle w Teatrze Capitol. Obecnie pula nagród jest poszerzana, a do projektu dołączają kolejni partnerzy. Przybywać też będzie samych urządzeń, a oprogramowanie można stosować nie tylko w recyklomatach, lecz także np. w punktach skupu czy sklepach.

– Nie będziemy powielać systemów, które są na świecie, ponieważ wiemy, ile one kosztują. Stworzymy coś własnego, coś nowego – obrót bezgotówkowy, e-kaucja. Nie ma przeciwwskazań technicznych ani ograniczeń, żeby tego nie robić. Szykujemy się do tego i w krótkim czasie jesteśmy w stanie to realizować – zapowiada Konrad Romek.

Relacja z OSE GDAŃSK 2020

W dniach 2-3 lipca br. w Gdańsku w Muzeum II Wojny Światowej odbyła się VIII edycja Ogólnopolskiego Szczytu Energetycznego – OSE GDAŃSK 2020, poświęconego wyzwaniom stojącym przed polską energetyką.

Przed rozpoczęciem debat odbyła się uroczysta Gala Wręczenia statuetek „Bursztyn Polskiej Energetyki 2020”. Statuetka „Bursztyn Polskiej Energetyki” jest nagrodą przyznawaną osobom, instytucjom bądź firmom za szczególne działania w zakresie rozwoju i bezpieczeństwa polskiej gospodarki i energetyki w kraju i zagranicą. Laureaci w/w statuetki dzięki tej nagrodzie zostali uhonorowani za determinację oraz konsekwencję w realizacji podjętych zobowiązań lub wyzwań stawianych przed nimi z tytułu pełnionego stanowiska lub przyjętej strategii firmy. W tym roku statuetka została wręczona Zbigniewowi Gryglasowi – Podsekretarzowi Stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych za konsekwentne promowanie rozwoju morskiej energetyki wiatrowej na Morzu Bałtyckim oraz działania na rzecz zwiększenia udziału polskich firm z sektora gospodarki morskiej w rynku offshore, Monice Morawieckiej – Prezes Zarządu PGE BALTICA za konsekwentne realizowanie Programu Offshore w grupie kapitałowej PGE, poprzez nadzorowanie przygotowań do budowy trzech farm wiatrowych na Morzu Bałtyckim: Elektrowni Wiatrowej Baltica-1 (EWB1), Elektrowni Wiatrowej Baltica-2 (EWB2), Elektrowni Wiatrowej Baltica-3 (EWB3), Narodowemu Funduszowi Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej za skuteczne i konsekwentne realizowanie programu „Czyste powietrze”, czego efektem jest lepsze zarządzanie energią cieplną i ograniczenie emisji szkodliwych substancji do atmosfery, Gminie Potęgowo za zrealizowanie inwestycji budowy ekologicznej sieci ciepłowniczej oraz montażu paneli fotowoltaicznych na budynkach użyteczności publicznej, które przyczyniły się do poprawy efektywności energetycznej i wzrostu bezpieczeństwa ekologicznego gminy. Podczas gali wręczone zostały także statuetki „Bursztynowe Serce”. Statuetka „Bursztynowe Serce” jest nagrodą przyznawaną osobom, instytucjom bądź firmom za szczególne działania w zakresie filantropii. Laureaci w/w wyróżnienia dzięki tej nagrodzie zostali uhonorowani za determinację oraz konsekwencję w realizacji podjętych działań takich jak: długofalowe programy na rzecz pomocy potrzebującym, wyrównywania szans edukacyjnych utalentowanej młodzieży, pomocy lokalnym społecznościom, promowaniu postaw proekologicznych. W tym roku statuetka została wręczona Fundacji ORLEN w uznaniu za konsekwentne i skuteczne realizowanie projektów na rzecz poprawy bezpieczeństwa i ochrony zdrowia, a także wspieranie edukacji młodych ludzi poprzez programy stypendialne.OSE GDAŃSK 2020 (2) OSE GDAŃSK 2020 (3) OSE GDAŃSK 2020 (4) OSE GDAŃSK 2020 (5) OSE GDAŃSK 2020 (1)

Debatą otwierającą OSE GDAŃSK 2020 była Sesja Plenarna pt. „Polska polityka energetyczna – priorytety unijne vs polskie cele strategiczne”. Moderatorem debaty był Wojciech Jakóbik – Redaktor Naczelny, BiznesAlert.pl, zaś udział w niej wzięli: Janusz Kowalski – Sekretarz Stanu i Pełnomocnik Rządu ds. Reformy Nadzoru Właścicielskiego nad Spółkami Skarbu Państwa, Ministerstwo Aktywów Państwowych; Ireneusz Zyska – Sekretarz Stanu, Pełnomocnik Rządu ds. Odnawialnych Źródeł Energii, Ministerstwo Klimatu; Zbigniew Gryglas – Podsekretarz Stanu, Pełnomocnik Ministerstwa Aktywów Państwowych ds. Morskiej Energetyki Wiatrowej; Stefan Gullgren – Ambasador Królestwa Szwecji w Polsce; Tale Kandal – Chargé d’Affaires Królestwa Norwegii w Polsce; Rafał Gawin – Prezes Urzędu Regulacji Energetyki; Artur Michalski – Wiceprezes Zarządu, NFOŚiGW. Początek debaty stanowił próbę odpowiedzenia na pytanie o podstawowe kierunki zmian polityki energetycznej Polski do 2050 roku  w kontekście Europejskiego Zielonego Ładu, co pozwoliło zastanowić się nad nowym polskim mixem energetycznym i rewolucji w podejściu do roli paliw kopalnych. W tym kontekście analizowano także uwarunkowania płynące z planu neutralności klimatycznej do 2050, dzięki czemu możliwe było omówienie nowych perspektyw rozwoju sektora OZE, także na podstawie doświadczeń płynących z aukcji dla OZE. Kolejnym tematem, z jakim zmierzyli się zaproszeni goście to miejsce energetyki jądrowej w nowej polityce energetycznej z uwzględnieniem stopnia zaawansowania polskiego projektu oraz modeli finansowania. Ważnym punktem debaty była także kwestia dywersyfikacji dostaw paliw i pytania czy „bezpieczniej” będzie znaczyło również „taniej”. Druga część dyskusji uwzględniała międzynarodowy kontekst i dotyczyła m.in. priorytetów współpracy w basenie Morza Bałtyckiego (gaz, off-shore, elektroenergetyka, ciepłownictwo, kogeneracja, wzrost efektywności energetycznej), a także kształt wspólnego rynku energii i gazu po Brexicie. Zapoznano także słuchaczy z doświadczeniami krajów UE w zakresie przeciwdziałania negatywnym skutkom wzrostu cen nośników energii.

