Wypowiedzenie przyjęte czy nie?

Podpisanie wypowiedzenia warunków umowy jest równoznaczne z ich zaakceptowaniem. Odwołanie oświadczenia o ich przyjęciu jest możliwe w trybie przewidzianym przez Kodeks cywilny dla oświadczeń woli, ale tylko z uwzględnieniem pewnych przesłanek. Jakich?

Wątpliwości wyjaśnia Kamil Jabłoński, aplikant radcowski w TGC Corporate Lawyers.

Zgodnie z art. 42 § 2 k.p., w razie odmowy przyjęcia przez pracownika zaproponowanych warunków pracy lub płacy, umowa o pracę rozwiązuje się z upływem okresu dokonanego wypowiedzenia. Jeżeli pracownik przed upływem połowy okresu wypowiedzenia nie złoży oświadczenia o odmowie przyjęcia zaproponowanych warunków, uważa się, że wyraził zgodę na te warunki; pismo pracodawcy wypowiadające warunki pracy lub płacy powinno zawierać pouczenie w tej sprawie. W razie braku takiego pouczenia, zatrudniony może do końca okresu wypowiedzenia złożyć oświadczenie o odmowie przyjęcia zaproponowanych warunków.

Pracodawca musi poprawnie sformułować wypowiedzenie zmieniające zaadresowane do pracownika, a w szczególności pouczyć go o możliwości złożenia przed upływem połowy okresu wypowiedzenia oświadczenia o odmowie przyjęcia zaproponowanych warunków. W sytuacji, gdy brak jest takiego pouczenia, pracownik może złożyć oświadczenie o odmowie przyjęcia zaproponowanych warunków do końca terminu wypowiedzenia.

Pracownik może również przyjąć zaproponowane warunki przez pracodawcę. Oświadczenie o przyjęciu nowych warunków również może zostać złożone pisemnie. Odwołanie takiego oświadczenia możliwe jest w trybie przewidzianym przez Kodeks cywilny dla oświadczeń woli. Zatem, zgodnie z art. 61 k.c. oświadczenie woli, które ma być złożone innej osobie, jest złożone z chwilą, gdy doszło do niej w taki sposób, że mogła ona zapoznać się z jego treścią. Odwołanie takiego oświadczenia jest skuteczne, jeżeli doszło jednocześnie z tym oświadczeniem lub wcześniej.
Zatem, jednostronne cofnięcie złożonego przez pracownika oświadczenia woli może nastąpić tylko z uwzględnieniem przesłanek z art. 61 k.c. Istnieje również możliwość, że pracodawca zgodzi się na takie rozwiązanie, jednak wówczas nie jest to czynność jednostronna pracownika, a dwustronna pracownika i pracodawcy.

J. Piechociński: W marcu decyzja ws. montowni samochodów w Polsce. W najbliższym czasie dwie nowe inwestycje w branży

CEO Magazyn Polska

W marcu zapadnie decyzja w sprawie uruchomienia w Polsce montowni samochodów przez duży międzynarodowy koncern – zapowiada Janusz Piechociński. Resort gospodarki spodziewa się również dwóch dużych inwestycji producentów katalizatorów i ogumienia. Jak podkreśla wicepremier i minister gospodarki, w ostatnim czasie co miesiąc pojawia się dobra wiadomość dla polskiego rynku motoryzacyjnego.

 – W styczniu mieliśmy dużą i bardzo udaną inwestycję kapitału szwajcarskiego w Wałbrzychu, a ostatnie dni przyniosły świetną wiadomość dotyczącą zakładu General Motors w Tychach – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes wicepremier, minister gospodarki Janusz Piechociński.

Koncern potwierdził plany zainwestowania w tyską fabrykę 250 mln euro. W polskim zakładzie produkcyjnym będą powstawać zupełnie nowe silniki wysokoprężne o pojemności 1,6 l. W ocenie ministra decyzja producenta stabilizuje dość niepewną dotychczas sytuację tyskiego zakładu.

