Sztuczna inteligencja napędza rekrutacje. Rekordowe stawki sięgają 100 tys. zł

Jak podają portale pracy rocketjobs.pl i justjoin.it popyt na specjalistów od sztucznej inteligencji ciągle rośnie. Technologia AI/ML rozwija się skokowo odnotowując ponad trzykrotny wzrost liczby ogłoszeń w rok (z 432 do 1 326). Poszukiwani są szczególnie specjaliści AI na poziomie seniorskim, najczęściej w branżach IT, finanse, inżynieria i marketing. Masowo aplikują też kandydaci (156% więcej aplikacji r/r ) wabieni jednymi z najwyższych widełek w branży, nawet do 100 tys. PLN.

Technologia sztuczna inteligencja/machine learning to obecnie jeden z najszybciej rozwijających się segmentów na obu jobboardach. W ciągu roku (między Q1 2025 a Q1 2026) liczba ogłoszeń w tym obszarze wzrosła ponad trzykrotnie – z 432 do 1 326. Wzrost zauważalny jest we wszystkich poziomach doświadczenia, ale najsilniej w segmencie Senior (+228 proc.) i C-level (+460 proc.). To wyraźny sygnał, że firmy nie szukają już osób, które zaczynają przygodę z AI, lecz dojrzałych specjalistów zdolnych dostarczyć efekt biznesowy od pierwszego dnia.Wzrost liczby ogłoszeń_AI

Strukturę aplikujących cechuje analogiczne przesunięcie ku doświadczeniu. Udział seniorów w ogólnej liczbie aplikacji wzrósł z 28 do 43 proc., podczas gdy juniorów spadł z 27 do 16 proc. Rynek AI/ML nie tylko gwałtownie rośnie, ale też wyraźnie dojrzewa, napędzany przez coraz bardziej doświadczonych specjalistów.

– Z naszych danych wynika, że AI/ML to już nie nisza dla entuzjastów. Ponad trzykrotny wzrost liczby ogłoszeń rok do roku sygnalizuje, że organizacje, które budowały strategie AI „na papierze”, teraz muszą obsadzić realne stanowiska i dowieźć wyniki. To jeden z aspektów, który tłumaczy przesunięcie ku seniorom. Firmy szukają kogoś, kto zbudował model produkcyjny, rozumie infrastrukturę, potrafi rozmawiać z biznesem i nie potrzebuje prowadzenia za rękę. Wzrost udziału seniorów to efekt rosnącej presji na ROI z inwestycji w AI – mówi Przemysław Depka Prondzinski, Head of Customer Success w justjoin.it i rocketjobs.pl

– Po drugiej stronie mamy juniorów, których rynek szybko weryfikuje. Hype przyciągnął wielu, ale wymagania techniczne selekcjonują bezlitośnie. Kategoria AI/ML dojrzewa szybciej niż jakikolwiek inny segment IT, a dane z justjoin.it potwierdzają to kwartał po kwartale – dodaje.Ogłoszenia w podziale na seniority

Nie tylko IT – kto i kogo szuka w AI?

Wbrew obiegowej opinii, popyt na specjalistów AI dawno wyszedł poza wąsko rozumianą branżę IT. Dane z portali pokazują, że talentów z tego obszaru najczęściej poszukują pracodawcy z czterech sektorów: IT, finansów, inżynierii i marketingu. To odzwierciedla kierunek, w jakim idzie wdrażanie sztucznej inteligencji – od optymalizacji procesów back-office, przez systemy rekomendacyjne i scoringowe, po automatyzację kampanii marketingowych i analitykę predykcyjną.

W ogłoszeniach dominują konkretne role: inżynierowie AI i machine learning, AI developerzy, architekci systemów AI, data scientists oraz inżynierowie automatyzacji. Coraz częściej w opisach stanowisk pojawiają się też kompetencje wokół MLOps, integracji modeli generatywnych i pracy z agentami AI – to zawody, które kilka kwartałów temu praktycznie nie istniały na rynku.

Rekordowe wynagrodzenia

AI/ML to dziś jedna z najlepiej opłacanych kategorii na polskim rynku IT. Średnie wynagrodzenie w tym obszarze wynosi 16 400 zł brutto na umowie o pracę i 19 500 zł netto na kontrakcie B2B. Górne widełki w wielu ogłoszeniach szybują jednak znacznie wyżej. Rekord wynagrodzeń w ubiegłym roku to 75 000 zł na umowie o pracę i aż 99 490 zł na kontrakcie B2B – najwyższa maksymalna stawka w całej branży IT.

Kompetencje AI w innych obszarach – wciąż marginalne, ale rosnące

Choć kompetencje AI są coraz częściej oczekiwane także poza ściśle technologicznymi rolami wciąż stanowią one wyraźnie marginalny fragment rynku. Oferty zawierające wymagania dotyczące znajomości narzędzi typu ChatGPT czy innych modeli generatywnych to obecnie ok. 4 proc. wszystkich ogłoszeń opublikowanych na rocketjobs.pl i justjoin.it.

To pokazuje, że choć narracja o „AI dla każdego” jest mocno obecna w mediach i komunikacji firm, w realnych ogłoszeniach rekrutacyjnych formalizacja tego wymagania dopiero raczkuje. Można jednak oczekiwać, że ten odsetek będzie systematycznie rósł – w miarę jak firmy będą porządkowały oczekiwania kompetencyjne wokół narzędzi AI w codziennej pracy.

Rok 2026 zapowiada się jako okres, w którym AI/ML definitywnie przestaje być eksperymentalną niszą, a staje się dojrzałym, choć wysoko wyspecjalizowanym segmentem rynku pracy. Trzycyfrowe wzrosty popytu, wyraźne przesunięcie ku seniorom, rekordowe wynagrodzenia i ekspansja poza klasyczne IT to sygnały, że firmy weszły w fazę realnych wdrożeń.

W Polsce przybyło firm. Wzrosła też liczba upadłości

W I kwartale 2026 r. w Polsce zarejestrowano 89 004 przedsiębiorstwa, o 2 proc. więcej niż rok wcześniej. Jednocześnie liczba upadłości wzrosła do 108, wobec 100 w analogicznym okresie 2025 r. – wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego. Najwięcej nowych firm powstało w usługach, budownictwie oraz handlu.

Dane GUS pokazują, że początek 2026 r. przyniósł umiarkowany wzrost aktywności przedsiębiorczej. W pierwszych trzech miesiącach roku liczba rejestracji firm wyniosła 89 004, podczas gdy w I kwartale 2025 r. było to 87 250. Oznacza to wzrost o 2 proc. rok do roku. To także najwyższy kwartalny wynik spośród okresów pokazanych w zestawieniu za 2025 r. i początek 2026 r.

Największą część nowych rejestracji stanowiły podmioty z sektora usług. Ich liczba wyniosła 22 211, co odpowiada jednej czwartej wszystkich rejestracji. Kolejne miejsca zajęły budownictwo z wynikiem 16 798 nowych podmiotów oraz handel i naprawa pojazdów samochodowych, gdzie zarejestrowano 11 464 firmy.

W ujęciu rocznym najmocniej wzrosła liczba rejestracji w transporcie i gospodarce magazynowej. W tej sekcji przybyło 6 289 nowych przedsiębiorstw wobec 5 638 rok wcześniej, co oznacza wzrost o 11,6 proc. Wyraźny wzrost widoczny był także w informacji i komunikacji, gdzie liczba rejestracji zwiększyła się z 6 998 do 7 422, czyli o 6,1 proc.