Po Sesji Plenarnej odbyły się trzy panele dyskusyjne: „Strategie dostosowawcze grup energetycznych do nowych trendów rynkowych i zmian polityki energetycznej Państwa”, „Off shore – perspektywy rozwoju, skala projektów, Polscy wytwórcy komponentów i instalacji” oraz „Projekty OZE w portfolio firm energetycznych”.

Panel „Strategie dostosowawcze grup energetycznych do nowych trendów rynkowych i zmian technologicznych” moderowany był przez Zbigniewa Kozłowskiego – Partnera, DWF Poland Jamka sp.k., zaś w dyskusji wzięli udział: Piotr Górnik – Dyrektor ds. Energetyki Cieplnej, Fortum Power and Heat Polska Sp. z o.o.; Dominik Wadecki – Wiceprezes Zarządu ds. Operacyjnych, Grupa Energa; Jerzy Kwieciński – Prezes Zarządu, PGNiG S.A.; Marcin Lewandowski – Prezes Zarządu, Grupa GPEC; Andrzej Modzelewski – Członek Zarządu, innogy Polska S.A.; Rafał Soja – Prezes Zarządu, TAURON Sprzedaż; Józef Węgrecki – Członek Zarządu ds. Operacyjnych, PKN ORLEN S.A.  Na początku zaproszeni prelegenci starali się zidentyfikować konieczne zmiany strategii grup energetycznych i ich główne przyczyny, między innymi by odpowiedzieć na pytanie, czy zbliża się kres dotychczasowego modelu gospodarki paliwowej w Polsce. Następnie starano się rozwiązać kwestie pogodzenia bezpieczeństwa energetycznego, oczekiwań klientów i interesów akcjonariuszy grup energetycznych. Zastanawiano się również nad innowacjami technologicznymi wspierającymi zrównoważony rozwój i ich wpływ na modele rynkowe w poszczególnych podsektorach energetyki, a także przyszłymi programami inwestycyjnymi oraz sposobami ich finansowania. W dalszej części debaty pochylono się nad zagadnieniem gazu jako coraz powszechniejszego surowca dla dużej energetyki oraz uzależnienia polskiej energetyki od systemów wsparcia. Na koniec poproszono uczestników dyskusji o ich opinie w kwestii nowych rozwiązań w polskiej energetyce, w tym wykorzystania wodoru.

 

Następny panel nosił tytuł „Off shore – perspektywy rozwoju, skala projektów, Polscy wytwórcy komponentów i instalacji” i  poprowadzony został przez Mariusza Wójcika – Project Managera, ILF i Członka Zarządu FNEZ. Gośćmi biorącymi udział się w debacie byli: Ireneusz Zyska – Sekretarz Stanu, Pełnomocnik Rządu ds. Odnawialnych Źródeł Energii, Ministerstwo Klimatu; Zbigniew Gryglas – Podsekretarz Stanu, Pełnomocnik Rządu ds. Morskiej Energetyki Wiatrowej, Ministerstwo Aktywów Państwowych; Mateusz Berger – Wiceprezes Zarządu, Agencja Rozwoju Przemysłu S.A.; Jarosław Dybowski – Dyrektor Wykonawczy ds. Energetyki, PKN ORLEN S.A.; Tomasz Jakubowski – Dyrektor ds. Operacyjnych, Centralna Jednostka Inwestycyjna PSE; Michał Kołodziejczyk – Prezes Zarządu, Equinor Polska; Monika Morawiecka – CEO, PGE Baltica; Paweł Przybylski – Prezes Zarządu, Siemens Gamesa Renewable Energy; Mariusz Witoński – Prezes Zarządu, Polskie Towarzystwo Morskiej Energetyki Wiatrowej.  Zaproszeni goście odnieśli się na początku do głównych obszarów regulacji, jeżeli chodzi o projekt ustawy o promocji morskiej energetyki wiatrowej. Omówiono również system finansowania morskich farm wiatrowych (kto, kiedy i na jakich zasadach może uzyskać wsparcie), jak i również plan udziału materiałów i usług lokalnych (kto może skorzystać, a kto stracić). Drugim, kluczowym elementem debaty było pytanie na jakich zasadach będzie odbywać się przyłączanie MFW do sieci. Na tej podstawie możliwe było zarysowanie obowiązków inwestora i operatora MFW w szczególności próbowano odpowiedzieć na pytanie, czy będzie łatwiej przygotować projekt morskiej farmy wiatrowej.

 

Ostatni panel pierwszego dnia nosił tytuł „Projekty OZE w portfolio firm energetycznych”. Moderatorem debaty był Maciej Bando – b. Prezes URE, zaś w roli panelistów wystąpili: Wojciech Drożdż – Wiceprezes Zarządu ds. Innowacji i Logistyki, ENEA Operator Sp. z o.o.; Mariusz Iskierski – Wiceprezes Zarządu ds. Inwestycji, PGE Energia Odnawialna S.A.; Przemysław Janiszewski – Wiceprezes Zarządu, Polimex-Mostostal S.A.; Ewa Malicka – Prezes Zarządu, Towarzystwo Rozwoju Małych Elektrowni Wodnych; Roman Masek – Dyrektor Techniczny, BELSE Sp. z o.o. Panel dyskusyjny rozpoczął się od próby nakreślenia przez prelegentów miejsca energetyki w zapewnieniu zrównoważonego rozwoju, co stanowiło wstęp do analiz przyszłości sektora wydobywczego i jego aliansu z energetyką konwencjonalną. Odniesiono się także w debacie do potencjału rynkowego energetyki wiatrowej i fotowoltaiki a także, w szczególności, do szans rozwoju lądowej energetyki wiatrowej. Wnioski pozwoliły skonstruować ostrożne prognozy, jeżeli chodzi o miejsce energetyki rozproszone w KSE, jak i również zmierzyć się z kwestią rozwoju magazynów energii oraz energetyki jądrowej w Polsce.

