Tarcza 4.0 – ograniczenia w przejmowaniu polskich firm przez podmioty zagraniczne w związku z COVID-19

0

Uchwalone przepisy tzw. Tarczy 4.0 przewidują m.in. zmiany w ustawie o kontroli niektórych inwestycji. Celem ich wprowadzenia jest ochrona polskich firm, operujących w kluczowych dla polskiej gospodarki sektorach, a osłabionych w związku z COVID-19, przed wrogimi przejęciami przez podmioty zagraniczne. Najnowsze rozwiązania określają m.in. zasady i tryb kontroli inwestycji dokonywanych przez zagranicznych inwestorów, w tym obowiązek zawiadomienia Prezesa UOKiK oraz sankcje związane z naruszeniem przepisów. Nowe zasady dokonywania inwestycji będą obowiązywać od 24 lipca 2020 r. Regulacje mają charakter tymczasowy i utracą moc po upływie 2 lat.

Podmioty objęte ochroną

Zgodnie z przepisami Tarczy 4.0, podmiotami objętymi ochroną są: spółki publiczne; przedsiębiorcy posiadający mienie wchodzące w skład infrastruktury krytycznej; podmioty z branży IT, które opracowują bądź modyfikują oprogramowanie dla celów prowadzenie działalności przez podmioty operujące w strategicznych obszarach gospodarki, oraz przedsiębiorcy prowadzący działalność gospodarczą w jednej z branż wskazanych we wprowadzonej regulacji, np. z branży energetycznej, chemicznej, telekomunikacyjnej, medycznej, związanej z produkcją materiałów wybuchowych, bądź spożywczej.

Dodatkowym, poza posiadaniem siedziby na terytorium Polski, warunkiem podlegania przez ww. podmioty omawianym regulacjom jest fakt osiągnięcia przychodu w wysokości powyżej 10 mln EUR ze sprzedaży i usług na terytorium RP, w którymkolwiek z dwóch lat obrotowych, poprzedzających zawiadomienie.

Katalog inwestorów, których dotyczą zmiany

Projekt Tarczy 4.0 przewidywał, że zawarte w nim restrykcje miały przede wszystkim dotyczyć potencjalnych nabywców, którzy mają siedzibę poza UE oraz EOG. Finalne brzmienie przepisów usunęło jednak z zakresu ich zastosowania również podmioty posiadające siedzibę w Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OWGiR), co umożliwi dokonywanie inwestycji także przedsiębiorcom m.in. z USA, Wielkiej Brytanii, Korei Południowej, czy Japonii. Natomiast inwestorzy m.in. z Chin, Rosji oraz krajów arabskich, poddani będą restrykcjom przewidzianym w omawianej regulacji.

Duże kontrowersje interpretacyjne budzi wyłączenie z zakresu podmiotowego nowej regulacji podmiotów, które nie posiadały od co najmniej dwóch lat siedziby na terytorium państwa członkowskiego.

Literalna wykładnia nowych przepisów o kontroli inwestycji prowadzi do wniosku, że dodatkowym kryterium, które musi wykazać potencjalny nabywca celem zwolnienia z obowiązku podlegania regulacji, jest posiadanie siedziby w UE, EOG bądź OWGiR od co najmniej 2 lat od dnia złożenia zawiadomienia o planowanej transakcji. Nowe przepisy przyznają również kompetencję Prezesowi UOKiK do podjęcia działań mających na celu weryfikację, czy inwestor faktycznie prowadzi działalność gospodarczą lub posiada siedzibę na terenie UE, EOG lub OWGiR – mówi Mikołaj Zdyb, radca prawny w kancelarii prawnej D.Dobkowski sp.k. stowarzyszonej z KPMG w Polsce.

Działania powodujące obowiązek złożenia zawiadomienia

Zgodnie z przepisami zawartymi w Tarczy 4.0, obowiązkiem zgłoszenia do Prezesa UOKiK objęte są przede wszystkim transakcje, w wyniku których, dojdzie do nabycia lub osiągnięcia znaczącego uczestnictwa w kapitale podmiotu objętego ochroną (możliwość wywierania wpływu na działalność podmiotu objętego ochroną przejawiająca się posiadaniem co najmniej 20% ogólnej liczby głosów, udziału kapitałowego lub udziału w zyskach) lub nabycia dominacji (uzyskanie statusu podmiotu dominującego wobec podmiotu objętego ochroną).

Nowe zasady kontroli inwestycji odnoszą się także do tzw. nabycia pośredniego, czyli nabycia lub osiągnięcia znaczącego uczestnictwa w podmiocie objętym ochroną poprzez podmiot trzeci, niebędący bezpośrednio stroną transakcji. Taka sytuacja ma miejsce przede wszystkim w wypadku, gdy umowę dotyczącą sprzedaży udziałów/akcji zawiera spółka zależna od inwestora – mówi Mikołaj Zdyb, radca prawny w kancelarii prawnej D.Dobkowski sp.k. stowarzyszonej z KPMG w Polsce.

Postępowanie przed UOKiK

Postępowanie inicjowane jest przez zawiadomienie złożone przez inwestora planującego nabycie dominacji lub osiągnięcie znaczącego uczestnictwa w podmiocie objętym ochroną. W dalszym etapie postępowanie dzieli się na dwie fazy, tj. postępowanie sprawdzające, kiedy Prezes UOKiK może zdecydować, że brak jest przesłanek do sprzeciwienia się transakcji oraz właściwego postępowania kontrolnego – w przypadku stwierdzenia w pierwszej fazie ewentualnych podstaw do wyrażenia sprzeciwu przez organ.

W wyniku właściwego postępowania kontrolnego organ może wydać decyzję o sprzeciwie wobec planowanej transakcji, którą można zaskarżyć do sądu administracyjnego.

Sankcje za nieprzestrzeganie regulacji

Inwestor, który bez zawiadomienia nabywa dominację lub osiąga znaczące uczestnictwo w podmiocie objętym ochroną, naraża się na odpowiedzialność karną skutkującą grzywną do 50 mln zł, karą pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 5, albo obu tym karom łącznie.

