Gospodarka regionalna w kwietniu 2026: selektywna poprawa i rosnąca presja kosztowa

W kwietniu 2026 r. nastroje przedsiębiorców poprawiły się w większości województw i w wielu analizowanych branżach. Z danych GUS wynika jednak, że obraz koniunktury pozostaje mocno zróżnicowany sektorowo i regionalnie. Najlepiej oceniana jest sytuacja w zakwaterowaniu i gastronomii oraz w informacji i komunikacji, natomiast najtrudniejsza pozostaje sytuacja w transporcie i gospodarce magazynowej.

Regionalny wskaźnik ogólnego klimatu koniunktury R-BCI wzrósł rok do roku w większości badanych obszarów działalności. Poprawa była szczególnie widoczna w budownictwie i handlu detalicznym, gdzie wzrost wskaźnika odnotowano w 11 województwach. Lepsze niż przed rokiem oceny pojawiły się również w przetwórstwie przemysłowym.

Mimo poprawy ogólny obraz gospodarki nie jest jednoznaczny. Część branż pozostaje w obszarze ujemnych ocen, co oznacza przewagę pesymistycznych opinii przedsiębiorców nad optymistycznymi. Dotyczy to zwłaszcza transportu, gdzie wskaźnik R-BCI był ujemny w 14 z 16 województw.

Najlepsza sytuacja w zakwaterowaniu i gastronomii

Najwyższy wskaźnik koniunktury w skali kraju odnotowano w sekcji zakwaterowanie i gastronomia. Dla Polski R-BCI wyniósł w tym obszarze +10,2 pkt, a dodatnie wartości wskaźnika wystąpiły w 12 województwach. Najlepszy wynik zanotowano w województwie podkarpackim, gdzie wskaźnik osiągnął +37,6 pkt. Wysokie wartości odnotowano także w województwie podlaskim, gdzie R-BCI wyniósł +35,5 pkt.

Dobre oceny przeważały również w sektorze informacji i komunikacji. Wskaźnik dla Polski wyniósł tu +9,6 pkt, a dodatnie wartości wystąpiły w 10 województwach. Najwyższe wyniki zanotowano w województwie podlaskim (+26,8 pkt) oraz podkarpackim (+23,7 pkt). Jednocześnie dane pokazują duże różnice regionalne — w województwie lubelskim wskaźnik w tej sekcji spadł do -30,5 pkt.

Transport pozostaje najsłabszym sektorem

Najtrudniejsza sytuacja widoczna jest w transporcie i gospodarce magazynowej. Wskaźnik R-BCI dla Polski wyniósł w tej sekcji -5,6 pkt, a w większości województw pozostawał poniżej zera. Najsłabszy wynik odnotowano w województwie opolskim, gdzie wskaźnik spadł do -24,2 pkt. Bardzo niskie wartości zanotowano także w województwie podkarpackim (-21,2 pkt), łódzkim (-19,2 pkt) i małopolskim (-16,0 pkt).

Transport pozostaje jednocześnie branżą szczególnie wrażliwą na wzrost kosztów energii, paliw, pracy oraz obciążeń regulacyjnych. Według danych GUS prognozy przedsiębiorców z tego sektora na najbliższe trzy miesiące są pesymistyczne w zakresie popytu, sprzedaży i sytuacji finansowej. To może oznaczać utrzymanie presji kosztowej w kolejnych miesiącach.

Budownictwo z poprawą, ale wciąż poniżej zera

W budownictwie wskaźnik R-BCI dla Polski wyniósł -2,4 pkt. Oznacza to, że mimo poprawy rok do roku sektor nadal pozostaje lekko po stronie negatywnych ocen. Najlepiej sytuację ocenili przedsiębiorcy z województwa podlaskiego (+11,6 pkt), opolskiego (+11,0 pkt) oraz lubuskiego (+7,5 pkt).

Najgorsze nastroje w budownictwie zanotowano w województwie świętokrzyskim, gdzie wskaźnik wyniósł -16,6 pkt, oraz zachodniopomorskim z wynikiem -13,4 pkt. Największą poprawę rok do roku odnotowano w województwie lubuskim, gdzie wskaźnik wzrósł o 20,9 pkt.

Handel detaliczny pozostaje ostrożny

W handlu detalicznym ogólnopolski wskaźnik R-BCI wyniósł -1,3 pkt. Oznacza to, że mimo poprawy w wielu regionach nadal przeważają ostrożne lub negatywne oceny sytuacji. Najlepszy wynik odnotowano w województwie warmińsko-mazurskim (+6,0 pkt) oraz wielkopolskim (+2,7 pkt).

Najtrudniejsza sytuacja wystąpiła w województwie opolskim, gdzie wskaźnik dla handlu detalicznego wyniósł -16,6 pkt. Słabe nastroje widoczne były także w województwie lubelskim (-11,7 pkt) i podlaskim (-10,1 pkt). Dane wskazują, że mimo poprawy rok do roku sektor nadal odczuwa presję kosztową i niepewność popytu.

Przetwórstwo przemysłowe z regionalnymi różnicami

W przetwórstwie przemysłowym wskaźnik R-BCI dla Polski wyniósł -4,4 pkt. Najlepsze oceny odnotowano w województwie małopolskim, gdzie wskaźnik osiągnął +8,9 pkt, oraz pomorskim z wynikiem +7,2 pkt. Dodatnie wartości wystąpiły również m.in. w województwie podkarpackim, mazowieckim i opolskim.

Najniższe oceny w przetwórstwie przemysłowym zanotowano w województwie kujawsko-pomorskim (-9,6 pkt) oraz podlaskim (-9,5 pkt). W skali kraju sektor pozostaje więc pod presją, choć w części regionów widoczne są oznaki poprawy.

Koszty zatrudnienia główną barierą dla firm

Przedsiębiorcy we wszystkich badanych sekcjach jako jedną z głównych barier działalności wskazywali koszty zatrudnienia. W zakwaterowaniu i gastronomii w województwie wielkopolskim na ten problem zwróciło uwagę 94,7 proc. badanych firm. Wysoki odsetek wskazań odnotowano także w województwie dolnośląskim, gdzie barierę tę wskazało 90,8 proc. przedsiębiorców z tej sekcji.

Drugim istotnym problemem pozostaje niepewność ogólnej sytuacji gospodarczej. Szczególnie wyraźnie widać to w transporcie, gdzie w województwie łódzkim wskazało na nią 80 proc. badanych, a w małopolskim 73,6 proc. W handlu hurtowym niepewność gospodarcza po raz pierwszy wyprzedziła koszty zatrudnienia jako najczęściej wskazywana bariera działalności.

Firmy obawiają się cen energii i paliw

Z dodatkowego pytania ankietowego GUS wynika, że w najbliższym kwartale przedsiębiorcy spodziewają się dalszego wzrostu kosztów działalności. Najczęściej wskazywanym czynnikiem są ceny energii i paliw. W przetwórstwie przemysłowym, budownictwie, handlu hurtowym i detalicznym co najmniej 85 proc. firm we wszystkich województwach wskazało ten czynnik jako istotne źródło presji kosztowej.

W budownictwie odsetek wskazań wahał się od 89,1 proc. w województwie mazowieckim do 98,2 proc. w zachodniopomorskim. W transporcie w województwie opolskim i podlaskim ceny energii i paliw wskazały wszystkie badane podmioty. Drugim najważniejszym czynnikiem pozostają koszty zatrudnienia, a kolejnymi ceny komponentów, usług oraz koszty czynszu i najmu.

Ostrożna poprawa, ale bez równomiernego odbicia

Dane GUS pokazują, że w kwietniu 2026 r. sytuacja przedsiębiorstw poprawiała się, ale nie miała charakteru powszechnego odbicia. Najlepiej wypadały usługi związane z turystyką, zakwaterowaniem, gastronomią oraz sektor informacji i komunikacji. Słabsze pozostawały transport, handel detaliczny oraz część przemysłu.

