Telewizor kontra smartfon. Globalne różnice w oglądaniu treści wideo

Piąta edycja corocznego raportu pt. Living Room Study przygotowanego przez RTL AdAlliance daje bardzo interesujące wnioski. Widoczne są znaczące różnice w konsumowaniu treści wideo w Europie, Stanach Zjednoczonych i Chinach. To wynik odmiennych ekosystemów medialnych, ukształtowanych przez dekady lokalnego nadawania, dostępności kanałów oraz silnych uwarunkowań kulturowych. Europejczycy, w tym Polacy, najregularniej oglądają telewizję, czyniąc to głównie na telewizorze, w salonie. Dane z platform streamingowych potwierdzają preferencje dotyczące wybieranych w tym celu urządzeń.

Z badania przeprowadzonego na początku 2026 r. przez RTL AdAlliance na grupie 15 500 respondentów w wieku 18-64 w 15 europejskich krajach, w tym w Polsce, a także w USA i Chinach, płyną ciekawe wnioski. Okazuje się, że telewizor ma w swoim domu 9 na 10 mieszkańców naszego kontynentu. Europejczycy znacznie chętniej niż mieszkańcy Stanów Zjednoczonych czy obywateli Państwa Środka oglądają codziennie treści wideo w TV. Czyni tak 64 proc. ankietowanych mieszkańców Starego Kontynentu. Dla porównania, w USA każdego dnia kontent w telewizji ogląda 41 proc. użytkowników. W Chinach jest to natomiast 40 proc.

Telewizor wciąż pozostaje najpopularniejszym urządzeniem służącym do konsumowania treści wideo zarówno w Europie, jak również w Polsce. Przykład MEGOGO, czyli platformy służącej do oglądania treści telewizyjnych online, a także oferującej dostęp do biblioteki VOD, pokazuje, że mimo najmocniejszej pozycji telewizorów, inne urządzenia również znajdują swoich zwolenników. To efekt możliwości technologicznych, które oferują aplikacje. Można je zainstalować praktycznie na każdym urządzeniu i cieszyć się możliwością oglądania treści z każdego miejsca – komentuje Artur Pacuła, CEO MEGOGO w Polsce.

Dane MEGOGO z 2025 r. potwierdzają popularność i dominację telewizorów. W ub.r. treści na tej platformie przy użyciu TV oglądało 44,92 proc. użytkowników. Składał się na to ruch ze Smart TV (34,58 proc.), a także Android TV (10,15 proc.) i tvOS (0,19 proc.). Smartfonów używała w tym celu przeszło co 5. osoba (22,48 proc.). Uwzględniając dodatkowo użytkowników stron mobilnych, którzy mogli np. oglądać treści na smartfonie, ale nie korzystali z aplikacji, a było ich 8,37 proc., łącznie zyskujemy 30,85 proc. Komputer lub laptop również wybierał w tym celu przeszło co piąty użytkownik (23,50 proc.).

Smartfon dystansuje telewizor w Stanach Zjednoczonych i Chinach

O ile w Europie telewizor wciąż pozostaje najpopularniejszym urządzeniem, na którym oglądamy treści wideo, o tyle w Stanach Zjednoczonych i Chinach został zdystansowany przez smartfon. W USA używa go codziennie w tym celu 61 proc. badanych (o 20 proc. częściej niż TV), a w Chinach aż 81 proc., co oznacza, że jest ponad 2 razy chętniej preferowanym urządzeniem niż TV, z którego korzysta wspomniane 40 proc. ankietowanych.

Salon najpopularniejszym miejsce oglądania treści wideo

Ankietowani w Europie na pytanie, „gdzie najchętniej oglądasz treści wideo?” w 83 proc. przypadków wskazali salon, który dosyć zdecydowanie wyprzedził sypialnię (46 proc.). Na kolejnych miejscach znalazły się kuchnia (18 proc.) oraz łazienka/toaleta (11 proc.)

Porównanie nawyków dotyczących miejsc preferowanych do oglądania treści wideo niosą za sobą interesujące wnioski. W Europie salon to nie tylko pokój służący do rozrywki czy odpoczynku. Jest miejscem, w którym ludzie doświadczają czegoś więcej. Blisko połowa widzów – 45 proc. jako europejska średnia – nadal wybiera oglądanie z kimś innym, zamieniając przebywanie przed ekranem we wspólną chwilę, a nie samotną rutynę. Kształtuje to zachowania – rozmowę czy wspólne przeżywanie emocji, dając poczucie obecności – komentuje Artur Pacuła z MEGOGO Polska.

Europa wykazuje wyraźne różnice w porównaniu z innymi rynkami. Preferencja dla salonu jest o 25 proc. wyższa niż w Stanach Zjednoczonych i wynosi 58 proc. Sypialnia cieszy się wśród Amerykanów prawie identyczną popularnością. Kontent wideo ogląda w niej 55 proc. użytkowników z tego kraju. Kuchnię wybiera 19 proc, a łazienkę 13 proc.

Widać pewne podobieństwo Chińczyków do Europejczyków, jeśli chodzi o konsumpcję treści w kontekście salonu. Preferuje go 81 proc. mieszkańców Chin biorących udział w badaniu RTL AdAlliance. Tuż za salonem znalazła się sypialnia, którą wskazało 71 proc. badanych. Kuchnia i toaleta zyskały ten sam procent, czyli 28.

***

Metodologia badania RTL AdAlliance:

Badanie RTL AdAlliance „The Living Room” opiera się na ilościowym badaniu ankietowym przeprowadzonym online przez instytut badania rynku Norstat w dniach od 19 stycznia do 4 lutego 2026 roku. Wzięło w nim udział ponad 15 500 respondentów w wieku od 18 do 64 lat. Badanie objęło 15 rynków w Europie, w tym Austrię, Belgię, Danię, Finlandię, Francję, Niemcy, Węgry (nowy rynek), Włochy, Holandię, Norwegię, Polskę, Hiszpanię, Szwecję, Szwajcarię i Wielką Brytanię, a także Chiny (nowy rynek) oraz USA. Analiza dostarcza nadawcom, wydawcom i reklamodawcom cennych informacji pozwalających na optymalizację strategii w dzisiejszym, rozproszonym krajobrazie mediów wideo.