Ponadto, nabycie dominacji lub osiągnięcie znaczącego uczestnictwa w podmiocie objętym ochroną bez uprzedniego zawiadomienia Prezesa UOKiK, bądź pomimo wydania decyzji o sprzeciwie, skutkuje bezwzględną nieważnością dokonanej transakcji – mówi Mikołaj Zdyb, radca prawny w kancelarii prawnej D.Dobkowski sp.k. stowarzyszonej z KPMG w Polsce.

Husqvarna rozszerza swoją działalność

Husqvarna zdążyła już przyzwyczaić do odważnych kroków. Pod koniec ubiegłego roku szwedzki wytwórca ogłosił informację o przejęciu części biznesu Niemieckiego Wacker Neuson. Dzięki temu Husqvarna uzupełniła swoją ofertę zacieraczek. Od teraz można będzie wyposażyć się w maszyny samojezdne i dokonać wyboru spośród poszerzonej oferty maszyn prowadzonych.

Do oferty zacieraczek do betonu firmy Husqvarna Contruction dołącza model CRT 48-PS. Dzięki optymalnej zwrotności i dużemu pokryciu powierzchni CRT 48-PS osiąga wysoką wydajność. Napędzany jest benzynowym silnikiem Kubota. Elektrohydraulika kontrolowana joystickiem umożliwia precyzyjne manewrowanie. Zacieraczka oferuje do wyboru dwa tryby sterowania – standardowy i o zwiększonej czułości dostosowany do warunków pracy. Husqvarna CRT 48-PS przeznaczona jest do pracy na dużych powierzchniach, gdzie wymagany jest mały nacisk jednostkowy na powierzchnie. Średnica zacierania to 2 x 1219 mm a masa w zależności od silnika od 639 do 660 kg. Nieco prostsza sterowana mechanicznie zacieraczka spalinowa Husqvarna CRT 48 oferuje średnicę zacierania 2 x 1220 mm i napędzana jest trzema rodzajami silników do wyboru. Dostępne są wersje zasilane benzyną, LPG. Masa zacieraczek zawiera się między 547 a 579 kg. Ofertę maszyn samojezdnych uzupełnia mniejsza Husqvarna CRT 36. Ta mała zacieraczka dzięki zastosowaniu sprzęgła odśrodkowego w prosty sposób przekazuje napęd na łopatki bez stosowania dodatkowych elementów mechanicznych. Mechaniczne sterowanie daje również dobre „czucie” podłoża. Maszyna ta oferuje średnicę zacierania 2 x 915 mm przy masie 451 kg oraz benzynowy napęd Honda. Ponadto w ofercie firmy Husqvarna Construction nadal pozostają dostępne zacieraczki prowadzone. Jednym z flagowych modeli w tej kategorii jest zacieraczka do betonu BG 475, którą stworzono z myślą o najtrudniejszych wyzwaniach. Ta maszyna o wysokiej wydajności jest napędzana przez niezawodny silnik Hondy i została wyposażona w sprzęgło QUICKSTOP w celu zwiększenia bezpieczeństwa.

Instytut Migal Galilee wykorzystuje aplikację BIOVIA od Dassault Systèmes do badań nad szczepionką na COVID-19

0

W miarę jak branża medyczna i biotechnologiczna stara się walczyć z pandemią COVID-19, izraelski instytut Migal Galilee wykorzystuje aplikację BIOVIA firmy Dassault Systèmes, aby przyspieszyć prace nad potencjalną szczepionką na SARS-CoV-2.

Instytut Migal od czterech lat korzysta z aplikacji BIOVIA, która stanowi uzupełnienie całej gamy narzędzi obliczeniowych stosowanych w projektach związanych z opracowaniem szczepionki na koronawirusa. Gdy choroba COVID-19 osiągnęła status pandemii, izraelski instytut badawczo-rozwojowy, specjalizujący się w botanice, rolnictwie, sozologii, informatyce, żywieniu i biotechnologii, zaczął korzystać z aplikacji i narzędzi obliczeniowych do analizowania mutacji COVID-19, stawiając sobie za cel stworzenie nowatorskiej szczepionki na koronawirusa na potrzeby badań przedklinicznych in vivo w ciągu 90 dni.

W kontekście COVID-19 platforma 3DEXPERIENCE firmy Dassault Systèmes oraz wchodzące w jej skład aplikacje cyfrowe mogą pomóc branży medycznej zaspokoić potrzeby badawczo-rozwojowe.

Wykorzystując aplikacje BIOVIA do badań nad COVID-19, instytut Migal Galilee może cyfrowo kierować procesami laboratoryjnymi i eksperymentalnymi, aby osiągać wyniki w krótszym czasie. Naukowcy mogą szybciej przetwarzać i analizować dane badawcze z ostatnich czterech lat oraz tworzyć modele zachowań białek wirusa oraz ewolucji epitopów. Pozwala to racjonalizować wyniki testów z uwzględnieniem wcześniejszych badań i podejmować trafniejsze decyzje dotyczące kolejnych strategii badawczych.

Aplikacja BIOVIA Pipeline Pilot usprawnia cykl innowacji badawczych, wspierając opracowywanie i wdrażanie obiegów pracy związanych z analizą danych, które przyspieszają generowanie wniosków. Aplikacja BIOVIA Discovery Studio dostarcza kompleksowy zestaw metod modelowania i symulowania pozwalających analizować niuanse chemii białek oraz stymulować odkrywanie i opracowywanie nowych metod terapii molekularnej.

Foreign Policy: Polska nie ma nikogo, kto zastąpiłby migrantów zarobkowych z Ukrainy

0

W ostatnich latach Polska stała się największym importerem pracowników zagranicznych w Unii Europejskiej. W 2018 roku Polska wydała 635 000 kart pobytu, co stanowi jedną piątą wszystkich tego typu dokumentów wydanych w Unii. Od 2014 r. prawie 2 miliony Ukraińców zajęły wolne miejsca pracy w rolnictwie, budownictwie, produkcji i logistyce. Między innymi ta właśnie grupa wspierała polską gospodarkę.