Największym wyzwaniem dla firm pozostaje presja kosztowa. Wzrost cen energii i paliw, wysokie koszty pracy oraz niepewność gospodarcza ograniczają poprawę nastrojów i mogą wpływać na decyzje inwestycyjne przedsiębiorców w kolejnych miesiącach. W efekcie dane za kwiecień wskazują raczej na selektywną poprawę koniunktury niż na trwałe i szerokie ożywienie w całej gospodarce.

Creotech Quantum rusza z emisją akcji. Spółka celuje w 75 mln zł finansowania

Creotech Quantum, notowana na GPW polska spółka rozwijająca i komercjalizująca technologie kwantowe, rozpoczęła proces pozyskania ok. 75 mln zł w drodze emisji do 350 000 akcji zwykłych na okaziciela serii D. Oferta zostanie przeprowadzona w formie subskrypcji prywatnej skierowanej do wybranych inwestorów, z całkowitym wyłączeniem prawa poboru dotychczasowych akcjonariuszy. Pozyskane środki zostaną przeznaczone na realizację strategii rozwoju spółki oraz wejście w fazę jej dynamicznego wzrostu, w szczególności poprzez umożliwienie realizacji szerszego zakresu inicjatyw strategicznych, obejmujących potencjalne projekty rozwojowe i inwestycyjne, które mogą pojawiać się w toku jej dalszej działalności. Spółkę w procesie wspiera cc group jako doradca IR i finansowy, a koordynatorem oferty jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A.

Rozpoczęcie procesu pozyskania finansowania to istotny krok w realizacji naszej długoterminowej strategii rozwoju i budowy silnej pozycji Creotech Quantum na europejskim rynku technologii kwantowych. Zdecydowaliśmy o zwiększeniu docelowej wartości finansowania z wcześniej zakładanych 60 mln zł do 75 mln zł. Dodatkowy kapitał pozwoli nam przyspieszyć realizację kluczowych prac B+R oraz wdrożenie nowych produktów i skuteczniej wykorzystać pojawiające się szanse rynkowe. Koncentrujemy się na obszarach o największym potencjale rynkowym, takich jak komunikacja kwantowa, bezpieczeństwo danych, infrastruktura krytyczna czy rozwiązania dla sektora telekomunikacyjnego i kosmicznego. Równolegle planujemy wzmacniać kompetencje produkcyjne, integracyjne i sprzedażowe, rozwijać obecność na rynkach zagranicznych oraz inwestować w infrastrukturę i zaplecze inżynieryjne. Naszym celem jest stworzenie spółki zdolnej do dostarczania zaawansowanych technologii kwantowych na skalę międzynarodową i aktywnego uczestnictwa w budowie europejskiej suwerenności technologicznej w tym obszarze – komentuje dr Anna Kamińska, Prezes Zarządu Creotech Quantum S.A.

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, spółka planuje przeznaczyć ok. 50–65% pozyskanych z emisji środków na dalszy rozwój działalności badawczo-rozwojowej oraz rozbudowę organizacji, przy jednoczesnym kontynuowaniu współfinansowania projektów B+R ze środków zewnętrznych, w tym w ramach programów krajowych i międzynarodowych realizowanych m.in. dla Komisji Europejskiej oraz Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA). W tym zakresie Creotech Quantum koncentrować się będzie przede wszystkim na rozwoju nowej generacji systemów kwantowej dystrybucji klucza (QKD), detektorów pojedynczych fotonów, odbiorników dla optycznych stacji naziemnych, a także rozwiązań z obszaru bezpieczeństwa kosmicznego i elektroniki dla procesorów kwantowych. Równolegle spółka planuje inwestycje we wzmocnienie infrastruktury bezpieczeństwa, rozwój zaplecza inżynieryjnego oraz zwiększenie zdolności integracyjnych i testowych.

Pozostała część pozyskanych środków zostanie przeznaczona na rozwój działalności komercyjnej oraz wdrażanie i sprzedaż produktów, w szczególności pierwszego systemu QKD oraz kolejnych rozwiązań z tego obszaru. Spółka planuje także rozwój i budowę urządzeń demonstracyjnych wykorzystywanych w projektach pilotażowych, zwiększenie skali produkcji własnych technologii oraz wzmocnienie kompetencji w obszarze sprzedaży i marketingu. Istotnym elementem działań będzie również dalsza ekspansja na rynki zagraniczne oraz aktywny udział w kluczowych wydarzeniach branżowych.

W ramach realizacji strategii oraz wykorzystania środków pozyskanych z emisji spółka nie wyklucza również możliwości przejęć lub częściowych przejęć podmiotów komplementarnych technologicznie lub biznesowo, które mogłyby przyczynić się do przyspieszenia rozwoju działalności, poszerzenia kompetencji oraz wzmocnienia pozycji rynkowej Creotech Quantum. Zwiększenie docelowej wartości emisji zwiększa skuteczność działania spółki w tym zakresie oraz umożliwia udział w większych przetargach wymagających zapewnienia płynności finansowej.

Emisja Akcji serii D – szczegóły

Emisja akcji serii D jest przeprowadzona z wyłączeniem prawa poboru dotychczasowych akcjonariuszy spółki w całości. Oferta zostanie skierowana wyłącznie do wybranych inwestorów – nie więcej niż 149 osób fizycznych lub prawnych innych niż inwestorzy kwalifikowani oraz inwestorów, którzy nabędą akcje o łącznej wartości co najmniej 100.000 EUR na inwestora. Jednocześnie akcjonariuszom spełniającym kryteria określone w uchwale emisyjnej będzie przysługiwać prawo pierwszeństwa objęcia nowych akcji. Rozwiązanie to ma na celu ochronę przed rozwodnieniem w głosach akcjonariuszy, którzy dokonali istotnych inwestycji w akcje spółki. Prawo to będzie przysługiwać akcjonariuszom posiadającym – według stanu na koniec dnia 11 maja – co najmniej 14.272 akcje spółki (ok. 0,5% kapitału zakładowego i ogólnej liczby głosów w spółce). Przy obliczeniu wartości 0,5% nie uwzględnia się posiadanych przez spółkę akcji własnych w kapitale zakładowym, tj. 1.500.00 akcji zwykłych imiennych serii A spółki.

Środki pozyskane w ramach emisji akcji serii D mają umożliwić spółce konsekwentną realizację strategii rozwoju oraz zbudowanie solidnych fundamentów organizacji zdolnej do dostarczania zaawansowanych technologii kwantowych na skalę międzynarodową.

Baumit przejmuje firmę Mastermas

Baumit sfinalizował przejęcie 100 proc. udziałów w firmie Mastermas, producencie gotowych do użycia mas szpachlowych. Transakcja ma wzmocnić pozycję Baumit w segmencie produktów przeznaczonych do profesjonalnego wykańczania wnętrz.

Baumit jest producentem materiałów budowlanych działającym na rynku europejskim. W ofercie firmy znajdują się m.in. systemy ociepleń, produkty do renowacji budynków, tynki maszynowe, systemy podłogowe, produkty do układania płytek, masy szpachlowe, betony oraz zaprawy murarskie. Spółka rozwija również rozwiązania związane z poprawą efektywności prac budowlanych oraz jakością użytkowania wnętrz.

Mastermas działa od 1997 roku i specjalizuje się w produkcji gotowych mas szpachlowych. Firma posiada doświadczenie w technologii wykorzystującej drobno mielone skały dolomitowe. Jej produkty są stosowane przede wszystkim przez wykonawców zajmujących się pracami wykończeniowymi.

Według Baumit przejęcie Mastermas ma umożliwić rozszerzenie oferty w kategorii produktów gotowych do użycia, które zyskują na znaczeniu na rynku wykończeniowym. Firma wskazuje, że połączenie kompetencji obu podmiotów ma pomóc w dalszym rozwoju produktów oraz w lepszym dostosowaniu oferty do potrzeb wykonawców, inwestorów i partnerów handlowych.