Politechnika Warszawska uruchamia MBA Energy Transformation we współpracy z PSE

Transformacja energetyczna staje się dziś jednym z najważniejszych wyzwań zarządczych dla biznesu i instytucji publicznych. W odpowiedzi na rosnące zapotrzebowanie na nowe kompetencje menedżerskie Szkoła Biznesu Politechniki Warszawskiej uruchamia program MBA Energy Transformation, realizowany we współpracy z Polskimi Sieciami Elektroenergetycznymi (PSE).

Rosnąca złożoność rynku energii, cele klimatyczne UE oraz przyspieszająca elektryfikacja gospodarki sprawiają, że decyzje energetyczne coraz częściej zapadają na poziomie zarządów, a nie wyłącznie działów technicznych.

Dynamiczny wzrost mocy w fotowoltaice, rozwój elektromobilności, konieczność modernizacji sieci przesyłowych i dystrybucyjnych oraz rosnące znaczenie magazynowania energii sprawiają, że transformacja energetyczna staje się nie tylko projektem klimatycznym, ale przede wszystkim strategicznym projektem gospodarczym.

Transformacja energetyczna jest jednym z najważniejszych procesów gospodarczych i technologicznych naszych czasów. Wymaga od menedżerów zdolności do podejmowania decyzji w warunkach dużej niepewności, zmieniających się regulacji oraz dynamicznego rozwoju nowych technologii. Obszar transformacji energetycznej w biznesie musi nadążać za zmianami geopolitycznymi i regulacyjnymi, dlatego opracowaliśmy nowy program MBA, który aktualizuje i porządkuje wiedzę w tym obszarze oraz pokazuje trendy i kierunki zmian. Program MBA Energy Transformation to kompleksowy proces rozwoju kompetencji menedżerskich w obszarze energetyki i sektorów z nią powiązanychmówi dr Paweł Urbański, dyrektor Szkoły Biznesu Politechniki Warszawskiej i kierownik studiów MBA Energy Transformation.

Program tworzony z myślą o rynku i z liderami sektora

MBA Energy Transformation to intensywne, 3-semestralne studia podyplomowe prowadzone w języku polskim, zaprojektowane jako odpowiedź na rosnącą lukę kompetencyjną w sektorze energetycznym. Program łączy wiedzę z zakresu zarządzania, finansów, prawa i strategii z pogłębionym zrozumieniem rynków energii, procesów inwestycyjnych, technologii OZE, elektromobilności, ciepłownictwa oraz zarządzania ryzykiem.

Program został przygotowany we współpracy z Polskimi Sieciami Elektroenergetycznymi (PSE), co nadaje studiom silny wymiar praktyczny i zapewnia bezpośrednie połączenie programu z realnymi wyzwaniami rynku. Partnerstwo z PSE pozwala uczestnikom spojrzeć na transformację energetyczną z perspektywy strategicznej – nie tylko firmy, ale całego krajowego systemu energetycznego.

Zaangażowanie ekspertów z sektora energetycznego pozwala uczestnikom lepiej zrozumieć nie tylko teorię transformacji, ale przede wszystkim jej operacyjny i inwestycyjny wymiar – od projektowania strategii energetycznych po zarządzanie dużymi projektami infrastrukturalnymi i decyzjami finansowymi.

Uczestnicy uczą się podejmowania decyzji w systemie energetycznym, analizowania opłacalności inwestycji, projektowania strategii rozwoju w warunkach transformacji oraz wykorzystywania danych i narzędzi cyfrowych, w tym AI i Big Data, do prognozowania produkcji energii, zarządzania popytem i optymalizacji systemów energetycznych.

Transformacja energetyczna musi opierać się na realnych kompetencjach menedżerskich i opłacalności biznesowej. Program MBA Energy Transformation powstał w odpowiedzi na rosnące wyzwania w energetyce i potrzebę praktycznego podejścia do decyzji inwestycyjnych i strategicznych. Program odpowiada na aktualne potrzeby Politechniki Warszawskiej oraz rynku jako wiodącego ośrodka w tym obszarzepodkreśla prof. dr hab. inż. Mariusz Malinowski, prorektor Politechniki Warszawskiej ds. nauki.

Program został przygotowany dla menedżerów, przedsiębiorców i specjalistów z sektora energetycznego oraz branż współpracujących z energetyką – w tym finansów, bankowości, doradztwa, prawa, wykonawstwa, administracji publicznej czy ESG. W praktyce ma być przestrzenią spotkania osób, które podejmują decyzje wpływające na przyszłość systemu energetycznego i gospodarki.

Energetyka jako obszar strategiczny dla biznesu

Rosnące znaczenie energetyki wykracza dziś daleko poza sam sektor utilities. Koszty energii, bezpieczeństwo dostaw, dekarbonizacja przemysłu, rozwój infrastruktury i nowe modele finansowania inwestycji wpływają na praktycznie każdą branżę – od produkcji, przez logistykę, po nieruchomości i sektor publiczny.

Przyszłość jest elektryczna – to widać nie tylko w energetyce, ale w całej gospodarce i społeczeństwie. Zmienia się nie tylko sposób wytwarzania energii, ale także jej zużywania, tworzenie otoczenia prawnego dla energetyki czy poszukiwanie nowych okazji biznesowych. Trzeba wykorzystać tę szansę, a słuchacze MBA Energy Transformation dowiedzą się, jak to zrobić w zrozumiały sposób – mówi Grzegorz Onichimowski, prezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych.

Twórcy programu podkreślają, że jego celem nie jest wyłącznie przekazywanie wiedzy akademickiej, ale budowanie zdolności do podejmowania realnych decyzji biznesowych w warunkach zmienności i presji regulacyjnej. Zajęcia prowadzą praktycy rynku zaangażowani w projekty inwestycyjne i strategiczne w sektorze energii, a partnerzy programu wnoszą do niego aktualną perspektywę biznesową i systemową.

Informacje dla kandydatów

MBA Energy Transformation to program realizowany w formule weekendowej – zajęcia odbywają się w piątki, soboty i niedziele. Studia trwają 3 semestry i obejmują 506 godzin zajęć. Miejscem realizacji programu jest kampus Szkoły Biznesu Politechniki Warszawskiej przy ul. Koszykowej 79 w Warszawie.

Warunkiem udziału jest wykształcenie wyższe oraz minimum 5 lat doświadczenia zawodowego przypisanego do tytułu licencjata lub 3 lata przy tytule magistra. Start zajęć zaplanowano na 2 października 2026 roku.

