Jakim typem klienta jesteś? – kupujący w czasie pandemii

0

Na to pytanie pomoże Ci odpowiedzieć raport „Pandemic Personas” AnalyticsIQ. Dzięki Big Data i psychologii wspomniana firma zidentyfikowała cztery główne tożsamości klientów, jakie ujawniły się podczas pandemii: zachowawczy cynik, ostrożny optymista, obojętny pesymista, a może rozluźniony marzyciel. Jakim typem klienta jesteś ty?

Funkcjonowanie biznesu w czasach kryzysu zdrowotnego nie było łatwe, a po nim – może okazać się jeszcze trudniejsze. Nieprzewidywalność związana z możliwością nawrotu pandemii, ekonomiczne skutki lockdownu i zmiana nawyków konsumentów to główne obawy przedsiębiorców, którzy co rusz napotykają kolejne problemy.

Odnalezienie się w takich okolicznościach nie jest łatwe. Dlatego amerykańska firma analityczna AnalyticsIQ opracowała raport „Pandemic Personas”, który identyfikuje i charakteryzuje osobowości konsumentów, jakie wykształciły się w czasie pandemii. Dzięki temu przedsiębiorcy, marketerzy i reklamodawcy będą mogli zrozumieć, jak odpowiednio dostosować swoją komunikację.

W czasie lockdownu byliśmy zmuszeni do zmiany swoich przyzwyczajeń, zaś po zdjęciu ograniczeń obserwujemy utrwalanie nowych wzorców zachowań, wynikających nie z konieczności, a z wolnego wyboru. Niektórzy mogli odkryć zalety pracy w domu i mogą chcieć się jej trzymać nawet po lockdownie, inni nie mogli doczekać się powrotu do pracy w biurze. To co chyba najbardziej wpłynęło na obraz nowego rynku to zamawianie większości rzeczy za pośrednictwem sieci. Wszystkie te zmiany mają jeden wspólny mianownik: internet. – zauważa Marcin Filipowicz, wiceprezes Audience Network, agencji specjalizującej się w big data marketingu i kampaniach programmatic.

Wielki przewrót, czyli opowieść o rewolucji

Specjaliści z AnalyticsIQ przeprowadzili badanie na grupie 10 tys. osób, a następnie wyróżnili 4 główne grupy konsumentów. Pierwsza z nich to tzw. zachowawczy cynicy, z ang. on guard cynics, których nastawienie można określić jako negatywne i protekcjonalne. Do grupy tej przynależy 28% konsumentów, jednak przeszło ⅔ stanowią kobiety. Ludzie z tej grupy ograniczają swoją interakcję z innymi do social mediów i połączeń wideo, wolny czas spędzają popijając wieczorem lampkę wina i rozmyślając o niespłaconych kredytach. To ciekawe, biorąc pod uwagę, że zarabiają lepiej niż inni.

23% badanych osób to tzw. ostrożni optymiści (careful optimists), którzy są co prawda zachowawczy, ale jednocześnie mają pozytywne nastawienie i patrzą na świat i swoją przyszłość przez różowe okulary. Zbiór ten tworzą głównie osoby dojrzałe, 88% tej grupy ukończyło 45 lat, a ponownie większość stanowią kobiety. Przedstawiciele tej grupy wykazują się sporą empatią, dbając nie tylko o siebie, ale również o swoich najbliższych.

Co trzeci z ankietowanych konsumentów uważa się natomiast za rozluźnionego marzyciela (lax dreamers). Ludzie ci trwają w optymistycznym nastawieniu do życia i mimo przeciwności losu pozostają pozytywni bez praktykowania zachowań ochronnych. Większość tej grupy stanowią żonaci mężczyźni. Aż 82% to osoby w wieku 45 lat lub starsze. Wyróżnia ich również miejsce zamieszkania, jak twierdzą specjaliści z AnalyticsIQ, marzyciele dwukrotnie częściej zameldowani są w małych miasteczkach lub społecznościach rolniczych. Osoby te lubią wydawać pieniądze i nie przejmują się zbytnio skutkami pandemii.

19% badanych to obojętni pesymiści (remiss pessimists), którzy cechują się negatywnym nastawieniem do pandemii oraz nie uczestniczą w zachowaniach pro ochronnych. Ta grupa składa się głównie z samotnych mężczyzn w wieku 25-64 lata, którzy dobrze zarabiają i mieszkają na obszarach miejskich lub podmiejskich. Być może z tego powodu często uważają się za innowatorów.

Wraz z upływem czasu trwania pandemii każdy z nas coś w swoim zachowaniu zmienił, również w swojej aktywności online. Marketerzy, którzy w działaniach marketingowych korzystają z danych o zachowaniach internautów powinni teraz szczególnie weryfikować ich jakość i aktualność. Nasze zachowania online często uległy diametralnej zmianie w ciągu ostatnich trzech miesięcy. Bez aktualnych danych zarówno własnych (1st party data) jak i pochodzących ze źródeł zewnętrznych (3rd party data) działania marketingowe mogą być zupełnie nieefektywne. – mówi Grzegorz Kosiński, prezes Audience Network agencji specjalizującej się w kampaniach programmatic.

Sztorm w kieliszku

Co jeszcze udało się ustalić firmie analitycznej to fakt, że np. ostrożny optymista priorytetowo traktuje zakup masek, rękawiczek i produktów ziołowych, podczas gdy zachowawczy cynicy w pierwszej kolejności zaopatrują się w mydło, środki dezynfekujące, leki i maski. Z drugiej strony niezależni obojętni pesymiści chętnie inwestują w … alkohol, projekty DIY i odzież. Rozluźniony marzyciel kupuje domowe środki czystości, artykuły spożywcze i leki.

Badanie podkreśla również, jak różne osoby radzą sobie w czasie kryzysu zdrowotnego. Ostrożni optymiści zapisują, medytują i dzwonią do rodziny. Cynicy, którzy częściej stosują techniki nielecznicze w swoich rutynowych działaniach związanych ze zdrowiem, piją alkohol, słuchają muzyki i sprzątają. Zaś marzyciele modlą się, słuchają i grają muzykę, a pesymiści piją alkohol, jedzą i sprzątają. Jak łatwo zauważyć z przeprowadzonych badań, podczas kryzysu rośnie zainteresowanie utrzymaniem czystości i alkoholem.

Podczas lockdownu ilość sprzedawanego alkoholu istotnie wzrosła, mimo że hipermarkety były zamknięte. W marcu i na początku kwietnia sprzedaż alkoholu w sklepach o powierzchni od 500 do 999 m2 wzrosła blisko 4-krotnie w porównaniu do połowy stycznia i początku lutego. Natomiast obecnie, po otwarciu sklepów wielkopowierzchniowych widać jeszcze w tych placówkach mniejszy, bo 8% wzrost, ale w pozostałych sklepach – mało i wielkopowierzchniowych sprzedaż tej kategorii już spada – zwraca uwagę Agata Pribulka – Czmyr, Dyrektor Generalna Sagra Technology, która współpracuje z kilkudziesięcioma sieciami handlowymi i największymi producentami w Polsce.

Precyzyjna informacja o kliencie od dawna jest paradygmatem handlu, natomiast po światowym lockdownie, zdolność do zbierania i analizowania aktualnych danych o konsumentach stała się niemal kluczowym elementem przygotowania oferty. Empatia i umiejętność przewidywania trendów to najważniejsze kompetencje, jakie musi posiąść biznes. Nie tylko po to by wznieść się ponad przeciętność, ale po to, by w ogóle móc myśleć o przetrwaniu w nowym, bardziej wymagającym i mniej wybaczającym otoczeniu.

Prof. Modzelewski o podatkach w czasie pandemii: Fiskus może rozłoży je na raty. Na umorzenie jest nikła szansa

0

Ze względu na pandemię koronawirusa wzrósł odsetek przedsiębiorców mających problemy z terminową płatnością danin. Jednak mogą oni ubiegać się o przyznanie ulgi lub o umorzenie zaległości podatkowych. Według ekspertów, przymusowa egzekucja należności niewiele przynosiła, a teraz jej skuteczność jeszcze bardziej spadnie. Natomiast fiskus nie ustępuje tak szybko, dlatego rozkładanie na raty uchodzi za pewien rytuał. Z kolei umarzanie przez naczelników urzędów skarbowych obarczone jest ogromnym ryzykiem. Przez lata w Polsce nie przeprowadzono konkretnej akcji oddłużeniowej, a dziś jest ona niezwykle potrzebna. Na taki krok może zdecydować się tylko silna władza.

