Hitachi Energy oraz Politechnika Łódzka podpisują list intencyjny zacieśniający współpracę

Hitachi Energy oraz Politechnika Łódzka podpisały list intencyjny dotyczący strategicznej współpracy. Celem porozumienia jest rozwój innowacyjnych technologii, transfer wiedzy, kształcenie specjalistów oraz wzmacnianie konkurencyjności polskiej gospodarki.

Podpisany 6 maja 2026 roku list intencyjny stanowi deklarację długoterminowego partnerstwa między Hitachi Energy w Polsce i Politechniką Łódzką. Współpraca zakłada również utworzenie atrakcyjnych ścieżek rozwoju dla studentów i absolwentów poprzez zajęcia praktyczne, staże oraz programy edukacyjne odpowiadające realnym potrzebom rynku. Zakłada również realizację wspólnych projektów badawczo‑rozwojowych i inicjatyw oraz łączenie potencjału naukowego i edukacyjnego Politechniki Łódzkiej z globalnym doświadczeniem technologicznym Hitachi Energy. Strony deklarują także aktywny dialog w obszarze nowoczesnych technologii, innowacji i zrównoważonego rozwoju oraz wspólne działania na rzecz rozwoju kompetencji przyszłych liderek i liderów technologii i inżynierii.

Podpisanie listu intencyjnego jest dla nas symbolicznym potwierdzeniem realnej współpracy, którą z Politechniką Łódzką rozwijamy od wielu lat. To relacja oparta na zaufaniu, wspólnych projektach i przekonaniu, że najlepsze innowacje powstają tam, gdzie nauka spotyka się z praktyką. W Hitachi Energy budujemy środowisko, w którym mają one realny wpływ, a ludzie mogą rozwijać swoje kompetencje i osiągać sukcesy – mówi Mateusz Kowalczykiewicz, wiceprezes zarządu Hitachi Energy w Polsce.

Hitachi Energy od lat jest obecne w Łodzi i konsekwentnie angażuje się w działania na rzecz edukacji oraz rozwoju talentów. Firma realizuje liczne projekty edukacyjne i grantowe we współpracy z uczelniami w całej Polsce, w tym m.in. z Akademią Górniczo-Hutniczą, Politechniką Krakowską czy właśnie Politechniką Łódzką. Dodatkowo prowadzi międzynarodowy stażowy program Hitachi Energy „Power+”, skierowany do absolwentek i absolwentów studiów STEM z wielu krajów, w tym z Polski, obejmujący 18‑miesięczny staż z rotacjami zadaniowymi w różnych lokalizacjach firmy. Jest również partnerem programu „Młodzi w Łodzi”, którego celem jest zachęcanie młodych ludzi do związania swojej przyszłości z Łodzią oraz wspieranie ich kariery zawodowej.

– Politechnika Łódzka kształci talenty, które z powodzeniem dołączają do naszych zespołów i aktywnie współtworzą nowoczesne rozwiązania dla energetyki przyszłości. Wspólnie wzmacniamy Łódź jako miasto technologii, wiedzy i możliwości. To dla nas ogromna wartość i powód do dumy. Jesteśmy przekonani, że nasza współpraca będzie dalej rozwijać się z korzyścią dla studentów, biznesu i regionu – dodaje Mateusz Kowalczykiewicz, wiceprezes zarządu Hitachi Energy w Polsce.

6 maja 2026 roku list intencyjny podpisali przedstawiciele Hitachi Energy w Polsce oraz Politechniki Łódzkiej: prof. Krzysztof Jóźwik, rektor Politechniki Łódzkiej, Mateusz Kowalczykiewicz, wiceprezes zarządu Hitachi Energy w Polsce, Łukasz Wrzesiński, dyrektor Centrum Rozwoju Transformatorów w Hitachi Energy w Polsce.

Hitachi Energy w Polsce to ponad 4 000 osób zatrudnionych w 8 lokalizacjach, z główną siedzibą w Warszawie. Kluczowe ośrodki to m.in. Zakład Przekładników Wysokiego Napięcia w Przasnyszu oraz jeden z dwóch największych na świecie Kampusów produkcji transformatorów w Łodzi wraz z Centrum Usług Inżynieryjnych oraz Centrum Rozwoju Transformatorów. W Krakowie mieści się największe globalne Centrum Technologiczne Hitachi Energy, jedno z pięciu Centrów Badawczych firmy, które opracowuje przełomowe innowacje wspierające rozwój zrównoważonych sieci energetycznych, oraz jedno z pięciu Centrów Usług Wspólnych wspierających procesy biznesowe w obszarach od finansów po logistykę. W 2025 roku, przy okazji obchodów 100-lecia produkcji transformatorów w Polsce, Hitachi Energy ogłosiła rozbudowę swojego zakładu w Łodzi. Inwestycja o wartości ponad 62 mln zł zwiększy moce produkcyjne w zakresie elementów izolacyjnych i komponentów transformatorów o 50 procent, aby sprostać rosnącemu globalnemu zapotrzebowaniu na elektryfikację, oraz zapewnić wzrost zatrudnienia o ponad 100 nowych miejsc pracy w Łodzi.

