Licealiści przystępują do zmagań maturalnych. Egzaminy dojrzałości to dla nich ogromny stres

Licealiści przystępują do zmagań maturalnych. Egzaminy dojrzałości to dla nich ogromny <a title=stres" title="Licealiści przystępują do zmagań maturalnych. Egzaminy dojrzałości to dla nich ogromny stres" />

Licealiści przystępują do zmagań maturalnych. Egzaminy dojrzałości to dla nich ogromny <a title="leczenie stresu" href="https://3xz.pl/stres/" data-schema-attribute="">stres</a> 1

Od 6 maja kilkaset tysięcy maturzystów przystąpi do egzaminów dojrzałości, które potrwają do 25 maja. Maturom towarzyszy ogromny stres – z perspektywy młodych ludzi jest to jedno z ważniejszych w ich życiu wydarzeń, ale długotrwałe napięcie jest wycieńczające dla organizmu. Dlatego rodzice – na równi z nauczycielami – mają do odegrania bardzo ważną rolę w przygotowaniach do matur. Przede wszystkim, powinni pomóc dziecku w poradzeniu sobie z nerwami i strachem przed wynikami egzaminu dojrzałości.

Egzaminy i matury to dla uczniów bardzo duże wyzwanie. Wielu z nich ma takie przeświadczenie, że jeżeli nie zdadzą matury z dobrym wynikiem, to legnie w gruzach ich marzenie o studiach, przyszłej pracy i dobrym życiu – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Teresa Tymrakiewicz, edukatorka i trenerka Librus.

Maturom towarzyszy ogromny stres. Takie długotrwałe napięcie może być wycieńczające dla organizmu, w skrajnych przypadkach może prowadzić do spadku apetytu, otępienia, a nawet ataków paniki czy omdleń.

Dzieci przeżywają stres tak samo jak dorośli, bo jest to reakcja biochemiczna organizmu. Kiedy pojawia się trudna sytuacja, organizm mobilizuje się do tego, żeby sobie z nią poradzić. Wydzielają się wtedy hormony stresu, adrenalina, kortyzol, które na krótko mogą pomóc, wywołując reakcję „walcz albo uciekaj”. Jednak czasami te przygotowania do egzaminów i same egzaminy trwają na tyle długo, że dość mocno wycieńczają organizm. To długotrwałe przeciążenie może nawet poskutkować chorobami, a już na pewno obniżeniem kondycji psychicznej dziecka – mówi Teresa Tymrakiewicz.

Paradoksalnie, zbyt duży stres powoduje spadek efektywności i może przyczynić się do tego, że uczeń gorzej napisze egzamin maturalny. Jak podkreśla ekspertka, do stresu przyczynia się podejście nauczycieli i rodziców. Rzadko kiedy w szkołach czy w domu pracuje się nad budowaniem u dziecka poczucia własnej wartości, skuteczności, realnej oceny własnych możliwości.

– Ciągle są stawiane nowe wymagania, napięte do granic możliwości – dzieci mają dostawać bardzo dobre oceny, osiągać wyśrubowane wyniki, często wbrew własnym talentom, możliwościom, a już na pewno potrzebom. W związku z tym konfrontacja z tą trudną sytuacją, czyli z egzaminem, jest dla dzieci bardzo trudna – mówi Teresa Tymrakiewicz.

Rodzice – na równi z nauczycielami – mają do odegrania bardzo ważną rolę w przygotowaniu do egzaminów. Przede wszystkim, powinni pomóc dziecku w poradzeniu sobie z nerwami i strachem przed wynikami matur.

Przede wszystkim matury należałoby odmityzować. Nie tylko wynik egzaminu determinuje sukces, choć oczywiście może on spowodować, że przystąpimy do realizacji naszych planów o rok później – mówi Teresa Tymrakiewicz. – Ważne jest jednak informowanie dzieci o tym, że znacznie lepiej wypadną na egzaminach, jeżeli nie będą nastawiać się na ocenę, a raczej skupią się na mentalnym przygotowaniu do tego procesu. Rodzice i nauczyciele powinni bardziej przygotowywać dziecko do mierzenia się z trudnymi wyzwaniami niż stawiać na szali wyłącznie zwycięstwo i dobre oceny.

Ekspertka Librus podkreśla też, że zadaniem rodziców jest wzmacnianie u dziecka poczucie sprawstwa, budowanie poczucie własnej wartości i wiary, że sam proces rozwoju jest ważniejszy niż ocena końcowa czy zaliczanie kolejnych piątek i szóstek.

W domach i szkołach trzeba zmienić wszechpanujące przekonanie, że oceny są najważniejsze. One mimo wszystko są dość subiektywne, nawet jeżeli pisze się standaryzowany test, więc jednemu uczniowi pójdzie on lepiej, innemu – gorzej, ale to wcale nie oznacza, że mniej ten drugi wiedział mniej – mówi Teresa Tymrakiewicz. – Wystarczy popatrzeć na sportowców, którzy są przygotowani najlepiej jak mogą, a jednak raz wypadają imponująco, z kolei innego dnia – zupełnie przeciętnie. Egzamin to jednak trochę łut szczęścia.

Uczniowie, którym powinie się noga w trakcie matur powinni, pamiętać, że zawsze mogą przystąpić do poprawki, jeżeli nie zdadzą jednego z egzaminów. Te odbędą się w tym roku 21 i 22 sierpnia.

– Najważniejsze, żeby kochać dzieci, mówić im że są wartościowe, niezależnie od tego, jakie oceny przynoszą do domu i jak pójdzie im egzamin, oraz stworzyć warunki do tego, żeby mogli się do niego dobrze przygotowywać – mówi Teresa Tymrakiewicz. – Trzeba bardziej nastawiać dziecko na rozwój wewnętrzny. O tym mówi się coraz więcej, ale wciąż trudno zmienić mentalność nauczycieli, rodziców i dzieci, żeby nie walczyły między sobą, nie rywalizowały tak bardzo o oceny, ale bardziej skupiały się na jakości swojego rozwoju.