– Włączenie Mastermas do struktur Baumit to dla nas istotny krok strategiczny, wzmacniający naszą ofertę w segmencie produktów do wykańczania wnętrz. Obserwujemy rosnące zainteresowanie rozwiązaniami gotowymi do użycia, wyróżniającymi się komfortem aplikacji i niezawodnością. Obie firmy łączy podobne podejście do jakości oraz rozwoju produktów. Naszym wspólnym celem jest dostarczanie rozwiązań, które spełniają wymagania rynku i zapewniają trwałe efekty wykończeniowe – mówi Zbigniew Kaliciński, prezes zarządu Baumit Sp. z o.o.

Jak podkreśla przedstawiciel spółki, ważnym elementem dalszego rozwoju mają być również kwestie związane ze zrównoważonym rozwojem, w tym dobór surowców, technologie produkcji oraz ograniczanie wpływu procesów przemysłowych na środowisko.

Przejęcie Mastermas wpisuje się w strategię Baumit zakładającą rozwój portfolio produktowego, inwestycje w nowe rozwiązania oraz umacnianie pozycji na rynku materiałów budowlanych.

To kolejna inwestycja firmy w ostatnim czasie. W grudniu 2025 roku Baumit rozpoczął budowę czwartej fabryki w Polsce, zlokalizowanej w miejscowości Zimna Wódka na Opolszczyźnie. Nowy zakład ma zwiększyć moce produkcyjne spółki oraz usprawnić logistykę i dostawy do klientów z południowej części kraju.

Dzień Europy – 39 proc. Europejczyków nie wierzy w lepszą przyszłość UE

W momencie, gdy europejska debata coraz częściej koncentruje się na napięciach, wyzwaniach i poczuciu niepewności, rośnie znaczenie tego, co dzieje się poza poziomem instytucji. W Polsce wyraźnie widać, że wspólnota przestaje być deklaracją, a staje się praktyką budowaną przez codzienne postawy i zaangażowanie obywateli. Obejmuje to zarówno znaczenie symboli, takich jak wywieszanie flagi (74 proc. wskazań), jak i bardzo konkretne działania, przede wszystkim udział w wyborach (79 proc.), które dla Polaków stają się jednym z najważniejszych wyrazów obywatelskości. Dane przytoczone w komentarzu pochodzą z badania towarzyszącego kampanii We Did It In Poland.

Komentarz ekspercki Olgi Kozierowskiej, twórczyni konkursu Sukces Pisany Szminką, kampanii We Did It In Poland oraz wpływowych akcji społecznych.

Czy jesteśmy między niepewnością a sprawczością? W tym roku Dzień Europy przypada w momencie, w którym coraz częściej mówi się o zmianie, napięciu i potrzebie redefinicji dotychczasowych modeli działania. W przestrzeni publicznej rośnie poczucie, że rzeczywistość – społeczna i gospodarcza – staje się mniej przewidywalna, a dotychczasowe odpowiedzi wymagają uzupełnienia lub korekty. Jak pokazuje najnowszy Eurobarometr Parlamentu Europejskiego, 52 proc. Europejczyków wyraża pesymistyczne oczekiwania wobec przyszłości świata, a 39 proc. wobec przyszłości Unii Europejskiej. W tym kontekście wyraźnie widać proces przesuwania się ciężaru budowania wspólnoty z poziomu instytucji na poziom społeczeństw. Coraz większe znaczenie mają nie tylko decyzje systemowe, ale przede wszystkim postawy obywateli – ich gotowość do działania, współpracy i brania odpowiedzialności za otoczenie. To na tym poziomie zaczyna się dziś realna sprawczość.

Codzienność zamiast deklaracji

Zmiana ta znajduje bardzo wyraźne odzwierciedlenie w sposobie, w jaki Polacy definiują dziś patriotyzm i zaangażowanie obywatelskie. O ile symbole – takie jak wywieszanie flagi, które dla 74 proc. badanych pozostaje ważnym gestem – nadal mają swoje miejsce w budowaniu tożsamości, o tyle coraz częściej nie są wystarczające same w sobie. Uzupełnia je przekonanie, że wspólnota wymaga udziału. Dlatego tak silnie wybrzmiewają dziś postawy związane z odpowiedzialnością i współuczestnictwem: udział w wyborach (79 proc.), zaangażowanie w życie lokalnych społeczności (71 proc.) czy uczciwe funkcjonowanie w systemie gospodarczym, w tym płacenie podatków (62 proc.). W tym ujęciu patriotyzm staje się formą działania, a nie tylko deklaracją tożsamości. To przesunięcie pokazuje rosnącą świadomość, że stabilność i rozwój wynikają nie tylko z decyzji instytucji, ale także z codziennych wyborów obywateli.

Nowa pewność siebie i europejskość w praktyce

Równolegle zmienia się sposób, w jaki Polacy postrzegają swoje miejsce w Europie. Coraz rzadziej dominuje narracja porównawcza, a coraz częściej pojawia się przekonanie o własnej sprawczości i adekwatności rozwojowej. Już co trzeci Polak uważa, że Polska nie pozostaje w tyle za krajami Europy, co pokazuje rosnącą pewność siebie opartą na doświadczeniu, a nie deklaracjach. Ten sposób postrzegania znajduje swoje oparcie również w szerszych trendach gospodarczych – Polska od trzech dekad pozostaje jedną z najszybciej rozwijających się gospodarek w Unii Europejskiej i wśród krajów na podobnym poziomie rozwoju, systematycznie zmniejszając dystans do średniej unijnej, który według analiz ekonomistów wynosi dziś ok. 80 proc. W tym miejscu pojawia się bardziej praktyczne rozumienie europejskości – jako zdolności do współdziałania w warunkach różnorodności, odpowiedzialności za wspólne dobro i gotowości do reagowania na wyzwania wykraczające poza granice jednego kraju. Europejskość staje się więc praktyką działania, a nie tylko punktem odniesienia.

Wspólnota w działaniu

Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów tej zmiany pozostaje zdolność do mobilizacji w sytuacjach wymagających solidarności. Aż 69 proc. Polaków uważa, że potrafimy się jednoczyć w momentach zrywów, a co trzeci deklaruje dumę z własnego zaangażowania w działania prospołeczne. Co istotne, coraz częściej ta gotowość przekłada się na działania o skali i skuteczności wykraczającej poza lokalny kontekst. W ostatnim czasie widoczna była oddolna inicjatywa angażująca ogromne społeczności przez wiele dni i przynosząca rezultaty liczone w setkach milionów złotych – szeroko zauważone również poza granicami kraju. Pokazuje to, że wspólnota nie jest już tylko potencjałem, ale realną siłą działania.

Europejskość jako wspólna odpowiedzialność

W tym kontekście zmienia się sposób myślenia o Europie. Coraz mniej jest ona wyłącznie projektem instytucjonalnym, a coraz bardziej przestrzenią współodpowiedzialności, w której kluczową rolę odgrywają społeczeństwa. To one budują odporność, zaufanie i zdolność reagowania na zmieniającą się rzeczywistość. Dzień Europy staje się więc nie tylko okazją do refleksji nad integracją, ale przede wszystkim nad tym, gdzie faktycznie buduje się jej fundament. Coraz częściej odpowiedź prowadzi nie do instytucji, lecz do ludzi – ich codziennych wyborów i gotowości do działania. W tym wymiarze Polska pokazuje, że wspólnota nie musi być deklarowana, by była realna – wystarczy, że jest praktykowana.

Olga Kozierowska – pionierka działań na rzecz równości i różnorodności, twórczyni kampanii, które zmieniają sposób, w jaki Polacy myślą o sobie i swoim kraju. Mówczyni, key speakerka m.in. z wystąpień publicznych, przedsiębiorczyni społeczna, dziennikarka i twórczyni inicjatyw społecznych. Od lat działa na rzecz równego dostępu do szans, wspierania kobiet i budowania inkluzywnego przywództwa.