Transparentność płac – nie tylko raport o wynagrodzeniach. Co każda firma powinna zrobić

Firmy poniżej stu pracowników nie będą musiały składać sprawozdań informujących o strukturze wynagrodzeń i luce płacowej. Nie znaczy to jednak, że transparentność płac dotyczy wyłącznie dużych przedsiębiorstw i korporacji. Opublikowany nowy projekt ustawy o wzmocnieniu stosowania prawa do jednakowego wynagrodzenia mężczyzn i kobiet za jednakową pracę lub za pracę o jednakowej wartości wprowadza m.in. definicję struktury wynagrodzeń i doprecyzowuje kryteria oceny wartości pracy

Jedno się zgadza – w przypadku organizacji zatrudniających poniżej 100 osób raporty płacowe będą działaniem fakultatywnym. Dla pozostałych firm raportowanie będzie obowiązkowe. Raport to jednak ostatnie stadium systemu, jaki wprowadzi transparentność wynagrodzeń. Zanim zostanie przygotowany – pracodawcy muszą podjąć szereg działań, które pozwolą obliczyć lukę płacową i ocenić, czy w ich organizacjach występuje rozbieżność wynagrodzeń za tę samą pracę lub pracę o jednakowej wartości. I co ważne – będzie to dotyczyć wszystkich firm, a za brak odpowiednich działań będzie grozić kara grzywny od 2 000 zł do 60 000 zł.

Pracownik ma prawo do informacji

Zgodnie z ustawą, pracownik będzie miał prawo wystąpić z wnioskiem o informacje dotyczące jego indywidualnego poziomu wynagrodzenia oraz średnich wynagrodzeń w podziale na płeć, jakie otrzymują osoby wykonujące jednakową jak on pracę lub pracę o jednakowej wartości. Konieczność policzenia poziomów wynagrodzeń oraz uporządkowania struktury stanowisk tak, by takie policzenie w sposób obiektywny było możliwe, nie minie nikogo – nawet biura rachunkowego zatrudniającego kilka osób.

– Co więcej, do 31 marca każdego roku każdy pracodawca, niezależnie od wielkości zatrudnienia, będzie miał obowiązek przypomnieć pracownikom o możliwości złożenia takiego wniosku, w sposób przyjęty w danej firmie. Jeśli pracownik uzna, że otrzymał niekompletne informacje, będzie mógł wystąpić o dodatkowe wyjaśnienia, na które pracodawca będzie miał obowiązek odpowiedzieć w ciągu 30 dni. Nie myślmy więc, że mniejsze firmy mogą sobie odpuścić temat. W ich przypadku prace przygotowawcze do obliczania luki płacowej również muszą zostać wykonane – wyjaśnia Kinga Żbikowska, starsza menedżer ds. płac i obsługi klienta w ADP Polska.

Od czego zacząć? Obowiązkiem pracodawcy będzie przeprowadzenie oceny wartości pracy i przygotowanie struktury wynagrodzeń zapewniającej równą płacę za pracę tej samej wartości. Temu ma służyć analiza pracy wykonywanej na konkretnym stanowisku (lub pełnionej funkcji) i opis stanowiska, które będą stanowić podstawę do przeprowadzenia całego procesu wartościowania. Taki opis powinien zawierać informacje o nazwie stanowiska, umiejscowienie w strukturze organizacyjnej, przypisane zadania i obowiązki, wymagane kompetencje i kwalifikacje. Pomocny w tym celu może być poradnik „Wskazówki do oceny i porównania wartości pracy zgodnie z czterema kryteriami przyjętymi w dyrektywie 2023/970” przygotowany przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Wszystko to ma wykazać, że w firmie stosuje się czytelne kryteria zatrudniania i wynagradzania. Opisy stanowisk pozwolą zdefiniować, co w danej firmie oznacza „praca o tej samej wartości”. Jeśli dwie osoby wykonują różne zadania mimo podobnej nazwy stanowiska – to właśnie rzetelny opis ratuje przed zarzutem dyskryminacji.

Kolejnym krokiem jest przegląd swoich ogłoszeń i praktyk rekrutacyjnych i dostosowanie ich do nowych wymagań. Na przykład wskazywanie w ogłoszeniu wymaganej płci kandydata (bez mocnego uzasadnienia), formułek w rodzaju „wynagrodzenie adekwatne do doświadczenia” czy pytanie kandydatów o wcześniej otrzymywaną płacę to zwiastun kłopotów.

Uwaga na niedozwolone klauzule

Zgodnie z nowymi przepisami, wszelkie zapisy umowne, które zakazują pracownikom ujawniania informacji o ich zarobkach w celu egzekwowania zasady równej płacy, stają się z mocy prawa nieważne. Pracodawcy muszą przejrzeć nie tylko umowy o pracę, ale także regulaminy wynagradzania, polityki premiowe oraz umowy o zakazie konkurencji czy zachowaniu poufności (NDA). Pozostawienie takich zapisów w dokumentacji po czerwcu 2026 roku nie tylko nie będzie skuteczne prawnie, ale może zostać uznane za próbę utrudniania pracownikom dostępu do ich praw, co naraża firmę na kontrolę Państwowej Inspekcji Pracy i potencjalne roszczenia odszkodowawcze.

O jakich klauzulach mowa? Pracownicy dość często spotykają się w umowach pracę z zapisami w rodzaju: „ujawnienie informacji o przyznanych premiach i dodatkach innym pracownikom firmy traktowane jest jako naruszenie tajemnicy przedsiębiorstwa” lub „wszelkie informacje o polityce płacowej firmy mają charakter poufny i ich rozpowszechnianie wymaga pisemnej zgody zarządu”. Powiedzmy wprost: takie klauzule już dziś można stosunkowo łatwo podważyć od strony prawnej, choć w praktyce mało kto się na to decyduje, bo… podpisywanie umowy z nowym pracodawcą to nie najlepszy moment negocjacyjny.

Nie sposób również pominąć kolejnego aspektu projektowanych zmian. Mianowicie na etapie ewentualnych sporów sądowych dot. nierównego traktowania w zakresie prawa do wynagrodzenia, nastąpi zmiana tzw. ciężaru dowodu (czyli w praktyce jednej z podstawowych zasad postępowania cywilnego).