Słabsze dane odnotowano w handlu oraz w budownictwie. W handlu i naprawie pojazdów samochodowych liczba rejestracji spadła o 2,4 proc. rok do roku. W budownictwie spadek był symboliczny i wyniósł 0,1 proc. Mimo to budownictwo pozostało drugą największą kategorią pod względem liczby nowo zarejestrowanych przedsiębiorstw.

Struktura rejestracji nadal pokazuje dominację jednoosobowych działalności gospodarczych. Osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą odpowiadały za 81,3 proc. wszystkich rejestracji. W I kwartale 2026 r. zarejestrowano 72 375 takich podmiotów, o 0,7 proc. więcej niż rok wcześniej.

Drugą najważniejszą formą prawną były spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. W I kwartale 2026 r. zarejestrowano ich 14 781, wobec 13 476 rok wcześniej. To wzrost o 9,7 proc. Spółki z o.o. odpowiadały za 16,6 proc. wszystkich nowych rejestracji przedsiębiorstw.

Na uwagę zasługuje także skokowy wzrost liczby rejestracji spółdzielni. W I kwartale 2026 r. zarejestrowano ich 179 wobec 38 rok wcześniej. GUS wskazuje, że 166 z nich stanowiły spółdzielnie energetyczne, których działalność koncentruje się na wytwarzaniu, magazynowaniu oraz obrocie energią elektryczną lub cieplną pochodzącą z odnawialnych źródeł energii.

Równolegle wzrosła liczba upadłości przedsiębiorstw. W I kwartale 2026 r. sądy ogłosiły upadłość 108 firm, czyli o 8 więcej niż rok wcześniej. W poprzednich kwartałach 2025 r. liczba upadłości wynosiła odpowiednio: 100 w I kwartale, 90 w II kwartale, 101 w III kwartale oraz 102 w IV kwartale.

Najwięcej upadłości odnotowano w przemyśle, gdzie upadły 33 przedsiębiorstwa. W handlu i naprawie pojazdów samochodowych było ich 27, w transporcie i gospodarce magazynowej 13, a w budownictwie również 13. W usługach liczba upadłości wyniosła 12.

W porównaniu z I kwartałem 2025 r. wzrost liczby upadłości wystąpił przede wszystkim w handlu, gdzie przybyło 5 przypadków, oraz w budownictwie, gdzie było ich o 4 więcej. W zakwaterowaniu i gastronomii liczba upadłości zwiększyła się o 3, a w transporcie i gospodarce magazynowej o 1. Spadek odnotowano natomiast w usługach oraz w przemyśle.

Pod względem formy prawnej najwięcej upadłości dotyczyło spółek z ograniczoną odpowiedzialnością. W I kwartale 2026 r. było ich 78, czyli tyle samo co rok wcześniej. Wzrost widoczny był natomiast wśród osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą, gdzie liczba upadłości wzrosła z 6 do 12. Więcej upadłości odnotowano również wśród spółek akcyjnych i komandytowych.

Źródło danych: GUS.

Unia Europejska jako gospodarcza tarcza Polski w czasach deglobalizacji

Światowa gospodarka wchodzi w fazę, gdzie globalizacja, którą znaliśmy przez dekady, zdaje się wycofywać. Jest to zjawisko, które niesie ze sobą liczne zagrożenia dla międzynarodowego handlu i współpracy. Jednak w Polsce mamy pewien bufor bezpieczeństwa, członkostwo w Unii Europejskiej. Nawet jeśli procesy deglobalizacyjne postępują w skali globalnej, wewnątrz Unii Europejskiej ich wpływ jest miniejszy. Unia Europejska, jako jednolity obszar gospodarczy, skutecznie ogranicza protekcjonizm, choćby przez brak kontroli granicznych, co w naturalny sposób uniemożliwia blokowanie przepływu towarów i usług między państwami członkowskimi. Dzięki temu Polska, jako część wspólnoty, jest chroniona przed najostrzejszymi skutkami globalnego odwrotu od swobodnego handlu. To właśnie z udziału w Unii Europejskiej wynikała lwia część naszych korzyści z globalizacji.

– Przez lata Polska stawiała sobie za cel dalsze otwarcie się na świat poza Unią Europejską, by utrzymać szybkie tempo rozwoju. Obecne cofanie się globalizacji w skali światowej stawia jednak pod znakiem zapytania tę strategię. W obliczu tych zmian nasze wysiłki powinny koncentrować się na kilku kluczowych obszarach. Przede wszystkim musimy aktywnie walczyć o utrzymanie Unii Europejskiej jako obszaru swobody gospodarczej i zdecydowanie przeciwstawiać się wszelkim „szalonym” pomysłom, które mogłyby doprowadzić do jej rozpadu czy osłabienia – powiedział serwisowi eNewsroom.pl profesor Witold Orłowski, ekonomista. – Jednocześnie, w coraz bardziej protekcjonistycznym świecie zewnętrznym, musimy aktywnie zabiegać o jak najlepsze warunki handlu i współpracy gospodarczej dla Polski. Ważne jest także dostrzeganie nowych szans, które pojawiają się na horyzoncie. Jedną z nich jest zjawisko przenoszenia inwestycji i łańcuchów dostaw bliżej centrów gospodarczych, np. do państw członkowskich Unii Europejskiej. Rosnące ryzyko związane z odległymi dostawami sprawia, że lokalizowanie produkcji bliżej konsumentów, w stabilnym środowisku polityczno-gospodarczym, staje się coraz bardziej atrakcyjne. Geograficzne centrum gospodarcze Unii znajduje się w Niemczech, a Polska, z racji swojego położenia i rosnącego potencjału, ma szansę znacząco skorzystać na tym trendzie. Powinniśmy aktywnie zabiegać o przyciąganie takich inwestycji. Pamiętajmy jednak, że świat staje się coraz bardziej skomplikowany, a nasz rozwój nie będzie przebiegał automatycznie. Musimy być coraz bardziej zdani na własne siły, inicjatywę i strategiczne myślenie – zaznaczył Witold Orłowski.

Restrukturyzacja firmy – kiedy warto działać, zanim problemy finansowe zatrzymają biznes?

Restrukturyzacja firmy jest jednym z najważniejszych narzędzi, z których można skorzystać wtedy, gdy przedsiębiorstwo zaczyna tracić płynność, ma trudności z regulowaniem zobowiązań albo potrzebuje głębokich zmian organizacyjnych, aby dalej konkurować na rynku. Odpowiednio wcześnie zaplanowane działania naprawcze pozwalają nie tylko uniknąć upadłości, lecz także uporządkować finanse, relacje z wierzycielami i sposób funkcjonowania całego biznesu.

Restrukturyzacja firmy jako szansa na odzyskanie płynności i stabilności działania

Restrukturyzacja firmy (dowiedz się więcej: https://uppercase.pro/uslugi/restrukturyzacja-przedsiebiorstw) ma na celu przywrócenie przedsiębiorstwu zdolności do niezakłóconego funkcjonowania, bieżącego regulowania zobowiązań oraz prowadzenia działalności w sposób, który daje realną perspektywę dalszego rozwoju. W praktyce oznacza to konieczność dokładnego przyjrzenia się finansom, strukturze kosztów, rentowności kontraktów, zobowiązaniom wobec kontrahentów, pracowników i współpracowników, a także wszystkim obszarom, które mogą obciążać firmę lub ograniczać jej możliwości. Restrukturyzacja firmy nie zawsze musi zaczynać się od postępowania sądowego, ponieważ często pierwszym krokiem są działania pozaprawne, takie jak optymalizacja struktury przedsiębiorstwa, ograniczenie kosztów, renegocjacja nierentownych umów, poszukiwanie finansowania albo rozmowy z wierzycielami na temat nowych warunków spłaty zadłużenia.

