Cushman & Wakefield potwierdza wyciek danych po ataku socjotechnicznym

Firma Cushman & Wakefield, jeden z największych graczy na globalnym rynku nieruchomości komercyjnych, oficjalnie przyznała się do incydentu bezpieczeństwa. Cyberprzestępcy z grupy ShinyHunters poinformowali, że weszli w posiadanie ponad pół miliona rekordów zawierających zarówno dane osobowe, jak i poufne informacje korporacyjne — jak podał w poniedziałek serwis The Register.

Dwie grupy, jeden cel

Według sprawców włamanie miało miejsce 1 maja. Tym samym Cushman & Wakefield dołączyła do coraz dłuższej listy korporacyjnych ofiar trwającej kampanii ShinyHunters, wymierzonej w środowiska oparte na platformie Salesforce. Niezależnie od tego, 4 maja inna grupa ransomware — Qilin — zamieściła nazwę firmy na swojej stronie publikującej skradzione dane, nie ujawniając jednak szczegółów dotyczących metody ataku.

ShinyHunters wyznaczył Cushman & Wakefield ostateczny termin na kontakt — 6 maja, po którym zebrane dane miały zostać upublicznione. W poniedziałek grupa przekazała The Register, że firma milczy i nie nawiązała żadnej komunikacji.

Rzecznik prasowy spółki potwierdził incydent, określając jego zakres jako ograniczony. Wyjaśnił przy tym, że do naruszenia doszło na skutek vishingu — czyli phishingu prowadzonego drogą głosową — w ramach którego pracownik został zmanipulowany i nieświadomie otworzył atakującym drzwi do systemów firmy. „Wdrożyliśmy procedury reagowania na incydenty, podjęliśmy działania blokujące nieautoryzowaną aktywność i angażujemy zewnętrznych ekspertów wspierających naszą odpowiedź” — przekazał rzecznik.

Znany schemat działania

Incydent nie jest odosobnionym przypadkiem. Badacze bezpieczeństwa śledzą analogiczny wzorzec ataków od połowy 2025 roku. Grupa ShinyHunters, śledzona przez Google Threat Intelligence Group pod oznaczeniem UNC6040, wypracowała powtarzalną metodę działania: łączy vishing z przejęciem tokenów OAuth używanych przez zewnętrzne integracje Salesforce.

W marcu 2025 roku sprawcy przyznali się do kradzieży danych z około stu znanych organizacji — wśród ofiar znalazły się Snowflake, Okta, Sony i AMD. Na początku 2026 roku podobne techniki zastosowano w ataku na ADT, gdzie — według doniesień — skradziono 10 milionów rekordów z Salesforce po uprzednim przejęciu danych logowania do Okta za pomocą vishingu. Firma Obsidian Security w opublikowanym w kwietniu raporcie opisała schemat tej kampanii: przejęcie konta Okta przez phishing głosowy, rejestracja trwałego uwierzytelniania wieloskładnikowego, a następnie poruszanie się między aplikacjami połączonymi przez SSO i eksfiltracja danych z chmury.

Tokeny OAuth jako punkt wejścia

Wspólnym mianownikiem kolejnych naruszeń jest nadmierne zaufanie pokładane w tokenach OAuth spinających różne platformy korporacyjne. Austin Larsen, główny analityk z Google Threat Intelligence Group, już wcześniej zwracał uwagę, że przestępcy coraz chętniej sięgają po tokeny zaufanych integracji SaaS jako wektor ataku. Badacze wskazują dodatkowo, że wiele firm wciąż nie unieważniło tokenów skompromitowanych podczas kampanii ShinyHunters z połowy 2025 roku, wymierzonej w dostawcę integracji Salesforce — Salesloft Drift. To błąd, który miesiącami po samym włamaniu pozostawia systemy otwarte na dalsze działania.

W obliczu upływającego 6 maja terminu Cushman & Wakefield może wkrótce stanąć wobec publicznego ujawnienia skradzionych danych — i to w sytuacji, gdy do tego samego ataku przyznają się jednocześnie dwie niezależne grupy cyberprzestępców.

Reklamy w ChatGPT – pierwsze dane o ich skuteczności

Firma Similarweb opublikowała 5 maja pierwsze szczegółowe dane dotyczące skuteczności reklam wyświetlanych w ChatGPT. Choć ogólny współczynnik klikalności (CTR) wynosi średnio 0,68%, wyniki są silnie zróżnicowane w zależności od branży oraz kontekstu zapytania. W tym samym czasie OpenAI intensywnie rozbudowuje infrastrukturę reklamową, przygotowując się do wejścia na kolejne rynki.

Ekspansja geograficzna i pierwsi partnerzy

Po debiucie w Stanach Zjednoczonych (9 lutego), OpenAI rozszerzyło pilotaż reklamowy na Kanadę, Australię i Nową Zelandię (16–17 kwietnia). Plany wyjścia poza rynek amerykański oficjalnie ogłoszono 26 marca.

W gronie pionierów reklamujących się w modelu konwersacyjnym znalazły się potężne marki technologiczne i handlowe, takie jak Adobe, Ford oraz Target. Za wdrożenia odpowiadają czołowe holdingi marketingowe: WPP, Omnicom oraz Dentsu.

Próg wejścia i koszty: OpenAI obniża bariery

Aby przyciągnąć szersze grono marek, OpenAI znacząco zrewidowało politykę cenową:

  • Budżet minimalny: Obniżono go o 75% – z początkowych 200 000 USD do 50 000 USD.
  • Model rozliczeń: Wprowadzono system CPC (koszt za kliknięcie), szacowany na poziomie 3–5 USD.
  • Zarządzanie: Od początku kwietnia panel administracyjny dla reklamodawców znajduje się w fazie zamkniętych testów.

Skuteczność kampanii: Kontekst ma znaczenie

Dane Similarweb rzucają światło na realne zasięgi reklam w AI:

  • Średni CTR: 0,68%.
  • Górny kwartyl: Wyniki na poziomie 1%.
  • Liderzy rynku: Najskuteczniejsze marki osiągają 1,57%, a rekordowy wynik odnotowany w badanym okresie to aż 5,4%.

Analitycy podkreślają, że kluczem do sukcesu jest intencja zakupowa. Reklamy powiązane z konkretnymi okazjami (np. kampanie na Dzień Matki) notują znacznie wyższe wskaźniki zaangażowania.

Zmiany w prywatności i przygotowania pod rynek UE

30 kwietnia OpenAI zaktualizowało politykę prywatności, oficjalnie potwierdzając udostępnianie danych zewnętrznym partnerom marketingowym w celu precyzyjnego kierowania treści. Firma przyznała również, że otrzymuje od reklamodawców zwrotne dane o zakupach, co pozwala mierzyć realną konwersję.

Co istotne dla rynku europejskiego, OpenAI zaktualizowało kod śledzenia o:

  1. System zarządzania zgodami (CMP): Pozwalający użytkownikowi na kontrolę nad danymi.
  2. Tagowanie kraju pochodzenia: Niezbędne do zachowania zgodności z RODO (GDPR).
  3. Dynamiczne wstrzymywanie zbierania danych: Uruchamiane natychmiast po wycofaniu zgody przez użytkownika.

Ograniczenia i ostrożność branży

Mimo obiecujących wyników, system reklamowy ChatGPT wciąż posiada ograniczenia:

  • Targetowanie: Obecnie dostępne jest wyłącznie kierowanie geograficzne (poziom kraju) oraz dopasowanie do tematu bieżącej rozmowy.
  • Brak danych behawioralnych: Reklamodawcy nie mają wglądu w profile użytkowników, operując jedynie na danych zagregowanych.