Projekt ustawy wprowadza tzw. odwrócony ciężar dowodu. To oznacza, że jeśli sprawa trafi do sądu, to nie pracownik w pierwszej kolejności będzie musiał wykazać winę pracodawcy, lecz pracodawca będzie musiał przedstawić dowody na prowadzenie sprawiedliwej polityki płacowej. Wskazane klauzule to element obciążający pracodawcę, dlatego lepiej zawczasu przejrzeć dokumenty pod tym kątem i usunąć lub zmodyfikować zapisy budzące wątpliwości – wskazuje Tomasz Czerkies, radca prawny w ADP Polska.

Nowe oszustwo „na rekrutera Apple”. Link do spotkania prowadzi do fałszywego logowania

Analitycy ESET zidentyfikowali nową kampanię cyberprzestępców, którzy podszywają się pod rekruterów Apple. Wykorzystując prestiż technologicznego giganta, oszuści dążą do przejęcia kont w mediach społecznościowych kandydatów, co otwiera drogę m.in. do kradzieży danych czy wykorzystania przejętego profilu do dalszych oszustw.Mail Phishing rekrutacyjny

W dobie spowolnienia w sektorze technologicznym i dużej konkurencji o atrakcyjne wakaty, oferta pracy w Apple brzmi dla wielu jak spełnienie marzeń. Cyberprzestępcy doskonale o tym wiedzą. Pierwsza wiadomość, którą otrzymuje ofiara, jest napisana nienaganną, biznesową angielszczyzną i zawiera precyzyjny opis stanowiska, na które prowadzona jest rekrutacja. Aby potwierdzić swój udział w procesie należy odpisać na maila.

– Ta pierwsza wiadomość nie zawiera typowych “czerwonych flag”, takich jak prośba o kliknięcie w nieznany link, czy podanie swoich danych. To świadoma taktyka cyberprzestępców, obliczona na uśpienie czujności odbiorcy i zwiększenie prawdopodobieństwa, że wejdzie on w interakcję z oszustami – mówi Kamil Sadkowski, analityk cyberbezpieczeństwa, ESET.

Pułapka tkwi w wiadomości, która przychodzi jako kolejna. Po kliknięciu w link „Umów spotkanie”, użytkownik trafia na stronę imitującą portal kariery. Całość przypomina powszechnie dziś stosowane systemy do automatyzacji procesów rekrutacyjnych, typowe dla korporacji. Każda próba interakcji z witryną – czy to chęć przejrzenia ofert, czy zarezerwowania terminu rozmowy – kończy się prośbą o zalogowanie. Do wyboru jest adres e-mail lub konto na Facebooku. Wybór którejkolwiek z opcji prowadzi do sfałszowanego panelu logowania Facebooka, który służy wyłącznie do wyłudzenia danych.

– Dla cyberprzestępcy przejęte konto to przede wszystkim nasza tożsamość i zaufanie, na które pracowaliśmy latami. Oszust, pisząc z czyjegoś profilu do rodziny czy współpracowników tej osoby, wykorzystuje wiarygodność, którą daje znajome zdjęcie i nazwisko. W ten sposób przestępcy wyłudzają pieniądze od bliskich lub infekują komputery. Dodatkowo, jeśli dana osoba zarządza stronami firmowymi, oszuści w kilka minut mogą wydać znaczne kwoty z podpiętych kart płatniczych – wyjaśnia Kamil Sadkowski, ESET.

Błąd, który powinien zapalić czerwoną lampkę

Choć kampania została przygotowana z dużą dbałością o detale, cyberprzestępcy nie ustrzegli się błędów, które pozwalają ich zdemaskować. W analizowanym przypadku, o ile pierwszy mail dotyczył pracy w Apple, o tyle w drugiej wiadomości – zawierającej instrukcję umówienia rozmowy – oszuści podziękowali za zainteresowanie rekrutacją w… Meta.

– Nawet najbardziej dopracowane kampanie rzadko są wolne od błędów. Zachowanie czujności, weryfikacja adresu nadawcy oraz sprawdzanie, czy wszystkie fakty w otrzymywanych wiadomościach są ze sobą spójne, to absolutna podstawa. Należy również zwracać uwagę na adres URL stron, na których jesteśmy proszeni o logowanie. Warto też pamiętać o oprogramowaniu zabezpieczającym, które blokuje niebezpieczne witryny – zauważa Kamil Sadkowski, ESET.

Omawiana kampania, której celem jest wyłudzenie poufnych danych, to typowy przykład phishingu. Chociaż jest to jedna z najbardziej popularnych form internetowego oszustwa, z danych ESET i Dagma Bezpieczeństwo IT wynika, że aż 1/3 Polaków pracujących na co dzień przy komputerze przyznaje  że nie rozumie tego pojęcia.

Programmatic SEO: jak skalować treści i zwiększać ruch organiczny dzięki AI

Programmatic SEO zmienia content marketing z ręcznego procesu w skalowalny system produkcji treści. Dzięki generatywnej AI firmy mogą tworzyć setki stron dopasowanych do intencji użytkowników, bez zwiększania zespołu. Efekt to większy ruch organiczny, niższy koszt pozyskania i szybsze wejście na rynek.

Programmatic SEO — definicja

Programmatic SEO upraszcza i skaluje to, co dotąd w content marketingu robiono ręcznie. Zamiast pisać każdy artykuł od zera, tworzy się szablon treści, który następnie wypełniany jest danymi i tekstem generowanym przez model językowy. W efekcie nie powstaje jeden materiał, lecz cała seria stron odpowiadających na różne zapytania użytkowników — zwłaszcza te bardziej szczegółowe, z tzw. długiego ogona.

Frazy long-tail to rozbudowane, precyzyjne zapytania wpisywane przez użytkowników, którzy wiedzą już, czego szukają. Choć mają mniejszy wolumen wyszukiwań, są znacznie skuteczniejsze — przyciągają osoby bliższe decyzji zakupowej. Programmatic SEO pozwala pokryć je w dużej liczbie, dzięki czemu stają się one głównym źródłem wartościowego ruchu.