Stres dla młodych ludzi wiąże się nie tylko z maturami. W kwietniu stresujące momenty na egzaminach przeżywali ósmoklasiści i gimnazjaliści. W tym roku egzamin na zakończenie gimnazjum był przeprowadzany po raz ostatni, jednocześnie po raz pierwszy odbyły się egzaminy dla pierwszego rocznika absolwentów 8-letniej szkoły podstawowej. Jak poinformowała minister edukacji Anna Zalewska, przystąpiło do nich 379 tys. uczniów z blisko 13 tys. szkół z całej Polski.

Branża hotelowa ma problem z niedoborem pracowników. Hotelarze zastępują ich automatycznymi narzędziami

Branża hotelowa ma problem z niedoborem pracowników. Hotelarze zastępują ich automatycznymi narzędziami 2

Oczekiwania gości i brak pracowników to dwa główne czynniki, które napędzają nowe technologie w branży hotelowej. Hotelarze, by poradzić sobie z niedoborem kadr, wdrażają rozwiązania, które pozwalają zautomatyzować choć część pracy. Z drugiej strony, nowoczesne narzędzia – jak marketing automation – pozwalają maksymalnie zwiększyć obłożenie w obiektach, nawet w tzw. niskim sezonie. 

Branża hotelowa ma wybitnie sezonowy charakter. Nie sztuką jest zapełnić obiekt w okresie wysokiego popytu. Natomiast hotelarze mogą znacznie zwiększyć rentowność swoich obiektów, jeśli popracują nad wypełnieniem go w niskich okresach. W tym celu muszą przede wszystkim dobrze znać swoich gości i ich potrzeby – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Marcin Dragan, dyrektor zarządzający Profitroom. – Są różne segmenty gości, do których można odzywać się w trakcie roku, proponując im specjalne oferty. Temu służą nowe technologie, np. hotelowe CRM-y, marketing automation i masa technik marketingowych, takich jak remarketing dynamiczny, który znacząco podnosi konwersję właśnie przy takich posezonowych kampaniach.

Nowoczesne technologie w hotelach są już także wymagane przez gości hotelowych, którzy używają urządzeń mobilnych, smartwatchów, mediów społecznościowych, i w taki sam sposób chcą komunikować się z hotelem. Z drugiej strony hotelarze adaptują nowe technologie po to, żeby poradzić sobie z brakiem kadr. Jak wynika z ubiegłorocznego badania Profitroom, aż 83 proc. hotelarzy twierdzi, że ma problem z pozyskiwaniem i utrzymaniem pracowników. Praktycznie wszyscy, bo aż 97 proc. uważa, że w przyszłości będzie jeszcze trudniej o pracowników..

Brak kadr jest w tej chwili największym problemem hotelarzy, więc w nowych technologiach upatrują narzędzi zarówno do szybszego wdrożenia pracowników, jak i też do częściowej lub pełnej automatyzacji ich pracy. Te dwa czynniki – oczekiwania gości hotelowych i brak pracowników – napędzają rozwój nowoczesnych technologii w hotelarstwie – mówi Marcin Dragan.

Jak podkreśla, jeszcze 10 lat temu check-in w hotelu polegał na tym, że klient dostawał do ręki klucz do swojego pokoju, który musiał mieć ciągle przy sobie. W tej chwili w powszechnym użyciu są już karty zbliżeniowe, kodowane przez komputer.

Lada moment będziemy się logować przez smartfona, face ID powiązane z Facebookiem czy kontami Google albo po prostu przez naszą chmurę wejdziemy do pokoju hotelowego – mówi Marcin Dragan.

Branża hotelowa, tak jak każda inna, musi prowadzić działalność R&D i stawiać na innowacje, żeby rozwijać się długoterminowo. Jak ocenia dyrektor zarządzający w Profitroom, łatwiej przychodzi to większym podmiotom, grupom hotelowym. Małe, indywidualne hotele mają z tym problem, ponieważ nowe rozwiązania trzeba wypracować w większej skali, mając do dyspozycji dużą liczbę obiektów, na których można je przetestować.

Rynek hotelowy rośnie już od wielu lat, od ostatniego kryzysu praktycznie każdy kolejny rok jest rekordowy. Co ciekawe, ceny specjalnie nie rosną, natomiast znacząco rośnie obłożenie. To jest możliwe również dzięki nowym technologiom, które umożliwiają dosprzedaż pokojów aż do ostatniego miejsca, podobnie jak w liniach lotniczych. Dzięki temu przychód na pokój (tzw. współczynnik RevPAR) jest tak wysoki – mówi Marcin Dragan.

Jak podkreśla, na rynku hotelowym wyraźny jest w tej chwili trend „bleisure”, czyli połączenie business and leisure. Coraz częściej goście hotelowi chcą połączyć wyjazd na konferencję czy spotkanie biznesowe z możliwością wypoczynku z rodziną albo odwiedzin w SPA. Obiekty hotelowe przygotowują się właśnie do tego, żeby móc uzupełnić typowo biznesowo-konferencyjną ofertę o ten aspekt wypoczynkowy.

Drugim, wyraźnym trendem jest to, że w ostatnich latach inwestorzy w branży hotelowej wybierają głównie inwestycje w apartamenty na długoterminowy albo krótkoterminowy wynajem, które zaczynają stwarzać realną konkurencją dla modelu typowych hoteli.

Hotele odczuwają już realną konkurencję ze strony apartamentów, jest to bardzo dynamiczny trend. Właściwie większość nowych inwestycji w tej branży to są apartamenty, czasami w bardzo zorganizowanej formie, jak aparthotele, często też w systemie condo. Goście lubią takie apartamenty ze względu na standard zbliżony do hotelowego, większą powierzchnię i lepszą cenę. Często apartamenty są też lepiej dopasowane do potrzeb rodzin z dziećmi – podkreśla Marcin Dragan. – Hotele nie muszą się specjalnie bronić przed tym nowym modelem, bo rynek jest na tyle duży, że znajduje się obecnie miejsce dla jednych i dla drugich. Zarówno tradycyjny model hotelarski, jak i ten apartamentowy rosną równie szybko. Jednak model apartamentowy wymaga pilnego uregulowania zarówno dla dobra gości jak i dla zapewnienia równych zasad rynkowych z hotelami, na których spoczywa dużo więcej ustawowych wymogów. 