Według nowego raportu Narodowego Banku Polskiego wzrost napływu ukraińskich pracowników do Polski w latach 2013-2018 doprowadził do 13 procent wzrostu gospodarczego Polski. Ale to dopiero pandemia ujawniła niektóre problemy zarządzania migracją w Polsce. O tym pisze opiniotwórcze międzynarodowe czasopismo Foreign Policy.

Okazało się, że po prostu nie ma kim zastąpić ukraińskiej siły roboczej. Część wolnych miejsc pracy w przedsiębiorstwach została zajęta przez Polaków, a także pracowników z krajów azjatyckich. Jednak agencje rekrutacyjne niechętnie pozyskują kandydatów z Nepalu, Indii, czy Bangladeszu ze względu na wysokie koszty i trudności logistyczne związane z przyjazdem pracowników z tak odległych miejsc.

„Czas oczekiwania na pozwolenia jest długi, a ponadto istnieją różnice kulturowe i językowe, które utrudniają kontakt. Polska ma sześć konsulatów obsługujących około 40 milionów Ukraińców i tylko dwa w Indiach, które obsługują 1,5 miliarda ludzi w Indiach oraz w sąsiednim Bangladeszu i Nepalu”– komentuje Tomasz Bogdevic, dyrektor agencji zatrudnienia międzynarodowego Gremi Personal, która jako jedyna organizuje loty czarterowe dla pracowników z Ukrainy do Polski.

Bogdevic podkreśla, że ​​wielu Ukraińców chce przyjechać do pracy w Polsce. Czterech na dziesięciu pasażerów pierwszego lotu czarterowego zorganizowanego przez Gremi Personal po raz pierwszy przyleciało do Polski. Od tego czasu agencja zorganizowała jeszcze dwa loty dla pracowników. W planach jest jeszcze kilka czarterów. „Podjęliśmy tę decyzję w południe”,  -powiedział Bogdevic, „a w ciągu dnia zgłosiło się już 100 osób”.

„Jednak obecny system wobec obywateli Ukrainy, Białorusi i Mołdawii koncentruje się przede wszystkim na pracy krótkoterminowej, a nadmierna zależność kraju od jednego źródła pozyskiwania pracowników zagranicznych oznacza, że ​​jego siła robocza może łatwo się wyczerpać, jeśli zmienią się warunki polityczne, gospodarcze lub społeczne. Ten właśnie problem ujawniła pandemia”, – zauważa publikacja Foreign Policy. Potencjalny wpływ na przedsiębiorstwa zależne od pracy krótkoterminowej zmusił rząd do przedłużenia legalnego pobytu dla cudzoziemców.

„Polska powtarza błędy niemieckich pracowników-gości w latach siedemdziesiątych XX wieku, uznając migrantów za [tymczasową] pracę», – czytamy w publikacji.

Tymczasem niemieckie firmy już zaczynają przyciągać ukraińskich pracowników, którzy zdobyli wykształcenie i pracę w Polsce, co jest alarmującym sygnałem dla Polski. W ubiegłym roku cudzoziemcy otworzyli rekordową liczbę nowych firm zarejestrowanych w Polsce. „Tacy pracownicy są niezwykle cenni, a polski rząd powinien zrobić wszystko, aby utrzymać ich w kraju”, – podsumowuje Foreign Policy.

Złoty znów tracił

0

Wczorajszy dzień przyniósł osłabienie złotego o 3 grosze względem euro. Dzisiaj od rana trwa korekta, ale wciąż znajdujemy się wyraźnie powyżej wczorajszych poziomów. Po raz kolejny wzrost ryzyk na rynku przełożył się negatywnie na polską walutę.

Huśtawka na złotym

Wczoraj złoty stracił dość niespodziewanie 3 grosze na wartości, tym samym kończąc dzień powyżej poziomu 4,47 za 1 euro. Ruch ten był wynikiem generalnego wzrostu awersji do ryzyka. Wczoraj widać było spore problemy na europejskich parkietach, gdzie giełdy zaliczyły spore spadki. Co ciekawe, do końca dnia giełdy odbiły się, a złoty już nie. Widać też było silny spadek na EURCHF. Jest to para walutowa, która dobrze obrazuje nastroje na rynkach. Im więcej ryzyk, tym mocniej inwestorzy przenoszą swoje zainteresowanie na franka, uważanego za bezpieczniejszą z walut na trudne czasy.

Dane z USA

Wczoraj poznaliśmy raport ADP na temat nowych miejsc pracy. Dane z amerykańskiego rynku pracy ostatnio pojawiają się w milionach a nie setkach tysięcy, jak to miało miejsce przed kryzysem. Nie inaczej było wczoraj. W czerwcu powstało w USA niemal 2,4 miliona miejsc pracy. Analitycy spodziewali się jednak 3 milionów. Są to oczywiście w większości miejsca zlikwidowane z okazji pandemii i otwierane na nowo. Ze względu na różnice pomiędzy danymi a oczekiwaniami dolar wczoraj tracił na wartości względem euro.

Bezrobocie w Unii

Dzisiaj poznaliśmy dane na temat stopy bezrobocia w Unii Europejskiej. Wyniosła ona 7,4% wobec oczekiwanych 7,7%. Jak widać znacznie mniej elastyczny rynek pracy na starym kontynencie poradził sobie teoretycznie znacznie lepiej niż ten za oceanem. Pytanie jak długo uda mu się otrzymać tą przewagę, dzisiaj po południu zobaczymy dane z USA. Dobre dane pomogły jeszcze mocniej umacniać się euro względem dolara.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – sytuacja na rynku pracy,

16:00 – USA – zamówienia na dobra.

Maciej Przygórzewski główny analityk w InternetowyKantor.pl

Stanusch Technologies z nowymi inwestorami

0

Polska spółka Stanusch Technologies, pracująca nad rozwojem botów opartych na sztucznej inteligencji otrzymała właśnie wsparcie od nowego inwestora. Czy wreszcie doczekamy się elektronicznego asystenta komunikującego się w języku polskim? Projekt wspiera już akcjonariusz Kulczyk Investments, a w czerwcu dołączył do nich kolektyw inwestorów, w którym wiodącym podmiotem jest rodzimy fundusz Deep Change Ventures.