Mechanizm działania jest stosunkowo prosty. Marketer projektuje strukturę strony — nagłówki, sekcje, CTA — oraz przygotowuje bazę danych, np. listę miast, produktów czy usług. Na tej podstawie AI generuje kompletne treści, różnicując styl, kontekst i argumentację. Powstają setki lub tysiące stron spójnych w formie, ale unikalnych w szczegółach.

To zasadnicza zmiana względem wcześniejszych prób automatyzacji, które prowadziły do powtarzalnych i niskiej jakości treści. Dzisiejsze modele potrafią budować kontekst i dopasowywać przekaz — inaczej opiszą ofertę w Krakowie, inaczej w Gdańsku. Programmatic SEO przestaje być więc prostą automatyzacją, a staje się narzędziem łączącym skalę z jakością, pozwalając szybko budować szeroką widoczność w wyszukiwarce.

Programmatic SEO — korzyści biznesowe

  • Skalowalność bez zwiększania zespołu — setki stron miesięcznie bez zatrudniania nowych copywriterów; zespół skupia się na strategii zamiast produkcji.
  • Niższy koszt i efekt długoterminowy — każda strona generuje stały ruch organiczny, który nie znika po wyłączeniu budżetu reklamowego.
  • Szybszy time-to-market — nowe produkty, lokalizacje i tematy mogą być widoczne w wyszukiwarce w ciągu kilku dni, nie tygodni.
  • Lepsze dopasowanie do użytkownika — treści odpowiadają na konkretne intencje, co zwiększa jakość ruchu i konwersję.
  • Spójność komunikacji — jednolity styl i język marki we wszystkich treściach, niezależnie od skali publikacji.

Programmatic SEO — przykłady zastosowań

E-commerce to naturalne środowisko dla programmatic SEO — sklepy mogą automatycznie tworzyć opisy kategorii, rankingi produktów czy lokalne landing pages. W efekcie zyskują setki nowych punktów wejścia z fraz long-tail i zwiększają konwersję.

Firmy usługowe (lokalne i ogólnopolskie) wykorzystują ten model do budowy stron dla konkretnych miast. Zamiast jednej oferty powstaje sieć dopasowanych podstron, co systematycznie zwiększa widoczność w wyszukiwaniach lokalnych.

SaaS i B2B skalują treści wokół różnych branż i zastosowań. Powstają strony dopasowane do konkretnych segmentów odbiorców, co pozwala docierać do nisz i generować ruch o wysokim potencjale sprzedażowym.

Portale i porównywarki używają GenAI do automatycznego tworzenia i aktualizacji rankingów, porównań oraz recenzji. Dzięki temu zwiększają skalę publikacji i utrzymują aktualność treści bez ręcznej pracy redakcyjnej.

Programmatic SEO — podsumowanie

Programmatic SEO to nie chwilowy trend, lecz trwała zmiana sposobu tworzenia i skalowania treści. Kluczowe przy jego wdrażaniu jest jednak wsparcie dedykowanych narzędzi, które integrują analizę, generowanie i optymalizację treści w jednym procesie, umożliwiając skalę bez utraty jakości. W tym modelu rola specjalistów się zmienia: zamiast pisać, projektują systemy i zarządzają procesem, budując długofalową przewagę opartą na widoczności.

Cisco: AI napędza nową falę phishingu

0

Cyberprzestępcy coraz częściej rezygnują z luk w systemach i koncentrują się na użytkownikach, wykorzystując AI do szybkiego tworzenia wiarygodnych kampanii phishingowych.

Podsumowanie:

  • Phishing ponownie stał się głównym wektorem początkowego dostępu (po raz pierwszy od roku) odpowiadając za ponad jedną trzecią wszystkich incydentów,
  • Cyberprzestępcy wykorzystują obecnie narzędzia AI do tworzenia stron wyłudzających dane logowania w ciągu kilku minut,
  • Udział ransomware spadł znacząco do zaledwie 18% incydentów (z 50% rok wcześniej), a dzięki szybkiej reakcji Cisco Talos IR nie odnotowano przypadków szyfrowania danych.

Narzędzia AI wykorzystywane do phishingu na dużą skalę

Z najnowszego raportu Cisco Talos za Q1 2026 wynika, że phishing wspierany przez AI znów zyskuje na znaczeniu. Cyberprzestępcy rzadziej wykorzystują złożone podatności techniczne, a częściej sięgają po ataki wymierzone w użytkowników, które dzięki AI są łatwiejsze do przygotowania i skalowania.

„Obserwujemy fundamentalną zmianę w taktykach atakujących – odchodzą oni od złożonych exploitów typu zero-day i wracają do sprawdzonych, skalowalnych ataków ukierunkowanych na ludzi”mówi Marcin Klimowski, Cybersecurity Sales Specialist w Cisco Polska. „Jeśli atakujący może w kilka minut stworzyć wiarygodną stronę do wyłudzania danych logowania przy użyciu platformy opartej na AI i kilku poleceń, wchodzimy w nową erę, w której tempo i skala ataków socjotechnicznych przewyższą wiele tradycyjnych mechanizmów obrony. Ma to bezpośrednie konsekwencje dla bezpieczeństwa przedsiębiorstw oraz szerszej debaty o roli AI w działaniach ofensywnych”.

W jednym z incydentów cyberprzestępcy wykorzystali platformę Softr (narzędzie do tworzenia aplikacji webowych oparte na AI), aby wygenerować stronę phishingową ukierunkowaną na pracowników administracji publicznej, podszywającą się pod Microsoft Exchange i Outlook Web Access.