 

W drugim dniu OSE GDAŃSK 2020 odbyły się trzy panele dyskusyjne:  „Nowe uwarunkowania dla rozwoju ciepłownictwa i kogeneracji, program Czyste powietrze”, „Rynek energii elektrycznej, paliw płynnych oraz gazu” oraz „Inwestycje w innowacyjność – firmy, samorządy, prosumenci (OZE, e-mobility, fotowoltaika)”.

 

Debatę „Nowe uwarunkowania dla rozwoju ciepłownictwa i kogeneracji, program Czyste powietrze” poprowadził prof. Waldemar Kamrat z Politechniki Gdańskiej, zaś do debaty zostali zaproszeni: Jacek Chodkowski – Prezes Zarządu, DALKIA Polska Energia S.A.; Anna Jakób – Członek Zarządu, Grupa GPEC; Przemysław Kołodziejak – p.o. Prezesa Zarządu, PGE Energia Ciepła S.A.; Andrzej Kuliński – Prezes Zarządu, Elbląskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej Sp. z o.o.; Paweł Stańczyk – Prezes Zarządu, PGNIG Termika S.A; Anna Wiosna – Dyrektor, Bank Pekao S.A.; dr inż. Krzysztof Zborowski – Wiceprezes Zarządu, Radomskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej „RADPEC” S.A. W pierwszej części debaty odniesiono się do nowego systemu wsparcia kogeneracji w kontekście oczekiwań i szans rozwoju. Zastanawiano się także nad preferencjami dla rozwoju efektywnych energetycznie systemów ciepłowniczych i czy w związku z tym zbliża się schyłek kogeneracji węglowej. Przeanalizowano także Program antysmogowy z perspektywy jego stanu zaawansowania, pierwszych efektów, niezbędnych korekt i naturalnie stymulowania proekologicznych zachowań. W dalszej części dyskusji podjęto temat inwestycji w ciepłownictwie, zwłaszcza jeżeli chodzi o podstawowe trendy rozwojowe, finansowanie projektów, czy bariery inwestycyjne. Następnie zastanawiano się nad miejscem samorządów w rozwoju polskiego ciepłownictwa (w szczególności pod kątem gospodarki odpadami) a także wykorzystania OZE w ciepłownictwie systemowym. Na koniec poproszono zaproszonych gości o odniesienie się do ostatnich zmian w otoczeniu regulacyjnym ciepłownictwa, paneliści zapoznali także słuchaczy z najnowszymi technologiami w ciepłownictwie i Kogeneracji.

 

Kolejny panel, zatytułowany „Rynek energii elektrycznej, paliw płynnych oraz gazu” poprowadzony został przez Marka Kulesę – Dyrektora w Towarzystwie Obrotu Energią. W roli prelegentów wystąpili: Piotr Dziadzio – Sekretarz Stanu, Ministerstwo Klimatu; Jan Frania – Wiceprezes Zarządu, PGE Dystrybucja S.A.; Rafał Gawin – Prezes Urzędu Regulacji Energetyki; Jakub Kowalski – Członek Zarządu, Polska Spółka Gazownictwa Sp. z o.o.; Henryk Młodawski – Członek Zarządu, Exalo Drilling; Adam Stępień – Dyrektor Generalny, Krajowa Izba Biopaliw; Beata Wittmann – Członek Zarządu, Gas Storage Poland; Artur Zawisza – Wiceprezes Zarządu, Unia Producentów i Pracodawców Przemysłu Biogazowego. Na wstępie uczestnicy panelu podzielili się swoimi wrażeniami, jeżeli chodzi o pierwsze doświadczenia płynące z wdrożenia rynku mocy. Następnie poproszono ich o nakreślenie przyszłości polskiego węgla z uwzględnieniem czynników społecznych, ekonomicznych oraz neutralności klimatycznej. W dalszej części zastanawiano się, czy prosumenci stanowią wzmocnienie dla pozycji konsumentów energii elektrycznej, co było istotne z punktu widzenia m.in. ochrony konkurencyjności przemysłu energochłonnego. Kolejna kwestia, jaka została omówiona, było rosnące znaczenie gazu jako podstawowego paliwa dla energetyki oraz stopnia liberalizacji polskiego rynku gazu, w tym rozwoju rynku giełdowego gazu ziemnego. Pod koniec debaty zastanawiano się nad problematyką dywersyfikacji źródeł i kierunków dostaw gazu, ropy naftowej oraz paliw płynnych a także rozwoju nowych segmentów rynku paliw (elektromobilność, paliwa alternatywne – wodór). Odniesiono się także do tematu magazynów energii i gazu po 2020 roku a także wodoru jako prawdopodobnego paliwa przyszłości.