Więcej informacji dostępnych jest na stronie: biznes.edu.pl/mba-energy-transformation

Pracownicy czują się przeceniani. 40% uważa, że inni oceniają ich lepiej niż oni sami

Wykonujesz swoje obowiązki, dostajesz pozytywny feedback i rozwijasz się zawodowo, a jednak zastanawiasz się, czy to na pewno Twoja zasługa, czy też szczęśliwy zbieg okoliczności? Tak objawia się tzw. syndrom oszusta. Jak wynika z nowego badania InterviewMe, aż 81% polskich pracowników przynajmniej czasami przypisuje swoje sukcesy czynnikom zewnętrznym, a blisko połowa obawia się zdemaskowania rzekomego braku kompetencji.

Serwis kariery InterviewMe przeprowadził badanie, w którym zapytano 577 polskich pracowników o ich doświadczenia związane z syndromem oszusta (ang. imposter syndrome). Jest to zjawisko psychologiczne polegające na utrzymującym się przekonaniu, że osiągany sukces nie jest wynikiem własnych umiejętności, lecz szczęścia, przypadku lub błędu innych osób.

Z zebranych danych wynika, że znaczna część pracowników w Polsce mierzy się z tym problemem. Aż 81% badanych przynajmniej czasami przypisuje swoje sukcesy czynnikom zewnętrznym. Dodatkowo blisko połowa respondentów (47%) przyznaje, że przynajmniej okazjonalnie odczuwa lęk przed „zdemaskowaniem” — czyli obawia się sytuacji, w której współpracownicy lub przełożeni „odkryliby”, że nie są oni tak kompetentni, jak się wszystkim wydaje.

Kolejnym powszechnym objawem jest przekonanie o byciu przecenianym. Aż 40% badanych pracowników ma poczucie, że inni ludzie bardziej doceniają ich umiejętności niż oni sami. Jak zauważają autorzy badania, takie osoby patrzą na siebie trochę jak na „wersję demo”, podczas gdy otoczenie widzi w nich gotowy, dopracowany produkt. Wielu pracowników doświadcza kilku z tych objawów jednocześnie.

Badanie wykazało również, że najczęstszymi hamulcami rozwoju zawodowego są dla Polaków bariery psychologiczne, które często towarzyszą syndromowi oszusta. Zapytani o jeden najważniejszy powód, który powstrzymuje ich przed dalszym rozwojem, respondenci najczęściej wskazywali na: brak pewności siebie (16%), strach przed porażką (13%) oraz strach przed negatywną oceną (9%). Przez ten wewnętrzny głos wątpliwości pracownicy często powstrzymują swój rozwój, odwlekają działania lub rezygnują z pojawiających się okazji.

Bazując na badaniach oraz licznych rozmowach z osobami na wysokich stanowiskach, mam dwie wiadomości: realistyczną i optymistyczną. Ta pierwsza zakłada, że całkowite wyeliminowanie syndromu oszusta jest… niemal niemożliwe. Paradoksalnie — im wyżej wspinamy się po szczeblach kariery, im bardziej udowadniamy sobie, że jesteśmy kompetentne/kompetentni, tym częściej ten wewnętrzny krytyk będzie dawał nam o sobie znać — komentuje dr Małgorzata Mielcarek, dziennikarka i autorka książki „Jesteś oszustką. Syndrom, który Cię niszczy”. — Ale! Dobra wiadomość jest taka, że choć nie możemy go zupełnie uciszyć, możemy skutecznie działać pomimo jego obecności.

Badanie dowodzi, że syndrom oszusta to powszechne zjawisko, które realnie hamuje potencjał wielu specjalistów. Oswojenie tego lęku jest dziś kluczowe dla budowania pewności siebie na rynku pracy.

96% liderów otrzymuje feedback od pracowników, ale tylko 16% regularnie

Feedback to jedno z najważniejszych narzędzi służących rozwojowi biznesu i budowaniu zespołów. Najczęściej myślimy o nim jako o informacji zwrotnej dawanej pracownikom przez managera, ale feedback działający w drugą stronę jest równie istotny. Badania pokazują, że 96% liderów otrzymuje informację zwrotną od swoich zespołów. Niestety, jedynie 16% dostaje ją regularnie[1]. Skąd wynika ta dysproporcja i jak wpływa na współpracę na linii manager-pracownicy, relacje w organizacji oraz samego lidera?

Jak wskazuje 58% badanych, informacja zwrotna, której adresatami są managerowie, pojawia się najczęściej podczas spotkań zespołowych. Rzadziej w ramach formalnych ocen okresowych (36%), nieformalnych rozmów (33%) lub przy okazji podsumowań projektów (30%). Właściciele firm otrzymują feedback znacznie częściej niż dyrektorzy i kierownicy. Na niższych szczeblach aż co dziesiąty manager deklaruje, że informacja zwrotna dociera do niego raz do roku lub rzadziej[2]. Dane te pokazują, że w wielu organizacjach feedback jest jedynie doraźnym narzędziem stosowanym od czasu do czasu.

Falowy charakter feedbacku

Informacja zwrotna skierowana do lidera często pojawia się dopiero w momencie kryzysu – wtedy, gdy w zespole zaczynają się nieporozumienia, pracownicy są przemęczeni z powodu nadmiaru zadań, komunikacja nie działa, a napięcia narastają. Feedback, który ma falowy charakter, nie pozwala niestety na właściwe wykorzystanie go w rozwoju organizacji, pracowników i lidera. Jest jedynie przypadkowym i niezaplanowanym zdarzeniem, odpowiedzią na problem, nie zaś stałym elementem pracy i realnym narzędziem wspomagającym zarządzanie. Falowy charakter feedbacku powoduje również, że liderzy otrzymują sygnały z opóźnieniem – bardzo często dopiero wówczas, gdy problem jest już trudniejszy do rozwiązania – lub po zakończeniu projektu – przy okazji formalnej oceny, kiedy nie można już wprowadzić żadnych zmian.

Dlaczego manager potrzebuje regularnego feedbacku?

W roli managera bardzo ważne jest świadome zarządzanie zespołem. Dlatego regularny feedback jest tutaj kluczowy.