 – Jeszcze w marcu zapadną ustalenia dotyczące uruchomienia w Polsce przez duży międzynarodowy koncern nowej montowni, mającej produkować docelowo 100 tysięcy samochodów – zapowiada Piechociński

Montownia Volkswagena, bo prawdopodobnie o ten koncern chodzi, która ma powstać w Wielkopolsce, ma dać ok. 3 tysięcy nowych miejsc pracy w samym zakładzie i dodatkowe kilka tysięcy przy wytwarzaniu niezbędnych komponentów.

Zdaniem ministra gospodarki w niedalekiej przyszłości możemy spodziewać się także znaczącej inwestycji jednego z producentów katalizatorów oraz rozwoju przemysłu gumowego. W tym drugim przypadku chodzi przede wszystkim o zwiększenie produkcji opon do pojazdów ciężarowych. Te inwestycje również wiążą się z nowymi miejscami pracy dla wykwalifikowanych pracowników. 

 – Takie osoby są dla pracodawców cenne, co przekłada się na wysokie pensje – tłumaczy wicepremier. – Już dziś w sektorze polskich przedsiębiorstw mamy wyższą płacę średnią niż średnia w całej gospodarce. A korzystne warunki pracy sprzyjają dobrym relacjom między pracodawcą a pracownikiem. W przemyśle są one zwykle dużo lepsze niż na przykład w usługach.

Korzystne warunki pracy sprzyjają ograniczeniu rotacji pracowników i stabilizują sytuację na rynku pracy.

Polskie Inwestycje Rozwojowe dofinansują spalarnie i elektrociepłownie

CEO Magazyn Polska

Polskie Inwestycje Rozwojowe zasypywane są wnioskami o dofinansowanie inwestycji w spalarnie i elektrociepłownie. Chcą one w ten sposób dostosować zakłady do zaostrzających się za dwa lata przepisów środowiskowych. Wśród analizowanych przez PIR projektów są również inwestycje transgraniczne. Jeden z nich dotyczy korytarzy transportowych.

 – Widać pewne obszary koncentracji zainteresowania wśród składających projekty do PIR. Jednym z takich tematów są spalarnie i elektrociepłownie, co wiąże się z nadchodzącymi 1 stycznia 2016 regulacjami, które podwyższają standardy zarządzania odpadami i emisjami. A zatem w tym obszarze jest większe zainteresowanie, które może się przełożyć na projekty realizowane już niebawem – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Mariusz Grendowicz, prezes Polskich Inwestycji Rozwojowych.

Za dwa lata zostanie wyłączona część instalacji przemysłowych, które nie będą spełniały zaostrzonych standardów emisji dwutlenku siarki, tlenków azotu i pyłów z obiektów energetycznego spalania. Takie są wytyczne wynikające z unijnej dyrektywy IED (w sprawie emisji przemysłowych), która ma pomóc w ograniczaniu niekorzystnego wpływu instalacji przemysłowych na środowisko i zdrowie mieszkańców UE. Do tego czasu przestarzałe i zatruwające środowisko instalacje mogą zostać zmodernizowane lub zastąpione nowymi.

Na początku lutego PIR podpisał umowę z samorządem olsztyńskim w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego. Inwestycja, której wartość szacowana jest na 600 mln zł, polega na wybudowaniu nowej elektrociepłowni działającej w wysokosprawnej kogeneracji. Zakłada też gruntowną modernizację ciepłowni miejskiej Kortowo, dostosowując ją do nowych standardów środowiskowych. W jej wyniku zmniejszone zostaną emisje zanieczyszczeń i rozwiązany zostanie problem 100 tys. ton śmieci komunalnych.

PIR realizuje inwestycje w obszarach związanych z energetyką, węglowodorami, transportem, infrastrukturą samorządową i przemysłową oraz telekomunikacyjną. Mariusz Grendowicz podkreśla, że spółka ma się koncentrować wyłącznie na projektach realizowanych na terenie Polski, ale nie wyklucza to inwestycji transgranicznych, np. w korytarze transportowe.

