Firmy tną koszty i wstrzymują inwestycje, ale recesja nie dotknie każdego

0

80% firm spodziewa się spadku wyników finansowych na koniec roku, a blisko 90% odnotowało zmniejszenie sprzedaży. Powrót do poziomu sprzed pandemii możliwy będzie najwcześniej za 6-12 miesięcy, choć niektóre branże spodziewają się recesji dopiero w 2021 r. Firmy przed upadłością bronią się najczęściej poprzez cięcie kosztów, głównie niezwiązanych z podstawową działalnością, a redukcję etatów traktują jako ostateczność.

W dniach 10 – 24 czerwca Francusko-Polska Izba Gospodarcza (CCIFP), wraz z Izbami bilateralnymi zrzeszonymi w International Group of Chambers of Commerce (IGCC), przeprowadziła ankietę wśród polskich i zagranicznych przedsiębiorstw dotyczącą wpływu pandemii na biznes w Polsce. Jej wyniki porównano z podobnym badaniem przeprowadzonym przez CCIFP w momencie wprowadzenia pierwszych restrykcji. Pozwoliło to na weryfikację ówczesnych obaw i wskazanie największych problemów, z którymi spotkali się przedsiębiorcy w ciągu trzech ostatnich miesięcy. Jak pokazują wyniki czerwcowych badań, blisko 90% firm odnotowało zmniejszenie sprzedaży, z czego najwięcej, bo aż ¼ ankietowanych deklaruje spadki przekraczające 25%. Wynika to nie tylko z czasowego zamknięcia sklepów, czy ograniczenia zakupów przez konsumentów, ale również z panującej niepewności na rynku i wstrzymania wydatków przez firmy, co z kolei przełożyło się na spadek obrotów w segmencie B2B i wszelkich usług dla biznesu – mówi Monika Constant, Dyrektor Generalna Francusko-Polskiej Izby Gospodarczej (CCIFP). W porównaniu z marcowym badaniem, teraz większość firm jest w stanie określić poziom spadków, a co za tym idzie może zacząć podejmować konkretne działania i wdrażać zmiany w strategii biznesowej na przyszłe miesiące. – dodaje Monika Constant.

Firmy tracą zamówienia, ale płatności nie zostały zablokowane

Największym problem, z którym spotykali się przedsiębiorcy w ostatnich trzech miesiącach, było anulowanie zamówień przez klientów (51% wskazań). Sprawdziły się zatem obawy większości firm wyrażone w marcowym badaniu, w którym anulowanie zamówień prognozowało 50% respondentów. Opóźnienia w płatnościach od klientów, czy realizacji zamówień dotknęły finalnie mniej firm niż pokazywały wyniki pierwszego badania (odpowiednio 27% i 29% wskazań w czerwcu, wobec 56% i 41% w marcu). Jedynie zmniejszenie produkcji wystąpiło na nieco większą skalę niż prognozowano (28 % odpowiedzi w czerwcu i 21% w marcu). Dużym utrudnieniem dla prowadzenia działalności, szczególnie wśród firm działających na wielu rynkach, były ograniczenia w przemieszczaniu i zamknięte granice, na co wskazywało 38% respondentów. Wiązało się to z koniecznością zdalnego zarządzania firmą, a także stanowiło problem z podpisywaniem dokumentów czy umów.

Lepsza sytuacja niż zakładano wystąpiła w logistyce i transporcie towarów. Blisko połowa respondentów nie odnotowała w tym obszarze wpływu COVID-19, co jest o blisko 10% lepszym wynikiem niż na początku marca. W przypadku co trzeciej firmy pojawiały się problemy z dostawą produktów od poddostawców z Polski i z zagranicy. Deklarowane problemy z transportem w kraju, czy pojawiającymi się brakami na stanach magazynowych wystąpiły jedynie w co dziesiątym przedsiębiorstwie.

Cięcia kosztów w firmach co najmniej do końca roku

W konsekwencji spadków sprzedaży, firmy podjęły szereg działań mających na celu zmniejszanie wydatków i kosztów funkcjonowania przedsiębiorstwa, by w ten sposób utrzymać płynność finansową. 52% firm już zredukowało wydatki niezwiązane z podstawową działalnością firmy, w takich obszarach jak marketing, reklama, czy szkolenia, a blisko 40% będzie te ograniczenia kontynuować w kolejnych miesiącach. Skala tych cięć jest znacząca, gdyż w blisko 2/3 przypadków wyniosły one powyżej 50% dotychczasowych budżetów. Kolejne kroki podejmowane przez przedsiębiorstwa to: wstrzymanie rekrutacji (45% wskazań), podwyżek (37%) i premii (28%). W 29% firm nastąpiła redukcja wynagrodzenia, najczęściej od 5% do 20% dotychczasowej pensji, jednak w kolejnych miesiącach tego rodzaju działanie deklaruje już tylko 17% ankietowanych przedsiębiorstw. Firmy starają się za wszelką cenę utrzymać miejsca pracy i pomimo spadku obrotów, zwolnienia pracowników są wprowadzane jako ostateczność. Do tej pory redukcji etatów dokonało 15% firm, najczęściej na poziomie od 2% do 10% załogi. W ponad połowie przedsiębiorstw epidemia wpłynęła na prowadzone lub planowane inwestycje. Większość z nich została wstrzymana lub przesunięta na przyszły rok. Dotyczy to zarówno rozbudowy firmy, zakładania kolejnych oddziałów, czy zakładów produkcyjnych, ale również zakupu nowego sprzętu, czy rozwoju pracowników. Szansę na dokończenie mają jedynie te inwestycje, które są już mocno zaawansowane. Chociaż statycznie siedem na osiem ankietowanych firm potwierdza, że pandemia koronawirusa ma negatywny wpływ na ich działalność, to widać też, że duża ich część dobrze poradziła sobie w sytuacji kryzysowej. Stosunkowo niewiele przedsiębiorstw zwolniło pracowników, tudzież przewiduje konieczność zwolnień – zamiast tego firmy raczej koncentrują się na podtrzymaniu podstawowej działalności i jednocześnie szukają oszczędności w innych, pobocznych obszarach, jak choćby marketing. – ocenia Dr Lars Björn Gutheil – dyrektor generalny i członek zarządu Polsko-Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej.