Wniosek dla marketerów: Analitycy wskazują na ogromną przepaść w podejściu do nowego medium. Firmy kopiujące strategie z tradycyjnych wyszukiwarek (Google) osiągają CTR poniżej 0,3%. Z kolei marki, które tworzą kreacje dedykowane dla interfejsu konwersacyjnego, mogą liczyć na wyniki rzędu 2–4%.

Amerykański tankowiec KC-135 zaginął nad Cieśniną Ormuz

Samolot tankujący KC-135 Stratotanker we wtorek nadał sygnał alarmowy 7700 i zniknął z systemów śledzenia nad Cieśniną Ormuz. Do incydentu doszło w drugim dniu Operacji Project Freedom — amerykańskiej operacji wojskowej mającej na celu zapewnienie bezpiecznego tranzytu statków handlowych przez Zatokę Perską.

Przebieg incydentu

Start, misja i kod alarmowy 7700

Boeing KC-135R Stratotanker prowadził operacje tankowania w powietrzu nad Zatoką Perską, gdy nadał alarmowy kod transponderowy 7700 — międzynarodowy sygnał ogólnej sytuacji awaryjnej. Samolot wystartował z bazy lotniczej Al Dhafra w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, skąd wspierał trwające działania militarne w regionie.

Squawk 7700 jest aktywowany w przypadku krytycznych usterek mechanicznych, pożaru na pokładzie, zdarzeń medycznych lub zagrożeń zewnętrznych.

Ostatnie dane z radarów i akcja ratownicza

Przed utratą sygnału samolot zmienił kurs i zaczął schodzić w kierunku Kataru. Sygnał transpondera zaginął mniej więcej godzinę po pierwszej deklaracji alarmowej. Z bazy Al Udeid w Katarze wysłano dwa śmigłowce w ramach akcji poszukiwawczo-ratowniczej. Armia USA ogłosiła utratę maszyny, wskazując, że zdarzenie miało miejsce w „przyjaznej przestrzeni powietrznej”.

Operacja Project Freedom – tło strategiczne

W Zatoce Perskiej pozostaje uwięzionych około 2 000 statków z ponad 20 000 osób na pokładach. Prezydent Trump zarządził 4 maja uruchomienie Operacji Project Freedom. Przed wybuchem konfliktu przez Cieśninę Ormuz przepływało zwykle około 3 000 statków miesięcznie — po wybuchu konfliktu liczba ta spadła do około 150 jednostek. Cel operacji obejmuje wsparcie nawigacyjne, działania odstraszające i pomoc w neutralizacji min, bez bezpośredniej fizycznej eskorty każdej jednostki.

Już pierwszego dnia operacji irańskie siły otworzyły ogień do amerykańskich okrętów wojennych i zaatakowały statki handlowe. W odpowiedzi wojska USA zniszczyły sześć irańskich szybkich łodzi. Iran wcześniej zapowiedział, że każda zagraniczna obecność militarna w pobliżu Cieśniny będzie traktowana jako akt wrogi.

W chwili incydentu w rejonie Cieśniny Ormuz odnotowano zagłuszanie i fałszowanie sygnałów GPS (spoofing). Zjawiska te są regularnie rejestrowane w tym akwenie w obliczu wzmożonej aktywności walki elektronicznej. Dane z Flightradar24 pokazały, że przed zniknięciem KC-135 zataczał kręgi, co może wskazywać na problemy z orientacją nawigacyjną.

Oficjalne reakcje: Pentagon milczy, Iran nie komentuje

Ani Dowództwo Centralne USA (CENTCOM), ani Pentagon nie potwierdziły oficjalnie katastrofy ani nie podały jej przyczyny. Dowództwo CENTCOM zapowiedziało przekazanie dalszych informacji po zakończeniu wstępnego dochodzenia. Irańska agencja prasowa Fars odnotowała zaginięcie samolotu, jednak Teheran nie wydał żadnego oświadczenia sugerującego swoje zaangażowanie w incydent.

Brak potwierdzenia przyczyny

Oficjalna przyczyna zaginięcia KC-135 pozostaje nieznana. Zdarzenia nie powiązano z żadnym wrogim działaniem. Określenie incydentu jako zaistniałego w „przyjaznej przestrzeni powietrznej” wskazuje, że w chwili alarmu samolot znajdował się poza wrogim terytorium.

Wcześniejsze straty w regionie

Utrata tankowca jest kolejną potwierdzoną stratą samolotu w trwającym konflikcie. W marcu 2026 roku KC-135 rozbił się w zachodnim Iraku — zginęło sześciu członków załogi. Tydzień wcześniej nad Kuwejtem zestrzelono trzy myśliwce F-15E Strike Eagle.

W.KRUK zbudował największą powierzchniowo sieć jubilerską na Węgrzech w niespełna 3 lata

Po niespełna 3 latach obecności na rynku węgierskim, W.KRUK jest największą pod kątem powierzchni salonów siecią jubilerską w tym kraju. Polska marka wciąż wzmacnia swoją obecność na Węgrzech, otwierając flagowy salon przy alei Andrássyego w Budapeszcie. Nowa, prestiżowa lokalizacja i 17. już punkt W.KRUK w tym kraju prezentuje szeroką ofertę jubilerską, obejmującą m.in. unikatowe autorskie kolekcje, biżuterię z diamentami tradycyjnymi i laboratoryjnymi oraz produkty wyselekcjonowanych, światowych manufaktur.

Największa powierzchniowo sieć salonów i konsekwentny rozwój na Węgrzech

Sklep internetowy W.KRUK na Węgrzech oraz pierwsze butiki w Budapeszcie i Segedynie zostały otwarte w grudniu 2023 roku, rozpoczynając nowy rozdział w międzynarodowym rozwoju marki. Od tego momentu spółka dynamicznie rozbudowuje swoją obecność, koncentrując się na największych ośrodkach miejskich i najbardziej atrakcyjnych lokalizacjach handlowych.

Konsekwentna realizacja strategii ekspansji pozwoliła w krótkim czasie osiągnąć znaczącą skalę działalności – dziś W.KRUK jest największą pod względem powierzchni siecią jubilerską na Węgrzech. Rozwój ten wspierany jest nie tylko przez kolejne otwarcia, ale także działania budujące rozpoznawalność marki oraz jej pozycję w segmencie premium, co przekłada się na rosnące zainteresowanie ofertą wśród lokalnych klientów.

„Czuję ogromną dumę z tego, że polska marka W.KRUK w tak krótkim czasie zbudowała silną i rozpoznawalną pozycję na rynku węgierskim. To kolejny dowód na to, że polskie marki mają potencjał, by skutecznie konkurować i rozwijać się na rynkach zagranicznych. Za tym sukcesem stoi przede wszystkim świetny zespół W.KRUK, który potrafił w sposób przemyślany i konsekwentny dopasować ofertę do lokalnych oczekiwań klientów, zachowując jednocześnie unikalny charakter marki. Cieszy nas, że jako Grupa VRG możemy być częścią tej ekspansji i aktywnie uczestniczyć w budowaniu międzynarodowej siły polskich brandów” – mówi Mateusz Kolański, Prezes Zarządu VRG S.A.

Flagowy salon w prestiżowej lokalizacji

Kolejnym etapem tej strategii jest otwarcie flagowego salonu przy alei Andrássyego – jednej z najbardziej prestiżowych ulic Budapesztu. To wyjątkowa lokalizacja, kojarzona z luksusem i obecnością międzynarodowych marek, która naturalnie wpisuje się w aspiracje i kierunek rozwoju W.KRUK. Nowy salon jest jednocześnie 200. lokalizacją marki w Europie oraz 17. na rynku węgierskim, w tym 11. w samej stolicy.