 – Większość inwestycji w korytarze transportowe jest realizowana przez powołane do tego spółki czy instytucje (jak GDDKiA czy PKP PLK). Zadaniem PIR jest realizowanie projektów w formule spółek celowych, powołanych do tego celu, więc jeżeli pojawią się tego typu projekty, których realizacja będzie możliwa w ramach spółki celowej, oczywiście się nad nimi pochylimy – zapewnia prezes Polskich Inwestycji Rozwojowych. – Mogę uchylić rąbka tajemnicy, że jeden z projektów, który analizujemy, dotyczy korytarzy transportowych.

W tym roku może zacząć działać Polska Agencja Kosmiczna. Pomoże w zdobywaniu nowych kontraktów dla przemysłu

W czerwcu posłowie będą głosować w sprawie utworzenia Polskiej Agencji Kosmicznej. Agencja będzie podlegała bezpośrednio premierowi, a jej początkowy budżet to ok. 5-10 mln zł rocznie. Do podstawowych zadań Agencji będzie należało nie eksplorowanie kosmosu, lecz obronność oraz wspieranie polskiego przemysłu.

– Tu nie rozmawiamy o kosmosie, o pracach naukowych, locie na Marsa, rozmawiamy o programach obronnych, które stanowią 70 proc. aktywności Agencji. Rozmawiamy o obronności kraju, o naszym bezpieczeństwie fizycznym i o komforcie życia obywateli, bo z orbity można to wszystko robić – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes dr Włodzimierz Lewandowski, główny fizyk Międzynarodowego Biura Wag i Miar.

Projekt ustawy o PAK wpłynął do laski marszałkowskiej w grudniu ubiegłego roku. Obecnie trwają prace legislacyjne. Lewandowski spodziewa się, że w głosowaniu w Sejmie projekt poprą politycy wszystkich partii. Podobnie było w przypadku ratyfikacji przystąpienia Polski do Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA). W październiku 2012 r. za akcesją zagłosowało wszystkich 434 obecnych posłów.

Lewandowski zaznacza, że PAK będzie podlegała bezpośrednio premierowi. Ocenia, że wpłynie to na większy autorytet Agencji oraz umożliwi współpracę pomiędzy różnymi obszarami administracji, podległymi różnym resortom. Koszty PAK-u, przynajmniej początkowo, będą bardzo nieduże.

 – Agencja będzie kosztować rocznie niedużo w porównaniu do składki, jaką Polska wpłaca do Europejskiej Agencji Kosmicznej, która jest rzędu 130 mln zł. Te pieniądze potem się zwracają kontraktami. A Polska Agencja Kosmiczna będzie kosztować na początku od 5 do 10 mln zł, personel będzie od 20 do 30 osób. Zakłada się, że za 10 lat może dojść do 200-300 osób – to jest skala potrzebna Polsce – i to właściwie tylko inżynierów. Tu nie powinno być żadnych biurokratów – podkreśla Lewandowski.

To znacznie mniejsza skala niż np. we Francji, która jest jedną z głównych potęg kosmicznych. Tamtejsza agencja zatrudnia 2 tys. osób i kosztuje rocznie 2 mld euro. Swoje agencje kosmiczne mają też znacznie słabiej rozwinięte kraje i w ocenie Lewandowskiego czas najwyższy, by i Polska do nich dołączyła.

Zadania PAK-u nie będą jednak związane z kosztowną eksploracją dalekiej przestrzeni kosmicznej, lecz bardziej z działaniami w zakresie obronności. Eksperci PAK będą zajmowali się koordynacją kontraktów pozyskiwanych przez polskie przedsiębiorstwa w związku z członkostwem w ESA. Obecnie odpowiadają za to różne ministerstwa, gdzie często brakuje ekspertów w tej dziedzinie. Lewandowski zapewnia, że PAK będzie miał bardzo silne kadry, dzięki którym do polskiej gospodarki wrócą pieniądze z ESA. Agencja pomoże m.in. w dostosowaniu technologii do europejskich wymogów.

 – To będzie powodować ferment przemysłowy, organizacyjny, będzie kreować nowe miejsca pracy, dochody. A nowe miejsca pracy są bardzo ważne dla polskich absolwentów uczelni. Agencja będzie wielkim pracodawcą, może nie od razu, ale w przyszłości – to będą setki bardzo wyspecjalizowanych miejsc pracy. Ale Agencja będzie generować tysiące miejsc pracy w polskim przemyśle – zapowiada Lewandowski.