 

Ostatni panel nosił tytuł „Inwestycje w innowacyjność – firmy, samorządy, prosumenci (OZE, e-mobility, fotowoltaika)” i  moderowany był przez Michała Sznycera – Wiceprezesa Zarządu Pracodawców Pomorza i Partnera w Kancelarii MGS Law Kancelaria Radców Prawnych, w roli prelegentów zaś wystąpili: Artur Dembny – Prezes Zarządu, CRK Energia Sp. z o.o.; Jakub Faryś – Prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego; Andrzej Kojro – Prezes Zarządu, Enea Operator Sp. z o.o.; Radosław Kwiecień – Członek Zarządu, Bank Gospodarstwa Krajowego; Paweł Niedzielski – Dyrektor ds. Sprzedaży, Sektor Energetyczny, Nokia Solutions and Network Sp. z o.o.; Arnold Rabiega – Prezes Zarządu, Krajowy Instytut Energetyki Rozproszonej; Bogdan Szymański – Prezes Zarządu, Stowarzyszenie Branży Fotowoltaicznej – Polska PV; Grzegorz Walczukiewicz – Dyrektor, Port Czystej Energii Sp. z o.o. Zaproszeni goście zastanawiali się, czy Operator Systemu może być wyznacznikiem kierunków inwestycji sieciowych, jak i również jaka jest rola samorządów w realizacji projektów infrastrukturalnych. Następnie odniesiono się do zagadnienia wyzwań i barier w odniesieniu do wspierania przesyłu transgranicznego. Nie bez znaczenia był także temat podłączenia OZE do sieci w kontekście konkurencji i bezpieczeństwo systemu. Druga część panelu dotyczyła przyszłości projektów dotyczących spalarni odpadów oraz biogazowi oraz energetyki rozproszonej i skutków nowej polityki energetycznej. Paneliści starali się także nakreślić sytuację, jeżeli chodzi o Magazyny energii ad 2020 jako niezbędny element dojrzałego rynku czystej energii. Na koniec zaś podjęto tematy rozwoju e-mobility (pojazdy elektryczne, stacje ładowania, technologie magazynowania energii), fotowoltaiki (zwłaszcza jeżeli chodzi o kierunki rozwoju: małe przydomowe instalacje czy duże farmy) oraz rozwoju rynku wodoru jako prawdopodobnego paliwa przyszłości.

 

Interesująca dyskusja, zarówno pomiędzy uczestnikami paneli, jak i dzięki licznym pytaniom z sali świadczy o dużym zainteresowaniu poruszonymi tematami i stanowi punkt wyjścia do debaty w kolejnej edycji Ogólnopolskiego Szczytu Energetycznego, który odbędzie się już na wiosnę przyszłego roku. Więcej szczegółów można znaleźć na stronie internetowej www.osegdansk.pl.

Ogólnopolski Szczyt Energetyczny był wspierany przez liczne grono firm partnerskich oraz partnerów medialnych, które angażowały się w przygotowania wspomnianego przedsięwzięcia.

Europejskie Centrum Biznesu główny organizator OSE GDAŃSK 2020 pragnie szczególnie podziękować Partnerowi Strategicznemu: TAURON Polska Energia S.A. Partnerom Głównym: ENEA S.A. oraz Polskiemu Koncernowi Naftowemu ORLEN S.A., Partnerowi Merytorycznemu: PGE Polska Grupa Energetyczna S.A., Partnerom: Agencji Rozwoju Przemysłu S.A., Bankowi Gospodarstwa Krajowego, Bankowi Ochrony Środowiska S.A., BELSE Sp. z o.o., Energoprojekt Poznań S.A., Grupie ENERGA, Grupie LOTOS S.A., Fortum Power and Heat Polska Sp. z o.o., Gaz-System S.A., Grupie GPEC, Polskiemu Górnictwu Naftowemu i Gazownictwu S.A., Polskim Sieciom Elektroenergetycznym S.A., Gospodarzowi Gali Bursztyn Polskiej Energetyki Miastu Gdańsk, Partnerowi Motoryzacyjnemu: Grupie Zdunek. Pragniemy także podziękować za współpracę Samorządowi Województwa Pomorskiego, Fundacji na Rzecz Energetyki Zrównoważonej oraz firmie UpLive.

Podziękowania należą się także Patronom Medialnym: Portalowi BiznesAlert, Portalowi Capital24.pl, Magazynowi Chemia i Biznes, Centrum Informacji o Rynku Energii CIRE.PL, Portalowi CEO.com.pl, Dziennikowi Gazecie Prawnej, Portalom z Grupy Xtech: energetykacieplna.pl. elektroinzynieria.pl, srodowisko.pl, Magazynowi Energetyka Cieplna i Zawodowa, Czasopismu Energetyka Wodna, Portalowi Energetykon.pl, Magazynowi Law Business Quality, Magazynowi Biomasa, Portalowi mBrokers.pl, Czasopismu Nowa Energia, Portalowi Nuclear.pl, Portalowi OptimalEnergy.pl, Magazynowi OZEON, Portalowi Polish Market Online, Magazynowi Polski Przemysł , Radiu Gdańsk, Magazynowi Smart Grids Polska, Portalowi Teraz Środowisko, Warsaw Business Journal, Wiadomościom Naftowym i Gazowniczym, Portalowi WysokieNapiecie.pl.

Szczyt objęty został Patronatem Honorowym przez Marszałka Senatu RP Tomasza Grodzkiego, Ministra Aktywów Państwowych Jacka Sasina, Ministra Klimatu Michała Kurtykę, Ministra Infrastruktury Andrzeja Adamczyka, Ministra Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej Michała Gróbarczyka, Ministerstwo Rozwoju, Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej, Ministerstwo Cyfryzacji, Ambasadę Królestwa Szwecji w Warszawie, Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki Rafała Gawina, Prezesa Urzędu Dozoru Technicznego Andrzeja Ziółkowskiego, Wojewodę Pomorskiego Dariusza Drelicha, Wojewodę Świętokrzyskiego Zbigniewa Koniusza, Marszałka Województwa Pomorskiego Mieczysława Struka, Wicemarszałka Województwa Zachodniopomorskiego Tomasza Sobieraja, Prezydent Miasta Gdańska Aleksandrę Dulkiewicz, Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, Agencję Rynku Energii, Fundację na rzecz Energetyki Zrównoważonej, Główny Instytut Górnictwa, Górniczą Izbę Przemysłowo-Handlową

Instytut Kolejnictwa, Izbę Gospodarczą Ciepłownictwo Polskie, Krajową Izbę Biopaliw, Krajową Izbę Gospodarczą, Krajowy Instytut Energii Rozproszonej, Narodową Agencję Poszanowania Energii, Politechnikę Gdańską, Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego, Polskie Stowarzyszenie Elektromobilności, Polskie Towarzystwo Elektrociepłowni Zawodowych, Polskie Towarzystwo Morskiej Energetyki Wiatrowej, Polskie Towarzystwo Przesyłu i Rozdziału Energii Elektrycznej, Pracodawców Pomorza, Polsko Skandynawską Izbę Gospodarczą, Stowarzyszenie Branży Fotowoltaicznej – Polska PV, Towarzystwo Rozwoju Małych Elektrowni Wodnych, Związek Miast Bałtyckich, Unię Producentów i Pracodawców Przemysłu Biogazowego, Związek Miast i Gmin Morskich.