Salon W.KRUK - aleja Andrassyego - Budapeszt
Salon W.KRUK – aleja Andrassyego – Budapeszt

Aleja Andrássyego, jedna z najbardziej prestiżowych i rozpoznawalnych lokalizacji w Budapeszcie, była dla nas naturalnym wyborem w kontekście dalszego rozwoju W.KRUK na rynku węgierskim. W niespełna trzy lata zbudowaliśmy tam największą powierzchniowo sieć jubilerską, którą konsekwentnie rozwijamy. Widzimy, że Węgrzy chętnie sięgają po naszą biżuterię, a nowym elementem oferty, którą planujemy sukcesywnie rozbudowywać, są zegarki szwajcarskich marek – mówi Łukasz Bernacki, Prezes W.KRUK S.A., Wiceprezes Zarządu VRG S.A.

Przestrzeń flagowego salonu W.KRUK o powierzchni 138 m2 została zaprojektowana z myślą o podkreśleniu charakteru marki i zapewnieniu klientom wysokiej jakości doświadczenia zakupowego. Oprócz szerokiej oferty własnych kolekcji, w salonie dostępne są również wyselekcjonowane propozycje zagranicznych manufaktur, takich jak Recarlo – znanej ze złotej biżuterii wysadzanej diamentami oraz Nanis, cenionej za ręcznie grawerowane wyroby z 18-karatowego złota, zdobione kamieniami szlachetnymi.

Dedykowane kolekcje

Rozwój W.KRUK na Węgrzech to nie tylko rozbudowa sieci sprzedaży, ale także działania ukierunkowane na lepsze dopasowanie oferty do lokalnych klientów. Pod koniec minionego roku marka zaprezentowała pierwszą kolekcję biżuterii stworzoną specjalnie z myślą o tym rynku – Royal Star, inspirowaną postacią Elżbiety Bawarskiej (Sisi). Wprowadzenie autorskiej kolekcji biżuterii osadzonej w tak silnym kontekście kulturowym wpisuje się w strategię budowania bliższej relacji z lokalnym odbiorcą oraz zwiększania trafności oferty w segmencie premium. To kontynuacja flagowego projektu autorskich kolekcji W.KRUK, łączących unikalny design i ponadczasową jakość.

Nowa kategoria

Po mocnym wejściu na rynek z bogatą ofertą jubilerską, W.KRUK rozpoczyna rozbudowę oferty w kategorii zegarków. Jako ekspert w tej dziedzinie, posiadający najlepszą ofertę zegarków w Polsce i pozycję lidera w segmencie premium, W.KRUK planuje wprowadzenie na Węgry szwajcarskich marek oraz doradztwo i edukację w tym zakresie.

Ekspansja W.KRUK

W.KRUK jest najstarszą marką jubilerską w Polsce, która prowadzi dziś lokalnie 185 salonów w formacie regularnym, outlet oraz luksusowych salonów z ofertą najbardziej renomowanych szwajcarskich marek zegarków oraz wyselekcjonowanych międzynarodowych manufaktur jubilerskich. Realizowana od 2023 roku ekspansja zagraniczna, obejmująca rozwój sieci marki własnej na rynku węgierskim, jest jednym z obszarów budowania wzrostu. W 2025 spółka W.KRUK S.A. ogłosiła plan akwizycji marki biżuterii personalizowanej Lilou, która dziś jest sukcesywnie konsolidowana w struktury nowego właściciela i zamiarem dalszego rozwoju jako odrębny brand i niezależna sieć sprzedaży.

MedTech Solutions wprowadza do Polski robota ortopedycznego MISSO

MedTech Solutions – spółka notowana na rynku NewConnect i rozwijająca skalowalny model biznesowy
w obszarze dystrybucji wyrobów medycznych i technologii – wchodzi w segment robotyki chirurgicznej, wprowadzając na rynek polski system MISSO do operacji ortopedycznych. Partnerstwo z globalnym producentem Meril Life zapewnia spółce dostęp do szybko rosnącego segmentu robotyki medycznej oraz wyłączność sprzedażową (z wyłączeniem struktur Meril) na rynku polskim na okres do 5 lat, co istotnie wzmacnia jej pozycję
w tym obszarze i dywersyfikuje źródła przychodów.

Wejście w dystrybucję systemów robotycznych oznacza dla spółki możliwość zwiększenia wartości pojedynczych kontraktów oraz rozwój sprzedaży w oparciu o produkty o wyższej wartości jednostkowej. Model biznesowy oparty na dystrybucji pozwala jednocześnie wykorzystać istniejącą sieć relacji ze szpitalami i przyspieszyć komercjalizację nowego segmentu.

MISSO to zaawansowany system robotyczny wspierający chirurgów w przeprowadzaniu operacji ortopedycznych, w szczególności zabiegów wymiany stawów. Technologia łączy dokładne planowanie zabiegu na podstawie obrazowania 3D z jego precyzyjnym wykonaniem, dopasowanym do anatomii pacjenta.

System aktywnie wspiera lekarza w trakcie operacji – na bieżąco analizuje jej przebieg i umożliwia wprowadzanie korekt. Dzięki zastosowaniu zaawansowanych czujników i optycznego śledzenia możliwe jest osiągnięcie submilimetrowej precyzji, co przekłada się na lepsze dopasowanie implantu i większą powtarzalność wyników. W porównaniu do tradycyjnych metod system ogranicza zależność od manualnych narzędzi, wpisując się w trend automatyzacji chirurgii.

MISSO wyróżnia się również wysokim poziomem automatyzacji. Przejmuje część najbardziej wymagających etapów zabiegu, ograniczając ryzyko błędów i zwiększając bezpieczeństwo procedury. Z perspektywy pacjenta oznacza to mniej inwazyjny zabieg, mniejsze dolegliwości po operacji i szybszy powrót do sprawności.

Wdrożenie MISSO zwiększa wartość kontraktów i poprawia ich marżowość, jednocześnie przyspieszając konwersję pipeline’u sprzedażowego. Opieramy się na istniejących relacjach ze szpitalami i infrastrukturze dystrybucyjnej, co skraca time-to-market i wspiera skalowanie działalności. Szacujemy, że potencjał wykorzystania tego typu systemów w Polsce obejmuje ok. 30 placówek oraz 3000 zabiegów rocznie, co pokazuje skalę możliwego wzrostu w tym segmencie. W efekcie zwiększamy przewidywalność przychodów i budujemy ekspozycję na segment o wysokiej dynamice wzrostu. To dla nas jeden z kluczowych kierunków rozwoju w najbliższych latach – mówi Jarosław Kaim, prezes zarządu MedTech Solutions.

Kluczowym elementem modelu sprzedaży jest elastyczne finansowanie, w tym leasing, które skraca proces decyzyjny po stronie szpitali i zwiększa dostępność technologii. W połączeniu z konkurencyjnym poziomem cenowym względem rozwiązań zachodnich pozwala to na szybsze skalowanie sprzedaży systemów.

W ramach współpracy z Meril Life MedTech Solutions odpowiada za rozwój rynku i dystrybucję systemu MISSO w Polsce, co umożliwia rozwój sprzedaży oraz budowę stabilnego pipeline’u projektów w segmencie robotyki chirurgicznej.

Rynek robotyki chirurgicznej w Polsce znajduje się w fazie dynamicznego wzrostu. Jego wartość ma wzrosnąć
z ok. 624 mln zł w 2023 r. do ponad 2,1 mld zł w 2028 r., co oznacza średnioroczne tempo wzrostu (CAGR) na poziomie ok. 28%. Jednocześnie wciąż większość procedur wykonywana jest bez wsparcia robotów, co wskazuje na istotny potencjał dalszego rozwoju tego segmentu.

Wejście w dystrybucję systemów robotycznych stanowi istotny element budowy długoterminowej pozycji MedTech Solutions w obszarze nowoczesnych technologii medycznych i wspiera dalszy rozwój spółki.