Próchnik chce otworzyć w tym roku kilkanaście salonów. Na jesień zapowiada wyjątkową kolekcję

CEO Magazyn Polska

Co najmniej 14 nowych sklepów planuje w tym roku otworzyć łódzka spółka odzieżowa Próchnik. Stawia na lokalizacje, gdzie znajdują się już sklepy największych konkurentów, czyli Vistuli i Wólczanki oraz firmy Bytom. Jesienią Próchnik wypuści na rynek premierową kolekcję od początku do końca stworzoną w Polsce.

Sieć Próchnika liczy ponad 40 sklepów. W ubiegłym roku otworzono 14 nowych placówek. Plany firmy na ten rok zakładają co najmniej taką samą liczbę otwarć.

 – Koncentrujemy się głównie na tym, aby otwierać salony w galeriach o ustalonej renomie. Przy czym najbardziej będzie nam zależało na tym, aby pojawiać się w tych galeriach, w których jest konkurencja, a my jeszcze nie mamy tam sklepów – przyznaje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria prezes Próchnika Rafał Bauer.

Zapowiada, że ten rok ma być wyjątkowy, ponieważ jesienią w salonach sprzedaży pojawi się pierwsza kolekcja zrobiona od początku do końca dla Próchnika.

 – Wszystkie nasze produkty już w tej chwili powstają w Polsce i ta kolekcja jesienna będzie miała też bardzo specyficzne tło w kategoriach historycznych, które, mam nadzieję, spodoba się naszym klientom – zapowiada Bauer.

W ubiegłym roku Próchnik podjął decyzję o przeniesieniu produkcji z powrotem do Polski.

 – Wbrew różnym sceptycznym założeniom udało nam się przenieść produkcję w zasadzie w całości do kraju przy utrzymaniu poziomu cen, z którym trzeba było się mierzyć przy sprowadzaniu produktów z Dalekiego Wschodu i z Turcji – mówi Bauer. – To element strategii, z którego jesteśmy najbardziej zadowoleni.

Jak podkreśla, efekty pozostałych działań, m.in. rebrandingu i zmiany komunikacji marki, będą widoczne jeszcze w tym roku.

Łódzka spółka  zadebiutowała wczoraj na rynku Catalyst ze swoimi obligacjami o wartości 6 mln zł, których wykup nastąpi w grudniu 2015 r. Uzyskane środki zamierza przeznaczyć na konsolidację długów, a także rozwój firmy, czyli otwieranie nowych salonów sprzedaży i wzbogacanie kolekcji. Na głównym parkiecie warszawskiej GPW spółka jest notowana już od 1991 r.  

 – Nie planujemy nowych emisji, natomiast nigdy nie wiadomo, co nas jeszcze może spotkać w tym roku. Jeżeli byłyby jakieś interesujące przedsięwzięcia do sfinansowania, być może zwrócilibyśmy się do inwestorów o wsparcie – mówi Rafał Bauer.

230 tys. odbiorców zmieniło dostawcę prądu. Polacy uczą się oszczędzać na rachunkach

CEO Magazyn Polska

Od kilkunastu do kilkudziesięciu złotych oszczędności miesięcznie może przynieść zmiana sprzedawcy energii elektrycznej. Przybywa firm i gospodarstw domowych, które decyduje się właśnie na taki krok. Do końca 2013 roku na zmianę zdecydowało się 230 tysięcy odbiorców. To dobry moment na taką decyzję, ponieważ ceny prądu na rynku hurtowym są niskie.

Prawie 230 tys. odbiorców różnego rodzaju zmieniło swojego sprzedawcę, w tym ponad 90 tysięcy odbiorców instytucjonalnych, biznesowych i ponad 125 tys. gospodarstw domowych. Ta dynamika jest bardzo duża. Pamiętajmy, że na koniec 2012 roku mieliśmy tych odbiorców o 60 tys. mniej. Prawie połowa odbiorców w gospodarstwach domowych, która zmieniła sprzedawcę, zrobiła to w 2013 roku – informuje Agnieszka Głośniewska z Urzędu Regulacji Energetyki.