Manager pozbawiony regularnego feedbacku zarządza w próżni własnych założeń. Nie wie, jak jego działania naprawdę wpływają na ludzi – co wzmacnia efektywność zespołu, a co prowadzi do napięć i spadku motywacji. Oznacza to, że podejmuje decyzje, często bardzo ważne, w oparciu o niepełny obraz, bazując jedynie na własnych założeniach i intuicji – mówi Magdalena Drzewiecka, Coach biznesowy i kryzysowy, Mentor, Partner Zarządzający w Together Consulting oraz w projekcie „Prawdziwa JA”. Ma to negatywny wpływ na całą firmę i skutkuje mniejszym zaangażowaniem, wolniejszym rozwojem managerów i kulturą, w której ludzie domyślają się, co powinni zmienić, zamiast wprost o to zapytać – dodaje ekspertka.

W organizacjach, w których feedback pojawia się jedynie okazjonalnie, trudno o stabilny rozwój oraz budowanie otwartej i opartej na zaufaniu komunikacji.

Element odpowiedzialnego przywództwa

Informacja zwrotna może stać się narzędziem, które realnie wspiera liderów i ich zespoły w codziennej pracy.

O tym, że feedback jest istotny wiedzą już dziś niemal wszyscy. Problemem nie jest więc brak świadomości, ale fakt, że ograniczamy informację zwrotną do wskazówek, jakie przełożony daje pracownikowi. Tak działało to również w naszej firmie – podkreśla Martyna Miziak, HR Manager z Qpharmy, Ambasador Polish Eco-Leadership Community. – Świadomie rozpoczęliśmy proces zbierania regularnego feedbacku od zespołów i współpracowników dla managerów i traktujemy go jako stały element pracy. Bardzo liczymy na realną zmianę. Chcemy, aby liderzy szybciej reagowali na potrzeby pracowników, podejmowali trafniejsze decyzje i lepiej rozumieli, jaki wpływ mają na swoje zespoły. Pracujemy też nad samą komunikacją – aby stała się bardziej otwarta, konkretna i oparta na zaufaniu. Dziś regularna informacja zwrotna nie jest dla nas dodatkiem do zarządzania, ale jednym z jego fundamentów.

Między deklaracją a praktyką

Kulturę feedbacku deklaruje dziś co druga organizacja. Sformułowanie to możemy znaleźć w ogłoszeniach o pracę czy na stronach internetowych. Jednak, dopóki informacja zwrotna nie będzie regularnie stosowanym narzędziem działającym w obie strony, zapisy te pozostaną jedynie pustymi frazesami, a firmy nadal będą działały w atmosferze niedopowiedzeń i domysłów.

Feedback powinien być czymś regularnym, krótkim, konkretnym i osadzonym w codzienności. Brak regularności w tej kwestii to nie jest jedynie drobna luka rozwojowa, ale realny problem biznesowy. Jak bowiem osoba zarządzająca, która otrzymuje informację zwrotną tylko od przypadku do przypadku, może sama budować dojrzałą i zdrową komunikację w zespole? – tłumaczy Magdalena Drzewiecka. – Dobra informacja jest taka, że wprowadzenie regularnego feedbacku na linii zespół-manager nie wymaga wielkiej rewolucji w pracy firmy. Wystarczy konsekwencja i zmiana codziennych nawyków – podsumowuje ekspertka.

[1] Rok przywództwa 2026. Skuteczne zarządzanie w czasach sprzeczności, 2026, s. 37.

[2] Tamże.

AI w usługach: dużo wdrożeń, ale także najwięcej przerwanych projektów

Zdecydowana większość polskich firm usługowych (71%) już zakończyła pierwsze implementacje rozwiązań opartych o sztuczną inteligencję albo jest w trakcie tego procesu. Jednocześnie największy odsetek ze wszystkich badanych sektorów gospodarki, bo aż 18%, zaczął pracę nad wprowadzeniem AI, po czym je przerwał. Jak pokazało badanie EY – Jak polskie firmy wdrażają AI – prawie co dziesiąta organizacja usługowa (9%) nie miała również żadnej strategii rozwoju sztucznej inteligencji, a tylko 44% monitorowało osiągane efekty.

Sektor usług jest najbardziej różnorodną branżą analizowaną przez EY. Obejmuje ofertę opierającą się na umiejętnościach, wiedzy, procesach oraz relacjach z klientem, co sprawia, że nie ma jednolitego modelu adopcji AI, za to jest mozaika bardzo różnych podejść i poziomów zaawansowania.

Aż 37% firm już wdrożyło pierwsze rozwiązania AI, a 34% jest w trakcie. Nie zmienia to jednak faktu, że to właśnie w tej branży występuje najwyższy procent (18%) przerwanych działań. W przypadku handlu i przemysłu 9% badanych przedsiębiorstw zatrzymało wdrażanie, a wśród firm energetycznych oraz finansowych ten odsetek wynosi 6%.

– Największym wyzwaniem okazuje się ostatnia mila wdrożenia. O ile zbudowanie prototypu jest relatywnie proste, o tyle wdrożenie AI do codziennej pracy zespołów to 90% wysiłku. Do tego dochodzą niedoszacowane koszty utrzymania i skalowania, które szybko weryfikują początkowy entuzjazm organizacji – mówi Bartosz Pacuszka, Partner EY Polska, AI Technology Leader.

Strategia i wdrożenie

Dziewięć procent firm z tego sektora w ogóle nie miało strategii rozwoju AI. Żadna inna badana przez EY branża nie miała tak wysokiego odsetka. Większość (61%) respondentów odpowiedziała, że ma konkretną strategię, a 30% ją tworzyło. Pokazuje to, jak bardzo różne są punkty startowe i tempo rozwoju poszczególnych organizacji.

Spośród firm mających strategię tylko 8% twierdziło, że ich dane ustrukturyzowane i nieustrukturyzowane są dobrze przygotowane, kolejne 30% ma dobrej jakości dane ustrukturyzowane, zaś prawie ¼ przyznała, że jakość danych znacząco utrudnia ich wykorzystanie przez AI i prawie tyle samo (26%) w ogóle nie wie, jakie ma dane.

– Jeśli AI ma przynosić wartość na większą skalę, organizacje muszą wzmocnić fundamenty tej technologii – przede wszystkim działać według spójnej strategii, a także zadbać o jakość, dostępność oraz sposób zarządzania danymi, które stanowią kluczowe paliwo dla rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji – dodaje Bartosz Pacuszka.