Perspektywy nadal mało optymistyczne, choć nie dla wszystkich

W porównaniu z marcowym badaniem więcej firm jest w stanie oszacować skalę wpływu koronawirusa na roczne wyniki finansowe (w marcu ponad 60% firm spodziewało się pogorszenia wyników, ale nie potrafiło podać jego poziomu). Blisko 1/3 respondentów deklaruje pogorszenie wyników do 20%, a w przypadku 1 firmy na 5 spadki przekroczą 20%. W porównaniu z marcem zwiększył się jednak odsetek firm, które deklarują, że wynik finansowy na koniec roku będzie taki sam lub wyższy (18% w czerwcu, 6% trzy miesiące wcześniej). ¼ przedsiębiorców nie potrafi przewidzieć, kiedy ich wyniki powrócą do stanu sprzed pandemii, a 31% zakłada, że nastąpi to nie wcześniej jak w przyszłym roku. Mimo znaczących spadków widać jednak pewien optymizm, przynajmniej w niektórych branżach. Na początku pandemii większość przedsiębiorców nie wiedziała co się stanie i rysowała same czarne scenariusze, które jak pokazuje badanie nie zawsze się sprawdziły. Warto jednak zaznaczyć, że niektórzy ankietowani, spodziewają się pogorszenia sytuacji dopiero w przyszłym roku. – mówi Monika Constant, Dyrektor Generalna CCIFP.

Zmiany nastąpią również w obszarze organizacji przedsiębiorstw. Ponad 80% ankietowanych deklaruje wprowadzenie większej elastyczności w sposobach pracy, 56% firm częściej będzie wykorzystywać formy zdalnego uczestnictwa w spotkaniach zewnętrznych, czy konferencjach. Nastąpi również szybsza cyfryzacja usług zewnętrznych (32%) i wewnętrznych (38%), a także rozwiną się kanały sprzedaży on-line (26% wskazań). Wyniki czerwcowego badania potwierdzają, że Polacy polubili pracę zdalną. Odsetek firm, które wprowadzają bardziej elastyczne formy pracy wzrósł od marca o ponad 20%. Widać również większą skłonność do cyfryzacji usług, co sprzyjać będzie rozwojowi nowych, innowacyjnych produktów i rozwiązań dla biznesu. – mówi Joanna Jaroch-Pszeniczna, Wicedyrektor CCIFP.

Blisko połowa badanych firm (48%) skorzystała ze wsparcia w ramach tzw. tarczy antykryzysowej. Wśród nich 43% przedsiębiorców oceniło udzieloną pomoc pozytywnie, a według 54% proponowane rozwiązania nie spełniły ich oczekiwań. Główne uwagi dotyczyły skomplikowanych procedur, niejasnych zasad, a także długiego czasu oczekiwania na decyzję. Zgodnie z obawami przedsiębiorców, wiele problemów wynika z samego zarządzania kryzysem na poziomie krajowym: zbyt surowych wymogów dotyczących uprawnień do otrzymania pomocowy publicznej, przeszkód natury biurokratycznej, czy wreszcie z faktu zamykania granic – to wszystko dodatkowo powoduje, że wiele firm walczy o przetrwanie. Dlatego ważne jest, aby zoptymalizować pomoc dla przedsiębiorców na tyle, aby mogli oni szybko przezwyciężyć kryzys i zachować miejsca pracy – uważa Dr Lars Björn Gutheil.

Badanie Przetrwać COVID19 – Wpływ pandemii na działalność firm w Polsce zostało przeprowadzone przez Francusko-Polską Izbę Gospodarczą wśród firm zrzeszonych w izbach bilateralnych należących do International Group of Chambers of Commerce (IGCC) i skierowane było do Prezesów, Dyrektorów Generalnych i członków zarządu. Udział w nim wzięło 189 przedsiębiorstw działających w Polsce, z czego 26% to firmy polskie, 16% niemieckie, 14% francuskie, 7% amerykańskie, 6% szwajcarskie, 5% austriackie, a 26% z kapitałem pochodzącym z innych krajów. Połowa respondentów reprezentowała firmy zatrudniające do 50 osób, 32%  to średnie przedsiębiorstwa (51 – 500 pracowników), a 19 % to firmy zatrudniające powyżej 500 osób. Najwięcej respondentów pochodziło z branży przemysłowej (13%), budowlanej i nieruchomości (13%), usług dla biznesu (12%), doradztwa (8%), usług IT i telekomunikacji (7%) oraz handlu i dystrybucji (6%).

Tarcza 4.0 – ograniczenia w przejmowaniu polskich firm przez podmioty zagraniczne w związku z COVID-19

0

Uchwalone przepisy tzw. Tarczy 4.0 przewidują m.in. zmiany w ustawie o kontroli niektórych inwestycji. Celem ich wprowadzenia jest ochrona polskich firm, operujących w kluczowych dla polskiej gospodarki sektorach, a osłabionych w związku z COVID-19, przed wrogimi przejęciami przez podmioty zagraniczne. Najnowsze rozwiązania określają m.in. zasady i tryb kontroli inwestycji dokonywanych przez zagranicznych inwestorów, w tym obowiązek zawiadomienia Prezesa UOKiK oraz sankcje związane z naruszeniem przepisów. Nowe zasady dokonywania inwestycji będą obowiązywać od 24 lipca 2020 r. Regulacje mają charakter tymczasowy i utracą moc po upływie 2 lat.

Podmioty objęte ochroną

Zgodnie z przepisami Tarczy 4.0, podmiotami objętymi ochroną są: spółki publiczne; przedsiębiorcy posiadający mienie wchodzące w skład infrastruktury krytycznej; podmioty z branży IT, które opracowują bądź modyfikują oprogramowanie dla celów prowadzenie działalności przez podmioty operujące w strategicznych obszarach gospodarki, oraz przedsiębiorcy prowadzący działalność gospodarczą w jednej z branż wskazanych we wprowadzonej regulacji, np. z branży energetycznej, chemicznej, telekomunikacyjnej, medycznej, związanej z produkcją materiałów wybuchowych, bądź spożywczej.

Dodatkowym, poza posiadaniem siedziby na terytorium Polski, warunkiem podlegania przez ww. podmioty omawianym regulacjom jest fakt osiągnięcia przychodu w wysokości powyżej 10 mln EUR ze sprzedaży i usług na terytorium RP, w którymkolwiek z dwóch lat obrotowych, poprzedzających zawiadomienie.