Właśnie dlatego restrukturyzacja firmy powinna być rozumiana szerzej niż samo postępowanie restrukturyzacyjne opisane w przepisach. Może obejmować cały proces naprawczy, który pozwala odzyskać kontrolę nad sytuacją, zanim problemy staną się zbyt poważne. Im wcześniej zostanie przeprowadzona analiza kondycji finansowej, tym większa szansa na wybranie rozwiązań dopasowanych do skali trudności i charakteru działalności. W wielu przypadkach wystarczające okazuje się przemodelowanie wybranych obszarów biznesu, poprawienie zarządzania kosztami i uporządkowanie relacji z wierzycielami. W innych sytuacjach konieczne może być formalne postępowanie, którego celem jest zawarcie układu z wierzycielami i ochrona przedsiębiorstwa przed upadłością. Kluczowe znaczenie ma trafna diagnoza, ponieważ każda firma znajduje się w innym położeniu, ma inną strukturę zadłużenia, inną liczbę wierzycieli i inne możliwości kontynuowania działalności.

Jak wygląda restrukturyzacja firmy prowadzona z udziałem doradcy restrukturyzacyjnego?

Restrukturyzacja firmy prowadzona w sposób uporządkowany zwykle rozpoczyna się od szczegółowej oceny sytuacji przedsiębiorstwa, analizy dokumentów, zobowiązań, majątku, kosztów i ryzyk prawnych. Ważną rolę odgrywa tutaj doradca restrukturyzacyjny, który pomaga wybrać właściwy kierunek działań, przygotować spis wierzycieli, spis wierzytelności, wykaz majątku, wstępny plan restrukturyzacyjny oraz propozycje układowe. Chociaż udział doradcy nie zawsze jest obowiązkowy, w praktyce jego wsparcie ma duże znaczenie, ponieważ postępowania restrukturyzacyjne są formalne, wymagające i obciążone wieloma konsekwencjami dla dłużnika oraz wierzycieli. Restrukturyzacja firmy wymaga nie tylko znajomości przepisów, ale także umiejętności negocjacji, oceny realnych możliwości spłaty i przygotowania propozycji, które mogą zostać zaakceptowane przez wierzycieli.

Formalne postępowanie restrukturyzacyjne wszczynane jest najczęściej na wniosek dłużnika, który podlega kontroli sądu. Jeżeli wymagania zostaną spełnione, sąd wydaje postanowienie o otwarciu postępowania albo zatwierdzeniu układu, a następnie w zależności od rodzaju sprawy wyznaczany jest nadzorca sądowy lub zarządca. Wyróżnia się kilka ścieżek restrukturyzacji, w tym postępowanie o zatwierdzenie układu, przyspieszone postępowanie układowe, postępowanie układowe oraz postępowanie sanacyjne. Każde z nich ma inne zastosowanie, inny poziom zaangażowania sądu i odmienny zakres ingerencji w zarządzanie majątkiem przedsiębiorstwa. Szczególnie złożone jest postępowanie sanacyjne, ponieważ poza zawarciem układu umożliwia także przeprowadzenie działań naprawczych, takich jak redukcja kosztów, zmiany organizacyjne, pozyskanie nowych kontrahentów czy głębsze przemodelowanie działalności. Skuteczna restrukturyzacja firmy zależy jednak nie tylko od samego wyboru trybu, lecz także od porozumienia z wierzycielami, jakości planu i konsekwentnego wykonania przyjętego układu.

Dlaczego dobrze przygotowany plan naprawczy może zdecydować o przyszłości przedsiębiorstwa?

Największą wartością restrukturyzacji jest możliwość uporządkowania sytuacji zanim przedsiębiorstwo utraci zdolność do dalszego działania. Restrukturyzacja firmy daje szansę na zatrzymanie narastających problemów, ochronę relacji biznesowych i stworzenie realistycznego planu wychodzenia z zadłużenia. Dobrze przygotowany proces uwzględnia interesy dłużnika oraz wierzycieli, ponieważ tylko propozycje możliwe do wykonania i akceptowalne dla obu stron mają realną szansę doprowadzić do zatwierdzenia układu. Po jego przyjęciu konieczne jest terminowe wykonywanie zobowiązań, a nad przebiegiem tego etapu czuwa właściwy organ postępowania.

Restrukturyzacja firmy może być rozwiązaniem dla przedsiębiorstw, które chcą kontynuować działalność, odzyskać płynność finansową i uniknąć scenariusza upadłościowego. Wymaga jednak odwagi w podejmowaniu decyzji, rzetelnej analizy oraz wsparcia osób, które potrafią połączyć wiedzę prawną, finansową i negocjacyjną. Im szybciej zostaną rozpoznane symptomy kryzysu, tym większe pozostają możliwości wyboru odpowiednich narzędzi naprawczych. Właśnie dlatego restrukturyzacja firmy nie powinna być traktowana jako ostateczność, lecz jako odpowiedzialny sposób ochrony wartości przedsiębiorstwa, miejsc pracy i przyszłości biznesu.

Globalna transformacja energetyczna przyspiesza, ale staje się coraz mniej przewidywalna

Globalny system energetyczny wchodzi w fazę przyspieszonej, ale coraz mniej przewidywalnej transformacji. Z najnowszego raportu Bain & Company wynika, że do 2040 r. światowe zapotrzebowanie na energię elektryczną wzrośnie o 40–70%, a odnawialne źródła energii będą zwiększać udział w miksie szybciej niż wszystkie pozostałe technologie wytwarzania. Jednocześnie paliwa kopalne pozostaną istotną częścią globalnego systemu energetycznego, a o tempie transformacji coraz częściej będą decydować ograniczenia infrastrukturalne, dostępność surowców krytycznych, koszt kapitału i regulacje. Oznacza to, że największym wyzwaniem nie będzie już samo tempo rozwoju OZE, lecz zdolność systemów energetycznych do ich integracji i finansowania. Dla Polski i regionu Europy Środkowo-Wschodniej oznacza to konieczność podejmowania decyzji inwestycyjnych w warunkach trwałej niepewności.

Transformacja przyspiesza, ale jej tempo będzie nierówne

Według analiz Bain & Company globalne zapotrzebowanie na energię będzie nadal rosło, napędzane przez wzrost gospodarczy, urbanizację i rozwój przemysłu. Jednocześnie zapotrzebowanie na energię elektryczną zwiększy się o 40–70% do 2040 r., a elektryczność będzie stanowić coraz większą część końcowego zużycia energii.

Nie mówimy już o liniowej, przewidywalnej ścieżce dekarbonizacji, lecz o złożonym układzie zależności, w którym bezpieczeństwo energetyczne, dostępność surowców i tempo inwestycji są równie istotne jak cele klimatyczne – mówi Marcin Szczuka, partner w Bain & Company i lider praktyki Energii i Zasobów Naturalnych w Polsce.W praktyce oznacza to, że firmy muszą łączyć długoterminową wizję transformacji z bardzo dużą elastycznością operacyjną.

Co istotne, wbrew powszechnemu przekonaniu, największy przyrost zużycia energii elektrycznej nie będzie pochodził z centrów danych czy rozwoju sztucznej inteligencji, lecz z gospodarstw domowych – m.in. z rosnącego zapotrzebowania na chłodzenie w krajach rozwijających się oraz elektryfikacji ogrzewania poprzez pompy ciepła – przy równoczesnym, stabilnym wzroście popytu w przemyśle.