Głównym czynnikiem, który może przekonać do zmiany, jest niższa cena. Zdaniem Głośniewskiej jest jeszcze pole do dalszych obniżek cen przez dostawców.

Sprzedawcom energii powinno zależeć na tym, by zachęcać klientów do swojej oferty. Pamiętajmy, że na rynku hurtowym ceny energii ustabilizowały się na dość niskim poziomie już dłuższy czas temu, czyli pole do manewru przy ofertach wciąż jest – mówi przedstawicielka URE agencji informacyjnej Newseria Biznes.

Mimo że możliwość zmiany istnieje już od połowy 2007 roku, wciąż niewielu Polaków zdaje sobie z tego sprawę. I z korzyści, jakie mogą się z tym wiązać. Według Urzędu Regulacji Energetyki przyczyną jest przede wszystkim brak informacji. Większość odbiorców prądu nie dostrzega podstawowej różnicy między sprzedawcą energii a dystrybutorem, czyli firmą odpowiedzialną za infrastrukturę przesyłową. Regulator rynku już dwukrotnie przeprowadzał kampanie informacyjne, jednak ich efekt jest wciąż niezadowalający.

Ludzie są przekonani, że kupują energię z elektrowni, że są przywiązani do tego gniazdka i nie wiedzą o tym, że można takiej zmiany dokonać – podkreśla Agnieszka Głośniewska.

Nawet zdecydowani i poinformowani konsumenci mogą mieć problem z wyborem odpowiedniego sprzedawcy prądu. W większości regionów Polski mają do wyboru nawet 70 spółek.  Pomóc w wyborze najkorzystniejszej oferty ma pomóc specjalna strona internetowa i kalkulator.

Bardzo wiele osób korzystało ze specjalnie przeznaczonej dla nich strony maszwybor.ure.gov.pl, gdzie można znaleźć wszelkie informacje dotyczące samego procesu i zmiany sprzedawcy energii. Mamy także specjalny kalkulator dla odbiorców w gospodarstwach domowych, gdzie można sobie właśnie skalkulować, jakie mamy oferty i która z ofert dostępnych na rynku będzie dla nas korzystna – informuje Głośniewska.

Wśród sprzedawców pojawiają się jednak firmy, które nadużywają zaufania konsumentów i oferują np. pakiety ubezpieczeń wraz z nową ofertą. Urząd Regulacji Energetyki radzi więc, by dokładnie zbadać ofertę nowego sprzedawcy – przede wszystkim ceny, sprawdzić opcje płatności oraz czy nie ma ukrytych opłat, a także ustalić okres obowiązywania kontraktu i warunki wypowiedzenia (czy kontrakt jest przedłużany automatycznie).

Prudential Polska zwiększa zasięg. Ubezpieczyciel do końca roku chce mieć biura w 20 polskich miastach

CEO Magazyn Polska

W ciągu najbliższych miesięcy Prudential Polska będzie rozwijać sieć konsultantów i umacniać pozycję na polskim rynku. Do końca roku planuje otworzyć kolejnych 5-6 stałych oddziałów. Długofalowe plany związane z Polską wynikają z nadziei na wzrost udziałów firmy w rynku, podobny do tych odnotowanych na rynkach azjatyckich czy w Wielkiej Brytanii.  

 – W tym roku koncentrujemy się na budowie silnej i wysokiej jakości dystrybucji oraz sieci agencji. Rok 2013 zakończyliśmy z liczbą ponad 500 konsultantów. To jest bardzo dobry wynik po dziewięciu miesiącach obecności na rynku – ocenia Abhishek Bhatia, prezes Prudential w Polsce.

Prudential ma oddziały w 12 polskich miastach, w tym w 8 największych – w Warszawie, Krakowie, Łodzi, Wrocławiu, Gdańsku, Poznaniu, Szczecinie i Katowicach. W najbliższych dniach zamierza otworzyć kolejny oddział na Śląsku.