Firmy branży usługowej najsłabiej również monitorowały efekty wprowadzenia AI. Systemowo robiło to zaledwie 44%, o 10 punktów procentowych mniej niż np. handel detaliczny. Zaś 43% sprawdzało efekty AI tylko punktowo. Prawie ¼ (23%) twierdziła, że korzyści były mniejsze niż oczekiwano, a w przypadku 38% spełniły oczekiwania. Aż 16% uważało, że korzyści były znacząco słabsze. Największy efekt wdrożenie AI przyniosło w postaci zmniejszenia kosztów działania (51%), poprawy jakości usług (48%) i zwiększenia skali działalności (47%).

Usługi liderem w szkoleniach pracowników

Usługi okazały się liderem w szkoleniach – 57% zainwestowało w podnoszenie kwalifikacji wszystkich pracowników. Na drugim miejscu w tej kategorii znalazły się finanse (56%). Dodatkowo aż 61% organizacji chce w ciągu następnych 18 miesięcy dalej inwestować w ten obszar.

– Tradycyjne narzędzia szkoleniowe rzadko odzwierciedlają złożoność interakcji z klientami. Metody te nie przygotowują pracowników do radzenia sobie z różnorodnymi typami osobowości, problemami technicznymi czy emocjami. Nowoczesne szkolenia muszą z jednej strony nauczyć korzystania z AI, ale z drugiej pokazać, jak należy weryfikować jej wyniki. W usługach konieczna jest także wiedza dotycząca prywatności, ochrony danych oraz stereotypów, które są częstym problemem AI – mówi Katarzyna Ellis, Partnerka EY, Liderka zespołu People Consulting.

W przypadku branży usługowej AI ma również przełożenie na strategie rekrutacyjne. Niemalże 1/3 firm (31%) deklarowała, że ograniczy poziom zatrudnienia na stanowiska związane z powtarzalnymi czynnościami, a 32% na niewymagające doświadczenia. Tylko 3% nie zamierzała zmieniać swoich planów. To oznacza, że wdrażana AI przejmuje przynajmniej część powtarzalnych zadań, a także obsługę klienta.

O badaniu

Badanie Jak polskie firmy wdrażają AI zrealizował na zlecenie EY przez CubeResearch. Respondentami było 499 polskich firm: 45% z sektora produkcji, 33% z sektora usług, 22% z handlu. 56% przedsiębiorstw to firmy średniej wielkości, 44% duże. Trzecia edycja została przeprowadzona w ostatnim kwartale 2025 roku.

Coca-Cola HBC powierza Piotrowi Imbrzykowskiemu rozwój portfolio Premium Spirits & Beer

Coca-Cola HBC Polska i Kraje Bałtyckie powołała Piotra Imbrzykowskiego na stanowisko Premium Spirits & Beer Business Director. Związany z organizacją od ponad 20 lat lider objął nową rolę 1 kwietnia 2026 roku. Zmiana potwierdza strategiczne podejście organizacji do rozwoju talentów i awansów wewnętrznych.

Coca-Cola HBC Polska i Kraje Bałtyckie konsekwentnie buduje swoją przewagę konkurencyjną, inwestując w rozwój ludzi i wzmacnianie wewnętrznych ścieżek kariery. Awans Piotra Imbrzykowskiego jest naturalnym krokiem w tym kierunku i jednocześnie elementem dalszego rozwoju biznesu Premium Spirits & Beer.

Piotr to doświadczony lider komercyjny, który od lat buduje silne relacje z klientami i rozwija nasze kompetencje sprzedażowe w kluczowych kanałach. W swojej karierze wielokrotnie udowodnił, że potrafi tworzyć wysoko efektywne zespoły i skutecznie wzmacniać naszą strategię 24/7. Jego awans jest odzwierciedleniem naszego podejścia do rozwoju talentów i wspierania długofalowych ścieżek kariery w Coca-Cola HBC. Jestem przekonana, że Piotr będzie dalej wzmacniał rozwój biznesu Premium Spirits & Beer w Polsce i krajach bałtyckich – mówi Ruža Tomić, General Manager Coca-Cola HBC Polska i kraje bałtyckie.

Piotr Imbrzykowski jest związany z Coca-Cola HBC Polska i Kraje Bałtyckie od 2004 roku. Swoją karierę rozpoczął jako Business Developer, a następnie obejmował szereg kluczowych ról sprzedażowych i liderskich, w tym Group National Key Account Manager oraz Indirect & Fragmented Trade Manager. Przed objęciem nowej roli, pełnił funkcję Sales Managera w kanale Out of Home.

W trakcie swojej kariery zdobył szerokie doświadczenie w zarządzaniu klientami, rozwijaniu strategii sprzedaży oraz budowaniu kompetencji zespołów. Jego działania przyczyniały się do wzmacniania pozycji firmy w dynamicznie zmieniającym się otoczeniu rynkowym.

To dla mnie ogromne wyróżnienie i jednocześnie duża odpowiedzialność. Przez lata miałem okazję rozwijać się w Coca-Cola HBC Polska i Kraje Bałtyckie oraz pracować z wyjątkowymi zespołami, które są fundamentem naszego sukcesu. W nowej roli chcę dalej wzmacniać nasze kompetencje, przyspieszać egzekucję i rozwijać portfolio Premium Spirits & Beer w sposób, który zapewni trwały, zrównoważony wzrost – komentuje Piotr Imbrzykowski.

W nowej roli Piotr Imbrzykowski będzie odpowiadał za wspieranie rozwoju portfolio Premium Spirits & Beer 24/7 w Polsce i krajach bałtyckich. Jego priorytetem będzie dalsze budowanie silnych kompetencji zespołu oraz zwiększanie efektywności operacyjnej.

Decyzja o powierzeniu tej roli wewnętrznemu kandydatowi wpisuje się w szerszą strategię Coca-Cola HBC, w której rozwój ludzi stanowi jeden z fundamentów długoterminowego wzrostu. Firma konsekwentnie wspiera rozwój kompetencji, mobilność wewnętrzną oraz budowanie przywództwa, tworząc organizację gotową na przyszłe wyzwania rynku.

Sprzedaż Bio Planet rośnie. Spółka raportuje 117,7 mln zł przychodów od początku roku

0

Firma Bio Planet S.A. opublikowała dane sprzedażowe za kwiecień 2026 r. Spółka osiągnęła przychody na poziomie 26,7 mln zł, co oznacza wzrost o 6 % rok do roku. Kwiecień to kolejny miesiąc, w którym Bio Planet poprawia wyniki umacniając tym samym swoja pozycję na rynku.