Po orbicie krąży 750 mln kosmicznych śmieci mogących uniemożliwić dalszą eksplorację kosmosu. Opracowywane są innowacyjne sposoby na ich zebranie

Po orbicie krąży 750 mln kosmicznych śmieci mogących uniemożliwić dalszą eksplorację kosmosu. Opracowywane są innowacyjne sposoby na ich zebranie 3

Ponad 750 milionów kosmicznych śmieci większych niż 1 cm w każdej chwili może zderzyć się z satelitami, niszcząc je lub zmieniając ich trajektorię. Niewykluczona jest także kolizja, która uniemożliwi przyszłe misje kosmiczne. Rozwiązaniem przyszłości są satelity ekologiczne, które spalają się po 15 miesiącach. Kluczowe jest jednak stopniowe sprzątanie kosmicznego „cmentarzyska”, m.in. za pomocą specjalnych kosmicznych harpunów.

Europejska Agencja Kosmiczna szacuje, że na orbicie okołoziemskiej krąży ok. 20 tys. śmieci o łącznej masie ponad 8 tys. ton, nad którymi nie ma żadnej kontroli. Łącznie z małymi fragmentami, niewiele większymi od fragmentów marmuru, ich liczba przekracza 750 milionów. Zagrażają one nie tylko innym satelitom, ale także astronautom na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.

– Problem śmietnika na orbicie został już zaadresowany przez Europejską Agencję Kosmiczną. Z badań, jakie przeprowadziła wynika, że za około 200 lat powinniśmy mieć problem z satelitami i ze śmieciami na orbicie. Aczkolwiek takie projekty jak PW-Sat1, 2 i teraz 3 pomogą rozwiązać te problemy zanim one nadejdą tak naprawdę. Ludzkość stała się mądrzejsza, rozwiązuje problemy zanim się pojawią – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Innowacje Grzegorz Zwoliński, prezes SatRevolution.

Od 1957 roku, czyli od momentu wyniesienia na orbitę Sputnika1, kosmos jest nieustannie zaśmiecany. Obecnie Ziemię otaczają duże śmieci, nieczynne satelity, odrzucone elementy rakiet wynoszących misje załogowe. Do tego po eksplozjach i zderzeniach różnych obiektów pozostają drobne odpady. Choć te większe śmieci zajmują znacznie więcej miejsca w przestrzeni i przez to stanowią ryzyko kolizji, to niebezpieczniejsze są te całkiem małe. Trudne do zlokalizowania, uniemożliwiają bezpieczną nawigację między nimi, a tym samym zwiększają prawdopodobieństwo katastroficznego w efekcie wypadku.

Przy obecnym tempie eksploracji kosmosu, prawdopodobieństwo dotarcia satelity do celu może być loterią.

– W przypadku małych satelit, sposób rozwiązania problemu śmieci kosmicznych głównie polega na racjonalnej deorbitacji tych satelit i racjonalnym użytkowaniu ich na orbicie. Dlatego już dziś NASA i Europejska Agencja Kosmiczna zbiera informacje na temat wszystkich obiektów, które znajdują się w kosmosie tak, żeby można było ten problem lepiej i szybciej w przyszłości rozwiązywać – wskazuje Grzegorz Zwoliński.

Prowadzony przez ESA program Space Situational Awareness ma na bieżąco dostarczać dokładnych, aktualnych danych na temat otoczenia kosmicznego, zwłaszcza w kontekście potencjalnych zagrożeń, także dla obiektów znajdujących się na orbicie okołoziemskiej. Program Spaceweather monitoruje pogodę kosmiczną, Near-Earth Objects sprawdza, które naturalne obiekty, mogą zderzyć się z Ziemią i ocenia jak złagodzić skutki kolizji. Space Surveillance and Tracking zajmuje się z kolei lokalizowaniem obiektów w kosmosie.

W przypadku zagrożenia, zwykła próba zestrzelenia satelity wiązałaby się z ryzykiem rozrzucenia odłamków. Dlatego ESA bada różne metody poradzenia sobie z kosmicznymi odpadami, np. zepchnięciem satelity na niższą orbitę i kontrolowanym spaleniem po wejściu do atmosfery. Przy mniejszych obiektach sprawdzą się harpuny czy żagle kosmiczne, przy tych większych – manipulatory kosmiczne.

Z danych François Bausiera z ESA wynika, że w historii doszło do ok. 250 eksplozji satelitów, część nastąpiła z powodu awarii baterii. Dlatego ESA detonuje baterie litowo-jonowe przeznaczone dla satelitów kosmicznych i w ten sposób bada ich wpływ na przestrzeń po ewentualnym wybuchu. Ostatnio, zgodnie z międzynarodowymi przepisami wycofany z eksploatacji statek kosmiczny orbitujący poniżej wysokości 200 km musi móc opuścić orbitę w ciągu 25 lat od dnia dezaktywacji.

– Satelity firmy SatRevolution są ekologiczne. Spalają się po około 15 miesiącach w atmosferze, nie pozostawiając żadnych śmieci, tak że tutaj nie ma z tym problemów. Tak samo ze wszystkimi satelitami, które są na niskiej orbicie i mają małą masę nie ma zagrożenia, że one będą stanowiły problemu – ocenia ekspert.

Międzynarodowa Stacja Kosmiczna testowała już harpun przeznaczony do chwytania kosmicznych odpadów i poruszający się z prędkością 20 m/s. Nowe rozwiązania są niezbędne, bo o ile duże fragmenty satelit i statków kosmicznych można łatwo zlokalizować, to małe fragmenty mogą być całkiem niewidoczne, a jednocześnie poprzez kolizje uniemożliwić dalszą eksplorację kosmosu.

– Jest większy problem ze zderzaniem się satelit, czy ze zderzaniem się z jakimiś odłamkami po kometach, z jakimiś kamykami w kosmosie, bo jeżeli satelita tam ulegnie zniszczeniu, to ona się podzieli na małe kawałki, które będą bardzo, bardzo długo utrzymywały się na orbicie i mogą powodować dalsze kolizje – tłumaczy Grzegorz Zwoliński.