Rozszerzenie portfolio wpisuje się w strategię spółki zakładającą skalowanie przychodów poprzez rozwój nowych kategorii produktowych. MedTech Solutions równolegle rozwija własne rozwiązania oraz technologie AI, finansując ekspansję kolejnych segmentów z bieżącej działalności operacyjnej.

Bumech rusza ze złotem w RPA. Rozpoczęcie wydobycia i współpraca z AGH

Bumech uruchomił pierwszą fazę projektu Maranda w Republice Południowej Afryki i rozpoczął wydobycie złota. Sprzyjają temu wysokie ceny surowca na światowych rynkach. Spółka rozpoczęła ługowanie rud tlenkowych ze złoża Burgersdorp, traktując złoto jako pierwszy i najważniejszy etap rozwoju projektu. Równolegle Bumech podpisał umowę o współpracy z Akademią Górniczo-Hutniczą w Krakowie, która będzie wspierać rozwój technologiczny zakładu oraz prace związane z odzyskiem metali strategicznych.

Bumech SA uruchomił pierwszą fazę zakładu przeróbczego na kopalni Maranda w prowincji Limpopo w Republice Południowej Afryki. Spółka rozpoczęła proces odzysku złota z rud tlenkowych metodą cyjanizacji ze złoża Burgersdorp przy docelowej zdolności przeróbki 54 tys. ton rudy rocznie. Projekt przechodzi tym samym z fazy inwestycyjnej do etapu generowania przychodów operacyjnych w zaledwie miesiąc od ogłoszenia przejęcia kopalni, co jest możliwe dzięki doświadczeniu Bumechu w realizacji i prowadzeniu projektów górniczych oraz przeróbczych.

Złoto priorytetem, tlenki przed siarczkami

Bumech rozpoczął produkcję złota w okresie utrzymujących się wysokich cen surowca na światowych rynkach. Spółka podkreśla, że obecne warunki rynkowe sprzyjają szybkiemu uruchomieniu projektu i generowaniu przychodów. Pierwszy etap prac koncentruje się na rudach tlenkowych ze złoża Burgersdorp, które pozwalają na prostszy i tańszy proces odzysku złota w technologii CIL. Rozwiązanie to umożliwia osiąganie wysokiego uzysku bez kosztownej obróbki wstępnej. Rudy siarczkowe mają zostać objęte eksploatacją w kolejnych etapach projektu.

      Zaczynamy od ługowania rud tlenkowych, ponieważ ta technologia jest sprawdzona, szybka we wdrożeniu, a przy obecnych cenach złota wyjątkowo dochodowa. Flotacja rud polimetalicznych z pola Maranda ruszy w kolejnym etapie – mówi Jonasz Drabek, prezes zarządu Bumech SA.

Trwa modernizacja zakładu przeróbczego

Równolegle z uruchomieniem produkcji Bumech rozpoczął działania mające zwiększyć wydajność zakładu. Zarząd zatwierdził już likwidację głównych „wąskich gardeł” technologicznych, obejmujących sekcję mielenia oraz wymianę pomp na urządzenia o większej wydajności. Prace mają zakończyć się do końca trzeciego kwartału 2026 roku, a pierwsze testy zwiększonej przepustowości planowane są jeszcze pod koniec roku. Spółka analizuje również kolejne etapy rozbudowy zakładu wzbogacania rud. Rozważane jest wdrożenie nowej linii technologicznej o wydajności 100 ton na godzinę.

Połączenie nowej instalacji z obecną linią ługowania mogłoby zwiększyć możliwości przerobowe zakładu do ponad 1 mln ton rocznie. Dodatkowo Grupa dostarczy do RPA urządzenia do rozbudowy zasilania energetycznego kopalni, wykorzystując sprzęt znajdujący się już w magazynach Bumechu. Transport urządzeń planowany jest na czerwiec.

ZWG Iwiny dostarcza rozwiązania dla projektu Maranda

Istotnym elementem projektu Maranda pozostaje udział Oddziału ZWG w Iwinach (dawne ZWG S.A. w Iwinach), należącego do Grupy Bumech. Zakład produkuje podzespoły metalowo-gumowe do młynów, pomp szlamowych, kruszarek oraz innych urządzeń wykorzystywanych w zakładach wzbogacania rud. Produkty z Iwin już trafiają do instalacji pracujących na kopalni Maranda, a w kolejnych etapach będą wykorzystywane również w systemach przesypowych oraz taśmociągach.

ZWG od lat współpracuje z największymi podmiotami przemysłowymi w Polsce, w tym z KGHM, PGE, JSW oraz ZGH Bolesław. Spółka posiada ok. 50% udziału w krajowym rynku w dwóch kluczowych grupach produktowych dla branży wydobywczej.

Bumech wskazuje, że projekt Maranda ma być również punktem wyjścia do ekspansji produktów ZWG na rynki Afryki Południowej, w tym RPA, Zambii, Zimbabwe, Namibii i Ugandy. Region ten obejmuje setki zakładów przeróbczych związanych z wydobyciem miedzi, platyny, chromitu i złota. Spółka chce wykorzystać obecność operacyjną w RPA do rozwoju sprzedaży rozwiązań przemysłowych i serwisowych dla lokalnego sektora wydobywczego.

Wykładki młynów kulowych w naszym afrykańskim zakładzie produkuje oddział Bumechu w Iwinach, ta sama spółka, która od lat wyposaża młyny w zakładach wzbogacania rud KGHM. Oddział w Iwinach specjalizuje się w produkcji podzespołów i urządzeń kruszenia, mielenia i pompowania, wykorzystywanych w procesach przeróbki rud metali i surowców mineralnych. Wprowadzimy produkty ZWG na rynki RPA, Zambii i Zimbabwe – Maranda jest dla nas referencyjnym przyczółkiem — tłumaczy Jonasz Drabek.

Wsparcie od AGH

Bumech poinformował również o zawarciu umowy o współpracy z Akademią Górniczo-Hutniczą w Krakowie. Przedmiotem porozumienia jest współpraca naukowa i techniczna przy rozwoju projektu Maranda. Uczelnia będzie wspierać spółkę w opracowaniu zaawansowanych i celowanych rozwiązań technologicznych oraz w modernizacji i zwiększaniu efektywności produkcyjnej zakładu. Współpraca obejmuje również działania związane z pozyskiwaniem pierwiastków strategicznych
i krytycznych, w szczególności indu i telluru występujących w złożu.

Zespołem wsparcia kierować będzie prof. Barbara Tora, specjalizująca się w obszarze wzbogacania rud polimetalicznych. Profesor Tora posiada doświadczenie naukowe i przemysłowe zdobyte m.in. przy projektach realizowanych dla Vedanta Resources Limited w kopalni cynku Gamsberg w Republice Południowej Afryki, gdzie odpowiadała za wdrożenie zmian procesowych zwiększających produkcję i uzysk zakładu wzbogacania rud.

Zespół ten został zaangażowany przez Vedanta na kopalni cynku, w związku z niepowodzeniami poprzedników i uzyskał znakomite rezultaty. Naukowcy i inżynierowie związani z AGH i AMK Kraków wykonali tam znakomitą pracę i nie ukrywam, że nasza znajomość branży w tym tego przypadku, ich praktyczne doświadczenie oraz innowacyjne podejście do wyzwań spowodowały, że podpisaliśmy z nimi umowę. Nadmienię, że w momencie wejścia Bumechu, zastępcą managera całego Projektu Maranda, został Polak, jeden z członków tamtego zespołu. – wyjaśnia Prezes Drabek.

Kolejne etapy

W najbliższych miesiącach Bumech planuje optymalizację parametrów ługowania oraz rozwój instalacji związanych z bezpieczeństwem i detoksykacją obiegu cyjankowego. Kolejnym krokiem będzie uruchomienie obwodu flotacji dla rud polimetalicznych, a następnie rozwój technologii odzysku metali towarzyszących, takich jak ind, german i gal – dodaje Drabek.