Stanusch Technologies, specjalizuje się w tworzeniu systemów opartych na sztucznej inteligencji, a zwłaszcza na przetwarzaniu języka naturalnego (NLP). Autorskie rozwiązanie Spółki wykorzystywane jest do optymalizacji powtarzalnych procesów biznesowych, które opierają się na kontakcie międzyludzkim. Dotychczasowe wyniki prac Stanusch Technologies wskazują na potencjał automatyzacji nawet 80% procesów, które można standaryzować. Chatboty i voiceboty, które powstają w śląskiej spółce, już jakiś czas temu przekonały do siebie Kulczyk Investments. W czerwcu przedsiębiorstwo z Rudy Śląskiej pozyskało nowych udziałowców.

Koalicja nowych inwestorów, którzy staną się również akcjonariuszami Spółki, jest zgrupowana wokół Deep Change Ventures. Fundusz, którego pomysłodawcą i szefem jest Wojciech Stramski, skupia się na wspieraniu firm, które działają zgodnie z agendą Sustainable Development Goals (SDG) określoną przez ONZ i jakie mają pomóc w ograniczeniu negatywnej wpływu człowieka na środowisko. Z opublikowanego w styczniu raportu PwC na Światowe Forum Ekonomiczne w Davos wynika, że dwie trzecie spośród celów leżących u podstaw SDG można wzmocnić dzięki innowacjom technologicznym. Dlaczego firma zdecydowała się na wsparcie dla śląskiego przedsiębiorstwa sektora IT? CEO funduszu wyjaśnia – Stanusch Technologies na rynku nie jest anonimowy. To jedno z tych przedsiębiorstw, które może pochwalić się rzeczywiście wartościowym i innowacyjnym produktem. Spółka ukierunkowana jest na tworzenie technologii związanych z celami SDG, a to jest dla nas bardzo ważne i również skłoniło nas do inwestycji. Jednak nasza rola nie sprowadza się do modelu inwestora, który czeka na szybki wzrost i monetyzację inwestycji. Zamierzamy aktywnie działać w przedsiębiorstwie i budować je. – zaznacza Stramski. Podkreśla to również Maciej Stanusch założyciel i prezes Stanusch Technologies – Nowi akcjonariusze, którzy wejdą do struktur Spółki, będą nas wspierać zarówno doświadczeniem i kontaktami, jak i środkami.

Pieniądze na rozwój

Firma z Rudy Śląskiej dostaje zastrzyk od zielonego funduszu, którego największym beneficjentem będzie dział R&D, ale nie tylko. Część zgromadzonych środków przeznaczonych będzie na komercjalizację i  wzmocnienie zespołu. Ile pieniędzy trafi na konta Stanusch Technologies? – Mawia się, że dżentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają, jednak oprócz tego ograniczają nas obostrzenia wynikające z podpisanej umowy o współpracy, dlatego wspomniana kwota musi pozostać tajemnicą. Co mogę zdradzić to fakt, że nasze porozumienie jest tak skonstruowane, że zapewnia nam środki, na bieżący rozwój a przy osiągnięciu kolejnych kamieni milowych planujemy kolejne rundy finansowania i dopiero wtedy będziemy mogli zdradzić więcej szczegółów. Jednak bieżące finansowane pozwoli nam nie tylko spokojnie prowadzić prace nad produktem, a wręcz je zintensyfikować.– tłumaczy Maciej Stanusch.

Najbardziej ludzki chatbot

Stanusch Technologies jest ekspertem w tworzeniu chatbotów i voicebotów. Firma zrealizowała do tej pory ponad 140 projektów. Z produktów spółki skorzystali m.in.  ING Bank Śląski, Getin Bank, Santander Bank, BNP Paribas, PlusBank, Orange, UPC, Gaspol, Link4, InPost, Empik, Energa, Amica, oraz Bayer.

Stanusch Technologies chwali się, że w 2019 roku jego chatbot Eva znalazł się w pierwszej dziesiątce laureatów konkursu o Nagrodę Loebnera. W konkursie organizowanym przez Swansea University wybierane są chatboty, z którymi rozmowa jest najbliższa konwersacji z człowiekiem. Polski projekt Eva rywalizował m.in. z programami Mitsuku czy Uberbot. – Sukces chatbota Eva pokazuje, że firma Stanusch Technologies ma ogromny potencjał w szczególności w dobie COVID19  który chcemy dalej rozwijać. Technologia będzie miała szerokie zastosowanie, także komercyjne. – zapowiada Wojciech Stramski. Dla kierowanego przez niego Deep Change Ventures inwestycja w Stanusch Technologies jest premierową. Od przedstawiciela funduszu usłyszeć można, że w ciągu najbliższych miesięcy Deep Change Ventures ogłosi kolejne zaangażowanie kapitałowe.

Nieruchomości premium ochronią kapitał

0

Ostatnie miesiące upłynęły pod znakiem pandemii koronawirusa oraz jej skutków dla gospodarki. Recesja to niepewny czas m.in. dla inwestorów, którzy stoją przed trudnym wyborem – gdzie należy ulokować posiadany kapitał? Zarówno w czasach prosperity, jak i podczas kryzysu popularne są nieruchomości, które uznawane są za bezpieczną formę inwestowania. Ekspert firmy Vacation Investments uważa, że spośród nich najlepszym wyborem mogą się okazać obiekty premium, które nawet w ciężkich dla gospodarki czasach utrzymują swoją wartość i stanowią skuteczną ochronę środków przed wzrostem inflacji.

Nieruchomości luksusowe z dużymi szansami w walce z kryzysem

Rynek nieruchomości premium ma duży potencjał, aby uchronić się przed skutkami kryzysu. O jego dobrej pozycji świadczy szereg czynników. Rynek dóbr luksusowych jest z natury mniej wrażliwy na negatywne skutki spowolnienia gospodarczego. Dowodzą tego obserwacje poczynione w trakcie poprzednich globalnych recesji, podczas których akcje spółek oferujących tego rodzaju dobra ulegały znacznie mniejszym spadkom niż spółek z szerokiego indeksu giełdowego. Ponadto ceny nieruchomości premium nie obniżyły się podczas kryzysu z 2008 r. Jednym z gwarantów stabilności rynku nieruchomości luksusowych jest fakt, że nabywcami na nim są osoby bardzo zamożne. Posiadają majątek, który pozwala im żyć na niezmienionym, bardzo wysokim poziomie również w czasie kryzysu – mówi Bogdan Kornas, doradca zarządu Vacation Investments Sp. z o.o.