OZE rosną szybko, ale paliwa kopalne pozostają w miksie

Raport pokazuje, że odnawialne źródła energii – szczególnie fotowoltaika i energetyka wiatrowa – będą w najbliższych dekadach najszybciej rosnącymi technologiami wytwarzania. W trzech scenariuszach Bain & Company udział energii słonecznej i wiatrowej w miksie wytwarzania energii elektrycznej wzrośnie do 2040 r. od trzech do siedmiu razy, a w wielu krajach stają się one najtańszą formą wytwarzania energii elektrycznej.

Ograniczeniem nie jest już sama technologia, lecz bariery systemowe: opóźnienia przyłączeniowe, wymogi dyspozycyjności, dostępność magazynów energii, długie terminy dostaw transformatorów i infrastruktury sieciowej, łańcuchy dostaw surowców oraz niedobór wykwalifikowanej kadry.

Jednocześnie paliwa kopalne pozostaną istotnym elementem globalnego miksu energetycznego przez kolejne dekady. W dwóch z trzech scenariuszy popyt na ropę naftową do 2040 r. utrzymuje się na poziomie zbliżonym do obecnego lub rośnie, a wyraźnie spada jedynie w scenariuszu szybkiej dekarbonizacji. Zapotrzebowanie na gaz ziemny również silnie zależy od ścieżki polityki klimatycznej i kosztów alternatyw, wahając się w modelach Bain & Company o około 20% w górę lub w dół.

Transformacja energetyczna nie polega na prostym zastępowaniu jednych źródeł energii drugimi z dnia na dzień. Przez długi czas różne technologie będą funkcjonowały równolegle, a kluczowe stanie się zarządzanie przejściem w sposób bezpieczny i efektywny kosztowo – komentuje Marcin Szczuka.

Polska i CEE: transformacja energetyczna wchodzi w jedną z najbardziej kapitałochłonnych faz

Wnioski z raportu mają szczególne znaczenie dla Europy Środkowo-Wschodniej, w tym Polski, gdzie transformacja energetyczna nakłada się na relatywnie wysoki udział paliw kopalnych w miksie energetycznym, presję regulacyjną UE, potrzeby modernizacji infrastruktury oraz wymogi bezpieczeństwa energetycznego. Doświadczenia ostatnich lat sprawiły, że bezpieczeństwo dostaw pozostaje w regionie równie istotnym priorytetem jak dekarbonizacja.

Polska wchodzi jednocześnie w jedną z najbardziej kapitałochłonnych faz transformacji energetycznej, obejmującą rozbudowę sieci, rozwój nowych mocy wytwórczych oraz inwestycje w technologie niskoemisyjne. Skala tych nakładów może w krótkim i średnim okresie zwiększać presję kosztową na gospodarkę oraz odbiorców energii, szczególnie w warunkach wysokiego kosztu kapitału i niepewności regulacyjnej.

W tym kontekście szczególnego znaczenia nabiera rozwój energetyki jądrowej, która może pełnić rolę stabilnego fundamentu systemu elektroenergetycznego, uzupełniającego rosnący udział zmiennych źródeł odnawialnych. W warunkach rosnącej zmienności produkcji z wiatru i słońca, atom staje się jednym z kluczowych elementów zapewniających bezpieczeństwo dostaw i stabilność systemu elektroenergetycznego.

Skala i tempo jego rozwoju będą jednak zależeć od kilku czynników: kosztu kapitału i dostępności finansowania dla projektów o długim horyzoncie zwrotu, stabilności regulacyjnej oraz zdolności do realizacji złożonych inwestycji infrastrukturalnych. Istotną rolę odegra również tempo rozwoju technologii komplementarnych, takich jak magazynowanie energii czy elastyczne moce gazowe.

W efekcie energetyka jądrowa ma potencjał stać się jednym z filarów długoterminowego, stabilnego i niskoemisyjnego systemu energetycznego w Polsce, przy czym pełne wykorzystanie tego potencjału będzie wymagało konsekwentnej realizacji programów inwestycyjnych oraz sprzyjających warunków regulacyjnych i finansowych.

Dla Polski i regionu CEE to trzy równoległe zadania: dynamiczny rozwój OZE, modernizacja i rozbudowa sieci oraz zapewnienie stabilnych mocy wytwórczych – podkreśla Adam Olszewski, młodszy partner Bain & Company.Wymaga to nie tylko ogromnych nakładów inwestycyjnych, ale też bardzo precyzyjnej kolejności działań i dobrej koordynacji między rządem, regulatorami i inwestorami prywatnymi.

Nowe ryzyka: surowce krytyczne i łańcuchy dostaw

Raport zwraca również uwagę na rosnące znaczenie ryzyk związanych z surowcami krytycznymi – takimi jak miedź, lit, kobalt czy grafit – które są niezbędne m.in. dla rozwoju czystych technologii, elektromobilności i systemów obronnych.

Choć globalnie ich zasoby są znaczące, wydobycie i przetwarzanie są silnie skoncentrowane geograficznie. To sprawia, że rafinacja, procesy chemiczne i produkcja komponentów stają się potencjalnymi „wąskimi gardłami”, a łańcuchy dostaw – obszarem napięć handlowych i geopolitycznych. W jednym z modelowanych scenariuszy Bain & Company już w nadchodzącej dekadzie pojawiają się luki między podażą i popytem na wybrane surowce krytyczne, m.in. miedź, lit, kobalt czy grafit, co może wpływać na tempo transformacji i zmienność cen.

Surowce krytyczne i łańcuchy dostaw przestają być tematem wyłącznie technicznym. Dla wielu sektorów – od energetyki, przez motoryzację, po przemysł obronny – stają się jednym z kluczowych obszarów zarządzania ryzykiem i budowania przewagi konkurencyjnej – dodaje Adam Olszewski.

Klimat jako czynnik ryzyka systemowego

We wszystkich trzech scenariuszach Bain globalne ocieplenie do 2100 r. przekracza 2°C względem epoki przedprzemysłowej, co oznacza częstsze fale upałów, większe obciążenia sieci w szczytach zapotrzebowania, rosnącą presję na zasoby wodne, a także większe ryzyko dla infrastruktury energetycznej i zdrowia publicznego.

Odporność klimatyczna przestaje być „projektem pobocznym”. To element podstawowego zarządzania majątkiem infrastrukturalnym – od elektrowni, przez sieci, po terminale portowe – mówi Marcin Szczuka. – Firmy, które odpowiednio wcześnie zaczną uwzględniać ten wymiar w swoich inwestycjach, zyskają przewagę konkurencyjną i lepiej ochronią wartość aktywów.

Decyzje inwestycyjne w warunkach trwałej niepewności

Dla firm w Polsce i regionie CEE oznacza to konieczność podejmowania decyzji inwestycyjnych w warunkach trwałej niepewności. Kluczowe obszary – takie jak gaz i LNG, energetyka jądrowa, magazynowanie energii czy paliwa niskoemisyjne – są szczególnie wrażliwe na zmiany regulacyjne, koszty kapitału, tempo rozwoju technologii i dynamikę globalnego handlu.

Raport Bain & Company rekomenduje podejście oparte na scenariuszach oraz budowanie portfeli aktywów odpornych na różne warianty przyszłości. Oznacza to łączenie inwestycji typu „no regret” – takich jak infrastruktura sieciowa, magazynowanie energii, efektywność energetyczna czy wybrane projekty OZE – ze świadomymi, selektywnymi „zakładami” w najbardziej niepewnych segmentach rynku.