Spółka zakłada również przeprowadzenie pełnej inwentaryzacji zasobów zgodnie ze standardem JORC, co ma zakończyć się w pierwszym kwartale 2027 roku.

Napięcia na Bliskim Wschodzie wracają na pierwszy plan. Złoty traci, ale skala ruchu jest ograniczona

Kruche zawieszenie broni w Iranie zaczyna pękać – USA aktywnie próbują przełamać irańską blokadę cieśniny Ormuz, utrzymując jednocześnie własną. Rozwój wypadków na tym froncie będzie kluczowy dla rynku walutowego. Obecnie widoczna jest m.in. presja wyprzedażowa na złotym, jednak w ograniczonym zakresie – kurs EUR/PLN pozostaje w okolicy 4,25.

Kluczowe punkty:

  • RPP ma pozostawić stopy procentowe na niezmienionym poziomie.
  • Fed utrzymał stopy procentowe na niezmienionym poziomie podczas ostatniego posiedzenia z Powellem jako prezesem.
  • EBC sugeruje podwyżkę stóp procentowych latem mimo słabych odczytów ze strefy euro.
  • Zbliżają się lokalne wybory w Wlk. Brytanii, a presja na premiera Starmera rośnie.
  • Ceny ropy pozostają podwyższone w obliczu wciąż trwającej wojny w Iranie.

Rynek wstrzymuje oddech, a waluty utrzymują się w wąskich przedziałach. Najmocniej w ubiegłym tygodniu wyróżniał się jen japoński, który doświadczył silnej aprecjacji, gdy władze kraju zdecydowały się spełnić swoje groźby interwencji. Po drugiej stronie spektrum znalazły się waluty Ameryki Łacińskiej – najgorzej spośród nich radziło sobie peso kolumbijskie, które straciło po zaskakującej decyzji banku centralnego o utrzymaniu stóp procentowych na niezmienionym poziomie. Główne waluty utrzymywały się w wąskich przedziałach względem siebie, jako że seria posiedzeń najważniejszych banków centralnych (Rezerwy Federalnej, Europejskiego Banku Centralnego i Banku Anglii), nie przyniosła istotnych wskazówek dotyczących dalszej ścieżki żadnego z nich.

Najważniejszy dla rynków finansowych będzie w tym tygodniu wciąż rozwój wojny, a walutowy nie jest pod tym względem wyjątkiem. Zawieszeniu broni zagrażają obecnie amerykańskie próby przełamania blokady cieśniny Ormuz oraz odwet Iranu. Nie samą jednak wojną rynki żyją. W USA opublikowany zostanie szereg danych z rynku pracy w kwietniu, czego kulminacją będzie w piątek (08.05) raport NFP (non-farm payrolls). Amerykańska gospodarka wydaje się jak dotąd w dużej mierze odporna na skutki wojny, w przeciwieństwie do strefy euro i Wielkiej Brytanii. Dane z najbliższych dni mogą ostatecznie potwierdzić tę narrację.

PLN

Ostatnio widzieliśmy powrót presji wyprzedażowej, skala słabości złotego jest jednak ograniczona – kurs EUR/PLN pozostaje w okolicy 4,25. Kluczowe pozostają obawy związane z kształtowaniem się konfliktu na Bliskim Wschodzie, a najnowsze wieści z tego frontu nie są zbyt zachęcające. Co więcej, w zeszłym tygodniu poznaliśmy dość niepokojące dane inflacyjne za kwiecień – dynamika cen zamiast spaść, podbiła do 3,2% z 3,0% w marcu.

Dane te budzą obawy o rozlewanie się inflacji i mogą ostudzić optymizm prezesa Adama Glapińskiego podczas czwartkowej (07.05) konferencji prasowej po środowej (06.05) decyzji RPP. Nie spodziewamy się zmian stóp procentowych w tym tygodniu – choć rynek wycenia podwyżki, naszym zdaniem jego reakcja jest przesadzona. Wciąż spodziewamy się utrzymania stabilnych stóp procentowych w tym roku, będziemy jednak uważnie obserwować rozwój wydarzeń na rynku surowców energetycznych oraz ewolucję sytuacji inflacyjnej i na rynku pracy w kolejnych miesiącach.

EUR

EBC nie zmienił w ubiegłym tygodniu wysokości stóp procentowych, jednak niemalże zapowiedział ich podwyżkę w czerwcu po zaznaczeniu, że taki ruch był przedmiotem dyskusji na kwietniowym posiedzeniu. Łącznie rynki wyceniają trzy pełne podwyżki w tym roku. Początkowy wpływ wojny na zaufanie przedsiębiorców w strefie euro był silniejszy, niż się spodziewaliśmy. Prezeska Christine Lagarde wspomniała również podczas swojej konferencji prasowej, że bank nie widzi jeszcze dowodów na efekty drugiej rundy inflacji.

Dynamika PKB w I kwartale była rozczarowująca, co sugeruje, że gospodarka strefy euro weszła w okres wojny w Iranie już w niezbyt dobrym stanie. Utrzymujemy naszą optymistyczną prognozę dla wspólnej waluty, przyglądamy się jednak bardzo uważnie wyprzedzającym wskaźnikom ekonomicznym, licząc na ich odbicie w niedalekiej przyszłości. Odczyty dotyczące II kwartału jak dotąd nie były szczególnie dobre i scenariusz kolejnego kwartału efektywnej stagnacji wydaje się prawdopodobny.

USD

Gospodarka USA w dalszym ciągu niemal całkowicie ignoruje skutki wojny i wyższych cen energii. Dane z rynku pracy o wysokiej częstotliwości sugerują wręcz, że kreacja miejsc pracy odbiła. Zamówienia środków trwałych zaskakują wciąż w górę, a inwestycje przedsiębiorstw są napędzane ogromnymi wydatkami na infrastrukturę AI.

Tak jak przewidywaliśmy, brak jednomyślności wśród decydentów stał się w Fedzie normą, silna jastrzębia mniejszość, która się utworzyła, będzie utrudniać Kevinowi Warshowi spełnienie życzeń Trumpa dotyczących niższych stóp procentowych. Prezes Jerome Powell był podczas swojej prawdopodobnie ostatniej konferencji prasowej w tej roli dość jastrzębi. Choć nie należymy do grupy spodziewającej się w tym roku podwyżek stóp procentowych w USA, to ten jastrzębi zwrot wskazuje przynajmniej na utrzymanie wyższych stóp przez dłuższy czas. Jednocześnie zauważamy, że nagłówki dotyczące wojny mają coraz mniejszy wpływ na dolara, który niemal nie zareagował na ostatnie zaostrzenie konfliktu.

GBP

Bank Anglii utrzymał w ubiegłym tygodniu stopy procentowe na poziomie 3,75%, a główny ekonomista Huw Pill był jedyną osobą opowiadającą się za ich podwyżką. Biorąc pod uwagę dużą niepewność w kontekście wojny w Iranie, sądzimy, że Komitet słusznie wstrzymuje się ze zmianami, czekając na ocenę wpływu konfliktu na efekty drugiej rundy inflacji. Bank zdecydował się na nietypowe działanie i przedstawił trzy warianty prognozy, zależne od dalszego przebiegu wojny. Choć niewiele rozjaśnia to rynkom, pozwala uniknąć pułapki przedwczesnego sugerowania kierunku polityki, gdy nie wiadomo wciąż, jak skok cen surowców energetycznych wpłynie na brytyjską gospodarkę.