Strona została stworzona przy użyciu prostych promptów, bez pisania kodu, co znacząco ułatwiło działanie mniej doświadczonym cyberprzestępcom. Wykradzione dane trafiały do zewnętrznych, tymczasowych repozytoriów, takich jak Google Sheets, z automatycznymi powiadomieniami o nowych przechwyconych danych, również bez potrzeby programowania.

Wyraźna zmiana w wektorach początkowego dostępu

Powrót phishingu jako głównego wektora ataku stanowi istotną zmianę. Po masowym wykorzystywaniu luk w SharePoint (ToolShell) w 2025 roku, udział tego typu ataków spadł z 62% do zaledwie 18% w Q1 2026, dzięki szybkiemu wdrażaniu poprawek i lepszym mechanizmom detekcji.

Phishing, który nie był na pierwszym miejscu od Q2 2025, ponownie zyskał dominującą pozycję, a wykorzystanie prawidłowych danych logowania zajęło drugie miejsce (24%).

Marcin Klimowski komentuje: „Spadek wykorzystania ToolShell pokazuje, że szybkie łatanie podatności działa, ale atakujący nie rezygnują, po prostu zmieniają podejście. Zamiast wykorzystywać niezałatane systemy, skupiają się na ludziach. Dane z tego kwartału przypominają, że zabezpieczenia techniczne i te ukierunkowane na użytkowników muszą rozwijać się równolegle”.

Coraz częstsze wykorzystywanie słabości MFA

W 35% incydentów odnotowano wykorzystanie słabości uwierzytelniania wieloskładnikowego (MFA), co oznacza wzrost względem poprzedniego kwartału. Atakujący omijali MFA m.in. poprzez rejestrowanie nowych urządzeń na wcześniej przejętych kontach, a w jednym przypadku skonfigurowali klienta Outlook tak, aby łączył się bezpośrednio z serwerem Exchange, całkowicie omijając MFA.

Wnioski są jednoznaczne, samo wdrożenie MFA nie wystarcza. Organizacje powinny ograniczyć możliwość samodzielnej rejestracji urządzeń oraz wdrożyć scentralizowane i rygorystyczne polityki uwierzytelniania.

Administracja publiczna i ochrona zdrowia nadal na celowniku

Administracja publiczna oraz ochrona zdrowia to najczęściej atakowane sektory. Każdy z nich odpowiadał za 24% incydentów. To już trzeci kwartał z rzędu, w którym administracja publiczna znajduje się na pierwszym miejscu.

Organizacje te pozostają atrakcyjnymi celami ze względu na ograniczone budżety, starszą infrastrukturę, dostęp do wrażliwych danych oraz niską tolerancję na przestoje.

Mniej ransomware nie oznacza mniejszego ryzyka

Incydenty typu pre-ransomware stanowiły jedynie 18% przypadków, a dzięki szybkiej reakcji Cisco Talos IR nie doszło do szyfrowania danych. To znaczący spadek względem 50% rok wcześniej. Cisco Talos podkreśla jednak, że duże operacje ransomware-as-a-service, takie jak Qilin czy Akira, nadal pozostają aktywne, a ich serwisy publikujące wykradzione dane są regularnie aktualizowane.

W jednym z incydentów grupa Rhysida wykorzystała nietypowy backdoor  (MeowBackConn) oraz błędy w konfiguracji, takie jak otwarte porty zarządzania i nadmierne uprawnienia kont, co pokazuje, że słabo zabezpieczona infrastruktura nadal stanowi poważne ryzyko.

Kluczowe rekomendacje

Marcin Klimowski podkreśla, że wyniki raportu wymagają pilnych działań na wielu poziomach: „Organizacje powinny inwestować w MFA odporne na phishing, ograniczać możliwość samodzielnej rejestracji urządzeń oraz traktować dane uwierzytelniające deweloperów i tokeny chmurowe z taką samą ostrożnością jak konta uprzywilejowane. Połączenie phishingu wspieranego przez AI i technik omijania MFA oznacza, że pojedyncze zabezpieczenie nie wystarczy. Konieczna jest wielowarstwowa, proaktywna strategia obrony”.

Juwenalia Krakowskie 2026. Jubileusz najstarszego święta studenckiego w Polsce

W tym roku Kraków celebruje wyjątkowy jubileusz – 70-lecie Juwenaliów, czyli najstarszego i najbardziej wpływowego studenckiego święta w Polsce. To tutaj, w 1956 roku, zainicjowano wydarzenie, które z czasem rozprzestrzeniło się na inne ośrodki akademickie i stało się jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów rytmu życia studenckiego w całym kraju. Juwenalia, choć dziś powszechne, mają swoje korzenie właśnie w Krakowie, gdzie w powojennej atmosferze odbudowy i potrzeby wolności powstała tradycja, która przez dekady kształtowała środowisko akademickie.

Jubileusz 70-lecia jest momentem zarówno celebracji, jak i namysłu nad fenomenem, który przetrwał polityczne przełomy, zmieniał swój charakter, wracał pomimo systemowych przerw – ale nie stracił fundamentalnego znaczenia: tworzenia wspólnoty.

W tym roku ta wspólnota powraca w symboliczny sposób do przestrzeni, w której Juwenalia nabierały znaczenia przez dekady: na krakowski Rynek Główny. To tam 15 maja odbędzie się finał Korowodu Pokoleń. Formuła tegorocznego pochodu zachęca do wzięcia udziału nie tylko obecnych żaków, ale również absolwentów i mieszkańców Krakowa, którzy na przestrzeni tych 70 lat tworzyli historię Juwenaliów. Dodatkowo, podczas piątkowego popołudnia studenci przejmą Kraków na dwa tygodnie świętowania, przypominając o roli, jaką odgrywają w jego kulturze i życiu społecznym.