Przewiduje się, że zapowiadane ewentualne obniżki cen lokali będą głównie obejmować inwestycje z segmentu popularnego.

Unikatowe perełki pozwolą zarobić

Nieruchomości premium cechuje unikatowość. Ich podaż jest limitowana. Są budowane w ściśle wyselekcjonowanych, atrakcyjnych i prestiżowych lokalizacjach. Co ważne, nieruchomości premium służą jako doskonała ochrona środków przed panującą obecnie stosunkowo wysoką inflacją. Korzyści z inwestycji jest oczywiście więcej – na prawdziwe zyski można liczyć z wynajmu lub odsprzedaży nieruchomości, gdy rynek “odbije” – dodaje Bogdan Kornas.

Inwestorzy na decyzyjnym rozdrożu

Inwestorzy poszukujący stabilnej i oferującej atrakcyjną stopę zwrotu metody pomnażania kapitału muszą przemyśleć swoje plany. Lokaty bankowe oferują coraz mniej korzystne warunki ze względu na obniżenie stóp procentowych, co z kolei prowadzi do spadku przychodów z depozytów i inwestycji w obligacje rządowe. Dotychczasowe niskie oprocentowanie lokat (1,5% w ostatnich miesiącach) spadło do zaledwie 1%, a możliwe są dalsze obniżki – nawet do 0,5% [1]. W obecnej sytuacji sporo spółek giełdowych zrezygnowało z wypłaty z dywidendy, rekomendując zatrzymanie zysków w firmie i wzmocnienie jej kapitałów. Wszechobecna niepewność sprawia, że uwaga inwestorów kieruje się ku rynkowi nieruchomości, który uchodzi za jeden z najbardziej bezpiecznych i stabilnych w okresie kryzysu.

Jaki scenariusz dla rynku nieruchomości?

Analizy wskazują, że obecna sytuacja może w niewielkim stopniu zachwiać sektorem nieruchomości. Co jednak ważne, ewentualna korekta nie powinna być znacząca. Należy raczej szykować się na spadek liczby nowych inwestycji wprowadzanych do sprzedaży. Na rynku nieruchomości od dawna mamy do czynienia z przewagą popytu nad podażą. To powinno zagwarantować mu stabilizację również w czasie recesji – podkreśla Bogdan Kornas.

Rynek nieruchomości z dobrymi perspektywami

Rynek nieruchomości jest uznawany za bezpieczny w obliczu spowolnienia gospodarczego. Już na początku aktualnego kryzysu bank inwestycyjny Goldman Sachs zmienił swoją ocenę dla nieruchomości z “neutralnej” na “przeważaj” podkreślając stabilność tego rynku w niepewnych czasach. Dotychczasowe sygnały płynące z rynku nieruchomości w czasie pandemii COVID-19 napawają optymizmem. Choć deweloperzy obawiali się licznych odstąpień od umów sprzedaży zawartych przed kryzysem, to relatywnie niewiele osób zrezygnowało z nabycia mieszkania. Aż 70% członków Polskiego Związku Firm Deweloperskich deklaruje, że wśród ich klientów taka rezygnacja nie miała miejsca. Na rynku nie zanotowano też znaczących spadków cen nieruchomości. Wręcz przeciwnie, w niektórych miastach ceny te nadal rosną i nic nie zapowiada ich obniżek. Jeszcze na początku pandemii w Polsce – w marcu czy kwietniu, nabywcy nieruchomości mogli swobodniej negocjować warunki zakupu, teraz jest to znacznie cięższe, co pokazuje, że rynek cały czas ma się dobrze.

Należy również podkreślić, że recesje gospodarcze powodowane przez czynniki pozagospodarcze z reguły trwają krótko. To ważne z perspektywy rynku nieruchomości, odpornego na krótkotrwałe zawahania. Inwestycję w nieruchomość cechuje długoterminowość i dzięki temu ma ona duże szanse przetrwać cykle koniunkturalne oraz niekorzystne wydarzenia. Jak natomiast dało się do tej pory zaobserwować – po rynkowym odbiciu ceny nieruchomości zawsze rosną.

Badanie EY – Jakie wyzwania stawiają przed firmami nowe technologie? Na jakie bariery prawne skarżą się przedsiębiorcy, chcący wdrażać innowacje?

0

Według badania EY ponad 90% firm uważa, że prawo nie nadąża za rozwojem nowych technologii, jednocześnie większość ankietowanych twierdzi, że ich branża jest podatna na innowacje. Największą barierą we wszystkich sektorach są wysokie koszty wdrożenia nowych technologii i brak kapitału (64% wszystkich wskazań). Natomiast największą barierą prawną wskazywaną przez respondentów, niezależnie od branży, były zbyt długie procesy prawne – uzyskiwania zgód, pozwoleń, patentów. 50% ankietowanych wybrało tę odpowiedź. Zdaniem 80% ankietowanych, głównym wyzwaniem prawnym związanym z adaptacją innowacyjnych technologii jest kwestia wykorzystywania sztucznej inteligencji.

Realizując badanie dotyczące wyzwań, które stawiają przed firmami nowe technologie, EY skoncentrował się przede wszystkim na pogłębionej analizie barier prawnych w sektorze finansowym, energetycznym, nieruchomości oraz produkcyjno-usługowym. Zbyt długie procesy (uzyskiwanie zgód, pozwoleń, patentów) wybrało aż 50% badanych ze wszystkich branż. Na podium są także dwie inne trudności, które wskazało odpowiednio 49% i 39% ankietowanych – to zbyt często zmieniające się prawo i brak uregulowania pewnych obszarów. Przeregulowanie natomiast było wskazywane przez najmniejszy odsetek respondentów – 27% wskazań.