Konsensus rynkowy sugeruje dwie podwyżki stóp procentowych do końca tego roku, pozostawienie sobie takiej możliwości nie jest jednak zobowiązaniem do ruchu. Jak przyznał sam prezes Andrew Bailey, bank praktycznie nie przewiduje efektów drugiej rundy inflacji, jeśli wojna będzie przebiegać zgodnie z jego oczekiwaniami, a biorąc pod uwagę słabość wzrostu gospodarczego i rynku pracy w dalszym ciągu oceniamy przestrzeń na zacieśnianie polityki monetarnej jako ograniczoną. Tymczasem odbywające się 7 maja lokalne wybory będą poważnym testem politycznym dla obecnego rządu. Dotkliwa porażka Partii Pracy mogłaby zakończyć karierę Keira Starmera jako premiera i ułatwić przejęcie władzy w partii przez jego skrajnie lewicową część, co bez wątpienia miałoby negatywny wpływ na funta.

Tomasz Blicharski przejmie stery w Grupie Żabka. Tomasz Suchański pokieruje Radą Dyrektorów

W Grupie Żabka rozpoczął się zaplanowany proces przekazania funkcji CEO, co nastąpi ze skutkiem od 1 stycznia 2027 roku, po zatwierdzeniu przez akcjonariuszy Grupy. W efekcie wcześniej zaprojektowanych zmian CEO, Tomasz Suchański pokieruje Radą Dyrektorów. Nowym CEO Grupy zostanie obecny Group Chief Strategy & Development Officer, Tomasz Blicharski.

Planowane zmiany gwarantują kontynuację dotychczasowej ścieżki rozwoju, jednocześnie odzwierciedlając rosnące znaczenie długoterminowej strategii w codziennym zarządzaniu firmą. Tomasz Suchański i Tomasz Blicharski współpracują ściśle w ramach Grupy od ponad 10 lat. Efektem pracy obecnego Zarządu jest zmiana tradycyjnej sieci sklepów w nowoczesną grupę międzynarodową, działającą w obszarach fizycznej i cyfrowej sprzedaży. W ciągu 10 lat liczba sklepów wzrosła blisko 3-krotnie, a wartość sprzedaży została zwiększona 5 razy. Żabka Group stała się również spółką publiczną, notowaną na GPW od 2024 roku.

W efekcie zmian, które wejdą w życie 1 stycznia 2027, dotychczasowy CEO Tomasz Suchański po dziesięciu latach kierowania organizacją obejmie stanowisko Chairperson of the Board of Directors jako dyrektor niewykonawczy, odpowiedzialny za działalność Rady Dyrektorów, najwyższego organu Grupy. Tomasz Blicharski przejmie funkcję Group Chief Executive Officer. W ramach pełnionych funkcji będzie także przewodniczył Komitetowi Zarządzającemu (Management Committee) Żabka Group.

Tomasz Suchański zostaje Chairperson of the Board of Directors, mając ponad 30 lat doświadczenia w handlu, w tym ponad 15 lat na stanowisku CEO największych firm handlowych w Polsce. Okres jego przywództwa w Żabce to czas intensywnego wzrostu, cyfrowej transformacji oraz dynamicznej rozbudowy sieci sklepów convenience w Polsce i Rumunii. Pod jego kierownictwem firma zbudowała silną, nowoczesną organizację, wielokrotnie wyróżnianą jako jedno z najlepszych miejsc pracy, także w globalnych rankingach. Wysoki poziom zaangażowania pracowników, potwierdzany m.in. badaniami Instytutu Gallupa, stanowi jeden z kluczowych filarów sukcesu Grupy. Tomasz Suchański był wielokrotnie wyróżniany przez środowisko biznesowe, m.in. nagrodą „CEO of the Year” oraz w plebiscycie „BrandMe CEO” magazynu „Forbes”.

Ponad 10 lat pracy pod marką Żabka to wyjątkowe doświadczenie. Jestem dumny, widząc jak nowoczesną i unikalną firmę udał nam się zbudować. Stworzyliśmy organizację, która jest dziś inspiracją dla firm z całego świata, a przede wszystkim miejscem, w którym ludzie chcą się rozwijać i pracować – mówi CEO Grupy Żabka Tomasz Suchański. – W ciągu ponad 30 lat pracy zawodowej, a szczególnie w ostatniej dekadzie w Żabce, miałem zaszczyt poznać wielu wyjątkowych ludzi. Cieszę się, że Tomasz Blicharski, jako jedna z tych wyjątkowych osób, będzie kierował Grupą. Jego wiedza i doświadczenie stanowią bezcenny kapitał.

Tomasz Blicharski, który od 1 stycznia 2027 roku zasiądzie w Radzie Dyrektorów obejmując funkcję Group Chief Executive Officer oraz President of the Management Committee, to doświadczony menedżer związany z Grupą Żabka od ponad 15 lat. W tym czasie był odpowiedzialny za transformację modelu biznesowego, rozwój nowych segmentów działalności oraz budowę cyfrowego ekosystemu convenience. Odpowiadał również za stworzenie Planu Tworzenia Wartości do 2028 roku (Value Creation Plan) oraz strategii zrównoważonego rozwoju. W latach 2021–2024 pełnił funkcję Wiceprezesa Zarządu oraz Dyrektora Zarządzającego Żabka Future. Wcześniej równolegle zajmował dwa stanowiska: Wiceprezesa Zarządu Żabka Polska ds. Finansowych (od 2015 roku) oraz Wiceprezesa Zarządu Żabka Polska ds. Rozwoju (od 2017 roku). Obecnie, jako Group Chief Strategy & Development Officer, odpowiada za strategię Grupy Żabka, co stanowi bezcenny kapitał w perspektywie kierowania Grupą. Wielowymiarowe doświadczenie zdobywał także w bankowości inwestycyjnej oraz w funduszu Mid Europa Partners, nadzorując inwestycje w Europie Środkowo‑Wschodniej. Jest absolwentem Uniwersytetu Stanforda oraz Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.

Ciągłość strategii fundamentem rozwoju Grupy Żabka

Zmiany w strukturze zarządczej są wynikiem przemyślanego i długofalowego procesu sukcesji, który jest realizowany od 2022 r., we współpracy z całą kadrą zarządzającą, w tym Radą Dyrektorów Żabka Group. Tak wczesne rozpoczęcie procesu przekazywania obowiązków jest wyrazem odpowiedzialności wobec inwestorów oraz samej organizacji. Celem tego procesu jest zapewnienie ciągłości przywództwa oraz dalszego, stabilnego rozwoju organizacji. Do 1 stycznia 2027 roku odbędzie się proces płynnego przekazywania obowiązków, co zapewni ciągłość działania Grupy w oparciu o długoterminowe założenia strategiczne oraz wesprze realizację celów biznesowych.

Profil i kompetencje Tomasza Blicharskiego

– Objęcie roli CEO to dla mnie szczególny moment na drodze zawodowej w Grupie Żabka. W ciągu ostatnich 15 lat współkierowałem procesem transformacji sieci stacjonarnych sklepów w ekosystem convenience o ogólnopolskiej skali, oparty na danych, technologii i bliskiej współpracy z franczyzobiorcami. – mówi Tomasz Blicharski. – Do końca 2028 roku stawiamy sobie jasno zdefiniowany cel: 16 tysięcy sklepów w Polsce i Rumunii, przy rocznym tempie otwierania ponad 1300 nowych lokalizacji, z zachowaniem dyscypliny kapitałowej i rentowności sieci. W najbliższych latach będziemy koncentrować się na dalszym skalowaniu działalności, podnoszeniu efektywności operacyjnej w istniejących placówkach oraz rozwoju cyfrowego ekosystemu convenience – tak, aby jeszcze lepiej odpowiadać na szybko zmieniające się potrzeby klientów i konsekwentnie budować długoterminową wartość Grupy.