Grupa Selena: ponad 1,2 mld zł przychodów i wzrost zysku netto do 26,7 mln zł w 2018 roku

Grupa Selena – jeden z czołowych producentów i dystrybutorów chemii budowlanej oraz właściciel marki TYTAN – w 2018 roku osiągnęła skonsolidowane przychody w wysokości 1,2 mld zł, co oznacza wzrost o ponad 4% rok do roku. Zysk netto wyniósł 26,7 mln zł – czyli czterokrotnie więcej niż w 2017 roku, a EBIT osiągnął 52,3 mln zł i zwiększył się o ponad 20%. Rentowność brutto sprzedaży jest wyższa niż przed rokiem o 0,2 p.p. i wynosi 29,1%. Zanotowane wyniki są efektem m.in. coraz lepszej kontroli kosztów oraz zmniejszenia salda różnic kursowych.

Spółka zwiększyła sprzedaż na większości kluczowych rynków, m.in.: w Chinach (+27%), Hiszpanii (+20%), Ukrainie (+14%), USA (+13%), Kazachstanie (+10%) i Europie Centralnej (+6%). Jest to efekt doskonalenia metod sprzedaży, tworzenia przewag na rynkach międzynarodowych, wprowadzania innowacyjnych produktów, a także konsekwentnie rozwijanej sieci dystrybucji.

„Rok 2018 był dla Seleny czasem intensywnej pracy, której efektem są nie tylko satysfakcjonujące wyniki finansowe, ale przede wszystkim wypracowane nowe kierunki rozwoju i zmiany organizacyjne. Głównym filarem naszej działalności jest satysfakcja użytkownika naszych produktów oraz opracowanie systemowych rozwiązań w odpowiedzi na jego potrzeby. Wzmacniając prace działu R&D, w 2018 roku zakończyliśmy budowę kolejnego centrum badawczo-rozwojowego Grupy – Selena Labs, które zostało otwarte w kwietniu 2019 roku. Nasz dział R&D jest również zaangażowany – jako lider konsorcjum – w projekty badawczo-rozwojowe EENSULATE i BIOMOTIVE w programie unijnym HORYZONT 2020. W 2018 roku kontynuowaliśmy również działania związane z optymalizacją kosztową produktów – niezwykle istotną w dobie wysokich cen surowców, których jedynie część zaczęła tanieć w drugiej połowie 2018 roku. Miniony rok możemy podsumować z satysfakcją – przychody o wartości ponad 1,2 mld zł i czterokrotny wzrost zysku netto do 26,7 mln zł to powód do dumy i efekt ciężkiej pracy nad rozwojem organicznym, optymalizacją kosztów i odpowiadaniem na potrzeby rynku. Te intensywne działania i wysiłek całego zespołu, za który dziękuję moim współpracownikom, stanowią fundament dla całej Grupy do budowania sukcesów w kolejnych latach” – mówi Krzysztof Domarecki, prezes zarządu Selena FM SA.

W nadchodzących miesiącach Grupa Selena spodziewa się stabilizacji – po spadku cen surowców do produkcji pian i silikonów w pierwszym półroczu oraz utrzymania się wysokiego poziomu cen asfaltów z możliwością ich dalszego wzrostu. Oczekiwana jest również kontynuacja wzrostów sprzedaży – m.in. w USA, Hiszpanii, Europie Zachodniej, Polsce, Chinach i Rosji. Z powodu wciąż trudnej sytuacji gospodarczej na rynku tureckim i brazylijskim do końca 2019 roku Grupa nie spodziewa się wzrostów sprzedaży.

„Rok 2019 również zapowiada się intensywnie. W związku z nową strategią będziemy się koncentrować na pracy nad kompleksowymi rozwiązaniami dla użytkowników. Wartością dodaną, na którą chcemy zwrócić szczególną uwagę m.in. w związku z brakiem rąk do pracy – będzie możliwość przyspieszenia prac budowlanych przy zachowaniu najwyższej jakości. Chcemy skupić się na szybkim montażu stolarki okiennej, suchej zabudowy oraz szybkim wykańczaniu łazienki. Dzięki synergii wiedzy rynkowej i znajomości potrzeb użytkownika międzynarodowych dywizji oraz know-how zespołu R&D, chcemy dostarczać na rynek produkty zmieniające proces budowania” – dodaje Krzysztof Domarecki.

Istotne działania wdrożeniowe w Grupie Selena w 2018 roku:

  • Wdrożenie wysokoelastycznego kleju żelowego wzmocnionego włóknami Tytan Professional Superflex Gel i Flex Gel – rozwiązanie dedykowane dla dynamicznie rozwijającego się segmentu wielkoformatowych płytek, gdzie istotnymi parametrami kleju jest większa odporność na odkształcenia oraz lepsze przenoszenie naprężeni wynikających z pracy podłoża czy zmian temperatury, a także pracę w wysokiej temperaturze do 35˚C.
  • Implementacja hydroizolacyjnej i wysokorefleksyjnej powłoki COOL-R na dachu największego targu rybnego w Europie. Po aplikacji produktu temperatura dachu obniża się nawet o 70%, dzięki czemu temperatura wewnątrz obiektu spada nawet o 10⁰C. Jest to składowa dużej inwestycji, którą przeprowadziło Mercamadrid, a wartość całego projektu wynosiła 3 mln Euro.
  • Wdrożenie Microsoft Dynamics – dzięki zaimplementowanym rozwiązaniom Microsoftu znacząco skrócił się czas obsługi zamówień międzyfirmowych. W roku 2019 planowany jest intensywny rozwój wybranych narzędzi.
  • Wdrożenie na rynek polski i hiszpański kleju montażowego na bazie technologii hybrydowej – Tytan Professional FixGT, który jest 8 razy szybszy od tradycyjnych klejów montażowych, a jego pełny czas utwardzenia wynosi maksymalnie 3 godziny. Ma bardzo wysoką siłę początkowego klejenia, co pozwala zakończyć pracę w krótkim czasie i bez stosowania dodatkowych wsporników podczas aplikacji.