Fundamenty rynku pozostają niezmienne: rosnący popyt na energię, presja kosztowa oraz fizyczne ograniczenia systemu. To właśnie na ich styku będą kształtować się największe szanse i ryzyka dla uczestników rynku energii w Polsce i regionie CEE – podsumowuje Marcin Szczuka. – Przewagę zyskają organizacje, które potrafią łączyć długoterminową wizję z operacyjną elastycznością – inwestując tam, gdzie szansa trwałej wartości jest największa, a jednocześnie utrzymując zdolność szybkiej adaptacji do zmieniających się warunków.

Codzienne zakupy w sklepach w kwietniu zdrożały średnio o 3,7 proc. rdr. Ceny żywności wzrosły o 3,3 proc. rdr.

0

Analiza blisko 104 tys. cen detalicznych z przeszło 48 tys. sklepów pokazuje, że w kwietniu br. codzienne zakupy zdrożały średnio o 3,7% rdr. Identyczny wynik zanotowano trzy miesiące wcześniej, a w lutym i marcu wzrosty rdr. wynosiły po 3,8%. Ostatnio ceny samej żywności poszły w górę średnio o 3,3% rdr. W marcu urosły rdr. o 3,2%, a w lutym – o 3,4%. Autorzy raportu twierdzą, że widać pewną stabilizację, ale wkrótce to może się zmienić, bo sytuacja na Bliskim Wschodzie wciąż jest niepewna. Do tego producenci w Polsce zaczynają sygnalizować, że coraz bardziej odczuwają ww. kwestię, a to może wróżyć kolejne podwyżki cen w sklepach.

Według cyklicznie wydawanego raportu pt. „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH”, autorstwa UCE RESEARCH i Uniwersytetów WSB Merito, w kwietniu br. codzienne zakupy zdrożały średnio o 3,7% rdr. Dotyczyło to łącznie 17 kategorii, w tym m.in. żywności, napojów bezalkoholowych i alkoholowych oraz pozostałego asortymentu, np. chemii gospodarczej i art. dla dzieci. W marcu i lutym wzrosty rdr. były identyczne i wyniosły 3,8% rdr. W styczniu zanotowano 3,7% rdr. Jak komentuje dr Joanna Myślińska-Wieprow z Uniwersytetu WSB Merito, obserwowaną od początku roku dynamikę wzrostu cen detalicznych można zinterpretować jako stabilizację na wysokim poziomie.

– Z jednej strony silna presja kosztowa wciąż podbija drożyznę w sklepach. Z drugiej – ograniczony popyt konsumencki oraz walka sieci handlowych o klienta skutecznie hamują podwyżki poprzez promocje i rabaty. W rezultacie ta względna stabilność cen nie jest trwałym fundamentem, lecz stanem niepewnej równowagi, która może zostać nagle zachwiana, gdy zmieni się którykolwiek z czynników. To może być np. gwałtowny wzrost kosztów surowców lub wyhamowanie działań promocyjnych w sklepach – mówi ekspertka.

Do tego widać, że w kwietniu ceny samej żywności średnio poszły w górę o 3,3% rdr. W marcu wzrosły rdr. o 3,2%, a w lutym – o 3,4%. – Niewielkie zmiany w zakresie średniego poziomu cen żywności w sklepach są potwierdzeniem stabilizacji w tym obszarze. Należy jednak pamiętać, że wzrost cen paliw bardzo szybko może znaleźć odzwierciedlenie w cenach produktów z tej kategorii. Dodatkowo prognozy na ten rok, jeśli chodzi np. o produkcję zbóż, są dość optymistyczne. To powoduje, że na rynku nie ma obaw o to, iż niska podaż może wpłynąć niekorzystnie na ceny. Niemniej jednak na rynkach światowych obecnie widać tendencje wzrostowe – zauważa dr Artur Fiks z Uniwersytetu WSB Merito.

Analitycy z UCE RESEARCH zwracają uwagę na to, że dynamika podwyżek cen wszystkich kategorii poszła lekko w dół mdm. Z kolei w przypadku samej żywności widać lekki wzrost mdm. Światowe rynki wywołują presję na wzrost cen żywności. Jednak póki co nie jest ona duża. Spowolnienie podwyżek w innych kategoriach spowodowało, iż w ogólnym podsumowaniu nastąpił spadek tempa wzrostu cen. Jednocześnie ostrzegają, że wkrótce ten stan może się zmienić, bo wciąż nie jest wyjaśniona sytuacja na Bliskim Wschodzie. Do tego producenci w Polsce jasno już sygnalizują, że coraz bardziej odczuwają ww. kwestię, a to dla rynku wyraźny sygnał, że mogą zacząć podnosić ceny.

Zdaniem dr Joanny Myślińskiej-Wieprow, różnica między dynamiką cen całego koszyka a samą żywnością pokazuje, że proces stabilizacji cen w gospodarce pozostaje nierównomierny. Część segmentów rynku zaczyna odczuwać słabszy popyt i większą presję konkurencyjną. Jednocześnie ceny produktów codziennego użytku nadal pozostają pod wpływem kosztów produkcji, logistyki i sezonowości. Żywność reaguje bowiem wolniej na poprawę sytuacji inflacyjnej niż część pozostałych kategorii konsumenckich.

– Sytuacja może wynikać między innymi z bazy statystycznej i poziomu cen żywności, jaki mieliśmy rok temu. Dodatkowo napływ towarów spoza Unii Europejskiej hamuje szybsze tempo wzrostu cen art. spożywczych, a silna konkurencja cenowa pomiędzy sklepami jeszcze bardziej wzmacnia tę sytuację – tłumaczy dr Artur Fiks.

Jak podsumowuje dr Joanna Myślińska-Wieprow, konsumenci nie odczuwają realnej poprawy podczas codziennych zakupów, mimo bardziej optymistycznych danych dotyczących całego zestawienia. Statystyczna stabilizacja nie przekłada się na poczucie niższych kosztów życia. Dla rynku oznacza to utrzymywanie się ostrożnych nastrojów konsumenckich oraz dalszą walkę sieci handlowych o klienta poprzez promocje i działania cenowe.


***
Opis metody analitycznej/badawczej

Dane pochodzą z cyklicznego raportu pt. „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH” (powstającego co miesiąc od ponad 9 lat), autorstwa UCE RESEARCH i Uniwersytetu WSB Merito (dawniej Wyższych Szkół Bankowych). Analiza pokazuje średnią wartość cenową (cen regularnych oraz w promocjach), notowaną miesiąc do miesiąca i rok do roku. W najnowszej odsłonie porównano wyniki z kwietnia 2026 r. i tego samego okresu z 2025 r. Dotyczyło to 17 kategorii i ponad 100 najczęściej wybieranych przez konsumentów produktów codziennego użytku. Łącznie zestawiono ze sobą blisko 104 tys. cen detalicznych z przeszło 48 tys. sklepów należących do 62 sieci handlowych. Badaniem objęto wszystkie na rynku dyskonty, hipermarkety, supermarkety, sieci convenience oraz cash&carry docierające ze swoją ofertą do większości konsumentów w Polsce.

UOKiK kwestionuje regulamin Bolta. Chodzi o wynajem hulajnóg i rowerów elektrycznych

0

Wynajem hulajnogi lub roweru elektrycznego trwa zwykle kilka minut. Użytkownik uruchamia aplikację, wybiera pojazd, rozpoczyna przejazd i płaci za czas korzystania z usługi. Z punktu widzenia konsumenta jest to szybka i wygodna forma transportu miejskiego. Problem może pojawić się jednak wtedy, gdy coś pójdzie niezgodnie z planem: aplikacja przestanie działać, przejazd nie zostanie prawidłowo zakończony, sprzęt okaże się niesprawny albo dojdzie do szkody.

Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów Tomasz Chróstny wszczął postępowanie w sprawie postanowień wzorców umów stosowanych przez Bolt Operations OÜ. Sprawa dotyczy warunków wynajmu hulajnóg i rowerów elektrycznych akceptowanych przez użytkowników przy zakładaniu konta w aplikacji. UOKiK zakwestionował łącznie 22 postanowienia, które mogą naruszać prawa konsumentów.

Zarzuty dotyczą przede wszystkim możliwości jednostronnej zmiany regulaminu przez przedsiębiorcę, ograniczania odpowiedzialności za działanie aplikacji oraz przerzucania na użytkowników ryzyka związanego ze stanem technicznym udostępnianych pojazdów.

Usługa „na klik”, ale regulamin na dłużej

Wynajem hulajnóg i rowerów elektrycznych należy do usług, z których konsumenci korzystają często spontanicznie. Decyzja o przejeździe podejmowana jest szybko, a akceptacja regulaminu bywa traktowana jako formalność. Tymczasem warunki świadczenia usługi określają nie tylko cenę czy sposób korzystania z pojazdu, lecz także odpowiedzialność stron w razie problemów.

Prezes UOKiK zwraca uwagę, że wygoda korzystania z aplikacji nie może oznaczać przeniesienia całego ryzyka na konsumenta.

– Usługi „na klik” nie mogą działać tak, że wygoda jest po stronie firmy, a ryzyko po stronie konsumenta. Regulamin nie może być przełącznikiem, którym przedsiębiorca dowolnie zmienia zasady już po założeniu konta, a w razie awarii umywa ręce. Jeśli przejazd jest rozliczany za minuty, to warunki nie mogą przerzucać na konsumenta całego ryzyka w razie problemów z aplikacją czy sprzętem – mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Zmiana regulaminu przez dalsze korzystanie z usługi

Jednym z głównych zastrzeżeń Urzędu są postanowienia umożliwiające Bolt Operations OÜ jednostronną zmianę warunków umowy po rejestracji użytkownika w aplikacji. Z regulaminu wynikało, że spółka może modyfikować warunki m.in. „w miarę rozwoju usług”, informując użytkownika o zmianach co najmniej 15 dni wcześniej, przykładowo drogą e-mailową.

Jeżeli użytkownik po wejściu zmian w życie nadal korzystałby z usługi, oznaczałoby to akceptację nowych warunków. Brak zgody miałby natomiast prowadzić do rezygnacji z usługi i zamknięcia konta. W jednej z wcześniejszych wersji regulaminu przewidziano również, że umowa może zostać zmieniona „w dowolnym momencie”, a nowe warunki obowiązują od chwili ich opublikowania na stronie internetowej lub w aplikacji.

Zdaniem Prezesa UOKiK samo poinformowanie konsumenta o zmianie oraz umożliwienie mu rezygnacji z usługi nie wystarcza. Umowa powinna jasno wskazywać, kiedy, z jakich ważnych powodów i w jakim zakresie przedsiębiorca może zmienić regulamin. W przeciwnym razie konsument nie ma realnej pewności co do stabilności warunków, które zaakceptował przy zakładaniu konta.

Odpowiedzialność za działanie aplikacji

Kolejna grupa zakwestionowanych postanowień dotyczy odpowiedzialności za działanie aplikacji. W przypadku usług wynajmu hulajnóg i rowerów elektrycznych aplikacja jest elementem niezbędnym. To przez nią użytkownik lokalizuje pojazd, rozpoczyna przejazd, kończy go i rozlicza opłatę.

Według UOKiK problematyczne mogą być zapisy, w których przedsiębiorca zastrzega, że nie odpowiada za szkody lub straty wynikające z niedziałania aplikacji albo braku możliwości korzystania z niej „w pożądany sposób”. W praktyce nieprawidłowe działanie aplikacji może mieć dla konsumenta konkretne skutki finansowe.

Przykładem może być sytuacja, w której użytkownik nie jest w stanie zakończyć przejazdu w aplikacji, a opłaty nadal są naliczane. Jeżeli regulamin wyłącza odpowiedzialność przedsiębiorcy za takie zdarzenia, konsument może zostać obciążony kosztami, na które nie miał realnego wpływu.

Stan techniczny hulajnóg i rowerów

Zastrzeżenia Urzędu dotyczą także postanowień odnoszących się do stanu technicznego udostępnianych pojazdów. W regulaminie znalazły się zapisy, z których wynika, że hulajnogi i rowery są przekazywane użytkownikowi „w takim stanie, w jakim się znajdują”.

Tego rodzaju postanowienie może być istotne z punktu widzenia odpowiedzialności za ewentualne awarie, uszkodzenia lub wypadki. Konsument, który wypożycza pojazd z przestrzeni publicznej, nie zawsze jest w stanie dokładnie ocenić jego stan techniczny przed rozpoczęciem jazdy. Nie ma też wiedzy, czy usterka nie powstała wcześniej.

W ocenie UOKiK przedsiębiorca nie może w prosty sposób przerzucać na użytkownika całego ryzyka związanego ze sprzętem, który sam udostępnia w ramach odpłatnej usługi. Konsument powinien mieć prawo oczekiwać, że hulajnoga lub rower będą nadawały się do bezpiecznego korzystania zgodnie z przeznaczeniem.

Szkody wobec osób trzecich

UOKiK zakwestionował również klauzule odnoszące się do odpowiedzialności za szkody wyrządzone osobom trzecim. Z zapisów regulaminu wynikało, że jeżeli podczas korzystania z usługi inna osoba dozna uszczerbku na zdrowiu lub poniesie szkodę, odpowiedzialność ponosi kierujący pojazdem. Gdyby roszczenia poszkodowanego musiała pokryć spółka, użytkownik miałby zwrócić jej poniesione koszty.

Tego rodzaju postanowienia mogą prowadzić do sytuacji, w której konsument zostanie obciążony odpowiedzialnością finansową również wtedy, gdy przyczyna zdarzenia nie leżała wyłącznie po jego stronie. Może chodzić na przykład o awarię pojazdu, wadę techniczną albo problem z działaniem systemu obsługującego usługę.

Urząd nie kwestionuje samej zasady, że użytkownik odpowiada za własne zachowanie podczas jazdy. Problemem jest jednak automatyczne i szerokie przenoszenie odpowiedzialności na konsumenta, bez uwzględnienia okoliczności konkretnego zdarzenia.

Możliwe konsekwencje dla spółki

Postępowanie prowadzone przez Prezesa UOKiK dotyczy uznania określonych postanowień wzorców umów za niedozwolone. Jeżeli zarzuty się potwierdzą, Prezes Urzędu może zakazać stosowania zakwestionowanych klauzul.

Spółce grozi również kara finansowa w wysokości do 10 proc. rocznego obrotu. Przepisy przewidują także możliwość nałożenia kary na osobę zarządzającą, jeżeli umyślnie dopuściła do naruszenia praw konsumentów. W takim przypadku sankcja może wynieść nawet 2 mln zł.

Na tym etapie sprawa nie oznacza jeszcze przesądzenia, że doszło do naruszenia. Postępowanie ma wyjaśnić, czy zakwestionowane postanowienia rzeczywiście naruszają zbiorowe interesy konsumentów i czy powinny zostać wyeliminowane z regulaminów.