Założyła Sukces Pisany Szminką (2008), pierwszą w Polsce organizację wspierającą przedsiębiorczość kobiet i równość płci. Jako prezeska Fundacji WłączeniPlus oraz inicjatorka Klubu DEI Champions łączy biznes z działaniami na rzecz różnorodności i systemowej zmiany.

Blackstone inwestuje w Eurowind Energy. 2 mld euro na rozwój OZE w Europie

Blackstone został nowym współwłaścicielem firmy Eurowind Energy. Umożliwi to deweloperowi energetycznemu przyspieszenie rozwoju odnawialnych źródeł energii w Europie. Jens Rasmussen pozostał dyrektorem generalnym i wraz z koncernem energetyczno-telekomunikacyjnym Norlys nadal są większościowym właścicielem Eurowind Energy.

Blackstone, globalny inwestor infrastrukturalny, został nowym współwłaścicielem Eurowind Energy, jednego z wiodących deweloperów odnawialnych źródeł energii w Europie. Firma z siedzibą w Hobro od ponad dwóch dekad buduje, rozwija i zarządza projektami OZE. Obecnie posiada instalacje lądowej energetyki wiatrowej i słonecznej, magazynowania energii oraz biogazu w 16 krajach, o łącznej mocy 1,6 GW.

Inwestycja o wartości 2 mld euro pozwoli Eurowind Energy przyspieszyć rozwój projektów OZE w odpowiedzi na rosnące zapotrzebowanie na energię oraz zwiększoną presję na europejski system energetyczny. Założyciele firmy – CEO Jens Rasmussen, Søren Rasmussen i Jakob Kortbæk – wraz z koncernem Norlys pozostali większościowymi właścicielami spółki, natomiast Blackstone początkowo objął 24,7 proc. udziałów.

Dzięki obecnej strukturze właścicielskiej Eurowind Energy przeszedł istotną transformację i znacząco zwiększył moce w zakresie odnawialnych źródeł energii w Europie. Ostatnie wydarzenia pokazały, jak ważne jest, aby Europa była samowystarczalna pod względem stabilnych i konkurencyjnych dostaw energii. Zaangażowanie Blackstone jako inwestora długoterminowego zapewnia Eurowind Energy niezbędne wsparcie finansowe, które pozwoli kontynuować ten proces i wejść w kolejny etap rozwojumówi Gert Vinther Jørgensen, przewodniczący rady nadzorczej Eurowind Energy i Group CEO Norlys.

Eurowind Energy planuje do 2030 roku budowę parków energetycznych o łącznej mocy 1,5 GW rocznie oraz rozbudowę istniejących instalacji o magazyny energii.

Istotne dla nas jest to, że Blackstone jest inwestorem długoterminowym, który wspiera strategię Eurowind Energy zakładającą osiągnięcie pozycji wiodącego niezależnego producenta energii w Europie. Blackstone posiada międzynarodowe doświadczenie w sektorze energii i infrastruktury. Ta inwestycja pozwoli nam zwiększyć tempo rozwoju i zrealizować 3-4 razy więcej projektów energii słonecznej i wiatrowej oraz magazynów energii, niż bylibyśmy w stanie osiągnąć samodzielnie mówi Jens Rasmussen, dyrektor generalny Eurowind Energy.

Blackstone posiada bogate doświadczenie w inwestycjach w odnawialne źródła energii, m.in. w Invenergy – największego niezależnego producenta OZE w USA – oraz we wspólnym przedsięwzięciu z NextEra Energy, największym na świecie deweloperem energii wiatrowej i słonecznej.

W nadchodzących latach Europa będzie potrzebować znaczącego kapitału, aby sprostać rosnącemu zapotrzebowaniu na energię. Blackstone konsekwentnie wspiera rozbudowę europejskiej infrastruktury energetycznej. W ciągu ostatnich dwóch dekad Jens Rasmussen wraz z zespołem zarządzającym zbudowali silny biznes obejmujący cały łańcuch wartości projektów OZE. Z niecierpliwością oczekujemy współpracy z Eurowind Energy oraz z Norlys mówi Adam Kuhnley, Co-Head of European Investments w Blackstone Infrastructure.

Transakcja ma zostać sfinalizowana do końca roku, pod warunkiem uzyskania wymaganych zgód regulacyjnych.

Cena akcji Liftero w IPO ustalona na 35,00 zł. Spółka chce pozyskać 17,5 mln zł

Oferta publiczna akcji Liftero, polskiego producenta technologii napędowych do misji kosmicznych, cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem inwestorów – cena emisyjna jednej akcji w ofercie została ustalona na 35,00 zł. Spółka oferuje łącznie 500 000 szt. nowych akcji zwykłych na okaziciela serii C, co oznacza wartość oferty na poziomie 17,5 mln zł. Liftero planuje debiut giełdowy do końca II kwartału 2026 roku – stanie się wtedy jedynym przedstawicielem sektora kosmicznego notowanym na rynku NewConnect.

Wysokie zainteresowanie ofertą Liftero odbieramy jako potwierdzenie atrakcyjności naszego modelu biznesowego i opracowanej technologii. Podczas roadshow otrzymaliśmy wiele pozytywnych opinii, w tym od szerokiego grona inwestorów instytucjonalnych. Cieszy nas to i motywuje do wytężonej pracy nad dalszym rozwojem biznesu i autorskiego systemu BOOSTER. Wierzymy, że oferujemy inwestorom unikalną możliwość zajęcia ekspozycji nie tylko na sektor kosmiczny, ale również atrakcyjny i dynamicznie rosnący segment napędów kosmicznych – elementu niezbędnego dla prawie wszystkich budowanych dziś na świecie satelitów  komentuje Tomasz Palacz, CEO Liftero.

Model biznesowy Liftero opiera się na autorskim systemie napędowym BOOSTER, wykorzystującym chemiczne, nietoksyczne materiały pędne, zaprojektowanym dla satelitów klasy 30–500 kg. Rozwiązanie wyróżnia się modułową architekturą, która umożliwia dopasowanie konfiguracji, w tym całkowitego impulsu oraz liczby silników, do specyfiki danej misji.

System BOOSTER został już przetestowany w warunkach kosmicznych w ramach misji RED5 i od 2025 roku operuje na orbicie, budując dla spółki kluczowy w branży tzw. flight heritage. Dzięki optymalizacji komponentów oraz rozwijaniu kluczowych kompetencji we własnym zakresie Liftero skraca czas realizacji kontraktów i jest w stanie dostarczać systemy szybciej niż standard rynkowy, odpowiadając na rosnące globalnie zapotrzebowanie na napędy dla misji kosmicznych.

Nasza strategia zakłada zbudowanie silnej i trwałej pozycji rynkowej poprzez szybkie zwiększanie liczby silników Liftero pracujących na orbicie. Dlatego ważnym elementem celów emisji jest m.in. rozwój kolejnych wariantów systemu BOOSTER. Już niedługo będzie on wykorzystany w misji in-orbit servicing, obejmującym m.in. operacje zbliżeniowe satelitów, a także ich dokowanie i tankowanie na orbicie, ale dostosowujemy go również do innych nisz rynkowych, w tym m.in. do kapsuł deorbitacyjnych czy misji w daleki kosmos. Widzimy rosnące zapotrzebowanie rynku na tego rodzaju produkty mówi Przemysław Drożdż, COO Liftero.

Backlog Liftero, obejmujący podpisane kontrakty, wynosi obecnie 725 tys. EUR, w tym m.in. ostatnie transze płatności w ramach dwóch projektów realizowanych dla Europejskiej Agencji Kosmicznej. Ponadto uwzględnia zawarty w I kwartale 2026 roku kontrakt z indyjską firmą OrbitAID na dostarczenie dwóch systemów BOOSTER wyposażonych łącznie w ponad 10 silników. To dotąd największe zamówienie w historii Liftero, którego realizacja ma zapewnić w tym roku wyższe przychody niż w całym 2025 roku, gdy Spółka wygenerowała 1,7 mln zł przychodów netto ze sprzedaży produktów.