Katalog inwestorów, których dotyczą zmiany

Projekt Tarczy 4.0 przewidywał, że zawarte w nim restrykcje miały przede wszystkim dotyczyć potencjalnych nabywców, którzy mają siedzibę poza UE oraz EOG. Finalne brzmienie przepisów usunęło jednak z zakresu ich zastosowania również podmioty posiadające siedzibę w Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OWGiR), co umożliwi dokonywanie inwestycji także przedsiębiorcom m.in. z USA, Wielkiej Brytanii, Korei Południowej, czy Japonii. Natomiast inwestorzy m.in. z Chin, Rosji oraz krajów arabskich, poddani będą restrykcjom przewidzianym w omawianej regulacji.

Duże kontrowersje interpretacyjne budzi wyłączenie z zakresu podmiotowego nowej regulacji podmiotów, które nie posiadały od co najmniej dwóch lat siedziby na terytorium państwa członkowskiego.

Literalna wykładnia nowych przepisów o kontroli inwestycji prowadzi do wniosku, że dodatkowym kryterium, które musi wykazać potencjalny nabywca celem zwolnienia z obowiązku podlegania regulacji, jest posiadanie siedziby w UE, EOG bądź OWGiR od co najmniej 2 lat od dnia złożenia zawiadomienia o planowanej transakcji. Nowe przepisy przyznają również kompetencję Prezesowi UOKiK do podjęcia działań mających na celu weryfikację, czy inwestor faktycznie prowadzi działalność gospodarczą lub posiada siedzibę na terenie UE, EOG lub OWGiR – mówi Mikołaj Zdyb, radca prawny w kancelarii prawnej D.Dobkowski sp.k. stowarzyszonej z KPMG w Polsce.

Działania powodujące obowiązek złożenia zawiadomienia

Zgodnie z przepisami zawartymi w Tarczy 4.0, obowiązkiem zgłoszenia do Prezesa UOKiK objęte są przede wszystkim transakcje, w wyniku których, dojdzie do nabycia lub osiągnięcia znaczącego uczestnictwa w kapitale podmiotu objętego ochroną (możliwość wywierania wpływu na działalność podmiotu objętego ochroną przejawiająca się posiadaniem co najmniej 20% ogólnej liczby głosów, udziału kapitałowego lub udziału w zyskach) lub nabycia dominacji (uzyskanie statusu podmiotu dominującego wobec podmiotu objętego ochroną).

Nowe zasady kontroli inwestycji odnoszą się także do tzw. nabycia pośredniego, czyli nabycia lub osiągnięcia znaczącego uczestnictwa w podmiocie objętym ochroną poprzez podmiot trzeci, niebędący bezpośrednio stroną transakcji. Taka sytuacja ma miejsce przede wszystkim w wypadku, gdy umowę dotyczącą sprzedaży udziałów/akcji zawiera spółka zależna od inwestora – mówi Mikołaj Zdyb, radca prawny w kancelarii prawnej D.Dobkowski sp.k. stowarzyszonej z KPMG w Polsce.

Postępowanie przed UOKiK

Postępowanie inicjowane jest przez zawiadomienie złożone przez inwestora planującego nabycie dominacji lub osiągnięcie znaczącego uczestnictwa w podmiocie objętym ochroną. W dalszym etapie postępowanie dzieli się na dwie fazy, tj. postępowanie sprawdzające, kiedy Prezes UOKiK może zdecydować, że brak jest przesłanek do sprzeciwienia się transakcji oraz właściwego postępowania kontrolnego – w przypadku stwierdzenia w pierwszej fazie ewentualnych podstaw do wyrażenia sprzeciwu przez organ.

W wyniku właściwego postępowania kontrolnego organ może wydać decyzję o sprzeciwie wobec planowanej transakcji, którą można zaskarżyć do sądu administracyjnego.

Sankcje za nieprzestrzeganie regulacji

Inwestor, który bez zawiadomienia nabywa dominację lub osiąga znaczące uczestnictwo w podmiocie objętym ochroną, naraża się na odpowiedzialność karną skutkującą grzywną do 50 mln zł, karą pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 5, albo obu tym karom łącznie.

Ponadto, nabycie dominacji lub osiągnięcie znaczącego uczestnictwa w podmiocie objętym ochroną bez uprzedniego zawiadomienia Prezesa UOKiK, bądź pomimo wydania decyzji o sprzeciwie, skutkuje bezwzględną nieważnością dokonanej transakcji – mówi Mikołaj Zdyb, radca prawny w kancelarii prawnej D.Dobkowski sp.k. stowarzyszonej z KPMG w Polsce.

Husqvarna rozszerza swoją działalność

Husqvarna zdążyła już przyzwyczaić do odważnych kroków. Pod koniec ubiegłego roku szwedzki wytwórca ogłosił informację o przejęciu części biznesu Niemieckiego Wacker Neuson. Dzięki temu Husqvarna uzupełniła swoją ofertę zacieraczek. Od teraz można będzie wyposażyć się w maszyny samojezdne i dokonać wyboru spośród poszerzonej oferty maszyn prowadzonych.

Do oferty zacieraczek do betonu firmy Husqvarna Contruction dołącza model CRT 48-PS. Dzięki optymalnej zwrotności i dużemu pokryciu powierzchni CRT 48-PS osiąga wysoką wydajność. Napędzany jest benzynowym silnikiem Kubota. Elektrohydraulika kontrolowana joystickiem umożliwia precyzyjne manewrowanie. Zacieraczka oferuje do wyboru dwa tryby sterowania – standardowy i o zwiększonej czułości dostosowany do warunków pracy. Husqvarna CRT 48-PS przeznaczona jest do pracy na dużych powierzchniach, gdzie wymagany jest mały nacisk jednostkowy na powierzchnie. Średnica zacierania to 2 x 1219 mm a masa w zależności od silnika od 639 do 660 kg. Nieco prostsza sterowana mechanicznie zacieraczka spalinowa Husqvarna CRT 48 oferuje średnicę zacierania 2 x 1220 mm i napędzana jest trzema rodzajami silników do wyboru. Dostępne są wersje zasilane benzyną, LPG. Masa zacieraczek zawiera się między 547 a 579 kg. Ofertę maszyn samojezdnych uzupełnia mniejsza Husqvarna CRT 36. Ta mała zacieraczka dzięki zastosowaniu sprzęgła odśrodkowego w prosty sposób przekazuje napęd na łopatki bez stosowania dodatkowych elementów mechanicznych. Mechaniczne sterowanie daje również dobre „czucie” podłoża. Maszyna ta oferuje średnicę zacierania 2 x 915 mm przy masie 451 kg oraz benzynowy napęd Honda. Ponadto w ofercie firmy Husqvarna Construction nadal pozostają dostępne zacieraczki prowadzone. Jednym z flagowych modeli w tej kategorii jest zacieraczka do betonu BG 475, którą stworzono z myślą o najtrudniejszych wyzwaniach. Ta maszyna o wysokiej wydajności jest napędzana przez niezawodny silnik Hondy i została wyposażona w sprzęgło QUICKSTOP w celu zwiększenia bezpieczeństwa.