Szerszy problem rynku usług cyfrowych

Sprawa Bolta wpisuje się w szerszą dyskusję o zasadach świadczenia usług cyfrowych i usług miejskiej mobilności. Coraz więcej codziennych czynności odbywa się za pośrednictwem aplikacji: zamawianie przejazdów, wynajem pojazdów, zakupy, rezerwacje czy płatności. Konsument często akceptuje regulamin szybko, bez szczegółowej analizy jego treści.

Dla przedsiębiorców oznacza to konieczność konstruowania warunków umów w sposób przejrzysty, zrozumiały i zgodny z prawami konsumentów. Regulamin nie powinien być narzędziem do jednostronnego zmieniania zasad ani do wyłączania odpowiedzialności za kluczowe elementy usługi.

UOKiK wskazuje, że przedsiębiorca nie może budować modelu działania w taki sposób, aby korzyści z prostoty i automatyzacji pozostawały po stronie firmy, natomiast ryzyka techniczne, finansowe i prawne były przerzucane na użytkownika.

Nie pierwsza interwencja UOKiK w podobnych sprawach

Działania wobec Bolt Operations OÜ są kolejnym przykładem zainteresowania UOKiK regulaminami usług powszechnego użytku. Urząd wcześniej informował m.in. o sprawie Nextbike Polska, dotyczącej bezprawnych zmian regulaminów oraz obciążania klientów dodatkowymi opłatami.

To pokazuje, że kontrola wzorców umownych ma znaczenie nie tylko w tradycyjnych usługach finansowych, telekomunikacyjnych czy energetycznych, ale również w nowych modelach biznesowych opartych na aplikacjach mobilnych. W takich usługach regulamin często zastępuje bezpośredni kontakt z przedsiębiorcą, dlatego jego treść ma kluczowe znaczenie dla ochrony konsumenta.

Bolt deklaruje współpracę z UOKiK

Stanowisko w sprawie przekazała również firma Bolt. Spółka podkreśla, że pozostaje w kontakcie z Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz przedstawiła już swoje stanowisko w ramach prowadzonego postępowania. Bolt deklaruje także dalszą współpracę z UOKiK w toku kolejnych działań związanych ze sprawą.

Pracownicy nie chcą już wybierać między bezpieczeństwem finansowym a dobrostanem

Rynek pracy wchodzi w etap ostrożnych decyzji. Już tylko 46 proc. specjalistów aktywnie szuka nowego zatrudnienia – o 11 punktów procentowych mniej niż rok temu. Kandydaci nadal oczekują wyższych wynagrodzeń, ale coraz częściej równie ważne są dla nich zdrowie psychiczne, work-life balance i poczucie stabilności. Raport „Talent Trends” firmy Michael Page pokazuje, że wellbeing przestał być dodatkiem, a stał się jednym z kluczowych warunków wyboru pracodawcy.

Polacy stają się coraz bardziej ostrożni przy podejmowaniu decyzji o zmianie pracy. Według danych z raportu „Talent Trends” firmy Michael Page obecnie aktywnie pracy szuka 46 proc. specjalistów, podczas gdy rok wcześniej było to 57 proc. Za spadkiem mobilności zawodowej stoją przede wszystkim niepewność gospodarcza oraz większa potrzeba stabilizacji finansowej.

– Proces podejmowania decyzji o zmianie pracy stał się dziś znacznie bardziej pragmatyczny. Choć priorytety pracowników wyraźnie przesunęły się w stronę zdrowia psychicznego, nie możemy ignorować faktu, że w obecnych realiach gospodarczych wynagrodzenie pozostaje fundamentalnym czynnikiem decyzyjnym. Rosnące koszty życia, energii czy obsługi zobowiązań kredytowych sprawiają, że aspekty finansowe są dla pracowników kwestią poczucia elementarnego bezpieczeństwa – mówi Radosław Szafrański, dyrektor zarządzający w Michael Page.

Rekruterzy z firmy Michael Page nadal obserwują jednak wyraźną zależność: im niżej w hierarchii organizacji znajduje się pracownik, tym mocniej akcentuje on rolę wynagrodzenia. – Dla osób na początku ścieżki zawodowej to właśnie stabilność finansowa jest priorytetem. Z kolei na poziomach wyższej kadry zarządzającej, gdzie potrzeby ekonomiczne są zazwyczaj zabezpieczone, czynniki związane z jakością życia i satysfakcją osobistą stają się dominującymi argumentami w negocjacjach – dodaje Radosław Szafrański.

Wellbeing przestał być benefitem

Dane z „Talent Trends” pokazują zmianę oczekiwań wobec pracodawców. Elastyczność, zdrowie psychiczne i work-life balance przestały być dodatkowymi benefitami, a są już jednym z podstawowych kryteriów wyboru miejsca pracy. Aż 2 na 5 kandydatów deklaruje, że największą obawą przy zmianie pracy jest utrata równowagi między życiem zawodowym a prywatnym. Z kolei 45 proc. badanych uważa, że zmiana pracy wiązałaby się z koniecznością poświęcenia work-life balance, a 48 proc. rozpoczęłoby poszukiwania nowego pracodawcy, gdyby firma oczekiwała częstszej obecności w biurze.

Z raportu wynika, że głównymi priorytetami zawodowymi dla pracowników są dobre wynagrodzenie (25 proc.), work-life balance (24 proc.) oraz zdrowie psychiczne (22 proc.). Jeszcze rok wcześniej wellbeing był wskazywany znacznie rzadziej.

Transparentność i autentyczność nową walutą rynku pracy

Zmienia się także sposób prowadzenia procesów rekrutacyjnych. Ekspert Michael Page podkreśla, że kluczową zmianą w tegorocznych procesach rekrutacyjnych jest odejście od powierzchownych benefitów na rzecz transparentności i autentyczności. – Kandydaci nie chcą wybierać między dobrym wynagrodzeniem a zdrowiem psychicznym. Oczekują obu tych elementów jako spójnego pakietu – podkreśla Radosław Szafrański.

Jak wskazuje raport „Talent Trends”, zaufanie do pracodawcy jest dziś jednym z najważniejszych czynników wpływających na decyzję o pozostaniu w organizacji. Aż 76 proc. osób, które nie planują zmiany pracy, uważa, że firma dba o ich wellbeing. Dla porównania podobne przekonanie ma jedynie 15 proc. aktywnie poszukujących nowego zatrudnienia.
Wellbeing jako odpowiedź na kryzys psychiczny pracowników

Według ekspertów rosnące znaczenie dobrostanu jest bezpośrednio związane z pogarszającą się kondycją psychiczną pracowników i wzrostem liczby absencji związanych z wypaleniem zawodowym.

– Firmy, które oferują konkretne narzędzia wsparcia, takie jak programy edukacyjne czy specjalistyczną pomoc psychologiczną, nie tylko redukują ryzyko wypalenia i rotacji, ale przede wszystkim budują kulturę opartą na zaufaniu, która w dzisiejszym szumie informacyjnym jest najcenniejszą walutą – podsumowuje Radosław Szafrański.

Nowe kary za naruszenia środowiskowe. Rzecznik MŚP apeluje o jasne zasady

Projektowane zmiany w prawie karnym dotyczącym ochrony środowiska wymagają większej precyzji oraz wyważenia pomiędzy skutecznością regulacji a bezpieczeństwem prowadzenia działalności gospodarczej – wskazała Agnieszka Majewska, Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców w opinii przekazanej do Ministerstwa Sprawiedliwości w ramach konsultacji projektu ustawy wdrażającej unijną dyrektywę dotyczącą ochrony środowiska poprzez prawo karne.