Jak wyglądają rynki biurowy i magazynowy, jakie są prognozy do końca 2020?

Polska Izba Nieruchomości Komercyjnych zapytała liderów rynku o podsumowanie pierwszego półrocza i prognozy na koniec roku. Według nich rynki biurowy i magazynowy są w dobrej kondycji. Wartość transakcji inwestycyjnych przekroczy 2 mld Euro. Jednak wiele projektów było rozpoczętych przed marcem i nie ma jeszcze pełnej wiedzy o tym, jak COVID-19 wpłynie na rynek w średnim i dłuższym okresie. Eksperci prognozują, że procesy wycen i transakcji będą teraz dłuższe, a inwestorzy mają wrócić do większej aktywności pod koniec roku.

Drugi kwartał był lepszy niż można się było spodziewać, szczególnie dla magazynów i logistyki. Spodziewamy się większego zainteresowania inwestorów aktywami magazynowymi, kosztem biurowców i centrów handlowych. Dobrej prognozie dla tego segmentu sprzyja rozwój e-commerce oraz duża aktywność inwestorów i najemców. Warto wspomnieć, że w Europie Zachodniej stopy kapitalizacji w logistyce wróciły do poziomu sprzed COVID-19.

Obserwujemy dużą presję ze strony inwestorów na ulokowanie kapitału w nieruchomościach komercyjnych. Niskie stopy procentowe oraz programy zwiększające płynność pieniądza na rynku napędzają popyt inwestycyjny – mówi Krzysztof Cipiur, Director Capital Markets Knight Frank.

A z drugiej strony wymagania banków są teraz większe. Dalsza aktywność inwestorów będzie więc zależna od warunków pozyskiwania finansowania – komentuje Agnieszka Jachowicz, Członek Zarządu PINK.

Renata Osiecka, Dyrektor Zarządzająca, AXI IMMO:

Inwestycje

Pandemia covid-19, nowe zachowania konsumenckie, a także nowe zwyczaje pracowników biurowych z pewnością wpłyną na sektor inwestycyjny, a także na pracę działów wycen. Niemniej spodziewamy się, że w drugiej połowie roku będziemy obserwować powolny powrót inwestorów na rynek. Musimy przygotować się, że w nowej sytuacji procedowanie transakcji z pewnością wydłuży się. Jednak zadajmy sobie pytanie czy kiedykolwiek rynek inwestycyjny był nastawiony na sprint? Posługując się dalej terminologią sportową, był to raczej bieg długodystansowy. Musimy pamiętać, że większość transakcji, które są obecnie zamykane swój początek miały pół i więcej roku wcześniej. Inwestorzy bardzo ostrożnie podchodzą do rozpoczynania nowych projektów, dlatego każdy ruch poprzedzony jest analizą. Ta zachowawczość, rozumiana przez zwiększoną ostrożność do podejmowania decyzji na pewno nie zmieni się.

Rynek Magazynowy

Najbardziej optymistycznie sygnały docierają z rynku magazynowego. Sektor ten m.in. za sprawą zwiększonego popytu na zakupy przez Internet, spowodował dywersyfikację kanałów sprzedaży dla wielu firm, co z korzyścią wpłynęło na większe zapotrzebowanie na kluczowe dla obsługi e-commerce powierzchnie typu ‘last mile’ oraz duże regionalne i międzynarodowe huby dystrybucyjne. Co to zmienia dla rynku inwestycyjnego? Otóż zaobserwujemy przetasowania w portfelach. Spodziewamy się, że część funduszy, które były dotychczas nastawione na zakup biurowców i centrów handlowych, zrezygnuje z aktywów typowo handlowych na rzecz magazynów. Wartość rynku powierzchni logistycznych i przemysłowych będzie nadal rosła m.in. przez położenie geograficzne Polski i jej dotychczasową dodatnią koniunkturę finansową i niezmiennie dużą aktywność najemców.

Biura

Biura pozostaną nadal ważnym assetem w portfelach funduszy inwestycyjnych. Sytuację w sektorze regulują przede wszystkim nastroje najemców i to jakie decyzje będą podejmowali w dłuższej perspektywie. W czasie pandemii część firm rozważała renegocjacje podpisanych już umów najmu. Na dziś wydaje się, że rynek z trendu konsolidacyjnego i zawierania dużych transakcji najmu, zwróci się raczej ku mniejszym transakcjom w kilku lokalizacjach tak, aby różne zespoły klientów miały pewnego rodzaju dowolność w wyborze miejsca, w którym będą pracować.

Retail

Największych zmian spodziewamy się w sektorze handlowym m.in. poprzez nadal wydłużający się konflikt na linii najemcy – właściciele centrów handlowych. Niemniej, już od pewnego czasu rynek ten przechodzi transformację z tradycyjnego miejsca do handlu w kierunku sklepów „pop-up” czy showroomów z rozbudowaną ofertą leisure i entertaiment. W nowej sytuacji nieco lepszą perspektywę w przypadku możliwych zmian właścicielskich spodziewamy się w segmencie parków handlowych niż samych centrów handlowych, które od kilku lat pozostają w orbicie zainteresowań inwestorów.