Instytut Migal Galilee wykorzystuje aplikację BIOVIA od Dassault Systèmes do badań nad szczepionką na COVID-19

0

W miarę jak branża medyczna i biotechnologiczna stara się walczyć z pandemią COVID-19, izraelski instytut Migal Galilee wykorzystuje aplikację BIOVIA firmy Dassault Systèmes, aby przyspieszyć prace nad potencjalną szczepionką na SARS-CoV-2.

Instytut Migal od czterech lat korzysta z aplikacji BIOVIA, która stanowi uzupełnienie całej gamy narzędzi obliczeniowych stosowanych w projektach związanych z opracowaniem szczepionki na koronawirusa. Gdy choroba COVID-19 osiągnęła status pandemii, izraelski instytut badawczo-rozwojowy, specjalizujący się w botanice, rolnictwie, sozologii, informatyce, żywieniu i biotechnologii, zaczął korzystać z aplikacji i narzędzi obliczeniowych do analizowania mutacji COVID-19, stawiając sobie za cel stworzenie nowatorskiej szczepionki na koronawirusa na potrzeby badań przedklinicznych in vivo w ciągu 90 dni.

W kontekście COVID-19 platforma 3DEXPERIENCE firmy Dassault Systèmes oraz wchodzące w jej skład aplikacje cyfrowe mogą pomóc branży medycznej zaspokoić potrzeby badawczo-rozwojowe.

Wykorzystując aplikacje BIOVIA do badań nad COVID-19, instytut Migal Galilee może cyfrowo kierować procesami laboratoryjnymi i eksperymentalnymi, aby osiągać wyniki w krótszym czasie. Naukowcy mogą szybciej przetwarzać i analizować dane badawcze z ostatnich czterech lat oraz tworzyć modele zachowań białek wirusa oraz ewolucji epitopów. Pozwala to racjonalizować wyniki testów z uwzględnieniem wcześniejszych badań i podejmować trafniejsze decyzje dotyczące kolejnych strategii badawczych.

Aplikacja BIOVIA Pipeline Pilot usprawnia cykl innowacji badawczych, wspierając opracowywanie i wdrażanie obiegów pracy związanych z analizą danych, które przyspieszają generowanie wniosków. Aplikacja BIOVIA Discovery Studio dostarcza kompleksowy zestaw metod modelowania i symulowania pozwalających analizować niuanse chemii białek oraz stymulować odkrywanie i opracowywanie nowych metod terapii molekularnej.

Foreign Policy: Polska nie ma nikogo, kto zastąpiłby migrantów zarobkowych z Ukrainy

0

W ostatnich latach Polska stała się największym importerem pracowników zagranicznych w Unii Europejskiej. W 2018 roku Polska wydała 635 000 kart pobytu, co stanowi jedną piątą wszystkich tego typu dokumentów wydanych w Unii. Od 2014 r. prawie 2 miliony Ukraińców zajęły wolne miejsca pracy w rolnictwie, budownictwie, produkcji i logistyce. Między innymi ta właśnie grupa wspierała polską gospodarkę.

Według nowego raportu Narodowego Banku Polskiego wzrost napływu ukraińskich pracowników do Polski w latach 2013-2018 doprowadził do 13 procent wzrostu gospodarczego Polski. Ale to dopiero pandemia ujawniła niektóre problemy zarządzania migracją w Polsce. O tym pisze opiniotwórcze międzynarodowe czasopismo Foreign Policy.

Okazało się, że po prostu nie ma kim zastąpić ukraińskiej siły roboczej. Część wolnych miejsc pracy w przedsiębiorstwach została zajęta przez Polaków, a także pracowników z krajów azjatyckich. Jednak agencje rekrutacyjne niechętnie pozyskują kandydatów z Nepalu, Indii, czy Bangladeszu ze względu na wysokie koszty i trudności logistyczne związane z przyjazdem pracowników z tak odległych miejsc.

„Czas oczekiwania na pozwolenia jest długi, a ponadto istnieją różnice kulturowe i językowe, które utrudniają kontakt. Polska ma sześć konsulatów obsługujących około 40 milionów Ukraińców i tylko dwa w Indiach, które obsługują 1,5 miliarda ludzi w Indiach oraz w sąsiednim Bangladeszu i Nepalu”– komentuje Tomasz Bogdevic, dyrektor agencji zatrudnienia międzynarodowego Gremi Personal, która jako jedyna organizuje loty czarterowe dla pracowników z Ukrainy do Polski.

Bogdevic podkreśla, że ​​wielu Ukraińców chce przyjechać do pracy w Polsce. Czterech na dziesięciu pasażerów pierwszego lotu czarterowego zorganizowanego przez Gremi Personal po raz pierwszy przyleciało do Polski. Od tego czasu agencja zorganizowała jeszcze dwa loty dla pracowników. W planach jest jeszcze kilka czarterów. „Podjęliśmy tę decyzję w południe”,  -powiedział Bogdevic, „a w ciągu dnia zgłosiło się już 100 osób”.

„Jednak obecny system wobec obywateli Ukrainy, Białorusi i Mołdawii koncentruje się przede wszystkim na pracy krótkoterminowej, a nadmierna zależność kraju od jednego źródła pozyskiwania pracowników zagranicznych oznacza, że ​​jego siła robocza może łatwo się wyczerpać, jeśli zmienią się warunki polityczne, gospodarcze lub społeczne. Ten właśnie problem ujawniła pandemia”, – zauważa publikacja Foreign Policy. Potencjalny wpływ na przedsiębiorstwa zależne od pracy krótkoterminowej zmusił rząd do przedłużenia legalnego pobytu dla cudzoziemców.

„Polska powtarza błędy niemieckich pracowników-gości w latach siedemdziesiątych XX wieku, uznając migrantów za [tymczasową] pracę», – czytamy w publikacji.

Tymczasem niemieckie firmy już zaczynają przyciągać ukraińskich pracowników, którzy zdobyli wykształcenie i pracę w Polsce, co jest alarmującym sygnałem dla Polski. W ubiegłym roku cudzoziemcy otworzyli rekordową liczbę nowych firm zarejestrowanych w Polsce. „Tacy pracownicy są niezwykle cenni, a polski rząd powinien zrobić wszystko, aby utrzymać ich w kraju”, – podsumowuje Foreign Policy.