 – W przypadku pozostałych czterech miast mamy na razie placówki tymczasowe ze względu na trudny rynek nieruchomości, ale zamierzamy w ciągu miesiąca przekształcić je w stałe biura. Mamy też w planach otwarcie 5-6 kolejnych oddziałów. Do końca tego roku powinniśmy być obecni w 18-20 miastach. To da nam zasięg, na którym nam zależy – zapowiada w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Abhishek Bhatia.

Grupa Prudential działała w Polsce od 1927 r. Do wybuchu II wojny światowej w ramach dwóch spółek – spółki zależnej Towarzystwo Ubezpieczeń „Przezorność” oraz angielskiej spółki akcyjnej Towarzystwo Ubezpieczeń Prudential. W 2013 roku, po 74 latach, powróciła na polski rynek. Jak podkreśla prezes, zadecydowały o tym potencjał polskiego rynku w zakresie produktów ubezpieczeniowych i rosnąca, mimo spowolnienia w Europie, gospodarka.

 – Gospodarka i czynniki demograficzne w Polsce są bardzo podobne do tego, co obserwujemy na najszybciej rosnących rynkach Azji. W przypadku ubezpieczeń na życie penetracja na polskim rynku jest na poziomie zaledwie 2 proc. społeczeństwa. Dlatego przestrzeń dla rozwoju jest ogromna. Co więcej – to szansa rozwoju na wiele dekad, zwłaszcza że nasze inwestycje w danym kraju są długoterminowe. Biorąc więc pod uwagę pokrycie rynku i fakt, że Polska będzie szybko się bogacić, jesteśmy bardzo mocno zainteresowani tutejszym rynkiem – mówi Abhishek Bhatia.

Rozwijany przez firmę model w Polsce różni się od tego, stosowanego na dojrzałym rynku w Wielkiej Brytanii. Przypomina raczej ten, który Prudential z sukcesem stosuje w Azji. Prezes porównuje Polskę do Malezji pod kątem parametrów ekonomicznych i potencjału rozwoju naszego rynku.

 – Malezja ma 28 milionów mieszkańców, Polska niemal 40, PKB na mieszkańca jest mniej więcej takie samo. W Malezji penetracja na rynku ubezpieczeń jest na poziomie 4 procent w stosunku do PKB. Różnica między tymi krajami to zaledwie 2 punkty procentowe, więc szansa rozwoju jest niemal taka sama. W Wielkiej Brytanii, która jest rynkiem dojrzałym, ten sam wskaźnik wynosi 10 procent. Wszystkie rynki, na których wskaźnik penetracji jest mniejszy, będą się przekształcać z czasem ze wschodzących w dojrzałe. To pokazuje, jakie są możliwości rozwoju – uważa prezes Prudential w Polsce.

 

Podatek od nieruchomości za garaż wzrośnie

CEO Magazyn Polska

Ponad 7 zł za metr kwadratowy – tyle będzie wynosić nowa stawka podatku od nieruchomości za garaż, jeśli wejdą w życie zmiany proponowane przez resort administracji i cyfryzacji. Projekt przepisów przewiduje, że do garaży nie będzie można stosować stawek niższych niż przewidziane dla budynków mieszkalnych.

Projekt Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji zakłada zmiany w ustawie o podatkach i opłatach lokalnych.

 – Szykuje się duża zmiana dotycząca rozszerzenia zakresu opodatkowania garaży. Były one co prawda opodatkowane cały czas, natomiast wyraźnie wzrośnie stawka podatkowa – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Mariusz Unisk, dyrektor generalny ds. doradztwa podatkowego w ISP Modzelewski i Wspólnicy.

Resort chce, by wszyscy posiadacze parkingów i miejsc postojowych płacili ujednoliconą, ale wyższą stawkę. W niektórych przypadkach będzie to nawet dziesięciokrotny wzrost opłaty. Dotyczy to garaży, które znajdują się w bryle budynku i do których w związku z tym dziś stosowana jest niższa stawka niż za mieszkanie (w tym roku max. 74 grosze za m2). Więcej zapłacą też mieszkańcy bloków, którzy mają wykupione miejsca parkingowe w podziemiach. 