Narastająco, po czterech miesiącach 2026 r., przychody Bio Planet S.A. osiągnęły poziom 117,7 mln zł, wobec 106,6 mln zł w analogicznym okresie 2025 r. Oznacza to wzrost o 10 % rok do roku. Spółka nie osiada na laurach i planuje dalszy rozwój oraz kolejne inwestycje.

Kwietniowy, stabilny wzrost sprzedaży oraz dwucyfrowa dynamika narastająca od początku roku pokazuję, że nasze decyzje dotyczące optymalizacji oferty przynoszą oczekiwane efekty. Widzimy również, że żywność ekologiczna na stałe wpisuje się w koszyk zakupowy konsumentów, a rynek rozwija się w sposób przewidywalny i długoterminowy. Kontynuujemy działania ukierunkowane na rozwój oferty oraz dalsze wzmacnianie relacji z partnerami handlowymi. Kolejne dobre wyniki sprzedaży oraz ambitne plany pozwalają ze spokojem patrzeć w przyszłość zarówno nam jaki i naszym akcjonariuszom” – mówi Sylwester Strużyna, Prezes Zarządu Bio Planet S.A.

Spółka podkreśla, że utrzymujący się wzrost sprzedaży oraz stabilna dynamika narastająco od początku roku stanowią solidną podstawę do dalszego wzmacniania pozycji rynkowej w kolejnych miesiącach 2026 r.

Wyniki finansowe Grupy Heimstaden w pierwszym kwartale 2026 roku

W pierwszym kwartale 2026 roku Grupa Heimstaden zwiększyła przychody z najmu o 4,2 proc. w ujęciu like-for-like, utrzymując bardzo wysoki poziom wynajęcia na poziomie 98,7 proc. Pomimo utrzymującej się zmienności geopolitycznej, Grupa potwierdziła odporność swojego modelu biznesowego, osiągając rekordową marżę NOI. W ramach programu prywatyzacji sprzedano 634 lokale o łącznej wartości 2 609 mln SEK.

W pierwszym kwartale Heimstaden kontynuował stabilny wzrost oraz wysoką efektywność operacyjną. Wzrost czynszów przewyższający inflację oraz wysoki poziom wynajęcia przełożyły się na dalszą poprawę wyników operacyjnych. Marża NOI w ujęciu LTM osiągnęła rekordowy poziom 72,6 proc., a kwartalna marża NOI wzrosła do 70,8 proc. Solidne fundamenty operacyjne wsparły również wzrost wartości nieruchomości o 0,8 proc.

Wskaźnik LTV netto uległ dalszej poprawie i wyniósł 48,6 proc., przy jednoczesnym wzroście wskaźnika pokrycia odsetek (ICR) do poziomu 2,3x. W pierwszym kwartale Grupa wyemitowała również obligacje hybrydowe o wartości 500 mln EUR, wzmacniając strukturę finansowania i ograniczając ryzyko refinansowania w krótkim terminie.

Pierwszy kwartał 2026 roku przyniósł bardzo dobre wyniki w zakresie prywatyzacji. Na wszystkich rynkach sprzedano łącznie 634 mieszkania z premią 30,4 proc. względem wartości księgowej, co potwierdza utrzymujące się silne zainteresowanie inwestorów sektorem mieszkaniowym.

– Rozpoczęliśmy 2026 rok z dużą dynamiką. Silne fundamenty operacyjne, wzrost czynszów powyżej inflacji oraz wysoki poziom wynajęcia pozwoliły nam osiągnąć nowy rekord marży NOI – podkreśla Helge Krogsbøl, Co-CEO Heimstaden.

– Jesteśmy dobrze przygotowani na funkcjonowanie w obecnym, zmiennym otoczeniu rynkowym. Ograniczone potrzeby refinansowania zapewniają nam wysoką przewidywalność i odporność na krótkoterminowe wahania, a jednocześnie obserwujemy utrzymujące się, silne zainteresowanie banków finansowaniem nieruchomości mieszkaniowych, wspierane przez znaczną dostępność kapitału– dodaje Christian Fladeland, Co-CEO Heimstaden.

– W Polsce utrzymujemy stabilne wyniki operacyjne przy dynamicznym modelu biznesowym, osiągając bardzo wysoką marżę operacyjną – najwyższą spośród dotychczas raportowanych – wspartą solidnym wzrostem czynszów (4,6 proc., pomimo uwzględnienia efektu pustostanów). Przychody z najmu wyniosły 52 mln SEK, a wartość portfela, po uwzględnieniu efektu prywatyzacji, ponownie wzrosła do ok. 4,3 mld SEK. Jednocześnie aktywnie realizujemy sprzedaż – w pierwszym kwartale jej wartość wyniosła 239 mln SEK z portfela wynajmowanego. Uwzględniając również projekt Oh!Praga, był to nasz najlepszy kwartał pod względem sprzedaży mieszkań od początku procesu prywatyzacji. Równocześnie podpisaliśmy ponad 300 nowych umów najmu – podkreśla Paweł Romańczuk, Head of Asset Management & Operations w Heimstaden Poland.

Eskalacja w Zatoce Perskiej zmienia nastroje na rynkach. Drożeje ropa, rosną rentowności obligacji

Wczorajszy silny wzrost cen ropy był reakcją rynku na ponowną eskalację napięcia na Bliskim Wschodzie. Ropa Brent podrożała o około 6 proc. i zakończyła sesję w okolicach 113 dolarów za baryłkę, a od początku wojny jej cena wzrosła już o 57 proc. Wymiana ognia między USA i Iranem pokazała, jak kruchy może być obecny rozejm. Rynek uznał te wydarzenia za sygnał, że konflikt może ponownie wejść w gorącą fazę. Taka informacja działa natychmiast, a inwestorzy szybko podnoszą premię za ryzyko. To szczególnie ważne po tygodniach wzrostów cen akcji, gdy rynki częściowo ignorowały ryzyko ponownej eskalacji.