Złoty znów tracił

0

Wczorajszy dzień przyniósł osłabienie złotego o 3 grosze względem euro. Dzisiaj od rana trwa korekta, ale wciąż znajdujemy się wyraźnie powyżej wczorajszych poziomów. Po raz kolejny wzrost ryzyk na rynku przełożył się negatywnie na polską walutę.

Huśtawka na złotym

Wczoraj złoty stracił dość niespodziewanie 3 grosze na wartości, tym samym kończąc dzień powyżej poziomu 4,47 za 1 euro. Ruch ten był wynikiem generalnego wzrostu awersji do ryzyka. Wczoraj widać było spore problemy na europejskich parkietach, gdzie giełdy zaliczyły spore spadki. Co ciekawe, do końca dnia giełdy odbiły się, a złoty już nie. Widać też było silny spadek na EURCHF. Jest to para walutowa, która dobrze obrazuje nastroje na rynkach. Im więcej ryzyk, tym mocniej inwestorzy przenoszą swoje zainteresowanie na franka, uważanego za bezpieczniejszą z walut na trudne czasy.

Dane z USA

Wczoraj poznaliśmy raport ADP na temat nowych miejsc pracy. Dane z amerykańskiego rynku pracy ostatnio pojawiają się w milionach a nie setkach tysięcy, jak to miało miejsce przed kryzysem. Nie inaczej było wczoraj. W czerwcu powstało w USA niemal 2,4 miliona miejsc pracy. Analitycy spodziewali się jednak 3 milionów. Są to oczywiście w większości miejsca zlikwidowane z okazji pandemii i otwierane na nowo. Ze względu na różnice pomiędzy danymi a oczekiwaniami dolar wczoraj tracił na wartości względem euro.

Bezrobocie w Unii

Dzisiaj poznaliśmy dane na temat stopy bezrobocia w Unii Europejskiej. Wyniosła ona 7,4% wobec oczekiwanych 7,7%. Jak widać znacznie mniej elastyczny rynek pracy na starym kontynencie poradził sobie teoretycznie znacznie lepiej niż ten za oceanem. Pytanie jak długo uda mu się otrzymać tą przewagę, dzisiaj po południu zobaczymy dane z USA. Dobre dane pomogły jeszcze mocniej umacniać się euro względem dolara.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – sytuacja na rynku pracy,

16:00 – USA – zamówienia na dobra.

Maciej Przygórzewski główny analityk w InternetowyKantor.pl

Stanusch Technologies z nowymi inwestorami

0

Polska spółka Stanusch Technologies, pracująca nad rozwojem botów opartych na sztucznej inteligencji otrzymała właśnie wsparcie od nowego inwestora. Czy wreszcie doczekamy się elektronicznego asystenta komunikującego się w języku polskim? Projekt wspiera już akcjonariusz Kulczyk Investments, a w czerwcu dołączył do nich kolektyw inwestorów, w którym wiodącym podmiotem jest rodzimy fundusz Deep Change Ventures.

Stanusch Technologies, specjalizuje się w tworzeniu systemów opartych na sztucznej inteligencji, a zwłaszcza na przetwarzaniu języka naturalnego (NLP). Autorskie rozwiązanie Spółki wykorzystywane jest do optymalizacji powtarzalnych procesów biznesowych, które opierają się na kontakcie międzyludzkim. Dotychczasowe wyniki prac Stanusch Technologies wskazują na potencjał automatyzacji nawet 80% procesów, które można standaryzować. Chatboty i voiceboty, które powstają w śląskiej spółce, już jakiś czas temu przekonały do siebie Kulczyk Investments. W czerwcu przedsiębiorstwo z Rudy Śląskiej pozyskało nowych udziałowców.

Koalicja nowych inwestorów, którzy staną się również akcjonariuszami Spółki, jest zgrupowana wokół Deep Change Ventures. Fundusz, którego pomysłodawcą i szefem jest Wojciech Stramski, skupia się na wspieraniu firm, które działają zgodnie z agendą Sustainable Development Goals (SDG) określoną przez ONZ i jakie mają pomóc w ograniczeniu negatywnej wpływu człowieka na środowisko. Z opublikowanego w styczniu raportu PwC na Światowe Forum Ekonomiczne w Davos wynika, że dwie trzecie spośród celów leżących u podstaw SDG można wzmocnić dzięki innowacjom technologicznym. Dlaczego firma zdecydowała się na wsparcie dla śląskiego przedsiębiorstwa sektora IT? CEO funduszu wyjaśnia – Stanusch Technologies na rynku nie jest anonimowy. To jedno z tych przedsiębiorstw, które może pochwalić się rzeczywiście wartościowym i innowacyjnym produktem. Spółka ukierunkowana jest na tworzenie technologii związanych z celami SDG, a to jest dla nas bardzo ważne i również skłoniło nas do inwestycji. Jednak nasza rola nie sprowadza się do modelu inwestora, który czeka na szybki wzrost i monetyzację inwestycji. Zamierzamy aktywnie działać w przedsiębiorstwie i budować je. – zaznacza Stramski. Podkreśla to również Maciej Stanusch założyciel i prezes Stanusch Technologies – Nowi akcjonariusze, którzy wejdą do struktur Spółki, będą nas wspierać zarówno doświadczeniem i kontaktami, jak i środkami.

Pieniądze na rozwój

Firma z Rudy Śląskiej dostaje zastrzyk od zielonego funduszu, którego największym beneficjentem będzie dział R&D, ale nie tylko. Część zgromadzonych środków przeznaczonych będzie na komercjalizację i  wzmocnienie zespołu. Ile pieniędzy trafi na konta Stanusch Technologies? – Mawia się, że dżentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają, jednak oprócz tego ograniczają nas obostrzenia wynikające z podpisanej umowy o współpracy, dlatego wspomniana kwota musi pozostać tajemnicą. Co mogę zdradzić to fakt, że nasze porozumienie jest tak skonstruowane, że zapewnia nam środki, na bieżący rozwój a przy osiągnięciu kolejnych kamieni milowych planujemy kolejne rundy finansowania i dopiero wtedy będziemy mogli zdradzić więcej szczegółów. Jednak bieżące finansowane pozwoli nam nie tylko spokojnie prowadzić prace nad produktem, a wręcz je zintensyfikować.– tłumaczy Maciej Stanusch.