Wnioskowanie do urzędów skarbowych o całkowite lub częściowe umorzenie zaległości podatkowych, czy raczej o rozłożenie należności na raty, to coraz częściej pojawiający się w przestrzeni publicznej dylemat wielu przedsiębiorców. Dotyczy to zwłaszcza tych, którzy w dobie pandemii boleśnie odczuwają problem braku zamówień czy spóźnionych płatności.

– Jeżeli w Polsce powstaje zaległość podatkowa, to 90% z niej jest straconych, krótko mówiąc nieściągalnych. A nawet trzeba brać pod uwagę więcej, bo kiedy ta przymusowa egzekucja daje 1% wpływów, to jest już dobrze. Tu mówimy o czasach, w których była dużo lepsza sytuacja finansowa firm. Nasze zdolności wyegzekwowania są śladowe, a ze względu na pandemię spadną do wielkości o charakterze nazwijmy to niedostrzegalnym, o żadnym poziomie istotności – komentuje były wiceminister finansów, prof. Witold Modzelewski.

W specyficznej sytuacji są przedsiębiorstwa, które były objęte zakazem prowadzenia działalności. Mówi się, że one nie będą w stanie wywiązać się z zaległości podatkowych, zwłaszcza tych powstałych od marca do maja br. W tym przypadku zapewne nastąpi rozłożenie na raty albo odroczenie terminu płatności, które będzie tylko wstępem do umorzenia. Jednocześnie prognozuje się, że firmy, które nie były objęte zakazem prowadzenia działalności, ale odczuły spadek popytu, zostaną potraktowane inaczej. One prawdopodobnie będą mieć niewielką szansę na umorzenie, ale zapewne będą mogły skorzystać z odroczeń.

– W Polsce umorzenia zaległości podatkowych praktycznie nie ma, poza procedurami pomocy publicznej, które też prawie nie istnieją. Rozłożenie na raty to jest raczej rytuał, władza nie ustępuje tak szybko. To rodzaj pewnej gry pozorów, która oczywiście jest potrzebna. Ja wcale nie chcę jej deprecjonować. Natomiast nie miejmy złudzeń. Nieuregulowane podatki w Polsce nigdy nie będą zapłacone. Zresztą to nie tylko cecha naszego kraju – mówi były wiceminister finansów.

Obecnie największe zaległości podatkowe dotyczą VAT-u. Ale to jednocześnie największe źródło dochodów budżetowych państwa. Eksperci z kolei przekonują, że w dobie pandemii szybko też rosną zaległości w podatku od nieruchomości. Jednocześnie wśród firm panuje przekonanie, że władza nie będzie egzekwować tych środków w sposób przymusowy. Ważniejsze jest przetrwanie niż uregulowanie tych danin.

– Istnieją wytyczne, które pozwalają na umarzanie zaległości podatkowych. Ale to tylko kierunkowa sugestia. Ona jest zbyt słaba, żeby naczelnicy urzędów skarbowych odważyli się na taki krok. Rozstrzygnięcia w tego typu sprawach są obarczone ogromnymi ryzykami, które znajdują się po stronie decydującego. I to nie jest specyfika polska, tak już jest we współczesnym świecie finansów – podkreśla prof. Modzelewski.

Jednym z rozwiązań mogłoby być wprowadzenie programu oddłużeniowego, dotyczącego tylko zaległości już powstałych. Jednak mówi się, że do tego potrzebna jest silna władza. Słaba będzie się bowiem obawiać takiego kroku. Osoby decydujące mogłyby się znaleźć na cenzurowanym i np. zostać uznane za łamiące prawo. Przy tym to nie jest kwestia poglądów politycznych, tylko racjonalnego zachowania.

– Przez lata nikt w Polsce nie odważył się na przeprowadzenie akcji oddłużeniowej. Ale też nie było takiej potrzeby jak teraz. W 1994 roku zrobiliśmy to skutecznie, choć to były zupełnie inne czasy. Wtedy umarzaliśmy zaległości, ale to były tzw. podatki zlikwidowane, popiwki i dywidendy. Wtedy rzeczywiście udało się uratować bardzo wiele firm od spuścizny pobalcerowiczowskiej. Czy dzisiaj ktoś byłby na tyle odważny? Daj Boże, żeby tak, ale nawet w kampanii wyborczej nie usłyszeliśmy zapowiedzi ws. jednorazowej akcji umorzeniowej – zaznacza ekspert.

W najbliższym czasie realny wydaje się zatem scenariusz, w którym naczelnicy urzędów skarbowych będą odraczać i rozkładać zaległości podatkowe na raty. Później nastąpi umorzenie warunkowe, jeśli dana firma przetrwa.

– Tak się to robi w sposób fachowy. Pomogę tobie, jeśli ty sobie pomożesz. Dziś trudno powiedzieć, ile zaległości uda się zrestrukturyzować. Jeżeli to będzie 25-30%, to powiemy o sukcesie w naszych realiach. Jednak sami podatnicy muszą tego chcieć, a nie likwidować swoją działalność gospodarczą – podsumowuje prof. Witold Modzelewski.

Trudne wybory uczestników rynku

0

Kondycja gospodarki USA wygląda lepiej niż kondycja jej populacji. Kolejne twarde dane makro potwierdzają, że ożywienie przyspiesza i dokonuje się naprawa po wiosennej zapaści. Jednocześnie raporty o postępach wirusa przynoszą ponure rekordy. Szarpane wahania notowań w obu kierunkach powodują, że trudno stwierdzić, na ile rynek zdyskontował już poprawę w danych, a na ile zamierza przełożyć na ceny obawy o drugą falę zachorowań.

Rynek pracy jest kluczowym elementem gospodarki i źródłem wątpliwości. Nie będzie wsparcia w wydatkach konsumpcyjnych, jeśli Amerykanie nie będą mieli pracy. Kolejny raport świadczących o szybkiej odbudowie miejsc pracy skasowanych z powodu lockdownu doda argumentów za silnym tempem ożywienia. Rynkowy konsensus zakłada wzrost zatrudnienia w sektorze pozarolniczym o 3,058 mln (po 2,509 mln w maju), choć ta wielkość tak naprawdę nic nie mówi, jeśli weźmiemy pod uwagę, że prognozy wahają się od 0,5 mln do 9 mln. Jak trudno jest estymować sytuację na rynku pracy w dobie kryzysu pokazał wczoraj raport ADP, gdzie majowe dane zrewidowano z -2,76 mld do +3,065 mln. Mimo to oczekiwania na dobry wynik dziś po południu są ustawione wysoko. Pomaga w tym wczorajszy mocny odczyt zatrudnienia wg ADP (2,369 mln w czerwcu) oraz solidne komponenty ISM dla przemysłu (odbicie subindeksu zatrudnienia o 11 pkt. do 43,1). Kontynuowana odbudowa zatrudnienia wraz z wyraźnym obniżeniem się stopy bezrobocia będą wzmacniać zaufanie Amerykanów, że ożywienie nie jest tylko pustą statystyką. A co dobre dla „uczestników” gospodarki realnej, to dobre także dla uczestników rynków finansowych.

Tryb risk-on może w danych znaleźć paliwo dla pociągnięcia w górę indeksów. W odniesieniu do USD sytuacja jest bardziej skomplikowana, gdyż rynek FX brodzi w mętnej wodzie wątpliwości i defensywnego nastawienia. Jeśli dane będą wyjątkowo mocne i rajd ryzyka zacznie się rozpędzać, dolar straci z uwagi na swój status bezpiecznej przystani – niepotrzebnej w okresach poprawy nastrojów. Jednak w ostatnich dniach kilkukrotnie zdarzały się momenty, kiedy niechęć inwestorów do partycypacji w szerokim rajdzie ryzyka powodowała selektywne reagowanie na dane z USA, znajdując w nich tylko korzyść dla dolara. Trzeba jeszcze wziąć pod uwagę, że USA czeka długi weekend w związku z obchodami Dnia Niepodległości, podczas gdy tempo przyrostu nowych zachorowań na wirusa przyspiesza. Możliwe, że w poniedziałek inwestorzy będą musieli stawić czoła doniesieniom o przywróceniu zakazów poruszania się w niektórych stanach i braku łóżek szpitalnych. W obliczu tych ryzyk, ewentualna euforia po mocny NFP może szybko zgasnąć, kiedy ochrona zysków stanie się priorytetem.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Aktywność inwestorów na rynkach Grupy GPW – czerwiec 2020 r.