Amerykańskie wojsko odparło wczoraj ataki irańskich dronów i rakiet podczas eskortowania dwóch statków przez cieśninę Ormuz. Do eskalacji zostały wciągnięte także Zjednoczone Emiraty Arabskie, które poinformowały o przechwyceniu irańskich pocisków. Irański dron miał też wywołać duży pożar w porcie Fudżajra. Dodatkowo ZEA po raz pierwszy od rozpoczęcia rozejmu wydały alerty rakietowe dla mieszkańców. To była silna wymiana ciosów w momencie, gdy inwestorzy liczyli raczej na powolne uspokojenie sytuacji.

Spadki dotknęły także rynku akcji. Najmniej traciły spółki technologiczne, które zyskują za sprawą dobrych wyników finansowych. Nasdaq spadł o 0,19 proc., S&P 500 stracił 0,41 proc., a przemysłowy Dow Jones zniżkował o 1,13 proc. Polski rynek także odczuł skutki globalnych perturbacji, choć reakcja WIG20 była spokojna. Indeks wzrósł o 0,11 proc., co pokazuje, że lokalnie inwestorzy nie zareagowali gwałtowną wyprzedażą.

Wzrost cen ropy coraz mocniej uderza także w rynek długu. Rentowność amerykańskich obligacji 30-letnich po raz pierwszy od lipca zeszłego roku przekroczyła 5 proc. Inwestorzy zaczęli wyceniać ryzyko, że Fed nie tylko odłoży obniżki stóp procentowych, ale może zostać zmuszony do ponownej podwyżki. Rynek wycenia już około 70 proc. prawdopodobieństwa podwyżki stóp przez Fed w ciągu najbliższego roku, co jest dużą zmianą wobec oczekiwań sprzed rozpoczęcia konfliktu, gdy inwestorzy zakładali serię cięć. To pokazuje, że ropa przestała być wyłącznie problemem rynku surowców. Droższa energia zmienia ścieżkę inflacji, a przez to także ścieżkę stóp procentowych. W takim otoczeniu banki centralne mają coraz mniej miejsca na łagodzenie polityki, bo każda kolejna fala wzrostu cen paliw może szybko przełożyć się na oczekiwania inflacyjne.

Obecny układ jest dla rynków trudny. Amerykańskie dowództwo unikało wczoraj jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy rozejm został formalnie zerwany. Iran z kolei twierdzi, że rozmowy z USA robią postępy, ale jednocześnie ostrzega Waszyngton i ZEA przed ponownym wciągnięciem w konflikt. W tej sytuacji osiągniecie przez rynki stabilizacji może być trudne. A każda kolejna informacja może zmienić wycenę ropy, akcji, obligacji i walut w ciągu kilku minut. Szczególnie, że Donald Trump przedstawił wczoraj także plan „Freedom Project”. Chodzi o pomoc w wyprowadzaniu uwięzionych statków z Zatoki Perskiej, który może być źródłem kolejnych napięć.

Głównym punktem sporu pozostaje Cieśnina Ormuz. Iran blokuje większość ruchu morskiego i uzależnia ponowne otwarcie cieśniny od zniesienia przez USA blokady irańskich portów. W takim układzie energia staje się ważnym narzędziem negocjacyjnym. To nie jest już tylko surowiec, którego cena wynika z bilansu podaży i popytu.

Obecnie najbardziej prawdopodobnym scenariuszem pozostaje przedłużający się konflikt z okresowymi walkami i utrzymującymi się wysokimi cenami ropy. To scenariusz szczególnie niewygodny dla inwestorów, bo przedłuża okres silnej niepewności. Nie ma pełnoskalowej wojny, , ale nie ma też pokoju, który pozwoliłby zmniejszyć premię za ryzyko. Jest stan pośredni, w którym rynek żyje od komunikatu do komunikatu, a ceny ropy i gazu pozostają podatne na gwałtowne ruchy.

Podsumowanie europejskiego rynku IPO w I kwartale 2026 roku

Wartość pierwotnych ofert publicznych (Initial Public Offering, IPO) przeprowadzonych na europejskich giełdach w pierwszym kwartale 2026 r. wyniosła 4,7 mld euro (łącznie było to 12 debiutów). Aktywność w zakresie pierwotnych i wtórnych emisji akcji pokazuje, że inwestorzy nadal dysponują znacznymi zasobami kapitału, jednak rynek pozostaje trudny. Wzrost zmienności obserwowany pod koniec marca, w połączeniu z utrzymującą się niepewnością geopolityczną, może w krótkim terminie ograniczać apetyt inwestorów na nowe oferty publiczne do momentu ustabilizowania się otoczenia makroekonomicznego i politycznego – wynika z najnowszego raportu „IPO Watch EMEA” przygotowanego przez ekspertów PwC Polska.

Podsumowanie I kwartału 2026 r. na GPW w Warszawie

Wraz z początkiem roku 2026, na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie odnotowano minimalną aktywność w zakresie ofert publicznych. Miejsce miał tylko jeden debiut na alternatywnym rynku NewConnect, gdzie zadebiutowała Farm Innovations, która prowadzi działalność w obszarze innowacyjnych technologii dla zwierząt domowych i hodowlanych. Wartość oferty wyniosła 4,7 mln zł (około 1,1 mln euro), co oznacza spadek aktywności na warszawskiej giełdzie o 99,7% w porównaniu do analogicznego okresu w 2025 roku, kiedy to przeprowadzono dwie oferty, w tym debiut Diagnostyka S.A., o łącznej wartości 1,7 mld zł (około 403 mln euro).

Mimo braku nowych debiutów na rynku głównym GPW w pierwszym kwartale, rynek uważnie śledził informacje o planowanych ofertach polskich spółek. Szczególne znaczenie ma IPO Rex Concepts  – franczyzobiorcy marek Burger King i Popeyes – które będzie pierwszym debiutem na GPW po ponad 10 miesiącach od wejścia na główny rynek GPW spółki Arlen. Spółka uplasowała pełną pulę akcji po cenie 14 zł (20% niższej od ceny maksymalnej), co przełoży się na pozyskanie ok. 448 mln zł brutto z nowej emisji.