Najbardziej ludzki chatbot

Stanusch Technologies jest ekspertem w tworzeniu chatbotów i voicebotów. Firma zrealizowała do tej pory ponad 140 projektów. Z produktów spółki skorzystali m.in.  ING Bank Śląski, Getin Bank, Santander Bank, BNP Paribas, PlusBank, Orange, UPC, Gaspol, Link4, InPost, Empik, Energa, Amica, oraz Bayer.

Stanusch Technologies chwali się, że w 2019 roku jego chatbot Eva znalazł się w pierwszej dziesiątce laureatów konkursu o Nagrodę Loebnera. W konkursie organizowanym przez Swansea University wybierane są chatboty, z którymi rozmowa jest najbliższa konwersacji z człowiekiem. Polski projekt Eva rywalizował m.in. z programami Mitsuku czy Uberbot. – Sukces chatbota Eva pokazuje, że firma Stanusch Technologies ma ogromny potencjał w szczególności w dobie COVID19  który chcemy dalej rozwijać. Technologia będzie miała szerokie zastosowanie, także komercyjne. – zapowiada Wojciech Stramski. Dla kierowanego przez niego Deep Change Ventures inwestycja w Stanusch Technologies jest premierową. Od przedstawiciela funduszu usłyszeć można, że w ciągu najbliższych miesięcy Deep Change Ventures ogłosi kolejne zaangażowanie kapitałowe.

Nieruchomości premium ochronią kapitał

0

Ostatnie miesiące upłynęły pod znakiem pandemii koronawirusa oraz jej skutków dla gospodarki. Recesja to niepewny czas m.in. dla inwestorów, którzy stoją przed trudnym wyborem – gdzie należy ulokować posiadany kapitał? Zarówno w czasach prosperity, jak i podczas kryzysu popularne są nieruchomości, które uznawane są za bezpieczną formę inwestowania. Ekspert firmy Vacation Investments uważa, że spośród nich najlepszym wyborem mogą się okazać obiekty premium, które nawet w ciężkich dla gospodarki czasach utrzymują swoją wartość i stanowią skuteczną ochronę środków przed wzrostem inflacji.

Nieruchomości luksusowe z dużymi szansami w walce z kryzysem

Rynek nieruchomości premium ma duży potencjał, aby uchronić się przed skutkami kryzysu. O jego dobrej pozycji świadczy szereg czynników. Rynek dóbr luksusowych jest z natury mniej wrażliwy na negatywne skutki spowolnienia gospodarczego. Dowodzą tego obserwacje poczynione w trakcie poprzednich globalnych recesji, podczas których akcje spółek oferujących tego rodzaju dobra ulegały znacznie mniejszym spadkom niż spółek z szerokiego indeksu giełdowego. Ponadto ceny nieruchomości premium nie obniżyły się podczas kryzysu z 2008 r. Jednym z gwarantów stabilności rynku nieruchomości luksusowych jest fakt, że nabywcami na nim są osoby bardzo zamożne. Posiadają majątek, który pozwala im żyć na niezmienionym, bardzo wysokim poziomie również w czasie kryzysu – mówi Bogdan Kornas, doradca zarządu Vacation Investments Sp. z o.o.

Przewiduje się, że zapowiadane ewentualne obniżki cen lokali będą głównie obejmować inwestycje z segmentu popularnego.

Unikatowe perełki pozwolą zarobić

Nieruchomości premium cechuje unikatowość. Ich podaż jest limitowana. Są budowane w ściśle wyselekcjonowanych, atrakcyjnych i prestiżowych lokalizacjach. Co ważne, nieruchomości premium służą jako doskonała ochrona środków przed panującą obecnie stosunkowo wysoką inflacją. Korzyści z inwestycji jest oczywiście więcej – na prawdziwe zyski można liczyć z wynajmu lub odsprzedaży nieruchomości, gdy rynek “odbije” – dodaje Bogdan Kornas.

Inwestorzy na decyzyjnym rozdrożu

Inwestorzy poszukujący stabilnej i oferującej atrakcyjną stopę zwrotu metody pomnażania kapitału muszą przemyśleć swoje plany. Lokaty bankowe oferują coraz mniej korzystne warunki ze względu na obniżenie stóp procentowych, co z kolei prowadzi do spadku przychodów z depozytów i inwestycji w obligacje rządowe. Dotychczasowe niskie oprocentowanie lokat (1,5% w ostatnich miesiącach) spadło do zaledwie 1%, a możliwe są dalsze obniżki – nawet do 0,5% [1]. W obecnej sytuacji sporo spółek giełdowych zrezygnowało z wypłaty z dywidendy, rekomendując zatrzymanie zysków w firmie i wzmocnienie jej kapitałów. Wszechobecna niepewność sprawia, że uwaga inwestorów kieruje się ku rynkowi nieruchomości, który uchodzi za jeden z najbardziej bezpiecznych i stabilnych w okresie kryzysu.

Jaki scenariusz dla rynku nieruchomości?

Analizy wskazują, że obecna sytuacja może w niewielkim stopniu zachwiać sektorem nieruchomości. Co jednak ważne, ewentualna korekta nie powinna być znacząca. Należy raczej szykować się na spadek liczby nowych inwestycji wprowadzanych do sprzedaży. Na rynku nieruchomości od dawna mamy do czynienia z przewagą popytu nad podażą. To powinno zagwarantować mu stabilizację również w czasie recesji – podkreśla Bogdan Kornas.

Rynek nieruchomości z dobrymi perspektywami

Rynek nieruchomości jest uznawany za bezpieczny w obliczu spowolnienia gospodarczego. Już na początku aktualnego kryzysu bank inwestycyjny Goldman Sachs zmienił swoją ocenę dla nieruchomości z “neutralnej” na “przeważaj” podkreślając stabilność tego rynku w niepewnych czasach. Dotychczasowe sygnały płynące z rynku nieruchomości w czasie pandemii COVID-19 napawają optymizmem. Choć deweloperzy obawiali się licznych odstąpień od umów sprzedaży zawartych przed kryzysem, to relatywnie niewiele osób zrezygnowało z nabycia mieszkania. Aż 70% członków Polskiego Związku Firm Deweloperskich deklaruje, że wśród ich klientów taka rezygnacja nie miała miejsca. Na rynku nie zanotowano też znaczących spadków cen nieruchomości. Wręcz przeciwnie, w niektórych miastach ceny te nadal rosną i nic nie zapowiada ich obniżek. Jeszcze na początku pandemii w Polsce – w marcu czy kwietniu, nabywcy nieruchomości mogli swobodniej negocjować warunki zakupu, teraz jest to znacznie cięższe, co pokazuje, że rynek cały czas ma się dobrze.