0
  • Wzrost wartości obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń[1] na Głównym Rynku o 65,2% rdr do 26,4 mld zł
  • Wzrost wartości obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń na rynku NewConnect o 1121,8% do 820,9 mln zł
  • Wzrost wolumenu obrotu instrumentami pochodnymi o 82,2% rdr do poziomu 1154,1 tys. szt.
  • Wzrost łącznego obrotu produktami strukturyzowanymi o 158,8% rdr do 257,0 mln zł
  • Wzrost łącznego obrotu ETF-ami o 700,7% rdr do 75,0 mln zł
  • Wzrost wartości obrotu obligacjami nieskarbowych na rynku Catalyst w ramach arkusza zleceń o 7,0% do poziomu 230,0 mln zł
  • Wzrost łącznego wolumenu obrotu energią elektryczną o 14,5% do poziomu 18,9 TWh
  • Spadek łącznego wolumenu obrotu gazem ziemnym o 33,0% rdr do 8,3 TWh

W czerwcu 2020 r. łączna wartość obrotu akcjami na Głównym Rynku GPW wyniosła 26,7 mld zł, czyli o 65,1% więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń wzrosła o 65,2% rdr do poziomu 26,4 mld zł. Średnia dzienna wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń wyniosła 1,255 mld zł, o 49,5% więcej niż rok wcześniej. Wartość indeksu WIG na koniec czerwca 2020 r. wyniosła 49 569,17 pkt i była o 17,6% niższa niż przed rokiem.

Na rynku NewConnect w czerwcu 2020 r. odnotowano wzrost łącznej wartości obrotu akcjami o 1030,7% rdr do poziomu 844,3 mln zł. Wartość obrotów akcjami w ramach arkusza zleceń na rynku NewConnect wzrosła o 1121,8% rdr i wyniosła 820,9 mln zł.

Łączny wolumen obrotu instrumentami pochodnymi w czerwcu 2020 r. wyniósł 1154,1 tys. szt., czyli o 82,2% więcej niż rok wcześniej. Wolumen obrotu kontraktami na indeksy wzrósł o 54,7% rdr do poziomu 554,3 tys. szt., wolumen obrotu kontraktami na akcje wzrósł o 126,9% rdr do 287,0 tys. szt., wolumen obrotu kontraktami na waluty wzrósł o 143,9% rdr do 283,3 tys. szt., a wolumen obrotu opcjami spadł o 9,4% rdr do 29,5 tys. szt.

W czerwcu zanotowano wzrost wartości obrotu produktami strukturyzowanymi o 158,8% rdr do poziomu 257,0 mln zł oraz wzrost obrotów ETF-ami o 700,7% rdr do 75,0 mln zł.

Wartość notowanych na rynku Catalyst emisji obligacji nieskarbowych wyniosła na koniec czerwca 93,3 mld zł wobec 87,6 mld zł w analogicznym okresie ubiegłego roku. Wartość obrotu obligacjami nieskarbowymi na rynku Catalyst w ramach arkusza zleceń wzrosła o 7,0% rdr do poziomu 230,0 mln zł.

Łączna wartość obrotu obligacjami na TBSP wyniosła w czerwcu 2,0 mld zł wobec 25,3 mld zł rok wcześniej, co oznacza spadek o 92,2% rdr.

Łączny wolumen obrotu energią elektryczną na rynkach spot i terminowym wyniósł w czerwcu 18,9 TWh, co oznacza wzrost o 14,5% rdr. Wolumen obrotu energią elektryczną na rynku spot wzrósł o 3,8% rdr do poziomu 2,8 TWh. Na rynku forward wolumen wzrósł o 16,6% rdr do poziomu 16,0 TWh.

Łączny wolumen obrotu gazem ziemnym spadł w czerwcu o 33,0% rdr do 8,3 TWh. Na rynku spot wolumen obrotu wzrósł o 40,7% do poziomu 0,9 TWh. Na rynku terminowym odnotowano spadek o 36,9% rdr do poziomu 7,4 TWh.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia, z wyłączeniem praw ze świadectw związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”)[2], na rynku spot wyniósł w czerwcu 2,4 TWh, co oznacza wzrost o 9,9% rdr. Czerwcowe dane w tej linii biznesowej są nieporównywalne rdr z uwagi na zakończenie notowań certyfikatów kogeneracyjnych, które nastąpiło wraz z końcem czerwca 2019 r.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”) spadł o 86,1% rdr osiągając w czerwcu poziom 15,0 ktoe[3].

Obrót Gwarancjami Pochodzenia dla energii elektrycznej wytworzonej w OZE wzrósł o 40,7% rdr, do wolumenu 1,6 TWh.

Kapitalizacja 392 spółek krajowych notowanych na Głównym Rynku na koniec czerwca 2020 r. wyniosła 472,9 mld zł (105,9 mld EUR).

Łączna kapitalizacja 440 spółek krajowych i zagranicznych notowanych na Głównym Rynku sięgnęła 865,6 mld zł (193,8 mld EUR).

W ubiegłym miesiącu na GPW odbyło się 21 sesji giełdowych, w porównaniu do 19 sesji rok wcześniej.

[1] transakcje sesyjne, bez transakcji pakietowych

[2] świadectwa pochodzenia związane z efektywnością energetyczną (tzw. białe certyfikaty) są wystawiane, notowane i rozliczane w innych jednostkach metrycznych niż pozostałe świadectwa na TGE (toe – tona oleju ekwiwalentnego; energetyczny równoważnik jednej metrycznej tony ropy naftowej o wartości opałowej równej 10.000 kcal/kg)

[3] ktoe = 1000 toe, Mtoe = 1000 000 toe

KOMUNIKAT O OBROTACH NA RYNKACH GRUPY GPW

Co trzecia firma przemysłowa z sektora MŚP zwiększyła automatyzację

W porównaniu z rokiem ubiegłym ponad 32 proc. małych i średnich firm przemysłowych w Polsce odnowiło swój park maszyn i urządzeń, a 35,2 proc. zwiększyło automatyzację procesów produkcji – najczęściej wykorzystując do tego środki własne oraz leasing. Część miała za sobą także umiarkowanie dobry rok, czemu sprzyjała w pewnym zakresie dywersyfikacja źródeł finansowania – wynika z badania zrealizowanego dla Siemens Financial Services. Nowa rzeczywistość wywołana koronawirusem SARS-CoV-2 i konieczność zachowania rygoru sanitarnego spowoduje prawdopodobnie jeszcze większą automatyzację, digitalizację oraz zdalną kontrolę w przedsiębiorstwach.  

Kryzys wywołany epidemią COVID-19 wstrząsnął prawie wszystkimi obszarami gospodarki. Część firm znacząco musiała zmniejszyć zakres działalności lub czasowo wstrzymać ją całkowicie, inne borykają się z kolei ze spadkiem popytu spowodowanego mniejszą konsumpcją. Małymi krokami gospodarka zaczyna się odmrażać, jednak dzieje się to z zachowaniem rygoru sanitarnego i dystansu społecznego.

Większa automatyzacja pozwoli zachować ciągłość produkcji

– Firmy przemysłowe z sektora MŚP miały za sobą umiarkowanie dobry rok, co w połączeniu z programami wsparcia rządowego, ułatwiło przetrwanie zamrożenia gospodarki i pierwszy etap walki z epidemią. Teraz jednak przedsiębiorcy muszą się przystosować do nowych warunków funkcjonowania. Niektórzy już to zrobili zmieniając, chociaż czasowo, profil działalności w stronę produkcji najpotrzebniejszych obecnie rzeczy, jak rękawiczki czy żele dezynfekcyjne – mówi Tomasz Kukulski, Prezes Zarządu Siemens Financial Services w Polsce. – Z kolei większość musi zaimplementować rozwiązania, które ułatwią funkcjonowanie w rygorze sanitarnym. W konsekwencji może to jeszcze bardziej zwiększyć znaczenie automatyzacji procesów produkcji, której poziom w porównaniu do ubiegłego roku zwiększyła co trzecia firma, a jeszcze przed epidemią w najbliższym roku planowała prawie co druga. Wymagać to będzie także elastycznych form finansowania – dodaje.