Nadchodzą dobre czasy dla polskiego rynku gier oraz e-sportu

Więcej funduszy na autorskie gry wideo, a w efekcie szybszy czas ich realizacji. Tak w skrócie wygląda nowy model biznesowy uruchomiony przez akcelerator ARP Games. Ogłoszona podczas konferencji prasowej na Game Jam Square, kolejna, piąta edycja programu akceleracyjnego, będzie opierała się na nowych zasadach. Jednocześnie Totalizator Sportowy oraz Polska Liga Esportowa ogłosiły rozpoczęcie współpracy na cały rok 2019. W wydarzeniu uczestniczył premier Mateusz Morawiecki.

Nadchodzą dobre czasy dla polskiego rynku gier oraz e-sportu. ARP Games ogłasza inwestycję w branżę gamingową, a Totalizator Sportowy, właściciel marki LOTTO, wsparcie dla Polskiej Ligi Esportowej (2)To moje kolejne spotkanie z branżą gamingową i jestem pełen podziwu dla tego, co kreatywne zespoły programistów potrafią wymyślić. Jesteśmy obecnie w fazie wzrostowej, jeśli chodzi o branżę gier komputerowych. Staramy się jako rząd wspierać w różne możliwe sposoby tego typu zagadnienia jak imprezy gamingowe, e-sportowe, hackatony czy wydarzenia takie jak Game Jam Square. To wspaniały sposób na promocje kultury oraz wspaniałej polskiej historii. To, co było pięknego wśród zespołów, z którymi miałem rozmawiać to interdyscyplinarność. W czym my mamy przegonić zachód, jeśli nie w branży gamingowej, czy e-sportowej, która łączy w przepiękny sposób sport z relaksem, rozrywkę z kulturą, ale również Polskę z zagranicą. Jestem bardzo wdzięczy tym wszystkim młodym ludziom i pasjonatom, że budują kreatywną branżę przyszłości -powiedział Mateusz Morawiecki, Prezes Rady Ministrów

ARP Games gwarantuje wsparcie najlepszych autorskich projektów nawet do 100% kosztów produkcji.

Rynek gier wideo już w ubiegłym roku osiągnął wartość ponad 130 mld dolarów. Tylko w Polsce działa już ponad 300 firm zajmujących się produkcją gier, których wartość szacuje się z kolei na ponad pół miliarda dolarów. To niezwykle perspektywiczny sektor gospodarki, w którego akcelerację jako ARP jesteśmy mocno zaangażowani. Jego piękno bierze się z tego, że premiuje pomysłowość i kreatywność dużo bardziej niż zasoby kapitałowe i pozycję rynkową wielkich firm. Co więcej, jest ze swojej natury biznesem globalnym. Warto także uświadomić sobie, że Game Development stanowi podstawę dla tworzenia i rozwijania się innych branż, takich jak e-sport czy dystrybucja cyfrowa, której wartość w ciągu najbliższego roku ma wzrosnąć dwukrotnie -mówił Dariusz Śliwowski, Wiceprezes ARP S.A.

W ramach programu akceleracyjnego zespoły mogą liczyć na wsparcie finansowe, opiekę mentora, specjalistyczne szkolenia i udział w branżowych wydarzeniach. Po trzech miesiącach najlepsi przechodzą do etapu inwestycyjnego, który wiąże się z założeniem spółki.

Akcelerator ma pomóc zespołom tworzącym gry komputerowe przygotować taki tytuł, który zainteresuje światowy rynek. Dlatego z naszej strony mogą liczyć na pomoc na każdym etapie produkcji. Do tej pory co drugi projekt spośród zakwalifikowanych do programu, przeszedł do fazy inwestycyjnej, a na wsparcie zespołów przeznaczyliśmy ponad 1,3 mln zł
-mówił dr Remigiusz Kopoczek, prezes ARP Games

Nowo powstałe spółki otrzymują wsparcie mentora oraz środki finansowe niezbędne do sfinalizowania produkcji gry w wysokości 100% kosztów. Na tym etapie każdy projekt traktowany jest indywidualnie.

Odnotowano już pierwsze sukcesy. Spółka 2BIGO, która powstała w ramach programu akceleracyjnego, tworzy grę pt. „Lumberhill”. Pomysł spodobał się firmie East2West ze Stanów Zjednoczonych, która podjęła decyzję o wydaniu gry. Ujrzy ona światło dzienne na początku przyszłego roku.

Oprócz ogłoszenia przez ARP Games startu kolejnej edycji programu akceleracyjnego, miłośnicy rozrywki elektronicznej mogli też być świadkami zapoczątkowania  całorocznej współpracy  Totalizatora Sportowego oraz Polską Ligę Esportową. Marka LOTTO została partnerem tytularnym Dywizji Profesjonalnej, a co za tym idzie, również jednym z podmiotów wspierających Ligę. Rozgrywki dla Profesjonalistów mają na celu wspieranie oraz odkrywanie młodych talentów sportów elektronicznych w Polsce. Tym samym Dywizja pozwala na inwestycje  w początkujących, dobrze rokujących zawodników.

Olgierd Cieślik, Prezes Zarządu Totalizatora Sportowego
Olgierd Cieślik, Prezes Zarządu Totalizatora Sportowego

Wejście Totalizatora Sportowego i marki LOTTO w Polską Ligę Esportową oraz wszystkie inne inicjatywy spółki związane z polskim gamingiem są najlepszym dowodem na to, że patrzymy na współpracę ze środowiskiem e-sportowym jako działanie długofalowe, mając oczywiście na uwadze standardy bezpiecznej i odpowiedzialnej rozrywki. Nasze zainteresowanie rynkiem gamingowym, to między innymi efekt kolejnej dynamicznej fazy rozwoju jaką przechodzi spółka w ostatnim czasie. Od niedawna bowiem na polskim rynku istnieje możliwość grania online w najpopularniejsze gry LOTTO. Jesteśmy największym mecenasem polskiego sportu, chcemy być także postrzegani przez graczy jako największy mecenas polskiego e-sportu -powiedział Olgierd Cieślik, Prezes Zarządu Totalizatora Sportowego

Totalizator Sportowy, właściciel marki LOTTO, od wielu lat jest największym mecenasem polskiego sportu. Spółka wspiera jego rozwój na kilku poziomach, m.in. poprzez przekazywanie środków z dopłat do gier liczbowych i loterii pieniężnych. Od 1994 roku było to ponad 12 mld złotych.