Spółka planuje zwiększenie mocy produkcyjnych do ok. 30 systemów BOOSTER rocznie, co odpowiada ok. 80 silnikom i chce osiągnąć ten poziom do końca 2027 roku. Liftero obserwuje rosnące zainteresowanie swoim produktem ze strony potencjalnych klientów, dlatego w najbliższych miesiącach zamierza usprawnić obsługę procesu ofertowania poprzez m.in. wzmocnienie zespołu i zatrudnienie dodatkowych specjalistów.

Na koniec marca br. nasz pipeline ofert przedstawionych potencjalnym klientom wyniósł ok. 115 mln EUR, co oznacza trzykrotny wzrost w ciągu ostatniego półrocza. W związku z wysokim tempem rozwoju biznesu potrzebujemy kolejnych inżynierów produkcji, mechaników, programistów, elektroników, a także sprzedawców i fachowców od marketingu. Plan do końca tego roku zakłada zwiększenie zatrudnienia z ok. 20 do ok. 40 osób – przygotowujemy się kadrowo do obsługi rosnącej liczby zamówień oraz do planowanego w kolejnych tygodniach debiutu na rynku NewConnect dodaje Tomasz Palacz.

Wzrost zainteresowania systemem BOOSTER wpisuje się w szersze trendy rynkowe – według szacunków Spółki, opartych na raporcie „Satellites to be Built and Launched” (Novaspace), adresowalna liczba satelitów dla jej napędów w latach 2026–2030 wzrośnie pięciokrotnie do ok. 17,5 tys. jednostek, przy czym według Goldman Sachs Research liczba nowych wyniesień satelitów w tym okresie może sięgnąć nawet 70 tys. sztuk, uwzględniając megakonstelacje.

W procesie trwającej oferty publicznej Spółkę wspiera cc group – Doradca Finansowy i Autoryzowany Doradca NewConnect, CK Legal – Doradca Prawny oraz Trigon Dom Maklerski S.A. – Główny Menedżer Oferty i Zarządzający Księgą Popytu.

Harmonogram oferty:

Termin (2026) Zdarzenie
04.05 Publikacja Memorandum (rozpoczęcie Oferty)
04–07.05 Road Show
05–07.05
(w dniu 07.05 do godz. 15:00)
Budowa Księgi Popytu wśród podmiotów z Transzy na Zaproszenie
07.05 Ustalenie i opublikowanie: ceny emisyjnej Akcji Oferowanych oraz ostatecznej liczby Akcji Oferowanych w poszczególnych transzach
08–14.05 Przyjmowanie zapisów na Akcje Oferowane w Transzy na Zaproszenie
08–13.05
(w dniu 13.05 zapisy do godz. 23.59)
Przyjmowanie zapisów na Akcje Oferowane w Transzy Otwartej
15.05 Przyjmowanie zapisów od Inwestorów Zastępczych
do 19.05 Przydział Akcji Oferowanych
około 4–6 tygodni od przy-działu Akcji Oferowanych Rejestracja w KRS podwyższenia kapitału zakładowego Spółki w zwiazku z emisją Akcji Oferowanych
około 2–3 tygodni od rejestracji w KRS podwyższenia kapitału zakładowego spółki Przewidywany termin wprowadzenia do obrotu oraz rozpoczęcia notowań Akcji Oferowanych w ASO na rynku NewConnect GPW

Mabion wraca do projektu CD20. Spółka podpisała list intencyjny z francuskim Oddifact

  • Mabion S.A., polska firma biotechnologiczna, podpisała list intencyjny (LOI) z francuską firmą Oddifact SAS celem wspólnego rozwoju leku MabionCD20, co otwiera drogę do wykorzystania zaawansowanej wiedzy naukowej Spółki w nowym obszarze chorób sierocych (ang. orphan diseases)
  • Współpraca z francuskim partnerem TechDev jest wynikiem konsekwentnego wdrażania nowej strategii Mabion, zakładającej m.in. rozszerzenie modelu CDMO o realizację wybranych projektów o wysokiej wartości dodanej oraz budowę portfela produktów w oparciu o własne IP
  • List intencyjny przewiduje, że w pierwszym etapie trwającym do 30 września br., strony będą wspólnie opracowywać materiały na potrzeby pozyskania finansowania, a także uczestniczyć w spotkaniach z organami regulacyjnymi w zakresie kluczowych decyzji dotyczących leku MabionCD20
  • W drugim etapie, po ustaleniu możliwości i warunków stosowania leku MabionCD20, strony ustalą dalsze kroki, w tym swój wkład materialny i finansowy, co zostanie określone w umowie o współpracy (ang. Cooperation Agreement) oraz odpowiednich SOW (ang. Statement of Work)
  • Wykorzystanie sztucznej inteligencji (AI) przez Oddifact SAS w celu identyfikacji nowych wskazań klinicznych, w połączeniu z doświadczeniem Mabion, ma na celu przyspieszenie procesów regulacyjnych przed amerykańską Agencją Żywności i Leków (FDA) oraz Europejską Agencją Leków (EMA)

Współpraca pomiędzy Mabion S.A. a Oddifact SAS dotyczy zbadania i oceny możliwości zastosowania leku MabionCD20 w nowych wskazaniach klinicznych w obszarze chorób sierocych (orphan diseases). Docelowo ma ona doprowadzić do zawarcia partnerstwa oraz rejestracji MabionCD20 jako leku innowacyjnego na choroby sieroce.

MabionCD20 jest przeciwciałem monoklonalnym opracowanym przez Spółkę jako kandydat na lek biopodobny względem produktów MabThera i Rituxan (stosowanych m.in. w leczeniu chłoniaka oraz reumatoidalnego zapalenia stawów). Choć projekt ten był kluczowy dla Mabion we wcześniejszych latach, nigdy nie dotarł do etapu rejestracji w swojej pierwotnej formie. Współpraca z Oddifact SAS stanowi przełomową szansę na wznowienie tego projektu oraz jego pełną komercjalizację w nowej formule. Dzięki wykorzystaniu zgromadzonej przez lata wiedzy naukowej oraz zaawansowanych danych procesowych, Mabion zamierza wprowadzić CD20 na rynek w nowym modelu, jako innowacyjną terapię odpowiadającą na niezaspokojone potrzeby medyczne w niszowych obszarach chorób rzadkich.

Gregor Kawaletz, Prezes Zarządu Mabion S.A.
Gregor Kawaletz, Prezes Zarządu Mabion S.A.

Podpisanie listu intencyjnego z Oddifact to konsekwencja skutecznego wdrażania Strategii 2025–2030, którą zaprezentowaliśmy inwestorom pod koniec ubiegłego roku. Oprócz realizacji kontraktów CDMO dla naszych Klientów, chcemy koncentrować się na projektach o wysokiej wartości dodanej, które pozwalają nam utylizować wypracowaną przez lata wiedzę naukową w Mabion. Reaktywacja projektu MabionCD20 w obszarze chorób sierocych to nie tylko szansa na jego szybką komercjalizację, ale także element budowy portfela innowacyjnych produktów, które będą generować przychody w modelu co-development, gdzie dzielimy się z partnerem ryzykiem i kosztami, a także przyszłymi zyskamikomentuje Gregor Kawaletz, Prezes Zarządu Mabion S.A.

ODDIFACT jest platformą TechDev, która przekształca pozarejestracyjne zastosowania istniejących leków w autoryzowane terapie dla pacjentów cierpiących na choroby rzadkie. Jej autorski fundament oparty na sztucznej inteligencji, S.A.V.E., identyfikuje obiecujące możliwości zastosowań pozarejestracyjnych wyłaniające się z rzeczywistej praktyki medycznej i przekształca je w kompletne „Programy Sieroce” („Orphan Programs”), które następnie są licencjonowane spółkom farmaceutycznym w celu uzyskania zgód regulacyjnych oraz komercjalizacji. Programy te obejmują oznaczenia leku sierocego, dowody kliniczne, kwestie CMC, umowy dostaw, strategię regulacyjną oraz plany wejścia na rynek.