 – Za chwilę za takie garaże będziemy płacić 7 zł za metr, dlatego że to nie będzie traktowane tylko jako część budynku mieszkalnego, ale jako oddzielny lokal przy zdecydowanie wyższych stawkach podatku – wyjaśnia Unisk.

To jednak nie koniec zmian.

 – W tej chwili zasadą jest, że osoba fizyczna płaci podatek w czterech ratach, natomiast od przyszłego roku, jeżeli wymiar podatku nie przekroczy stu złotych, będziemy płacić ten podatek jednorazowo – wyjaśnia ekspert ISP.

Planowane zmiany dotkną również przedsiębiorców. Projekt MAC wprowadza nowe podejście do pojęcia budowli w podatku od nieruchomości.

 – To temat, który od lat jest przedmiotem wielu sporów podatników z organami podatkowymi. Stan prawny dziś pozwala na dosyć elastyczną interpretację, w jedną czy w drugą stronę – zaznacza Unisk.

Założeniem jest stworzenie zamkniętego katalogu obiektów, które są budowlami, co pozwoli na ustalenie, od czego dany przedsiębiorca będzie płacić podatek.

 – Przy tworzeniu tej listy pewnie jeszcze dużo będzie się działo, bo to wymaga ogromnej pracy. Chodzi o to, żeby zachować jakiś bieżący wpływ budżetowy dla gmin, którym ten podatek ma służyć, a z drugiej strony, aby nie wprowadzić nowych obciążeń fiskalnych dla firm i przedsiębiorców – przewiduje Mariusz Unisk.

Koncerny paliwowe likwidują tanie stacje benzynowe

CEO Magazyn Polska

Utrzymujące się od kilkunastu miesięcy niskie marże na paliwo są jednym z głównych powodów likwidacji tanich, samoobsługowych stacji benzynowych. Firmom paliwowym kłopoty sprawiają także nowe przepisy dotyczące zbiorników na paliwo, które od tego roku muszą być wyposażone w urządzenia sygnalizujące wycieki do gruntu i wód gruntowych. Nie wszystkie stacje zdołały jednak zmodernizować swoje instalacje.

Liczba stacji benzynowych maleje. Na koniec ubiegłego roku było ich wprawdzie tylko o 11 mniej niż rok wcześniej, ale w tym roku znikną kolejne. Część stacji natomiast zmieni tylko barwy.

 – Wiele koncernów paliwowych szuka dla siebie nowego modelu biznesowego i próbuje odejść od formuły ekonomicznej – wyjaśnia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Grzegorz Maziak, analityk rynku paliw E-petrol.pl.

Sztandarowym przykładem są tu tanie stacje Orlenu – Bliska, których 141 punktów zniknęło w ubiegłym roku. Nie ma też już marki Neste, prowadzącej sieć stacji samoobsługowych. Została ona przejęta przez Shella, który nie zdecydował się już na kontynuowanie tego typu działalności i przekształca je w tradycyjne stacje. Zdaniem Maziaka samoobsługowe stacje są trudnym biznesem, który wymaga bardzo precyzyjnego pomysłu na jego funkcjonowanie.

 – Miejsce dużych koncernów będą przypuszczalnie zajmować lokalni gracze – uważa Maziak. – Wielu z nich rozwija obecnie sieć stacji samoobsługowych w skali kilku lub kilkunastu obiektów. Jeżeli ta działalność jest dostosowana do specyfiki danej firmy i rynku, nie musi być nietrafionym pomysłem.

Przykładem może być zainicjowana przed dwoma tygodniami sieć eMILA, należąca do BM Reflex. Plany zakładają uruchomienie raptem 20 placówek do 2020 roku.

Duże koncerny, choć wykazują mniejsze zainteresowanie stacjami samoobsługowymi, wciąż dynamicznie rozwijają własne marki ekonomiczne. Przykładem może być grupa Lotos z siecią Optima.

Zamieszanie na rynku spowodowały także nowe przepisy dotyczące zbiorników na paliwo. Według wstępnych szacunków od 100 do 200 stacji nie zdołało zmodernizować swoich instalacji, co będzie skutkować likwidacją tych punktów sprzedaży. Według styczniowych danych Urzędu Dozoru Technicznego nowych wymogów nie spełniało ponad 10 proc. stacji, a przestarzałe zbiorniki powinny być wyłączone z eksploatacji.