Zdecydowanie przed nami czas wielu wyzwań, w którym więcej niż dotychczas będą miały działy wycen, które do analiz będą musiały wprowadzić nowe scenariusze ryzyka, przez co sam proces otrzymania raportu wydłuży się i będzie wzbogacony o nowe dotychczas nie brane pod uwagę czynniki. Spodziewamy się, że jedną z istotnych postcovidowych zmiennych będzie jeszcze większa uwaga i sprawdzanie wiarygodność najemców, zwłaszcza teraz kiedy wielu dużych graczy zmagało się ze skutkami pandemii, a nowe podmioty zwłaszcza w sektorze magazynowym są często pod względem organizacyjnym na etapie start-upów. Niemniej sytuacja sprzyja też wielu okazjom, dlatego pod koniec roku lub na początku 2021 możemy spodziewać się wejścia dotychczas nie obecnego na naszym rynku kapitału zagranicznego.

Ryszard Gretkowski, wiceprezes zarządu 7R:

Pandemia przyspieszyła rozwój trendów obserwowanych już wcześniej i potwierdziła zapotrzebowanie rynku na konkretne produkty i rozwiązania przemysłowo-magazynowe. Gwałtowny wzrost transakcji e-commerce to dla nas dobry prognostyk. W tym obszarze zmiany dyktują sami konsumenci. Bez względu na scenariusz przebiegu pandemii w drugiej połowie 2020 roku, zapotrzebowanie na duże powierzchnie handlowe może wykazywać tendencje spadkowe, a na znaczeniu zyska logistyka ostatniej mili i magazyny miejskie typu 7R City Flex. Jeszcze bardziej liczyć się będą atrakcyjne lokalizacje magazynów, ułatwiające operatorom logistycznym rozwój łańcucha dostaw na terenie całej Polski. Elastyczność, projekty BTS i bliska współpraca z najemcami przy planowaniu budynku zgodnie z ich potrzebami będą kluczowymi czynnikami sukcesu dla firm deweloperskich adaptujących się do zmian nowej normalności.

Regionalizacja centrów dystrybucyjnych

Polska jest istotnym hubem logistycznym w Europie Środkowo-Wschodniej. Olbrzymie wyzwania i przeciążenie łańcucha dostaw w pierwszej połowie roku pokazały, że większa regionalizacja centrów dystrybucji jest ważnym elementem adaptacji do zmieniających się dynamicznie potrzeb rynku. Po zamknięciu granic lądowych i powietrznych okazało się, że nie możemy jak dotąd polegać na szybkim transporcie towarów z Chin, ale i rynków europejskich. Firmy e-commerce i operatorzy logistyczni będą w nadchodzącym czasie zagęszczać swoją sieć magazynów, także tych miejskich, aby mieć towar jeszcze bliżej odbiorcy docelowego i obsługiwać zamówienia jak najszybciej.

Ekomagazyny

Wzmożona aktywność na platformach e-commerce zwiększyła ruch w firmach logistycznych i kurierskich. Należy pamiętać, że wzrost popularności e-handlu to zwiększony ślad węglowy firm odpowiedzialnych za transport towarów. Najemcy logistyczni coraz częściej adresują potrzebę zastosowania zielonych rozwiązań w magazynach, które oferuje np. ekokoncepcja 7R Green, wprowadzona przez dewelopera z początkiem roku. To ważny krok na drodze niwelowania niekorzystnych zmian w środowisku naturalnym, a zielone praktyki powinny stać się standardem na rynku nieruchomości magazynowych.

Projekty specjalistyczne dla e-commerce

Wielu klientów zrobiło w pandemii zakupy w Internecie po raz pierwszy. Część z tych nowych użytkowników zostanie przy tej wygodnej formie. Zmiany w zachowaniach konsumenckich wymuszone, a właściwie przyspieszone, przez lockdown pozwalają prognozować, że branża retail zacznie ograniczać swoje powierzchnie handlowe na rzecz niewielkich showroomów, a większość sprzedaży będzie się opierać na e-commerce. To także zmiana dla rynku magazynowego. Będzie powstawać więcej obiektów dla branży e-commerce, a oznaczać to będzie mocny zwrot w kierunku projektów wysoko specjalistycznych, zautomatyzowanych, zrobotyzowanych, wyposażonych w antresole i przenośniki.

Krzysztof Cipiur, Director Capital Markets, Knight Frank:

Obserwujemy dużą presję ze strony inwestorów na ulokowanie kapitału. Niskie stopy procentowe oraz programy zwiększające płynność pieniądza na rynku napędzają popyt inwestycyjny. Zainteresowanie inwestorów skupia się obecnie wokół logistyki i biur w warszawskim CBD.

Spodziewamy się, że tegoroczne wakacje będą czasem transakcji pozarynkowych, tzw. off-market. Również apetyt inwestorów na logistykę nie maleje, a wręcz przeciwnie, tendencja z ostatnich lat się utrzymuje, dlatego pomimo pandemii wiele transakcji jest obecnie rozpoczynanych. Transakcje większego ryzyka, czyli te z segmentu core-plus i value-add pozostają w zawieszeniu i przewidujemy, że ta sytuacja utrzyma się w najbliższym czasie. Ważnym czynnikiem są ograniczenia w uzyskaniu finansowania bankowego z powodu konserwatywnej polityki banków.

Jeśli w tym roku nastąpi druga fala pandemii, czego następstwem będą kolejne obostrzenia także w przekraczaniu granic, może to dodatkowo ograniczyć przypływ pieniądza z Azji, ponieważ polityka i wewnętrzne regulacje funduszy inwestycyjnych np. z Korei Południowej wymagają ich osobistego przyjazdu i obejrzenia nieruchomości. Jest to istotne, ponieważ udział kapitału południowokoreańskiego w wolumenie transakcji z udziałem kapitału zagranicznego na rynku nieruchomości komercyjnych w Europie w 2019 roku wzrósł o 7% w stosunku do 2018 roku, z 3% na 10%. Największymi graczami na rynku nieruchomości komercyjnych pozostają jednak firmy z naszego regionu – Niemcy, Austria, Wielka Brytania i Francja, które często mają przedstawicieli w Polsce, co znacznie ułatwia i przyspiesza procesy decyzyjne.