Zgodnie ze swoją misją uwalniania niewykorzystanego potencjału badań medycznych oraz przyspieszania dostępu pacjentów do leczenia, ODDIFACT uzyskał 13 oznaczeń leku sierocego przyznanych przez FDA w okresie krótszym niż 24 miesiące, stając się jednym z najaktywniejszych na świecie podmiotów generujących oznaczenia leków sierocych oraz zapewniając szybszą, tańszą i obarczoną mniejszym ryzykiem alternatywę dla tradycyjnego rozwoju leków.

CD20 jest dokładnie takim rodzajem cząsteczki, dla którego zbudowano naszą platformę – posiada udokumentowany profil bezpieczeństwa, istniejące dane kliniczne oraz niezbadane wskazania w chorobach rzadkich. Rozpoczęcie rozmów z Mabion, referencyjnym producentem CD20, stanowi decydujący kamień milowy w procesie przyspieszania licencjonowania naszych programów sierocych partnerom farmaceutycznymmówi Pierre-Alexandre Teulié, Prezes ODDIFACT.

List intencyjny zawarty pomiędzy Mabion S.A a Oddifact SAS przewiduje dwuetapowy proces współpracy. W pierwszej fazie, którą strony zamierzają zakończyć do 30 września 2026 roku, zespół Mabion i Oddifact wspólnie przygotują strategię regulacyjną oraz materiały dla potencjalnych inwestorów i organów nadzorczych, w tym dla amerykańskiej Agencji Żywności i Leków (ang. FDA). Drugi etap zakłada zawarcie wiążącej umowy o współpracy (ang. Cooperation Agreement) do końca 2026 roku, co określi ostateczny wkład materialny i finansowy obu stron w rozwój i komercjalizację leku.

Mercator Medical wprowadza biodegradowalne rękawice nitrylowe

Mercator Medical, producent rękawic jednorazowych i dystrybutor materiałów medycznych, konsekwentnie rozbudowuje swoje portfolio, odpowiadając na zmieniające się potrzeby rynku i rosnące znaczenie rozwiązań przyjaznych środowisku. Najnowszą propozycją firmy jest rękawica Mercator nitrylex® green. Produkt łączy wymogi bezpieczeństwa klinicznego i zawodowego z technologią umożliwiającą kontrolowaną biodegradację w określonych warunkach środowiskowych osiąga niemal 80% biodegradacji w ciągu 2 lat. Choć obecnie segment biodegradowalnych rękawic stanowi jeszcze niewielki udział w całkowitej sprzedaży spółki, Mercator Medical traktuje go jako ważny kierunek rozwoju. Wprowadzając innowacyjne rozwiązania, firma odpowiada na oczekiwania klientów oraz globalny trend ograniczania wpływu produktów jednorazowych na środowisko.

Rosnąca presja regulacyjna i rynkowa, a także wzrost świadomości środowiskowej odbiorców instytucjonalnych w zakresie ograniczania negatywnego wpływu produktów jednorazowych na środowisko naturalne sprzyjają pojawianiu się na rynku nowych, innowacyjnych rozwiązań. Wprowadzenie biodegradowalnej rękawicy do portfolio Mercator Medical wpisuje się w ten trend.

 – Naszym celem było opracowanie rozwiązania, które z jednej strony w pełni spełnia rygorystyczne wymagania stawiane wyrobom medycznym i środkom ochrony indywidualnej, a z drugiej odpowiada na rosnące oczekiwania rynku w zakresie ograniczania wpływu produktów jednorazowych na środowisko. W praktyce oznacza to połączenie wysokich standardów ochrony użytkownika z technologią umożliwiającą kontrolowaną biodegradację produktu w określonych warunkach środowiskowych. Widzimy, że coraz więcej klientów instytucjonalnych uwzględnia dziś aspekty środowiskowe w swoich decyzjach zakupowych, dlatego rozwój takich rozwiązań traktujemy jako naturalny kierunek ewolucji rynku jednorazowych środków ochrony – mówi Justyna Rozmus Purchasing & Product Marketing Director

Mercator nitrylex® green to jednorazowa, bezpudrowa rękawica diagnostyczno-ochronna wykonana z nitrylu. Produkt posiada podwójną klasyfikację jako wyrób medyczny klasy I, a jednocześnie to środek ochrony indywidualnej kategorii III (ochrona przed zagrożeniami wysokiego ryzyka, w tym mikrobiologicznymi i chemicznymi). Takie pozycjonowanie oznacza spełnienie równoległych wymagań regulacyjnych dotyczących zarówno bezpieczeństwa pacjenta i personelu medycznego, jak i ochrony użytkownika profesjonalnego w środowisku pracy. Rękawica posiada komplet wymaganych badań, atestów i certyfikatów w obszarach zdefiniowanego ryzyka, a jej parametry użytkowe pozostają zgodne z obowiązującymi normami dla rękawic diagnostycznych i ochronnych.

W medycynie służą ochronie pacjenta i użytkownika przed zakażeniami krzyżowymi oraz wspierają wykonywanie procedur takich jak iniekcje (dożylne, domięśniowe, dotętnicze), zmiana opatrunków, rewizja ran, usuwanie szwów, badania lekarskie czy postępowanie z materiałem skażonym. Jako ŚOI przeznaczone są dla profesjonalnych użytkowników pracujących w środowiskach wymagających ochrony dłoni przed zagrożeniami mikrobiologicznymi i chemicznymi. Dzięki podwójnej klasyfikacji znajdują zastosowanie w wielu branżach, m.in. w placówkach medycznych, stomatologii, laboratoriach diagnostycznych, sektorze beauty, HORECA oraz przetwórstwie spożywczym.

Kluczowym elementem odróżniającym Mercator nitrylex® green od konwencjonalnych rękawic nitrylowych jest zastosowanie specjalnej technologii produkcji, opartej na wzbogaconej mieszance surowcowej z dodatkiem środka bioreaktywnego. Jednocześnie sam proces produkcyjny pozostaje tożsamy z procesem stosowanym w przypadku rękawic konwencjonalnych, co umożliwia zachowanie stabilnych parametrów jakościowych oraz potencjalną skalowalność rozwiązania.

Dodany do mieszanki środek bioreaktywny aktywizuje rozkład rękawic w warunkach mikrobiologicznych (beztlenowych), np. w środowisku składowiska odpadów. Inicjuje reakcję enzymatyczną prowadzącą do rozkładu materiału na prostsze cząsteczki stanowiące pożywienie dla mikroorganizmów. Środek pozostaje neutralny wobec właściwości użytkowych rękawicy w trakcie jej eksploatacji – aktywacja następuje wyłącznie w określonych warunkach środowiskowychIwona Miąsik Senior Product Group Manager

Stopień biodegradacji został określony zgodnie z normą ASTM D5511 i potwierdzony przez niezależne laboratorium. Produkt osiąga 79,4% biodegradacji w ciągu 720 dni, dla porównania: konwencjonalna rękawica nitrylowa – 1,17% po 360 dniach. Należy podkreślić, że biodegradacji nie podlegają rękawice zakwalifikowane jako odpad medyczny, które – zgodnie z obowiązującymi przepisami lokalnymi – poddawane są odmiennym procesom utylizacji (np. spalaniu).

Jeszcze do niedawna pojęcie „biodegradowalnej rękawicy jednorazowej” było postrzegane jako wewnętrznie sprzeczne. Dominujące zastosowanie medyczne wiązało się z koniecznością traktowania zużytych rękawic jako odpadów medycznych, co praktycznie wykluczało proces biodegradacji. Zmiana nastąpiła wraz z rozszerzeniem stosowania rękawic jednorazowych w sektorach pozamedycznych oraz upowszechnieniem syntetycznych materiałów (nitryl), które cechują się niską naturalną degradacją – podkreśla Iwona Miąsik.