Pozostałe zmiany w składzie Rady Dyrektorów oraz perspektywy rozwoju

Podczas Zwyczajnego Walnego Zgromadzenia Żabka Group zatwierdzającego sprawozdanie finansowe za rok 2025, Krzysztof Krawczyk zakończy sprawowanie mandatu Przewodniczącego Rady Dyrektorów Grupy Żabka i nie będzie ubiegał się o jego przedłużenie. Do Rady dołączy Krzysztof Aniola jako dyrektor niewykonawczy, powołany na roczną kadencję.

Grupa Żabka kontynuuje realizację strategii wzrostu w Polsce i Rumunii, koncentrując się na rozwoju sieci, wzroście sprzedaży porównywalnej oraz rozbudowie cyfrowego ekosystemu convenience, umacniając pozycję lidera rynku w tym segmencie w Europie. Wprowadzone zmiany mają wspierać skuteczną realizację tych celów na kolejnych etapach ekspansji.

Rynek walutowy zaczyna tydzień spokojnie. Dolar wspierany przez napięcia geopolityczne

Początek tygodnia na rynku walutowym przynosi umiarkowaną zmienność, przy jednoczesnym utrzymaniu kluczowych tematów z poprzednich dni. Inwestorzy koncentrują się na sytuacji geopolitycznej, sygnałach z Europy oraz świeżych danych makroekonomicznych. Istotne znaczenie mają dziś publikacje indeksów PMI, które rzucają nowe światło na kondycję europejskiej gospodarki.

Trump otwiera, tylko klucz nie pasuje

Pierwsze godziny tygodnia upływają pod znakiem utrzymującej się niepewności geopolitycznej związanej z konfliktem na Bliskim Wschodzie. Brak przełomu w rozmowach między USA a Iranem podtrzymuje napięcie wokół regionu, co przekłada się na umiarkowany wzrost awersji do ryzyka. Na rynku walutowym widoczne jest to w relatywnej sile dolara, który zyskuje jako bezpieczna przystań, choć skala ruchu pozostaje ograniczona. Równocześnie obserwujemy podwyższone ceny ropy oraz złota, co wynika z obaw o potencjalne zakłócenia dostaw surowców. Warto jednak zaznaczyć, że reakcja rynków nie ma charakteru panicznego – inwestorzy zakładają raczej scenariusz ograniczonej eskalacji konfliktu, co ogranicza presję na bardziej dynamiczne przepływy kapitału.

UE robi to, co umie najlepiej – debatuje

Drugim istotnym wątkiem jest spotkanie Eurogrupy, które może nadać ton europejskim aktywom w kolejnych dniach. W centrum uwagi znajdują się kwestie fiskalne oraz koordynacja polityki gospodarczej w warunkach nierównomiernego ożywienia. Choć rynek nie oczekuje przełomowych decyzji, to ewentualne sygnały dotyczące większej elastyczności fiskalnej lub wsparcia dla gospodarki mogą mieć znaczenie dla euro. W szerszym kontekście wspólna waluta pozostaje wrażliwa na dane makro, jednak stabilizacja wskaźników koniunktury może ograniczać presję spadkową na EUR/USD i sprzyjać bardziej zrównoważonemu zachowaniu kursu w krótkim terminie.

Optymizm w przemyśle

Opublikowane dziś indeksy PMI wskazują na utrzymanie aktywności gospodarczej powyżej poziomu 50 pkt, co sugeruje kontynuację ekspansji w przemyśle. To istotna zmiana względem wcześniejszych miesięcy, gdy część odczytów sygnalizowała spowolnienie. Dane te mogą wspierać sentyment wobec bardziej ryzykownych aktywów i ograniczać popyt na bezpieczne przystanie. W dalszej części tygodnia uwaga inwestorów przesunie się na dane z rynku pracy w USA oraz komunikację banków centralnych, które pozostają kluczowe dla oczekiwań dotyczących stóp procentowych. W przypadku złotego globalne tło nadal odgrywa dominującą rolę – przy stabilizacji nastrojów możliwe jest utrzymanie EUR/PLN w relatywnie wąskim przedziale wahań między 4,24-4,26 zł, podczas gdy EUR/USD będzie reagował głównie na napływające dane i zmiany apetytu na ryzyko.

Gucci znika z Warszawy. Polski rynek luksusu rośnie, ale jego definicja się zmienia

Po niemal 15 latach działalności jedyny stacjonarny butik Gucci w Polsce zakończył działalność w Polsce. Logo marki zniknęło z fasady budynku w centrum stolicy, co natychmiast wywołało pytania o kondycję rynku luksusu w Polsce i na świecie. Czy to sygnał, że konsumenci odwracają się od prestiżowych marek? Czy też korekta w obliczu geopolitycznych zawirowań na świecie i problemów finansowych domów mody…

Decyzja o zamknięciu butiku Gucci wpisuje się w szersze problemy właściciela marki, koncernu Kering. W pierwszej połowie 2025 roku przychody Gucci spadły o 25 proc., przy czym sprzedaż hurtowa zmniejszyła się o 42%, a detaliczna o 24% To istotny sygnał osłabienia nawet dla jednej z najważniejszych marek w portfolio grupy. – „Gucci, mimo ogromnej rozpoznawalności, zmaga się dziś z utratą dynamiki sprzedaży i koniecznością redefinicji swojej pozycji na rynku” – wskazują analitycy sektora dóbr luksusowych.

Decyzja Gucci o wycofaniu z Polski zbiegła się z innym czynnikiem – geopolitycznym. Wybuch wojny na Bliskim Wschodzie w marcu br. może mieć wpływ na decyzje o wstrzymaniu się z inwestycjami dużych domów mody w obecność na polskim rynku. W ocenie Luca Solcy, analityka sektora luksusowego w firmie Bernstein, region ten był w ubiegłym roku najszybciej rosnącym rynkiem dóbr luksusowych na świecie, notując wzrost na poziomie od 6% do 8%, podczas gdy globalnie wzrost pozostawał na poziomie zerowym. Bliski Wschód odpowiada obecnie za około 6% globalnej sprzedaży dóbr luksusowych i zmierza do poziomu Japonii, która stanowi około 9% światowej sprzedaży – uważa Solca. Tymczasem brak stabilności w regionie od początku wojny z Iranem spowodował spadek sprzedaży i wyceny akcji spółek luksusowych o 15% – co może mieć wpływ na strategię inwestycyjną w innym regionach na świecie.

Zniknięcie Gucci z Warszawy czy brak pewności inwestycji innych marek w otwarcie salonów w stolicy kraju, nie oznacza jednak załamania globalnego bogactwa. Wręcz przeciwnie – majątek światowy nadal rośnie. Jak podkreślają przedstawiciele Kering, długoterminowy popyt na dobra luksusowe pozostaje stabilny. – „Nic nie wskazuje na to, żeby popyt na wyjątkowe dobra luksusowe w długim terminie spadał. Majątek na świecie rośnie, nie maleje” – komentuje Joel Hazan, szef strategii w Kering Group.

Problem – według ekspertów – leży nie po stronie popytu, lecz strategii cenowej branży. Po pandemii wiele marek zaczęło gwałtownie podnosić ceny, korzystając z efektu tzw. „odroczonej konsumpcji”. – „Nagły wzrost zainteresowania luksusem po pandemii został źle odczytany. Marki uznały, że mogą stale podnosić ceny, co doprowadziło do wykluczenia części klientów” – oceniają analitycy rynku.

Według danych banku HSBC średnia cena dóbr luksusowych wzrosła od 2019 roku o około 50 proc. Z kolei analitycy Bernstein wskazują, że marże producentów sięgają nawet dwunastokrotności kosztów produkcji. – „W wielu przypadkach luksus przestał być kategorią aspiracyjną, a stał się produktem o charakterze czysto prestiżowym” – komentują eksperci.