Automatyzacja dla firm przemysłowych z branży tworzyw sztucznych, poligraficznej, obróbki metalu i tzw. food and beverage była ważna jeszcze przed epidemią. Jak wynika z badania Siemens Financial Services, jej poziom zwiększyło 35,2 proc. ankietowanych przedsiębiorców z tych sektorów, a zmniejszyło zaledwie 1,5 proc.; u 59,1 proc. pozostał bez zmian. Jeszcze więcej firm chciało podnosić poziom automatyzacji procesów produkcji w ciągu najbliższych 12 miesięcy – aż 44,5 proc.

Co trzecia firma z badanych branż zwiększyła również nakłady na odnowienie swojego parku maszyn i urządzeń. Ograniczyło je 6 proc., a u 59,3 proc. ankietowanych pozostały bez zmian. W ciągu najbliższych 12 miesięcy nakłady na odnowienie maszyn i urządzeń chciało zwiększyć 38,2 proc. a zmniejszyć 5,8 proc. Co ważne, firmy także częściej odnawiały swój park maszynowy – w porównaniu do ubiegłego roku zrobiło to co czwarte badane przedsiębiorstwo. Niecałe 12 proc. wskazało także na większy udział finansowania zewnętrznego w swoim parku maszyn i urządzeń, w przypadku 66,5 proc. utrzymał się na takim samym poziomie, a spadł zaledwie u 5,8 proc.

Źródło: Badanie Instytutu Keralla Research na zlecenie Siemens Financial Services, marzec 2020.

Źródło: Badanie Instytutu Keralla Research na zlecenie Siemens Financial Services, marzec 2020.

– Automatyzacja, digitalizacja, nowoczesny park maszyn i urządzeń były kluczowe do zachowania konkurencyjności jeszcze przed epidemią. Teraz, w nowej rzeczywistości powinno to postępować, co już obserwujemy wśród niektórych klientów. Firmy nie czekają aż wirus SARS-CoV-2 zniknie i wszystko wróci do normy. Są kreatywne i próbują dostosować się do obecnej sytuacji. Nie wiemy jeszcze na jak długo wirus z nami zostanie, dlatego przedsiębiorcy będą szukać sposobów na zabezpieczenie się przed ewentualnymi, kolejnymi falami epidemii, zwiększając digitalizację, automatyzację i zdalną kontrolę – ocenia Cezary Mychlewicz, dyrektor ds. marketingu branż przemysłowych w Siemens.

Maszyny i urządzenia finansowane leasingiem i wypracowanym zyskiem

Bardzo istotną kwestią w nowej rzeczywistości będzie odgrywał dostęp do finansowania. Na chwilę przed wybuchem epidemii, małe i średnie firmy przemysłowe z badanych branż najczęściej finansowały swoje parki maszyn i urządzeń ze środków własnych. Wykorzystywało je aż 73 proc., z czego  32,8 proc. opłacało sprzęt w całości z wypracowanych zysków. W przypadku finansowania zewnętrznego, najpopularniejszym stosowanym sposobem był leasing – wynika z badania Siemens Financial Services. Korzystał z niego prawie co drugi przedsiębiorca (47,4 proc), z czego co szósty (16,4 proc.) ankietowany finansował za pomocą leasingu cały park maszyn i urządzeń, natomiast reszta (31 proc.) jakąś jego część.

Źródło: Badanie Instytutu Keralla Research na zlecenie Siemens Financial Services, marzec 2020.

Źródło: Badanie Instytutu Keralla Research na zlecenie Siemens Financial Services, marzec 2020.

– Małe i średnie firmy przemysłowe doceniały leasing jako metodę finansowania inwestycji. W pierwszej fazie epidemii COVID-19 część przedsiębiorstw zgormadzone zyski wykorzystała prawdopodobnie do utrzymania bieżącej płynności. Teraz, po częściowym odmrożeniu gospodarki, gdy przedsiębiorcy muszą dostosować się do nowej rzeczywistości, będą potrzebowali łatwo dostępnych źródeł finansowania na niezbędne inwestycje. Leasing, dzięki swojej elastyczności, zapewne pozostanie w czołówce najchętniej wykorzystywanych przez MŚP form pozyskania kapitału – zaznacza Tomasz Kukulski z Siemens Financial Services.

 

Źródło: Badanie Instytutu Keralla Research na zlecenie Siemens Financial Services, marzec 2020.

Źródło: Badanie Instytutu Keralla Research na zlecenie Siemens Financial Services, marzec 2020.

Z kredytów korzystało 18 proc. badanych firm. W pewnym zakresie do finansowania maszyn i urządzeń przedsiębiorcy wykorzystywali również dotacje – postępowało tak 18 proc z nich.

Ostatni rok z umiarkowanymi wzrostami

Jak wynika z badania Simens Financial Services, firmy MŚP z badanych branż na chwilę przed zamrożeniem gospodarki były w umiarkowanie stabilnej sytuacji. W porównaniu do ubiegłego roku, 22 proc. przedsiębiorstw zwiększyło sprzedaż krajową, a u 52,8 proc. pozostała ona bez zmian. Do spadku przyznało się 18,8 proc. W przypadku sprzedaży towarów partnerom zagranicznym sytuacja wygląda nieco lepiej –w ciągu ostatnich 12 miesięcy eksport zwiększył blisko co czwarty przedsiębiorca (23,9 proc.). Spadek zanotowało 13,7 proc. firm, a 51,3 proc. utrzymało eksport na tym samym poziomie. Dodatkowo, co czwarty przedsiębiorca informował także o zwiększonej ekspansji na nowe rynki zbytu. Spadek zanotowało 9 proc. badanych firm.
Źródło: Badanie Instytutu Keralla Research na zlecenie Siemens Financial Services, marzec 2020.
Źródło: Badanie Instytutu Keralla Research na zlecenie Siemens Financial Services, marzec 2020.
Firmy dywersyfikujące źródła finansowanie w lepszej kondycji i z większą automatyzacją

Analizując wyniki badania Siemens Financial Services widać, że przed epidemią przedsiębiorstwa korzystające z finansowania zewnętrznego były w lepszej sytuacji niż te, które wykorzystywały wyłącznie środki własne. W porównaniu do poprzedniego roku, firmy dywersyfikujące źródła finansowania zwiększyły sprzedaż krajową o 32,2 proc. i eksport o 21,7 proc. Natomiast 38,8 proc. uważało, że ich zdolność do konkurowania poprawiła się. Przedsiębiorstwa polegające wyłącznie na środkach własnych odnotowały wyniki analogicznie: 16,9 proc., 8,9 proc. i 16,1 proc.

Podobnie było w przypadku automatyzacji procesów produkcji. 40,8 proc. firm dywersyfikujących źródła finansowania zwiększyło jej poziom względem ubiegłego roku, a w przyszłości planowało to zrobić 48 proc. Wśród przedsiębiorstw korzystających tylko z wypracowanych zysków było to 24,2 proc. i 37,1 proc. Firmy korzystające ze środków zewnętrznych częściej także zwiększały nakłady na swój park maszyn i urządzeń – 42,1 proc. ankietowanych i planowały to w ciągu najbliższych 12 miesięcy – 48,7 proc. W przypadku przedsiębiorców polegających tylko na zyskach było to 29 proc. i 31,5 proc. Podobną różnicę widać również w zwiększaniu częstotliwości odnowień.

Wpływ koronawirusa na badane branże

Większość badanych podmiotów to doświadczone przedsiębiorstwa, prowadzące działalność powyżej 21 lat. Zdobyte doświadczenie oraz przebyte kryzysy w przeszłości w pewnym sensie mogą pomóc im przetrwać. Wszystko zależy jednak od tego, ile potrwa epidemia wywołana COVID-19, czego nie da się przewidzieć.