Mercator nitrylex® green stanowi przykład technologicznej próby pogodzenia wysokich wymagań bezpieczeństwa w sektorze medycznym i profesjonalnym pozamedycznym z potrzebą ograniczania długoterminowego obciążenia środowiska przez odpady syntetyczne. Skuteczność tej koncepcji w skali systemowej będzie jednak zależeć nie tylko od parametrów samego produktu, lecz również od rozwoju infrastruktury oraz modeli zagospodarowania odpadów.

TSL pod gigantyczną presją kosztów. „Zdarza się coraz częściej, że przewoźnicy drogowi zawieszają działalność”

Przedsiębiorcy na „paliwowej karuzeli”. Jednego dnia spokój, innego wzrosty cen i kłopoty.

– Sytuacja przewoźników drogowych jest bardzo trudna to nie budzi żadnych wątpliwości. Stabilizacja na międzynarodowych rynkach jest dość pozorna, bo cena baryłki ropy wcale nie spadła zbyt mocno od momentu zawieszenia broni między Iranem, a Stanami Zjednoczonymi. Gospodarka Europy jest mocno uzależniona od sytuacji geopolitycznej, która zdaje się być w tym momencie najbardziej nieprzewidywalną od lat – mówi Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

Szukanie alternatyw i mocny wzrost cen frachtów i paliwa w transporcie drogowym i lotniczym

Hanna Mojsiuk całą sytuację nazywa „paliwową karuzelą”, a jak wiadomo od zbyt długiej jazdy na karuzeli można nabawić się bólu głowy.

– Z jednej strony docierają do nas dobre sygnały o zmianie cen hurtowych paliwa na Orlenie, co przekłada się na poprawę sytuacji kierowców indywidualnych i pośrednio przedsiębiorców. Z drugiej jednak negocjacje między USA, a Iranem i nadal rekordowe ceny ropy nie pozwalają na poczucie, że mamy spokojną sytuację. Spokój społeczny jest poniekąd efektem tarcz rządowych, a nie tego, że sytuacja światowa się uspokoiła – mówi Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej.

Przedsiębiorcy borykają się więc ze sporymi problemami.

– Nie ma społecznej zgody na wzrosty cen wielu produktów i usług, więc przedsiębiorcy muszą tak analizować swoją działalność, by nie generować dużych obciążeń dla klientów. Najtrudniejsza sytuacja jest obecnie w transporcie, budownictwie, usługach i handlu. Wzrosty cen transportu na szczeblu krajowym i międzynarodowym są odczuwalne – przyznaje Hanna Mojsiuk.

– Napięcia na Bliskim Wschodzie mają kluczowe znaczenie dla globalnych cen transportu, prowadząc do gwałtownych wzrostów stawek frachtowych oraz kosztów paliw. To wszystko bezpośrednio uderza w łańcuchy dostaw i gospodarkę europejską. W 2026 roku sytuacja ta zmusza przewoźników do szukania alternatywnych tras, co zwiększa czas i koszty transportu morskiego, lądowego i lotniczego. Nawet trudno ocenić, gdzie w tym momencie wahania się największe. Cieśnina Ormuz jest w tym momencie najbardziej newralgicznym punktem światowej logistyki, a tam sytuacja nadal jest daleka od bezpiecznej i kompromisowej – dodaje Przemysław Hołowacz, dyrektor ds. rozwoju biznesu Grupy CSL.

Sektor TSL w wielkim kryzysie. „Wielu przewoźników zawiesiło działalności, a jeszcze inni funkcjonują ze stratami”

Jak dodaje Dariusz Matulewicz, prezes Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych ceny ropy osiągnęły już swoje maksima, a sytuacja na Bliskim Wschodzie choć jeszcze nie do końca uspokojona to nie oddziałuje na rynki międzynarodowe tak jak jeszcze w marcu czy kwietniu.

Niestety, w związku z brakiem jakiegokolwiek wsparcia, wielu przewoźników nie było wstanie przetrwać tej chwilowej bardzo trudnej sytuacji i albo zamknęło swoją działalność albo ograniczyło jej skalę. Potwierdziły się więc nasze obawy zarówno o upadłościach i redukcjach, ale także o konieczności podwyższenia cen na usługi transportowe. Początkowo szacowaliśmy, ze ceny usług transportowych dla pokrycia kosztów rosnących cen paliw powinny wzrosnąć o około 20% i takie poziomy wzrostów udało się już przewoźnikom osiągnąć, a nawet przekroczyć. Jednak pamiętajmy, że zajęło to ponad dwa miesiące. W tym czasie trzeba było sfinansować dochodzące do 50% wzrosty cen i utrzymać płynność finansową przedsiębiorstw – mówi Dariusz Matulewicz.

– Przypomnę, że branża transportowa, wiedząc, że tak wysokie wzrosty cen paliwa są tylko chwilowe, postulowała o wprowadzenie czasowych dopłat do cen paliwa dla przewoźników zawodowych co pozwoliłoby przetrwać większości firm transportowych. Co prawda krótkookresowo byłoby to rozwiązanie mniej spektakularne społecznie jednak zniwelowałoby by znaczący czynnik inflacyjny jakim są koszty transportu – dodaje ekspert.

Tanie mieszkania znikają z rynku, a ich miejsce zajmują droższe. W co grają deweloperzy?

Kwiecień pokazał, że deweloperzy prowadzą grę, która coraz wyraźniej różni się w poszczególnych metropoliach. Z danych BIG DATA RynekPierwotny.pl jasno wynika, że w jednych zwiększają oni podaż relatywnie tańszych mieszkań, w innych – wręcz przeciwnie – wyraźnie ją ograniczają, wprowadzając na rynek głównie droższe projekty.

– Dla osób planujących zakup mieszkania nie jest to tylko ciekawostka statystyczna, ale zmiana o bardzo praktycznym znaczeniu – bo decyduje nie tylko o poziomie średnich cen, ale przede wszystkim o tym, jak duży mają oni wybór mieszkań w swoim zasięgu finansowym – mówi Marek Wielgo, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Popyt wystrzelił, ale szybko opadł

Początek 2026 r. zapowiadał bardzo silne ożywienie sprzedaży mieszkań. W Warszawie deweloperzy sprzedali w marcu 1797 lokali, a w kwietniu już 1442, co oznacza spadek o 20 proc. miesiąc do miesiąca. W Krakowie sprzedaż wyniosła 670 mieszkań wobec 714 w marcu (–6 proc.), we Wrocławiu 574 wobec 683 (–16 proc.), a w Trójmieście 544 wobec 692 (–21 proc.). Największy spadek odnotowano w Łodzi – z 548 do 402 mieszkań (–27 proc.). Jedynym rynkiem, który wyłamał się z tego trendu, były miasta Górnośląsko‑Zagłębiowskiej Metropolii, gdzie sprzedaż wzrosła z 451 do 462 lokali.

Należy też jednak odnotować, że – mimo tych spadków – kwietniowe wyniki sprzedażowe firm deweloperskich w większości miast pozostawały wyższe od średniej miesięcznej z 2025 r. – w Warszawie o 15 proc., w Krakowie o 18 proc., a w Poznaniu o 14 proc. Wyjątkiem było Trójmiasto, gdzie sprzedaż była o ok. 7 proc. niższa od ubiegłorocznej średniej.

Źródło marcowego ożywienia popytu dobrze widać na rynku kredytowym. Według Biura Informacji Kredytowej, w marcu liczba osób wnioskujących o kredyt hipoteczny sięgnęła 63,3 tys., podczas gdy w kwietniu spadła do 42,3 tys., czyli aż o 33 proc.