W ramach świętowania jubileuszu na terenie Klubu Studio w Krakowie można jeszcze do niedzieli 10 maja oglądać wystawę historycznych plakatów juwenaliowych zestawionych ze współczesnymi projektami. W przestrzeni galerii na balkonie widzowie mogą zobaczą przekrojową ewolucję języka graficznego Juwenaliów.

Z okazji jubileuszu powstał również film dokumentalny, który wpisze Juwenalia w szerszą perspektywę historyczną – od średniowiecznych tradycji igrów żakowskich po współczesny Kraków. Narracja prowadzi widza przez kolejne dekady, wracając do tych samych gestów, emocji i momentów wolności, które zyskiwały nowe znaczenia zależnie od czasów. Historię święta opowiadają trzy pokolenia bohaterów: uczestnicy pierwszych edycji, przedstawiciele środowiska lat politycznego oporu oraz osoby związana ze współczesnymi Juwenaliami. Archiwalia, wspomnienia i materiały prywatne tworzą wielowymiarową opowieść o przemianach Juwenaliów pod wpływem władzy, kryzysów i przełomów historycznych począwszy od Marca ’68, przez stan wojenny, aż po epokę transformacji. Premiera dokumentu odbędzie się w symbolicznej przestrzeni Klubu pod Jaszczurami, miejscu szczególnie związanym z historią krakowskiego środowiska studenckiego.

Juwenalia Krakowskie odbędą się w dniach 13–23 maja. Wydarzenie, które przez dekady zmieniło się, ewoluowało i wielokrotnie redefiniowało swoją funkcję, ponownie stanie się areną spotkań między pokoleniami. W pierwszym tygodniu studenci bawić się będą przede wszystkim w strefach Politechniki Krakowskiej i Uniwersytetu Jagiellońskiego, gdzie od 13 do 16 maja wystąpią m.in. Reto, Kacperczyk, Happysad, Ich Troje, Strachy Na Lachy czy Żabson. Drugi etap świętowania przeniesie się w dniach 20–23 maja na Akademię Górniczo-Hutniczą, gdzie line-up zasilą m.in. Kukon, Myslovitz, Tommy Cash, Nocny Kochanek, Golec uOrkiestra i Dżem.

Tegoroczny jubileusz jest czymś więcej niż celebracją 70 lat tradycji. To również pytanie o przyszłość – czy Juwenalia wciąż są manifestem studenckiej tożsamości, czy tylko jej symbolicznym echem? Odpowiedź być może pojawi się właśnie w tym, lub przyszłych latach – wśród tych, którzy tworzą kolejne rozdziały tej siedemdziesięcioletniej historii.

Kryzys paliwowy jako katalizator. W 1. kwartale 2026 r. polska flota elektryków wzrosła o 60 proc. rok do roku

W obliczu destabilizacji dostaw surowców i gwałtownych wahań cen paliw polski rynek motoryzacyjny przechodzi głęboką metamorfozę. Dane z końca 1. kwartału 2026 roku wskazują, że liczba zarejestrowanych w Polsce aut elektrycznych przekroczyła 131 tys. sztuk. Dodatkową zachętę stanowią rosnąca dostępność cenowa używanych elektryków oraz rozwój sieci ładowania. Obecna sytuacja potwierdza również znaczenie elektryfikacji transportu jako jednego z filarów bezpieczeństwa energetycznego Polski i Europy. 

Obecną sytuację na rynku paliw i jej wpływ na rozwój elektromobilności komentuje Grigoriy Grigoriev, General Manager Powerdot Polska, największego europejskiego operatora ładowarek pojazdów elektrycznych, dostawcy ponad połowy punktów szybkiego ładowania w Polsce.

Obecna zmienność cen ropy naftowej stała się kluczowym czynnikiem wpływającym na rynek motoryzacyjny oraz realnym obciążeniem dla strategii biznesowych i portfeli konsumentów. 

Coraz więcej Polaków wybiera auta elektryczne

Przez lata benzyna i Diesel stanowiły podstawę polskiego i europejskiego transportu, teraz jednak, kiedy auta elektryczne stają się opłacalną alternatywą, możemy być świadkami końca silnika spalinowego w jego tradycyjnej formie. Według dostępnych danych za koniec 1. kwartału 2026 r. liczba aut elektrycznych zarejestrowanych w Polsce wzrosła o niemal 60 proc. rok do roku, przekraczając 131 tys. sztuk. Szacuje się, że do 2030 r. liczba aut elektrycznych w Polsce wzrośnie niemal 5-krotnie, przekraczając 600 tys. 

Przy obecnych cenach tradycyjnych paliw zakup elektryka to już nie tylko kwestia mody czy chęci wyboru ekologicznych rozwiązań, ale zwykłej matematyki. Również dla menedżerów flot obecna niestabilność cen paliw to sygnał alarmowy. Decyzja o elektryfikacji przestała być inicjatywą wizerunkową, stała się kluczowym elementem zarządzania ryzykiem operacyjnym

Ta sytuacja przekłada się również na rozwój rynku używanych aut elektrycznych, który dotychczas stanowił raczej niszę dla wczesnych użytkowników (early adopters). Teraz staje się pragmatycznym rozwiązaniem dla osób dbających o budżet, a sieć punktów ładowania nieustannie się rozwija. Pod koniec marca w Polsce funkcjonowało już ponad 12,5 tys. publicznych punktów ładowania. Najszybciej rozwija się sieć szybkich ładowarek prądu stałego (DC), stanowiąc już blisko 30 proc. ogólnodostępnej infrastruktury. 