Większość badanych podmiotów to doświadczone przedsiębiorstwa, prowadzące działalność powyżej 21 lat. Zdobyte doświadczenie oraz przebyte kryzysy w przeszłości w pewnym sensie mogą pomóc im przetrwać. Wszystko zależy jednak od tego, ile potrwa epidemia wywołana COVID-19, czego nie da się przewidzieć.

Warto pamiętać, że każdy przedsiębiorca, niezależnie od branży, jest w nieco innej sytuacji. W przypadku poligrafii lub tworzyw sztucznych, wszystko zależy od konkretnej firmy. Jeśli przedsiębiorstwo dostarczało np. plastikowe sztućce i opakowania lub plakaty na różnego rodzaju wydarzenia biznesowe, sportowe, jej sytuacja jest ciężka. Natomiast w przypadku produkowania opakowań dla produktów spożywczych, środków higieny czy dezynfekcji, ich sytuacja może być stabilna, a nawet mogą odnotowywać wzrosty. Podobnie jest w branży food and beverage. Wiele zależy również od łańcucha dostaw i jego ewentualnego zachwiania – zaznacza Tomasz Kukulski. – Dodatkowo, kluczową kwestią jest teraz dostosowanie się przez firmy przemysłowe do nowej rzeczywistości, co część przedsiębiorców już robi, dążąc do większej automatyzacji i zdalnej kontroli. Do tego potrzeba będzie jednak nowych inwestycji, maszyn i urządzeń oraz finansowania – podsumowuje.

Upadłość galerii handlowej w wyniku pandemii. Czy po łódzkiej Sukcesji czeka nas fala upadłości?

0

Bankructwo, upadłość galerii handlowej w wyniku pandemii. Czy po łódzkiej Sukcesji czeka nas fala upadłości? Co teraz mają począć najemcy?

Zasoby powierzchni handlowej w Polsce wynoszą obecnie ponad 15 mln m kw. W 2019 roku dostarczono 406 tys. m kw. nowoczesnej powierzchni handlowej. Około 500 tys. m kw. jest obecnie w budowie, z czego aż 85 proc. ma otworzyć się do końca roku (dane za międzynarodową firma doradczą  Cushman & Wakefield). Centra handlowe z blisko 73 proc. udziałem niezmiennie pozostają dominującym formatem rynku powierzchni handlowych w Polsce (11 mln metrów kwadratowych). Jeszcze niedawno duże sieci  planowały ekspansję na polskim rynku, inwestorzy budowę nowych centrów handlowych szczególnie w mniejszych miejscowościach.

 W dobie pandemii centra handlowe były zamknięte przez całe miesiące, właściciele i najemcy stracili bezzwrotnie swoje przychody. Galerie handlowe już działają, ale po pierwsze ruch klientów jest mniejszy niż przed pandemią, a z drugiej strony niektórzy najemcy zamykają swoje salony, żeby ograniczyć koszta. Teraz doszło nowe zjawisko. Likwidacja, bankructwo galerii handlowych. 30 czerwca 2020 r. Centrum Handlowo – Rekreacyjne „Sukcesja” zostanie zamknięte” – takie oświadczenie wydał syndyk, który wszedł do spółki będącej właścicielem łódzkiego centrum na skutek ogłoszenia jej upadłości. Sukcesja jest pierwszą ofiarą COVID-19. Czy będą następne bankructwa? Jak wiadomo, oprócz sklepów odzieżowych, zazwyczaj w centrach handlowych mieszczą się też kina, siłownie, restauracje. Co mają zrobić najemcy Sukcesji? Czy istnieje możliwość odzyskania zainwestowanych środków? Co z umowami najmu? Na te pytania odpowiada  mecenas Joanna Domoń-Kulas z kancelarii prawnej Causa Finita.

Czy umowy najmu lokali w Sukcesji są nadal ważne i skuteczne?

Tak. Jeżeli lokale zostały wydane najemcom przed ogłoszeniem upadłości wynajmującego, a tak było w tym przypadku, umowy najmu nieruchomości upadłego wiążą strony (art. 107 ust. 1 Prawa Upadłościowego). W teorii zatem, zarówno syndyk, jak i najemcy centrum są nadal zobowiązani do realizacji umów najmu. W praktyce jednak wiadomo, że rada wierzycieli „Sukcesji” nie wyraziła zgody na dalsze prowadzenie przedsiębiorstwa przez syndyka. Umowy najmu nie zostaną w konsekwencji wykonane przez wynajmującego i najemcy centrum będą je mogli wypowiedzieć na normalnych zasadach. Normalnych, czyli przewidzianych w umowach najmu albo ogólnych przepisach Kodeksu cywilnego.

Należy w tym miejscu dodać, że syndykowi przysługuje szczególne uprawnienie do wypowiedzenia umów najmu, na podstawie postanowienia sędziego-komisarza, z zachowaniem trzymiesięcznego okresu wypowiedzenia. Z prawa tego syndyk może skorzystać nawet wówczas, gdy ani umowa najmu, ani Kodeks cywilny, takiej możliwości nie przewidywały. Sędzia-komisarz wydaje takie postanowienie, jeśli trwanie umów najmu utrudnia likwidację masy upadłości, albo gdy czynsze najmu odbiegają od przeciętnych czynszów za najem tego samego rodzaju (art. 109 Prawa Upadłościowego).

Czy w przypadku upadłości i pojawieniu się syndyka masy upadłościowej najemca będzie musiał płacić czynsz?

 Nie. Wobec braku możliwości prowadzenia przedsiębiorstwa upadłego, syndyk nie jest w stanie wykonać umów. Czynsze i inne należności nie mogą być w konsekwencji fakturowane.

Co z kaucjami i gwarancjami bankowymi?

Prawo upadłościowe nie reguluje szczegółowo tych kwestii przez co należy przyjąć, że syndyk może ściągnąć z gwarancji bankowych przeterminowane należności wobec najemców na zasadach przewidzianych w umowach najmu, dopóki gwarancje te nie utracą ważności. W przypadku kaucji pieniężnych, należy zgłosić roszczenia o ich zwrot sędziemu-komisarzowi.

Czy najemcy mogą dochodzić odszkodowań z powodu zamknięcia sklepu?

Tak. Najemcy mogą dochodzić w postępowaniu upadłościowym odszkodowań z powodu rozwiązania umowy przed terminem wynikającym z umowy, poprzez zgłoszenie wierzytelności sędziemu-komisarzowi. Na odszkodowanie najemców mogą składać się szkody rzeczywiste, dla przykładu nakłady inwestycyjne poczynione na wykończenie lokali, przy czym, jeżeli umowa najmu nie rozstrzyga kwestii rozliczenia nakładów to zgodnie z Kodeksem cywilnym syndyk może żądać przywrócenia lokalu do stanu poprzedniego albo zatrzymać ulepszenia za zapłatą kwoty odpowiadającej wartości nakładów w chwili zwrotu. Najemcy mogą też żądać utraconych korzyści. Te jednak nie jest już tak łatwo udowodnić. Wszystkie wierzytelność najemców o odszkodowanie podlegają zaspokojeniu w kategorii drugiej.

Czy firma, która kupi upadłe centrum handlowe od syndyka, będzie musiała honorować  umowę z poprzednim właścicielem?

Tutaj sytuacja jest odrobinę bardziej skomplikowana. Należy bowiem przyjąć, że ani syndyk, ani najemcy, nie muszą wcale wypowiadać umów najmu tak, jak to opisano powyżej. Jeżeli z takiego prawa nie skorzystają, umowy najmu będą – przynajmniej teoretycznie – kontynuowane.

Przenosząc się teraz w przyszłość, przepisy stanowią, że sprzedaż przez syndyka nieruchomości upadłego wywołuje takie same skutki w stosunku do umowy najmu lub dzierżawy, jak sprzedaż w postępowaniu egzekucyjnym. (art. 108 Prawa Upadłościowego). Oznacza to, że firma, która kupi „Sukcesję”, wstąpi w prawa i obowiązki wynajmującego wynikające ze stosunku najmu. Najemcy będą mieć więc niejako „nowego” wynajmującego.