Po wielu latach wspierania przez Totalizator Sportowy rozwoju polskiego sportu przyszedł czas na e-sport. Ogłoszenie współpracy Totalizatora Sportowego oraz Polskiej Ligi Esportowej można traktować jako rozpoczęcie przełomowego okresu dla miłośników wirtualnej rozrywki.

Vienna House otworzy w centrum Wrocławia Vienna House Easy Wroclaw

W pierwszym kwartale 2022 roku austriacka grupa hotelowa Vienna House otworzy w centrum Wrocławia hotel z 240 pokojami. Nowy miejski hotel w stylu smart casual będzie pozycjonowany jako Vienna House Easy. W ramach jego infrastruktury planowana jest modna restauracja, lifestylowe lobby z barem, nowoczesna siłownia i obszerna przestrzeń konferencyjna. Opowiadaniem historyjek zajmą się słynne wrocławskie krasnale. Hotel będzie częścią przeprojektowanego kompleksu budynków, wokół objętej ochroną zabytków Starej Piekarni. Do ww. kompleksu będą przynależeć także mieszkania studenckie marki Basecamp.

Rupert Simoner, prezes zarządu Vienna House
Rupert Simoner, prezes zarządu Vienna House

„Wrocław to ekscytujący, rozwijający się rynek, a lokalizacja hotelu w centrum miasta, przy Ogrodzie Botanicznym jest idealna. Odbiegający od sztywnych standardów, skupiający się na bezpretensjonalnej obsłudze gości hotel Vienna House Easy i pełna energii koncepcja dla studenckich mieszkań stworzą świetne połączenie, stając się nowym, atrakcyjnym miejscem spotkań” mówi o planowanym projekcie Rupert Simoner, prezes zarządu Vienna House.

Planowane przez austriacką grupę hotelową otwarcie siódmego hotelu w Polsce podkreśla ogromne zainteresowanie tym rynkiem. Właścicielem hotelu, którym w ramach dzierżawy będzie zarządzać Vienna House, jest firma ST Wrocław Sienkiewicza Sp. z o.o.. Firma oferuje pod marką Basecamp zakwaterowanie w studenckich apartamentach w Danii, Niemczech i Polsce.

Hotel

Vienna House Easy Wroclaw 4 Vienna House Easy Wroclaw 2 Vienna House Easy Wroclaw 3 Vienna House Easy WroclawVienna House Easy oznacza hotel w stylu smart casual, pracowników, którzy gościnność mają zapisaną w swoim DNA oraz sprawdzone usługi analogowe i cyfrowe. Do tych ostatnich należy telewizor ze złączem umożliwiającym podłączenie własnych urządzeń gości, szybka sieć WiFi, Mobilny Concierge, możliwość samodzielnego zameldowania i wymeldowania oraz wiele innych. Sercem hotelu jest lobby. To przyjemne miejsce spotkań, gościnne stanowisko recepcyjne, bezpretensjonalny bar i strefa lounge w jednym. Wrocławskie krasnale tworzą tajemniczą atmosferę i towarzyszą gościom w podróży po hotelu. Wnętrze hotelu doskonale współgra z architekturą przemysłową starego dworca oraz sąsiadującego z kompleksem Ogrodu Botanicznego.

Natomiast koncepcja śniadania jak z piekarni pasuje wprost idealnie do tego budynku położonego przy Starej Piekarni. Goście będą mieć do wyboru świeże produkty prosto z ryneczku, aromatyczne kawy rodem z Wiednia oraz liczne lokalne specjały. W porze lunchu i kolacji modna restauracja Gasthouse zaoferuje nowoczesne potrawy, przygotowane z myślą o zdrowym stylu życia gości.

Hotel Vienna House Easy Wrocław zaoferuje 236 pokoi dwuosobowych w dwóch kategoriach oraz 4 apartamenty. Pokoje będą wyposażone w długie, bardzo wygodne łóżka, nowoczesne biurka, fotele oraz łazienki z prysznicami.

Ponadto nowy hotel Vienna House Easy Wrocław będzie dysponował centrum konferencyjnym o powierzchni 360 m², idealnym do organizacji różnego rodzaju szkoleń i spotkań. Strefa fitness zaoferuje nowoczesny sprzęt do treningu wytrzymałościowego i siłowego oraz gabinet masażu. Dopełnieniem oferty będą 44 miejsca na parkingu podziemnym i typowa dla Vienna House koncepcja mobilności, obejmująca wypożyczalnię rowerów, stacje do ładowania samochodów elektrycznych oraz opcje wspólnego korzystania z samochodów i skuterów.

DIMAQ Voice po raz 7

DIMAQ Voice to bezpłatne, cykliczne spotkania dla entuzjastów digital marketingu z merytorycznym udziałem najlepszych ekspertów z branży- posiadaczy certyfikatów DIMAQ.

Zapraszamy na kolejne, siódme już spotkanie, które odbędzie się:

  • 9 maja 2019 w godz. 17:30-19:30
  • o 17:00 dla chętnych, prezentacja Czym jest DIMAQ? 
  • Dom Innowacji Społecznych MARZYCIELE I RZEMIEŚLNICY, Dom Towarowy Bracia Jabłkowscy,  ul. Bracka 25 w Warszawie  (III piętro)

BĄDŹ NA BIEŻĄCO. Dołącz do WYDARZENIA NA FACEBOOKU i otrzymuj powiadomienia o kolejnych spotkaniach!

Pamiętaj, wstęp na wydarzenie jest wolny, ale liczba miejsc jest ograniczona. Obowiązuje rejestracja.