Rafał Pomorski, CFO Globalworth Poland:

Pandemia koronawirusa ma bezprecedensowy wpływ na globalną gospodarkę i siłą rzeczy bardzo intensywnie oddziałuje na branżę, w której działamy. Sytuacja jest nadal bardzo zmienna i pewnie dlatego tak trudno jest stawiać krótkoterminowe, a tym bardziej długoterminowe prognozy. Cały czas pojawia się wiele znaków zapytania i różnego rodzaju obawy dotyczące przyszłości oraz tego jak dystans społeczny i model home office wpłyną chociażby na rynek biurowy. W tak dynamicznie zmieniających się warunkach rynkowych elastyczność oraz zdolność szybkiego dostosowania się są niezbędne, aby starać się dalej płynnie prowadzić działalność biznesową. W Globalworth postawiliśmy na przygotowanie i analizę kilku scenariuszy na podstawie których we właściwym czasie możemy wprowadzić odpowiednie działania w zależności od rozwoju sytuacji. Sytuacja monitorowana jest na bieżąco, a nasze zespoły praktycznie każdego tygodnia weryfikują i, jeśli trzeba, korygują założone scenariusze oraz powiązane z nimi działania. Zapewne wiele dojrzałych organizacji w drugiej połowie roku przyjmie podobne strategie, które skupiać się będą na chronieniu biznesu, aktywów i ograniczaniu ryzyka, a jednocześnie na poszukiwaniu szans stworzonych przez nowe uwarunkowania.

W Warszawie powstaje najwięcej biur w Europie Środkowo-Wschodniej

W 2020 roku aktywność rynkowa w regionie CEE w znacznym stopniu będzie wynikała z renegocjacji i przedłużeń niż nowych umów najmy czy transakcji typu pre-let – wynika z najnowszego raportu Colliers International pt. „exCEEding Borders Office Snapshot”, w którym firma podsumowuje kluczowe wyniki rynkowe za pierwszy kwartał 2020 roku dla 14 stolic Europy Środkowej i Wschodniej. Zauważalny jest także wzrost liczby oferowanych podnajmów, co wiąże się z częściowym zmniejszeniem zapotrzebowania na powierzchnię biurową. Można spodziewać się również, że umowy będą poddane dodatkowej weryfikacji przez wynajmujących, banki oraz inwestorów w celu zmniejszenia ryzyka spadku zrównoważonego dochodu.

Reakcje najemców

Najemcy dokonują obecnie weryfikacji swoich strategii w zakresie nieruchomości, co związane jest z popularyzacją pracy częściowo zdalnej. Poszukują też bardziej elastycznych lub hybrydowych rozwiązań, które pozwolą im rozwijać się i zawierać umowy w zależności od potrzeb. Stanowi to pewne wyzwanie dla rynku inwestycyjnego, ponieważ podobnie jak w przypadku wszystkich typów nieruchomości, wartość biurowców w dużej mierze jest uzależniona od poziomu najmu.

Z globalnych badań Colliers wynika, że większość pracowników chciałaby kontynuować pracę zdalną co najmniej 1 lub 2 razy w tygodniu po ustaniu pandemii COVID-19. Wiele firm w Europie Środkowo-Wschodniej rozważa hybrydowe połączenie pracy zdalnej i biurowej z wykorzystaniem oprogramowania do zarządzania projektami, komunikacji rozproszonych zespołów, a nawet zarządzania umiejętnościami w biznesie. Eksperci podkreślają, jak ważne jest, aby przetestować szereg scenariuszy w celu przywrócenia równowagi i dobrania odpowiedniego rozmiaru biura w momencie powrotu. Poradnik Colliers „Rebalance your Workplace Planner” pokazuje organizacjom, jak działać elastycznie i proaktywnie w obliczu nieznanych, zmiennych ekonomicznych i zdrowotnych.

Skutki kryzysu

Niektóre sektory biznesowe zostaną dotknięte przez kryzys bardziej, a inne mniej. Zmiany z pewnością nadejdą, ale tempo oraz globalny i niespotykany dotąd charakter pandemii sprawiają, że bardzo trudno na tę chwilę przewidzieć jej konkretne skutki.

Cały sektor biurowy znajduje się dziś pod silną presją. Większość wynajmujących i najemców prowadzi otwarte negocjacje, aby poradzić sobie w tych trudnych czasach. Najbardziej powszechną praktyką w całym regionie CEE jest odraczanie czynszów i dodatkowe zachęty. W zamian za te ustępstwa umowy najmu są zazwyczaj przedłużane o określony czas.

Spowolnienie dotknęło również rynek inwestycyjny. W dużej mierze wynikało to z ograniczeń podróżowania i miało wpływ na zatrzymanie lub na czasowe wstrzymanie procesów kupna-sprzedaży. W związku z ponownym otwarciem granic eksperci przewidują, że w drugiej połowie roku liczba transakcji zwiększy się.

Rynek biurowy w stolicach regionu CEE – pierwszy kwartał 2020 r.

Całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej w 14 stolicach Europy Środkowo-Wschodniej na koniec I kwartału 2020 r. wyniosły prawie 26,4 mln mkw. W pierwszych miesiącach roku deweloperzy oddali do użytku ponad 288 mln mkw. Największymi zasobami nowoczesnej powierzchni biurowej w regionie może pochwalić się Warszawa (5,6 mln mkw.), Budapeszt (3,7 mln mkw.) i Praga (3,7 mln mkw.). Silny wzrost nowej podaży w I kwartale 2020 r. odnotowano w Bukareszcie (78 tys. mkw.), następnie w Belgradzie (48 tys. mkw.) i Budapeszcie (45 tys. mkw.). Rekordowa ilość nowoczesnej powierzchni biurowej w budowie na koniec I kwartału 2020 r. znajdowała się w Warszawie (792,9 tys. mkw.), Budapeszcie (582 tys. mkw.) i Bukareszcie (380 tys. mkw.). Wzrost popytu w porównaniu do 2019 roku odnotowały tylko Ryga i Bratysława. Spadła aktywność na rynku najmu w Warszawie, Pradze, Kijowie, Tiranie i Bukareszcie.