Długo się tym jednak mogą nie nacieszyć, gdyż na ogólnych zasadach prawa cywilnego firma taka będzie uprawniona do rozwiązania umów najmu za wypowiedzeniem, z zachowaniem terminów ustawowych. Prawo takie nie będzie nabywcy przysługiwać jedynie wówczas, gdy umowy zostały zawarte na czas oznaczony i mają datę pewną, a lokal został najemcy wydany. O ile to drugie wymaganie jest w przypadku obecnych najemców „Sukcesji” niewątpliwie spełnione, to w przypadku pierwszego z nich najemcy winni sprawdzić, czy okazali umowy najmu notariuszowi lub w inny sposób umowy te uzyskały datę pewną. Jeżeli nie – trzeba jak najszybciej naprawić to niedopatrzenie. W przeciwnym razie nowy wynajmujący może skutecznie umowę najmu wypowiedzieć

Szybka Ścieżka na finiszu perspektywy unijnej. Kolejne 300 milionów złotych dla przedsiębiorców

Narodowe Centrum Badań i Rozwoju ogłasza ostatni już w tej perspektywie unijnej horyzontalny konkurs Szybkiej Ścieżki, realizowany ze środków Funduszy Europejskich – Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój. Przedsiębiorcy oraz ich konsorcja, również z jednostkami naukowymi, ponownie mają szansę na uzyskanie dofinansowania innowacyjnych projektów.  Nabór wniosków rozpocznie się 3 sierpnia, a zakończy 14 września 2020 roku. Budżet konkursu wynosi 300 milionów złotych.

Przedsiębiorcy korzystają ze wsparcia Narodowego Centrum Badań i Rozwoju w ramach programu Szybka Ścieżka już od pięciu lat. To najchętniej wybierane przez nich, bardzo skuteczne narzędzie wspierania badań i prac rozwojowych – podkreśla minister nauki i szkolnictwa wyższego Wojciech Murdzek. – Zdolność do zmian i otwartość na innowacje to klucz do sukcesu polskich przedsiębiorstw. Szybka Ścieżka daje impuls do rozwoju nauki i gospodarki.

Szybką Ścieżką do rozwoju

Od początku prowadzenia konkursu, tj. od 2015 roku, dofinansowanie w jego ramach uzyskało niemal 1,5 tysiąca projektów na łączną kwotę ponad 9,3 miliarda złotych.

Konkurs to szansa dla przedsiębiorców i konsorcjów na wsparcie innowacyjnych projektów. Prace nad rozwojem nowoczesnych narzędzi i technologii mogą pomóc polskim firmom stworzyć przewagę konkurencyjną i osiągać długoletnie zyski – ocenia Małgorzata Jarosińska-Jedynak, minister funduszy i polityki regionalnej.

Mimo przeciwności związanych z epidemią, w ostatnim naborze, którego znaczna część zrealizowana była już po wprowadzeniu stanu zagrożenia epidemicznego, przedsiębiorcy zgłosili do nas ok. 800 projektów na łączną kwotę dofinansowania ponad 5,5 mld zł. Pokazuje to, że widzą w innowacjach perspektywę na przyszłość – wskazuje Wojciech Kamieniecki, dyrektor NCBR – Poprzedni nabór zakończyliśmy 22 czerwca, skala zainteresowania rozbudziła nasz apetyt na innowacje, dlatego już dziś, po nieco ponad tygodniu, zapowiadamy kolejny. Liczę na duże zainteresowanie i setki nowych ciekawych projektów.

Dwie rundy naboru

Nabór wniosków został podzielony na dwie rundy. W pierwszej, która rozpocznie się 3 sierpnia i potrwa do 21 sierpnia o dofinansowanie w łącznej kwocie 100 milionów złotych będą mogły ubiegać się duże przedsiębiorstwa oraz ich konsorcja (również z MŚP i jednostkami naukowymi). Z kolei druga runda (22 sierpnia – 14 września) skierowana jest do mikro, małych i średnich przedsiębiorstw oraz ich konsorcjów, również z udziałem jednostek naukowych. Te, będą mogły łącznie uzyskać dofinansowanie w wysokości 200 milionów złotych. Po każdej z rund nastąpi ocena wniosków, która potrwa do 120 dni.

Dofinansowanie przyznawane jest na badania przemysłowe i/lub eksperymentalne prace rozwojowe (obowiązkowy element), ewentualnie uzupełnione o prace przedwdrożeniowe, których efektem jest opracowanie innowacyjnego rozwiązania możliwego do wdrożenia w działalności gospodarczej. Konkurs przeznaczony jest dla regionów słabiej rozwiniętych, co oznacza, że miejsce prowadzenia prac badawczo-rozwojowych musi znajdować się poza województwem mazowieckim.

Innowacje wokół nas

Szybka Ścieżka to realne wsparcie dla przedsiębiorstw, które dzięki prowadzonym projektom, mogą wejść na rynek z unikalnym produktem. Jedną z takich firm jest SensDx, która w ramach realizowanego projektu przeprowadziła prace badawczo-rozwojowe nad opracowaniem prototypu MULTISENSORA – innowacyjnego mikroczujnika do różnicowania bakteryjnego lub wirusowej etiologii infekcji górnych dróg oddechowych.

Wsparcie NCBR w konkursie Szybka Ścieżka pomogło nam w realizacji założeń projektu MultiSensor i tym samym przyczyniło się do rozwoju SensDx S.A. Dzięki funduszom mamy możliwość uzupełnić kapitał spółki oraz wesprzeć realizację i wdrożenie innowacyjnych rozwiązań na rynku polskim i światowym. Realizując inwestycję MultiSensor wprowadzimy innowację na rynek promując tym samym polski potencjał na rynkach międzynarodowym – powiedziała dr inż. Katarzyna Pala, Business Development Director w SensDx.

Kupujemy bez oglądania. Transakcje zdalne to już codzienność

Rynek nieruchomości wraz z lockdownem zmienił się diametralnie. Prawdopodobnie już na stałe. Jeszcze  na początku roku był bardzo mocno rozgrzany. Można było mówić o dwucyfrowych wzrostach cen, a niektóre nieruchomości osiągały wartości uznawane wcześniej za nierealne. Spodziewano się, że może przyjść korekta rynku, ostudzenie, które wręcz by się przydało w celu wyhamowania ciągłych wzrostów. Tak było przed 1 marca. Nikt nie spodziewał się jednak czarnego łabędzia i zmian o 180 stopni.  

Reprezentuję duże biuro nieruchomości w Trójmieście. Na samym początku lockdownu otrzymaliśmy około 70% zapytań mniej niż zazwyczaj. Rynek przez dwa-trzy tygodnie był dosyć mocno zmrożony. Jednak w miarę postępu epidemii społeczeństwo zaczęło pomału przystosowywać się do sytuacji i do tego, że sytuacja prawdopodobnie zostanie z nami na dłużej. Chociaż zapytań było zdecydowanie mniej, to transakcji ubyło nieznacznie. Klienci, którzy zgłaszali się do nas w marcu i na początku kwietnia byli zdecydowani na zakup i szybciej podejmowali decyzje. Nie mieliśmy więc osób, które oglądają naście nieruchomości, tylko klientów, którzy przychodzili, oglądali jedną nieruchomość, przystępowali do negocjacji – powiedział Sebastian Wielgus, laureat nagrody Lider Nieruchomości Otodom – Pośrednik Roku 2019, z biura WhiteWood.

Co ciekawe negocjacje w tym okresie ze względu na dużą niepewność rynku były dużo bardziej niż obecnie. Klienci byli skłonni do większych rabatów i odstępstw od normalności ze względu na niepewność sytuacji.

Transakcje zdalne to już codzienność pośredników

Nagle okazało się, że duża część naszych klientów jest za granicą ze względu na kwarantannę. Przez zamknięte granice nie mogli oni przyjechać, więc musieliśmy bardzo szybko organizować pełnomocnictwa, tłumaczenia i dokumenty online. Niestety, nie wszystko było przygotowane na to, żebyśmy mogli funkcjonować w sposób normalny. Transakcje były mocno opóźnione, niektóre wciąż jeszcze się nie odbyły ze względu ma to, że na dokumenty ze Szwecji chociażby czekaliśmy ponad miesiąc – mówił Sebastian Wielgus.