Agenda #7 DIMAQ Voice

17:30 – 18:05 Influencerzy i z czym to się je

Katarzyna Poświata, Account Executive, Mindshare, DIMAQ Professional

Wystąpienie skupi się na krótkim wyjaśnieniu kim są obecnie influencerzy. Na przykładach case studies zostanie pokazane, jak szeroki wachlarz możliwości pojawia się w przypadku decyzji o podjęciu współpracy. Oprócz tego w krótki i przystępny sposób zostaną wymienione zagrożenia i najważniejsze zasady wiążące się z podjęciem działań z influencerem.

18:10 – 18:45 #ChcęToPrzeżyć czyli budowanie społeczności, UGC i CSR w jednym

Joanna Borucka, Właściciel, Katalog Marzeń                    

#ChcęToPrzeżyć to akcja, która wymyka się jakimkolwiek klasyfikacjom. To kampania wizerunkowa, budowanie zaangażowanej społeczności, pozyskiwanie treści od użytkowników oraz działanie odpowiedzialne społecznie w jednym. Zdradzamy przepis na sukces!

18:50 19:25 Integracja i zarządzanie danymi 1st, 2nd i 3rd party. Jak przygotować data-driven strategy dla kampanii online i zwiększyć ROI? Case study z kampanii dla klienta z branży turystycznej.

Marcin Filipowicz, Wiceprezes Audience Network (grupa Cloud Technologies)

Precyzyjne trafienie do użytkownika online umożliwiają dane, a szybkie dotarcie do wielu odbiorców zapewnia stale zyskujący popularność model programmatic. Przedstawimy jak integrując i wykorzystując dane pochodzące z różnych źródeł i różne sposoby dotarcia do klientów, osiągnęliśmy ponad 200-procentowy wzrost ROI realizując kampanię dla klienta z branży turystycznej. Przedstawimy proces realizacji kampanii i  przeanalizujemy wnioski z podejmowanych kroków wyciągnięte na podstawie analizy zachowań klientów. Omówimy jak zarządzać danymi, docierać do klientów i jak często wyświetlać im reklamy, aby skonwertowali.

Chcesz zostać prelegentem DIMAQ Voice? Nasza scena jest otwarta dla wszystkich, kórzy chcą podzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem z digital marketingu. Sprawdź, jak zostać prelegentem >>

Partnerem spotkań jest GOLDEN SUBMARINE

Przegląd wydarzeń następnego tygodnia

W nadchodzącym tygodniu może się rozstrzygnąć, czy kwietniowe oznaki poprawy w aktywności gospodarczej znajdą kontynuację w nowych odczytach, czy były przejściową anomalią. Wydaje się to kluczowe dla podtrzymania apetytu na ryzyko na rynkach. PMI z Chin i ISM z USA będą na pierwszym planie. Uważnie analizowane będą też komunikaty po posiedzeniach FOMC i Bank Anglii. Tydzień zamyka raport z rynku pracy USA.

Przyszły tydzień: PCE Core, FOMC, NFP z USA, PKB z Eurolandu, BoE, PMI/CPI z Polski, Złoty Tydzień w Japonii, PMI z Chin, rynek pracy z NZ, PKB z Kanady

USA

Szykuje się wielki tydzień z danymi z USA. Startujemy z indeksem bazowych wydatków konsumpcyjnych – preferowana przez Fed miara inflacji (pon). Z powodu government shutdown jednocześnie otrzymamy dane za luty i marzec, ale z danych pośrednich wynika, że inflacja utrzymuje się poniżej trendu. Przy dowodach szybszego ożywienia (solidny PKB za I kw.) mamy idealne warunki dla rajdu ryzyka na Wall Street przy jednoczesnym zagrożeniu zaostrzenia retoryki Fed. Komunikat po posiedzeniu FOMC (śr) prawdopodobnie potwierdzi, że w obecnych warunkach najlepszym kierunkiem jest utrzymanie stóp procentowych bez zmian. Skupienie większej uwagi na odbieganiu inflacji od celu 2 proc. może wzmocnić rynkowe przeświadczenie, że cykl podwyżek jest zamknięty na dobre. Raport NFP (pt) potwierdzi solidne podstawy ożywienia w rynku pracy, tj. przyrost zatrudnienia blisko 200 tys. i obniżanie stopy bezrobocia (do 3,7 proc.). Dynamika płac w marcu rozczarowała, więc w kwietniu możliwe jest nadganianie (prog. 0,3 proc.). W ciągu tygodnia na drugim planie (choć też istotne) będą indeks nastrojów konsumentów (wt) i indeksy ISM (śr, pt). Ogólnie dane z USA powinny rysować tło pozytywne dla nastrojów, ale niekoniecznie wspierające USD.

Strefa euro

PKB za I kw. z Eurolandu (wt) będzie ważnym wskaźnikiem kondycji całego bloku. Dominujące obawy o sytuację w niemieckim przemyśle odwróciły uwagę od odbicia, m.in. w przemyśle Włoch i Hiszpanii. Stąd prognozy zakładają przyspieszenie ożywienia do 0,3 proc. k/k z 0,2 proc. w IV kw. Przy mocno zagnieżdżonym pesymizmie względem EUR, silniejszy wzrost powinien być istotnym powinien optymizmu.

Wielka Brytania

W Wielkiej Brytanii interesujące będzie stanowisko Banku Anglii (czw). Podtrzymana poprawa w danych makro w połączeniu z odsunięciem przynajmniej na 6 miesięcy widma bezumownego brexitu daje BoE pole konstruktywnej zmiany nastawienia i przygotowywania rynków na możliwą podwyżkę stopy procentowej w drugiej połowie roku. Niewykluczone, że znajdzie się przynajmniej jedne głos za podwyżką już teraz, choć bardziej jako zaznaczenie stanowiska. GBP szuka punktu zaczepienia dla odreagowania ostatniej słabości i konstruktywny przekaz BoE może być takim sygnałem. Indeksy PMI dla przemysłu/budownictwa/usług (śr-pt) raczej zostaną zignorowane, gdyż ostatnie odczyty są zaburzone przez obawy o brexit (wzrost zapasów w przemyśle, niepewność w usługach). Kwiecień może być czasem korekt.