Należy również podkreślić, że recesje gospodarcze powodowane przez czynniki pozagospodarcze z reguły trwają krótko. To ważne z perspektywy rynku nieruchomości, odpornego na krótkotrwałe zawahania. Inwestycję w nieruchomość cechuje długoterminowość i dzięki temu ma ona duże szanse przetrwać cykle koniunkturalne oraz niekorzystne wydarzenia. Jak natomiast dało się do tej pory zaobserwować – po rynkowym odbiciu ceny nieruchomości zawsze rosną.

Badanie EY – Jakie wyzwania stawiają przed firmami nowe technologie? Na jakie bariery prawne skarżą się przedsiębiorcy, chcący wdrażać innowacje?

0

Według badania EY ponad 90% firm uważa, że prawo nie nadąża za rozwojem nowych technologii, jednocześnie większość ankietowanych twierdzi, że ich branża jest podatna na innowacje. Największą barierą we wszystkich sektorach są wysokie koszty wdrożenia nowych technologii i brak kapitału (64% wszystkich wskazań). Natomiast największą barierą prawną wskazywaną przez respondentów, niezależnie od branży, były zbyt długie procesy prawne – uzyskiwania zgód, pozwoleń, patentów. 50% ankietowanych wybrało tę odpowiedź. Zdaniem 80% ankietowanych, głównym wyzwaniem prawnym związanym z adaptacją innowacyjnych technologii jest kwestia wykorzystywania sztucznej inteligencji.

Realizując badanie dotyczące wyzwań, które stawiają przed firmami nowe technologie, EY skoncentrował się przede wszystkim na pogłębionej analizie barier prawnych w sektorze finansowym, energetycznym, nieruchomości oraz produkcyjno-usługowym. Zbyt długie procesy (uzyskiwanie zgód, pozwoleń, patentów) wybrało aż 50% badanych ze wszystkich branż. Na podium są także dwie inne trudności, które wskazało odpowiednio 49% i 39% ankietowanych – to zbyt często zmieniające się prawo i brak uregulowania pewnych obszarów. Przeregulowanie natomiast było wskazywane przez najmniejszy odsetek respondentów – 27% wskazań.

Wyniki badania EY pokazały bardzo ciekawą i jednocześnie niepokojącą kwestię – ponad 90% badanych wskazało, że regulacje prawne nie nadążają za rozwojem nowych technologii, które oparte są na rozwiązaniach informatycznych. Dodatkowo bariera prawna jest wskazywana jako jedna z trzech kluczowych barier przy wdrażaniu innowacji. Wobec braku szczegółowych przepisów odnoszących się do nowych technologii, istotne jest właściwe stosowanie obowiązujących regulacji. Nie jest to bariera, której nie da się przeskoczyć. Kluczową rolę odgrywa tu znajomość specyfiki branży i danej innowacji – wtedy można liczyć na sukces. – mówi Justyna Wilczyńska-Baraniak, adwokat i Associate Partner EY.

Szczegółowe wyzwania prawne wskazywane przez respondentów badania EY zależą od sektora, który reprezentowali ankietowani. 43% badanych z branży finansowej skarży się w szczególności na brak regulacji pewnych obszarów, a także na zbyt długie procesy prawne (41%) oraz często zmieniające się prawo (40%). Co ciekawe, 33% respondentów z tego sektora wskazało przeregulowanie jako znaczącą barierę prawną.

W przypadku branży energetycznej, głównymi barierami prawnymi są zbyt częste zmiany prawa, brak regulacji pewnych obszarów oraz zbyt długie procesy prawne – te odpowiedzi wybrało odpowiednio 52%, 48% i 45% uczestników badania.

Branża nieruchomościowa za najpoważniejsze bariery prawne uznała zbyt długie procesy prawne (69%), zbyt częste zmiany prawa (66%) oraz rozproszenie przepisów (48% odpowiedzi).

W branży produkcyjno-usługowej główne bariery prawne są takie same, jak w sektorze nieruchomości, różnią się tylko odsetkiem wskazań. Na zbyt długie procesy prawne skarży się 44% respondentów, zbyt częste zmiany prawa wskazało 34% ankietowanych, a rozproszenie przepisów jest głównym problemem dla 36% badanych.

EY zapytał też respondentów o największe wyzwanie prawne dla ich branży. 80% ankietowanych ze wszystkich branż wskazało sztuczną inteligencję. Dużo mniej respondentów zwróciło uwagę na trudności ze stosowaniem zgodnie z prawem chmury obliczeniowej – 36% odpowiedzi, oraz technologii blockchain – 33% i IOT – 32%. Najmniej problemów prawnych w odniesieniu do nowych technologii zdaniem badanych dotyczy 5G (5%) oraz druku 3D – zaledwie 2% odpowiedzi.

EY poruszył także temat zmian w prawie dotyczącym wdrażania nowoczesnych technologii.

Nasi respondenci wyraźnie wskazali trzy główne postulowane obszary zmian prawa. Cyberbezpieczeństwo, inwestycja w nowe technologie i ochrona własności intelektualnej są kluczowe dla wszystkich branż, które chcą rozwijać nowe technologie. Ankietowani często odpowiadali, że brak środków wstrzymuje wdrażanie innowacji, dlatego warto najpierw sporządzić kalkulację korzyści, która pokaże, ile będziemy mogli zyskać z danej inwestycji – dodaje Justyna Wilczyńska-Baraniak.

Z badania przeprowadzonego przez EY wynika, że najbardziej podatna na nowe technologie jest branża finansowa – takiej odpowiedzi udzieliło 84% ankietowanych. Największy wpływ na rozwój tej branży będą miały trzy technologie: sztuczna inteligencja (90% wskazań), chmura obliczeniowa (46%) oraz automatyzacja i robotyzacja (54%). Największą barierą dla upowszechnienia technologii w sektorze finansowym są wysokie koszty i brak kapitału – taką odpowiedź wybrało 70% badanych, cyberbezpieczeństwo (49%) i bariery prawne (40%). Głównym wyzwaniem dla bankowości i finansów (70% odpowiedzi) jest rozwój technologii w kierunku zapewnienia cyberbezpieczeństwa.