To nie powstrzymywało pośredników. Zaczęli przeprowadzać transakcje na podstawie pełnomocnictw, z obecnością klienta u notariusza w formie wideo. Klient był u notariusza wirtualnie, słuchał całego aktu, zadawał pytania notariuszowi, a pełnomocnik w jego imieniu podpisywał umowę.

Dokonała się szalenie duża zmiana – doszło do transakcji, gdzie klient nie oglądał nieruchomości osobiście, korzystał wyłącznie z wirtualnego spaceru. Co prawda w bardzo wysokiej jakości, czyli zdjęcia wirtualne, ogłoszenie, wideo prezentacja do tego film. Takich nieruchomości od marca do końca kwietnia sprzedaliśmy trzy, gdzie klient przyjechał przed samym końcem, po to tylko, żeby wejść do nieruchomości i potwierdzić, że ona jest faktycznie taka, jaka była na wirtualnym spacerze. I to były nieruchomości powyżej półtora miliona złotych, mówimy więc o dużym wolumenie – skwitował.

Trendy na rynku nieruchomości po pandemii

W ostatnim czasie zauważalny jest popyt na nieruchomości wakacyjne nad polskim wybrzeżem, co w zeszłym roku nie było tak popularne.

Sprzedawaliśmy nieruchomości w okolicy 2 milionów, powyżej 1,5 miliona złotych, typowo wakacyjne. I klienci mówili, że raz: nie chcemy trzymać pieniędzy na koncie, a dwa: chcemy jechać do swojego mieszkania i nie chcemy, żeby ktokolwiek nam zakazał wyjazdu do tego mieszkania, bo my chcemy tam być. To nie były więc zakupy typowo inwestycyjne – to były zakupy bardziej jako lokata kapitału, jako posiadanie nieruchomości wakacyjnej. Obecnie mamy 140% zapytań porównując rok do roku. Czyli można powiedzieć, że rynek jest ponownie w bardzo dobrej kondycji. Co prawda klienci dokonują zakupów w inny sposób, czyli właśnie wykorzystując wirtualne spacery, wideo-prezentacje, ograniczamy ilość spotkań, natomiast klienci poszukują innych nieruchomości. Klienci chcą wydawać więcej, natomiast zmieniają się nam segmenty klientów, przesuwają się słupki, czego klienci szukają i w jakim budżecie. Jest duże zainteresowanie domem na przedmieściach w cenie mieszkania 3-pokojowego w centrum. Klienci zaczynają zwracać uwagę na rzeczy, na które nie zwracali wcześniej, czyli balkon, ogródek. Wcześniej fajnie jakby ten balkon był. Obecnie balkon musi być. Tak samo ogródek – wcześniej niekoniecznie, po miesiącu zamknięcia zaczyna to być sprawa ważna.

Obserwacje gościa debaty Otodom potwierdzają statystyki serwisu. Najpopularniejsza strona z nieruchomościami zanotowała w maju o 33% większy ruch niż rok wcześniej. – Domy stały się najpopularniejszym typem nieruchomości, wyprzedzając mieszkania. A jeśli mieszkania – to dziś poszukiwane są większe (wcześniej najczęściej od 40 mkw., dziś od 60 mkw.) z balkonami (wzrost zapytań o 30%), tarasami (wzrost o 67%) lub ogródkami (wzrost o 68%) – zaznacza Jarosław Krawczyk z Otodom.

Jaka jest przyszłość nieruchomości po pandemii

Na tym etapie nie można jednoznacznie stwierdzić, jak będzie wyglądał ten rynek nieruchomości w 2021 roku. Możemy jedynie prognozować, pamiętając, rynek nieruchomości wisi w pewnego rodzaju próżni – nie odbiera natychmiast. Skutki lockdownu odczujemy dopiero po jednym, może dwóch kwartałach, najwcześniej w listopadzie-grudniu. Wtedy będziemy w stanie ocenić kondycję rynku nieruchomości i to, jak mocno ucierpiał.

Na pewno zdecydowanie mocniej ucierpi rynek nieruchomości komercyjnych. Mówię tutaj o biurach. Do dnia dzisiejszego duża część pracowników dużych biurowców nie wróciła do biur, wykonują prace zdalnie, czyli nie potrzebują stanowisk. Trafiła do nas na sprzedaż, na wynajem, też spora ilość lokali, które były jeszcze wynajęte kilka miesięcy temu, czyli dużo osób wycofało się z wynajmów – dodał Sebastian Wielgus.

Czy zatem jest to dobry moment na zakup nieruchomości?

Mamy takie powiedzenie w biurze: „Dobry czas na zakup nieruchomości zawsze był wczoraj”. I tak samo dzisiaj jestem w stanie powiedzieć, że dobry czas na zakup nieruchomości był na początku kwietnia, bo były wtedy największe możliwości negocjacyjne. Teraz trudniej o kredyt czy załatwienie spraw u notariusza lub w urzędach. Dzisiaj na założenie księgi wieczystej czy na zmianę wpisu w księdze wieczystej w Warszawie czekamy od 5 do 8 miesięcy. W Gdańsku przed epidemią było to od 9 do 10 miesięcy. Nie chcę myśleć jak jest teraz, można się domyślać, że nawet około 12 miesięcy. Wiem też, że na przedmieściach Trójmiasta jest duży problem z oczekiwaniem na pozwolenia na budowę. Oczywiście mówimy tu o małych deweloperach – nawet 6-miesięczny czas oczekiwania na pozwolenie na budowę – to jest tragedia. Bardzo potrzebujemy uproszczenia procedur i scyfryzowania urzędów, bo blokuje nam to po prostu sprzedaż – podsumował Sebastian Wielgus.

***

Wypowiedzi Sebastiana Wielgusa, laureata nagrody Lider Nieruchomości Otodom – Pośrednika Roku 2019, z biura WhiteWood Nieruchomości, pochodzą z debaty Otodom „Rynek nieruchomości dziś i za rok”, która odbyła się online, 17 czerwca 2020 roku, w ramach cyklu Otodom.Live na platformie Facebook.

Przedsiębiorcy postulują do kandydatów na Prezydenta, aby określili się, czy będą w sposób właściwy pilnowali czystości stanowienia prawa

Prezydent Polski jest kluczową postacią dla konstytucyjnego ustanawiania prawa. Na jego biurku jest miejsce na proces powtórnego konsultowania i opiniowania ustaw przyjętych przez Sejm, przed wprowadzeniem legislacji w życie. Może cofnąć ustawy do powtórnego głosowania i poprawienia w komisjach. Dlatego dziewięć największych organizacji zrzeszających polskich przedsiębiorców wystosowało do kandydatów na urząd Prezydenta zapytanie o realizację postulatów, które dotyczą czystości i rzetelności stanowionego prawa. Podnoszące się po kryzysie przedsiębiorstwa potrzebują dobrych, zrozumiałych i jasnych przepisów. Szczególnie, że nietransparentne prawo od zawsze jest jednym z największych problemów, z którymi się mierzą.

– Większość przedsiębiorców na pytanie o największe problemy w prowadzeniu biznesu odpowiada: nietransparentne prawo – powiedział serwisowi eNewsroom Marek Kowalski, przewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP). – Dlatego apelujemy, by kandydaci na urząd Prezydenta Polski określili się, czy będą w sposób właściwy pilnowali czystości stanowienia prawa. Mówią o tym nasze trzy najważniejsze postulaty. Pierwszy  nich dotyczy tego, by prezydent przyjrzał się bardzo dokładnie ustawom, które będą pogarszały sytuację prawną przedsiębiorców – zanim je podpisze. Drugi postulat mówi o konsultacji i ocenie skutków ustawy. Rzadko się zdarza, by miało to miejsce przed złożeniem propozycji ustawy do Sejmu. W trzecim postulacie zwracamy się do prezydenta, by skorzystał ze swojego prawa inicjatywy legislacyjnej i wprowadził następującą zmianę – wszystkie ustawy podnoszące podatki powinny przechodzić w Sejmie większością ⅗ głosów. Te postulaty dotyczą stania na straży stanowionego prawa, więc są konstytucyjnym obowiązkiem prezydenta. Chcielibyśmy jednak usłyszeć z ust kandydatów obietnice ich spełnienia – podkreśla Kowalski.