– Pandemia COVID-19 niewątpliwie wpłynęła na rynek biurowy w Polsce. Sytuacja na świecie jest niepewna i zmienia się każdego dnia, dlatego w wielu firmach procesy decyzyjne wydłużają się. Jednak ci najemcy, którym właśnie kończą się umowy najmu, są zmuszeni do dokonania pewnych kroków, dlatego też wiele transakcji nadal trwa. W tym i następnym roku z pewnością możemy spodziewać się wzrostu liczby renegocjacji, które do tej pory stanowiły tylko 33% umów najmu w Polsce. Ze względu na obecną sytuację, najemcy koncentrują się głównie na optymalizacji kosztów i postrzegają relokacje jedynie przez pryzmat potencjalnych oszczędności. Pandemia z pewnością przyczyniła się do zmiany podejścia do pracy zdalnej. Z ankiet przeprowadzonych przez Colliers wynika, że większość osób chciałaby pracować z domu 1-2 dni w tygodniu po zakończeniu pandemii. Wielu z nich nie wyobraża sobie jednak pracy bez bezpośredniej interakcji ze współpracownikami – podczas spotkań lub rozmów przy kawie. W efekcie zmianie ulegnie funkcja biura – stanie się ono miejscem kreatywnym, w którym pracownicy będą spotykać się, aby wymieniać doświadczenia. Spodziewamy się również wzrostu zainteresowania hybrydowymi modelami najmu – powierzchnie wynajmowane na tradycyjne biuro będą uzupełniane o powierzchnie typu coworking/flex w zależności od aktualnych potrzeb organizacji. Na pomoc w zarządzaniu biurem w trakcie i po pandemii przyjdzie także technologia – systemy do rezerwacji biurek, miejsc parkingowych itd. – mówi Paweł Skałba, senior partner, dyrektor Działu Powierzchni Biurowych w Colliers International.

Arval rusza z wynajmem rowerów dla firm

Arval Service Lease Polska, lider na rynku wynajmu długoterminowego pojazdów z pełną obsługą (tzw. car fleet management), rusza z ofertą wynajmu rowerów, w tym także elektrycznych i jednocześnie definiuje nowy sektor mobilności – bike fleet management. Umowa wynajmu zapewnia finansowanie roweru, ubezpieczenie od kradzieży, OC, NNW, a także serwis i pakiet sezonowych przeglądów. To pierwsza tego typu oferta na rynku przygotowana przez firmę na co dzień zajmującą się wynajmem pojazdów. Jest skierowana do klientów, którzy już korzystają z usług Arval.

Rowery oferowane przez Arval są dostępne od ręki. Zależnie od klasy i rodzaju jednośladu cena za wynajem wynosi od 2,4 zł do 6 zł za dzień (ceny netto). Arval proponuje umowę na 36 miesięcy, obejmującą dodatkowo ubezpieczenie od kradzieży, OC, NNW oraz serwis i pakiet przeglądów. Każdy pojazd dostarczany jest z zabezpieczeniem antykradzieżowym. Firmy decydujące się na wynajem rowerów dla swoich pracowników mogą również zamówić usługi dodatkowe, takie jak assistance 24/7, door-to-door czy też przechowywanie rowerów w sezonie zimowym. Arval może zapewnić również parkingi rowerowe oraz firmowe mini stacje serwisowe, gdzie użytkownicy mogą np. dopompować koła. Umowę wynajmu rowerów zawierać mogą firmy, które już korzystają z usług Arval, a po zakończonym okresie wynajmu, jednoślady mogą zostać wykupione przez pracowników, którzy z nich korzystali.

Wynajem rowerów, w tym rowerów elektrycznych jest kolejnym elementem pakietu usług Arval pod nazwą „The Journey Goes On”, który pozwala na zapewnienie przedsiębiorstwom mobilności w czasie powrotu do normalności po okresie „społecznej kwarantanny”. – Firmy poszukują obecnie różnych sposobów na zapewnienie pracownikom bezpiecznego dojazdu do pracy, by ograniczać zbędne kontakty i unikać komunikacji zbiorowej. Oprócz elastycznych form wynajmu samochodów na krótki i średni okres wprowadziliśmy możliwość wynajmu jednośladów. W ten sposób otwieramy nowy sektor mobilności –  bike fleet management – mówi Robert Antczak, dyrektor generalny Arval Service Lease Polska. To pierwsza tego typu oferta na polskim rynku rozwijana przez firmę z branży wynajmu długoterminowego pojazdów, z pełną obsługą.

– Rowery elektryczne pozwalają na komfortowe dojazdy do pracy nawet z odległości kilkunastu kilometrów prawie przez cały rok. Sezon rowerowy w Polsce jest coraz dłuższy, bo mamy coraz cieplejsze zimy. W dużych miastach do pracy rowerem można dojechać szybciej niż samochodem, wliczając czas potrzebny na parkowanie. Poza tym to sposób na spędzenie kilkudziesięciu minut dziennie w aktywny i zdrowy sposób – mówi Rafał Tarnacki, product & innovations manager w Arval Service Lease Polska.

W ofercie wynajmu rowerów od Arval dostępne są obecnie cztery różne modele:

  • elektryczny Kross Trans Hybrid 2.0 – w cenie 6 zł netto za dzień (180 zł netto za miesiąc)
  • tradycyjny Kross Trans 4.0 w – cenie 2,60 zł netto za dzień (78 zł netto za miesiąc)
  • elektryczny Romet eGazela w cenie 4,60 zł netto za dzień (138 zł netto za miesiąc)
  • tradycyjny Romet Gazela w cenie 2,40 zł netto za dzień (72 zł netto za miesiąc)

Gama rowerów na wynajem w ofercie Arval będzie sukcesywnie rozszerzana.