Branża energetyczna również jest podatna na nowe technologie – tak oceniło ten sektor 72% ankietowanych. Technologie, które zdecydowanie mogą wpłynąć na rozwój tej branżyto według 74% badanych przez EY sztuczna inteligencja, automatyzacja i robotyzacja (59%) oraz chmura obliczeniowa (47%). Tu również największą barierą dla innowacji są wysokie koszty i brak kapitału (68% odpowiedzi). Oprócz tego respondenci wskazali jeszcze opór przed zmianami – 46% oraz bariery prawne – 44%. Największe wyzwanie przyszłości dla energetyki związane jest z rozwojem technologii magazynowania energii (72% odpowiedzi).

Najmniej z badanych przez EY, ale również podatna na innowacje jest branża nieruchomości – 60% ankietowanych wskazało, że ten sektor jest nastawiony na nowe technologie. Największy potencjał technologiczny ma automatyzacja i robotyzacja (58% ankietowanych wybrało tę odpowiedź), po niej chmura obliczeniowa (49%) i sztuczna inteligencja (42%). Największa bariera nadal pozostaje bez zmian –  wysokie koszty i brak kapitału to wyzwanie dla 68% badanych, kolejne to opór przed zmianami (50%) oraz bariery prawne (42%). W sektorze budowlano-deweloperskim wyzwaniem przyszłości będzie energooszczędność.

63% ankietowanych przez EY uważa, że branża produkcyjno-usługowa jest otwarta na innowacje. Najczęściej wybierane technologie przyszłości są takie same jak w branży energetycznej – sztuczną inteligencję wybrało 48% respondentów, automatyzację i robotyzację – 46%, a chmurę obliczeniową – 42% badanych. Branża produkcyjno-usługowa jako główne bariery wskazała: wysokie koszty i brak kapitału – tę odpowiedź wybrało 58% respondentów, brak świadomości/wiedzy – 51% oraz opór przed zmianami – 48%.

Badanie zostało przeprowadzone przez EY w listopadzie 2019 roku wśród przedstawicieli 596 firm, w oparciu o ankiety wypełniane elektronicznie (CAWI) oraz wywiady realizowane przez telefon (CATI). Respondentami byli członkowie zarządu (36%), osoby na kierowniczych stanowiskach w IT (26%), działach prawnych (20%) i działach finansów.

Przedsiębiorcy do UODO: konieczne ułatwienia w prowadzeniu działalności marketingowej firm

0

Związek Cyfrowa Polska wspólnie ze Związkiem Przedsiębiorców i Pracodawców zwrócił się do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych oraz Ministra Cyfryzacji o wprowadzenie zmian w prawie, które ułatwią działalność marketingową firm. Zdaniem organizacji pandemia koronawirusa spowodowała, że działania promocyjne zostały znacznie utrudnione. – Nowe przepisy powinny zatem ułatwiać komunikację marketingową, a nie stawiać jej kolejne bariery – podkreślają wnioskodawcy.

Propozycje, o których rozważenie prosi organizacja reprezentująca polską branżę cyfrową i nowoczesnych technologii, dotyczy zapisów w Prawie Komunikacji Elektronicznej. Obecnie trwają prace nad jego nowelizacją w związku z przeniesieniem do polskiego prawa regulacji zawartych w Europejskim Kodeksie Łączności Elektronicznej. „Konieczne jest ułatwienie działalności marketingowej firm w kontekście trudnej sytuacji ekonomicznej związanej z pandemią koronawirusa. Duża część dotychczasowych odbiorców pracuje dziś zdalnie, a więc firmy nie mają podobnych możliwości bezpośredniej prezentacji produktów i usług, jakie mieli przed pandemią” – zauważa prezes Cyfrowej Polski Michał Kanownik.

Wprowadzić ułatwienia w przesyłaniu informacji marketingowych

W piśmie do Prezesa UODO Jana Nowaka oraz ministra cyfryzacji Marka Zagórskiego, Cyfrowa Polska oraz ZPP wspólnie postulują m.in. aby dozwolone było, bez uprzedniej wymaganej zgody adresata, przesyłanie elektronicznej komunikacji marketignowej na ogólne adresy e-mail odbiorców instytucjonalnych i powiązane z nimi numery telefonów. Taka zgoda nadal wymagana byłaby w przypadku odbiorców indywidualnych. „Ogólne dane kontaktowe abonenta nie są zwykle przypisane do jednej oznaczonej osoby. Innymi słowy, nie ma swojego właściciela, który mógłby decydować, jaką komunikację życzy sobie otrzymywać” – podkreśliły ogranizacje pracodawców.

Cyfrowa Polska i ZPP uważają również, że potrzebne są ułatwienia w prowadzeniu marketingu bezpośredniego na zasadzie tzw. soft opt-in, tj. umożliwienie prowadzenia marketingu bezpośredniego do klientów instytucjonalnych, których elektroniczne dane kontaktowe zostały uzyskane przez firmę wcześniej w kontekście sprzedaży im produktów lub usług. To po to, aby przedsiębiorca mógł ponownie zaoferować takim klientom własną ofertę. „Zmiana ta nie ma negatywnego wpływu na prywatność klientów, bowiem zasadniczo są oni często zainteresowani otrzymywaniem informacji o produktach i usługach podobnych do tych, które już nabyli” – podkreślono w piśmie.

Związek Cyfrowa Polska oraz Związek Przedsiębiorców i Pracodawców postulują także o wprowadzenie ułatwień w komunikacji marketingowej z odbiorcami instytucjonalnymi poprzez umożliwienie kierowania jej na dane kontaktowe pracowników instytucji, także w sytuacji, gdy firma nie sprzedawała wcześniej produktów lub usług temu odbiorcy. Zmiana ta miałaby wyłącznie dotyczyć danych, które zostały upublicznione przez urząd, np. na jej stronie internetowej.

Zbyt surowe kary

Organizacje pracodawców proszą również Prezesa UODO o wyraźne potwierdzenie, że dotychczasowe zgody marketingowe, zebrane w zgodzie z obecnym prawem, będą w przyszłości stanowiły ważną podstawę przyszłych działań marketingowych. Wnioskodawcy zauważają, że w innym wypadku, prowadzenie normalnej działalności promocyjnej, może być zakłócone. Wątpliwości budzi także proponowana kara pieniężna nakładana przez UKE za działania marketingowe, bez uzyskania odpowiedniej zgody. Miałaby ona wynosić co najmniej 5 mln zł.  W ocenie organizacji, jest ona rażąco surowa i nieadekwatna do możliwości finansowych wielu przedsiębiorców.