Niepewna przyszłość – transport przestraszony brakiem zleceń, budownictwo spadkiem cen, a usługi koniecznością zamknięcia

Nowa rzeczywistość biznesowa przysparza wielu zmartwień i niepewności. Jak sobie z nią poradzić i jak działać w drugim półroczu? Dwie na pięć firm liczy, że sytuację uda się przeczekać bez wprowadzania zmian, jedna na pięć nie wie, co robić, a pozostałe w zależności od branży mają mniej lub bardziej pesymistyczne i optymistyczne scenariusze – wynika z badania przeprowadzonego dla Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor. Najkorzystniej swoją przyszłość widzi przemysł, gdzie rozwój prognozuje prawie 12 proc. firm i budownictwo rozważające co najwyżej obniżki cen. Ale ponad 21 proc. biznesów transportowych obawia się ograniczenia działalności, ale też całkiem często upadłości, podobnie jak usługi i handel. Najbardziej o swoją przyszłość obawiają się mikrofirmy.

Pierwszą falę uderzenia pandemii odczuło negatywnie około 70 proc. mikro, małych i średnich firm tracąc całość lub część przychodów1. Gospodarka się już rozmraża, ale nie oznacza to jednak powrotu do status quo sprzed koronawirusa. Wiele zmian, z którymi w ostatnim czasie muszą się mierzyć firmy reprezentujące niemal wszystkie sektory gospodarki, ma bardzo radykalny charakter. W obliczu nierównomiernie rozkładającego się spowolnienia gospodarczego i przyspieszającej na naszych oczach cyfrowej transformacji niektóre radzą sobie lepiej (nowe technologie, e-handel), inne zdecydowanie gorzej (linie lotnicze, turystyka).

Jak wskazali respondenci w badaniu Keralla Research, zrealizowanym na zlecenie BIG InfoMonitor, największą obawą firm jest prawdopodobieństwo utraty klientów – albo dlatego, że będą oszczędzać, jak odpowiedziało 44,2 proc. pytanych, albo dlatego, że będą się bali zarażenia, co wskazało 6,4 proc. odpowiadających. Niedostateczny popyt na towary i usługi kładzie się cieniem na przewidywania biznesu dotyczące tego, co się zdarzy i co trzeba będzie zrobić w najbliższych sześciu miesiącach.

– Najwięcej, bo aż 40 proc. przedsiębiorców mówi jednak o zamiarze utrzymania dotychczasowego sposobu działania i niechęci do wprowadzania zmian. Z jednej strony oznacza to, że firmom tym udało się wyjść cało z kłopotów, które gospodarce zafundował lockdown i liczą, że tak będzie dalej, ale rodzi się pytanie, czy da się nie zmieniać nic, jeśli wszyscy inni będą to robić? Ponad 22 proc. pytanych przedstawicieli firm nie wie, jaki powinien być kolejny krok, więc albo są zagubieni i nie potrafią przewidzieć, co jeszcze może spotkać ich biznes, a to nie rokuje zbyt dobrze na przyszłość, albo, tak jak zwolennicy utrzymania status quo, wyszli z pandemii bez większego szwanku – mówi Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

Różne podejście w zależności od branży i skali biznesu

Końca biznesu obawiają się usługi, mniejszej liczby zleceń transport

Pozostałe odpowiedzi wskazują, że dwie na pięć firm, w perspektywie sześciu miesięcy w wyniku pandemii rozważa bardzo różnorodne działania. Proporcje pozytywnych planów i czarnych scenariuszy dotyczących najbliższej przyszłości w dużej mierze zależą od branży. Jednych pandemia inspiruje lub zmusza do rozwijania działalności, kontynuacji pracy zdalnej, rozwijania sprzedaży online czy połączenia z inną firmą albo też znalezienia nowej biznesowej drogi. W tym samym czasie, całkiem spora grupa przedsiębiorstw widzi przykrą w skutkach konieczność obniżki cen, dostrzega ryzyko ograniczenia działalności, a nawet zawieszenia działalności lub ogłoszenia bankructwa.

działania rozważane przez firmy z powodu pandemiiJak różnie kryzys związany z koronawirusem potraktował firmy, widać po branżowej dywersyfikacji ewentualnych planów na nadchodzące sześć miesięcy. W przemyśle prawie 12 proc. przetwórców, by zdobyć więcej klientów, chce rozwijać działalność i pracować intensywniej niż wcześniej. Niemal co dziesiąty przedstawiciel przemysłu rozważa też zmianę profilu, 6 proc. przymierza się do podwyżki cen, niemal 5 proc. do obniżki cen, a 4 proc. do ograniczenia działalności. W tym samym czasie w transporcie więcej niż co piąta firma obawia się przymusu ograniczenia działalności gospodarczej, 7 proc. boi się spadku cen, a dodatkowo trzy na sto nie wykluczają nawet ogłoszenia upadłości. Nie ma tu więc mowy o optymizmie, ale są obszary gospodarki, gdzie prognozy z bankructwem w tle są równie częste. To handel, ale też usługi , w których dodatkowo ponad osiem firm na sto bierze też pod uwagę zawieszenie działalności, a co dziesiąty usługodawca obawia się również konieczności obniżki cen. W handlu głównym kierunkiem, choć mniej powszechnym niż można byłoby się spodziewać jest przebranżowienie, wspomina o nim ponad 5 proc. pytanych. Po 3,5 proc. wskazało plan wejścia w sprzedaż online, ograniczenie działalności i ogłoszenie upadłości.

Najspokojniejsze o przyszłość z pięciu analizowanych branż: transportu, przemysłu, budownictwa, handlu i usług jest budownictwo. W tej branży nikt nie myśli o upadłości, ograniczeniu działania czy też przebranżowieniu, główną bolączką jest ewentualna konieczność obniżki cen produktów i usług (12,5 proc.), ale są i tacy, którzy rozważają rozwój i podwyżki.

Mikrofirmy w największym potrzasku

działania rozważane przez firmy z powodu pandemii 2Sytuacja jest też zróżnicowana, gdy weźmiemy pod uwagę skalę prowadzonej działalności. Jedynie firmy mikro, liczące od 1 do 9 pracowników, rozważają możliwość ogłoszenia upadłości lub połączenia z innym podmiotem, najczęściej zastanawiają się też nad obniżeniem cen produktów i usług.

Firmy największe, w których pracuje od 50 do 249 osób, najwyraźniej wskazały, że nie widzą potrzeby podejmowania żadnych działań, bo obecne nastawienie w zupełności im w tym trudnym okresie wystarcza. Co więcej, według deklaracji, to te przedsiębiorstwa są najbardziej skłonne rozwijać działalność mimo przeciwności oraz przechodzić na tryb pracy zdalnej.

Praca zdalna w zasięgu ręki

Warto zauważyć, że choć w początkowym okresie lockdownu dało się słyszeć o trudnościach wynikających z konieczności technicznego dostosowania się do funkcjonowania w nowych warunkach, obecnie nie jest to sfera mająca wpływ na działanie firm. Dwa czy trzy miesiące temu nawet niektóre biznesy komputerowe borykały się z niedoborami sprzętowymi i procedurami przystosowującymi ich systemy do działania w warunkach powszechnego trybu home office. Tymczasem z badania dla BIG InfoMonitor wynika, że obecnie przedsiębiorstwa nie widzą na tym polu technologicznych ograniczeń. W przemyśle co ósma firma zamierza na stałe skierować część załogi na pracę zdalną, w usługach co dwunasta, a w handlu co czternasta.

Nowa rzeczywistość pokazała, że zmienią się nasze nawyki, np. dotyczące pracy zdalnej. I wiele wskazuje na to, że nie jest to chwilowe dostosowanie się do wymogów narzuconych ograniczeniami, ale początek długofalowego trendu, który na każdym kroku udowadnia, że jeśli ma wpływ na efektywność takiego rozwiązania, to tylko pozytywny.

Badanie przeprowadzone przez Research&Grow techniką CATI na próbie małych i średnich firm – do 250 pracowników, N=251, 16-18 marca 2020 r.

Badanie Keralla Research techniką wywiadów telefonicznych na próbie 500 mikro, małych i średnich firm. Termin badania: kwiecień/maj 2020.