“Należy zauważyć, że oferta była w skierowana także do inwestorów instytucjonalnych spoza Polski, w tym kwalifikowanych inwestorów z USA, natomiast do inwestorów indywidualnych trafiło jedynie 3,4% oferowanych akcji. Z jednej strony pokazuje to, że polski rynek kapitałowy pozostaje atrakcyjny dla globalnych inwestorów instytucjonalnych i jest w stanie przyciągać stosunkowo duże oferty nawet w otoczeniu podwyższonej niepewności. Z drugiej – istotna obniżka ceny względem poziomu maksymalnego oraz niski udział inwestorów indywidualnych wskazują na ostrożny apetyt. IPO Rex Concepts będzie więc ważnym testem dla całego rynku: zarówno jako sygnał powrotu większych debiutów na GPW, jak i barometr realnej gotowości inwestorów – polskich i zagranicznych – do finansowania wzrostu krajowych spółek poprzez giełdę” – mówi Kamil Wardzyński, dyrektor w zespole ds. rynków kapitałowych PwC Polska.

Podsumowanie europejskiego rynku ofert pierwotnych

Początek 2026 roku przyniósł umiarkowane ożywienie na europejskim rynku IPO, będące kontynuacją poprawy widocznej w drugiej połowie 2025 roku. W pierwszym kwartale inwestorzy zachowywali ostrożny optymizm, a rynki europejskie wykazały się większą odpornością niż amerykańskie. Podczas gdy indeks S&P 500 spadł o ok. 5%, europejskie indeksy pozostawały względnie stabilne, choć wzrost zmienności pod koniec marca, związany z eskalacją napięć geopolitycznych na Bliskim Wschodzie, ponownie zwiększył niepewność rynkową.

W I kwartale 2026 r. na europejskich giełdach zadebiutowało 12 spółek, które łącznie pozyskały 4,7 mld EUR, co oznacza wzrost wartości IPO o około 50% w porównaniu do analogicznego okresu zeszłego roku. Aktywność była jednak silnie skoncentrowana wokół pojedynczych dużych transakcji. Największym debiutem było IPO spółki CSG o wartości 3,3 mld EUR na Euronext Amsterdam – było to największe IPO w Europie od 2022 roku oraz największa historycznie oferta w globalnym sektorze obronnym. Struktura rynku wyraźnie pokazuje przesunięcie zainteresowania inwestorów w stronę sektorów uznawanych za bardziej odporne na zmienność makroekonomiczną. Spółki z sektora przemysłowego, a zwłaszcza obronnego, odpowiadały za około 83% wartości europejskich debiutów w pierwszym kwartale, a trzy z pięciu największych IPO w Europie należały do firm z branży obronnej. Poza CSG, do największych transakcji zaliczały się debiuty  Vincorion (405 mln EUR) oraz Gabler Group (116 mln EUR) na Deutsche Börse, a także General Oceans (93 mln EUR) na Oslo Børs. To skutek silnych trendów popytowych, zwiększonych wydatków na bezpieczeństwo oraz relatywnie dobrej wyceny. Jednocześnie wielu emitentów zdecydowało się przesunąć plany debiutu na drugą połowę 2026 roku lub na rok 2027, oczekując bardziej stabilnych warunków rynkowych.

Obecnie dla globalnego rynku IPO, podobnie jak dla globalnej gospodarki, najważniejszym i podstawowym znakiem zapytania jest rozwój sytuacji geopolitycznej na Bliskim Wschodzie.

“Szybka deeskalacja konfliktu mogłaby sprzyjać ponownemu otwarciu okien transakcyjnych w drugiej połowie 2026 roku, natomiast jego przedłużanie się niesie ryzyko dodatkowej presji inflacyjnej oraz negatywnego wpływu na globalny wzrost gospodarczy. Taki scenariusz byłby dla rynków kapitałowych fatalny i zahamowałby dobry, budowany od ponad roku trend wzrostowy. Warto bowiem podkreślić, że silny pipeline spółek gotowych do IPO oraz dojrzewające aktywa private equity stwarzają korzystne warunki dla rynków kapitałowych w momencie poprawy sytuacji geopolitycznej. Przesuwające się na drugą połowę i na kolejny rok plany debiutów odzwierciedlają oczekiwania emitentów i akcjonariuszy co do bardziej sprzyjającego okna rynkowego, które pozwoli zarówno na realizację ambicji wycenowych, jak i zapewni trwały, pozytywny wynik w długim okresie po debiucie” – mówi Bartosz Margol, partner, lider zespołu ds. rynków kapitałowych PwC Polska.

Aktywność na europejskim rynku IPO w I kw. od 2022* r.

Aktywność na europejskim rynku IPO w I kw. od 2022* r.

* Dane obejmują wyłącznie IPO o wartości powyżej 5 mln USD – więcej szczegółów nt. metodologii w sekcji O raporcie IPO Watch EMEA oraz w Raporcie.

Aktywność na europejskim rynku IPO (kwartalnie) od 2022*

Aktywność na europejskim rynku IPO (kwartalnie) od 2022*

* Dane obejmują wyłącznie IPO o wartości powyżej 5 mln USD – więcej szczegółów nt. metodologii w sekcji O raporcie IPO Watch EMEA oraz w Raporcie.

O raporcie IPO Watch EMEA

Począwszy od I kwartału 2024 roku, raport IPO Watch Europe został zastąpiony przez IPO Watch EMEA, który w ramach analizy rynku IPO, poza Europą, obejmuje także regiony Bliskiego Wschodu oraz Afryki. Poprzednie edycje IPO Watch Europe są dostępne pod adresem: www.pwc.pl/ipowatch.

Raport IPO Watch EMEA obejmuje debiuty na głównych giełdach w regionie EMEA (włączając w to giełdy w Unii Europejskiej, Wielkiej Brytanii, Islandii, Norwegii, Turcji, Serbii, Szwajcarii, Bliskiego Wschodu oraz Afryki) i jest publikowany kwartalnie. Przeniesienia pomiędzy rynkami w ramach jednej giełdy, nie zostały uwzględnione w statystykach. Raport dotyczy okresu od 1 stycznia do 31 marca 2026 roku i został sporządzony w oparciu o daty debiutów akcji lub praw do akcji.

Raport IPO Watch EMEA obejmuje wyłącznie oferty o wartości powyżej 5 mln USD, dane nie obejmują debiutujących na giełdach funduszy zamkniętych, firm zajmujących się rozwojem biznesu (tzw. Business Development Companies) oraz transakcji na rynkach nieregulowanych. Dla zapewnienia porównywalności, dane za poprzednie okresy prezentowane w raporcie IPO Watch EMEA zostały odpowiednio przekształcone. Komentarz do rynku polskiego omawia wszystkie debiuty na rynku głównym GPW w Warszawie oraz rynku nieregulowanym NewConnect, niezależnie od ich wartości.