Dywersyfikacja i rozwój jedyną gwarancją stabilności

Istotnym argumentem za elektryfikacją transportu staje się również kwestia bezpieczeństwa. Elektryfikacja jest kluczowym filarem szerszego celu Europy, jakim jest osiągnięcie niezależności energetycznej. Wykorzystując lokalnie wytwarzaną energię odnawialną do zasilania transportu nasz kontynent zmniejsza swoją podatność na zewnętrzne szoki podażowe. 

Przejście na transport elektryczny nie polega już tylko na spełnieniu celów emisji CO2, ale na budowaniu odpornej przyszłości gospodarczej. Choć obecna sytuacja jest krytyczna, stanowi ona punkt wyjścia do niezbędnej transformacji. W obliczu niepewności jedynym sposobem na zapewnienie stabilności są innowacje.

Transparentność wynagrodzeń w Polsce później niż zakładano. Firmy zyskują czas na przygotowania

Ministerstwo Rodziny Pracy i Polityki Społecznej opublikowało nowy projekt ustawy o wzmocnieniu stosowania prawa do jednakowego wynagrodzenia mężczyzn i kobiet za jednakową pracę lub za pracę o jednakowej wartości. Nowe przepisy zaczną obowiązywać po 6 miesiącach od ogłoszenia ustawy – aktualnie jest ona w fazie konsultacji. Oznacza to, że firmy zyskały dodatkowy czas na przygotowania do nowych przepisów, które pierwotnie, zgodnie z postanowieniami Dyrektywy 2023/970, miały wejść w życie najpóźniej 7 czerwca 2026 r.

Wartościowanie stanowisk – fundament zmiany

Kluczowym i najbardziej czasochłonnym etapem przygotowań do nowych regulacji jest wartościowanie stanowisk. Bez tego nie da się ani stworzyć ani przejrzystych struktur wynagradzania, ani uzasadnić różnic płacowych – a to najważniejsze obszary, jakie wprowadza dyrektywa.

Zgodnie z projektowanymi przepisami każdy pracodawca – niezależnie od wielkości firmy – będzie zobowiązany do przeprowadzenia oceny wartości pracy na poszczególnych stanowiskach lub, w razie ich braku, rodzajów pracy. Na tej podstawie firmy będą klasyfikować role i identyfikować grupy pracowników wykonujących tę samą pracę lub pracę o porównywalnej wartości.

Ocena ta powinna opierać się na czterech obowiązkowych kryteriach: odpowiedzialności, umiejętnościach, wysiłku, oraz warunkach pracy. W zależności od specyfiki organizacji możliwe będzie ich doprecyzowanie poprzez dodatkowe podkryteria lub rozszerzenie o inne elementy oceny.

Kluczowe jest jednak, aby wszystkie stosowane kryteria były wykorzystywane w sposób obiektywny oraz neutralny pod względem płci.

Nie tylko Polska przesuwa termin

Polska nie jest jedynym krajem, który zdecydował się na przesunięcie terminu wdrożenia przepisów dot. transparentności wynagrodzeń. W marcu tego roku taką decyzję podjęła Szwecja. Tam przepisy zaczną obowiązywać o 1 stycznia 2027 r. Szwedzki rynek pracy, który od lat funkcjonuje w oparciu o obowiązkowe analizy płac i porównywanie pracy o tej samej wartości – czyli de facto wymusza stosowanie wartościowania stanowisk, które jest częściowo zgodnego wytycznymi dyrektywy. Mimo, że dla rynku szwedzkiego jest to ewolucja, a nie rewolucja, to również tam firmy sygnalizują istotne trudności operacyjne. To pokazuje jasno: nawet dojrzałe systemy w obszarze wartościowania wynagrodzeń oceniają proces jako trudny.

Wartościowanie będzie szczególnym wyzwaniem dla pracodawców, którzy będą przystępować do tego procesu po raz pierwszy – a tych, wśród średnich i dużych przedsiębiorstw jest w Polsce około 12 procent (Grand Thorton „Jawność wynagrodzeń w Polsce”).

Przesunięcie terminu to nie moment na odkładanie prac, to szansa na lepsze przygotowanie organizacji do nowych regulacji.

Mimo rosnącej świadomości nadchodzących zmian, poziom przygotowania polskich firm pozostaje ograniczony. Co 5. firma wskazuje, że nie ma wiedzy w zakresie zarządzania wynagrodzeniami. Blisko połowa firm sygnalizuje brak narzędzi do realizacji wymogów dyrektywy. Badania wskazują też, że dla 61 proc. organizacji, istotnym ułatwieniem byłoby wprowadzenie narzędzi i metod do oceny stanowisk. [1]

Skala danych, konieczność ich aktualizacji oraz wymogi raportowania i komunikacji do pracowników sprawiają, że tradycyjne podejście oparte na Excelu, szybko przestanie być wystarczające. Narzędzia HR wspierające proces wartościowania, analizę wynagrodzeń, raportowanie i komunikację pozwalają nie tylko przyspieszyć proces, ale przede wszystkim zapewniają jego spójność, trwałość i dostępność– co będzie kluczowe w kontekście nowych regulacji.

Podsumowując: nawet jeśli termin wdrożenia w Polsce został przesunięty, nie zmienia to istoty wyzwania. Firmy, które rozpoczną wartościowanie stanowisk już teraz, zyskają nie tylko czas, ale mogą też zbudować przewagę – zarówno operacyjną, jak i wizerunkową. Te, które będą czekać, mogą stanąć przed koniecznością wdrażania zmian w trybie kryzysowym.

Autor: Joanna Liksza, eksperta MyBenefit w Benefit Systems oraz kierowniczka studiów podyplomowych Compensation & Benefits na Uczelni Łazarskiego

[1] „TRENDY 2025 Transparentność Wynagrodzeń” Klub Compensation&Benefits

ORLEN podpisał porozumienie z Amazon Web Services. Chmura, AI i szkolenia dla pracowników

0

Grupa ORLEN zawarła porozumienie o współpracy z Amazon Web Services. Umowa dotyczy migracji systemów IT do infrastruktury chmurowej oraz budowy nowych aplikacji w modelu cloud native — czyli projektowanych od podstaw pod kątem środowiska chmurowego, ze szczególnym uwzględnieniem skalowalności, odporności na awarie i szybkości wdrożeń.