 – Najczęściej są to obiekty starszego typu, niezbyt dobrze przygotowane do funkcjonowania w obecnej sytuacji rynkowej – uważa Maziak. – Wiele z nich straciło klientów na rzecz punktów obsługujących kierowców na trasach szybkiego ruchu, być może więc zostałyby one zamknięte niezależnie od nowych przepisów.

Inwestorzy zainteresowani Łodzią. Dobra infrastruktura ułatwia im zdobywanie klientów

CEO Magazyn Polska

Dzięki rozbudowie infrastruktury okolice Łodzi stały się jednym z najatrakcyjniejszych miejsc dla inwestorów. Zakończone i kończące się inwestycje drogowe pomagają operującym tam przedsiębiorcom pozyskiwać partnerów i klientów nie tylko z całego kraju, lecz także z państw sąsiednich. Ma to znaczenie dla takich firm, jak Centrum Handlowe PTAK, które oferuje powierzchnie handlowe producentom odzieży, jednocześnie organizując im rynki zbytu.

30 proc. kupujących w Centrum Handlowym PTAK w Rzgowie obok Łodzi to osoby spoza Polski. Podłódzkie centrum ma stać się ośrodkiem eksportu odzieży przede wszystkim na Wschód.

 – Położenie w tym regionie musimy rozpatrywać w kontekście nie tyle krajowym, ile międzynarodowym. To jest siła rażenia, która przyciąga nie tylko kupców, inwestorów z  Polski, lecz przede wszystkim z krajów ościennych, m.in. z Rosji i Ukrainy – ponad 2 mln rocznie. Nasze centrum stało się głównym ośrodkiem eksportu odzieży do tych właśnie krajów – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Tomasz Szypuła, członek rady nadzorczej Centrum Handlowego PTAK.

Centrum położone jest w Rzgowie na południe od Łodzi, przy drodze krajowej DK1 prowadzącej do Katowic. Jego znaczenie ma wzrosnąć m.in. dzięki inwestycjom infrastrukturalnym. W tym roku ma zostać otwarty fragment autostrady A1 z Łodzi do Tuszyna, który będzie przebiegał w pobliżu Centrum. W przyszłym roku samochody pojadą trasą S8 z Wrocławia. 

 – Ta lokalizacja jest jedną z kluczowych kwestii, które powodują, że biznes coraz bardziej się nakręca, natomiast rozwiązania komunikacyjne, które powstały i powstaną w najbliższym czasie, powodują, że jest to jedno z najbardziej atrakcyjnych miejsc do prowadzenia biznesu – podkreśla Szypuła. – Nasze centrum stało się, praktycznie rzecz biorąc, głównym ośrodkiem eksportu odzieży na Wschód.

Szypuła podkreśla, że dobry dojazd jest magnesem dla klientów z zagranicy, szczególnie ze Wschodu. Dzięki temu Centrum cały czas się rozwija. Na maj planowane jest otwarcie nowej hali handlowej, o powierzchni 30 tys. m2. Oferuje najemcom – producentom i importerom odzieży – powierzchnie handlowe od kilkudziesięciu do kilkuset metrów kwadratowych.

 – Nie jesteśmy typowym deweloperem. Oprócz tego, że organizujemy i przekazujemy do wynajmu powierzchnie handlowe, to naszym obowiązkiem, celem i misją jest również organizacja rynków zbytu. Przez to jesteśmy bardzo aktywni podczas wszelakich targów inwestycyjnych, handlowych na całym świecie, nie tylko w Europie – podkreśla Szypuła.

W jego ocenie koncentracja sklepów z branży odzieżowej w jednym miejscu jest szansą na ich ekspansję. W ten sposób łatwiej im pozyskać klientów. Centrum powstało w 1993 r. i obecnie znajduje się tam 2500 sklepów. Poza handlem odbywa się tam też promocja mody, a od 2012 r. działa też największy outlet w Polsce.