Wyniki badania EY pokazały bardzo ciekawą i jednocześnie niepokojącą kwestię – ponad 90% badanych wskazało, że regulacje prawne nie nadążają za rozwojem nowych technologii, które oparte są na rozwiązaniach informatycznych. Dodatkowo bariera prawna jest wskazywana jako jedna z trzech kluczowych barier przy wdrażaniu innowacji. Wobec braku szczegółowych przepisów odnoszących się do nowych technologii, istotne jest właściwe stosowanie obowiązujących regulacji. Nie jest to bariera, której nie da się przeskoczyć. Kluczową rolę odgrywa tu znajomość specyfiki branży i danej innowacji – wtedy można liczyć na sukces. – mówi Justyna Wilczyńska-Baraniak, adwokat i Associate Partner EY.

Szczegółowe wyzwania prawne wskazywane przez respondentów badania EY zależą od sektora, który reprezentowali ankietowani. 43% badanych z branży finansowej skarży się w szczególności na brak regulacji pewnych obszarów, a także na zbyt długie procesy prawne (41%) oraz często zmieniające się prawo (40%). Co ciekawe, 33% respondentów z tego sektora wskazało przeregulowanie jako znaczącą barierę prawną.

W przypadku branży energetycznej, głównymi barierami prawnymi są zbyt częste zmiany prawa, brak regulacji pewnych obszarów oraz zbyt długie procesy prawne – te odpowiedzi wybrało odpowiednio 52%, 48% i 45% uczestników badania.

Branża nieruchomościowa za najpoważniejsze bariery prawne uznała zbyt długie procesy prawne (69%), zbyt częste zmiany prawa (66%) oraz rozproszenie przepisów (48% odpowiedzi).

W branży produkcyjno-usługowej główne bariery prawne są takie same, jak w sektorze nieruchomości, różnią się tylko odsetkiem wskazań. Na zbyt długie procesy prawne skarży się 44% respondentów, zbyt częste zmiany prawa wskazało 34% ankietowanych, a rozproszenie przepisów jest głównym problemem dla 36% badanych.

EY zapytał też respondentów o największe wyzwanie prawne dla ich branży. 80% ankietowanych ze wszystkich branż wskazało sztuczną inteligencję. Dużo mniej respondentów zwróciło uwagę na trudności ze stosowaniem zgodnie z prawem chmury obliczeniowej – 36% odpowiedzi, oraz technologii blockchain – 33% i IOT – 32%. Najmniej problemów prawnych w odniesieniu do nowych technologii zdaniem badanych dotyczy 5G (5%) oraz druku 3D – zaledwie 2% odpowiedzi.

EY poruszył także temat zmian w prawie dotyczącym wdrażania nowoczesnych technologii.

Nasi respondenci wyraźnie wskazali trzy główne postulowane obszary zmian prawa. Cyberbezpieczeństwo, inwestycja w nowe technologie i ochrona własności intelektualnej są kluczowe dla wszystkich branż, które chcą rozwijać nowe technologie. Ankietowani często odpowiadali, że brak środków wstrzymuje wdrażanie innowacji, dlatego warto najpierw sporządzić kalkulację korzyści, która pokaże, ile będziemy mogli zyskać z danej inwestycji – dodaje Justyna Wilczyńska-Baraniak.

Z badania przeprowadzonego przez EY wynika, że najbardziej podatna na nowe technologie jest branża finansowa – takiej odpowiedzi udzieliło 84% ankietowanych. Największy wpływ na rozwój tej branży będą miały trzy technologie: sztuczna inteligencja (90% wskazań), chmura obliczeniowa (46%) oraz automatyzacja i robotyzacja (54%). Największą barierą dla upowszechnienia technologii w sektorze finansowym są wysokie koszty i brak kapitału – taką odpowiedź wybrało 70% badanych, cyberbezpieczeństwo (49%) i bariery prawne (40%). Głównym wyzwaniem dla bankowości i finansów (70% odpowiedzi) jest rozwój technologii w kierunku zapewnienia cyberbezpieczeństwa.

Branża energetyczna również jest podatna na nowe technologie – tak oceniło ten sektor 72% ankietowanych. Technologie, które zdecydowanie mogą wpłynąć na rozwój tej branżyto według 74% badanych przez EY sztuczna inteligencja, automatyzacja i robotyzacja (59%) oraz chmura obliczeniowa (47%). Tu również największą barierą dla innowacji są wysokie koszty i brak kapitału (68% odpowiedzi). Oprócz tego respondenci wskazali jeszcze opór przed zmianami – 46% oraz bariery prawne – 44%. Największe wyzwanie przyszłości dla energetyki związane jest z rozwojem technologii magazynowania energii (72% odpowiedzi).

Najmniej z badanych przez EY, ale również podatna na innowacje jest branża nieruchomości – 60% ankietowanych wskazało, że ten sektor jest nastawiony na nowe technologie. Największy potencjał technologiczny ma automatyzacja i robotyzacja (58% ankietowanych wybrało tę odpowiedź), po niej chmura obliczeniowa (49%) i sztuczna inteligencja (42%). Największa bariera nadal pozostaje bez zmian –  wysokie koszty i brak kapitału to wyzwanie dla 68% badanych, kolejne to opór przed zmianami (50%) oraz bariery prawne (42%). W sektorze budowlano-deweloperskim wyzwaniem przyszłości będzie energooszczędność.

63% ankietowanych przez EY uważa, że branża produkcyjno-usługowa jest otwarta na innowacje. Najczęściej wybierane technologie przyszłości są takie same jak w branży energetycznej – sztuczną inteligencję wybrało 48% respondentów, automatyzację i robotyzację – 46%, a chmurę obliczeniową – 42% badanych. Branża produkcyjno-usługowa jako główne bariery wskazała: wysokie koszty i brak kapitału – tę odpowiedź wybrało 58% respondentów, brak świadomości/wiedzy – 51% oraz opór przed zmianami – 48%.

Badanie zostało przeprowadzone przez EY w listopadzie 2019 roku wśród przedstawicieli 596 firm, w oparciu o ankiety wypełniane elektronicznie (CAWI) oraz wywiady realizowane przez telefon (CATI). Respondentami byli członkowie zarządu (36%), osoby na kierowniczych stanowiskach w IT (26%), działach prawnych (20%) i działach finansów.