– Dlatego sprzedaż mieszkań była w kwietniu o 15 proc. niższa niż w bardzo silnym marcu, który był miesiącem wyjątkowym. Kupujący ruszyli wówczas po mieszkania, obawiając się dalszego wzrostu kosztów kredytu i spadku zdolności kredytowej. Zakładamy, że w kolejnych miesiącach popyt będzie stopniowo słabł wraz z rozładowywaniem się marcowych rezerwacji – komentuje Jan Dziekoński, główny ekonomista portalu RynekPierwotny.pl.

Ceny mieszkań-maj 2026-sprzedaż-średnia

Podaż ostrożniejsza, ale bardzo nierówna

Jak wynika z danych BIG DATA RynekPierwotny.pl deweloperzy wyraźnie ograniczyli tempo wprowadzania nowych mieszkań, ale nie wszędzie w takim samym stopniu. W Warszawie liczba mieszkań wprowadzonych do sprzedaży spadła z 1019 w marcu do 919 w kwietniu (–10 proc.). W Poznaniu spadek był znacznie głębszy – z 480 do zaledwie 141 lokali (–71 proc.). Jeszcze bardziej rzuca się w oczy Kraków, gdzie podaż skurczyła się z 1019 do 195 mieszkań, czyli aż o 81 proc.

Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja na innych rynkach. We Wrocławiu liczba nowych mieszkań wzrosła z 494 w marcu do 935 w kwietniu (+89 proc.), w Górnośląsko‑Zagłębiowskiej Metropolii – z 124 do 495 (+299 proc.), a w Trójmieście – z 468 do 549 (+17 proc.).

Co więcej, kwietniowe wyniki podażowe w części metropolii wypadają słabo także na tle średniej z 2025 r. W Krakowie do sprzedaży trafiło o ok. 70 proc. mniej mieszkań niż przeciętnie w ubiegłym roku, w Poznaniu – o ok. 62 proc. mniej, a w Warszawie – o ok. 24 proc. mniej. Są jednak wyjątki: we Wrocławiu deweloperzy wprowadzili o ok. 70 proc. więcej mieszkań niż wynosiła ubiegłoroczna średnia, a w Katowicach i pozostałych miastach Górnośląsko‑Zagłębiowskiej Metropolii – o ok. 9 proc. więcej.

– Te różnice nie są przypadkowe. Pokazują, że deweloperzy dostosowują swoją strategię do lokalnej sytuacji – poziomu sprzedaży, konkurencji i struktury oferty – tłumaczy Marek Wielgo.

Ceny mieszkań-maj 2026-podaż-średnia

Oferta rośnie, ale nie wszędzie

Efektem relacji popytu i podaży są zmiany w liczbie mieszkań dostępnych w ofercie. W kwietniu w większości metropolii oferta wzrosła. Najbardziej we Wrocławiu – z 10 tys. do 10,5 tys. mieszkań (+5 proc.). Niewielkie wzrosty odnotowano w Łodzi (z 11,3 tys. do 11,5 tys.), w miastach Górnośląsko‑Zagłębiowskiej Metropolii (z 11 tys. do 11,2 tys.) oraz w Trójmieście (z 8,7 tys. do 8,8 tys.).

Jednocześnie w trzech największych rynkach, które najmocniej ograniczyły podaż, oferta się skurczyła. W Warszawie spadła z 16,8 tys. do 16,6 tys. mieszkań, w Krakowie z 12,3 tys. do 11,9 tys., a w Poznaniu z 8,1 tys. do 7,8 tys.

– To bardzo istotna informacja dla kupujących, bo właśnie na tych rynkach dostępność mieszkań zaczyna się pogarszać – komentuje Marek Wielgo.

Ceny mieszkań-maj 2026-oferta

Kluczowa zmiana: znikają najtańsze mieszkania

Największe znaczenie ma jednak to, co dzieje się w najtańszym segmencie rynku, obejmującym jedną czwartą lokali z najniższą ceną metra kwadratowego. W Warszawie poniżej górnej granicy cen wyznaczających ten segment w grudniu ubiegłego roku (14,4 tys. zł/mkw.) było ok. 4,2 tys. mieszkań, a w kwietniu – już tylko ok. 3,4 tys., czyli aż o 20 proc. mniej.

W Trójmieście oferta najtańszych lokali skurczyła się w tym czasie z 2,1 tys. do 1,9 tys. (–10 proc.), w Poznaniu – z ok. 2 tys. do 1,6 tys. (–19 proc.), a we Wrocławiu – z 2,4 tys. do 2,2 tys. (–7 proc.). W praktyce oznacza to, że lokale dostępne dla osób z ograniczoną zdolnością kredytową znikają szybciej, niż rynek jest w stanie je uzupełniać.

Odwrotna sytuacja ma miejsce w miastach Górnośląsko‑Zagłębiowskiej Metropolii, gdzie liczba najtańszych mieszkań wzrosła z 3 tys. do 3,2 tys. (+7 proc.), oraz w Krakowie – z 2,7 tys. do 2,8 tys. (+3 proc.), przy czym w Łodzi utrzymała się ona na poziomie ok. 2,8 tys.

Ta różnica niemal idealnie pokrywa się z tym, co dzieje się z cenami: w Warszawie ceny rosną najszybciej, w Poznaniu również widać wyraźny wzrost, a w Łodzi czy Górnośląsko‑Zagłębiowskiej Metropolii pozostają praktycznie bez zmian.Ceny mieszkań-maj 2026-oferta-najtańsze lokale

Ceny: wzrost tam, gdzie znika tani segment

W Warszawie średnia cena metra kwadratowego wzrosła w kwietniu do blisko 20 tys. zł, czyli o ok. 2 proc. w porównaniu z marcem. Tym samym stolica praktycznie znalazła się na poziomie psychologicznej bariery, która jeszcze niedawno wydawała się odległa. W ujęciu rocznym oznacza to już wzrost rzędu ok. 12 proc., a skala podwyżek z pierwszych miesięcy 2026 r. przewyższa tempo obserwowane wcześniej przez blisko dwa lata.

Poza Warszawą wzrost średniej ceny metra kwadratowego odnotowano tylko w Poznaniu, gdzie wyniosła ona ok. 14,3 tys. zł (+1 proc. m/m). W pozostałych metropoliach kwiecień upłynął pod znakiem stabilizacji. W Trójmieście było to ok. 17,7 tys. zł, w Krakowie – 17,1 tys. zł, we Wrocławiu – 15,3 tys. zł, a w Łodzi – 11,5 tys. zł. W miastach Górnośląsko‑Zagłębiowskiej Metropolii kwiecień przyniósł spadek średniej o 1 proc., do ok. 11,2 tys. zł za metr.

– Jeśli z rynku znika dolna część oferty, średnia cena rośnie nawet bez podwyżek w cennikach. Dlatego Warszawa i Poznań drożeją dziś szybciej niż miasta, w których nadal dostępna jest duża liczba relatywnie tanich mieszkań – zauważa Marek Wielgo, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Dodaje, że coraz większy wpływ na średnie ceny metra kwadratowego – szczególnie w Warszawie – mają inwestycje z wyższej półki cenowej.Ceny mieszkań-maj 2026-cena mkw-wprowadzone i sprzedane

Marek Wielgo zwraca uwagę, że rynku mieszkaniowego nie da się już opisać jedną, uniwersalną diagnozą. Dzieje się tak dlatego, że o realnej sytuacji kupujących w coraz większym stopniu decydują lokalne uwarunkowania.

W Warszawie, Poznaniu czy Trójmieście wybór mieszkań w segmencie dostępnych finansowo systematycznie się kurczy. Nawet przy umiarkowanych zmianach średnich cen dostępność realnie się pogarsza, bo z rynku znika część najtańszych lokali.

W Łodzi, Krakowie czy miastach Górnośląsko‑Zagłębiowskiej Metropolii sytuacja wygląda inaczej. Oferta pozostaje duża lub wręcz rośnie, liczba najtańszych mieszkań nie maleje, a ceny pozostają stabilne. To oznacza większy wybór i większą przestrzeń do negocjacji.