W stanowisku podkreśliła, że ochrona środowiska naturalnego pozostaje jednym z wiodących wyzwań współczesnego państwa, jednak nowe przepisy powinny uwzględniać również zasadę proporcjonalności oraz realia funkcjonowania przedsiębiorców, szczególnie sektora mikro, małych i średnich firm. Zastrzeżenia Minister Agnieszki Majewskiej dotyczą m.in. projektowanej odpowiedzialności za czyny nieumyślne oraz rozwiązań mogących prowadzić do nadmiernego rozszerzenia odpowiedzialności karnej przedsiębiorców. rozwiązań mogących potencjalnie prowadzić do rozszerzenia odpowiedzialności karnej przedsiębiorców ponad poziom wymagany przez wdrażaną dyrektywę.

Prawo powinno skutecznie chronić środowisko, jednocześnie zachowując zasadę proporcjonalności wobec przedsiębiorców działających w dobrej wierze. Regulacje karne wymagają szczególnej precyzji, ponieważ dotyczą obszaru ingerującego bezpośrednio w bezpieczeństwo prowadzenia działalności gospodarczej oraz stabilność funkcjonowania firmakcentuje Agnieszka Majewska, Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców.

W przedstawionej opinii zwróciła uwagę, że część projektowanych regulacji może wykraczać poza zakres wymagany przez przepisy prawa Unii Europejskiej. Rzecznik MŚP wskazała również na potrzebę doprecyzowania niektórych rozwiązań, tak aby ograniczyć ryzyko niejednolitej interpretacji przepisów oraz zwiększyć przewidywalność prawa dla przedsiębiorców.

Wdrażanie prawa unijnego powinno odbywać się z poszanowaniem zasad pewności prawa oraz adekwatności sankcji. Szczególnego znaczenia nabiera to w przypadku przedsiębiorców sektora MŚP, którzy funkcjonują w warunkach rosnącej złożoności regulacyjnej i coraz większych obciążeń administracyjnychprzypomina Agnieszka Majewska.

Jednocześnie Rzecznik MŚP zwróciła się o ponowne przeanalizowanie części proponowanych przepisów w toku dalszych prac legislacyjnych, wskazując na potrzebę zapewnienia przedsiębiorcom odpowiedniego czasu na dostosowanie się do nowych obowiązków adekwatnego terminu wejścia w życie nowych regulacji oraz szerszego należytego uwzględnienia głosu organizacji przedsiębiorców uczestniczących w ramach prowadzonych konsultacjach publicznych.

Grupa Selena właścicielem portugalskiego holdingu Grupo IGM

Grupa Selena zamknęła pierwszy etap transakcji obejmujący nabycie 66% udziałów portugalskiego holdingu, stając się właścicielem Irmãos Guimarães Martins, SGPS, S.A. (Grupo IGM) – lidera w produkcji i dystrybucji wysokiej jakości płyt warstwowych. Polski producent, w oparciu o kolejne akwizycje w skali globalnej, konsekwentnie rozwija swoje portfolio o produkty z segmentu termomodernizacji i termoizolacji budynków, dostosowując ofertę do dominujących trendów budowlanych.

Zakład produkcyjny Grupo IGM w Felgueiras, Portugalia
Zakład produkcyjny Grupo IGM w Felgueiras, Portugalia

Zgodnie z informacją podaną przez Grupę Selena w grudniu 2025 r. nabycie udziałów Grupo IGM jest transakcją etapową (staged transaction), a umowę pomiędzy polską Spółką a akcjonariuszami Grupo IGM zawarto pod warunkami zawieszającymi. W połowie kwietnia zakończyło się badanie due diligence, obejmujące w szczególności kwestie finansowe i prawne oraz uzyskano decyzję portugalskiego urzędu antymonopolowego o braku konieczności uzyskania zgody na transakcję. Tym samym spełniły się kluczowe warunki zawieszające zawartej umowy nabycia 66% udziałów, co umożliwiło realizację pierwszego etapu transakcji. Pokazuje to, że proces przejęcia przebiega pomyślnie i zgodnie z przyjętymi założeniami.

Perspektywa lokalna

Grupo IGM posiada wiodącą pozycję na rynku rozwiązań izotermicznych dla budownictwa na Półwyspie Iberyjskim. Spółka koncentruje działalność na produkcji, dystrybucji i sprzedaży materiałów wykorzystywanych przy realizacji dachów oraz elewacji – przede wszystkim płyt warstwowych, profili metalowych oraz elementów wykończeniowych, znajdujących zastosowanie zarówno w obiektach mieszkalnych, jak i przemysłowych. Własne zaplecze produkcyjne w Portugalii daje Grupo IGM istotną przewagę, dzięki której firma notuje znaczący, kilkudziesięcioprocentowy udział w lokalnym rynku płyt warstwowych. Jednocześnie Spółka stopniowo zwiększa skalę działalności za granicą – jej produkty trafiają m.in. do Hiszpanii oraz na wybrane rynki eksportowe. W 2024 roku Grupa IGM zanotowała sprzedaż w wysokości 66,5 mln euro.

Prognozy wskazują, że w latach 2025-2034 rynek paneli warstwowych na Półwyspie Iberyjskim będzie się rozwijał ze średnioroczną stopą wzrostu (CAGR) wynoszącą 5,20%[1].

Dynamikę wzrostu napędzają przede wszystkim liczne nowe inwestycje w budownictwo energooszczędne, intensyfikacja działalności budowlanej oraz coraz powszechniejsze stosowanie zrównoważonych rozwiązań architektonicznych i konstrukcyjnych, szczególnie w sektorze przemysłowym i komercyjnym. Półwysep Iberyjski nie tylko wpisuje się w europejski kierunek zrównoważonego budownictwa, ale jest obecnie jednym z liderów transformacji.

Legislacja, która narzuca trendy

W Unii Europejskiej niskoemisyjne budownictwo przestaje być wyborem, a staje się obowiązującym standardem regulacyjnym. W efekcie dochodzi do strukturalnej zmiany popytu w branży budowlanej w kierunku technologii i materiałów o lepszych parametrach oraz usług wspierających transformację. Dotyczy to również sektora izolacji – na znaczeniu zyskują zaawansowane produkty, które ograniczają straty energii oraz poprawiają wskaźniki użytkowe i redukują koszty eksploatacyjne obiektów.

Zakup portugalskiej Spółki stanowi kolejny krok w konsekwentnym wzmacnianiu pozycji Grupy Selena oraz rozszerzaniu jej portfolio o produkty, które posiadają perspektywiczny potencjał wzrostu i wpisują się w aktualne trendy rynku budowlanego. Obserwujemy rosnące zapotrzebowanie na innowacyjne i zaawansowane technologicznie materiały termoizolacyjne, a finalizacja tej transakcji odzwierciedla rangę tego segmentu w dalszym rozwoju Grupy – komentuje Sławomir Majchrowski, Prezes Zarządu Grupy Selena. – Nie zwalniamy tempa w realizacji planu budowy silnego hubu produkcyjno-dystrybucyjnego w Europie Zachodniej, która jest dla nas priorytetowym kierunkiem globalnego wzrostu. Działania te obejmują zarówno ekspansję organiczną, jak i celowane przejęcia, co potwierdzają ostatnie akwizycje m.in. we Francji – dodaje Sławomir Majchrowski.

Pozostałe 34% udziałów w spółce Grupo IGM zostanie nabyte przez Grupę Selena w drugim etapie transakcji, zgodnie z warunkami i terminami określonymi w umowie nabycia udziałów.

[1] Źródło:  Iberian Sandwich Panel Market Size and Share Outlook – Forecast Trends and Growth Analysis Report (2025-2034)