Przedsiębiorcy do UODO: konieczne ułatwienia w prowadzeniu działalności marketingowej firm

0

Związek Cyfrowa Polska wspólnie ze Związkiem Przedsiębiorców i Pracodawców zwrócił się do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych oraz Ministra Cyfryzacji o wprowadzenie zmian w prawie, które ułatwią działalność marketingową firm. Zdaniem organizacji pandemia koronawirusa spowodowała, że działania promocyjne zostały znacznie utrudnione. – Nowe przepisy powinny zatem ułatwiać komunikację marketingową, a nie stawiać jej kolejne bariery – podkreślają wnioskodawcy.

Propozycje, o których rozważenie prosi organizacja reprezentująca polską branżę cyfrową i nowoczesnych technologii, dotyczy zapisów w Prawie Komunikacji Elektronicznej. Obecnie trwają prace nad jego nowelizacją w związku z przeniesieniem do polskiego prawa regulacji zawartych w Europejskim Kodeksie Łączności Elektronicznej. „Konieczne jest ułatwienie działalności marketingowej firm w kontekście trudnej sytuacji ekonomicznej związanej z pandemią koronawirusa. Duża część dotychczasowych odbiorców pracuje dziś zdalnie, a więc firmy nie mają podobnych możliwości bezpośredniej prezentacji produktów i usług, jakie mieli przed pandemią” – zauważa prezes Cyfrowej Polski Michał Kanownik.

Wprowadzić ułatwienia w przesyłaniu informacji marketingowych

W piśmie do Prezesa UODO Jana Nowaka oraz ministra cyfryzacji Marka Zagórskiego, Cyfrowa Polska oraz ZPP wspólnie postulują m.in. aby dozwolone było, bez uprzedniej wymaganej zgody adresata, przesyłanie elektronicznej komunikacji marketignowej na ogólne adresy e-mail odbiorców instytucjonalnych i powiązane z nimi numery telefonów. Taka zgoda nadal wymagana byłaby w przypadku odbiorców indywidualnych. „Ogólne dane kontaktowe abonenta nie są zwykle przypisane do jednej oznaczonej osoby. Innymi słowy, nie ma swojego właściciela, który mógłby decydować, jaką komunikację życzy sobie otrzymywać” – podkreśliły ogranizacje pracodawców.

Cyfrowa Polska i ZPP uważają również, że potrzebne są ułatwienia w prowadzeniu marketingu bezpośredniego na zasadzie tzw. soft opt-in, tj. umożliwienie prowadzenia marketingu bezpośredniego do klientów instytucjonalnych, których elektroniczne dane kontaktowe zostały uzyskane przez firmę wcześniej w kontekście sprzedaży im produktów lub usług. To po to, aby przedsiębiorca mógł ponownie zaoferować takim klientom własną ofertę. „Zmiana ta nie ma negatywnego wpływu na prywatność klientów, bowiem zasadniczo są oni często zainteresowani otrzymywaniem informacji o produktach i usługach podobnych do tych, które już nabyli” – podkreślono w piśmie.

Związek Cyfrowa Polska oraz Związek Przedsiębiorców i Pracodawców postulują także o wprowadzenie ułatwień w komunikacji marketingowej z odbiorcami instytucjonalnymi poprzez umożliwienie kierowania jej na dane kontaktowe pracowników instytucji, także w sytuacji, gdy firma nie sprzedawała wcześniej produktów lub usług temu odbiorcy. Zmiana ta miałaby wyłącznie dotyczyć danych, które zostały upublicznione przez urząd, np. na jej stronie internetowej.

Zbyt surowe kary

Organizacje pracodawców proszą również Prezesa UODO o wyraźne potwierdzenie, że dotychczasowe zgody marketingowe, zebrane w zgodzie z obecnym prawem, będą w przyszłości stanowiły ważną podstawę przyszłych działań marketingowych. Wnioskodawcy zauważają, że w innym wypadku, prowadzenie normalnej działalności promocyjnej, może być zakłócone. Wątpliwości budzi także proponowana kara pieniężna nakładana przez UKE za działania marketingowe, bez uzyskania odpowiedniej zgody. Miałaby ona wynosić co najmniej 5 mln zł.  W ocenie organizacji, jest ona rażąco surowa i nieadekwatna do możliwości finansowych wielu przedsiębiorców.

Domniemanie rzetelności ksiąg podatkowych

0

Organ podatkowy, uznając księgi podatkowe za nierzetelne, ma obowiązek obalenia domniemania ich rzetelności i autentyczności poprzez udowodnienie tego, że są one prowadzone nierzetelnie. Z uzasadnienia wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 21 maja 2010 r., I FSK 863/09, wynika, że „w myśl (…) art. 193 § 1 Ordynacji podatkowej, księgi podatkowe prowadzone rzetelnie i w sposób niewadliwy stanowią dowód tego, co wynika z zawartych w nich zapisów. Czyli, pomimo że art. 181 Ordynacji podatkowej nadaje równą moc dowodową wszystkim dowodom w nim wymienionym, to z treści art. 193 § 3 wynika, że księgi podatkowe mają szczególny walor. Tę szczególną moc dowodową ksiąg podatkowych, należy interpretować jako zakaz określania w postępowaniu podatkowym elementów mających wpływ na wysokość podatku, bez uprzedniego stwierdzenia w sposób uregulowany prawem prowadzenia ksiąg w sposób nierzetelny lub wadliwy, które w danej sprawie objęte były zakresem prawnopodatkowego stanu faktycznego, a które zgodnie z przepisami prawa powinny być zaewidencjonowane w księgach zgodnie z ich rzeczywistym przebiegiem. W piśmiennictwie i orzecznictwie utrwalony jest pogląd, iż badanie ksiąg podatkowych stanowi istotną czynność postępowania. Odrzucenie księgi jako dowodu wymaga obalenia domniemania jej zgodności z prawdą, przy czym jego ciężar spoczywa na organie podatkowym”. Jaką zatem odgrywa rolę i jak ważne jest domniemanie rzetelności ksiąg podatkowych w sprawie podatkowej?