Polska

W Polsce będziemy przyglądać się kwietniowej ankiecie PMI dla przemysłu (czw), gdzie spodziewamy się dalszej poprawy (do 49), gdyż krajowy sektor wykazuje wyraźną niewrażliwość na kłopoty w Niemczech. Inflacja CPI (wt) będzie obciążona sezonowym wzrostem cen przed Wielkanocą (0,5 proc. m/m), co dla dynamiki rocznej powinno być jednak neutralne (utrzymanie 1,7 proc.). Zachowanie złotego może być mocniej skorelowane z czynnikami zewnętrznymi, choć nie spodziewamy się, aby EUR/PLN został wyrzucony ponad 4,30. Ryzykiem jest niska płynność w trakcie świąt 1 i 3 maja.

Japonia

W Japonii od 27 kwietnia do 6 maja trwa Złoty Tydzień w związku z obchodami koronacji nowego cesarza. Rynki są zamknięte w tym czasie, a firmy przerywają działalność, co w ostatnich dniach objawiało się hamowaniem deprecjacji jena przez popyt korporacyjny w ramach w gromadzenia płynności. Ale teraz, gdy tej siły już nie ma, JPY może być bardziej wrażliwy na rajd ryzyka, o ile taki będzie miał miejsce). Stabilność USD/JPY przy 112 (pomimo presji na sprzedaż) sugeruje, że spekulacyjna część rynku ma apetyt na wzrosty.

Chiny

To ważny tydzień dla danych z Chin, gdyż kwietniowy rajd ryzyka rozpoczął się (i później był podtrzymywany) na danych świadczących o przyspieszeniu ożywienia i potwierdzających skuteczność polityki fiskalnej i monetarnej. Teraz potrzeba potwierdzenia, że poprawa w danych nie była jednorazową anomalią. Potrzeba dalszego odbicia we wskaźnikach PMI dla przemysłu (wt, czw), co prawdopodobnie będzie miało miejsce z uwagi na luźna politykę kredytowa i programy wsparcia dla przedsiębiorstw. Będzie to ważny drogowskaz dla ogólnorynkowego sentymentu.

Australia

W Australii, po rozczarowaniu słabym odczytem inflacji CPI w I kw., rynek powiększył wycenę obniżki stopy procentowej RBA na posiedzeniu 7 maja do 60 proc. To mogło wyczerpać wpływ lokalnych czynników na AUD, który już jest przy trzyletnich dołkach vs. USD. W tym ujęciu pozwolenia na budowę domów (pt) raczej wiele nie zmienią i ważniejszy będzie sentyment ogólnorynkowy z większą wrażliwością na dane z Chin.

Nowa Zelandia

W Nowej Zelandii również toczy się debata o to, czy bank centralny zetnie stopę procentową, jednak tutaj rynek jest bardziej niezdecydowany (obniżka wyceniona na 50 proc.). Indeks zaufania biznesu (wt), dane z rynku pracy (śr) i pozwolenia na budowę domów (czw) mogą przechylić szalę. Oczekiwania przed danymi o zatrudnieniu są wysokie (0,5 proc. k/k), więc łatwiej o rozczarowanie.

Kanada

W Kanadzie PKB za luty (wt) traci na znaczeniu w niecały tydzień po posiedzeniu Banku Kanady. Styczniowe dane były silne (0,3 proc. m/m), co będzie trudno podtrzymać kolejny miesiąc, szczególnie w związku z trudną pogodą w tym okresie. Biorąc jednak względną odporność CAD przed pogłębianiem osłabienia pomimo gołębiego przekazu BoC, słabsze dane mogą być słabym argumentem dla wyprzedaż waluty. Nie bylibyśmy zdziwieni, gdyby w kolejnych dniach CAD zanotował mocniejsze odreagowanie ostatniej przeceny.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Rynkowe ceny energii wzrosły, a jednak rachunki za prąd mamy najniższe od 2 lat

Rynkowe ceny energii wzrosły, a jednak rachunki gospodarstw domowych są najniższe od dwóch lat. Zapłacimy za ten bałagan, gdy skończy się rok wyborczy.

– Rząd chciał zamrozić ceny, a ceny są obniżone, to efekt bałaganu, jaki jest związany z ustawą o zamrożeniu cen energii w 2019 r. – mówi w rozmowie z MarketNews24 Bartłomiej Derski, ekspert WysokieNapiecie.pl.

Ustawa, do której od wielu tygodni brakuje rozporządzenia, spowodowała, że opłata za sprzedaż energii pozostała na poziomie z minionego roku, a opłata za dystrybucję spadła.

Taka sytuacja utrzyma się do końca tego roku, co stawia w trudnej sytuacji branżę energetyczną, której najważniejszym akcjonariuszem jest Skarb Państwa, ponieważ wiele inwestycji nie jest realizowanych. W przyszłym roku gospodarstwa domowe odczują skutki podwyżek.

– Gdy ustawa nie będzie działać ceny mogą pójść w górę. I zapewne tak będzie – komentuje ekspert.

Dobre wiadomości dla frankowiczów

Frank szwajcarski jest najtańszy od kilku miesięcy. Jednak dalszego jego osłabienia nie należy się spodziewać. Podobnie nie należy się spodziewać przyjęcia takiej ustawy, jakiej oczekiwali niektórzy frankowicze. Sytuacja stała się więc stabilna.

Kurs franka utrzymuje się obecnie w granicach 3,73-3,74 zł. Frank jest słabszy, ale jednak utrzymuje się duża jego stabilność kursowa. Taka sytuacja trwa od 8-9 miesięcy.

– To pokłosie dobrej sytuacji na europejskich rynkach akcji, co sprzyjało lokowaniu w aktywa poza Szwajcarią – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB.

Co z kursem franka w najbliższych miesiącach? – EBC będzie wspierał europejską gospodarkę. Nie będzie podwyższał stóp procentowych, a jedynie to mogłoby bardziej umocnić euro wobec franka, a więc jednocześnie złotego wobec szwajcarskiej waluty – ocenia ekspert XTB.

Obecna sytuacja oznacza dla frankowiczów, że sytuacja stała się stabilna.