Zakres współpracy

Współpraca obejmuje wdrożenie rozwiązań z zakresu sztucznej inteligencji, uczenia maszynowego i analityki danych. ORLEN uzyska ponadto dostęp do specjalistycznego oprogramowania branżowego certyfikowanych dostawców (ISV) dostępnego w AWS Marketplace. Rozwiązania te mają wspierać działalność w segmentach upstream i downstream, energetyki oraz sprzedaży detalicznej.

Jednym z założeń umowy jest budowa środowiska IT w modelu multi cloud — podejście, które pozwala na elastyczny dobór technologii od różnych dostawców i ułatwia migrację systemów między platformami.

„Istotnym założeniem współpracy z AWS jest wzmocnienie naszej elastyczności technologicznej oraz dostęp do gotowych, zaawansowanych rozwiązań. Rozwój środowiska IT w modelu multi cloud pozwoli ORLEN efektywnie migrować systemy i wybierać najlepsze technologie dostępne na rynku.”

Michał Furman, Dyrektor Wykonawczy ds. Transformacji Cyfrowej i Informatyki, ORLEN

Szkolenia i certyfikacje

Elementem porozumienia jest program rozwoju kompetencji pracowników Grupy ORLEN. AWS zapewni dostęp do szkoleń, certyfikacji i warsztatów technologicznych. Według komunikatu ma to przełożyć się na samodzielność zespołów przy projektowaniu, wdrażaniu i utrzymaniu rozwiązań chmurowych.

„Polska stoi przed niezwykłą szansą związaną ze sztuczną inteligencją, a Grupa ORLEN, jako jeden z największych koncernów energetycznych w Europie, ma skalę i determinację, by przeprowadzić wyjątkową transformację cyfrową. Nasze wsparcie to nie tylko technologia — to także inwestycja w kompetencje cyfrowe ludzi, którzy będą ją wdrażać i rozwijać.”

Tanuja Randery, Wiceprezes i Dyrektor Generalna AWS na region EMEA

Kontekst strategiczny

Porozumienie z AWS wpisuje się w szerszą strategię cyfryzacji Grupy ORLEN. Spółka realizuje równolegle projekty z zakresu transformacji energetycznej, a migracja do chmury ma zwiększyć efektywność operacyjną i obniżyć koszty utrzymania infrastruktury IT.

„Ta współpraca to kolejny krok w budowie ORLEN jako nowoczesnej, cyfrowej organizacji. Inwestujemy w rozwiązania, które zwiększają naszą efektywność biznesową, przyspieszają innowacje i wzmacniają bezpieczeństwo cyfrowe całej Grupy.”

Robert Soszyński, Wiceprezes Zarządu ORLEN ds. Operacyjnych

Umowa nie precyzuje wartości finansowej współpracy ani harmonogramu poszczególnych etapów wdrożenia.

Awans Andrzeja Pośniaka w strukturach CMS. Dołącza do Executive Committee

CMS poinformował o powołaniu Andrzeja Pośniaka do Executive Committee – globalnego zarządu kancelarii CMS. Jest to kluczowy organ odpowiedzialny za bieżące zarządzanie firmą oraz podejmowanie strategicznych decyzji dotyczących jej dalszego rozwoju na poziomie międzynarodowym.

Dołączenie Andrzeja Pośniaka do Executive Committee stanowi kolejne potwierdzenie jego roli w strukturach CMS oraz znaczenia regionu Europy Środkowo‑Wschodniej w globalnej strategii kancelarii.

W nowej roli Andrzej Pośniak będzie wykorzystywał swoje wieloletnie doświadczenie zdobyte zarówno na rynku regionalnym, jak i międzynarodowym, wspierając realizację strategicznych priorytetów CMS oraz wzmacniając spójność działań pomiędzy poszczególnymi regionami.

Od maja 2019 roku Andrzej Pośniak pełni funkcję Partnera Zarządzającego CMS w Polsce, odpowiadając za strategiczny rozwój kancelarii oraz umacnianie jej pozycji jako jednej z wiodących firm prawniczych na rynku krajowym.

Z dniem 1 kwietnia 2026 roku rozpoczął również czteroletnią kadencję jako Dyrektor Zarządzający CMS na Europę Środkowo‑Wschodnią (CEE), obejmując odpowiedzialność za koordynację działań oraz dalszy rozwój działalności CMS w całym regionie.

„Dołączenie do Executive Committee pozwala spojrzeć na rozwój CMS z perspektywy całej organizacji i aktywnie uczestniczyć w wyznaczaniu jej długoterminowych kierunków. To rola skoncentrowana na strategii, spójności działań pomiędzy regionami oraz dalszym budowaniu silnej pozycji CMS w dynamicznie zmieniającym się otoczeniu rynkowym” – komentuje Andrzej Pośniak.

Andrzej Pośniak jest również członkiem Zarządu Brytyjsko‑Polskiej Izby Handlowej (BPCC), gdzie aktywnie angażuje się w rozwój współpracy gospodarczej pomiędzy Polską a Wielką Brytanią oraz dialog pomiędzy biznesem a instytucjami otoczenia gospodarczego.

O CMS:

CMS jest międzynarodową organizacją zrzeszającą niezależne kancelarie prawne, która świadczy kompleksowe usługi doradztwa prawnego i podatkowego. Firma posiada 92 biura w ponad 50 krajach na całym świecie, w których zatrudnia ponad 7.200 prawników.