Rzetelność ksiąg podatkowych

Zgodnie z art. 3 pkt 4 ustawy Ordynacja podatkowa (Dz.U. 2019.900, tj. z dnia 14 maja 2019 r., zwanej dalej „Ordynacją podatkową”) przez księgi podatkowe rozumie się księgi rachunkowe, podatkową księgę przychodów i rozchodów, ewidencje oraz rejestry, do których prowadzenia w celach podatkowych, na podstawie odrębnych przepisów, obowiązani są podatnicy, płatnicy lub inkasenci. Z kolei przepis art. 193 § 1 Ordynacji podatkowej stanowi, że księgi podatkowe prowadzone rzetelnie i w sposób niewadliwy stanowią dowód tego, co wynika z zawartych w nich zapisów.

„Za rzetelne, (na podstawie art. 193 § 2 ustawy Ordynacja podatkowa), uznaje się księgi podatkowe, jeżeli dokonywane w nich zapisy odzwierciedlają stan rzeczywisty. Za niewadliwe (na podstawie art. 193 § 3 ustawy Ordynacja podatkowa), uznaje się księgi podatkowe prowadzone zgodnie z zasadami wynikającymi z odrębnych przepisów”.

Zapis § 1 ww. artykułu przyznaje szczególną moc dowodową księgom podatkowym. Prywatnym zapisom w ewidencjach prowadzonych dla celów podatkowych przyznany został walor taki, jaki ma dokument urzędowy, o którym mowa w art. 194 Ordynacji podatkowej. Księgi podatkowe są specyficznymi urządzeniami ewidencyjnymi, w których podatnicy na podstawie odrębnych przepisów mają obowiązek wykazywać zdarzenia gospodarcze mające wpływ na wymiar podatków.

W celu skutecznego podważenia rzetelności ksiąg podatkowych np. rejestrów sprzedaży i zakupu prowadzonych na potrzeby podatku od towarów i usług organ podatkowy w praktyce musi nie tylko zakwestionować okazane w toku sprawy podatkowej dokumenty handlowe, podatkowe i księgowe, ale również przeprowadzić dowód przeciwko tym rejestrom, przedstawić uzasadnienie dokonanych ustaleń i dokonać właściwej subsumcji prawnej odpowiednich przepisów.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie w orzeczeniu z dnia 29 stycznia 2008 r., sygn. akt I SA/Lu 726/2007 (LexPolonica nr 1937176), podkreślił znaczenie ksiąg podatkowych: „Pomimo że art. 181 Ordynacji podatkowej nadaje równą moc dowodową wszystkim dowodom w nim wymienionym, to z treści art. 193 § 3 wynika, że księgi podatkowe mają szczególny walor. Tę szczególną moc dowodową ksiąg podatkowych, należy interpretować jako zakaz określania w postępowaniu podatkowym elementów mających wpływ na wysokość podatku, bez uprzedniego stwierdzenia w sposób uregulowany prawem prowadzenia ksiąg w sposób nierzetelny lub wadliwy, które w danej sprawie objęte były zakresem prawnopodatkowego stanu faktycznego, a które zgodnie z przepisami prawa powinny być zaewidencjonowane w księgach zgodnie z ich rzeczywistym przebiegiem”.

Niewadliwość ksiąg podatkowych

Jak stanowi doktryna, niewadliwość ksiąg związana jest z relacją pomiędzy rzeczywistością rozumianą jako sposób dokonywania zapisu a wzorcem prawnym tego sposobu dokonania zapisu, zawartym w prawie, i w przeciwieństwie do rzetelności ma stopniowalny charakter, o czym świadczy art. 193 § 5 Ordynacji podatkowej, który nakazuje organom skarbowym uznać za dowód tego, co wynika z zawartych w wadliwych księgach zapisów, jeżeli wady nie mają istotnego znaczenia dla sprawy.

Spełnienie wszystkich wymaganych np. w ustawie o podatku od towarów i usług warunków formalnych prowadzenia ksiąg powoduje, że są one niewadliwe. Jeśli dodamy do tego jeszcze fakt, że wszystkie dane w ewidencjach odpowiadają danym, które obligatoryjnie powinny się w nich znaleźć, oczywiste staje się, że nie może być mowy o niewadliwości tychże rejestrów.

Podsumowanie

Księgi podatkowe korzystają z domniemania prawdziwości (autentyczności) oraz domniemania zgodności z prawdą (wiarygodności). „Dobrodziejstwo domniemania wiarygodności ksiąg podatkowych chroni podatnika przed koniecznością każdorazowego dowodzenia wysokości podatku, którego obliczenie oparto na zapisach księgi” – tak przeczytamy w wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku z dnia 24 marca 2009 r. (I SA/Gd 879/08, POP 2011, z. 2, poz. 145-146). Dopóki domniemanie to nie zostanie obalone, wiąże organ podatkowy, który nie będzie mógł ustalić podstawy opodatkowania, przyjmując w tym zakresie inne wielkości niż te wynikające z księgi.

Wskazać należy, że nieskuteczne podważenie przez organ podatkowy rzetelności i niewadliwości ksiąg powoduje, że księgi te zachowują w dalszym ciągu walor dokumentu urzędowego. Najczęściej w sprawie podatkowej bywa tak, że organ podatkowy stwierdza nierzetelność ksiąg podatkowych w protokole badania ksiąg na podstawie poszlak i swoich domysłów, starając się dopasować potrzebne mu w tym celu quasi dowody. Zazwyczaj nie pamięta jednak, że księgi podatkowe posiadają wzmocnioną moc dowodową i skuteczne ich podważenie wymaga dowodów w rozumieniu Ordynacji podatkowej. Organy podatkowe, aby osiągnąć swój cel, często dopuszczają się licznych błędów odnoszących się do oceny dowodów oraz manipulowania faktami. W takich przypadkach nie dochodzi do obalenia domniemania rzetelności i niewadliwości ksiąg podatkowych. Aby móc skuteczniej bronić się w toku kontroli czy postępowania podatkowego przed zakusami urzędników skarbowych, warto skorzystać z pomocy doświadczonego prawnika, który będzie potrafił wykorzystać atut domniemania rzetelności ksiąg podatkowych.

Autor: radca prawny Robert Nogacki