Analiza cen dóbr luksusowych w okresie 2019—2026 dokonana przez Bellini Market Research pokazuje, że do 2020 roku luksus był relatywnie dostępny dla szerokiej klasy średniej. Jednak po 2020 roku gwałtowne podwyżki cen kluczowych kategorii – ubrań, torebek, zegarków, obuwia – stopniowo zawęziły grupę odbiorców. Skala podwyżek w poszczególnych segmentach jest wyraźna. Najbardziej reprezentatywne segmenty – zegarków, akcesoriów, obuwia wzrosły średnio o 30-50% w ciągu ostatnich 6 lat. I tak ceny zegarków Rolex zanotowały wzrost o ok. 30–50% w zależności od modelu, torebek Hermès: +30–45%, butów Loro Piana: +25–40%, torebek i akcesoriów Louis Vuitton: +25–45%. Największe wzrosty zanotowały w okresie 2020-2026 produkty domu Chanel: +60–90%. „Rynek przeszedł z modelu szerokiej aspiracyjności do modelu ekskluzywnego wykluczenia. Chanel stało się symbolem nowej ery luksusu, w której cena nie jest już ograniczeniem, lecz narzędziem pozycjonowania marki” – podkreśla Robert Niczewski, partner w Bellini Market Research.

W efekcie, według danych Bain & Company w latach 2022–2024 nawet 50 milionów konsumentów dóbr luksusowych zostało „wyparte” z rynku, nie mogąc już pozwolić sobie na zakup produktów marek premium.

Od 2023 roku rynek wyraźnie hamuje. W wielu segmentach obserwuje się spowolnienie, a nawet spadki sprzedaży. Niektóre marki zaczęły reagować korektą strategii – przykładem jest Chanel, które po krytyce za agresywne podwyżki cen wprowadza bardziej dostępne linie produktów. – „Marki luksusowe zaczynają dostrzegać, że nadmierna ekskluzywność cenowa może działać przeciwko nim” – wskazują eksperci branżowi.

Analitycy Deloitte w raporcie 2026 Luxury Outlook* wskazują na wyraźnie widoczny wśród konsumentów trend nastawienia na produkty z drugiej ręki oraz większą świadomość wartości, co odzwierciedla zarówno dbałość o zrównoważony rozwój, jak i ekonomiczny pragmatyzm. Na te zjawiska nakłada się atmosfera makroekonomicznej ostrożności. Wysoka inflacja, niepewność związana z taryfami oraz inne przeciwności osłabiły entuzjazm branży w ostatnich latach. Popandemiczna euforia lat 2021–2022 ustąpiła miejsca bardziej wyważonej rzeczywistości, w której menedżerowie spodziewają się ostrożnych konsumentów, mierzących się z utrzymującą się inflacją, podwyżkami stóp procentowych i globalną niepewnością – czytamy w raporcie Deloitte.

Innym aspektem, o którym należy wspomnieć jest kryzys reputacji branży luksusu. Okazuje się bowiem, że głoszone od lat hasła wyjątkowej jakości, ręcznym wykończeniu produktów i najwyższym standardzie pracy były – naciągane – co doprowadziło do procesów prawnych przed włoskimi organami ścigania pod zarzutem ‘’domniemanych nielegalnych praktyk w miejscu pracy’’. Śledztwa trwają do dziś i obejmują największe domy mody na świecie – m.in. tych marek, które stały za skrajnie wysokimi podwyżkami produktów w ostatnich latach.

AI ma pomóc odwrócić trend spadkowy

W odwróceniu trendu spadkowego na rynku sprzedaży luksusu ma pomóc m.in. wykorzystanie technologii opartej na sztucznej inteligencji (AI). Jak wynika z raportu KPMG „Luxury in the Midst of Change 2025”, na poziomie priorytetów strategicznych 53% firm wskazuje wzmacnianie lojalności poprzez spersonalizowane doświadczenia a 9 na 10 jest przekonanych, że AI odegra kluczową rolę w przyszłości. Przykładem może być marka Chanel, która w kampanii nowego zapachu wykorzystała algorytmy do przygotowania zindywidualizowanych treści – od immersyjnych wideo po personalizowany storytelling. Efektem był wzrost zaangażowania o 45% i sprzedaży online o 30%. W produkcji AI generuje warianty produktów na podstawie archiwów marki, a w logistyce Kering zmniejszył nadmierne zapasy o 30%.

Eksperci zwracają uwagę, że coraz wyraźniej widać zmianę w preferencjach konsumentów – zwłaszcza młodszych – którzy zamiast kolejnych produktów wybierają unikalne doświadczenia. W odpowiedzi na ten trend marki inwestują w rozwój spersonalizowanych usług zakupowych, ekskluzywnych pokazów, kameralnych warsztatów oraz immersyjnych konceptów, budujących głębszą relację z klientem. Klientom nie chodzi jedynie o posiadanie luksusowego przedmiotu, ale także o emocje i wrażenia, jakie mu towarzyszą.

Takie podejście zmienia cały rynek, wpływając na branże od motoryzacyjnej po turystykę i alkoholową. Restauracje, hotele i producenci trunków coraz częściej zwracają się w stronę premiumizacji i personalizacji. – Inwestycje w doświadczenia konsumpcyjne, jak degustacje, warsztaty czy dostęp do zamkniętych wydarzeń, stają się nieodłącznym elementem strategii marketingowych marek premium. Dzięki nim firmy zyskują nowych lojalnych klientów, a konsumenci zyskują poczucie wyjątkowości – podkreśla Paweł Miziołowski, dyrektor marketingu Brown-Forman na Europę Środkowo-Wschodnią.

Mimo globalnego spowolnienia, Polska pozostaje rynkiem wzrostowym. Według danych KPMG*** w 2025 roku wartość segmentu dóbr luksusowych w kraju wzrosła o niemal 8%., a prognozy zakładają dalsze wzrosty. Podczas gdy zachodnie rynki przeżywają wyraźne spowolnienie, Polska wyróżnia się ponadprzeciętną odpornością. Dane Euromonitor International wskazują, że rynek dóbr luksusowych w Polsce ma urosnąć o 6,4% w 2026 roku, co plasuje nas wśród najszybciej rozwijających się rynków w Europie.Polski rynek dóbr luksusowych utrzymuje stabilny wzrost, przyciąga nowe marki i inwestycje, a kategoria experiential luxury rozwija się w tempie przekraczającym 9% rocznie. Buduje się również społeczność świadomych i wymagających konsumentów – ocenia Andrzej Marczak, Partner, Szef Działu Doradztwa Podatkowego w Europie Środkowo-Wschodniej, Szef Zespołu ds. PIT w KPMG w Polsce.

Wydaje się, że liderzy światowego luksusu bacznie obserwują i analizują zmieniające się preferencje i trendy na rynkach. Rosnąca rola i obecność mediów społecznościowych w naszych życiu i ich pływ na decyzje zakupowe, może mieć kluczowe znaczenie na decyzje o obecności na rynku lokalnym – w Polsce. Pamiętajmy, że Warszawa rywalizuje obecnie z Pragą, Berlinem czy Wiedniem – metropoliami, które od lat budują swoje zaplecze turystyczne, bazę międzynarodowych marek hotelowych, gastronomicznych i mocną pozycję centrum luksusowych zakupów w regionie CEE – mówi Robert Niczewski, partner w firmie Bellini Market Research, badającej rynek luksusu. Zniknięcie Gucci z Warszawy nie musi oznaczać końca luksusu – ale może być wyraźnym sygnałem, że jego definicja właśnie się zmienia.

*https://www.deloitte.com/global/en/industries/consumer/perspectives/global-powers-of-luxury.html

** https://www.bain.com/insights/luxury-in-transition-securing-future-growth/

*** https://kpmg.com/pl/pl/media/luksus-pod-presja-cen-polska-pozostaje-w-strefie-wzrostu-mimo-globalnego-spowolnienia.html